Przewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech przerażony wynikiem AfDnczas.info

Zdjęcie

Przewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech Josef Schuster stwierdził, że jest przerażony zdecydowanym zwycięstwem prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD) w niedzielnych wyborach w Saksonii-Anhalcie.

– Wynik wyborów nie jest jeszcze przesądzony, ale jedno jest już pewne: partia sklasyfikowana jako prawicowo-ekstremistyczna była w jednym z niemieckich krajów związkowych o krok od samodzielnego sprawowania władzy – powiedział dziennikowi „Welt” Schuster.

Dodał, że jest „osobiście przerażony wynikiem wyborów”.

Po wyborach w Saksonii-Anhalcie w kilku niemieckich miastach odbyły się w niedziele wieczorem protesty przeciwko AfD, z hasłami wzywającymi do delegalizacji partii. Według policji we Frankfurcie nad Menem demonstrowało ok. 2,5 tys. osób. Do manifestacji doszło także w Berlinie oraz Moguncji.

AfD zwyciężyła w niedzielnych wyborach do parlamentu kraju związkowego Saksonia-Anhalt, osiągając 44,1 proc. poparcia – wynika z exit pollu przeprowadzonego dla stacji ZDF. Zgodnie z sondażem partii zabraknie jednego mandatu do uzyskania większości w landtagu.

Uwagę obserwatorów zwraca wysoka frekwencja. Wstępne dane pokazują, że sięgnęła 80 proc. W ostatnich wyborach do parlamentu Saksonii-Anhaltu w 2021 roku wyniosła ona 60,3 proc.

Donald Tusk, tak samo jak przewodniczący niemieckiej Centralnej Rady Żydów, też jest przerażony.

http://nczas.info/2026/09/07/przewodniczacy-centralnej-rady-zydow-w-niemczech-przerazony-wynikiem-afd/

#zydzi #niemcy #wybory

14

Media: Pentagon bada wariografem 50 osób. Śledztwo w sprawie przecieków o zapasach amunicjikresy.pl

Pentagon prowadzi dochodzenie mające ustalić źródło informacji przekazywanych mediom na temat zmniejszających się zapasów amerykańskiej amunicji – informuje „The New York Times”. W sierpniu około 50 wojskowych i pracowników cywilnych Połączonego Sztabu poddano badaniom wariografem. Donald Trump wcześniej zagroził odpowiedzialnym za przecieki „długoterminowymi wyrokami więzienia”.

Pentagon bada źródło przecieków

W sierpniu amerykańscy śledczy poddali około 50 członków Połączonego Sztabu badaniom wariografem w ramach dochodzenia dotyczącego przekazywania mediom informacji niejawnych — poinformował „The New York Times”, powołując się na urzędników zaznajomionych ze sprawą.

Śledztwo zostało wszczęte po publikacjach dotyczących zmniejszających się zapasów amerykańskiej amunicji w związku z wojną z Iranem. Wśród ujawnionych informacji znalazły się dane dotyczące zapasów pocisków dalekiego zasięgu oraz pocisków przechwytujących wykorzystywanych przez systemy Patriot.

W Połączonym Sztabie służy i pracuje od 1500 do 2000 oficerów oraz pracowników cywilnych. Wybrane osoby zostały zapytane podczas badań, czy przekazywały przedstawicielom mediów informacje niejawne, w tym dane dotyczące stanu amerykańskich zapasów amunicji.

Pentagon: sprawa jest traktowana poważnie

W sierpniu przeprowadzono badania wariografem po serii publikacji opisujących uszczuplenie zapasów kluczowego uzbrojenia. Informacje dotyczyły m.in. pocisków dalekiego zasięgu oraz pocisków przechwytujących dla systemów Patriot.

Rzecznik Pentagonu Sean Parnell oświadczył, że resort nie odnosi się do wewnętrznych spraw kadrowych ani prowadzonych dochodzeń, ale traktuje ujawnianie informacji niejawnych dotyczących bezpieczeństwa narodowego jako poważną sprawę.

„Nie komentuje wewnętrznych spraw kadrowych ani śledztw, ale traktuje wszelkie przecieki niejawnych informacji dotyczących bezpieczeństwa narodowego z najwyższą powagą i odpowiednio je bada” — powiedział rzecznik Pentagonu Sean Parnell.

„Ochrona informacji niejawnych ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych i naszych żołnierzy rozmieszczonych na całym świecie” — dodał rzecznik.

Trump grozi więzieniem za ujawnianie informacji

Na początku sierpnia Donald Trump wyraził niezadowolenie z publikacji dotyczących zmniejszających się amerykańskich zapasów amunicji. Prezydent USA argumentował, że ujawnianie takich danych może sprawiać wrażenie, że Stany Zjednoczone są słabe, podczas gdy administracja rozważała dalsze działania wojskowe mające wywrzeć presję na Iran w celu zawarcia porozumienia.

Trump odniósł się do doniesień również w serwisie Truth Social, podkreślając skalę amerykańskich zapasów amunicji.

„USA mają ogromne ilości «amunicji», zwłaszcza określonych rodzajów” — napisał prezydent USA.

Jednocześnie Trump przyznał, że dostępność części rodzajów uzbrojenia jest ograniczona. W związku z ujawnianiem informacji o stanie zapasów zagroził osobom odpowiedzialnym za przecieki surowymi konsekwencjami.

Prezydent USA mówił później w Gabinecie Owalnym, że niektóre rodzaje amunicji są dostępne w bardziej ograniczonych ilościach. Jednocześnie przekonywał, że Stany Zjednoczone mają praktycznie nieograniczone zapasy mniej zaawansowanego uzbrojenia.

http://kresy.pl/wydarzenia/media-pentagon-bada-wariografem-50-osob-sledztwo-w-sprawie-przeciekow-o-zapasach-amunicji/

#usa uzbrojenie #iran #zydzi

11

Żydowscy kolaboranci.

W okupowanej Warszawie wróg nie zawsze nosił niemiecki mundur. Jedną z najmroczniejszych i najbardziej perfidnych kart tamtych lat była działalność organizacji „Żagiew” – siatki konfidentów wywiadowczych opłacanych i zadaniowanych bezpośrednio przez Gestapo.

W jej skład wchodzili żydowscy kolaboranci (z Leonem Skosowskim na czele), którzy za cenę własnego przetrwania, broni i pieniędzy stali się bezlitosnym narzędziem w rękach okupanta. Udając zbiegów z getta, przenikali do struktur polskiego podziemia, namierzali szlaki AK i donosili na polskie rodziny ukrywające Żydów. Byli też głównymi wykonawcami potwornej pułapki – afery Hotelu Polskiego, w której zamożnych uciekinierów kuszono zagranicznymi paszportami, po czym ograbiono i wysłano wprost do obozów zagłady.

Polskie Państwo Podziemne nie znało litości dla zdrajców. 1 listopada 1943 roku w restauracji „Gospoda Warszawska” komórka likwidacyjna kontrwywiadu Armii Krajowej (Referat 993/W) dopadła Leona Skosowskiego. Egzekutorzy w biały dzień, z zimną krwią, wykonali wyrok śmierci. Kolaboracja z niemieckim okupantem nie miała narodowości – i w podziemnej Polsce kończyła się tak samo.

Zdjęcie

http://www.youtube.com/shorts/gwYbaDklI00

http://www.facebook.com/reel/2056253771923159

#zydzi #mordercy #ak #iiwojnaswiatowa

11

‼️Kim są Chazarowie i dlaczego nienawidzą Słowian ⁉️

"Oto Ja ci daję [ludzi] z synagogi szatana,

spośród tych, którzy mówią o sobie, że są Żydami -

a nie są nimi, lecz kłamią"

Apokalipsa św Jana 3;9

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/1934152727192669

#chazaria #zydzi

10

ŻYDZI MAJĄ PLAN NA AMERYKAŃSKĄ KREW... - „Jerusalem Post”: Umorzyć Amerykanom długi za służbę w armii i wysłać żołnierzy do Iranukresy.pl

Na łamach izraelskiego „Jerusalem Post” ukazał się artykuł, którego autor proponuje masowy zaciąg zadłużonych młodych Amerykanów do armii w zamian za umorzenie ich zobowiązań finansowych. Według autora lądowa kampania przeciw Iranowi mogłaby wymagać od 750 tys. do 1,5 mln amerykańskich żołnierzy.

„The Jerusalem Post” opublikował 30 sierpnia artykuł, którego autor proponuje wykorzystanie zadłużenia młodych Amerykanów jako zachęty do masowego wstępowania do wojska. Pozyskani w ten sposób żołnierze mieliby stworzyć siłę wystarczającą do przeprowadzenia lądowej kampanii przeciwko Iranowi.

Tekst autorstwa analityka AJ Jaffa ukazał się 30 sierpnia pod tytułem „The war with Iran will not be won through airstrikes, so what’s left?”, czyli „Wojny z Iranem nie uda się wygrać nalotami. Co więc pozostaje?”.

Autor przekonuje, że dotychczasowa kampania lotnicza nie doprowadziła do załamania potencjału militarnego Iranu ani do rozwiązania konfliktu. W jego ocenie jedną z możliwych dróg jest przygotowanie Stanów Zjednoczonych do operacji lądowej.

Jaff szacuje, że skuteczna kampania przeciwko 31 irańskim dowództwom prowincjonalnym mogłaby wymagać od 750 tys. do 1,5 mln amerykańskich żołnierzy. Tymczasem czynna armia lądowa USA liczy około 452 tys. ludzi.

Według autora rozwiązaniem niedoboru personelu mogłoby być stworzenie federalnego programu umarzania długów w zamian za służbę wojskową.

Jaff wskazuje, że przeciętny Amerykanin w wieku od 18 do 34 lat ma ponad 40 tys. dolarów zadłużenia niezwiązanego z kredytem hipotecznym. Chodzi między innymi o kredyty studenckie, zadłużenie na kartach kredytowych, kredyty samochodowe i pożyczki osobiste. Według części przywoływanych przez niego szacunków zobowiązania mogą sięgać nawet 100 tys. dolarów.

Autor proponuje, aby po 24 lub 36 miesiącach służby wojskowej państwo całkowicie umarzało uczestnikom programu ich kredyty studenckie, zadłużenie na kartach oraz inne pożyczki. Żołnierze mieliby również zachować dostęp do świadczeń przewidzianych w ramach GI Bill.

Według Jaffa taki mechanizm pozwoliłby Pentagonowi osiągnąć masową skalę dobrowolnej rekrutacji. Autor porównuje swój pomysł z wcześniejszymi rozwiązaniami stosowanymi przez USA podczas dużych konfliktów, kiedy państwo oferowało określone korzyści w zamian za służbę wojskową.

W dalszej części tekstu Jaff bezpośrednio wiąże proponowany program z działaniami przeciwko Iranowi. Jego zdaniem pozyskani dzięki umarzaniu długów żołnierze mogliby zapewnić siłę potrzebną do wymuszenia podziału Iranu, gdyby Teheran nie skapitulował wcześniej.

Koncepcja podziału kraju jest drugim elementem proponowanej przez autora strategii. Jaff postuluje, by Kongres USA uznał niepodległość części zamieszkujących Iran mniejszości, m.in. Kurdów, Arabów z Chuzestanu i Beludżów. Miałoby to zwiększyć presję na władze w Teheranie i zagrozić integralności terytorialnej Iranu.

Trzecim elementem planu miałoby być porozumienie Waszyngtonu z Pekinem dotyczące dostępu Chin do irańskiej ropy w zamian za wycofanie przez Pekin politycznego i materialnego wsparcia dla Teheranu.

Jaff podsumowuje, że rekrutacja oparta na umarzaniu zadłużenia zapewniłaby Stanom Zjednoczonym siły potrzebne do wyegzekwowania podziału Iranu, jeśli władze tego kraju nie skapitulowałyby pod wcześniejszą presją.

Artykuł jest oznaczony przez „The Jerusalem Post” jako opinia i nie stanowi oficjalnego stanowiska redakcji.

http://kresy.pl/wydarzenia/jerusalem-post-umorzyc-amerykanom-dlugi-za-sluzbe-w-armii-i-wyslac-zolnierzy-do-iranu/

#iran #usa #zydzi #zbrodniarze

19

Protest narodowców w Muzeum POLIN. Chciano wybielić komunistyczną prokurator. „Skutecznie przerwaliśmy to haniebne spotkanie” [VIDEO]x.com

http://x.com/MWszechpolska/status/2095214110862422211

W środę w Muzeum POLIN miało odbyć się spotkanie, na którym planowana była dyskusja na temat stalinowskiej prokurator Heleny Wolińskiej. Młodzież Wszechpolska interweniowała, by nie dopuścić do wybielenia żydokomunistycznej prokurator.

Na profilu MW pojawiło się nagranie z interwencji.

„Wszechpolacy nie pozwalaja na to, by Muzeum POLIN gloryfikowało komunistycznych oprawców Polaków! Dziś w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN wyraziliśmy sprzeciw Polaków przeciwko spotkaniu, na którym wybielano stalinowską prokurator Helenę Wolińską. Zakłóciliśmy ten czerwony spęd i pokazaliśmy, że tu jest Polska” – napisano w opisie filmu.

„Ta obrzydliwa postać była kluczową figurą podczas stalinowskich procesów, w ramach których skazano choćby generała Augusta Fieldorfa '„Nila’! To niewytłumaczalne, że instytucja utrzymywana z polskich pieniędzy zajmuje się wybielaniem oprawców Polaków! Oczywiste jest, że dla takich instytucji nie powinno być w Polsce miejsca” – podkreślono.

„Hańba czerwonym katom i tym, którzy ich wybielają!” – podsumował administrator profilu MW na X.

Na nagraniu widać grupę Młodzieży Wszechpolskiej trzymającej transparent z podobizną Heleny Wolińskiej i napisem „stalinowska prokurator”. Poniżej zaś są podobizny jej ofiar, w tym gen. August Emil Fieldorf ps. „Nil”. Polacy krzyczeli „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”.

– Działacze MW przerwali skandaliczne spotkanie, które wybielało postać Heleny Wolińskiej, stalinowskiej prokurator, która odpowiadała za wyroki na polskich patriotach, m.in. na generale „Nilu” – powiedział działacz MW.

– Dzięki aktywności działaczy MW udało się doprowadzić do przerwania tego haniebnego spotkania i skutecznie przeszkodziliśmy – podkreślił.

Z kolei w poście Marcina Osowskiego podkreślono, że działacze MW „zostali fizycznie zaatakowani przez 'tolerancyjną’ publikę”.

„Ponadto usłyszeliśmy, że jesteśmy 'narodowo-katolickimi kurwami’ oraz że powinno się nas zamknąć w sali i… 'zagłodzić’. To, delikatnie rzecz ujmując, dość niestosowne słowa, biorąc pod uwagę miejsce prelekcji” – podkreślił Osowski.

Kim była Helena Wolińska

Helena Wolińska, właściwie Felicja Danielak, urodziła się 27 lutego 1919 roku w Warszawie. W 1936 roku wstąpiła do Komunistycznego Związku Młodzieży Polski. W 1938 roku rozpoczęła studia na Wydziale Prawa UW, które ukończyła po wojnie.

Po inwazji Niemiec uciekła do Lwowa, który znalazł się pod okupacja sowiecką. Tam wstąpiła do Komsomołu. W listopadzie 1941 roku trafiła z rodziną do warszawskiego getta, z którego uciekła. W 1942 roku wstąpiła do PPR, a potem do PZPR.

Robiła karierę w czerwonych strukturach, ostatecznie dorabiając się stopnia podpułkownika w okupacyjnym Ludowym Wojsku Polskim. Zasiadała w komisji weryfikującej sędziów i prokuratorów wojskowych.

Z ziem polskich okupowanych przez komunistów uciekła w wyniku antyżydowskich czystek wśród komunistów. W czerwcu 1967 roku wykluczono ją z PZPR za krytykę przemówienia Władysława Gomółki. Wyjechała krótko potem z PRL, a na początku lat 70-tych osiadła w Zjednoczonym Królestwie. Tam została naturalizowana i żyła spokojnie do śmierci.

Londyn uchronił ją przed jakąkolwiek karą

Po teoretycznym upadku komunizmu na terenach polskich próbowano wyciągnąć wobec żydokomunistki konsekwencje. Postawiono jej zarzut bezprawnego pozbawiania wolności w latach 1950–1953 24 żołnierzy Armii Krajowej. Wśród nich był gen. bryg. August Emil Fieldorf „Nil”.

W 2006 roku Londyn odrzucił wniosek o ekstradycję pod pretekstem tego, że Wolińska była naturalizowana jako bezpaństwowiec. Okupujące Polskę władze PRL wydały jej bowiem w momencie wyjazdu dokument twierdzący, że nie jest obywatelką Polski. Sama żydokomunistka zaś zasłaniała się tym, że oskarżenia wobec niej to antysemityzm i nie przyznawała się do zarzucanych jej czynów.

Helena Wolińska zmarła nie ponosząc konsekwencji za życia pod koniec listopada 2008 roku w Oksfordzie. Żyje jej syn Tomasz, urodzony w 1957 roku.

http://nczas.info/2026/09/03/protest-narodowcow-w-muzeum-polin-chciano-wybielic-komunistyczna-prokurator-skutecznie-przerwalismy-to-haniebne-spotkanie-video/

#zydzi #mordercy #zbrodniarze #zydokomuna #Polska

17

TERAZ WIEM JAKIEJ POZYCJI MI BRAKUJE - Łódzki społecznik wietrzy antysemityzm. Wszystko przez TE książki w witrynie księgarninczas.info

„Garbate nosy – kulisy judaizacji”, „Niewolnictwo Słowian”, „Poradnik świadomego narodu”, „Myśli Nowoczesnego Polaka”, czy „Talmud o gojach” i „Protokoły mędrców Syjonu” – m.in. te pozycje oburzyły pewnego społecznika, który dostrzegł je w witrynie jednej z łódzkich księgarni – Klubu Książki Patriotycznej. Poszedł z zawiadomieniem do prokuratury.

Na wystawie działającej w centrum Łodzi księgarni Klubu Książki Patriotycznej łódzki społecznik Stanisław Roszczyk dostrzegł niepokojące go tytuły. Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej Łódź-Górna.

„W tej sprawie nie mają znaczenia sympatie polityczne. Na antysemityzm i ksenofobię po prostu nie może być miejsca w przestrzeni publicznej, zwłaszcza w Łodzi, w mieście, w którym w czasie Holokaustu zginęła jedna trzecia mieszkańców. Wolność słowa kończy się tam, gdzie zaczyna się szczucie na drugiego człowieka” – grzmiał, cytowany przez radiolodzy.pl.

„Można znaleźć u nas publikacje niewygodne, których próżno szukać w popularnych sieciach. Czytelnik nie musi się z nimi zgadzać, ale powinien mieć możliwość samodzielnego czytania, myślenia czy wyrobienia sobie opinii” – odpowiedział natomiast prowadzący księgarnię Kornel Kapuściński.

O jakie książki chodzi? Na zamieszczonym przez portal Radia Łódź zdjęciu widać m.in. następujące pozycje:

„Talmud o gojach” – Ks. Dr Stanisław Trzeciak

„Myśli Nowoczesnego Polaka” – Roman Dmowski

„Niewolnictwo Słowian. Żydowscy handlarze, germańscy łowcy, arabscy eksploatatorzy” – Tomasz Szkopek

„Polska czy UkroPolin czyli Polska Palestyną Europy” – Krzysztof Baliński

„Garbate nosy – kulisy judaizacji” – Marcin Rola.

Portal wymienia także „Protokoły mędrców Syjonu”.

W witrynie widać również podpisaną przez Grzegorza Brauna gaśnicę oraz inne pozycje:

„Paszkwil Wyborczej” – Leszek Żebrowski

„Masoneria. Jej istota, zasady, dążności, początki, rozwój, organizacja, ceremoniał i działanie” – Św. bp Józef Sebastian Pelczar

„Ekshumacja. Ludobójcy w masce ofiar” – Wojciech Sumliński, Małgorzata Grupa

„Operacja Okrągły Stół” – Leszek Szymowski

„Poradnik świadomego narodu. Księga II. Rewolucja Bachantek” – Bartosz Kopczyński.

http://nczas.info/2026/09/02/lodzki-spolecznik-wietrzy-antysemityzm-wszystko-przez-te-ksiazki-w-witrynie-ksiegarni/

#zydzi #kurwa #donosiciele #konfident

7

Izrael gotowy wyrzucić Palestyńczyków ze Strefy Gazy. Transfery drogą morską i powietrznąnczas.info

W 2025 roku Donald Trump zaproponował „oczyszczenie” Gazy poprzez przeniesienie około dwóch milionów mieszkańców do krajów takich jak Egipt i Jordania, ale szybko wycofał się z tego pomysłu. Jednak wg ministra Israela Katza, amerykański prezydent „nie porzucił swojego pomysłu, a jedynie go zawiesił”.

Minister obrony Izraela Israel Katz oświadczył, że jego kraj jest gotowy do relokacji mieszkańców Gazy z tego terytorium, jeśli tylko Stany Zjednoczone wyrażą na to zgodę. Przemawiając na konferencji zorganizowanej przez izraelski portal informacyjny Ynet w środę, 2 września, wspomniał o możliwych transferach „drogą morską i powietrzną”.

„Ostatecznie nie ma realnego rozwiązania dla Gazy bez migracji jej ludności” – stwierdził ten ważny polityk. Według Katza, „plan nie został odłożony na półkę, ale jest przedmiotem ciągłych dyskusji, nawet teraz”.

Nie podając źródła, minister izraelski stwierdził również, że „80% mieszkańców Gazy chce wyjechać” , ale Hamas „uniemożliwia im to” . Dodał, że rząd Izraela jest „zorganizowany i gotowy do ewakuacji drogą morską, powietrzną i wszelkimi możliwymi sposobami”.

Dodał jednak, że potrzeba zgody USA. Jego zdaniem, Stany Zjednoczone wyrażą na to zgodę; kiedy „stanie się jasne, że Hamas nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań” podjętych w ramach negocjacji.

2 września Gazę odwiedził też premier Benjamin Netanjahu. Ten też oznajmił wprost, że jego kraj nie ma zamiaru wycofywać się z kontrolowanych przez siebie obszarów na ogarniętym wojną terytorium palestyńskim. „Kontrolujemy ten obszar” – oświadczył Benjamin Netanjahu po spotkaniu z żołnierzami w pobliżu „żółtej linii” wyznaczającej strefę kontrolowaną przez izraelskie wojsko.

Premier Izraela dodał: „Nie wycofamy się. Pozostajemy na tej linii. Kontrolujemy 60% Strefy Gazy i nie zatrzymamy się, ponieważ dzień po dniu eliminujemy terrorystów, którzy nam zagrażają”.

http://nczas.info/2026/09/02/izrael-gotowy-wyrzucic-palestynczykow-ze-strefy-gazy-transfery-droga-morska-i-powietrzna/

#zydzi #palestyna #gaza #ludobojstwo

11

Jak żydowski donos zrujnował życie Polaka. Frank Waluś – zapomniana ofiara „polowania na nazistów”nczas.info

Zdjęcie

Skąd Jan Tomasz Gross zaczerpnął inspirację do swojego pseudohistorycznego paszkwilu „Sąsiedzi” („Neighbors”), w którym fałszywie oskarżył Polaków o mordowanie Żydów? Być może inspiracją była tu akcja Szymona Wiesenthala, znanego „łowcy nazistów”, który od lat 70. XX w. prowadził akcję wyszukiwania silent nazi neighbors, czyli „cichych sąsiadów nazistów”. Akcja ta doprowadziła do wielu rujnujących ludziom życie oskarżeń, z których duża część okazała się tak samo nieprawdziwa jak książka Grossa. Jednym z poszkodowanych takimi oskarżeniami był Frank Walus, czyli Franciszek Waluś, Polak, który okupację spędził na robotach w Niemczech, a w Ameryce został oskarżony o niemieckie zbrodnie.

Frank Walus był ofiarą żydowskiego donosu i wadliwego procesu denaturalizacyjnego w USA, a nie zbrodniarzem wojennym. Oskarżenia o członkostwo w Gestapo i udział w zbrodniach na Żydach w gettach Kielc i Częstochowy w latach 1939–1943 okazały się nieuzasadnione. Sąd apelacyjny uchylił wyrok, a Office of Special Investigations (OSI) Departamentu Sprawiedliwości USA odstąpiło od ponownego procesu po dokładnym zbadaniu dokumentów, stwierdzając, że nie może odpowiedzialnie kontynuować sprawy.

Walus otrzymał częściowy zwrot kosztów. To był klasyczny przypadek błędnej identyfikacji opartej głównie na zeznaniach świadków złożonych po upływie dziesięcioleci od badanych wydarzeń, bez solidnych dokumentów potwierdzających obecność oskarżonego w Polsce w krytycznym okresie.

Z robotnika na zbrodniarza

Walus urodził się 29 lipca 1922 r. w Niemczech, w Hof-Wendorf na Rugii jako syn polskich robotników rolnych. Po śmierci ojca w 1932 r. matka przeniosła rodzinę do Polski, w okolice Kielc. W 1940 r., mając ok. 17 lat, został – jak miliony Polaków – wywieziony na roboty przymusowe do Niemiec w okolice Neu-Ulm. Pracował w gospodarstwach rolnych. Po wojnie wrócił do Polski (m.in. do Kielc), a w 1959/1963 wyemigrował do USA. Osiadł w Chicago, pracował w fabryce samochodów (m.in. General Motors), uzyskał obywatelstwo w 1970 r. Był zwykłym robotnikiem.

W połowie lat 70. Simon Wiesenthal, znany tropiciel nazistów, przekazał władzom USA i Izraelowi informacje, że Walus miał współpracować z Gestapo. Izraelska policja ogłosiła poszukiwania świadków, publikując jego fotografię. Szybko zgłosili się ocaleni z gett, którzy na podstawie zdjęć z lat 50./60., gdy Waluś był już mężczyzną w średnim wieku, zidentyfikowali go jako funkcjonariusza Gestapo i SS odpowiedzialnego za egzekucje, pobicia i zbrodnie w Kielcach i Częstochowie.

W styczniu 1977 r. rząd USA złożył na tej podstawie pozew o unieważnienie obywatelstwa Walusia z uwagi na ukrycie faktów przy naturalizacji – rzekomego członkostwa w Gestapo i SS i dokonania zbrodni.

Proces toczył się przed żydowskim sędzią Juliusem Hoffmanem. Dwunastu świadków – ocalonych Żydów z gett – zeznawało o konkretnych aktach przemocy: rozstrzeliwaniu dzieci, kobiet, biciu na śmierć prętem, egzekucjach. Identyfikacje opierały się na wyglądzie, imieniu oraz wspomnieniach sprzed ok. 35 lat.

Sąd w pierwszej instancji w 1978 r. uznał oskarżenia za udowodnione, odebrał Walusiowi obywatelstwo i otworzył drogę do deportacji. Media, w tym żydowskie i amerykańskie, nagłośniły sprawę, a Walusia określały jako „nazistę z Chicago”. Walus stracił przyjaciół, reputację, popadł w długi – obrona kosztowała go ponad 60 tys. dolarów.

Dowody obrony i upadek sprawy

Waluś konsekwentnie twierdził jednak, że w latach 1940–1945 był robotnikiem przymusowym w Niemczech. Przedstawił świadków, w tym swoich gospodarzy i ich rodziny, dokumenty niemieckie, ubezpieczenia zdrowotne, ewidencję zatrudnienia na farmach, alibi potwierdzające ciągłość pracy. Fizycznie nie pasował też do opisu: był niski (ok. 160–163 cm), młody w czasie wojny, bez wykształcenia typowego dla oficera Gestapo. Brakowało jakichkolwiek niemieckich, polskich czy innych dokumentów potwierdzających jego obecność w Gestapo, SS lub w gettach Kielc czy Częstochowy. Polska komisja badająca zbrodnie hitlerowskie też nic na niego nie znalazła.

W efekcie chicagowski sąd apelacyjny (Seventh Circuit) w 1980 r. uchylił wyrok. Sędzia apelacyjny skrytykował sposób prowadzenia procesu przez Hoffmana, w tym uniemożliwienie konfrontacji stron oraz jawną wrogość wobec obrony, wskazał na słabości dowodów świadków i siłę nowych dowodów dokumentalnych.

Sprawa wróciła do OSI. Po wyczerpującym śledztwie uwzględniającym kwerendę w archiwach niemieckich, polskich i izraelskich OSI stwierdziło brak dowodów łączących Walusia z Gestapo lub obecnością w Polsce w okresie zbrodni, a za „niepodważalne” uznało dowody, że był robotnikiem w Niemczech.

W listopadzie 1980 r. odstąpiono od ponownego procesu. Sędzia Prentice Marshall umorzył sprawę. Walus odzyskał obywatelstwo; rząd zwrócił mu część kosztów (ok. 30–34 tys. dolarów).

Walus, po procesie mówił, że rząd zniszczył mu życie. Sprzedał dom, mieszkał u dzieci, do końca życia nosił piętno zbrodniarza. Zmarł w 1994 r. po kilku zawałach. Sprawa stała się przykładem, jak wątpliwe jest opieranie ciężkich oskarżeń wyłącznie na zeznaniach świadków przedstawianych po wielu latach, bez dokumentów potwierdzających ich zawartość – zwłaszcza przy identyfikacjach fotograficznych z okresu znacznie późniejszego. Wiesenthal i niektórzy tropiciele nazistów krytykowali decyzję o umorzeniu; inni uznali, że kontynuacja procesu wobec ilości dowodów byłaby nieodpowiedzialna.

Pomyłki identyfikacyjne zdarzały się w wielu podobnych sprawach powojennych; presja na tropienie nazistów w USA w latach 70. sprzyjała pośpiesznym działaniom.

Żydowski donosiciel

W trakcie procesów Walusia wyszło na jaw, że wprawdzie oficjalnie sprawę prowadził Wiesenthal, ale prawdziwym źródłem donosu był jego sąsiad, a właściwie lokator, niejaki Michael Alper, znany też jako Michał Alper lub pod przybranym nazwiskiem Marian Lipowski. To właśnie od jego donosu wszystko się zaczęło.

Alper, polski Żyd, którego rodzice zginęli z rąk Niemców, mieszkał u Walusia w Chicago od około 1971 do maja 1973 roku. Mimo że – według własnych zeznań – Walus miał mu rzekomo opowiadać przy kuchennym stole o swojej służbie w Gestapo, o mordowaniu Żydów w Kielcach i Częstochowie, o rzucaniu żydowskich dzieci o ścianę i o innych bestialstwach, Alper nadal z nim mieszkał, nie przyznając się, że jest Żydem ocalonym przez Polaków. Co więcej, w marcu 1973 sprowadził do domu Walusia swoją świeżo poślubioną żonę Theresę. Przyjaźnił się z rodziną Walusia, korzystał z jego dachu nad głową.

Oskarżenia się pojawiły, gdy między mężczyznami wybuchł ostry spór o pieniądze – Walus oskarżył Alpera o oszustwo na kwotę tysiąca dolarów (rzekome wyłudzenie od innej osoby). Kłótnia skończyła się tak, że żydowski lokator został wyrzucony. Po tym gwałtownym konflikcie Alper udał się do chicagowskich organizacji żydowskich i złożył swój donos.

Podczas pierwszego procesu sędzia nie wyciągnął z tej sytuacji żadnych wniosków. Dopiero sąd apelacyjny w 1980 roku wyraźnie wskazał na silny konflikt: po wyrzuceniu Alper szkalował Walusia wśród sąsiadów, niszczył mu reputację, groził, a nawet – według niektórych relacji – próbował go prześladować. Alper i jego żona przyznali, że nigdy wcześniej nie zgłosili rzekomych „przyznań” Walusa – zrobili to dopiero po gorzkim konflikcie finansowym, rok później, w 1974 r. Dopiero wtedy informacja trafiła do Szymona Wiesenthala, a stamtąd do amerykańskiego INS i izraelskiej policji. Alper zeznawał potem w procesie jako świadek oskarżenia, powtarzając historię o rzekomych przechwałkach Walusia.

Czarna historia przedsiębiorstwa holokaust

Donos Alpera jest klasycznym przykładem, jak prywatna uraza, spór o pieniądze i żydowskie organizacje w Chicago mogły uruchomić machinę sprawiedliwości. Walus, prosty polski robotnik, który wziął pod dach rodaka (nie wiedząc nawet, że ten ukrywa żydowskie pochodzenie i że jego rodzice zginęli z rąk Niemców), został za to „wynagrodzony” donosem. Alper poszedł do „swoich”, ci – bez sprawdzania – przekazali sprawę Wiesenthalowi, a ten z właściwą sobie gorliwością rozpętał międzynarodową nagonkę. Fotografia Walusia z 1959 roku (gdy był już mężczyzną w średnim wieku) poszła do Izraela, ogłoszenia w gazetach ściągnęły ocalałych, którzy „rozpoznali” go jako gestapowca z lat 1939–1943. I tak prywatna kłótnia o tysiąc dolarów stała się podstawą do oskarżenia o zbrodnie wojenne, odebrania obywatelstwa, ruinę finansową i piętno na całe życie.

Warto podkreślić: Alper nie był jednym z tych dwunastu ocalałych z gett, którzy później zeznawali o konkretnych egzekucjach. On był tym, który „usłyszał” rzekome przechwałki i – po sporze o pieniądze – poszedł z tym do organizacji żydowskich. To od razu nie wyglądało na czystą troskę o pamięć ofiar. Wyglądało na zemstę.

Od „cichych nazistowskich sąsiadów” do „Sąsiadów”

Ta historia pokazuje mechanizm: nie chodzi o sprawiedliwość, lecz o instrumentarium, w którym prywatny konflikt Polaka z Żydem w chicagowskiej kamienicy może zostać podniesiony do rangi międzynarodowej sprawy o „nazizm”. Wiesenthal początkowo publicznie nie ujawniał, skąd miał informacje o Walusiu, a Alper – po procesie – zniknął, zmienił nazwisko i tożsamość. Walus tymczasem stracił wszystko: dom, oszczędności, reputację, zdrowie. Rząd USA oddał mu później część poniesionych kosztów, ale zmarnowanego życia przecież nie oddał.

A wszystko przecież zaczęło się od lokatora, który zamiast oddać pieniądze albo po prostu się wyprowadzić – poszedł do żydowskich organizacji z historią o Gestapo. To właśnie ten szczegół – spór o pieniądze z żydowskim znajomym, który stał się pierwszym oskarżycielem – najlepiej ilustruje, jak cienka jest granica między osobistą urazą a „walką o pamięć Holokaustu”. Gdyby Alper nie pokłócił się z Walusem o kasę, być może nigdy by nie było procesu, nigdy by nie było „rozpoznań” na podstawie starego zdjęcia, nigdy by nie było demolki życia zwykłego Polaka. Ale była. I właśnie dlatego historia Franka Walusa pozostaje przestrogą przed tym, co się dzieje, gdy prywatna zemsta spotyka się z instytucjonalną gotowością do tropienia „nazistów” za wszelką cenę.

Jan Tomasz Gross pojawił się w Stanach Zjednoczonych w 1969 roku, 6 lat po Walusiu, też z piętnem donosiciela, gdyż „pękł” podczas przesłuchań, gdy został zatrzymany na wiosnę 1968 r. w Warszawie. Na pewno znał historię Walusia i obserwował polowanie Wiesenthala na prawdziwych i nieprawdziwych „cichych nazistowskich sąsiadów”. Czy te historie stały się dla niego inspiracją, by kilka lat później samemu podjąć się podobnej akcji pod dziwnie podobnie brzmiącym tytułem „Sąsiedzi”?

http://nczas.info/2026/08/31/jak-zydowski-donos-zrujnowal-zycie-polaka-frank-walus-zapomniana-ofiara-polowania-na-nazistow/

#zydzi #klamcy

17

#zydzi #iL #goje #TakaPrawda #usa #heheszki

..i wszystko to im Bóg obiecał.. :-) aas świat patrzy i nic nie robi.. :-)

Ps. DodaMymy jeszcze podkład muzyczny..

http://www.youtube.com/watch?v=vmwMhjbThKg&t=​

Zdjęcie

22

Wzrost antysemityzmu pozytywnie wpływa na żydowskie randkowanie online — The Jewish Chroniclethejc.com

„Żydzi czują się atakowani jak nigdy dotąd, dlatego szukają sposobu na poruszanie się po tym wrogim świecie z kochającym żydowskim małżonkiem”

CEO serwisu randkowego JWed mówi, że wzrost liczby żydów umawiających się z żydami jest „bezprecedensowy”.

Zdjęcie

http://www.thejc.com/sponsored/global-antisemitism-continues-to-transform-online-jewish-dating-kmv8p2rg

#zydzi #antysemityzm #randki

16