#ciekawostki #informacje #zydzi #ufo

No proszę (((Avi Loeb))) ma stanąć na czele Rady ds. UFO. Mianowany przez Trumpa jako naczelny "ekspert".

Dla tych co jeszcze nie wiedzą, albo nie pamiętają. Żyd Leob był odpowiedzialny za plotkę, że kometa 3I/Atlas (która przelatywała przez nasz system w zeszłym roku) to "statek kosmiczny" obcych. Potem wysypało pierdów, że będą spotkania trzeciego stopnia i inne debilizmy.

A i jeszcze Loeb określił, że 3I/Atlas warzyła 33 miliardy ton - nie zwracajcie uwagi na numerologię.

Co to oznacza dla osób zainteresowanych UFO. Że główną szczekaczką pośredniczącą między odtajnianymi aktami UFO przez rząd u$a a publiką będzie najmniej wiarygodny żydowski bajkopisarz.

A jeszcze. Czy wspominałem, że Loeb jest powiązany z WEF? Co za przypadek.

Ps. Ciekawe jak im tam idą prace nad projektem Blue beam.

Kosmici po tej wiadomości będą musieli zalać smutki. Dostali najgorszego rzecznika jakiego można było wyłapać.

18

#zydzi #astroturfing

Uważajcie. Nowa żydowska kampania (tak bardzo oddolna) głosi, że "antysemitysmus" sprawi, że żydzi staną się syjonistami.

Oni nigdy nie byli ale możecie ich do tego doprowadzić. Oh wej! To wszystko to wasza wina.

18

#zydzi #turcja

Bydlakowi widać już się Iran znudził.

Co do 4 punktów:

1. "And that a good thing"

2. Tak to problem... dla Cypru.

3. Tak to problem dla Grecji... dla nas to chleb powszechny z strony upadliniaków czy ruskich.

4. Czy ja też mogę wyzwolić Ziemię Świętą?

10

Żydowski bot-net rozbity - problem dalej istnieje. 💀 🕎 🌐youtu.be

Izraelska firma NetNut została odcięta od infrastruktury: cios w jedną z największych sieci residential proxy.

Zdjęcie

Sieci residential proxy od lat stanowią poważne wyzwanie dla cyberbezpieczeństwa, ponieważ pozwalają ukrywać złośliwy ruch za legalnie wyglądającymi adresami IP użytkowników domowych. W praktyce oznacza to, że zainfekowane telewizory z Androidem, przystawki streamingowe i inne urządzenia konsumenckie mogą zostać wykorzystane jako węzły wyjściowe dla działań przestępczych bez wiedzy właścicieli.

Właśnie w tym kontekście szczególne znaczenie ma zakłócenie działalności NetNut, znanego również jako Popa. Była to jedna z największych sieci tego typu, zapewniająca cyberprzestępcom i innym aktorom zagrożeń dostęp do ogromnej puli zainfekowanych urządzeń na całym świecie.

W tym w Polsce gdzie NetNut miał ponad 712 000 swoich proxy zdobytych wirusami trojanami i innym złośliwym oprogramowaniem.

Globalnym wysiłkiem wielu krajów (w tym USA), NetNut został odcięty od kluczowej infrastruktury w ramach skoordynowanej operacji. Według ujawnionych informacji sieć miała zapewniać dostęp do co najmniej 2 milionów zainfekowanych urządzeń w rożnych krajach świata.

Infrastruktura była wykorzystywana do maskowania ruchu, prowadzenia ataków typu password spraying oraz uzyskiwania dostępu do środowisk ofiar. Działania obronne objęły przejęcie domen, odcięcie zaplecza command-and-control oraz wdrożenie mechanizmów ochronnych dla użytkowników ekosystemu Android.

Mimo, że jedna żydowska firma hakerska padła, nie oznacza to jednak sukcesu. Stosunek USA wobec państwa okupującego Palestynę jest podrzędny. Izrael ze względu na swoją nazistowską politykę aktywnie chroni przestępców, zbrodniarzy wojennych czy jak w tym wypadku hakerów. Można się spodziewać, że osoby odpowiedzialne za bot-net otrzepią z siebie kurz, założą firmę pod nową nazwą i bezkarnie wznowią działalność.

Z jednej strony USA może ścigać tego typu instytucje, z drugiej jednak wiadomo, że regularnie korzysta z asysty Izraelskich hakerów do swoich celów.

NetNut nie jest jedyną działalnością na ziemi okupowanej, jest ich tam cała masa. Warto też zauwarzyć, że obecna globalna polityka wymuszająca „cyfrowe ID”, skan twarzy i ect. opiera się na izraelskiej infrastrukturze. Kraje decydujące się na zmuszenie swoich obywateli do weryfikacji swojej tożsamości w Internecie, świadomie przekazują te dane żydom, którzy z kolei na pewno je wykorzystają do własnych celów.

Izrael stanowi globalne zagrożenie cyfrowe Internetu i nikt nic z tym nie robi. Głównie przez politykę i dźwignię Mosadu na kukiełkach u władzy.

---------------------------------------

http://youtu.be/2_kO2VVv5m0?si=-kvEuNJbaTyupGK-

---------------------------------------

#izrael #hakerzy #internet #bezpieczenstwo #bezpieczenstwowsieci #zydzi #przestepczosc #boty

18

NIEMCY&UKRAIŃCY - Żydzi nazywali je „dniami petlurowców”. Tak zaczęły się pogromy lwowskiekresy.pl

1 lipca 1941 roku we Lwowie rozpoczęła się fala pogromów ludności żydowskiej, która nastąpiła po wkroczeniu do miasta wojsk niemieckich i odkryciu zwłok więźniów zamordowanych przez wycofujące się NKWD.

Lwów od września 1939 roku znajdował się pod okupacją sowiecką. Po ataku III Rzeszy na ZSRR, rozpoczętym 22 czerwca 1941 roku, Sowieci opuszczali miasto w pośpiechu, dokonując masowych mordów w więzieniach. Ofiarami byli przede wszystkim więźniowie polityczni, wśród nich Ukraińcy. Gdy 30 czerwca do Lwowa weszły oddziały niemieckie, ciała pomordowanych stały się jednym z głównych narzędzi propagandy.

Wkroczenie Niemców zostało entuzjastycznie przyjęte przez część mieszkańców, szczególnie przez Ukraińców wiążących z upadkiem władzy sowieckiej nadzieje na utworzenie własnego państwa. W mieście pojawiły się niemieckie i ukraińskie flagi, a wśród witających wojsko słychać było hasła łączące poparcie dla Hitlera i Bandery z antyżydowskimi okrzykami.

Żołnierze batalionu „Nachtigall”, złożonego z Ukraińców i podporządkowanego niemieckiej Abwehrze, pozdrawiali zgromadzonych okrzykiem „Sława Ukrajini”. W tej atmosferze oczekiwania na proklamację państwa ukraińskiego od początku splatały się z antysemicką agitacją.

30 czerwca we Lwowie Jarosław Stećko ogłosił Akt odnowienia Państwa Ukraińskiego, zapowiadając współpracę z III Rzeszą. Propaganda OUN-B przedstawiała Żydów, Polaków i Rosjan jako wrogów przyszłego państwa ukraińskiego.

Niemcy oraz działacze ukraińskich środowisk nacjonalistycznych obarczyli odpowiedzialnością za zbrodnie sowieckie Żydów, odwołując się do stereotypu „żydokomuny”. W atmosferze szoku po odkryciu masakr więziennych i przy celowym podsycaniu nienawiści antyżydowskiej rozpoczęła się przemoc na ulicach miasta.

„Dnia 30 czerwca o 12-ej w nocy opuszczała czerwona armia Lwów, a w 6 godzin później do miasta wkroczyli Niemcy. Już w ciągu pierwszych dni po tym fakcie zaczęli Ukraińcy stosować krwawe represje w stosunku do Żydów, wyzyskując do tego celu przede wszystkim sprawę więzień” — przekazał współpracownikowi Oneg Szabat anonimowy uchodźca z Warszawy, który we wrześniu 1939 roku przedostał się na wschód. Jego relację spisano po 7 grudnia 1941 roku i opublikowano w trzecim tomie „Archiwum Ringelbluma”.

Świadek wskazywał, że wśród zamordowanych przez NKWD byli Ukraińcy, Polacy i Żydzi. Mimo to ukraińscy nacjonaliści przedstawiali mordy więzienne jako rzekomą zbrodnię „żydowskiego NKWD”. Żydów zmuszano do pracy przy ciałach ofiar sowieckich mordów, bito ich i mordowano.

Szczególną rolę odegrali ukraińscy nacjonaliści związani z frakcją banderowską Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Już 30 czerwca OUN-B rozpoczęła tworzenie Ukraińskiej Milicji Narodowej. Jej członkowie, obok niemieckich formacji okupacyjnych i części miejscowej ludności, uczestniczyli w zatrzymywaniu Żydów, biciu ich, upokarzaniu i prowadzeniu do więzień.

Obraz terroru zachowała także inna relacja z „Archiwum Ringelbluma”. Jej autor, niewymieniony z nazwiska świadek, pisał, że „od pierwszych dni uzbrojone bandy petlurowców zaczęły urządzać Żydom pogromy; na niektórych ulicach same, na innych z pomocą Niemców”. Określenie „petlurowcy” oznaczało tu potocznie członków i sympatyków ukraińskich ugrupowań nacjonalistycznych.

Według tej samej relacji napastnicy bili przechodniów, strzelali do nich, wdzierali się do żydowskich mieszkań i wyciągali z nich całe rodziny. „Ten, którego zabrano z mieszkania, już nigdy nie ujrzał światła dnia” — relacjonował świadek.

Ten sam autor opisał scenę schwytania młodej Żydówki przez grupę Ukraińców i Niemców. Napastnicy mieli ciągnąć ją za włosy po kamiennym bruku, bić i kopać, a następnie zawlec do lokalu, w którym leżeli już inni pobici i zamordowani Żydzi.

„Leży tam już wielu Żydów, starych, młodych, mężczyzn i kobiet. Wielu jest już martwych, inni błagają o litość, krzycząc «zastrzelcie nas», lecz zdziczali bandyci kopią nieszczęśników, biją kolbami karabinów i kijami. Wielu zabiją na miejscu. Część wywożą autami w nieznanym kierunku i tam rozstrzeliwują” — czytamy w relacji.

W kolejnych zdaniach świadek pisał, że po mieście jeździli „petlurowcy” w asyście Niemców, zatrzymywali się przy żydowskich mieszkaniach i wyłapywali ludzi pod pozorem kierowania ich do pracy. W rzeczywistości zatrzymanych prowadzono do piwnic, gdzie byli bici kijami po głowach. Nieliczni wracali do domów.

„Te straszne dni we Lwowie żydowska ludność nazywa «dniami petlurowców», chociaż faktycznie urządzili je Niemcy: petlurowcom i Ukraińcom dali broń i ochronę, także nimi dowodzą” — zapisał ten sam świadek.

Świadectwo Kazimiery Poraj, zapisane w dzienniku pod datą 1 lipca 1941 roku, pokazuje, że przemoc miała także charakter publicznego upokarzania ofiar. „Pod Ratuszem znajdują się dwie ubikacje, które w czasie bombardowania nie były sprzątane. Żołnierze niemieccy, mówiący po ukraińsku, z literami SS na kołnierzach, złapali dużo mężczyzn, kobiet, a nawet staruszków. Część kobiet zapędzili do tych ubikacji, między innymi była moja znajoma, lekarka dr Berta Jolles. Kazali im zdjąć ubranie i odzieżą myć podłogi i muszle, a przy tym bito ich do krwi drutem elektrycznym”.

Poraj pisała także o Żydach zmuszanych do noszenia potłuczonego szkła gołymi rękami. „Odbywało się to pod razami pałek i drutów elektrycznych. Droga od ulicy Halickiej do Krakowskiej była oblana krwią płynącą z rąk ludzkich” — zapisała w dzienniku.

Liczby ofiar tych pogromów pozostają trudne do precyzyjnego ustalenia. Jeden ze świadków cytowanych w „Archiwum Ringelbluma” oceniał, że w samym Lwowie mogło zginąć nawet 10 tys. Żydów, jednak nowsze opracowania podają zwykle ostrożniejsze szacunki — od kilkuset do kilku tysięcy ofiar w pierwszych dniach przemocy. Prof. Andrzej Żbikowski, pisząc o skali przemocy w całej byłej Galicji Wschodniej, wskazywał natomiast, że w pierwszym miesiącu okupacji niemieckiej w wyniku pogromów zginęło tam ponad 12 tys. Żydów, a około 7 tys. padło ofiarą egzekucji przeprowadzonych przez niemieckie grupy specjalne.

Pogromy lwowskie z lipca 1941 roku stały się jednym z najtragiczniejszych epizodów pierwszych tygodni niemieckiej okupacji na Kresach.

http://kresy.pl/kresopedia/zydzi-nazywali-je-dniami-petlurowcow-tak-zaczely-sie-pogromy-lwowskie/

#niemcy #ukraincy #zydzi #nkwd #zsrr #mordy #pogromy #iiwojnaswiatowa #iiws

9

„Koparka” stchórzyła! Kolejna odsłona największego procesu politycznego III RPnczas.info

Zdjęcie

W czerwcu mieliśmy kolejne dwa terminy w procesie przeciw polskiemu posłowi do Euro-Kołchozu i przewodniczącemu Konfederacji Korony Polskiej Grzegorzowi Braunowi. Wszyscy oczekiwali, że w sądzie w końcu pojawi się „poszkodowana”, czyli słynna „koparka-agresorka” Magdalena Gudzińska-Adamczyk, która zaatakowała oskarżonego podczas słynnego „incydentu chanukowego” w Sejmie.

Czekaliśmy, czekaliśmy i się nie doczekaliśmy. Sędzia Marcin Brzostko już na początku rozprawy przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Praga Południe w dniu 19 czerwca tego roku ogłosił stronom i zgromadzonym dziennikarzom i publiczności, że pani Magdalena w sądzie warszawskim nie pojawi się. Nie będzie zeznawać ani na tym posiedzeniu, ani na żadnym innym. Taką decyzję sąd podjął już wcześniej, a zakomunikował właśnie na czerwcowym posiedzeniu. Dlaczego tak się stało?

O tym dowiedzieli się tylko oskarżony, pełnomocnicy stron oraz osoby zaufane, wskazane przez oskarżonego. Sędzia utajnił tę część posiedzenia, w którym odczytano uzasadnienie dla wyłączenia przesłuchania przed sądem nadesłane do sądu przez pełnomocnika pani Gudzińskiej-Adamczyk. Wiemy tylko tyle, że uzasadnieniem dla tej bardzo dziwnej i niespotykanej decyzji sądu były względy zdrowotne samej zainteresowanej.

Kwestię niedoszłych zeznań sławetnej lekarski skomentował sam Grzegorz Braun jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy. „Pełnomocnik mojej fałszywej oskarżycielki – mówił przed budynkiem sądu – która wezwana była po raz kolejny na dzień dzisiejszy do złożenia zeznań, przysłał do sądu pismo, w którym stwierdza, że ta pani nie może stawić się w sądzie”.

Grzegorz Braun przy okazji nie szczędził uszczypliwych uwag pod adresem prokuratury, której zarzucił, że trzyma się „kanonicznej wersji »Gazety Wyborczej«”. „Prokurator najwyraźniej nie mógł, nie chciał, a może chciał i nawet sprawdził, ale zdecydował się na przyjęcie oficjalnej wykładni redakcji »Gazety Wyborczej«”.

Adwokat „poszkodowanej” miał argumentować w swoim piśmie, że fakt zeznawania w sądzie mógłby doprowadzić do wstrząsu psychicznego pani Magdaleny, która być może nie mogłaby znieść konfrontacji przed sądem i sama perspektywa stanięcia twarzą w twarz z Grzegorzem Braunem mogłaby wywołać u niej ogromny stres i rozstrój nerwowy.

Co tu dużo ukrywać: jest ogromnie dziwne i niespotykane, że sąd w osobie sędziego Brzostko podzielił te obawy i zgodził się na tak wyjątkowe potraktowanie świadka. Tym bardziej że już wcześniej rozważano, że świadek mogłaby zeznawać w trybie wideokonferencji, przebywając w oddzielnym pomieszczeniu, tak by nie musiałaby być narażona na przykre dla niej skutki bezpośredniego – jak można domniemywać – zetknięcia się na sali sądowej z posłem Grzegorzem Braunem.

Tak więc do konfrontacji zeznań nie doszło i już pewnie nie dojdzie. Szkoda. Taka konfrontacja i wzięcie sławetnej „koparki” w krzyżowy ogień pytań przez obrońców, jak i samego oskarżonego, byłaby przecież nie lada gratką. Zapis wideo ze sławetnego wydarzenia w korytarzu sejmowym w grudniu 2023 roku przecież jasno pokazywał, że stroną agresywną była raczej pani Magdalena, więc jej zeznania musiałyby być bardzo ciekawe. No ale zapewne właśnie tego najbardziej obawiała się warszawska lekarka, a przy okazji aktywna i prominentna – jak się okazało – działaczka warszawskiej żydowskiej gminy wyznaniowej.

„Pijak znowu ucieka”

Zamiast więc zeznań pani „koparki-agresorki” mieliśmy w sądzie przesłuchanie innej ciekawej postaci, a mianowicie byłego Ministra Zdrowia z czasów rządów Zjednoczonej Prawicy, czyli kolejnego lekarza – profesora Łukasza Szumowskiego. Znalazł się on w sadzie na okoliczność interwencji poselskiej posła Brauna, która miała miejsce w Narodowym Instytucie Kardiologii w warszawskim Aninie.

Szumowski po tym, jak złożył dymisję z funkcji ministra zdrowia, objął posadę dyrektora tej zasłużonej placówki. Interwencja poselska posła Brauna nastąpiła w wyniku informacji, jakie otrzymał on od pracowników Instytutu, że dyrektor Szumowski po prostu zwalnia pracowników, którzy w określonym czasie nie poddali się szczepieniom przeciw COVID-19.

Szumowski w trakcie przesłuchania potwierdził, że istotnie dochodziło do takich sytuacji. „W momencie, gdy nie byłem pewien, czy pracownicy poddali się szczepieniu, to wyciągałem konsekwencje. W kilkunastu przypadkach doszło do rozwiązania umowy o pracę…”. Obrońcy Grzegorza Brauna usiłowali uzyskać informację od świadka, czy ten był świadom występowania skutków ubocznych po szczepieniu przeciw Covid-19. „Takie skutki zawsze mogą występować – mówił Szumowski – ale korzyści jest więcej niż ryzyka”.

Najwięcej emocji wywołała jednak kwestia nadużywania alkoholu przez świadka. Ta bowiem kwestia była przyczyną, że relacje z interwencji posła w szpitalu obiegły wówczas cały polski internet. Jak mówił poseł Braun, w trakcie interwencji wyczuł woń alkoholu ze strony dyr. Szumowskiego. Kiedy zażądał przebadania się przez świadka alkomatem na obecność występowania alkoholu w wydychanym powietrzu, ten wyrwał się posłowi i opuścił gabinet dyrektora. „Łapać pijaka, pijak ucieka” – krzyczał za nim wówczas poseł Braun. Doszło wówczas nawet do fizycznego ataku na posła, któremu Szumowski bezceremonialnie przytrzasnął ramię drzwiami gabinetu. Przy okazji ucierpiał również asystent społeczny posła i przyszły poseł na Sejm RP Grzegorz Płaczek. Dyrektor Szumowski wytrącił mu bowiem z ręki telefon, którym pan Płaczek nagrywał przebieg całego zajścia.

Dlatego teraz poseł Braun zapytał w sądzie Łukasza Szumowskiego, czy tego dnia pił alkohol. „Czy świadek regularnie spożywa alkohol”? – pytał przewodniczący Konfederacji Korony Polskiej. Lukasz Szumowski unikał odpowiedzi na takie pytania: „To są pytania dotyczące mojego stanu zdrowia”. Sędzia je uchylał, twierdząc, że takie informacje nie mają wpływu na rozstrzygnięcie sądowe. Ostatecznie świadek Szumowski stwierdził, że nie nadużywa alkoholu, bo pełniąc tak odpowiedzialną funkcję nie mógłby sobie na to pozwolić. „Mam czerwoną skórę twarzy, ale to jest wynik alergii, a nie nadużywania alkoholu” – powiedział na koniec, co wywołało wesołość wśród publiczności. „Proszę o śmianie się w duchu, a nie na głos” – w swoim stylu komentował sędzia Brzostko.

„Zdążyłem, bo szybko biegam”

Drugim i ostatnim świadkiem, który był przesłuchiwany tego dnia, był mecenas Wojciech Nartowski. Tym razem chodziło „aferę choinkową”, czyli interwencję posła Brauna w budynku Sądu Okręgowego w Krakowie. Przypomnijmy, że Grzegorz Braun powiadomiony został o tym, że w holu budynku sądu członkowie stowarzyszeń sędziowskich „Iustitia” i „Temis” obstalowali specyficzną choinkę, na której wywieszone zostały „ozdoby” w postaci bombek, na których wymalowano takie hasła, jak „LGBT”, „Konstytucja” czy „prawa kobiet”. Poseł po prostu rzeczonego drapaka wpakował do najbliższego kosza na śmieci.

Okazało się w trakcie składania zeznań, że mecenas Nartowski był właśnie tym człowiekiem, który na wieść o czynie posła Brauna natychmiast udał się do gabinetu sędzi Stoces, która kierowała akcją dekorowania i ustawienia choinki. „Natychmiast pobiegłem do pokoju pani sędzi i powiedziałem jej, że poseł Braun zabrał naszą choinkę – mówił świadek Nartowski. – Co??? Sędzia była oburzona i razem pobiegliśmy na dziedziniec sądu, gdzie był już poseł Braun z naszą choinką”.

Ta wersja bardzo zdziwiła jednego z obrońców Grzegorza Brauna. Mecenas Raczkiewicz, powołując się doskonałą znajomość topografii budynku sądu, wyraził zdumienie, że świadek w tak krótkim czasie zdołał pokonać dystans z holu sądowego na parterze na trzecie piętro do gabinetu sędzi Stoces i z powrotem. „Zdążyłem, bo szybko biegam!” – odpowiedział wyraźnie dumny z siebie adwokat.

Ta sprawa obnażyła jak na dłoni szereg patologii związanych z funkcjonowaniem kasty prawniczej. Zadziwiającym zblatowaniem sędziów, prokuratorów i adwokatów skupionych w pół-formalnych stowarzyszeniach. Skrzykujących się wokół wątpliwych moralnie celów, jak zdobienie kontrowersyjnymi symbolami choinki i ustawianie jej w budynku sądu.

Na koniec Grzegorz Braun złożył zaskakujący wniosek o sprawdzenie, czy rzeczone drzewko posiadało… europejski certyfikat jakości. „No bo jak nie miało – mówił poseł Braun – to przecież jej umieszczenie w ogólnie dostępnej strefie w sądzie mogło stanowić zagrożenie dla zdrowia pracowników i interesantów w sądzie”.

W przerwie między zeznaniami sędzia Marcin Brzostko ogłosił swoje postanowienie co do niedopuszczenia do przewodu opinii biegłej powołanej przez prokuraturę pani Edyty Gawron. Wnioskowała o to obrona, gdyż bezstronność pani Gawron budziła wątpliwości, jako że ta jest członkiem żydowskiej loży B`nai–Birth. Sędzia jednak odrzucił ten wniosek.

http://nczas.info/2026/07/01/koparka-stchorzyla-kolejna-odslona-najwiekszego-procesu-politycznego-iii-rp/

#Polska #Polacy #braun #zydzi #chanuka #gasnicabrauna #gasnica #sad

15

Miałem dodać wczoraj kilka obrazków ale wieczorem Lurek padł. To się dziś trochę skumuluje.

#ciekawostki #heheheszki #zydzi #kanada

To jeszcze ap ropo tej ostatniej strzelaniny w Kanadzie. Lista koincydencji jest niesamowita.

- sprawca jak się okazuje był marksistą (i pizdeuszem)

- strzelanina odbyła się w strefie "gun free zone"

- zastrzelony policjant Mohamed był islamistą

- policjantka z roztargnienia zastrzeliła przypadkowego przechodnia

- przechodzień był żydowskim rabinem

- żyd akurat wyszedł z siedziby PornHub'u (no ciekawe co tam robił ach te przypadki)

- policjantka dostała strzała w plecy jak uciekała

- marksistę też w końcu odstrzelono

- nagranie i komentarz do niego był chyba robiony przez hindusow

- Canada kur$#@

Zdjęcie

Zdjęcie

15

Izraelczycy nie zdołali zdobyć bastionu Hezbollahu – kolejne negocjacje z władzami Libanukresy.pl

Czwartek przyniósł uspokojenie w południowym Libanie, po ciężkich walkach jakie trwały tam przez tydzień. Izrael poniósł porażkę nie zdobywając kluczowego bastionu w regionie.

France24 podała popołudniu informację o śmierci trzech Libańczyków w izraelskich atakach powietrznych. Jednak sytuacja deeskalowała i czwartek nie przypomina poprzednich, dni w czasie których, od zeszłego tygodnia, trwały ciężkie walki o wzgórze Ali Tahir koło miasta Nabatija. Wzgórze jest bastionem Hezbollahu. W głębokich, rozgałęzionych tunelach swoją bazę i stanowiska bojowe ma tam oddział “Badr”. Choć Izraelczycy użyli przeciw niej lotnictwa, dronów i prowadzili szturmy oddziałów lądowych, niemożność zdobyć go przez tydzień stanowi militarną porażkę Izraelczyków.

W środę rozpoczęła się kolejna runda bezpośrednich negocjacji Izraela i Libanu, które trwały w czwartek w Waszyngtonie. Z kręgu administracji Donalda Trumpa wybrzmiały nawet nieoficjalne informacje o rozpoczęciu wycofywania się Izraelczyków z południa sąsiedniego państwa.

Agencja Reutera, powołując się na anonimowego urzędnika Departamentu Stanu, stwierdziła, że ​​„Izrael podjął już konkretny krok, wycofując się z części swojej strefy buforowej. To znaczący dowód dobrej woli wobec legalnego rządu Libanu”. Urzędnik powiedział, że proces tworzenia strefy pilotażowej ma na celu zapewnienie całkowitego i weryfikowalnego zniszczenia broni i infrastruktury Hezbollahu oraz likwidacji niepaństwowych ugrupowań zbrojnych na obszarze południowego Libanu.

Z obu stron nadeszły jednak zaprzeczenia. Wysocy rangą urzędnicy izraelscy i libańscy zaprzeczyli w czwartek, jakoby doszło do jakiegokolwiek wycofania wojsk izraelskich, jak twierdzi “Times of Israel”. Jednocześnie źródła przyznają, że kwestia wycofania była omawiana w czasie ostatnich rozmów. Nie osiągnięto jednak w tej sprawie żadnego porozumienia.

Według izraelskiego dziennika obecna runda rozmów w Waszyngtonie była jak dotąd najmniej owocna. Miało dojść do wyrażenie “frustracji” z powodu decyzji USA o włączeniu zawieszenia broni w Libanie do memorandum rozejmowego podpisanego w zeszłym tygodniu z Iranem i procedowanego na niedzielnych negocjacjach w Szwajcarii.

Po rozpoczęciu wojny w regionie przez USA i Izrael, władz Libanu próbował zapobiec uczestnictwu w niej organizacji libańskich szyitów. 2 marca premier Salam wydał formalny zakaz delegalizujący użycie broni przez nią, grożący jej bojownikom odpowiedzialnością karną. Organizacja libańskich szyitów zignorował ten zakaz.

Według nieoficjalnych źródeł, Salam, przy poparciu prezydenta Aouna miał badać wówczas możliwość wykorzystania państwowej armii libańskiej do wystąpienia przeciwko Hezbollahowi. Jednak ruchem takiemu miał sprzeciwić się dowódca sił zbrojnych Libanu gen. Rodolphe Haykal, uznając je za potencjalny detonator wojny domowej.

Podjęcie w kwietniu bezpośrednich negocjacji z nieuznawanym formalnie Izraelem, po raz pierwszy od 1993 roku, również można potraktować jako sygnał, że Aoun i Salam chcieli wpisać swój kraj do obozu USA. Hezbollah od początku zdecydowanie sprzeciwił się bezpośrednim rozmowom w Izraelczykami.

Tymczasem Iran stanowczo wiązał te dwie kwestie swoje rozejmu z zawieszeniem broni. Osiągając korzystny rezultat konfrontacji militarnej z USA Irańczycy zdołali doprowadzić do takiego powiązania w memorandum rozejmowym i Teheran występuje na jego mocy jako gwarant jedności terytorialnej i bezpieczeństwa Libanu.

W takiej sytuacji zmieniła się także oficjalna retoryka prezydenta Aouna. W poniedziałek z zadowoleniem przyjął ogłoszone porozumienie między USA a Iranem w sprawie zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie podczas rozmowy telefonicznej z ministrem spraw zagranicznych Republiki Islamskiej Abbasem Araghczim.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/bliski-wschod/izraelczycy-nie-zdolali-zdobyc-bastionu-hezbollahu-kolejne-negocjacje-z-wladzami-libanu/

#liban #zydzi #iran #usa

9

Trump twierdzi, że Trucja mogłaby włączyć się w wojnę po stronie Iranukresy.pl

Prezydent USA Donald Trump powiedział, że w Turcji istnieje tendencja, która mogła spowodować włączenie się jej w wojnę po stronie Iranu.

W rozmowie z dziennikarzami w Białym Domu Trump powiedział, że prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan „był głównym kandydatem do wojny z Iranem – być może po stronie Iranu, ponieważ nie jest wielkim fanem Izraela”, jak zacytował portal Middle East Monitor. Trump twierdził, że osobiście interweniował i poprosił Erdogana o nieangażowanie się w konflikt, dodając, że prezydent Turcji posłuchał go.

Erdoğan były jedynym przywódcą sojuszniczego państwa NATO obok prezydenta Karola Nawrockiego, który doczekał się pewnym pozytywnych słów ze strony Trumpa.

Amerykański prezydent został zapytany o ewentualną sprzedaż Turcji najnowocześniejszych samolotów bojowych F-35 oraz silników do innych maszyn. Odpowiedział, że „prawdopodobnie zrobi coś”, co zadowoli Turcję. Potwierdził również zamiar udziału w zbliżającym się szczycie NATO w Ankarze właśnie „z szacunku” dla Erdoğana, co powiedział po gruntownej krytyce jakiej poddał głównych europejskich członków Sojuszu.

Jak podaliśmy już w czwartek na naszym portalu wiceprezydent USA J.D. Vance powiedział w środę, że Biały Dom analizuje, czy istnieją warunki prawne umożliwiające Stanom Zjednoczonym sprzedaż Turcji F-35. Administracja Trumpa jest skłonna doprowadzić do tej transakcji.

Główną przeszkodą w realizacji transakcji jest według Amerykanów zakupienie przez Turcję rosyjskich systemów brony przeciwpowietrznej S-400. Ankara podpisała kontrakt z Rosjanami w 2017 roku, a w roku 2019 otrzymała wyrzutnie wraz z pociskami.

Amerykanie obawiają się, że włączenie S-400 w sytuacji jednoczesnego używania F-35 może umożliwić zebranie wrażliwych danych o tym samolocie nie tylko Turkom. W tym samym okresie, w którym Turcja odebrała S-400 pierwsza administracja Trumpa wykluczyła ją z programu F-35.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ameryka/trump-twierdzi-ze-trucja-moglaby-wlaczyc-sie-w-wojne-po-stronie-iranu/

#turcja #usa #zydzi #nato #iran

7

Nawrocki w Turcji. „Polska uznaje Palestynę i popiera dwupaństwowe rozwiązanie”

Recep Tayyip Erdogan i Karol Nawrocki rozmawiali w Ankarze o współpracy przed szczytem NATO, relacjach gospodarczych oraz rozwoju przemysłów obronnych. W rozmowach poruszono także wojnę rosyjsko-ukraińską, sytuację w Iranie oraz poparcie Warszawy dla rozwiązania dwupaństwowego w Palestynie.

We wtorek w Ankarze prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan i prezydent Polski Karol Nawrocki rozmawiali o współpracy dwustronnej, bezpieczeństwie, przemyśle zbrojeniowym oraz przygotowaniach do szczytu NATO, który ma odbyć się w stolicy Turcji w dniach 7–8 lipca.

Turecki przywódca podkreślił, że Ankara uznaje Polskę za ważnego partnera w europejskiej architekturze bezpieczeństwa. Zaznaczył, że Turcja uważa za konieczne zacieśnianie więzi transatlantyckich przy większym podziale obciążeń między europejskimi sojusznikami.

„Jesteśmy sojusznikami NATO, nasze kraje odgrywają niezastąpioną rolę w europejskiej architekturze bezpieczeństwa. […] Chcemy rozwijać współprace z UE na podstawie wzajemnych korzyści i szacunku. Chciałbym podziękować Polsce, że wspiera proces akcesyjny w Turcji” — powiedział Erdogan.

Polska wskazuje na znaczenie Turcji dla bezpieczeństwa NATO

„Turcja jest dla Polski jednym z najważniejszych partnerów, sojusznikiem w NATO” — powiedział prezydent Polski Karol Nawrocki.

Prezydent przypomniał historyczne znaczenie relacji polsko-tureckich i wskazał na ciągłość kontaktów między oboma państwami.

„W polskiej pamięci historycznej pozostaje fakt, że Imperium Osmańskie nigdy nie uznało rozbiorów Rzeczpospolitej. To jeden z sygnałów trwałości więzi między naszymi narodami” — zaznaczył Nawrocki.

Prezydent przekazał, że ponowił zaproszenie dla Erdogana do Warszawy. Głównym tematem rozmów określił konsultacje przed szczytem NATO w Ankarze.

„Żyjemy w szczególnym momencie, gdy w różnych regionach światach dzieje się coś złego. Jesteśmy w Polsce tuż obok frontu po ataku Rosji na Ukrainę” — podkreślił Nawrocki.

Polski prezydent wskazał również na znaczenie współpracy regionalnej i bezpieczeństwa flank Sojuszu.

„Dziękuję panu prezydentowi i panom ministrom, że zauważacie te formaty regionalne, tak ważne dla Polski, jak inicjatywa Trójmorza […], jak i inicjatywę B9, całej wschodniej flanki NATO. Nie da się zbudować wschodniej flanki NATO, bez dostrzegania ogromnego potencjału, jaki niesie Polska na północy, odpowiedzialna także za Morze Bałtyckie, i Turcja, największa lądowa armia NATO w Europie, w zakresie Morza Czarnego” — powiedział polski prezydent.

Handel, transport i przemysł obronny

W rozmowach poruszono także kwestie gospodarcze. Erdogan przekazał, że po osiągnięciu wcześniejszego celu wymiany handlowej na poziomie 10 mld dolarów Polska i Turcja wyznaczyły nowy cel w wysokości 15 mld dolarów. Turecki prezydent wskazał, że Polska należy do państw, w których tureckie firmy budowlane są szczególnie aktywne, a wartość ich projektów wynosi prawie 9 mld dolarów.

Nawrocki podkreślił, że relacje handlowe między Polską a Turcją wzrosły siedmiokrotnie i przetrwały zarówno kryzys covidowy, jak i rosyjski atak na Ukrainę. Wskazał także na znaczenie udziału Polski w szczycie G20 za sprawą strategicznego sojusznika oraz aktywność Turcji jako partnera w Inicjatywie Trójmorza.

„Rozmawialiśmy także o grupie G20. Polska za sprawą strategicznego sojusznika będzie brała po raz pierwszy udział w szczycie G20 jako dwudziesta gospodarka świata. (…) Bardzo cieszy nas aktywność Turcji jako partnera w Inicjatywie Trójmorza” — zaznaczył Nawrocki.

Erdogan wskazał transport jako kolejny obszar potencjalnej współpracy. Podkreślił, że Inicjatywa Trójmorza tworzy dla tego celu ważną platformę przy wsparciu Polski.

Istotnym wątkiem była także współpraca przemysłów obronnych. Erdogan określił ją jako jeden z głównych filarów stosunków dwustronnych i przypomniał o partnerstwach w dziedzinie dronów oraz innych projektów obronnych. Nawrocki wskazał, że polscy żołnierze wykorzystują tureckie drony Bayraktar TB2, a oba państwa rozmawiały o rozszerzeniu współpracy przemysłów obronnych w ramach dwustronnej umowy podpisanej w ubiegłym roku.

Prezydent Polski podkreślił także znaczenie polskiego kontyngentu w tureckiej bazie Incirlik.

„Polska jako pierwsza sięgnęła po tureckie Bayraktary, a tureccy żołnierze w Polsce także świadczą o silnym sojuszu. ardzo ważna, najważniejsza dla mnie jako prezydenta, jest obecność polskiego kontyngentu w bazie w tureckim Incirlik” — powiedział Nawrocki.

Podczas wizyty Nawrocki odwiedził odwiedził siedzibę firmy Aselsan, producenta elektroniki obronnej.

Kancelaria Prezydenta RP przypomniała, że w grudniu ubiegłego roku została zawarta umowa pomiędzy Skarbem Państwa – Agencją Uzbrojenia a ASELSAN Elektronik Sanayi ve Ticaret A.Ş na dostawę Zautomatyzowanego Systemu Rozpoznawczo–Zakłócającego przeznaczonego do prowadzenia walki radioelektronicznej.

Palestyna, Iran i wojna rosyjsko-ukraińska

W części dotyczącej spraw regionalnych Erdogan wskazał na Bliski Wschód i Palestynę. Turecki prezydent zaznaczył, że Ankara oczekuje utrzymania przez Polskę poparcia dla rozwiązania dwupaństwowego, przypominając, że Warszawa należy do państw uznających państwo palestyńskie.

„Jedną z kwestii, która nigdy nie może zostać przyćmiona w tym kontekście, jest droga do trwałego pokoju w Palestynie i na Bliskim Wschodzie” — powiedział Erdogan.

„Rozmawialiśmy też o sytuacji w Iranie i Palestynie. Procesy, które mają doprowadzić do pokoju, nigdy nie powinny być sprowadzone na dalszy plan. Polska uznaje Palestynę i liczymy, że będzie wspierać rozwiązanie dwupaństwowe” — dodał prezydent Turcji.

Nawrocki potwierdził, że stanowisko Polski w sprawie konfliktu izraelsko-palestyńskiego pozostaje niezmienne.

„Polska od roku 1988 opowiada się za dwupaństwowym rozwiązaniem w sytuacji pomiędzy Izraelem i Palestyną. To jest stała strategiczna wykładnia Polski. To się nie zmienia i to się nie zmieni” — powiedział.

Rozmowy objęły także wojnę rosyjsko-ukraińską oraz Iran. Erdogan przekazał, że podczas spotkania szczegółowo omówiono najnowsze wydarzenia w obu sprawach.

Po konferencji prasowej turecki prezydent wydał oficjalną kolację na cześć Karola Nawrockiego.

#Polska #turcja #nawrocki #erdogan #palestyna #gaza #zydzi

10