Swietna ksiazka podsumowująca efekty samobójczych polskich Powstań wywoływanych za sprawą anglosaskich intryg

#historia #polska #ksiazki

9

Nawet setki tysięcy ofiar, tysiące zniszczonych budynków, zabita.... GARSTKA Niemców - tragedia Warszawy, tragedia narodu. Wrócimy do tego.

Wanda Traczyk - Stawska

Z tego co czytam to medialna historia Pani Wandy zaczyna się gdzieś na 2010 i dalej. Zaczyna być o niej głośno w związku z walka o upamiętnienie cmentarza powstańców. Normalne prawda?

No ale potem zaczyna się istna karuzela. Panią Wandę wykopano jak skarb i obnoszono się z nią po różnych eventach.

To jest nasz Powstaniec, nasza Wanda.Powiesz, że to marionetka? Nie, to jest powstaniec i nikt nie ma prawa powiedzieć złego słowa


Taki skarb musi zostać zagospodarowany, więc już wkrótce pani Wanda walczy o:

-konstytucję

-aborcję

-Lgbt

-Unię europejską

....i obronę Ukrainy

Obok jej awatara na X można by dokleić typowy zestaw ikon 🏳️‍🌈🏳️‍⚧️🇵🇱🇪🇺🇺🇦 i w zasadzie nikt nie powinien być zdziwiony.

Pani Wanda służyła nawet jako pałka w rękach "demokratycznej opozycji",

milcz chamie skończony


Rzekła na jednym z wieców. Skoro "powstanKA" może używać takich słów, to czemu zwykła Kasia nie może mówić ***** *** ?

I ciężko jakoś powiązać umysłem co miał udział w powstaniu do wyżej wymienionych, ale Wanda za pewne też się nad tym nie zastanawiała surfując na fali popularności. Kto nie chciałby na koniec życia odejść zapamiętany? Z poczuciem spełnienia.

Nie można być oczywiście pewnym co przyświecało bohaterce mojego wpisu, ale szukanie atencji jak widać nie jest ograniczone do młodych Julek, dotyczy ono też mocno starzejących się Grażyn. Dotyczy chyba każdego w jakimś stopniu

W czasie powstania była oddana sprawie. Walczyła szlachetnie. Za to należy się szacunek. I absolutnie za nic więcej. Powstanie wyniosło ją na czoła pochodów, dało rozpoznawalność, więc czy można było od niej oczekiwać zastanowienia co do jego sensu?

Moim zdaniem jak najbardziej - Od mądrych ludzi zawsze tego oczekujmy.

Wracając do tragedii 44 roku:

Wanda nie ma wątpliwości czy Powstanie było potrzebne, nawet kiedy kiedy ona sama była naocznym świadkiem dziejącej się katastrofy, hekatomby ofiar.

Bez powstania - o Wandzie nie byłoby mowy - więc Wanda po tych licznych latach nie ma żadnych wątpliwości

Ja mam co do niej ogromne

#powstanie #historia #polityka

17

Wyścigowy Fiat Mefistofele z 1923 roku, dane techniczne: 21,7 litra, 6 cylindrów, 320 kucy, maks 234 km/h

#ciekawostki #motoryzacja #historia

Zdjęcie

Zdjęcie

17

Jak ukraińska narracja historyczna manipuluje faktami? Przewodnik po mitach. ❌🇺🇦📖

W dyskusjach o historii Kresów, Wołynia czy II RP ze strony ukraińskiej regularnie padają gładko brzmiące argumenty, które mają przedstawić Polskę wyłącznie jako brutalnego okupanta i kolonizatora. Choć historia tych ziem bywała trudna, współczesna ukraińska polityka historyczna często opiera się na ordynarnych manipulacjach i kłamstwach. Oto 5 najczęstszych mitów, które warto wypunktować:

1️⃣ Mit 1: „Polscy królowie podbili te ziemie brutalną siłą”

- Gdzie manipulują: Przedstawiają wejście Wołynia czy Kijowszczyzny do Korony jako krwawy najazd i zniewolenie rdzennej ludności.

- Jaka jest prawda: W XIV wieku Kazimierz Wielki przejął Ruś Halicką na mocy legalnych umów sukcesyjnych (choć potem trwały o nią wojny z Litwą i Węgrami). Co ważniejsze, w 1569 roku (Unia Lubelska) Wołyń i Kijowszczyzna zostały włączone do Polski mocą dekretu Zygmunta Augusta. Choć był to ruch polityczny, lokalne elity ruskie (rody Ostrogskich, Wiśniowieckich, Zasławskich) szybko ten krok poparły i złożyły przysięgę. Zrobiły to, by uciec przed samowolą magnatów litewskich i wejść w zaawansowany polski system prawny oraz korzystać ze „Złotej Wolności”. To była integracja elit, a nie brutalny podbój.

2️⃣ Mit 2: „II RP bezprawnie okupowała ukraińskie ziemie”

- Gdzie manipulują: Używają terminologii „okupacji”, sugerując, że Polska zarządzała tymi terenami bezprawnie, jak hitlerowskie Niemcy.

- Jaka jest prawda: W świetle prawa międzynarodowego nie można okupować własnego terytorium. Granice II RP na wschodzie zostały oficjalnie uznane przez społeczność międzynarodową (Ligę Narodów, Radę Ambasadorów w 1923 r.) oraz potwierdzone przez samych bolszewików w Traktacie Ryskim (1921). Ukraińscy publicyści krzyczą o „polskim terrorze” i pacyfikacji z 1930 roku, ale całkowicie przemilczają fakt, że była to legalna akcja policyjna państwa w odpowiedzi na brutalne akcje terrorystyczne, zamachy i podpalenia polskich gospodarstw organizowane przez finansowaną przez Niemcy OUN. Choć pacyfikacja uderzyła rykoszetem w cywilów, była skutkiem ukraińskiego terroryzmu, a nie polskim kaprysem.

3️⃣ Mit 3: Żonglerka demograficzna i „fałszowanie spisów”

- Gdzie manipulują: Gdy chcą udowodnić, że Polaków tam nie było, drastycznie zawyżają liczby (dopisując do samego Wołynia ponad milion mieszkańców). Gdy wykaże się im błąd, natychmiast krzyczą, że polski spis z 1931 roku w całości sfałszowano, a Polacy na Wołyniu byli marginesem.

- Jaka jest prawda: Choć Ukraińcy stanowili na Wołyniu wyraźną większość (ok. 68%), to obecność ponad 340 tysięcy Polaków (16,6%) była niezaprzeczalnym faktem. Polskie spisy mogły dyskutować nad kategoriami językowymi, ale nie „wymyśliły” setek tysięcy żywych ludzi. Byli to realni mieszkańcy miast, miasteczek i wsi, którzy żyli tam od pokoleń, dopóki formacje OUN-UPA i zwykli sąsiedzi dostali amoku ludobójczego. Twierdzenie, że Polacy byli tam tylko „urzędnikami”, to ordynarne kłamstwo.

4️⃣ Mit 4: „Zasada Gente Ruthenus, natione Polonus to była przymusowa asymilacja”

- Gdzie manipulują: Twierdzą, że polonizacja elit w I RP była efektem państwowego przymusu i prześladowań religijnych.

- Jaka jest prawda: W czasach dawnej Rzeczypospolitej polonizacja była procesem całkowicie dobrowolnym. Wynikała z gigantycznego prestiżu, atrakcyjności ustrojowej i miękkiej siły (soft power) polskiej kultury. Ruska szlachta przyjmowała polski język i obyczaj, bo chciała być częścią elity rządzącej najpotężniejszym państwem regionu. Co więcej, początkowo nikt nie musiał zmieniać wyznania – wielu magnatów przez pokolenia trwało przy prawosławiu, będąc jednocześnie dumnymi obywatelami Rzeczypospolitej. Przymus (często brutalny) pojawił się dopiero w schyłkowym okresie II RP (np. burzenie cerkwi w 1938 r.), ale rozciąganie tego na całe wieki historii to manipulacja.

5️⃣ Mit 5: Anachronizm kulturowy, czyli „kto zbudował te ziemie”

- Gdzie manipulują: Prezentują historię z perspektywy współczesnego egalitaryzmu lub marksistowskiej walki klas, twierdząc, że skoro Ukraińcy uprawiali tam ziemię, to całe dziedzictwo kulturowe należy do nich.

- Jaka jest prawda: W epoce nowożytnej architekturę, naukę, strukturę państwową i prawo budowały elity, a nie warstwy chłopskie – tak było w całej Europie. Prawda jest taka, że to państwo polskie wraz z Koroną i kultura polska stworzyły na tych ziemiach miasta, zamki, infrastrukturę i ośrodki akademickie (jak Lwów). Podczas gdy polski żywioł generował wysoką kulturę europejską i państwowotwórczą, lokalna ludność rusińska w ponad 80-90% pozostawała warstwą typowo agrarną i wiejską. Dzisiejsze gumkowanie polskiego wkładu cywilizacyjnego i udawanie, że ta kultura powstała sama z siebie, to zwykły kompleks i fałszowanie rzeczywistości.

Warto znać te fakty i niuanse. Kiedy druga strona barykady zderza się z twardą wiedzą akademicką, natychmiast kończą się jej argumenty, a zaczyna rzucanie haseł o „polskim szowinizmie i imperializmie”. Prawda historyczna nie potrzebuje krzyku – broni się sama.

Podaj dalej, dbajmy o rzetelną pamięć! 🇵🇱💪

#manipulacje #kłamstwa #kontra #prawda #fakty

#Historia #Polska #Wołyń #IIRP #Kresy #PrawdaHistoryczna #Dziedzictwo #HistoriaPolski

20

Zdjęcia z niemieckiej zbrodni w Głownie po 87 latach wracają z USAvideo.twimg.com

Zbrodni na bezbronnych cywilach w Głownie dokonali niemieccy żołnierze we wrześniu 1939 roku. Sprawcy wykonali nawet zdjęcia z egzekucji, które po ponad 80 latach odnalazły się w USA.

http://video.twimg.com/amplify_video/2082012106493186048/vid/avc1/1024x576/Gv5KvZ6t4rAnmteR.mp4

#zbrodniewojenne #historia #1939 #iiws

6

Gdy morderstwo było "legalniejsze". 😎 💀 🔫youtu.be

Co usprawiedliwia zamordowanie kogoś w biały dzień? Oprócz obrony osobistej przed atakiem ofc.

Był taki czas w historii u$a, że zamordowanie kogoś było akceptowalne (lata 1800 - 1950) - wiązało się to z specyficznym warunkiem... cudzołóstwem.

Zdjęcie

Mąż który przyłapał swoja połówkę z obcym w łóżku miał absolutne prawo zabić skurwysyna chędożącego jego żonę. Paradoksalnie to prawo nie było skodyfikowane, jednak wszyscy się go trzymali.

Było ono tak głęboko zakodowane w DNA społeczeństwa, że nawet był przypadek murzyna który przyłapał swoją czarną z białasem. A gdy białas skończył z dziurą w głowie wypuszczono murzyna. Dziś wypuszczają takich za "opresjonowany" kolor skóry nawet gdy nie ma okoliczności... ale to inna bajka.

----------------------------------------------

http://youtu.be/urO6oX1peI0?si=Ki7CZx6YNyABgaI7

----------------------------------------------

#ciekawostki #historia #prawo #usa #podcast

6

Ksiądz Stanisław Trzeciak (1936 rok)

Bolszewizm to nie choroba dusz, ale wielkie oszustwo żydowskie, a kto mówi mi o komunizmie, a nie mówi o Żydach, ten nie ma wprost pojęcia co to jest komunizm, bo komunizm i judaizm to obecnie prawie równoznaczne pojęcia. W stosunku zaś do chrześcijaństwa, bolszewizm jest najstraszniejszą i najpodlejszą bronią, jakiej kiedykolwiek przeciw niemu używali Żydzi. Jest on nową szatańską formą wiecznej walki judaizmu z chrześcijaństwem


#historia #zydzi

10

ten budanow i jemu podobni wukrainscy wojskowi/eksperci pierdolą o polskiej historii takie kocopoły i kłamstwa, że można sobie tylko wyobrazić ile % ich zapewnień dotyczących wgniatania w ziemię Rosję jest prawdziwych

niesamowite, jak te klauny bronią się przed przyznaniem się za mordy na naszych dziadkach, oni wydają się być z tego wszystkiego naprawdę dumni, cały mit założycielski opiera się tam na rąbaniu siekierami dzieci

#historia #wukraina #polska

11

83 rocznicza bestialkiego katowania niewinych Polaków( kobiety w ciazy i dzieci) przez narod ukrainski

#ukraina #polska #historia #zbrodnie

17

Czy wiesz, że w oryginalnym brzmieniu przysięgi Hipokratesa był wyrażony zakaz aborcji? No to już wiesz. Fragment:

Przysięgam na Apollina lekarza, na Asklepiosa, na Hygieię i Panakeię oraz na wszystkich bogów i boginie, biorąc ich za świadków, że wedle moich sił i osądu rzetelnie dotrzymam tej przysięgi i tego zobowiązania:

(...)

Będę stosował zabiegi lecznicze wedle moich sił i osądu ku pożytkowi chorych, broniąc ich przed uszczerbkiem i krzywdą.

Nikomu, nawet na żądanie, nie podam śmiertelnej trucizny ani nikomu nie podsunę takiego pomysłu; podobnie też nie dam nigdy niewieście środka poronnego . W czystości i niewinności zachowam życie moje i sztukę moją.

(...)



#historia #medycyna

26

Most Jagiełły zaskoczył Krzyżaków. 30 czerwca 1410 roku król zbudował dla swoich wojsk most pontonowy przez Wisłękresy.pl

30 czerwca 1410 roku pod Czerwińskiem zmontowano z przygotowanych wcześniej elementów most łyżwowy przez Wisłę. Umożliwił on szybką koncentrację wojsk polsko-litewskich i rozpoczęcie marszu na Malbork.

Był to jeden z najwcześniejszych i najlepiej udokumentowanych przykładów polskiej inżynierii wojskowej, uznawany za pierwszy polski historyczny most wojskowy. Okazał się nie tylko majstersztykiem inżynierii, lecz także świetną zagrywką psychologiczną.

Tajna broń wielkiej wojny

Wojna z Zakonem Krzyżackim rozpoczęła się w sierpniu 1409 roku i po krótkiej kampanii zakończyła rozejmem do 24 czerwca 1410 roku. Obie strony szykowały się jednak do nieuniknionej kontynuacji konfliktu po tej dacie. Już w grudniu 1409 roku król Władysław Jagiełło spotkał się w Brześciu Litewskim z wielkim księciem Witoldem i podkanclerzym Mikołajem Trąbą. Tam narodził się nowatorski plan kampanii: zamiast kolejnego sporu granicznego – frontalne uderzenie na serce państwa zakonnego, Malbork.

By tego dokonać, potrzebna była szybka koncentracja rozproszonych sił Korony i Litwy. Wybrano Czerwińsk nad Wisłą, z którego prowadziła droga na Mazury. To tam miał powstać most – przeprawa przez Wisłę o niespotykanej dotąd w Polsce skali i technologii.

„To był de facto plan generalnej rozprawy z zakonem krzyżackim. Żeby ten cel osiągnąć, konieczna była koncentracja wojsk koronnych, litewskich i ruskich w jednym miejscu. We współczesnej nomenklaturze wojskowej takie działanie określa się jako stworzenie punktu ciężkości” – mówił w Polskim Radiu płk Tadeusz Dzikowski, prezes Stowarzyszenia Saperów Polskich.

Most zbudowano w tajemnicy

Prace przygotowawcze rozpoczęły się już zimą 1409/1410 w Puszczy Radomskiej (dzisiejszej Kozienickiej). Elementy mostu wykonywano w ścisłej tajemnicy. Za logistykę odpowiadał starosta radomski Dobrogost Czarny z Odrzywołu, zaś bezpośrednio nad konstrukcją czuwał mistrz ciesielski Jarosław.

Gotowe części spławiono Wisłą z Kozienic do Czerwińska – niemal 150 km. 29 czerwca 1410 roku rozpoczęto montaż. Już następnego dnia – 30 czerwca – most był gotowy do użytku. Długosz pisał, że całość zmontowano w ciągu pół dnia. Współczesne szacunki mówią o 8–10 godzinach. Był to prawdziwy wyczyn, możliwy dzięki wcześniejszemu przygotowaniu i wyjątkowej organizacji.

Jak wyglądał most Jagiełły?

Most był tzw. mostem łyżwowym – rodzajem mostu pływającego, opartego na łodziach, zwanych łyżwami. Zgodnie z analizą prof. Barbary Rymszy, do budowy użyto płaskodennych łodzi o długości 8–12 metrów, szerokości około 2,5 m. Na nich układano dźwigary, następnie poprzeczne belki, faszynę i warstwę piasku – ta ostatnia tłumiła tętent końskich kopyt i zabezpieczała pokład przed uszkodzeniami.

Most miał długość około 500 metrów, co odpowiada szerokości Wisły w rejonie Czerwińska. Wykorzystano zapewne naturalną podporę – Kępę Śladowską – co mogło umożliwić budowę w kilku odcinkach.

Operacja logistyczna na skalę epoki

Przez most przeszło około 20 tys. jazdy, artyleria, tabor i czeladź obozowa. Wszystko odbyło się z zadziwiającą precyzją. Wyznaczeni zbrojni kierowali ruchem na moście, zapobiegając chaosowi. Przejście trwało zapewne cały dzień. Armia ruszyła dalej na północ z szybkością dochodzącą do 35 km dziennie – tempo imponujące nawet dla współczesnych wojskowych.

Po zakończeniu przeprawy most został rozebrany i przetransportowany do Płocka, gdzie mógł zostać ponownie zmontowany jako potencjalna droga odwrotu lub kanał zaopatrzeniowy.

Nowatorstwo i znaczenie militarne

Jak zauważa płk Tadeusz Dzikowski, operacja Jagiełły była pokazem myślenia strategicznego i inżynierskiej perfekcji: „Jako saper jestem pod ogromnym wrażeniem. Zgranie sił, tajemnica, szybkość działania – to dziś też podstawy skutecznych operacji wojskowych.”

Krzyżacy zostali kompletnie zaskoczeni. Dywersyjne działania w rejonie Świecia skutecznie odwróciły ich uwagę. Gdy zorientowali się, że główne siły przeciwnika przeszły Wisłę pod Czerwińskiem, było za późno. 15 lipca 1410 roku doszło do jednej z największych bitew średniowiecznej Europy – i naszego zwycięstwa pod Grunwaldem.

Most Jagiełły to przykład, jak przemyślana logistyka i technologia mogą przesądzić o losach wojny. Dziś pamiętamy datę bitwy – 15 lipca – ale rzadko wspominamy 30 czerwca 1410 roku, dzień przeprawy przez Wisłę, bez której Grunwald być może w ogóle by się nie odbył.

http://kresy.pl/kresopedia/most-jagielly-zaskoczyl-krzyzakow-30-czerwca-1410-roku-krol-zbudowal-dla-swoich-wojsk-most-pontonowy-przez-wisle/

#1410 #jagiello #Polska #krzyzacy #historia #historiapolski

10

Husaria, dragonia i manewr przez mokradła. Tak Sapieha i Czarniecki pokonali Moskwę pod Połonkąkresy.pl

Zdjęcie

28 czerwca 1660 roku pod Połonką, w Wielkim Księstwie Litewskim, wojska Rzeczypospolitej dowodzone przez hetmana wielkiego litewskiego Pawła Jana Sapiehę oraz wojewodę ruskiego Stefana Czarnieckiego rozbiły armię rosyjską księcia Iwana Chowańskiego.

Było to jedno z najważniejszych zwycięstw odniesionych przez Rzeczpospolitą w czasie wojny polsko-rosyjskiej z lat 1654–1667.

Bitwa rozegrała się w momencie, gdy sytuacja Wielkiego Księstwa Litewskiego pozostawała bardzo trudna. Wojska moskiewskie od kilku lat zajmowały znaczną część ziem litewskich, a Chowański oblegał Lachowicze, jedną z ważniejszych twierdz regionu.

Po zakończeniu wojny ze Szwecją Rzeczpospolita mogła jednak skierować większe siły przeciw Moskwie. Na Litwę ruszyły oddziały koronne Stefana Czarnieckiego, które połączyły się z wojskiem litewskim Pawła Jana Sapiehy.

Według ostrożnych szacunków połączone siły Rzeczypospolitej liczyły około 11 tys. żołnierzy, w tym około 7 tys. Litwinów i 4 tys. żołnierzy koronnych. Armia Chowańskiego była prawdopodobnie nieco mniej liczna i mogła mieć około 8,5–10 tys. żołnierzy.

Dzień przed główną bitwą, według relacji przywoływanych przez dr. Radosława Sikorę, w pobliżu Połonki doszło do starcia podjazdów. Ważną rolę odegrał w nim Samuel Kmicic, chorąży orszański, pierwowzór sienkiewiczowskiego Andrzeja Kmicica.

Jak pisał dla naszego portalu Radosław Sikora, prawdziwy Kmicic nie był postacią tak dramatyczną jak bohater „Potopu”, ale także jemu „nie można odmówić talentów wojskowych”. Kmicic został wysłany spod Żurowicz w stronę Lachowicz. W tym samym czasie spod Lachowicz w kierunku Słonimia maszerował rosyjski podjazd księcia Ordina-Naszczokina. Oba oddziały spotkały się w pobliżu Połonki. Siły obu stron były mniej więcej wyrównane. Starcie zakończyło się sukcesem Kmicica. Według przywoływanych relacji Rosjanie zostali pobici i zmuszeni do odwrotu.

Następnego dnia, 28 czerwca, doszło do głównej bitwy. Chowański, który uchodził za jednego z najgroźniejszych dowódców moskiewskich na Litwie, ruszył przeciw połączonym wojskom litewsko-koronnym. Pod Lachowiczami pozostawił część sił, które miały nadal blokować twierdzę, a z główną armią wyszedł naprzeciw wojskom Sapiehy i Czarnieckiego.

Rankiem straż przednia Rzeczypospolitej, dowodzona przez Aleksandra Połubińskiego, przeszła groblę na rzeczce Połonce i natknęła się na przednie oddziały moskiewskie. Po krótkim starciu Rosjanie zostali odrzuceni, ale gdy nadciągnął Chowański z głównymi siłami, Połubiński wycofał się za rzekę. W tym czasie armia polsko-litewska zaczęła formować szyk bojowy.

Prawe skrzydło, broniące przejścia przez groblę, obsadziły dragonia i husaria Czarnieckiego. W centrum stanęła piechota polska i litewska oraz artyleria, licząca 7 dział. Lewe skrzydło zajęły wojska Sapiehy, przede wszystkim jazda litewska. Część sił pozostawiono w odwodzie, ukrytym przed wzrokiem przeciwnika.

Pierwsze uderzenie Chowański skierował na groblę. Atak został zatrzymany ogniem dragonii, a następnie odparty kontruderzeniem husarii. Wówczas rosyjski dowódca próbował przełamać lewe skrzydło wojsk Rzeczypospolitej i rzucił znaczną część jazdy przeciw Litwinom Sapiehy. Zamierzał zepchnąć ich ku mokradłom, jednak wojska litewskie utrzymały pozycje.

Przełom nastąpił, gdy dragonia Czarnieckiego opanowała wschodni wylot grobli, a wojska Rzeczypospolitej przeszły do natarcia na całym froncie. Sapieha przeprawił się w kierunku folwarku Ważginty, zaś pułkownik Gabriel Wojniłłowicz ze znaczną częścią jazdy, w tym pułkiem królewskim ukrytym wcześniej przed przeciwnikiem, obszedł mokradłami skrzydło armii moskiewskiej i wyszedł na jej tyły.

Uderzenie Wojniłłowicza na odwód i lewe skrzydło Rosjan zbiegło się z frontalnym natarciem husarii Czarnieckiego oraz jazdy litewskiej Sapiehy. Szyk armii Chowańskiego zaczął się załamywać. Jazda rosyjska rzuciła się do odwrotu, a sam Chowański, według relacji, został ranny, lecz zdołał ujść z pola bitwy z grupą ocalałych żołnierzy.

Po rozbiciu jazdy na polu walki pozostała rosyjska piechota. Wycofała się do pobliskiego lasku i stawiła tam opór. Wojska Rzeczypospolitej otoczyły ją, a następnie skierowały przeciw niej działa, zarówno własne, jak i zdobyczne. Ostrzał artyleryjski oraz nacisk jazdy i piechoty złamały obronę. Armia Chowańskiego została rozbita.

W starciu odznaczyła się jazda Rzeczypospolitej, w tym husaria polska i litewska. Według części przekazów husarze koronni uderzali na moskiewskich pikinierów nawet bez kopii. Husaria litewska, walcząca z kopiami, miała zadać piechocie moskiewskiej szczególnie ciężkie straty. Cytowany przez Sikorę Paweł Jan Sapieha notował: „[…] zamieszała husaria z kopiami piechotę, i tak szczęśliwie sprawiła się, iż żaden drzewca darmoć nie skruszył. Jam tego nie widział, ale godny wiary towarzysz powiada, iż sześciu na jednej kopiej widział Moskalów.”

O wyniku bitwy przesądziło połączenie ognia dragonii, manewru oskrzydlającego i szarży jazdy. W pościgu za uciekającymi wojskami moskiewskimi uczestniczył także Samuel Kmicic, który miał ścigać przeciwnika aż w stronę Mira.

Straty armii Chowańskiego były ciężkie. W nowszych ujęciach podaje się zwykle od około 2,3 tys. do ponad 4 tys. zabitych, a także wielu jeńców. Część zestawień mówi o około 3,5 tys. zabitych i 700 wziętych do niewoli. Po stronie wojsk Rzeczypospolitej straty miały być znacznie mniejsze i wynosić około 300 poległych.

Klęska Chowańskiego miała duże znaczenie wojskowe. Przerwała rosyjskie działania pod Lachowiczami i osłabiła przewagę Moskwy w tej części Wielkiego Księstwa Litewskiego. Po latach ciężkich strat Rzeczpospolita pokazała, że nadal jest zdolna do skutecznych działań zaczepnych na wschodzie. Zwycięstwo pod Połonką stało się jednym z najważniejszych sukcesów kampanii 1660 roku.

http://kresy.pl/kresopedia/husaria-dragonia-i-manewr-przez-mokradla-tak-sapieha-i-czarniecki-pokonali-moskwe-pod-polonka/

#Polska #rosja #historia #historiapolski #husaria

12

Praktycznie sami patrioci na tym portalu a lewak musi o tym napisać*.

Dzisiaj rocznica wydarzeń czerwcowych w Poznaniu. Był to pierwszy zryw zwykłych ludzi przeciwko rządom komuchów. Pod hasłem „żądamy chleba”. Władze wyprowadziły czołgi, zginęło prawie 60 osób.

*jeżeli jedna z dwóch osób z mojej czarnej wrzuciła o tym info, to przepraszam i zwracam honor.

#historia

12

Wołyń i jego historia - nasza wspólna duma. Naszywka z takim opisem pojawiła się w sprzedażyhistoria.org.pl

Dla @tk95 bo twierdzi, że to ruscy za tym stoją :D

W ofercie ukraińskiego sklepu RAINSHOUSE znalazła się naszywka nazwana „Ultraprawicowy Wołyń”. Produkt łączy odwołania do symboliki Wołynia z grafiką noża, znakiem współczesnego ukraińskiego nacjonalizmu oraz opisem mówiącym o dumie z historii Wołynia.

Naszywka z nożem i napisem „Wołyń”

Zdjęcie

Na stronie RAINSHOUSE produkt figuruje jako naszywka „Ультраправа Волинь”, czyli „Ultraprawicowy Wołyń”. Według opisu sprzedawcy kształt naszywki ma nawiązywać do kozackiej chorągwi, kolorystyka do heraldyki Księstwa Wołyńskiego, a biały krzyż w rogu do symboliki wojskowej oraz herbów obwodów wołyńskiego i rówieńskiego Ukrainy. Poza napisem „Wołyń” w języku ukraińskim znajduje się również po angielsku słowo „pride”, czyli „duma”.

Sprzedawca sam wskazuje, że w środku znajduje się zarys noża obok nazwy ziemi, uzupełniony znakiem „Idea Nacji”, określonym w opisie jako emblemat współczesnego ukraińskiego nacjonalizmu. Kolor produktu nazwano „krwawą historią”.

Naszywka ma 7 cm szerokości i 4 cm wysokości i została wykonana z PVC. Stoi za nią marka CNSL culture. Cena na stronie sklepu wynosi 499 hrywien (ok. 41 złotych).

„Wołyń i jego historia - nasza wspólna duma”

Zdjęcie

fot. RAINSHOUSE.com

W opisie produktu pojawia się zdanie, które w polskim kontekście jest szczególnie znaczące. Sprzedawca pisze, że „prawdziwi Ukraińcy” zawsze są dumni ze swojej historii - „całej swojej historii”. Dalej dodaje, że naszywka ma przypominać, że „Wołyń i jego historia są naszą wspólną dumą!” Cały opis produktu buduje przekaz wokół Wołynia, nacjonalizmu, noża, „krwawej historii” i dumy z przeszłości.

Kto stoi za RAINSHOUSE?

RAINSHOUSE przedstawia się jako ukraińskie wydawnictwo, sklep z odzieżą oraz centrum „ideologicznego zabezpieczenia”. Projekt rozpoczął działalność 21 stycznia 2020 r., a jego założycielem jest Ołeksij Reins, pseudonim „Konsul”.

Sam RAINSHOUSE opisuje Reinsa jako pisarza, ochotnika SSO AZOV, żołnierza 3, Brygady Szturmowej Sił Zbrojnych Ukrainy oraz ideologa ukraińskiego nacjonalizmu. Organizacja deklaruje, że produkuje i rozpowszechnia literaturę dotyczącą historii oraz praktyki ukraińskiego nacjonalizmu, a w części handlowej tworzy rzeczy o „silnej ultraprawicowej estetyce”.

Naszywka nie jest zatem oficjalnym symbolem państwa ukraińskiego ani władz lokalnych Wołynia. To produkt prywatnego środowiska ideologicznego, które samo określa swoją estetykę i działalność jako związaną z ukraińskim nacjonalizmem.

Kontekst historyczny Wołynia

Wołyń w polskiej pamięci historycznej nie jest wyłącznie nazwą regionu. To także symbol jednej z największych zbrodni dokonanych na polskiej ludności cywilnej w czasie II wojny światowej. W latach 1943-1945 oddziały OUN-B i UPA przeprowadziły masowe mordy na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

W polsko-ukraińskich relacjach pamięć o zbrodni wołyńskiej pozostaje jednym z najtrudniejszych tematów. Dla części ukraińskich środowisk nacjonalistycznych tradycja OUN i UPA jest elementem walki o niepodległość. Dla Polaków pozostaje jednak nierozerwalnie związana z ludobójstwem ludności cywilnej dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów.

http://historia.org.pl/2026/06/27/wolyn-i-jego-historia-nasza-wspolna-duma-naszywka-z-takim-opisem-pojawila-sie-w-sprzedazy/

#wolyn #upa #mordercy #ludobojstwo #banderyzm #ukraina #historia @tk95

11

Rzeź humańska. 21 czerwca 1768 roku hajdamacy wymordowali tysiące Polaków i Żydówkresy.pl

21 czerwca 1768 roku w mieście Humań zbuntowane oddziały hajdamaków dokonały masakry polskich i żydowskich mieszkańców. Liczba ofiar sięgać mogła nawet 20 tysięcy.

Był to punkt kulminacyjny tzw. koliszczyzny – brutalnego buntu ruskiego chłopstwa, który wstrząsnął wschodnimi kresami Rzeczypospolitej.

Tło wydarzeń było niezwykle złożone. Ukraina już od dawna była regionem niespokojnym – pamięć o krwawych powstaniach kozackich pozostawała żywa. W XVIII wieku narastały napięcia społeczne i religijne. Chłopi poddani pańszczyźnie żywili urazę do polskich panów, a prawosławni niechętnie patrzyli na rozwój Kościoła unickiego. Do wybuchu rebelii wystarczyła iskra – i stał się nią Maksym Żeleźniak, zaporoski Kozak, który powołując się na fałszywy ukaz carycy Katarzyny II, zaczął wzywać do wypędzenia Polaków i Żydów z Ukrainy.

Kozacki dowódca z Humania przeszedł na stronę rebelii

Do buntu przystąpiły setki chłopów, Kozaków i mieszczan. W czerwcu 1768 roku wybuchła koliszczyzna. Hajdamacy, kierując się hasłami religijnej i narodowej zemsty, w brutalny sposób mordowali przedstawicieli znienawidzonych grup – polskiej szlachty, katolickiego duchowieństwa i Żydów. Ich ulubioną bronią były piki – od okrzyku „Koli! Koli!” (pol. „Kłuj!”) miała się wziąć potoczna nazwa powstania.

Pogromów dokonywano w wielu miejscowościach – takich jak Żabotyn, Korsuń, Czerkasy czy Łysianka. W Łysiance na belce powieszono zakonnika, Żyda i psa, a nad nimi zawieszono szyderczy napis: „Lach, Żyd i sobaka – wse wira odnaka” (pol. „Polak, Żyd i pies – jedna wiara”). Potem powtarzali to czasem przy okazji kolejnych pogromów.

Symbolem rzezi dokonywanych przez hajdamaków stało się miasto Humań. W jego murach schronili się uciekinierzy z całego regionu, licząc na ochronę wojsk magnata Franciszka Salezego Potockiego. Jednak obroną miasta dowodził Iwan Gonta – kozacki setnik, który… przeszedł na stronę buntowników.

Po kilkunastogodzinnym, zaciekłym szturmie hajdamacy zdobyli miasto. Masakra rozpoczęła się 21 czerwca 1768 roku. Nie oszczędzano nikogo – ginęli mężczyźni, kobiety i dzieci. Mordowano ludzi szukających schronienia w kościołach, cerkwiach i synagogach, duchownych torturowano i zabijano.

Iwan Gonta ogłosił się księciem humańskim, natomiast Maksym Żeleźniak – główny przywódca koliszczyzny – przyjął tytuły księcia smilskiego i hetmana kozackiego. Szacuje się, że w samym Humaniu mogło zginąć do ok. 20 tysięcy osób, a łącznie w czasie koliszczyzny w 1768 roku – nawet 100–200 tys. osób. W dniach bezpośrednio po rzezi humańskiej liczba stałych uczestników rebelii szacowana była na około 1300 osób. Wśród buntowników dominowali chłopi ruscy, co znacząco wpłynęło na skalę i brutalność działań koliszczyzny.

Punktem zwrotnym powstania był atak na miejscowość Palejowe Jezioro, położoną przy granicy z Turcją, a następnie wkroczenie hajdamaków na terytorium Imperium Osmańskiego. Hajdamacy zaatakowali Bałtę oraz Gołtę. Incydent ten stał się pretekstem do wypowiedzenia przez Turcję wojny Rosji. Wobec zagrożenia międzynarodowego i rosnącej skali powstania, które zaczęło zagrażać również interesom Imperium Rosyjskiego, zapadła decyzja o jego stłumieniu.

Do akcji przystąpiły wojska rosyjskie, wspierane przez oddziały koronne. W nocy z 6 na 7 lipca 1768 roku przywódcy koliszczyzny zostali pojmani. Iwan Gonta został stracony, a Maksym Żeleźniak przekazany Rosjanom i zesłany na Syberię, gdzie wszelki ślad po nim zaginął.

Rebelia z inspiracji Rosjan?

Wciąż nie ma pewności, czy koliszczyzna była spontanicznym wybuchem ludowej nienawiści, czy też starannie zaplanowaną prowokacją. Około dwudziestu lat po wydarzeniach koliszczyzny, w czasie obrad Sejmu Czteroletniego, powołano specjalną komisję mającą zbadać okoliczności hajdamackiego buntu. Na podstawie zeznań naocznych świadków dopuszczono możliwość, że powstanie chłopskie mogło zostać zainspirowane przez Rosjan. Ze względu na brak pisemnych dowodów komisja nie sformułowała jednak jednoznacznego stanowiska w tej sprawie.

Pewne jest, że działania hajdamaków osłabiły pozycję trwającej równolegle konfederacji barskiej, a interwencja Rosji pozwoliła jej wystąpić w roli „gwaranta porządku” – wzmacniając tym samym wpływy imperium w Rzeczypospolitej.

Dla tysięcy ofiar – Polaków, Żydów, duchownych i zwykłych mieszkańców – rzeź humańska była apokalipsą. Na tle tych dramatycznych wydarzeń historycznych zaczęły powstawać utwory literackie, które podejmowały temat rzezi humańskiej i szerszego kontekstu powstań chłopskich. Do najważniejszych należą „Sen srebrny Salomei” Juliusza Słowackiego i powieść poetycka „Zamek kaniowski” Seweryna Goszczyńskiego.

Warto przypomnieć także prawosławnych mieszkańców Ukrainy, którzy w tamtym strasznym okresie zachowali ludzką wrażliwość, niosąc pomoc prześladowanym Polakom.

http://kresy.pl/kresopedia/rzez-humanska-21-czerwca-1768-roku-hajdamacy-wymordowali-tysiace-polakow-i-zydow/

#Polska #historia #historiapolski

10

„Przyspieszona likwidacja” elit. 20 i 21 czerwca 1940 miała miejsce największa niemiecka egzekucja w Palmirachkresy.pl

W dniach 20–21 czerwca 1940 roku Niemcy dokonali największej egzekucji w Palmirach. W lesie podwarszawskim zamordowano co najmniej 358 osób, w tym wielu wybitnych przedstawicieli polskiej elity politycznej, społecznej i kulturalnej.

To właśnie wtedy w Puszczy Kampinoskiej zginęli m.in. marszałek Sejmu Maciej Rataj, działacz Polskiej Partii Socjalistycznej Mieczysław Niedziałkowski oraz mistrz olimpijski Janusz Kusociński.

Była to kulminacja niemieckiej akcji wyniszczania polskiej inteligencji, której celem było fizyczne zlikwidowanie osób mogących stanowić intelektualne, moralne lub organizacyjne zaplecze polskiego oporu. Na terenie Generalnego Gubernatorstwa czystki przeprowadzano w ramach tzw. Akcji AB, czyli Außerordentliche Befriedungsaktion – Nadzwyczajnej Akcji Pacyfikacyjnej.

Operacja miała charakter prewencyjny i była wymierzona w przewidywany opór polskiego społeczeństwa. Jej celem była fizyczna eliminacja przedstawicieli polskich elit – polityków, działaczy społecznych, intelektualistów, duchownych, nauczycieli i liderów opinii. Podczas narady policyjnej 30 maja 1940 roku generalny gubernator Hans Frank stwierdził, że akcja ma służyć „przyspieszonej likwidacji […] większości buntowniczych polityków głoszących opór i innych osobników politycznie podejrzanych”. Dodał także: „Przyznaję otwarcie, że w rezultacie będzie musiało się rozstać z życiem kilka tysięcy Polaków, głównie ze sfer ideowych przywódców polskich”.

Palmiry były odizolowane

Palmiry, położone około 25–30 kilometrów na północny zachód od Warszawy, zostały przez Niemców wybrane na miejsce masowych egzekucji nieprzypadkowo. Przed wojną znajdowały się tam wojskowe magazyny amunicji, a teren był odizolowany i trudno dostępny dla osób postronnych. Niemcy szybko uznali, że jest to dogodne miejsce do potajemnego mordowania więźniów przywożonych z Warszawy.

Pierwsze egzekucje w Palmirach odbyły się 7 i 8 grudnia 1939 roku. Od tego momentu aż do lipca 1941 roku Niemcy przeprowadzili tam 21 egzekucji, w których zamordowano ponad 1700 osób. Ofiarami byli głównie więźniowie Pawiaka i aresztu Gestapo w alei Szucha. Przed śmiercią byli cynicznie oszukiwani – mówiono im, że jadą na roboty rolne lub do innego więzienia. Wydawano im osobiste przedmioty i dawano porcję chleba. Dopiero tuż przed egzekucją, kiedy wiązano im oczy, zaczynali rozumieć, co ich czeka.

W dniach 20–21 czerwca 1940 roku miała miejsce największa z palmirskich egzekucji. Wśród ofiar byli, obok wspomnianych Rataja, Niedziałkowskiego i Kusocińskiego, m.in. Halina Jaroszewiczowa – poseł i senator, Jan Pohoski – wiceprezydent Warszawy, oraz Agnieszka Dowbor-Muśnicka – córka generała Józefa Dowbor-Muśnickiego, przywódcy powstania wielkopolskiego. Rozstrzelano także dziennikarzy, lekarzy, księży, nauczycieli i działaczy społecznych. Wśród zamordowanych były 82 kobiety.

Egzekucje przeprowadzały jednostki SS i policji bezpieczeństwa, pod bezpośrednim nadzorem Josefa Meisingera – dowódcy SS i policji na dystrykt warszawski. Po wojnie Meisinger został osądzony i stracony w Warszawie w 1947 roku. Jego współpracownik Ludwig Hahn został skazany dopiero w 1975 roku na dożywocie. Większość bezpośrednich wykonawców pozostała anonimowa i nie poniosła odpowiedzialności.

Ukryte, ale nie zapomniane

Miejsce egzekucji było ściśle strzeżone. Doły grzebalne kopała młodzież z pobliskiego obozu Hitlerjugend. Zwłoki zasypywano ziemią i maskowano liśćmi, często sadzono na nich młode drzewa. Mimo starań okupanta prawda o zbrodni nie została jednak pogrzebPolscy leśnicy, m.in. Adam Herbański, oznaczali potajemnie mogiły – wycinali krzyżyki w korze drzew i wbijali łuski w pnie. Dzięki ich odwadze po wojnie możliwe było odnalezienie masowych grobów. Ekshumacje rozpoczęto w 1945 roku.

W rejonie Palmir odnaleziono 24 masowe groby, z których wydobyto szczątki ponad 1700 osób. W 1948 roku utworzono cmentarz-mauzoleum, gdzie spoczęły także ofiary niemieckiego terroru ekshumowane z innych miejsc egzekucji w Puszczy Kampinoskiej i Lasach Chojnowskich. Łącznie na cmentarzu w Palmirach pochowano szczątki ponad 2 tysięcy ofiar.

Do dziś udało się zidentyfikować 577 osób, znanych jest też 485 nazwisk ofiar, o których wiadomo, że zginęły w Palmirach, ale ich ciał nie rozpoznano. Pozostałe ofiary pozostają bezimienne.

Nie jest wykluczone, że w lasach wokół Palmir wciąż znajdują się nieodnalezione groby ofiar niemieckiego terroru.

http://kresy.pl/kresopedia/przyspieszona-likwidacja-elit-20-i-21-czerwca-1940-miala-miejsce-najwieksza-niemiecka-egzekucja-w-palmirach/

#niemcy #mordercy #zbrodniewojenne #ludobojstwo #Polska #historia #iiwojnaswiatowa

.

10