Ładny tekst (niestety nie mój)

Polska na mokrym asfalcie

Globaliści klaszczą uszami z zachwytu. Proces rozwadniania tkanki narodowej Polski nie został jeszcze ostatecznie zakończony, ale postępuje obecnie w tempie ekspresowym, wręcz turbodoładowanym. Na Zachodzie użyto do tego pontoniarzy z Somalii i Syrii, z konserwatywną Polską ten patent nie przeszedł, więc w sprytny sposób zainstalowano u nas przesiedleńców ekonomicznych z Ukrainy (wciskając ludziom kit o "biednych uchodźcach wojennych"), która poprzez sieć lewych agencji i patentów na legalizację pobytu ma dziś większą kontrolę nad naszą granicą i polityką migracyjną niż bezradne i rozbrojone przez decyzje polityczne służby mundurowe.

Państwo z rozwodnioną tkanką narodową jest bardziej podatne na kontrolę z zewnątrz, słabsze i pozbawione naturalnego instynktu samozachowawczego. Kiedy wspólnota przestaje być monolitem, a staje się chaotycznym zbiorem sprzecznych interesów i obcych kulturowo enklaw, przestaje stawiać opór. Taki organizm nie potrzebuje już okupacji wojskowej - wystarczy mu sprawne zarządzanie strachem, który sam, na własne życzenie, wyhodował pod własnym dachem. Polska, miejsce nad wyraz bezpieczne do życia, stała się celem nowej formy podboju: cichego, skutecznego i dokonanego przy gromkich brawach głupiego polskiego społeczeństwa.

A wystarczyło posłuchać naszych dziadków, którzy wojny przecież przeżyli i wbijali nam od małego, że największą tragedią dla Polski jest, gdy Niemiec z Rosjaninem zaczną dogadywać się ponad naszymi głowami. Rosjanina w tym schemacie zastąpił Ukrainiec, co w gruncie rzeczy jest kombinacją jeszcze bardziej toksyczną od tej pierwotnej, bo ten nowy "sojusznik" posłusznie i za pieniądze polskich podatników realizuje globalny plan demontażu naszej tożsamości.

W tym paranoicznym teatrze ukraińscy pośrednicy i ich mocodawcy mają potężne, żywotne interesy. Pierwsza oś to czysty, bezwzględny kapitalizm: ta branża handlu żywym towarem jest już liczona w miliardach, a nie milionach, o czym świadczą sprawozdania finansowe ukraińskich agencji pośrednictwa i legalizacji. Druga oś to realizacja zadań wyznaczonych bezpośrednio przez ukraińskie tajne służby. Fakty: miliony Ukraińców osiedliły się tu na stałe, masowo skupują polskie nieruchomości i bezczelnie, ustami swoich "aktywistycznych" liderów, deklarują chęć stanowienia prawa i porządku w naszym państwie. Nie dalej jak kilka miesięcy temu, wbrew wszelkiej matematycznej logice prowadzenia wojny, reżimowy prezydent Zełenski podpisał dekret zwalniający młodych mężczyzn z poboru i pozwalający im na wyjazd - i to w momencie, gdy zachodnia prasa bije na alarm z powodu katastrofalnych braków kadrowych na ich własnym froncie. 100 tysięcy młodych Ukraińców w wieku poborowym wjechało do Polski. Zbieg okoliczności? Wolne żarty. Oligarchiczne elity z Kijowa doskonale wiedzą, że nie muszą pukać do drzwi zepsutej Brukseli. Oni wolą przyjść na gotowe do Polski - przejąć gotową infrastrukturę, parasol NATO, fundusze unijne i wszystko to, czego sami przez 30 lat skorumpowanej niepodległości nie potrafili u siebie zbudować.

Tym bardziej kiedy mają naprzeciw siebie wiecznie skłócone polskie społeczeństwo, które niezwykle łatwo zdominować w jego własnym domu. Przejmowanie polskich firm? To dzieje się już od pierwszych dni wojny. Sprawy mają się dużo gorzej, ponieważ Ukraińcy przejmują już całe sektory gospodarki, scenariusz pisany krwią upuszczoną z truchła polskiego przedsiębiorcy realizuje się na naszych oczach. Na pierwszy ogień poszedł krwiobieg kraju - sektor TSL (Transport, Spedycja, Logistyka). Pod polskimi centrami logistycznymi stoją setki ciężarówek na ukraińskich blachach, polscy przewoźnicy są wykańczani nielegalnym kabotażem i dumpingiem cenowym, a unijna liberalizacja przepisów zniszczyła konkurencyjność naszych rodzimych firm. Kolejne w kolejce do rzeźni jest rolnictwo - zalewane niekontrolowanym, technicznym zbożem i innymi produktami ze wschodnich agroholdingów, które powoli i metodycznie duszą polskiego rolnika.

Co najbardziej przerażające, ekspansja uderza już bezpośrednio w polską infrastrukturę krytyczną i bezpieczeństwo energetyczne kraju. Bezkarność ukraińskiego kapitału weszła na poziom strategiczny, czego symbolem jest przejęcie bazy paliwowej i morskiego terminala przeładunkowego w Szczecinie, oddanego tylnymi drzwiami w ich ręce kosztem państwowego PERN-u. Kontrola nad kluczowymi węzłami logistycznymi i strategicznymi rezerwami paliw przechodzi na naszych oczach na rzecz jawnie wrogiego nam sąsiada. Następny krok na tej mapie drogowej to budownictwo, gdzie ukraińskie podmioty masowo przejmują rynek wykonawczy, oraz sektor technologii i usług miejskich, sparaliżowany przez szemrane korporacje kurierskie i przewozowe. Ukraińscy urzędnicy są już w niemal każdym większym urzędzie i już teraz decydują o tym jak Polska będzie wyglądać za kilka lat. Dalej w kolejce są już tylko władze samorządowe i ostateczne przejęcie struktur centralnych. Moja teza jest następująca: ukraińscy stratedzy podjęli cyniczną decyzję, że "Nowa Ukraina" powstanie na ziemiach na zachód od Lwowa, a żeby ten proces domknąć i ostatecznie złamać opór gospodarzy, potrzebują maksymalnego osłabienia polskiej tkanki narodowej. Stąd ten gigantyczny, sterowany import "inżynierów" z Trzeciego Świata. Tu nie ma przypadku - to jest precyzyjnie zaplanowany crash test naszej suwerenności.

Sygnałów na potwierdzenie mojej tezy jest znacznie więcej - tyle że większość Polaków woli zamknąć oczy i wmawiać sobie, że niebo nad naszymi głowami jest zaiste pogodne. Zadajmy sobie proste pytanie: ilu z nas w ogóle wie, że Ukraińcy - za naszymi plecami - proponowali Amerykanom, że w zastępstwie za US Army sami wprowadzą swoje wojska do Polski? Tutaj też nikomu się lampka ostrzegawcza nie zapaliła?

Lek potrzebny na wczoraj Polsce to radykalna terapia szokowa. Po pierwsze: natychmiastowe odsunięcie Niemca od władzy oraz całkowita neutralizacja jego sekty fajnopolaków i ojkofobów, którzy za garść brukselskich srebrników są zdolni podpalić własny kraj. Po drugie: bezwzględne wypalenie rozlokowanych w kraju polskojęzycznych ośrodków dywersji informacyjnej i nazwanie całego tego medialnego aparatu wywrotowego po imieniu - jako jawnych, wrogich kulturowo struktur działających na szkodę interesu narodowego. Najlepszym przykładem tej patologii jest środowisko "Gazety Wyborczej", która od dekad zawsze posłusznie stoi tam, skąd na Polskę i Polaków najłatwiej można splunąć. Po trzecie: bezwzględne, masowe deportacje Ukraińców oraz sprowadzonych tylnymi drzwiami "inżynierów" z peryferii globalnego chaosu. Na koniec warunkiem przetrwania jest ostateczne rozliczenie pseudopatriotów z PiS, którzy ten taśmociąg migracyjny pierwsi uruchomili, i budowa fundamentu pod powstanie prawdziwie prawicowych, bezkompromisowych ugrupowań politycznych.

@biapetenucci

#polska

15

@Riddick_Bowe, ale co oni chca od tuska? Tusk byl sprzymierzencem rosji. To kaczynscy nas wpakowali w zaleznosc od ua, np dajac sie nagrywac z dzieciakami w burdelach. A to wszystko i tak narzuca sie ameryka ktorej nikt oprocz Zmiany nie mial odwagi sie postawic.