Izraelski minister wezwał do wojny na Zachodnim Brzegukresy.pl

Minister finansów Becalel Smotricz powiedział, że izraelskie siły zbrojne powinny „pójść na wojnę” na okupowanym Zachodnim Brzegu i powtórzyć to, „co zrobiły w Strefie Gazy”.

Izraelski minister powiedział w wywiadzie dla Ynet News opublikowanym w niedzielę, że Izrael musi „wypowiedzieć wojnę w Judei i Samarii, aby zrobić tam to, co zrobiliśmy w Strefie Gazy, czyli zlikwidować Autonomię Palestyńską, która jest władzą terrorystyczną”. Smotricz użył nomenklatury, jaką wobec Zachodniego Brzegu Jordanu używają syjoniści.

Smotricz odpowiadał na pytanie o to, jak Izrael powinien zwalczać rosnące „napięcia pod względem bezpieczeństwa” na okupowanym Zachodnim Brzegu.

Na głównym okupowanym terytorium palestyńskim wzmożeniu w bieżącym roku uległa nie tylko aktywność służb bezpieczeństwa i wojska, ale też przemoc ze strony mieszkańców nielegalnych osiedli żydowskich.

Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) odnotowało ponad 1330 ataków osadniczych na Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu od stycznia do końca lipca, średnio sześć dziennie, co jest najwyższą liczbą od około 20 lat.

Różne grupy osadników, często wspierane lub chronione przez izraelskich żołnierzy, atakowały Palestyńczyków na różne sposoby, w tym strzelając, oblegając domy i angażując się w inne formy przemocy na tle religijnym, które eksperci określają mianem „pogromów”.

W oświadczeniu wydanym w niedzielę palestyńskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Uchodźców stwierdziło, że komentarze Smotricza wpisują się w kontekst polityki rządu Izraela, która obejmuje zabijanie i przesiedlanie Palestyńczyków, a także rozbudowę nielegalnych osiedli, konfiskatę ziemi i próby aneksji siłą.

Zachodni Brzeg Jordanu i wschodnią Jerozolimę Izraelczycy okupowali w 1967 roku. Rozpoczęli od razu akcję żydowskiego osadnictwa na tych terenach. Społeczność międzynarodowa sprzeciwia się budowie nowych osiedli, a zdecydowana większość państw i ONZ uznaje je za nielegalne. Dzisiaj około 700 tysięcy Żydów, 10 proc. populacji żydowskiej w Izraelu, żyje na tych dwóch obszarach obok 2,7 milionów rdzennych palestyńskich mieszkańców.

W 1995 r. Izrael i Palestyńczycy zatwierdzili w ramach drugiego porozumienia z Oslo funkcjonowanie na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazu Autonomii Palestyńskiej. Jednak główne palestyńskie terytorium podzielono na strefy A, B i C. Ta ostatnia, stanowiąca większość terytorium Zachodniego Brzegu znajduje się pod wyłączną kontrolą władz Izraela, w strefie B Izraelczycy mają formalnie kompetencje w dziedzinie bezpieczeństwie. Jedynie strefa A jest teoretycznie pod pełną administracją władz Autonomii Palestyńskiej, w praktyce jednak i tam Izraelczycy prowadzą swoje operacje jednostronnie.

W ubiegłym roku rząd Binjamina Netanjahu zapowiedział nasilenie kolonizacji Zachodniego Brzegu, a niektórzy ministrowie jego rządu wprost opisują ją jako środek niedopuszczenia do funkcjonowania niepodległego i zdolnego do życia państwa palestyńskiego.

Pod koniec sierpnia bieżącego roku władze Izraela ogłosiły budowę nowego osiedla dla żydowskich kolonistów.

http://kresy.pl/wydarzenia/izraelski-minister-wezwal-do-wojny-na-zachodnim-brzegu/

#zydzi #palestyna #gaza #zachodibrzeg #mordercy #ludobojstwo

5

Wasyl Bodnar chce opowiadać o polskich zbrodniach na Ukraińcach. „W Polsce dominuje negatywne postrzeganie UPA”kresy.pl

Dzień po zbrodni, której obywatel Ukrainy dokonał w Jarosławiu, pojawił się wywiad z ambasadorem Ukrainy w Polsce Wasylem Bodnarem, który przekonuje o konieczności opowiedzenia o polskich zbrodniach na Ukraińcach. Dyplomata mówi o potrzebie prowadzenia badań historycznych, wskazując na wydarzenia, które jego zdaniem pozostają w cieniu.

Ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar w rozmowie z RBC-Ukraine ocenił, że kwestie historyczne pozostaną ważnym elementem polskiego dyskursu politycznego do końca kampanii wyborczej w 2027 roku.

Bodnar mówił, że w Polsce dominuje negatywne postrzeganie UPA i wskazał na potrzebę wykorzystania archiwów polskich i ukraińskich oraz uwzględnienia perspektywy obu państw.

„Chcemy pokazać tę część historii, która nie jest przedstawiana w Polsce: o zbrodniach popełnionych na Ukraińcach” — powiedział ambasador Ukrainy.

Według dyplomaty badania powinny obejmować również działania podejmowane wobec ukraińskich miejscowości oraz wydarzenia określane jako pacyfikacja, rewindykacja i operacja „Wisła”.

„Naszym zadaniem jest pokazanie tej części historii, która pozostała w cieniu i nie jest przedstawiana w Polsce: o zbrodniach popełnionych na Ukraińcach, akcjach karnych przeprowadzanych przeciwko ukraińskim miejscowościom, o tym, czym naprawdę były pacyfikacja, rewindykacja i operacja Wisła” — powiedział dyplomata.

Bodnar zaznaczył jednocześnie, że Ukraina powinna samodzielnie zbadać wydarzenia na Wołyniu oraz ustalić, jakie zbrodnie zostały popełnione przez stronę ukraińską.

„Zbrodnie przeciwko ludności cywilnej to zbrodnie wojenne. Musimy potępiać zbrodnie przeciwko ludności cywilnej niezależnie od narodowości sprawców. Takie zbrodnie nie mają usprawiedliwienia” — podkreślił ambasador.

Napięcia w relacjach Warszawy i Kijowa

W rozmowie Bodnar odniósł się również do obecnych relacji Polski i Ukrainy. Zapytany o sposób znalezienia równowagi między interesami obu państw wskazał na konieczność uwzględniania zarówno interesu narodowego, jak i wrażliwości zagranicznego partnera.

„Przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji należy wziąć pod uwagę własny interes narodowy oraz wrażliwość partnera zagranicznego” — stwierdził dyplomata.

Bodnar ocenił również, że Polska znajduje się w stanie wojny hybrydowej z Rosją. Jego zdaniem polskie siły polityczne rozumieją zagrożenie ze strony Moskwy, a Polska należy do najaktywniejszych głosów ostrzegających przed tym zagrożeniem.

„Polska znajduje się w stanie wojny hybrydowej z Rosją” — powiedział ambasador. „Nie ma innego wroga, siły polityczne doskonale to rozumieją” — dodał.

Ambasador Ukrainy: Musimy zdecydować czy idziemy naprzód z Banderą, czy z narodem ukraińskim [+VIDEO]

Zabójstwo w Jarosławiu

Wywiad z Wasylem Bodnarem ukazał się dzień po tym, gdy ukraiński nożownik zaatakował jarosławskie Opactwo przy ul. Benedyktyńskiej. Mężczyzna zaatakował czterech mężczyzn i kobietę. Wśród poszkodowanych było trzech księży. Jeden z zaatakowanych duchownych, ks. Stanisław, zmarł. Dwóch innych mężczyzn po operacjach trafiło na oddział intensywnej terapii w bardzo ciężkim stanie

Prokuratura sformułowała wobec mężczyzny zarzuty zabójstwa, usiłowania zabójstwa oraz spowodowania ciężkich obrażeń ciała.

Według biegłych stan psychiczny mężczyzny nie pozwala obecnie na jego udział w czynnościach procesowych. Powodem są nasilone objawy psychotyczne, silne pobudzenie psychoruchowe, rozkojarzenie toku myślenia oraz brak logicznego kontaktu. Ihor M. wymaga leczenia przeciwpsychotycznego i przebywa obecnie w szpitalu psychiatrycznym.

Według nieoficjalnych informacji 31-latek ma posiadać zarówno ukraiński, jak i niemiecki paszport, a także polski numer PESEL. Media podały również, że miał wcześniej służyć w ukraińskiej armii i walczyć na froncie.

Mężczyzna miał przyjechać do Polski z Niemiec i kierować się w stronę granicy z Ukrainą. Według medialnych ustaleń próbował przekroczyć granicę, jednak ostatecznie do tego nie doszło.

Na sprawę zareagował prezydent Wołodymyr Zełenski, który złożył kondolencje bliskim zabitego księdza i podkreślił, że sprawca powinien zostać ukarany zgodnie z polskim prawem.

„W Opactwie Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu obywatel Ukrainy dopuścił się straszliwej zbrodni. Jesteśmy wstrząśnięci tym złem” – napisał Zełenski w mediach społecznościowych.

Wcześniej do wydarzeń odnieśli się premier Donald Tusk, prezydent Karol Nawrocki oraz minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

http://kresy.pl/wydarzenia/wasyl-bodnar-chce-opowiadac-o-polskich-zbrodniach-na-ukraincach-w-polsce-dominuje-negatywne-postrzeganie-upa/

#upa #upadlina #banerowcy #ludobojstwo #mordercy #Polska

15

ZAMKNĄĆ SZCZUJNIĘ - Dyrektor POLIN zestawił NSZ z UPA. Jest reakcja organizacji kresowychkresy.pl

Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” oraz Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów skierowały pismo do minister kultury Marty Cienkowskiej w sprawie wypowiedzi dyrektora Muzeum POLIN prof. Dariusza Stoli. Historyk porównał wcześniej UPA do Narodowych Sił Zbrojnych.

Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” wraz ze Stowarzyszeniem Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów skierowało do minister kultury Marty Cienkowskiej protest dotyczący wypowiedzi dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN prof. Dariusza Stoli. Organizacje poinformowały o swoim działaniu w mediach społecznościowych w 84. rocznicę utworzenia Narodowych Sił Zbrojnych.

Autorzy protestu przypomnieli sierpniową wypowiedź Stoli, w której historyk, mówiąc o Ukraińskiej Powstańczej Armii, wskazał na podobieństwa między nią a NSZ i Obozem Narodowo-Radykalnym.

„Pamiętają Państwo skandaliczne słowa prof. Dariusza Stoli, dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, który zrównał Narodowe Siły Zbrojne ze zbrodniarzami z UPA? Do dzisiaj nie zostały wobec niego wyciągnięte żadne konsekwencje służbowe” – napisało stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć”.

W sierpniu, podczas programu Polsat News „Najważniejsze pytania”, Stola mówił o stosunkach polsko-ukraińskich, sporach historycznych oraz podejściu Ukraińców do dziedzictwa UPA. Ocenił, że oczekiwanie obecnie od strony ukraińskiej zasadniczego rozliczenia z tą częścią historii jest „nierealistyczne”.

„Oczekiwanie, że Ukraińcy teraz się poważnie rozliczą z dziedzictwem UPA, jest po prostu nierealistyczne” – stwierdził wówczas dyrektor POLIN.

Odnosząc się do patronów ukraińskich jednostek wojskowych związanych z UPA, Stola porównał tę formację z polskimi organizacjami narodowymi. „My mieliśmy podobnych ludzi. U nas się to nazywało Narodowe Siły Zbrojne i ONR” – powiedział.

Historyk stwierdził następnie, że wskazane przez niego polskie środowiska miały „bardzo podobny program” do UPA. Jako podobieństwa wymienił negatywny stosunek do demokracji oraz mniejszości narodowych. Jego zdaniem przedstawiciele takich organizacji nie byliby właściwymi patronami polskiej jednostki wojskowej.

Stola zaznaczył jednocześnie, że Polska nie jest w stanie narzucić Ukraińcom sposobu oceny własnej historii. Według niego podczas trwającej wojny na Ukrainie kwestie historyczne nie będą dla strony ukraińskiej pierwszoplanowe, jednak powinny powrócić po zakończeniu działań wojennych.

„Wspólnota i Pamięć” poinformowała, że wobec braku – w ocenie organizacji – konsekwencji po wypowiedzi dyrektora POLIN, zdecydowała się skierować sprawę do szefowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, któremu podlega muzeum.

http://kresy.pl/wydarzenia/dyrektor-polin-zestawil-nsz-z-upa-jest-reakcja-organizacji-kresowych/

#antypolacy #antypolonizm #zydzi #nsz #upa #banderowcy #mordercy #ludobojstwo

15

PRZECIEŻ TO NASI SERDECZNI PRZYJACIELE I STRATEGICZNI SOJUSZNICY - Ukraina nie wpuściła pracownika IPN na pogrzeb ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Siekierka: Ze strony MSZ nadal ciszakresy.pl

Dr Michał Siekierka, pracownik IPN, któremu Ukraina uniemożliwiła udział w pogrzebie ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu, wciąż nie otrzymał wyjaśnień dotyczących przyczyn zakazu wjazdu. „Jak na razie w tej sprawie jest cisza” – przekazał. Stowarzyszenie Wspólnota i Pamięć zarzuca MSZ brak wsparcia dla polskiego obywatela.

W sobotę Stowarzyszenie Wspólnota i Pamięć odniosło się w sobotę do sprawy dr. Michała Siekierki, pracownika naukowego Instytutu Pamięci Narodowej i wiceprezesa Stowarzyszenia Upamiętniania Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów. Historyk 30 sierpnia nie został wpuszczony na Ukrainę, gdy jechał na uroczystości pogrzebowe ofiar ludobójstwa w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej.

„Chciałem poczekać z nagraniem filmu do czasu, aż uzyskam jakąkolwiek odpowiedź z MSZ, jaki był powód niewpuszczenia mnie na Ukrainę, ale jak na razie w tej sprawie jest cisza” – powiedział Siekierka w opublikowanym w sobotę nagraniu.

Historyk podziękował jednocześnie politykom oraz wszystkim osobom, które po nagłośnieniu sprawy wystąpiły w jego obronie i domagały się wyjaśnień.

Wspólnota i Pamięć przypomniała, że w sprawie kierowano interpelacje poselskie, zorganizowano konferencję prasową w Sejmie, a interwencję podjął również Instytut Pamięci Narodowej. Zdaniem stowarzyszenia, mimo apeli i próśb kierowanych do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, polski rząd nie podjął działań, które doprowadziłyby do wyjaśnienia przyczyn decyzji strony ukraińskiej.

„Jak widać, MSZ w takich sytuacjach pozostawia polskiego obywatela bez wsparcia” – oceniło stowarzyszenie.

Do zdarzenia doszło 30 sierpnia na przejściu granicznym Dorohusk–Jagodzin. Siekierka podróżował jednym z trzech autokarów wiozących uczestników pogrzebu 55 Polaków, których szczątki odnaleziono podczas ekshumacji w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Wśród odnalezionych ofiar było 26 dzieci.

Podczas kontroli granicznej Siekierka dowiedział się, że od 2023 roku obowiązuje go trzyletni zakaz wjazdu na Ukrainę, wydany na podstawie decyzji Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Jak relacjonował, wcześniej nie wiedział o istnieniu takiego zakazu i nie przedstawiono mu powodów, dla których został nim objęty.

Sprawa wywołała reakcję części polityków. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak domagał się od władz Ukrainy wyjaśnień oraz stanowczej reakcji polskiego państwa. Podczas konferencji prasowej w Sejmie zarzucił MSZ, że w tej sprawie „w sposób skandaliczny milczy”.

Interweniował również IPN. Zastępca prezesa Instytutu Karol Polejowski zwrócił się 2 września do ambasadora Ukrainy w Polsce Wasyla Bodnara o podanie przyczyn odmowy wjazdu, wskazanie osoby lub instytucji, która podjęła decyzję, oraz przedstawienie jej podstawy. Pismo przekazano także do wiadomości ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukraina-nie-wpuscila-pracownika-ipn-na-pogrzeb-ofiar-ludobojstwa-na-wolyniu-siekierka-ze-strony-msz-nadal-cisza/

#sikorski #msz #ipn #wolyn #upadlina #upa #nabderowcy #mordercy #ludobojstwo #Polska

12

Tragedia po izraelskich bombardowaniach. Nie żyje kilkadziesiąt osób, w tym wiele dziecinczas.info

Co najmniej 21 osób, w tym 11 dzieci, zginęło w środę w Strefie Gazy w wyniku zawalenia się budynku mieszkalnego, uszkodzonego we wcześniejszych izraelskich bombardowaniach – podała agencja AP, powołując się na miejscowe ministerstwo zdrowia.

Wcześniej w środę palestyńska obrona cywilna informowała o śmierci 12 osób, w tym pięcioro dzieci. Ponad 100 osób było poszukiwanych.

Według AP ratownicy przeszukiwali gruzy gołymi rękoma. Przez niemal rok od zawarcia zawieszenia broni w wojnie pomiędzy Izraelem a palestyńskim Hamasem w Stefie Gazy nie były prowadzone prace w celu odbudowy zniszczonych budynków – podkreśliła agencja.

Rzecznik ministerstwa zdrowia Stefy Gazy Zaher al-Wahidi powiedział AP, że wśród ofiar jest 11 dzieci i pięć kobiet, a 14 osób zostało rannych. Dodał, że ratownicy zakończyli już poszukiwania.

Stacja BBC podała natomiast, powołując się na ratowników, że do szpitali przewieziono 45 osób, a wśród ofiar śmiertelnych jest ośmioro dzieci.

Według palestyńskiej obrony cywilnej w zwalonym sześciopiętrowym budynku w mieście Gaza mieszkało sześć rodzin, które zdawały sobie sprawę, że znajduje się on na skraju zawalenia, ale nie miały dostępu do innego schronienia.

W trwającej od prawie trzech lat wojnie Izraela z Hamasem zginęło ponad 73 tys. Palestyńczyków, a 174 tys. zostało rannych; poległo też 472 żołnierzy izraelskich.

Według danych ONZ w czasie wojny uszkodzonych zostało około 80 proc. budynków w Strefie Gazy, a około 1,9 mln osób, czyli 90 proc. ludności tego terytorium, zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Mimo zawieszenia broni trwa kryzys humanitarny.

http://nczas.info/2026/09/17/tragedia-po-izraelskich-bombardowaniach-nie-zyje-kilkadziesiat-osob-w-tym-wiele-dzieci-video/

#zydzi #mordercy #ludobojstwo #gaza #palestyna

15

Braun i pomnik oddziału UPA, który mordował Polaków. IPN potwierdza: Samowolka i nieudowodniony związek z miejscem pochówkunczas.info

Zdjęcie

IPN potwierdził, że pomnik UPA w gminie Dołhobyczów, w który Grzegorz Braun uderzał młotem, powstał bez uzgodnień i zezwoleń. Ponadto nie potwierdzono jego związku z miejscem pochówku. Wójt Dołhobyczowa zasugerował ekshumacje i przeniesienie szczątków ukraińskich bandytów jak i samego pomnika na Ukrainę.

Grzegorz Braun trafił na pomnik UPA w Polsce. Lider KKP zamieścił nagranie, na którym widać jak niszczy poświęcony ukraińskim zbrodniarzom obiekt.

– Rzecz powinna była być pierwszego dnia po wykryciu tej notabene anonimowej samowolki rozwiązana przez służby i to wcale niekoniecznie specjalne. Ten obelisk obrażający pamięć ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach powinien być usunięty profesjonalnymi narzędziami, które natychmiast powinny być tutaj sprowadzone po udokumentowaniu przestępstwa pochwalania nazizmu, banderyzmu – powiedział Braun.

Więcej o tym przeczytacie w artykule poniżej.

Sprawą zajął się IPN. Instytucja przyznała, że obiekt w gminie Dołhobyczów upamiętnia zbrodniarzy z UPA, którzy mieli zostać zlikwidowani przez grupę operacyjną NKWD w lutym 1946 roku. Podkreślono, że związek pomnika z miejscem pochówku ukraińskich bandytów nie został potwierdzony.

– IPN nie dysponuje źródłami historycznymi mogącymi potwierdzić, czy członkowie UPA zostali tam faktycznie pochowani i jaki był ich udział w zbrodniach popełnionych na Polakach – powiedział dr hab. Jacek Romanek, naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Lublinie.

Ponadto z informacji IPN wynika, że pomnik postawiono samowolnie, z inicjatywy nieznanych osób po koniec lat 90-tych ubiegłego wieku lub po 2000 roku. Wówczas teren ten należał do Skarbu Państwa.

– Obiekt powstał na terenie ówcześnie należącym do Skarbu Państwa bez jakichkolwiek uzgodnień i zezwoleń. IPN nie opiniował również zgodnie z posiadanymi kompetencjami ustawowymi istniejącego upamiętnienia. Nie był również uzgadniany w okresie przed 2016 r. przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – podkreślił dr hab. Romanek.

W sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy na temat inicjatywy Brauna. Starosta hrubieszowski Józef Kuropatwa odniósł się do samego pomnika.

– Postawiony nielegalnie, nieuzgodniony z nikim. Na naszym terenie, przeciwko nam – skwitował Kuropatwa.

Dodał, że sprawę rozstrzygnąć mogłyby ekshumacje i przetransportowanie ich na Ukrainę wraz z pomnikiem.

Do sprawy odniósł się także Sławomir Ozdyk. Bandyci zbrodniczej UPA, których upamiętnia nielegalnie postawiony pomnik mieli bezpośredni udział w mordowaniu Polaków.

„Po bitwie stoczonej 26 lutego 1946 r. w lesie Czepycz pod Liskami z 3. batalionem 18. pułku 64. Dywizji Wojsk Wewnętrznych NKWD pochowano tam żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), przede wszystkim związanych z kureniem 'Wowky’ (’Wilki’). Według dostępnych opracowań na Białystoku spoczęło co najmniej 37 poległych, podczas gdy późniejsze upamiętnienie obejmuje większą liczbę nazwisk. Mariusz Sawa wskazuje, że wymieniono na nim również kilku członków UPA poległych w innych okolicznościach i pogrzebanych gdzie indziej, a zarazem pominięto część osób rzeczywiście spoczywających w tym miejscu. Inskrypcja nie jest zatem ścisłym wykazem pochowanych” – napisał Sławomir Ozdyk na X.

„Rekonstrukcja ich biografii ukazuje zróżnicowane wcześniejsze drogi służbowe. Co najmniej czterech służyło w Ukraińskiej Policji Pomocniczej (Ukrainische Hilfspolizei), podporządkowanej niemieckiej Policji Porządkowej (Ordnungspolizei) i stanowiącej część aparatu okupacyjnego III Rzeszy. Oprócz zadań porządkowych, ochronnych i przeciwpartyzanckich jej funkcjonariusze uczestniczyli w niemieckich represjach i zbrodniach na ludności cywilnej, w tym na Polakach i Żydach. Dwóch służyło wcześniej w Armii Czerwonej, a kolejnych dwóch w Dywizji SS „Galizien” („Galicja”), ukraińskiej jednostce Waffen-SS pozostającej pod niemieckim dowództwem. Kilku przeszło przez Baudienst (Służbę Budowlaną w Generalnym Gubernatorstwie). Około trzech należało do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Większość wstąpiła do UPA w 1944 r., dwóch zaś dopiero w styczniu 1946 r.” – relacjonował Ozdyk.

„25 marca 1945 r. w Kryłowie sotnia 'Wowky’, wykorzystując mundury sowieckie i podając się za oddział NKWD, opanowała posterunek Milicji Obywatelskiej (MO). Zatrzymano milicjantów, członków polskiej samoobrony oraz cywilów. Część zamordowano na miejscu, pozostałych uprowadzono i rozstrzelano w okolicznych lasach. Egzekucje zatrzymanych odnotowano także w kronice oddziału. 18 maja 1945 r. formacja ta dokonała mordów na polskiej ludności cywilnej w rejonie Radkowa, Łachowców, Rzeplina i Brodzicy (Bohorodycy). Zginęło kilkudziesięciu Polaków; dla samej Brodzicy/Bohorodycy baza ofiar IPN podaje 45 zabitych. Był to jeden z ostatnich epizodów antypolskiej działalności OUN-B i UPA na tym obszarze przed zawarciem rozejmu z polskim podziemiem poakowskim. Z 'Wowky’ wiązane są również zabójstwa dokonane w Liskach. W 2020 r. Instytut Pamięci Narodowej (IPN) odnalazł tam szczątki trzech osób złożone w płytkich, pojedynczych jamach, uznanych za prawdopodobne ofiary tego oddziału” – czytamy.

Jak następnie podkreślił, w tym kontekście „problemem nie jest samo istnienie i oznaczenie mogiły, lecz nadanie jej charakteru heroizującego”.

„Upamiętnienie zmarłych należy wyraźnie odróżnić od publicznego przedstawiania ich jako bohaterów. Jeżeli późniejszą walkę z NKWD uznać za wystarczającą podstawę do heroizacji, konsekwencją takiego kryterium byłaby możliwość analogicznego stawiania pomników członkom innych nazistowskich formacji tylko dlatego, że w pewnym momencie walczyli przeciw Związkowi Sowieckiemu. Pomnik o takim charakterze jest świadomym aktem polityki historycznej i nie powinien opierać się na przemilczaniu służby w strukturach podporządkowanych III Rzeszy ani udziału formacji, do których należeli, w antypolskich akcjach obejmujących uprowadzenia i mordowanie polskiej ludności cywilnej” – podsumował Sławomir Ozdyk.

http://nczas.info/2026/09/12/braun-i-pomnik-oddzialu-upa-ktory-mordowal-polakow-ipn-potwierdza-samowolka-i-nieudowodniony-zwiazek-z-miejscem-pochowku/

#Braun #Polska #upa #mordercy #ludobojstwo #banderowcy

14

Bandera zdechł jak szczur

Zamiast plutonu egzekucyjnego – ołowiana rurka ukryta w gazecie i kwas pruski. Tak sowieckie KGB zlikwidowało jednego z największych zbrodniarzy II wojny światowej i ideologa Rzezi Wołyńskiej.

W październiku 1959 r. Stepan Bandera żył wygodnie w RFN, ukrywając się w Monachium pod fałszywym nazwiskiem Stefan Popel. Myślał, że uciekł przed sprawiedliwością, ale sowiecki wywiad wydał już wyrok.

Został zlikwidowany przez sowieckiego agenta Bohdana Staszyńskiego, który dwa lata wcześniej "przetestował" tę samą metodę na innym ukraińskim działaczu. Zabójca użył specjalnie zaprojektowanego pistoletu strzelającego oparami cyjanku potasu. Gaz zabił Banderę w klatce schodowej, pozorując natychmiastowe zatrzymanie akcji serca. Zbrodnia była na tyle doskonała, że niemieccy lekarze początkowo uznali to za zwykły zawał! Prawda wyszła na jaw dopiero w 1961 roku, gdy Staszyński uciekł do Berlina Zachodniego.

Człowiek, który natchnął zbrodniarzy z UPA do mordowania dziesiątek tysięcy bezbronnych Polaków na Kresach, nie poległ jak bohater. Zdechł jak szczur, otruty we własnej klatce schodowej przez swoich dawnych mocodawców.

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/3095396350660809

#bandera #szczur #zbrodniarze #mordercy #upa

12

JAKŻEBY INACZEJ, MORDERCY KOBIET I DZIECI TO PRZECIEŻ ICH NARODOWI BOHATERZY - Ukraińcy potępiają Grzegorza Brauna, a prokuratura „bada” sprawę. „Polityczny margines w Polsce” [VIDEO]nczas.info

Zdjęcie

MSZ Ukrainy potępiło w piątek zniszczenie pomnika i miejsca pochówku żołnierzy UPA w uroczysku Białystok w województwie lubelskim i oświadczyło, że margines polityczny w Polsce nie wymyślił nic lepszego od walki z grobami. Prokuratura bada okoliczności zniszczenia. Grzegorz Braun pokazał w czynie co należy zrobić z ukraińska samowolą budowlaną upamiętniającą członków ludobójczej Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnej za bestialskie wymordowanie ponad 100 tysięcy Polaków, głownie kobiet i dzieci.

„Polityczny margines w Polsce nie wymyślił nic lepszego, niż walka z grobami. I to w czasie, gdy trwa prawdziwa wojna, która stanowi egzystencjalne zagrożenie zarówno dla Ukrainy, jak i dla Polski” – przekazał w komentarzu dla mediów ukraiński resort dyplomacji. „To haniebne i niemoralne zachowanie, które u każdego normalnego człowieka może wywołać jedynie wstyd i potępienie” – oceniono.

Ukraińskie MSZ wyraziło oczekiwanie, że właściwe polskie organy dokonają oceny prawnej tych działań, a uszkodzony pomnik oraz inne miejsca ukraińskiej pamięci w Polsce zostaną naprawione. Ministerstwo zaznaczyło, że nie można dopuścić do powtórki podobnych zdarzeń w przyszłości.

„Ukraina konsekwentnie opowiada się za stosowaniem tej samej zasady po obu stronach granicy: ukraińskie miejsca pamięci w Polsce oraz polskie miejsca pamięci w Ukrainie powinny być chronione. Nikt nie ma prawa zamieniać pamięci i szacunku dla zmarłych w przedstawienie cyrkowe, służące osiąganiu własnych celów politycznych” – oświadczyło MSZ Ukrainy.

Wcześniej prokuratura w Zamościu poinformowała, że bada okoliczności zniszczenia w uroczysku Białystok pomnika i miejsca pochówku żołnierzy UPA, którzy polegli w walce z NKWD w 1946 r. Śledczy zabezpieczyli m.in. film, na którym europoseł Grzegorz Braun uderza w kamienny obelisk ciężkim narzędziem.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu prok. Rafał Kawalec poinformował w piątek PAP, że postępowanie przygotowawcze dotyczy „znieważenia grupy narodowości ukraińskiej poprzez uszkodzenie miejsca spoczynku osób poległych w walce z funkcjonariuszami NKWD” w miejscowości Białystok w gminie Dołhobyczów.

Jak ustalono, w ostatnią niedzielę nieznani sprawcy „z powodu przynależności narodowej poległych osób” zniszczyli herb i napisy wyryte na monumencie w sposób uniemożliwiający ich odczytanie. Za te czyny grozi do pięciu lat więzienia.

Braun likwiduje samowolę budowalną ku czci ludobójców z UPA

Europoseł Braun w czwartek opublikował na platformie społecznościowej nagranie, na którym on i inne osoby ciężkim narzędziem uderzają w kamienny obelisk, kruszą go i uszkadzają. Z zamieszczonych informacji wynika, że chodzi o pomnik żołnierzy ludobójczej Ukraińskiej Powstańczej Armii, który znajduje się w gm. Dołhobyczów.

„Obelisk obrażający pamięć ofiar ukraińskiego Ludobójstwa na Polakach powinien zostać usunięty profesjonalnymi narzędziami natychmiast po udokumentowaniu przestępstwa banderyzmu!” – napisał lider Konfederacji Korony Polskiej.

– Rzecz powinna była być pierwszego dnia po wykryciu tej notabene anonimowej samowolki rozwiązana przez służby i to wcale niekoniecznie specjalne. Ten obelisk obrażający pamięć ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach powinien być usunięty profesjonalnymi narzędziami, które natychmiast powinny być tutaj sprowadzone po udokumentowaniu przestępstwa pochwalania nazizmu, banderyzmu – mówi na nagraniu Grzegorz Braun.

– Ale jak usłyszeliśmy dzisiaj na dożynkach w pobliskiej miejscowości, uwaga, Polacy się boją. Sugestia z mojej strony, że zadziałać mogłaby właśnie np. jakaś Ochotnicza Straż Pożarna, ta sugestia spotkała się natychmiast z bardzo rzeczową, zdroworozsądkową odpowiedzią, że, cytuję: Obawialibyśmy się, że ich podpalą – dodał Braun.

Prokurator Kawalec zapytany przez PAP o film powiedział, że śledczy zabezpieczyli nagranie dokumentujące to zdarzenie i przesłuchali świadków. Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie, która poszukuje sprawców i ustala, czy doszło do przestępstwa.

Rzecznik dodał, że nikomu nie postawiono zarzutów. Nie wykluczył, że jeśli zaistnieje taka potrzeba, to zostanie wdrożona procedura uchylenia immunitetu.

Uszkodzony pomnik znajduje się na terenie uroczyska Białystok w pobliżu miejscowości Liski w powiecie hrubieszowskim (woj. lubelskie), gdzie pochowanych jest 41 żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii, którzy zginęli w walkach z oddziałem NKWD pod Liskami w lutym 1946 r. Pierwotne upamiętnienie w tym miejscu powstało prawdopodobnie w latach 1996-1997. W 2019 r. na mogile osadzono duży kamień granitowy z wygrawerowanym godłem Ukrainy, pod którym umieszczono napis oraz dane pochowanych osób (imię, nazwisko, wiek i prawdopodobnie miejsce zamieszkania).

Kamienny obelisk był niszczony już wcześniej. Kilka tygodni temu odkryto uszkodzenie pomnika, polegające na pomalowaniu go sprejem i wycięciu łuku zdobiącego pomnik, który był jego integralną częścią.

„W trakcie działań zabezpieczono ślady materialne, w tym puszkę po farbie w sprayu, butelkę po alkoholu i koszulkę, a w pobliskich zaroślach odnaleziono odcięty łuk” – przekazało PAP w sierpniu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Ambasada Ukrainy w Polsce potępiła wówczas ten akt wandalizmu. Jej zdaniem wszelkie przejawy uszkadzania miejsc pamięci są niedopuszczalne. „Niezależnie od trudnych i tragicznych kart wspólnej historii, miejsca pochówku oraz upamiętnienia powinny pozostawać poza sporami politycznymi i być przedmiotem szacunku” – podkreślono w komunikacie.

Lubelski Urząd Wojewódzki wyjaśniał, że grób członków UPA znajdujący się w gminie Dołhobyczów nie figuruje w ewidencji grobów i cmentarzy wojennych prowadzonej przez wojewodę. Prawdopodobnie jest samowolą budowlaną.

http://nczas.info/2026/09/11/ukraincy-potepiaja-grzegorza-brauna-a-prokuratura-bada-sprawe-polityczny-margines-w-polsce-video/

#Braun #Polska #ukraina #ukraincy #upa #bandreowcy #mordercy #ludobojstwo

15

W USA za rozdeptanie 3 małych żółwików grzywna 150000$ grzywny i 3 lata pozbawienia wolności/

Za zabicie 3 swoich dzieci dostanie 1 000 000$ na zrzutce i połowa kraju będzie jej bronić i współczuć....

Koniec jest bliski.

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/3136998909831643

#koniecswiata #spierdolenie #usa #mordercy #dzieci #satanizm

14

Helena Wolińska, Gizela Jagielska, „Gazeta Wyborcza” i Muzeum POLINnczas.info

Zdjęcie

Helena Wolińska (naprawdę Fajga Mindla Danielak), prócz mordowania dorosłych, agitowała za mordowaniem dzieci. W 1962 r. wydała książkę, pt. „Przerwanie ciąży w świetle prawa karnego”, na podstawie swojej pracy doktorskiej. Ale krwawa stalinowska prokurator ma we współczesnej Polsce wierne naśladowczynie. To np. ginekolożka – dla obrońców życia morderczyni nienarodzonych dzieci, aborterka Gizela Jagielska szukająca pracy w kolejnych polskich szpitalach.

Gizela Jagielska to resortowe dziecko. Pochodzi z żydowskiej rodziny Jakubowiczów z Nowego Sącza, a dziadek Mojżesz Jakubowicz był po wojnie tajnym współpracownikiem bezpieki i walczył z Żołnierzami Wyklętymi.

To bodaj jako pierwsza ustaliła dziennikarka Dorota Kania. Ustalenia nie spodobały się rzecz jasna „Gazecie Wyborczej”, co rzeczony dziennik nie omieszkał wyrazić w szyderczo-manipulacyjnym tekście: „Kania zlustrowała przodków Jagielskiej i już wie, że lekarka realizuje śmiercionośne wytyczne, bo jej dziadek Żyd był w ORMO”.

A ja przypomnę, że dodatek do „Gazety Wyborczej” – „Wysokie Obcasy” – uznał Gizelę Jabłonśką za superbohaterkę.

Jak Hitler i Eva Braun?

Organ Adama Michnika ma jeszcze inną superbohaterkę – historyczną, choć nie z tak odległych czasów, bo zaledwie powojennych. To stalinowska prokurator-inkwizytorka Helena Wolińska, komunistyczna bestia.

Od kilku miesięcy w dzienniku z ul. Czerskiej obserwujemy nową odsłonę ocieplania i pudrowania bestii. A asumpt dała Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz (przedstawiana jako „historyczka i reporterka specjalizująca się w problematyce Europy Wschodniej”) i jej książka „Stygmat” (wydana przez Agorę).

Rozpłynął się nad pozycją m.in. prof. Adam Leszczyński (też związany z „Wyborczą”, ale również z innymi lewackimi ośrodkami propagandowymi: „Krytyką Polityczną” i „Oko.press”): „Wolińska i Brus [Włodzimierz Brus, mąż Heleny Wolińskiej] byli jednym z symboli »żydokomuny«, czarnymi charakterami historii PRL. W świetnie napisanej podwójnej biografii autorka pokazuje złożoność i wieloznaczność ich losów naznaczonych przez antysemityzm i komunizm – dwie wielkie ideologie XX wieku. Nie rozgrzesza, ale próbuje zrozumieć. Świetna książka!”.

I jeszcze fragment recenzji Artura Domosławskiego z „Gazety Wyborczej” o „Stygmacie”: „opowiada rozdzierającą historię dwojga ludzi, którzy stracili wszystkich i wszystko w Zagładzie. Uszli z życiem, a potem na gruzach starego świata szukali nadziei na sprawiedliwy porządek w komunizmie i Polsce Ludowej. (Tę nadzieję też im w końcu odebrano). Odkłamuje czarną legendę, jaką na użytek walki o władzę nad przeszłością i nie tylko przeszłością, stworzono w III RP na temat obojga – z półprawd, uprzedzeń, manipulacji, złej woli”.

To może, towarzysze, wydajcie i promujcie miłosną historię Adolfa Hitlera i Evy Braun, którzy „na gruzach starego świata szukali nadziei na sprawiedliwy porządek” w innym socjalizmie – nie internacjonalnym, ale narodowym, czyli nazizmie i III Rzeszy Niemieckiej?

„Zbrodniarka czy ofiara?”

A co na to Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN? W taki sposób pyta o Wolińską na swoim Facebooku: „Zbrodniarka czy ofiara? A może to pytanie jest zbyt proste? Helena Wolińska – prokuratorka wojskowa zaangażowana w stalinowski aparat represji. Żydówka, która przeżyła Zagładę. Komunistka, która po wojnie uwierzyła w możliwość zbudowania bardziej sprawiedliwego świata. Jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci historii PRL”.

To oczywiście wciskanie czytelnikom kitu, bo zbrodnie Wolińskiej na wielu polskich niepodległościowcach, z najsłynniejszym mordem na gen. Auguście Emilu Fieldorfie „Nilu” nie są kontrowersyjne, tylko świetnie udokumentowane.

Zrozumieć mordercę

W tym samym wpisie POLIN pisze o Brusie, już nawet bez kontrowersji, ale wyłącznie w superlatywach: „Wybitny ekonomista i również ocalały z Zagłady. W 1968 roku, w atmosferze antysemickiej kampanii, został usunięty z Uniwersytetu Warszawskiego, a kilka lat później wraz z Wolińską wyemigrował z Polski”. A zatem Brus to ofiara systemu, a właściwie nawet nie systemu, bo o komunizmie nie ma tu ani słowa, tylko ofiara antysemickich Polaków. Na Czerskiej chcieliby pewnie napisać o Brusie (wcześniej Beniaminie Zylberbergu): bohater, ale mogłoby się to nie skleić z karierą politruka w WP, a później komunistycznego ekonomisty.

Na koniec POLIN-owego wpisu otrzymujemy kwintesencję pudrowania: „Co się stanie, jeśli zamiast wydawać kolejny wyrok, próbujemy przyjrzeć się ich biografiom w całej ich niewygodnej złożoności? (…) Czy próba zrozumienia oznacza usprawiedliwienie? Czy potrafimy opowiadać o ludziach uwikłanych w historię bez dzielenia ich wyłącznie na winnych i niewinnych?

Wpis na Facebooku był zarazem zaproszeniem do Muzeum POLIN na spotkanie z autorką książki Katarzyną Kwiatkowską-Moskalewicz, które odbyło się 2 września. Czyli pudrowania bestii ciąg dalszy.

http://nczas.info/2026/09/08/helena-wolinska-gizela-jagielska-gazeta-wyborcza-i-muzeum-polin/

#zydzi #zydokomuna #mordercy

17

Izrael ewakuuje niektóre nielegalne osiedla żydowskie. „Ogromna presja USA”nczas.info

„Premier Izraela Benjamin Netanjahu nakazał ewakuację niektórych nielegalnych przyczółków osadniczych na okupowanym Zachodnim Brzegu” – poinformował w niedzielę portal „Ynet”. Według serwisu premier działa w tej sprawie „pod ogromną presją” administracji USA.

Według izraelskiej armii na Zachodnim Brzegu znajduje się około 100 nielegalnych przyczółków osadniczych. Około 20 z nich leży na terenach znajdujących się pod wyłączną kontrolą Autonomii Palestyńskiej lub pod jej kontrolą cywilną i izraelską kontrolą wojskową. To właśnie te przyczółki mają zostać wkrótce ewakuowane.

W świetle prawa międzynarodowego całe żydowskie osadnictwo na Zachodnim Brzegu jest nielegalne. Osiedla powstają jednak za zgodą izraelskiego rządu, a przyczółki nie mają formalnego zezwolenia izraelskich władz.

Przyczółki mogą mieć różną skalę – od kilku przyczep kempingowych po społeczności liczące kilkuset mieszkańców. W ostatnich latach wzrosła liczba przypadków zatwierdzania i legalizowania takich miejsc już po ich utworzeniu.

Pod koniec sierpnia Netanjahu zapowiedział dalszą rozbudowę osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu mimo rosnącego sprzeciwu międzynarodowego. Źródła „Ynetu” podały jednak, że ewakuacja przyczółków jest prowadzona pod bezpośrednim nadzorem premiera, który znajduje się pod „ogromną presją” administracji USA.

Ekspansji osadniczej towarzyszy przemoc wobec Palestyńczyków ze strony ekstremistycznych grup związanych z tym ruchem. Fala przemocy nasiliła się w ostatnim czasie i krytykował ją m.in. ambasador USA w Izraelu Mike Huckabee. Według ministerstwa zdrowia Autonomii Palestyńskiej od początku 2026 r. w atakach izraelskich osadników na Zachodnim Brzegu zginęło 21 Palestyńczyków.

Od czasu zajęcia Zachodniego Brzegu i Jerozolimy Wschodniej podczas wojny sześciodniowej w 1967 r. Izrael zbudował tam setki osiedli.

Na Zachodnim Brzegu mieszka około trzech milionów Palestyńczyków oraz ponad 500 tys. Izraelczyków. Większość żydowskich osiedli została zbudowana w całości lub częściowo na prywatnych gruntach palestyńskich.

W raporcie ONZ podano, że do końca maja 2025 r. na Zachodnim Brzegu istniało 271 przyczółków, mimo że izraelska armia szacuje ich liczbę na około 100.

ONZ oceniła, że przyczółki osadnicze powstają w pobliżu palestyńskich społeczności jako element przymusu, pod którego wypływem Palestyńczycy są zmuszani do opuszczenia domów i ziemi, a proces ten umacnia aneksję okupowanego terytorium. Według tego raportu osadnicy przejęli za pomocą przyczółków co najmniej 14 proc. powierzchni Zachodniego Brzegu.

Dla części ruchu osadniczego zajmowanie Zachodniego Brzegu ma podłoże religijno-nacjonalistyczne. Środowiska religijnego syjonizmu określają Zachodni Brzeg biblijnymi nazwami Judea i Samaria, i uznają ten teren za część żydowskiej ojczyzny obiecanej przez Boga w Biblii.

http://nczas.info/2026/09/07/izrael-ewakuuje-niektore-nielegalne-osiedla-zydowskie-ogromna-presja-usa/

#zydzi #palestyna #ludobojstwo #mordercy #usa

13

Nie wolno zapomnieć. Jak ukraińcy mordowali Polaków.

Świadectwo świadka bestialskich mordów.

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/2080639989505800

#mordercy #banderowcy #upadlina #upa #ludobojstwo

7

Żydowscy kolaboranci.

W okupowanej Warszawie wróg nie zawsze nosił niemiecki mundur. Jedną z najmroczniejszych i najbardziej perfidnych kart tamtych lat była działalność organizacji „Żagiew” – siatki konfidentów wywiadowczych opłacanych i zadaniowanych bezpośrednio przez Gestapo.

W jej skład wchodzili żydowscy kolaboranci (z Leonem Skosowskim na czele), którzy za cenę własnego przetrwania, broni i pieniędzy stali się bezlitosnym narzędziem w rękach okupanta. Udając zbiegów z getta, przenikali do struktur polskiego podziemia, namierzali szlaki AK i donosili na polskie rodziny ukrywające Żydów. Byli też głównymi wykonawcami potwornej pułapki – afery Hotelu Polskiego, w której zamożnych uciekinierów kuszono zagranicznymi paszportami, po czym ograbiono i wysłano wprost do obozów zagłady.

Polskie Państwo Podziemne nie znało litości dla zdrajców. 1 listopada 1943 roku w restauracji „Gospoda Warszawska” komórka likwidacyjna kontrwywiadu Armii Krajowej (Referat 993/W) dopadła Leona Skosowskiego. Egzekutorzy w biały dzień, z zimną krwią, wykonali wyrok śmierci. Kolaboracja z niemieckim okupantem nie miała narodowości – i w podziemnej Polsce kończyła się tak samo.

Zdjęcie

http://www.youtube.com/shorts/gwYbaDklI00

http://www.facebook.com/reel/2056253771923159

#zydzi #mordercy #ak #iiwojnaswiatowa

11

Protest narodowców w Muzeum POLIN. Chciano wybielić komunistyczną prokurator. „Skutecznie przerwaliśmy to haniebne spotkanie” [VIDEO]x.com

http://x.com/MWszechpolska/status/2095214110862422211

W środę w Muzeum POLIN miało odbyć się spotkanie, na którym planowana była dyskusja na temat stalinowskiej prokurator Heleny Wolińskiej. Młodzież Wszechpolska interweniowała, by nie dopuścić do wybielenia żydokomunistycznej prokurator.

Na profilu MW pojawiło się nagranie z interwencji.

„Wszechpolacy nie pozwalaja na to, by Muzeum POLIN gloryfikowało komunistycznych oprawców Polaków! Dziś w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN wyraziliśmy sprzeciw Polaków przeciwko spotkaniu, na którym wybielano stalinowską prokurator Helenę Wolińską. Zakłóciliśmy ten czerwony spęd i pokazaliśmy, że tu jest Polska” – napisano w opisie filmu.

„Ta obrzydliwa postać była kluczową figurą podczas stalinowskich procesów, w ramach których skazano choćby generała Augusta Fieldorfa '„Nila’! To niewytłumaczalne, że instytucja utrzymywana z polskich pieniędzy zajmuje się wybielaniem oprawców Polaków! Oczywiste jest, że dla takich instytucji nie powinno być w Polsce miejsca” – podkreślono.

„Hańba czerwonym katom i tym, którzy ich wybielają!” – podsumował administrator profilu MW na X.

Na nagraniu widać grupę Młodzieży Wszechpolskiej trzymającej transparent z podobizną Heleny Wolińskiej i napisem „stalinowska prokurator”. Poniżej zaś są podobizny jej ofiar, w tym gen. August Emil Fieldorf ps. „Nil”. Polacy krzyczeli „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”.

– Działacze MW przerwali skandaliczne spotkanie, które wybielało postać Heleny Wolińskiej, stalinowskiej prokurator, która odpowiadała za wyroki na polskich patriotach, m.in. na generale „Nilu” – powiedział działacz MW.

– Dzięki aktywności działaczy MW udało się doprowadzić do przerwania tego haniebnego spotkania i skutecznie przeszkodziliśmy – podkreślił.

Z kolei w poście Marcina Osowskiego podkreślono, że działacze MW „zostali fizycznie zaatakowani przez 'tolerancyjną’ publikę”.

„Ponadto usłyszeliśmy, że jesteśmy 'narodowo-katolickimi kurwami’ oraz że powinno się nas zamknąć w sali i… 'zagłodzić’. To, delikatnie rzecz ujmując, dość niestosowne słowa, biorąc pod uwagę miejsce prelekcji” – podkreślił Osowski.

Kim była Helena Wolińska

Helena Wolińska, właściwie Felicja Danielak, urodziła się 27 lutego 1919 roku w Warszawie. W 1936 roku wstąpiła do Komunistycznego Związku Młodzieży Polski. W 1938 roku rozpoczęła studia na Wydziale Prawa UW, które ukończyła po wojnie.

Po inwazji Niemiec uciekła do Lwowa, który znalazł się pod okupacja sowiecką. Tam wstąpiła do Komsomołu. W listopadzie 1941 roku trafiła z rodziną do warszawskiego getta, z którego uciekła. W 1942 roku wstąpiła do PPR, a potem do PZPR.

Robiła karierę w czerwonych strukturach, ostatecznie dorabiając się stopnia podpułkownika w okupacyjnym Ludowym Wojsku Polskim. Zasiadała w komisji weryfikującej sędziów i prokuratorów wojskowych.

Z ziem polskich okupowanych przez komunistów uciekła w wyniku antyżydowskich czystek wśród komunistów. W czerwcu 1967 roku wykluczono ją z PZPR za krytykę przemówienia Władysława Gomółki. Wyjechała krótko potem z PRL, a na początku lat 70-tych osiadła w Zjednoczonym Królestwie. Tam została naturalizowana i żyła spokojnie do śmierci.

Londyn uchronił ją przed jakąkolwiek karą

Po teoretycznym upadku komunizmu na terenach polskich próbowano wyciągnąć wobec żydokomunistki konsekwencje. Postawiono jej zarzut bezprawnego pozbawiania wolności w latach 1950–1953 24 żołnierzy Armii Krajowej. Wśród nich był gen. bryg. August Emil Fieldorf „Nil”.

W 2006 roku Londyn odrzucił wniosek o ekstradycję pod pretekstem tego, że Wolińska była naturalizowana jako bezpaństwowiec. Okupujące Polskę władze PRL wydały jej bowiem w momencie wyjazdu dokument twierdzący, że nie jest obywatelką Polski. Sama żydokomunistka zaś zasłaniała się tym, że oskarżenia wobec niej to antysemityzm i nie przyznawała się do zarzucanych jej czynów.

Helena Wolińska zmarła nie ponosząc konsekwencji za życia pod koniec listopada 2008 roku w Oksfordzie. Żyje jej syn Tomasz, urodzony w 1957 roku.

http://nczas.info/2026/09/03/protest-narodowcow-w-muzeum-polin-chciano-wybielic-komunistyczna-prokurator-skutecznie-przerwalismy-to-haniebne-spotkanie-video/

#zydzi #mordercy #zbrodniarze #zydokomuna #Polska

17

Atak dronów na szkołę w Starobielsku. Rosja grozi odwetemonet.pl

22 maja nad ranem ukraińskie drony uderzyły w policealną szkołę pedagogiczną w Starobielsku w okupowanym obwodzie ługańskim. Kreml oskarżył Ukrainę o terroryzm. Ukraińcy twierdzą, że uderzyli w miejsce szkolenia operatorów dronów.

Atak na kolegium w Starobielsku ostro skomentowało dziś rosyjskie MSZ Takie. Resort zalecił cudzoziemcom opuszczenie ukraińskiej stolicy, a mieszkańcom Kijowa — unikanie zbliżania się do obiektów wojskowych i administracyjnych.

Według oświadczenia atakując kolegium w Starobielsku, "junta Zełenskiego i jej zachodni sponsorzy zademonstrowali całemu światu swoje rażące lekceważenie norm międzynarodowego prawa humanitarnego".

"Wszystko to przelało czarę cierpliwości" — stwierdziło rosyjskie MSZ. Resort poinformował, że rosyjska armia przystępuje więc do "konsekwentnego zadawania systematycznych uderzeń w przedsiębiorstwa ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego w Kijowie", w tym na miejsca "projektowania i przygotowania do użycia bezzałogowych statków powietrznych".

— Uderzenia będą wymierzane także w centra podejmowania decyzji oraz stanowiska dowodzenia" — dodano w komunikacie.

MSZ zaznaczyło, że przedsiębiorstwa wojskowe i obiekty administracyjne są "rozproszone po całym Kijowie", dlatego zaleciło cudzoziemcom, w tym pracownikom placówek dyplomatycznych i organizacji międzynarodowych, "jak najszybsze opuszczenie miasta". Resort ostrzegł również mieszkańców Kijowa, by "nie zbliżać się do obiektów wojskowych i administracyjnej infrastruktury reżimu Zełenskiego".

Rosyjskie władze zaprosiły na miejsce ukraińskiego ataku kilkunastu zagranicznych dziennikarzy, a propaganda zaczęła oskarżać Zachód o "obojętność" na "ukraińskie zbrodnie".

MSZ zaznaczyło, że przedsiębiorstwa wojskowe i obiekty administracyjne są "rozproszone po całym Kijowie", dlatego zaleciło cudzoziemcom, w tym pracownikom placówek dyplomatycznych i organizacji międzynarodowych, "jak najszybsze opuszczenie miasta". Resort ostrzegł również mieszkańców Kijowa, by "nie zbliżać się do obiektów wojskowych i administracyjnej infrastruktury reżimu Zełenskiego".

Rosyjskie władze zaprosiły na miejsce ukraińskiego ataku kilkunastu zagranicznych dziennikarzy, a propaganda zaczęła oskarżać Zachód o "obojętność".

Wcześniej "władze Ługańskiej Republiki Ludowej" poinformowały, że w nocy z 21 na 22 maja ukraińskie drony uderzyły w pedagogiczną szkołę policealną (tzw. koledż) w Starobielsku w okupowanym obwodzie ługańskim. Według danych tzw. ŁRL w wyniku ataku zginęło 21 osób, a 42 zostały ranne. W chwili ataku w budynku miało znajdować się 86 nastolatków w wieku od 14 do 18 lat.

Sztab Generalny armii ukraińskiej zaprzecza, jakoby celem była szkoła w Starobielsku. Według jego wersji Siły Zbrojne Ukrainy zaatakowały jeden ze sztabów rosyjskiej jednostki specjalnej "Rubikon", szkolącej operatorów dronów. Ukraiński sztab generalny nazwał również "manipulacją" doniesienia rosyjskich mediów o tym, że ukraińskie wojsko miało wyrządzić szkody ludności cywilnej. Jak na razie nie ma niezależnego potwierdzenia ukraińskiej wersji.

Na rosyjską odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Już w nocy z 23 na 24 maja Rosja przeprowadziła zmasowany atak rakietowy na Ukrainę, w tym na Kijów. W wyniku ostrzału w ukraińskiej stolicy zginęły dwie osoby, a 91 zostało rannych.

Podczas ataku rosyjska armia użyła rakiety balistycznej systemu Oriesznik. Jednak jak przekonują ukraińskie władze, supernowoczesna rosyjska rakieta balistyczna zniszczyła jedynie kilka garaży w położonej niedaleko od Kijowa Białej Cerkwi pod Kijowem

Wcześniej ukraińska stolica przeżyła jeden z najkrwawszych ataków tej wojny 14 maja, gdy rosyjska rakieta zniszczyła dom mieszkalny grzebiąc pod nim 24 osoby.

http://www.onet.pl/informacje/belsatpl/atak-dronow-na-starobielsk-rosja-grozi-uderzeniami-w-kijow/zg83cpd,0666d3f1

#ukraincy #mordercy

8

Pochówki Polaków pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów. Sprawców przemilczano. Miller: „Dokonuje się trzeci akt ich martyrologii”x.com

http://x.com/LeszekMiller/status/2094391876333789615

Na starym polskim cmentarzu w Ostrówkach na Wołyniu pochowano w niedzielę szczątki 55 Polaków z Ostrówek i Woli Ostrowieckiej, ofiar Rzezi Wołyńskiej, dokonanej w bestialski sposób przez ukraińskich nacjonalistów. Do formy upamiętnienia ofiar i przemilczenia sprawców odniósł się były premier Leszek Miller.

Szczątki, ekshumowane na przełomie lipca i sierpnia, złożono w jednej z dwóch istniejących mogił zbiorowych, powstałych w wyniku wcześniejszych ekshumacji przeprowadzonych w latach 1992, 2011 i 2015. Pochówek odbył się w 83. rocznicę zagłady obu nieistniejących dziś polskich wsi.

Mszy pogrzebowej przewodniczył przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy i ordynariusz rzymskokatolickiej diecezji łuckiej bp Witalij Skomarowski. W nabożeństwie uczestniczyli duchowni ukraińskich Kościołów katolickich i prawosławnych.

Do upamiętnienia pomordowanych Polaków odniósł się były premier Leszek Miller.

„30 sierpnia odbył się w Ostrówkach na Wołyniu pogrzeb 55 Polaków zamordowanych 30 sierpnia 1943 roku w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Wśród odnalezionych ofiar było 26 dzieci” – podkreślił na portalu X Miller.

„Po 83 latach szczątki wydobyto z dołów śmierci i złożono w ziemi. Ofiary otrzymały groby, krzyże i tablice. Zabrakło jednak informacji najważniejszej: kto je zamordował” – wskazał.

Miller przypomniał, że na obelisku widnieje napis: „Pamięci mieszkańców Ostrówek i Woli Ostrowieckiej, którzy zginęli 30 sierpnia 1943 roku. Niech spoczywają w pokoju”. Podpisano pod nim „Rząd Rzeczypospolitej Polskiej”.

„Nie napisano, że mieszkańcy tych miejscowości zostali zamordowani przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii. Nie wymieniono sprawców, chociaż są oni znani. Zbrodni dokonały: pododdział UPA dowodzony przez Iwana Kłymczaka «Łysego» oraz sotnia Iwana Zareczniuka «Worona», wspierane przez część mieszkańców okolicznych ukraińskich wsi. W ciągu kilku godzin zamordowano w obu miejscowościach około 1050 Polaków” – przywołał fakty Miller.

„Treść inskrypcji jest rezultatem polsko-ukraińskich uzgodnień między resortami kultury. Ekshumację i pochówek oddzielono od właściwego upamiętnienia. Taki był warunek Ukraińców na który strona polska ochoczo się zgodziła.

Ktoś, kto za kilkadziesiąt lat zatrzyma się przed tym obeliskiem, dowie się tylko, że mieszkańcy Ostrówek i Woli Ostrowieckiej «zginęli». Nie zostali zamordowani – «zginęli». Nie wiadomo, czy z rąk UPA, NKWD, Einsatzgruppen, Wehrmachtu, czy może wskutek działań wojennych. Sprawcy rozpłynęli się w gramatycznej mgle” – skwitował.

„I właśnie o to chodzi. Polska prosi o ekshumacje, Ukraina udziela zgody, a ceną staje się przemilczenie odpowiedzialności katów. Dostajemy zgodę na odnalezienie kości, ale nie na umieszczenie nad grobem pełnej prawdy” – podkreślił.

„W filmie «Wołyń» Wojciecha Smarzowskiego pada następująca sentencja: «Kresowian zabito dwa razy: raz przez ciosy siekierą, drugi raz przez przemilczenie». Na naszych oczach dokonuje się trzeci akt ich martyrologii. Najpierw odebrano im życie. Potem odmawiano im pamięci. Dziś otrzymują groby, ale z napisów usuwa się imiona i symbole morderców” – podsumował Miller.

http://nczas.info/2026/09/01/pochowki-polakow-pomordowanych-przez-ukrainskich-nacjonalistow-sprawcow-przemilczano-miller-dokonuje-sie-trzeci-akt-ich-martyrologii/

#upa #banderowcy #mordercy #wolyn #ukraina #Polska #ludobojstwo

14

Wołyń i jego historia - nasza wspólna duma. Naszywka z takim opisem pojawiła się w sprzedażyhistoria.org.pl

Dla @tk95 bo twierdzi, że to ruscy za tym stoją :D

W ofercie ukraińskiego sklepu RAINSHOUSE znalazła się naszywka nazwana „Ultraprawicowy Wołyń”. Produkt łączy odwołania do symboliki Wołynia z grafiką noża, znakiem współczesnego ukraińskiego nacjonalizmu oraz opisem mówiącym o dumie z historii Wołynia.

Naszywka z nożem i napisem „Wołyń”

Zdjęcie

Na stronie RAINSHOUSE produkt figuruje jako naszywka „Ультраправа Волинь”, czyli „Ultraprawicowy Wołyń”. Według opisu sprzedawcy kształt naszywki ma nawiązywać do kozackiej chorągwi, kolorystyka do heraldyki Księstwa Wołyńskiego, a biały krzyż w rogu do symboliki wojskowej oraz herbów obwodów wołyńskiego i rówieńskiego Ukrainy. Poza napisem „Wołyń” w języku ukraińskim znajduje się również po angielsku słowo „pride”, czyli „duma”.

Sprzedawca sam wskazuje, że w środku znajduje się zarys noża obok nazwy ziemi, uzupełniony znakiem „Idea Nacji”, określonym w opisie jako emblemat współczesnego ukraińskiego nacjonalizmu. Kolor produktu nazwano „krwawą historią”.

Naszywka ma 7 cm szerokości i 4 cm wysokości i została wykonana z PVC. Stoi za nią marka CNSL culture. Cena na stronie sklepu wynosi 499 hrywien (ok. 41 złotych).

„Wołyń i jego historia - nasza wspólna duma”

Zdjęcie

fot. RAINSHOUSE.com

W opisie produktu pojawia się zdanie, które w polskim kontekście jest szczególnie znaczące. Sprzedawca pisze, że „prawdziwi Ukraińcy” zawsze są dumni ze swojej historii - „całej swojej historii”. Dalej dodaje, że naszywka ma przypominać, że „Wołyń i jego historia są naszą wspólną dumą!” Cały opis produktu buduje przekaz wokół Wołynia, nacjonalizmu, noża, „krwawej historii” i dumy z przeszłości.

Kto stoi za RAINSHOUSE?

RAINSHOUSE przedstawia się jako ukraińskie wydawnictwo, sklep z odzieżą oraz centrum „ideologicznego zabezpieczenia”. Projekt rozpoczął działalność 21 stycznia 2020 r., a jego założycielem jest Ołeksij Reins, pseudonim „Konsul”.

Sam RAINSHOUSE opisuje Reinsa jako pisarza, ochotnika SSO AZOV, żołnierza 3, Brygady Szturmowej Sił Zbrojnych Ukrainy oraz ideologa ukraińskiego nacjonalizmu. Organizacja deklaruje, że produkuje i rozpowszechnia literaturę dotyczącą historii oraz praktyki ukraińskiego nacjonalizmu, a w części handlowej tworzy rzeczy o „silnej ultraprawicowej estetyce”.

Naszywka nie jest zatem oficjalnym symbolem państwa ukraińskiego ani władz lokalnych Wołynia. To produkt prywatnego środowiska ideologicznego, które samo określa swoją estetykę i działalność jako związaną z ukraińskim nacjonalizmem.

Kontekst historyczny Wołynia

Wołyń w polskiej pamięci historycznej nie jest wyłącznie nazwą regionu. To także symbol jednej z największych zbrodni dokonanych na polskiej ludności cywilnej w czasie II wojny światowej. W latach 1943-1945 oddziały OUN-B i UPA przeprowadziły masowe mordy na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

W polsko-ukraińskich relacjach pamięć o zbrodni wołyńskiej pozostaje jednym z najtrudniejszych tematów. Dla części ukraińskich środowisk nacjonalistycznych tradycja OUN i UPA jest elementem walki o niepodległość. Dla Polaków pozostaje jednak nierozerwalnie związana z ludobójstwem ludności cywilnej dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów.

http://historia.org.pl/2026/06/27/wolyn-i-jego-historia-nasza-wspolna-duma-naszywka-z-takim-opisem-pojawila-sie-w-sprzedazy/

#wolyn #upa #mordercy #ludobojstwo #banderyzm #ukraina #historia @tk95

11

„Jesteśmy dumni ze swojej historii”. Azow sprzedaje naszywki z napisem Wołyń i nożemkresy.pl

Zdjęcie

Związane z Azowem wydawnictwo Reinshouse wypuściło naszywkę z napisem „Wołyń Pride”, symbolem noża i hasłem „Jesteśmy dumni ze swojej historii”. W piątek na sprawę zwróciła uwagę ukraińska historyk Marta Hawryszko.

Na grafice promującej naszywkę widnieje napis „Волинь Pride”, czyli „Wołyń Pride”. Obok umieszczono biały krzyż oraz rysunek noża. W tle wykorzystano historyczne fotografie przedstawiające uzbrojonych banderowców. Całość opatrzono ukraińskim hasłem „Пишаємося своєю історією”, czyli „Jesteśmy dumni ze swojej historii”.

Naszywkę przygotowało Reinshouse, wydawnictwo związane z Azowem, prowadzone przez Ołeksija „Reinsa” Konsula, oficera 3 Brygady Szturmowej. Sam projekt został pokazany w formie czerwono-czarnej grafiki promocyjnej z logotypami Reinshouse oraz CNSL Cult.

„Czy to ma być «trolling» Polski? Nóż? Wołyń? Mówicie poważnie?!” — napisała Hawryszko.

Historyk oceniła, że sprawa ma „wszystkie cechy nowego międzynarodowego skandalu”. Przypomniała również, że żołnierze 3 Brygady Szturmowej byli szkoleni i leczeni w Polsce, a także prowadzili tam zbiórki pieniędzy.

„Czy żołnierze 3 Brygady Szturmowej nie byli szkoleni i leczeni w Polsce? Z pewnością zbierali tam fundusze. I tak odpłaca się za to wsparcie?” — zapytała.

Hawryszko podkreśliła, że jeżeli naszywka została pomyślana jako prowokacja, to jest to działanie „politycznie lekkomyślne” i „strategicznie samobójcze”. Jej zdaniem Ukraina, która zależy od międzynarodowej pomocy, nie powinna celowo otwierać jednej z najgłębszych ran w relacjach z Polską.

„Wstyd” — podsumowała historyk.

http://kresy.pl/wydarzenia/jestesmy-dumni-ze-swojej-historii-azow-sprzedaje-naszywki-z-napisem-wolyn-i-nozem/

http://x.com/HavryshkoMarta/status/2070609642779275677

#wolyn #ukraina #azov #bandyci #banderyzm #banderowcy #upa #ludobojstwo #mordercy

16