6

V Kolumna w PL 🇵🇱

Ukraińcy znaleźli pomysł na niską dzietność w Polin.W gratisie dorzucą także wysoką przestępczość z trzeciego świata. 🤡🌍

#ciekawostki #polska #imigracja

16

Ukrainiec posiadający broń i mieszkający w Polsce grozi prezydentowi — alarmują politycy PiS [+VIDEO]kresy.pl

http://x.com/Sluzby_w_akcji/status/2067719664923267216

lub

http://www.facebook.com/reel/1301613658327099

W sieci krąży fragment nagrania, na którym mężczyzna ze wschodnim akcentem mówi, że ma broń „żeby zabijać dyktatorów”. Pytany, kogo miałby zabić, wymienił m.in. prezydenta Karola Nawrockiego. Politycy PiS domagają się reakcji służb.

W czwartek w mediach społecznościowych zaczęło krążyć nagranie pochodzące z jednego z materiałów opublikowanych na koncie Grendy na platformie Kick. Archiwalne transmisje tego kanału są dostępne w serwisie StreamRecorder. Na nagraniu widoczny jest mężczyzna mówiący ze wschodnim akcentem. W rozmowie stwierdza, że posiada broń, ponieważ chce „zabijać dyktatorów” i że w ten sposób „będzie demokracja”. Publikowane w sieci informacje sugerują, ze to Ukrainiec mieszkający w Polsce.

Gdy rozmówca dopytuje go, czy chce zabijać dyktatorów i kogo wskazałby jako pierwszego, mężczyzna odpowiada: „Xi Jinpinga”. Następnie mówi o „drugim z Iranu”, jako trzeciego wymienia Władimira Putina, a jako czwartego — Karola Nawrockiego.

„To jest dyktator” — stwierdził, odnosząc się do prezydenta Polski.

Po chwili został zapytany: „czy ty chcesz k*rwo zabić prezydenta Polski, mieszkając w Polsce?”. Mężczyzna ponownie odpowiedział: „To jest dyktator”.

Nagranie zaczęli rozpowszechniać politycy PiS. Michał Woś napisał w czwartek, że chodzi o obywatela Ukrainy mieszkającego w Polsce, który mówi, że ma broń i chce zabić Karola Nawrockiego.

„SKANDAL! ❕| Ukrainiec mieszkający w Polsce mówi, że ma broń i chce zabić Karola Nawrockiego, bo jest dyktatorem! Rozumiem, że Polska Policja za chwilkę zrobi mu wjazd na chatę i deportuje z Polski?” — napisał Woś.

Do sprawy odniósł się również poseł Dariusz Matecki. W piątek poinformował, że zawiadomił Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Służbę Ochrony Państwa.

„Publicznie w internecie padły słowa o posiadaniu broni i zamiarze zabicia Prezydenta RP Karola Nawrockiego. Nie można tego bagatelizować. Jako poseł zawiadomiłem ABW oraz SOP i domagam się natychmiastowej reakcji państwa: zabezpieczenia materiałów, ustalenia tożsamości tej osoby, sprawdzenia kwestii posiadania broni oraz podjęcia czynności, które wyeliminują jakiekolwiek zagrożenie dla Prezydenta Rzeczypospolitej” — napisał Matecki.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainiec-posiadajacy-bron-i-mieszkajacy-w-polsce-grozi-prezydentowi-alarmuja-politycy-pis-video/

#bandytyzm

7

„Mydlono nam oczy”. Dziesięć dni poszukiwań i nakaz zasypania. Tak wygląda „przełom” po ukraińskunczas.info

Zdjęcie

Zakończyły się poszukiwania szczątków Polaków w dawnej wsi Huta Pieniacka na zachodzie Ukrainy; ekspedycja odkryła miejsca, gdzie może być pogrzebanych ok. 100 osób – poinformował w czwartek PAP ks. Tomasz Trzaska z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Ekshumacje mogą ruszyć najwcześniej w przyszłym roku – podał.

Według Instytutu Pamięci Narodowej zbrodni dokonali żołnierze niemieckiego, 4. Pułku Policyjnego SS (złożonego z ukraińskich ochotników do dywizji SS „Galizien”) przy współudziale oddziałów Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz lokalnych paramilitarnych grup ukraińskich nacjonalistów.

– Przestrzeń, którą przebadaliśmy, to ponad 4000 metrów kwadratowych. Na terenie odnaleźliśmy szczątki, to wykop liczący około 200 metrów kwadratowych. Natomiast sama jama, czy jamy – bo jeszcze nie wiemy, czy są obok siebie – to ponad 72 metry kwadratowe – wyjaśnił Trzaska, który uczestniczył w poszukiwaniach.

Ogółem ludzkie szczątki odkryte zostały w około 25 miejscach. – Na całej tej przestrzeni 72 metrów kwadratowych są szczątki noszące ślady uszkodzeń – powiedział.

Po zakończeniu prac wydobyte szczątki zostały zabezpieczone przed zaplanowanymi w Hucie Pieniackiej ekshumacjami. Zgodnie z prawem ukraińskim na prace poszukiwawcze i na ekshumacje wydawane są oddzielne zezwolenia.

Przedstawiciel IPN ocenił, że w odkrytych jamach grobowych może być pogrzebanych około 100 osób.

– Są szacunki rzędu około stu osób, bo odsłoniliśmy niewiele, więc trudno powiedzieć. Zakładając jednak i łącząc relacje, które znamy, biorąc pod uwagę przestrzeń, na której odnaleziono szczątki, to będzie na pewno bardzo dużo osób – raczej kilkaset niż kilkadziesiąt. Natomiast jest zdecydowanie za wcześnie, żeby o tym mówić, bo po pierwsze nie wiemy, jak głęboko sięga jama, a po drugie, jak są ułożone szczątki – podkreślił.

Ks. Trzaska nie wykluczył, że poszukiwania w Hucie Pieniackiej będą kontynuowane.

– Na ten moment musimy zamknąć ten etap i go podsumować. Kolejnym etapem będą ekshumacje, być może połączone z dalszymi poszukiwaniami. Jeżeli jama grobowa okaże się taka, jak przypuszczamy, to same ekshumacje będą pracą na kilka tygodni – sześć, osiem, może nawet dziesięć tygodni – podkreślił.

Jego zdaniem ekshumacje mogą ruszyć najwcześniej w przyszłym roku. – Wszystko zależy też od tego, kiedy otrzymamy zgodę. Jednak nawet gdybyśmy ją otrzymali wcześniej, rozpoczęcie prac jesienią byłoby trudne i dość ryzykowne. Ziemia jest tutaj twarda, a przy złej pogodzie praca staje się bardzo utrudniona. Dlatego raczej mówimy o przyszłym roku – zaznaczył.

Pytany, w jakiej atmosferze toczyły się prace poszukiwawcze, przedstawiciel IPN-u powiedział, że prowadzące je ekipy nie zetknęły się z problemami.

– Nie było ani prowokacji, ani incydentów, ani żadnych tego typu zdarzeń. Cały wyjazd był bardzo spokojny – zarówno na miejscu, jak i po drodze czy w hotelu. Bogu dzięki wszystko przebiegło dobrze – oświadczył ks. Trzaska.

„Mydlono nam oczy”

Sprawę skomentował także Paweł Usiądek z Konfederacji Wolność i Niepodległość.

„Mydlono nam oczy ws. ekshumacji w Hucie Pieniackiej!” – ocenił.

„Okazuje się, że mieliśmy jednie 10 dni na poszukiwania w Hucie Pieniackiej. Odkryto dół śmierci z setką ofiar. Mamy go zakopać i poprosić o dostęp za rok!” – dodał.

„Pamiętacie, jak przekonywano nas, że «Ukraina zgodziła się na ekshumacje», więc mamy przestać pytać? Jak kreowano polityków po stronie ukraińskiej na twórców przełomu? Oto jak ten «przełom» wygląda w praktyce” – skwitował działacz Konfederacji.

„To jest cała prawda o ukraińskiej «zgodzie». Polska po blisko siedmiu latach starań dostała dziesięć dni na odkopanie skraju masowego grobu — i nakaz zakopania go z powrotem. Ofiary, które leżą tam 82 lata, mają poczekać kolejny rok na godny pochówek.

Tak wygląda partnerstwo, w którym Polska daje miliardy i wsparcie, a w zamian dostaje dziesięciodniowe okno i biurokratyczną zwłokę nad grobem własnych pomordowanych” – podsumował.

Według historyków 28 lutego 1944 r. w Hucie Pieniackiej, nieistniejącej dziś wsi na Kresach Wschodnich II RP, Polacy zostali zamordowani przez ukraińskich żołnierzy 4 Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS – Policyjnego (wydzielonego z 14 Dywizji Waffen SS „Galizien”) pod dowództwem niemieckim, przy udziale oddziału UPA i oddziału paramilitarnego ukraińskich nacjonalistów pod dowództwem Włodzimierza Czerniawskiego.

Huta Pieniacka jest jednym z symboli martyrologii Polaków. Zgodnie z ustaleniami śledztwa Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie, w Hucie Pieniackiej w bestialski sposób zamordowano około 850 osób – kobiet, dzieci i starców, a wieś została zrównana z ziemią.

http://nczas.info/2026/06/19/mydlono-nam-oczy-dziesiec-dni-poszukiwan-i-nakaz-zasypania-tak-wyglada-przelom-po-ukrainsku/

#upa #banderowcy #ukraina #Polska #ekshumacja #ludobojstwo #wolyn #mordercy

9

Chiny przełamały embargo na chipy? USA obawiają się, że Pekin mógł zdobyć kluczową maszynę ASMLkresy.pl

Waszyngton miał przekazać holenderskiemu koncernowi ASML obawy, że jedna z jego najbardziej zaawansowanych maszyn do produkcji chipów mogła trafić do Chin. Jeśli podejrzenia się potwierdzą, byłby to poważny cios w zachodni system kontroli eksportu technologii półprzewodnikowych.

Jak podał Bloomberg, chodzi o system litografii EUV, czyli urządzenie uznawane za kluczowe dla wytwarzania najbardziej zaawansowanych chipów.

Według Bloomberga sprawę miał poruszyć sekretarz handlu USA Howard Lutnick podczas spotkań z kierownictwem ASML. Amerykańska administracja obawia się, że maszyna mogła znaleźć się w Chinach z naruszeniem ograniczeń eksportowych, których celem jest utrudnianie Pekinowi dostępu do technologii potrzebnych do produkcji najnowocześniejszych półprzewodników.

Koncern ASML oświadczył, że nigdy nie wysłał do Chin maszyny EUV ani komponentów specjalnie zaprojektowanych dla takich systemów. Holenderska firma podkreśla, że przestrzega obowiązujących przepisów eksportowych. Według relacji Bloomberga, ASML przekazał w Waszyngtonie dokumenty, z których wynika, że nie ma dowodów na działanie któregokolwiek z jego systemów EUV w Chinach.

Maszyny EUV, czyli wykorzystujące litografię w skrajnym ultrafiolecie, należą do najważniejszych urządzeń w globalnym przemyśle półprzewodników. ASML podkreśla, że technologia ta umożliwia produkcję układów z coraz większą liczbą coraz mniejszych tranzystorów, co przekłada się na większą moc, szybkość i efektywność energetyczną chipów wykorzystywanych m.in. w sztucznej inteligencji, elektronice użytkowej i nowoczesnych systemach przemysłowych.

Ewentualne znalezienie się takiego urządzenia w Chinach miałoby znaczenie wykraczające poza pojedynczy incydent handlowy. Oznaczałoby, że Pekin mógł uzyskać dostęp do jednego z najważniejszych wąskich gardeł w zachodnim systemie kontroli technologii półprzewodnikowych.

Czytaj też: Holenderski wywiad uznał Chiny za główne zagrożenie dla bezpieczeństwa gospodarczego

Jak wskazuje Reuters, systemy EUV są objęte restrykcjami, a dotychczasowe regulacje, koordynowane przez USA i egzekwowane przez Holandię, blokują sprzedaż najbardziej zaawansowanych narzędzi Chinom.

Nie oznaczałoby to jednak automatycznie, że Chiny natychmiast rozpoczną masową produkcję najnowocześniejszych chipów. Maszyny EUV są ogromne, bardzo skomplikowane i wymagają stałego wsparcia technicznego producenta. Według Reutersa pojedynczy system waży około 180 ton. Samo posiadanie takiego urządzenia nie usuwa więc problemu dostępu do serwisu, części, specjalistycznych materiałów, masek litograficznych, oprogramowania oraz know-how potrzebnego do produkcji na skalę przemysłową.

Gdyby jednak podejrzenia USA się potwierdziły, byłby to poważny sygnał, że system zachodnich kontroli eksportowych ma luki. Dla Waszyngtonu oznaczałoby to zapewne presję na dalsze zaostrzenie zasad wobec ASML, Holandii i innych państw posiadających kluczowe technologie dla przemysłu chipów. Dla Chin byłby to potencjalny impuls do przyspieszenia własnego programu półprzewodnikowego, zwłaszcza w obszarach związanych ze sztuczną inteligencją, centrami danych i zastosowaniami wojskowymi.

Sprawa pojawia się w momencie, gdy USA próbują wymusić większą spójność kontroli eksportowych wśród sojuszników. Waszyngton od lat naciska na Holandię i Japonię, by ograniczały sprzedaż sprzętu do produkcji chipów do Chin, argumentując, że technologie te mogą wzmacniać chiński potencjał militarny i sztucznej inteligencji.

W tle pozostaje szerszy problem skuteczności amerykańskiej strategii technologicznej wobec Pekinu. Chiny już wcześniej próbowały obchodzić ograniczenia przez gromadzenie starszych maszyn, rozwój krajowych zamienników oraz rekrutowanie specjalistów z zagranicznych firm.

Dotychczasowe chińskie osiągnięcia w produkcji chipów 7 nm opierały się w dużej mierze na starszych maszynach DUV ASML zgromadzonych przed wejściem w życie ograniczeń eksportowych.

Na razie nie potwierdzono, że system EUV ASML rzeczywiście działa w Chinach. Holenderski koncern stanowczo temu zaprzecza. Nie oznaczałoby to automatycznie, że Chiny natychmiast dogonią Zachód w produkcji najnowocześniejszych chipów. Byłby to jednak poważny wyłom w embargu i ważny sukces Pekinu w wojnie o półprzewodniki, ponieważ EUV pozostaje jednym z kluczowych narzędzi potrzebnych do produkcji najbardziej zaawansowanych układów scalonych.

http://kresy.pl/wydarzenia/usa-obawiaja-sie-ze-chiny-mogly-zdobyc-topowa-maszyne-asml-to-bylby-wylom-w-zachodnim-embargu-i-sukces-pekinu-w-wojnie-o-chipy/

#polprzewodniki #elektronika #chiny #usa #holandia #technologia

7

Szumowski przed sądem w procesie Brauna. Przyznał, że zwalniał niezaszczepionych pracowników [VIDEO]nczas.info

W piątek przed stołecznym sądem rozpoczęła się kolejna odsłona procesu europosła i lidera Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Po raz kolejny nie stawiła się Magdalena Gudzińska-Adamczyk. Pojawił się natomiast były minister zdrowia Łukasz Szumowski.

W piątek w warszawskim sądzie Łukasz Szumowski stawił się w charakterze świadka w procesie przeciwko Grzegorzowi Braunowi. Jednym z wątków jest bowiem interwencja poselska w budynku Narodowego Instytutu Kardiologii – Państwowego Instytutu Badawczego z 2022 r. Wówczas poseł wszedł do placówki wraz z grupą osób, a następnie dotarł na spotkanie dyrekcji. Ówczesnym dyrektorem był Łukasz Szumowski, wcześniej minister zdrowia z okresu ogłoszonej pandemii.

Jednym z podnoszonych przez Szumowskiego wątków była leżąca na wierzchu dokumentacja medyczna pacjentów. W jego ocenie fakt, że interwencja była transmitowana na żywo, zagrażał bezpieczeństwu danych. Obrońca Brauna pytał, czy „napisy na tych aktach z danymi poufnymi chronionymi przez RODO” były na tyle duże, by poseł zdołał je odczytać.

Podczas rozprawy wywiązała się m.in. dyskusja na temat szczepień na Covid-19 i ówczesnej segregacji sanitarnej pracowników medycznych.

– W momencie, gdy nie byłem pewien czy (pracownicy Instytutu – przyp. red.) spełniają wymogi formalne, tak – byli odsuwani od obowiązków – mówił Szumowski.

– Jeżeli w okresie odsunięcia od obowiązków nie spełnili w końcu tych regulacji prawnych, które obowiązują medyków, to z tego, co pamiętam, chyba w końcu skończyło się rozwiązaniem umowy – dodał.

Pytany przez Brauna, czy jego pracownicy zostali postawieni przed alternatywą: albo się zaszczepią albo stracą pracę, Szumowski odparł, że w służbie zdrowia „taka alternatywa istnieje od wielu, wielu lat”. – Albo pracownicy się poddają szczepieniu WZW albo nie mogą pracować – dodał.

Lider Konfederacji Korony Polskiej nawiązał także do konstytucji, która zakazuje eksperymentów medycznych na ludziach bez ich zgody. „Nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody” – czytamy w art. 39.

– Zakazu eksperymentów medycznych, z tego, co rozumiem, nie ma, bo są prowadzone w całym kraju – wskazał Szumowski, zaznaczając, że ich prowadzenie regulują określone przepisy prawne.

Z kolei obrońca Brauna pytał, czy „nie było innej (niż szczepienia na Covid-19 – przyp. red.) metody, bo z jego informacji, według jego wiedzy wynika, że pracownicy zatrudnieni w tym czasie – chodzi tylko i wyłącznie o szczepionki covidowe – mogli stosować tzw. wymazy”. – Codzienny taki wymaz, dostarczany kierownikowi danej jednostki był równoznaczny z tym, że nie musiano dokonać tego szczepienia – dodał.

– Element ryzyka, jak świadek również wcześniej stwierdził, zawsze istnieje – świadek nawet dwa razy zbudował takie zadnie, odnoszące się do szczepień, że one zawsze są obciążone jakimś ryzykiem – to bardzo mnie ciekawi, jak świadek o tych ryzykach, jako lekarz w Narodowym Instytucie Kardiologii, informował pacjentów, personel, osoby sobie podległe i od siebie zależne? – pytał Braun. Sąd jednak to pytanie uchylił, ponieważ Szumowski, wydając zarządzenie, do którego polityk się odnosił, „nie działał jako lekarz”.

W innym momencie rozprawy Szumowski stwierdził, że „nie dyrektor ani nawet minister zdrowia dopuszcza produkty do obrotu na terenie Rzeczpospolitej”. Dodał też, że „nie jest rolą dyrektora ani ministra informowanie pacjentów o ujemnych skutkach danych terapii – czy to pastylek, czy aspiryny, czy szczepionki, czy czegokolwiek innego”.

Szumowski opisał też procedurę pozyskiwania oświadczeń o szczepieniu na Covid-19 od pracowników Instytutu.

– Ta procedura wyglądała dosyć standardowo. Rozporządzenie zostało zawieszone na stronach Instytutu, następnie kadry przyjmowały te oświadczenia o szczepieniu od pracowników (…) wiedzieliśmy kto nie złożył jeszcze – były prośby o złożenie, duża część osób nie złożyła z racji tego, że nie miała kiedy albo była na urlopie. Ten proces trwał dosyć długo – mówił Szumowski.

– A jak te prośby były wyrażane? – pytał Braun.

– Normalnie. Zwykle albo ustnie albo telefonicznie albo w momencie, gdy się taka osoba zgłaszała. Była to rozmowa pomiędzy działem kadr a personelem – odparł świadek.

– Myślę, że to jest dla wysokiego sądu istotne, że w trakcie tego przesłuchania ujawnił świadek swoją skłonność do matactwa przez dłuższą chwilę starając się wmówić wysokiemu sądowi i moim obrońcom i szerokiej publiczności, że pełniąc obowiązki dyrektora Narodowego Instytutu Kardiologii, nie pracował w jednostce budżetowej państwa – zwrócił uwagę Braun.

Podczas interwencji poselskiej z 2022 r. pojawił się także wątek badania alkomatem. Braun sugerował Szumowskiemu, by takie badanie wykonał.

Podczas rozprawy Braun pytał także Szumowskiego „w jakich ilościach, jak regularnie przyjmuje alkohol”. Sąd jednak pytanie uchylił, oceniając że nie ma to znaczenia dla rozstrzygnięcia.

Odnosząc się do badania alkomatem, Szumowski wskazał, że „oskarżony nie ma uprawnień takich, żeby nakazywać wykonywanie jakichkolwiek badań komukolwiek w Rzeczpospolitej, z tego co rozumiem i sposób tej tzw. prośby był – jak zwykle w oskarżonego wypowiedzi – insynuujący, sugerujący i obraźliwy”.

http://nczas.info/2026/06/19/szumowski-przed-sadem-w-procesie-brauna-przyznal-ze-zwalnial-niezaszczepionych-pracownikow-video/

#braun #szumowski #plandemia #szczepienia

9

http://youtu.be/dAwxXz9h0H4?t=221

ładnie tu zanurkował, potem jeszcze się szyderczo cieszył, że wyłudził karnego i czerwoną.

mają ten VAR i absolutnie nic z tego nie wynika.

#pilkanozna #mundial

6

21 miliardów euro mniej na rolnictwo w UE❗

Likwidacja rolnictwa konsekwentnie realizowana❗

Jednocześnie UE otwiera rynek na żywność z Ukrainy, Kanady i Mercosuru.

Z jednej strony Bruksela tnie pieniądze dla rolników. Z drugiej zalewa europejski rynek tańszą żywnością spoza Unii. To nie przypadek. To kierunek.

Według propozycji budżetu UE na lata 2028-2034, na rolnictwo trafi o 21 miliardów euro mniej niż w obecnej perspektywie 2021-2027. Dla wszystkich państw europejskich łącznie

A teraz druga strona równania. W tym samym czasie Unia:

◾ Naciska na Polskę, by zniosła embargo na ukraińskie zboże, mięso i nabiał

◾ Podpisała umowę Mercosur, otwierając rynek na tanią wołowinę z Ameryki Południowej

◾ Negocjuje kolejne umowy o wolnym handlu

◾ Liberalizuje import produktów, które nie spełniają unijnych norm jakości

To jest podwójne uderzenie. Mniej pieniędzy i więcej konkurencji. Tak właśnie wygląda powolna, systematyczna likwidacja polskiego rolnictwa — nie jednym dekretem, lecz dziesiątkami decyzji. #uniaeuropejska #politycy #polityka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #rolnicy #rolnictwo

14

#suchar #dowcip

Dwóch jąkatych założyło się który pierwszy kupi fajki w sklepie.

Wchodzi jeden do sklepu, drógi mierzy mu czas stoperem:

- Popopoporoooszee Wwwwwaaaallletyyyy...

Sprzedawczyni sprzedała jąkale Walety. Ten wychodzi ze sklepu, drugi jąkała czas stop. No niezły czas - 37 sec. Do próby podchodzi drugi jąkała:

- Popopoporoooszee Llllll&MMmmmy...

- Czerwone czy niebieskie? - pyta sprzedawczyni.

- Tttttyyyyyy kkkkkkkurwo!

11

Można podziękować żydom - Rozmowy USA–Iran w Szwajcarii odwołane. Vance nie poleciał na spotkanie z irańskimi negocjatoramikresy.pl

Planowane na piątek rozmowy Stanów Zjednoczonych i Iranu w ośrodku Bürgenstock w Szwajcarii nie odbędą się — przekazało szwajcarskie MSZ. Strony miały rozpocząć rozmowy związane z wdrażaniem porozumienia.

Według Reutersa spotkanie miało odbyć się w górskim kurorcie Bürgenstock. Strony miały rozpocząć rozmowy dotyczące wdrażania porozumienia zawartego między Teheranem i Waszyngtonem, którego celem jest zakończenie wojny.

Informacja o odwołaniu rozmów pojawiła się po tym, jak rzecznik Białego Domu przekazał, że wiceprezydent USA JD Vance wycofał się z planowanej podróży do Szwajcarii. Vance miał spotkać się tam w piątek z irańskimi negocjatorami.

Associated Press podała, że zespół wiceprezydenta był gotowy do wylotu, ale podróż została opóźniona. Biały Dom wskazał na trudności logistyczne związane z negocjacjami.

Według AP komunikat Białego Domu pojawił się po doniesieniach panarabskiej stacji Al-Mayadeen, powiązanej politycznie z libańskim Hezbollahem. Stacja podała, że Iran opóźnia wysłanie delegacji do Szwajcarii z powodu trwającej izraelskiej kampanii wojskowej w Libanie.

Vance w ostatnich dniach stał się jedną z głównych twarzy polityki administracji Donalda Trumpa wobec Iranu. W czwartek wystąpił w Białym Domu, broniąc wstępnego porozumienia, które przedłuża rozejm o 60 dni i otwiera drogę do dalszych negocjacji.

„W miarę jak będą zwiększać swoje dobre zachowanie, my możemy zwiększać ulgę gospodarczą. Jeśli ograniczą swoje dobre zachowanie, możemy ją wyłączyć” — powiedział Vance.

Wiceprezydent USA przyznał wcześniej, że nie jest pewien terminu swojej podróży do Szwajcarii i że rozmowy mogą nie rozpocząć się jeszcze w tym tygodniu. Formalne odłożenie wyjazdu dodatkowo zwiększyło niepewność wokół dalszych kroków dyplomatycznych.

Według AP opóźnienie podróży Vance’a nastąpiło po tym, jak Stany Zjednoczone poinformowały o zniesieniu blokady, co pozwoliło tankowcom ponownie swobodnie przepływać przez Cieśninę Ormuz. Jednocześnie porozumienie spotkało się z krytyką części polityków w USA, w tym niektórych republikanów w Kongresie, którzy uważają, że Waszyngton zbyt daleko ustąpił Iranowi w sprawie złagodzenia sankcji i ewentualnego funduszu odbudowy.

Tłem sprawy jest 14-punktowe memorandum rozejmowe podpisane przez prezydenta USA Donalda Trumpa i prezydenta Iranu Masuda Pezeszkiana. Dokument ma zakończyć działania zbrojne i otworzyć drogę do dalszych rozmów. Ostateczne porozumienie ma zostać wypracowane w ciągu 60 dni od podpisania memorandum.

Memorandum przewiduje m.in. zakończenie działań zbrojnych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, poszanowanie suwerenności obu stron, zakończenie amerykańskiej blokady morskiej Iranu, odblokowanie Cieśniny Ormuz oraz stopniowe znoszenie sankcji wobec Teheranu. Iran zadeklarował, że nie będzie produkował broni jądrowej ani rozwijał programu nuklearnego.

Porozumieniu sprzeciwia się Izrael. Premier Binjamin Netanjahu przekazał Donaldowi Trumpowi, że Izrael nie uważa się za związany zapisami dotyczącymi zakończenia działań wojskowych w Libanie. Największy sprzeciw władz izraelskich budzi właśnie punkt dotyczący Libanu, gdzie izraelskie wojska nadal prowadzą działania.

Po zawarciu porozumienia część dużych armatorów zaczęła ponownie przeprowadzać statki przez Cieśninę Ormuz. Według Lloyd’s List Intelligence, cytowanej przez Associated Press, duże jednostki zaczęły wracać na ten szlak po raz pierwszy od 110 dni. Żegluga nie wróciła jednak jeszcze do poziomu sprzed wojny.

http://kresy.pl/wydarzenia/rozmowy-usa-iran-w-szwajcarii-odwolane-vance-nie-polecial-na-spotkanie-z-iranskimi-negocjatorami/

#zydzi #rak #iran #liban #usa

6

We wrocku i na lewicy stabilnie...

17

Netanjahu przekazał Trumpowi, że Izrael nie czuje się związany umową USA z Iranemkresy.pl

USA i Iran podpisały14-punktowe memorandum, które ma zakończyć działania zbrojne i otworzyć drogę do dalszych negocjacji. Największy sprzeciw Izraela budzi zapis dotyczący Libanu, gdzie izraelskie wojska prowadzą działania przeciwko Hezbollahowi.

Po środowym podpisaniu przez USA i Iran memorandum premier Izraela Binjamin Netanjahu przekazał Donaldowi Trumpowi, że Izrael nie uważa się za związany zapisami umowy dotyczącymi zakończenia działań wojskowych w Libanie.

Jak podało CNN, powołując się na izraelskie źródła, Netanjahu zamierza wpłynąć na ostateczny kształt porozumienia zawartego między Stanami Zjednoczonymi i Iranem. Izraelski premier ma wykorzystywać do tego celu zaprzyjaźnionych senatorów oraz postaci prawicowych mediów.

Wśród nich wskazano pro-izraelskiego podcastera Marka Levina, który już w środę krytykował porozumienie Teheranu i Waszyngtonu. „Nie ma sensu” — mówił Mark Levin o umowie. Fundusz odbudowy Iranu nazwał natomiast „tajnym”.

Izrael chce zachować swobodę działania w Libanie

W czasie rozmów między Iranem i Stanami Zjednoczonymi Netanjahu pozostawał sceptyczny wobec intencji władz w Teheranie. Nie zmienił stanowiska także po podpisaniu memorandum.

Premier Izraela uważa, że Iran nie zrealizuje w praktyce punktu dotyczącego całkowitej rezygnacji ze swoich nuklearnych ambicji. Sprzeciwia się również zakończeniu działań izraelskich wojsk w Libanie.

Netanjahu przekazał Trumpowi, że Izrael nie czuje się zobowiązany do przestrzegania zapisów zawartej umowy. Szczególne znaczenie ma punkt dotyczący północnego sąsiada Izraela, ponieważ memorandum przewiduje zakończenie działań zbrojnych na wszystkich frontach, w tym w Libanie.

14 punktów umowy USA z Iranem

Umowa przewiduje zakończenie działań zbrojnych na wszystkich frontach, w tym również w Libanie. Waszyngton i Teheran zobowiązują się także do poszanowania swojej suwerenności.

USA mają zakończyć blokadę morską nałożoną na Iran. Iran ma natomiast odblokować cieśninę Ormuz.

Amerykanie zobowiązali się również do stopniowego zniesienia sankcji na Iran. Teheran zadeklarował, że nie będzie produkował broni jądrowej ani rozwijał programu nuklearnego.

Ostateczne porozumienie ma zostać zawarte w ciągu 60 dni od podpisania memorandum, czyli do 16 sierpnia.

Wojna w Libanie trwa

Libańskie media państwowe informowały w środę, w dniu podpisania memorandium, o nowych izraelskich nalotach i ostrzale artyleryjskim w kilku miejscowościach na południu kraju. Libańskie źródła bezpieczeństwa podały również, że Hezbollah przeprowadził dwa ataki dronów na siły izraelskie na południu. Ugrupowanie nie przyznało się publicznie do tych ataków.

16 czerwca minister bezpieczeństwa narodowego Izraela Itamar Ben-Gwir, skrytykował deklarację prezydenta USA Donalda Trumpa o memorandum rozejmowego z Iranem i oświadczył, że porozumienie nie jest wiążące dla Izraela.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/bliski-wschod/netanjahu-przekazal-trumpowi-ze-izrael-nie-czuje-sie-zwiazany-umowa-usa-z-iranem/

#zydzi #usa #iran

12