Szwajcarzy nie utwardzą swojej neutralnościkresy.pl

Zdjęcie

W niedzielę Szwajcarzy odpowiadali na dwa pytania referendalne, z których jedno dotyczyło ewentualnego twardszego obwarowania neutralnego statusu ich państwa.

Obywatele górskiego państwa, uważanego za modelowo neutralne mieli zdecydować nad formalnym utwierdzeniem tego modelu. Inicjatorem tego referendum było Stowarzyszenie Pro Schweiz. Portal Deutsche Welle określa organizację jako tworzoną przez osoby powiązane ze Szwajcarską Partią Ludową, prawicowe stronnictwo o suwerennistycznym i antyimigracyjnym charakterze.

Propozycja zakładała nadanie obecnej neutralności bardziej trwałego i bardziej restrykcyjnego charakteru, który nie pozwalałby władzy wykonawcze przyłączania się nawet do sankcji innego państwa wobec państwa trzeciego, a jedynie do sankcji zatwierdzonych przez Organizację Narodów Zjednoczonych.

Propozycja zakładała nieprzystępowanie Szwajcarii do żadnych sojusz, nawet tych określających się jako defensywne, chyba że w warunkach ataku na samą Szwajcarię.

Ewentualna akceptacja oznaczałaby konieczność wycofania się Szwajcarii z antyrosyjskich sankcji, jakie nałożone zostały w ramach współpracy z NATO i Unią Europejską.

Takie konieczności jednak nie będzie. Według wstępnych wyników głosowania inicjatywę neutralistyczną poparło tylko 29,8 proc. głosujących. Frekwencja wyniosła 47 proc.

W czerwcu Szwajcarzy odrzucili w referendum ideę ustalenia limitu populacji kraju, jako środka zablokowania imigracji do niego.

http://kresy.pl/wydarzenia/szwajcarzy-nie-utwardza-swojej-neutralnosci/

#szwajcaria #referendum

5

Ale patyka znalazłem. Nawet ma „celownik”. Nic tylko się w wojnę bawić.

#takietam

5

- W Ministerstwie Rolnictwa organizowany jest pokaz mody

- Jako modelka występuje na nim minister kultury Marta Cienkowska (ta od prywatyzacji publicznych pieniędzy metodą na spacery dendrologiczne), bo jej ministerstwo dofinansowało imprezę – tak się spełnia marzenia.

-Pokaz mody jest wsparciem dla „twórców z doświadczeniem migracji”, czyli przekładając z lewackiego na polski dla kolonizatorów zasiedlających Polskę.

-Czego nie rozumiesz?

Zdjęcie

http://zero.pl/news/cienkowska-paradowala-w-pokazie-mody-stanowski-wszyscy-zdrowi

#cienkowska #moda #nachodzcy #zlodziejstwo #lewicamozgu

18

„W Ukrainie” czy „na Ukrainie” i inne wydumane problemy. Korwin-Mikke broni języka polskiegox.com

Zdjęcie

W Ukrainie czy na Ukrainie? – to wciąż dla wielu problem, jednak całkowicie wydumany. Janusz Korwin-Mikke celnie wskazuje, że rezygnujemy z języka polskiego tam, gdzie ten język jest naturalny i świetnie sobie radzi, a ulegamy politycznej poprawności i komunistycznej nowomowie. W wpisie na X nestor polskiej prawicy wolnościowej przypomina, że zamiast sowieckiego Zaporoża i Iwano-Frankowska polszczyzna ma właściwe i pierwotne nazwy tych miast: Aleksandrowsk i Stanisławów, tak jak zamiast Kaliningradu – Królewiec. Niestety problem jest szerszy, bo dotyczy nie tylko nazw miejscowości.

Janusz Korwin-Mikke na X napisał:

„Ukraińcy dzielnie bronią Orzechowa. Rosjanie buńczucznie zapowiadają, że pod koniec roku dojdzie do bezpośredniej walki o Aleksandrowsk (chwilowo „Zaporoże”)…

Jak zamiast komunistycznego „Kaliningrad” zawsze pisałem po polsku „Królewiec” to patrzono na mnie, jak na zbrodniarza. Gdy zamiast komunistycznego „Zaporoże” czy „Iwano-Frankowsk” piszę „Aleksandrowsk” i „Stanisławów” – to znów jestem zbrodniarzem. Niektórzy są bardziej przywiązani do ukraińskości i komunizmu, niż do polszczyzny.”

http://x.com/JkmMikke/status/2104076064444309643

Janusz Korwin-Mikke słusznie zauważa, że skoro nazwa Królewiec nie obraża historii i geografii, to na tej samej zasadzie nazwa Stanisławów nie jest aktem wrogości. Niestety problem jest szerszy niż tylko nazwy miejscowości.

W Ukrainie czy na Ukrainie? Klitschko czy Kłyczko? Polszczyzna zna odpowiedź

Język polski od stuleci transkrybuje rusiński alfabet lepiej niż nowomowa politpoprawnych redakcji. Formy gramatyczne takie jak „na Ukrainie” wynikają z tradycji historyczno-językowej, a nie z podważania czyjejś państwowości. Setki lat zachodnia Ruś była częścią Rzeczpospolitej, o tym, że należymy do wspólnej rodziny językowej, nie wspominając.

Po polsku mówimy na Ukrainie, na Węgrzech, na Słowacji i na Litwie – i nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że tym samym kwestionujemy suwerenność Kijowa, Budapesztu, Bratysławy czy Wilna.

Tymczasem po 2022 roku część mediów, niczym na komendę, zaczęła pisać „w Ukrainie”, bo tak każe poprawność polityczna. Jednak to nie jest żaden szacunek dla tożsamości sąsiada, tylko lęk przed opinią salonów, które zmieniają język na polityczne zamówienie.

Podobnie jest z pisownią imion i nazwisk ukraińskich. Braci Kłyczko media uporczywie zapisują „Kliczko”, jakby polszczyzna nie umiała oddać wymowy cyrylicy.

Nazwisko prezydenta Ukrainy powinniśmy zapisywać Zelenski, przez L, a nie Zełenski przez Ł, bo to nazwisko pochodzi od koloru zielonego, po ukraińsku fonetycznie zeleny – tam nie ma Ł, wystarczy posłuchać jak wymawiają to nazwisko Ukraińcy. A imię Włodzimierz też nie musi być Volodymyrem.

Angielska kalka Zelenskyy czy Klitschko w polskim tekście wygląda jak kapitulacja własnego alfabetu przed Waszyngtonem i Londynem (dlaczego nie piszemy Washington czy London? – brak konsekwencji). Polski czytelnik zasługuje na polską pisownię, nie na kalkę z agencji Reutera.

Zmiana nazwy to ten sam chwyt, co wysiedlenie

Komuniści lubili zmieniać nazwy, bo to wykorzenia ludzi z historii, tradycji i kultury, a bez tego nie istnieją narody. Nowa tabliczka urywa odniesienia, kasuje konteksty, wprowadza nowomowę, w której nazwa nie ma już rodowodu, tylko nowy numer w planie pięcioletnim.

Gdy Stanisławów staje się Iwano-Frankowskiem, a Królewiec Kaliningradem, znika nie tylko dźwięk, ale przede wszystkim pamięć, kto tu mieszkał, kto fundował kościół, kto handlował, kto zginął. Bez pamięci łatwiej sterować ludźmi i narzucać im nowy światopogląd – skoro nazwa jest nowa, historia też może być napisana na nowo. Tak działo się także w PRL po 1945 roku – np. Katowice w latach 1953/56 nosiły nazwę Stalinogród.

Na tej samej zasadzie komuniści przesiedlali wielkie grupy ludzi. Zrywali ciągłość pokoleń, rozbijali wspólnoty, mieszali dialekty, parafie i cmentarze, by sąsiad nie pamiętał sąsiada, a wnuk nie umiał powtórzyć opowieści dziada i wskazać miejsc, kontekstów i relacji. Zmiana nazwy działa identycznie, tylko taniej – nie trzeba wagonów i funkcjonariuszy, wystarczy mapa i rozporządzenie.

Dlatego Korwin pyta, czemu za polskie nazwy znów jest „zbrodniarzem”, bo część internetowego komentariatu bardziej lgnie do sowieckich tabliczek i importowanej nowomowy niż do własnego języka.

Język polski nie jest reliktem i narzędziem w rękach politpoprawnych totalniaków. Jest narzędziem precyzji i pamięci. Kto pisze „na Ukrainie”, Kłyczko czy Zelenski, nie atakuje Kijowa tylko zachowuje tożsamość polszczyzny przed sezonową modą. A moda, jak wiadomo, zawsze mija, natomiast język to jeden z fundamentów kultury i narodowej wspólnoty.

Warto o tym pamiętać, zanim kolejna redakcja każe nam pisać po angielsku, ukraińsku czy innym politycznie poprawnym niby-języku.

http://nczas.info/2026/09/27/w-ukrainie-czy-na-ukrainie-i-inne-wydumane-problemy-korwin-mikke-broni-jezyka-polskiego/

#korwinmikke #korwin #jezykpolski #Polska

10

Moskwa bez Odessynczas.info

Zdjęcie

Wyjechałem do Moskwy i planowałem, że napiszę o niej dłuższy tekst. Niestety z uwagi na dziwną, drobną kontuzję wyjechałem z opóźnieniem – a na miejscu kontuzja okazała się znacznie gorsza, więc mogę tylko pisać o moskiewskiej opiece zdrowotnej.

Przede wszystkim: jest w niej mniej biurokracji – ogólnie wszystko jak w 1990 roku. Bardzo ładne i kompetentne lekarki. Niestety: najpierw musiałem się dwukrotnie zetknąć z Pogotowiem Ratunkowym (na poziomie takim jak nasze, choć karetki gorsze).

Dziwne: najpierw zawieziono mnie do Wielkiego Szpitala, gdzie zrobiono mi USG oraz rentgen klatki piersiowej zupełnie nie wiem po co, bo moja kontuzja dotyczyła… krwotoków z nosa! W tym szpitalu mogłem podziwiać roznoszenie lekarstw i wszystkich drobnych rzeczy między oddziałami: robią to pomalowane na biało sześcianiki na nóżkach, sterowane sztuczną inteligencją. Jakąś głupią – bo nieustannie wpadają ludziom pod nogi, a samochodom pod koła.

W drugim szpitalu, do którego dojechałem drugą karetką, wszystko było OK, zrobiono, co trzeba – i po kilku minutach, na moją prośbę, mnie wypuszczono. Czekali na mnie gospodarze; niestety: ok. 9.tej wieczorem zrezygnowali.

Na dowód, że byłem w Moskwie, zrobiłem zdjęcie z p. Olegiem. Biedak nie wie, że do tej pory był miłym, sympatycznym prawicowym Rosjaninem – a jak się pokaże na tym zdjęciu, to zostanie szpiegiem Putina. Może jednak tego zdjęcia nie zamieszczę…?

Moskwa rośnie jak na drożdżach. Osiem pasów w jedną stronę – a i tak korki i korki. Pomimo metra – bardziej rozbudowanego niż nowojorskie. Niestety, nie zdążyłem się przejechać. Ale, okazuje się, że taksówki są mimo wszystko szybsze niż metro!

W Rosji jutro (18 września – przyp. red.) wybory. Na ulicach zupełnie tego nie widać. Podejrzewam, że JE Włodzimierz Putin wygra te wybory bez trudności – bo ma już duże doświadczenie w wygrywaniu wyborów bez trudności. Na tym polega różnica między d***kracją rosyjską a d***kracją ukraińską, w której kandydaci będą brali się za łby.

Po Moskwie w ogóle nie widać, by toczyła jakąś wojnę lub choćby „operację specjalną”. Nie widać NICZEGO. Z czego wynika, że Rosja prowadzi tę wojnę jedną ręką. Podobno po wyborach JE Włodzimierz Putin planuje wypowiedzenie Ukrainie wojny – i wprowadzenie poboru do wojska.

Myślę, że tego nie zrobi – ale raz już tak myślałem i się pomyliłem.

W przypadku polityka pomyłka w dedukcjach bywa bardzo kosztowna…

Już kilka razy pisałem o zasadniczej różnicy między uczonym, a dziennikarzem. Uczony stawia hipotezy i czeka, czy zostaną potwierdzone. Im mniej ma przesłanek, na podstawie których wyciągnął swoje wnioski – tym większa jego sława. Dziennikarz ma podawać informacje na podstawie źródeł; im większą ilość źródeł zbadał, tym lepsza o nim opinia.

Ja np. na podstawie postępowania śp. płk. Józefa Becka postawiłem hipotezę, że Go Anglicy jakoś przekabacili. Zresztą już śp. dr Józef Goebbels napisał, że „wpadł w pułapkę zastawioną przez angielskich lordów”.

Tymczasem rzeczywistość okazała się prozaiczna. Beck został w 1937 (gdy wyszedł z alkoholizmu) uwiedziony przez agentkę MI6 i potem był szantażowany. Przypominam, że 5-V-1939, schodząc z mównicy po „wspaniałym patriotycznym przemówieniu”, powiedział: „Właśnie zgubiłem Polskę…”!

I teraz czy ktoś powie z podziwem: „Ale Pan to genialnie wyindukował!”? Nie, wszyscy powiedzą: „Jesteś Pan nieuk. To wszystko było znane, trzeba było czytać…”.

Ba! Niektórzy powiedzą: „Na pewno Pan to już wcześniej wiedział – i teraz chwali się genialną indukcją!”.

Bardzo nieliczni powiedzą: „Tak jest! Są nam potrzebni ludzie umiejący dedukować i indukować. Nawet jeśli czasem się mylą”.

Nie w d***kracji!

W d***kracji uczeni tylko przeszkadzają. Ale to nic nowego. Gdy podczas rewolucji antyfrancuskiej skazano na gilotynę słynnego chemika i fizyka, śp. Antoniego Lavoisiera – i ten poprosił o przełożenie egzekucji o kilka dni, bo chciał dokończyć ważny eksperyment – v-prezes Trybynału, śp. Jan-Chrzciciel Coffinhal, odparł: „Republika nie potrzebuje uczonych”! I Lavoisiera ścięto, nie czekając…

Porównajmy to z monarchią. Gdy np. ktoś doniósł śp. Aleksandrowi III, że śp. Dymitr Mendelejew popełnił bigamię, car odparł: „Tak: Mendelejew ma dwie żony – ale ja mam tylko jednego Mendelejewa!”.

I Mendelejewowi uszło to na sucho.

http://nczas.info/2026/09/27/moskwa-bez-odessy/

#korwinmikke #korwin #rosja #moskwa #felieton

5

główny podżegacz wojenny (przypominam, że nawoływanie do wojny to przestępstwo) spłakał się bo ktoś mu groził w internecie :(

te same metody stosują inne kanalie jego pokroju: wiech, gozdyra i reszta tałatajstwa.

#polityka #sikorski

7

Burza po słowach Hornej-Cieślak w TVP Info. Stanowski OSTRO: „Tylko dość specyficzne osoby potrafią” [VIDEO]nczas.info

Zdjęcie

Krzysztof Stanowski skomentował fragment rozmowy z Rzecznik Praw Dziecka na antenie TVP Info. Dziennikarz nie gryzł się w język.

Monika Horna-Cieślak gościła w TVP Info, gdzie odniosła się m.in. do starej sprawy lodów za świadectwo z paskiem, rozdawanych dzieciom w Pszczynie. RPD stwierdziła, że chce narrację o tej historii „wyprostować”. – W ogóle w przestrzeni medialnej była informacja, że ja zakazuję lodów, że ja tutaj… Ja, po pierwsze, mam świetne relacje z panią z Pszczyny, my się znamy, jesteśmy razem w kontakcie – twierdziła.

– Dzięki niej też udało mi się i jesteśmy w kontakcie z innymi organizacjami pozarządowymi, które w Pszczynie działają na rzecz ochrony dzieci – dodała Horna-Cieślak.

– To była interwencja spowodowana tym, że do nas dotarła informacja, że to właśnie panią Jolę w Pszczynie spotyka hejt za to, że ma taką akcję. Pierwsze pismo do pani Joli, mówiące o tym, że my prosimy tylko po prostu o rozwagę, bo się martwimy o to, co się dzieje po prostu w lokalnej społeczności – powiedziała.

Przypomnijmy, że do sytuacji doszło w czerwcu 2026 r. Lodziarnia Pod Dębem od 25 lat na zakończenie roku szkolnego oferowała darmowe lody dzieciom, które otrzymały świadectwo z paskiem.

Wówczas lodziarnia przedstawiała wersję odbiegającą od słów RPD.

„Drodzy Klienci, Z bólem serca informujemy, że po raz pierwszy od 25lat, w dniu rozdania świadectw szkolnych, nie będziemy mogli kontynuować naszej tradycji rozdawania darmowych lodów uczniom ze świadectwem z czerwonym paskiem. Otrzymaliśmy imienne pismo od Rzecznika Praw Dziecka z prośbą o zaprzestanie tej inicjatywy. W związku z tym jesteśmy zmuszeni zakończyć tradycję, która została zapoczątkowana przez założyciela lodziarni, śp. Tadeusza Hałas. Co roku rozdawaliśmy kilkaset darmowych lodów w tym dniu. Kopia pisma jest dostępna do wglądu w naszej lodziarni. Choć kończymy ten piękny zwyczaj, niezmiennie serdecznie zapraszamy wszystkich uczniów, rodziców i naszych klientów do wspólnego świętowania zakończenia roku szkolnego” – napisano na facebookowym profilu lodziarni.

Wypowiedź RPD skomentował krótko Krzysztof Stanowski. „Myślę, że ten fragment wideo mówi wszystko na temat prawdomówności Rzecznik Praw Dziecka. Tylko dość specyficzne osoby potrafią opowiadać takie dyrdymały z uśmiechem na twarzy” – skwitował.

http://nczas.info/2026/09/26/burza-po-slowach-hornej-cieslak-w-tvp-info-stanowski-ostro-tylko-dosc-specyficzne-osoby-potrafia-video/

#wiedzma #rpd #dzieci #usmiechnietakoalicja #usmiechnietapolska

16

„Interwencja” Hornej-Cieślak. Rodzice UJAWNIAJĄ kulisy odebrania dzieci. Zdjęcia z ukrycia i szarpanie o drzwi do blokunczas.info

Zdjęcie

Dziennikarze Kanału Zero dotarli do rodziców, którym odebrano dzieci po głośnej „interwencji” Rzecznik Praw Dziecka Moniki Hornej-Cieślak, do której doszło w sierpniu na jednej ze stołecznych ulic. Para przedstawiła swoją wersję wydarzeń, która różni się od opowiadanej przez RPD w mediach.

– Odprowadzałam dzieci do przedszkola, więc jechaliśmy komunikacją miejską. Syn nie posłuchał się, bo wybiegł sobie na ulicę. Prosiłam go trzy razy na początku, żeby wrócił, za czwartym razem faktycznie krzyknęłam, bo zauważyłam, że samochody mają zielone światło i zaczynają ruszać. Syn nie wrócił, więc złapałam go za rękę i ściągnęłam go po prostu z jezdni – relacjonowała matka dzieci.

– Pani rzecznik podeszła, zaczęła się czepiać, że dlaczego krzyczę na swoje dziecko – dodała.

– Czy pani rzecznik nagrywała to zajście? – zapytał jeden z dziennikarzy.

– Na początku tego nie nagrywała (…) Dysponuje nagraniem, ale to nagranie również było w sądzie, na rozprawie. Nagranie zaczynało się od momentu, kiedy pani rzecznik już była przeze mnie zwyzywana za bezprawne robienie zdjęć moim dzieciom – do czego się praktycznie nie przyznała – powiedziała kobieta.

Dodała, że RPD miała robić dzieciom zdjęcia, „i to jeszcze tak jakby z ukrycia, tylko nie wyłączyła dźwięku w aparacie”.

Przyznała też, że nie rozpoznała, kim jest kobieta, która zaczepiła ją na ulicy. – Dla mnie to była obca kobieta. Rzekomo się przedstawiła, że jest Rzecznikiem Praw Dziecka, poprosiłam o to, żeby pokazała legitymację, to zaczęła czegoś szukać w tej swojej sukience, ale nic mi nie przedstawiła, kompletnie. Żadnej legitymacji, żadnego papierka, nic – relacjonowała.

Pytana, czy użyła wobec dziecka wulgarnych słów, kobieta powiedziała, że „wobec dziecka nie”. – A wobec niej tak – dodała.

– Nigdy w życiu bym syna na k nie nazwała, bo dobrze wiem, o jakie słowo jej chodzi. Tego sformułowania użyłam do niej – i nie tylko na k, ale też i na s – wyjaśniła.

Pytana, dlaczego tak powiedziała, odparła: „z powodu właśnie tego, że zaczęła robić zdjęcia moim dzieciom”. – Nie lubię, jak ktoś to robi, nie wiem, kim była ta kobieta i nie wiem, co miała w planach zrobić z tymi zdjęciami moich dzieci, więc troszeczkę się zdenerwowałam. No jeszcze ta sytuacja stresowa, gdzie praktycznie prawie potrącił samochód moje dziecko – dodała.

– W tym wywiadzie pani rzecznik też twierdziła, że dzieci, kiedy pani próbowała odejść stamtąd w stronę swojego domu, że dzieci nie chciały z panią iść. Jak to wyglądało z pani perspektywy? – pytał jeden z dziennikarzy.

– Dzieci były zdenerwowane i zestresowane całą sytuacją, więc szły do domu niechętnie, ale iść – szły. Jak mówiłam, że idziemy do domu, to szły do tego domu. Szły powoli, bo były przestraszone – mówiła kobieta.

– Pani rzecznik w tym wywiadzie opisała, że aż dzieci trzymały się szyby i tak bardzo nie chciały pójść – wtrącił dziennikarz.

– Nie trzymały żadnej szyby (…) To było tak, że otworzyłam klatkę czipem, weszliśmy na klatkę, dzieci pobiegły w stronę windy, żeby wezwać windę, to pani rzecznik się ze mną szarpała o drzwi do bloku – opisywała kobieta.

– Chciała wejść za mną, zobaczyć do jakiego lokalu wchodzę, pod jakim numerem mieszkania mieszkam. No ale nie weszła, można powiedzieć nie pozwoliłam jej – dodała.

Kobieta opisała, że po około dwóch godzinach od momentu powrotu do domu, odwiedził ich dzielnicowy.

Po „interwencji” RPD dzieci zostały zabrane z rodziny. Na tym jednak problemy się nie skończyły, bowiem właściciel mieszkania wypowiedział parze umowę, dając tydzień na opuszczenie lokalu. Aktualnie matka razem z dziećmi mieszka w ośrodku interwencji kryzysowej, a jej partner szuka nowego mieszkania dla rodziny. Mężczyzna podkreślał, że nie miał żadnych zaległości w opłatach, jednak do dziś nie dowiedział się jaki był powód wypowiedzenia umowy.

Z relacji kobiety wynika, że dzieci trafiły do placówki opiekuńczej 15 sierpnia. – W poniedziałek byliśmy w sądzie od 8 rano, o 14 była sprawa, o 17 dostaliśmy papier z sądu, że możemy odebrać dzieci – dodała.

Rodzice odnieśli się także do informacji medialnych o przemocowej przeszłości – niebieskiej karcie i wyroku za rozbój. Kobieta przyznała, że założono jej tzw. niebieską kartę, ale „z powodów mieszkaniowych”. – Po prostu warunki mieszkaniowe były zbyt złe na to, żeby dzieci tam się wychowywały, rozwijały i przebywały – powiedziała, wyjaśniając, że chodzi o inne mieszkanie, w którym mieszkała z babcią i bratem. Dodała, że karta została założona około dwa lata temu i nie miało to żadnego związku z przemocą.

Z kolei mężczyzna przyznał, że kilka lat temu odsiedział wyrok za sprawę, która także nie miała żadnego związku z przemocą, ani z dziećmi. Podkreślał też, że nie miał nic wspólnego z tzw. niebieską kartą swojej partnerki.

Para zaznaczyła także, że w trakcie odbierania im dzieci funkcjonariusze zapewnili, że ktoś z rodziny może zająć się opieką nad nimi, jednak – jak wynika z ich relacji – gdy babcia dzieci pojawiła się na miejscu, nie przekazano jej ich pod opiekę. – Pan komendant stwierdził, że nie i koniec, kropka – powiedziała kobieta.

http://nczas.info/2026/09/26/interwencja-hornej-cieslak-rodzice-ujawniaja-kulisy-odebrania-dzieci-zdjecia-z-ukrycia-i-szarpanie-o-drzwi-do-bloku/

#wiedzma #dzieci #rpd #usmiechnietakoalicja #usmiechnietapolska

14

Zobaczcie, ze kiedy Ukraincy bestialsko mordowaly cale polskie rodziny, to w tym samym czasie, polskie rodziny chronily zydow przed zbrodnia niemiecka i ryzykujac zycie calej rodziny

#historia #polska

8

#ciekawostki #notorasizm

Zdjęcie

Noel Ignatiev - amerykański autor książek i historyk (prowadził też kluby marksistowskie). W swojej wrodzonej nienawiści do białej rasy nawet wydawał dziennik "Race Traitor" promujący idee "treason to whiteness is loyalty to humanity".

Jego rodzina przypłynęła do ameryki z Rosji. Urodzony w Filadelfii i z oryginalnym nazwiskiem Noel Saul Ignatin...

Co? Kim był...?

Tak był ✡️. Jak się domyśliliście?

#zydzi

10