WŁOCHY, NIE POLSKA - Znoszą „jeden z najbardziej znienawidzonych podatków”. Obywatele zaoszczędzą astronomiczną kwotęnczas.info

Zdjęcie

Premier Włoch Giorgia Meloni zapowiedziała w środę zniesienie od 2027 roku podatku od posiadania małych i średnich samochodów oraz motocykli. Jak przyznała szefowa rządu, to „jeden z najbardziej znienawidzonych przez Włochów podatków”.

Wysokość obowiązkowego podatku, nazywanego „bollo auto” ustalają poszczególne regiony.

– Zdecydowaliśmy się na trwałe zniesienie podatku od posiadania samochodów o małej i średniej mocy, które stanowią ponad 70 procent pojazdów jeżdżących po drogach. Dołączają do nich motocykle – powiedziała na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu premier Meloni.

– Kontynuujemy pracę nad obniżaniem podatków – dodała Giorgia Meloni.

Jak podały włoskie media powołując się na Urząd Rady Ministrów, decyzja ta dotyczyć będzie 14,5 miliona samochodów. W jej wyniku Włosi zaoszczędzą około 2,3 miliarda euro, zamiast wpłacać je do kas regionów.

– Regiony mają otrzymać rekompensatę za spadek przychodów – zapowiedział rząd.

http://nczas.info/2026/09/17/znosza-jeden-z-najbardziej-znienawidzonych-podatkow-obywatele-zaoszczedza-astronomiczna-kwote/

#wlochy #podatki

8

„Państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć”. 84 lata temu Armia Czerwona wkroczyła na teren Rzeczypospolitej Polskiejnczas.info

Zdjęcie

84 lata temu, 17 września 1939 r., łamiąc polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Czerwona wkroczyła na teren Rzeczypospolitej Polskiej, realizując ustalenia zawarte w tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow. Konsekwencją sojuszu dwóch totalitaryzmów był rozbiór osamotnionej Polski.

Sowiecka napaść na Polskę była realizacją układu podpisanego w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. przez ministra spraw zagranicznych III Rzeszy Joachima von Ribbentropa oraz ludowego komisarza spraw zagranicznych ZSRS Wiaczesława Mołotowa, pełniącego jednocześnie funkcję przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych (premiera).

Tajny protokół

Integralną częścią zawartego wówczas sowiecko-niemieckiego paktu o nieagresji, był tajny protokół dodatkowy. Jego drugi punkt, dotyczący bezpośrednio Polski, brzmiał następująco:

„W wypadku terytorialnych i politycznych przekształceń na terenach należących do Państwa Polskiego granica stref interesów Niemiec i ZSRS przebiegać będzie w przybliżeniu po linii rzek Narwi, Wisły i Sanu. Kwestia, czy w obopólnym interesie będzie pożądane utrzymanie niezależnego Państwa Polskiego i jakie będą granice tego państwa, będzie mogła być ostatecznie wyjaśniona tylko w toku dalszych wydarzeń politycznych. W każdym razie oba rządy rozstrzygną tę kwestię na drodze przyjaznego porozumienia”.

Informacja na temat wspomnianego tajnego protokołu nie dotarła do Polski, mimo że przywódcy alianccy dysponowali wiedzą na jego temat.

„IV rozbiór Polski”

Oceniając sojusz dwóch totalitarnych mocarstw prof. Andrzej Garlicki pisał:

„Pakt Ribbentrop-Mołotow nazywa się często IV rozbiorem Polski. Ta nazwa dobrze oddaje jego istotę. Dwa sąsiadujące z Polską państwa zawarły porozumienie dotyczące podziału jej terytorium pomiędzy siebie. Po kilku tygodniach porozumienie to zostało zrealizowane. Pakt Ribbentrop-Mołotow przyniósł Hitlerowi pozornie mniejsze korzyści niż Stalinowi: terytorium polskie na zachód od linii Wisły oraz uznanie Litwy za niemiecką strefę wpływów. Ale Hitler otrzymywał równocześnie – i to było bezcenne – gwarancje neutralności Moskwy w jego konflikcie z Zachodem. Groźba wojny na dwa fronty, przynajmniej w najbliższym czasie, przestawała istnieć dla Niemiec. Obaj partnerzy podpisujący pakt na Kremlu traktowali go jako rozwiązanie doraźne. Obaj mieli cele o wiele bardziej ambitne niż rozbiór Polski czy podporządkowanie republik nadbałtyckich. Były to cele sprzeczne, dlatego wojna pomiędzy III Rzeszą i Związkiem Radzieckim była nieunikniona”. (A. Garlicki „Historia 1815-1939. Polska i świat”).

Po zaatakowaniu Polski przez wojska niemieckie 1 września 1939 r. strona sowiecka utrzymywała przez następne dni pozory neutralności. Minister Józef Beck wspominał:

„Zachowanie ambasadora sowieckiego nie pozostawiało nic do życzenia, zdradzał on nawet chęć rozmów co do możliwości dowozu pewnych towarów przez ZSRS. Poleciłem ambasadorowi Grzybowskiemu sondaż u Mołotowa, jakie dostawy przez Sowiety mogłyby być brane pod uwagę, oraz oczekiwałem od niego akcji dla zapewnienia nam tranzytu od państw sprzymierzonych”. (J.Beck „Ostatni raport”)

Niemcy od trzeciego dnia wojny ponaglali Moskwę, ażeby zajęła obszary uznane w pakcie Ribbentrop-Mołotow za jej strefę interesów. Stalin zwlekał z podjęciem decyzji, czekając na to, jak zachowają się wobec niemieckiej agresji na Polskę Wielka Brytania i Francja. Przyglądał się również jak silny opór Niemcom stawia polskie wojsko. Jednocześnie jednak w ZSRS trwały ukryte przygotowania do wojny. 24 sierpnia 1939 r. rozpoczęto stopniową koncentrację wojsk.

3 września komisarz obrony Klimient Woroszyłow wydał rozkaz o podwyższeniu gotowości bojowej w okręgach wojskowych, które miały wziąć bezpośredni udział w ataku na Polskę, oraz rozkaz o rozpoczęciu tajnej mobilizacji. Do działań przeciwko państwu polskiemu przeznaczono dwa fronty: Białoruski – komandarma Michaiła Kowalowa i Ukraiński komandarma Siemiona Timoszenki. W sumie liczyły one co najmniej 620 000 żołnierzy, ponad 4700 czołgów i 3300 samolotów. Po stronie polskiej granicy z ZSRS, liczącej ponad 1400 km, strzegły jedynie przerzedzone oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza.

Wkroczenie Armii Czerwonej do Polski

17 września 1939 r. o godz. 3 w nocy (według obowiązującego w Polsce czasu środkowoeuropejskiego była godzina pierwsza) do Komisariatu Spraw Zagranicznych w Moskwie wezwany został ambasador RP Wacław Grzybowski, któremu Władimir Potiomkin – zastępca Mołotowa – odczytał treść uzgodnionej wcześniej z Berlinem noty.

Władze sowieckie oświadczały w niej m.in.: „Wojna polsko-niemiecka ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego. W ciągu dziesięciu dni działań wojennych Polska utraciła wszystkie swoje ośrodki przemysłowe i centra kulturalne. Warszawa, jako stolica Polski, już nie istnieje. Rząd polski uległ rozkładowi i nie przejawia oznak życia. Oznacza to, że państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć. Tym samym utraciły ważność umowy zawarte pomiędzy ZSRS a Polską”.

Uzasadniając wkroczenie Armii Czerwonej na teren Rzeczypospolitej Polskiej stwierdzano: „Rząd sowiecki nie może pozostać obojętny na fakt, że zamieszkująca terytorium Polski pobratymcza ludność ukraińska i białoruska, pozostawiona własnemu losowi, stała się bezbronna. Wobec powyższych okoliczności Rząd Sowiecki polecił Naczelnemu Dowództwu Armii Czerwonej, aby nakazało wojskom przekroczyć granicę i wziąć pod swoją opiekę życie i mienie ludności Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Rząd sowiecki zamierza równocześnie podjąć wszelkie środki mające na celu wywikłanie narodu polskiego z nieszczęsnej wojny, w którą wepchnęli go nierozumni przywódcy i umożliwienie mu zażycia pokojowej egzystencji”.

Ambasador Grzybowski zdecydowanie odmówił przyjęcia sowieckiej noty. W tym samym czasie Armia Czerwona rozpoczęła napaść na Polskę. Od godz. 3 do godz. 6 rano jej wojska przekroczyły na całej długości wschodnią granicę z Polską.

Przedstawiając plan sowieckiego ataku prof. Wojciech Materski pisał:

„Rozkaz jak najszybszego uchwycenia ważnych obiektów militarnych w głębi polskiej obrony poprzez skoncentrowane uderzenia rozcinające wykonywać miały wydzielone spośród wszystkich armii tzw. grupy ruchome (uderzeniowe). Trzy grupy ruchome Frontu Białoruskiego (dzierżyńska, mińska i połocka) otrzymały zadanie opanowania Wilna (poprzez Święciany i Michaliszki), Grodna i Białegostoku (poprzez Wołkowysk). Cztery grupy ruchome Frontu Ukraińskiego (15 korpus, szepietowska, wołoczyska i kamieniecko-podolska), po uchwyceniu w ciągu pierwszych trzech dni agresji rubieży Kowel-Włodzimierz Wołyński-Sokal, miały wyjść na linię rzeki San. Za nimi postępować miały podporządkowane operacyjnie na czas kampanii dowództwu Armii Czerwonej pograniczne oddziały NKWD, likwidując według wcześniej przygotowanych list osoby uznane za elementy antysowieckie, mogące utrudnić trwałe umocnienie się na zdobytych terenach. Rozbite polskie linie obrony miały być atakowane frontalnie przez podstawowe siły obu frontów”. (W.Materski „Tarcza Europy. Stosunki polsko-sowieckie 1918-1939”)

Łącznie siły Armii Czerwonej skierowane w trzech rzutach przeciwko Rzeczypospolitej wynosiły ok. 1,5 miliona żołnierzy, ponad 6 tys. czołgów i ok. 1800 samolotów. Cytowany powyżej prof. Materski zwracał dodatkowo uwagę na fakt, iż: „Uderzenie dwu frontów sowieckich zostało poprzedzone czterodniowymi intensywnymi działaniami grup sabotażowo-dywersyjnych, które były organizowane na polskich Kresach Wschodnich przez wywiad sowiecki, komunistów i miejscowych nacjonalistów. Działania te okazały się rozleglejsze i skuteczniejsze niż akcja V kolumny poprzedzająca agresję niemiecką”.

Reakcję na wiadomość o sowieckiej napaści na Polskę tak wspominał szef sztabu Naczelnego Wodza gen. Wacław Stachiewicz: „Nie znajduję słów, które by oddały nastrój przygnębienia, jaki zapanował. Ani Naczelny Wódz, ani nikt z nas, oficerów Sztabu, nie miał najmniejszych wątpliwości co do charakteru, w jakim Sowiety wkroczyły do Polski. Było dla nas jasne, że dostaliśmy podstępny cios w plecy, który przesądzał ostatecznie o losach kampanii i niweczył ostatnią nadzieję prowadzenia zorganizowanej walki na terenie Polski”.

Rozkaz marszałka Śmigłego-Rydza

Wieczorem 17 września Naczelny Wódz wydał następujący rozkaz (dyrektywę): „Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony albo próby rozbrojenia oddziałów. Zadanie Warszawy i miast, które miały się bronić przed Niemcami – bez zmian. Miasta, do których podejdą bolszewicy, powinny z nimi pertraktować w sprawie wyjścia garnizonów do Węgier lub Rumunii”.

Władze polskie wzywając do unikania walki z Armią Czerwoną nie uznały jej wkroczenia za powód do wypowiedzenia wojny i nie zerwały stosunków dyplomatycznych z Moskwą. Zaistniała sytuacja zadecydowała o tym, iż w nocy z 17 na 18 września prezydent Ignacy Mościcki wraz z rządem polskim i korpusem dyplomatycznym przekroczył granicę rumuńską, planując przedostanie się do Francji. Razem z nimi terytorium polskie opuścił Naczelny Wódz marszałek Edward Śmigły-Rydz.

Zdaniem prof. Pawła Wieczorkiewicza, rozkaz marszałka Śmigłego-Rydza wydany 17 września „wprowadził w efekcie zamęt i utrudnił, czy wręcz uniemożliwił organizację obrony Kresów Wschodnich, tam gdzie istniały po temu jakiekolwiek szanse”. (P. Wieczorkiewicz „Historia polityczna Polski 1935-1945”)

Rozkaz ten nie dotarł jednak do wielu oddziałów, a przez część dowódców uznany został za prowokację. Do starć z Armią Czerwoną dochodziło w wielu miejscach. Na Polesiu i Wołyniu improwizowana grupa KOP dowodzona przez gen. Wilhelma Orlika-Rueckemanna stoczyła z Sowietami kilkanaście potyczek i dwie bitwy: pod Szackiem 28-29 września i Wytycznem w pow. włodawskim 1 października. Na Polesiu z Armią Czerwoną walczyły także: dowodzony przez ppłk Nikodema Sulika-Sarneckiego pułk KOP „Sarny”, brygada KOP „Polesie” oraz jednostki KOP „Kleck” i „Baranowicze”. Z kolei w Kodziowcach, niedaleko Grodna, w nocy z 21 na 22 września doszło do bitwy, w której 101 pułk ułanów przez kilka godzin zatrzymywał przeważające siły sowieckie, niszcząc m.in. 22 czołgi. Na Wileńszczyźnie i Nowogródczyźnie z Sowietami walczyły oddziały KOP „Iwieniec”, „Głębokie” i „Krasne”.

Wkraczającym oddziałom Armii Czerwonej opór stawiały również miasta, wśród których najbardziej zacięty i tragiczny bój stoczyło Grodno. Walki z Wehrmachtem i Armią Czerwoną toczyła dowodzona przez gen. Franciszka Kleeberga Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie”, w skład której weszli m.in. marynarze Pińskiej Flotylli Wojennej.

Tragiczny bilans

W sumie w starciach z Armią Czerwoną zginęło ok. 2,5 tys. polskich żołnierzy, a ok. 20 tys. było rannych i zaginionych. Do niewoli sowieckiej dostało się ok. 250 tys. żołnierzy, w tym ponad 10 tys. oficerów, którzy na mocy decyzji podjętej 5 marca 1940 r. przez Biuro Polityczne WKP(b) zostali rozstrzelani.

Straty sowieckie wynosiły ok. 3 tys. zabitych i 6-7 tys. rannych. Wkraczająca na ziemie Rzeczypospolitej Armia Czerwona zachowywała się równie bestialsko jak wojska niemieckie. Przykładów zbrodni popełnianych na polskich wojskowych, policjantach i cywilach jest wiele, m.in. w Grodnie po zajęciu miasta Sowieci wymordowali ponad 300 jego obrońców, na Polesiu 150 oficerów, a w okolicach Augustowa 30 policjantów.

„Traktat Sowiecko-Niemiecki o Granicy i Przyjaźni”

28 września 1939 r. podczas kolejnej wizyty Ribbentropa w Moskwie zawarty został „Traktat Sowiecko-Niemiecki o Granicy i Przyjaźni”, któremu towarzyszyły tajne protokoły dodatkowe. We wstępie do traktatu stwierdzano: „Rząd Rzeszy Niemieckiej i rząd ZSRS uznają, po upadku dotychczasowego państwa polskiego, za wyłącznie swoje zadanie przywrócenie na tym terenie pokoju i porządku oraz zapewnienie żyjącym tam narodom spokojnej egzystencji, zgodnej z ich narodowymi odrębnościami”.

Zgodnie z propozycją Stalina przeprowadzona została korekta podziału terytorialnego ziem polskich. Granica pomiędzy ZSRS a III Rzeszą przebiegać miała odtąd wzdłuż linii rzek San-Bug-Narew-Pisa.

Jak pisał prof. Andrzej Paczkowski: „Stalin proponując nowelizację tajnej klauzuli układu z 23 sierpnia i «oddając» Niemcom ziemie polskie aż do linii Bugu (zamiast Wisły) – w zamian za przesunięcie do «radzieckiej strefy wpływów» Litwy – miał niewątpliwie na celu pozbycie się terytoriów o przygniatającej przewadze ludności polskiej, a tym samym poważnego problemu politycznego”. (A. Paczkowski „Pół wieku dziejów Polski 1939-1989”)

Przedstawiciele dwóch totalitarnych mocarstw ustalili również, iż „nie będą na swoich terenach tolerować żadnej polskiej agitacji, która przenikałaby na terytorium drugiej strony. Wszelkie próby takiej agitacji na ich terenach będą likwidowane, a obie strony będą się informowały wzajemnie o podejmowanych w tych celach środkach”.

Pokłosie sowieckiej agresji

W wyniku dokonanego rozbioru Polski Związek Sowiecki zagarnął obszar o powierzchni ponad 190 tys. km kw. z ludnością liczącą ok. 13 mln. Okrojona Wileńszczyzna została przez władze sowieckie w październiku 1939 r. uroczyście przekazana Litwie. Nie na długo jednak, bowiem już w czerwcu 1940 r. Litwa razem z Łotwą i Estonią weszła w skład ZSRS. Liczba ofiar wśród obywateli polskich, którzy w latach 1939-1941 znaleźli się pod sowiecką okupacją, do dziś nie jest w pełni znana.

Prof. A. Paczkowski odnosząc się do tej kwestii w książce „Czarna księga komunizmu. Zbrodnie, terror, prześladowania” pisał: „Uważa się, że w ciągu niespełna dwóch lat władzy sowieckiej na ziemiach zabranych Polsce represjonowano w różnych formach – od rozstrzelania, poprzez więzienia, obozy i zsyłki, po pracę przymusową – ponad 1 milion osób (…). Nie mniej niż 30 tysięcy osób zostało rozstrzelanych, a śmiertelność wśród łagierników i deportowanych szacuje się na 8-10 proc., czyli zmarło zapewne 90-100 tysięcy osób”.

http://nczas.info/2026/09/17/panstwo-polskie-i-jego-rzad-faktycznie-przestaly-istniec-84-lata-temu-armia-czerwona-wkroczyla-na-teren-rzeczypospolitej-polskiej/

#Polska #niemcy #zsrr #bolszewicy #iiws #iiwojnaswiatowa #historia

6

#reklama

Tak wole, zatagować aby nie było pretensji bo bezczelnie reklamuję. Najwyżej przewijaj dalej.

#gownotemat trochę #chwalesie

Płytki, gresy, akcesoria łazienkowe... zainteresowany? To polecam ten sklepik z Białegostoku:

------------------------

http://skleptopaz.pl/

------------------------

Znalazłem w necie naprawdę fajną okazję na lusterko. Ci ↖️ zrobili przecenę o ponad 300 zł na produkt. Jako jedyni w necie. Zbyt dobre aby było prawdziwe.

Kontakt z sklepem przez tel. albo mailem... nie ma typowego "dodaj do koszyka". Wydawało mi się to dziwne.

Wysłałem maila z zapytaniem. Produkt jest, zgadza się pan na cenę + wysyłka?

Dobra zaryzykuję... jak przyślą ziemniaka lub cebulę to do obiadu najwyżej wrzucę.

Wystawili fakturkę, opłaciłem - w dwa dni miałem to co zamówiłem w domu. Dobrze podwójnie opakowane, towar bez wad.

No to skoro byłem tak przewrażliwiony, to teraz dla czystego sumienia polecam. Może znajdziecie coś dla swojej łazienki. ☜(ˆ▿ˆ☜)

5

#gospodarka #gielda

Dziś podwyżka stóp procentowych w #usa zaanonsowana przez Kevina Warsha, który miał Donaldowi te stopy obniżać.. Trump na razie milczy, ale ja mam wizualizację.

11

GDY WYDASZ PONAD 100MLD NA UKRAINĘ... - Media: Rządowi brakuje 3,5 mld zł na budowę CPK. Tegoroczne finansowanie niższe od planukresy.pl

Spółka CPK ma w 2026 roku otrzymać 7,4 mld zł dokapitalizowania z budżetu państwa, choć wcześniej zakładano 10,9 mld zł. Jednocześnie spółka nie uzyskała unijnego dofinansowania dla kolei dużych prędkości między Warszawą a Łodzią – ustaliła „Gazeta Wyborcza”.

W środę ujawniono, że tegoroczne finansowanie Centralnego Portu Komunikacyjnego ma być o 3,5 mld zł niższe od pierwotnie zakładanego, podczas gdy budowa lotniska w Baranowie i związanej z nim infrastruktury wymaga kolejnych wielomiliardowych nakładów. Spółka CPK wystąpiła o 7,4 mld zł dokapitalizowania z budżetu państwa zamiast planowanych wcześniej 10,9 mld zł.

Jak podała „Gazeta Wyborcza”, problemy dotyczą zarówno finansowania lotniska, jak i części kolejowej programu. „Brakuje pieniędzy i pozwoleń, a szybkie pociągi nie pojadą całą trasą Warszawa-Łódź” – czytamy w materiale.

Dokapitalizowanie o 3,5 mld zł niższe od planu

Do 31 lipca 2026 roku wydatki związane z realizacją inwestycji oraz funkcjonowaniem spółki CPK wyniosły łącznie 7 mld 420,4 mln zł ze wszystkich źródeł finansowania. Program obejmuje zarówno przygotowanie i budowę lotniska, jak również infrastrukturę kolejową, drogową i towarzyszącą.

Jednocześnie w tegorocznym finansowaniu programu powstała luka wynosząca 3,5 mld zł. Pierwotny plan przewidywał dokapitalizowanie spółki w wysokości 10,9 mld zł, jednak do Ministerstwa Finansów skierowano wniosek na 7,4 mld zł.

„Do Ministerstwa Finansów jest złożony wniosek o dokapitalizowanie spółki 7,4 mld zł […]. Ze spółki wychodziły wcześniej błędne informacje, jest naprawdę dużo spraw do uporządkowania w CPK. A pierwsza łopata już poszła w Łodzi ponad rok temu przy przygotowaniach do drążenia tunelu dla kolei dużych prędkości. Robota idzie już w Baranowie, a w listopadzie zaczynamy tam właściwe palowanie” – powiedział wiceminister infrastruktury i pełnomocnik rządu ds. CPK Piotr Malepszak.

Lotnisko ma kosztować ponad 41 mld zł

Problemy z finansowaniem pojawiają się po zmianie modelu finansowania inwestycji. Za obecnego rządu zrezygnowano z udziału prywatnego inwestora w budowie centralnego lotniska, którego koszt według aktualnych szacunków ma przekroczyć 41 mld zł.

W poprzednim modelu francuska grupa Vinci Airports wraz z australijskim IFM Global Infrastructure Fund miały objąć 49 proc. udziałów, a prywatny inwestor miał wnieść 8 mld zł. Pozostałe nakłady planowano finansować m.in. z obligacji Skarbu Państwa i kredytów.

Mimo problemów finansowych prace przygotowawcze w Baranowie są prowadzone. Pod terminal pasażerski wykonano 94 próbne pale, trwają też roboty ziemne, budowa dróg dojazdowych, placów manewrowych i tymczasowej infrastruktury technicznej.

Do rozpoczęcia zasadniczego etapu budowy nadal potrzebne są jednak decyzje administracyjne. Na samym obszarze przyszłego lotniska wymaganych jest ponad 95 pozwoleń na budowę dotyczących poszczególnych obiektów.

Bez unijnego dofinansowania dla szybkiej kolei

Problemy finansowe dotyczą również komponentu kolejowego. Spółce CPK nie udało się uzyskać dofinansowania Unii Europejskiej dla kolei dużych prędkości między Warszawą a Łodzią.

Już wcześniej pojawiły się sygnały, że brak zapewnionego finansowania blokuje ogłaszanie kolejnych przetargów na odcinki tej linii. W sierpniu sprawa stała się przedmiotem interpelacji poselskiej, w której przytoczono informacje o wielomiesięcznych zabiegach CPK o możliwość ubiegania się o środki z programu FEnIKS.

Kolej dużych prędkości ma być w tej sytuacji budowana etapami. Dotyczy to zarówno trasy Warszawa-Łódź, jak również dalszych odcinków planowanej linii „Y” w kierunku Wrocławia i Poznania.

Szybkie pociągi nie pojadą od razu całą trasą

Jednym z najbardziej kosztownych elementów planowanej linii jest niemal 10-kilometrowy tunel od Warszawy Zachodniej w kierunku Konotopy. Jego koszt szacowano na 5,5 mld zł.

Odcinek ten ma jednak powstać na końcu. W pierwszym okresie pociągi jadące z Warszawy do lotniska w Baranowie mają korzystać z istniejącej linii przez Pruszków, a następnie w Parzniewie wjeżdżać na nowy odcinek prowadzący do podziemnej stacji przy porcie. Oznacza to, że szybkie pociągi nie pojadą od początku całą planowaną trasą Warszawa-Łódź.

Jednocześnie przesunięto reformę Funduszu Kolejowego, która miała zwiększyć roczne wydatki państwa na kolej z 2 do 10 mld zł. Zmiany, wcześniej planowane od 2027 roku, mają wejść w życie dopiero 1 stycznia 2028 roku.

Mimo problemów spółka zakłada dalsze uruchamianie postępowań inwestycyjnych. Do końca 2026 roku planowane jest ogłoszenie kolejnych 58 postępowań o wartości przekraczającej 40 mld zł, obejmujących zarówno część lotniskową, jak i kolejową.

http://kresy.pl/wydarzenia/media-rzadowi-brakuje-35-mld-zl-na-budowe-cpk-tegoroczne-finansowanie-nizsze-od-planu/

#koalicjaobywatelska #lewackalogika

10

Gdyby się okazało, że Putin w sumie nie jest takim diabłem jak go malują tylko spoko gościem a wojna na wukrainie to wewnętrzna sprawa to jestem ciekaw reakcji przygłupów pokroju socjopaty vel @Socjaldemokrata

Czy w ciągu jednego dnia potrafią się przebiegunować?

Myślę, że mogą z godziny na godzinę wychwalać ruską kulturę, osiągnięcia i zachwalać jakość i cenę ruskich surowców

#takietam #przemyslenia

5

Wajcha powoli idzie w drugą stronę - Wicepremier Włoch chce odbudowy relacji z Rosją. Mówi o powrocie do rosyjskiego gazukresy.pl

Wicepremier Włoch Matteo Salvini opowiedział się za odbudową stosunków z Rosją po zakończeniu wojny na Ukrainie oraz za rozwiązaniem konfliktu w drodze negocjacji. Polityk dopuścił ponowne zakupy rosyjskiego gazu przez Włochy, wskazując jednocześnie na wysokie ceny paliw w Europie.

W poniedziałek w Mediolanie wicepremier Włoch i minister infrastruktury i transportu Matteo Salvini opowiedział się za odbudową relacji z Rosją po zakończeniu wojny na Ukrainie oraz dopuścił wznowienie importu rosyjskiego gazu przez Włochy. Dzień później na jego deklaracje odpowiedział Kreml.

Salvini chce powrotu do rosyjskiego gazu

Salvini uznał, że po zakończeniu wojny możliwe będzie przywrócenie zakupów surowca z Rosji. Jednocześnie sprzeciwił się dalszemu stawianiu na rozwiązania militarne i wskazał na negocjacje jako drogę prowadzącą do zakończenia konfliktu.

„Po zakończeniu konfliktu będzie można wznowić zakup rosyjskiego gazu. Musimy znaleźć rozwiązanie dyplomatyczne – nie poprzez wysyłanie broni, lecz poprzez wspieranie procesu negocjacyjnego” – powiedział wicepremier Włoch Matteo Salvini.

Polityk wskazał przy tym na gospodarcze skutki kryzysów geopolitycznych. Wojna na Ukrainie, sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz zamknięcie cieśniny Ormuz przyczyniły się do wzrostu cen paliw w Europie. Włoski rząd przeznaczył 3 mld euro na ograniczenie skutków podwyżek poprzez obniżenie akcyzy.

Salvini zwrócił również uwagę, że Włochy nie posiadają obecnie energetyki jądrowej. Rząd podejmuje działania zmierzające do odwrócenia wcześniejszego odejścia od atomu, jednak proces ten wymaga czasu.

„Budowanie mostów dialogu”

Dzień później Salvini rozwinął swoje stanowisko, wyrażając nadzieję na możliwie szybkie odbudowanie stosunków z Rosją po zakończeniu wojny. Podkreślił, że nie postrzega Rosji jako zagrożenia.

„Moim celem jest zakończenie konfliktu, tak aby broń została złożona, a dyplomacja mogła ponownie odegrać swoją rolę, kładąc kres atakom, bombardowaniom i śmierci. Jako [były] dziennikarz rozmawiam z dziennikarzami z całego świata: rosyjskimi, chińskimi, amerykańskimi, brazylijskimi i izraelskimi. Nie jesteśmy z nikim w stanie wojny i określiłbym stanowisko włoskiego rządu przez wszystkie te lata jako możliwie najbardziej wyważone w porównaniu ze stanowiskiem niektórych innych” – powiedział Salvini.

„Mam nadzieję, że ten konflikt [na Ukrainie – TASS] zakończy się tak szybko, jak to możliwe” – zaznaczył wicepremier.

Salvini odwołał się również do swojej funkcji ministra infrastruktury i transportu, zestawiając budowę infrastruktury z potrzebą utrzymywania kanałów rozmów między państwami.

„Jako ministra transportu opozycja krytykowała mnie, ponieważ wybuchała Etna i z tego powodu lotnisko było zamknięte. Nie mogę zatrzymać erupcji, ale mogę próbować być skromnym rozjemcą. Jako minister buduję mosty, rozbudowuję porty i lotniska oraz modernizuję linie kolejowe i autostrady, dlatego uważam za bardzo ważne budowanie mostów dialogu między dwoma krajami pozostającymi w konflikcie” – podkreślił minister.

W poniedziałek w Mediolanie Salvini spotkał się również z włoskimi przedsiębiorcami prowadzącymi działalność w Rosji. Spotkanie pozytywnie ocenił ambasador Rosji we Włoszech Aleksiej Paramonow.

„To spotkanie oznacza początek powrotu włoskiego establishmentu do realizmu, pragmatyzmu i zdrowego rozsądku” – powiedział rosyjski ambasador.

„Mam nadzieję, że poglądy wyrażone podczas spotkania zostaną przekazane innym najwyższym przedstawicielom włoskiego rządu oraz właściwym ministrom” – dodał Paramonow.

Kreml odpowiada na deklarację Salviniego

We wtorek na wypowiedź włoskiego wicepremiera dotyczącą możliwości powrotu do rosyjskiego gazu zareagował Kreml. Moskwa nie wykluczyła wznowienia eksportu do Europy Zachodniej, ale uzależniła go od własnych interesów gospodarczych i dostępności odpowiednich ilości surowca.

Dostawy mogłyby zostać wznowione, „jeśli będziemy mieli nadwyżki i będzie to dla nas miało sens ekonomiczny” – przekazał Kreml.

„Jeśli takie dostawy będą opłacalne przede wszystkim dla nas i jeśli będzie możliwe przeznaczenie na ten cel odpowiednich ilości gazu, biorąc pod uwagę, że znaczne wolumeny zostały już skierowane na alternatywne rynki” – powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow o warunkach ewentualnego powrotu rosyjskiego gazu do Europy Zachodniej.

http://kresy.pl/wydarzenia/wicepremier-wloch-chce-odbudowy-relacji-z-rosja-mowi-o-powrocie-do-rosyjskiego-gazu/

#wlochy #rosja #energia #gaz #paliwa

11

CZY PUTIN STANIE SIĘ PRZYJACIELEM EUROPY??? - Dostawy do Europy wstrzymane. Balczun: Rezerwy Orlenu nietknięte, ale sytuacja jest superpoważnanczas.info

Paliwowy gigant Saudi Aramco poinformował klientów z Europy, że anuluje część dostaw zaplanowanych na koniec września. Sytuacja oznacza poważne zagrożenie. Nawet ze strony rządu pojawiło się ostrzeżenie, że sytuacja jest „skrajnie trudna i nieprzewidywalna”.

„Europa musi zmierzyć się z problemami z dostawami ropy z Arabii Saudyjskiej. Saudi Aramco poinformowało swoich europejskich klientów o anulowaniu części dostaw zaplanowanych na koniec września” – poinformował Reuters.

Podkreślono, że koncern ten dostarcza około 40 proc. ropy przerabianej w rafineriach Orlenu, a ten poszukuje ropy z Morza Północnego i innych źródeł, by zastąpić zakłócone rezerwy z Arabii Saudyjskiej.

„Nie komentujemy szczegółów dotyczących konkretnych transakcji handlowych ani prowadzonych postępowań zakupowych” – przekazał Orlen.

W środę koncern wydał komunikat zapewniający, że dostawy ropy do Polski i innych rafinerii Grupy Orlen są realizowane na bieżąco i całkowicie pokrywają zapotrzebowanie. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w radiowej Jedynce był pytany o dostępność paliw w związku z sytuacją.

Jak przekonywał, rezerwy pozostają obecnie nienaruszone. Jednak co będzie w niedalekiej przyszłości, będzie zależne od kilku rzeczy, w tym możliwości realizowania dostaw ropy i pozyskiwania surowca z „alternatywnych kierunków”.

– Orlen jest w miarę zabezpieczony i zdywersyfikowany, co nie znaczy, że możemy spocząć na laurach, bo sytuacja jest superpoważna, od wielu lat czy dekad nie mieliśmy tak skrajnie trudnej i nieprzewidywalnej sytuacji – przyznał minister Balczun.

Dodał, że od początku napaści Żydów i Amerykanów na Iran jednym z głównych zadań było zabezpieczenie dostaw.

– Rezerwy są nienaruszone, ale wszystko będzie zależeć od tego, co przyniosą kolejne tygodnie – ocenił.

Wskazał też, że Orlen poszukuje ropy na rynku spotowym (tzw. rynek natychmiastowy) i „wszystkie kraje teraz o to walczą”.

– Tego, co przyniesie przyszłość, nikt odpowiedzialny dzisiaj nie powie, natomiast robimy wszystko, aby stabilność dostaw była zachowana – zapewnił.

W środę Orlen poinformował też o zakontraktowaniu 16 dodatkowych dostaw na kierunku polskim, czeskim i litewskim. Ropa pochodzi z Norwegii, Zjednoczonego Królestwa, Algierii, Kazachstanu, Azerbejdżanu i obu Ameryk.

W piątek saudyjskie Ministerstwo Energii poinformowało o tymczasowym wstrzymaniu pracy ropociągu Wschód-Zachód wskutek ataku w rejonie Rijadu i Medyny. Magistrala była wykorzystywana jako alternatywna trasa transportu ropy w związku z blokadą cieśniny Ormuz.

Według Associated Press, powołującej się na przedstawicieli lokalnych władz, ropociąg może być nieużywany przez kilka tygodni. Z kolei amerykański sekretarz ds. energii Chris Wright wyraził oczekiwanie „szybkiego wznowienia” jego pracy.

http://nczas.info/2026/09/16/dostawy-do-europy-wstrzymane-balczun-rezerwy-orlenu-nietkniete-ale-sytuacja-jest-superpowazna/

#ropanaftowa

6