Nie cichnie skandal wokół elitarnego pułku Ukrainy. Ujawniono kolejne zagadkowe zgony rekrutów

Niedawno niezależny ukraiński serwis Babel opublikował szokujący artykuł o patologiach w 425. Samodzielnym Pułku Szturmowym "Skała", uchodzącym za elitarny. Instruktorzy mieli bestialsko znęcać się nad rekrutami, doprowadzając do śmierci wielu z nich. Pierwotnie była mowa o 25 tajemniczych zgonach żołnierzy. Teraz okazuje się, że było ich więcej.

Ustalenia serwisu Babel wywołały w Ukrainie ogromne poruszenie. Dziennikarze opisali relacje ponad 30 świadków – głównie rodzin zmobilizowanych oraz żołnierzy, którzy uciekli z jednostki lub nadal w niej służą. Z ich relacji wynika, że podczas szkolenia rekruci mieli być regularnie bici, poniżani i poddawani przemocy fizycznej. Ofiarami mieli padać przede wszystkim świeżo zmobilizowani żołnierze, którzy trafiali do ośrodków szkoleniowych pułku jeszcze przed wysłaniem na front.

Po publikacji materiału pod koniec czerwca z redakcją skontaktowali się bliscy kolejnych zmarłych. Nowe ustalenia dotyczą siedmiu następnych przypadków, z czego sześć miało miejsce w tym samym półrocznym okresie, który obejmowało pierwsze śledztwo. Łącznie Babel udokumentował już 31 zgonów od jesieni 2025 r. do wiosny 2026 r. Według ustaleń dziennikarzy tylko jeden ze zmarłych był osobą uzależnioną od narkotyków.

Jednym z nowych przypadków jest Wołodymyr Potapenko, który do pułku trafił 2 lutego 2026 roku. Niespełna trzy tygodnie później zmarł podczas pełnienia służby wartowniczej przy jednym z obiektów jednostki. Według oficjalnych ustaleń przyczyną śmierci były niewydolność serca i płuc oraz częściowe zapalenie płuc, jednak jego żona twierdzi, że nie otrzymał na czas pomocy medycznej.

Kolejną ofiarą był Ihor Czausow, skierowany do szkolenia w pułku "Skała", choć formalnie miał służyć w 155. Brygadzie Zmechanizowanej. Zmarł w szpitalu po niespełna miesiącu. Oficjalną przyczyną śmierci było zatrucie substancją o nieustalonym składzie. Rodzina opublikowała zdjęcia i nagrania pokazujące zasinione palce rąk i stóp.

Wśród opisanych przypadków znalazł się również Andrij Kuksa, którego ciało odnaleziono w grudniu w klatce schodowej budynku w Żółtych Wodach. Śledczy uznali, że popełnił samobójstwo, jednak bliscy twierdzą, że na jego szyi znajdowało się sześć ran zadanych ostrym narzędziem i są przekonani, że został zamordowany.

Matka Serhija Bohdanowa przekonuje z kolei, że ciało jej syna nosiło ślady pobicia. Mężczyzna zmarł w szpitalu zaledwie kilka dni po wcieleniu do pułku. Oficjalnie przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążenia i kardiomiopatia.

Pozostałe trzy przypadki dotyczą żołnierzy, którzy zmarli m.in. na zapalenie płuc, bakteryjne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych oraz kardiomiopatię. Także w tych przypadkach rodziny mają wątpliwości co do okoliczności śmierci.

Tortury, pobicia i fatalne warunki

Pierwsze śledztwo Babel opublikowano 23 czerwca. Dziennikarze opisali przypadki systematycznego znęcania się nad rekrutami oraz stosowania przemocy przez instruktorów. Według świadków pobicia były elementem codzienności, a część żołnierzy trafiała do karceru, gdzie przebywała w skrajnie trudnych warunkach.

Materiał ujawnił również problemy z opieką medyczną. Według anonimowych relacji w jednostce przetrzymywano osoby zakażone HIV, chore na gruźlicę i wirusowe zapalenie wątroby typu C, nie zapewniając im dostępu do niezbędnych leków. Śledztwo poruszyło także problem żołnierzy uzależnionych od narkotyków, którzy mieli trafiać do pułku bez odpowiedniego leczenia, przez co stwarzali zagrożenie dla innych rekrutów.

Trwa kontrola. Pułkownik Harkawyj jest zawieszony

Po publikacji śledztwa Państwowe Biuro Śledcze wszczęło postępowanie przygotowawcze. Do pułku skierowano przedstawicieli biura ukraińskiego rzecznika praw obywatelskich oraz specjalną komisję pod przewodnictwem zastępcy szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy.

24 czerwca dowódca 425. Samodzielnego Pułku Szturmowego "Skała", podpułkownik Jurij Harkawyj, został zawieszony w obowiązkach na czas kontroli.

#politka #politykaspoleczna #ukraincy #ukraina

11

Unia zakazuje zgrzewek. Sześciu butelek wody nie kupisz już razem!

Jest kolejny unijny pomysł, który brzmi jak żart, a jest prawdą. Bruksela zakazuje zgrzewek, czyli plastikowych opakowań, w których kupujemy razem sześć butelek wody, mleka czy napojów.

Zakaz wchodzi od 1 stycznia 2030 roku. Ale wchodzi.

Jak ma wyglądać zakupowa rzeczywistość? W sklepie znikną zgrzewki. Zamiast nich na półkach staną setki pojedynczych butelek. Klient, który chce kupić sześć czy dwanaście sztuk wody, będzie wkładał do koszyka każdą butelkę osobno. A potem żonglował nimi w bagażniku, windzie i na schodach. Urzędnicy UE wpadli na genialne rozwiązanie tego problemu, który sami tworzą. Kupcie sobie specjalne nosidełka.

Zatrzymajmy się i pomyślmy, kogo to naprawdę uderzy.

◾ Matkę z dzieckiem, która nie doniesie luzem sześciu butelek wody

◾ Seniora, dla którego zgrzewka z uchwytem to jedyny wygodny sposób transportu

◾ Rodzinę robiącą większe zakupy raz w tygodniu

◾ Każdą rozlewnię i mleczarnię, bo poza jednym koncernem w Polsce nikt nie ma linii produkcyjnych bez zgrzewek

Ta ostatnia grupa poniesie ogromne koszty przebudowy produkcji i transportu. A zapłaci za to, jak zawsze, konsument. W cenie wody, mleka i soku.

Niemal każda taka regulacja z Brukseli sprawia wrażenie, jakby jej głównym celem było maksymalne utrudnienie ludziom życia i cofnięcie nas w rozwoju. Zamiast rozwiązywać realne problemy, urzędnicy wymyślają, jak mamy nosić wodę ze sklepu.

Ekologia to rozsądek, a nie utrudnianie codzienności milionom ludzi i winda kosztów dla całej branży. Zwykły człowiek nie prosił o rewolucję przy półce z wodą. Poradził sobie ze zgrzewką doskonale. To Bruksela uznała, że wie lepiej, jak mamy dźwigać zakupy.⁩ #politka #polska #polacy #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #politykazagraniczna #unia

36

Hymn Ukrainy na zakończeniu roku w polskiej szkole. Niewiarygodny skandal❗

Szkoła Podstawowa nr 54 w Szczecinie potwierdziła: podczas uroczystego pożegnania uczniów klas ósmych, odśpiewano hymn państwowy Ukrainy. Wszystko odbyło się przy polskich dzieciach.

Jako uzasadnienie podano "strukturę społeczności absolwentów" oraz "zadania wychowawcze i integracyjne". Decyzja nie była przedmiotem konsultacji z Radą Rodziców – to haniebna samowolka dyrekcji

Wszystko jest na papierze, dyrekcja zawarła swoje stanowisko w odpowiedzi na pismo działacza Konfederacji ze Szczecina Andrzeja Knittra. Kolejnym jego pismem jest pismo do Zachodniopomorskiego Kuratora Oświaty oraz do organu prowadzącego szkołę. Nie możemy bowiem tolerować takich praktyk!

Żadna szkoła nie ma prawa promować hymny obcych krajów. Doszło do złamania państwowego protokołu szkolnego. Jesteśmy gospodarzem w Polsce to miejmy do siebie chociaż podstawowy szacunek, bo inni nas szanować nie będą. Tylko polski hymn w polskiej szkole!

TU JEST POLSKA, NIE UKRAINA!⁩ #polska #polacy #ukraincy #ukrainizacja #ukrainizacjapolski #polska #politka #politykazagraniczna #politykaspoleczna

25

Niemcy walczą z polskimi rolnikami. Chcą zablokować ochronę geograficzną polskich gęsi!

Ile razy jeszcze polski producent ma odkrywać, że w Unii Europejskiej wolny rynek kończy się tam, gdzie zaczyna się interes silniejszego państwa?

RMF FM podało, że Niemcy zgłosiły sprzeciw wobec przyznania polskiej gęsi owsianej Chronionego Oznaczenia Geograficznego. Komisarz UE ds. rolnictwa miał 19 czerwca ogłosić sukces Polski, ale dzień wcześniej Berlin formalnie zakwestionował wniosek. Według ustaleń RMF, Niemcy podważają wyjątkowość tuczu owsem, twierdząc, że podobna metoda istnieje także w innych krajach Europy.

Tyle że mówimy o produkcie z gęsi białej kołudzkiej, karmionej wyłącznie owsem przez co najmniej trzy tygodnie przed ubojem. Ten sposób tuczu ma wpływać na smak, kruchość i soczystość mięsa.

Kto straci?

Polscy hodowcy i polska marka żywności. Kto zyskuje na przeciąganiu sprawy? Niemiecki rynek, bo z ponad 12 tys. ton eksportowanej polskiej gęsiny aż 8 tys. ton trafiło do Niemiec.

Rząd Tuska powinien bronić polskich producentów twardo, publicznie i bez kompleksów. Konfederacja stoi po stronie polskiej pracy, polskiej własności i polskiej żywności!⁩ #polska #polacy #politka #politycy #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #politykazagraniczna #przedsiebiorcy #unia

11

KSeF miał przyspieszyć zwroty VAT. Skarbówka i tak każe się tłumaczyć z każdej faktury. Znów nas oszukano❗

Państwo wdrożyło cyfrowego Wielkiego Brata. Krajowy System e-Faktur daje skarbówce wgląd w każdą Twoją transakcję w czasie rzeczywistym. W zamian obiecano przedsiębiorcom konkret. Zwrot VAT w 40 dni zamiast 60. Brzmi jak uczciwa wymiana? Posłuchajcie, jak to wygląda naprawdę.

Jak ujawnia "Rzeczpospolita", mimo że fiskus ma dostęp do wszystkich Twoich faktur na żywo, i tak robi swoje:

◾ Wysyła wezwania do składania wyjaśnień

◾ Żąda faktur wystawianych poza systemem, potwierdzeń zapłaty, dowodów wywozu towaru

◾ Korzysta z prawa do przedłużania terminu zwrotu

◾ Sugeruje złożenie korekty, żeby dać sobie więcej czasu

A jeśli przedsiębiorca odmawia korekty? Urzędnik informuje go wprost, że brak korekty może skutkować wszczęciem kontroli. A wtedy trzeba tłumaczyć się z każdej faktury za lata wstecz. I jak mówią eksperci, skarbówka z reguły i tak znajdzie jakiś błąd.

Ty dajesz dane. Oni biorą dane. I nadal każą Ci się tłumaczyć.

Efekt jest taki, że wielu przedsiębiorców w ogóle rezygnuje z ubiegania się o należny im zwrot VAT. Bo wiedzą, że wniosek o własne pieniądze uruchomi lawinę wezwań, kontroli i podejrzeń. Właścicielka biura rachunkowego cytowana przez "Rzeczpospolitą" mówi wprost: przedsiębiorcy boją się występować o zwrot, bo wtedy urząd szczegółowo się nimi zainteresuje.

Zapamiętajmy jedno. Zwrot VAT to nie jest łaska urzędu. To prawo podatnika. To są jego własne pieniądze, nadpłacone państwu.

A państwo zbudowało system totalnej inwigilacji transakcji, obiecało w zamian sprawne zwroty i tej obietnicy nie dotrzymało. Został tylko Wielki Brat. Korzyści dla przedsiębiorcy zniknęły.

Konfederacja mówi jasno: dość traktowania uczciwych przedsiębiorców jak przestępców. Państwo ma oddawać należne pieniądze bez przesłuchań, a nie zamieniać każdy zwrot VAT w śledztwo. Mniej inwigilacji, mniej biurokracji, więcej zaufania do ludzi, którzy ten kraj utrzymują.⁩ #polacy #polska #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

17

Bruksela chce ZAKAZAĆ VPN❗

„Zakazać VPN”, to znaczy nie rozumieć niczego o tym, czym jest VPN. To mechanizm, na którym działa np. bankowość, a nie usługa.

VPN to zaszyfrowany tunel między twoim urządzeniem a serwerem, który wybierasz. Twój ruch wychodzi z adresem tego serwera, kropka. To kryptografia i routing, nic więcej. A ten zaszyfrowany tunel to dokładnie ta sama techniczna cegiełka, co HTTPS twojego banku, SSH dowolnego developera, wewnętrzna sieć dowolnej firmy. Szyfrowanie i tunelowanie to nie „sztuczka hakerów”, to podstawa nowoczesnego internetu.

Więc „zakazać VPN” w sensie dosłownym oznacza zakazać zaszyfrowanych tuneli. A zakazać zaszyfrowanych tuneli to rozwalić e-commerce, bankowość online, pracę zdalną, słowem wszystko, co sprawia, że internet działa. Nie możesz zabić jednego bez zabicia drugiego.

Unia Europejska wprowadza obowiązkową weryfikację wieku w internecie, a w tle pojawia się pomysł ograniczenia VPN — bo to właśnie VPN pozwala obejść takie blokady.

Nie ma „jednego VPN” do zablokowania. Wynajmujesz serwer za 5 euro miesięcznie u Hetznera, DigitalOcean czy AWS, instalujesz WireGuard lub OpenVPN w trzech komendach i masz swój własny VPN na IP, którego nikt nie ma na liście blokad.

Sprytny nastolatek opinie „blokadę VPN” w kilka minut. Eurobiurokraci jednak się nie poddają. Dlaczego?

Biurokraci, którzy nigdy w życiu nie napisali jednej linii kodu, decydują o zakazie zapisu kryptograficznego, którego nawet nie potrafią zdefiniować.

Prawdziwym skutkiem nie będzie ochrona dzieci. Będzie nim infrastruktura kontroli nałożona na wszystkich — i drugi, ukryty cel: koniec anonimowości w sieci. #politka #politycy #uniaeuropejska #polska #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa

16

Migrantów prawie nie ma, a miliardy nadal płyną. Prawdziwy cel Tarczy Wschód

Presja migracyjna na granicy polsko-białoruskiej spadła do symbolicznych poziomów, a władze nadal intensywnie pompują setki milionów złotych rocznie w infrastrukturę obronną. Oficjalnie to walka z hybrydowym zagrożeniem Łukaszenki i Putina. W praktyce – budowa fortyfikacji zdolnych zatrzymać nie tylko ludzi, ale i ciężki sprzęt wojskowy. Najnowsze dane Straży Granicznej oraz afera z dowódcą WOT rzucają nowe światło na wielomiliardowe wydatki.

Według danych Straży Granicznej, w 2026 r. wszystkie próby nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej były nieudane. W okresie styczeń–maj 2026 r. odnotowano niecałe 200 prób – dramatyczny spadek w porównaniu z ponad 9 tysiącami w tym samym okresie 2025 r. W I kwartale 2026 r. liczba prób spadła do około 150. W niektórych miesiącach granica była praktycznie „czysta”. Migranci coraz częściej próbują przechodzić przez Litwę.

Straż Graniczna podkreśla, że „cisza nikogo nie zwiedzie” i pozostaje w gotowości. Bariera stalowa z 2022 r. (koszt ok. 1,6 mld zł) oraz systemy elektronicznego monitoringu zrobiły swoje. Jednak przy tak niskiej bieżącej presji migracyjnej nasuwa się pytanie: dlaczego program „Tarcza Wschód” wchodzi w kolejną, jeszcze droższą fazę?

Program „Tarcza Wschód” to największa inwestycja fortyfikacyjna na wschodniej flance NATO od dekad. Pierwotnie rząd zapowiadał, że program będzie kosztował 10 miliardów złotych, jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia. Codziennie koszty programu rosną. W 2025 r. MON przeznaczył ponad 870 mln zł (bez funduszy UE). Na 2026 r. zaplanowano ok. 500 mln zł z budżetu państwa, plus dodatkowe środki z instrumentu SAFE UE. W tym roku planuje się zabezpieczenie ponad 200 km granicy, w tym rozbudowę linearną i wykorzystanie materiałów inżynieryjnych.

Oficjalnie inwestycje mają chronić przed migracją i hybrydowymi atakami. W praktyce budowane są rowy przeciwczołgowe, bariery inżynieryjne, systemy przeciwdronowe, drogi patrolowe, magazyny sprzętu i infrastruktura umożliwiająca szybkie rozlokowanie wojsk. Władze otwarcie mówią, że przygotowują się na najgorszy scenariusz – eskalację konwencjonalną ze strony Rosji i Białorusi.

W tle rekordowych wydatków pojawia się problem rozliczalności. 5 czerwca 2026 r. Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej zawiesiło płk. Witolda B., dowódcę 6. Mazowieckiej Brygady WOT w Radomiu. Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła mu zarzuty wyłudzania nienależnych świadczeń (przejazdy, rozłąka rodzinna, zakwaterowanie). Śledztwo dotyczy strat w jednostkach wojskowych i Agencji Mienia Wojskowego. Proceder miał trwać dłużej i być źródłem „stałego utrzymania” dla oficera.

To nie jest przypadek odosobniony. Historia służby na granicy wschodniej pokazuje, że ryzyko korupcji jest stałe. W 2023 roku Straż Graniczna i Krajowa Administracja Skarbowa rozbiły największą w historii grupę przemytniczą papierosów z Białorusi. Przemycono ponad 18,8 mln paczek, a Skarb Państwa stracił ponad 437 mln zł. W sprawę zamieszanych było siedmiu skorumpowanych funkcjonariuszy KAS, którzy brali łapówki sięgające nawet 45 tys. zł za „niewidzenie” transportów.

WOT odgrywa kluczową rolę w „Tarczy Wschód” – żołnierze terytorialni wspierają Straż Graniczną, budują umocnienia i patrolują granicę. Sprawa pokazuje, jak przy ogromnej skali inwestycji (przetargi na stal, elektronikę, roboty budowlane, logistykę) istnieje realne ryzyko nadużyć. NIK, prokuratura i media muszą szczególnie uważnie kontrolować te wydatki.

Krytycy wskazują, że społeczeństwu sprzedawano inwestycje jako ochronę przed „migrantami Łukaszenki”, podczas gdy od początku chodziło o budowę linii obrony na wypadek otwartego konfliktu. Rekordowe wydatki obronne Polski (planowane nawet 4,8% PKB w 2026 r.) i modernizacja armii wpisują się w ten sam obraz.

Rzeczywistość jest jednak złożona: dramatyczny spadek prób migracyjnych w 2026 r. sprawia, że społeczeństwo ma prawo pytać o priorytety i efektywność wydawania publicznych pieniędzy. Polska jako państwo frontowe NATO słusznie wzmacnia wschodnią granicę. Realne zagrożenie istnieje. Jednak gdy liczba prób przekroczenia granicy spada o ponad 95–96% rok do roku, a miliardy nadal płyną szerokim strumieniem, Polacy mają prawo oczekiwać pełnej transparentności.

Sprawa zawieszonego dowódcy WOT jest dzwonkiem alarmowym dla całego systemu. Nie chodzi tylko o jedną brygadę – chodzi o kontrolę wielomiliardowego programu „Tarcza Wschód”. Bezpieczeństwo wymaga murów, rowów i dronów, ale przede wszystkim czystych rąk i rozliczalnych wydatków.

#politka #polska #polacy #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa #migranci

8

⁨UE powołała 33 ambasadorów. Żadnego z Polski. Tusk z Sikorskim zajęci tweetowaniem❗

⁨Kaja Kallas właśnie ogłosiła nominacje 33 ambasadorów Unii Europejskiej. Niemcy dostali Japonię i Stany Zjednoczone. Francja — Indie. Włochy — Katar. Szwecja — Moskwę. Finlandia — Londyn. Holandia — Pekin.

Polska? Zero.

Ani jednej nominacji. Ani jednego Polaka na żadnej z 33 placówek. Przy czym płacimy do unijnego budżetu ponad 25 miliardów złotych rocznie — w tym na finansowanie właśnie tej Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych.

Przez lata Tusk i Sikorski wyśmiewali "dyplomatołków" — ludzi bez języków, bez kompetencji, bez wejść w Brukseli. Obiecywali że KO przywróci Polsce należną pozycję w Europie. Że wreszcie będziemy traktowani poważnie. Że nasze kadry są profesjonalne i gotowe.

Są tacy sami.

Minęły dwa i pół roku. Kallas rozdała 33 ambasady — i ani razu nie padło polskie nazwisko. Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania — wszystkie walczyły o swoje. Polska najwyraźniej nie.

Bo żeby dostać stanowisko w unijnej dyplomacji — trzeba negocjować. Osobiście. Na szczytach, w kuluarach, przy kolacji. Nie na Twitterze i nie w wywiadach-rzekach.

Tusk ma "fantastyczne wejścia w Brukseli." Sikorski jest "człowiekiem zachodu." I nie mają nawet jednego ambasadora UE do pokazania.

Tak wygląda polityka międzynarodowa w wykonaniu Koalicji Obywatelskiej.⁩

#politka #politycy #politykamiedzynarodowa #politykazagraniczna #uniaeuropejska

25

Kara 15 tysięcy złotych może nas kosztować miliardy. To jest skandal z Rail Baltica❗

PKP PLK — spółka Skarbu Państwa — właśnie ogłosiła po raz trzeci wybór wykonawcy w przetargu, który od miesięcy tonie w bataliach prawnych. Wybrała konsorcjum z Track Tec za 5,22 miliarda złotych. Najtańsza oferta w tym przetargu wynosiła 4,567 miliarda złotych.

Różnica: 653 miliony złotych. Pół miliarda złotych przepalone na biurokratyczny absurd.

Historia jest skandaliczna. Polskie konsorcjum Torpol-Mirbud wygrało przetarg. Budimex poszedł jednak do Krajowej Izby Odwoławczej z jednym argumentem: Mirbud nie ujawnił kary środowiskowej z 2022 roku. Wysokość tej kary: 15 tysięcy złotych. KIO wykluczyła Mirbud.

Tyle że Mirbud od lat zaskarżał tę karę — bo twierdził, że nie był jej adresatem. W kwietniu NSA przyznał rację: niższy sąd nawet nie zbadał czy Mirbud w ogóle podlegał tej decyzji środowiskowej. Sprawę odesłano do ponownego rozpatrzenia.

I co zrobiła PKP PLK po wyroku NSA? Ogłosiła trzeci wybór wykonawcy. Sama przyznając w komunikacie, że wyrok NSA "może istotnie wpłynąć na sytuację" i że trzeci wybór "nie przesądza o ostatecznym wyniku postępowania."

Proszę to przeczytać jeszcze raz. Państwowa spółka ogłasza wybór wykonawcy — wiedząc, że ten wybór może być nieważny. Mirbud i tak może wygrać w sądzie 19 czerwca. Wtedy przetarg wróci na wokandę i całe zamieszanie zacznie się od nowa.

To jest polskie państwo w pigułce: procedura ważniejsza niż pieniądze, błąd urzędnika ważniejszy niż strategia obronna, terminy KIO ważniejsze niż 650 milionów złotych.⁩ #polacy #polska #polexit #politka #politykamiedzynarodowa #politykazagraniczna #uniaeuropejska

19

⁨⁨ZUS wzrósł o 79 procent

Kwota wolna od podatku: zero zmian od 4 lat.

To jest ukryta podwyżka podatków❗

Od 2022 roku kwota wolna od podatku wynosi 30 tysięcy złotych. Przez cztery lata — ani złotówki więcej. Tymczasem wszystko inne poszło w górę.

Zestawienie mówi samo za siebie:

◾ Płaca minimalna: wzrost o 71 procent — z 2800 zł do 4806 zł miesięcznie

◾ Składki ZUS dla przedsiębiorców: wzrost o 79 procent — podstawa wymiaru z 3155 zł do 5652 zł

◾ Najniższa emerytura: wzrost o 58 procent — z 1250 zł do 1978 zł

◾ Przeciętne wynagrodzenie: wzrost o 57 procent — z 5662 zł do 8903 zł

◾ Kwota wolna od podatku: 30 tysięcy złotych — bez zmian

Wynagrodzenia rosną — coraz więcej Polaków przekracza progi podatkowe. Kwota wolna stoi w miejscu — coraz mniej dochodów jest efektywnie zwolnionych z opodatkowania. Inflacja zjada realną wartość ulgi — za te same 30 tysięcy złotych można kupić znacznie mniej niż w 2022 roku.

Ekonomiści nazywają to "pełzającą podwyżką podatków." Rząd nie zmienia stawek PIT. Nie musi. Wystarczy że zamraża kwotę wolną i progi — a inflacja i wzrost płac robią resztę. Fiskus automatycznie pobiera coraz większą część dochodów bez żadnego głosowania i bez żadnej debaty.

Tusk przed wyborami obiecał podniesienie kwoty wolnej do 60 tysięcy złotych. Minister Domański przyznaje, że "nie nastąpi to w najbliższym czasie." Kwota wolna: 30 tysięcy złotych. Tyle samo co cztery lata temu.

Konfederacja od lat mówi: kwota wolna równa dwunastokrotności minimalnego wynagrodzenia!⁩ #polacy #polska #politka #politykaspoleczna #politykazagraniczna

22

Kolejna dzielnica Warszawy ze strefą tempo 30❗

Wszystko bez konsultacji – Trzaskowski na wojnie z kierowcami!

Od maja do sierpnia 2026 roku kolejna dzielnica Warszawy wchodzi w strefę Tempo 30. Targówek — ulice Korzona, Samarytanka, Gilarska, Rolanda, Jórskiego i Łokietka.

Znaki stoją, ograniczenia wchodzą, mieszkańcy dostali zaproszenie na "dyżur informacyjny" — nie na konsultacje. Dyżur odbył się 21 maja. Znaki stanęły jeszcze wcześniej.

Część dzielnicowych radnych Targówka domaga się zwołania nadzwyczajnej sesji. Główny zarzut: brak przeprowadzenia konsultacji społecznych przed podjęciem decyzji.

Ratusz Trzaskowskiego jeszcze kilka lat temu opublikował interaktywną mapę stref Tempo 30 dla całej Warszawy. Wynika z niej, że docelowo ruch uspokojony ma objąć 90,5 procent powierzchni miasta i 65 procent długości dróg. Praktycznie całe osiedla mieszkaniowe, ulice lokalne i dojazdowe. Etapami — przy okazji przebudów, rozszerzania stref płatnego parkowania i innych inwestycji.

Na liście czekają jeszcze: Mokotów, Ochota, Praga-Południe, Praga-Północ, Rembertów i Śródmieście.

Warszawa jest miastem, w którym komunikacja miejska nie dociera wszędzie i nie jeździ o każdej porze. Wiele rodzin, pracownicy dojeżdżający na zmiany nocne, osoby starsze, mieszkańcy peryferyjnych ulic — są uzależnieni od samochodu. Dla nich ograniczenie do 30 km/h na wszystkich ulicach dojazdowych oznacza wydłużenie każdej trasy, każdego dojazdu do pracy i z powrotem.

Trzaskowski realizuje agendę C40 — sieci miast klimatycznych, która otwarcie propaguje ograniczanie ruchu samochodowego i "miasto 15-minutowe." Warszawa jest jej członkiem. Polacy płacą za ten eksperyment własnym czasem.⁩ #polacy #polska #politka #politycy #politykaspoleczna

23

Skandal! Zełenski nadał jednostce wojskowej imię "Bohaterów UPA"!

W wydanym dekrecie prezydent Ukrainy ogłosił, że nadał imię "Bohaterów UPA" Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy.

Mówimy tu o organizacji odpowiedzialnej za rzeź wołyńską i ludobójstwo na Polakach!

UPA to nie „bohaterowie”, lecz symbol masowych mordów na naszych rodakach. Nazywanie ich imieniem czegokolwiek jest splunięciem na groby (często nieznalezione notabene) ofiar!

W lipcu 1943 roku oddziały UPA zaatakowały około 150 polskich miejscowości na Wołyniu. Kobiety, dzieci i całe rodziny były mordowane tylko dlatego, że były Polakami. Mordowane nie byle jak, bowiem celem była jak największa brutalność, która miała siać strach i doprowadzić do ucieczki wszystkich pozostałych Polaków z terenów, jakie interesowały Ukraińców.

Mimo tego Ukraina wciąż gloryfikuje OUN-UPA i ich przywódców. Kilka dni temu sprowadzono także prochy działacza OUN Andrija Melnyka, współpracującego z nazistami. Nawet izraelski instytut Yad Vashem alarmuje, że takie działania podważają pamięć o ofiarach Holokaustu. Czy w końcu będzie jakaś reakcja polskich władz? #polacy #politka #politycy #ukraincy #ukrainizacja #ukrainizacjapolski #polska

23

🏥 Czy w Polsce zaczyna się era leczenia tylko dla bogatych?

Państwo wydaje rekordowe miliardy na ochronę zdrowia, a porodówki znikają z mapy Polski i ludzie miesiącami czekają do specjalistów. Za chwilę normalne leczenie będzie dostępne tylko dla tych, których stać na prywatne wizyty.

Jeśli mieszkasz w Warszawie i masz pieniądze — polska służba zdrowia działa. Zapłacisz, umówisz się jutro, zbadasz się w tydzień. Jeśli mieszkasz w Żywcu i liczysz na NFZ — na kolonoskopię poczekasz cztery lata. Na rezonans — ponad sto dni, i to po ostatnich cięciach nadwykonań, które ten czas wydłużyły o kolejne tygodnie z dnia na dzień.

Polska przeznacza na zdrowie rekordowe 247,8 miliarda złotych w 2026 roku. Ponad 6,8 procent PKB. Dwukrotnie więcej nominalnie niż dekadę temu. I kolejki rosną. I szpitale bankrutują. I lekarze wyjeżdżają.

Bo koszty rosną szybciej niż nakłady, a nikt nie reformuje systemu od środka.

W 2010 roku Polska miała 406 porodówek. Dziś 305. Kobiety z małych miast muszą jechać nawet 100 kilometrów, żeby urodzić. Wszystko się spina dopóki nie trzeba rodzić na stacji benzynowej. Bogatsze matki korzystają z prywatnych szpitali położniczych za kilka tysięcy złotych i rodzą w komfortowych warunkach tego samego dnia.

Na profilaktykę Polska przeznacza 1,7 procent budżetu zdrowotnego. Średnia OECD to 3,4 procent. Nie leczymy przyczyn, bo stać nas tylko na gaszenie pożarów.

Politycy skrajnej lewicy chcą wydawać na NFZ jeszcze więcej, tylko to więcej ląduje w wynagrodzeniach personelu medycznego, przede wszystkim lekarzy. Nie jest to kwestia ich chciwości. To kwestia nomen omen chorego systemu opieki zdrowotnej w Polsce.

Efekt? Bogaci leczą się szybko i dobrze. Reszta odkłada wizyty, rezygnuje z terapii i czeka. Coraz dłużej. I to pomimo rosnących wydatków.

Potrzebujemy odważnej reformy NFZ – demonopolizacji i urzeczywistnienia wyceny świadczeń. Konfederacja nie boi się reform. Nie będziemy pudrować trupa! #polacy #polska #politycy #politka #politykaspoleczna #politykazdrowotna

16

„Senioralny cohousing” – jak Ministerstwo Klimatu rozwiązuje ubóstwo energetyczne? Wyrzucając emerytów do komuny!m.in.

12 maja w Warszawie Ministerstwo Klimatu i Środowiska zorganizowało forum LeadAir, na którym lansowano http://m.in. tzw. „senioralny cohousing”.

Co kryje się pod tą nazwą?

Seniorzy, wpędzeni w ubóstwo energetyczne, którzy nie są w stanie utrzymać własnego mieszkania czy domu z powodu wciąż rosnących cen energii, ogrzewania, przymusu remontów klimatycznych, mieliby być przenoszeni do wspólnych obiektów – z małymi pokojami lub nawet tylko miejscem w pokoju wieloosobowym, wspólnymi przestrzeniami i ograniczoną prywatnością! Brzmi to bardziej jak przedsionek piekła dla starszej osoby, niż realna pomoc ludziom, którzy przepracowali całe życie!

Emeryci ledwo wiążą koniec z końcem, a rachunki za prąd i ogrzewanie rosną jak szalone. Ludzie, którzy przepracowali całe życie dla Polski, dziś muszą wybierać: jedzenie czy ogrzewanie?

Zamiast przyznać, że to chora, unijna polityka klimatyczna jest winna, rządzący wymyślili „genialne” rozwiązanie: zbiórki seniorów do komunalnych rezerwatów.

To jest dokładnie to, co myślą sobie urzędnicy w Brukseli i ich polscy lokaje: Starsi Polacy za drodzy w swoich mieszkaniach? To wpakujmy ich do jednego gara, niech sobie żyją jak w peerelowskiej komunie – pokoik albo tylko łóżko, zero prywatności, wspólna łazienka na korytarzu.

Skąd się wzięło to ubóstwo energetyczne?

Z unijnych ETS-ów i innych klimatycznych regulacji! Z ETS 1, a niedługo z ETS 2, który dobija zwykłych ludzi. Za 2500 zł emerytury – 1000 zł na rachunki. Reszta na leki, jedzenie i… przeżycie.

Zamiast wyrzucić ETS do kosza, odciąć się od szalonej polityki klimatycznej i pozwolić Polakom normalnie ogrzewać domy – oni proponują degradację godności seniorów.

To nie jest pomoc. To jest traktowanie emerytów jak problemu do rozwiązania. Jak balastu. Jak starych mebli, które trzeba upchnąć do piwnicy.

Jedyna przyzwoita odpowiedź na ubóstwo energetyczne to jego likwidacja u źródła.

Koniec z ETS-ami!

Koniec z zieloną ideologią, która niszczy polski przemysł i polski portfel!

Koniec z traktowaniem polskich seniorów jak materiału na eksperymenty socjalistycznych inżynierów dusz!

Polscy emeryci zasłużyli na godność, ciepły dom i spokojną starość – a nie na lewackie komuny pod okiem unijnych komisarzy. #polacy #politycy #politka #polska #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa #emerytura

11

Polska ma 7 uczelni w światowym TOP 1000. SIEDEM.

Dla porównania:

🇵🇱 Polska - 7

🇪🇸 Hiszpania - 46

🇮🇹 Włochy - 59

🇫🇷 Francja - 49

🇩🇪 Niemcy - 90

🇬🇧 Wielka Brytania - 106

🇨🇦 Kanada - 48

🇸🇦 Arabia Saudyjska - 17

Jeszcze gorzej wygląda porównanie dla TOP 500:

🇵🇱 Polska - 1

🇪🇸 Hiszpania - 10

🇮🇹 Włochy - 18

🇫🇷 Francja - 22

🇩🇪 Niemcy - 39

🇬🇧 Wielka Brytania - 45

🇨🇦 Kanada - 20

🇸🇦 Arabia Saudyjska - 4

I do tego trend spadkowy dla Polski w TOP 1000:

2022 - 11

2023 - 9

2024 - 8

2025 - 7

To nie jest po prostu „problem finansowania”. To jest problem systemu.

Wzrost nakładów do 3% jest KONIECZNY, ale sam nie rozwiąże przyczyn naszych problemów. Bez zmiany systemu będziemy po prostu marnować więcej pieniędzy i dalej finansować tę samą bylejakość - bo to nawet nie jest przeciętność.

Potrzeby bezwzględne to w pierwszej kolejności wzrost finansowania dla NCN, najlepszych jednostek naukowych oraz najmłodszych pracowników. Następnie reformacja - bo nie reforma - systemu nauki i dopiero wówczas dalszy wzrost nakładów do 3%. #politka #politycy #politykaspoleczna #polacy #polska #nauka #nauczyciele

14

💸 UE właśnie dała Ukrainie 90 miliardów euro. Niemcy chcą kolejnych 90 miliardów. W tle afera korupcyjna❗

W czwartek na szczycie NATO w szwedzkim Helsingborgu minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadephul ogłosił, że Ukraina potrzebuje kolejnych 90 miliardów euro — tyle samo, ile UE właśnie jej przyznała. Według Wadephula partnerzy NATO i Kanada powinni dorzucić drugie tyle bilateralnie. Razem: nawet 270 miliardów euro w jednej rundzie finansowania.

Poprzednie 90 mld euro miało wystarczyć do 2027 roku. W kręgach dyplomatycznych już od tygodni mówiono o luce finansowej sięgającej połowy tej kwoty. Pieniądze jeszcze nie wypłynęły, a już wiadomo, że nie wystarczą.

Równolegle ukraińskie Biuro Antykorupcyjne NABU ujawnia szereg afer, w które zaangażowani są najbliżsi współpracownicy Zełenskiego. Korupcja dotyczy również produkcji zbrojeniowej.

Niemcy domagają się kolejnych 90 miliardów, zanim rozliczono poprzednie. Polska wysyła pieniądze, BGK zapowiada kredytowanie ukraińskich samorządów. A korupcja w Kijowie sięga wprost prezydenta Biura i ministrów.

Zadajmy sobie pytanie wprost: komu oni służą?⁩ #ukraina #ukraincy #polska #politka #politykamiedzynarodowa #niemieckalogika

18

Statystyki mówią o sukcesie, seniorzy liczą każdy grosz. Prawdziwe oblicze ubóstwa

Gdy oficjalne statystyki GUS z 2025 r. mówią o systematycznym spadku ubóstwa, za zamkniętymi drzwiami tysięcy polskich domów wciąż panuje ten sam trudny wybór: wykupić receptę czy odłożyć na bochenek chleba.

W świecie, gdzie starość dla wielu stała się codziennością pełną wyrzeczeń, program Caritas i Fundacji Biedronki "Na codzienne zakupy" staje się czymś więcej niż tylko finansową zapomogą. To koło ratunkowe, które nie tylko pozwala zapełnić pustą lodówkę, ale przede wszystkim przywraca seniorom odebraną przez biedę godność.

Starsza pani, która w osiedlowym sklepie długo liczy monety, by ostatecznie odłożyć na półkę kostkę masła. Starszy pan proszący o odkrojenie dokładnie trzech plastrów najtańszej mielonki. Dla tysięcy polskich seniorów to codzienność, która nie jest zasłużonym odpoczynkiem tylko cichą, pełną wstydu walką o przetrwanie, rozgrywającą się przy sklepowych kasach i za zamkniętymi drzwiami skromnych mieszkań.

– Mój syn Irek jest niepełnosprawny, opiekuję się nim od 41 lat. Czasem zabieram go na zakupy i mógłby nawet sam coś sięgnąć z półki, ale niestety musiał cofnąć rękę. Nie mogliśmy sobie pozwolić na zachcianki. Często pytał: czy nas na to stać? – opowiada beneficjentka programu, pani Basia.

Z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że wskaźnik pogłębionej deprywacji materialnej i społecznej w Polsce systematycznie spada. W 2025 r. dotyczył on 2 proc. populacji, co stanowi zauważalną poprawę w porównaniu do 2,3 proc. w roku poprzednim oraz drastycznego poziomu 7,8 proc. notowanego jeszcze w 2015 r. Kiedy jednak przyjrzymy się konkretnym grupom społecznym, zwłaszcza seniorom, wkracza szara rzeczywistość.

Codzienność w trybie przetrwania

Prawdziwą głębię tego problemu ujawniają badania instytutu Ipsos zrealizowane na zlecenie Fundacji Biedronki. Pokazują one dramatyczne okoliczności, w jakich funkcjonują podopieczni programu – seniorzy powyżej 60. roku życia.

Kim są beneficjenci karty "Na codzienne zakupy"? To w przeważającej większości ludzie samotni: aż 70 proc. z nich tworzy jednoosobowe gospodarstwa domowe. Są schorowani i/lub niepełnosprawni: 65 proc. deklaruje zły lub bardzo zły stan zdrowia, 76 proc. cierpi na problemy z poruszaniem się, a połowa posiada formalne orzeczenie o niepełnosprawności. Co trzeci senior (31 proc.) nie ma w swoim otoczeniu absolutnie nikogo, kto mógłby mu pomóc.

Badania pokazują porażające fakty: co czwarty polski senior z tej grupy (24 proc.) w ciągu zaledwie jednego miesiąca musiał z powodów finansowych ograniczać jedzenie lub całkowicie zrezygnować z posiłku. Najstarsze osoby najczęściej odmawiają sobie zakupu świeżych owoców, masła, wędlin, mięsa i ryb. Kupują najtańsze produkty, byle tylko "dotrwać do pierwszego".

– Istotą tego programu jest realna pomoc finansowa dla osób starszych, dzięki której one mogą lepiej się odżywiać, ale także budowanie relacji pomiędzy seniorem a wolontariuszem. Bo dzięki tej relacji, dzięki zaangażowaniu tysięcy wolontariuszy, podopieczni programu mają na kogo liczyć. W tym jest wielka wartość. Doceniamy to i chcemy wspierać wolontariuszy, dlatego w tym roku zorganizowaliśmy warsztaty, na których sami wolontariusze mogli opowiedzieć o tym, czego im brakuje w ich pracy, jakie kompetencje chcieliby pozyskać. I efektem tych warsztatów będzie cykl szkoleń dopasowanych do potrzeb wolontariuszy, który sprawi, że poczują się pewniej i będą mogli lepiej wspierać osoby starsze w swoim otoczeniu – wyjaśnia Katarzyna Scheer, prezes Fundacji Biedronki.

Bez wstydu w kolejce do kasy

Program "Na codzienne zakupy", realizowany jest wspólnie przez Caritas Polska i Fundację Biedronki oraz 41 Caritas Diecezjalnych. Skala tej pomocy pokazuje, jak realnie można wpłynąć na los najbardziej potrzebujących:

-11 069 – tylu seniorów otrzymuje wsparcie w bieżącej edycji programu;

- 2 300 zł – tyle wynosi łączna wartość rocznego wsparcia dla jednego beneficjenta;

- 26 228 150 zł – to całkowity budżet tegorocznego programu, a łączna wartość dystrybuowanych kart od początku istnienia akcji osiągnęła już kwotę ponad 157,5 mln zł.

Karta przedpłacona, którą seniorzy mogą płacić za zakupy w sklepach sieci Biedronka, działa wielopoziomowo. Z perspektywy społecznej kluczowe jest jednak to, że to wsparcie pomaga zniwelować poczucie wstydu i utratę godności. Nie muszą o nic prosić i za nic dziękować. Karta pozwala wejść do sklepu i samodzielnie decydować, co znajdzie się w koszyku.

Zaoszczędzone dzięki karcie pieniądze można przeznaczyć na regularny wykup niezbędnych leków i inne potrzeby. Dodatkowe środki w postaci karty pomagają rozszerzyć dietę o produkty zdrowsze, świeże i zalecane przez lekarzy przy posiadanych schorzeniach. Seniorzy mogą pozwolić sobie na małe przyjemności, które choć na chwilę rozjaśniają szarą codzienność, jak kupno owoców czy drobnego upominku dla wnuka bez lęku, że zabraknie na opłacenie rachunków.

– Ja mam emerytury 2 tys. zł. Trzeba opłacić rachunki, kupić leki – ja na leki wydaję prawie 1/3 emerytury. Podwyżek emerytur nie ma, a wszystko drożeje, koszty utrzymania rosną – dodaje pani Teresa, beneficjentka programu.

Lekarstwo na najtrudniejszą chorobę

Z danych wynika jednak coś, czego nie da się załatwić samym przelewem na plastikową kartę. Aż 75 proc. podopiecznych programu deklaruje, że ich największym codziennym ciężarem jest samotność. Można mieć pełną lodówkę, ale gdy jedynym dźwiękiem w mieszkaniu przez cały tydzień jest szum starego lodówkowego agregatu, człowiek powoli traci nadzieję.

I właśnie w tym miejscu program przekracza ramy zwykłej akcji socjalnej. Za funduszami stoi bowiem blisko 4 000 wolontariuszy Caritas. Kiedy pukają do drzwi, nie przynoszą suchych formularzy, ale coś, co w świecie tych seniorów stało się towarem deficytowym: czas i uwagę. Finansowe wsparcie ratuje zdrowie i przywraca godność przy sklepowej kasie. Wolontariusz ratuje coś znacznie subtelniejszego – poczucie, że dla kogoś na tym świecie wciąż się istnieje.

Caritas to największa organizacja dobroczynna w Polsce. Pomaga setkom tysięcy potrzebujących w kraju i za granicą. Struktura Caritas w Polsce składa się z Caritas Polska, która pełni funkcję koordynatora projektów ogólnopolskich i zagranicznych, oraz z 44 Caritas Diecezjalnych, które niosą bezpośrednią pomoc potrzebującym na terenie danej Diecezji. Caritas Polska jest także częścią sieci Caritas Internationalis i Caritas Europa. #polacy #politycy #politka #politykaspoleczna #polska

11

🚛 Rząd Tuska będzie śledzić GPS-em każdy transport betonu powyżej 50 kilogramów. To są dwa worki❗

15 maja ustawa o objęciu betonu systemem SENT trafiła do prezydenta Nawrockiego. Jeśli ją podpisze — od tej chwili każda betoniarka wyjeżdżająca na budowę będzie musiała raportować do systemu Krajowej Administracji Skarbowej: ile betonu, dokąd jedzie i gdzie go wylała. Obowiązek zaczyna się już od 50 kilogramów.

Pięćdziesiąt kilogramów. Tyle waży murek pod schodek albo podsypka pod pół metra posadzki.

Kierowniczka betoniarni ze Śląska mówi wprost: "Normalny człowiek nie ogarnie, dlaczego państwo chce nadzorować i śledzić GPS-em transporty betonu większe niż 50 kilogramów. Będą śledzić każde auto, a zazwyczaj wozimy minimum 700 kg. To absurd."

Właściciel firmy budowlanej spod Warszawy pracuje w branży 15 lat i dodaje: "Nigdy nie kupiłem betonu bez faktury. Tego nie da się sprzedać na lewo, bo inwestor chce rozliczać swoje koszty. To są wymysły urzędników."

Branża budowlana będzie musiała wyposażyć flotę w systemy geolokalizacyjne i wdrożyć kosztowne narzędzia informatyczne do raportowania każdej dostawy. Za niezgłoszony transport — kara administracyjna.

SENT wprowadzono lata temu do walki z mafiami paliwowymi — i miało sens, bo karuzele VAT-owskie na paliwie to udowodnione miliardy strat budżetowych. Branża budowlana czy tekstylna niczego podobnego nie robi. Beton z faktury trafia na budowę z fakturą.

Prezydent Nawrocki musi zawetować tę ustawę!⁩ #polacy #politykaspoleczna #politka #politycznapoprawnosc

27

⁨⁨Urzędy i wodociągi przechodzą na 4 dni pracy. Rząd zapłaci z Twoich podatków❗

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej uruchomiło pilotaż czterodniowego tygodnia pracy. Firmy, które zdecydowały się na zmniejszenie efektywności otrzymują rekompensatę od państwa – Z TWOICH PODATKÓW!

Ten abusrd ma drugie dno – większość uczestników programu to… urzędy itp.

◾ Do programu zgłosiło się około 2 tysięcy firm — wybrano 90

◾ Większość uczestników to urzędy lub firmy państwowe i samorządowe

◾ Straty wynikające ze skrócenia pracy pokrywane są z budżetu państwa — czyli przez podatnika

◾ Program pochłonie 50 mln zł

Pytanie, które ministerstwo woli przemilczeć: co po zakończeniu pilotażu? Kto poniesie koszty dodatkowego dnia wolnego w firmie prywatnej? Czy szaleńcy z rządu będą chcieli upowszechnić i przymusem wprowadzić 4-dniowy tydzień pracy?

Dla małych i średnich przedsiębiorstw, które konkurują niższymi kosztami pracy, czterodniowy tydzień pracy będzie czynnikiem obniżającym konkurencyjność i zwiększającym koszty.

Jest też ryzyko odwrotne. Jeśli pilotaż pokaże, że tę samą pracę można wykonać w cztery dni — pracodawcy prywatni wyciągną prosty wniosek: może wystarczy mniej pracowników pracujących pięć dni? Rządowy eksperyment może stać się pretekstem do redukcji zatrudnienia.

Może właśnie dlatego ministerstwo wybrało do pilotażu głównie urzędy — tam nikt nikogo nie zwolni, a koszty i tak pokryje podatnik. #polacy #politykaspoleczna #politka #polska #politycznapoprawnosc

18

Nielegalna broń i groźni weterani z Ukrainy zaleją Polskę!m.in.

Polskie służby przygotowują się na ryzyko wzrostu przemytu nielegalnej broni z Ukrainy po zakończeniu wojny. W tym celu uruchomiono projekt "Trident”, który ma wzmocnić zdolności policji, Straży Granicznej i innych formacji do wykrywania transportów broni oraz rozbijania zorganizowanych grup przestępczych. Program o wartości 6,6 mln zł obejmuje zakup specjalistycznego sprzętu, http://m.in. mobilnych systemów RTG, dronów, urządzeń termowizyjnych i narzędzi do analizy ruchu telefonicznego, a także szkolenia dla ok. 150 funkcjonariuszy.

Skala problemu już jest znacząca. W 2023 roku Centralne Biuro Śledcze Policji zabezpieczyło 1374 sztuki broni palnej, rok później 516, natomiast w ubiegłym roku aż 3322 egzemplarze. Służby spodziewają się wzrostu przemytu broni o kilkadziesiąt, a nawet kilkaset razy po zakończeniu działań wojennych na Ukrainie. Do tego problemem będzie napływ weteranów wojennych, których część zasili grupy przestępcze.

Polska jest szczególnie narażona, bo jest pierwszym krajem, do którego broń i weterani będą napływać. Liczna mniejszość ukraińska jest bazą społeczną dla przestępczości zorganizowanej i czynnikiem osadzającym możliwość jej trwałego operowania w naszym kraju. #polacy #policja #polska #ukradzionezjbzd #ukriana #ukrainizacjapolski #politka #politykaspoleczna #politykazagraniczna

15