Bruksela chce ZAKAZAĆ VPN❗

„Zakazać VPN”, to znaczy nie rozumieć niczego o tym, czym jest VPN. To mechanizm, na którym działa np. bankowość, a nie usługa.

VPN to zaszyfrowany tunel między twoim urządzeniem a serwerem, który wybierasz. Twój ruch wychodzi z adresem tego serwera, kropka. To kryptografia i routing, nic więcej. A ten zaszyfrowany tunel to dokładnie ta sama techniczna cegiełka, co HTTPS twojego banku, SSH dowolnego developera, wewnętrzna sieć dowolnej firmy. Szyfrowanie i tunelowanie to nie „sztuczka hakerów”, to podstawa nowoczesnego internetu.

Więc „zakazać VPN” w sensie dosłownym oznacza zakazać zaszyfrowanych tuneli. A zakazać zaszyfrowanych tuneli to rozwalić e-commerce, bankowość online, pracę zdalną, słowem wszystko, co sprawia, że internet działa. Nie możesz zabić jednego bez zabicia drugiego.

Unia Europejska wprowadza obowiązkową weryfikację wieku w internecie, a w tle pojawia się pomysł ograniczenia VPN — bo to właśnie VPN pozwala obejść takie blokady.

Nie ma „jednego VPN” do zablokowania. Wynajmujesz serwer za 5 euro miesięcznie u Hetznera, DigitalOcean czy AWS, instalujesz WireGuard lub OpenVPN w trzech komendach i masz swój własny VPN na IP, którego nikt nie ma na liście blokad.

Sprytny nastolatek opinie „blokadę VPN” w kilka minut. Eurobiurokraci jednak się nie poddają. Dlaczego?

Biurokraci, którzy nigdy w życiu nie napisali jednej linii kodu, decydują o zakazie zapisu kryptograficznego, którego nawet nie potrafią zdefiniować.

Prawdziwym skutkiem nie będzie ochrona dzieci. Będzie nim infrastruktura kontroli nałożona na wszystkich — i drugi, ukryty cel: koniec anonimowości w sieci. #politka #politycy #uniaeuropejska #polska #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa

16

Migrantów prawie nie ma, a miliardy nadal płyną. Prawdziwy cel Tarczy Wschód

Presja migracyjna na granicy polsko-białoruskiej spadła do symbolicznych poziomów, a władze nadal intensywnie pompują setki milionów złotych rocznie w infrastrukturę obronną. Oficjalnie to walka z hybrydowym zagrożeniem Łukaszenki i Putina. W praktyce – budowa fortyfikacji zdolnych zatrzymać nie tylko ludzi, ale i ciężki sprzęt wojskowy. Najnowsze dane Straży Granicznej oraz afera z dowódcą WOT rzucają nowe światło na wielomiliardowe wydatki.

Według danych Straży Granicznej, w 2026 r. wszystkie próby nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej były nieudane. W okresie styczeń–maj 2026 r. odnotowano niecałe 200 prób – dramatyczny spadek w porównaniu z ponad 9 tysiącami w tym samym okresie 2025 r. W I kwartale 2026 r. liczba prób spadła do około 150. W niektórych miesiącach granica była praktycznie „czysta”. Migranci coraz częściej próbują przechodzić przez Litwę.

Straż Graniczna podkreśla, że „cisza nikogo nie zwiedzie” i pozostaje w gotowości. Bariera stalowa z 2022 r. (koszt ok. 1,6 mld zł) oraz systemy elektronicznego monitoringu zrobiły swoje. Jednak przy tak niskiej bieżącej presji migracyjnej nasuwa się pytanie: dlaczego program „Tarcza Wschód” wchodzi w kolejną, jeszcze droższą fazę?

Program „Tarcza Wschód” to największa inwestycja fortyfikacyjna na wschodniej flance NATO od dekad. Pierwotnie rząd zapowiadał, że program będzie kosztował 10 miliardów złotych, jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia. Codziennie koszty programu rosną. W 2025 r. MON przeznaczył ponad 870 mln zł (bez funduszy UE). Na 2026 r. zaplanowano ok. 500 mln zł z budżetu państwa, plus dodatkowe środki z instrumentu SAFE UE. W tym roku planuje się zabezpieczenie ponad 200 km granicy, w tym rozbudowę linearną i wykorzystanie materiałów inżynieryjnych.

Oficjalnie inwestycje mają chronić przed migracją i hybrydowymi atakami. W praktyce budowane są rowy przeciwczołgowe, bariery inżynieryjne, systemy przeciwdronowe, drogi patrolowe, magazyny sprzętu i infrastruktura umożliwiająca szybkie rozlokowanie wojsk. Władze otwarcie mówią, że przygotowują się na najgorszy scenariusz – eskalację konwencjonalną ze strony Rosji i Białorusi.

W tle rekordowych wydatków pojawia się problem rozliczalności. 5 czerwca 2026 r. Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej zawiesiło płk. Witolda B., dowódcę 6. Mazowieckiej Brygady WOT w Radomiu. Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła mu zarzuty wyłudzania nienależnych świadczeń (przejazdy, rozłąka rodzinna, zakwaterowanie). Śledztwo dotyczy strat w jednostkach wojskowych i Agencji Mienia Wojskowego. Proceder miał trwać dłużej i być źródłem „stałego utrzymania” dla oficera.

To nie jest przypadek odosobniony. Historia służby na granicy wschodniej pokazuje, że ryzyko korupcji jest stałe. W 2023 roku Straż Graniczna i Krajowa Administracja Skarbowa rozbiły największą w historii grupę przemytniczą papierosów z Białorusi. Przemycono ponad 18,8 mln paczek, a Skarb Państwa stracił ponad 437 mln zł. W sprawę zamieszanych było siedmiu skorumpowanych funkcjonariuszy KAS, którzy brali łapówki sięgające nawet 45 tys. zł za „niewidzenie” transportów.

WOT odgrywa kluczową rolę w „Tarczy Wschód” – żołnierze terytorialni wspierają Straż Graniczną, budują umocnienia i patrolują granicę. Sprawa pokazuje, jak przy ogromnej skali inwestycji (przetargi na stal, elektronikę, roboty budowlane, logistykę) istnieje realne ryzyko nadużyć. NIK, prokuratura i media muszą szczególnie uważnie kontrolować te wydatki.

Krytycy wskazują, że społeczeństwu sprzedawano inwestycje jako ochronę przed „migrantami Łukaszenki”, podczas gdy od początku chodziło o budowę linii obrony na wypadek otwartego konfliktu. Rekordowe wydatki obronne Polski (planowane nawet 4,8% PKB w 2026 r.) i modernizacja armii wpisują się w ten sam obraz.

Rzeczywistość jest jednak złożona: dramatyczny spadek prób migracyjnych w 2026 r. sprawia, że społeczeństwo ma prawo pytać o priorytety i efektywność wydawania publicznych pieniędzy. Polska jako państwo frontowe NATO słusznie wzmacnia wschodnią granicę. Realne zagrożenie istnieje. Jednak gdy liczba prób przekroczenia granicy spada o ponad 95–96% rok do roku, a miliardy nadal płyną szerokim strumieniem, Polacy mają prawo oczekiwać pełnej transparentności.

Sprawa zawieszonego dowódcy WOT jest dzwonkiem alarmowym dla całego systemu. Nie chodzi tylko o jedną brygadę – chodzi o kontrolę wielomiliardowego programu „Tarcza Wschód”. Bezpieczeństwo wymaga murów, rowów i dronów, ale przede wszystkim czystych rąk i rozliczalnych wydatków.

#politka #polska #polacy #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa #migranci

8

⁨UE powołała 33 ambasadorów. Żadnego z Polski. Tusk z Sikorskim zajęci tweetowaniem❗

⁨Kaja Kallas właśnie ogłosiła nominacje 33 ambasadorów Unii Europejskiej. Niemcy dostali Japonię i Stany Zjednoczone. Francja — Indie. Włochy — Katar. Szwecja — Moskwę. Finlandia — Londyn. Holandia — Pekin.

Polska? Zero.

Ani jednej nominacji. Ani jednego Polaka na żadnej z 33 placówek. Przy czym płacimy do unijnego budżetu ponad 25 miliardów złotych rocznie — w tym na finansowanie właśnie tej Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych.

Przez lata Tusk i Sikorski wyśmiewali "dyplomatołków" — ludzi bez języków, bez kompetencji, bez wejść w Brukseli. Obiecywali że KO przywróci Polsce należną pozycję w Europie. Że wreszcie będziemy traktowani poważnie. Że nasze kadry są profesjonalne i gotowe.

Są tacy sami.

Minęły dwa i pół roku. Kallas rozdała 33 ambasady — i ani razu nie padło polskie nazwisko. Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania — wszystkie walczyły o swoje. Polska najwyraźniej nie.

Bo żeby dostać stanowisko w unijnej dyplomacji — trzeba negocjować. Osobiście. Na szczytach, w kuluarach, przy kolacji. Nie na Twitterze i nie w wywiadach-rzekach.

Tusk ma "fantastyczne wejścia w Brukseli." Sikorski jest "człowiekiem zachodu." I nie mają nawet jednego ambasadora UE do pokazania.

Tak wygląda polityka międzynarodowa w wykonaniu Koalicji Obywatelskiej.⁩

#politka #politycy #politykamiedzynarodowa #politykazagraniczna #uniaeuropejska

25

Kara 15 tysięcy złotych może nas kosztować miliardy. To jest skandal z Rail Baltica❗

PKP PLK — spółka Skarbu Państwa — właśnie ogłosiła po raz trzeci wybór wykonawcy w przetargu, który od miesięcy tonie w bataliach prawnych. Wybrała konsorcjum z Track Tec za 5,22 miliarda złotych. Najtańsza oferta w tym przetargu wynosiła 4,567 miliarda złotych.

Różnica: 653 miliony złotych. Pół miliarda złotych przepalone na biurokratyczny absurd.

Historia jest skandaliczna. Polskie konsorcjum Torpol-Mirbud wygrało przetarg. Budimex poszedł jednak do Krajowej Izby Odwoławczej z jednym argumentem: Mirbud nie ujawnił kary środowiskowej z 2022 roku. Wysokość tej kary: 15 tysięcy złotych. KIO wykluczyła Mirbud.

Tyle że Mirbud od lat zaskarżał tę karę — bo twierdził, że nie był jej adresatem. W kwietniu NSA przyznał rację: niższy sąd nawet nie zbadał czy Mirbud w ogóle podlegał tej decyzji środowiskowej. Sprawę odesłano do ponownego rozpatrzenia.

I co zrobiła PKP PLK po wyroku NSA? Ogłosiła trzeci wybór wykonawcy. Sama przyznając w komunikacie, że wyrok NSA "może istotnie wpłynąć na sytuację" i że trzeci wybór "nie przesądza o ostatecznym wyniku postępowania."

Proszę to przeczytać jeszcze raz. Państwowa spółka ogłasza wybór wykonawcy — wiedząc, że ten wybór może być nieważny. Mirbud i tak może wygrać w sądzie 19 czerwca. Wtedy przetarg wróci na wokandę i całe zamieszanie zacznie się od nowa.

To jest polskie państwo w pigułce: procedura ważniejsza niż pieniądze, błąd urzędnika ważniejszy niż strategia obronna, terminy KIO ważniejsze niż 650 milionów złotych.⁩ #polacy #polska #polexit #politka #politykamiedzynarodowa #politykazagraniczna #uniaeuropejska

19

⁨⁨ZUS wzrósł o 79 procent

Kwota wolna od podatku: zero zmian od 4 lat.

To jest ukryta podwyżka podatków❗

Od 2022 roku kwota wolna od podatku wynosi 30 tysięcy złotych. Przez cztery lata — ani złotówki więcej. Tymczasem wszystko inne poszło w górę.

Zestawienie mówi samo za siebie:

◾ Płaca minimalna: wzrost o 71 procent — z 2800 zł do 4806 zł miesięcznie

◾ Składki ZUS dla przedsiębiorców: wzrost o 79 procent — podstawa wymiaru z 3155 zł do 5652 zł

◾ Najniższa emerytura: wzrost o 58 procent — z 1250 zł do 1978 zł

◾ Przeciętne wynagrodzenie: wzrost o 57 procent — z 5662 zł do 8903 zł

◾ Kwota wolna od podatku: 30 tysięcy złotych — bez zmian

Wynagrodzenia rosną — coraz więcej Polaków przekracza progi podatkowe. Kwota wolna stoi w miejscu — coraz mniej dochodów jest efektywnie zwolnionych z opodatkowania. Inflacja zjada realną wartość ulgi — za te same 30 tysięcy złotych można kupić znacznie mniej niż w 2022 roku.

Ekonomiści nazywają to "pełzającą podwyżką podatków." Rząd nie zmienia stawek PIT. Nie musi. Wystarczy że zamraża kwotę wolną i progi — a inflacja i wzrost płac robią resztę. Fiskus automatycznie pobiera coraz większą część dochodów bez żadnego głosowania i bez żadnej debaty.

Tusk przed wyborami obiecał podniesienie kwoty wolnej do 60 tysięcy złotych. Minister Domański przyznaje, że "nie nastąpi to w najbliższym czasie." Kwota wolna: 30 tysięcy złotych. Tyle samo co cztery lata temu.

Konfederacja od lat mówi: kwota wolna równa dwunastokrotności minimalnego wynagrodzenia!⁩ #polacy #polska #politka #politykaspoleczna #politykazagraniczna

22

Kolejna dzielnica Warszawy ze strefą tempo 30❗

Wszystko bez konsultacji – Trzaskowski na wojnie z kierowcami!

Od maja do sierpnia 2026 roku kolejna dzielnica Warszawy wchodzi w strefę Tempo 30. Targówek — ulice Korzona, Samarytanka, Gilarska, Rolanda, Jórskiego i Łokietka.

Znaki stoją, ograniczenia wchodzą, mieszkańcy dostali zaproszenie na "dyżur informacyjny" — nie na konsultacje. Dyżur odbył się 21 maja. Znaki stanęły jeszcze wcześniej.

Część dzielnicowych radnych Targówka domaga się zwołania nadzwyczajnej sesji. Główny zarzut: brak przeprowadzenia konsultacji społecznych przed podjęciem decyzji.

Ratusz Trzaskowskiego jeszcze kilka lat temu opublikował interaktywną mapę stref Tempo 30 dla całej Warszawy. Wynika z niej, że docelowo ruch uspokojony ma objąć 90,5 procent powierzchni miasta i 65 procent długości dróg. Praktycznie całe osiedla mieszkaniowe, ulice lokalne i dojazdowe. Etapami — przy okazji przebudów, rozszerzania stref płatnego parkowania i innych inwestycji.

Na liście czekają jeszcze: Mokotów, Ochota, Praga-Południe, Praga-Północ, Rembertów i Śródmieście.

Warszawa jest miastem, w którym komunikacja miejska nie dociera wszędzie i nie jeździ o każdej porze. Wiele rodzin, pracownicy dojeżdżający na zmiany nocne, osoby starsze, mieszkańcy peryferyjnych ulic — są uzależnieni od samochodu. Dla nich ograniczenie do 30 km/h na wszystkich ulicach dojazdowych oznacza wydłużenie każdej trasy, każdego dojazdu do pracy i z powrotem.

Trzaskowski realizuje agendę C40 — sieci miast klimatycznych, która otwarcie propaguje ograniczanie ruchu samochodowego i "miasto 15-minutowe." Warszawa jest jej członkiem. Polacy płacą za ten eksperyment własnym czasem.⁩ #polacy #polska #politka #politycy #politykaspoleczna

23

Skandal! Zełenski nadał jednostce wojskowej imię "Bohaterów UPA"!

W wydanym dekrecie prezydent Ukrainy ogłosił, że nadał imię "Bohaterów UPA" Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy.

Mówimy tu o organizacji odpowiedzialnej za rzeź wołyńską i ludobójstwo na Polakach!

UPA to nie „bohaterowie”, lecz symbol masowych mordów na naszych rodakach. Nazywanie ich imieniem czegokolwiek jest splunięciem na groby (często nieznalezione notabene) ofiar!

W lipcu 1943 roku oddziały UPA zaatakowały około 150 polskich miejscowości na Wołyniu. Kobiety, dzieci i całe rodziny były mordowane tylko dlatego, że były Polakami. Mordowane nie byle jak, bowiem celem była jak największa brutalność, która miała siać strach i doprowadzić do ucieczki wszystkich pozostałych Polaków z terenów, jakie interesowały Ukraińców.

Mimo tego Ukraina wciąż gloryfikuje OUN-UPA i ich przywódców. Kilka dni temu sprowadzono także prochy działacza OUN Andrija Melnyka, współpracującego z nazistami. Nawet izraelski instytut Yad Vashem alarmuje, że takie działania podważają pamięć o ofiarach Holokaustu. Czy w końcu będzie jakaś reakcja polskich władz? #polacy #politka #politycy #ukraincy #ukrainizacja #ukrainizacjapolski #polska

23

🏥 Czy w Polsce zaczyna się era leczenia tylko dla bogatych?

Państwo wydaje rekordowe miliardy na ochronę zdrowia, a porodówki znikają z mapy Polski i ludzie miesiącami czekają do specjalistów. Za chwilę normalne leczenie będzie dostępne tylko dla tych, których stać na prywatne wizyty.

Jeśli mieszkasz w Warszawie i masz pieniądze — polska służba zdrowia działa. Zapłacisz, umówisz się jutro, zbadasz się w tydzień. Jeśli mieszkasz w Żywcu i liczysz na NFZ — na kolonoskopię poczekasz cztery lata. Na rezonans — ponad sto dni, i to po ostatnich cięciach nadwykonań, które ten czas wydłużyły o kolejne tygodnie z dnia na dzień.

Polska przeznacza na zdrowie rekordowe 247,8 miliarda złotych w 2026 roku. Ponad 6,8 procent PKB. Dwukrotnie więcej nominalnie niż dekadę temu. I kolejki rosną. I szpitale bankrutują. I lekarze wyjeżdżają.

Bo koszty rosną szybciej niż nakłady, a nikt nie reformuje systemu od środka.

W 2010 roku Polska miała 406 porodówek. Dziś 305. Kobiety z małych miast muszą jechać nawet 100 kilometrów, żeby urodzić. Wszystko się spina dopóki nie trzeba rodzić na stacji benzynowej. Bogatsze matki korzystają z prywatnych szpitali położniczych za kilka tysięcy złotych i rodzą w komfortowych warunkach tego samego dnia.

Na profilaktykę Polska przeznacza 1,7 procent budżetu zdrowotnego. Średnia OECD to 3,4 procent. Nie leczymy przyczyn, bo stać nas tylko na gaszenie pożarów.

Politycy skrajnej lewicy chcą wydawać na NFZ jeszcze więcej, tylko to więcej ląduje w wynagrodzeniach personelu medycznego, przede wszystkim lekarzy. Nie jest to kwestia ich chciwości. To kwestia nomen omen chorego systemu opieki zdrowotnej w Polsce.

Efekt? Bogaci leczą się szybko i dobrze. Reszta odkłada wizyty, rezygnuje z terapii i czeka. Coraz dłużej. I to pomimo rosnących wydatków.

Potrzebujemy odważnej reformy NFZ – demonopolizacji i urzeczywistnienia wyceny świadczeń. Konfederacja nie boi się reform. Nie będziemy pudrować trupa! #polacy #polska #politycy #politka #politykaspoleczna #politykazdrowotna

16

„Senioralny cohousing” – jak Ministerstwo Klimatu rozwiązuje ubóstwo energetyczne? Wyrzucając emerytów do komuny!m.in.

12 maja w Warszawie Ministerstwo Klimatu i Środowiska zorganizowało forum LeadAir, na którym lansowano http://m.in. tzw. „senioralny cohousing”.

Co kryje się pod tą nazwą?

Seniorzy, wpędzeni w ubóstwo energetyczne, którzy nie są w stanie utrzymać własnego mieszkania czy domu z powodu wciąż rosnących cen energii, ogrzewania, przymusu remontów klimatycznych, mieliby być przenoszeni do wspólnych obiektów – z małymi pokojami lub nawet tylko miejscem w pokoju wieloosobowym, wspólnymi przestrzeniami i ograniczoną prywatnością! Brzmi to bardziej jak przedsionek piekła dla starszej osoby, niż realna pomoc ludziom, którzy przepracowali całe życie!

Emeryci ledwo wiążą koniec z końcem, a rachunki za prąd i ogrzewanie rosną jak szalone. Ludzie, którzy przepracowali całe życie dla Polski, dziś muszą wybierać: jedzenie czy ogrzewanie?

Zamiast przyznać, że to chora, unijna polityka klimatyczna jest winna, rządzący wymyślili „genialne” rozwiązanie: zbiórki seniorów do komunalnych rezerwatów.

To jest dokładnie to, co myślą sobie urzędnicy w Brukseli i ich polscy lokaje: Starsi Polacy za drodzy w swoich mieszkaniach? To wpakujmy ich do jednego gara, niech sobie żyją jak w peerelowskiej komunie – pokoik albo tylko łóżko, zero prywatności, wspólna łazienka na korytarzu.

Skąd się wzięło to ubóstwo energetyczne?

Z unijnych ETS-ów i innych klimatycznych regulacji! Z ETS 1, a niedługo z ETS 2, który dobija zwykłych ludzi. Za 2500 zł emerytury – 1000 zł na rachunki. Reszta na leki, jedzenie i… przeżycie.

Zamiast wyrzucić ETS do kosza, odciąć się od szalonej polityki klimatycznej i pozwolić Polakom normalnie ogrzewać domy – oni proponują degradację godności seniorów.

To nie jest pomoc. To jest traktowanie emerytów jak problemu do rozwiązania. Jak balastu. Jak starych mebli, które trzeba upchnąć do piwnicy.

Jedyna przyzwoita odpowiedź na ubóstwo energetyczne to jego likwidacja u źródła.

Koniec z ETS-ami!

Koniec z zieloną ideologią, która niszczy polski przemysł i polski portfel!

Koniec z traktowaniem polskich seniorów jak materiału na eksperymenty socjalistycznych inżynierów dusz!

Polscy emeryci zasłużyli na godność, ciepły dom i spokojną starość – a nie na lewackie komuny pod okiem unijnych komisarzy. #polacy #politycy #politka #polska #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa #emerytura

11

Polska ma 7 uczelni w światowym TOP 1000. SIEDEM.

Dla porównania:

🇵🇱 Polska - 7

🇪🇸 Hiszpania - 46

🇮🇹 Włochy - 59

🇫🇷 Francja - 49

🇩🇪 Niemcy - 90

🇬🇧 Wielka Brytania - 106

🇨🇦 Kanada - 48

🇸🇦 Arabia Saudyjska - 17

Jeszcze gorzej wygląda porównanie dla TOP 500:

🇵🇱 Polska - 1

🇪🇸 Hiszpania - 10

🇮🇹 Włochy - 18

🇫🇷 Francja - 22

🇩🇪 Niemcy - 39

🇬🇧 Wielka Brytania - 45

🇨🇦 Kanada - 20

🇸🇦 Arabia Saudyjska - 4

I do tego trend spadkowy dla Polski w TOP 1000:

2022 - 11

2023 - 9

2024 - 8

2025 - 7

To nie jest po prostu „problem finansowania”. To jest problem systemu.

Wzrost nakładów do 3% jest KONIECZNY, ale sam nie rozwiąże przyczyn naszych problemów. Bez zmiany systemu będziemy po prostu marnować więcej pieniędzy i dalej finansować tę samą bylejakość - bo to nawet nie jest przeciętność.

Potrzeby bezwzględne to w pierwszej kolejności wzrost finansowania dla NCN, najlepszych jednostek naukowych oraz najmłodszych pracowników. Następnie reformacja - bo nie reforma - systemu nauki i dopiero wówczas dalszy wzrost nakładów do 3%. #politka #politycy #politykaspoleczna #polacy #polska #nauka #nauczyciele

14

💸 UE właśnie dała Ukrainie 90 miliardów euro. Niemcy chcą kolejnych 90 miliardów. W tle afera korupcyjna❗

W czwartek na szczycie NATO w szwedzkim Helsingborgu minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadephul ogłosił, że Ukraina potrzebuje kolejnych 90 miliardów euro — tyle samo, ile UE właśnie jej przyznała. Według Wadephula partnerzy NATO i Kanada powinni dorzucić drugie tyle bilateralnie. Razem: nawet 270 miliardów euro w jednej rundzie finansowania.

Poprzednie 90 mld euro miało wystarczyć do 2027 roku. W kręgach dyplomatycznych już od tygodni mówiono o luce finansowej sięgającej połowy tej kwoty. Pieniądze jeszcze nie wypłynęły, a już wiadomo, że nie wystarczą.

Równolegle ukraińskie Biuro Antykorupcyjne NABU ujawnia szereg afer, w które zaangażowani są najbliżsi współpracownicy Zełenskiego. Korupcja dotyczy również produkcji zbrojeniowej.

Niemcy domagają się kolejnych 90 miliardów, zanim rozliczono poprzednie. Polska wysyła pieniądze, BGK zapowiada kredytowanie ukraińskich samorządów. A korupcja w Kijowie sięga wprost prezydenta Biura i ministrów.

Zadajmy sobie pytanie wprost: komu oni służą?⁩ #ukraina #ukraincy #polska #politka #politykamiedzynarodowa #niemieckalogika

18

Statystyki mówią o sukcesie, seniorzy liczą każdy grosz. Prawdziwe oblicze ubóstwa

Gdy oficjalne statystyki GUS z 2025 r. mówią o systematycznym spadku ubóstwa, za zamkniętymi drzwiami tysięcy polskich domów wciąż panuje ten sam trudny wybór: wykupić receptę czy odłożyć na bochenek chleba.

W świecie, gdzie starość dla wielu stała się codziennością pełną wyrzeczeń, program Caritas i Fundacji Biedronki "Na codzienne zakupy" staje się czymś więcej niż tylko finansową zapomogą. To koło ratunkowe, które nie tylko pozwala zapełnić pustą lodówkę, ale przede wszystkim przywraca seniorom odebraną przez biedę godność.

Starsza pani, która w osiedlowym sklepie długo liczy monety, by ostatecznie odłożyć na półkę kostkę masła. Starszy pan proszący o odkrojenie dokładnie trzech plastrów najtańszej mielonki. Dla tysięcy polskich seniorów to codzienność, która nie jest zasłużonym odpoczynkiem tylko cichą, pełną wstydu walką o przetrwanie, rozgrywającą się przy sklepowych kasach i za zamkniętymi drzwiami skromnych mieszkań.

– Mój syn Irek jest niepełnosprawny, opiekuję się nim od 41 lat. Czasem zabieram go na zakupy i mógłby nawet sam coś sięgnąć z półki, ale niestety musiał cofnąć rękę. Nie mogliśmy sobie pozwolić na zachcianki. Często pytał: czy nas na to stać? – opowiada beneficjentka programu, pani Basia.

Z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że wskaźnik pogłębionej deprywacji materialnej i społecznej w Polsce systematycznie spada. W 2025 r. dotyczył on 2 proc. populacji, co stanowi zauważalną poprawę w porównaniu do 2,3 proc. w roku poprzednim oraz drastycznego poziomu 7,8 proc. notowanego jeszcze w 2015 r. Kiedy jednak przyjrzymy się konkretnym grupom społecznym, zwłaszcza seniorom, wkracza szara rzeczywistość.

Codzienność w trybie przetrwania

Prawdziwą głębię tego problemu ujawniają badania instytutu Ipsos zrealizowane na zlecenie Fundacji Biedronki. Pokazują one dramatyczne okoliczności, w jakich funkcjonują podopieczni programu – seniorzy powyżej 60. roku życia.

Kim są beneficjenci karty "Na codzienne zakupy"? To w przeważającej większości ludzie samotni: aż 70 proc. z nich tworzy jednoosobowe gospodarstwa domowe. Są schorowani i/lub niepełnosprawni: 65 proc. deklaruje zły lub bardzo zły stan zdrowia, 76 proc. cierpi na problemy z poruszaniem się, a połowa posiada formalne orzeczenie o niepełnosprawności. Co trzeci senior (31 proc.) nie ma w swoim otoczeniu absolutnie nikogo, kto mógłby mu pomóc.

Badania pokazują porażające fakty: co czwarty polski senior z tej grupy (24 proc.) w ciągu zaledwie jednego miesiąca musiał z powodów finansowych ograniczać jedzenie lub całkowicie zrezygnować z posiłku. Najstarsze osoby najczęściej odmawiają sobie zakupu świeżych owoców, masła, wędlin, mięsa i ryb. Kupują najtańsze produkty, byle tylko "dotrwać do pierwszego".

– Istotą tego programu jest realna pomoc finansowa dla osób starszych, dzięki której one mogą lepiej się odżywiać, ale także budowanie relacji pomiędzy seniorem a wolontariuszem. Bo dzięki tej relacji, dzięki zaangażowaniu tysięcy wolontariuszy, podopieczni programu mają na kogo liczyć. W tym jest wielka wartość. Doceniamy to i chcemy wspierać wolontariuszy, dlatego w tym roku zorganizowaliśmy warsztaty, na których sami wolontariusze mogli opowiedzieć o tym, czego im brakuje w ich pracy, jakie kompetencje chcieliby pozyskać. I efektem tych warsztatów będzie cykl szkoleń dopasowanych do potrzeb wolontariuszy, który sprawi, że poczują się pewniej i będą mogli lepiej wspierać osoby starsze w swoim otoczeniu – wyjaśnia Katarzyna Scheer, prezes Fundacji Biedronki.

Bez wstydu w kolejce do kasy

Program "Na codzienne zakupy", realizowany jest wspólnie przez Caritas Polska i Fundację Biedronki oraz 41 Caritas Diecezjalnych. Skala tej pomocy pokazuje, jak realnie można wpłynąć na los najbardziej potrzebujących:

-11 069 – tylu seniorów otrzymuje wsparcie w bieżącej edycji programu;

- 2 300 zł – tyle wynosi łączna wartość rocznego wsparcia dla jednego beneficjenta;

- 26 228 150 zł – to całkowity budżet tegorocznego programu, a łączna wartość dystrybuowanych kart od początku istnienia akcji osiągnęła już kwotę ponad 157,5 mln zł.

Karta przedpłacona, którą seniorzy mogą płacić za zakupy w sklepach sieci Biedronka, działa wielopoziomowo. Z perspektywy społecznej kluczowe jest jednak to, że to wsparcie pomaga zniwelować poczucie wstydu i utratę godności. Nie muszą o nic prosić i za nic dziękować. Karta pozwala wejść do sklepu i samodzielnie decydować, co znajdzie się w koszyku.

Zaoszczędzone dzięki karcie pieniądze można przeznaczyć na regularny wykup niezbędnych leków i inne potrzeby. Dodatkowe środki w postaci karty pomagają rozszerzyć dietę o produkty zdrowsze, świeże i zalecane przez lekarzy przy posiadanych schorzeniach. Seniorzy mogą pozwolić sobie na małe przyjemności, które choć na chwilę rozjaśniają szarą codzienność, jak kupno owoców czy drobnego upominku dla wnuka bez lęku, że zabraknie na opłacenie rachunków.

– Ja mam emerytury 2 tys. zł. Trzeba opłacić rachunki, kupić leki – ja na leki wydaję prawie 1/3 emerytury. Podwyżek emerytur nie ma, a wszystko drożeje, koszty utrzymania rosną – dodaje pani Teresa, beneficjentka programu.

Lekarstwo na najtrudniejszą chorobę

Z danych wynika jednak coś, czego nie da się załatwić samym przelewem na plastikową kartę. Aż 75 proc. podopiecznych programu deklaruje, że ich największym codziennym ciężarem jest samotność. Można mieć pełną lodówkę, ale gdy jedynym dźwiękiem w mieszkaniu przez cały tydzień jest szum starego lodówkowego agregatu, człowiek powoli traci nadzieję.

I właśnie w tym miejscu program przekracza ramy zwykłej akcji socjalnej. Za funduszami stoi bowiem blisko 4 000 wolontariuszy Caritas. Kiedy pukają do drzwi, nie przynoszą suchych formularzy, ale coś, co w świecie tych seniorów stało się towarem deficytowym: czas i uwagę. Finansowe wsparcie ratuje zdrowie i przywraca godność przy sklepowej kasie. Wolontariusz ratuje coś znacznie subtelniejszego – poczucie, że dla kogoś na tym świecie wciąż się istnieje.

Caritas to największa organizacja dobroczynna w Polsce. Pomaga setkom tysięcy potrzebujących w kraju i za granicą. Struktura Caritas w Polsce składa się z Caritas Polska, która pełni funkcję koordynatora projektów ogólnopolskich i zagranicznych, oraz z 44 Caritas Diecezjalnych, które niosą bezpośrednią pomoc potrzebującym na terenie danej Diecezji. Caritas Polska jest także częścią sieci Caritas Internationalis i Caritas Europa. #polacy #politycy #politka #politykaspoleczna #polska

11

🚛 Rząd Tuska będzie śledzić GPS-em każdy transport betonu powyżej 50 kilogramów. To są dwa worki❗

15 maja ustawa o objęciu betonu systemem SENT trafiła do prezydenta Nawrockiego. Jeśli ją podpisze — od tej chwili każda betoniarka wyjeżdżająca na budowę będzie musiała raportować do systemu Krajowej Administracji Skarbowej: ile betonu, dokąd jedzie i gdzie go wylała. Obowiązek zaczyna się już od 50 kilogramów.

Pięćdziesiąt kilogramów. Tyle waży murek pod schodek albo podsypka pod pół metra posadzki.

Kierowniczka betoniarni ze Śląska mówi wprost: "Normalny człowiek nie ogarnie, dlaczego państwo chce nadzorować i śledzić GPS-em transporty betonu większe niż 50 kilogramów. Będą śledzić każde auto, a zazwyczaj wozimy minimum 700 kg. To absurd."

Właściciel firmy budowlanej spod Warszawy pracuje w branży 15 lat i dodaje: "Nigdy nie kupiłem betonu bez faktury. Tego nie da się sprzedać na lewo, bo inwestor chce rozliczać swoje koszty. To są wymysły urzędników."

Branża budowlana będzie musiała wyposażyć flotę w systemy geolokalizacyjne i wdrożyć kosztowne narzędzia informatyczne do raportowania każdej dostawy. Za niezgłoszony transport — kara administracyjna.

SENT wprowadzono lata temu do walki z mafiami paliwowymi — i miało sens, bo karuzele VAT-owskie na paliwie to udowodnione miliardy strat budżetowych. Branża budowlana czy tekstylna niczego podobnego nie robi. Beton z faktury trafia na budowę z fakturą.

Prezydent Nawrocki musi zawetować tę ustawę!⁩ #polacy #politykaspoleczna #politka #politycznapoprawnosc

27

⁨⁨Urzędy i wodociągi przechodzą na 4 dni pracy. Rząd zapłaci z Twoich podatków❗

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej uruchomiło pilotaż czterodniowego tygodnia pracy. Firmy, które zdecydowały się na zmniejszenie efektywności otrzymują rekompensatę od państwa – Z TWOICH PODATKÓW!

Ten abusrd ma drugie dno – większość uczestników programu to… urzędy itp.

◾ Do programu zgłosiło się około 2 tysięcy firm — wybrano 90

◾ Większość uczestników to urzędy lub firmy państwowe i samorządowe

◾ Straty wynikające ze skrócenia pracy pokrywane są z budżetu państwa — czyli przez podatnika

◾ Program pochłonie 50 mln zł

Pytanie, które ministerstwo woli przemilczeć: co po zakończeniu pilotażu? Kto poniesie koszty dodatkowego dnia wolnego w firmie prywatnej? Czy szaleńcy z rządu będą chcieli upowszechnić i przymusem wprowadzić 4-dniowy tydzień pracy?

Dla małych i średnich przedsiębiorstw, które konkurują niższymi kosztami pracy, czterodniowy tydzień pracy będzie czynnikiem obniżającym konkurencyjność i zwiększającym koszty.

Jest też ryzyko odwrotne. Jeśli pilotaż pokaże, że tę samą pracę można wykonać w cztery dni — pracodawcy prywatni wyciągną prosty wniosek: może wystarczy mniej pracowników pracujących pięć dni? Rządowy eksperyment może stać się pretekstem do redukcji zatrudnienia.

Może właśnie dlatego ministerstwo wybrało do pilotażu głównie urzędy — tam nikt nikogo nie zwolni, a koszty i tak pokryje podatnik. #polacy #politykaspoleczna #politka #polska #politycznapoprawnosc

18

Nielegalna broń i groźni weterani z Ukrainy zaleją Polskę!m.in.

Polskie służby przygotowują się na ryzyko wzrostu przemytu nielegalnej broni z Ukrainy po zakończeniu wojny. W tym celu uruchomiono projekt "Trident”, który ma wzmocnić zdolności policji, Straży Granicznej i innych formacji do wykrywania transportów broni oraz rozbijania zorganizowanych grup przestępczych. Program o wartości 6,6 mln zł obejmuje zakup specjalistycznego sprzętu, http://m.in. mobilnych systemów RTG, dronów, urządzeń termowizyjnych i narzędzi do analizy ruchu telefonicznego, a także szkolenia dla ok. 150 funkcjonariuszy.

Skala problemu już jest znacząca. W 2023 roku Centralne Biuro Śledcze Policji zabezpieczyło 1374 sztuki broni palnej, rok później 516, natomiast w ubiegłym roku aż 3322 egzemplarze. Służby spodziewają się wzrostu przemytu broni o kilkadziesiąt, a nawet kilkaset razy po zakończeniu działań wojennych na Ukrainie. Do tego problemem będzie napływ weteranów wojennych, których część zasili grupy przestępcze.

Polska jest szczególnie narażona, bo jest pierwszym krajem, do którego broń i weterani będą napływać. Liczna mniejszość ukraińska jest bazą społeczną dla przestępczości zorganizowanej i czynnikiem osadzającym możliwość jej trwałego operowania w naszym kraju. #polacy #policja #polska #ukradzionezjbzd #ukriana #ukrainizacjapolski #politka #politykaspoleczna #politykazagraniczna

15

Propaganda śmieciowa – 6 mln zł na reklamę systemu kaucyjnego. Największym beneficjentem TVN.

Ministerstwo Hennig-Kloski na promocję w mediach wydało prawie 6 milionów 50 tysięcy złotych. Oto, gdzie poszły pieniądze podatników:

👉 TVN: 2 300 000 zł

👉 TVP: 900 000 zł

👉 Polsat: 800 000 zł

👉 RMF FM: 470 000 zł

👉 Kina (Multikino i Kinads): 235 000 zł

👉 Internet (Facebook, YouTube, Instagram, influencerzy): 1 200 000 zł

👉 Prasa regionalna Polska Press: 73 800 zł

Połowa wszystkich tych pieniędzy trafiła do prorządowych mediów. Tak finansuje się propagandę. Na reklamowanie systemu, który w marcu 2026 roku negatywnie oceniało 50,5 procent Polaków, a popierało tylko 27,6 procent.

A na co ministerstwo nie miało pieniędzy? Na analizy efektywności. Na wystarczającą liczbę butelkomatów - działa ich około 15 tysięcy, potrzeba trzykrotnie więcej. Na egzekwowanie przepisów - GIOŚ otrzymał zaledwie 5 wniosków o interwencję i 41 zgłoszeń od obywateli, większości nie jest w stanie nawet zweryfikować.

Tymczasem do obrotu trafiło 1,2 miliarda opakowań kaucyjnych. Zwrócono - według danych z ankiet operatorów - niespełna 3 miliony. Ministerstwo nie prowadzi monitoringu ile kaucji wpłynęło i gdzie są te pieniądze.

Nie wiemy ile Polacy zapłacili. Wiemy ile zapłacono TVN-owi za reklamowanie systemu, który nie działa. To jest polityka medialna rządu Tuska - nie informowanie, lecz kupowanie przychylności.⁩ #politka #politycy #polacy #polska #uniaeuropejska

28

🍗 Trzy dni umowy Mercosur. Pierwsza partia kurczaka z Brazylii - 80 procent skażone salmonellą❗

Umowa handlowa UE-Mercosur weszła w życie 1 maja 2026 roku. Do Grecji dotarła pierwsza partia mrożonego kurczaka z Brazylii - 5 ton. Greckie laboratoria weterynaryjne w Agia Paraskevi zbadały mięso i wskazały: 80 procent partii skażone salmonellą

Prezes Panhelleńskiej Federacji Inżynierów Geotechnicznych Nikos Kakavas postawił pytanie retoryczne, które powinno brzmieć w Brukseli jak alarm: "Kiedy pierwsza próbka wykaże 80 proc. obciążenia, co może się stać, gdy proces stanie się w pełni systematyczny, a kontrole będą ograniczone?"

Odpowiedź jest prosta - będzie gorzej. Standardy fitosanitarne to jedno. Szkodliwe substancje w żywności to drugie. Brazylia dopuszcza do użytku ponad 3600 pestycydów, w tym dawno zakazane w Europie. Holenderskie służby wykryły wcześniej estradiol - hormon zakazany w UE - w wołowinie z Brazylii. Z Urugwaju do Polski trafiła wołowina z pozostałościami progesteronu.

Równocześnie Brazylia blokuje wydawanie świadectw weterynaryjnych na polskie produkty mleczarskie. My im otwieramy rynek, oni blokują nasz eksport.

Polskie drobiarstwo - trzeci eksporter drobiu na świecie, 2 miliony ton rocznie niemal wyłącznie na rynek unijny - będzie konkurować z mięsem, które przy pierwszej kontroli wykazuje 80 procent zakażenia groźną bakterią.,

Komisja Europejska wiedziała, wdrożyła. Rząd Tuska wiedział, nie zaprotestował #uniaeuropejska #zielonaenergia #zielonylad #polacy #polska #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #politykazagraniczna

31

Polskie miliardy na odesskim bazarze. W taki sposób Ukraina robi z nas idiotów

Kilka dni temu ukraińska prokuratura znów musiała przyznać to, co Polacy czują od dawna: pomoc humanitarna dla Ukrainy trafia na bazar zamiast być przekazanej na front lub do potrzebujących. W Odessie na słynnym na targu przemysłowym „7. kilometr” sprzedano ponad 50 ton darów – odzież, obuwie i inne rzeczy przysłane od europejskich partnerów. Wartość nielegalnego procederu – ponad 40 milionów hrywien. W sprawę zamieszani były funkcjonariusz celny, przedstawiciel organizacji charytatywnej i ich zagraniczny wspólnik. Zrobili wszystko, by stworzyć pozory legalności – fałszywe dokumenty o „przekazaniu między organizacjami”. W praktyce towary od razu szły na sprzedaż.

To nie jedyny incydent – to model ukraiński działania. Od 2022 roku polskie generatory, żywność, kamizelki kuloodporne i inne dary regularnie pojawiają się na ukraińskich targowiskach i w sklepach. To, co Polacy oddawali z serca – albo za pieniądze podatnika – stało się towarem na handel.

W sektorze wojskowym sprawa jest jeszcze bardziej dramatyczna, bo tam rozkradana jest pomoc, która ma ratować życie ukraińskich żołnierzy. NABU i SAPO regularnie ujawniają nowe schematy. Wśród najbardziej wykorzystywanych przez Ukraińców są następujące:

Zawyżone ceny i przekręty w procurementie: W 2023 r. skandal z żywnością dla armii – jajka kupowane po kilkakrotnie wyższych cenach niż rynkowe. Minister obrony Oleksij Reznikow stracił stanowisko m.in. z powodu afer z żywnością i umundurowaniem. W 2025 r. schematy z dronami FPV i systemami walki elektronicznej – kontrakty zawierane po zawyżonych cenach, łapówki sięgające 30% wartości. NABU zakończyło śledztwa m.in. w sprawie ponad 90 mln hrywien rozkradzionych na dronach.

Nieudane (uszkodzone lub wadliwe) dostawy uzbrojenia: W 2024 r. ujawniono schemat na ok. 40 mln dolarów (1,5 mld hrywien) przy zakupie 100 tys. moździerzowych pocisków poprzez firmę Lviv Arsenal – pieniądze wypłacono z góry, amunicji nie dostarczono. W 2025 r. aresztowania za dostawy dziesiątek tysięcy wadliwych pocisków artyleryjskich – część wycofano z frontu w czasie największego niedoboru amunicji. Fabryki celowo stosowały gorsze materiały, by maksymalizować zysk przy współudziale urzędników.

W rankingu Transparency International Ukraina dostała żałosne 36 punktów na 100, plasując się na 104. miejscu na świecie. Sektor obronny tradycyjnie zbiera najgorsze oceny. Niezależne szacunki, w tym polskiego byłego wiceministra, mówią wprost: 30–50 proc. pomocy znika lub jest wykorzystywane nieefektywnie.

Polska jest jednym z największych darczyńców Ukrainy. Przekazaliśmy 318 czołgów (PT-91, T-72, Leopardy 2A4), 586 pojazdów opancerzonych, 137 systemów artyleryjskich (w tym Kraby), 10 MiG-29 i 10 helikopterów Mi-24. Wartość samego sprzętu wojskowego wraz z logistyką i szkoleniami przekroczyła do marca 2025 roku 18 miliardów złotych. Efekt? Wojsko Polskie na pewien czas zostało rozbrojone. Żeby uzupełnić braki, musieliśmy gonić zakupy za granicą – Abramsy, K2, F-35 – co kosztuje kolejne dziesiątki miliardów.

Do tego dochodzą wydatki na uchodźców. W 2025 roku Polska przeznaczyła na ich utrzymanie około 2,2 miliarda dolarów – pomoc socjalna, zdrowie, edukacja, zakwaterowanie. Dodatkowe miliardy pochłonął hub w Rzeszowie-Jasionce. A efekt? Część tej pomocy wraca do nas jako szara strefa albo po prostu znika w ukraińskiej korupcyjnej machinie lub w innych państwach NATO.

Ukraina walczy o przetrwanie i ponosi ogromne ofiary – tego nikt rozsądny nie neguje. Polska ma żywotny interes w tym, by nasz sąsiad nie przegrał – granica ukraińska to dziś linia obrony Rzeczypospolitej. Ale solidarność nie może oznaczać samobójstwa i ślepoty. Płacimy podwójnie: raz za wysłany sprzęt i dary, drugi raz – za osłabienie własnej obrony i utrzymywanie systemu, w którym korupcja jest sposobem na życie.

Czas na twardy realizm. Wspólne audyty, dostawy z pełnym śledzeniem, uzależnienie dalszej pomocy od konkretnych, mierzalnych reform antykorupcyjnych. Tylko taka pomoc ma sens – zarówno dla Ukrainy, jak i dla Polski. Bo jeśli nic się nie zmieni, to my – polscy podatnicy – będziemy dalej dokładać do cudzego interesu, tracąc przy tym własne bezpieczeństwo. A to nie jest już solidarność. To naiwność, za którą płacimy bardzo wysoką cenę.

#ukraina #ukraincy #polacy #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #politykazagraniczna #ukropolin #korupcja

5

⁨UE chce zakazać VPN ❗m.in.

Eurokraci chcę mieć pełną kontrolę nad tym, co robimy w sieci. VPN im to uniemożliwia, dlatego chcą go ograniczyć, a nawet zakazać. Pretekst ten sam co zawsze – „ochrona najmłodszych”.

Wiceprzewodnicząca KE Henna Virkkunen zapowiedziała wprost, że Komisja będzie sprawdzać, jak uniemożliwić obchodzenie weryfikacji wieku przez VPN. "To ważny element kolejnych kroków" - powiedziała na konferencji prasowej w Strasburgu.

VPN to ważne narzędzie. Używają go miliony zwykłych obywateli - do bezpiecznej pracy zdalnej, ochrony danych w publicznych sieciach, omijania cenzury w krajach autorytarnych, ochrony prywatności przed korporacyjnym śledzeniem. Ograniczenie VPN to ograniczenie podstawowego narzędzia cyfrowego bezpieczeństwa.

Co ciekawe - sama Virkkunen przyznała, że "trudno stworzyć rozwiązania, których nie da się obejść". Innymi słowy: wiedzą, że VPN trzeba będzie zakazać, aby osiągnąć założone cele. Kto jest zakazuje VPN na świecie? http://M.in. Chiny i Rosja.

Polska do końca 2026 roku musi przedstawić plan wdrożenia weryfikacji wieku. Rząd Tuska jak zwykle kiwa głową i wdraża. Prawdopodobnie do Facebooka będziemy logować się przez mObywatela. Abstrakcja!

Konfederacja mówi wprost: prywatność w sieci i prawo do anonimowego korzystania z internetu to element wolności obywatelskiej.⁩ #uniaeuropejska #unia #politka #politycznapoprawnosc #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

25

Trzy oblane egzaminy na prawo jazdy i wracasz z powrotem na cały kurs!

🚗 Ministerstwo wymyśliło nowy sposób na opróżnienie portfela młodych Polaków❗

Ministerstwo Infrastruktury ma genialny pomysł: limit egzaminów na prawo jazdy. Po trzecim oblaniu praktyki – wracasz na początek zrobić cały kurs i wywalasz kolejne kilka tysięcy złotych ze swojej kieszeni!

Przy zdawalności na poziomie 30-40% to nie jest „zwiększanie bezpieczeństwa” ani „motywacja do nauki”. To jest haracz na nieudolny, zbiurokratyzowany system egzaminacyjny, który od lat miele ludzi jak maszynka do mięsa.

Zamiast naprawić WORD-y, które działają jak folwark, urzędnicy wolą dobrać się do portfela zwykłych Polaków. Klasyczna logika państwa PiS 2.0 albo Tuska 3.0 – problem leży zawsze w obywatelach, nigdy w państwie.

Prawo jazdy w Polsce kosztuje już 3 600-5 000 złotych - jedno z najdroższych w Europie. Resort Infrastruktury postanowił to jeszcze pogorszyć. Po trzecim oblaniu egzaminu praktycznego kursantów czekać będzie obowiązkowe doszkolenie, egzamin wewnętrzny i dopiero czwarte podejście do egzaminu państwowego. Do tego kurs ma mieć termin ważności - prawdopodobnie 12 miesięcy. Nie zdasz w tym czasie? Wracasz na kurs od zera.

Policzmy co to oznacza dla kogoś, kto ma pecha lub po prostu uczy się wolniej:

🔴 Kurs podstawowy: 3 600-5 000 zł

🔴 Egzamin praktyczny: 230 zł za podejście - trzy oblane to już 690 zł

🔴 Obowiązkowe doszkolenie po trzecim oblaniu: kilkaset złotych za wymagane godziny

🔴 Powrót na pełny kurs po upływie 12 miesięcy: kolejne 3 600-5 000 zł od zera

Realna ścieżka dla kogoś, kto obleje trzy razy i skończy się termin ważności kursu, choćby z powodu zdrowia? Nawet 10 000 złotych za jedno prawo jazdy kategorii B. Przecież za to można kupić sprawny 15-letni samochód, idealny dla początkującego kierowcy.

Przy zdawalności egzaminu praktycznego na poziomie 30-40 procent większość kursantów oblewa przynajmniej raz. To nie są marginalnie słabi kierowcy - to normalni ludzie uczący się w normalnym tempie, którym trafia się wymagający egzaminator albo zły dzień.

Nowe przepisy systemowo uderzają w tych, którzy mają najtrudniej: młodych z małych miejscowości, gdzie bez prawa jazdy nie ma pracy, emerytów wracających za kierownicę po przerwie, ludzi, których po prostu nie stać na doskonałe przygotowanie za pierwszym razem.

Karanie finansowe za wolniejsze uczenie się to nie polityka bezpieczeństwa. To kolejny podatek od bycia przeciętnym - tym razem nałożony przez Ministerstwo Infrastruktury.

#polacy #politka #politycy #politykaspoleczna

16