Przebrani za czerwonoarmistów uwolnili ponad 100 więźniów – akcja „Orlika” w Puławachkresy.pl

Zdjęcie

24 kwietnia 1945 roku Oddział podziemia niepodległościowego dowodzony przez Mariana Bernaciaka („Orlika”) przeprowadził akcję zbrojną przeciwko Powiatowemu Urzędowi Bezpieczeństwa Publicznego w Puławach.

Operację przeprowadzono w ciągu dnia, w warunkach obecności licznych sił sowieckich i funkcjonariuszy bezpieczeństwa.

Około 40–50-osobowy oddział, wywodzący się ze struktur Armii Krajowej i działający w ramach Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, został podzielony na grupy. Część żołnierzy występowała w mundurach sowieckich; inni udawali konwojowanych zatrzymanych. Podstęp umożliwił zbliżenie się do obiektu, choć według części relacji jeden z funkcjonariuszy NKWD próbował wszcząć alarm i został zneutralizowany.

Po wtargnięciu do budynku funkcjonariusze UB schronili się w pomieszczeniach, podczas gdy oddział „Orlika” przystąpił do uwalniania więźniów i organizowania ich ewakuacji. W trakcie odwrotu użyto dodatkowego elementu dezinformacji — żołnierze, posługując się językiem rosyjskim i udając czerwonoarmistów, wywołali chaos wśród stacjonujących w mieście oddziałów sowieckich. Według relacji doprowadziło to do dezorientacji i ostrzału opustoszałego już budynku przez siły sowieckie, przekonane o obecności „bandytów”.

W wyniku akcji uwolniono około 100–110 więźniów (w tym kobiety), wśród których znajdowali się członkowie podziemia oraz osoby zatrzymane przez nowe władze. Zginęło kilku funkcjonariuszy UB i milicjantów, a część została ranna. Straty oddziału „Orlika” były ograniczone — odnotowano poległych i rannych.

Akcja w Puławach miała miejsce w czasie trwającego instalowania w Polsce systemu komunistycznego. Należała do działań, które ugruntowały pozycję Mariana Bernaciaka jako jednego z najsprawniejszych dowódców partyzanckich na Lubelszczyźnie.

Marian Bernaciak był oficerem Armii Krajowej i jednym z najaktywniejszych dowódców powojennego podziemia niepodległościowego na Lubelszczyźnie, dowodząc oddziałami walczącymi z aparatem bezpieczeństwa. Zginął 24 czerwca 1946 roku w wyniku obławy sił UB i KBW w okolicach Piotrowic, popełniając samobójstwo, aby uniknąć pojmania.

http://kresy.pl/kresopedia/przebrani-za-czerwonoarmistow-uwolnili-ponad-100-wiezniow-akcja-orlika-w-pulawach/

#bohater #Polska #armiakrajowa #ak #ub #komuna #zydokomuna #historiapolski

10

Aneks do raportu WSI. Cenckiewicz ogłosił rozpoczęcie procesu ujawnienianczas.info

Szef BBN Sławomir Cenckiewicz poinformował, że proces ujawnienia aneksu do raportu WSI został uruchomiony i pracuje nad nim zastępca szefa BBN gen. bryg. Andrzej Kowalski. Obecnie przygotowywane są opinie prawne i ostateczną decyzję prezydent podejmie po tym, jak je otrzyma – dodał.

Cenckiewicz pytany w poniedziałek w Radiu Zet, czy prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję w sprawie ewentualnego odtajnienia aneksu do raportu WSI, odpowiedział, że ten proces został uruchomiony.

– Było to komunikowane wielokrotnie publicznie i prezydent jest za tym, żebyśmy przygotowali ten dokument, uwzględniając wyrok Trybunału Konstytucyjnego (…) i ten proces został rozpoczęty – mówił. Dodał, że decyzja w sprawie odtajnienia dokumentów należy do prezydenta, natomiast wykonawczo w BBN pracuje nad tym zastępca szefa BBN gen. bryg. Andrzej Kowalski.

Dopytywany, jak długo może trwać ten proces, Cenckiewicz odpowiedział, że ma nadzieję na ujawnienie tego dokumentu w ciągu pół roku. Dodał, że w tej chwili przygotowywane są opinie prawnicze, dotyczące m.in. skali anonimizacji tego dokumentu.

– Czekamy jeszcze na różne opinie prawnicze, dotyczące tego, w jakiej skali powinniśmy anonimizować ten dokument, jak innymi słowy implementować wyrok Trybunału Konstytucyjnego, bo on w wielu aspektach wydaje się też niejasny. No i wtedy ostatecznie decyzję będzie podejmował prezydent Karol Nawrocki. Ale proces jest uruchomiony – oświadczył.

Według niego, aneks należy upublicznić z dwóch powodów; pierwszy z nich – to kwestia upływu czasu, który sprawił, że te sprawy „nie mają charakteru wrażliwego”. Drugi powodem, który wskazał szef BBN jest to, że „polska prawica uczyniła Świętego Grala, z tego aneksu”. – Trzeba to w końcu zakończyć. Nie robić wokół tego jakiejś wielkiej pompy, nie dyskutować o tym w takich kategoriach, że jak aneks ujrzy światło dzienne, to my zrozumiemy wszystkie procesy transformacyjne Polski po roku 1989 – mówił Cenckiewicz.

Wojskowym Służbom Informacyjnym – powołanym w 1991 r., a rozwiązanym jesienią 2006 r. przez rząd PiS – zarzucano wiele nieprawidłowości, m.in. brak weryfikacji z lat PRL, tolerowanie szpiegostwa na rzecz Rosji, udział w aferze FOZZ, nielegalny handel bronią. W lutym 2007 r. prezydent Lech Kaczyński upublicznił sygnowany przez szefa komisji weryfikacyjnej Antoniego Macierewicza raport z weryfikacji WSI. Na podstawie raportu wszczynano śledztwa ws. przestępstw WSI; większość umorzono.

W 2008 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że samo opublikowanie raportu w 2007 r. przez prezydenta Kaczyńskiego było legalne. Za sprzeczne z konstytucją TK uznał natomiast pozbawienie osób z raportu – przed jego publikacją – prawa do wysłuchania przez komisję weryfikacyjną WSI, dostępu do akt sprawy oraz odwołania do sądu od decyzji o umieszczeniu ich w raporcie.

Po tym ostatecznym wyroku TK prezydent Kaczyński nie opublikował gotowego aneksu do raportu. Mówił, że „zbyt wiele jest tam fragmentów, w których fakty zastąpiono interpretacjami”. To stanowisko podtrzymał prezydent Bronisław Komorowski. Podobnie Andrzej Duda, który mówił, że „nie widzi powodów do jego ujawnienia”.

http://nczas.info/2025/09/22/aneks-do-raportu-wsi-cenckiewicz-oglosil-rozpoczecie-procesu-ujawnienia/

#wsi #kapusie #donosiciele #sb #ub

10

Jak komuniści mordowali polskich księżynczas.info

Zdjęcie

26 sierpnia 1963 r. w Lublinie zmarł biskup Czesław Kaczmarek, od 1938 r. ordynariusz kielecki. W latach 1951–1956 był więziony i torturowany przez władze komunistyczne. Czerwoni faszyści zarzucili mu… faszyzację życia społecznego, szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych oraz Watykanu, nielegalny handel walutami. A naprawdę ordynariuszowi kieleckiemu nie mogli darować raportu o „pogromie kieleckim”, za który obwinił UB i NKWD. To nie jedyny kapłan prześladowany i wyeliminowany przez czerwoną zarazę.

Dokładną liczbę represjonowanych kapłanów trudno jest ustalić. Na pewno nie były to pojedyncze przypadki, lecz setki. Istotne jest to, że wobec księży bolszewicy nie stosowali taryfy ulgowej, a często metody były jeszcze bardziej bestialskie.

Raport biskupa

Aresztowanie, tortury i haniebny proces ordynariusza kieleckiego Czesława Kaczmarka były karą za Kielce – prowokację, którą w lipcu 1946 r. przeprowadziły tam komunistyczne służby. Na zlecenie bpa Czesława Kaczmarka powstał bowiem raport przekazany następnie ambasadorowi USA w Warszawie Arthurowi Bliss Lane’owi.

Czytamy w nim m.in.: „Cała polska prasa rządowa poświęciła temu faktowi mniejsze lub większe ustępy, zgodnym chórem stwierdzono, że chodziło tu o przygotowany przez organizacje podziemne, których nici sięgają aż generała Andersa, pogrom Żydów, że był to ruch o charakterze faszystowskim”. Kilka zdań dalej mamy diagnozę kieleckiej prowokacji: „Powody tej niechęci ogólnej [do Żydów] są powszechnie znane, w każdym razie nie wynikają one ze względów rasowych. Żydzi w Polsce są głównymi propagatorami ustroju komunistycznego, którego naród polski nie chce, który mu jest narzucany przemocą, wbrew jego woli”.

Dywersja i szpiegostwo

W katowni komunistycznej bezpieki przy ul. Rakowieckiej bp Czesław Kaczmarek był poddawany konwejerowi – trwającym non stop, w dzień i w nocy przesłuchaniom przez zmieniających się „oficerów” śledczych. Ubecy podawali mu środki odurzające. „Przekonywali go”, że jest zdrajcą i jako takiego wszyscy się go wyrzekli. Po ponad dwu i pół roku takiego śledztwa, we wrześniu 1953 r. stanął przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Sądził jeden z najbardziej krwawych stalinowców – Mieczysław Widaj. Akt oskarżenia dotyczył „działalności w antypaństwowym ośrodku” w interesie „imperializmu amerykańskiego i Watykanu” w celu „obalenia władzy robotniczo-chłopskiej” drogą „działalności dywersyjnej i szpiegowskiej”.

Ten pokazowy proces został jednak przerwany, bo duchowny przestał czytać przygotowany mu przez „oficerów” śledczych maszynopis. Wtedy z salki obok wyszedł dyrektor departamentu śledczego MBP Jacek Różański (Józef Goldberg) i powiedział: „Ja już skułem mordy obrońcom [m.in. słynnemu adwokatowi Mieczysławowi Mojżeszowi Maślance, który pełnił de facto rolę jednego z oskarżycieli] i przestrzegam księdza biskupa, aby nie poważył się więcej na podobne postępowanie”. Wyrok – 12 lat. Z więzienia bp. Czesław Kaczmarek wyszedł w maju 1956 r. jako wrak człowieka.

Przeciw Mrożek i Szymborska

W marcu 1949 r. przed łódzkim WSR Mieczysław Widaj – razem z innym mordercą sądowym – Julianem Polanem-Haraschinem skazał na śmierć kpt. Jana Małolepszego „Murata”, ostatniego dowódcę Konspiracyjnego Wojska Polskiego, oraz dwóch księży z diecezji częstochowskiej: ks. Mariana Łososia i ks. Wacława Ortotowskiego. Trzeci ksiądz Stefan Faryś dostał 12 lat więzienia. Podstawą był dekret „o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy państwa” z 13 czerwca 1946 r., tzw. mały kodeks karny. Księżom Bierut złagodził wyroki, a „Murata” zamordowano w więzieniu. Jego zwłoki posłużyły do badań medycznych.

W styczniu 1953 r. ten sam Widaj w tzw. procesie kurii krakowskiej skazał trzech księży na karę śmierci (wyroków ostatecznie nie wykonano). „Działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali – za amerykańskie pieniądze – szpiegostwo i dywersję” – taką rezolucję Związku Literatów Polskich podpisał m.in. Sławomir Mrożek i Wisława Szymborska.

Komuniści bali się „Bartka”

Ks. Rudolf Marszałek, członek Sodalicji Mariańskiej, we wrześniu 1939 r. obrońca Warszawy, więzień hitlerowskich katowni, po wojnie związał się ze zgrupowaniem Narodowych Sił Zbrojnych kpt. Henryka Flamego „Bartka”. Aresztowany 12 grudnia 1946 r., wskutek donosu agenta UB – Henryka Wendrowskiego (wcześniej oficer Okręgu Białystok AK), który doprowadził również do okrutnej śmierci kilkudziesięciu żołnierzy „Bartka”. Wendrowski został potem ambasadorem PRL w Danii, a zmarł w Warszawie w 1997 r. jako zasłużony, dobrze opłacany z naszych podatków emeryt.

Akt oskarżenia wobec ks. Marszałka zatwierdził wicedyrektor Departamentu Śledczego MBP Adam Humer. Co takiego zrobił kapłan, że jego sprawą zajął się aż tak wysoki funkcjonariusz?

Komuniści bali się „Bartka” i jego ludzi, bo na Śląsku Cieszyńskim przeprowadził ok. 340 akcji zbrojnych. Nie mogli mu darować szczególnie zajęcia 3 maja 1946 r. Wisły, w której jego żołnierze przeprowadzili dwugodzinną defiladę żołnierzy NSZ. Po brutalnym śledztwie w katowickim UB, a potem na warszawskim Mokotowie ks. Marszałka oskarżono o szereg „zbrodni”, m.in. ujawnianie tajemnic państwowych i działalność wywiadowczą. 10 marca 1948 r. stanął przed plutonem egzekucyjnym. W rzeczywistości w tył głowy strzelał metodą katyńską jeden morderca – Piotr Śmietański. Ten sam kat zamordował rtm. Pileckiego, kierownictwo IV Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość.

Zamordowani, zamęczeni

Podobny los spotkał innych niezłomnych kapłanów. 24 maja 1946 r. od strzału w potylicę zginął ks. Kazimierz Łuszczyński, ps. „Mateusz”, „Rosa” – kapelan Narodowych Sił Zbrojnych. Miesiąc wcześniej – 19 marca 1946 r. – razem z sześcioma współtowarzyszami walki został skazany w tzw. procesie lubelskiego Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego przez Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie pod przewodnictwem komunistycznego ppłk Alfreda Janowskiego na karę śmierci.

Ks. Zygmunt Kaczyński – przedwojenny redaktor pism społeczno-katolickich, poseł na Sejm II RP – według oficjalnej komunistycznej wersji doznał ataku serca, a w rzeczywistości zmarł wskutek tortur.

26 kwietnia 1951 r. komuniści aresztowali go (zresztą ponownie) pod zarzutem zamiaru zmiany przemocą ustroju ludowo-demokratycznego państwa polskiego. 29 sierpnia tego samego roku Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazał kapłana na 10 lat więzienia, pomimo interwencji Watykanu i Episkopatu Polski. 13 maja 1953 r. ksiądz Zygmunt Kaczyński został zamordowany w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie.

Baraniak małomówny

13 sierpnia 1977 r. zmarł abp Antoni Baraniak, przed II wojną światową sekretarz prymasa Polski kard. Augusta Hlonda, po wojnie – Stefana Wyszyńskiego. We wrześniu 1953 r. aresztowany przez władze komunistyczne i poddany brutalnemu śledztwu, co osłabiło zdrowie kapłana i doprowadziło do jego przedwczesnej śmierci. To była cena za uratowanie życia Prymasa Tysiąclecia. Niewiele bowiem brakowało, by komuniści urządzili prymasowi Wyszyńskiemu proces o zdradę państwa i działalność kontrrewolucyjną. Gdyby tak się stało, za tak ciężkie – wymyślone przez czerwonych bandytów – przestępstwa mógł być skazany nawet na karę śmierci, która – nie można tego wykluczyć – zostałaby wykonana.

Rodzimi bolszewicy świetnie wiedzieli, że ks. Prymas Stefan Wyszyński sam nic im nie powie, nie przyzna się do absurdalnych zarzutów. Dlatego zamierzali wykorzystać do tego jego sekretarza. Po bp. Baraniaka do Domu Arcybiskupów Warszawskich przy ul. Miodowej czerwoni faszyści przyszli 25 września 1953 r. – tego samego dnia aresztowali prymasa Wyszyńskiego.

Podlegli Moskwie rodzimi komuniści nie spodziewali się jednak, że Antoni Baraniak okaże się „małomówny”. Po przewiezieniu do katowni przy ul. Rakowieckiej, wytrzymał tam 27 miesięcy ciężkiego śledztwa, przesłuchiwany przez bandytów z bezpieki przynajmniej 145 razy, nawet przez kilkanaście godzin z rzędu. Śledczy robili wszystko, aby wydobyć od biskupa informacje obciążające Wyszyńskiego, świadczące o tym, że Prymas Polski jest zdrajcą i szpiegiem. Ubecy (którzy dziś chcą przywrócenia przywilejów emerytalnych) zrywali mu paznokcie, przetrzymywali przez wiele dni nago w lodowatej, pełnej fekaliów celi (polecam szczególnie wszystkim lewackim obrońcom zwierząt). Ale biskup Baraniak nie dał się złamać. Zmaltretowany odmawiał współpracy, nie obciążył kardynała Wyszyńskiego i komuniści musieli zrezygnować z procesu Prymasa Polski.

Kiedy błogosławiony?

Efekt był wszak taki, że w tym komunistycznym areszcie bp Antoni Baraniak stracił zdrowie – od września 1954 r. do maja 1955 r. przebywał w więziennym szpitalu. Potem został zabrany z Warszawy do aresztu domowego w zakładzie salezjańskim w Marszałkach k. Ostrzeszowa, a następnie internowany w domu sióstr elżbietanek w Krynicy. Komuniści uwolnili go ostatecznie 30 października 1956 r. i wkrótce wrócił na stanowisko kierownika Sekretariatu Prymasa Polski.

A bp Antoni Baraniak – tak jak bp Czesław Kaczmarek – choć wypuszczony na wolność, odszedł do Domu Ojca przedwcześnie – po bestialstwie miejscowych bolszewików. Zmarł 13 sierpnia 1977 r. i został pochowany w podziemiach poznańskiej katedry.

Przypomnieć trzeba, że przed pracą sekretarza, a wcześniej kapelana Prymasa Stefana Wyszyńskiego, bp Antoni Baraniak pełnił analogiczne funkcje u boku wielkiego poprzednika – Prymasa Augusta Hlonda: od 1933 r. do tajemniczej wciąż śmierci kardynała w październiku 1948 r. (nie można wykluczyć, że został przez komunistów zamordowany). Biskup Baraniak już w czasie okupacji niemieckiej był niezłomny, dzieląc z Prymasem Hlondem trudy rozłąki z Ojczyzną. Dlatego po tym, jak Prymas Stefan Wyszyński został uznany za błogosławionego, czekamy na zakończenie podobnej procedury odnośnie do biskupa Antoniego Baraniaka.

Zbrodnie junty

19 października 1984 r. – to oficjalna data śmierci kapelana „Solidarności” – ks. Jerzego Popiełuszki. W styczniu 1989 r., czyli na kilka miesięcy przed obradami „okrągłego stołu”, zginęli kolejni niezłomni kapłani: Stefan Niedzielak i Stanisław Suchowolec. Ks. Sylwester Zych stracił życie miesiąc po czerwcowych wyborach do kontraktowego Sejmu. To tylko niektórzy kapłani – ofiary czerwonej zarazy.

http://nczas.info/2025/09/14/jak-komunisci-mordowali-polskich-ksiezy/

#Polska #ub #zydzi #mordercy #komunisci #kk #kosciolkatolicki

22

Rodzina Sznepfów. Kim był teść funkcjonariuszki mediów publicznych?prawicowyinternet.pl



Zdjęcie

Rodzina Sznepfów – symbol komunistycznej opresji wobec polskich patriotów W historii Polski okres powojenny naznaczony jest tragicznymi wydarzeniami, w których komunistyczne władze brutalnie tłumiły wszelkie przejawy oporu wobec narzuconego systemu. Rodzina Sznepfów stanowi jedno z najbardziej jaskrawych przykładów zaangażowania w te represje. Maksymilian Sznepf – oficer LWP i uczestnik Obławy Augustowskiej Maksymilian Sznepf, urodzony w 1920 roku w Drohobyczu, był oficerem Ludowego Wojska Polskiego. W lipcu 1945 roku, jako porucznik 1 Praskiego Pułku Piechoty, uczestniczył w Obławie Augustowskiej – operacji przeprowadzonej przez NKWD przy wsparciu LWP, w wyniku której zatrzymano około 7 tysięcy osób, z których około 600 zostało zamordowanych w nieznanym miejscu . Po wojnie Sznepf pełnił funkcje w wywiadzie wojskowym PRL oraz kierował Studium Wojskowym na Uniwersytecie Warszawskim. Alicja Sznepf – funkcjonariuszka MBP zwalczająca podziemie niepodległościowe Żona Maksymiliana, Alicja Sznepf, była funkcjonariuszką Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. W latach 1949–1956 pracowała w WUBP we Wrocławiu oraz w Departamencie V MBP, gdzie brała udział w likwidacji organizacji młodzieżowych i harcerskich uznanych za „reakcyjne podziemie” . Za swoją działalność otrzymała specjalną rentę inwalidzką, którą pobierała do lat 90. Oswald Sznepf – sędzia wojskowy wydający wyroki śmierci na Żołnierzy Wyklętych Krewny Maksymiliana, Oswald Sznepf, był sędzią Wojskowego Sądu Rejonowego w Rzeszowie i Olsztynie. W latach 1945–1949 wydał co najmniej kilkanaście wyroków śmierci na członków antykomunistycznego podziemia, w tym na Żołnierzy Wyklętych.

Czytaj więcej na: http://prawicowyinternet.pl/rodzina-sznepfow-kim-byl-tesc-funkcjonariuszki-mediow-publicznych/

Dziedzictwo komunistycznej represji Działalność rodziny Sznepfów wpisuje się w szerszy kontekst komunistycznych represji wobec polskich patriotów po II wojnie światowej. Ich zaangażowanie w struktury aparatu bezpieczeństwa PRL oraz udział w zbrodniach przeciwko narodowi polskiemu (Obława Augustowska) pozostają bolesnym świadectwem tamtych czasów. Pamięć o ofiarach takich jak uczestnicy Obławy Augustowskiej czy Żołnierze Wyklęci jest naszym obowiązkiem. Tylko poprzez rzetelne rozliczenie się z przeszłością możemy budować przyszłość opartą na prawdzie i sprawiedliwości. Rodzinne powiązania z aparatem represji Żona Maksymiliana, Alicja Sznepf, była funkcjonariuszką Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, aktywnie uczestniczącą w zwalczaniu podziemia niepodległościowego. Ich syn, Ryszard Schnepf, kontynuował rodzinne tradycje, pełniąc funkcje dyplomatyczne w III RP, m.in. jako ambasador w USA. Jego żona, Dorota Wysocka-Schnepf, jest dziennikarką ukradzionej Polakom TVP, co budziło kontrowersje ze względu na rodzinne powiązania z komunistycznym aparatem represji. „Powinna się pani spalić ze wstydu. Nie jest to pierwszy raz w historii gdy osoba o nazwisku Schnepf przepytuje Polaków. Mam nadzieję, że wyjdziemy stąd cali i zdrowi” – Krzysztof Stanowski Dziedzictwo nierozliczonych zbrodni Mimo udziału w zbrodniach komunistycznych, Maksymilian Sznepf został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie, miejscu spoczynku wielu bohaterów walki o niepodległość. Brak rozliczenia jego działalności oraz obecność jego potomków w strukturach państwowych III RP budzą pytania o ciągłość wpływów dawnego aparatu represji w dzisiejszej Polsce. W obliczu tych faktów konieczne jest przypomnienie i potępienie działań osób, które aktywnie uczestniczyły w zwalczaniu polskiego podziemia niepodległościowego. Tylko poprzez rzetelne rozliczenie z przeszłością możliwe jest budowanie suwerennej i sprawiedliwej Polski. Źródło: dorotakania.pl

http://prawicowyinternet.pl/rodzina-sznepfow-kim-byl-tesc-funkcjonariuszki-mediow-publicznych/

#Polska #ub #dziennikarstwo

27

Razprozak: Nie muszę oglądać kolejnego paszkwilu Agnieszki Holland, żeby wiedzieć, że to syf

Internauci wystawili śmiesznie niską ocenę nowemu paszkwilowi Agnieszki Holland, właśnie nagrodzonemu w Wenecji, gdzie wiadomo, że od dawna nie liczy się czy film jest dobry, lecz – czy jest poprawny politycznie, czyli: nafaszerowany gównianą lewacką propagandą. Pojawiły się głosy oburzenia, że negatywne opinie wystawiono zanim odbyła się premiera filmu.

Ja nie jestem fanem takich akcji, ale złość ludzi na twórczość tej, TFU! ,,artystki” jest w pełni zrozumiała. Ja nie nawołuję żeby wystawiać jej złe oceny, lecz – żeby bojkotować jej kolejne dzieła.

Holland to córka żydowskiego komunisty, na zdjęciu z synem innego żydowskiego komunisty, którzy z dziećmi innych żydowskich komunistów założył ,,Gazetę Wyborczą”, gdzie płacił zajebiste pieniądze esbeckiemu konfidentowi Maleszce – i płacił mu nawet gdy wydało się, co ten obleśny konfident wyprawiał i jak szkodził polskiej niepodległości.

Holland jest hołubiona nie tylko przez środowisko wspomnianej wyżej ,,GW”, ale i przez TVN, telewizję stworzoną przez PZPR-owskiego propagandystę z teczką w SB (panicznie bał się lustracji i uciekł przed nią z pełnionych funkcji) bardzo cenionego przez przywódców komunistycznej dyktatury, o czym wielokrotnie pisałem.

Holland jest córką żydowskiego komunisty – ale w swoich filmach nie uderza w tatusia i jego kumpli z pracy. Jej filmy i jej wypowiedzi publiczne skupiają się na obrzydzaniu Polakom polskości. Chce was zrównać do poziomu swoich kompleksów i swojego utajonego poczucia winy.

Kilka słów o jej ojcu. Gdyby komuna była człowiekiem, nazywałaby się Henryk Holland. Trudno o bardziej czerwony życiorys.

W młodości należał do ,,Ha-Szomer Ha-Cair” – młodzieżowego ugrupowania należącego do… Światowej Organizacji Syjonistycznej. Następnie – Komunistyczny Związek Młodzieży Polskiej.

Co zrobił Heniek kilka tygodni po tym, jak Warszawa skapitulowała na skutek bandyckiego, ludobójczego napadu ze strony hitlerowców z Niemiec i komunistów z ZSRR? Pisał teksty do… ,,Czerwonego Sztandaru”. Czyli gazety wydawanej dla Polaków przez okupacyjne władze sowieckie. To dokładnie tak, jakby jutro napadli na nas Niemcy, a Thomas Lis zapisałby się do niemieckiej stacji ZDF i relacjonował dla niej wydarzenia na froncie. Potem pisał do ,,Młodzieży Stalinowskiej”. Tego chyba komentować nie trzeba.

No a po wojnie, wiadomo, jak to każdy komuch, niezależnie czy w 1947 czy w 2017 – cisnął propagandowe paszkwile po bohaterach Armii Krajowej. Tyle że dzisiaj komuniści swoimi tekstami plują na pamięć o nich, w czasach Hollanda – propagandowa nagonka przeciw nim usprawiedliwiała przed opinią publiczną ich mordowanie.

Jak nazywał wszystkich patriotów i wrogów komunizmu? Tak jest, zgadliście – nazywał ich faszystami. Tu również nic się nie zmieniło od ponad 70 lat. Po tym wszystkim już pewnie nikogo nie wzruszy jak dodam, że pisał też do ,,Trybuny Ludu”, a więc w propagandówce numer jeden PZPR, czyli organizacji, w której aktywnie działała również mamusia Agnieszki Holland, pomagająca utrwalić sowiecki socjalizm na ziemiach polskich. I w takim duchu wychowywali Agniesię

Agnieszka Holland: ,,Uderza mnie w Polsce fala niedobrego powietrza, coś takiego jakby w zamkniętym pomieszczeniu ktoś bez przerwy puszczał bąki”.

Nie karmcie jej, nie oglądajcie jej filmów, nawet z ciekawości. Niech wdycha własne pierdy i napawa się nimi.

Ta sama Holland: ,,Nie godzę się na to, żeby obsadzać żołnierzy polskiej Straży Granicznej w rolach strażników muru berlińskiego z byłego NRD. Nie godzę się na to, by okoliczna ludność grała rolę donosicieli i żeby zanim podadzą chleb głodnemu, dzwonili na policję. To obciąża nas wszystkich strasznie jako wspólnotę.”

Komuniści trzymający za mordę własny naród i dławiący wszelkie przejawy antykomunizmu w realiach pozbawionych demokracji, porównani do pracowników straży granicznej. Za to, że w demokratycznym państwie, którego władze można wymienić w dowolnych najbliższych wyborach, zrobili DOKŁADNIE TO, za co Polacy płacą im ze swoich podatków.

Dentysta nie jest od robienia polityki tylko od LECZENIA ZĘBÓW.

Piekarz nie jest od robienia polityki tylko od PIECZENIA CHLEBA.

A funkcjonariusz straży granicznej nie jest od robienia polityki, tylko od CHRONIENIA POLSKICH GRANIC.

Czy przed nielegalnymi muzułmańskimi uchodźcami, których komunista Łukaszenka wykorzystuje jako pionki w swojej brudnej grze, również? Otóż przed nielegalnymi muzułmańskimi uchodźcami, zabawkami w rękach groźnego komunistycznego wariata, ZWŁASZCZA. Do k^^wy nędzy.

Krytykowanie polityków rządu za to, że pod ich rządami straż graniczna robi to, za co w każdym kraju na świecie płaci się straży granicznej, czyli za bronienie granic – jest kretynizmem, debilizmem, miarą ostatecznego upadku resztek ludzkiej inteligencji.

Ale krytykowanie za to już nawet nie polityków, tylko szeregowych funkcjonariuszy straży granicznej, to już nie kretynizm, nie zwykła głupota, oj, nie. Tu już należałoby wystosować ZDECYDOWANIE poważniejsze oskarżenia.

Wirtualna Polska: ,,- Pewnie przez pierwsze cztery lata byłby chaos. Ale potem będzie tylko lepiej – przekonuje Agnieszka Holland w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. Jej pomysł to zabranie czynnego prawa wyborczego mężczyznom na 3 najbliższe kadencje. – Nie będą mogli głosować, ale będą mogli być wybierani – precyzuje. Holland twierdzi, że to niezbędne, by w polityce główną rolę zaczęły odgrywać „inne wartości”. – Nadal premierem może zostać mężczyzna, ale wybrany przez kobiety będzie miał inne priorytety – uważa.”

Nawet nie chcę wyobrażać sobie jakim przegrywem musi być FACET, który po takiej faszystowskiej wypowiedzi tego babska dalej ma do niej choćby resztki szacunku.

Kilka lat temu Małgorzata Wassermann i Kacper Płażyński kandydowali na stanowisko prezydenta odpowiednio Krakowa i Gdańska. Oboje stracili w katastrofie smoleńskiej swojego ojca. To niewyobrażalna tragedia. Strata, której nie da się uzupełnić. Rana, której nie goi czas.

Agnieszka Holland: ,,Mam nadzieję, że w Gdańsku i Krakowie nie wygrają smoleńskie dzieci”.

Smoleńskie dzieci.

Pogarda spowodowana tym, że… ktoś stracił tatę w katastrofie lotniczej.

Taką maniakalną nienawiść może w sobie hodować tylko komunistyczne dziecko. Córka żydowskich komunistów.

Podsumowując – nie muszę oglądać kolejnego paszkwilu Agnieszki Holland, żeby wiedzieć, że to syf.

Tak jak nie muszę zamawiać w każdej pizzerii pizzy z oliwkami, żeby wiedzieć, że nie lubię oliwek.

I tak jak nie muszę wąchać każdego gówna, żeby wiedzieć, że lepiej je omijać.

//Razprozak

#antypolonizm #zydokomuna #ub #syjonizm #komuna #holland #historia

http://nczas.com/2023/09/10/razprozak-nie-musze-ogladac-kolejnego-paszkwilu-agnieszki-holland-zeby-wiedziec-ze-to-syf/

20

Straż Graniczna o filmie Holland: Tylko świnie siedzą w kinie

Straż Graniczna atakuje najnowszy film Agnieszki Holland pod tytułem „Zielona Granica”. Pogranicznicy twierdzą, iż jest to „antypolski, skandaliczny i propagandowy produkt”.

„Tylko świnie siedzą w kinie” – taki tytuł ma oświadczenie opublikowane przez Straż Graniczną. Jest to nawiązanie do hasła, którego w latach 40. używała Armia Krajowa, zainspirowana artykułem, który ukazał się 5 marca 1942 roku w „Biuletynie Informacyjnym”, by walczyć z okupacyjną propagandą.

Pogranicznicy piszą, że „nowe dzieło polskiej reżyserki gloryfikuje patologiczne zjawisko nielegalnej migracji na granicy polsko-białoruskiej, a jednocześnie szkaluje polskich żołnierzy i funkcjonariuszy, pełniących ofiarną służbę w ochronie tej granicy”

#zydokomuna #ub #holland #strazgraniczna #antypolonizm

http://nczas.com/2023/09/09/straz-graniczna-o-filmie-holland-tylko-swinie-siedza-w-kinie/

22

Sommer: Przywrócić falęnczas.com

Nie ma wątpliwości, że na 6 tygodni przed wyborami, na samym starcie właściwej kampanii wyborczej, Konfederacja złapała zadyszkę i fala entuzjazmu generującego poparcie zamiast nadal się unosić, zaczęła opadać. Kilkukrotnie na łamach „NCz!” pisałem, że jestem przekonany, że nasze prawicowe ugrupowanie mogło osiągnąć nawet 20 proc. i ciągle sądzę, że jest to potencjalnie możliwe.

Gdy oglądałem jednego z polityków Konfederacji, zajmującego dobrą pozycję na listach w Warszawie, który na idiotyczne pytania pochodzącego z dobrej ubeckiej rodziny red. Morozowskiego z TVN, zaczął żałośnie kwilić o przeżywanych wzruszeniach na żydowskim cmentarzu w Lesku, przyznam, że spadły mi kapcie. Bo przecież po to powstała Konfederacja, byśmy takich tekstów już więcej słuchać nie musieli. Ja na miejscu tego polityka powiedziałbym, że jest zupełnie oczywiste, że wszystkim wrogom Polski trzeba po prostu powiedzieć nie, bez względu na to czy są Rosjanami, Żydami czy Niemcami. A bycie Żydem nikogo na krytykę nie immunizuje. I zapytałbym red. Morozowskiego, czy przypadkiem jego pytania nie wynikają z antypolskiego rasizmu i żydowskiego supremacjonizmu.

http://nczas.com/2023/08/28/sommer-przywrocic-fale/

#konfederacja #ub #zydzi #lewactwo #polityka #wybory

5

Syn Akowca napisał list do Engelkingwprawo.pl

5

Ubecy wystawili jego zwłoki na widok publiczny!prawy.pl

https://prawy.pl/112763-ubecy-wystawili-jego-zwloki-na-widok-publiczny/

Por. Jan Leonowicz był jednym z najbardziej zasłużonych żołnierzy antykomunistycznego podziemia w powojennej Polsce. Walczył z okupantami niemieckim i sowieckim oraz z ukraińskimi nacjonalistami z UPA. Zginął 9 lutego 1951 r. w miejscowości Nowiny na Lubelszczyźnie w zasadzce zorganizowanej przez UB jako jeden z ostatnich dowódców partyzantki Okręgu Zamojskiego Zrzeszenia WiN.
#historia #komunizm #ub #zolnierzewykleci

9