Citizen Vigilante - Polecam!

Sanders (Armie Hammer) postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i wypowiada wojnę światkowi przestępczemu swojego miasta. Jako samozwańczy zamaskowany mściciel sam wymierza sprawiedliwość, co szybko przynosi mu medialny rozgłos.

Społeczeństwo ma go za bohatera, który zdecydował się robić to, o czym wszyscy myśleli, ale na co nie mieli odwagi. Inne zdanie na ten temat mają jednak stróże prawa, komendant policji jest zdeterminowany by zrobić wszystko, aby powstrzymać człowieka, który wziął prawo w swoje ręce.

http://www.filmweb.pl/film/Citizen+Vigilante-2026-10069547

Zdjęcie

#film #nachodzcy #imigracja #imigranci #sprawiedliwosc

9

#wojna #mendia

Jak sie urabia opinie publiczną w wykonaniu zachodniackich cweliberalnych mendiów.

Zdjęcie

Jak wiadomo, służby specjalne i agencje wywiadowcze sie zwierzają pętakom z tego co sie dzieje za zamkniętymi drzwiami.

6

Protest narodowców w Muzeum POLIN. Chciano wybielić komunistyczną prokurator. „Skutecznie przerwaliśmy to haniebne spotkanie” [VIDEO]x.com

http://x.com/MWszechpolska/status/2095214110862422211

W środę w Muzeum POLIN miało odbyć się spotkanie, na którym planowana była dyskusja na temat stalinowskiej prokurator Heleny Wolińskiej. Młodzież Wszechpolska interweniowała, by nie dopuścić do wybielenia żydokomunistycznej prokurator.

Na profilu MW pojawiło się nagranie z interwencji.

„Wszechpolacy nie pozwalaja na to, by Muzeum POLIN gloryfikowało komunistycznych oprawców Polaków! Dziś w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN wyraziliśmy sprzeciw Polaków przeciwko spotkaniu, na którym wybielano stalinowską prokurator Helenę Wolińską. Zakłóciliśmy ten czerwony spęd i pokazaliśmy, że tu jest Polska” – napisano w opisie filmu.

„Ta obrzydliwa postać była kluczową figurą podczas stalinowskich procesów, w ramach których skazano choćby generała Augusta Fieldorfa '„Nila’! To niewytłumaczalne, że instytucja utrzymywana z polskich pieniędzy zajmuje się wybielaniem oprawców Polaków! Oczywiste jest, że dla takich instytucji nie powinno być w Polsce miejsca” – podkreślono.

„Hańba czerwonym katom i tym, którzy ich wybielają!” – podsumował administrator profilu MW na X.

Na nagraniu widać grupę Młodzieży Wszechpolskiej trzymającej transparent z podobizną Heleny Wolińskiej i napisem „stalinowska prokurator”. Poniżej zaś są podobizny jej ofiar, w tym gen. August Emil Fieldorf ps. „Nil”. Polacy krzyczeli „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”.

– Działacze MW przerwali skandaliczne spotkanie, które wybielało postać Heleny Wolińskiej, stalinowskiej prokurator, która odpowiadała za wyroki na polskich patriotach, m.in. na generale „Nilu” – powiedział działacz MW.

– Dzięki aktywności działaczy MW udało się doprowadzić do przerwania tego haniebnego spotkania i skutecznie przeszkodziliśmy – podkreślił.

Z kolei w poście Marcina Osowskiego podkreślono, że działacze MW „zostali fizycznie zaatakowani przez 'tolerancyjną’ publikę”.

„Ponadto usłyszeliśmy, że jesteśmy 'narodowo-katolickimi kurwami’ oraz że powinno się nas zamknąć w sali i… 'zagłodzić’. To, delikatnie rzecz ujmując, dość niestosowne słowa, biorąc pod uwagę miejsce prelekcji” – podkreślił Osowski.

Kim była Helena Wolińska

Helena Wolińska, właściwie Felicja Danielak, urodziła się 27 lutego 1919 roku w Warszawie. W 1936 roku wstąpiła do Komunistycznego Związku Młodzieży Polski. W 1938 roku rozpoczęła studia na Wydziale Prawa UW, które ukończyła po wojnie.

Po inwazji Niemiec uciekła do Lwowa, który znalazł się pod okupacja sowiecką. Tam wstąpiła do Komsomołu. W listopadzie 1941 roku trafiła z rodziną do warszawskiego getta, z którego uciekła. W 1942 roku wstąpiła do PPR, a potem do PZPR.

Robiła karierę w czerwonych strukturach, ostatecznie dorabiając się stopnia podpułkownika w okupacyjnym Ludowym Wojsku Polskim. Zasiadała w komisji weryfikującej sędziów i prokuratorów wojskowych.

Z ziem polskich okupowanych przez komunistów uciekła w wyniku antyżydowskich czystek wśród komunistów. W czerwcu 1967 roku wykluczono ją z PZPR za krytykę przemówienia Władysława Gomółki. Wyjechała krótko potem z PRL, a na początku lat 70-tych osiadła w Zjednoczonym Królestwie. Tam została naturalizowana i żyła spokojnie do śmierci.

Londyn uchronił ją przed jakąkolwiek karą

Po teoretycznym upadku komunizmu na terenach polskich próbowano wyciągnąć wobec żydokomunistki konsekwencje. Postawiono jej zarzut bezprawnego pozbawiania wolności w latach 1950–1953 24 żołnierzy Armii Krajowej. Wśród nich był gen. bryg. August Emil Fieldorf „Nil”.

W 2006 roku Londyn odrzucił wniosek o ekstradycję pod pretekstem tego, że Wolińska była naturalizowana jako bezpaństwowiec. Okupujące Polskę władze PRL wydały jej bowiem w momencie wyjazdu dokument twierdzący, że nie jest obywatelką Polski. Sama żydokomunistka zaś zasłaniała się tym, że oskarżenia wobec niej to antysemityzm i nie przyznawała się do zarzucanych jej czynów.

Helena Wolińska zmarła nie ponosząc konsekwencji za życia pod koniec listopada 2008 roku w Oksfordzie. Żyje jej syn Tomasz, urodzony w 1957 roku.

http://nczas.info/2026/09/03/protest-narodowcow-w-muzeum-polin-chciano-wybielic-komunistyczna-prokurator-skutecznie-przerwalismy-to-haniebne-spotkanie-video/

#zydzi #mordercy #zbrodniarze #zydokomuna #Polska

13

UKROFILE NA PEŁNEJ - Norwedzy zajęli rosyjski statek na poczet odszkodowania dla Ukrainykresy.pl

Władze Norwegii zajęły rosyjski statek jaki wpłynął do portu Barentsburg na Svalbardzie. Ma stanowić zabezpieczenie odszkodowań jakich od Rosji domaga się ukrainki koncern Naftohaz.

Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze w 2023 roku nakazał Rosji zapłatę Naftohazowi 4,22 miliarda dolarów plus odsetki w ramach odszkodowania za mienie ukraińskiego koncernu państwowego, jakie Rosjanie przejęli na Krymie. Norwegia tłumaczy swoje działanie zabezpieczeniem mienia rosyjskiego na poczet wykonania tego orzeczenia, podał „Kyiv Independent”.

Zajęcie statku przez norweskich funkcjonariuszy nastąpiło na podstawie decyzji Sądu Rejonowego Nord-Trondelag i Sor-Trondelag z 31 sierpnia. Zajęta w porcie jednostka to „Profesor Mołczanow”, rosyjskiego statku państwowego wykorzystywanego do rejsów badawczych wokół archipelagu Svalbard na Oceanie Artkycznym.

Gubernator Svalbardu Lars Fause postanowił, że rosyjski statek pozostanie w Barentsburgu do czasu wydania innego postanowienia sądowego, poinformowało jego biuro w oświadczeniu.

Fause zapewnił, że będzie opiekował się załogą i pasażerami na pokładzie statku we współpracy z Trust Arcticugol, rosyjskim przedsiębiorstwem państwowym, które zarządza rosyjskim górnictwem na terenie archipelagu.

Kolejny ważny krok w kierunku przywrócenia sprawiedliwości za nieodwracalne przejęcie aktywów Naftogazu na Krymie przez Rosję” – przekazał w oświadczeniu pełniącego obowiązki prezesa Naftogazu Serhij Fiodorenko.

Francja i Wielka Brytania przeprowadziły już abordaże na dwa tankowce przewożące ropę naftową dla Rosji.

http://kresy.pl/wydarzenia/norwedzy-zajeli-rosyjski-statek-na-poczet-odszkodowania-dla-ukrainy/

#norwegia #ukrofile #ukraina #rosja

6

Ciąg dalszy strzelaniny w Szwajcarii. Zatrzymany to 43 letni Szwajcar, który sam się zgłosił na policję ale w swoim kantonie (Jura) a nie tam gdzie strzelał (Aarau). Broń legalna chociaż koleś wykazuje cechy niepełnosprawności psychicznej. Powód? Nieznany, prawdopodobnie mu po prostu odjebało.

@pentakilo taki powód przypuszczałeś? Bo ja prawie, chociaż bardziej stawiałem na wkurwionego rolasa, któremu za głośno muza grała.

#szwajcaria #swissinfo

5

10 LAT WCZEŚNIEJ - "Ich rany to nasze rany". Rodzice i nauczyciele wspominają dzieci zabite w Donbasiewiadomosci.onet.pl

— 72 młode życia. 72 małych ludzi, którzy już nigdy nie pójdą do szkoły. Nie otworzą piórnika i nie wyjmą z niego linijki ani ołówka. O tych maleńkich aniołach musimy pamiętać zawsze, choć zostały nam po nich tylko fotografie. Cząstka naszych dusz na zawsze pozostanie z nimi. Nigdy tego nie wybaczymy, bo ich rany to nasze rany, które będą boleć do naszej śmierci — takimi słowami rozpoczyna się rok szkolny 2016 w Donieckiej Republice Ludowej.

Na centralnym placu w Doniecku, tuż przy pomniku Lenina, zebrała się kilkusetosobowa grupa ludzi. Skrzyknęli się na WKontakcie, rosyjskim odpowiedniku Facebooka. W ostatniej chwili dołączyli do nich donieccy oficjele. Wszyscy przyszli, by oddać cześć poległym w Donbasie dzieciom. Są wśród nich rodzice, dziadkowie, rodzeństwo i znajomi zabitych.

— Saszka tak się dobrze uczyła. Tak dźwięcznie się śmiała cały czas. Liczyła dobrze i już czytała — opowiada, łkając, starsza kobieta, której wnuczka zginęła w ostrzale artyleryjskim. Obejmuje ją jej mąż i siostra. W czarnych, żałobnych ubraniach przyszli na plac Lenina, gdzie oprócz setek ludzi pojawiły się także zdjęcia zabitych dzieci. — Jechaliśmy do Dobropola. Z Doniecka to parę kilometrów. Czemu strzelali do nas? Nie wiem, ale tak walili w domy dookoła, że nie został kamień na kamieniu — dodaje staruszek. — Swoje życie bym oddała, żeby Sasza mogła dalej żyć — mówi załamującym się głosem jego żona.

— Przykro zaczynać rok szkolny od takich strasznych wspomnień. Ciężko dobrać słowa, kiedy wokół są cierpiący rodzice — zabrał głos zastępca ministra obrony narodowej DRL Eduard Basurin podczas spotkania w centrum Doniecka. — Trzeba jednak żyć dalej i to z podniesioną głową. Wypłakaliśmy już swoje i na pewno uronimy jeszcze nie jedną łzę — mówił z kamiennym wyrazem twarzy żołnierz. — Wy, rodzice, bracia, siostry, babcie i dziadkowie, możecie być pewni, że nikt nie zapomni o tych małych aniołach. Wy módlcie się, żeby nikt już nigdy nie musiał tak płakać na mogiłach, a my was nie zawiedziemy i włożymy maksimum siły, aby pomścić ich śmierć. Sprawimy, że wróg, który wszedł do naszego ogrodu zza granicy, będzie uciekał z przerażenia. Tak, jak oni zaatakowali nas, tak my pójdziemy na nich — zakończył przemówienie Basurin, otrzymując gromkie brawa.

Złość

W międzyczasie na prowizoryczną scenę udekorowaną flagami DRL, tuż pod pomnikiem Lenina, wychodzą kolejni rodzice i dziadkowie. — Nikita tak sobie dobrze radził w szkole — opowiada Olga Nikolajowna. — Już się nigdy nie dowiem, kim zostałby w przyszłości. Kim byłyby jego dzieci. Nawet nie mam siły już o tym myśleć — mówi przez łzy. — Chciałabym się tylko dowiedzieć, kto mu to zrobił, a później sama bym go zabiła — dodaje zdenerwowana i rozedrgana kobieta.

Tuż obok stoi na oko 80-letnia pani wsparta o drewnianą laskę. W rękach ma cztery zdjęcia. Podczas jednego z bombardowań miasta, we własnym domu, zginęli wszyscy członkowie jej rodziny. Dwie dziewczynki — Kristina i Aleksandra oraz ich rodzice. — W mojej duszy czuję taki ból... — przerywa. — Czuję taki ból, którego nie zmierzysz niczym — mówi. — Dałabym wszystko, żeby wrócili. Znowu mogłabym opowiadać im bajki, czytać książki. Ale ich już nie ma i nie będzie. Wiem to i pamiętam, jak tylko coś gruchnęło... rozwaliło cały dom... — znów przerywa. — Dlaczego akurat my? Dlaczego do nas strzelali? Za co? — zadaje pytania, na które najprawdopodobniej nigdy nie pozna odpowiedzi. — Przecież też jesteśmy ludźmi. W czym jesteśmy gorsi, że można nas tak zabijać bezkarnie? Ja już chcę tylko pokoju. Niech nie giną więcej nasze dzieci.

— Kiedy mówimy o prawach człowieka, to nie można rozgraniczać ich na narodowość — powiedziała Daria Morozowa, rzecznik praw człowieka Donieckiej Republiki Ludowej. — Łatwo jest przedstawiać statystyki. Każdy z nas wie jednak, że za każdą cyfrą kryje się osobne, niewinne życie. 43 chłopców i 29 dziewczynek. Tyle ofiar zabrała zbrojna agresja ze strony Ukrainy — mówiła łamiącym się głosem Morozowa. — Kto by pomyślał, że po 70 latach od zakończenia II wojny światowej to właśnie u nas będzie powtarzać się ta tragiczna historia. Ten sam strach, który przeżywali ich pradziadkowie i prababki przyjdzie czuć dzieciom w Donbasie. Dziś, kiedy nie ma ich już z nami, musimy szukać ich dusz w pozostawionych rysunkach, wierszykach czy zabawkach. Ta wojna pozostanie na długo w naszej pamięci i w snach. Mimo to dzieci Donbasu nie będą siedzieć zamknięte w piwnicach. To w końcu potomkowie górników i robotników, którzy ciągle oddają życie za swój kraj — zakończyła przemówienie Morozowa.

— Miał właśnie skończyć szkołę, ale uratował mi życie — mówi mama Danii. — Przykrył mnie własnym ciałem. Ja zostałam raniona, a on... umarł. Jeszcze całkiem niedawno mi mówił... tak bardzo cię kocham, mamo. Teraz ja to powtarzam w kółko i mam nadzieję, że mnie słyszy. Kocham cię, kocham, kocham cię Dania. Tylko ciebie mi teraz w domu brakuje. Bez ciebie już słońce nie świeci tak samo, trawa nie jest tak zielona. Miał tylko 16 lat i 10 miesięcy... dwa do urodzin... i nie dożył...

Konflikt na wschodniej Ukrainie rozpoczął się w marcu 2014 roku protestami przeciwko rewolucji na Majdanie oraz tuż po tzw. kryzysie krymskim. W maju tamtego roku, po zajęciu przez rebeliantów budynków Administracji Obwodowej, Doniecka Republika Ludowa ogłosiła niepodległość i postanowiła odłączyć opanowane terytorium od Ukrainy. Separatystom początkowo udało się zająć nawet miasto Słowiańsk. Później, zmuszeni do odwrotu przez regularne wojska ukraińskie, cofnęli się aż do Doniecka.

Najostrzejsze walki toczyły się między siłami DRL a armią ukraińską o lotnisko. Początkowo wszystko działo się w granicach miasta. Niemal całkowitemu zniszczeniu uległy wtedy obrzeża, gdzie przebiegała regularna linia frontu. Większość okolicznych mieszkańców została ewakuowana lub uciekła, ale byli i tacy, którzy mimo ostrych walk zostali, a także i tacy, którzy zginęli w trakcie przemieszczania się wzdłuż formującej się linii frontu. Ostrzał padał wtedy z każdej strony.

Strach

Szkoła numer 63 w dzielnicy Kujbyszewskiej w Doniecku znajduje się niedaleko ostrzeliwanej regularnie dzielnicy Kijowskiej. Rozpoczęcie roku szkolnego niesie tutaj za sobą wspomnienie sprzed dwóch lat. Na boisku położonym na niewielkim wzniesieniu ponad szkołą zginęła dwójka dzieci: Wiktor i Andriej. Do dziś widać ślady odłamków na metalowym ogrodzeniu, bramce i na słupkach. Na ziemi dwie ciemne smugi. Wybuch nastąpił w narożniku boiska, gdzie mecz rozgrywało dziewięciu chłopców. Oprócz dwóch zabitych czterech zostało rannych, w tym Mikołaj.

— Graliśmy w piłkę tu obok na boisku. Nagle jakiś pocisk poleciał w naszą stronę. Pamiętam, że wtedy w ogóle mocno strzelali. Ale pomyśleliśmy, że pewnie chwilę tylko to potrwa. Jak zwykle. Poza tym była dopiero szesnasta — mówi 13-latek.

— Dzieci często tam grały. Brały klucze do furtki od pani portierki i szły — mówi Swietlana Nikolajowa, nauczycielka ze szkoły 63. — Nagle buch. Coś uderzyło obok. Ojciec jednego z chłopców mieszkał niedaleko. Od razu przybiegł na miejsce. To, co znalazł... — przerywa. — Za chwilę zjechało się wielu reporterów, fotografów. Pytali, co się stało. Tylko po rozerwanej siatce i śladach na ziemi można było mniej więcej rozpoznać trajektorię lotu, ale do dziś nie można jednoznacznie powiedzieć, skąd to nadleciało. Od strony lotniska. Tak mówią [północny zachód miasta, miejsce starć armii ukraińskiej z rebeliantami].

— Ja byłem ranny w nogę, w rękę i lekko w głowę — opowiada Mikolaj.

— A teraz, gdzie gracie w piłkę? — pytam.

— Na tym samym boisku.

— I nie boicie się? Nie strzelają już?

— Strzelają cały czas, ale lekko.

To jeden z najtragiczniejszych obrazów wojny w Donbasie. Organizacje pozarządowe alarmują, że dzieci wychowujące się w rejonie konfliktu tracą poczucie zagrożenia. Przyzwyczajone do wybuchów i strzałów tracą naturalny odruch ucieczki. Zostają i giną.

Nowe boisko zostało zbudowane tuż obok wyremontowanej szkoły. Pracę wsparła finansowo fundacja oligarchy urodzonego w Doniecku, właściciela hoteli, stadionu i klubu Szachtar Donieck, Rinata Achmetowa. Do dziś po mieście krążą legendy, że biznesmen zapowiedział obu stronom, że jeśli jakaś rakieta spadnie na stadion, to sam się z nimi rozliczy. Boisko przy szkole nie miało tyle szczęścia.

— Kiedyś, przed wojną mieliśmy tu jakieś 500 dzieci — wspomina dyrektorka Ludmiła Dmytruk. — Dziś rok szkolny zaczyna 255. Jeszcze 25 maja nie wiedzieliśmy dokładnie, ilu będziemy mieć uczniów. Zapisanych było 109. Po prostu rodzice nie wiedzieli, czy rok szkolny się w ogóle rozpocznie. Poza tym bardzo dużo ludzi wyjechało — przyznaje dyrektorka. Donieck po Kijowie, Charkowie i Odessie to największe miasto Ukrainy z prawie milionem mieszkańców. Przed wojną. Dziś zostało ich nie więcej niż połowa. Szacuje się, że w całym Donbasie może mieszkać teraz co najwyżej dwa miliony ludzi.

Aleje aniołów

Po stronie ukraińskiej sytuacja wygląda niestety podobnie. Wiaczesław Abroskin, szef policji obwodu donieckiego informował o 50 zabitych dzieciach w ciągu dwóch lat. Według oficjalnych statystyk w rejonie jeszcze w 2013 roku było 657 tysięcy dzieci. Dziś liczba ta spadła do 300 tysięcy.

Szkoła numer 63 to nie jedyna, gdzie trafiły zabłąkane pociski. Wasylina Grigorjewna jest dyrektorką szkoły nr 57 w donieckiej dzielnicy "Kijowska", która była ostrzelana jako jedna z pierwszych w mieście. Jak podawała w październiku 2014 roku administracja obwodowa, pocisk eksplodował kilka metrów od murów budynku.

W szkole przebywało wtedy ponad 200 osób, w tym 70 dzieci i 28 nauczycieli. Cztery osoby zginęły, kilkanaście trafiło do szpitali. Na szczęście wtedy ofiarami nie były dzieci. — Tak nie może być dłużej. Dziś zaczynamy nowy rok szkolny i dzieci, a także ich rodzice chcą być pewni, że ich pociechy wrócą z lekcji całe i zdrowe. Niech nie powiększa się już aleja aniołków — powiedziała dyrektorka.

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ich-rany-to-nasze-rany-rodzice-i-nauczyciele-wspominaja-dzieci-zabite-w-donbasie/p6brnv

#donbas #ukraina

5

Atak dronów na szkołę w Starobielsku. Rosja grozi odwetemonet.pl

22 maja nad ranem ukraińskie drony uderzyły w policealną szkołę pedagogiczną w Starobielsku w okupowanym obwodzie ługańskim. Kreml oskarżył Ukrainę o terroryzm. Ukraińcy twierdzą, że uderzyli w miejsce szkolenia operatorów dronów.

Atak na kolegium w Starobielsku ostro skomentowało dziś rosyjskie MSZ Takie. Resort zalecił cudzoziemcom opuszczenie ukraińskiej stolicy, a mieszkańcom Kijowa — unikanie zbliżania się do obiektów wojskowych i administracyjnych.

Według oświadczenia atakując kolegium w Starobielsku, "junta Zełenskiego i jej zachodni sponsorzy zademonstrowali całemu światu swoje rażące lekceważenie norm międzynarodowego prawa humanitarnego".

"Wszystko to przelało czarę cierpliwości" — stwierdziło rosyjskie MSZ. Resort poinformował, że rosyjska armia przystępuje więc do "konsekwentnego zadawania systematycznych uderzeń w przedsiębiorstwa ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego w Kijowie", w tym na miejsca "projektowania i przygotowania do użycia bezzałogowych statków powietrznych".

— Uderzenia będą wymierzane także w centra podejmowania decyzji oraz stanowiska dowodzenia" — dodano w komunikacie.

MSZ zaznaczyło, że przedsiębiorstwa wojskowe i obiekty administracyjne są "rozproszone po całym Kijowie", dlatego zaleciło cudzoziemcom, w tym pracownikom placówek dyplomatycznych i organizacji międzynarodowych, "jak najszybsze opuszczenie miasta". Resort ostrzegł również mieszkańców Kijowa, by "nie zbliżać się do obiektów wojskowych i administracyjnej infrastruktury reżimu Zełenskiego".

Rosyjskie władze zaprosiły na miejsce ukraińskiego ataku kilkunastu zagranicznych dziennikarzy, a propaganda zaczęła oskarżać Zachód o "obojętność" na "ukraińskie zbrodnie".

MSZ zaznaczyło, że przedsiębiorstwa wojskowe i obiekty administracyjne są "rozproszone po całym Kijowie", dlatego zaleciło cudzoziemcom, w tym pracownikom placówek dyplomatycznych i organizacji międzynarodowych, "jak najszybsze opuszczenie miasta". Resort ostrzegł również mieszkańców Kijowa, by "nie zbliżać się do obiektów wojskowych i administracyjnej infrastruktury reżimu Zełenskiego".

Rosyjskie władze zaprosiły na miejsce ukraińskiego ataku kilkunastu zagranicznych dziennikarzy, a propaganda zaczęła oskarżać Zachód o "obojętność".

Wcześniej "władze Ługańskiej Republiki Ludowej" poinformowały, że w nocy z 21 na 22 maja ukraińskie drony uderzyły w pedagogiczną szkołę policealną (tzw. koledż) w Starobielsku w okupowanym obwodzie ługańskim. Według danych tzw. ŁRL w wyniku ataku zginęło 21 osób, a 42 zostały ranne. W chwili ataku w budynku miało znajdować się 86 nastolatków w wieku od 14 do 18 lat.

Sztab Generalny armii ukraińskiej zaprzecza, jakoby celem była szkoła w Starobielsku. Według jego wersji Siły Zbrojne Ukrainy zaatakowały jeden ze sztabów rosyjskiej jednostki specjalnej "Rubikon", szkolącej operatorów dronów. Ukraiński sztab generalny nazwał również "manipulacją" doniesienia rosyjskich mediów o tym, że ukraińskie wojsko miało wyrządzić szkody ludności cywilnej. Jak na razie nie ma niezależnego potwierdzenia ukraińskiej wersji.

Na rosyjską odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Już w nocy z 23 na 24 maja Rosja przeprowadziła zmasowany atak rakietowy na Ukrainę, w tym na Kijów. W wyniku ostrzału w ukraińskiej stolicy zginęły dwie osoby, a 91 zostało rannych.

Podczas ataku rosyjska armia użyła rakiety balistycznej systemu Oriesznik. Jednak jak przekonują ukraińskie władze, supernowoczesna rosyjska rakieta balistyczna zniszczyła jedynie kilka garaży w położonej niedaleko od Kijowa Białej Cerkwi pod Kijowem

Wcześniej ukraińska stolica przeżyła jeden z najkrwawszych ataków tej wojny 14 maja, gdy rosyjska rakieta zniszczyła dom mieszkalny grzebiąc pod nim 24 osoby.

http://www.onet.pl/informacje/belsatpl/atak-dronow-na-starobielsk-rosja-grozi-uderzeniami-w-kijow/zg83cpd,0666d3f1

#ukraincy #mordercy

6

http://youtu.be/JjcOOwtzBlo

dyrektor szpitala stoi z założonymi rękami i z rozbrajającą szczerością przyznaje, że zatrudniają DWA RAZY WIĘCEJ pracowników niż potrzeba🤣

#nfz #polska

9

#budowa #budujezlurkiem #dom #pytanie

Lurcy jest zadanie. Mamy taką ścianę, inwestor sobie życzy strukturę + mandale z szablonu. Wykonanie to wolna amerykanka i inwencja własna.

Jak waszym zdaniem wykonać zadanie by nie było obciachu i ładnie wyglądało?

Ktoś coś? Jakieś pomysły?

Zdjęcie

8