Rzeź humańska. 21 czerwca 1768 roku hajdamacy wymordowali tysiące Polaków i Żydówkresy.pl

21 czerwca 1768 roku w mieście Humań zbuntowane oddziały hajdamaków dokonały masakry polskich i żydowskich mieszkańców. Liczba ofiar sięgać mogła nawet 20 tysięcy.

Był to punkt kulminacyjny tzw. koliszczyzny – brutalnego buntu ruskiego chłopstwa, który wstrząsnął wschodnimi kresami Rzeczypospolitej.

Tło wydarzeń było niezwykle złożone. Ukraina już od dawna była regionem niespokojnym – pamięć o krwawych powstaniach kozackich pozostawała żywa. W XVIII wieku narastały napięcia społeczne i religijne. Chłopi poddani pańszczyźnie żywili urazę do polskich panów, a prawosławni niechętnie patrzyli na rozwój Kościoła unickiego. Do wybuchu rebelii wystarczyła iskra – i stał się nią Maksym Żeleźniak, zaporoski Kozak, który powołując się na fałszywy ukaz carycy Katarzyny II, zaczął wzywać do wypędzenia Polaków i Żydów z Ukrainy.

Kozacki dowódca z Humania przeszedł na stronę rebelii

Do buntu przystąpiły setki chłopów, Kozaków i mieszczan. W czerwcu 1768 roku wybuchła koliszczyzna. Hajdamacy, kierując się hasłami religijnej i narodowej zemsty, w brutalny sposób mordowali przedstawicieli znienawidzonych grup – polskiej szlachty, katolickiego duchowieństwa i Żydów. Ich ulubioną bronią były piki – od okrzyku „Koli! Koli!” (pol. „Kłuj!”) miała się wziąć potoczna nazwa powstania.

Pogromów dokonywano w wielu miejscowościach – takich jak Żabotyn, Korsuń, Czerkasy czy Łysianka. W Łysiance na belce powieszono zakonnika, Żyda i psa, a nad nimi zawieszono szyderczy napis: „Lach, Żyd i sobaka – wse wira odnaka” (pol. „Polak, Żyd i pies – jedna wiara”). Potem powtarzali to czasem przy okazji kolejnych pogromów.

Symbolem rzezi dokonywanych przez hajdamaków stało się miasto Humań. W jego murach schronili się uciekinierzy z całego regionu, licząc na ochronę wojsk magnata Franciszka Salezego Potockiego. Jednak obroną miasta dowodził Iwan Gonta – kozacki setnik, który… przeszedł na stronę buntowników.

Po kilkunastogodzinnym, zaciekłym szturmie hajdamacy zdobyli miasto. Masakra rozpoczęła się 21 czerwca 1768 roku. Nie oszczędzano nikogo – ginęli mężczyźni, kobiety i dzieci. Mordowano ludzi szukających schronienia w kościołach, cerkwiach i synagogach, duchownych torturowano i zabijano.

Iwan Gonta ogłosił się księciem humańskim, natomiast Maksym Żeleźniak – główny przywódca koliszczyzny – przyjął tytuły księcia smilskiego i hetmana kozackiego. Szacuje się, że w samym Humaniu mogło zginąć do ok. 20 tysięcy osób, a łącznie w czasie koliszczyzny w 1768 roku – nawet 100–200 tys. osób. W dniach bezpośrednio po rzezi humańskiej liczba stałych uczestników rebelii szacowana była na około 1300 osób. Wśród buntowników dominowali chłopi ruscy, co znacząco wpłynęło na skalę i brutalność działań koliszczyzny.

Punktem zwrotnym powstania był atak na miejscowość Palejowe Jezioro, położoną przy granicy z Turcją, a następnie wkroczenie hajdamaków na terytorium Imperium Osmańskiego. Hajdamacy zaatakowali Bałtę oraz Gołtę. Incydent ten stał się pretekstem do wypowiedzenia przez Turcję wojny Rosji. Wobec zagrożenia międzynarodowego i rosnącej skali powstania, które zaczęło zagrażać również interesom Imperium Rosyjskiego, zapadła decyzja o jego stłumieniu.

Do akcji przystąpiły wojska rosyjskie, wspierane przez oddziały koronne. W nocy z 6 na 7 lipca 1768 roku przywódcy koliszczyzny zostali pojmani. Iwan Gonta został stracony, a Maksym Żeleźniak przekazany Rosjanom i zesłany na Syberię, gdzie wszelki ślad po nim zaginął.

Rebelia z inspiracji Rosjan?

Wciąż nie ma pewności, czy koliszczyzna była spontanicznym wybuchem ludowej nienawiści, czy też starannie zaplanowaną prowokacją. Około dwudziestu lat po wydarzeniach koliszczyzny, w czasie obrad Sejmu Czteroletniego, powołano specjalną komisję mającą zbadać okoliczności hajdamackiego buntu. Na podstawie zeznań naocznych świadków dopuszczono możliwość, że powstanie chłopskie mogło zostać zainspirowane przez Rosjan. Ze względu na brak pisemnych dowodów komisja nie sformułowała jednak jednoznacznego stanowiska w tej sprawie.

Pewne jest, że działania hajdamaków osłabiły pozycję trwającej równolegle konfederacji barskiej, a interwencja Rosji pozwoliła jej wystąpić w roli „gwaranta porządku” – wzmacniając tym samym wpływy imperium w Rzeczypospolitej.

Dla tysięcy ofiar – Polaków, Żydów, duchownych i zwykłych mieszkańców – rzeź humańska była apokalipsą. Na tle tych dramatycznych wydarzeń historycznych zaczęły powstawać utwory literackie, które podejmowały temat rzezi humańskiej i szerszego kontekstu powstań chłopskich. Do najważniejszych należą „Sen srebrny Salomei” Juliusza Słowackiego i powieść poetycka „Zamek kaniowski” Seweryna Goszczyńskiego.

Warto przypomnieć także prawosławnych mieszkańców Ukrainy, którzy w tamtym strasznym okresie zachowali ludzką wrażliwość, niosąc pomoc prześladowanym Polakom.

http://kresy.pl/kresopedia/rzez-humanska-21-czerwca-1768-roku-hajdamacy-wymordowali-tysiace-polakow-i-zydow/

#Polska #historia #historiapolski

10

Powstanie iwienieckie: zapomniany sukces Armii Krajowejkresy.pl

19 czerwca 1943 roku w Iwieńcu na Nowogródczyźnie żołnierze Armii Krajowej przeprowadzili jedną z największych akcji zbrojnych polskiego podziemia na Kresach Północno-Wschodnich.

Miasteczko znajdowało się pod okupacją niemiecką i było ważnym punktem administracyjnym w regionie. Stacjonowali tam niemieccy żandarmi, funkcjonariusze administracji okupacyjnej, oddział białoruskiej policji pomocniczej oraz żołnierze Luftwaffe zakwaterowani w koszarach położonych poza centrum. Siły przeciwnika były liczniejsze od polskiego oddziału, jednak Armia Krajowa dysponowała silnym atutem: miejscową siatką konspiracyjną.

Bezpośrednią przyczyną akcji była dekonspiracja części struktur AK i aresztowanie członków oraz sympatyków polskiego podziemia. Dowództwo Ośrodka Stołpce Okręgu Nowogródzkiego AK postanowiło uderzyć na Iwieniec, uwolnić więźniów i zdobyć broń. Oddziałem dowodził porucznik Kacper Miłaszewski „Lewald”, miejscowy ziemianin i oficer rezerwy. W działaniach uczestniczył Polski Oddział Partyzancki imienia Tadeusza Kościuszki, zwany także „Polskimi Legionami”.

Plan zakładał jednoczesne uderzenie z zewnątrz i wewnątrz miasta. Polacy wykorzystali fakt, że okupanci zarządzili na ten dzień stawienie się młodych mężczyzn przed komisją werbunkową oraz przymusowy przegląd koni. Dzięki temu uzbrojeni konspiratorzy mogli łatwiej przedostać się do Iwieńca. Sygnałem do rozpoczęcia akcji były dzwony bijące w południe na „Anioł Pański”.

Żołnierze AK zaatakowali najważniejsze punkty w mieście, odcięli łączność i uniemożliwili Niemcom szybkie wezwanie posiłków. Na posterunku białoruskiej policji pomocniczej znajdowało się wielu Polaków, w tym członków i sympatyków AK. Na rozkaz zastępcy komendanta, starszego sierżanta Stefana Poznańskiego, policjanci złożyli broń, a część z nich dołączyła później do polskiego oddziału.

Najcięższe walki toczyły się o budynek żandarmerii, w którym Niemcy stawili opór. Ostatecznie został on oblany benzyną przy użyciu sprzętu strażackiego i podpalony. Równolegle polskie oddziały blokowały koszary Luftwaffe, nie dopuszczając do odsieczy.

Czytaj też: Zapomniany bunt. Powstanie czortkowskie 1940 roku

Walki trwały około 18 godzin. Armia Krajowa opanowała Iwieniec, uwolniła więźniów i zdobyła znaczne ilości broni, amunicji, granatów, żywności, leków oraz pojazdów. W polskie ręce wpadły między innymi samochody, działka przeciwpancerne oraz ręczne i ciężkie karabiny maszynowe. Miasto znalazło się na krótko pod kontrolą polskiego podziemia. Według relacji na budynkach pojawiły się polskie flagi, a z radia popłynął „Mazurek Dąbrowskiego”.

Nad ranem 20 czerwca, wobec groźby nadejścia niemieckiej odsieczy i pojawienia się samolotów rozpoznawczych, partyzanci opuścili miasto. Razem z nimi wycofali się białoruscy policjanci, którzy przeszli na stronę AK, oraz część młodzieży zagrożonej wcieleniem do formacji okupacyjnych.

Sukces miał jednak krwawe następstwa. Po powrocie do Iwieńca Niemcy dokonali egzekucji mieszkańców, mszcząc się za klęskę garnizonu. Latem 1943 roku rozpoczęli też w Puszczy Nalibockiej operację „Hermann”, wymierzoną w polską i sowiecką partyzantkę oraz miejscową ludność cywilną.

Powstanie iwienieckie pozostało jednak jednym z najbardziej znaczących wystąpień zbrojnych Armii Krajowej na ziemiach północno-wschodnich II Rzeczypospolitej.

http://kresy.pl/kresopedia/powstanie-iwienieckie-zapomniany-sukces-armii-krajowej/

#ak #armiakrajowa #historia #historiapolski #iiwojnaswiatowa #iiws

8

Przebrani za czerwonoarmistów uwolnili ponad 100 więźniów – akcja „Orlika” w Puławachkresy.pl

Zdjęcie

24 kwietnia 1945 roku Oddział podziemia niepodległościowego dowodzony przez Mariana Bernaciaka („Orlika”) przeprowadził akcję zbrojną przeciwko Powiatowemu Urzędowi Bezpieczeństwa Publicznego w Puławach.

Operację przeprowadzono w ciągu dnia, w warunkach obecności licznych sił sowieckich i funkcjonariuszy bezpieczeństwa.

Około 40–50-osobowy oddział, wywodzący się ze struktur Armii Krajowej i działający w ramach Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, został podzielony na grupy. Część żołnierzy występowała w mundurach sowieckich; inni udawali konwojowanych zatrzymanych. Podstęp umożliwił zbliżenie się do obiektu, choć według części relacji jeden z funkcjonariuszy NKWD próbował wszcząć alarm i został zneutralizowany.

Po wtargnięciu do budynku funkcjonariusze UB schronili się w pomieszczeniach, podczas gdy oddział „Orlika” przystąpił do uwalniania więźniów i organizowania ich ewakuacji. W trakcie odwrotu użyto dodatkowego elementu dezinformacji — żołnierze, posługując się językiem rosyjskim i udając czerwonoarmistów, wywołali chaos wśród stacjonujących w mieście oddziałów sowieckich. Według relacji doprowadziło to do dezorientacji i ostrzału opustoszałego już budynku przez siły sowieckie, przekonane o obecności „bandytów”.

W wyniku akcji uwolniono około 100–110 więźniów (w tym kobiety), wśród których znajdowali się członkowie podziemia oraz osoby zatrzymane przez nowe władze. Zginęło kilku funkcjonariuszy UB i milicjantów, a część została ranna. Straty oddziału „Orlika” były ograniczone — odnotowano poległych i rannych.

Akcja w Puławach miała miejsce w czasie trwającego instalowania w Polsce systemu komunistycznego. Należała do działań, które ugruntowały pozycję Mariana Bernaciaka jako jednego z najsprawniejszych dowódców partyzanckich na Lubelszczyźnie.

Marian Bernaciak był oficerem Armii Krajowej i jednym z najaktywniejszych dowódców powojennego podziemia niepodległościowego na Lubelszczyźnie, dowodząc oddziałami walczącymi z aparatem bezpieczeństwa. Zginął 24 czerwca 1946 roku w wyniku obławy sił UB i KBW w okolicach Piotrowic, popełniając samobójstwo, aby uniknąć pojmania.

http://kresy.pl/kresopedia/przebrani-za-czerwonoarmistow-uwolnili-ponad-100-wiezniow-akcja-orlika-w-pulawach/

#bohater #Polska #armiakrajowa #ak #ub #komuna #zydokomuna #historiapolski

10

Oto najstarszy klasztor w Polsce – przetrwał wojny, rozbiory i kasatynational-geographic.pl

http://www.national-geographic.pl/traveler/kierunki/cuda-polski-opactwo-benedyktynow-w-tyncu/

Opactwo benedyktynów w Tyńcu to jedno z najważniejszych miejsc sakralnych i historycznych w Polsce. Położone na malowniczym wapiennym wzgórzu nad Wisłą, opactwo powstało w XI wieku i jest najstarszym funkcjonującym klasztorem benedyktyńskim w kraju. W ciągu prawie tysiąca lat przechodziło przez zniszczenia, odbudowy i przemiany, by dziś stać się popularnym celem pielgrzymek, turystyki kulturowej oraz miejscem kontemplacji i zwiedzania.

Opactwo benedyktynów w Tyńcu to nie tylko najstarszy klasztor w Polsce, ale także jedno z najcenniejszych miejsc dziedzictwa religijnego i kulturowego w kraju. Położone na malowniczym wzgórzu nad Wisłą w zachodniej części Krakowa, opactwo tynieckie od XI wieku pełniło kluczową rolę duchową, edukacyjną i obronną. Przez stulecia przetrwało najazdy tatarskie, wojny i okres kasaty, by dziś służyć jako miejsce kontemplacji, turystyki religijnej oraz zwiedzania architektonicznego. Bogata historia, wyjątkowa architektura romańska i barokowa, a także życie według reguły świętego Benedykta czynią z Tyńca obowiązkowy punkt na mapie każdego, kto interesuje się dziedzictwem benedyktynów w Polsce.

Historia opactwa benedyktynów w Tyńcu

Historia opactwa benedyktynów w Tyńcu sięga czasów odbudowy polskiej państwowości po najazdach i kryzysie lat 40. XI wieku. Opactwo w Tyńcu zostało prawdopodobnie założone około 1044 roku z inicjatywy Kazimierza I Odnowiciela, który sprowadził zakonników benedyktyńskich z zachodu Europy jako element wzmocnienia struktur kościelnych i kulturalnych. Usytuowanie klasztoru na wysokim wzgórzu nad Wisłą miało nie tylko znaczenie religijne, ale też strategiczne – kontrolowało szlaki handlowe i wodne prowadzące do Krakowa.

Według przekazów pierwszym opatem był Aaron, późniejszy biskup Krakowa, co świadczy o wyjątkowym znaczeniu tego miejsca już od samego początku. Opactwo tynieckie szybko stało się jednym z głównych centrów duchowych w Polsce, a jego klasztor — jednym z najważniejszych ośrodków benedyktyńskich w Europie Środkowej. To jeden z ciekawszych przykładów rozwoju zakonów w średniowieczu.

Na przestrzeni wieków opactwo benedyktynów w Tyńcu doświadczyło wielu dramatycznych wydarzeń. Najazd tatarski w 1259 roku niemal doszczętnie zniszczył zabudowania klasztorne. Odbudowywano je przez kolejne dekady, a zakonnicy kontynuowali działalność mimo licznych trudności. W okresie potopu szwedzkiego klasztor został splądrowany i spalony, a w czasach konfederacji barskiej służył jako ważna twierdza obronna, co dziś tłumaczy jego masywne mury i rozmieszczenie.

Ciekawostką jest, że przez pewien czas benedyktyni prowadzili tu także szkołę klasztorną oraz skryptorium, w którym kopiowano manuskrypty i kroniki — część z nich przetrwała do dziś. W epoce zaborów, w 1816 roku, opactwo zostało skasowane przez władze austriackie, a mnisi musieli opuścić klasztor. Przez kolejne dziesięciolecia budowla popadała w ruinę, służąc m.in. jako magazyn i budynek świecki.

Dopiero w 1939 roku benedyktyni oficjalnie powrócili do Tyńca, podejmując trud odbudowy duchowego i kulturowego dziedzictwa tego miejsca. Dziś opactwo tynieckie nie tylko pełni funkcję klasztoru, ale także centrum edukacyjnego, wydawniczego i turystycznego, a jego mury są żywym świadkiem ponad 950 lat historii Polski.

Architektura i zabytki opactwa

Opactwo w Tyńcu to fascynujący przykład architektonicznej ewolucji sakralnych budowli w Polsce. Przez niemal tysiąc lat swojej historii łączyło i przekształcało style, zachowując elementy średniowiecznej architektury romańskiej, gotyckiej oraz barokowej. Obecny wygląd kompleksu klasztornego jest efektem wielowiekowych przebudów, odbudów po zniszczeniach oraz adaptacji do zmieniających się potrzeb liturgicznych i obronnych.

reszta pod linkiem

#historia #historiapolski #polska

9

Okrągły Stół nareszcie wywalony z Pałacu Prezydenckiego!niezalezna.pl

Z Pałacu Prezydenckiego, decyzją prezydenta Karola Nawrockiego wreszcie wywalony Okrągły Stół. Przy tym meblu zainstalowane na ruskich bagnetach komuchy dogadały się w sporej części ze swoimi tajnymi współpracownikami i uwłaszały na majątku Polski nie ponosząc żadnej odpowiedzialności. Koalicja 13 grudnia już się pieni

Zdjęcie

#komuna #rosja #polska #postkomuna #historia #historiapolski

http://niezalezna.pl/polska/palac-prezydencki-bez-okraglego-stolu-kierwinski-lis-i-mazgula-ruszyli-z-obrzydliwym-atakiem/559330

21

Niemiecka polityczka będzie kierować oddziałem Instytutu Pileckiego w Berlinie!wpolityce.pl

Joanna Kiliszek została w 2024 roku została radną niemieckiej gminy Schönwalde-Glien z ramienia partii "Bündnis 90/Die Grünen" (Sojusz 90/Zieloni). Decyzję o jej powołaniu do odziału w Berlinie podjął znany ze swojego skrajnie proniemieckiego nastawienia nowy dyrektor Instytutu Pileckiego - Krzysztof Ruchniewicz. Frau Kiliszek ma poglądy nie mniej skandaliczne od swego szefa - np widzi w Sejmie RP faszystów i zauważa polski problem z Holokaustem:

Kiedy teraz w Polsce widzę jak faszysta zasiadający w polskim Sejmie, przerywa wykład profesora Jana Grabowskiego o polskim problemie z Holokaustem, jak odmawia się podstawowych praw kobietom, dzieciom niepełnosprawnym, mniejszościom seksualnym, mniejszościom narodowym, jak okrada się następne pokolenia z bogactwa natury, jak dewastuje się prawo, instytucje państwa - wiele lat będziemy musieli zaufanie do tego państwa odbudowywać - oraz jak w Dniu Dziecka na granicy polsko-białoruskiej bezdusznie, brutalnie wypycha się matki z dziećmi, to wiem, to wówczas wiem, że trzeba działać i krzyczeć
- mówiła. Kiliszek ma wykształcenie artystyczne i nie jest historykiem.

Poprzednia znakomicie ocieniania kierowniczka oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie pani Hanna Radziejowska zaalarmowała minister kultury oraz charge d'affaires polskiej ambasady w Berlinie w sprawie planów prof. Krzysztofa Ruchniewicza który "oczekiwał przygotowania cyklu seminariów i zaproponował m.in. przygotowanie seminarium poświęconego zwrotom dóbr kultury przez Polskę na rzecz Niemiec, Ukrainy, Białorusi, Łotwy oraz mienia prywatnego należącego do osób pochodzenia żydowskiego". Wirtualna Polska ujawniła, że Ruchniewicz w ten sposób może się po prostu mścić na Radziejowskiej za to, że jako sygnalistka zaalarmowała ministerstwo kultury o niepokojących praktykach w Instytucie Pileckiego. Mimo to Koalicja 13 grudnia w żaden sposób nie zareagowała na ten tekst. „Dobitny przykład, że wolno łamać prawo, pod warunkiem że łamie kumpel” - podsumował taką postawę rządzących Patryk Słowik, dziennikarz WP.

PO zamienia Instytut Pileckiego - czyli instytucję powołaną do obrony prawdy o cierpieniu i bohaterstwie naszego narodu - w maszynkę do antypolskiej propagandy!

http://wpolityce.pl/polityka/738059-koalicja-tuska-nie-reaguje-na-afere-w-instytucie-pileckiego

http://wpolityce.pl/polityka/738157-oburzajace-poglady-nowej-szefowej-berlinskiego-oddzial-ip

#historia #historiapolski #tusk #tuskurwysyn #po #bekazfajnopolakow #niemcy #InstytutPileckiego #propaganda #447

20

Cześć

Panowie, takie fajne grono historyków tutaj na Lurku mamy. Oglądam programy "Polska z góry. Zamki, pałace". Program jest pięknie zrobiony, ujęcia robią wrażenie. Polska jest piękna ❤ Nie tylko z góry

Mam pytanie: jak to się stało, że wiele zamków znajduje się w województwie dolnośląskim, a na kielecczyźnie jest ich parę? Czy znaczenie ma, że Dolny Śląsk był kiedyś niemiecki, co z kolei znaczy, że to Niemcy budowali te zameczko, a Polacy już niezbyt licznie?

Nie jestem historykiem i nie znam odpowiedzi na to zagadnienie, a jest ono bardzo ciekawe. Czy wiecie?

#historiapolski #pytanie

9

SKANDAL! Polacy nie wpuszczeni na obchody wyzwolenia obozu w Ravensbrück!youtu.be

O szczegółach bezczelnych działań władz Muzeum – Miejsca Pamięci Ravensbrück, w rozmowie z dr Anną Mandrelą opowiada uczestnik delegacji ZŻ NSZ – Bogumił Szojda.

Zdjęcie

http://youtu.be/WTtSYMTPceY

#historia #historiapolski #niemcy #ryngraf #polska #nsz #propaganda #ravensbruck #policja #skandal #antifa #antysemityzm

18

Tusko-komuna wymazuje narodowych bohaterów Polskiniezalezna.pl

Poczta Polska ma nowe władze z nadania koalicji 13 grudnia w związku z tym znaczek pocztowy z legendarnym cichociemnym, żołnierzem AK i WiN Hieronimem Dekutowskim „Zapora” został ich decyzją wycofany. Znaczek został już wydrukowany 120 tys. egz. Nie będzie go.

Zdjęcie

http://niezalezna.pl/polska/wydarzenia/zakazany-znaczek-pocztowy-z-majorem-zapora-poczta-polska-wstrzymala-emisje/512417

#tusk #holownia #kosiniakkamysz #komuna #bekazpo #historia #historiapolski #zolnierze #zolnierzewykleci #poczta

29

Nieznana szerzej historia wizyty Wojciecha Jaruzelskiego w Nowym Jorkurp.pl

http://www.rp.pl/historia/art3185901-jak-wojciech-jaruzelski-dogadywal-sie-z-rockefellerem

Polecam przeczytać artykuł Rzeczypospolitej z 2016 o tym jak to David Rockefeller zrobił wyjątek dla swojego gościa zza żelaznej kurtyny. Dwa razy tego samego dnia. #historia #historiapolski

10

Bardzo dobrej jakości mapa najjaśniejszej Rzeczpospolitej ok. 1704 roku. Druk w Londynie. Z ciekawostek ładnie oznaczone prowincje wraz z legendą i wschodni sąsiad podpisany prawidłowo (po angielsku każdy rozczyta).

#historia #historiapolski #mapy #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

26

#iiwojnaswiatowa #ciano #ciekawostkihistoryczne #wegry #niemcy #wlochy #faszyzm #historia #historiapolski

W końcu doczytałem pamiętniki (1937 - 1943) Galeazzo Ciano, ministra spraw zagranicznych faszystowskich Włoch. Jest to lektura bardzo pouczająca, miejscami zabawna i ostatecznie przykra, gdyż Ciano da się czytelnikowi polubić (a nawet można być pod wrażeniem pięknego sznytu człowieka łacińskiego), nie rozumiejąc przy tym do końca dlaczego skończył rozstrzelany na rozkaz Mussoliniego, którego przecież tak kochał.

Drugą obserwacją jest to jak bardzo się wciąż mylą ci co sądzą, że dało się pójść z Niemcami jako koalicjant.

Trzecią rzeczą jest to jak bardzo mylą się ci, co uważają, że wojny Polska mogła uniknąć, gdyby Beck zrobił to czy tamto, gdy tymczasem (co wychodzi pośrednio z pamiętników) Beck zrobił ile mógł i jak wielką kulą u nogi było dla Niemców wypowiedzenie im wojny przez Anglię i Francję (zostawiam na boku to jak same działania wojenne były prowadzone).

Dziś zabawny wypis nt. sytuacji Węgier w sojuszu Osi:

7

Dzień dobry.
Wszystkim rusofilom chcę przypomnieć, że Rosjanie zabili kilka do kilkunastu tysięcy Warszawiaków podczas rzezi Pragi w listopadzie 1794r. Cywilów. Jak dzisiaj w wojnie na Ukrainie. To jeszcze nie byli bolszewicy, to nie byli putinowcy. Oni tak postępują wieków. Życie ludzkie nie ma dla nich znaczenia.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Obrona_Pragi#Rze%C5%BA_Pragi

Chwała Ukrainie. Stop, rusyfikacji Polski. #zbrodnienapolakach, #historiapolski, #historia,
#polityka

14