Lwów nie został zdobyty w walce. Wzięty w dwa ognie, musiał skapitulowaćkresy.pl

Zdjęcie

22 września 1939 roku Lwów, po dziesięciu dniach obrony przed Niemcami i w obliczu wkroczenia Armii Czerwonej, skapitulował przed Sowietami. Obrona miasta nie została jednak przełamana w walce.

Walki o Lwów rozpoczęły się 12 września, gdy pod miasto dotarły oddziały Wehrmachtu. Pomimo przewagi przeciwnika polskie dowództwo zdołało zorganizować skuteczną obronę, opierającą się głównie na jednostkach improwizowanych i zapasowych Wojska Polskiego, a także policji i ochotnikach.

– W polskich planach Lwów nie był brany pod uwagę jako miejsce oporu, ponieważ liczono na to, że front tam po prostu nie dojdzie – mówił historyk Damian Markowski. Miasto miało stanowić zaplecze mobilizacyjne i punkt, przez który na front kierowano by sprzęt sprowadzany przez Rumunię. Tymczasem pierwsze niemieckie bomby spadły na Lwów już 1 września. Luftwaffe zaatakowała wówczas m.in. główny dworzec kolejowy.

Pierwsze bezpośrednie starcia o miasto 12 września zakończyły się sukcesem obrońców. Niemiecka kolumna pościgowa dotarła do ulicy Gródeckiej, lecz została powstrzymana. Istotną rolę odegrał kontratak Policji Państwowej. Pokazuje to, jak słabo przygotowana była początkowo obrona miasta.

W kolejnych dniach obronę wzmacniały oddziały zapasowe i rezerwowe Wojska Polskiego. Na zachód od miasta do Lwowa próbowały przebić się oddziały Armii „Małopolska” gen. Kazimierza Sosnkowskiego. Na północnych przedpolach miasta walczyła natomiast 10. Brygada Kawalerii płk. Stanisława Maczka, która w dniach 14–17 września prowadziła ciężkie walki, przede wszystkim o Zboiska.

Miasto było bombardowane przez Luftwaffe i ostrzeliwane przez niemiecką artylerię.

W walki i pomoc obrońcom zaangażowali się także mieszkańcy Lwowa, w tym harcerze i harcerki. – Pełniły niezwykle ofiarną służbę czy to w szpitalach polowych, czy też jako łączniczki, znajdując się często na linii bojowej pod niemieckim ostrzałem artylerii lub ogniem niemieckich strzelców wyborowych – przypominał Markowski.

Harcerze angażowali się również bezpośrednio w działania bojowe. – Doszło nawet do pewnej samowolki, gdy jeden z lwowskich oddziałów harcerskich dokonał samodzielnego wypadu, przebijając się do Armii „Małopolska”. I harcerze przynieśli wówczas polskim żołnierzom trzy słynne „Urugwaje”, czyli karabiny przeciwpancerne – mówił historyk.

Sytuacja zmieniła się całkowicie po 17 września, gdy na mocy tajnego protokołu paktu Ribbentrop–Mołotow Związek Sowiecki zaatakował Polskę. Pierwsze oddziały Armii Czerwonej dotarły pod Lwów w nocy z 18 na 19 września. Tego samego dnia sowieckie dowództwo zaproponowało gen. Władysławowi Langnerowi kapitulację.

Polskie oddziały znalazły się w położeniu bez wyjścia. Niemcy nadal znajdowali się na zachód i północ od miasta, a od wschodu nadciągnęła Armia Czerwona. Przedstawiciele Wehrmachtu i Armii Czerwonej spotykali się pod Lwowem w celu uzgodnienia dalszych działań. 20 września niemieckie dowództwo otrzymało jednak rozkaz zaprzestania oblężenia miasta, które zgodnie z ustaleniami niemiecko-sowieckimi miało przypaść ZSRR.

Wobec braku szans na odsiecz oraz obaw o dalsze straty wśród ludności cywilnej gen. Władysław Langner zdecydował o kapitulacji przed Sowietami.

– Pamiętajmy, że obrona Lwowa nie została złamana – mówił Markowski. – Lwów nie został zdobyty w walce. Miasto poddało się, gdy stało się jasne, że wojna jest po prostu przegrana.

22 września podpisano „Protokół ogłoszenia o przekazaniu miasta Lwowa Armii Czerwonej”. Polscy oficerowie mieli zachować wolność osobistą, nietykalność własności i prawo wyjazdu za granicę. Żołnierze po złożeniu broni mieli zostać zwolnieni.

Sowieci niemal natychmiast złamali podpisane warunki. Oficerów Wojska Polskiego rozbrojono i wzięto do niewoli. Armia Czerwona i NKWD dopuściły się także zbrodni na polskich żołnierzach i policjantach. IPN wskazuje m.in. na rozstrzelanie policjantów przy rogatce na ul. Zielonej oraz żołnierzy i policjantów w Brygidkach.

Łącznie do niewoli sowieckiej dostało się ponad 15 tys. polskich żołnierzy, w tym około 1500 oficerów. Wielu oficerów trafiło następnie do sowieckich obozów jenieckich i zostało zamordowanych wiosną 1940 roku w ramach zbrodni katyńskiej, m.in. w Charkowie.

Z wkroczeniem Armii Czerwonej rozpoczęła się pierwsza okupacja sowiecka Lwowa. Nowe władze oczekiwały od mieszkańców przystrojenia ulic czerwonymi flagami. W przypadku braku sowieckich symboli polecano rozdzierać polskie biało-czerwone flagi i wywieszać ich czerwoną część.

Z tego czasu pochodzi historia lwowskiej rodziny Gruszkowskich, która, chcąc ocalić polską flagę, ukryła ją w domowym składzie węgla. Po wojnie rodzina zabrała ją do Gdańska. Flaga, z zachowanymi zabrudzeniami po węglu, znajduje się dziś w zbiorach Muzeum II Wojny Światowej.

http://kresy.pl/kresopedia/lwow-nie-zostal-zdobyty-wziety-w-dwa-ognie-musial-skapitulowac/

#iiws #iiwojnaswiatowa #Polska #lwow #niemcy #zsrr #historiapolski #historia

8

Premier Giorgia Meloni reaguje na rosnący problem z imigrantami we włoskich szkołach i proponuje nowe przepisy❗👇

✅ Ustawowy limit liczby uczniów z zagranicy w jednej klasie

✅ Obowiązek nauki języka włoskiego dla ich rodziców

✅ Zakaz noszenia burek i nikabu w szkołach

Meloni: "Osoby zamierzające budować przyszłość we Włoszech powinny nauczyć się języka, poznać włoską kulturę i respektować obowiązujące w kraju zasady." I bardzo słusznie! 👏

Widać jak na dłoni z jakimi problemami, wynikającymi z wieloletniej polityki masowej migracji, mierzy się teraz wiele państw Europy Zachodniej. Dlatego musimy zrobić wszystko, by Polska nie szła tą ślepą uliczką i uczyła się na błędach innych krajów, które wyrządziły sobie polityką multikulti gigantyczne i być może nieodwracalne szkody.

Dlatego postuluję zero imigracji z państw muzułmańskich i krajów trzeciego świata, zakaz wjazdu dla cudzoziemców, którzy mają na koncie choćby jedno przestępstwo oraz bezwzględną deportację dla każdego, kto złamie nasze prawo. Do tego surowe kary dla aktywistów i ich organizacji, którzy pomagają nielegalnym imigrantom. Tu jest Polska, tu ma być bezpiecznie jak nigdzie indziej w Europie! 🇵🇱

http://www.facebook.com/100044388070966/posts/1638424797647107/

Zdjęcie

#zajaczkowska #wlochy #nachodzcy #Polska

8

ZMIECIEMY ROSJĘ SAMI W 6 TYGODNI - Dron w pobliżu bazy obrony przeciwrakietowej. Oficer dyżurna zadzwoniła na 112. Mentzen: „Nasze państwo to mem”x.com

http://x.com/SlawomirMentzen/status/2102128911308017889

Nieuprawniony dron pojawił się w pobliżu amerykańskiej bazy obrony przeciwrakietowej w Redzikowie. Jak donosi Onet, reakcją na to zdarzenie był m.in. telefon oficer dyżurnej na numer alarmowy 112. Informację o bezzałogowym statku powietrznym potwierdził resort obrony.

Do zdarzenia doszło 15 września. Wykryty ok. kilometra od bazy w Redzikowie cywilny, bezzałogowy statek powietrzny nie stanowił żadnego zagrożenia dla obiektów bazy; był cały czas obserwowany przez wojskowe systemy obrony powietrznej – podał we wtorek MON.

Ministerstwo Obrony Narodowej podkreśliło w komunikacie na portalu X, że obserwacja obiektu odbywała się „pod pełną kontrolą”, a dron nie zbliżył się do obiektów newralgicznych bazy w Redzikowie.

W poniedziałek wieczorem portal Onet poinformował, że 15 września w pobliżu amerykańskiej bazy obrony przeciwrakietowej w Redzikowie wykryto nieuprawniony bezzałogowy statek powietrzny. Według portalu, zamiast jego neutralizacji lub zestrzelenia, wojsko uruchomiło procedury, w ramach których oficer dyżurna z jednostki zadzwoniła m.in. na numer alarmowy 112.

„W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami na temat rzekomego przebywania drona nad bazą amerykańską w Polsce informujemy, że wykryty ok. km od bazy w Redzikowie cywilny, bezzałogowy statek powietrzny nie stanowił żadnego zagrożenia dla obiektów bazy i był cały czas obserwowany przez wojskowe systemy obrony powietrznej” – podkreślił MON.

Ministerstwo podało, że dron nie operował nad amerykańską bazą, lecz jego lot „odbywał się z naruszeniem strefy, w której obowiązuje zakaz lotów bezzałogowych statków powietrznych”. Oprócz wykrycia drona zidentyfikowane zostało także miejsce przebywania jego operatora – dodał MON.

„Zgodnie z obowiązującymi w Siłach Zbrojnych RP procedurami o zdarzeniu zostały poinformowane instytucje i służby, w tym Policja. Obserwacja obiektu odbywała się pod pełną kontrolą, dron nie zbliżył się do obiektów newralgicznych bazy w Redzikowie” – podkreśliło ministerstwo.

Sprawę drona i zaalarmowania Policji skomentował krótko na portalu X lider Konfederacji Wolność i Niepodległość Sławomir Mentzen.

„Dzisiaj nad bazą w Redzikowie latał nieuprawniony dron.

Mamy tam cały batalion ochrony. 800 żołnierzy. Ich jedynym zadaniem jest ochrona tej bazy.

Gdy wleciał dron, oficer dyżurny zadzwonił na 112.

Utrzymujemy 800 żołnierzy, a oni dzwonią na policję.

Nasze państwo to mem” – napisał.

„Poprawka: oficer dyżurna zadzwoniła na 112” – dodał w komentarzu.

http://nczas.info/2026/09/22/dron-w-poblizu-bazy-obrony-przeciwrakietowej-oficer-dyzurna-zadzwonila-na-112-mentzen-nasze-panstwo-to-mem/

#mentzen #Polska #obronnosc #usmiechnietakoalicja

14

Mentzen: Polska oddała Ukrainie wielokrotnie więcej efektorów do Patriotów niż twierdzi rząd Tuska [+VIDEO]kresy.pl

Mentzen: Polska oddała Ukrainie wielokrotnie więcej efektorów do Patriotów niż twierdzi rząd Tuska [+VIDEO]

Sławomir Mentzen twierdzi, że Polska przekazała Ukrainie znacznie więcej pocisków do systemów Patriot, niż wynika z oficjalnych informacji. Polityk zarzucił rządowi Donalda Tuska wprowadzanie opinii publicznej w błąd i skrytykował rozważania o dalszych dostawach.

Sławomir Mentzen zarzucił rządowi Donalda Tuska, że zaniża informacje dotyczące liczby pocisków do systemów Patriot przekazanych Ukrainie. Według polityka Polska oddała ich „wielokrotnie więcej”, niż wynika z oficjalnych komunikatów.

Mentzen zwrócił uwagę, że Polska dysponuje niewielką liczbą baterii Patriot, które mają służyć m.in. do ochrony strategicznej infrastruktury przed rakietami i dronami.

Jak stwierdził, Polska kupiła nieco ponad 200 efektorów do tych systemów, a oficjalnie na Ukrainę miała trafić jedynie niewielka ich część.

„Oficjalna wersja wydarzeń jest taka, że dalej mamy około 200 Patriotów, że oddaliśmy naprawdę niewielką nadwyżkę” – mówił Mentzen.

Polityk zakwestionował jednak te dane. „W tej sprawie jesteśmy okłamywani przez nasz rząd, przez naszych polityków” – powiedział.

Według Mentzena rzeczywista liczba przekazanych Ukrainie efektorów była znacznie większa. „Oddaliśmy tych efektorów do Patriotów dużo więcej, wielokrotnie więcej niż oficjalnie się mówi” – stwierdził.

Mentzen odniósł się również do informacji o możliwości wysłania na Ukrainę kolejnych pocisków do systemów Patriot. Jego zdaniem byłoby to problematyczne ze względu na ograniczone polskie zapasy i potrzebę zabezpieczenia własnej przestrzeni powietrznej.

Polityk podkreślił, że w sytuacji, gdy rosyjskie rakiety i drony mogą naruszać polską przestrzeń powietrzną, kluczowe pozostaje zachowanie odpowiednich zdolności do ochrony najważniejszych obiektów w kraju.

http://kresy.pl/wydarzenia/mentzen-polska-oddala-ukrainie-wielokrotnie-wiecej-efektorow-do-patriotow-niz-twierdzi-rzad-tuska-video/

#mentzen #koalicjaobywatelska #klamcy #zdrajcypolski #Polska #ukraina #uzbrojenie

12

PRZECIEŻ TO NASI SERDECZNI PRZYJACIELE I STRATEGICZNI SOJUSZNICY - Ukraina nie wpuściła pracownika IPN na pogrzeb ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Siekierka: Ze strony MSZ nadal ciszakresy.pl

Dr Michał Siekierka, pracownik IPN, któremu Ukraina uniemożliwiła udział w pogrzebie ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu, wciąż nie otrzymał wyjaśnień dotyczących przyczyn zakazu wjazdu. „Jak na razie w tej sprawie jest cisza” – przekazał. Stowarzyszenie Wspólnota i Pamięć zarzuca MSZ brak wsparcia dla polskiego obywatela.

W sobotę Stowarzyszenie Wspólnota i Pamięć odniosło się w sobotę do sprawy dr. Michała Siekierki, pracownika naukowego Instytutu Pamięci Narodowej i wiceprezesa Stowarzyszenia Upamiętniania Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów. Historyk 30 sierpnia nie został wpuszczony na Ukrainę, gdy jechał na uroczystości pogrzebowe ofiar ludobójstwa w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej.

„Chciałem poczekać z nagraniem filmu do czasu, aż uzyskam jakąkolwiek odpowiedź z MSZ, jaki był powód niewpuszczenia mnie na Ukrainę, ale jak na razie w tej sprawie jest cisza” – powiedział Siekierka w opublikowanym w sobotę nagraniu.

Historyk podziękował jednocześnie politykom oraz wszystkim osobom, które po nagłośnieniu sprawy wystąpiły w jego obronie i domagały się wyjaśnień.

Wspólnota i Pamięć przypomniała, że w sprawie kierowano interpelacje poselskie, zorganizowano konferencję prasową w Sejmie, a interwencję podjął również Instytut Pamięci Narodowej. Zdaniem stowarzyszenia, mimo apeli i próśb kierowanych do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, polski rząd nie podjął działań, które doprowadziłyby do wyjaśnienia przyczyn decyzji strony ukraińskiej.

„Jak widać, MSZ w takich sytuacjach pozostawia polskiego obywatela bez wsparcia” – oceniło stowarzyszenie.

Do zdarzenia doszło 30 sierpnia na przejściu granicznym Dorohusk–Jagodzin. Siekierka podróżował jednym z trzech autokarów wiozących uczestników pogrzebu 55 Polaków, których szczątki odnaleziono podczas ekshumacji w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Wśród odnalezionych ofiar było 26 dzieci.

Podczas kontroli granicznej Siekierka dowiedział się, że od 2023 roku obowiązuje go trzyletni zakaz wjazdu na Ukrainę, wydany na podstawie decyzji Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Jak relacjonował, wcześniej nie wiedział o istnieniu takiego zakazu i nie przedstawiono mu powodów, dla których został nim objęty.

Sprawa wywołała reakcję części polityków. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak domagał się od władz Ukrainy wyjaśnień oraz stanowczej reakcji polskiego państwa. Podczas konferencji prasowej w Sejmie zarzucił MSZ, że w tej sprawie „w sposób skandaliczny milczy”.

Interweniował również IPN. Zastępca prezesa Instytutu Karol Polejowski zwrócił się 2 września do ambasadora Ukrainy w Polsce Wasyla Bodnara o podanie przyczyn odmowy wjazdu, wskazanie osoby lub instytucji, która podjęła decyzję, oraz przedstawienie jej podstawy. Pismo przekazano także do wiadomości ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukraina-nie-wpuscila-pracownika-ipn-na-pogrzeb-ofiar-ludobojstwa-na-wolyniu-siekierka-ze-strony-msz-nadal-cisza/

#sikorski #msz #ipn #wolyn #upadlina #upa #nabderowcy #mordercy #ludobojstwo #Polska

12

ALE JAK TO? NIE ZESTRZELIMY ICH? GDZIE JEST SIKORSKI Z FLINTĄ? - Kosiniak-Kamysz w Sejmie: Chcecie, żeby rosyjskie drony latały nad Polską? Szczujcie dalej na Ukraińcówkresy.pl

Gdy nie będzie miała Ukraina środków ochrony przeciwlotniczej, gdy nie będzie miała amunicji do zestrzeliwania tych dronów, to większość tych dronów będzie przelatywać przez Ukrainę i będzie dolatywać do Polski – oświadczył wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

W piątek, podczas 65. posiedzenia Sejmu X kadencji, Władysław Kosiniak-Kamysz odpowiadał na wcześniejsze wypowiedzi posłów opozycji, przede wszystkim Sławomira Mentzena i Łukasza Mejzy.

Minister obrony przekonywał, że krytyka i niechęć wobec Ukraińców mogą – w jego ocenie – uderzać bezpośrednio w bezpieczeństwo Polski.

„To szczucie na Ukraińców ma też swoją granicę. Tą granicą jest bezpieczeństwo państwa polskiego. Naprawdę przekraczacie tę granicę” – powiedział.

Kosiniak-Kamysz stwierdził następnie, że pogłębianie konfliktu między Polakami i Ukraińcami wpisuje się w rosyjską strategię.

„To jest realizacja esencji strategii Federacji Rosyjskiej: skłócić Polaków i Ukraińców, skłócić Polaków między Polakami, skłócić nas z NATO i Europą Zachodnią, zostawić Polskę rozbitą i osamotnioną. Naprawdę, dajcie spokój” – mówił.

Szef MON odniósł się również do obrony przeciwlotniczej na Ukrainie.

„Gdy nie będzie miała Ukraina środków ochrony przeciwlotniczej, gdy nie będzie miała amunicji do zestrzeliwania tych dronów, to większość tych dronów będzie przelatywać przez Ukrainę i będzie dolatywać do Polski” – powiedział.

Następnie zwrócił się bezpośrednio do swoich oponentów.

„Tego chcecie? Szczujcie dalej na Ukraińców, zróbcie tak, żebyśmy nie byli w stanie ze sobą normalnie rozmawiać!” – mówił Kosiniak-Kamysz.

http://kresy.pl/wydarzenia/kosiniak-kamysz-w-sejmie-chcecie-zeby-rosyjskie-drony-lataly-nad-polska-szczujcie-dalej-na-ukraincow/

#kosiniakkamysz #propaganda #spierdolenie #Polska #rosja #ukraina

7

Azowski ślad w Warszawie. Ukraiński Korpus Weteranów wchodzi do stolicynczas.info

W Warszawie powstał pierwszy zagraniczny przyczółek formacji „Azow”. W stolicy Polski organizacja formalnie ma pomagać ukraińskim weteranom wojennym oraz ich rodzinom. Korpus Weteranów wywodzi się ze środowiska związanego z Andrijem Biłeckim i ruchem azowskim.

Start inicjatywy ogłoszono w przestrzeni UA HUB podczas wrześniowego wydarzenia UA FEST. Pomysłodawcy przedstawiają warszawski punkt jako pierwszy tego typu ośrodek w Europie. Punkt mieści się przy ul. Obrzeżnej 7 na warszawskim Mokotowie.

Zgodnie z oficjalnymi zapewnieniami, placówka koncentruje się na wsparciu psychologicznym, poradnictwie prawnym oraz aktywizacji zawodowej osób powracających z frontu. Dodatkowo na pomoc mogą liczyć rodziny poległych, zaginionych i wziętych do niewoli żołnierzy. Całość funkcjonuje na zasadach organizacji pozarządowej.

W mediach społecznościowych zawrzało po tych doniesieniach. Oburzenie to pokłosie powiązań personalnych i historycznych. Korpus Weteranów to projekt środowiska 3. Korpusu Armijnego, którym dowodzi Andrij Biłecki, założyciel i pierwszy dowódca batalionu „Azow”. To formacja o nacjonalistycznych i neonazistowskich korzeniach. Emblematem „Azowa” był znak przypominający Wolfsangel, czyli „wilczy hak”. Symbol był używany przez niektóre niemieckie formacje Waffen-SS.

Wobec członków batalionu „Azow” pojawiały się także zarzuty tortur, bezprawnych zatrzymań, znęcania się nad jeńcami i naruszeń prawa wojennego podczas walk w Donbasie. Amnesty International i Human Rights Watch informowały w 2016 r. o otrzymanych doniesieniach dotyczących bezprawnych zatrzymań i tortur przypisywanych właśnie „Azowowi”.

W Warszawie powstała więc placówka „środowiskowa” wywodząca się z tego kręgu, oficjalnie pozostająca strukturą pozarządową. O tym, czym w praktyce stanie się ten ośrodek, przekonamy się w najbliższych miesiącach…

http://nczas.info/2026/09/20/azow-otworzyl-swoj-punkt-w-warszawie/

#tortury #azov #ukraincy #Polska

12

Narodowe Siły Zbrojne. Walczyli o niepodległą Polskę przeciw dwóm okupantomkresy.pl

Zdjęcie

20 września 1942 roku powstały Narodowe Siły Zbrojne – jedna z największych organizacji polskiego podziemia niepodległościowego w czasie II wojny światowej.

NSZ wyróżniały się tym, że jako jedyne nie były podporządkowane politycznie ani materialnie innym strukturom, opierając swoją działalność na samofinansowaniu i własnym zapleczu ideowym. Celem formacji była walka z obydwoma okupantami – niemieckim i sowieckim – oraz przygotowanie struktur przyszłego, wolnego państwa.

Politycznym zapleczem NSZ była Tymczasowa Narodowa Rada Polityczna, a wśród jej liderów znaleźli się przedstawiciele Stronnictwa Narodowego i środowisk narodowo-radykalnych. Pierwszym dowódcą organizacji został płk Ignacy Oziewicz „Czesław”, a kolejnym płk Tadeusz Kurcyusz „Morski”.

Do 1944 roku struktury NSZ objęły większość ziem przedwojennej Polski, a liczebność formacji sięgała 90 tys. żołnierzy. Ważną rolę odgrywał wywiad, którego informacje często trafiały również do Armii Krajowej. Silny rozwój propagandy podziemnej zaowocował wydawaniem licznych pism i podręczników szkoleniowych.

Brygada Świętokrzyska przebiła się na Zachód

NSZ prowadziły walkę partyzancką, organizując akcje dywersyjne, zdobywając broń i broniąc ludności przed terrorem niemieckim i komunistycznym. Choć początkowo nie były częścią AK, uznawały zwierzchnictwo rządu londyńskiego. W marcu 1944 roku część oddziałów została scalona z AK, jednak wskutek rozłamu wyodrębniły się także samodzielne struktury.

Żołnierze NSZ brali udział w Powstaniu Warszawskim, m.in. w ramach Zgrupowania „Chrobry II” czy Brygady Dyspozycyjno-Zmotoryzowanej „Koło”. Najsłynniejszą jednostką była Brygada Świętokrzyska, która powstała 11 sierpnia 1944 roku na Kielecczyźnie. Skupiono wokół niej dotychczas istniejące oddziały NSZ, które nie zjednoczyły się z AK. Prowadziła ona walkę zarówno z Niemcami, jak i z oddziałami komunistycznymi i sowieckimi, co odzwierciedlało zasadę NSZ o traktowaniu obu okupantów jako jednakowych wrogów. Do starć z Niemcami doszło m.in. pod Czarnocinem, Olesznem czy Zagnańskiem. Równocześnie Brygada podejmowała walkę z oddziałami Armii Ludowej i partyzantką sowiecką, np. pod Fanisławicami i Rząbcem.

W styczniu 1945 roku, wobec nadciągającej ofensywy Armii Czerwonej, zapadła decyzja o wymarszu na Zachód. Był to manewr o charakterze strategicznym – żołnierze zdawali sobie sprawę, że w warunkach tworzonej przez komunistów Polski Ludowej grozi im likwidacja. Przemarsz przez niemiecką strefę okupacyjną odbył się za zgodą Wehrmachtu, co stało się potem przyczyną kontrowersji. Dowódca Brygady Antoni Szacki pisał po latach: „Wierzyłem, że wyprowadzę was z domu niewoli i śmierci. Polska Ludowa kopała nam groby, otwierała nowe więzienia, stawiała szubienice, ziejąc nienawiścią i chęcią zemsty nad każdym członkiem-żołnierzem Brygady Świętokrzyskiej. Nie udało się. Wyszliśmy szczęśliwie”.

Zakończyli szlak bojowy u boku armii amerykańskiej, wyzwalając m.in. obóz koncentracyjny w Holiszowie. Historyk Leszek Żebrowski podkreśla: „Amerykanie po sprawdzeniu kontrwywiadowczym, że Brygada nie brała udziału w walkach z Niemcami po ich stronie, że nie występowała razem z nimi, uznają Brygadę jako jednostkę aliancką. To jest jedyna polska jednostka, która uzyskała od Amerykanów w maju 1945 roku prawo do noszenia odznak jednostek amerykańskich”.

„Odziedziczony po PRL stan «dwójmyślenia»”

Po rozwiązaniu Armii Krajowej w lutym 1945 roku działacze Stronnictwa Narodowego przystąpili do organizowania nowej formacji zbrojnej – Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. W jego szeregi weszło wielu żołnierzy NSZ. NZW dążyło do utrzymania niepodległości Polski w granicach z 1939 roku i walczyło z nową, komunistyczną okupacją. Organizacja była bezwzględnie zwalczana przez UB, KBW i NKWD, a jej oficerowie i żołnierze padali ofiarą brutalnych represji. W latach 1945–1956 przeprowadzono liczne procesy polityczne, w których żołnierzy i oficerów NSZ skazywano na kary śmierci bądź wieloletnie pozbawienie wolności.

W czasach PRL propaganda komunistyczna przedstawiała Narodowe Siły Zbrojne jako formację mordującą Żydów, kolaborującą z Niemcami i odpowiedzialną za wywołanie tzw. wojny domowej. Obraz ten był podporządkowany celom politycznym władz komunistycznych i zawierał liczne fałszerstwa, uogólnienia oraz przemilczenia.

„Obecnie temat NSZ, jak i całego podziemia narodowego, które z bronią w ręku stawiło opór okupantom niemieckiemu i sowieckiemu, należy do poważnych problemów, z którymi polska historiografia nie może sobie poradzić – pisał dr Wojciech Muszyński. – W dalszym ciągu utrzymuje się odziedziczony po PRL stan «dwójmyślenia». Nie ma już co prawda potrzeby odkłamywania historii NSZ, dysponujemy bowiem dużą liczbą poważnych opracowań naukowych (także autorstwa historyków związanych z IPN), które jednoznacznie stwierdzają, że żołnierze NSZ wielce zasłużyli się w walce o wolną i niepodległą Polskę. Trudność polega jednak na tym, ż#e ustalenia historyków z trudem torują sobie drogę do świadomości społeczeństwa, które przez dziesięciolecia poddawane było propagandowemu praniu mózgu”.

Jednocześnie niektóre epizody działalności poszczególnych oddziałów i struktur NSZ – w tym przypadki zabójstw Żydów oraz charakter kontaktów części NSZ z Niemcami – pozostają przedmiotem badań i sporów historyków.

http://kresy.pl/kresopedia/narodowe-sily-zbrojne-podziemna-armia-niepodleglej-polski/

#iiwojnaswiatowa #nsz #bohater #Polska #historiapolski #historia

9

Podwyżki paliw Polska vs. Reszta Światawiadomosci.wp.pl

http://wiadomosci.wp.pl/s/tomasz-skowronek/paliwo-drozeje-ludzie-wychodza-na-ulice-wojna-uderza-w-portfele-7331074504964352a

W Polsce natomiast dla ludzi najważniejsze jest żeby Ursula Von der Leyen była uśmiechnięta, w TVN był ładnie wykadrowany i przypudrowany komunista w garniaku i żeby powstawało dużo żenujących żartów o prawicy, o patriotach i żeby pokazywać sukcesy Ukraińskich polityków. Taka różnica i powód dlaczego polactwo należy tępić twardą ręką. Żadnej litości, żadnej dyskusji. Silne prawo i silne służby wybijające pała lewactwo z pustych, polackich łbów.

#paliwa #protesty #swiat #polska

7

CZYLI BĘDZIEMY KUPOWAĆ GAZ OD NIEMIEC I SOBIE TO CHWALIĆ.... - Reuters: AfD chce rozmawiać z człowiekiem Putina o rosyjskim gazie. W grze Nord Streamkresy.pl

Wysłannik Władimira Putina oraz kierownictwo Alternatywy dla Niemiec odpowiednie przygotowanie do spotkań w 2027 roku. Rozmowy mają zastosowanie do dostaw rosyjskiego gazu do Niemiec, a także do stosowania przez użytkownika uruchamiającego gazociągów Nord Stream.

Wysłannik gospodarczy prezydenta Władimira Putina Kirył Dmitrijew oraz kierownictwo alternatywy dla niemieckiego przygotowania do zestawu w zasięgu roku, które jest określone przez ma być przedłużenie dostawy rosyjskiego gazu do Niemiec – przepis w piątek Reuters, po przepisaniu się na dwie osoby zaznajomione z planami.

Jedne ze źródeł do ustaleń powstałych już w marcu 2027 roku. W występach uczestników Dmitrijew, wyjściowy doradca Putina i szefa Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich, oraz współprzewodniczący AfD Alice Weidel i Tino Chrupalla.

Rzecznik AfD oraz przedstawiciel Dmitrijewa odmówili Reutersowi komentarza.

Możliwość korzystania z rozmów, które mogą być uruchamiane przez rosyjskich gazociągów Nord Stream. Organizatorzy mają także dostęp do udziałów w Stanach Zjednoczonych, w tym Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera. Wysoki rangą przedstawiciela administracji publicznej jednak Reutersowi, że nie został poinformowany o planowanym działaniu ani na niezaproszony.

Jednego źródła spotkania, które jest dostarczane dopiero po wcześniejszym uzgodnieniu, RAM pokojowego między Rosją a Ukrainą. Wśród różnych miejsc rozmów wymieniane są Izrael, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Indie.

Przedłożenie nam sankcji na Rosję po wprowadzeniu pełnoskalowej wojny na Ukrainie w 2022 roku ponad połowę niemieckiego gazu ziemnego oraz ponad jedną trzecią importowanej przez Niemcy rurociągowe przybyły z Rosji. W czerwcu Weidel przedstawił się w rozwiązaniu z Reutersem za wnioskiem bojkotu rosyjskiej ropy i gazu, argumentując, że rozwiązanie to niemieckie wyjaśnienie.

AfD przedstawia powrót do rosyjskich przepisów jako rozwiązanie gospodarcze. Weidel określiła wcześniej „tanią osobę z Rosji” jako „tajemnicę sukcesu «Made in Germany»”.

Zobacz: Rekordowe poparcie sondażowe dla AfD

Planowane rozmowy spotkały się z krytyką polityków innych niemieckich partii. Zastępca Zielonego Michaela Kellnera, który w czasie, gdy jest zasilany, jest uruchamiany za pośrednictwem energii elektrycznej, który jest automatycznie dostępny, gdy nie jest dostępny ponownie od Rosji.

„Nie można zastosować błędów zasilania elektrycznego” – powiedział. Jak doszło do kryzysu w wysokości 50 miliardów euro. „Nie można tego usunąć. Putin wykorzystuje AfD do celów użytkowych” – stwierdził.

Krytycznie odrywany do podłoża również Roderich Kiesewetter z CDU. Jego podstawowe znaczenie dostaw przez Nord Stream stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa elektrycznego i ponowne sterowanie integracją niemiecką od Rosji.

Reuters zwraca uwagę, że samo spotkanie jest przede wszystkim polityczne, ponieważ AfD nie jest rozpatrywane przez władze federalne. Jedno ze źródeł liczy się jednak, że wyniki są jej źródłem, jako ugrupowanie, które służy do prowadzenia polityki zagranicznej oraz użytkownika, który nie jest dostępny dla wyborców z cen energii.

http://kresy.pl/wydarzenia/reuters-afd-chce-rozmawiac-z-czlowiekiem-putina-o-rosyjskim-gazie-w-grze-nord-stream/

#afd #niemcy #gaz #rosja #Polska

8

CIEKAWE DLACZEGO... - Niemcy emigrują do Polski. „Powinniśmy w końcu zacząć uczyć się też od naszych sąsiadów”kresy.pl

W 2025 roku do Polski przeprowadziło się niemal 5 tys. obywateli Niemiec – więcej niż do Wielkiej Brytanii, Włoch czy Hiszpanii. „Handelsblatt” wskazuje, że przyciągają ich m.in. niższe podatki, sprawniejsza cyfryzacja i bardziej optymistyczne nastroje.

Coraz więcej obywateli Niemiec decyduje się na przeprowadzkę do Polski – zwrócił uwagę w piątek niemiecki dziennik gospodarczy „Handelsblatt”. Według danych Federalnego Urzędu Statystycznego w 2025 roku z Niemiec do Polski wyemigrowało 4941 osób. Było ich więcej niż Niemców wybierających Wielką Brytanię, Włochy czy Hiszpanię, a liczba przeprowadzek do Polski była najwyższa od czasu pandemii koronawirusa. W przeciwnym kierunku przeniosło się 1720 obywateli Niemiec.

Gazeta zastanawia się, dlaczego Polska staje się dla Niemców coraz atrakcyjniejsza i jakie rozwiązania funkcjonujące po tej stronie Odry mogłyby zostać wykorzystane w RFN.

Jednym z rozmówców „Handelsblatt” jest 33-letni Kevin Wörner, który w ubiegłym roku przeprowadził się z Berlina do Warszawy. Jego matka pochodzi z Polski. „Panuje tu niesamowita atmosfera nowego początku, wszyscy są tu bardzo optymistyczni” – powiedział. Jak zaznaczył, w Niemczech w rozmowach ze znajomymi znacznie częściej spotyka się z narzekaniem na sytuację w kraju. „To tylko cię przygnębia” – dodał.

Wörner prowadzi firmę zajmującą się przygotowywaniem treści dla przedsiębiorstw w mediach społecznościowych. Wśród zalet prowadzenia działalności w Polsce wymienia niższe niż w Niemczech podatki, wyższy poziom cyfryzacji oraz mniejszą biurokrację. „Mam wrażenie, że tutaj wszystko jest trochę prostsze i bardziej sprzyja przedsiębiorczości” – ocenił. Zwrócił jednocześnie uwagę, że wraz z rozwojem gospodarczym rosną w Polsce czynsze i ceny mieszkań.

O zmianach zachodzących w Polsce mówi również Jens Althoff, kierujący warszawskim biurem Fundacji im. Heinricha Bölla. Jego zdaniem wielu Niemców nadal ma nieaktualny obraz swojego wschodniego sąsiada. „Inwestuje się w infrastrukturę i ją rozbudowuje, poziom cyfryzacji jest wysoki, pociągi jeżdżą punktualnie, a dworce są w świetnym stanie” – powiedział.

Althoff zwrócił też uwagę na postawę młodych Polaków. Według niego są oni dobrze wykształceni i wykazują dużą gotowość do pracy oraz realizowania własnych przedsięwzięć. Ocenił, że Niemcy mogą uczyć się od Polski dynamiki działania i sprawniejszego przeprowadzania projektów.

Nie wszyscy rozmówcy niemieckiej gazety przedstawiają Polskę wyłącznie w pozytywnym świetle. Mieszkający od lat w Polsce niemiecki aktor i kabareciarz Steffen Möller ocenił, że kraj „to nie jest raj, są tu ogromne problemy”, wskazując m.in. na silne polityczne podziały społeczne.

Z kolei Christine Schmitt, która od pięciu lat regularnie przyjeżdża do Polski i rozważa stałą przeprowadzkę, zwróciła uwagę m.in. na system płatności BLIK i aplikację mObywatel. Jej zdaniem Niemcy powinny bardziej pragmatycznie podchodzić do doświadczeń Polski. „Powinniśmy w końcu zacząć uczyć się też od naszych sąsiadów” – stwierdziła.

http://kresy.pl/wydarzenia/niemcy-emigruja-do-polski-powinnismy-w-koncu-zaczac-uczyc-sie-tez-od-naszych-sasiadow/

#Polska #niemcy #imigracja

12

1920 Polskę uratowali Ukraińcy – twierdzi ukraińska telewizjakresy.pl

Ukraiński 5 Kanał opublikował w środę materiał zatytułowany „Polskę uratowali Ukraińcy”. W programie Witalij Dribnycia i jego gość mówili o wydarzeniach wojny polsko-bolszewickiej i roli wojsk Ukraińskiej Republiki Ludowej w walkach u boku Polski.

W środę na ukraińskim 5 Kanale ukazał się materiał poświęcony wojnie polsko-bolszewickiej i udziałowi wojsk Ukraińskiej Republiki Ludowej w walkach przeciwko bolszewikom.

Program opublikowano pod tytułem: „Polskę uratowali Ukraińcy! Dribnycia wyjaśnił, co wydarzyło się pod Warszawą i dlaczego o tym zapomniano”.

Materiał ukazał się w ramach vloga historyka Witalija Dribnycy na ukraińskim 5 Kanale.

W opisie stwierdzono, że armia URL razem z Polakami walczyła przeciwko bolszewikom, wyzwalała Kijów i broniła Warszawy po szeroko zakrojonej kontrofensywie Rosji.

„Rosjanie zostali znokautowani. I z terytorium Kijowa i z terytorium prawobrzeżnej Ukrainy. Tutaj dotarli do Warszawy. Oto ukraińska armia, która broniła Warszawy” – powiedział na nagraniu gość Dribnycy.

W ubiegłym roku prezydent Karol Nawrocki mówił, że w Bitwie Warszawskiej 1920 roku bolszewików pokonało Wojsko Polskie „wspólnie z Ukraińcami”. Wypowiedź tę ostro skrytykował prof. Jacek Bartyzel, który uznał ją za „grubą przesadę” i „polityczny prezentyzm”. Historyk podkreślał, że po stronie polskiej rzeczywiście walczyły oddziały podporządkowane Ukraińskiej Republice Ludowej i Symonowi Petlurze, ale jego zdaniem stanowiły one „mało znaczący militarnie margines” i miały niewielką wartość bojową. Bartyzel uznał za „groteskowe” przedstawianie roli Ukraińców jako równorzędnej z rolą Wojska Polskiego, porównując to do propagandowego eksponowania w PRL udziału „pułków smoleńskich” w bitwie pod Grunwaldem. Wskazywał też, że jeśli mówić o zagranicznych sojusznikach Polski w 1920 roku, należałoby uwzględniać również Białorusinów i białych Rosjan.

http://kresy.pl/wydarzenia/polske-uratowali-ukraincy-twierdzi-ukrainska-telewizja/

#Polska #ukraina #bolszewicy #propaganda

10

Ludzie nienawidzą dzieciyoutu.be

W czasie spadającej demografii warto spojrzeć na jedną z wielu przyczyn takiego stanu rzeczy. Dużo mówimy o tym, że nie rodzą się nowe dzieci, ale mało mówimy o losie tych narodzonych. Społeczeństwo unika gorzkiej i mrocznej prawdy, że duża część społeczeństwa nienawidzi dzieci.

http://youtu.be/JRDoUKqCR2A

#dzieci #rodzina #polityka #społeczeństwo #polska #demografia

9

Prawda o kopani soli w Kłodawie

Czy doprowadzenie polskich kopalni soli do ruiny, może doprowadzić do katastrofy ekologicznej w naszym kraju? 🚨

Niemcy mają potężne problemu ze składowaniem niebezpiecznych odpadów m.in. popiołów z pieców hutniczych, kadmu, azbestu, odpadów radioaktywnych itp.

Dla ich składowania szukają miejsc pod ziemią, także w innych krajach Europy.☢️☣️

Czy Kłodawa, wokół której zrobiło się teraz głośno, może być ich kolejnym celem?!⚠️

http://www.facebook.com/reel/1096377126375158

#tusk #koalicjaobywatelska #niemcy #Polska #kopalnia

11

#polska #polityka #wojna kolejny moralny kretyn, który myśli, że Polska coś dostanie. Ale w sumie za co?

W USA padło, ile Polska straciła przez wojnę w Ukrainie. Znamy kulisy

Ze wstępnych szacunków GUS wynika, że w latach 2022-2025 straty PKB Polski związane z wojną w Ukrainie wyniosły ponad 490 mld zł. — Będziemy kontynuować prace i obliczenia — zapowiedział w rozmowie z "Faktem" rzecznik GUS Krzysztof Jedlak. Jak ustaliliśmy, Paweł Kowal prezentował te dane m.in. w Nowym Jorku i Waszyngtonie. Zamierza przedstawić je też fińskim sojusznikom i odczytać w Parlamencie Europejskim. Poseł KO ma konkretny cel.

O wstępnych szacunkach Głównego Urzędu Statystycznego dotyczących wpływu rosyjskiej agresji w Ukrainie na polską gospodarkę poinformowano podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Jak przekazał prezes GUS Marek Cierpiał-Wolan, straty PKB za lata 2022-2025 oszacowano na 490,1 mld zł.

GUS: rosyjska agresja w Ukrainie to ponad 490 mld zł strat PKB dla Polski

Najwięcej stracił sektor gospodarstw domowych (292,1 mld zł). Za nim znalazł się sektor przedsiębiorstw (126 mld zł), a na trzecim miejscu sektor rządowo-samorządowy (72 mld zł). Jak wyjaśnił w rozmowie z "Faktem" rzecznik GUS Krzysztof Jedlak, "to wstępne szacunki". — Będziemy kontynuować prace i obliczenia. Z różnych względów uznaliśmy, że już na tym etapie warto się podzielić tymi ustaleniami i to zrobiliśmy — powiedział.

Jedlak wskazał na przewodniczącego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Pawła Kowala, który we współpracy z przedstawicielami świata nauki ma "zajmować się tematyką wpływu wojny w Ukrainie także na różne wymiary życia społecznego". W rozmowie z "Faktem" poseł KO wyjaśnił, że to inicjatywa, do której "wspólnie z z szefem GUS zaprosili przedstawicieli nauki z różnych dziedzin: prawników, politologów, włączyło się też kilka uniwersytetów oraz kierownictwo Sieci Łukasiewicz".

— Zajmujemy się wpływem wojny na szeroko rozumianą gospodarkę. Wliczamy w to straty powiatów przygranicznych, straty w turystyce, koszty migracji. Pracujemy nad tym, żeby przyjąć metodologię, która będzie akceptowana na całym świecie — mówił Kowal. Zauważył, że "tylko ze wstępnych wyliczeń wynika, że Polska w latach 2022-2025 straciła minimum 500 mld zł".

Jak zapewnił rzecznik GUS, szacunek dotyczący strat PKB, "chociaż wstępny, jest bardzo rzetelny". — Braliśmy pod uwagę zarówno to, że w większości dziedzin gospodarki wojna miała wpływ negatywny, ale też pewne obszary gospodarki, na które wpłynęła pozytywnie — choćby ze względu na zwiększone wydatki budżetowe, nakłady na obronę, bezpieczeństwo — wskazał.

Zauważył, że "w trzech sekcjach gospodarki PKB był wyższy na skutek wojny o 120 mld zł". — Natomiast jak się uwzględni negatywny wpływ na pozostałe obszary, okaże się, że to jest w sumie 490 mld zł utraconego PKB — podkreślił.

Jedlak wyjaśnił, że w analizach przyjęto model oparty na metodzie kontroli syntetycznej. — Nie wymyśliliśmy jej, czerpaliśmy z amerykańskiej literatury. W tym przypadku bierze się pod uwagę różne dziedziny gospodarki w różnych krajach, gdzie istnieje bardzo dalekie podobieństwo do dziedzin naszej gospodarki i buduje się "klona". Do momentu wojny my i "klon" rozwijamy się identycznie, potem to podobieństwo zaczyna znikać i na tej podstawie szacujemy straty w gospodarce — doprecyzował.

Jak wskazał, "nie byliśmy pierwszymi, którzy próbowali oszacować wpływ wojny na gospodarkę, natomiast jeśli chodzi o metodę i głębokość badań, jesteśmy pionierami". — W słowach prezesa GUS wybrzmiewała nawet taka nadzieja, że to może być gotowy model do szacowania strat państw trzecich z tytułu wojny toczonej między innymi państwami. To jest z jednej strony przestroga przed wywoływaniem kolejnych konfliktów, z drugiej — gotowe rozwiązanie — mówił.

— Kilka tygodni temu odbyło się spotkanie w USA, w którym brał udział pan poseł Kowal. To było spotkanie z przedstawicielami amerykańskiego establishmentu, z kongresmenami, z przedstawicielami Departamentu Stanu. Elementem spotkania była również prezentacja wstępnych szacunków dotyczących strat polskiej gospodarki z tytułu wojny na Ukrainie, prezes GUS dzielił się wówczas jeszcze bardziej wstępnymi informacjami — przekazał rzecznik GUS.

Kowal wyjaśnił, że wstępne ustalenia były prezentowane w Nowym Jorku przy okazji sesji ONZ dotyczącej statystyki, a także w think tankach w Waszyngtonie. — Pokazywaliśmy, jaką proponujemy metodologię liczenia strat państw trzecich. Oczywiście państwem, które ponosi nieporównywalnie największe straty, jest Ukraina, ale przecież ogromne koszty ponoszą też Polska, Litwa, Łotwa — polegają na upadłości przedsiębiorstw, przerwaniu ciągów komunikacyjnych, stratach ludzkich i moralnych — mówił.

Polityk zapewnił, że zdaje sobie sprawę z tego, że "wojna trwa i najważniejszą sprawą jest bezpieczeństwo ukraińskich cywili". — Natomiast ze względu na przyszłość Rosjanie muszą wiedzieć, że rachunek, który wystawią państwa trzecie — państwa, które poniosły straty, bo przystąpiły do sankcji i zachowały się lojalnie wobec Ukrainy — jest wyliczony zarówno pod względem finansowym, jak i prawnym, niezależnie od tego, czy Rosja będzie chciała zapłacić — ocenił.

Zapytany o dalsze kroki, poseł KO przekazał, że "planują przedstawić te dane m.in. naszym partnerom fińskim, którzy też podjęli próbę liczenia strat państw trzecich". — Teraz szykujemy zebranie ekspertów, a jesienią będziemy pokazywali to w Parlamencie Europejskim na 100 proc. — zapowiedział Kowal.

14

ZMIECIEMY ICH Z PLANSZY W 2 DNI! TO PO CO TA CAŁA POMOC DLA WUKRAINY BYŁA??? - Tusk straszy, że w planie Rosji jest uderzenie rakietami i dronami m.in. na Polskęnczas.info

Zdjęcie

Premier Donald Tusk powiedział w Sejmie, że – w ocenie służb wywiadowczych – w planie Rosji są hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę. Podkreślił, że celem Moskwy jest zniszczenie w możliwie dużej skali gospodarki i logistyki Ukrainy.

Podczas czwartkowego przemówienia w Sejmie szef rządu przyznał, że nie spełniły się zapowiedzi dotyczące rozejmu energetycznego pomiędzy Rosją a Ukrainą. O takim rozejmie mówił w poniedziałek prezydent USA Donald Trump.

– Od tego czasu zdarzyło się wiele ataków, w tym na infrastrukturę energetyczną w Ukrainie. Musimy więc założyć, że będzie to kontynuowane, co ma także konsekwencje dla Polski, ponieważ te ataki coraz częściej dotyczą instalacji bardzo blisko naszych przejść granicznych z Ukrainą – powiedział premier.

Dodał, że celem Rosji jest zniszczenie w możliwie dużej skali gospodarki i logistyki Ukrainy. – Na razie Ukrainy – zaznaczył szef rządu.

– Spodziewane są ciągłe uderzenia o bardzo dużej częstotliwości i intensywności na sześć głównych miast ukraińskich, w tym niszczenie magazynów wszelkiego typu produktów niezbędnych przede wszystkim do obrony kraju, a także – czego jesteśmy świadkami w ostatnich tygodniach już bardzo mocno – infrastruktury kolejowej – podkreślił Tusk. Dodał, że w ciągu ostatnich kilkunastu tygodni Rosjanie zniszczyli ponad 300 lokomotyw kolei ukraińskich.

Jak powiedział premier, w ocenie służb wywiadowczych, w planie rosyjskim są także hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę.

http://nczas.info/2026/09/17/tusk-straszy-ze-w-planie-rosji-jest-uderzenie-rakietami-i-dronami-m-in-na-polske/

#tusk #Polska #rosja #propaganda

9