Z otrzymanego maila

Proszę spojrzeć na poniższe zdjęcie. Przedstawia transseksualistę i aktywistę LGBT Marka Jerzego Minakowskiego, podającego się za kobietę o imieniu Maria.

Minakowski zrobił zdjęcie w pociągu aby pochwalić się, że właśnie jedzie na spotkanie z dziećmi ze szkoły podstawowej we Wrocławiu, żeby opowiedzieć im o "transpłciowości".

Zdjęcie

Ten proceder od dawna trwa w polskich szkołach, które zapraszają aktywistów do prowadzenia zajęć z uczniami.

Gdy wielu Polaków myśli już o wakacjach, deprawatorzy nie próżnują. Nie tylko wchodzą do kolejnych szkół, ale przede wszystkim szykują się już na 1 września, kiedy to "edukacja zdrowotna" stanie się obowiązkowa dla uczniów.

Transseksualista Minakowski "uczył" dzieci w jednej ze szkół we Wrocławiu. W tym samym czasie, również we Wrocławiu, zakończyło się oficjalne szkolenie pierwszej grupy nauczycieli "edukacji zdrowotnej".

We wręczeniu dyplomów uczestniczyła szefowa MEN Barbara Nowacka, co pokazuje jak ważny jest dla rządu Tuska plan objęcia wszystkich dzieci przymusem "edukacji zdrowotnej". Certyfikowani nauczyciele trafią teraz do szkół - pierwsza grupa do szkół we Wrocławiu, a następni kursanci po kolejnych edycjach szkolenia mają trafić do szkół w całej Polsce.

Szkolenie nauczycieli odbywało się na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu, gdzie wcześniej stworzono oficjalny podręcznik dla nauczycieli "edukacji zdrowotnej", który zakłada przekazywanie uczniom m.in. tego, że:

- masturbacja to normalny sposób redukowania napięcia,

- istnieje niezliczona liczba płci (LGBTQ+),

- homoseksualizm, biseksualizm itp. to normalne kierunki rozwoju ludzkiej seksualności,

- można zmienić sobie płeć poprzez "tranzycję" czyli nafaszerowanie się blokerami hormonalnymi, kastrację lub amputacje części ciała.

Owocem właśnie takiej "edukacji" jest styl życia prowadzony przez ludzi takich jak transseksualista Minakowski, który wedle relacji medialnych poddał się chirurgicznej "korekcie płci", na którą składa się m.in. kastracja.

Wedle planów deprawatorów, taki styl życia mają prowadzić również polskie dzieci i nastolatki. Temu właśnie służy przymusowa "edukacja zdrowotna" w szkołach od 1 września - aby oswoić uczniów z homoseksualizmem, LGBT i "zmianą płci".

W ubiegłym roku nasza Fundacja nagrała poruszający wywiad z Magdą, która została skrzywdzona przez tęczową ideologię. Magda, w trudnym dla niej momencie życia, trafiła na "grupę wsparcia" prowadzoną przez aktywistów LGBT. Tam namówiono ją do "zmiany płci".

Najpierw udostępniono jej środki hormonalne, którymi nafaszerowała się, aby zostać "mężczyzną". Następnie, w celu dokończenia "zmiany płci", aktywiści namówili Magdę na okaleczenie się - amputację piersi a potem wycięcie macicy i jajników!

Dzisiaj Magda publicznie opowiada o tym, że "zmiana płci" wcale nie rozwiązała jej problemów, a wręcz przeciwnie - dodała ogrom kolejnych cierpień.

Dlatego nasza Fundacja walczy, aby ostrzec kolejnych Polaków, w szczególności rodziców, że działania aktywistów, ideologów i "edukatorów" prowadzą do nieodwracalnej krzywdy wyrządzonej dzieciom.

Właśnie rozpoczynają się wakacje. Za 2 miesiące dzieci wrócą do szkół, gdzie czeka na nie przymusowa "edukacja zdrowotna". Większość rodziców nie ma pojęcia o zagrożeniu lub je bagatelizuje.

Tymczasem trafiają od nas kolejne, wstrząsające świadectwa rodziców, których nastoletnie dzieci poddały się "zmianie płci" pod wpływem "edukatorów seksualnych" i ideologii LGBT płynącej z mediów. Takie relacje płyną do nas również od katolickich rodzin oraz rodziców o prawicowych poglądach, którzy sprzeciwiają się LGBT, ale ich dzieci zostały namówione do "zmiany płci" przez media, aktywistów lub nauczycieli.

Trzeba działać, aby uświadomić kolejnych rodziców zanim będzie za późno oraz aby zmobilizować Polaków do walki o dzieci.

Do końca czerwca chcemy przeprowadzić akcje informacyjne jeszcze w co najmniej 16 miastach i miejscowościach Polski. Chcemy także kontynuować naszą mobilną akcję z użyciem furgonetki wyposażonej w nową plandekę.

Nasi wolontariusze są gotowi do działania - wyjścia na ulice, organizowania kolejnych akcji informacyjnych, przeprowadzania publicznych różańców oraz przejechania kolejnych kilometrów furgonetkami.


#transseksualizm #lgbt #dzieci

8

Ulica Bandery w mieście partnerskim Biłgoraja. Ukraińcy nie odpowiedzieli radnymkresy.pl

Radni Biłgoraja od półtora miesiąca czekają na odpowiedź partnerskiego Nowowołyńska w sprawie zmiany nazwy ulicy Stepana Bandery. Ukraińskie miasto nie odpisało polskiemu samorządowi, ale w rozmowie z Wirtualną Polską przekazało, że zwróciło się w tej sprawie do MSZ Ukrainy.

Radni Biłgoraja od początku maja nie otrzymali odpowiedzi od partnerskiego Nowowołyńska na Ukrainie w sprawie wniosku o zmianę nazwy ulicy Stepana Bandery – podała Wirtualna Polska. Ukraińskie miasto odpowiedziało jednak na pytania redakcji, twierdząc, że sprawa wykracza poza kompetencje lokalnego samorządu.

Biłgoraj i Nowowołyńsk są miastami partnerskimi od 1996 roku. Ukraińskie miasto leży niespełna 150 kilometrów od Biłgoraja, a od strony przejścia granicznego w Zosinie można wjechać do niego ulicą Stepana Bandery. Przy ulicy znajdują się m.in. osiedle mieszkaniowe i dwie cerkwie.

29 kwietnia radni Biłgoraja przyjęli uchwałę, w której zwrócili się do władz Nowowołyńska o zmianę nazwy tej ulicy. W dokumencie wskazali, że choć dla części społeczeństwa na Ukrainie Bandera symbolizuje walkę o niepodległość, dla Polaków jego działalność jest związana z tragicznymi wydarzeniami na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943–1945.

„Ulica imienia Stepana Bandery w przestrzeni publicznej miasta partnerskiego jest odbierana przez znaczną część społeczeństwa jako akt gloryfikacji postaci związanej z tymi tragicznymi wydarzeniami” – napisali radni.

Burmistrz Biłgoraja Wojciech Gleń przyznał w rozmowie z WP, że miasto nie otrzymało żadnej korespondencji z Nowowołyńska. Potwierdził to także przewodniczący rady miasta Łukasz Pracoń.

„Nic nie mamy” – przekazał.

Na pytania Wirtualnej Polski odpowiedziała natomiast sekretarz Rady Miejskiej Nowowołyńska Nadija Żuk. Przekazała, że Komitet Wykonawczy zwrócił się do MSZ Ukrainy o rekomendacje dyplomatyczne.

„Rozpatrzenie wniosku Rady Miejskiej Biłgoraja o zmianę nazwy Prospektu Stepana Bandery wykracza poza kompetencje organów samorządu lokalnego” – stwierdziła Żuk. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że zgodnie z ukraińskim prawem o nazwach ulic decydują samorządy. Po 2022 roku w Nowowołyńsku usunięto nazwy ulic związane z Rosją, m.in. Gogola, Gagarina, Kutuzowa, Tołstoja i Czajkowskiego.

Na pytania Wirtualnej Polski odpowiedziała natomiast sekretarz Rady Miejskiej Nowowołyńska Nadija Żuk. Przekazała, że Komitet Wykonawczy zwrócił się do MSZ Ukrainy o rekomendacje dyplomatyczne.

„Rozpatrzenie wniosku Rady Miejskiej Biłgoraja o zmianę nazwy Prospektu Stepana Bandery wykracza poza kompetencje organów samorządu lokalnego” – stwierdziła Żuk. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że zgodnie z ukraińskim prawem o nazwach ulic decydują samorządy. Po 2022 roku w Nowowołyńsku usunięto nazwy ulic związane z Rosją, m.in. Gogola, Gagarina, Kutuzowa, Tołstoja i Czajkowskiego.

http://kresy.pl/wydarzenia/ulica-bandery-w-miescie-partnerskim-bilgoraja-ukraincy-nie-odpowiedzieli-radnym/

#ukraina #banderyzm #upa

5

Z dwóch wyjazdów po szwarzwaldzie, temperatura daje się we znaki a dodatkowo zmiana wysokości.Odcina nawet przy prowadzeniu roweru ,różnica jednego kilometra wysokości przy 35°C jest spora w porównaniu do jazdy po płaskim. Od następnego tygodnia ma być trochę chłodniej,oby.

#gory #rower #podroze

🚲

9

Polka ze Lwowa atakuje polityków PiS: Dopiero się obudzili? Dopiero teraz zauważyli banderyzację?kresy.pl

„Dopiero teraz zauważyli banderyzację?” – pyta Maria Pyż, Polka ze Lwowa i redaktor naczelna Polskiego Radia Lwów, komentując reakcje polskich polityków na nadanie ukraińskiej jednostce imienia „Bohaterów UPA”. Jak podkreśla, zmiany nazw ulic i inne działania odwołujące się do UPA trwały na Ukrainie od lat, a rząd PiS miał unikać odpowiedzi, zasłaniając się relacjami polsko-ukraińskimi.

Maria Pyż, dziennikarka i Polka ze Lwowa, odniosła się w rozmowie z Interią do sporu wokół odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego oraz napięć dyplomatycznych między Warszawą a Kijowem.

W rozmowie z Interią dziennikarka odniosła się również do decyzji Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych tytułu „Bohaterów UPA”. Przyznała, że banderyzacja na Ukrainie jest poważnym problemem w relacjach polsko-ukraińskich, ale podkreśliła, że zjawisko to nie pojawiło się dopiero teraz.

„Dopiero się obudzili? Dopiero teraz zauważyli banderyzację? Czy to pierwsza jednostka, która otrzymała tytuł nawiązujący do UPA? Czy nie były zmieniane nazwy ulic we Lwowie i innych miastach? Czy to wszystko nie działo się latami?” – pytała.

Pyż stwierdziła, że gdy Polacy ze Lwowa kierowali pytania do poprzedniego rządu, słyszeli odpowiedzi o nadrzędnym znaczeniu relacji międzynarodowych, w tym polsko-ukraińskich.

„To nie jest dla nas żadna nowość” – powiedziała.

Zobacz też: Prawy Sektor organizuje marsz ku czci SS „Galizien” we Lwowie. Start pod pomnikiem Bandery.

Redaktor naczelna Polskiego Radia Lwów oceniła, że politycy po obu stronach wykorzystują temat, który może przesłonić realne problemy Polaków mieszkających na Ukrainie.

„Mamy grę, pokazówkę, piaskownicę międzynarodową i czekamy, kto pierwszy rzuci wiaderkiem” – powiedziała Pyż.

Według niej Polacy na Ukrainie obawiają się, że eskalacja sporu może uderzyć w wieloletnie działania dotyczące pamięci o ofiarach zbrodni wołyńskiej. Wskazała przede wszystkim na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne, które wymagają współpracy oraz decyzji administracyjnych.

„Nie zapomnijmy, każda akcja budzi reakcję. Na razie obserwujemy, ale boimy się, szczególnie po tym, jak przeczytaliśmy odpowiedź ministra spraw zagranicznych Ukrainy. W tej wypowiedzi było wskazane, że trwają prace poszukiwawcze w Hucie Pieniackiej. I naturalne jest, że obawiamy się ich przerwania” – tłumaczyła.

Pyż przypomniała, że prace prowadzone są także w dwóch miejscowościach na Wołyniu, a w IPN-ie znajduje się około 23 wniosków dotyczących kolejnych działań poszukiwawczych. Jak zaznaczyła, zgodnie z ukraińskim prawem po poszukiwaniach następują ekshumacje.

„Nie mamy czasu na zabawę w rzucanie orderami, tutaj trzeba działać” – dodała.

http://kresy.pl/wydarzenia/polka-ze-lwowa-atakuje-politykow-pis-dopiero-sie-obudzili-dopiero-teraz-zauwazyli-banderyzacje/

#pis #banderyzm #upa #ikraina

6

Uszanowanie Luraski drogie

Sprawę mam nietypową.

Mam znajomą. Kończy właśnie studia, robiła praktyki jako księgowa, po studiach mieli ją normalnie zatrudnić. Na tym etapie już się domyślacie ciągu dalszego - zgadza się, Janusz nie dotrzymał słowa i dziewczyna zostaje na lodzie.

Normalnie bym nie zawracał dupy, ale lasce się skomplikowała sytuacja życiowa i brak pracy ją zaora do reszty.

Stąd moja prośba. Gdyby ktoś znał kogoś kto szuka księgowej, najlepiej w okolicy Częstochowy to proszę - dajcie znać. Nikt nie prosi o jałmużnę, tylko o możliwość normalnej pracy.

Miłego dnia i z góry dzięki za odpowiedzi

15

@Thorkill65 z X

Wyobrażacie sobie, jak oni nazywają chłopaków? 'Jednorazówki'. W sensie, że jedno wyjście i koniec”. Najciekawsze fragmenty reportażu śledczego ukr portalu Babel o 425 Pułku Szturmowym "Skała".

Wczoraj na ukraińskim portalu "Babel" ukazał się długi i dobrze udokumentowany reportaż śledczy, opisujący przebieg procesu szkoleniowego w 425 Pułku Szturmowym "Skała". Pułk a rzeczywistości dywizja bo liczy obecnie około 8-10k żołnierzy, przedstawiany był do niedawna w ukr mediach jako rzekomo elitarny. Należy do tzw. Armii Syrskiego - grupy jednostek szturmowych podporządkowanych wyłącznie jemu, które przerzuca bezpośrednimi, ręcznymi rozkazami pododdziałami w sile bat i komp na różne odcinki frontu, w celu łatania dziur kontratakami. Artykuł jest bardzo mocny i polecam go przeczytać, choć jak zaznaczam nie jest to łatwa lektura. Poniżej kilka urywków, żeby każdy mógł się zorientować mniej więcej co się odbywa w ośrodkach szkoleniowych 425 Pułku Szturmowego, gdzie trafiają rekruci.

"Po przyjeździe do ośrodka rozdzielczego " Skali"rozebrali nas do naga, przeszukali, kazali zdjąć majtki i robić przysiady.

Bezcenne pierwsze doświadczenie korzystania z toalety -grupowo, pod lufami automatów, wyszukane obelgi i brutalne szturchańce za niewystarczająco równy szyk czy wygląd zewnętrzny.

"Na każdy namiot, według jego słów, przypada dwóch strażników: jeśli jeden prowadzi do latryny, drugi zostaje. Samodzielne wychodzenie, na przykład po to, by zwyczajnie odetchnąć świeżym powietrzem, również jest zabronione."

"Obwód wokół centrów szkoleniowych jest zaminowany. Na taśmie ogrodzeniowej wokół namiotów porozwieszane są tabliczki z napisami „miny”(...). Mężczyzna, który spędził w miasteczku namiotowym kilka tygodni, opowiada, że wybuchy było słychać niemal każdej nocy, często na miny wpadały zwierzęta: zające czy sarny."

„Krótko mówiąc, znaleźli nas. Wybili zęby, połamali żebra, no, po prostu rzeź. I ten strażnik, od którego zwiałem, mówi: 'Co ty, skurwysynu, chcesz, żebym zamiast ciebie pojechał na zero?

"O krępowaniu taśmą klejącą w centrach szkoleniowych opowiadają niemal wszyscy mężczyźni, którzy stamtąd uciekli."

"Podobne wspomnienia ma Ołeksandr Żykin: „Jakiś szef sztabu czy ktoś taki podszedł do naszego namiotu: 'A tu kto? A, trzecia kompania. Jednorazówki'. I poszedł. Wyobrażacie sobie, jak oni nazywają chłopaków? 'Jednorazówki'. No, w sensie, że jedno wyjście i koniec”.

'Nad Maksymem Skipą, według jego słów, znęcano się nadal również na poligonie: „Ledwo chodził. Pomagaliśmy mu zakładać i zdejmować kamizelkę, bo jak by jej nie założył - bili”. Pewnego ranka rekruci obudzili się i zobaczyli, że Maksym się powiesił."

"Do pobicia w „Skeli” nie zawsze potrzebny jest istotny powód, mówi były instruktor z doświadczeniem bojowym. Wie on o przypadkach, gdy znęcano się nad ludźmi na stanowiskach tyłowych - z powodu zakłóceń w działaniu Starlinka czy błędów w papierkowej robocie. Łamano żebra, jak mówi, po prostu przy wszystkich na odprawie. Wojskowy widział też, jak na zmobilizowanych szczuto psy."

Autorka reportażu ustaliła że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy w centrach szkoleniowych „Skeli” było co najmniej 26 przypadków śmiertelnych rekrutów. Oficjalną przyczyną śmierci w większości przypadków było zapalenie płuc, oraz różne dziwne przyczyny mające tłumaczyć widoczne ślady pobić typu "upadek z sosny". Niestety artykuł skupia się wyłącznie na opisie pierwszego etapu szkoleniowego. Nie ma natomiast nic o tym co się dzieje z rekrutami już po dotarciu do właściwych pododdziałów pułku, walczących na linii kontaktu. Mogę krótko napisać że tam też są ciekawe "kwiatki", typu rozdawanie broni indywidualnej żołnierzom dopiero tuż przed samym szturmem.

Przypominam także że byłem jednym z pierwszych, który na twitterze już we wrześniu 2025 r. zaczął pisać o tym że z 425 Pułkiem Szturmowym "Skala" jest coś nie tak i wygląda na tzw "jednostkę mięsną". Wówczas opublikowałem tutaj długi tekst oparty o info z postów rodzin zaginionych żołnierzy Skali, znalezione w sieciach społecznościowych.

W kwietniu 2026 r. po kolejnym tego typu tekście, zostałem zaatakowany przez przedstawicieli Osint Polo (nie będę wymieniał po nickach, ale łatwo się domyślić lub wyszukać o kogo chodzi), wspieranych przez innych "speców" Osint Polo oraz Karolinę Kuzemę. Pisali oni wówczas że "prowadzę nagonkę" i się "nie znam bo nigdy nie byłem na froncie" a pułk jest zwyczajna jednostką. Te osoby po raz kolejny udowodniły że są zwykłymi ukr propagandystami za pięć hrywien lub w wersji optymistycznej, udającymi ekspertów ignorantami, nie mającymi zielonego pojęcia o kulisach wojny na Ukrainie. http://x.com/Thorkill65/status/2069692541335716054

#wojna #ukraina #rosja

Źródło http://babel.ua/texts/127938-shturmoviy-polk-skelya-maye-boyovi-zaslugi-i-dobre-zabezpechennya-a-shche-kazhut-ochevidci-tam-katuyut-i-zabivayut-lyudey-na-smert-rozsliduvannya-babelya

13

Zdjęcie



Ale ja jestem matką i aborcja będzie zawsze dla mnie ważnym tematem. […] Powinna być dostępna dla każdej kobiety.



Ja nie ogarniam sposobu rozumowania tych bab.

http://www.youtube.com/watch?v=JDuDP43caqI

#cywilizacjasmierci

9

Można dostać pierdolca.

Wchodzisz na net i tam wszędzie "upały",

"Żar z nieba", "kiedy koniec"

I to nie jest tak, że tam siedzą sami aktywiści klimatyczni, bo typowy Polak zapłaci tysiące by tylko mieć ciepło, ale jak ma to u siebie, ten średnio miesiąc na rok, to będzie jęczał jak stara baba "ooo matko ale gorąc!!"

Odpowiadając jednemu Lureczkowi - nasze ciepło jest +-takie samo jak to w Egipcie - jak jest gorąco z reguły mamy te samą wilgotność

Więc jeśli to czytasz to się ciesz że jest gorąco, ciesz się słońcem. Nie jęcz.

...Bo później muszę posty pisać

#gownowpis

9

CHYBA POŚWIĘCĄ KACPRZYKA - Błyskawiczna akcja prokuratury Żurka. Były pracownik Szpitala Południowego przesłuchany jeszcze dziśnczas.info

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek przekazał, że według jego informacji były pracownik Szpitala Południowego dr Emil Jędrzejewski ma zostać w środę przesłuchany. Chodzi o medyka, który miał informować prezydenta Warszawy o nieprawidłowościach w placówce, a w szczególności na SOR.

W reakcji na zarzuty ws. funkcjonowania Szpitala Południowego w Warszawie i udziału w nich Dawida Kacprzyka, które w Kanale Zero postawił były pracownik tej placówki dr Emil Jędrzejewski, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zadeklarował we wtorek, że zwróci się w środę z wnioskiem do prokuratora generalnego o pilne podjęcie stosownych czynności wyjaśniających.

Lekarz stwierdził m.in., że na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala Południowego procedury medyczne były wykonywane w sposób wadliwy, a w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów. Z relacji lekarza wynika również, że w placówce miało dochodzić do fałszowania dokumentacji medycznej.

O zapowiadany przez Trzaskowskiego wniosek został zapytany w środę w RMF24 minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek. Podkreślił on, że nie otrzymał jeszcze tego pisma, jednak „działania już są”.

Zaznaczył, że od rana jest „na gorącej linii” z prokuraturą i zapowiedział też spotkanie z prokurator nadzorującą śledztwo ws. Szpitala Południowego.

Poinformował również o rozpoczęciu „kwerendy” w prokuraturze. – Wszystkie sprawy, które dotyczyły zgonów w tym szpitalu, a trafiały do prokuratury, będą przeglądane raz jeszcze – podał Żurek. Podkreślił, że działania w tym zakresie będą kompleksowe, a sprawy nie można lekceważyć.

Dodał też, że widział fragmenty wypowiedzi lekarza. Jak powiedział, jeszcze przed wejściem do studia w środę rano dostał informację, że lekarz „będzie dzisiaj przesłuchiwany”.

– Chciałbym, żeby jak najszybciej zabezpieczyć wszystkie dowody, które wskaże lekarz, bo ta jego wypowiedź była bardzo ogólna. Nie mogliśmy z niej dopatrzeć się jakiegoś konkretnego zdarzenia, ale oczywiście zakładam, że to była reakcja w mediach – ocenił Żurek. Jego zdaniem, jak lekarz „siądzie przed prokuratorem, to będzie miał konkretne dowody, wskaże osoby i będzie można to zweryfikować”.

– Nam zależy na tym, żeby dotrzeć do prawdy. Nie chodzi o to, żeby tego lekarza w jakiś sposób zastraszać, tylko żeby powiedział jak najwięcej. Natomiast dziwię się, że była ta zmowa milczenia i dopiero teraz takie rzeczy wychodzą, natomiast na pewno prokuratura zrobi wszystko, żeby do spodu to wyjaśnić – podkreślił.

Do tej sprawy odniósł się również w środę minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

– Ciężar gatunkowy tego, co mówił dr Jędrzejewski jest tak duży, że musi to być wyjaśnione. Chodzi o życie, zdrowie ludzi. Chodzi o to, czy te nieprawidłowości w szpitalu dotyczyły tylko kwestii finansowych, jak myśleliśmy do wczoraj, czy sięgały głębiej – podkreślił w Polsat News.

Wywiad z Emilem Jędrzejewskim miał związek z publikacją portalu zero.pl z 15 czerwca, z której wynika, że Dawid Kacprzyk jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku w placówkach medycznych 1,6 mln zł. Z ustaleń dziennikarzy portalu wynikało też, że na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.

Dwa śledztwa

W sprawie Szpitala Południowego w poniedziałek wszczęto dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych. Drugie nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.

Toczy się też postępowanie Naczelnej Izby Lekarskiej. Dawid Kacprzyk w zeszły poniedziałek zrezygnował z członkostwa w KO, a w czwartek z mandatu radnego dzielnicy Ursus; zwrócił też szpitalowi część wypłaconych mu pieniędzy – pół miliona złotych, które szpital musiał mu oddać ze względu na brak możliwości zaksięgowania. Prezydent Warszawy odwołał zarząd i radę nadzorczą szpitala. Nową prezeską zarządu placówki została Aneta Gomółka-Siembora.

Trwają kontrole w szpitalach prowadzone przez stołeczny ratusz i Narodowy Fundusz Zdrowia.

Prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział, że prokuratura zbada, czy Trzaskowski wiedział o nieprawidłowościach w szpitalu. Oprócz miejskich urzędników, prokuratorów i urzędników NFZ placówkę prześwietli także PIP.

W czwartek odbędą się dwie sesje rady Warszawy, na których radni wysłuchają informacji prezydenta miasta w sprawie sytuacji w Szpitalu Południowym.

Kacprzyk, według doniesień medialnych miał w ciągu zaledwie 125 dni wykazać 732 godziny świadczeń, pracując w Szpitalu Bródnowskim. Tylko w marcu miało to być ponad 290 godzin. Radni PiS sejmiku chcą zwołania w tej sprawie nadzwyczajnej sesji.

http://nczas.info/2026/06/24/blyskawiczna-akcja-prokuratury-zurka-byly-pracownik-szpitala-poludniowego-przesluchany-jeszcze-dzis/

#prokuratura #zurek #kacprzyk #szpital #lekarz #zarobki #patologia #koalicjaobywatelska #ko

12

Polski dron Striker przetestowany pod Kijowem. Ma zasięg do 1000 km

Zdjęcie

Na Ukrainie z powodzeniem przetestowano polskiego drona uderzeniowego Striker o zasięgu do 1000 km. Dron o masie 140 kg może przenosić głowicę bojową o masie 40–60 kg (odłamkowo-burzącą lub termobaryczną). Ukraińscy operatorzy wyrazili pozytywne opinie o bezzałogowcu.

O udanym teście polskiego drona poinformował prezes FlyFocus i dyrektor operacyjny spółki Albert Swierczyński na Kanale Telewizyjnym. „Dron został przetestowany na poligonie pod Kijowem i spotkał się z pozytywnym odzewem ukraińskich operatorów” – poinformował FlyFocus.

O dronie Striker pisaliśmy już w zeszłym roku, gdy konsorcjum , którego liderem jest FlyFocus, zostało wyróżnione nagrodą Defender podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach

Głowica bojowa i zasięg

Dron może przenosić głowicę bojową o masie 40 lub 60 kg, odłamkowo-burzącą oraz termobaryczną.

W konfiguracji z głowicą bojową o masie 40 kg Striker osiąga zasięg do 1000 km. Wersja z silnikiem tłokowym rozwija prędkość od 90 do 180 km/h.

Dostępny jest także wariant z napędem odrzutowym. Ta wersja może osiągać prędkość do 325 km/h, a jej zakres prędkości wynosi od 95 do 325 km/h.

Naprowadzanie i łączność

Striker może namierzać cel w dwóch trybach. Pierwszy opiera się na wcześniej ustawionych współrzędnych, a drugi wykorzystuje samonaprowadzającą głowicę wideo z kanałem transmisji danych satelitarnych.

Łączność z bezzałogowcem jest szyfrowana. Start maszyny odbywa się z wyrzutni pneumatycznej.

Poza zadaniami uderzeniowymi Striker może być używany jako dron rozpoznawczy. Konstrukcja może również pełnić rolę celu powietrznego.

W tym roku FlyFocus zaprezentował także bezzałogowy śmigłowiec KURIER, przeznaczony do wsparcia sił specjalnych.

Polskie drony doceniane na świecie

W zeszłym miesiącu amerykańskie Zielone Berety używały polskich dronów Tiguar M podczas ćwiczeń Balikatan 2026 na Filipinach. Bezzałogowce firmy uAvionics miały być testowane pod kątem łączności dalekiego zasięgu, szczególnie ważnej w warunkach Indo-Pacyfiku. Maszyna ma 4,1 m rozpiętości skrzydeł, maksymalną masę startową 25 kg i może przenosić do 11 kg ładunku. Producent deklaruje ponad 20 godzin lotu oraz maksymalny zasięg do 1800 km. Prędkość przelotowa wynosi 90 km/h, a maksymalna 160 km/h.

W maju informowaliśmy również, że Kanada wyraziła zainteresowanie zakupami w polskim przemyśle zbrojeniowym, przede wszystkim w obszarze dronów

Polskie firmy i instytucje rozwijają równolegle kilka projektów bezzałogowych, które mogą wzmacniać pozycję krajowego przemysłu w rozmowach z partnerami zagranicznymi.

Do najbardziej wyróżniających się projektów zalicza się Polski bezzałogowiec MTJD 15 z samodzielnie zaprojektowanym napędem turboodrzutowym. W maju maszyna odbyła udane testy na jednym z polskich poligonów wojskowych. Konstrukcja rozwijana przez TKH i TOP GUN ma osiągać prędkość ponad 600 km/h, zasięg do 1000 km i pułap do 13 km.

#Polska #uzbrojenie #militaria #dron #drony

11

Nawrocki: nie zastąpimy kryzysu demograficznego uleganiem presji migracyjnejkresy.pl

Prezydent Karol Nawrocki podczas Poland Future Summit w Warszawie wskazał kryzys demograficzny jako jedno z głównych wyzwań dla państwa, gospodarki i bezpieczeństwa. Podkreślił, że polską odpowiedzią na ten problem ma być wzmocnienie rodziny, a nie uleganie presji migracyjnej.

W poniedziałek w Warszawie prezydent Karol Nawrocki otworzył konferencję Poland Future Summit wystąpieniem „Polska 2035 – jak budować silne państwo w epoce globalnych przesileń”, w którym wskazał demografię jako fundament rozwoju, bezpieczeństwa i odporności państwa.

„Nie ma rozwoju bez bezpieczeństwa i nie ma bezpieczeństwa bez rozwoju. A fundamentem jednego i drugiego na tej szerokości geograficznej jest demografia” — podkreślał prezydent Karol Nawrocki podczas konferencji Poland Future Summit.

Prezydent wskazał, że Polska i Europa muszą być bezpieczne, aby mogły prowadzić inwestycje, rozwijać się i przyciągać kapitał. Zaznaczył, że współczesne pole walki pokazuje znaczenie technologii, multidomenowości i rozwoju militarnego dla bezpieczeństwa państwa.

„Aby być bezpiecznym w XXI wieku, gdy śledzimy pola współczesnych bitew, trzeba się po prostu rozwijać” — dodał Nawrocki.

Kryzys demograficzny jako wyzwanie dla państwa

Prezydent podkreślił, że bez przełamania kryzysu demograficznego Polska i Europa nie zbudują silnego, bezpiecznego i rozwijającego się państwa.

Nawrocki przypomniał, że Polska ma wziąć udział w tegorocznym szczycie grupy G20. Ocenił, że to efekt pracy polskich przedsiębiorców, pracowników i samorządów oraz skoku gospodarczego po 1989 roku. Wskazał, że PKB per capita Polski, liczone według średniej UE, wzrosło od 1989 roku z 40 do 80 proc., a prognozy na 2035 rok przewidują osiągnięcie około 95 proc. średniej UE.

„To wielkie osiągnięcie polskich przedsiębiorców, pracowników, samorządów. Polska po roku 1989 dokonała największego skoku gospodarczego na świecie, Widzimy, że za sprawą bezpieczeństwa, pracowitości, ciężkiej pracy, dzięki polskim przedsiębiorcom jesteśmy w miejscu, które powinno gwarantować także rozwój demograficzny” — zaznaczył prezydent.

Jednocześnie Nawrocki ostrzegł, że jeśli nie uda się powstrzymać kryzysu demograficznego, polska gospodarka będzie miała coraz większy problem z brakiem przedsiębiorców, pracowników i konsumentów. Prezydent wskazał, że poziom zastępowalności pokoleń Polska po raz ostatni osiągnęła na początku lat 90. W 2025 roku w Polsce zmarło o 160 tys. osób więcej, niż się urodziło.

„Tylko w roku 2025 w Polsce zmarło o 160 tys. osób więcej niż się urodziło. To tak jakby zniknęło jedno polskie miasto. Takiej wielkości jest Olsztyn. Chciałem Państwu uzmysłowić, jakiej skali to są straty w samym roku 2025” — mówił Nawrocki.

Według przytoczonych danych w 2025 roku w Polsce urodziło się 238 tys. dzieci, a zmarło 406 tys. osób. Współczynnik dzietności spadł do 1,068, podczas gdy poziom zastępowalności pokoleń wynosi około 2,1.

Najnowsze dane GUS z kwietnia 2026 roku wskazują spadek liczby mieszkańców Polski do 37,28 mln, , co oznacza dalsze pogłębianie się trendu depopulacyjnego.

W 2025 roku w Polsce urodziło się ok. 238 tys. dzieci – o blisko 40 procent mniej niż w 2017. Jednocześnie rośnie udział cudzoziemek w ogólnej liczbie urodzeń. W 2017 roku odpowiadały one za promil wszystkich narodzin, obecnie jest to już 5,8 proc. – najwięcej w historii. Dane przygotowało Ministerstwo Cyfryzacji.

Rodzina jako polska odpowiedź

Nawrocki wskazał, że odpowiedzią na kryzys demograficzny ma być postawienie rodziny w centrum polityki państwa. Przypomniał, że takie podejście znalazło odzwierciedlenie w prezydenckiej inicjatywie ustawodawczej „PIT Zero. Rodzina na plus”, złożonej w Sejmie.

„Musimy dołożyć wszelkich starań, aby zatrzymać postępujący problem z demografią w Polsce i w całej Europie. To jest nasza polska odpowiedź na kryzys demograficzny. To jest troska władz państwa polskiego, a z całą pewnością Prezydenta RP, że rodzinę chcemy stawiać na pierwszym miejscu, jako najważniejszą komórkę, pierwszą komórkę społeczną” — podkreślał prezydent.

Prezydent ocenił, że same instrumenty państwowe nie wystarczą do odwrócenia negatywnych trendów. Wskazał na potrzebę zmiany myślenia w całym społeczeństwie i podkreślił znaczenie środowisk pracy, w których rodzina jest traktowana priorytetowo.

„Musi nastąpić zmiana pewnego sposobu myślenia. Obejmuje to wprowadzenie większej elastyczności w zakresie godzin pracy i stosunków pracy oraz docenianie kobiet, które wracają do pracy po porodzie, zamiast ich karania” — powiedział prezydent.

Prezydent mówił również o kulturowych i edukacyjnych przyczynach spadku dzietności w Europie. Zwrócił uwagę na zjawisko bezdzietności oraz trendy, które nie promują rodziny.

„Kryzys demograficzny wynika z zagadnień kulturowych i edukacyjnych. Po prostu stajemy w sytuacji, w której musimy dawać odpór pewnym trendom, które pojawiają się w całej Europie, które nie promują rodziny” — powiedział prezydent.

W ocenie Nawrockiego jednym z czynników wpływających na problemy demograficzne jest kryzys męskości.

„Kryzys męskości to z całą pewnością coś, co wpływa także na nasze problemy demograficzne, i wierzę, że to z Polski pójdzie taki mocny sygnał tego, że mężczyźni nie wahają się podejmować wyzwań także w zakresie zakładania rodziny i budowania nas pod względem demograficznym. Musimy stawiać rodzinę i człowieka, godność człowieka i całej rodziny w centrum naszych zagadnień gospodarczych, zagadnień bezpieczeństwa, ale także w kontekście myślenia o demografii, i wtedy wierzę, że wszystko będzie dobrze” — mówił prezydent.

Prezydent przeciw zastępowaniu demografii migracją

Nawrocki przestrzegł, że Polska nie powinna powtarzać błędów państw Europy Zachodniej, które próbowały odpowiadać na kryzys demograficzny polityką migracyjną. Prezydent wskazał, że taka droga przyniosła gettoizację, problemy asymilacyjne i niepokoje społeczne.

„Nie będzie możliwe zbudowanie silnego, bezpiecznego i rozwijającego się państwa bez przezwyciężenia kryzysu demograficznego. Migracja… nie rozwiązała problemu; przyniosła jedynie gettoizację, problemy asymilacyjne, niepokoje społeczne i wszystko inne, z czym zmaga się dziś Europa Zachodnia. To nie jest i nie będzie polska droga. Nie zastąpimy kryzysu demograficznego uleganiem presji migracyjnej” — ostrzegł prezydent.

Prezydent wskazał, że rozwiązanie problemów demograficznych powinno opierać się na wyraźnym skupieniu na polskiej rodzinie. Podkreślił, że promowanie rodziny jako podstawowej komórki społecznej powinno obejmować polityków, biznes i całe społeczeństwo.

„Rozwiązanie leży w… wyraźnym skupieniu się na polskiej rodzinie. Promować ideę, że rodzina jest najważniejsza; to nasza polska odpowiedź na kryzys demograficzny” — argumentował Nawrocki.

Obecnie w kraju przebywa 2 mln legalnych cudzoziemców, co stanowi 5 proc. populacji. Wśród nich jest 1,14 mln pracowników zagranicznych, czyli 7 proc. siły roboczej. Zakład Ubezpieczeń Społecznych w 2023 roku wskazywał, że Polska musiałaby przyciągnąć kolejne 2 mln imigrantów w ciągu następnej dekady, aby utrzymać obecny stosunek liczby osób w wieku produkcyjnym do liczby emerytów, ale ocenił ten cel jako nierealny.

http://kresy.pl/wydarzenia/spoleczenstwo/nawrocki-nie-zastapimy-kryzysu-demograficznego-uleganiem-presji-migracyjnej/

#Polska #paktmigracyjny #imigracja #nachodzvy #nawrocki

11

Nawrocki w Turcji. „Polska uznaje Palestynę i popiera dwupaństwowe rozwiązanie”

Recep Tayyip Erdogan i Karol Nawrocki rozmawiali w Ankarze o współpracy przed szczytem NATO, relacjach gospodarczych oraz rozwoju przemysłów obronnych. W rozmowach poruszono także wojnę rosyjsko-ukraińską, sytuację w Iranie oraz poparcie Warszawy dla rozwiązania dwupaństwowego w Palestynie.

We wtorek w Ankarze prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan i prezydent Polski Karol Nawrocki rozmawiali o współpracy dwustronnej, bezpieczeństwie, przemyśle zbrojeniowym oraz przygotowaniach do szczytu NATO, który ma odbyć się w stolicy Turcji w dniach 7–8 lipca.

Turecki przywódca podkreślił, że Ankara uznaje Polskę za ważnego partnera w europejskiej architekturze bezpieczeństwa. Zaznaczył, że Turcja uważa za konieczne zacieśnianie więzi transatlantyckich przy większym podziale obciążeń między europejskimi sojusznikami.

„Jesteśmy sojusznikami NATO, nasze kraje odgrywają niezastąpioną rolę w europejskiej architekturze bezpieczeństwa. […] Chcemy rozwijać współprace z UE na podstawie wzajemnych korzyści i szacunku. Chciałbym podziękować Polsce, że wspiera proces akcesyjny w Turcji” — powiedział Erdogan.

Polska wskazuje na znaczenie Turcji dla bezpieczeństwa NATO

„Turcja jest dla Polski jednym z najważniejszych partnerów, sojusznikiem w NATO” — powiedział prezydent Polski Karol Nawrocki.

Prezydent przypomniał historyczne znaczenie relacji polsko-tureckich i wskazał na ciągłość kontaktów między oboma państwami.

„W polskiej pamięci historycznej pozostaje fakt, że Imperium Osmańskie nigdy nie uznało rozbiorów Rzeczpospolitej. To jeden z sygnałów trwałości więzi między naszymi narodami” — zaznaczył Nawrocki.

Prezydent przekazał, że ponowił zaproszenie dla Erdogana do Warszawy. Głównym tematem rozmów określił konsultacje przed szczytem NATO w Ankarze.

„Żyjemy w szczególnym momencie, gdy w różnych regionach światach dzieje się coś złego. Jesteśmy w Polsce tuż obok frontu po ataku Rosji na Ukrainę” — podkreślił Nawrocki.

Polski prezydent wskazał również na znaczenie współpracy regionalnej i bezpieczeństwa flank Sojuszu.

„Dziękuję panu prezydentowi i panom ministrom, że zauważacie te formaty regionalne, tak ważne dla Polski, jak inicjatywa Trójmorza […], jak i inicjatywę B9, całej wschodniej flanki NATO. Nie da się zbudować wschodniej flanki NATO, bez dostrzegania ogromnego potencjału, jaki niesie Polska na północy, odpowiedzialna także za Morze Bałtyckie, i Turcja, największa lądowa armia NATO w Europie, w zakresie Morza Czarnego” — powiedział polski prezydent.

Handel, transport i przemysł obronny

W rozmowach poruszono także kwestie gospodarcze. Erdogan przekazał, że po osiągnięciu wcześniejszego celu wymiany handlowej na poziomie 10 mld dolarów Polska i Turcja wyznaczyły nowy cel w wysokości 15 mld dolarów. Turecki prezydent wskazał, że Polska należy do państw, w których tureckie firmy budowlane są szczególnie aktywne, a wartość ich projektów wynosi prawie 9 mld dolarów.

Nawrocki podkreślił, że relacje handlowe między Polską a Turcją wzrosły siedmiokrotnie i przetrwały zarówno kryzys covidowy, jak i rosyjski atak na Ukrainę. Wskazał także na znaczenie udziału Polski w szczycie G20 za sprawą strategicznego sojusznika oraz aktywność Turcji jako partnera w Inicjatywie Trójmorza.

„Rozmawialiśmy także o grupie G20. Polska za sprawą strategicznego sojusznika będzie brała po raz pierwszy udział w szczycie G20 jako dwudziesta gospodarka świata. (…) Bardzo cieszy nas aktywność Turcji jako partnera w Inicjatywie Trójmorza” — zaznaczył Nawrocki.

Erdogan wskazał transport jako kolejny obszar potencjalnej współpracy. Podkreślił, że Inicjatywa Trójmorza tworzy dla tego celu ważną platformę przy wsparciu Polski.

Istotnym wątkiem była także współpraca przemysłów obronnych. Erdogan określił ją jako jeden z głównych filarów stosunków dwustronnych i przypomniał o partnerstwach w dziedzinie dronów oraz innych projektów obronnych. Nawrocki wskazał, że polscy żołnierze wykorzystują tureckie drony Bayraktar TB2, a oba państwa rozmawiały o rozszerzeniu współpracy przemysłów obronnych w ramach dwustronnej umowy podpisanej w ubiegłym roku.

Prezydent Polski podkreślił także znaczenie polskiego kontyngentu w tureckiej bazie Incirlik.

„Polska jako pierwsza sięgnęła po tureckie Bayraktary, a tureccy żołnierze w Polsce także świadczą o silnym sojuszu. ardzo ważna, najważniejsza dla mnie jako prezydenta, jest obecność polskiego kontyngentu w bazie w tureckim Incirlik” — powiedział Nawrocki.

Podczas wizyty Nawrocki odwiedził odwiedził siedzibę firmy Aselsan, producenta elektroniki obronnej.

Kancelaria Prezydenta RP przypomniała, że w grudniu ubiegłego roku została zawarta umowa pomiędzy Skarbem Państwa – Agencją Uzbrojenia a ASELSAN Elektronik Sanayi ve Ticaret A.Ş na dostawę Zautomatyzowanego Systemu Rozpoznawczo–Zakłócającego przeznaczonego do prowadzenia walki radioelektronicznej.

Palestyna, Iran i wojna rosyjsko-ukraińska

W części dotyczącej spraw regionalnych Erdogan wskazał na Bliski Wschód i Palestynę. Turecki prezydent zaznaczył, że Ankara oczekuje utrzymania przez Polskę poparcia dla rozwiązania dwupaństwowego, przypominając, że Warszawa należy do państw uznających państwo palestyńskie.

„Jedną z kwestii, która nigdy nie może zostać przyćmiona w tym kontekście, jest droga do trwałego pokoju w Palestynie i na Bliskim Wschodzie” — powiedział Erdogan.

„Rozmawialiśmy też o sytuacji w Iranie i Palestynie. Procesy, które mają doprowadzić do pokoju, nigdy nie powinny być sprowadzone na dalszy plan. Polska uznaje Palestynę i liczymy, że będzie wspierać rozwiązanie dwupaństwowe” — dodał prezydent Turcji.

Nawrocki potwierdził, że stanowisko Polski w sprawie konfliktu izraelsko-palestyńskiego pozostaje niezmienne.

„Polska od roku 1988 opowiada się za dwupaństwowym rozwiązaniem w sytuacji pomiędzy Izraelem i Palestyną. To jest stała strategiczna wykładnia Polski. To się nie zmienia i to się nie zmieni” — powiedział.

Rozmowy objęły także wojnę rosyjsko-ukraińską oraz Iran. Erdogan przekazał, że podczas spotkania szczegółowo omówiono najnowsze wydarzenia w obu sprawach.

Po konferencji prasowej turecki prezydent wydał oficjalną kolację na cześć Karola Nawrockiego.

#Polska #turcja #nawrocki #erdogan #palestyna #gaza #zydzi

9

Nawrocki powitany z pełnymi honorami przez Erdogana [+VIDEO]kresy.pl

Karol Nawrocki został w Ankarze przyjęty z pełnymi honorami, a nagranie z jego powitaniem tureckiej kompanii honorowej obiegło sieć. Polski prezydent, znany z donośnego zwrotu „Czołem żołnierze”, zwrócił się również do tureckich wojskowych, krzycząc „Salem Askerler”, na co Erdogan wystawił kciuka na znak aprobaty.

We wtorek w Ankarze prezydent Karol Nawrocki rozpoczął oficjalną wizytę w Turcji od uroczystego powitania w Pałacu Prezydenckim, gdzie spotkał się z prezydentem Recepem Tayyipem Erdoganem. Jednym z charakterystycznych momentów wizyty było powitanie tureckiej kompanii honorowej przez polskiego prezydenta.

Podczas ceremonii Nawrocki zwrócił się do tureckich żołnierzy po turecku, nawiązując do znanego z polskich uroczystości wojskowych zwrotu „Czołem żołnierze”.

„Merhaba asker!” — wykrzyknął prezydent, na co donośnie odpowiedzieli tureccy wojskowi

http://x.com/NatConPatriot/status/2069429668017512885

Recep Tayyip Erdogan zareagował na zachowanie polskiego prezydenta gestem aprobaty. Nagranie z powitania tureckich żołnierzy przez Nawrockiego obiegło sieć.

Wizyta w siedzibie Aselsan

Pierwszym punktem wizyty polskiego prezydenta w Turcji była ceremonia złożenia wieńca w Mauzoleum Atatürka. Oficjalna wizyta Nawrockiego ma potrwać do środy.

Delegacja z prezydentem Karolem Nawrockim na czele odwiedziła także siedzibę Aselsan, jednego z największych producentów sprzętu wojskowego w Republice Turcji. Firma dostarcza wyposażenie dla tureckich sił zbrojnych oraz odbiorców eksportowych, w tym Polski.

Aselsan odpowiada za dostawy systemów walki radioelektronicznej dla Sił Zbrojnych RP. Sprzęt ma zostać dostarczony do końca 2030 roku.

W grudniu ubiegłego roku polski rząd zawarł z turecką firmą umowę na systemy walki radioelektronicznej, które są elementem programu San. System ma uzupełniać wielowarstwową obronę powietrzną budowaną w Siłach Zbrojnych RP. Wartość umowy wynosi około 2 mld zł.

Rozmowy z Erdoganem o NATO i bezpieczeństwie

Podczas wtorkowego spotkania Nawrockiego z Erdoganem w Ankarze głównymi tematami były bezpieczeństwo, współpraca gospodarcza, inwestycje, przygotowania do szczytu NATO w Ankarze oraz współpraca przemysłów obronnych.

„Z prezydentem Erdoganem dyskutowaliśmy o zakresach działań naszej bilateralnej współpracy, tak ważnej przyjacielskiej, partnerskiej i sojuszniczej oraz związanej z geopolityką” — przekazał prezydent Karol Nawrocki.

Polski prezydent podkreślił znaczenie Turcji jako sojusznika w NATO i państwa odgrywającego ważną rolę w bezpieczeństwie regionu Morza Czarnego.

„Turcja jest dla Polski jednym z najważniejszych partnerów, sprawdzonym sojusznikiem w NATO i państwem odgrywającym istotną rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa Europy, a w sposób szczególny regionu Morza Czarnego. […] Polskę i Turcję łączy wielowiekowa tradycja relacji opartych na wzajemnym szacunku i zrozumieniu” — ocenił Nawrocki po rozmowach z tureckim prezydentem.

Nawrocki wskazał, że Polska i Turcja są kluczowymi państwami dla bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO. Polska odpowiada za północną część tej przestrzeni i Morze Bałtyckie, a Turcja za region Morza Czarnego.

„Nie da się zbudować odpowiedzialności wschodniej flanki NATO bez dostrzegania tego ogromnego potencjału, który niesie Polska na północy i odpowiedzialności za Morze Bałtyckie, oraz Turcja, a więc największa lądowa armia NATO w Europie w zakresie Morza Czarnego. Bardzo cieszy nas aktywność Turcji jako partnera strategicznego Inicjatywy Trójmorza” — zaznaczył prezydent Polski.

Handel, inwestycje i współpraca z UE

Erdogan poinformował, że rozmowy dotyczyły między innymi wymiany handlowej między Polską a Turcją. Roczne obroty handlowe przekroczyły 10 mld dolarów, czyli wcześniejszy cel wyznaczony przez oba państwa. Prezydent Turcji wskazał, że oba kraje będą działały na rzecz dalszego zwiększenia obrotów.

Prezydent Turcji odniósł się również do relacji Ankary z Unią Europejską.

„Zawsze podkreślamy, że chcemy rozwijać współpracę z Unią Europejską, w oparciu o wzajemne korzyści i szacunek. Dlatego chciałbym podziękować przy tej okazji Polsce za to, że wspiera proces akcesyjny Turcji do Unii Europejskiej. I mam nadzieję, że to wsparcie będzie trwało nadal” — podkreślił prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan.

Polski kontyngent w Incirlik

W środę Karol Nawrocki ma odwiedzić polskich żołnierzy z Polskiego Kontyngentu Wojskowego Turcja w bazie Incirlik. W grudniu 2025 roku prezydent podpisał postanowienie w sprawie przedłużenia działania kontyngentu. Na mocy tej decyzji ma on funkcjonować do 30 czerwca tego roku.

Baza Incirlik, w której stacjonują polscy żołnierze, należy do najważniejszych baz sojuszniczych w tej części świata. Jest jednym z kilku miejsc poza Stanami Zjednoczonymi, w których składowana jest amerykańska broń jądrowa w ramach programu NATO Nuclear Sharing.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/polska-regiony/nawrocki-powitany-z-pelnymi-honorami-przez-erdogana/

#Polska #turcja #nawrocki #erdogan

8

„Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy”. Były ordynator w Szpitalu Południowym ujawnił szokujące kulisy [VIDEO]x.com

http://x.com/Rybitzky/status/2069495119187693639

http://x.com/OficjalneZero/status/2069523745429921891

http://x.com/OficjalneZero/status/2069485512616796190

http://x.com/OficjalneZero/status/2069486981822689284

http://x.com/OficjalneZero/status/2069514932643652034

http://x.com/OficjalneZero/status/2069510700544721368

„Zwrócę się jutro z wnioskiem do Prokuratora Generalnego o pilne podjęcie stosownych czynności wyjaśniających” – zapowiedział we wtorek wieczorem prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. To reakcja na zarzuty ws. funkcjonowania Szpitala Południowego w Warszawie, które w Kanale Zero postawił były pracownik tej placówki dr Emil Jędrzejewski.

„Wobec treści wywiadu udzielonego w dniu 23 czerwca 2026 r. przez dr Emilia Jędrzejewskiego w Kanale Zero redaktorowi Krzysztofowi Stanowskiemu dotyczącego rzekomych wydarzeń, które miały mieć miejsce w Warszawskim Szpitalu Południowym z udziałem dr Dawida Kacprzyka w okresie zatrudnienia w tym szpitalu obu wymienionych lekarzy zwrócę się jutro z wnioskiem do Prokuratora Generalnego o pilne podjęcie przez prokuraturę stosownych czynności wyjaśniających” – napisał Trzaskowski we wtorek późnym wieczorem na platformie X.

Dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym w Warszawwie, twierdzi m.in., że na SOR tej placówki procedury medyczne były wykonywane w sposób wadliwy, a w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które kończyły się nawet śmiercią pacjentów. Z relacji lekarza wynika również, że w placówce miało dochodzić do fałszowania dokumentacji medycznej.

– Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. I to jest sedno całego zamieszania. Szczerze, tam te pieniądze się przelewają w różny sposób – mówił.

– Powiedział pan coś bardzo mocnego, coś co jutro będzie na czołówkach portali, że tam ginęli ludzie i zasugerował pan, że ginęli na skutek tego, że ten szpital był źle prowadzony, że powierzono życie ludzi młokosowi bez pojęcia – powiedział Krzysztof Stanowski.

– Tak – odparł lekarz.

– Ja muszę dopytać, ja wiem, że to już wybrzmiało, ale – no bo słowa mają znaczenie, pan jest inteligentną osobą, pan wie co to znaczy, co pan powiedział – pan powiedział, że Dawid Kacprzyk pana zdaniem odpowiada za to, że tam umierali ludzie – wtrącił dziennikarz.

– Tak – potwierdził lekarz.

– Czy może pan uargumentować to? – pytał prowadzący.

– Były wykonywane procedury, które były wykonywane w sposób wadliwy, to może złe słowo… – mówił chirurg.

– W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie – dodał.

Jak ujawnił, dochodziło do sytuacji, gdy pacjenci przyjęci na SOR umierali – nie dostając pomocy – a pracownicy oddziału „przypominali sobie” o nich po kilku godzinach, znajdując ich np. martwych w toalecie i wówczas wykonywali im tomografie.

Chirurg mówił też o dwóch „błędach przy intubacji”, wykonanej przez Kacprzyka, które miały skończyć się śmiercią pacjentów.

Dr Jędrzejewski przyznał też, że w Szpitalu Południowym istniał tzw. salonik VIP. – Ja w nim nigdy nie byłem (…). Tak, to zresztą Rafał Górski (wybitny neurochirurg – przyp. red.) powiedział wprost, jak to wyglądało – powiedział.

– Sala, w której początkowo przebywali pacjenci została zabrana pacjentom i przerobiona na pokój, salonik dla ważniejszych gości – wskazał Stanowski.

– No tak to się odbyło – potwierdził lekarz.

– Ten salonik VIP to nic. Jeśli kogoś przeniesie się z normalnego świata, do świata, który funkcjonował tam, mówię o moich doświadczeniach medycznych, to są to rzeczy nieprawdopodobne – ujawnił chirurg.

Jak wyjaśniał, spotkał tam m.in. pacjentów, którzy po zabiegu przez tydzień nie wychodzili do domu – podczas gdy w normalnych warunkach mogliby wyjść do domu już w nazajutrz po zabiegu. – Okazuje, że przyczyna była taka trywialna. Nie miał ich kto wypisać – relacjonował.

Dr Jędrzejewski opisał także pierwsze chwile po objęciu funkcji ordynatora oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym. – Trafiłem do miejsca, gdzie nie ma zespołu pielęgniarskiego. Nie ma zespołu – powiedział.

Mówił także o zarobkach chirurgów, których w Polsce jest za mało. – Za bycie, za to, że się jest, bierze się 40-50 tys. – wskazał.

„🚨 Dr Emil Jędrzejewski z zaciśniętym gardłem mówi o tym, że się boi i z tego, co można wywnioskować z kontekstu, zupełnie nie chodzi mu o konsekwencje prawne” – napisał Kanał Zero.

Wywiad z Jędrzejewskim miał związek z publikacją portalu zero.pl z 15 czerwca, w której m.in. przywołano treść oświadczenia majątkowego Kacprzyka. Wynikało z niego, że w trakcie specjalizacji zarobił w ub. r. 1,6 mln zł, a na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki.

http://nczas.info/2026/06/24/tam-gina-ludzie-bo-ktos-sie-uczy-byly-ordynator-w-szpitalu-poludniowym-ujawnil-szokujace-kulisy-video/

#szpital #szpitalpolusniowy #patologia #ko #trzaskowski #koalicjaobywatelska

8

#niemcy

Co chwilę tną jakiś drogi program zbrojeniowy - o co chodzi?

8