Nowy „Czarnobyl” tuż przy granicy z Polską! Konfederacja Korony Polskiej alarmuje [VIDEO]youtube.com

http://www.youtube.com/watch?v=kX1FW-ZxIGw

Politycy Konfederacji Korony Polskiej oraz przedstawiciele środowisk rolniczych biją na alarm w związku z katastrofą ekologiczną na pograniczu polsko-czeskim. Tuż przy polskiej granicy, w ostrawskich Heřmanicach, znajduje się gigantyczna, płonąca hałda niebezpiecznych odpadów. Emituje ona do atmosfery setki tysięcy ton toksycznych substancji, a chemiczne odcieki trafiają wprost do rzeki Odry. Prelegenci domagają się natychmiastowej interwencji polskiego rządu i wytykają unijnym instytucjom rażącą hipokryzję oraz podwójne standardy.

Problem składowiska w Czechach został przez organizatorów konferencji określony mianem tykającej bomby ekologicznej, która w bezpośredni sposób zagraża zdrowiu polskich obywateli mieszkających na terenach przygranicznych.

Roman Fritz, poseł Konfederacji Korony Polskiej, zwrócił uwagę na skalę i charakter zagrożenia, odróżniając tę sytuację od znanych w Polsce problemów z hałdami węglowymi:

– Dziś temat zupełnie nietypowy, mianowicie ostrawski Czarnobyl. Czarnobyl, który powstaje przy granicy z Polską, i który ma gigantyczne oddziaływanie na nasze środowisko. W Polsce, o ile były problemy, czy są, żarzących się węgli, żużli wewnątrz hałd pokopalnianych, to jednak jest to ekologiczne, tam nie ma innych produktów toksycznych. Natomiast w Ostrawie-Heřmanicach urządzono sobie po prostu składowisko odpadów niebezpiecznych – powiedział Fritz.

Poinformował, że zaledwie 200 metrów od toksycznej hałdy w Ostrawie znajduje się więzienie, a z uzyskanych relacji wynika, że w zasadzie wszyscy przebywający w nim więźniowie prędzej czy później zapadają na raka płuc.

Toksyczne chmury i zagrożenie dla wód Odry

Podczas konferencji prasowej w Sejmie przedstawiciele Korony podkreślali kwestię skrajnego zanieczyszczenia powietrza i wód. Zjawisko to, z racji bliskiego sąsiedztwa rzeki Odry, może mieć bezpośredni wpływ na katastrofy ekologiczne obserwowane w Polsce. Tomasz Ognisty, reprezentujący środowiska rolnicze, przytoczył zatrważające dane dotyczące emisji oraz bierności władz w tej sprawie.

– Z informacji, które uzyskaliśmy, co roku do atmosfery wydobywa się ponad 280 000 ton tlenku węgla, kilkanaście tysięcy ton benzenu. Raport Komisji Europejskiej z 2010 roku mówi jasno, że odcieki chemiczne z tej hałdy są odprowadzane bezpośrednio do rzeki Odry. Rzeka Odra jest w sąsiedztwie tej hałdy, 700 metrów od niej, jest to rzecz niespotykana – podkreślił Ognisty.

W swoim wystąpieniu zwrócił on również uwagę na kontrast pomiędzy ignorowaniem tego ogromnego truciciela, a rygorystycznymi wymogami nakładanymi na rolnictwo:

– My dzisiaj alarmujemy i mówimy do wszystkich rządzących w Polsce, aby tym tematem zajęli się priorytetowo, ponieważ jest to plucie w twarz polskim rolnikom, czeskim rolnikom, przedsiębiorcom, których zabija ETS, Zielony Ład, kwestie metanu, za które płacimy ogromne podatki. A tutaj, na pograniczu polsko-czeskim – przypomnę, w linii prostej od granicy jest to 8 km – sprawa złotych alg w Polsce jest prawdopodobnie początkiem tych problemów. To właśnie z tej hałdy odpływają bezpośrednio do rzeki Odry różnego rodzaju chemikalia i zanieczyszczenia – dodał.

Unijna hipokryzja i sprawa Turowa

Konferencja stała się również okazją do ostrej krytyki polityki klimatycznej Unii Europejskiej oraz wskazania na nierówne traktowanie państw członkowskich. Poseł Sławomir Zawiślak otwarcie zarzucił Brukseli stosowanie podwójnych standardów.

– Ten przykład pokazuje, jak fałszywa jest idea Unii Europejskiej. Trzeba użyć tego słowa, bo z jednej strony Unia Europejska przedstawia się jako ta struktura, która m.in. dba o środowisko, pilnuje tego środowiska, żeby ono było zdrowe – niszcząc przy okazji rolnictwo, przedsiębiorczość tak na marginesie – a tutaj obywatele dwóch krajów, Czech i Polski, apelują o zlikwidowanie problemu, który zagraża ich zdrowiu, życiu, zagraża właśnie środowisku – zauważył polityk.

Zawiślak przypomniał w tym kontekście sprawę kopalni Turów.

– Ta sytuacja, szanowni państwo, także pokazuje swoistą nierówność w traktowaniu poszczególnych państw. Czesi w jakiś tam sposób uniknęli kar unijnych, zatruwając swoich obywateli, swoje środowisko, środowisko polskie i polskich obywateli wobec oczywistych dowodów. Natomiast państwo pamiętacie, w Unii Europejskiej wydaje mi się, że najgłośniejszym i najważniejszym przykładem karania podmiotów gospodarczych za szkodzenie środowisku to była kopalnia Turów w Polsce, gdzie zapłaciliśmy prawie 90 milionów euro kary – powiedział poseł.

http://nczas.info/2026/06/18/nowy-czarnobyl-tuz-przy-granicy-z-polska-konfederacja-korony-polskiej-alarmuje-video/

#Polska #czechy #ekologia #srodowisko #odpady #konfederacjakoronypolskiej

9

Ukraińskie służby szpiegują polskie urzędy i firmy. Werbują nawet Polaków z organizacji humanitarnychnczas.info

W Polsce od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę trwa intensywna, choć często niewidoczna wojna służb specjalnych – pisze dziennik „Rzeczpospolita”. Obce wywiady – zarówno wrogie, jak i sojusznicze – znacząco zwiększyły swoją obecność, a jednym z najbardziej aktywnych graczy okazują się ukraińskie służby. Według oficerów służb specjalnych cytowanych przez dziennik, ich działania obejmują rozpracowywanie środowisk rosyjskich i białoruskich, ale także werbunek Ukraińców mieszkających w Polsce i Polaków.

Ekspansja wywiadów po 2022 roku

Po wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie obsady stacji wywiadowczych przy ambasadach w Polsce wyraźnie się zwiększyły. Jak informuje „Rzeczpospolita”, dotyczy to zarówno służb wrogich, jak i sojuszniczych.

Polskie służby nie są w stanie kontrolować wszystkich działań partnerów, co wynika z ograniczeń kadrowych. Oficerowie służb przyznają wprost, że w wielu przypadkach stosują zasadę ograniczonego nadzoru.

„Machamy ręką, bo to są służby sojusznicze. Zresztą my też często tak samo robimy w ich państwach” – cytuje „Rzeczpospolitą” jeden z rozmówców dziennika. Jednocześnie podkreślają, że współpraca w sprawach kluczowych dla bezpieczeństwa Polski i Ukrainy przebiega bez większych problemów.

Werbunek Ukraińców w polskich firmach i urzędach

Najbardziej aktywnymi służbami wśród sojuszników są, według „Rzeczpospolitej”, ukraińskie struktury wywiadowcze. Rozpracowują one środowiska rosyjskie i białoruskie, ale prowadzą też działania wobec własnych obywateli przebywających w Polsce.

Ukraińscy funkcjonariusze namawiają osoby pochodzące z Ukrainy do przekazywania informacji z miejsc ich pracy. „Są namawiani do przekazywania wrażliwych danych. Mówiąc wprost: do wynoszenia informacji z polskich firm lub urzędów, w których są zatrudnieni” – tak jeden z oficerów opisuje skalę tych działań w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Polskie prokuratury prowadzą w związku z tym postępowania, jednak ich szczegóły pozostają utajnione.

Werbunek Polaków i działania pod fałszywą flagą

Kontrowersje budzi również próba pozyskiwania przez ukraińskie służby polskich obywateli. Chodzi przede wszystkim o osoby, które wybierają się na Ukrainę z pomocą humanitarną lub w sprawach biznesowych. Jak podaje „Rzeczpospolita”, ukraiński wywiad stara się nawiązywać z nimi kontakt.

„Mamy sygnały, że ukraińskie służby starają się werbować Polaków, którzy jadą na Ukrainę z pomocą humanitarną czy misją biznesową” – mówi jeden z oficerów. Część tych działań prowadzona jest w sposób budzący szczególne wątpliwości.

„Służby ukraińskie niekiedy działają pod fałszywą flagą »biało-czerwoną«. Posługują się też polskimi dokumentami” – czytamy w materiale „Rzeczpospolitej”.

Polskie służby rejestrują takie przypadki, ale na razie podchodzą do nich z dużą ostrożnością, biorąc pod uwagę sojuszniczy charakter relacji z Ukrainą.

Informacje zawarte w artykule pochodzą z publikacji „Rzeczpospolitej” z 18 czerwca 2026 roku, opartej na wypowiedziach anonimowych funkcjonariuszy polskich służb specjalnych.

http://nczas.info/2026/06/18/ukrainskie-sluzby-szpieguja-polskie-urzedy-i-firmy-werbuja-nawet-polakow-z-organizacji-humanitarnych/

#Polska #ukraina #szpiegostwo #sluzbyspecjalne

6

Komisja Europejska naciska na Polskę w sprawie odblokowania importu ukraińskich produktów rolnychkresy.pl

Komisja Europejska chce rozmawiać z polskim rządem o zniesieniu ograniczeń na import ukraińskich produktów rolnych. Unijny komisarz rolnictwa Christophe Hansen przekonuje, że utrzymywanie embarga zagraża rynkowi wewnętrznemu UE. Podobne ograniczenia utrzymują również Słowacja i Węgry.

W czwartek i piątek w Polsce unijny komisarz rolnictwa Christophe Hansen ma rozmawiać z przedstawicielami polskiego rządu o zakazie importu ukraińskich produktów rolnych, którego zniesienia oczekuje Komisja Europejska. Z informacji PAP wynika, że komisarz spotka się między innymi z ministrem rolnictwa Stefanem Krajewskim i ministrem finansów Andrzejem Domańskim oraz wystąpi w Sejmie.

Ograniczenia importowe mają być sprzeczne z umową o wolnym handlu Ukraina-UE

„Komisja Europejska jest w stałym kontakcie z władzami Polski, Słowacji i Węgier w tej sprawie, ponieważ ograniczenia importowe oczywiście stoją w sprzeczności z pogłębioną i kompleksową umową o wolnym handlu, którą zawarliśmy z Ukrainą” — powiedział unijny komisarz rolnictwa Christophe Hansen.

Hansen zapowiedział, że podczas rozmów z polskimi ministrami będzie wskazywał na mechanizmy ochronne zapisane w umowie handlowej. Jego zdaniem obecne ograniczenia mogą mieć uzasadnienie polityczne, ale nie znajdują potwierdzenia w danych gospodarczych.

„Będziemy kontynuować dialog , ale przypomnę im również, że w ramach umowy o wolnym handlu mamy bardzo konkretne bezpieczniki, które zabezpieczają interes polskich rolników. Nawet jeśli te ograniczenia politycznie mają sens, to ekonomicznie nie” — powiedział komisarz.

Komisja nie przesądza dalszych kroków

Unijny komisarz nie chciał mówić, jakie działania mogłaby podjąć Komisja Europejska, gdyby Polska utrzymywała embargo na import ukraińskich produktów rolnych. Nie wskazał też, czy i kiedy Komisja mogłaby zdecydować się na wszczęcie procedury naruszeniowej wobec Polski.

Hansen podkreślił jednocześnie, że w rozmowie o handlu z Ukrainą należy uwzględniać nie tylko import do Polski, lecz także możliwości eksportowe polskich przedsiębiorstw. Jako przykład podał Podlasie i silny sektor mleczarski.

„Nie powinniśmy zapominać, że istnieje nie tylko import, ale także eksport. W Polsce odwiedzę chociażby Podlasie, które ma bardzo silne mleczarstwo. Tymczasem w ramach umowy z Ukrainą zliberalizowaliśmy eksport mleka w proszku, a także mleka fermentowanego, więc istnieje również ogromny potencjał zbytu dla polskich produktów” — zaznaczył komisarz.

Zakłócenia po liberalizacji handlu

Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku Unia Europejska zliberalizowała handel z Ukrainą. W krajach sąsiadujących, w tym w Polsce, Bułgarii i Rumunii, pojawiły się wtedy zakłócenia na rynkach rolnych.

Hansen ocenił, że problem został rozwiązany przez pogłębioną i kompleksową umowę o wolnym handlu, która obowiązuje od listopada 2025 roku i przewiduje niższe kontyngenty.

„Zostały one jednak rozwiązane dzięki głębokiej i kompleksowej umowie o wolnym handlu (obowiązuje od listopada 2025 r.), która obecnie przewiduje znacznie niższe kontyngenty” — ocenił Hansen.

Obecnie Ukraina mierzy się z zagrożeniem dla swojego importu po rosyjskich atakach na porty na początku w czerwca. Według Ukraińskiej Konfederacji Rolniczej (UAK), cały eksport rudy żelaza i ponad 90 proc. ukraińskiej produkcji rolnej przechodzi przez porty obwodu odeskiego. Dochody ze sprzedaży produktów rolnych stanowią w warunkach wojny większość dochodów Ukrainy. W takim przypadku Kijów musiałby poszukać alternatywnych tras.

Spór o rynek wewnętrzny UE

Komisja Europejska uznaje, że jednostronne ograniczenia importowe stanowią zagrożenie dla funkcjonowania rynku wewnętrznego. Hansen argumentował, że polska produkcja rolno-spożywcza wymaga zarówno eksportu, jak i importu, a sprawne działanie rynku unijnego ma znaczenie dla całej Wspólnoty.

„Polacy nie zjedzą całej żywności, którą produkują; jest więc eksport i import. Sprawny rynek wewnętrzny jest siłą Unii” — powiedział komisarz.

Komisja Europejska deklaruje kontynuowanie rozmów z Polską w sprawie embarga na ukraińskie produkty rolne.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/komisja-europejska-naciska-na-polske-w-sprawie-odblokowania-importu-ukrainskich-produktow-rolnych/

#rolnictwo #rolnicy #Polska #ukraina #eurokolchoz #eurokomuna

9

Lubię AI, w którym algorytm za kluczowy czynnik uznaje logikę a nie poprawność polityczną.

#polska

10

KURWA BEZCZELNOŚCI KOŃCA NIE MA - Wiceszef MON: Ukraińcy chcą, by Polska zmodernizowała MiGi przed ich przekazaniem Ukrainiekresy.pl

Wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski powiedział w RMF FM, że po stronie ukraińskiej nie ma obecnie zainteresowania przejęciem polskich MiG-ów-29 w obecnym stanie. Według niego Kijów chciałby, aby maszyny zostały najpierw dostosowane do współczesnych warunków pola walki, ale Warszawa nie chce finansować takiej modernizacji.

Zalewski został zapytany w Porannej rozmowie RMF FM, dlaczego Polska nie przekazała dotąd na Ukrainę myśliwców MiG-29. „Nie ma zainteresowania MiG-ami po stronie ukraińskiej” — powiedział w środę wiceminister obrony narodowej.

Wiceszef MON zaprzeczył też, by nieprzekazanie MiG-ów miało związek z zapowiedziami prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącymi odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego po decyzji o nazwaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imieniem „Bohaterów UPA”.

„Mam takie przekonanie, że Ukraińcy chcieliby, aby te MiG-i były dopasowane do takich bardziej nowoczesnych warunków bojowych. Natomiast, po naszej stronie w tym momencie nie ma zgody, byśmy ponosili za to koszty. Drugi powód jest taki, że przekazanie miało odbywać się w formie wzajemnej – i dzisiaj rozmawiamy na temat współpracy nad technologiami dronowymi. Te rozmowy nie zostały skonkludowane. One są bardziej po stronie przemysłu, a nie ministerstwa obrony. Nie szukałbym tutaj jakiegoś wielkiego problemu” — przekzał Zalewski.

Jednocześnie polityk skrytykował postawę prezydenta wobec Kijowa. Przekonywał, że to powód, dla którego Ukraina nie szuka sojusznika w Polsce. „Dlatego, że prezydent Nawrocki uważa, że dobrze zdobywa się głosy na budowaniu nastrojów antyukraińskich. To jest dla Polski bardzo szkodliwe” — ocenił w RMF FM.

Zalewski komentował także wypowiedzi Przemysława Czarnka, który mówił, że jeżeli Ukraina nie wycofa się z decyzji dotyczącej nazwy jednostki wojskowej, Polska powinna wstrzymać pomoc finansową i militarną dla Kijowa. „To w takim razie jak wyobraża sobie dalszą obronę Ukrainy? Jak sobie wyobraża obronę naszych interesów, które są dziś bronione na froncie rosyjsko-ukraińskim? Linia polskiego bezpieczeństwa to nie jest granica Polski i Ukrainy. To jest front rosyjsko-ukraiński” — powiedział wiceminister.

http://kresy.pl/wydarzenia/wiceszef-mon-ukraincy-chca-by-polska-zmodernizowala-migi-przed-ich-przekazaniem-ukrainie/

#Polska #ukraina #uzbrojenie

9

Bruksela chce ZAKAZAĆ VPN❗

„Zakazać VPN”, to znaczy nie rozumieć niczego o tym, czym jest VPN. To mechanizm, na którym działa np. bankowość, a nie usługa.

VPN to zaszyfrowany tunel między twoim urządzeniem a serwerem, który wybierasz. Twój ruch wychodzi z adresem tego serwera, kropka. To kryptografia i routing, nic więcej. A ten zaszyfrowany tunel to dokładnie ta sama techniczna cegiełka, co HTTPS twojego banku, SSH dowolnego developera, wewnętrzna sieć dowolnej firmy. Szyfrowanie i tunelowanie to nie „sztuczka hakerów”, to podstawa nowoczesnego internetu.

Więc „zakazać VPN” w sensie dosłownym oznacza zakazać zaszyfrowanych tuneli. A zakazać zaszyfrowanych tuneli to rozwalić e-commerce, bankowość online, pracę zdalną, słowem wszystko, co sprawia, że internet działa. Nie możesz zabić jednego bez zabicia drugiego.

Unia Europejska wprowadza obowiązkową weryfikację wieku w internecie, a w tle pojawia się pomysł ograniczenia VPN — bo to właśnie VPN pozwala obejść takie blokady.

Nie ma „jednego VPN” do zablokowania. Wynajmujesz serwer za 5 euro miesięcznie u Hetznera, DigitalOcean czy AWS, instalujesz WireGuard lub OpenVPN w trzech komendach i masz swój własny VPN na IP, którego nikt nie ma na liście blokad.

Sprytny nastolatek opinie „blokadę VPN” w kilka minut. Eurobiurokraci jednak się nie poddają. Dlaczego?

Biurokraci, którzy nigdy w życiu nie napisali jednej linii kodu, decydują o zakazie zapisu kryptograficznego, którego nawet nie potrafią zdefiniować.

Prawdziwym skutkiem nie będzie ochrona dzieci. Będzie nim infrastruktura kontroli nałożona na wszystkich — i drugi, ukryty cel: koniec anonimowości w sieci. #politka #politycy #uniaeuropejska #polska #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa

16

Z tego co widać na pierwszym filmie mówili im aby nie szli dalej a jak pokazała pseudo pandemia gestapo niema szacunku nawet do własnych obywateli więc reakcja była jak najbardziej "naturalna". § 113 StGB mówi,że wszystkie środki prawne są dozwolone w przypadku ataku na policjanta ,to może być też przepychanka.Wymogi aby dostać się do policji w Germanistanie są mniejsze niż kiedyś,kolejny fakt. Druga sprawa,że oni już też mają dość stresu, widać to nie tylko u nich ale i w urzędach. Wszędzie gdzie są ciapaki pojawia się potem ochrona itd. W Niemczech wszystko co robią to biurokracja jak postawienie takiego krzyża, jest nawet magazyn reale irsin poświęcony takim tematom a postawienie kamienia wiele świadczy o niemcach i ich podejściu do tematu.Germańce na tłicie dobrze zauważyli ,że w temacie islamistów policja niemiecka jest bardziej powściągliwa, jest też mnóstwo pozytywnych komentarzy. W DE za sam napis ACAB jest mandat 2 koła co znaczy All CopsAre Bastards. Jak wiadomo PiS leci w dół na łeb na szyję w sondażach a taka akcja to dobry PR. Przypomnę tylko jeszcze,że na zdjęciu jest obok Dupy i Zorro prokurator komunistyczny Kryże, który skazywał opozycję za komuny. Jego ojciec to zasłużony dla stalinistów zbrodniarz oskarżający ma.in.rotmistrza Pileckiego. Tacy to wielcy patrioci z partii interesów syjonistycznych z którymi współpracuje Bąkiewicz,post komuna bis. Ostatnio ktoś tutaj pytał kim jes kryże,popis to jest właśnie zbieranina takiego elementu działającego wedle powiedzenia Divide et Impera.(Dziel i rządź)Jedno trzeba przyznać,że zamieszanie na granicy jest potrzebne, dobrym rozwiązaniem byłoby je zamknąć zanim będzie za późno. W Niemczech jest kilka tysięcy niebezpiecznych salafistów i osób podejrzanych o udział w strukturach ISIS itp.

Całą sytuację można tylko podsumować słowami z hymnu Germanistanu

Dojczland, Dojczland uber ale, uber ale asocjale.

😜

http://streamable.com/qs1990

#niemcy #polska #drugawojnaswiatowa

10

Migrantów prawie nie ma, a miliardy nadal płyną. Prawdziwy cel Tarczy Wschód

Presja migracyjna na granicy polsko-białoruskiej spadła do symbolicznych poziomów, a władze nadal intensywnie pompują setki milionów złotych rocznie w infrastrukturę obronną. Oficjalnie to walka z hybrydowym zagrożeniem Łukaszenki i Putina. W praktyce – budowa fortyfikacji zdolnych zatrzymać nie tylko ludzi, ale i ciężki sprzęt wojskowy. Najnowsze dane Straży Granicznej oraz afera z dowódcą WOT rzucają nowe światło na wielomiliardowe wydatki.

Według danych Straży Granicznej, w 2026 r. wszystkie próby nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej były nieudane. W okresie styczeń–maj 2026 r. odnotowano niecałe 200 prób – dramatyczny spadek w porównaniu z ponad 9 tysiącami w tym samym okresie 2025 r. W I kwartale 2026 r. liczba prób spadła do około 150. W niektórych miesiącach granica była praktycznie „czysta”. Migranci coraz częściej próbują przechodzić przez Litwę.

Straż Graniczna podkreśla, że „cisza nikogo nie zwiedzie” i pozostaje w gotowości. Bariera stalowa z 2022 r. (koszt ok. 1,6 mld zł) oraz systemy elektronicznego monitoringu zrobiły swoje. Jednak przy tak niskiej bieżącej presji migracyjnej nasuwa się pytanie: dlaczego program „Tarcza Wschód” wchodzi w kolejną, jeszcze droższą fazę?

Program „Tarcza Wschód” to największa inwestycja fortyfikacyjna na wschodniej flance NATO od dekad. Pierwotnie rząd zapowiadał, że program będzie kosztował 10 miliardów złotych, jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia. Codziennie koszty programu rosną. W 2025 r. MON przeznaczył ponad 870 mln zł (bez funduszy UE). Na 2026 r. zaplanowano ok. 500 mln zł z budżetu państwa, plus dodatkowe środki z instrumentu SAFE UE. W tym roku planuje się zabezpieczenie ponad 200 km granicy, w tym rozbudowę linearną i wykorzystanie materiałów inżynieryjnych.

Oficjalnie inwestycje mają chronić przed migracją i hybrydowymi atakami. W praktyce budowane są rowy przeciwczołgowe, bariery inżynieryjne, systemy przeciwdronowe, drogi patrolowe, magazyny sprzętu i infrastruktura umożliwiająca szybkie rozlokowanie wojsk. Władze otwarcie mówią, że przygotowują się na najgorszy scenariusz – eskalację konwencjonalną ze strony Rosji i Białorusi.

W tle rekordowych wydatków pojawia się problem rozliczalności. 5 czerwca 2026 r. Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej zawiesiło płk. Witolda B., dowódcę 6. Mazowieckiej Brygady WOT w Radomiu. Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła mu zarzuty wyłudzania nienależnych świadczeń (przejazdy, rozłąka rodzinna, zakwaterowanie). Śledztwo dotyczy strat w jednostkach wojskowych i Agencji Mienia Wojskowego. Proceder miał trwać dłużej i być źródłem „stałego utrzymania” dla oficera.

To nie jest przypadek odosobniony. Historia służby na granicy wschodniej pokazuje, że ryzyko korupcji jest stałe. W 2023 roku Straż Graniczna i Krajowa Administracja Skarbowa rozbiły największą w historii grupę przemytniczą papierosów z Białorusi. Przemycono ponad 18,8 mln paczek, a Skarb Państwa stracił ponad 437 mln zł. W sprawę zamieszanych było siedmiu skorumpowanych funkcjonariuszy KAS, którzy brali łapówki sięgające nawet 45 tys. zł za „niewidzenie” transportów.

WOT odgrywa kluczową rolę w „Tarczy Wschód” – żołnierze terytorialni wspierają Straż Graniczną, budują umocnienia i patrolują granicę. Sprawa pokazuje, jak przy ogromnej skali inwestycji (przetargi na stal, elektronikę, roboty budowlane, logistykę) istnieje realne ryzyko nadużyć. NIK, prokuratura i media muszą szczególnie uważnie kontrolować te wydatki.

Krytycy wskazują, że społeczeństwu sprzedawano inwestycje jako ochronę przed „migrantami Łukaszenki”, podczas gdy od początku chodziło o budowę linii obrony na wypadek otwartego konfliktu. Rekordowe wydatki obronne Polski (planowane nawet 4,8% PKB w 2026 r.) i modernizacja armii wpisują się w ten sam obraz.

Rzeczywistość jest jednak złożona: dramatyczny spadek prób migracyjnych w 2026 r. sprawia, że społeczeństwo ma prawo pytać o priorytety i efektywność wydawania publicznych pieniędzy. Polska jako państwo frontowe NATO słusznie wzmacnia wschodnią granicę. Realne zagrożenie istnieje. Jednak gdy liczba prób przekroczenia granicy spada o ponad 95–96% rok do roku, a miliardy nadal płyną szerokim strumieniem, Polacy mają prawo oczekiwać pełnej transparentności.

Sprawa zawieszonego dowódcy WOT jest dzwonkiem alarmowym dla całego systemu. Nie chodzi tylko o jedną brygadę – chodzi o kontrolę wielomiliardowego programu „Tarcza Wschód”. Bezpieczeństwo wymaga murów, rowów i dronów, ale przede wszystkim czystych rąk i rozliczalnych wydatków.

#politka #polska #polacy #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa #migranci

8

Zdjęcie

Ewa Zajączkowska

Wiedzieliście❓ Związek Ukraińców w Polsce, który regularnie atakuje Polskę, dostaje MILIONY złotych od naszego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych❗ Przez ostatnie lata otrzymali ok. 9 MILIONÓW złotych 🤯

Proszę o udostępnianie, bo w naszym państwie wszystko jest postawione do góry nogami. Organizacja, która reprezentuje w naszym kraju Ukraińców i często uderza w Polskę, dostaje kasę z naszego budżetu państwa w formie dotacji z MSWiA:

➡️ W 2021 roku było to 1,7 miliona złotych

➡️ W 2022 roku 1,3 mln zł

➡️ W 2023 roku 1,3 mln zł

➡️ W 2024 roku 1,2 mln zł

➡️ W 2025 roku 1,43 mln zł

➡️ W 2026 roku 1,7 mln zł

Ale to nie wszystko 🙂 Dodatkowe dziesiątki tysięcy złotych przekazują polskie samorządy oraz spółki skarbu państwa, sama fundacja PKO Banku Polskiego przyznała organizacji grant w wysokości blisko pół miliona złotych. Jak widać łącznie tylko przez 6 lat z kieszeni polskich podatników dostali co najmniej 9 MILIONÓW złotych.

A przecież nie kto inny, jak prezes tego Związku, Mirosław Skórka, bezczelnie atakował Prezydenta RP za zawetowanie ustawy o miliardach na socjal dla Ukraińców mówiąc, że wpisuje się on w politykę Kremla. Ten sam prezes Skórka po wniosku o odebranie Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy za nazwanie ukraińskich sił zbrojnych "bohaterami UPA" zaczął grozić, że Zełenski po takim "spoliczkowaniu" już do Polski nie przyjedzie i relatywizował ludobójcze zbrodnie banderowców na Polakach.

Jakby tego było mało to niedawno Związek, na czele którego stoi, domagał się też przywrócenia bezpłatnej opieki zdrowotnej dla niepracujących Ukraińców, którzy przez 4 lata nie musieli odprowadzać składki zdrowotnej. Żadnej inny kraj nie udzielił im tak gigantycznej pomocy, a mimo to skarżyli się do Ministerstwa Zdrowia na odebranie im przywilejów względem polskich obywateli, których wcale nie musieli i nie powinni dostać.

Oskarżają nas, pouczają i obrażają, a my za to płacimy... Co to jest dla nas za interes? Nie widzę absolutnie ŻADNEGO powodu, by Związek Ukraińców w Polsce był finansowany przez polskich podatników i należy z tym skończyć. Przeznaczmy te pieniądze ciepłe posiłki dla dzieci dotknięte ubóstwem, podstawowe materiały medyczne, których brakuje w wielu miejscach, czy cokolwiek innego, co pomoże potrzebującym Polakom. Bo tych potrzeb jest całe mnóstwo!

W takim kierunku będzie działał mój Ruch Biało-Czerwoni - polskie interesy i problemy zwykłych ludzi zawsze na pierwszy miejscu. Niebawem startujemy! 🇵🇱

http://www.facebook.com/photo/?fbid=1554448546044733&set=a.647274536762143

#Polska #ukraincy #zajaczkowska

8

Lekarze z Ukrainy i Białorusi mają problem ze zdaniem egzaminu w Polsce. „System szkolenia jest bardziej postradziecki”nczas.info

Lekarze z Ukrainy i Białorusi mają problem ze zdaniem w Polsce Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego (LEW). Uprawnia on medyków z dyplomem uzyskanym poza Unią Europejską do leczenia w naszym kraju.

Jak podaje „Rzeczpospolita”, według danych Centrum Egzaminów Medycznych, do których dotarła gazeta, w bieżącym roku tylko 8,8 proc. Ukraińców i 31,5 proc. Białorusinów zdało LEW. Słaba zdawalność nie jest niczym niezwykłym, bowiem ten trend utrzymuje się od 2021 r., czyli od czasu utworzenia Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego.

Egzamin zdają lekarze, którzy chcą pracować w Polsce, ale dyplom uzyskali poza granicami UE. Podchodzą do niego także ci, którym wygaśnie warunkowe prawo wykonywania zawodu (PWZ).

Pierwsza w tym roku edycja egzaminu odbyła się 26 maja. Przystąpiło do niej 92 lekarzy z Białorusi, 89 z Ukrainy i 4 z Rosji oraz 28 Polaków, którzy dyplomy zdobyli poza granicami UE. Egzamin zdało 28 Białorusinów, 12 Ukraińców oraz 2 Polaków, wszyscy Rosjanie oblali. W sumie z 273 egzaminowanych pozytywny wynik uzyskało zaledwie 44. Mediana punktów wynosiła natomiast – dla Białorusinów – 107, dla Ukraińców – 99, a dla Polaków – 87.

Ukraińcy i Białorusini mogli otrzymać warunkowe prawo wykonywania zawodu w ramach trybów uproszczonych, przygotowanych przez resort zdrowia i obowiązujących od 2020 r. w związku z ogłoszoną pandemią. Pierwszy z nich zakładał przyznanie PWZ na okres 5 lat (wygaszony 24 października 2024 r.), a drugi wiązał się ze zgodą ministra zdrowia na pracę w określonym czasie i miejscu (ma zostać zlikwidowany wraz z końcem bieżącego roku – według resortowego projektu nowelizacji przepisów o kształceniu lekarzy).

– Jeśli chodzi o edukację lekarzy, mamy system bardzo mocno osadzony w tradycji niemieckiej – w pewnym sensie bardziej niemiecki niż ten funkcjonujący obecnie w samych Niemczech. To pruska szkoła ze wszystkimi jej zaletami i wadami – bardzo dokładna pod względem procedur, dokumentowania i spełniania określonych wymogów, bez miejsca na uznaniowość – zaznaczył koordynator działu kształcenia Centralnego Ośrodka Badań, Innowacji i Kształcenia Naczelnej Izby Lekarskiej, lekarz anestezjolog Damian Patecki. Jak mówił, każdego roku wyniki egzaminów są słabe. W jego ocenie jest to rezultat różnic w poziomie kształcenia i wiedzy.

– Ukraiński system szkolenia lekarzy jest bardziej postradziecki – zaznaczył Patecki.

Sam egzamin składa się z dwustu pytań testowych jednokrotnego wyboru. Aby go zdać, należy uzyskać co najmniej 60 proc. punktów.

Problemy z językiem polskim

Dla lekarzy, którzy uzyskali dyplom poza UE, istnieje także alternatywna ścieżka dla LEW – nostryfikacja. Jeżeli uczelnia medyczna stwierdzi różnice w programie, wówczas kieruje lekarza na egzamin nostryfikacyjny. Jednym z jego elementów jest także egzamin z języka polskiego.

W ostatnim czasie ujawniony został również problem językowy wśród lekarzy ze Wschodu, którzy uzyskali prawo wykonywania zawodu w ramach procedury uproszczonej. Od 1 maja okręgowe izby lekarskie, mimo nacisków resortu zdrowia, wygasiły prawo wykonywania zawodu 207 lekarzom spoza UE z powodu braku odpowiedniego certyfikatu potwierdzającego znajomość języka polskiego co najmniej na poziomie B1 (a więc „turystycznym”). Na jego zdobycie lekarze mieli dwa lata. Z kolei według danych Naczelnej Izby Lekarskiej, które uzyskała „Rzeczpospolita”, do 11 czerwca takich przypadków było już 441.

Najwięcej z nich wygasiły Dolnośląska Izba Lekarska – 129, Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie – 99, Warmińsko-Mazurska Izba Lekarska – 52 i Wielkopolska Izba Lekarska – 42.

Co więcej, według danych RMF FM, prawo wykonywania zawodu może stracić jeszcze ok. 800 lekarzy.

Kontrowersje budziły także naciski ze strony resortu zdrowia, by nie wygaszać zbyt wielu PWZ. Po tym, jak 11 czerwca prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę z wrzutką dotyczącą wydłużenia o rok terminu na przedłożenie odpowiedniego certyfikatu językowego przez lekarzy spoza UE, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski skierował do minister zdrowia pismo datowane na dzień następny.

Poprosił w nim „o wyjaśnienie treści Komunikatu Ministerstwa Zdrowia z 30 kwietnia 2026 r. (…), w którym zachęcano samorząd lekarski do nieprzestrzegania obowiązujących przepisów oraz dalszych działań Ministerstwa Zdrowia polegających na złożeniu przez Ministerstwo Zdrowia zawiadomienia o popełnieniu przez lekarski samorząd zawodowy przestępstwa”.

Przypomnijmy, że na początku czerwca Michał Dobrołowicz z RMF FM informował, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie zażądała od Naczelnej Izby Lekarskiej wyjaśnień dotyczących odbierania PWZ obywatelom Ukrainy, którzy nie znają języka polskiego.

http://nczas.info/2026/06/16/lekarze-z-ukrainy-i-bialorusi-maja-problem-ze-zdaniem-egzaminu-w-polsce-system-szkolenia-jest-bardziej-postradziecki/

#Polska #bialorus #ukraina #lekarze #medycyna

8

#gospodarka #polska #pszczoly #ue #koalicja13grudnia

Lobby futrzarskie, lobby pszczelarskie, dobrze, ze chemię z Niemiec jeszcze można...

17

Więzienia w Europie są przepełnione obcokrajowcami!

Kraje takie jak: Luksemburg (78%), Szwajcaria (73%), Cypr (54%), Austria (53%), Słowenia (52%), Katalonia (Hiszpania) (52%), Grecja (52%), Malta (51%), Niemcy (47%) i Belgia (43%) odnotowują wyjątkowo wysoki odsetek więźniów zagranicznych.

W Polsce jest to na razie 4%.

Rada Europy opublikowała 19 maja doroczny raport o europejskich więzieniach (SPACE I). Dane pokazują dwie zupełnie różne Europy.

W całej Europie cudzoziemcy stanowią już 17 procent więźniów. Ale rozkład jest dramatycznie nierówny.

Kraje Europy Zachodniej, które przez dekady prowadziły politykę otwartych granic i masowej imigracji, mają dziś więzienia wypełnione w połowie obcokrajowcami,

Polska ma cudzoziemców dużo mniej w więzieniach 4% - ale przy obecnej skali imigracji kwestią czasu jest dorównanie państwom zachodnim. Dla porównania Rumunia ma zaledwie 1,1% cudzoziemców w więzieniach. Kraje, które zachowały kontrolę nad granicą, mają niższą przestępczość cudzoziemców. To nie przypadek.

Kolejny powód, że nie warto gonić bezmyślnie za zachodem.⁩ #przestepstwo #przestepczosc #uniaeuropejska #polacy #polska #politycy #polityka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

17

#polska

Pamiętacie czasy gdy za napisanie hasła "Polska jest najważniejsza" wylatywało się z banem i zostawało się ruskim trollem?

Ps. W sumie to dlaczego ruskim tak zależy, żeby Polska dla Polaków była najważniejsza?

11

To sensacyjne doniesienia, które budzą ogromne emocje! Okazuje się, że na rynek trafiła informacja o gigantycznym zakupie paliwa przez Ukrainę – mowa o 2,5 miliarda litrów benzyny i oleju napędowego. Co najbardziej zaskakuje w tym zestawieniu, to cena jednostkowa, która oscyluje w granicach 2,80 zł za litr. Czy to możliwe, by taka skala transakcji była realizowana na tych warunkach? Sprawa wygląda na niezwykle kontrowersyjną i rzuca nowe światło na aktualne przepływy surowców. Warto przyjrzeć się bliżej tym liczbom, bo skala robi wrażenie.

http://www.facebook.com/reel/1334693688608185

#Polska #ukraina #ukrofilia

11

7