zadałem sobie pytanie jakim cudem wciąż taki procent głosuje na status quo pomimo świadomości tego rozbuchanego złodziejstwa, oszustw, korupcji, kolesiostwa, nepotyzmu etc. i odpowiedź zdaje się być banalnie prosta: po prostu miażdżąca większość ma interes żeby taki stan trwał bo już się jakoś ustawiła w tym systemie i nie chce żadnych zmian bo zmiana=niepewność, ryzyko, a tak jest chujowo, ale w miarę stabilnie.

popatrzmy na liczby: Liczba uprawnionych do głosowania 29 532 595, Frekwencja w ostatnich wyborach parlamentarnych wyniosła 74,38% co daje 21 966 891 głosów. w Polsce mamy około 14 milionów ludzi (budżetówka + państwowe spółki + emeryci + renciści) żywo zainteresowanych tym aby nie było żadnych radykalnych zmian i to ma swoje bezpośrednie odzwierciedlenie w tych sondażach.

krótko mówiąc #demokracja ciągnie nas ku przepaści.

#polityka

9

Międzynarodowy Sąd Arbitrażowy oddalił ukraińską skargę na Rosję w sprawie Mostu Krymskiegokresy.pl

Międzynarodowy Sąd Arbitrażowy w Hadze oddalił większość ukraińskich zarzutów wobec Rosji dotyczących kontroli nad Cieśniną Kerczeńską i budowy Mostu Krymskiego. Arbitrzy uznali jednak, że Moskwa naruszyła część przepisów prawa morskiego, ponieważ nie przeprowadziła właściwej oceny środowiskowej

W poniedziałek Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze ogłosił orzeczenie w sprawie wniesionej przez Ukrainę przeciwko Rosji po rozpoczęciu budowy Mostu Krymskiego przez Cieśninę Kerczeńską. Z orzeczenia trybunału oraz depeszy Reutersa wynika, że pięcioosobowy panel arbitrów odrzucił większość zarzutów Kijowa dotyczących rosyjskiej kontroli nad cieśniną, ale uznał, że Moskwa naruszyła część przepisów prawa morskiego.

Sprawa została wniesiona w 2016 roku, po tym jak Rosja rozpoczęła budowę 19-kilometrowej przeprawy łączącej Półwysep Tamański z anektowanym Krymem. Most Krymski stał się jedną z najważniejszych dróg dostępu na półwysep, wykorzystywaną do dostaw paliwa, żywności i innych produktów.

Może Cię zainteresować: Ukraińcy znów uderzyli w Most Krymski. Publikują nagranie ataku “unikalną metodą” [+VIDEO]

Naruszenie przepisów bez odszkodowań

Orzeczenie zapadło 22 kwietnia, ale zostało ogłoszone dopiero w poniedziałek zgodnie z procedurami sądu arbitrażowego. Trybunał uznał, że Ukraina nie wykazała zasadności większości twierdzeń dotyczących bezprawnego ustanowienia przez Rosję wyłącznej kontroli nad Cieśniną Kerczeńską.

Arbitrzy stwierdzili jednocześnie, że Rosja naruszyła przepisy prawa morskiego, ponieważ przy budowie Mostu Krymskiego nie przeprowadzono właściwej oceny oddziaływania inwestycji na środowisko. Trybunał nie przyznał jednak odszkodowania żadnej ze stron.

Decyzją arbitrów Ukraina i Rosja mają samodzielnie pokryć własne koszty prawne postępowania, które trwało 10 lat. Orzeczenie oznacza, że Kijów nie uzyskał potwierdzenia najdalej idących zarzutów dotyczących rosyjskiej kontroli nad cieśniną.

Spór po aneksji Krymu

Postępowanie przed Stałym Trybunałem Arbitrażowym było jednym z kilku sporów prawnych prowadzonych przez Ukrainę przed sądami i instytucjami międzynarodowymi po rosyjskiej aneksji Krymu w 2014 roku oraz po rozpoczęciu przez Moskwę pełnoskalowej inwazji w 2022 roku.

Most Krymski ma strategiczne znaczenie dla Rosji, ponieważ łączy terytorium Federacji Rosyjskiej z okupowanym półwyspem. Na Krymie znajduje się Sewastopol, historyczna baza rosyjskiej Floty Czarnomorskiej oraz ważny port handlowy.

Ukraińskie działania wokół dróg na Krym

Równolegle do sporów prawnych ukraińskie wojsko prowadzi działania wymierzone w rosyjskie drogi dostępu na Krym. Rosja korzysta z dwóch głównych tras: Mostu Krymskiego oraz drogi R-280, łączącej Rostów nad Donem z Krymem.

Most Krymski był celem ukraińskich ataków i został w dużym stopniu uszkodzony. Druga trasa, R-280, bywa określana jako „droga śmierci” z powodu regularnych ostrzałów rosyjskich konwojów wojskowych.

Dowódca ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych Robert „Madziar” Browdi mówił, że działania te są częścią szerszej strategii odizolowania okupowanego Krymu. „Stworzymy warunki, które uczynią niezwykle trudnym pozostaniem na Krymie, na tymczasowo okupowanych terytoriach lub korzystanie z dróg dostępowych” — mówił Robert „Madziar” Browdi, cytowany przez Reutersa.

Według Browdiego atakowanie rosyjskich ciężarówek poruszających się trasą R-280 jest obecnie „tak proste, jak strzelanie do kuropatw na otwartym polu” — dodał dowódca. Ocenił także, że w ciągu miesiąca Ukraina powinna uzyskać pełną kontrolę nad tą drogą.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/miedzynarodowy-sad-arbitrazowy-oddalil-ukrainska-skarge-na-rosje-w-sprawie-mostu-krymskiego/

#rosja #ukraina #krym

5

Sezon przedwyborczy oficjalnie otwarty: Ryszard Petru wyciąga z szuflady stary biznesplan .Nowoczesnej, dopisuje na okładce „Konfederacja Light” i rusza na podbój wolnego rynku.

Jak myślicie ? Ktoś to kupi?

via Polsat news

9

Uszanowanko

Wpadła mi myśl aby podlinkować tutaj kanał ze świadectwami. Szczególnie interesujące są rozmowy z egzorcystą. Sporo tłumaczą. Myślę że są tutaj osoby które chętnie posłuchają.

http://www.youtube.com/@tlumaczeswiadectwa

#wiara

8

12

Wiceprzewodniczący KO odwołany. W tle duże korupcyjne śledztwonczas.info

Zdjęcie

Poseł Wojciech Król został odwołany przez radę regionu Koalicji Obywatelskiej ze stanowiska wiceprzewodniczącego zarządu partii w woj. śląskim. Prokuratura Europejska wniosła o uchylenie mu immunitetu w związku z podejrzeniem płatnej protekcji przy modernizacji infrastruktury tramwajowej.

Członek zarządu KO w woj. śląskim i prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński poinformował, że decyzję o odwołaniu Wojciecha Króla rada regionu podjęła na wniosek marszałka woj. śląskiego i przewodniczącego partii w regionie Wojciecha Saługi.

Nowym wiceprzewodniczącym KO w woj. śląskim został prezydent Tychów Maciej Gramatyka. W jego miejsce członkiem zarządu został poseł Maciej Tomczykiewicz.

Prokuratura Europejska podejrzewa Wojciecha Króla o udzielenie płatnej protekcji przy modernizacji infrastruktury tramwajowej w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Wniosek o uchylenie mu immunitetu wystosowała do Sejmu na początku maja.

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty początkowo zwrócił się do Prokuratury Europejskiej o usunięcie uchybień formalnych. Po tym, jak zostało to zrobione, na początku czerwca przekazał wniosek do komisji regulaminowej spraw poselskich i immunitetowych.

Wojciech Król jest posłem od 2015 r. W 2024 r. został przewodniczącym Rady Mediów Narodowych.

Do czasu wyjaśnienia sprawy z udzielania się w strukturach partii, a co za tym idzie z funkcji skarbnika KO w woj. śląskim, zrezygnował Marcin M. – były wiceprezydent Chorzowa i były członek zarządu Tramwajów Śląskich, który usłyszał zarzuty w związku ze śledztwem Prokuratury Europejskiej.

Nowym skarbnikiem KO w woj. śląskim został Marek Wójcik – wojewoda śląski, były poseł.

Marcin M. poinformował PAP, że zarzuty, które mu przedstawiono, nie dotyczą korupcji przy modernizacji infrastruktury tramwajowej, ale nieprawidłowości w finansowaniu samorządowej kampanii wyborczej.

Jak podawano w komunikatach EPPO, śledztwo ma dotyczyć podejrzeń o korupcję czynną i bierną w związku z działalnością podmiotu odpowiedzialnego za modernizację infrastruktury tramwajowej w GZM. Zgodnie z komunikatami inwestycja jest finansowana przez UE kwotą 1,9 mld zł.

Według wcześniejszych informacji w grudniu 2025 r. aresztowano osobę sprawującą ważną funkcję publiczną. Podejrzany miał od 2021 r. przekazywać poufne informacje faworyzowanej firmie, aby zapewnić jej przyznanie kontraktu. Łapówki miały być wypłacane za zatwierdzenie zawyżonych kosztów lub rozliczenie fikcyjnych prac.

W kwietniu br. zatrzymano kolejnych sześć osób i przedstawiono im zarzuty korupcyjne. EPPO informowała, że przeszukania były prowadzone w prywatnych mieszkaniach oraz biurze posła.

Na początku czerwca Prokuratura Europejska informowała o przedstawieniu zarzutów prezesowi Tramwajów Śląskich Bolesławowi K. i członkowi zarządu spółki Marcinowi M. Obaj zostali odwołani ze stanowisk.

Rzecznik Tramwajów Śląskich Robert Walczak wielokrotnie podkreślał, że spółka ma w sprawie status pokrzywdzonego. Zapewniał o współpracy z organami ścigania.

http://nczas.info/2026/06/16/wiceprzewodniczacy-ko-odwolany-w-tle-duze-korupcyjne-sledztwo/

#ko #koalicjaobywatelska #korupcja #tramwaje

7

Maszyniści wciąż oddają hołd zamordowanym. 16 czerwca 1944 w Zatylu UPA zaatakowała pociągkresy.pl

http://www.youtube.com/watch?v=8uWTc6Q6gkM&t=403s

Dziś miejsce tragedii upamiętniają krzyż przy torach oraz pomnik z napisem upamiętniającym ofiary zbrodni UPA. Co roku w rocznicę napadu odbywają się uroczystości ku ich pamięci.

Do dziś nie znamy miejsc i nazwisk

Do dziś nie znamy dokładnej liczby ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA. Wciąż brakuje pełnego wykazu miejscowości, w których dochodziło do mordów na ludności polskiej. Mimo że od tamtych tragicznych wydarzeń minęło już ponad osiemdziesiąt lat, nadal nie dysponujemy kompleksową mapą dołów śmierci, ani pełnym spisem cmentarzy, pojedynczych i zbiorowych mogił, w których spoczywają obywatele II Rzeczypospolitej – ofiary jednej z największych zbrodni na ludności cywilnej w czasie II wojny światowej.

Według polskich szacunków OUN-UPA zamordowała ponad 100 tys. Polaków na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej oraz na terenach obecnej wschodniej Polski, w około 4 tysiącach miejscowości.

Dziś miejsce tragedii upamiętniają krzyż przy torach oraz pomnik z napisem upamiętniającym ofiary zbrodni UPA. Co roku w rocznicę napadu odbywają się uroczystości ku ich pamięci.

Do dziś nie znamy miejsc i nazwisk

Do dziś nie znamy dokładnej liczby ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA. Wciąż brakuje pełnego wykazu miejscowości, w których dochodziło do mordów na ludności polskiej. Mimo że od tamtych tragicznych wydarzeń minęło już ponad osiemdziesiąt lat, nadal nie dysponujemy kompleksową mapą dołów śmierci, ani pełnym spisem cmentarzy, pojedynczych i zbiorowych mogił, w których spoczywają obywatele II Rzeczypospolitej – ofiary jednej z największych zbrodni na ludności cywilnej w czasie II wojny światowej.

Według polskich szacunków OUN-UPA zamordowała ponad 100 tys. Polaków na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej oraz na terenach obecnej wschodniej Polski, w około 4 tysiącach miejscowości.

16 czerwca 1944 roku niedaleko Bełżca sotnia Ukraińskiej Powstańczej Armii dowodzona prawdopodobnie przez Dmytra Karpenkę „Jastruba” dokonała brutalnego ataku na pociąg osobowy relacji Bełżec–Rawa Ruska–Lwów.

Pociąg, wiozący cywilów do pracy i na targi, zatrzymał się ok. 3 km od Bełżca, w pobliżu wsi Zatyle. Według relacji ukraiński maszynista Zachariasz Procyk miał pozostawać w zmowie z napastnikami i zatrzymać skład w miejscu zasadzki. Kiedy pociąg stanął, z lasu wyszło blisko stu uzbrojonych napastników: członkowie UPA i cywile.

Pasażerów zmuszono do opuszczenia wagonów. Polaków oddzielano od Ukraińców na podstawie kenkart. Ukraińców puszczono wolno, a Polacy zostali brutalnie zamordowani. Rozstrzeliwano ich albo kłuto bagnetami. Bagnetami przebito m.in. ciężarną kobietę, a kilkuletniej dziewczynce roztrzaskano głowę.

„Chłopczi, zahrajte” – miał krzyknąć jeden z Ukraińców. Potem padły strzały. „Huk! Salwa za salwą”. Tak według jednego ze świadków wyglądał finał mordu pod Bełżcem.

Według różnych źródeł zginęło od 40 do 75 osób. Ciała ofiar przewieziono drezynami do Bełżca, gdzie odbyła się identyfikacja. Część zamordowanych pochowano w Tomaszowie Lubelskim, część w Bełżcu, innych – w rodzinnych miejscowościach. Ocalali świadkowie przekazali informacje do placówki AK, która wykonała dokumentację fotograficzną, przekazaną później do Londynu.

Dziś miejsce tragedii upamiętniają krzyż przy torach oraz pomnik z napisem upamiętniającym ofiary zbrodni UPA. Co roku w rocznicę napadu odbywają się uroczystości ku ich pamięci.

Do dziś nie znamy miejsc i nazwisk

Do dziś nie znamy dokładnej liczby ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA. Wciąż brakuje pełnego wykazu miejscowości, w których dochodziło do mordów na ludności polskiej. Mimo że od tamtych tragicznych wydarzeń minęło już ponad osiemdziesiąt lat, nadal nie dysponujemy kompleksową mapą dołów śmierci, ani pełnym spisem cmentarzy, pojedynczych i zbiorowych mogił, w których spoczywają obywatele II Rzeczypospolitej – ofiary jednej z największych zbrodni na ludności cywilnej w czasie II wojny światowej.

Według polskich szacunków OUN-UPA zamordowała ponad 100 tys. Polaków na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej oraz na terenach obecnej wschodniej Polski, w około 4 tysiącach miejscowości.

http://kresy.pl/kresopedia/16-czerwca-1944-upa-zaatakowala-pociag/

#upadlina #upa #banderowcy #mordercy #ludobojstwo

10

#izrael #iran #usa

Izrael w końcu przy pomocy USA spacyfikował Iran!

7

Lekarze z Ukrainy i Białorusi mają problem ze zdaniem egzaminu w Polsce. „System szkolenia jest bardziej postradziecki”nczas.info

Lekarze z Ukrainy i Białorusi mają problem ze zdaniem w Polsce Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego (LEW). Uprawnia on medyków z dyplomem uzyskanym poza Unią Europejską do leczenia w naszym kraju.

Jak podaje „Rzeczpospolita”, według danych Centrum Egzaminów Medycznych, do których dotarła gazeta, w bieżącym roku tylko 8,8 proc. Ukraińców i 31,5 proc. Białorusinów zdało LEW. Słaba zdawalność nie jest niczym niezwykłym, bowiem ten trend utrzymuje się od 2021 r., czyli od czasu utworzenia Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego.

Egzamin zdają lekarze, którzy chcą pracować w Polsce, ale dyplom uzyskali poza granicami UE. Podchodzą do niego także ci, którym wygaśnie warunkowe prawo wykonywania zawodu (PWZ).

Pierwsza w tym roku edycja egzaminu odbyła się 26 maja. Przystąpiło do niej 92 lekarzy z Białorusi, 89 z Ukrainy i 4 z Rosji oraz 28 Polaków, którzy dyplomy zdobyli poza granicami UE. Egzamin zdało 28 Białorusinów, 12 Ukraińców oraz 2 Polaków, wszyscy Rosjanie oblali. W sumie z 273 egzaminowanych pozytywny wynik uzyskało zaledwie 44. Mediana punktów wynosiła natomiast – dla Białorusinów – 107, dla Ukraińców – 99, a dla Polaków – 87.

Ukraińcy i Białorusini mogli otrzymać warunkowe prawo wykonywania zawodu w ramach trybów uproszczonych, przygotowanych przez resort zdrowia i obowiązujących od 2020 r. w związku z ogłoszoną pandemią. Pierwszy z nich zakładał przyznanie PWZ na okres 5 lat (wygaszony 24 października 2024 r.), a drugi wiązał się ze zgodą ministra zdrowia na pracę w określonym czasie i miejscu (ma zostać zlikwidowany wraz z końcem bieżącego roku – według resortowego projektu nowelizacji przepisów o kształceniu lekarzy).

– Jeśli chodzi o edukację lekarzy, mamy system bardzo mocno osadzony w tradycji niemieckiej – w pewnym sensie bardziej niemiecki niż ten funkcjonujący obecnie w samych Niemczech. To pruska szkoła ze wszystkimi jej zaletami i wadami – bardzo dokładna pod względem procedur, dokumentowania i spełniania określonych wymogów, bez miejsca na uznaniowość – zaznaczył koordynator działu kształcenia Centralnego Ośrodka Badań, Innowacji i Kształcenia Naczelnej Izby Lekarskiej, lekarz anestezjolog Damian Patecki. Jak mówił, każdego roku wyniki egzaminów są słabe. W jego ocenie jest to rezultat różnic w poziomie kształcenia i wiedzy.

– Ukraiński system szkolenia lekarzy jest bardziej postradziecki – zaznaczył Patecki.

Sam egzamin składa się z dwustu pytań testowych jednokrotnego wyboru. Aby go zdać, należy uzyskać co najmniej 60 proc. punktów.

Problemy z językiem polskim

Dla lekarzy, którzy uzyskali dyplom poza UE, istnieje także alternatywna ścieżka dla LEW – nostryfikacja. Jeżeli uczelnia medyczna stwierdzi różnice w programie, wówczas kieruje lekarza na egzamin nostryfikacyjny. Jednym z jego elementów jest także egzamin z języka polskiego.

W ostatnim czasie ujawniony został również problem językowy wśród lekarzy ze Wschodu, którzy uzyskali prawo wykonywania zawodu w ramach procedury uproszczonej. Od 1 maja okręgowe izby lekarskie, mimo nacisków resortu zdrowia, wygasiły prawo wykonywania zawodu 207 lekarzom spoza UE z powodu braku odpowiedniego certyfikatu potwierdzającego znajomość języka polskiego co najmniej na poziomie B1 (a więc „turystycznym”). Na jego zdobycie lekarze mieli dwa lata. Z kolei według danych Naczelnej Izby Lekarskiej, które uzyskała „Rzeczpospolita”, do 11 czerwca takich przypadków było już 441.

Najwięcej z nich wygasiły Dolnośląska Izba Lekarska – 129, Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie – 99, Warmińsko-Mazurska Izba Lekarska – 52 i Wielkopolska Izba Lekarska – 42.

Co więcej, według danych RMF FM, prawo wykonywania zawodu może stracić jeszcze ok. 800 lekarzy.

Kontrowersje budziły także naciski ze strony resortu zdrowia, by nie wygaszać zbyt wielu PWZ. Po tym, jak 11 czerwca prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę z wrzutką dotyczącą wydłużenia o rok terminu na przedłożenie odpowiedniego certyfikatu językowego przez lekarzy spoza UE, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski skierował do minister zdrowia pismo datowane na dzień następny.

Poprosił w nim „o wyjaśnienie treści Komunikatu Ministerstwa Zdrowia z 30 kwietnia 2026 r. (…), w którym zachęcano samorząd lekarski do nieprzestrzegania obowiązujących przepisów oraz dalszych działań Ministerstwa Zdrowia polegających na złożeniu przez Ministerstwo Zdrowia zawiadomienia o popełnieniu przez lekarski samorząd zawodowy przestępstwa”.

Przypomnijmy, że na początku czerwca Michał Dobrołowicz z RMF FM informował, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie zażądała od Naczelnej Izby Lekarskiej wyjaśnień dotyczących odbierania PWZ obywatelom Ukrainy, którzy nie znają języka polskiego.

http://nczas.info/2026/06/16/lekarze-z-ukrainy-i-bialorusi-maja-problem-ze-zdaniem-egzaminu-w-polsce-system-szkolenia-jest-bardziej-postradziecki/

#Polska #bialorus #ukraina #lekarze #medycyna

7