Rzeź humańska. 21 czerwca 1768 roku hajdamacy wymordowali tysiące Polaków i Żydówkresy.pl

21 czerwca 1768 roku w mieście Humań zbuntowane oddziały hajdamaków dokonały masakry polskich i żydowskich mieszkańców. Liczba ofiar sięgać mogła nawet 20 tysięcy.

Był to punkt kulminacyjny tzw. koliszczyzny – brutalnego buntu ruskiego chłopstwa, który wstrząsnął wschodnimi kresami Rzeczypospolitej.

Tło wydarzeń było niezwykle złożone. Ukraina już od dawna była regionem niespokojnym – pamięć o krwawych powstaniach kozackich pozostawała żywa. W XVIII wieku narastały napięcia społeczne i religijne. Chłopi poddani pańszczyźnie żywili urazę do polskich panów, a prawosławni niechętnie patrzyli na rozwój Kościoła unickiego. Do wybuchu rebelii wystarczyła iskra – i stał się nią Maksym Żeleźniak, zaporoski Kozak, który powołując się na fałszywy ukaz carycy Katarzyny II, zaczął wzywać do wypędzenia Polaków i Żydów z Ukrainy.

Kozacki dowódca z Humania przeszedł na stronę rebelii

Do buntu przystąpiły setki chłopów, Kozaków i mieszczan. W czerwcu 1768 roku wybuchła koliszczyzna. Hajdamacy, kierując się hasłami religijnej i narodowej zemsty, w brutalny sposób mordowali przedstawicieli znienawidzonych grup – polskiej szlachty, katolickiego duchowieństwa i Żydów. Ich ulubioną bronią były piki – od okrzyku „Koli! Koli!” (pol. „Kłuj!”) miała się wziąć potoczna nazwa powstania.

Pogromów dokonywano w wielu miejscowościach – takich jak Żabotyn, Korsuń, Czerkasy czy Łysianka. W Łysiance na belce powieszono zakonnika, Żyda i psa, a nad nimi zawieszono szyderczy napis: „Lach, Żyd i sobaka – wse wira odnaka” (pol. „Polak, Żyd i pies – jedna wiara”). Potem powtarzali to czasem przy okazji kolejnych pogromów.

Symbolem rzezi dokonywanych przez hajdamaków stało się miasto Humań. W jego murach schronili się uciekinierzy z całego regionu, licząc na ochronę wojsk magnata Franciszka Salezego Potockiego. Jednak obroną miasta dowodził Iwan Gonta – kozacki setnik, który… przeszedł na stronę buntowników.

Po kilkunastogodzinnym, zaciekłym szturmie hajdamacy zdobyli miasto. Masakra rozpoczęła się 21 czerwca 1768 roku. Nie oszczędzano nikogo – ginęli mężczyźni, kobiety i dzieci. Mordowano ludzi szukających schronienia w kościołach, cerkwiach i synagogach, duchownych torturowano i zabijano.

Iwan Gonta ogłosił się księciem humańskim, natomiast Maksym Żeleźniak – główny przywódca koliszczyzny – przyjął tytuły księcia smilskiego i hetmana kozackiego. Szacuje się, że w samym Humaniu mogło zginąć do ok. 20 tysięcy osób, a łącznie w czasie koliszczyzny w 1768 roku – nawet 100–200 tys. osób. W dniach bezpośrednio po rzezi humańskiej liczba stałych uczestników rebelii szacowana była na około 1300 osób. Wśród buntowników dominowali chłopi ruscy, co znacząco wpłynęło na skalę i brutalność działań koliszczyzny.

Punktem zwrotnym powstania był atak na miejscowość Palejowe Jezioro, położoną przy granicy z Turcją, a następnie wkroczenie hajdamaków na terytorium Imperium Osmańskiego. Hajdamacy zaatakowali Bałtę oraz Gołtę. Incydent ten stał się pretekstem do wypowiedzenia przez Turcję wojny Rosji. Wobec zagrożenia międzynarodowego i rosnącej skali powstania, które zaczęło zagrażać również interesom Imperium Rosyjskiego, zapadła decyzja o jego stłumieniu.

Do akcji przystąpiły wojska rosyjskie, wspierane przez oddziały koronne. W nocy z 6 na 7 lipca 1768 roku przywódcy koliszczyzny zostali pojmani. Iwan Gonta został stracony, a Maksym Żeleźniak przekazany Rosjanom i zesłany na Syberię, gdzie wszelki ślad po nim zaginął.

Rebelia z inspiracji Rosjan?

Wciąż nie ma pewności, czy koliszczyzna była spontanicznym wybuchem ludowej nienawiści, czy też starannie zaplanowaną prowokacją. Około dwudziestu lat po wydarzeniach koliszczyzny, w czasie obrad Sejmu Czteroletniego, powołano specjalną komisję mającą zbadać okoliczności hajdamackiego buntu. Na podstawie zeznań naocznych świadków dopuszczono możliwość, że powstanie chłopskie mogło zostać zainspirowane przez Rosjan. Ze względu na brak pisemnych dowodów komisja nie sformułowała jednak jednoznacznego stanowiska w tej sprawie.

Pewne jest, że działania hajdamaków osłabiły pozycję trwającej równolegle konfederacji barskiej, a interwencja Rosji pozwoliła jej wystąpić w roli „gwaranta porządku” – wzmacniając tym samym wpływy imperium w Rzeczypospolitej.

Dla tysięcy ofiar – Polaków, Żydów, duchownych i zwykłych mieszkańców – rzeź humańska była apokalipsą. Na tle tych dramatycznych wydarzeń historycznych zaczęły powstawać utwory literackie, które podejmowały temat rzezi humańskiej i szerszego kontekstu powstań chłopskich. Do najważniejszych należą „Sen srebrny Salomei” Juliusza Słowackiego i powieść poetycka „Zamek kaniowski” Seweryna Goszczyńskiego.

Warto przypomnieć także prawosławnych mieszkańców Ukrainy, którzy w tamtym strasznym okresie zachowali ludzką wrażliwość, niosąc pomoc prześladowanym Polakom.

http://kresy.pl/kresopedia/rzez-humanska-21-czerwca-1768-roku-hajdamacy-wymordowali-tysiace-polakow-i-zydow/

#Polska #historia #historiapolski

8

„Przyspieszona likwidacja” elit. 20 i 21 czerwca 1940 miała miejsce największa niemiecka egzekucja w Palmirachkresy.pl

W dniach 20–21 czerwca 1940 roku Niemcy dokonali największej egzekucji w Palmirach. W lesie podwarszawskim zamordowano co najmniej 358 osób, w tym wielu wybitnych przedstawicieli polskiej elity politycznej, społecznej i kulturalnej.

To właśnie wtedy w Puszczy Kampinoskiej zginęli m.in. marszałek Sejmu Maciej Rataj, działacz Polskiej Partii Socjalistycznej Mieczysław Niedziałkowski oraz mistrz olimpijski Janusz Kusociński.

Była to kulminacja niemieckiej akcji wyniszczania polskiej inteligencji, której celem było fizyczne zlikwidowanie osób mogących stanowić intelektualne, moralne lub organizacyjne zaplecze polskiego oporu. Na terenie Generalnego Gubernatorstwa czystki przeprowadzano w ramach tzw. Akcji AB, czyli Außerordentliche Befriedungsaktion – Nadzwyczajnej Akcji Pacyfikacyjnej.

Operacja miała charakter prewencyjny i była wymierzona w przewidywany opór polskiego społeczeństwa. Jej celem była fizyczna eliminacja przedstawicieli polskich elit – polityków, działaczy społecznych, intelektualistów, duchownych, nauczycieli i liderów opinii. Podczas narady policyjnej 30 maja 1940 roku generalny gubernator Hans Frank stwierdził, że akcja ma służyć „przyspieszonej likwidacji […] większości buntowniczych polityków głoszących opór i innych osobników politycznie podejrzanych”. Dodał także: „Przyznaję otwarcie, że w rezultacie będzie musiało się rozstać z życiem kilka tysięcy Polaków, głównie ze sfer ideowych przywódców polskich”.

Palmiry były odizolowane

Palmiry, położone około 25–30 kilometrów na północny zachód od Warszawy, zostały przez Niemców wybrane na miejsce masowych egzekucji nieprzypadkowo. Przed wojną znajdowały się tam wojskowe magazyny amunicji, a teren był odizolowany i trudno dostępny dla osób postronnych. Niemcy szybko uznali, że jest to dogodne miejsce do potajemnego mordowania więźniów przywożonych z Warszawy.

Pierwsze egzekucje w Palmirach odbyły się 7 i 8 grudnia 1939 roku. Od tego momentu aż do lipca 1941 roku Niemcy przeprowadzili tam 21 egzekucji, w których zamordowano ponad 1700 osób. Ofiarami byli głównie więźniowie Pawiaka i aresztu Gestapo w alei Szucha. Przed śmiercią byli cynicznie oszukiwani – mówiono im, że jadą na roboty rolne lub do innego więzienia. Wydawano im osobiste przedmioty i dawano porcję chleba. Dopiero tuż przed egzekucją, kiedy wiązano im oczy, zaczynali rozumieć, co ich czeka.

W dniach 20–21 czerwca 1940 roku miała miejsce największa z palmirskich egzekucji. Wśród ofiar byli, obok wspomnianych Rataja, Niedziałkowskiego i Kusocińskiego, m.in. Halina Jaroszewiczowa – poseł i senator, Jan Pohoski – wiceprezydent Warszawy, oraz Agnieszka Dowbor-Muśnicka – córka generała Józefa Dowbor-Muśnickiego, przywódcy powstania wielkopolskiego. Rozstrzelano także dziennikarzy, lekarzy, księży, nauczycieli i działaczy społecznych. Wśród zamordowanych były 82 kobiety.

Egzekucje przeprowadzały jednostki SS i policji bezpieczeństwa, pod bezpośrednim nadzorem Josefa Meisingera – dowódcy SS i policji na dystrykt warszawski. Po wojnie Meisinger został osądzony i stracony w Warszawie w 1947 roku. Jego współpracownik Ludwig Hahn został skazany dopiero w 1975 roku na dożywocie. Większość bezpośrednich wykonawców pozostała anonimowa i nie poniosła odpowiedzialności.

Ukryte, ale nie zapomniane

Miejsce egzekucji było ściśle strzeżone. Doły grzebalne kopała młodzież z pobliskiego obozu Hitlerjugend. Zwłoki zasypywano ziemią i maskowano liśćmi, często sadzono na nich młode drzewa. Mimo starań okupanta prawda o zbrodni nie została jednak pogrzebPolscy leśnicy, m.in. Adam Herbański, oznaczali potajemnie mogiły – wycinali krzyżyki w korze drzew i wbijali łuski w pnie. Dzięki ich odwadze po wojnie możliwe było odnalezienie masowych grobów. Ekshumacje rozpoczęto w 1945 roku.

W rejonie Palmir odnaleziono 24 masowe groby, z których wydobyto szczątki ponad 1700 osób. W 1948 roku utworzono cmentarz-mauzoleum, gdzie spoczęły także ofiary niemieckiego terroru ekshumowane z innych miejsc egzekucji w Puszczy Kampinoskiej i Lasach Chojnowskich. Łącznie na cmentarzu w Palmirach pochowano szczątki ponad 2 tysięcy ofiar.

Do dziś udało się zidentyfikować 577 osób, znanych jest też 485 nazwisk ofiar, o których wiadomo, że zginęły w Palmirach, ale ich ciał nie rozpoznano. Pozostałe ofiary pozostają bezimienne.

Nie jest wykluczone, że w lasach wokół Palmir wciąż znajdują się nieodnalezione groby ofiar niemieckiego terroru.

http://kresy.pl/kresopedia/przyspieszona-likwidacja-elit-20-i-21-czerwca-1940-miala-miejsce-najwieksza-niemiecka-egzekucja-w-palmirach/

#niemcy #mordercy #zbrodniewojenne #ludobojstwo #Polska #historia #iiwojnaswiatowa

.

10

Wyrok na agenta Gestapo z grupy Kalksteina. Tak AK ukarała zdrajcę „Grota”kresy.pl

20 czerwca 1944 roku w Warszawie żołnierze Wydziału Bezpieczeństwa i Kontrwywiadu Oddziału II Komendy Głównej Armii Krajowej wykonali wyrok śmierci na Eugeniuszu Świerczewskim „Gensie”, agencie Gestapo działającym w strukturach polskiej konspiracji.

Świerczewski przed wojną był dziennikarzem i krytykiem teatralnym. W czasie II wojny światowej wstąpił do konspiracji i pod pseudonimem „Gens” rozpoczął pracę w wywiadzie ZWZ-AK.

Jego zdrada wiązała się z działalnością Ludwika Kalksteina, byłego oficera wywiadu Armii Krajowej, który po aresztowaniu przez Gestapo przeszedł na stronę Niemców i zaczął wykorzystywać swoje konspiracyjne kontakty przeciwko polskiemu podziemiu.

Kalkstein nie był postacią przypadkową. Przed zdradą działał w wywiadzie ZWZ-AK i stworzył siatkę wywiadowczą „Hanka”. Po zatrzymaniu przez Niemców w 1942 roku podjął współpracę z Gestapo. Okupanci mieli upozorować jego śmierć, co ułatwiło mu dalsze funkcjonowanie w środowiskach konspiracyjnych i budowę sieci agenturalnej wewnątrz Armii Krajowej.

Do siatki Kalksteina należeli między innymi Blanka Kaczorowska, późniejsza żona Kalksteina, oraz Eugeniusz Świerczewski, jego szwagier. Świerczewski był mężem Niny Kalkstein, siostry Ludwika. Po aresztowaniu Niny przez Gestapo Świerczewski, namówiony przez szwagra, zgodził się współpracować z Niemcami jako agent nr „100”. W zamian miał otrzymać obietnicę wcześniejszego zwolnienia żony.

Grupa Kalksteina działała wewnątrz struktur polskiego podziemia i przekazywała Niemcom informacje dotyczące wywiadu oraz łączności konspiracyjnej. Jej działalność doprowadziła do aresztowania setek osób związanych z Armią Krajową i czasowego rozbicia części warszawskiego wywiadu AK.

Najcięższym skutkiem zdrady było aresztowanie komendanta głównego Armii Krajowej gen. Stefana Roweckiego „Grota”. Według najczęściej przyjmowanej wersji tego wydarzenia, 30 czerwca 1943 roku Świerczewski zauważył generała na ulicy, śledził go do kamienicy przy ul. Spiskiej 14 na warszawskiej Ochocie, a następnie powiadomił Gestapo o miejscu pobytu dowódcy AK.

Niemcy aresztowali „Grota” i przewieźli go do Berlina, a później do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Generał odrzucił niemieckie propozycje współpracy. Został zamordowany w sierpniu 1944 roku, już po wybuchu Powstania Warszawskiego.

Kontrwywiad Armii Krajowej zdemaskował Świerczewskiego i Kalksteina jako agentów Gestapo w grudniu 1943 roku. Według jednej z wersji Wojskowy Sąd Specjalny skazał Świerczewskiego, Kalksteina i Kaczorowską na karę śmierci 25 marca 1944 roku. Kalkstein zdołał uniknąć kary, ukrywając się pod niemiecką ochroną.

20 czerwca 1944 roku Świerczewski został przesłuchany w piwnicy budynku przy ul. Krochmalnej 74 w Warszawie. Przesłuchanie prowadził Stefan Ryś „Józef”, zastępca kierownika Wydziału Bezpieczeństwa i Kontrwywiadu Oddziału II KG AK. Pytania dotyczyły współpracy z Gestapo oraz wydania Niemcom pracowników wywiadu i łączności Armii Krajowej. Świerczewski miał przyznać się do winy.

Wyrok Polskiego Państwa Podziemnego wykonano przez powieszenie. Spośród najważniejszych osób z siatki odpowiedzialnej za zdradę i aresztowanie „Grota” tylko Eugeniusz Świerczewski poniósł karę z rąk żołnierzy Armii Krajowej.

http://kresy.pl/kresopedia/wyrok-na-agenta-gestapo-z-grupy-kalksteina-tak-ak-ukarala-zdrajce-grota/

#historia #iiwojnaswiatowa #armiakrajowa #ak

8

Powstanie iwienieckie: zapomniany sukces Armii Krajowejkresy.pl

19 czerwca 1943 roku w Iwieńcu na Nowogródczyźnie żołnierze Armii Krajowej przeprowadzili jedną z największych akcji zbrojnych polskiego podziemia na Kresach Północno-Wschodnich.

Miasteczko znajdowało się pod okupacją niemiecką i było ważnym punktem administracyjnym w regionie. Stacjonowali tam niemieccy żandarmi, funkcjonariusze administracji okupacyjnej, oddział białoruskiej policji pomocniczej oraz żołnierze Luftwaffe zakwaterowani w koszarach położonych poza centrum. Siły przeciwnika były liczniejsze od polskiego oddziału, jednak Armia Krajowa dysponowała silnym atutem: miejscową siatką konspiracyjną.

Bezpośrednią przyczyną akcji była dekonspiracja części struktur AK i aresztowanie członków oraz sympatyków polskiego podziemia. Dowództwo Ośrodka Stołpce Okręgu Nowogródzkiego AK postanowiło uderzyć na Iwieniec, uwolnić więźniów i zdobyć broń. Oddziałem dowodził porucznik Kacper Miłaszewski „Lewald”, miejscowy ziemianin i oficer rezerwy. W działaniach uczestniczył Polski Oddział Partyzancki imienia Tadeusza Kościuszki, zwany także „Polskimi Legionami”.

Plan zakładał jednoczesne uderzenie z zewnątrz i wewnątrz miasta. Polacy wykorzystali fakt, że okupanci zarządzili na ten dzień stawienie się młodych mężczyzn przed komisją werbunkową oraz przymusowy przegląd koni. Dzięki temu uzbrojeni konspiratorzy mogli łatwiej przedostać się do Iwieńca. Sygnałem do rozpoczęcia akcji były dzwony bijące w południe na „Anioł Pański”.

Żołnierze AK zaatakowali najważniejsze punkty w mieście, odcięli łączność i uniemożliwili Niemcom szybkie wezwanie posiłków. Na posterunku białoruskiej policji pomocniczej znajdowało się wielu Polaków, w tym członków i sympatyków AK. Na rozkaz zastępcy komendanta, starszego sierżanta Stefana Poznańskiego, policjanci złożyli broń, a część z nich dołączyła później do polskiego oddziału.

Najcięższe walki toczyły się o budynek żandarmerii, w którym Niemcy stawili opór. Ostatecznie został on oblany benzyną przy użyciu sprzętu strażackiego i podpalony. Równolegle polskie oddziały blokowały koszary Luftwaffe, nie dopuszczając do odsieczy.

Czytaj też: Zapomniany bunt. Powstanie czortkowskie 1940 roku

Walki trwały około 18 godzin. Armia Krajowa opanowała Iwieniec, uwolniła więźniów i zdobyła znaczne ilości broni, amunicji, granatów, żywności, leków oraz pojazdów. W polskie ręce wpadły między innymi samochody, działka przeciwpancerne oraz ręczne i ciężkie karabiny maszynowe. Miasto znalazło się na krótko pod kontrolą polskiego podziemia. Według relacji na budynkach pojawiły się polskie flagi, a z radia popłynął „Mazurek Dąbrowskiego”.

Nad ranem 20 czerwca, wobec groźby nadejścia niemieckiej odsieczy i pojawienia się samolotów rozpoznawczych, partyzanci opuścili miasto. Razem z nimi wycofali się białoruscy policjanci, którzy przeszli na stronę AK, oraz część młodzieży zagrożonej wcieleniem do formacji okupacyjnych.

Sukces miał jednak krwawe następstwa. Po powrocie do Iwieńca Niemcy dokonali egzekucji mieszkańców, mszcząc się za klęskę garnizonu. Latem 1943 roku rozpoczęli też w Puszczy Nalibockiej operację „Hermann”, wymierzoną w polską i sowiecką partyzantkę oraz miejscową ludność cywilną.

Powstanie iwienieckie pozostało jednak jednym z najbardziej znaczących wystąpień zbrojnych Armii Krajowej na ziemiach północno-wschodnich II Rzeczypospolitej.

http://kresy.pl/kresopedia/powstanie-iwienieckie-zapomniany-sukces-armii-krajowej/

#ak #armiakrajowa #historia #historiapolski #iiwojnaswiatowa #iiws

8

ZAUFALI BOLSZEWIKOM - „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”. 18 czerwca 1945 roku rozpoczął się proces szesnastukresy.pl

18 czerwca 1945 roku w Moskwie rozpoczął się tzw. proces szesnastu – pokazowy proces przywódców Polskiego Państwa Podziemnego.

Na ławie oskarżonych zasiedli m.in. ostatni komendant Armii Krajowej gen. Leopold Okulicki „Niedźwiadek”, Delegat Rządu na Kraj Jan Stanisław Jankowski oraz Kazimierz Pużak – przewodniczący Rady Jedności Narodowej.

Wszystko zaczęło się pod koniec marca 1945 roku. Pod pretekstem rozmów politycznych z przedstawicielem sowieckiej armii, „generałem Iwanowem”, do Pruszkowa zostali zaproszeni liderzy podziemia. Obiecano im pełne bezpieczeństwo. Okazało się, że spotkanie zorganizował gen. Iwan Sierow, szef radzieckiego kontrwywiadu wojskowego. 27 i 28 marca zostali aresztowani przez NKWD i wywiezieni do Moskwy.

Wśród aresztowanych byli: gen. Leopold Okulicki ps. „Niedźwiadek”, ostatni komendant AK; Jan Stanisław Jankowski, wicepremier i Delegat Rządu na Kraj (funkcję tę sprawował do 1944 roku); Adam Bień, działacz Stronnictwa Ludowego, zastępca Delegata Rządu na Kraj; Kazimierz Pużak, wybitny działacz PPS, przewodniczący konspiracyjnej Rady Jedności Narodowej; Kazimierz Bagiński, członek Stronnictwa Ludowego; Stanisław Mierzwa, członek Stronnictwa Ludowego; Stanisław Jasiukowicz, Kazimierz Kobylański, Zbigniew Stypułkowski (współorganizator NSZ), Aleksander Zwierzyński ze Stronnictwa Narodowego, Józef Chaciński, Franciszek Urbański ze Stronnictwa Pracy, Eugeniusz Czarnowski, Stanisław Michałowski, należący do Zjednoczenia Demokratycznego; Antoni Pajdak, należący do PPS; Józef Stemler, pracownik Departamentu Informacji Delegatury Rządu na Kraj.

Po zatrzymaniu część aresztowanych została przewieziona do podwarszawskich Włoch. Rano mieli pojechać do Poznania. Samolot, do którego wsiedli, poleciał jednak nie do Poznania, ale na wschód. „Spojrzałem przez okno samolotu i zobaczyłem, że lecimy w innym kierunku, niż się spodziewaliśmy. Zapytałem dlaczego? W odpowiedzi usłyszałem, że lecimy do Moskwy, do Stalina” – wspominał potem Adam Bień.

Łubianka i tortury

Polacy trafili do osławionego więzienia na Łubiance. Osadzono ich w pojedynczych celach, pozbawiono kontaktu ze światem i poddano brutalnym przesłuchaniom. Zastosowano wyrafinowane tortury psychiczne, głodówki i izolację – wszystko po to, by wymusić zeznania. Jednocześnie sowiecka propaganda przygotowywała się do procesu – rzekomo „legalnego”, choć oskarżeni nie mieli realnej szansy na obronę.

18 czerwca 1945 roku ruszył proces przed Kolegium Wojskowym Sądu Najwyższego ZSRR. Oskarżonym zarzucono m.in. działalność szpiegowską, dywersyjną, współpracę z Niemcami oraz tworzenie „terrorystycznych grup zbrojnych”. Proces był prowadzony w języku rosyjskim – dla niektórych zapewniono tłumaczenia. Choć pozwolono na obecność adwokatów, część oskarżonych – m.in. Okulicki – zrezygnowała z ich usług. „Nie możecie nam dowieść, że nie walczyliśmy z Niemcami […] Najlepsi patrioci i demokraci brali udział w tej walce” – tak sam odpierał zarzuty.

Wielu zmarło w więzieniach

Wyroki w moskiewskim procesie ogłoszono 21 czerwca 1945 roku o godzinie 4:30 nad ranem. Gen. Leopold Okulicki został skazany na 10 lat więzienia, Jan Stanisław Jankowski – na 8 lat, Adam Bień i Stanisław Jasiukowicz – na 5 lat, Kazimierz Pużak – na 1,5 roku, Kazimierz Bagiński – na rok, Aleksander Zwierzyński – na 8 miesięcy, Eugeniusz Czarnowski – na 6 miesięcy, natomiast Józef Chaciński, Stanisław Mierzwa, Zbigniew Stypułkowski i Franciszek Urbański – na 4 miesiące. Uniewinniono trzech oskarżonych: Stanisława Michałowskiego, Kazimierza Kobylańskiego i Józefa Stemlera. Antoniego Pajdaka sądzono osobno w tajnym procesie i skazano na 5 lat więzienia.

http://kresy.pl/kresopedia/wladzy-raz-zdobytej-nie-oddamy-nigdy-18-czerwca-1945-roku-rozpoczal-sie-proces-szesnastu/

#historia #iiwojnaswiatowa #ak #bolszewicy #zsrr #nkwd

13

🔥🇵🇱 POLAK VS NIEMIECKA KOLUMNA PANCERNA - Stefan Karaszewski

⚔️💪🏼 Kiedy jego oddział dostał rozkaz wycofania się, ranny plutonowy Stefan Karaszewski podjął decyzję aby sam osłaniać odwrót swoich kolegów przed nadciągającą kolumną pancerną Wermachtu.

⌛️☠️ Polak powstrzymywał niemieckie natarcie za pomocą CKM’a. Kosił załogi czołgów które wjechały na miny, rozstrzelał dwóch motocyklistów i unieruchamiał czołgi granatami.

💀✝️ Kiedy zrozumiał że jest otoczony przez wroga, odbezpieczył granat i dotrzymał przysięgi że żywy nie da się Niemcom. Jesienią 1939 roku spoczął na cmentarzu w Tomaszowie Mazowieckim.

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/2481501105628537

#iiwojnaswiatowa #historia #bohater

11

Stu na jednego! 11 czerwca 1694 roku 400 Polaków zatrzymało pod Hodowem 40-tysięczną armiękresy.pl

Zdjęcie

11 czerwca 1694 roku pod Hodowem na Podolu rozegrała się jedna z najbardziej znanych bitew w historii wojskowości Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Starcie to bywa nazywane „polskimi Termopilami” ze względu na odwagę i determinację kilkuset żołnierzy jazdy koronnej, którzy stawili opór wielokrotnie liczniejszemu przeciwnikowi.

Do bitwy doszło w czasie wojny polsko-tureckiej z lat 1683–1699. Około 400 żołnierzy jazdy koronnej, w tym husarze i pancerni, dowodzonych przez Konstantego Zahorowskiego, starło się z wielokrotnie liczniejszymi Tatarami budziackimi. Ich siły w przekazach szacowano na około 30–40 tys. ludzi.

Celem wyprawy Tatarów było między innymi dostarczenie zaopatrzenia do tureckiego Kamieńca Podolskiego oraz przeprowadzenie napadu dywersyjnego na ziemie Rzeczypospolitej.

Pierwsze potyczki miały miejsce na przedpolach Hodowa. Polacy ujęli dwóch tatarskich dowódców, ale wobec zbliżania się głównych sił przeciwnika musieli wycofać się do wsi. Tam wykorzystali zabudowania, wozy, płoty i prowizoryczne zasłony, przygotowując się do obrony.

Przez kilka godzin żołnierze Zahorowskiego odpierali tatarskie ataki, walcząc pieszo i prowadząc ogień z broni palnej. Gdy zaczęło brakować amunicji, mieli używać grotów tatarskich strzał jako zastępczych kul. Tatarzy, ponosząc znaczne straty, zdecydowali się wysłać do obrońców Lipków, czyli Tatarów pozostających wcześniej w służbie Rzeczypospolitej, którzy po buncie z 1672 roku przeszli na stronę turecką.

Ci, jak pisał Radosław Sikora, „podjeżdżając pod naszych radzili aby się poddali, ale słysząc naszych rezolucję, że tam na śmierć zasiedli, donieśli Tatarom: «że my z tymi ludźmi co dzień ubijamy się pod Kamieńcem [Podolskim], że są [to] ludzie niezwalczeni, że wprzód wszyscy wyginiecie, nim wam ich dostać przyjdzie»”. Po nieudanych próbach przełamania obrony Tatarzy odstąpili od dalszych ataków i wycofali się.

Bitwa, choć okupiona ciężkimi stratami po stronie obrońców, zakończyła się zwycięstwem Rzeczypospolitej i była przedstawiana jako ważny element odparcia tatarskiego najazdu. Król nagrodził uczestników starcia pieniędzmi i końmi.

Już w 1695 roku w miejscu bitwy wzniesiono pomnik upamiętniający bohaterstwo obrońców Hodowa. Do dziś pozostaje on jednym z najważniejszych materialnych śladów pamięci o starciu, które przeszło do tradycji jako symbol walki niewielkiego oddziału z miażdżącą przewagą liczebną przeciwnika.

http://kresy.pl/kresopedia/stu-na-jednego-11-czerwca-1694-roku-400-polakow-zatrzymalo-pod-hodowem-40-tysieczna-armie/

#Polska #historia

20

Tutaj trybun ludowy i wysłannik Rzymu Kutasjusz Wielgus miał wypowiedzieć słynne słowa do swej żony Dupencji Niezadowolencji.

"Per aspera ad orgasmum"

http://de.wikipedia.org/wiki/Augusta_Raurica

Robi wrażenie, szczególnie gdy patrzy się przez okulary na których są pokazane faktyczne rozmiary.Nowe domy wokół też są zbudowane w stylu włoskim.Mieli rozmach ...na granicy niemiecko szwajcarskiej.,są miejscówki na grilla. 👌

#szwajcaria #rzym #historia 🚲

Na zdjęciach jest też muzeum ,rzeka Ren,wypalarnia cegieł.

13

Dziś szubienice na dawnych mapach i rycinach na przykładzie Warszawy, Wrocławia, Poznania, Krakowa, Szczecina, Gdańska całego Śląska oraz kilkunastu innych miast.

Dlaczego klasyczne przedstawienie szubienicy jest dość rzadkie? Czemu w ogóle umieszczano szubienice na mapach? O tym w dzisiejszym odcinku.

http://www.youtube.com/watch?v=w28GGOROtgk

#mapporn #mapy #historia

8

#ciekawostki #moda #historia

Ciekawostka z zakresu wiedzy bezużytecznej.

Zastanawiałeś się kiedyś czemu nie zapina się ostatniego guzika marynarki?

Zdjęcie

Laik powie, że to taka moda. Częściowo racja. Ale skąd się to wzięło?

Otóż dawniej w Wielkiej Brytanii był taki ziomek, Król Edward VII (1841 – 1910) pieszczotliwie zwany Tom-Tom. Ten upodobał sobie, syty styl życia. Doszło do tego, że polecił by na noc zostawiać mu upieczonego kurczaka koło łóżka – na wypadek gdyby zgłodniał.

Z czasem okrągła postura królewska, zaokrąglała się bardziej. Nie było sensu kupować coraz to większych marynarek dla niego (krawcy nie narządzali), więc po prostu zaczął opuszczać zapinanie ostatniego guzika garderoby (z powodu bebecha).

Dwór królewski miał przez to pewien problem. Zakazanym było ubierać się lepiej niż król… więc zaczęto masowo opuszczać zapinanie ostatniego guzika marynarek.

W ten oto sposób opasły władca przyczynił się do powstania mody na nie zapięty guzik… która trwa do dziś, z przyzwyczajenia.

11

DR LESZEK PIETRZAK | JAN POSPIESZALSKI ROZMAWIAyoutu.be

W tym odcinku podcastu "Jan Pospieszalski Rozmawia #242" ponownie gościem jest dr Leszek Pietrzak, polski historyk, publicysta i gospodarz kanału @zakazanehistorie. W tej rozmowie odkrywamy mroczne kulisy ucieczki Adolfa Hitlera, Martina Bormanna oraz Josefa Mengele do Ameryki Południowej, podważając oficjalne, podręcznikowe wersje ich śmierci. Analizujemy tajemnicze operacje Pentagonu na Antarktydzie, rolę watykańskich hierarchów w funkcjonowaniu „szczurzych szlaków” oraz to, jak nazistowskie kadry współtworzyły powojenny aparat państwowy RFN. Odcinek ujawnia również zaskakujący wpływ historycznej niemieckiej diaspory na współczesną geopolitykę i kontrowersyjną umowę Unii Europejskiej z krajami Mercosur.

Polecam posłuchać, bo ludzie rozmawiają na niewygodne i ciekawe tematy, a jakiś czas temu ktoś wspomniał o cudzie gospodarczym Niemiec w latach 60-ych.

http://youtu.be/ioyKv36f7O4?si=z2Fz5L7-5QG7Wpmh

#ozywianiewizerunku #hitler #historia #historiabezcenzury

7

#kino #historia

25.05.2026 W wieku 92 lat zmarł Stanisław Janicki, historyk kina, krytyk filmowy oraz reżyser.. który to też przez 32 lata (1967-1999) prowadził legendarny cykl "W starym kinie" w Telewizji Polskiej..

Czołówka programu w starym kinie:

http://m.youtube.com/watch?v=UIIbtSaI960

11

Duce miał kota. Jak opowiadał jego syn, kot często siadał na fotelu w gabinecie, a on sam siadał na stołku zamiast na fotelu.

Zdjęcie

#historia #mussolini #koty

11

Piąta kolumna w PL

Paweł Kowal (poseł KO, przewodniczący sejmowej komisji ds. współpracy z Ukrainą i Rady ds. Współpracy z Ukrainą) jest oskarżany przez krytyków (głównie środowiska kresowe, prawicowe i historyków IPN) o utrudnianie pełnego śledztwa i upubliczniania prawdy o zbrodni wołyńskiej.

fronda.pl

Główne zarzuty (2025–2026):Cenzura mediów przy ekshumacjach (np. w Puźnikach): Według dziennikarza Zbigniewa Parafianowicza, Kowal wydał polecenie, by nie dopuszczać fotoreporterów do odkrytych dołów masowych. Powód: „żeby te fotografie nie krążyły i nie budziły emocji” (zwłaszcza zdjęć ciał kobiet i dzieci). Krytycy mówią wprost o tuszowaniu i cenzurze, by nie drażnić Ukrainy i polskiego społeczeństwa w kontekście pomocy militarnej/finansowej dla Kijowa.

fronda.pl

Relatywizowanie odpowiedzialności Ukrainy: Kowal publicznie stwierdzał, że „ludobójstwo na Wołyniu nie obciąża państwa ukraińskiego, bo wtedy nie istniało” i że była to zbrodnia „obywateli polskich na innych obywatelach polskich”. Krytycy (m.in. PiS, środowiska kresowe) widzą w tym klasyczny denializm/relatywizację i osłabianie polskiej pozycji negocjacyjnej wobec Ukrainy.

kresy.pl

Stawianie ekshumacji w kontekście „delikatności” i „nie epatowania” — Kowal podkreślał, że prace powinny przebiegać spokojnie, z szacunkiem, bez medialnego szumu, co zdaniem przeciwników oznacza de facto wyciszanie tematu.

Ojciec Adama Michnika — Ozjasz Szechter (1901–1982) — był prominentnym działaczem komunistycznym w okresie międzywojennym, szczególnie na terenach dzisiejszej zachodniej Ukrainy (ówczesna II Rzeczpospolita).

pl.wikipedia.org

Rola na Ukrainie (Galicja Wschodnia i Wołyń)

Pochodził z żydowskiej rodziny z okolic Lwowa (urodzony w Witkowie Nowym).

Od lat 20. działał w Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy (KPZU) — nielegalnej, antypolskiej organizacji, która była sekcją Kominternu i dążyła do:Oderwania wschodnich województw II RP (Małopolska Wschodnia, Wołyń) od Polski.

Przyłączenia ich do ZSRR (Ukraińskiej SRR).

Wprowadzenia ustroju komunistycznego siłą.

ivrozbiorpolski.pl

Pełnił wysokie funkcje: sekretarz komitetu miejskiego we Lwowie, sekretarz okręgowy w Stanisławowie, członek Komitetu Centralnego KPZU.

Był jednym z bardziej znanych działaczy tej partii wśród komunistów żydowskiego i polskiego pochodzenia. KPZU była silnie związana z Moskwą i prowadziła działalność wywrotową, sabotażową i propagandową na terenach Polski.

en.wikipedia.org

Związek z komuną i represje

W 1934 roku został skazany w procesie łuckim (Sąd Okręgowy w Łucku, dzisiejsza Ukraina) na 8 lat więzienia za działalność w KPZU, próbę zmiany przemocą ustroju państwa polskiego oraz oderwania wschodnich ziem na rzecz ZSRR.

threads.com

Sam Adam Michnik wielokrotnie publicznie mówił, że ojciec „był bardzo znanym działaczem komunistycznej partii przed wojną i siedział osiem lat w więzieniu”.

Po wyjściu z więzienia (amnestia 1936) kontynuował działalność aż do rozwiązania KPZU przez Komintern w 1938.

Po wojnie (od 1946) przybył do Polski, pracował w strukturach komunistycznych (m.in. w związkach zawodowych), ale nie zrobił wielkiej kariery. Później, od lat 60./70., zaangażował się w działalność opozycyjną wobec PRL.

KontrowersjeIstnieją publikacje (m.in. IPN, historycy prawicowi), które łączą go z sowiecką agenturą NKWD (operacja „Koń Trojański”) i oskarżają o szpiegostwo. Adam Michnik kwestionował te informacje w sądach — IPN musiał przeprosić za sformułowanie „szpiegostwo”, ale sam wyrok i działalność w KPZU nie są sporne.

dzieje.pl

#historia #gazetawyborcza #propaganda

17

#ciekawostki #nocmuzeow #podrozujzlurkiem #polska #historia #archeologia

Noc Muzeów. Zgadnijcie gdzie się wybrałem.

Podpowiedź:

Rezerwat archeologiczny ma 400 ha powierzchni z czego 300 to lasy. Stanowisko archeologiczne zostało odkryte stosunkowo młodo bo w 1922r. Jest to zespół najstarszych kopalni w Polsce i przypuszczalnie w Europie. Ich powstanie datuje się na 3900 lat pne. (czyli blisko 6 tys. lat temu w epoce Paleolitu). Na tę chwile naliczono 4 tysiące szybów wydobywczych. Rezerwat ze względu na swoją unikalność wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

11

Dlaczego ▇▇▇ zostali wygnani 109 razy? 🤔 🕎 😱youtu.be

Niesamowite nagranie na YouTube ktore jeszcze na tę chwilę nie zostało ocenzurowane (ostatecznie).

Opis historyczny pewnego plemienia i przyczyn, czemu było ono wygnane z rożnych niezwiązanych z sobą państw, aż 109 razy.

Praktyki owego plemienia, niestety dalej mają się dobrze, mimo nowoczesnych czasów i tylko przybierają na sile.

Zdjęcie

------------------------------------------

http://youtu.be/CLfasIf4KpQ?si=IL78NMk09c8LppMf

------------------------------------------

#ciekawistki #historia #zydzi #109razy #swiat #syjonizm #satanizm

16

Studnia licząca 7000 lat, odkryta w 2018 roku w regionie Pardubic w Czechach 🇨🇿, obecnie prezentowana jako część wystawy archeologicznej w Muzeum Wschodnich Czech.

Drewniana studnia, która przez ostatnie kilka lat znajdowała się pod opieką konserwatorów, jest, według analiz, najstarszym drewnianym obiektem wykonanym przez człowieka na świecie...

Odkrycie neolitycznej studni na miejscu planowanej autostrady w 2018 roku wzbudziło ogromne emocje, a eksperci już wtedy sugerowali, że może to być najstarsza drewniana konstrukcja kiedykolwiek znaleziona w Europie. Kilka lat później potwierdziły to analizy dendrochronologiczne i datowanie radiowęglowe, które wykazały, że ta prehistoryczna drewniana konstrukcja nie tylko jest najstarszym znanym takim obiektem znalezionym w Europie, ale także na całym świecie, datowanym na 5256 lub 5255 rok p.n.e.

Studnia wykorzystuje techniki budowlane, które archeolodzy wcześniej uważali za pojawiły się dopiero później, w epoce brązu, a poziom umiejętności technicznych jest imponujący – mówi konserwator Karol Bayer.

„To, co uznaliśmy za interesujące, to fakt, że dysponowali tylko bardzo prostymi kamiennymi narzędziami do obróbki, które mimo to udało im się wykorzystać bardzo efektywnie do tworzenia precyzyjnych kształtów. A jeśli przyjrzymy się bliżej powierzchni drewna, możemy zobaczyć ślady późniejszych dodatków wykonanych ostrymi kamiennymi obiektami. To fascynujące móc zobaczyć ślady pracy rąk osoby, która żyła 7000 lat temu.”

Oprócz dowodu na to, że ludzie neolityczni byli zdolni do bardziej zaawansowanych technik konstrukcyjnych, niż wcześniej zakładano, studnia może także dostarczyć dowodów na to, co jedli – mówi archeolog Tomáš Zavoral.

„Udało nam się zidentyfikować różne mikroślady roślin i zbóż. Jednym z ważnych odkryć było znalezienie prawdopodobnie najstarszych śladów maku i lnu w Czechach.”

Wykopaliska dębowej studni same w sobie były logistycznie i technicznie wymagające, a kolejne prace restauracyjne i konserwatorskie zajęły lata pracy pięciu konserwatorów, z których jednym był Karol Bayer, prodziekan Wydziału Konserwacji Uniwersytetu w Pardubicach, który mówi, że pomogło im to, że studnia została znaleziona w stosunkowo dobrym stanie.

„Została znaleziona w środowisku, gdzie było bardzo mało tlenu i była chroniona przed wodą. Dlatego rodzaje bakterii, które żywią się materiałem organicznym, nie miały odpowiednich warunków do rozwoju, co pozwoliło jej zachować się przez tak długi czas.”

Po starannym usunięciu resztek gleby i obróbce środkiem biobójczym drewno impregnowano przez 16 miesięcy w roztworze sacharozy, mającym na celu jego wzmocnienie i zapobieżenie kurczeniu się. Następnie pozostawiono je do wyschnięcia na rok.

Po tym długim i starannym procesie studnia została niedawno przeniesiona do magazynu Muzeum Wschodnich Czech w Pardubicach, gdzie obecnie przygotowywana jest do wystawy, która powinna zostać otwarta dla publiczności na początku maja. Tomáš Libánek, dyrektor muzeum, mówi, że studnia będzie jednym z kilku interesujących znalezisk na wystawie.

„Odkryliśmy wiele interesujących obiektów i dowiedzieliśmy się wielu fascynujących rzeczy o tym regionie, które chcemy zaprezentować. Jednym z tematów wystawy będzie woda, studnie i drewniane konstrukcje, więc ta studnia oczywiście będzie tam gwiazdą.

Źródło http://x.com/archeohistories/status/2054998228714836356

#historia #ciekawostki #czechy

7