Maszyniści wciąż oddają hołd zamordowanym. 16 czerwca 1944 w Zatylu UPA zaatakowała pociągkresy.pl

http://www.youtube.com/watch?v=8uWTc6Q6gkM&t=403s

Dziś miejsce tragedii upamiętniają krzyż przy torach oraz pomnik z napisem upamiętniającym ofiary zbrodni UPA. Co roku w rocznicę napadu odbywają się uroczystości ku ich pamięci.

Do dziś nie znamy miejsc i nazwisk

Do dziś nie znamy dokładnej liczby ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA. Wciąż brakuje pełnego wykazu miejscowości, w których dochodziło do mordów na ludności polskiej. Mimo że od tamtych tragicznych wydarzeń minęło już ponad osiemdziesiąt lat, nadal nie dysponujemy kompleksową mapą dołów śmierci, ani pełnym spisem cmentarzy, pojedynczych i zbiorowych mogił, w których spoczywają obywatele II Rzeczypospolitej – ofiary jednej z największych zbrodni na ludności cywilnej w czasie II wojny światowej.

Według polskich szacunków OUN-UPA zamordowała ponad 100 tys. Polaków na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej oraz na terenach obecnej wschodniej Polski, w około 4 tysiącach miejscowości.

Dziś miejsce tragedii upamiętniają krzyż przy torach oraz pomnik z napisem upamiętniającym ofiary zbrodni UPA. Co roku w rocznicę napadu odbywają się uroczystości ku ich pamięci.

Do dziś nie znamy miejsc i nazwisk

Do dziś nie znamy dokładnej liczby ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA. Wciąż brakuje pełnego wykazu miejscowości, w których dochodziło do mordów na ludności polskiej. Mimo że od tamtych tragicznych wydarzeń minęło już ponad osiemdziesiąt lat, nadal nie dysponujemy kompleksową mapą dołów śmierci, ani pełnym spisem cmentarzy, pojedynczych i zbiorowych mogił, w których spoczywają obywatele II Rzeczypospolitej – ofiary jednej z największych zbrodni na ludności cywilnej w czasie II wojny światowej.

Według polskich szacunków OUN-UPA zamordowała ponad 100 tys. Polaków na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej oraz na terenach obecnej wschodniej Polski, w około 4 tysiącach miejscowości.

16 czerwca 1944 roku niedaleko Bełżca sotnia Ukraińskiej Powstańczej Armii dowodzona prawdopodobnie przez Dmytra Karpenkę „Jastruba” dokonała brutalnego ataku na pociąg osobowy relacji Bełżec–Rawa Ruska–Lwów.

Pociąg, wiozący cywilów do pracy i na targi, zatrzymał się ok. 3 km od Bełżca, w pobliżu wsi Zatyle. Według relacji ukraiński maszynista Zachariasz Procyk miał pozostawać w zmowie z napastnikami i zatrzymać skład w miejscu zasadzki. Kiedy pociąg stanął, z lasu wyszło blisko stu uzbrojonych napastników: członkowie UPA i cywile.

Pasażerów zmuszono do opuszczenia wagonów. Polaków oddzielano od Ukraińców na podstawie kenkart. Ukraińców puszczono wolno, a Polacy zostali brutalnie zamordowani. Rozstrzeliwano ich albo kłuto bagnetami. Bagnetami przebito m.in. ciężarną kobietę, a kilkuletniej dziewczynce roztrzaskano głowę.

„Chłopczi, zahrajte” – miał krzyknąć jeden z Ukraińców. Potem padły strzały. „Huk! Salwa za salwą”. Tak według jednego ze świadków wyglądał finał mordu pod Bełżcem.

Według różnych źródeł zginęło od 40 do 75 osób. Ciała ofiar przewieziono drezynami do Bełżca, gdzie odbyła się identyfikacja. Część zamordowanych pochowano w Tomaszowie Lubelskim, część w Bełżcu, innych – w rodzinnych miejscowościach. Ocalali świadkowie przekazali informacje do placówki AK, która wykonała dokumentację fotograficzną, przekazaną później do Londynu.

Dziś miejsce tragedii upamiętniają krzyż przy torach oraz pomnik z napisem upamiętniającym ofiary zbrodni UPA. Co roku w rocznicę napadu odbywają się uroczystości ku ich pamięci.

Do dziś nie znamy miejsc i nazwisk

Do dziś nie znamy dokładnej liczby ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA. Wciąż brakuje pełnego wykazu miejscowości, w których dochodziło do mordów na ludności polskiej. Mimo że od tamtych tragicznych wydarzeń minęło już ponad osiemdziesiąt lat, nadal nie dysponujemy kompleksową mapą dołów śmierci, ani pełnym spisem cmentarzy, pojedynczych i zbiorowych mogił, w których spoczywają obywatele II Rzeczypospolitej – ofiary jednej z największych zbrodni na ludności cywilnej w czasie II wojny światowej.

Według polskich szacunków OUN-UPA zamordowała ponad 100 tys. Polaków na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej oraz na terenach obecnej wschodniej Polski, w około 4 tysiącach miejscowości.

http://kresy.pl/kresopedia/16-czerwca-1944-upa-zaatakowala-pociag/

#upadlina #upa #banderowcy #mordercy #ludobojstwo

12

Ukraińcy zatrudnieni w tiktoku blokujący ten film i łamią art 54 Konstytucji.

Cofnijmy wszystkie darowizny na Ukrainę wykorzystując art 898 kodeksu cywilnego 📖

Rażąca niewdzięczność obdarowanego daje prawo darczyńcy do cofnięcia darowizny. Oni oczywiście nam nie zwrócą, ale mam na to sposób! Sposób, który przedstawiam w filmie:

http://www.facebook.com/reel/4374236136197525

#darowizna #upadlina

9

Hycle na #upadlina polskie blachy...

Pisałem jakiś czas temu że jeszcze UPAdliniacy będą mówić że to Polacy ich na front wywozili...

http://xcancel.com/JanDlugosz1415/status/2066123974417825839

12

Kiedy słyszę polski, reaguję jak na rosyjski. Artykuł Ukrainki w Gazecie Wyborczejkresy.pl

Ukraińska feministka i publicystka Tamara Zlubina napisała na łamach Gazety Wyborczej, że po kampanii wyborczej i zwycięstwie Karola Nawrockiego przestała odczuwać „ciepłe emocje” wobec Polski. Stwierdziła też, że gdy słyszy język polski, reaguje „podobnie jak na rosyjski”.

Ukraińska feministka i publicystka Tamara Zlubina opublikowała na łamach „Gazety Wyborczej” tekst poświęcony pogarszającym się relacjom polsko-ukraińskim. Autorka, przedstawiana jako filozofka, publicystka i działaczka feministyczna kierująca projektem naukowo-medialnym „Gender w Detalach”, obarcza Polskę odpowiedzialnością za kryzys w stosunkach między oboma państwami.

Zlubina napisała, że Polska, nie odnawiając pomników UPA, miała naruszyć umowę o ochronie miejsc pamięci i pochówków ofiar wojen oraz represji politycznych z 1994 roku. Wskazała również na protesty rolnicze i wysypywanie ukraińskiego zboża na tory, które – jak stwierdziła – „wywołało już poważny niepokój”.

Autorka oskarżyła polskie władze o wykorzystywanie nastrojów antyukraińskich w polityce. „Przekraczając granice rozsądku (…) budzą w nas pamięć historyczną” – napisała.

Zlubina podkreśliła, że po kampanii wyborczej i zwycięstwie Karola Nawrockiego zmieniło się jej nastawienie do Polski.

„Moje emocjonalne nastawienie zmieniło się tak bardzo, że kiedy słyszę język polski, reaguję podobnie jak na rosyjski. Czuję niechęć i mam ochotę odejść jak najdalej” – napisała na łamach „Gazety Wyborczej”.

W tekście autorka odniosła się także do rzezi wołyńskiej. Stwierdziła, że nie zamierza usprawiedliwiać swoich rodaków, ale jednocześnie podważyła liczbę 100 tys. polskich ofiar i napisała, że „każda strona miała swoje powody do działania”.

Zlubina stwierdziła również, że Polska domaga się przeprosin od Ukrainy, ale sama także powinna przeprosić Ukraińców. W tym kontekście napisała o „20 tysiącach Ukraińców zabitych przez Armię Krajową”.

W zakończeniu tekstu publicystka postawiła pytanie dotyczące polskiego podejścia do Ukrainy i Rosji.

„Co jest dla was lepsze na dawnych Kresach Wschodnich: Ukraina z pomnikami UPA i bez żadnych współczesnych roszczeń wobec Polski czy Rosja, która, jak uważa całkiem sporo Polaków, niedawno zabiła waszego prezydenta i znaczną część elity politycznej?” – napisała.

http://kresy.pl/wydarzenia/kiedy-slysze-polski-reaguje-jak-na-rosyjski-artykul-ukrainki-w-gazecie-wyborczej/

#upadlina #upa #banderowcy #ludobojstwo

10

W Europie coraz więcej nielegalnej broni wojskowej, również wysłanej Ukrainie w ramach pomocynczas.info

W Europie coraz częściej policja zabezpiecza nielegalnie posiadaną broń wojskową. Niemieckie media przytaczają opinie śledczych i ekspertów przyznających, że przynajmniej część uzbrojenia pochodzi z czarnego rynku na Ukrainie.

Portal „Deutsche Welle” poinformował, że coraz częściej podczas policyjnych nalotów na środowisko narkotykowe w Europie coraz częściej zabezpieczana jest broń wojskowa. Dziennikarze rządowego nadawcy ARD ustalili, że część może pochodzić z Ukrainy.

„Rodzi to pytania o skuteczność kontroli i skalę przemytu w Unii Europejskiej” – czytamy.

Wskazano na przykład z początku marca. Hiszpańska policja przeprowadziła akcję koło Marbelli. W trakcie pościgu dilerzy narkotykowi przebrani za policjantów strzelali z pistoletów maszynowych.

W ich pojazdach znaleziono broń wojskową, w tym popularne „kałachy”. Hiszpańskie służby przyznają, że tego typu przypadków jest coraz więcej.

W rozmowie z „Report Mainz” policjanci przyznali, że sytuacja jest coraz gorsza.

– Jako zwykła policja nie możemy się bronić przed tego rodzaju bronią wojskową – powiedział funkcjonariusz Óscar Sánchez.

W trakcie innych operacji zabezpieczono też amunicje 5,56 mm standard NATO. Śledczy uważają, że pochodzi z Europy Wschodniej, w tym z obszarów wojennych na Ukrainie. Do podobnych wniosków doszedł przedstawiciel Guardia Civil Agustín David Domínguez. Jego zdaniem, amunicję łatwiej prześledzić, niż broń. Najczęściej ślad prowadzi na Ukrainę.

Broń z czarnego rynku na Ukrainie nie trafia tylko do Hiszpanii. W całej Europie regularnie odkrywa się kolejne nielegalne arsenały z typowo wojskowymi egzemplarzami broni. Były żołnierz niemieckich sił specjalnych Marco Pohlers analizował materiały z takich akcji dla „Report Mainz”. Na zdjęciach z nalotu węgierskiej policji z 2022 roku rozpoznał nowoczesny szturmowy AK-47 przeznaczony tylko do celów wojskowych.

Według Pohlersa, dostęp do tego typu broni jest łatwy w strefach konfliktu, szczególnie na Ukrainie. Na początku wojny części uzbrojenia nie rejestrowano dokładnie, co sprzyjało handlowi. W ten sposób na rynek trafić mogła też broń dostarczana w formie pomocy przez państwa zachodnie.

Europol już w maju 2022 roku ostrzegał, że rozpoczął się handel bronią na dużą skalę i zjawisko to może się nasilić. Dwa miesiące później przedstawiciel Frontexu informował Bundestag o „niemal nieograniczonym dostępie do broni wojskowej” na Ukrainie i pierwszych sygnałach przemycania jej do UE.

Eksperci podkreślają, że problemem nie jest tylko konflikt, ale też brak skutecznych mechanizmów kontroli. Według Hansa-Jakoba Schindlera, analityka ds. terroryzmu cytowanego przez tagesschau.de broń z regionów wojennych niemal zawsze trafia na czarny rynek. Natomiast państwa UE próbują przemilczeć fakt, że broń przekazana przez nie Ukrainie może być wykorzystywana niezgodnie z deklarowanym przeznaczeniem.

„Całość wskazuje, że problem nielegalnego obrotu bronią w Europie może narastać wraz z przedłużającym się konfliktem w Ukrainie. Brak spójnych mechanizmów kontroli oraz ograniczona wymiana danych między państwami sprawiają, że skala zjawiska nie jest w pełni rozpoznana” – podkreśliła redakcja dw.com.

http://nczas.info/2026/06/12/w-europie-coraz-wiecej-nielegalnej-broni-wojskowej-rowniez-wyslanej-ukrainie-w-ramach-pomocy/

#upadlina #bron

8

SKANDAL! Ukraina staje w obronie Szeptyckiego i poucza Polskę o „europejskich wartościach”nczas.info

Honorująca zbrodniarzy z Ukraińskiego Powstańczej Armii (UPA) Ukraina postanowiła pouczyć Polskę, czym są „europejskie wartości”. Rzecznik tamtejszego resortu spraw zagranicznych odniósł się do krytyki pod adresem wiceministra Andrzeja Szeptyckiego po jego skandalicznych słowach.

– Z niepokojem obserwujemy sytuację wokół wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego, który spotyka się z bezpodstawną krytyką za swoje wypowiedzi. Ponadto uważamy za niedopuszczalne wykorzystywanie ukraińskiego pochodzenia pana Szeptyckiego jako pretekstu do ataków pod jego adresem – powiedział rzecznik MSZ Ukrainy Heorhij Tychyj, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina.

Przypomnijmy, że wspomniany Szeptycki w wywiadzie w TOK FM zrównał pogromców kobiet, starców i dzieci z UPA z polskimi żołnierzami niezłomnymi. – To byli [UPA – red. nczas] tacy trochę, ze wszystkimi pozytywnymi i negatywni konotacjami tego słowa, tacy trochę ukraińscy żołnierze niezłomni – powiedział.

Rzecznik ukraińskiego MSZ podziękował polskim partnerom, w szczególności marszałkowi Sejmu Włodzimierzowi Czarzastemu oraz wicepremierowi i ministrowi spraw zagranicznych Radosławowi Sikorskiemu, za ich wsparcie i obronę prawa do wyrażania własnych poglądów.

– Wzywamy polskich polityków do powstrzymania się od działań sprzecznych z fundamentalnymi europejskimi wartościami w dziedzinie praw człowieka i obywatela – podkreślił Tychyj.

We wtorek w Sejmie kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera Przemysław Czarnek zażądał przerwy w obradach w celu „zwołania konwentu seniorów celem wyjaśnienia tej sprawy, dlaczego w tym rządzie dalej są Ukraińcy obrażający Polaków”. Z kolei były poseł PiS Janusz Kowalski zapowiedział kontrolę poselską dotyczącą „ukrainizacji w administracji publicznej”.

http://nczas.info/2026/06/10/skandal-ukraina-staje-w-obronie-szeptyckiego-i-poucza-polske-o-europejskich-wartosciach/

#ukrainizacjapolski #upadlina #Polska #ukrofile #ukrofilia

13

Ukraiński IPN: w Hucie Pieniackiej mordował „oddział niemieckiej policji”, a mieszkańcy „zginęli tragicznie”. Polski IPN odpowiadakresy.pl

Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej (Український інститут національної пам’яті) opublikował komunikat dotyczący rozpoczęcia prac poszukiwawczych w Hucie Pieniackiej. Polski IPN zwrócił uwagę, że w ukraińskiej informacji pominięto udział ukraińskich formacji w masakrze polskiej ludności cywilnej.

Jak informowaliśmy wcześniej, 8 czerwca w Hucie Pieniackiej ruszyły prace poszukiwawcze prowadzone przez specjalistów Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Ich celem jest odnalezienie i udokumentowanie zbiorowych mogił ofiar zbrodni dokonanej 28 lutego 1944 roku.

W komunikacie Ukraińskiego IPN napisano, że 28 lutego 1944 roku Huta Pieniacka „padła ofiarą zbrojnego ataku”. Stwierdzono także, że „według źródeł archiwalnych, ataku na wieś dokonał oddział niemieckiej policji”, „znaczna część mieszkańców Huty Pieniackiej zginęła tragicznie, a sama wieś została spalona”.

Polski IPN ocenił, że taki opis zrzuca odpowiedzialność za zbrodnię na bliżej nieokreślony „oddział niemieckiej policji”. Według Instytutu pomija to ustalenia historyków i prokuratorów, którzy wskazują, że pacyfikacji dokonał przede wszystkim 4. Galicyjski Ochotniczy Pułk Policyjny SS, powiązany z 14 Dywizją SS „Galizien” i złożony z ukraińskich ochotników.

IPN zwrócił również uwagę, że ukraiński komunikat nie wspomina o udziale w masakrze oddziałów Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz lokalnych paramilitarnych grup ukraińskich nacjonalistów. Według relacji świadków miały one współuczestniczyć w otoczeniu miejscowości, identyfikowaniu mieszkańców oraz przeprowadzeniu mordu.

Instytut ocenił, że treść komunikatu wpisuje się w narrację części ukraińskich historyków, którzy zaprzeczają udziałowi Ukraińców w masakrze w Hucie Pieniackiej. Według IPN tezy te opierane są m.in. na twierdzeniach Jewhena Pobihuszczego, oficera SS i UPA.

Polski IPN skrytykował także określenie, że „znaczna część mieszkańców zginęła tragicznie”. W ocenie Instytutu jest to nieuzasadnione złagodzenie opisu wydarzeń. Huta Pieniacka nie była miejscem bliżej nieokreślonej tragedii wojennej, lecz miejscem masowego mordu na ludności cywilnej.

PN przypomniał, że mieszkańców mordowano w sposób planowy i brutalny. Część ofiar zginęła w płomieniach w zabudowaniach gospodarczych lub domach. Ofiarami byli przede wszystkim polscy cywile, w tym kobiety, dzieci oraz osoby starsze.

Liczbę zamordowanych w Hucie Pieniackiej szacuje się od 850 do 1100 osób. Według IPN dokładna liczba ofiar zostanie ustalona po przeprowadzeniu prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych. Do tej pory udało się ustalić personalia 634 ofiar.

„Pamięć o ofiarach zaczyna się od nazwania sprawców!” – podkreślił Instytut Pamięci Narodowej.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainski-ipn-w-hucie-pieniackiej-mordowal-oddzial-niemieckiej-policji-a-mieszkancy-zgineli-tragicznie-polski-ipn-odpowiada/

#banderowcy #ludobojstwo #mordercy #upadlina #upa #ipn

15

Były lider Prawego Sektora: Polacy na Ukrainie byli okupantami, a Ukraińcy mieli prawo ich zabijaćkresy.pl

Dmytro Jarosz, były lider Prawego Sektora, zwrócił się do Polaków. Napisał, że Polacy „na ukraińskiej ziemi” byli okupantami, a Ukraińcy mieli „absolutne prawo” niszczyć najeźdźców i agresorów.

Dmytro Jarosz, dowódca Ukraińskiej Ochotniczej Armii i były lider środowisk nacjonalistycznych, opublikował apel do Polaków. W przytoczonym wystąpieniu odniósł się do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Jarosz przekonywał, że Ukraińcy bronią dziś nie tylko własnego państwa, lecz także Polski i Europy przed Rosją. „My, Ukraińcy, jesteśmy tarczą Polski i całej Europy. Bez nas różne wcielenia moskiewskiego imperium przetoczyłyby się przez was w ciągu kilku tygodni” – napisał.

W dalszej części apelu Jarosz wezwał Polaków i polskie władze, aby nie koncentrowali się na przeszłości. Jego zdaniem odrzucenie takiego podejścia ma być warunkiem przyszłości relacji między narodami. „Po raz kolejny wzywam naród polski i jego przywódców, aby nie żyli przeszłością. Dajcie szansę przyszłości” – stwierdził.

Jarosz ostrzegł również, że brak takiej zmiany miałby doprowadzić Polaków do utraty znaczenia historycznego i własnej tożsamości. „Bo jeśli tego nie zrobicie, zejdziecie ze sceny historii i przestaniecie być dumnymi Polakami, stając się zamiast tego beznarodową resztką bez własnej tożsamości” – napisał.

Jarosz twierdzi, że Polacy powinni przyjąć, iż na „ukraińskiej ziemi” byli okupantami, których porównał do współczesnych Rosjan. „Wzywam was, abyście przyjęli, że na naszej ukraińskiej ziemi byliście okupantami — tak jak Rosjanie są dzisiaj. A my, Ukraińcy, mieliśmy i nadal mamy absolutne prawo niszczyć najeźdźców i agresorów na naszej danej przez Boga ziemi” – oświadczył.

Jarosz od lat związany jest z ukraińskim ruchem nacjonalistycznym. W czerwcu 1994 roku był jednym z założycieli paramilitarnej organizacji „Tryzub” im. Stepana Bandery. W kolejnych latach pełnił funkcje kierownicze w jej strukturach, a w 2007 roku formalnie objął stanowisko przewodniczącego Centralnego Prowodu tej organizacji.

W listopadzie 2013 roku Jarosz był jednym z inicjatorów powołania Prawego Sektora, organizacji skupiającej środowiska nacjonalistyczne. Współtworzył także Samoobronę Majdanu i zyskał rozpoznawalność dzięki hasłom „narodowej rewolucji”.

http://kresy.pl/wydarzenia/byly-lider-prawego-sektora-polacy-na-ukrainie-byli-okupantami-a-ukraincy-mieli-prawo-ich-zabijac/

#upadlina #upa #ludobojstwo #mordercy #banderowcy

10

Swołocz, która uciekła zostanie wykorzystana do sabotowania i dręczenia Polaków w taki czy inny sposób...

Mówiłem to od samego początku, za czasów kiedy na Lurku leciały bany na 100 lat od ukrofilskich [a może to były UPAdlińskie chochoły? Kto wie...] modków. Zmienia się etap mądrości to i widły coraz bardziej wychodzą z cienia.

Zdjęcie

#Polska

----------------------------------------------

#upadlina

#upa

#uon

#bandera

#upadliniecwpolsce

#upadlincy

18

Banderaki w formie... ich z tego gówna nie da się wyciągnąć, wyleczyć...

DENAZYFIKACJA na 100% GO GO PUTIN!

Zdjęcie

#upadlina

#bandera

#uon

#upa

#ukraina

10

Ukraińcy z Akcji Wisła wystosowali apel do ukraińskich władz ukroPolin z wezwaniem "o opamiętanie"msn.com

Kolesie są obywatelami polskimi od urodzenia, ale strofują Żydów i Ukraińców rządzących Polską i wzywają o opamiętanie, bo wg nich nie wolno banderowców z Upadliny w ogóle stresować i strofować w sytuacji, gdy tamte odpady moralne czczą i wysławiają zbrodniarzy banderowskich.

Wg Ukraińców z Akcji Wisła Upadlina banderowska ma teraz pełne prawo czcić i wysławiać zbrodniarzy banderowskich, no bo wicie rozumicie, oni mają swoją banderowską wojnę i przez to nie odpowiadają za swoje czyny i mogą wysławiać ludobójców i zbrodniarzy, a może po wojnie dopiero przeproszą.

Oczywiście, jak to u Ukraińców, znalazły się plugawe oskarżenia kłamców, że Polacy też popełniali zbrodnie na ich ziomkach Ukraińcach. Pojawiły się kłamliwe analogie nędzników, że Żołnierze Wyklęci w interpretacji Ukraińców też byli zbrodniarzami, rzekomo jak banderowskie psy zbrodni.

http://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/skandaliczny-apel-w-obronie-ze%C5%82enskiego-czciciele-polskich-faszyzuj%C4%85cych-nacjonalist%C3%B3w/ar-AA24M43h?ocid=msedgntp&pc=U531&cvid=6a21a024cb944103bed733b90a42a03a&ei=11

#zakazdymrazem #upadlina #zbrodniarze #nedza #plugawosc

9

Pidarasy UPAińskie...

KONIC GOŚCINY SMIERDZĄCE SKURWYSYNY!

Zdjęcie

#upadlina

#upadliniecwpolsce

#upadlincy

6

Wszyscy tutaj dobrze wiedzieliśmy, że to się tak skończy.

#banderowcy #upadlina

15

bohater na jakiego UPAdlińcy zasługują.

Z gówna powstał i w gówno się obrócił.

slawa URYNIE i knurwi slawa

Zdjęcie

#stepanbandera

#bandera

#upadlina

#stefanbandera

9

Kułeba o Białorusi: Ukraina ma prawo pretendować do tych ziem [+VIDEO]kresy.pl

Były szef MSZ Ukrainy stwierdził, że część terytorium Białorusi ma historyczne związki z Księstwem Kijowskim i wskazał, że Ukraina może do tych ziem rościć pretensje.

Były minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba opublikował w środę nagranie w mediach społecznościowych, w którym odniósł się do kwestii historycznych związanych z terytorium dzisiejszej Białorusi oraz sytuacji wokół wojny na Ukrainie.

W swoim wystąpieniu polityk wskazał, że południowe obszary współczesnej Białorusi mają, jego zdaniem, historyczne powiązania z dawnym Księstwem Kijowskim.

Kułeba wymienił przy tym konkretne miasta, takie jak Pińsk, Mohylew oraz Mozyrz. W dalszej części wypowiedzi przekonywał, że jeśli „kopać w historii” to Ukraina ma prawo do tych ziem pretendować.

Nagranie zostało opublikowane na jego profilu w serwisie Instagram. Jak wynika z przekazu, głównym tematem materiału była analiza działań Białorusi. Już wcześniej były szef ukraińskiego MSZ przekonywał, że Białoruś przygotowuje się do otwarcia drugiego frontu przeciwko ukraińskiej armii. W swojej analizie wskazał, że od początku 2026 roku obserwowany jest systematyczny wzrost aktywności wojskowej na terytorium tego państwa.

Według Kułeby działania te nie mają charakteru przypadkowego, lecz składają się z kilku konkretnych elementów. Wśród nich wymienił ciągłe szkolenia białoruskich sił zbrojnych prowadzone pod nadzorem rosyjskich instruktorów, a także publiczne wezwanie skierowane do oficerów rezerwy, co ma świadczyć o gotowości mobilizacyjnej. Kułeba zaznaczył jednak, że za tymi działaniami stoi presja ze strony Rosji. W jego ocenie Moskwa dąży do otwarcia drugiego frontu, aby rozciągnąć siły ukraińskie i wymusić na Kijowie ustępstwa.

Przypomnijmy, że w 2022 roku podczas swojej wizyty na Ukrainie, sekretarz stanu USA Antony Blinken spotkał się z czołowymi przedstawicielami ukraińskich władz, w tym z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim i szefem MSZ Ukrainy, Dmytro Kułebą. Na jednym ze zdjęć widać, jak Kułeba pokazuje Blinkenowi starą „Mapę Fizyczną Ukrainy”. Nie przedstawia ona jednak obecnych granic państwa ukraińskiego, ani z żadnego okresu historii. Na tej mapie, granice „Ukrainy” obejmują nie tylko południowo-wschodnie ziemie II RP, tj. województwa lwowskie, wołyńskie i tarnopolskie, ale również część obecnej południowo-wschodniej Polski, między innymi miasta Przemyśl, Chełm czy Jarosław. Ponadto, według mapy w skład „Ukrainy” wyraźnie wchodzi też część Polesia, a także Kubań, czyli kraina na południowy-wschód od Ukrainy, po drugiej stronie Morza Azowskiego oraz ziemie za Donem, będące częścią Rosji.

http://kresy.pl/wydarzenia/kuleba-o-bialorusi-ukraina-ma-prawo-pretendowac-do-tych-ziem/

#upadlina #banderowcy #bialorus

8