Prawdziwa data odzyskania niepodległości Polski. To inny dzień, niż większość myśli. „Jesteście państwo okłamywani od początku”nczas.info

Zdjęcie

To właśnie dziś, 7 października, przypada prawdziwa rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę. Z tej okazji przypominamy, co o wydarzeniach sprzed 108-miu lat mówili publicyści „Najwyższego Czas-u!” Stanisław Michalkiewicz oraz Janusz Korwin-Mikke.

To właśnie 7 października 1918 roku Rada Regencyjna przejęła zwierzchność nad wojskiem polskim i rozpoczęła proces przejmowania władzy i formowania państwa Polskiego.

„11 listopada właściwie nic takiego się nie stało”

Stanisław Michalkiewicz podkreślał, że „11 listopada właściwie nic takiego się nie stało, żadna niepodległość nie została wówczas proklamowana″. – Niepodległość Polski po 123 latach niewoli została proklamowana 7 października przez Radę Regencyjną na wieść o tym, że Niemcy próbują utworzyć niepodległą Ukrainę, do której chcieliby inkorporować Lwów – mówił publicysta.

– Rada Regencyjna uznała, że to zagraża żywotnym interesom państwa Polskiego i w związku z tym 7 października 1918 roku proklamowała niepodległość Polski. 11 listopada Rada Regencyjna przekazała Piłsudskiemu władzę. Czyli co dokładnie? Przekazała mu zorganizowane wcześniej państwo – wyjaśnił Michalkiewicz.

– Dopiero 16 listopada 1918 roku Piłsudski notyfikował powstanie państwa Polskiego opartego na podstawach demokratycznych. (…) Z tego wynika, że proces odzyskiwania przez Polskę niepodległości był rozciągnięty w czasie – dodawał.

„11 listopada nie jest żadną rocznicą”

Janusz Korwin-Mikke podkreślił, iż „jesteście państwo okłamywani od początku, 11 listopada nie jest żadną rocznicą odzyskania niepodległości″. – 11 listopada nastąpiło jedynie przekazanie władzy przez Radę Regencyjną towarzyszowi Ziółkowi z partii socjalistycznej, czyli Piłsudskiemu – mówił poseł.

– 7 października Rada Regencyjna zadekretowała oderwanie się od mocarstw centralnych i tę rocznicę świętujemy, a nie rocznicę przekazania władzy socjaliście (…) niestety takie były wówczas nastroje społeczne, że Rada Regencyjna uznała, że lepiej przekazać władzę Piłsudskiemu, niż żeby miał być rząd lubelski złożony z komunistów – przypominał Korwin-Mikke.

– 11 listopada jako data odzyskania niepodległości został ogłoszony dopiero w 1937 roku i tylko dwa razy był obchodzony przed wojną. Rząd londyński zakazał obchodzenia tego (…) Chodzi o zamanifestowanie, że 7 października nastąpiło odzyskanie niepodległości, a 11 listopada władzę przejęli socjaliści, którzy potem gnębili Polskę podatkami i doprowadzili do klęski. 11 listopada to jest rocznica klęski – wyjaśnił.

http://nczas.info/2026/10/07/prawdziwa-data-odzyskania-niepodleglosci-polski-to-inny-dzien-niz-wiekszosc-mysli-jestescie-panstwo-oklamywani-od-poczatku/

#Polska

14

Ukraińskie media przekonują, że Polska może przekazać Kijowowi co najmniej 29 F-16kresy.pl

Ukraiński portal Espreso twierdzi, że Polska jest gotowa przekazać Ukrainie co najmniej 29 myśliwców F-16. Informacja ma pochodzić z wywiadu z Radosławem Sikorskim. Według relacji portalu harmonogram przekazania samolotów miał być uzgodniony już kilka miesięcy temu, ale później proces został wstrzymany.

Ukraiński portal Espreso poinformował, powołując się na rzekomy wywiad z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim, że Polska jest gotowa przekazać Ukrainie co najmniej 29 samolotów F-16. Warto zauważyć, że portal nie opublikował omawianego wywiadu, a polskie MSZ do tej pory nie opublikowało stanowiska w tej sprawie.

Według przedstawionej relacji kwestia ta miała być omawiana już około pół roku temu. Portal cytuje Sikorskiego, który miał powiedzieć, że rozmowy rozpoczęły się jeszcze za prezydentury Andrzeja Dudy i dotyczyły co najmniej 29 maszyn.

„Mówimy o co najmniej 29 samolotach. Było to przedmiotem moich zabiegów jeszcze od czasów prezydentury Andrzeja Dudy, czyli około sześciu miesięcy temu. Był nawet uzgodniony harmonogram ich przekazania, ale coś zmieniło się po stronie ukraińskiej” – miał powiedzieć szef polskiego MSZ.

Według Espreso Sikorski zasugerował, że wpływ na sytuację mogły mieć inne oferty dotyczące samolotów bojowych dla Ukrainy, w tym szwedzkich Gripenów. „Z naszej strony te samoloty są faktycznie dostępne do przekazania, o ile mi wiadomo” – cytuje ministra ukraiński portal.

Z relacji wynika również, że rozmowy między Polską i Ukrainą w tej sprawie mają nadal trwać. Do Polski miały już przyjechać dwie ukraińskie delegacje techniczne. Sikorski miał także mówić o zainteresowaniu Warszawy pogłębieniem współpracy z Kijowem w dziedzinie dronów i systemów ich zwalczania. Zaznaczył przy tym, że są to odrębne procesy, ponieważ dotyczą innych kontraktów i przedsiębiorstw.

„Z naszej strony istnieją wszelkie bodźce do przekazania myśliwców oraz nawiązania możliwie najlepszej współpracy w zakresie dronów i przeciwdziałania dronom” – miał powiedzieć minister.

Espreso przypomniało również wypowiedź Wołodymyra Zełenskiego z lipca 2024 roku. Prezydent Ukrainy twierdził wtedy, że po rozmowie z premierem Donaldem Tuskiem Kijów otrzymał „pozytywną decyzję” polskiego rządu dotyczącą F-16.

Sprawa ewentualnego przekazania polskich F-16 na Ukrainę pojawiała się już wcześniej. W lutym 2023 roku ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że Polska posiada jedynie 48 takich maszyn i nie może samodzielnie zdecydować o oddaniu ich Kijowowi. „Nie jesteśmy w stanie, nawet w granicach zdrowego rozsądku, sami przekazać F-16, choćby to były tylko dwa samoloty, na potrzeby Ukrainy” – mówił wówczas. Wskazywał, że oprócz samych myśliwców konieczne jest zapewnienie zaplecza serwisowego, a ewentualne przekazanie F-16 wymagałoby szerszej decyzji sojuszniczej. Duda zaznaczał wtedy, że Polska w pierwszej kolejności mogłaby zaoferować Ukrainie pozostałe samoloty MiG-29.

Właśnie kwestia ostatnich polskich MiG-29 stała się w 2026 roku przedmiotem długich negocjacji między Warszawą i Kijowem. Pod koniec 2025 roku MON i Sztab Generalny zapowiadały możliwość przekazania Ukrainie części tych maszyn w zamian za dostęp do ukraińskich technologii dronowych rozwijanych podczas wojny. W czerwcu 2026 roku strona polska informowała jednak, że do transferu nie doszło z powodu braku porozumienia dotyczącego przekazania technologii bezzałogowych. Wiceszef MON Paweł Zalewski przekazywał ponadto, że Ukraina oczekiwała od Polski przeprowadzenia na własny koszt modernizacji samolotów przed ich przekazaniem.

Rozmowy nabrały tempa w lipcu. Polska i Ukraina wróciły wówczas do negocjacji dotyczących możliwego przekazania dziewięciu MiG-29. Kijów zabiegał nie tylko o same samoloty, ale również o sprzęt, dokumentację oraz środki potrzebne do ich naprawy i obsługi. Pod koniec miesiąca minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz informował, że po „twardych wypowiedziach” strony polskiej Warszawa otrzymała z Kijowa list potwierdzający dalsze zainteresowanie propozycją „MiGi za drony”. „Powiedzieliśmy: dajcie nam konkrety. Pojawiają się” – mówił.

Dwa dni później wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka poinformowała, że Ukraina przedstawiła już „konkretną propozycję”, obejmującą wykaz technologii, którymi była gotowa podzielić się z Polską, oraz pomoc przy dalszej modernizacji myśliwców. Na początku sierpnia ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar mówił natomiast, że rozmowy dotyczą czterech wycofanych ze służby MiG-29. Według niego po stronie polskiej istniała polityczna wola ich przekazania, ale problemem pozostawały koszty i możliwości doprowadzenia maszyn do stanu umożliwiającego ich wykorzystanie przez ukraińskie lotnictwo.

Przed publikacją artykułu portal Kresy.pl zwrócił się do Ministerstwa Obrony Narodowej oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych z pytaniami dotyczącymi informacji podanych przez ukraińskie media. Odpowiedzi obu resortów opublikujemy po ich otrzymaniu.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainskie-media-przekonuja-ze-polska-moze-przekazac-kijowowi-co-najmniej-29-f-16/

#Polska #zdrajcy #ukraina #uzbrojenie

14

tzw "milcząca zgoda" organów urzędniczych na pozwolenie budowy to jest czyste skurwysyństwo i pogarda do człowieka. Chcę sobie na zgłoszenie postawić garaż i przez 21 dni muszę czekać, aż jaśnie pan zadecyduje czy mi wolno. A jak nie znajdzie powodu, żeby się do czegoś przyczepić to nawet mnie nie poinformuje, nie, on za sprawą MILCZENIA daje mi do zrozumienia, że obdarzono mnie łaską

3 tygodnie na takie coś, już ustalałbym termin z wykonawcą i kupował materiały ale nie, muszę czekać bo mi jeszcze taki chwast urzędniczy może wszystko zablokować

obrzydliwe państwo

#polska

14

początki automobilizmu w Polscehroniky.com

#automobilizm, #samochód # 2RP, #Polska międzywojenna

takie cudo znalazłem przez przypadek, chyba na ukraińskiej stronie, 74 strony o motoryzacji w Polsce w 1930 roku

Zdjęcie

do pobrania w PDF-ie tutaj:

http://www.hroniky.com/newspapers

13

Dyrektor rządowego ośrodka zarzuca Ukrainie fałszowanie historii na skalę międzynarodowąkresy.pl

Dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Konończuk przekonuje, że Ukraina próbuje narzucić opinii międzynarodowej fałszywą narrację o „symetrii win” Polaków i Ukraińców za wydarzenia na Wołyniu. Jego zdaniem prowadzi to do relatywizowania odpowiedzialności OUN i UPA za ludobójstwo polskiej ludności.

Dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Konończuk ostro skrytykował sposób, w jaki Ukraina przedstawia spór historyczny z Polską dotyczący ludobójstwa wołyńskiego. W opublikowanym w niedzielę na łamach „Rzeczpospolitej” tekście zarzucił stronie ukraińskiej próbę upowszechnienia na świecie zafałszowanego obrazu wydarzeń z lat 40.

Konończuk odpowiedział na artykuł ukraińskiego politologa Tarasa Kuzia, profesora Akademii Kijowsko-Mohylańskiej, który przekonywał, że w polskim podejściu do wydarzeń na Wołyniu funkcjonuje podwójny standard. Kuzio twierdził m.in., że Warszawa wymaga potępienia OUN i UPA, jednocześnie nie rozliczając w takim samym stopniu zbrodni popełnianych przez polskie formacje na Ukraińcach.

Szef OSW odrzuca takie ujęcie i podkreśla, że między działaniami obu stron nie można stawiać znaku równości. Jak wskazał, na Ukrainie utrwalił się paradygmat „symetrii win”, zgodnie z którym wydarzenia z lat 1943–1944 przedstawiane są przede wszystkim jako wzajemny konflikt polsko-ukraiński.

Konończuk wskazuje, że takie podejście pomija zasadniczą różnicę: zaplanowaną przez UPA akcję wymierzoną w polską ludność cywilną.

„W istocie mamy do czynienia z próbą relatywizowania i narzucenia koncepcji, która zafałszowuje historię” – napisał dyrektor OSW.

Według niego narracja ta została na Ukrainie przyjęta nie tylko w debacie publicznej, ale również na poziomie państwowym i w edukacji. Konończuk uważa, że ukraińscy badacze kwestionujący dominującą interpretację znajdują się pod presją i bywają marginalizowani.

Dyrektor OSW odniósł się także do twierdzenia, że polska polityka wobec Ukraińców w II Rzeczypospolitej stworzyła warunki prowadzące później do krwawego „konfliktu”. Jego zdaniem takie przedstawienie wydarzeń przesuwa odpowiedzialność z ideologii ukraińskiego nacjonalizmu i decyzji kierownictwa OUN-UPA na wcześniejszą politykę polskiego państwa.

Istotną część polemiki poświęcił również liczbie ofiar. Kuzio powołał się na projekt Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego kierowany przez prof. Ihora Hałagidę, według którego liczba ukraińskich ofiar wynosi około 30 tys.

Konończuk zakwestionował sposób interpretowania tych danych. Jak wyjaśnił, do ukraińskich ofiar przypisywanych stronie polskiej zaliczano w projekcie również osoby zabite przez formacje niemieckie lub sowieckie, jeśli służyli w nich etniczni Polacy.

Według dyrektora OSW badania potwierdzają wcześniejsze polskie szacunki mówiące o około 15 tys. ukraińskich ofiarach działań strony polskiej, ale liczba ta została następnie zwiększona przez uwzględnienie m.in. ofiar sowieckich batalionów niszczycielskich NKWD i polskiej policji działającej pod niemieckim zwierzchnictwem.

Konończuk przypomniał, że polscy historycy szacują liczbę Polaków zamordowanych na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943–1945 na 80–100 tys. osób.

Szef OSW zarzucił Kuziowi również szereg konkretnych błędów historycznych. Zwrócił m.in. uwagę, że Brygada Świętokrzyska nie prowadziła walk z ukraińską partyzantką, ponieważ operowała głównie na Kielecczyźnie. Polemizował też z przedstawieniem Stepana Bandery, wskazując na jego wcześniejszą współpracę z III Rzeszą oraz deklarację współpracy z narodowosocjalistycznymi Niemcami zawartą w akcie ogłoszonym we Lwowie 30 czerwca 1941 roku.

Konończuk odniósł się również do zarzutu, jakoby Polska próbowała wykorzystywać pomoc udzielaną Ukrainie jako narzędzie nacisku w sporze historycznym.

Jego zdaniem Warszawa nie oczekuje od Kijowa „ustępstw”, lecz jednoznacznego nazwania zbrodni dokonanych przez OUN i UPA oraz rezygnacji z prób przedstawiania ich jako elementu równorzędnego konfliktu obu narodów.

„Od strony ukraińskiej oczekujemy nie ustępstw, ale nazwania zbrodni zbrodnią, nieusprawiedliwiania i niesymetryzowania zbrodni” – podkreślił.

Dyrektor OSW zaznaczył, że trwałe polsko-ukraińskie pojednanie może zostać zbudowane wyłącznie na prawdzie historycznej. Ocenił, że porozumienie pozostanie niemożliwe, dopóki domaganie się rzetelnego przedstawienia wydarzeń będzie przez stronę ukraińską traktowane jako próba wymuszania politycznej „kapitulacji”.

http://kresy.pl/wydarzenia/dyrektor-rzadowego-osrodka-zarzuca-ukrainie-falszowanie-historii-na-skale-miedzynarodowa/

#Polska #ukraina #upa #banderowct

17

http://historia.org.pl/2026/10/03/bohaterowie-narodowi-korei-poludniowej-siedem-postaci-ktore-warto-znac/

,🇰🇷

#polska #korea #historia

Bohaterowie narodowi Korei Południowej to postacie, których życiorysy pozwalają lepiej poznać historię i kulturę tego kraju. Sejong Wielki stworzył koreański alfabet, Yi Sun-sin dowodził flotą odpierającą japońską inwazję, a Kim Gu walczył o odzyskanie niepodległości i zachowanie jedności Korei. Obok nich ważne miejsce zajmują malarka Shin Saimdang, filozof Yi Hwang, działacz niepodległościowy An Chang-ho i nastoletnia uczestniczka protestów Ryu Gwansun. Kim byli, czego dokonali i w jakich czasach żyli? Przedstawiamy siedem postaci, których losy prowadzą od królewskiego dworu dynastii Joseon przez lata japońskiego panowania aż do podziału półwyspu...

12

Idiokracjayoutu.be

http://youtu.be/3qEGygaJJtM

...chciałoby się napisać, że odcinek nie do końca na serio... jednak serio, serio... No i przez to jest trochę smutno mimo, że śmieszne...

#polityka #sport #kultura #sztuka #Polska #policja

8

No i mamy pierwszą nad Polską zorzę polarną (zielonkawą), jak popatrzycie na północ to zobaczycie.

W zeszłym roku była sobie złota, żółta i zielonkawa. Złota była największa.

Sezon zimowy oficjalnie uważam za rozpoczęty.

Wszystko dzięki temu, że biegun północny sobie wędruje jak co ~22 000 lat.

Dał bym zdjęcie ale aparat jest kijowy.

#zorza #polska

7

ZUS może wstecznie podważyć Twoją umowę o pracę i pozbawić Cię oszczędności emerytalnych z kilkunastu lat! ⚠️⚖️

​Historia pani Marzeny pokazuje przerażający mechanizm prawny: ZUS uznał umowę o pracę właścicielki firmy za pozorną, wyrejestrował ją z ubezpieczeń 19 lat wstecz i przejął jej 350 tysięcy złotych składek emerytalnych.

​Oto jak działa pułapka przepisów i Polskiego Ładu:

​Brak limitu czasu na decyzję ZUS: Urząd może po kilkunastu latach stwierdzić, że Twoja umowa była pozorna - nawet jeśli wcześniej przeszedłeś pomyślnie kilka kontroli.

​Zabranie składek i wygaszenie emerytury: Nienależnie pobrane składki ulegają przedawnieniu po 5 latach, więc ZUS nie zwraca pieniędzy za wcześniejszy okres, lecz przekazuje je do ogólnego budżetu.

​Asymetria prawna: Urząd cofa Twoje ubezpieczenie o 19 lat wstecz, ale oddać może środki maksymalnie za ostatnie 5 lat. Reszta wpłat po prostu przepada.

​Osoby łączące etat z własną działalnością muszą niezwykle uważać na strukturę zatrudnienia, bo jeden zapis może kosztować utratę całego dorobku życia.

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/2559021471228026

#zus #bezprawie #Polska

11

TAK SIĘ DOTUJE OLIGARCHÓW - Nawozy azotowe z Polski po 1700 zł za tonę na Ukrainę. Rolnicy w kraju płacili nawet 3500 złkresy.pl

W latach 2024–2026 Polska wysyłała na Ukrainę setki tysięcy ton nawozów azotowych, których średnia wartość eksportowa pozostawała wyraźnie niższa od cen wielu nawozów oferowanych w tym samym czasie polskim rolnikom – wynika z danych podanych przez Ministerstwo Finansów.

W pierwszej połowie 2026 roku średnia wartość eksportowa wynosiła około 1700 zł/t, podczas gdy ceny mocznika w Polsce dochodziły do 3500 zł/t. Dane pochodzą z odpowiedzi Ministerstwa Finansów i Gospodarki na interpelację nr 18981 posłanki Magdaleny Filipek-Sobczak.

W 2024 roku na Ukrainę wyeksportowano 396 tys. ton nawozów azotowych o wartości 115 mln euro. Średnia wartość wynosiła około 290 euro/t, czyli orientacyjnie 1200–1300 zł/t.

W 2025 roku eksport wzrósł do 443 tys. ton o wartości 148 mln euro. Średnia wartość jednej tony wyniosła około 334 euro, czyli około 1400 zł.

W pierwszej połowie 2026 roku z Polski na Ukrainę trafiło 153 tys. ton nawozów azotowych o wartości 60 mln euro. Średnia wartość wzrosła do około 393 euro/t, czyli około 1700 zł/t.

Dane wywołały reakcję Huberta Ojdany, rolnika z Podlasia, który zestawił wartości eksportowe z cenami nawozów na polskim rynku.

„Po ile Polska sprzedawała nawozy azotowe Ukraińcom? Zobaczcie, właśnie przyszła interpelacja na ręce Czarzastego, Marszałka Sejmu. Po ile my sprzedawaliśmy mocznik Ukraińcom? Taniej niż kupujemy w Polsce, to się nie mieści w głowie. Od 1 stycznia do 1 czerwca sprzedaliśmy Ukraińcom mocznik za lekko ponad 1700 zł” — powiedział.

Rolnik zwrócił także uwagę na dane z dwóch poprzednich lat.

„W 2025 roku średnia wartość mocznika wyeksportowanego na Ukrainę wynosiła 1430 zł. A ile wypłaciliście w 2025 roku za mocznik? W 2024 roku jeszcze taniej kosztował, bo 1200 zł mocznik wyeksportowany na Ukrainę” — dodał Ojdana.

Ojdana przypomniał również protest rolników w Dorohusku, podczas którego obserwował transport polskich nawozów kierowanych na Ukrainę.

„I w tym właśnie momencie nasze polskie nawozy były eksportowane na Ukrainę. Nawozy polskie za pół ceny wjeżdżają na Ukrainę. My za to płacimy może nie dwa razy tyle, ale dużo” — mówił rolnik.

Polscy rolnicy płacili znacznie więcej

W połowie 2024 roku ceny nawozów na polskim rynku były wyższe od średniej wartości eksportowej nawozów azotowych wysyłanych na Ukrainę.

Pod koniec czerwca mocznik kosztował w Polsce około 1880–2160 zł/t, a w przypadku niektórych opakowań nawet 2630 zł/t. Saletra amonowa była sprzedawana za około 1550–1750 zł/t, a RSM 32 za 1360–1680 zł/t. W tym samym roku średnia wartość eksportowa całej grupy nawozów azotowych kierowanych na Ukrainę wynosiła około 1200–1300 zł/t.

Pod koniec maja 2025 roku ceny mocznika w big-bagach sięgały około 2090–2440 zł/t. Saletra amonowa kosztowała około 1570–1950 zł/t, a RSM 32 około 1390–1930 zł/t. Średnia wartość eksportowa nawozów azotowych wysłanych na Ukrainę wynosiła w tym roku około 1400 zł/t.

Największą różnicę odnotowano w pierwszej połowie 2026 roku. Na początku czerwca mocznik kosztował w Polsce około 3000–3500 zł/t. Za saletrę amonową trzeba było zapłacić około 1970–2320 zł/t, a za RSM 32 około 1840–2280 zł/t. Średnia wartość eksportowa polskich nawozów azotowych kierowanych na Ukrainę wynosiła wówczas około 1700 zł/t.

„Krew się gotuje. Nam się wmawia od dawna, że nawozy, że zakłady nawozowe nie mogą produkować taniej, bo są wysokie ceny gazu, wysokie ceny paliwa, wojna na Ukrainie, wojna na Bliskim Wschodzie” — powiedział Ojdana.

Rolnik przypomniał rekordowe ceny z 2022 roku

W swoim nagraniu Ojdana odniósł się również do okresu gwałtownego wzrostu cen nawozów, kiedy mocznik kosztował około 5 tys. zł/t. Początkowo wskazał przy tym 2024 rok.

„Dlaczego my w 2024 roku po 5000 zł prawie płaciliśmy za mocznik?” — mówił.

Po publikacji nagrania rolnik sprostował, że chodziło mu o 2022 rok. Pod koniec sierpnia 2022 roku mocznik kosztował od 4800 do 5990 zł/t. Ceny saletry amonowej wynosiły około 3880–4450 zł/t, a RSM 32 od 3650 do 4280 zł/t.

Polska największym dostawcą nawozów na Ukrainę

W 2025 roku Polska wysłała na Ukrainę łącznie 785 tys. ton wszystkich nawozów o wartości niemal 330 mln euro. Odpowiadało to prawie jednej czwartej całego polskiego eksportu nawozów.

„Polska to zdecydowanie największy dostawca, w 2025 r. blisko 1/3 wartości importowanych nawozów przez Ukrainę pochodziło z Polski” — wskazano w odpowiedzi na interpelację.

Ojdana w swoim wpisie na platformie X określił różnicę między wartościami eksportowymi a cenami krajowymi jako „promocje dla obcych, bat dla swoich”. Dla 2024 roku wyliczył wartość 1247 zł/t, dla 2025 roku 1435 zł/t, a dla 2026 roku 1709 zł/t, przyjmując kurs euro na poziomie 4,3 zł.

„Rząd rżnie głupa, a polskie rolnictwo płaci frycowe. Cudze chwalicie, swoich łupicie!” — napisał rolnik.

http://kresy.pl/wydarzenia/nawozy-azotowe-z-polski-po-1700-zl-za-tone-na-ukraine-rolnicy-w-kraju-placili-nawet-3500-zl/

#Polska #rolnictwo #ukraina

10

Wiceszef MSZ broni Ukraińca z Jarosławia. Zajączkowska-Hernik ostro. „Czy wyście się w tym rządzie z koniem na mózgi pozamieniali?”x.com

http://x.com/EwaZajaczkowska/status/2105301035765944632

Zdjęcie

Ewa Zajączkowska-Hernik ostro skrytykowała wiceszefa MSZ Marcina Bosackiego za próbę obrony ukraińskiego mordercy, który w Jarosławiu zaatakował pięć osób i zabił rzymskokatolickiego kapłana. „Niepojęte i skrajnie nieodpowiedzialne, że do tej pory do Polski wpuszczani są jak leci wszyscy Ukraińcy i jest zero poważnej weryfikacji” – napisała na X Zajączkowska-Hernik.

„Trzymajcie mnie! Wiceminister spraw zagranicznych, Marcin Bosacki w TVP tłumaczył nożownika z Ukrainy, który zabił księdza, że miał 'zespół stresu pourazowego po byciu na froncie i musimy się przygotować, bo takich ludzi będzie więcej'” – napisała na X Ewa Zajączkowska-Hernik.

Należy tutaj zaznaczyć, że oznaczałoby to, iż wiceminister Bosacki zarzucił kłamstwo ambasadorowi Ukrainy w Polsce. Jak informowaliśmy, ambasador Kijowa w RP Wasyl Bodnar zaprzeczył, by Ihor M. był w wojsku. Poniżej więcej informacji.

W rzeczywistości jednak wypowiedź brzmiała delikatnie inaczej.

– Jeśli prawdą jest to, że ten człowiek przyjechał do Polski po służbie w okopach przez jakiś czas, no to prawdopodobnie mamy do czynienia z tym, co wielokrotnie np. żołnierze amerykańscy mieli po powrocie z Iraku czy Afganistanu. Czyli zespół traumy pourazowej, po ogromnych stresach bycia na froncie – powiedział Bosacki w reżimówce.

„Przepraszam, ale czy wyście się w tym rządzie z koniem na mózgi pozamieniali? Takich ludzi z frontu nie wolno w ogóle wpuszczać do kraju, a nie komunikować Polakom, że mają przygotować się na więcej wjeżdżających tutaj ukraińskich żołnierzy z PTSD, którzy mogą dokonywać podobnych ataków” – zauważyła Zajączkowska-Hernik.

Stwierdziła przy tym, że „jest niepojęte i skrajnie nieodpowiedzialne, że do tej pory do Polski wpuszczani są jak leci wszyscy Ukraińcy i jest zero poważnej weryfikacji”.

„Polska policja od dawna alarmuje, że ukraińscy weterani po walkach na froncie to poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa polskich obywateli. I NIC się nie dzieje! Rząd w ogóle na to nie reaguje, a potem dochodzi do takich tragedii jak opactwie w Jarosławiu. Potrzebne są pilne i zdecydowane decyzje: wprowadzenie pełnego ruchu wizowego dla Ukraińców i restrykcyjne kontrole na granicach, weryfikację karalności cudzoziemców na granicy i deportację cudzoziemca za każde złamania prawa” – podkreśliła unioposeł.

„A do tego ZAKAZ wjazdu do Polski dla ukraińskich weteranów wojennych” – podsumowała Ewa Zajączkowska-Hernik.

http://nczas.info/2026/10/01/wiceszef-msz-broni-ukrainca-z-jaroslawia-zajaczkowska-hernik-ostro-czy-wyscie-sie-w-tym-rzadzie-z-koniem-na-mozgi-pozamieniali/

#zajaczkowska #Polska #msz #ukraincy #ukrofile

18

Zajączkowska-Hernik: Polska planuje wspólne kontrole graniczne z Ukraińcamikresy.pl

Polska i Ukraina pracują nad umową, która ma rozszerzyć wspólne kontrole na przejściach granicznych i stworzyć podstawę prawną do wykonywania określonych czynności przez ukraińskich funkcjonariuszy na terytorium Polski. Rozmowy obejmują także usprawnienie odpraw i procedury na wypadek rosyjskich ataków w pobliżu granicy.

Podczas polsko-ukraińskiego spotkania na przejściu Jagodzin–Dorohusk przedstawiciele obu państw omawiali we wrześniu możliwość rozszerzenia wspólnej kontroli granicznej i celnej, co miałoby stworzyć podstawę prawną do wykonywania określonych czynności przez ukraińskich funkcjonariuszy także na terytorium Polski.

W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele ukraińskiej Państwowej Służby Granicznej i Państwowej Służby Celnej, polskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Finansów, a także służb granicznych i celnych obu państw. Ukraińskiej delegacji przewodniczył pierwszy wiceminister odbudowy, infrastruktury i transportu Serhij Derkacz.

O spotkaniu poinformował 25 września Ukrinform, powołując się na Derkacza. Według opublikowanej informacji dalszy rozwój wspólnej kontroli wymaga zawarcia umowy między Polską a Ukrainą, która umożliwiłaby stworzenie warunków prawnych do pracy ukraińskich służb po polskiej stronie granicy.

Obecnie na granicy polsko-ukraińskiej funkcjonuje pięć wspólnych punktów kontroli, w których służby obu państw wykonują czynności w jednym miejscu. Nowa umowa miałaby umożliwić dalsze rozszerzanie takiego rozwiązania.

Wojsko wzmocniło przejścia na granicy z Ukrainą. Umocnienia w Dorohusku, Medyce i Korczowej [+FOTO]

Rozmowy dotyczą także bezpieczeństwa

Podczas spotkania omawiano również procedury obowiązujące w przypadku alarmów powietrznych lub rosyjskich ataków w pobliżu przejść granicznych. Strony rozmawiały o szybkiej wymianie informacji, ewakuacji, czasowym przerywaniu odpraw i wznowieniu ich po ustaniu zagrożenia.

Osobny wątek dotyczył kolejowych przejść granicznych. Polska i Ukraina chcą wypracować zasady pozwalające prowadzić odprawy w sposób zapewniający bezpieczeństwo pasażerów, ładunków, załóg kolejowych i taboru, a jednocześnie ograniczyć opóźnienia.

Planowana umowa pozostaje na etapie prac. Jej podpisanie miałoby określić zakres wspólnych działań oraz kompetencje funkcjonariuszy wykonujących czynności po drugiej stronie granicy.

Zajączkowska-Hernik krytykuje plan

Do informacji o prowadzonych rozmowach odniosła się europoseł Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik. Polityk sprzeciwiła się możliwości wykonywania przez ukraińskie służby czynności na terytorium Polski.

„Nie wyobrażam sobie, żeby ukraińskie służby mogły z pełną swobodą działać na polskim terytorium” — stwierdziła europoseł Ewa Zajączkowska-Hernik.

Jako powody swojego stanowiska wskazała korupcję na Ukrainie, możliwość infiltracji ukraińskich instytucji przez rosyjskie służby oraz różnice interesów Warszawy i Kijowa. Są to oceny polityczne przedstawione przez europosłankę.

Zajączkowska-Hernik stwierdziła również, że jej zdaniem działalność rosyjskiego wywiadu na Ukrainie może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski.

„Ukraińska strona jest infiltrowana przez rosyjski wywiad, który często ich rękoma realizuje działania wymierzone w bezpieczeństwo naszego państwa” — napisała europosłanka.

„Interesy polskie i ukraińskie są rozbieżne”

Polityk odniosła się także do szerszych relacji między Polską i Ukrainą, podkreślając konieczność uwzględniania polskich interesów państwowych przy kształtowaniu współpracy z Kijowem.

„Zaufanie do ukraińskich służb powinno być wybitnie ograniczone! Trzeba rozumieć, że interesy polskie i ukraińskie są w niektórych punktach bardzo rozbieżne. I należy o tym mówić głośno!” — stwierdziła Zajączkowska-Hernik.

Rozmowy prowadzone przez oba rządy dotyczą na obecnym etapie przygotowania podstaw prawnych wspólnej kontroli granicznej i celnej. Szczegółowy zakres czynności, które ukraińskie służby mogłyby wykonywać po polskiej stronie, ma wynikać z przygotowywanej umowy.

W Polsce będą przebywać ukraińskie służby

Planowane wspólne kontrole graniczne nie są jedynym projektem, który przewiduje wykonywanie czynności przez ukraińskich funkcjonariuszy na terytorium Polski.

W lipcu informowaliśmy o pracach nad polsko-ukraińską umową, która pozwoliłaby funkcjonariuszom SBU przebywać na terytorium Polski jako oficerowie łącznikowi lub upoważnieni przedstawiciele i uczestniczyć w uzgodnionych działaniach. Dokument przewiduje szeroki zakres wymiany danych, którego skuteczna kontrola będzie zależała przede wszystkim od decyzji polskich służb.

http://kresy.pl/wydarzenia/polska-planuje-wspolne-kontrole-graniczne-z-ukraincami/

#Polska #ukraina #korupcja #zajaczkowska #granica

19

GOTOWANIE ŻABY TRWA W NAJLEPSZE - Polskie lotnictwo w gotowości. Alerty dla mieszkańców dwóch województwnczas.info

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało w środę rano o rozpoczęciu operowania lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej w związku z rosyjskimi uderzeniami na Ukrainę. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alert dla kilkunastu powiatów w woj. lubelskim i podkarpackim.

W związku z rosyjskimi uderzeniami na Ukrainę w polskiej przestrzeni powietrznej operuje lotnictwo wojskowe – poinformowało w środę Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

„Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowództwo Operacyjne RSZ, poprzez Centrum Operacji Powietrznych – Dowództwo Komponentu Powietrznego, uruchomiło niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji. Naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości” – poinformowano w komunikacie na platformie X.

Jak dodano „działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej oraz jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów”.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało w środę alert do osób przebywających na terenie woj. lubelskiego i podkarpackiego o treści: „UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Oczekuj dalszych komunikatów”.

Jak poinformowano, alert został wysłany do odbiorców na terenie województwa lubelskiego dla powiatów: puławskiego, opolskiego, Lublin, lubelskiego, kraśnickiego, janowskiego, włodawskiego, łęczyńskiego, świdnickiego, Chełm, chełmskiego, krasnostawskiego, hrubieszowskiego, Zamość, zamojskiego, tomaszowskiego, biłgorajskiego, łukowskiego, Biała Podlaska, bialskiego, ryckiego, radzyńskiego, parczewskiego, lubartowskiego.

Wiadomość otrzymali także odbiorcy w województwie podkarpackim w powiatach: Tarnobrzeg, tarnobrzeskim, stalowowolskim, niżańskim, leżajskim, kolbuszowskim, mieleckim, dębickim, ropczycko-sędziszowskim, Rzeszów, rzeszowskim, łańcuckim, przeworskim, jarosławskim, lubaczowskim, jasielskim, strzyżowskim, brzozowskim, Przemyśl, przemyskim, sanockim, leskim, Krosno, krośnieńskim, bieszczadzkim.

Polska Agencja Żeglugi Powietrznej poinformowała na platformie X, że „w związku z koniecznością zapewnienia swobody działania lotnictwa wojskowego lotniska w Lublinie i Rzeszowie czasowo wstrzymały operacje lotnicze”.

http://nczas.info/2026/09/30/polskie-lotnictwo-w-gotowosci-alerty-dla-mieszkancow-dwoch-wojewodztw/

#Polska #propaganda

12

Polska szykuje wydobycie ropy na Bałtyku. Niemcy zgłaszają zastrzeżeniakresy.pl

Polska przygotowuje ocenę środowiskową dla projektu Wolin East na Bałtyku. Inwestycja zakłada sztuczną wyspę i do 30 odwiertów. Projektowi zagraża jednak fala zastrzeżeń ze strony niemieckich organizacji ekologicznych i samorządów.

W trakcie przygotowań do zagospodarowania złoża Wolin East na Bałtyku, około 6 km od wybrzeży wysp Wolin i Uznam, Polska rozpoczęła prace nad transgraniczną oceną oddziaływania inwestycji na środowisko, co umożliwi stronie niemieckiej przedstawienie stanowiska wobec projektu. O sprawie poinformował regionalny niemiecki nadawca publiczny NDR.

Ze względu na położenie inwestycji w pobliżu niemieckiej części Uznamu projekt wywołuje sprzeciw organizacji ekologicznych działających w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. BUND domaga się szczegółowej analizy wpływu planowanego wydobycia na morświny, foki, ptaki morskie i dno Bałtyku.

Organizacja chce także zbadania technologii, które mają zostać zastosowane podczas wierceń, oraz możliwego wpływu prac na warstwy geologiczne i wodonośne. Zastrzeżenia dotyczą także potencjalnych konsekwencji dla przyszłego zaopatrzenia Uznamu w wodę.

BUND opowiada się jednocześnie za wprowadzeniem zakazu nowych odwiertów ropy i gazu na Bałtyku.

Spór o obszary chronione

Planowana infrastruktura ma powstać w pobliżu kilku obszarów objętych europejskimi formami ochrony przyrody. Inicjatywa Lebensraum Vorpommern utrzymuje, że część inwestycji może oddziaływać na obszar Natura 2000 istotny dla ptaków migrujących, fok szarych i morświnów.

Niemieckie organizacje zwracają także uwagę na ryzyko ewentualnej awarii instalacji. Prawnik gminy Ostseebad Heringsdorf ocenił, że w przypadku uszkodzenia infrastruktury do czasu jego usunięcia do morza mogłoby trafiać maksymalnie 3,3 tys. litrów ropy dziennie.

„Taki kompleks wydobywczy zagraża środowisku i turystyce” — powiedział prawnik gminy Ostseebad Heringsdorf.

Samorządy obawiają się skutków dla turystyki

Zastrzeżenia wobec projektu zgłaszają również niemieckie samorządy na Uznamie. Tamtejsze kurorty są w dużym stopniu uzależnione od ruchu turystycznego, dlatego przedstawiciele władz lokalnych obawiają się, że ewentualne zanieczyszczenie Bałtyku mogłoby odbić się zarówno na środowisku, jak i miejscowej gospodarce.

W sierpniu niemieckie organizacje ekologiczne zawiązały koalicję przeciw planowanemu wydobyciu ropy i gazu ze złoża Wolin East w pobliżu Świnoujścia. Pod petycją, która we wrześniu ma trafić do Komisji Europejskiej, zebrano już 88 tys. podpisów.

Jedno z największych odkryć surowcowych ostatnich lat

Złoże Wolin East zostało odkryte w lipcu 2025 roku u wybrzeży Świnoujścia, w rejonie wyspy Uznam i w pobliżu granicy polsko-niemieckiej. Odkrycia dokonała Central European Petroleum, kanadyjska spółka kontrolowana przez norweskich inwestorów, posiadająca koncesję na tym obszarze.

Zasoby złoża są szacowane na około 22 mln ton ropy naftowej oraz 5 mld m sześc. gazu ziemnego o jakości handlowej. Przy obecnych cenach wartość znajdujących się tam surowców przekracza 40 mld zł. Jego zagospodarowanie mogłoby przez kilka lat pokrywać 4–5 proc. rocznego zapotrzebowania Polski na ten surowiec.

Projekt zakłada utworzenie na Bałtyku sztucznej wyspy o powierzchni około 10 ha. Ma się na niej znaleźć platforma wiertnicza, port i falochron. Do wyspy ma prowadzić kanał wejściowy o szerokości 200 m i głębokości 12 m.

Instalacja ma umożliwić wykonanie do 30 odwiertów, a maksymalna zakładana produkcja ma sięgać 8,1 tys. ton ropy dziennie. Jeśli projekt otrzyma wymagane zgody, rozpoczęcie budowy byłoby możliwe najwcześniej w 2028 roku.

Wolin East jest największym odkryciem naftowym w historii Polski i jednym z największych odkryć surowcowych dokonanych w Europie w ostatnich latach.

Jeszcze w zeszłym roku dziennik „Die Welt” pisał, że odkryte złoże jest większe niż największe dotychczas niemieckie pole naftowe Mittelplate na Morzu Północnym, z którego ropa wydobywana jest od 40 lat. Niemiecki dziennik podał, że część złoża znajduje się jednak po stronie niemieckiej. „Czy Polska będzie musiała dzielić się przychodami?” – donosi gazeta.

http://kresy.pl/wydarzenia/polska-szykuje-wydobycie-ropy-na-baltyku-niemcy-zglaszaja-zastrzezenia/

#Polska #niemcy #ropanaftowa

12

OD KOGO TE INSTRUKCJE BY NAGRYWAĆ??? - Interwencja policji w Czechowicach-Dziedzicach. Ukrainiec awanturował się na poczcie. Szybko trafił do więzienianczas.info

Na poczcie w Czechowicach-Dziedzicach Ukrainiec zachowywał się agresywnie, a kobiety pracujące w placówce nie były w stanie go uspokoić. Ukrainiec był wulgarny i nagrywał postronne osoby. Na miejsce wezwano policję.

W placówce Poczty Polskiej w Czechowicach-Dziedzicach doszło do kolejnego aktu ukraińskiej agresji. Ukrainiec zachowywał się agresywnie i wulgarnie się zachowywał. Zaczepiał i nagrywał też osoby znajdujące się w placówce, zapewne w celu późniejszej publikacji propagandowego filmiku ukazującego rzekomą „polską nienawiść” do Ukraińców, na którym przedstawiłby siebie jako ofiarę.

Pracownice placówki nie były w stanie uspokoić Ukraińca. Ten nie reagował na prośby i uwagi kierowane w jego stronę.

Na miejsce wezwano policję. Obecność funkcjonariuszy nie poprawiła sytuacji. Ukrainiec dalej rzucał wulgaryzmami i zakłócał porządek publiczny.

Policjanci postanowili go zatrzymać i przewieźć na komisariat. Ukrainiec nie posiadał numeru PESEL ani karty pobytu ani nawet stałego miejsca zamieszkania w naszym kraju. Skierowano więc sprawę do sądu w trybie przyspieszonym.

„Mężczyzna szybko stanął przed wymiarem sprawiedliwości. Sąd uznał go za winnego zarzucanego czynu i wymierzył mu karę 18 dni pozbawienia wolności. Wyrok został wykonany natychmiast – bezpośrednio z sali rozpraw skazany został przewieziony do zakładu karnego” – podaje wp.pl.

http://nczas.info/2026/09/29/interwencja-policji-w-czechowicach-dziedzicach-ukrainiec-awanturowal-sie-na-poczcie-szybko-trafil-do-wiezienia/

#ukraincy #Polska

7

#ksiazki #ciekawostki #polska #historia

„Polski Kodeks Honorowy” (1919) Władysław Boziewicz

Zdjęcie

Coś dla mężczyzn. Dziś nie ma jak ongiś było. Tym bardziej prawdziwych pojedynków... może z wyłączeniem okazjonalnych ustawek kibolskich gdzieś po lasach czy polach. Pewne zasady przekazane w książce są jednak ponadczasowe.

Jeżeli nie czyta się książki dla etyki czy przedstawianych postaw moralnych, można ją poczytać dla świadomości zmian jakie zaszły w społeczeństwie na przestrzeni ostatnich (ponad) 100 lat. Zmian które nie zrodziły się w Polsce ale zostały Polsce narzucone z zagranicy.

---------------------------------

http://pcbj.pl/0531-2/

---------------------------------

16