#przemysleniazdupy #usa #rosja #geopolityka

O tym, że była delegacja U$A do Moskwy to pewnie słyszeli.

Mam takie luźne przemyślenia więc raczej scroluj dalej. TL;DR

----------------------------------

W podróż spakowano Jared'a Kushner'a i Steve Witkoffa. To czysto żydowska ✡️ delegacja, aby gojom się nie wydawało że mają coś do gadania w sprawach międzynarodowej wagi. Nie od wczoraj wiadomo, że izrael jest 51 stanem Ameryki posiadającym jej faktyczną stolicę w Telaviw ie. Jak by tego było mało od przyszłego roku (2027) armie obu krajów mają być połączone. To tyle na ten temat.

Wiele ludzi pomija ważne pytania.

Czemu teraz?

Otóż zbliża się jesień. Działa zbrojne (Rosji) przystopują w zimie i to dobry termin do podjęcia negocjacji z wygranym tej wojny.

Dla czego?

Milicjant świata i żydowskie ruhadełko jakim jest U$A zgryzło ząbki na Iranie. Miało być tak fajnie kolejny kraik rozpieprzony przez żydowską "demokrację" pod amerykańską flagą a tu zdiwko. Antysemici się nie dali. Jak by było mało żydojankesy dostały policzek w ryja. Król okazał się nagi.

Wyszło też na jaw że jankesy wypsztykały się z swoich pocisków.

To nie dobra o tym mówić. To zdrada tajemnicy narodowej. Trump wściekły kazał szukać winnego... to znaleźli 50 frajerow jako potencjalne źródło przecieku i przykleili im wykrywacz kłamstw.

A to podobno metoda "nie skuteczna"... więc czemu z niej korzystają?

To wersja oficjalna. Nie oficjalnie 50ce przyczepili akumulator do jajec. U$A w swoim oprastwie nie różni się tu niczym od totalitarnych dziur świata.

Co żydzi chcą tu osiągnąć?

Delegacja do Moskwy faktycznie pojechała po pokój. Dokładnie to zawrzeć nowoczesny pakt Jałtanski. Upadlina ma być sprzedana Rosji za zakończenie działań zbrojnych. Czemu to tak przecież Upadlina "wygrywa"?

Otóż żydojankesom brakuje pocisków które przeżerają ukry. Jest to problem bo amerykański grafik przewiduje konflikt z Chinami w najbliższym czasie. Liczą na odbudowę arsenału w przerwie między rozgrywkami = dla ukrów nie starczy.

Chiny żydkom wypadły spod kontroli i coraz bardziej uwiera ich ten wolny kraj. Gospodarka Chin się rozwija, są ważnym ogniwem dostaw globalnych, a żydki postawiły na kartę U$A i muszą nią grać.

Aby przytrzeć nosa Chinom okazja będzie z Tajwanem... A do tego trzeba się przygotować.

No to będzie pokój przez 5 sekund. Hura!

No nie, nie tak do końca.

Skutki "pokoju" w naukainie odczują państwa jewropy. Oligarchowie nie chętnie pójdą na odwyk od korupcji. Będzie trzeba kraść z zachodu.

Społeczeństwo banderowskie w swojej niezgłębionej wdzięczności będzie szukać winnych sytuacji do jakiej sami się doprowadzili.

Tu jak zwykle za konika do bicia posłuży Polska która na nowo odczuje ukraińską "wdzięczność". W końcu biedni będą gdzieś musieli upuścić swoje frustrację. Tym bardziej, że od dawna marzy się ukrom kawałek naszego terytorium. A żydomasoneria z akcji Wisła która obsadziła stołki decyzyjne w naszym kraju będzie ukrom bić brawo.

W skrócie. Przedwczesny pokój w Ukrainie kosztem Ukrainy, będzie tragedią dla Polski. A żydy tę sprawę załatwią.

7

CZAS ODDAĆ RESZTĘ UZBROJENIA UKRAINIE - Media: Amerykanie zasymulowali rosyjski atak na Europę. „Odpowiedź USA będzie słaba”kresy.pl

Amerykańska symulacja zakładała rosyjski atak na Mołdawię oraz uderzenie drona w Rumunii, co uruchomiłoby kryzys dotyczący bezpieczeństwa NATO. Wnioski z ćwiczeń wskazują na ryzyko słabej reakcji USA i rozbicia europejskiej odpowiedzi bez amerykańskiego przywództwa – donosi „Washington Post”.

Amerykanie przeprowadzili ćwiczenia, w których zasymulowano rosyjski atak na Europę w 2028 roku. Scenariusz zakładał dalsze działania wojenne Rosji przeciwko Ukrainie, atak na Mołdawię oraz uderzenie rosyjskiego drona w skład paliwa w Rumunii, będącej członkiem NATO.

W ćwiczeniach zorganizowanych przez Instytut Brooksa Uniwersytetu Cornella oraz Fundację Rockefellera uczestniczyli urzędujący członkowie Kongresu USA, a także byli wojskowi, dyplomaci i przedstawiciele amerykańskiego wywiadu. Uczestnicy mieli przeanalizować możliwą reakcję Waszyngtonu i NATO na konflikt w Europie.

W scenariuszu przyjęto, że w 2028 roku wojna na Ukrainie nadal będzie trwała w „krwawym impasie”, a Rosja spróbuje pogłębić podziały w Europie poprzez rozpoczęcie ataku na Mołdawię. W tym samym czasie rosyjski dron uderzy w skład paliwa w Rumunii, powodując śmierć ludzi.

Według „The Washington Post” członkowie Kongresu uznali, że amerykańska opinia publiczna może nie poprzeć zdecydowanej odpowiedzi militarnej wobec Rosji. Brak przywództwa Stanów Zjednoczonych mógłby natomiast doprowadzić do podziałów i dezorganizacji europejskiej reakcji na rosyjską agresję.

Obawy o wiarygodność NATO

Analityk i felietonista „The Washington Post” David Ignatius ocenił, że reakcja USA na taki atak mogłaby okazać się niewystarczająca.

„Co robią Stany Zjednoczone? Obawiam się, że reakcja w tej symulacji, podobnie jak w rzeczywistości, będzie słaba – a to pośredni dowód na to, że zobowiązanie do zbiorowego bezpieczeństwa wynikające z Artykułu 5 NATO jest niemal martwym tekstem” — podkreślił David Ignatius, analityk i felietonista „The Washington Post”.

Wnioski z ćwiczeń wskazują również na ryzyko podważenia wiarygodności zobowiązań wynikających z art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. W ramach symulacji uwzględniono rosnące znaczenie rosyjskich działań hybrydowych w Europie, w tym sabotażu, cyberataków oraz naruszeń przestrzeni powietrznej.

„Witamy w kolejnej wojnie światowej. Symulacja przeprowadzona wspólnie przez Brooks Institute Uniwersytetu Cornella i Fundację Rockefellera była najbardziej dobitnym dowodem, jaki widziałem, że struktura, która chroniła bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych i Europy przez 81 lat, rozpada się, ponieważ znikają wspólne narzędzia wojskowe i dyplomatyczne. A najgorsze jest to, że prezydent Donald Trump jest częścią destrukcyjnego zespołu” — podkreślił Ignatius.

Rosyjskie działania wobec Europy

Według Ignatiusa wojna Rosji z Ukrainą eskaluje i rozprzestrzenia się na państwa NATO. Analityk przypomniał o kilku głośnych przypadkach związanych z rosyjskimi dronami i wskazał, że rozwój rosyjskich działań hybrydowych stanowi nową rzeczywistość dla europejskich sojuszników Ukrainy.

„Wojna hybrydowa” Rosji przeciwko europejskim sojusznikom Ukrainy zmienia się z „szarej w krwistoczerwoną”, a Stany Zjednoczone niewiele robią, aby odstraszyć Rosję od kolejnych ataków.

W ostatnich miesiącach w USA pojawiały się ostrzeżenia dotyczące możliwości ograniczonego rosyjskiego ataku na państwo NATO. Jednym z rozważanych scenariuszy było niewielkie wtargnięcie rosyjskich wojsk do jednego z państw bałtyckich.

Pod koniec sierpnia przedstawiciele europejskiego wywiadu podkreślali jednocześnie, że nie widzą obecnie oznak przygotowań Rosji do bezpośredniego ataku na członka NATO.

http://kresy.pl/wydarzenia/media-amerykanie-zasymulowali-rosyjski-atak-na-europe-odpowiedz-usa-bedzie-slaba/

#nato #rosja #usa #Polska #uzbrojenie #europa

7

Medyk zeznawał na procesie Brauna. To on poprosił polityka o interwencję u Szumowskiego [VIDEO]x.com

http://x.com/Wlodek_Skalik/status/2095953053127983274

Minęły wakacje, więc proces Brauna wrócił na wokandę. W piątek, 4 września, odbyła się już jedenasta rozprawa. Przed sądem zeznawał medyk, który ujawnił, że prosił posła o interwencję.

Dwa z siedmiu zarzutów postawionych Braunowi dotyczą incydentu w Narodowym Instytucie Kardiologii z czasów ogłoszonej pandemii koronawirusa.

1 marca 2022 roku Braun interweniował m.in. ws. segregacji sanitarnej i przymusu covidowych szczepień. Dyrektorem w instytucie był minister zdrowia z początków ogłoszonej pandemii, Łukasz Szumowski. Posłowi zarzucono naruszenie nietykalności cielesnej oraz znieważenie Szumowskiego.

4 września przed sądem zeznawał medyk, który ujawnił, że był szykanowany za nieprzyjęcie w teorii dobrowolnej covidowej szczepionki.

Tajemnicą poliszynela jest, że wiele osób, by utrzymać pracę, załatwiało sobie „lewe” zaświadczenia o covidowych szczepieniach. Świadek przyznał, że też miał taką możliwość.

– Mogłem się zaszczepić na kartce papieru, mogłem to zrobić, oszukać. Natomiast miałem takie poczucie… mam gen wolności w sobie, którego podobno nie można wydłubać, i powiem panu, że czułem się wolny wtedy. Myślałem, że konstytucja broni mnie, że mam prawo. Mam prawo do własnej wolności – mówił przed sądem.

Ostatecznie się nie zaszczepił, przez co, wraz z kilkoma innymi niezaszczepionymi osobami, został z dnia na dzień wyrzucony z pracy. Po zwolnieniu szukał pomocy, zwracał się do izb lekarskich i prawników, lecz odmawiano mu obrony. – Po prostu nie mieliśmy gdzie pójść – wspominał.

Zwrócił się więc o pomoc do Grzegorza Brauna. – Zrobiliśmy tę interwencję poselską, która miała trwać 20 minut – powiedział.

– W związku z przebiegiem całych zdarzeń, pana dyrektora Szumowskiego, jego oporu, jakiegoś oportunizmu, niezrozumienia problemu, wręcz własnej jakiejś pychy, innego spojrzenia na ten problem (…) generalnie był bardzo zaskoczony, że ktoś miał odwagę z zespołu pielęgniarskiego panu ministrowi i dyrektorowi szpitala (zwrócić uwagę). Był bardzo zaskoczony moją postawą – podsumował medyk.

#szumowski #Braun #plandemia #szumowski #szczepienia

14

KTO TRZYMA AMERYKANÓW ZA JAJA? - Trump grozi wstrzymaniem handlu. Żąda od Fed obniżki stóp procentowychkresy.pl

Donald Trump zagroził w piątek wstrzymaniem handlu z państwami, wobec których USA notują deficyt handlowy, jeśli Rezerwa Federalna nie obniży stóp procentowych.

Prezydent USA zamieścił ultimatum na platformie Truth Social po publikacji najnowszych danych z amerykańskiego rynku pracy.

Zdaniem Trumpa, Stany Zjednoczone powinny mieć najniższe stopy procentowe spośród wszystkich państw świata. „Obniżcie stopy albo przestanę handlować z krajami, z którymi mamy deficyt” – napisał. Stwierdził również, że obecny poziom stóp procentowych stawia USA w „bardzo niesprawiedliwej sytuacji”.

Trump skierował swoje słowa do kierownictwa Rezerwy Federalnej i jej przewodniczącego Kevina Warsha. Wezwał członków Fed, by „byli patriotami” i obniżyli koszt pieniądza.

Wypowiedź pojawiła się po opublikowaniu lepszych od oczekiwań danych dotyczących zatrudnienia w USA. W sierpniu amerykańska gospodarka utworzyła 162 tys. miejsc pracy, a stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 4,1 proc. Mocny raport z rynku pracy zwiększył oczekiwania inwestorów, że Fed może zdecydować się nie tyle na obniżkę, ile na kolejną podwyżkę stóp procentowych.

Trump od dłuższego czasu naciska na Rezerwę Federalną, domagając się prowadzenia łagodniejszej polityki pieniężnej. Tym razem połączył jednak żądanie obniżki stóp z polityką handlową USA.

Trump przekonywał także, że ma podstawę prawną do ograniczenia lub nawet wstrzymania handlu z innymi państwami. Powołał się na lutowy wyrok Sądu Najwyższego dotyczący jego polityki celnej. Sąd uznał wówczas, że ustawa International Emergency Economic Powers Act (IEEPA) nie daje prezydentowi prawa do nakładania ceł. Jednocześnie w uzasadnieniu wskazano, że ustawa pozwala prezydentowi – po ogłoszeniu stanu nadzwyczajnego w związku z „niezwykłym i nadzwyczajnym zagrożeniem” pochodzącym głównie spoza USA – m.in. zapobiegać lub zakazywać importu i eksportu. Trump ogłosił taki stan nadzwyczajny w kwietniu 2025 roku, uznając duży i utrzymujący się deficyt handlowy USA za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i gospodarki. To właśnie na te uprawnienia powołuje się obecnie, argumentując, że może zastosować środek dalej idący niż cła – ograniczenie lub zakaz handlu.

Reuters zwraca uwagę, że realizacja tej groźby na szeroką skalę mogłaby wywołać poważny wstrząs w światowym handlu. Ograniczenie wymiany z państwami, wobec których USA notują deficyt, objęłoby bowiem wielu największych partnerów gospodarczych Stanów Zjednoczonych. Według agencji tak daleko idące działania mogłyby uderzyć także w samą amerykańską gospodarkę i zwiększyć ryzyko recesji.

http://kresy.pl/wydarzenia/trump-grozi-wstrzymaniem-handlu-zada-od-fed-obnizki-stop-procentowych/

#usa #fed #handel #pieniadze #stopyprocentowe

7

Media: Pentagon bada wariografem 50 osób. Śledztwo w sprawie przecieków o zapasach amunicjikresy.pl

Pentagon prowadzi dochodzenie mające ustalić źródło informacji przekazywanych mediom na temat zmniejszających się zapasów amerykańskiej amunicji – informuje „The New York Times”. W sierpniu około 50 wojskowych i pracowników cywilnych Połączonego Sztabu poddano badaniom wariografem. Donald Trump wcześniej zagroził odpowiedzialnym za przecieki „długoterminowymi wyrokami więzienia”.

Pentagon bada źródło przecieków

W sierpniu amerykańscy śledczy poddali około 50 członków Połączonego Sztabu badaniom wariografem w ramach dochodzenia dotyczącego przekazywania mediom informacji niejawnych — poinformował „The New York Times”, powołując się na urzędników zaznajomionych ze sprawą.

Śledztwo zostało wszczęte po publikacjach dotyczących zmniejszających się zapasów amerykańskiej amunicji w związku z wojną z Iranem. Wśród ujawnionych informacji znalazły się dane dotyczące zapasów pocisków dalekiego zasięgu oraz pocisków przechwytujących wykorzystywanych przez systemy Patriot.

W Połączonym Sztabie służy i pracuje od 1500 do 2000 oficerów oraz pracowników cywilnych. Wybrane osoby zostały zapytane podczas badań, czy przekazywały przedstawicielom mediów informacje niejawne, w tym dane dotyczące stanu amerykańskich zapasów amunicji.

Pentagon: sprawa jest traktowana poważnie

W sierpniu przeprowadzono badania wariografem po serii publikacji opisujących uszczuplenie zapasów kluczowego uzbrojenia. Informacje dotyczyły m.in. pocisków dalekiego zasięgu oraz pocisków przechwytujących dla systemów Patriot.

Rzecznik Pentagonu Sean Parnell oświadczył, że resort nie odnosi się do wewnętrznych spraw kadrowych ani prowadzonych dochodzeń, ale traktuje ujawnianie informacji niejawnych dotyczących bezpieczeństwa narodowego jako poważną sprawę.

„Nie komentuje wewnętrznych spraw kadrowych ani śledztw, ale traktuje wszelkie przecieki niejawnych informacji dotyczących bezpieczeństwa narodowego z najwyższą powagą i odpowiednio je bada” — powiedział rzecznik Pentagonu Sean Parnell.

„Ochrona informacji niejawnych ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych i naszych żołnierzy rozmieszczonych na całym świecie” — dodał rzecznik.

Trump grozi więzieniem za ujawnianie informacji

Na początku sierpnia Donald Trump wyraził niezadowolenie z publikacji dotyczących zmniejszających się amerykańskich zapasów amunicji. Prezydent USA argumentował, że ujawnianie takich danych może sprawiać wrażenie, że Stany Zjednoczone są słabe, podczas gdy administracja rozważała dalsze działania wojskowe mające wywrzeć presję na Iran w celu zawarcia porozumienia.

Trump odniósł się do doniesień również w serwisie Truth Social, podkreślając skalę amerykańskich zapasów amunicji.

„USA mają ogromne ilości «amunicji», zwłaszcza określonych rodzajów” — napisał prezydent USA.

Jednocześnie Trump przyznał, że dostępność części rodzajów uzbrojenia jest ograniczona. W związku z ujawnianiem informacji o stanie zapasów zagroził osobom odpowiedzialnym za przecieki surowymi konsekwencjami.

Prezydent USA mówił później w Gabinecie Owalnym, że niektóre rodzaje amunicji są dostępne w bardziej ograniczonych ilościach. Jednocześnie przekonywał, że Stany Zjednoczone mają praktycznie nieograniczone zapasy mniej zaawansowanego uzbrojenia.

http://kresy.pl/wydarzenia/media-pentagon-bada-wariografem-50-osob-sledztwo-w-sprawie-przeciekow-o-zapasach-amunicji/

#usa uzbrojenie #iran #zydzi

8

Brzydkie odezwanie się do Ukrainki i błyskawiczne zatrzymanie. Sommer: Polska policja upadła na głowę [VIDEO]x.com

http://x.com/mateusz_rybak1/status/2095429939856019642

http://x.com/Policja_KSP/status/2095889742546014480

„Polska policja upadła chyba całkiem na głowę. Czy oni dostają jakieś dodatki od Ukrainy?” – zapytał redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” Tomasz Sommer, komentując informację policji o zatrzymaniu mężczyzny, który miał zachowywać się agresywnie wobec innego pasażera. Policja zajęła się sprawą „natychmiast”, pomimo „braku formalnego zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa”.

W środę doszło do przepychanki na pokładzie samolotu do Warszawy z Teneryfy. Radio ZET przekazało relacje pani Larysy, z której wynika, że po wylądowaniu przepychała się do wyjścia, nie czekając na to, aż pasażer przed nią zabierze bagaż.

„Zdenerwowana pasażerka miała powiedzieć coś znajdującemu się obok niej mężczyźnie, który 'interweniował’. Wówczas, jak relacjonuje autorka wpisu, mężczyzna zaczął kierować w ich stronę wulgaryzmy. Posypały się obelgi o charakterze narodowościowym. Brak reakcji ze strony kobiet nie zniechęcił pasażera, przeciwnie – zaczął krzyczeć coraz głośniej. W pewnym momencie jedna z kobiet zwróciła mu uwagę, że nie powinien odzywać się w taki sposób. Wówczas miał odpowiedzieć: 'Mów po polsku. Jesteś w Polsce’, a następnie wykrzykiwać obraźliwe hasła dotyczące Ukrainy i Ukraińców” – podaje radiozet.pl.

Jakiś mężczyzna zwrócił uwagę osobie rzucającej wulgaryzmami. Wówczas osoba awanturująca zwróciła się przeciwko niemu i zagroziła pobiciem.

„Tuż przed wyjściem z samolotu ten mężczyzna rzeczywiście rzucił się na Polaka, który stanął w naszej obronie. Doszło do bójki” – napisała Larysa.

– My jedynie przejeżdżaliśmy przez Polskę tranzytem, wracając do domu na Ukrainę z Hiszpanii. Nie mieszkam w Polsce i nigdy tam nie mieszkałam, ale po tym, co nas spotkało podczas tak krótkiego pobytu w tym kraju, trudno mi nawet wyobrazić sobie z jakimi sytuacjami mogą mierzyć się Ukraińcy mieszkający tam na stałe – powiedziała z kolei Polsat News Ukrainka.

– Jeśli polskie prawo przewiduje odpowiedzialność za takie zachowanie, to moim zdaniem mężczyzna ten powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności za swoje czyny. Takie przejawy agresji, zniewagi na tle narodowościowym oraz groźby nie powinny pozostać bez odpowiedniej reakcji – przekonywała.

Co ciekawe, choć twierdzi, że nie mieszka w Polsce, to jednocześnie „coraz częściej słyszy wulgarne odzywki pod adresem Ukraińców”.

W piątek policja poinformowała o zatrzymaniu awanturującego się mężczyzny.

„Policjanci ze stołecznego Komisariatu Policji Portu Lotniczego Warszawa Okęcie zatrzymali 46-letniego mężczyznę, który na pokładzie jednego z samolotów lądujących na Okęciu zachowywał się agresywnie w stosunku do innych pasażerów. Mężczyzna awanturował się i był wulgarny. Swoim zachowaniem mógł dopuścić się znieważenia na tle narodowościowym innego pasażera” – napisano na oficjalnym profilu X warszawskiej policji.

Jak przyznano, „pomimo braku formalnego zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, sprawą natychmiast zajęli się kryminalni z komisariatu na lotnisku”.

„Intensywne działania policjantów doprowadziły do szybkiego ustalenia tożsamości agresywnego pasażera.

„Dziś [w piątek – red. nczas] po godz. 15 mężczyzna został zatrzymany na terenie warszawskiego Targówka” – poinformowano.

Sprawę skomentował redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” Tomasz Sommer.

„Polska policja upadła chyba całkiem na głowę. Czy oni dostają jakieś dodatki od Ukrainy?” – napisał w odpowiedzi na komunikat policji Sommer.

W Polsce coraz częściej dochodzi do ukraińskich prowokacji. Ukraińcy zachowują się w chamski lub agresywny sposób wobec Polaków. Następnie robią z siebie „ofiary” napaści, a w mediach społecznościowych pojawiają się filmy „udowadniające” rzekomą polską agresję, nie pokazujące jednak całego zajścia.

Coraz więcej ujawnionych faktów wskazuje, że to Ukraińcy prowokują sytuacje, a potem krzyczą, że „napadli mnie, bo jestem Ukraińcem”, co okazuje się być kłamstwem. Duże media natomiast chętnie podają antypolską narrację, nie informując o ujawnionych manipulacjach.

W ostatnim czasie tytułowany ministrem sprawiedliwości Waldemar Żurek ogłosił, że powołał specjalny zespół 100 prokuratorów do ścigania Polaków wypowiadających się źle o Ukraińcach.

http://nczas.info/2026/09/05/brzydkie-odezwanie-sie-do-ukrainki-i-blyskawiczne-zatrzymanie-sommer-polska-policja-upadla-na-glowe-video/

#Polska #ukraina #policja #spierdolenie #antypolonizm #sommer

10

Hejo ewrybady.

To znowu ja ze swoją gierką:D Dostała samouczek i jest grywalna na telefonie przez przeglądarkę. Zapraszam do testów, zachęcam do komentarzy.

Nie zmienię tego, Buddy Body nadal wkurwia błądzeniem po mapie poza zasięgiem.

Robię z nudów wersję po Polsku dla mojego ojca:D Jak ktoś chce to udostępnię ale .exe do pobrania.

http://blaziu.itch.io/attack-of-the-living-dead

#zrobtosamzai #ai #grykomputerowe #attackofthelivingdead

8

Nie wolno zapomnieć. Jak ukraińcy mordowali Polaków.

Świadectwo świadka bestialskich mordów.

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/2080639989505800

#mordercy #banderowcy #upadlina #upa #ludobojstwo

6

KOLEJNA CEZIFORMACJA? RUSCY? - Dron uderzył w gabinet szefa SBU w centrum Kijowa [VIDEO]x.com

http://x.com/DD_Geopolitics/status/2095867407717794093

„Rosyjski bezzałogowiec uderzył w główny budynek Służby Bezpieczeństwa Ukrainy przy ulicy Wołodymyrskiej w centrum Kijowa” – przekazał Wołodymyr Zełeński. Dron miał być skierowany bezpośrednio na gabinet p.o. szefa SBU Ołeksandra Pokłady. W momencie ataku nie było go na miejscu.

Dron uderzył w siedzibę SBU w piątek.

„Rosyjski dron uderzył w główny budynek Służby Bezpieczeństwa Ukrainy na ulicy Wołodymyrskiej w Kijowie, naprzeciwko soboru św. Zofii” – napisał na X Zełeński.

Na miejscu pojawiły się służby ratunkowe. Kilka osób zostało rannych.

Szef SBU nie został ranny. W momencie ataku nie było go w gabinecie.

Zełeński zlecił kierownictwu SBU przygotowanie odpowiedzi na rosyjski atak. A akcji mają uczestniczyć ukraińscy wojskowi.

„Odpowiedniej, konkretnej odpowiedzi” – podkreślił szef Ukrainy.

Wcześniej w piątek Rosja poinformowała o atakach na dwa statki towarowe na Morzu Czarnym. Miały przewozić broń, amunicję i sprzęt wojskowy dla Ukrainy.

http://nczas.info/2026/09/05/dron-uderzyl-w-gabinet-szefa-sbu-w-centrum-kijowa-video/

#dron #zelenski #sbu #ukraina

6

Elity w panice. Fenomen Brauna rozsadza układ III RPnczas.info

Zdjęcie

W polskiej debacie publicznej od miesięcy narasta fenomen, którego nikt z głównego nurtu nie potrafił przewidzieć, a tym bardziej skontrolować. Grzegorz Braun, europoseł, lider Konfederacji Korony Polskiej, człowiek, którego jeszcze niedawno traktowano jako ekscentryczną ciekawostkę sejmowych galerii, stał się jednym z najpoważniejszych graczy na scenie politycznej. Sondaże systematycznie pokazują dwucyfrowe poparcie dla jego formacji, a elektorat, który kiedyś bezrefleksyjnie głosował na PiS czy KO, coraz częściej odwraca się właśnie w stronę Brauna. I właśnie ten fakt wywołuje wśród elit – zarówno tych spod znaku PiS, jak i tych skupionych wokół Donalda Tuska oraz w otoczeniu prezydenckim – prawdziwą panikę.

Elity nie krytykują Brauna w ramach intelektualnej czy politycznej debaty. One się go boją. Boją się utraty monopolu na narrację, boją się utraty wyborców, boją się wreszcie realnej zmiany układu władzy. Dlatego zamiast argumentów używają strachu. Straszą Braunem, straszą „braunizacją”, straszą katastrofą międzynarodową, straszą Putinem, straszą izolacją Polski. A w centrum tej operacji zastraszania znajdują się wypowiedzi trzech kluczowych postaci polskiej polityki: Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Boguckiego reprezentującego prezydenta Karola Nawrockiego i Donalda Tuska.

„Naczelnik” w panice

Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości, człowiek, który przez lata budował wizerunek niekwestionowanego lidera polskiej prawicy, zareagował na wzrost popularności Brauna w sposób, który zdradza panikę. W kolejnych wystąpieniach publicznie odcina się od europosła w sposób ostentacyjny, wręcz demonstracyjny. „Braun jest poza granicami cywilizacji” – mówił Kaczyński, nawiązując do wypowiedzi dotyczących komór gazowych w Auschwitz. „Od momentu, w którym zakwestionował te komory gazowe” – tłumaczył, starając się przedstawić Brauna jako postać całkowicie wykluczoną ze sfery poważnej polityki. W innym miejscu prezes PiS stwierdzał wprost: „O żadnych sojuszach z Braunem nie ma mowy. Kto chce zawierać albo głosować na Brauna, to głosuje w gruncie rzeczy na Tuska. To głosuje na Putina. Taka jest prawda”. I dalej: „To jest droga donikąd, droga do nieszczęścia dla Polski, skrajnego nieszczęścia”. Kaczyński podkreślał, że sojusz z Braunem byłby „jak sojusz z Putinem”, a sam europoseł „dalece przekroczył te granice, które są nieprzekraczalne dla polityków w naszej sferze cywilizacyjnej”. W wywiadzie dla Wirtualnej Polski poszedł jeszcze dalej: nazwał Brauna „bardzo niebezpiecznym” i zadeklarował, że nawet za cenę utraty władzy nie wejdzie z nim w koalicję. „To, co robi Braun, to nie jest normalna część życia publicznego i nie ma o czym rozmawiać” – mówił. Przypominał koalicję z Samoobroną Andrzeja Leppera, stwierdzając ironicznie, że „w porównaniu z dzisiejszym Braunem to była cywilizowana partia, zgoła przedstawiciele salonów”. Wreszcie w jednym z wywiadów telewizyjnych Kaczyński stwierdził, że „na prawdo od Brauna jest tylko piekło”.

Te słowa nie są zwykłą krytyką. To strategiczne straszenie. Kaczyński wie, że część jego tradycyjnego elektoratu – zwłaszcza na południu Polski, w środowiskach konserwatywnych i katolickich – coraz chętniej słucha Brauna. Prezes PiS boi się, że utrata tych wyborców uniemożliwi mu powrót do władzy. Dlatego buduje narrację, w której głosowanie na Brauna to w istocie głosowanie przeciwko Polsce, za Tuskiem i za Putinem. To klasyczny manewr: zamiast konkurować programowo, straszy się katastrofą. Elity PiS-owskie, które przez lata same używały retoryki suwerennościowej, a jednocześnie oddawały Polską niepodległość UE, nagle odkrywają, że ktoś inny mówi o niepodległości naprawdę i bez kompromisów. I właśnie dlatego Kaczyński musi publicznie demonstrować dystans – bo boi się, że w oczach części wyborców wygląda na miękkiego, na „junior partnera”, jak sam kiedyś nazywał innych.

Bogucki atakuje

Nie mniej agresywna wobec Brauna jest postawa Zbigniewa Boguckiego, szefa Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego. Bogucki jako przedstawiciel prezydenckiego ośrodka władzy porusza się w delikatnej przestrzeni między krytyką a pragmatyzmem. Z jednej strony komentując kontrowersyjne wypowiedzi Brauna dotyczące Holokaustu, stwierdził stanowczo: „To są wypowiedzi niedopuszczalne, skandaliczne. To są de facto wypowiedzi – bardzo mocno to powiem – antypolskie. To są wypowiedzi antypolskie, bo jeżeli umniejsza się zbrodnie niemieckie popełnione na Żydach, to równie dobrze można umniejszać zbrodnie niemieckie popełnione na Polakach i wszystkich innych narodowości. Nie ma na to ani zgody prezydenta Nawrockiego, ani nikogo z otoczenia prezydenta”.

Te słowa wpisują się w szerszą elitarną narrację: Braun szkodzi Polsce, bo podważa historyczną prawdę, a tym samym osłabia pozycję kraju na arenie międzynarodowej. Bogucki, podobnie jak Kaczyński, używa argumentu „antypolskości” – klasycznego narzędzia straszenia, które ma zmobilizować opinię publiczną przeciwko „niebezpiecznemu” politykowi.

Z drugiej jednak strony Bogucki wykazuje pewną ostrożność, która również zdradza niepokój elit. W programie „Tłit” Wirtualnej Polski mówił: „Grzegorz Braun jest jednym z liderów siły politycznej, która – przynajmniej wedle sondaży – ma dzisiaj pewne znaczenie”. Podkreślał, że „prezydent nie jest zwolennikiem wykluczania kogoś tylko dlatego, że nie podoba się mainstreamowi”. I dodawał: „Wśród wyborców Grzegorza Brauna są ludzie, którzy głęboko w sercu niosą Polskę i nie podzielają wszystkich jego zapatrywań”. Pytanie, które postawił, było znamienne: „Czy kategorycznie, z góry, mamy wykluczyć w ogóle jakiekolwiek rozmowy, czy jakąkolwiek próbę wysłuchania jakichś racji? Jakaż to demokracja, w której ktoś jest zupełnie wykluczony?”.

Ta dwuznaczność jest charakterystyczna dla elit, które boją się Brauna, ale jednocześnie obawiają się, że całkowite wykluczenie go może jeszcze bardziej wzmocnić jego pozycję wśród rozczarowanych wyborców. Bogucki, reprezentując prezydencki ośrodek, balansuje między potępieniem a otwartością – bo wie, że w demokracji nie da się po prostu zamknąć drzwi przed rosnącą siłą polityczną. A strach przed tą siłą jest realny: elity obawiają się, że Braun może stać się języczkiem u wagi w przyszłym układzie parlamentarnym.

Tusk gra fałszywą kartą

Donald Tusk, premier i lider Koalicji Obywatelskiej, reaguje na fenomen Brauna w sposób, który łączy moralne oburzenie z zimną kalkulacją polityczną. Po głośnych wypowiedziach europosła dotyczących Auschwitz, Tusk stwierdził wprost: „To jest hańba. Musimy zrobić wszystko, żeby nikomu na świecie Polska nie kojarzyła się z takimi ludźmi, z takimi twarzami i z takimi działaniami”. Apelował do służb, by działały „twardo i zdecydowanie”, nie zważając na pozycję osób łamiących prawo. Zwracał się także do ówczesnego rezydenta Andrzeja Dudy i Jarosława Kaczyńskiego, by „nie kokietowali, nie współgrali z tą paskudną atmosferą, jaką wytwarzają ludzie typu Braun czy Bąkiewicz”.

Tusk straszy więc nie tylko „hańbą”, ale i międzynarodową izolacją Polski. W jego narracji Braun to zagrożenie dla wizerunku kraju, dla relacji z Zachodem, dla bezpieczeństwa. Jednocześnie Tusk umiejętnie wykorzystuje strach przed Braunem przeciwko Kaczyńskiemu. Kiedy prezes PiS publicznie deklarował, że „nigdy z Braunem”, Tusk skomentował to na platformie X słowami: „Deklaracja Kaczyńskiego, że »nigdy z Braunem«, brzmi obiecująco i racjonalnie. Szkoda, że nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Bez Brauna Kaczyński nie ma żadnych szans na zdobycie władzy, a dla władzy, jak wiadomo, jest gotów poświęcić wszystko”.

To typowy manewr polityczny. Tusk nie tylko potępia Brauna, ale jednocześnie straszy wyborców wizją, w której Kaczyński i tak będzie musiał się z nim dogadać. W ten sposób elity lewackie używają Brauna jako straszaka w obie strony: przeciwko prawicy i przeciwko PiS. Strach przed „dojściem Brauna do władzy” staje się narzędziem mobilizacji własnego elektoratu. Tusk wie, że im bardziej straszy „braunizacją”, tym łatwiej mu utrzymać spójność koalicji rządzącej i odwrócić uwagę od własnych afer.

Strasząc, nabijają poparcie

Mechanizm działania elit jest w tym przypadku klasyczny. Zamiast zmierzyć się z przyczynami popularności Brauna – rozczarowaniem polityką głównego nurtu, poczuciem utraty suwerenności, sprzeciwem wobec unijnych dyktatów, obroną tradycyjnych wartości – elity wybierają straszenie. Kaczyński straszy Putinem i nieszczęściem Polski. Bogucki straszy „antypolskimi” wypowiedziami, które rzekomo osłabiają rację stanu. Tusk straszy hańbą i izolacją międzynarodową. W tle mediów głównego nurtu pojawiają się kolejne teksty o „koszmarze PiS”, o „atucie Tuska”, o „zagrożeniu dla demokracji”. Elity tworzą atmosferę, w której samo istnienie Brauna ma być wystarczającym powodem, by głosować na „bezpieczne” opcje.

To oczywiście strach przed utratą kontroli. Bo Braun nie jest produktem salonu. Nie jest człowiekiem, którego da się zaprosić na kolację do Brukseli czy Waszyngtonu i uciszyć kompromisem. On mówi rzeczy, które elity uznały za nieprzyzwoite, a które rosnąca część społeczeństwa uznaje za oczywiste. Warto zauważyć, że ten strach jest ponadpartyjny. Zarówno PiS-owskie, jak i lewicowo-liberalne elity zgodnie uznają Brauna za zagrożenie. To rzadka zgoda, która tylko potwierdza, jak bardzo boją się utraty monopolu.

Jednocześnie przy pomocy tego agresywnego demonizowania elity oddają Braunowi wielką przysługę: robiąc z niego głównego oponenta, nabijają mu punkty, gdyż zmieniają główną oś politycznego podziału. Zaczyna ona przebiegać nie pomiędzy słabnącym PiS a słabnącym KO, tylko pomiędzy PiS i KO we wspólnym froncie a Braunem jako wspólnym wrogiem.

Gdyby Braun był jedynie marginalną postacią, nikt by się nim nie zajmował. Gdyby jego notowania spadały, elity milczałyby z politowaniem. Tymczasem im wyżej rośnie jego poparcie, tym głośniej brzmią ostrzeżenia. Kaczyński wyklucza sojusz nawet za cenę władzy – bo dobrze wie, że Braun nie będzie przystawką, którą będzie mógł połknąć. Tusk wskazuje, że bez Brauna Kaczyński nie wygra – bo boi się alternatywy, w której prawica się konsoliduje poza jego kontrolą. Bogucki potępia wypowiedzi jako antypolskie, ale jednocześnie nie wyklucza rozmów – bo boi się, że całkowite odcięcie może wzmocnić legitymację Brauna wśród wyborców i zaszkodzić reelekcji swojego szefa.

Ta panika elit ma głębsze podłoże. Grzegorz Braun symbolizuje coś, czego salony nie potrafią zaakceptować: powrót polityki opartej na zdecydowanych wartościach, bez oglądania się na poprawność i międzynarodowe opinie. Elity przyzwyczaiły się do tego, że debata toczy się w wąskich ramach – między skrajnie lewacką „europejskością” a prounijnym, czyli w gruncie rzeczy też lewackim „umiarkowanym konserwatyzmem”. Braun te ramy rozsadza. I właśnie dlatego straszenie możliwością jego dojścia do władzy stało się głównym zajęciem politycznym sezonu. Nie chodzi w nim o realną analizę programową. Chodzi o mobilizację strachu. Strachu przed utratą wpływów, przed zmianą języka debaty, przed tym, że wyborcy mogą wybrać kogoś, kto nie gra według reguł salonu.

Strach elit

W tej grze elity ujawniają swoją słabość. Im więcej mówią o rzekomym niebezpieczeństwie powodowanym przez Brauna, tym bardziej potwierdzają, że traktują go poważnie. Im częściej powtarzają, że sojusz z nim to katastrofa, tym wyraźniej widać, że boją się scenariusza, w którym to właśnie on może stać się decydującym graczem. Kaczyński, Bogucki i Tusk – każdy na swój sposób – razem uczestniczą w tej operacji zastraszania. Ich wypowiedzi nie są jedynie oceną polityczną. Są wyrazem lęku przed utratą kontroli nad polską polityką. A im głośniej straszą, tym bardziej ujawniają, że Grzegorz Braun przestał być marginalną postacią i stał się realnym wyzwaniem dla całego układu.

Elity boją się go nie dlatego, że jest niebezpieczny dla Polski. Boją się go dlatego, że jest niebezpieczny dla nich.

http://nczas.info/2026/09/05/elity-w-panice-fenomen-brauna-rozsadza-uklad-iii-rp/

#Braun

15

Żydowscy kolaboranci.

W okupowanej Warszawie wróg nie zawsze nosił niemiecki mundur. Jedną z najmroczniejszych i najbardziej perfidnych kart tamtych lat była działalność organizacji „Żagiew” – siatki konfidentów wywiadowczych opłacanych i zadaniowanych bezpośrednio przez Gestapo.

W jej skład wchodzili żydowscy kolaboranci (z Leonem Skosowskim na czele), którzy za cenę własnego przetrwania, broni i pieniędzy stali się bezlitosnym narzędziem w rękach okupanta. Udając zbiegów z getta, przenikali do struktur polskiego podziemia, namierzali szlaki AK i donosili na polskie rodziny ukrywające Żydów. Byli też głównymi wykonawcami potwornej pułapki – afery Hotelu Polskiego, w której zamożnych uciekinierów kuszono zagranicznymi paszportami, po czym ograbiono i wysłano wprost do obozów zagłady.

Polskie Państwo Podziemne nie znało litości dla zdrajców. 1 listopada 1943 roku w restauracji „Gospoda Warszawska” komórka likwidacyjna kontrwywiadu Armii Krajowej (Referat 993/W) dopadła Leona Skosowskiego. Egzekutorzy w biały dzień, z zimną krwią, wykonali wyrok śmierci. Kolaboracja z niemieckim okupantem nie miała narodowości – i w podziemnej Polsce kończyła się tak samo.

Zdjęcie

http://www.youtube.com/shorts/gwYbaDklI00

http://www.facebook.com/reel/2056253771923159

#zydzi #mordercy #ak #iiwojnaswiatowa

9