Skandal! Ukrainka Panczenko reprezentuje Polskę w USA. Wcześniej mówiła, że „zaczną się podpalenia” nad Wisłąnczas.info

Zdjęcie

Ukraińska aktywistka Natalia Panczenko, która w lutym tego roku groziła możliwymi „podpaleniami” w Polsce, obecnie reprezentuje nasz kraj w prestiżowym programie Departamentu Stanu USA. Na zaproszenie Ambasady USA w Warszawie uczestniczy ona w International Visitor Leadership Program (IVLP) poświęconym tematyce „wzmacniania bezpieczeństwa”.

International Visitor Leadership Program to program wymiany zawodowej Departamentu Stanu USA, działający od 1940 roku. Panczenko informuje w swoim wpisie na Instagramie, że program stanowi dla niej „wyjątkowy zaszczyt reprezentowania Polski” w kontaktach z ekspertami z całego świata.

Aktywistka twierdzi, że na co dzień zajmuje się „wzmacnianiem bezpieczeństwa Polski i regionu”, szczególnie w obszarach cyberbezpieczeństwa oraz walki z dezinformacją.

Kontrowersyjna działalność Panczenko

Panczenko jest dobrze znana w Polsce jako liderka inicjatywy „Euromajdan-Warszawa” i organizatorka licznych akcji wspierających Ukrainę. Jej działalność nie jest pozbawiona kontrowersji.

Najwięcej emocji wzbudziła jej wypowiedź dla ukraińskiej telewizji, w której, komentując nastroje antyukraińskie w Polsce, stwierdziła, że eskalacja wrogości jest niebezpieczna, „zwłaszcza dla Polski, bo to na terytorium Polski zaczną się bójki, to na terytorium Polski zaczną się podpalenia jakichś sklepów, budynków i tak dalej”.

Słowa te wywołały burzę w polskiej opinii publicznej i wśród polityków. Część komentatorów zarzuciła jej groźby i sianie paniki. Grzegorz Braun domagał się jej deportacji, a inni politycy apelowali o zbadanie sprawy przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Sama Panczenko stwierdziła, że nic się nie stało, że jej wypowiedź wyrwano z kontekstu i nie wykluczyła, że to rosyjskie służby maczały palce w kampanii przeciwko niej.

Panczenko była niegdyś związana z antypolską Fundacją Otwarty Dialog kierowaną przez Bartosza Kramka i Ludmiłę Kozłowską. W 2023 roku na antenie RMF FM zasugerowała, że społeczność ukraińska powinna mieć swoich przedstawicieli w polskim parlamencie.

Czarno-czerwoną flagę UPA Panczenko nazywała „flagą zwycięstwa” i krytykowała Polaków za negatywne reakcje na symbole kojarzące się z ludobójstwem na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Portal kresy.pl przypomina z kolei, że Panczenko na swoim profilu umieściła ponadto wpis ze zdjęciem spalonego ciała mężczyzny – ofiary masakry w Odessie w 2014 roku z napisami – „Psu – psia śmierć!” podpisując zdjęcie „Żal ich Wam? Bo mnie nie – niech płoną!”.

http://nczas.info/2025/09/23/skandal-ukrainka-panczenko-reprezentuje-polske-w-usa-wczesniej-mowila-ze-zaczna-sie-podpalenia-nad-wisla/

#upadlina #Polska #usa

25

No właśnie dlaczego?

Przecież to są bracia w biedzie i potrzebie...

Zdjęcie

#Polska

--------------------------

#UPAdlina

#upadlincy

#upadliniecwpolsce

7

Trwa wojna, a Ukraina kupuje 2 rosyjskie reaktory atomowe… od Bułgarii, która sama ich nie produkuje za 500 mln euro a w Polsce? poniemieckie wiatraki!

http://www.facebook.com/reel/1839616433573313

#upadlina #energia #Polska

19

Włoski sąd apelacyjny zatwierdził we wtorek ekstradycję do Niemiec Ukraińca aresztowanego w zeszłym miesiącu pod zarzutem doprowadzenia do eksplozji, które uszkodziły gazociągi North Stream między Rosją i Niemcami.

Podejrzany, Serhij Kuzniecow, sprzeciwił się ekstradycji, a jego adwokat, Nicola Canestrini, poinformował, że odwołuje się od decyzji sądu apelacyjnego w Bolonii do włoskiego Sądu Kasacyjnego. Ekstradycja zostanie wstrzymana do czasu wydania decyzji przez sąd kolejnej instancji spodziewanej za około miesiąc, uznał prawnik, na którego powołała się agencja informacyjna Associated Press.

Canestrini kwestionował stopień uczestnictwa podejrzanego w procedurze ekstradycyjnej, bezstronność niemieckiego wymiaru sprawiedliwości i warunki w aresztach RFN.

Włoski sąd apelacyjny odrzucił argument obrony, że Kuzniecow może korzystać z „immunitetu funkcjonalnego”, ponieważ miał przeprowadzić atak na rozkaz wojskowy, twierdząc, że niemiecki wniosek o ekstradycję nie dotyczył jego roli jako wojskowego, jak wynika z dokumentów sądowych, na które powołała się informująca o sprawie AP.

49-letni Kuzniecow został zatrzymany 21 sierpnia na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania na kempingu w pobliżu nadmorskiego włoskiego Rimini, gdzie spędzał wakacje z rodziną.

Pod koniec sierpnia niemieckie organy ścigania wydały nakazy aresztowania wobec kolejnych sześciu obywateli Ukrainy podejrzewanych o udział w wysadzeniu gazociągu Nord Stream. Podczas pierwszego przesłuchania Kuzniecow zaprzeczył jakiemukolwiek udziałowi w sabotażu, potwierdzając jednocześnie, że służył w ukraińskim wojsku w stopniu kapitana.

Dotychczasowe ustalenia niemieckich śledczych sugerują, że wysadzenia gazociągu Nord Stream dokonał grupa ukraińskich nurków. Na podstawie fałszywych dokumentów grupa ta wynajęła jacht “Andromeda” i właśnie z niego dokonała zaminowania, a następnie wysadzenia trzech z czterech nitek gazociągu przebiegającego po dnie Morza Bałtyckiego.

Niemieccy śledczy twierdzą, że materiały wybuchowe podłożyło sześciu nurków, którzy mieli zostać przeszkoleni w Polsce. Badali też ślad furgonetki z polskimi numerami rejestracyjnym, jaka miała zaopatrywać grupę domniemanych sabotażystów.

Przypomnijmy, że w sierpniu 2024 r. “Wall Street Journal” napisał, iż wysadzenia nitek gazociągu Nord Stream dokonała grupa Ukraińców na rozkaz ówczesnego głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy, gen. Walerego Załużnego.

Jak podały z kolei niemieckie media, jeden z członków grupy Wołodymyr Z., ukraiński nurek i instruktor nurkowania, na początku lipca zeszłego roku wyjechał z Polski na Ukrainę. Wspomniane informacje potwierdziła polska prokuratura, argumentując, że Niemcy nie wprowadziły jego nazwiska do bazy danych osób poszukiwanych w odpowiednim czasie.

Przypomnijmy, że w sierpniu 2024 r. “Wall Street Journal” napisał, iż wysadzenia nitek gazociągu Nord Stream dokonała grupa Ukraińców na rozkaz ówczesnego głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy, gen. Walerego Załużnego.

Jak podały z kolei niemieckie media, jeden z członków grupy Wołodymyr Z., ukraiński nurek i instruktor nurkowania, na początku lipca zeszłego roku wyjechał z Polski na Ukrainę. Wspomniane informacje potwierdziła polska prokuratura, argumentując, że Niemcy nie wprowadziły jego nazwiska do bazy danych osób poszukiwanych w odpowiednim czasie.

Przedstawiciel kanclerii ówczesnego prezydenta Polski Andrzeja Dudy nazwał te stwierdzenia “bezpodstawnymi incynuacjami”.

Szwecja i Dania zamknęły swoje śledztwa w tej sprawie już na początku 2024 roku.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/europa-poludniowa/blizej-ekstradycji-ukrainca-podejrzanego-o-wysadzenie-nord-streamu/

#nordstream #upadlina #niemcy #wlochy

8

Pozują na turystów, ale ich zachowanie budzi podejrzenia. Seria dziwnych zdarzeń z udziałem Ukraińców i Łotyszanczas.info

Historię dwóch Ukraińców, którzy weszli na chroniony teren wodociągów krakowskich opisuje „Rzeczpospolita”. Jak się okazało, przebywają w Polsce nielegalnie. Policja zaś uznała ich za zabłąkanych turystów i puściła bez żadnych konsekwencji.

Dziennik zwraca uwagę na podobne historie z obcokrajowcami w rolach głównych. Niejednokrotnie bowiem zdarzyło się, że cudzoziemcy znajdowali się przy infrastrukturze krytycznej naszego kraju.

Historia z Krakowa rozegrała się 30 sierpnia bieżącego roku. O sprawie mówił na antenie TVN24 w połowie września dyrektor ds. bezpieczeństwa w Wodociągach Miasta Krakowa gen. Marian Janicki, który w latach 2007-2013 był szefem Biura Ochrony Rządu.

Dwaj młodzi Ukraińcy zostali zauważeni przez ochronę i monitoring wodociągów, które dostarczają wodę 1,2 mln mieszkańców Krakowa. Weszli oni na teren chroniony, przeskakując przez ogrodzenie. Najpierw konwój interwencyjny nie był w stanie ich ująć, jednak po godzinie ponownie zostali zauważeni na monitoringu, w innym miejscu. Tam próbowali otworzyć furtkę i bacznie przyglądali się ogrodzeniu, według ochrony używali także telefonów w sposób sugerujący robienie zdjęć lub nagrań.

Ostatecznie Ukraińców udało się ująć po pościgu, jednak policja dała wiarę ich zapewnieniom, że są zbłąkanymi turystami i nie byli świadomi, że robią coś niezgodnego z prawem. Co więcej, policja nie przeszukała plecaka, który posiadał jeden z zatrzymanych.

– Tłumaczyli, że weszli na teren wodociągów, by tą drogą najszybciej dostać się na Kopiec Kościuszki. Zostali wylegitymowani, nie byli poszukiwani. Nie stwierdzono, by robili zdjęcia obiektu – przekazał w rozmowie z dziennikiem rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Krakowie kom. Piotr Szpiech.

Na tym jednak sprawa się nie zakończyła, bowiem po ujawnieniu jej przez gen. Janickiego, zainteresowała się nią Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ukraińcy w ciągu dwóch dni zostali zatrzymani za „posiadanie narkotyków”. Ostatecznie usłyszeli zarzuty z art. 193 Kodeksu karnego, tj. naruszenie miru domowego – za wtargnięcie na teren wodociągów.

Według „Rzeczpospolitej”, dopiero wtedy miało wyjść na jaw, że Ukraińcy przebywają w Polsce nielegalnie – jeden od lipca 2024 r., a drugi od czerwca 2025 r. Ustalenia potwierdziła rzecznik krakowskiej prokuratury, prok. Oliwia Bożek-Michalec. Jak mówiła, mają oni pochodzić z Donbasu, a w Krakowie nielegalnie pracować na budowie.

Ukraińcom grozi deportacja, jednak nie zostali aresztowani, tylko objęci dozorem policji. – Ta sprawa została fatalnie rozegrana przez służby. A już niesprawdzenie statusu pobytowego cudzoziemców jest kompromitujące – ocenił cytowany przez dziennik jeden z byłych funkcjonariuszy.

Gazeta przypomniała, że podobnych historii w bieżącym roku było więcej. W lipcu 36-letni Ukrainiec Ihor H. włamał się na Pomorzu do studni głębinowej i zniszczył infrastrukturę, stanowiącą element sieci wodociągowej – w tym aparaturę energetyczną oraz sterującą przyłączami do sieci i studni głębinowych – dostarczającej wodę mieszkańcom Sopotu. Tydzień wcześniej H. miał włamać się do innego zbiornika, ale został spłoszony przez spacerowicza.

Tłumaczenia Ukraińca były kuriozalne, twierdził bowiem, że chciał w ten sposób zwrócić uwagę na nadużywanie przez ludzi urządzeń elektronicznych i ignorowanie siebie nawzajem. Po zbadaniu go przez biegłych orzeczono, że nie jest chory psychicznie ani upośledzony umysłowo.

Gazeta przypomniała też zdarzenie z kwietnia 2025 r., kiedy to 25-letni Łotysz usiłował dostać się na dach hotelu Warsaw Presidential (dawniej Mariott), do chronionej części z infrastrukturą krytyczną. Mówił w języku rosyjskim i przekonywał, że jest turystą i chciał zrobić z dachu zdjęcia Warszawy.

W jego plecaku znaleziono jednak nie tylko aparat fotograficzny, lecz także narzędzia – m.in. śrubokręt. 25-latek zdołał wejść w hotelu do miejsca, w którym jest wyjście na dach, mimo że jest to strefa, do której wejście na kartę mają wyłącznie uprawnieni pracownicy. Tam też został zatrzymany przez ochronę.

Samochód Łotysza był zaparkowany kilka przecznic od hotelu. Policja znalazła w nim rewolwer gazowy, kilkanaście sztuk amunicji oraz granat. Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty – dotyczące posiadania broni bez zezwolenia oraz naruszenia miru domowego.

http://nczas.info/2025/09/20/pozuja-na-turystow-ale-ich-zachowanie-budzi-podejrzenia-seria-dziwnych-zdarzen-z-udzialem-ukraincow-i-lotysza/

#upadlina #szpiony

17

żyd żełeński kupił hotel z kasynem za 700 mln pln, daj daj daj nie odmawiaj

http://www.facebook.com/reel/1106920460767407

#zelenski #korupcja #upadlina

6

Z tego co zaobserwowałem to Polacy zauważają i zwracają uwagę że niektóre z ostatnich "ruskich dronów" nie mają napędów, są posklejane taśmą, mają tylko awionikę i to też nie koniecznie dającą możliwość kontroli/sterowania.

Czyżby to gówno wcale nie leciało tylko zostało zrzucone i szybowało do momentu aż sobie gdzieś w pole, króliczą klatkę spadnie?!!!

Ludzie też zauważają że niektóre gówno portaliki "informacyjne" używają zdjęć z wcześniejszych dronowych akcji.

#Polska

-------------------------------------------

#drony2025

#upadlina

#rosja

9

Ta sytuacja pokazuje, że trzeba wreszcie podjąć decyzję pozwalającą krajom sąsiadującym z Ukrainą na wykorzystywanie swojej obrony powietrznej do przechwytywania dronów i pocisków nad Ukrainą, w tym tych zbliżających się do granic NATO – oświadczył szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha.

Szef ukraińskiej dyplomacji odniósł się w ten sposób do naruszenia przestrzeni powietrznej Polski przez drony w nocy z wtorku na środę podczas zmasowanego ataku wojsk Rosji na Ukrainę.

„Ta sytuacja pokazuje, że trzeba wreszcie podjąć decyzję o umożliwieniu wykorzystania zdolności obrony powietrznej partnerów w krajach sąsiednich do przechwytywania dronów i pocisków w przestrzeni powietrznej Ukrainy, w tym tych, które zbliżają się do granic NATO” – napisał Sybiha na platformie X.

Zaznaczył, że przywódca Rosji Władimir Putin wciąż eskaluje, rozszerza swoją wojnę i testuje Zachód. „Im dłużej nie spotyka się z odpowiedzią opartą na sile, tym bardziej staje się agresywny. Słaba reakcja teraz sprowokuje Rosję jeszcze bardziej, a wtedy rosyjskie pociski i drony polecą jeszcze dalej w głąb Europy” – kreśli narrację Sybiha.

„Ukraina od dawna sugerowała taki krok. Musi on zostać podjęty ze względu na bezpieczeństwo zbiorowe. Jest to także apel do partnerów o pilne wzmocnienie ukraińskiej obrony powietrznej i lepszą ochronę przed rosnącą liczbą rosyjskich dronów i pocisków, które regularnie nas atakują” – przekazał.

Szef MSZ stwierdził, że sankcje muszą zostać natychmiast zaostrzone. W jego ocenie Putin podejdzie poważnie do rozmów pokojowych dopiero wtedy, gdy stanie wobec poważnej presji transatlantyckiej. „Rosyjska machina wojenna musi zostać zatrzymana i może to się stać tylko dzięki sile, nie słabości” – dodał.

Według Sybihy, rosyjskie drony wlatujące w polską przestrzeń powietrzną podczas zmasowanego ataku na Ukrainę pokazują, że poczucie bezkarności Putina wciąż rośnie, ponieważ nie został on właściwie ukarany za swoje wcześniejsze zbrodnie.

http://nczas.info/2025/09/10/ukraina-chce-wciagnac-polske-do-wojny-trzeba-wreszcie-podjac-decyzje/

#upadlina #nato #wojna

9

Powojenny atak UPA w Sanockiem. Ukraińcy spalili Łodzinę, Hłomczę i Witryłówkresy.pl

10 września 1946 roku doszło do jednego z najpoważniejszych napadów Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) na terenie południowo-wschodniej Polski.

Zorganizowany atak objął trzy miejscowości: Łodzinę, Hłomczę i Witryłów w powiecie sanockim. Akcja była przeprowadzona z dużym rozmachem przez połączone sotnie UPA, dowodzone przez oficerów znanych pod pseudonimami „Hryń”, „Jar”, „Burłaka” i „Łastiwka”. Siły partyzanckie szacowano wówczas na około 2000 ludzi.

UPA uderzyła równocześnie na kilka wsi, stosując taktykę zastraszania ludności oraz niszczenia infrastruktury. Atak miał na celu sparaliżowanie życia codziennego, wymuszenie uległości na miejscowych Polakach i odcięcie ich od wsparcia ze strony państwa polskiego.

Witryłów – dzięki dobrze zorganizowanej samoobronie mieszkańców wieś nie została całkowicie zniszczona. Udało się odeprzeć część napastników, choć skutki napadu były poważne: spalono 56 domów, budynki gospodarcze oraz dworskie zabudowania rodziny Dwernickich. Zamordowano w okrutny sposób 7 osób: Franciszkę Baran, Kazimierę Dzik, Antoniego Kozłowskiego, Adama Kurzacza, Tadeusza Pelca, Józefa Skrzypskiego i Marię Wituszyńską, kilkanaście osób zostało rannych.

Hłomcza – miejscowość została niemal całkowicie spalona. UPA zniszczyła 90 domów oraz dwa zbiorniki ropy naftowej w miejscowej kopalni. W napadzie życie straciły 3 osoby, w tym 14-letnia córka Emila Romana.

Łodzina – pierwszy atak na Łodzinę miał miejsce 30 grudnia 1945 roku, kiedy oddział UPA uprowadził jednego z mieszkańców wsi. Przed 1945 rokiem wieś była w większości zamieszkana przez Ukraińców, którzy potem zostali wysiedleni do Związku Sowieckiego. Na miejscu pozostało jedynie kilka rodzin, a do opuszczonych domów wprowadzili się osadnicy z innych wsi, spalonych przez oddziały UPA. W czasie wrześniowego ataku zniszczono w Łodzinie 62 budynki oraz zamordowano 9 osób. Byli to: Andrzej Fik (22 lata), Mikołaj Fik (42 lata), Katarzyna Fik (53 lata), Mieczysław Okriak (32 lata), Aleksander Fedyn (55 lat), Mikołaj Sawczak (58 lat), Mikołaj Hołowka (70 lat), Mikołaj Bagan (45 lat) oraz Czesława Solecka (19 lat). Ta ostatnia została zabita w wyjątkowo okrutny sposób – zadano jej 14 ciosów bagnetem.

Napady UPA w Bieszczadach i na Pogórzu Przemyskim były wówczas zjawiskiem powtarzalnym. Miały one charakter terroru wobec ludności polskiej, był także metodą zdobywania zaopatrzenia przez UPA i szerzenia dywersji wobec struktur państwa. Część ukraińskich wiosek wspierała partyzantów – czasem z obawy przed represjami, a czasem z własnej woli.

Atak z 10 września 1946 roku pokazał, że siły UPA w 1946 roku nadal były w stanie przeprowadzać duże, skoordynowane działania. Nasilające się akty terroru wobec polskich osadników oraz spalenia wsi przyczyniły się do wzrostu napięcia na tym obszarze. Wydarzenia takie jak atak na Łodzinę, Hłomczę i Witryłów znalazły się wśród argumentów używanych przez władze komunistyczne do uzasadnienia przeprowadzenia wiosną 1947 roku akcji „Wisła”, której celem było rozbicie zaplecza społecznego UPA.

http://kresy.pl/kresopedia/powojenny-atak-upa-w-sanockiem-ukraincy-spalili-lodzine-hlomcze-i-witrylow/

#Polska #upa #upadlina #banderowcy #ludobojstwo #mordercy

8

Zapałowski: Dron, który spadł nad Polską to prawdopodobnie kolejna ukraińska prowokacjakresy.pl

Dron, który spad nad Polską to prawdopodobnie kolejna ukraińska prowokacja — ocenia poseł Andrzej Zapałowski z Konfederacji. „O godzinie 18 – 19 nie było jeszcze żadnego drona nad zachodnią Ukrainą” — podkreśla.

W sobotę ok. godz. 17:40 w miejscowości Majdan-Sielec w powiecie tomaszowskim (woj. lubelskie) spadł niezidentyfikowany dron. Według rzecznika lubelskiej policji Andrzeja Fijołka, w rozmowie z PAP, urządzenie rozbiło się na polu, ok. 500 m od zabudowań. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Z informacji podanych przez Onet wynika, że na szczątkach maszyny znajdują się napisy cyrylicą. Pierwsze przypuszczenia służb wskazywały, że mógł to być dron przemytniczy. „Nie był to dron, który miał cechy bojowe” — przekazał w rozmowie z Polsat News rzecznik prasowy ministra obrony narodowej Janusz Sejmej.

Do sprawy odniósł się w niedzielę poseł Andrzej Zapałowski (Konfederacja). „Dron, który spad nad Polską to prawdopodobnie kolejna ukraińska prowokacja. O godzinie 18 – 19 nie było jeszcze żadnego drona nad zachodnią Ukrainą. Był atak, ale wszystkie drony były jeszcze na wschodzie Ukrainy. Nie było w tym czasie żadnego alarmu w okolicach Lwowa” — napisał na platformie X.

http://kresy.pl/wydarzenia/zapalowski-dron-ktory-spadl-nad-polska-to-prawdopodobnie-kolejna-ukrainska-prowokacja/

#Polska #upadlina

11

Polityk Polski 2050 relatywizuje banderowskie symbole, a polskie ofiary nazizmu zrównuje z oprawcami. „Żartuje pani?” [VIDEO]nczas.info

Zdjęcie

Podsekretarz stanu w MSZ i polityk Polski 2050 Anna Radwan-Röhrenschef broniła symboli banderowskich. Posunęła się do tego, że zaatakowała osoby, które ginęły w niemieckim obozie Auschwitz-Birkenau i które walczyły z nazizmem oraz komunizmem.

– Patrząc na chłodno na tę sprawę, słuchając pana posła z Konfederacji, rzeczywiście jest to przykład kolejnej histerii antyukraińskiej. Tzn. znowu mówienie o banderyzmie, o symbolice, to jest kolejna cegła do tej antyukraińskiej narracji… Proszę się nie uśmiechać – mówiła Anna Radwan-Röhrenschef z Polski 2050.

– Bo wiadomo, nie można złego słowa powiedzieć na Ukraińców. Oni są świętymi ludźmi, ja wiem – wtrącił Wojciech Machulski.

– Polecam panu, jest taki tygodnik „Więź” – powiedziała Radwan-Röhrenschef.

Przypominamy, że „Więź” to czasopismo udające katolickie, w rzeczywistości wielokrotnie głoszące sprzeczne z nauczaniem Kościoła nauki. Jak wyjaśnia minister z Polski 2050, może być też uznawane za propagujące neobanderyzm i usprawiedliwiające quasinazistowskie symbole.

– I tam jest bardzo dobry artykuł mówiący o percepcji symboliki banderowskiej, tak jak dzisiaj o tym mówimy, przez samych Ukraińców. Wielokrotnie, tak jak pani redaktor powiedziała, poprzednicy obecnego prezydenta zwracali uwagę na wrażliwości historyczne. Na percepcję pewnych symboli historycznych – mówiła.

– I jaka jest ta symbolika niech pani nam powie? – zaproponował Machulski, choć minister z Polski 2050 nie skorzystała z okazji.

– Jeśli będę mogła skończyć, to będę panu wdzięczna – odpowiedział.

– Zaraz zaczniemy mówić, że swastyka to symbol szczęścia? No bo tak też można – stwierdził Machulski.

– Być może pan tak uważa – odparła Radwan-Röhrenschef.

– Nie, to właśnie uważają ci, co relatywizują symbole banderowskie – odpowiedział polityk Konfederacji.

– Dzisiaj rozmowa na temat flag, kolorystyki, to nie jest temat, który jest tematem priorytetowym w Polsce. Dobrze pan o tym wie, że mamy ważniejsze tematy – przekonywała.

Należy zaznaczyć, że to teza wprost pochodząca z aktualnej ukraińskiej propagandy, wedle której Polska i Ukraina razem walczą i razem zostały napadnięte przez Rosję, przez co Polska ma działać tak, by Ukrainie było dobrze. Zaraz potem Radwan-Röhrenschef rzuciła skandaliczny pomysł, zrównujący ofiary z II wojny światowej z ich niemieckimi oprawcami.

– Być może pan prezydent też powinien wpisać do swojej ustawy np. mieczyk Chrobrego, zakazać mieczyka Chrobrego – rzuciła podsekretarz stanu w MSZ, na co natychmiast zareagował Machulski.

– Żartuje pani? Dlaczego? Co zrobili ludzie noszący mieczyk? Niech mi pani powie, bo z tego co wiem, to ludzie noszący ten mieczyk zginęli np. w Auschwitz-Birkenau. Zginęli z rąk niemieckich nazistów – powiedział Wojciech Machulski.

Jednak polityk Polski 2050 postanowiła iść w zaparte.

– Jeżeli wchodzimy w dyskusję o historię, być może pan prezydent też tego typu propozycje zaproponuje. Apeluję do tego, żebyśmy nie antagonizowali teraz, szczególnie… – brnęła dalej.

– Proszę przeprosić za obrażanie polskich bohaterów. Ludzi, którzy walczyli z nazizmem, komunizmem – stwierdził polityk Konfederacji WiN.

– … antagonizowali nas z Ukraińcami i też zachęcam państwa… – mówiła dalej Radwan-Röhrenschef.

– To jest właśnie cała Polska 2050 – skwitował Machulski.

Potem polityk Konfederacji WiN zamieścił fragment programu ze skandaliczną postawą polityk Polski 2050 na X.

„Skandaliczna wypowiedź pani minister Anny Radwan-Röhrenschef z Polski 2050! Pani minister proponuje, by do zakazu symboli banderowskich dorzucić… mieczyk Chrobrego, który nosili polscy bohaterowie z obozu narodowego, tacy jak Jan Mosdorf, ofiara niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau. Przeproście – napisał na X wicerzecznik Konfederacji WiN Wojciech Machulski.

http://nczas.info/2025/08/31/polityk-polski-2050-relatywizuje-banderowskie-symbole-a-polskie-ofiary-nazizmu-zrownuje-z-oprawcami-zartuje-pani-video/

#Polska #upadlina #polska2050 #usmiechnietakoalicja

7

30 sierpnia 1943 roku: tysiące ofiar. UPA zlikwidowała m.in. Gaj i Wolę Ostrowieckąkresy.pl

Po masowych mordach dokonanych dzień wcześniej, 30 sierpnia 1943 roku Ukraińska Powstańcza Armia kontynuowała falę eksterminacji polskiej ludności na zachodnim Wołyniu.

Tego dnia doszło do jednych z największych masakr całej rzezi – w Ostrówkach, Woli Ostrowieckiej czy kolonii Gaj.

Ostrówki

Mieszkańcy Ostrówek, mimo wieści o mobilizacji UPA, nie wierzyli, że padną ofiarą ataku. Rano wieś otoczył kureń dowodzony przez Iwana Kłymczaka „Łysego”. Podstępem zgromadzono Polaków na placu szkolnym. Mężczyzn zamknięto w szkole, kobiety i dzieci w kościele. Następnie grupami wyprowadzano ich nad przygotowane doły i mordowano siekierami, maczugami oraz strzałami w tył głowy. Ponad 300 kobiet i dzieci rozstrzelano na rżysku nazwanym później „Trupim Polem”. Zginęło od 474 do ponad 520 osób.

Wola Ostrowiecka

Podobny scenariusz rozegrał się w sąsiedniej Woli Ostrowieckiej. Polaków zwabiono do szkoły i stodoły, pod pretekstem „badań lekarskich”. Tam mordowano ich przy pomocy siekier, młotów i pałek. Następnie podpalono budynki z uwięzionymi wewnątrz ludźmi, a uciekających dobijano. Według badań zginęło 628 Polaków i 7 Żydów, w tym 220 dzieci. Wieś została całkowicie spustoszona.

Warto dodać, że jesienią 1942 roku w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej powstała konspiracyjna placówka Armii Krajowej. Nie udało się jednak zorganizować oddziału samoobrony, ponieważ mieszkańcy obu wsi byli przekonani, że groźba napaści ze strony Ukraińców jest niewielka – od wielu lat żyli bowiem z nimi w zgodzie.

Gaj i Sucha-Łoza

Tego samego dnia sotnia dowodzona przez „Wowka” otoczyła kolonię Gaj w powiecie kowelskim, liczącą ponad 100 gospodarstw. Polaków spędzono do szkoły, a do egzekucji zmuszono chłopów ukraińskich z Janówki, mobilizowanych pod groźbą śmierci.

Mordowano narzędziami gospodarczymi – siekierami, widłami, drągami. Ciała wrzucano do rowu strzeleckiego. Według różnych źródeł zginęło 600 do 1000 Polaków. Ocalała Józefa Cyniak opisała zamordowanie żony brata stryjecznego: „…leżała zabita od kuli w głowę, obok niej synek 9 miesięcy, główkę miało wdeptaną w ziemię, a nożem czy bagnetem w szyjkę ugodzone […] widocznie okrutny morderca butem stanął na główce, a nożem zadawał śmiertelne rany.”

W 2013 roku archeolodzy odkryli w nieistniejącej już wsi jedną ze zbiorowych mogił – szczątki 80 osób, w większości dzieci. Symbolem tragedii Gaju pozostaje także ocalała polska dziewczynka, adoptowana przez ukraińskie małżeństwo Bojmistruków, które mimo gróźb UPA uratowało jej życie. Za swoją postawę zostali oni pośmiertnie odznaczeni Medalem Virtus et Fraternitas.

Jankowce

Jankowce, dawna wieś w gminie Bereźce w powiecie lubomelskim, także zostały całkowicie zniszczone 30 sierpnia 1943 roku. Mieszkańców wymordowano, a ocalałych mieszkańców zmuszono do ucieczki.

Kąty

Równie tragiczny los spotkał wieś Kąty w powiecie lubomelskim. W nocy 30 sierpnia 1943 roku, liczące około 310 mieszkańców, zostały otoczone przez bojówki UPA z kurenia „Łysego” oraz ludność ukraińską z Leśniaków i Zapola. Zaskoczonych Polaków mordowano siekierami, widłami i drągami, do uciekających strzelano. Według Władysława i Ewy Siemaszków, zginęło 209–210 Polaków i 3 Ukraińców. Ocalałych mieszkańców przyjęto w Lubomlu. Bezpośrednio po rzezi w Kątach kureń „Łysego” udał się do Jankowiec, a następnie Ostrówek i Woli Ostrowieckiej, dokonując kolejnych zbrodni. W 1992 roku Prokuratura Ukrainy Wołyńskiego Obwodu potwierdziła fakt dokonania masakry, podając liczbę około 180 ofiar.

„Nie życzę nikomu coś podobnego oglądać”

Według Antoniego Łysiaka, jednego z ocalałych z Ostrówek, w powiecie lubomelskim zamordowano około 1200 osób. Z kolei Leon Popek, autor książki „Ostrówki: wołyńskie ludobójstwo” (Lublin 2011), podaje, że w samych Ostrówkach zginęło co najmniej 474 Polaków, a w Woli Ostrowieckiej – 568. Zbrodni tych dokonali upowcy z kurenia „Łysego”. Jak relacjonuje Łysiak, w mordach uczestniczyła także miejscowa ludność ukraińska z Przekurki, Sokoła, Połap, Zapola, Huszczy i Równego.

Po ataku UPA do kilku wsi przybyli żołnierze 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Wśród nich był Tadeusz Kański ps. „Muszka”, który spisał swoje wspomnienia. O Ostrówkach pisał:

„Ciała pokładzione w wykopanym rowie jedno na drugie rzędami, głowami w jednym kierunku, a następny rząd głowami w odwrotnym kierunku. Na górnej warstwie ciał nakładli słomy i podpalili, wiatr zwęgloną słomę zdmuchał. Ciała te wyglądały strasznie, na ciałach były nadęte pęcherze, niektóre popękane i czerwieniało zbrudzone popiołem mięso, niektóre ciała nadwęglone, ta mogiła do dziś mi pozostaje w pamięci. Nie życzę nikomu coś podobnego oglądać”.

W Woli Ostrowieckiej: „[…] niedaleko już szkoły napotkaliśmy leżącą kobietę z dzieckiem przy piersi, dziecko przygwożdżone widłami do matki i tak te widły sterczały w ciele dziecka i matki.”

Zbrodnie z 30 sierpnia 1943 roku były kontynuacją akcji rozpoczętej dzień wcześniej. 29 sierpnia UPA zaatakowała m.in. Czmykos, Głęboczycę, Grabinę, Świętocin, Teresin i Władysławówkę. 29 lub 30 sierpnia doszło również do masakry w Budach Ossowskich.

Akcja OUN-UPA na Wołyniu miała charakter ludobójstwa, podkreślają autorzy opracowania IPN „Dokumenty zbrodni wołyńskiej”. Jak piszą: „[…] celem było wyniszczenie ludności polskiej, a nie jej wypędzenie. Dokładna lista ofiar mordów ukraińskich na Wołyniu nie została i nigdy już nie zostanie ustalona. Brakuje dokumentów, gdyż praktycznie nie sporządzano na bieżąco wykazów pomordowanych. W wielu miejscowościach nikt nie ocalał, nie miał więc kto opisać zbrodni i podać nazwisk ofiar. Ci, którzy mogliby to zrobić, w większości już nie żyją bądź nie są w stanie dać świadectwa (wiek, choroby, trudności w dotarciu do tych osób)”.

http://kresy.pl/kresopedia/30-sierpnia-1943-roku-tysiace-ofiar-upa-zlikwidowala-m-in-gaj-i-wole-ostrowiecka/

#Polska #upadlina #upa #banderowcy #ludobojstwo #wolyn #mordercy

14

Ukraiński dziennikarz, który obraził prezydenta: „Nie czuję żadnej skruchy”kresy.pl

Zdjęcie

„Nie czuję żadnej skruchy za to, co powiedziałem” – stwierdził Witalij Mazurenko, ukraiński dziennikarz z polskim obywatelstwem, który obraził prezydenta Karola Nawrockiego.

We wtorek w Polsat News ukraiński dziennikarz Witalij Mazurenko skomentował decyzję prezydenta dotyczącą zawetowania ustawy o Ukraińcach. Stwierdził, że Nawrocki zachowuje się w sposób przypominający postawę przestępcy. „Retoryka i zachowania pana Nawrockiego to nie są zachowania prezydenckie, tylko zachowania Pahana. Tak określa się w rosyjskich więzieniach przywódcę kryminalnego” – stwierdził Mazurenko. Jego słowa wywołały falę oburzenia, a redakcja Obserwatora Międzynarodowego, w którym publikował, zakończyła z nim współpracę.

„Jeżeli rzetelnie wysłuchamy się w to, co powiedziałem, to mówiłem o zachowaniu człowieka, pana Karola Nawrockiego. To było o sposobie, w jaki zachowuje się Karol Nawrocki, o czym świadczyło też posiedzenie Rady Gabinetowej” – powiedział Ukrainiec w piątkowym wywiadzie dla Onetu.

„Dla mnie, jako dla dziennikarza, wartością bezwzględną jest wolność słowa i jakikolwiek atak na swobodę słowa jest niedopuszczalny. Nie czuję żadnej skruchy za to, co powiedziałem” – stwierdził Mazurenko.

Jego zdaniem, w odbiorze społecznym doszło do „manipulacji”. „Ta manipulacja wykazała spory problem w świadomości pewnej części grupy społecznej w Polsce, że obywatelstwo się nie liczy i jakikolwiek Ukrainiec z zasady jest odbierany jako człowiek drugiego gatunku. Podkreślanie tego, że jestem ukraińskim dziennikarzem, jest po prostu kłamstwem, bo jestem dziennikarzem polskim” – kontynuował.

„Moim zdaniem to określenie też do zachowania pana Nawrockiego pasowało. I tu była analogia nie w słowie, tylko chodziło, by dostrzec w Polsce doświadczenia, które przeszła już Ukraina. Chodzi o to, by zapobiec zawężeniu demokracji w Polsce, która już zaczyna mieć miejsce” – dodał.

„Slava Ukraini! I niech kwitnie demokracja w Polsce” – stwierdził, kończąc wywiad.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainski-dziennikarz-ktory-obrazil-prezydenta-nie-czuje-zadnej-skruchy/

#Polska #upadlina

9

Sikorski o Parubiju: „Jeden z najlepszych synów Ukrainy”. Zabity ukraiński polityk chwalił Banderę i był zamieszany w strzelaninach podczach Euromajdanukresy.pl

Zdjęcie

W sobotę we Lwowie zastrzelono Andrija Parubija, byłego przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy i jednego z liderów Euromajdanu. Szef MSZ Radosław Sikorski nazwał go „jednym z najlepszych synów Ukrainy” i przypomniał jego rolę jako komendanta Samoobrony Majdanu. Parubij według śledczych miał być powiązany z wydarzeniami z 2 maja 2014 r. w Odessie, w których zginęło 48 osób. Na portalu Kresy.pl wielokrotnie informowaliśmy także o jego pro-banderowskich wypowiedziach.

„Wiadomość o jego zabójstwie we Lwowie jest wstrząsająca” – oświadczył szef MSZ Radosław Sikorski w serwisie X. „Andrija Parubija poznałem jako komendanta Straży Majdanu, gdy jako ministrowie Trójkąta Weimarskiego negocjowaliśmy zakończenie masakry w 2014. Później pomógł Polsce ewakuować nasz konsulat z Sewastopola podczas rosyjskiego Anschlussu. […] Przekazuję szczere wyrazy współczucia bliskim i całemu narodowi ukrańskiemu, który stracił jednego z najlepszych swoich synów” – czytamy we wpisie ministra.

Według ukraińskich mediów – napastnik wyglądał jak dostawca jedzenia z firmy Glovo. Miał na sobie czarny hełm z żółtymi elementami i poruszał się rowerem elektrycznym. Oddał w kierunku ofiary osiem strzałów, po czym schował pistolet do torby i odjechał. Tożsamość podejrzanego i motywy zbrodni nie są na razie znane. Parubij zmarł jeszcze przed przybyciem karetki pogotowia.

Andrij Parubij urodził się w 1971 roku. Był wieloletnim deputowanym do Rady Najwyższej Ukrainy, a w latach 2016–2019 pełnił funkcję jej przewodniczącego. Swoją karierę polityczną rozpoczynał w latach 2004–2005, biorąc udział w „pomarańczowej rewolucji”. W wyborach parlamentarnych 2007 roku uzyskał mandat z listy Naszej Ukrainy-Ludowej Samoobrony. Kolejny raz został wybrany do Rady Najwyższej w 2012 roku z listy Batkiwszczyny. W latach 2013–2014 Parubij należał do liderów Euromajdanu, pełniąc funkcję tzw. komendanta Majdanu i koordynatora Samoobrony Majdanu. Po ucieczce prezydenta Wiktora Janukowycza objął stanowisko sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, które piastował do sierpnia 2014 roku. Parubij był także współzałożycielem Frontu Ludowego.

Udział Parubija w Euromajdanie

Jego udział w Euromajdanie nigdy nie został w pełni zbadany przez ukraiński wymiar sprawiedliwości. Według licznych relacji uczestników tamtych wydarzeń, był zamieszany w wydarzenia z 2 maja 2014 r. w Odessie, w których zginęło 48 osób. Według części raportów, pro-ukraińscy aktywiści mieli celowo podpalić Dom Związków Zawodowych i „dobijać” uciekających.

W marcu 2025 r. ukraiński sąd potwierdził sfingowaną strzelaninę do aktywistów Majdanu w Chmielnickim, przeprowadzoną przez radykalnych działaczy Majdanu W październiku 2023 r, potwierdzono wyrok, że masakra na Majdanie w Kijowie w lutym 2014 roku zaczęła się od zabicia i zranienia milicjantów przez snajperów tzw. EuroMajdanu oraz, że część osób ranili i zabili strzelcy z Hotelu Ukraina, kontrolowanego przez protestujących.

W 2019 r. Państwowe Biuro Śledcze (DBR) wszczęło postępowanie dotyczące m.in. roli Parubija w kontekście wydarzeń odeskich. W 2020 r. Parubij, wraz z innymi liderami EuroMajdanu, został wezwany na przesłuchanie w ramach śledztwa ws. zamachu stanu.

Dodajmy, że w 2020 roku prezydent Zełenski powiedział, że sprawa masakry na Majdanie jest najbardziej skomplikowaną w kraju. Przyznał, że dowody zaginęły, miejsca zbrodni wyczyszczono i nie wie, kiedy uda się znaleźć ludzi odpowiedzialnych za masakrę.

Dr Iwan Kaczanowski, ukraiński politolog z Uniwersytetu w Ottawie dodał, że werdykt potwierdza wyniki jego prac badawczych, a mianowicie, że „nie ma dowodów na to, by Janukowycz [Wiktor, ówczesny prezydent Ukrainy – red.] lub jego ministrowie wydali rozkaz, by zmasakrować protestujących.

Dawid Żwanija, były polityczny sojusznik Petra Poroszenki, opublikował w 2020 r. nagranie, w którym twierdzi, że wspólnie z liderami EuroMajdanu, m.in. Poroszenką, Parubijem Turczynowem i Jaceniukiem, należał do „grupy przestępczej”, która odpowiada za masakrę na Majdanie.

Były deputowany podkreśla, że dysponuje dowodami na potwierdzenie swoich słów. „Poinformowałem Państwowe Biuro Śledcze także o tym, że mam potwierdzenie udziału takich osób, jak Poroszenko, Turczynow, Parubij i Kliczko w rozstrzelaniach na Majdanie – twierdził Żwanija. Jego zdaniem, masakry na Majdanie można było uniknąć.

„My finansowaliśmy Majdan. My rozniecaliśmy nastroje protestacyjne w mediach. My zrywaliśmy pokojowe inicjatywy [ówczesnej-red.] władzy. Prowadziliśmy oddzielnie rozmowy z deputowanymi Partii Regionów i z zagranicznymi ambasadami” – twierdził były deputowany. W skład tej grupy wchodzili: Martynenko, Poroszenko, Turczynow, Jaceniuk, Kliczko. Każdy z nich dołączył swoją grupę, na przykład Turczynow przyprowadził Paszynskiego i Parubija”. W jednym z kolejnych nagrań opowiedział o domniemanych kulisach finansowania i uzbrajania Majdanu.

Probanderowskie poglądy ukraińskiego polityka

Na portalu informowaliśmy m.in. o jego wypowiedzi, w której stwierdził, że „kwestia uszanowania OUN-UPA to nie tylko sprawa przywrócenia sprawiedliwości historycznej, to utwierdzenie naszej tożsamości narodowej i wartości nacji”.

W 2021 r. Andrij Parubij poparł projekt uchwały o przywrócenie Stepanowi Banderze i Romanowi Szuchewyczowi tytułów bohaterów Ukrainy.

W 2019 r. Parubij, wraz z 13 ukraińskimi deputowanymi założył zespół parlamentarny ds. „kulturowego i społecznego” powrotu tzw. ukraińskich etnicznych ziem do macierzy. Deputowani chcieli zacząć od położonego w granicach Rosji Kubania, ale na uwadze mieli także „inne regiony”.

Parubij w przeszłości rozmawiał z polskim rządem ws. postulatów o legalizacji banderowskich upamiętnień w Polsce. W 2016 r. Parubij poinformował o porozumieniu, jakie zawarł z ówczesnym marszałkiem polskiego Sejmu – Markiem Kuchcińskim. Zgodnie z umową polski parlament miał nie zajmować się uchwałą ws. wołyńskiego ludobójstwa przed szczytem NATO.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/sikorski-o-parubiju-jeden-z-najlepszych-synow-ukrainy-zabity-ukrainski-polityk-chwalil-bandere-i-byl-zamieszany-w-rozstrzelaniach-na-majdanie/

#sikorski #banderowcy #rpa #upadlina

6

No nie inaczej. Wracać walczyć o Banderostan a nie drenować i destabilizować Polskę!

Zdjęcie

#Polska

----------------

#upadlina

#upadliniecwpolsce

#banderostan

9