#polska #ukraina #sikorski

Setki miliardów pomocy, wypatroszona armia, rozwalone finanse publiczne, giga zadłużenie, skasowanie oszczędności Polaków inflacją i to wszystko na marne? Nawet ochłapu nie rzucą?

11

Jak to było? "Banderyzm na Ukainie popiera jedynie margines".

#ukraina

22

Rozpoczęła sią ukraińska operacja antypolska? Sybiha oskarża Polaków o prześladowanie Ukraińcównczas.info

Ukraińcy szybko eskalują spór z Polską. Można powiedzieć, że to już poważny konflikt dyplomatyczny. Minister Spraw Zagranicznicznych Ukrainy Andrij Sybiha oskarżył Polaków p prześladowanie Ukraińców w Polsce.

W jednym z porannych wywiadów telewizyjnych w sobotę 21 czerwca MSZ Ukrainy Andrij Sybiha oskarżył Polaków o prześladowanie Ukraińców w Polsce.

„Już teraz obserwujemy znaczny wzrost nastrojów antyukraińskich w Polsce. Jako minister otrzymuję informacje o faktach, a jest ich wiele w różnych regionach Polski – ataki na Ukraińców, ich poniżanie, znęcanie się nad dziećmi w szkołach. To jest nienormalne. I mówiliśmy o tym kanałami dyplomatycznymi. Zareagujmy razem na naszych polskich przyjaciół” – mówił Sybiha.

„Trudno znaleźć takie przejawy ksenofobii w innych krajach. Prawda? A co do Ukraińców, to tylko się nasila i narasta. To teraz zagrożenie dla ich życia. Dlatego bardzo ważne jest dla nas, aby emocje odłożyć na bok. Mamy mechanizmy, mamy pozytywne doświadczenia, jest wola. Ale ważne jest, aby to było po obu stronach. Ukraina jest gotowa.”

„Jesteśmy gotowi na szczery, równy dialog. W ten sposób rośnie nasza podmiotowość. Tak, udowodniliśmy, że teraz nie musimy nikomu niczego udowadniać, dzięki naszym żołnierzom na polu walki, dzięki naszym możliwościom, dzięki wzrostowi naszej roli. Teraz widzimy, jaką rolę naprawdę odgrywa Ukraina i będziemy ją wypełniać.”

„Tak, niektórym może się to nie podobać, ale takie są realia. To realia, od których nie da się uciec. Więc do dzieła. Doceniamy wszelką udzieloną pomoc. Doceniamy współpracę z naszymi polskimi przyjaciółmi” – stwierdził Sybiha.

Nie ulega wątpliwości, że to eskalacja sporu pomiędzy Polską a Ukrainą ws. ludobójców z UPA. Ukraina straciła w oczach świata, ponieważ po odebraniu Orderu Orła Białego przez prezydenta Karola Nawrockiego prezydentowi Wołodymirowi Zelenskiemu, światowe media licznie opisywały tło tej sprawy i zbrodnie Ukraińskiej Armii Powstańczej.

Sybiha już oskarżył prezydenta Nawrockiego o ten konflikt a teraz oskarża Polaków o prześladowanie Ukraińców w Polsce. Jest to celowa strategia mając zdeprecjonować Polaków w oczach świata. Jednak znając Ukraińców to niekoniecznie skończy się tylko na słowach dyplomatów. W Polsce mogą pojawić się prowokacje, rzekome „prześladowania” Ukraińców, które będą nagłaśniane. Polskie służby specjalne powinny być wyjątkowo czuje. Ukraińska agentura w Polsce jest wyjątkowo liczna i aktywna.

http://nczas.info/2026/06/21/rozpoczela-sia-ukrainska-operacja-antypolska-sybiha-oskarza-polakow-o-przesladowanie-ukriancow/

#ukraina #Polska

11

Zelenski: „Niech spier… i Polska, i Polacy!” Kulisy polsko-ukraińskiego sporunczas.info

Relacje polsko-ukraińskie znalazły się w głębokim kryzysie, którego źródeł nie sposób sprowadzić wyłącznie do sporów historycznych wokół zbrodni wołyńskich czy symboliki UPA. Kluczową rolę odgrywa postawa prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zelenskiego, który zamiast dążyć do porozumienia z polskim prezydentem Karolem Nawrockim, ignoruje próby dialogu i odmawia jakichkolwiek gestów dobrej woli. Prawdziwy obraz sytuacji, ukazujący zarówno arogancję ukraińskiej władzy wobec sojusznika, jak i poważne problemy wewnętrzne Kijowa utrudniające konstruktywną współpracę, wyłania się z doniesień medialnych oraz krytycznych analiz pochodzących z samej Ukrainy.

Polska wyszła z propozycjami porozumienia. Zelenski milczał

Jak pisze Zbigniew Parafianowicz dla portalu WP.pl, prezydent Nawrocki udzielił ukraińskiej stronie dodatkowego czasu na reakcję po kontrowersyjnej decyzji Zelenskiego o nadaniu Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” imienia „bohaterów UPA”. Planowana była rozmowa telefoniczna, podczas której Ukraina miała zobowiązać się do otwarcia znacznej liczby miejsc dla polskich ekip ekshumacyjnych ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Zelenski jednak nie zadzwonił ani nie podjął żadnych działań.

Po wyjeździe z Warszawy szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego Kyryła Budanowa sprawy utknęły w martwym punkcie. Polska strona zaproponowała kompromisowe rozwiązania, takie jak przeniesienie jednostki pod skrzydła HUR lub SBU albo wspólną deklarację historyczną wzorowaną na polsko-izraelskiej z 2018 roku, jednak ukraińska władza nie wykazała zainteresowania.

Szanse na porozumienie malały, Zelenski czuje się silny dzięki postępom w integracji z UE, atakom na Moskwę oraz udziałowi w szczytach G7, ignorując potrzeby polskiego partnera. Polska wywiązała się ze swoich zobowiązań, dając czas na namysł, podczas gdy strona ukraińska grała na zwłokę.

Tak językiem dyplomacji sprawę opisał szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP Marcin Przydacz.

„Strona ukraińska miała pełną świadomość tego, że próby gloryfikacji zbrodniarzy spod znaku UPA spotkają się z adekwatną reakcją strony polskiej. Prezydent Wołodymyr Zełenski miał pełnię możliwości wycofania się ze swojej złej decyzji. W ostatnich tygodniach prowadzony był aktywny dialog z Kijowem. O taki dialog i czas wnosiła strona ukraińska. Spotkało się to z naszą otwartością. Niestety, nie przyniósł on zmiany podejścia władz Ukrainy do kwestii nazwania jednej z jednostek wojskowych imieniem tzw. „bohaterów” UPA. Dialog w dyplomacji ma sens, ale tylko wtedy, gdy ma prowadzić do pozytywnych rezultatów i tylko wtedy, gdy dwie strony są tym zainteresowane. Dialog jako gra na czas powinien zostać ukrócony. I tak też było w tym przypadku. Polska nie będzie zamykać oczu na gloryfikację zbrodniczej organizacji. Tysiące niewinnych ofiar ludobójstwa wołyńskiego nie zostaną nigdy zapomniane. Nigdy też nie będzie zgody na gloryfikację ideologów i wykonawców tego ludobójstwa.”

„Niech spier… i Polska, i Polacy”

Były deputowany Rady Najwyższej Ihor Mosijczuk, cytowany na portalu X przez ukraińskiego blogera Myroslava Oleshko, ujawnił, że podczas narady w gabinecie prezydenckim Zelenski miał powiedzieć dosłownie: „Niech spier… i Polska, i Polacy”. Miało to nastąpić w kontekście odmowy rozwiązania sporu o pamięć historyczną poprzez dialog między polskimi i ukraińskimi historykami. Zelenski kategorycznie odrzucił taką propozycję, mimo że ukraińscy historycy sami ją sugerowali.

Tak opisuje to Mosijczuk: „Ukraińscy historycy i przedstawiciele ukraińskiej nauki historycznej po pierwszych wypowiedziach Nawrockiego rozmawiali z Zelenskim i zaproponowali rozwiązanie tego problemu poprzez przekazanie dialogu o pamięci historycznej i przeszłości historykom — zarówno ukraińskim, jak i polskim. Zelenski stanowczo odmówił. U ludzi, którzy z nim rozmawiali, a później rozmawiali ze mną, powstało wrażenie, że ma do tego osobisty stosunek. Że to dla niego coś osobistego. Ponieważ gdy zaproponowano mu rozwiązanie sporu poprzez naukowy dialog historyczny, odpowiedział: „Niech spier… i Polska, i Polacy”…”

Mosijczuk przypomniał także sprawę ukraińskiego zboża, które przez miało jechać tranzytem przez Polskę. „Ukraińscy rolni oszuści i złodzieje uznali jednak, że taki transport jest zbyt kosztowny, i przy pomocy takich samych polskich oszustów i złodziei zaczęli sprzedawać to zboże na polskim rynku. W rezultacie ceny gwałtownie spadły, a najbardziej ucierpieli polscy rolnicy” – mówił Mosijczuk. Zelenski wiedział o tym procederze, ale nie zareagował.

Korupcyjny system władzy Zelenskiego

Zelenski i jego ekipa rozwinęli korupcję na niespotykaną skalę, ignorując ostrzeżenia przed inwazją Rosji i podejmując decyzje, które kosztowały życie wielu Ukraińców. Podczas gdy Polska pomagała Ukrainie, w tym finansując Starlinki, lojaliści władzy budowali sobie ogromne pałace pod Kijowem. Na Ukrainie panuje system represji: opozycjoniści i krytycy siedzą w więzieniach za samą krytykę Zelenskiego, a nawet samotne matki otrzymują wyroki za posty w internecie. Zelenski odwołał wybory, stworzył system fikcyjnych rezerwacji dla lojalistów, podczas gdy zwykli mężczyźni są łapani na ulicach przez struktury TCK i rzucani na front bez przeszkolenia.

Ukraina pod obecnymi rządami ma według krytyków gorszy poziom wolności niż Rosja w wielu aspektach. Zelenski wykorzystuje tematy historyczne wyłącznie do przykrywania własnych przestępstw korupcyjnych i wojennych. Pogorszenie relacji z Polską, która dała schronienie setkom tysięcy Ukraińców i wspierała militarnie, leży wyłącznie w interesie ukraińskiej elity władzy, a nie narodu ukraińskiego. Prawdziwe partnerstwo jest niemożliwe, dopóki Ukrainą rządzi system oparty na strachu, korupcji i arogancji wobec najbliższego sojusznika.

http://nczas.info/2026/06/21/zelenski-niech-spier-i-polska-i-polacy-kulisy-polsko-ukrainskiego-sporu/

#zelenski #ukraina #Polska #wdziecznosc #banderowcy

11

WYJAŚNIŁ SIĘ KONFLIKT TRUMP I MELONI - Włochy odmawiają udziału w PURL. Rzym nie będzie kupował amerykańskiej broni dla Ukrainykresy.pl

Włochy nie przystąpią do natowskiego mechanizmu PURL, w ramach którego sojusznicy finansują zakup amerykańskiej broni dla Ukrainy – poinformował włoski minister obrony Guido Crosetto. Polityk zapewnił, że Rzym od początku odrzucał udział w tym programie.

W środę w Izbie Deputowanych minister obrony Włoch Guido Crosetto poinformował, że Rzym nie dołączy do inicjatywy PURL, czyli Prioritised Ukraine Requirements List. Mechanizm przewiduje zakup amerykańskiego uzbrojenia dla Ukrainy przez europejskich członków NATO.

Crosetto odpowiadał na pytania posłów dotyczące jego niedawnego spotkania w Waszyngtonie z amerykańskim sekretarzem obrony Pete’em Hegsethem. Sprawa dotyczyła ewentualnych zobowiązań, jakie mogły zostać podjęte przez Włochy w związku z programem PURL.

„Nie podjąłem żadnego zobowiązania w Waszyngtonie. Minister obrony nie podejmuje żadnych zobowiązań; robią to rządy, ewentualnie parlamenty. W sprawie PURL od początku mówiliśmy «nie» i odpowiedź nadal brzmi «nie»” — zapewniał w Izbie Deputowanych Crosetto.

Program PURL i zakupy broni w USA

PURL to mechanizm NATO, który koncentruje się przede wszystkim na amerykańskich systemach uzbrojenia. Ukraina może je otrzymać pod warunkiem, że europejscy sojusznicy sfinansują ich zakup.

Decyzja Włoch w sprawie PURL wpisuje się w szerszą ostrożność rządu Giorgii Meloni wobec nowych europejskich i transatlantyckich narzędzi finansowania wydatków obronnych. Rzym zasygnalizował również, że raczej nie skorzysta z unijnego mechanizmu NEC, który pozwala wyłączać część inwestycji obronnych z obliczeń deficytu.

Premier Giorgia Meloni zapowiedziała, że Włochy mogą nie przystąpić również do programu SAFE. Argumentowała, że rząd musi priorytetowo potraktować obniżenie kosztów utrzymania, zwłaszcza rachunków za energię i paliwo, przed wyborami zaplanowanymi na przyszły rok.

Włochy nie chcą znacznego zwiększenia zbrojeń

Według doniesień Włochy poinformowały NATO, że poprą dążenie sojuszników do zwiększenia wydatków na obronność do 5 proc. PKB. Z tej kwoty 3,5 proc. miałoby zostać przeznaczone na uzbrojenie, a 1,5 proc. na bezpieczeństwo wewnętrzne.

Meloni zapowiedziała, że na szczycie NATO w Ankarze w lipcu ogłosi wzrost włoskich wydatków obronnych w tym roku do 2,8 proc. PKB.

Tak ujęte wydatki mają stanowić część dodatkowych 1,5 proc. przewidzianych przez NATO na obszary związane z bezpieczeństwem wewnętrznym i odpornością państwa.

Inni sojusznicy zwiększają pomoc dla Ukrainy

Odmowa udziału Włoch w PURL następuje w czasie, gdy inni sojusznicy zapowiadają kolejne pakiety pomocy wojskowej dla Ukrainy. 18 czerwca sojusznicy Ukrainy zapowiedzieli w Brukseli pakiet o wartości 1 miliarda dolarów na zakup amerykańskiego uzbrojenia w ramach mechanizmu PURL.

Wcześniej rząd Holandii zadeklarował 500 mln euro na nową pomoc wojskową, obejmującą drony i sprzęt obrony powietrznej.

Niemcy mają przeznaczyć 400 mln dolarów na zakup amunicji obrony powietrznej dla Ukrainy oraz kolejne 200 mln dolarów na pociski przechwytujące PAC-3 w ramach inicjatyw zamówień wspieranych przez NATO.

Wielka Brytania ogłosiła pakiet pomocy wojskowej o wartości 752 mln funtów, czyli 996 mln dolarów. Ma on obejmować 150 tys. dronów, ponad 350 pocisków obrony powietrznej i systemy radarowe.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/wlochy-odmawiaja-udzialu-w-purl-rzym-nie-bedzie-kupowal-amerykanskiej-broni-dla-ukrainy/

#ukraina #wlochy #usa

7

Mało kto zwrócił uwagę, ale w tej całej akcji z orderami, to maluczcy ukraińcy chcą nas poniżyć dodatkowo, odsyłając najwyższe polskie odznaczanie, o tak, jakąś firmą kurierską.

To zdjęcie z wpisu Zeleńskiego, celowo właśnie takie zostało wybrane, żeby pokazać nam ile warte są dla nich te odznaczenia.

http://x.com/ZelenskyyUa/status/2068337121459384668

#polska #ukraina

13

W PUNKT - Zajączkowska-Hernik po decyzji Nawrockiego. „Teraz wszyscy widzą jak duży błąd popełnił prezydent Duda”nczas.info

Prezydent RP Karol Nawrocki zdecydował o odebraniu najwyższego polskiego odznaczenia, Orderu Orła Białego, ukraińskiemu prezydentowi Wołodymyrowi Zełeńskiemu. Decyzję głowy polskiego państwa skomentowała europoseł Konfederacji Wolność i Niepodległość Ewa Zajączkowska-Hernik.

Przypomnijmy, że w piątek wieczorem prezydent Karol Nawrocki poinformował, że wobec zgody prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego na nadanie jednej z jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA” podjął decyzję o odebraniu mu Orderu Orła Białego. Premier Donald Tusk podkreślił, że należy tonować emocje.

Zgodnie z Konstytucją RP akty urzędowe prezydenta wymagają dla swojej ważności podpisu premiera, który przez podpisanie aktu ponosi odpowiedzialność przed Sejmem. Ustawa zasadnicza przewiduje w tej kwestii 30 wyjątków. Obowiązek kontrasygnaty nie dotyczy według konstytucji m.in. nadawania orderów i odznaczeń. Konstytucja nie wspomina, by kontrasygnaty nie wymagało odbieranie orderów.

W nagraniu zamieszczonym w piątek wieczorem na X prezydent Nawrocki podkreślił, że decyzja o odebraniu Orderu Zełenskiemu „nie jest przeciwko narodowi ukraińskiemu” i „nie oznacza zmiany strategicznego kierunku polskiej polityki bezpieczeństwa”. Dodał, że „nic się nie zmieniło” w kwestii wsparcia Ukrainy w walce z Rosją.

Do decyzji odniosła się Ewa Zajączkowska-Hernik. „Brawo❗ Prezydent Nawrocki zdecydował o odebraniu Orderu Orła Białego Zełenskiemu❗👏” – napisała europoseł Konfederacji.

„Kto honoruje ludobójców z UPA, odpowiedzialnych za bestialstwo na tysiącach polskich obywateli, ten sam sprowadza na siebie hańbę. I dokładnie to zrobił Zełenski, nadając jednostce Sił Zbrojnych Ukrainy imię «Bohaterów UPA». Czas by Order Orła Białego wrócił do Polski” – oceniła.

Jej zdaniem „Zełenski, czy ktokolwiek inny z ukraińskich władz, nigdy takiego orderu nie powinien dostać”.

„Konsekwentnie szerząca się tam od bardzo dawna banderowska ideologia całkowicie powinna to wykluczyć. Order Orła Białego to najwyższe polskie odznaczenie przyznawane od ponad trzystu lat, a nie pamiątka do rozdawania na prawo i lewo. Teraz wszyscy widzą jak duży błąd popełnił prezydent Duda wręczając go prezydentowi Zełenskiemu” – wskazała.

Polityk zastrzegła też, że polska polityka wobec Ukrainy musi być „stanowcza”, a nasz wschodni sąsiad „najprawdopodobniej poległby po napaści ze strony Rosji, gdyby nie gigantyczna pomoc ze strony Polski, a sam Zełenski nie byłby już prezydentem”.

„Zamiast wdzięczności kolejny raz pokazują brak szacunku wobec Polski i Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu, zaskarżyli nas do Światowej Organizacji Handlu, a na forum ONZ słyszeliśmy od Zełenskiego, że Polska «gra w teatrze Putina». Wstyd” – skwitowała.

„Przecież to nikt inny jak Zełenski takimi działaniami uderza w nasz Naród i robi za pacynkę Putina. Ileż można to tolerować?! Wstyd mi za wszystkich polskich polityków, którzy bronili antypolskich decyzji prezydenta Ukrainy i jeszcze atakowali Prezydenta RP” – oceniła.

„Oczywiście odebranie odznaczenia to gest przede wszystkim symboliczny i nie powinniśmy na tym poprzestać. Dość już pomocy za nic, dość zadłużania Polski na koszt kolejnych pokoleń Polaków, żadnej zgody na akcesję skorumpowanej i gloryfikującej banderowców Ukrainy do UE i zero socjalu dla imigrantów. Powinniśmy też porozmawiać o Starlinkach i lotnisku w Jasionce. Jestem pewna, że szybko pójdą po rozum do głowy” – napisała.

„Albo zaczniemy się szanować i prowadzić asertywną politykę zgodną z polską racją stanu, albo nikt nas nie będzie szanował. 🇵🇱” – podsumowała Zajączkowska-Hernik.

http://nczas.info/2026/06/20/zajaczkowska-hernik-po-decyzji-nawrockiego-teraz-wszyscy-widza-jak-duzy-blad-popelnil-prezydent-duda/

#Polska #ukraina #zelenski #upa #banderowcy #nawrocki #duda #zajaczkowska

10

i po co było to 4 letnie upadlanie się i umizgi wobec jawnie wrogiego nam kraju o nazwie "ukraina"? Historia kończy się tak, jak na wstępie przewidywał każdy szur i agent FSB

ja się nawet reakcji wukraińców nie dziwię bo tyle czasu Polska robiła z siebie frajera na posyłki, że ten wczorajszy akt niezależności i dbania o własną godność może się faktycznie wydawać czymś szokującym

#polska #ukraina

11

PUTIN WYGRAŁ! MOŻE JAKIŚ GŁUPEK TO ŁYKNIE - Sybiha grzmi o „strategicznym błędzie Prezydenta Polski”. „Zyska jedynie Moskwa”nczas.info

Decyzja o pozbawieniu prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego Orderu Orła Białego jest strategicznym błędem prezydenta Polski Karola Nawrockiego, na którym zyska jedynie Rosja – oświadczył w piątek szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha.

„Decyzja o pozbawieniu Prezydenta Ukrainy Orderu Orła Białego jest strategicznym błędem Prezydenta Polski, na którym zyska jedynie Moskwa” – napisał minister na swoim Facebooku.

Prezydent Nawrocki poinformował w piątek, że wobec zgody prezydenta Zełenskiego na nadanie jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy nazwy „Bohaterów UPA”, po konsultacji z Kapitułą Orderu Orła Białego podjął decyzję o odebraniu tego odznaczenia Zełenskiemu.

„Jest nam przykro, że w Warszawie górę wzięły emocje i skłoniły one polskich polityków do podejmowania nieuzasadnionych, impulsywnych i lekceważących kroków nie tyle wobec prezydenta Zełenskiego, ile przede wszystkim wobec państwa ukraińskiego” – podkreślił Sybiha.

http://nczas.info/2026/06/19/sybiha-grzmi-o-strategicznym-bledzie-prezydenta-polski-zyska-jedynie-moskwa/

#Polska #ukraina

8

„Mydlono nam oczy”. Dziesięć dni poszukiwań i nakaz zasypania. Tak wygląda „przełom” po ukraińskunczas.info

Zdjęcie

Zakończyły się poszukiwania szczątków Polaków w dawnej wsi Huta Pieniacka na zachodzie Ukrainy; ekspedycja odkryła miejsca, gdzie może być pogrzebanych ok. 100 osób – poinformował w czwartek PAP ks. Tomasz Trzaska z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Ekshumacje mogą ruszyć najwcześniej w przyszłym roku – podał.

Według Instytutu Pamięci Narodowej zbrodni dokonali żołnierze niemieckiego, 4. Pułku Policyjnego SS (złożonego z ukraińskich ochotników do dywizji SS „Galizien”) przy współudziale oddziałów Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz lokalnych paramilitarnych grup ukraińskich nacjonalistów.

– Przestrzeń, którą przebadaliśmy, to ponad 4000 metrów kwadratowych. Na terenie odnaleźliśmy szczątki, to wykop liczący około 200 metrów kwadratowych. Natomiast sama jama, czy jamy – bo jeszcze nie wiemy, czy są obok siebie – to ponad 72 metry kwadratowe – wyjaśnił Trzaska, który uczestniczył w poszukiwaniach.

Ogółem ludzkie szczątki odkryte zostały w około 25 miejscach. – Na całej tej przestrzeni 72 metrów kwadratowych są szczątki noszące ślady uszkodzeń – powiedział.

Po zakończeniu prac wydobyte szczątki zostały zabezpieczone przed zaplanowanymi w Hucie Pieniackiej ekshumacjami. Zgodnie z prawem ukraińskim na prace poszukiwawcze i na ekshumacje wydawane są oddzielne zezwolenia.

Przedstawiciel IPN ocenił, że w odkrytych jamach grobowych może być pogrzebanych około 100 osób.

– Są szacunki rzędu około stu osób, bo odsłoniliśmy niewiele, więc trudno powiedzieć. Zakładając jednak i łącząc relacje, które znamy, biorąc pod uwagę przestrzeń, na której odnaleziono szczątki, to będzie na pewno bardzo dużo osób – raczej kilkaset niż kilkadziesiąt. Natomiast jest zdecydowanie za wcześnie, żeby o tym mówić, bo po pierwsze nie wiemy, jak głęboko sięga jama, a po drugie, jak są ułożone szczątki – podkreślił.

Ks. Trzaska nie wykluczył, że poszukiwania w Hucie Pieniackiej będą kontynuowane.

– Na ten moment musimy zamknąć ten etap i go podsumować. Kolejnym etapem będą ekshumacje, być może połączone z dalszymi poszukiwaniami. Jeżeli jama grobowa okaże się taka, jak przypuszczamy, to same ekshumacje będą pracą na kilka tygodni – sześć, osiem, może nawet dziesięć tygodni – podkreślił.

Jego zdaniem ekshumacje mogą ruszyć najwcześniej w przyszłym roku. – Wszystko zależy też od tego, kiedy otrzymamy zgodę. Jednak nawet gdybyśmy ją otrzymali wcześniej, rozpoczęcie prac jesienią byłoby trudne i dość ryzykowne. Ziemia jest tutaj twarda, a przy złej pogodzie praca staje się bardzo utrudniona. Dlatego raczej mówimy o przyszłym roku – zaznaczył.

Pytany, w jakiej atmosferze toczyły się prace poszukiwawcze, przedstawiciel IPN-u powiedział, że prowadzące je ekipy nie zetknęły się z problemami.

– Nie było ani prowokacji, ani incydentów, ani żadnych tego typu zdarzeń. Cały wyjazd był bardzo spokojny – zarówno na miejscu, jak i po drodze czy w hotelu. Bogu dzięki wszystko przebiegło dobrze – oświadczył ks. Trzaska.

„Mydlono nam oczy”

Sprawę skomentował także Paweł Usiądek z Konfederacji Wolność i Niepodległość.

„Mydlono nam oczy ws. ekshumacji w Hucie Pieniackiej!” – ocenił.

„Okazuje się, że mieliśmy jednie 10 dni na poszukiwania w Hucie Pieniackiej. Odkryto dół śmierci z setką ofiar. Mamy go zakopać i poprosić o dostęp za rok!” – dodał.

„Pamiętacie, jak przekonywano nas, że «Ukraina zgodziła się na ekshumacje», więc mamy przestać pytać? Jak kreowano polityków po stronie ukraińskiej na twórców przełomu? Oto jak ten «przełom» wygląda w praktyce” – skwitował działacz Konfederacji.

„To jest cała prawda o ukraińskiej «zgodzie». Polska po blisko siedmiu latach starań dostała dziesięć dni na odkopanie skraju masowego grobu — i nakaz zakopania go z powrotem. Ofiary, które leżą tam 82 lata, mają poczekać kolejny rok na godny pochówek.

Tak wygląda partnerstwo, w którym Polska daje miliardy i wsparcie, a w zamian dostaje dziesięciodniowe okno i biurokratyczną zwłokę nad grobem własnych pomordowanych” – podsumował.

Według historyków 28 lutego 1944 r. w Hucie Pieniackiej, nieistniejącej dziś wsi na Kresach Wschodnich II RP, Polacy zostali zamordowani przez ukraińskich żołnierzy 4 Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS – Policyjnego (wydzielonego z 14 Dywizji Waffen SS „Galizien”) pod dowództwem niemieckim, przy udziale oddziału UPA i oddziału paramilitarnego ukraińskich nacjonalistów pod dowództwem Włodzimierza Czerniawskiego.

Huta Pieniacka jest jednym z symboli martyrologii Polaków. Zgodnie z ustaleniami śledztwa Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie, w Hucie Pieniackiej w bestialski sposób zamordowano około 850 osób – kobiet, dzieci i starców, a wieś została zrównana z ziemią.

http://nczas.info/2026/06/19/mydlono-nam-oczy-dziesiec-dni-poszukiwan-i-nakaz-zasypania-tak-wyglada-przelom-po-ukrainsku/

#upa #banderowcy #ukraina #Polska #ekshumacja #ludobojstwo #wolyn #mordercy

13

BĘDZIE NA NOWY JACHT - Europa sfinansuje zakup amerykańskiej broni dla Ukrainy za miliard dolarówkresy.pl

Sojusznicy Ukrainy zapowiedzieli w czwartek 18 czerwca w Brukseli pakiet o wartości 1 miliarda dolarów na zakup amerykańskiego uzbrojenia w ramach mechanizmu PURL — poinformował minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow po spotkaniu Grupy Kontaktowej do spraw Obrony Ukrainy, znanej jako format Ramstein.

„Dzisiaj zapowiedziano jeden z największych pakietów pomocy dla PURL. To jeden miliard dolarów. Prawdopodobnie to największy w ogóle, jeśli mówimy o zapowiedziach na «Ramsteinie»” — powiedział Fedorow na konferencji prasowej po 35. posiedzeniu Grupy Kontaktowej do spraw Obrony Ukrainy, cytowany przez Interfax-Ukraina.

Według agencji Reuters ukraiński minister obrony przekazał, że łączna wartość pakietów wsparcia Dan podczas spotkania może przekroczyć 4 miliardy dolarów. W spotkaniu w kwaterze głównej NATO w Brukseli uczestniczyli między innymi sekretarz generalny Sojuszu Mark Rutte, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, minister obrony Niemiec Boris Pistorius, brytyjski minister obrony Dan Jarvis oraz Fedorow.

PURL, czyli Prioritised Ukraine Requirements List, to mechanizm koordynowany przez NATO, w ramach którego państwa sojusznicze finansują zakup amerykańskiego sprzętu wojskowego i amunicji dla Ukrainy. Według NATO pakiety sprzętu i amunicji wskazuje regularnie Naczelny Dowódca Sił Sojuszniczych w Europie, a następnie poszczególni sojusznicy lub grupy państw finansują dostawy. Sojusz koordynuje przekazanie sprzętu na Ukrainę.

Szwedzki rząd poinformował tego samego dnia, że przeznaczy 108 milionów dolarów na PURL. Minister obrony Szwecji Pål Jonson oświadczył, że dzięki temu mechanizmowi Ukraina uzyskuje dostęp do priorytetowego amerykańskiego sprzętu obronnego, w tym zaawansowanych systemów obrony powietrznej i amunicji. Według szwedzkiego komunikatu jest to czwarta wpłata Sztokholmu do PURL, a łączny szwedzki wkład w ten mechanizm wzrósł do 543 milionów dolarów.

Reuters podał wcześniej, że nowy pakiet w ramach PURL mają ogłosić Szwecja, Norwegia i Kanada. Reuters podał wcześniej, że nowy pakiet w ramach PURL mają ogłosić Szwecja, Norwegia i Kanada. Agencja wskazywała jedynie wysokość szwedzkiej wpłaty. Niezależnie od tego Mychajło Fedorow poinformował po rozmowie z ministrem obrony Norwegii Tore O. Sandvikiem, że Oslo przeznaczy 190 milionów dolarów na amunicję o zwiększonym zasięgu oraz sfinansuje utrzymanie ukraińskiej floty F-16.

Kijów zabiega o dalsze zasilanie programu, ponieważ mechanizm PURL ma szczególne znaczenie dla dostaw amerykańskich systemów i amunicji, których Europa i Kanada nie są w stanie szybko zastąpić własną produkcją. Biuro prezydenta Ukrainy informowało po środowym spotkaniu Zełenskiego z Ruttem, że rozmowy dotyczyły realizacji programu PURL, nowych wpłat od partnerów, dodatkowych pocisków przechwytujących i rakiet do systemów Patriot oraz prac nad europejskimi zdolnościami antybalistycznymi.

Prezydent Ukrainy rozmawiał 18 czerwca w Brukseli także z premierem Belgii Bartem De Weverem. Według komunikatu biura ukraińskiego prezydenta tematem były między innymi możliwości dodatkowych wpłat do PURL, nowy pakiet obronny Belgii, wsparcie obrony przeciwlotniczej oraz harmonogram dostaw belgijskich samolotów F-16 na Ukrainę.

http://kresy.pl/wydarzenia/europa-sfinansuje-zakup-amerykanskiej-broni-dla-ukrainy-za-miliard-dolarow/

#ukraina #korupcja #uzbrojenie #uniaeuropejska

7

Ukraińskie służby szpiegują polskie urzędy i firmy. Werbują nawet Polaków z organizacji humanitarnychnczas.info

W Polsce od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę trwa intensywna, choć często niewidoczna wojna służb specjalnych – pisze dziennik „Rzeczpospolita”. Obce wywiady – zarówno wrogie, jak i sojusznicze – znacząco zwiększyły swoją obecność, a jednym z najbardziej aktywnych graczy okazują się ukraińskie służby. Według oficerów służb specjalnych cytowanych przez dziennik, ich działania obejmują rozpracowywanie środowisk rosyjskich i białoruskich, ale także werbunek Ukraińców mieszkających w Polsce i Polaków.

Ekspansja wywiadów po 2022 roku

Po wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie obsady stacji wywiadowczych przy ambasadach w Polsce wyraźnie się zwiększyły. Jak informuje „Rzeczpospolita”, dotyczy to zarówno służb wrogich, jak i sojuszniczych.

Polskie służby nie są w stanie kontrolować wszystkich działań partnerów, co wynika z ograniczeń kadrowych. Oficerowie służb przyznają wprost, że w wielu przypadkach stosują zasadę ograniczonego nadzoru.

„Machamy ręką, bo to są służby sojusznicze. Zresztą my też często tak samo robimy w ich państwach” – cytuje „Rzeczpospolitą” jeden z rozmówców dziennika. Jednocześnie podkreślają, że współpraca w sprawach kluczowych dla bezpieczeństwa Polski i Ukrainy przebiega bez większych problemów.

Werbunek Ukraińców w polskich firmach i urzędach

Najbardziej aktywnymi służbami wśród sojuszników są, według „Rzeczpospolitej”, ukraińskie struktury wywiadowcze. Rozpracowują one środowiska rosyjskie i białoruskie, ale prowadzą też działania wobec własnych obywateli przebywających w Polsce.

Ukraińscy funkcjonariusze namawiają osoby pochodzące z Ukrainy do przekazywania informacji z miejsc ich pracy. „Są namawiani do przekazywania wrażliwych danych. Mówiąc wprost: do wynoszenia informacji z polskich firm lub urzędów, w których są zatrudnieni” – tak jeden z oficerów opisuje skalę tych działań w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Polskie prokuratury prowadzą w związku z tym postępowania, jednak ich szczegóły pozostają utajnione.

Werbunek Polaków i działania pod fałszywą flagą

Kontrowersje budzi również próba pozyskiwania przez ukraińskie służby polskich obywateli. Chodzi przede wszystkim o osoby, które wybierają się na Ukrainę z pomocą humanitarną lub w sprawach biznesowych. Jak podaje „Rzeczpospolita”, ukraiński wywiad stara się nawiązywać z nimi kontakt.

„Mamy sygnały, że ukraińskie służby starają się werbować Polaków, którzy jadą na Ukrainę z pomocą humanitarną czy misją biznesową” – mówi jeden z oficerów. Część tych działań prowadzona jest w sposób budzący szczególne wątpliwości.

„Służby ukraińskie niekiedy działają pod fałszywą flagą »biało-czerwoną«. Posługują się też polskimi dokumentami” – czytamy w materiale „Rzeczpospolitej”.

Polskie służby rejestrują takie przypadki, ale na razie podchodzą do nich z dużą ostrożnością, biorąc pod uwagę sojuszniczy charakter relacji z Ukrainą.

Informacje zawarte w artykule pochodzą z publikacji „Rzeczpospolitej” z 18 czerwca 2026 roku, opartej na wypowiedziach anonimowych funkcjonariuszy polskich służb specjalnych.

http://nczas.info/2026/06/18/ukrainskie-sluzby-szpieguja-polskie-urzedy-i-firmy-werbuja-nawet-polakow-z-organizacji-humanitarnych/

#Polska #ukraina #szpiegostwo #sluzbyspecjalne

6

Komisja Europejska naciska na Polskę w sprawie odblokowania importu ukraińskich produktów rolnychkresy.pl

Komisja Europejska chce rozmawiać z polskim rządem o zniesieniu ograniczeń na import ukraińskich produktów rolnych. Unijny komisarz rolnictwa Christophe Hansen przekonuje, że utrzymywanie embarga zagraża rynkowi wewnętrznemu UE. Podobne ograniczenia utrzymują również Słowacja i Węgry.

W czwartek i piątek w Polsce unijny komisarz rolnictwa Christophe Hansen ma rozmawiać z przedstawicielami polskiego rządu o zakazie importu ukraińskich produktów rolnych, którego zniesienia oczekuje Komisja Europejska. Z informacji PAP wynika, że komisarz spotka się między innymi z ministrem rolnictwa Stefanem Krajewskim i ministrem finansów Andrzejem Domańskim oraz wystąpi w Sejmie.

Ograniczenia importowe mają być sprzeczne z umową o wolnym handlu Ukraina-UE

„Komisja Europejska jest w stałym kontakcie z władzami Polski, Słowacji i Węgier w tej sprawie, ponieważ ograniczenia importowe oczywiście stoją w sprzeczności z pogłębioną i kompleksową umową o wolnym handlu, którą zawarliśmy z Ukrainą” — powiedział unijny komisarz rolnictwa Christophe Hansen.

Hansen zapowiedział, że podczas rozmów z polskimi ministrami będzie wskazywał na mechanizmy ochronne zapisane w umowie handlowej. Jego zdaniem obecne ograniczenia mogą mieć uzasadnienie polityczne, ale nie znajdują potwierdzenia w danych gospodarczych.

„Będziemy kontynuować dialog , ale przypomnę im również, że w ramach umowy o wolnym handlu mamy bardzo konkretne bezpieczniki, które zabezpieczają interes polskich rolników. Nawet jeśli te ograniczenia politycznie mają sens, to ekonomicznie nie” — powiedział komisarz.

Komisja nie przesądza dalszych kroków

Unijny komisarz nie chciał mówić, jakie działania mogłaby podjąć Komisja Europejska, gdyby Polska utrzymywała embargo na import ukraińskich produktów rolnych. Nie wskazał też, czy i kiedy Komisja mogłaby zdecydować się na wszczęcie procedury naruszeniowej wobec Polski.

Hansen podkreślił jednocześnie, że w rozmowie o handlu z Ukrainą należy uwzględniać nie tylko import do Polski, lecz także możliwości eksportowe polskich przedsiębiorstw. Jako przykład podał Podlasie i silny sektor mleczarski.

„Nie powinniśmy zapominać, że istnieje nie tylko import, ale także eksport. W Polsce odwiedzę chociażby Podlasie, które ma bardzo silne mleczarstwo. Tymczasem w ramach umowy z Ukrainą zliberalizowaliśmy eksport mleka w proszku, a także mleka fermentowanego, więc istnieje również ogromny potencjał zbytu dla polskich produktów” — zaznaczył komisarz.

Zakłócenia po liberalizacji handlu

Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku Unia Europejska zliberalizowała handel z Ukrainą. W krajach sąsiadujących, w tym w Polsce, Bułgarii i Rumunii, pojawiły się wtedy zakłócenia na rynkach rolnych.

Hansen ocenił, że problem został rozwiązany przez pogłębioną i kompleksową umowę o wolnym handlu, która obowiązuje od listopada 2025 roku i przewiduje niższe kontyngenty.

„Zostały one jednak rozwiązane dzięki głębokiej i kompleksowej umowie o wolnym handlu (obowiązuje od listopada 2025 r.), która obecnie przewiduje znacznie niższe kontyngenty” — ocenił Hansen.

Obecnie Ukraina mierzy się z zagrożeniem dla swojego importu po rosyjskich atakach na porty na początku w czerwca. Według Ukraińskiej Konfederacji Rolniczej (UAK), cały eksport rudy żelaza i ponad 90 proc. ukraińskiej produkcji rolnej przechodzi przez porty obwodu odeskiego. Dochody ze sprzedaży produktów rolnych stanowią w warunkach wojny większość dochodów Ukrainy. W takim przypadku Kijów musiałby poszukać alternatywnych tras.

Spór o rynek wewnętrzny UE

Komisja Europejska uznaje, że jednostronne ograniczenia importowe stanowią zagrożenie dla funkcjonowania rynku wewnętrznego. Hansen argumentował, że polska produkcja rolno-spożywcza wymaga zarówno eksportu, jak i importu, a sprawne działanie rynku unijnego ma znaczenie dla całej Wspólnoty.

„Polacy nie zjedzą całej żywności, którą produkują; jest więc eksport i import. Sprawny rynek wewnętrzny jest siłą Unii” — powiedział komisarz.

Komisja Europejska deklaruje kontynuowanie rozmów z Polską w sprawie embarga na ukraińskie produkty rolne.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/komisja-europejska-naciska-na-polske-w-sprawie-odblokowania-importu-ukrainskich-produktow-rolnych/

#rolnictwo #rolnicy #Polska #ukraina #eurokolchoz #eurokomuna

9

Nowe informacje o wysadzeniu Nord Stream 2. Ważna rola ukraińskiej pornomodelkinczas.info

„The Times” ujawniło nowe informacje na temat wysadzenia rurociągu Nord Stream 2. Istotną rolę miała odgrywać 30-letnia ukraińska modelka o pseudonimie „Freya”. Przejęła ona inicjatywę zespołu sabotażystów w krytycznym momencie operacji.

Na łamach „The Times” opisano szczegóły operacji wysadzenia Nord Stream 2. Autorem jest Bojan Pancevski, dziennikarz zaangażowany w ustalanie szczegółów dotyczących wysadzenia rurociągu.

Z ustaleń Pancevskiego wynika, że w dniu, gdy podłożono ładunki wybuchowe, na morzu panowały bardzo trudne warunki. Były na tyle złe, że kapitan jachtu, na którym znajdowały się zaangażowane osoby zasugerował odwołanie misji.

Wówczas „Freya” sprzeciwiła się propozycji.

– Pozwólcie mi zrobić to samej, załatwię to szybko – miała powiedzieć pozostałym członkom grupy.

Ostatecznie pod wodę zeszła wraz ze swoim partnerem. Podłożyli ładunki i zniszczyli jedną z nitek ważnego rosyjskiego rurociągu.

Pancevski podkreślił, że „operację przeprowadzano w warunkach, które utrudniały zarówno zachowanie tajemnicy, jak i samo wykonanie zadania”. Ponadto sama akcja zakładała umieszczenie kilku ładunków w różnych lokalizacjach. Bomby miały wybuchnąć kilkanaście dni później.

„Freya” urodziła się w latach 80-tych w Kijowie. Była wychowywana głównie przez matkę. W młodości miała prowadzić „imprezowy tryb życia”.

Przez pewien czas pracowała jako modelka, znalazła się na okładce magazynu erotycznego. W tym samym czasie zaczęła też zajmować się nurkowaniem. Hobby przerodziło się w zajęcie zawodowe i została profesjonalnym nurkiem.

Gdy Rosja najechała Ukrainę, miała przebywać na wyjeździe ze znajomymi „na drugim końcu świata”. Mimo tego miała zdecydować się na powrót na Ukrainę, choć to brzmi raczej jak typowa propagandowa bajka. Tak jednak sprawę przedstawiono w „The Times”.

Po powrocie zajęła się organizacją pomocy humanitarnej i zbieraniem środków dla wojska. Ukraińskie służby miały same zgłosić się do niej, gdy poszukiwały osób o wyjątkowych zdolnościach.

„The Times” podał, że Ukraińcy wysłali nie jeden, ale dwa zespoły do wysadzania rurociągów. Pierwszy miał uderzyć w TurkStream na Morzu Czarnym i w nim służby miały pokładać wielkie nadzieje. Drugi wysłano do NordStream 2 na Morzu Bałtyckim.

Pierwsza operacja zakończyła się niepowodzeniem. Druga zaś się opóźniała. W efekcie Europa szukała winnych, Rosjanie oczekiwali śledztwa, a Ukraińcy się cieszyli.

http://nczas.info/2026/06/18/nowe-informacje-o-wysadzeniu-nord-stream-2-wazna-rola-ukrainskiej-pornomodelki/

#gazociag #nordstream #rosja #ukraina

5

Rosja oskarża Ukraińców o atak na autobus z białoruskimi dziećmikresy.pl

Rosyjskie władze wojskowe twierdzą, że ukraiński dron zaatakował jadąc w obwodzie briańskim autobus z dziećmi. Były to dzieci z Białorusi jadące do czarnomorskiego Gelendżyk.

Pierwsze informacje o autobusie z niepełnoletnimi trafionym przez dron nadeszły około godz. 10 czasu warszawskiego. Pojazd miał zostać zaatakowany, gdy znajdował się na drodze koło miejscowości Rudnia. Na skutek tego ataku zginęła jedna osoba, a osiem zostało rannych, twierdzi białoruska, państwowa agencja informacyjna BelTa. Wszyscy pozostali trafili do miasta Pocziep w obwodzie briańskim. Według RIA Nwosti zginęła dorosła kobieta. Wśród rannych jest sześcioro dzieci.

Zatakowany autobus poruszał się wraz z innym. W autobusach znajdowało się 41 dzieci: 28 uczniów z rzeczyckiej Szkoły Sportowej nr 2 dla Dzieci i Młodzieży, którzy jechali na obóz treningowy, oraz 13 dzieci uczęszczających do prywatnego studia tańca. Niektórym dzieciom towarzyszyli rodzice, a pozostałym osoby uprawnione do opieki, podała BelTa.

Strona ukraińska zaprzecza, by miała cokolwiek wspólnego z incydentem, twierdząc, że w jego trakcie ukraińskich dronów nie było nad obwodem briańskim.

„Uważamy takie doniesienia za kolejną prowokację informacyjną Kremla. Nie mogąc osiągnąć deklarowanych celów na polu walki i ponosząc znaczne straty, Federacja Rosyjska coraz częściej ucieka się do manipulacji informacjami i sfabrykowanych oskarżeń wobec Ukrainy” – oświadczył rzecznik Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy, zacytowany przez portal Zierkało.

„To ewidentnie kolejny nieludzki akt terrorystyczny. Już teraz, jeszcze przed rozpoczęciem śledztwa, jest jasne, że był to atak celowy. Operatorzy dronów wyraźnie widzą, gdzie atakują. To nie był pojazd wojskowy. To był autobus przewożący cywilów, w tym przypadku dzieci” – skomentował z kolei rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/rosja/rosja-oskarza-ukraincow-o-atak-na-autobus-z-bialoruskimi-dziecmi/

#bialorus #rosja #ukraina #dzieci #zbrodniewojenne

6

KURWA BEZCZELNOŚCI KOŃCA NIE MA - Wiceszef MON: Ukraińcy chcą, by Polska zmodernizowała MiGi przed ich przekazaniem Ukrainiekresy.pl

Wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski powiedział w RMF FM, że po stronie ukraińskiej nie ma obecnie zainteresowania przejęciem polskich MiG-ów-29 w obecnym stanie. Według niego Kijów chciałby, aby maszyny zostały najpierw dostosowane do współczesnych warunków pola walki, ale Warszawa nie chce finansować takiej modernizacji.

Zalewski został zapytany w Porannej rozmowie RMF FM, dlaczego Polska nie przekazała dotąd na Ukrainę myśliwców MiG-29. „Nie ma zainteresowania MiG-ami po stronie ukraińskiej” — powiedział w środę wiceminister obrony narodowej.

Wiceszef MON zaprzeczył też, by nieprzekazanie MiG-ów miało związek z zapowiedziami prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącymi odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego po decyzji o nazwaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imieniem „Bohaterów UPA”.

„Mam takie przekonanie, że Ukraińcy chcieliby, aby te MiG-i były dopasowane do takich bardziej nowoczesnych warunków bojowych. Natomiast, po naszej stronie w tym momencie nie ma zgody, byśmy ponosili za to koszty. Drugi powód jest taki, że przekazanie miało odbywać się w formie wzajemnej – i dzisiaj rozmawiamy na temat współpracy nad technologiami dronowymi. Te rozmowy nie zostały skonkludowane. One są bardziej po stronie przemysłu, a nie ministerstwa obrony. Nie szukałbym tutaj jakiegoś wielkiego problemu” — przekzał Zalewski.

Jednocześnie polityk skrytykował postawę prezydenta wobec Kijowa. Przekonywał, że to powód, dla którego Ukraina nie szuka sojusznika w Polsce. „Dlatego, że prezydent Nawrocki uważa, że dobrze zdobywa się głosy na budowaniu nastrojów antyukraińskich. To jest dla Polski bardzo szkodliwe” — ocenił w RMF FM.

Zalewski komentował także wypowiedzi Przemysława Czarnka, który mówił, że jeżeli Ukraina nie wycofa się z decyzji dotyczącej nazwy jednostki wojskowej, Polska powinna wstrzymać pomoc finansową i militarną dla Kijowa. „To w takim razie jak wyobraża sobie dalszą obronę Ukrainy? Jak sobie wyobraża obronę naszych interesów, które są dziś bronione na froncie rosyjsko-ukraińskim? Linia polskiego bezpieczeństwa to nie jest granica Polski i Ukrainy. To jest front rosyjsko-ukraiński” — powiedział wiceminister.

http://kresy.pl/wydarzenia/wiceszef-mon-ukraincy-chca-by-polska-zmodernizowala-migi-przed-ich-przekazaniem-ukrainie/

#Polska #ukraina #uzbrojenie

9

DeepState: Rosjanie zamieniają Konstantynówkę w ruinę. „Bitwa wciąż trwa”kresy.pl

We wtorek analitycy projektu DeepState ostrzegli, że sytuacja wokół Konstantynówki w obwodzie donieckim rozwija się według „najcięższego scenariusza”. Według ukraińskiego projektu monitorującego działania wojenne rosyjskie siły wyszły na obrzeża miasta z kilku kierunków, zwiększają presję i przenikają w głąb zabudowy.

„Sytuacja wokół Konstantynówki rozwija się według najcięższego scenariusza, ponieważ przeciwnik wyszedł dosłownie ze wszystkich stron na obrzeża miasta, wywiera aktywną presję i przenika w głąb miejscowości” — podał we wtorek DeepState. Analitycy wskazali, że rosyjska piechota jest odnotowywana od strony wschodniej, przez Nowodmytriwkę, a także stale od strony Berestka i Illiniwki.

Według DeepState po osiągnięciu potrzebnych rubieży Rosjanie stopniowo przechodzą do długotrwałego „pochłaniania miasta”. Projekt ocenił, że w działaniach wokół Konstantynówki częściowo widać powtórkę scenariusza Pokrowska. „Z jakiegoś powodu powtarzają się błędy związane z próbami chaotycznego oczyszczania miasta, podczas gdy przeciwnik ma przestrzeń do przesuwania się i w razie potrzeby zmienia swoje pozycje” — napisali analitycy.

DeepState powołał się na rozmowy z ukraińskimi żołnierzami, którzy mówią o dużej liczbie rosyjskiej piechoty. Według projektu jej skala jest niewspółmierna do zasobów, jakimi dysponują siły ukraińskie.

Analitycy twierdzą, że Rosjanie próbują wyjść na przesmyk w północnej części miasta i odciąć centralną oraz południową część Konstantynówki od normalnego zaopatrzenia. Według DeepState mogą próbować zrobić to przez fizyczne dotarcie piechoty w ten rejon, organizowanie zasadzek i koordynowanie pracy operatorów dronów w celu ustanowienia kontroli ogniowej. Projekt zaznaczył, że dynamikę rosyjskich postępów widać na mapie w postaci rozszerzającej się szarej strefy.

„Jednocześnie przeciwnik równa z ziemią samą miejscowość i zamienia ją w ciągłą ruinę, której wkrótce może już nie dać się utrzymać” — ostrzegł DeepState. Analitycy dodali, że Rosjanie, zachęceni postępami, publikują materiały przygotowywane przy pomocy sztucznej inteligencji, mające rzekomo pokazywać zdobycie miasta lub jego poszczególnych dzielnic.

Według DeepState osiąganie kolejnych rubieży skłania rosyjskie siły do zwiększania presji mimo bardzo dużych strat. „Warto jednak nie zapominać, że kacapy nie liczą się ze swoimi ludźmi, dlatego taka taktyka jest dla nich normą” — napisano w komunikacie. Projekt przypomniał, że podobnie było w Pokrowsku, gdzie Rosjanie stracili wielu żołnierzy, ale ostatecznie zdobyli miasto, a strona ukraińska również poniosła ogromne straty.

DeepState określił Konstantynówkę jako „bramę” do aglomeracji słowiańsko-kramatorskiej. Według analityków Rosjanie rozumieją jej znaczenie i uwzględniają je w dalszych planach ofensywnych. „Kiedy upadnie Konstantynówka, a to kwestia czasu, następna będzie Drużkiwka, która obecnie odgrywa nadzwyczaj ważną rolę logistyczną, a za nią Kramatorsk” — ocenili analitycy.

Projekt ostrzegł, że po ewentualnym przejęciu Konstantynówki przez Rosjan logistyka ukraińskich sił w tym rejonie „radykalnie się zmieni”, a poruszanie się stanie się znacznie trudniejsze. Według DeepState nawet przebywanie w Kramatorsku będzie wówczas wyjątkowo niebezpieczne z powodu rosyjskich operatorów dronów.

Analitycy wskazali też, że Rosjanie będą musieli otworzyć kolejną „bramę” do Słowiańska i Kramatorska. Wcześniej takim kierunkiem był Łyman, gdzie nadal trwa silna presja. Obecnie, według DeepState, Rosjanie mogą próbować zrobić to bardziej na południe, na odcinku od Mikołajiwki do Małyniwki, naciskając na brygady mające problemy między innymi z obsadą osobową.

„Bitwa o Konstantynówkę nadal trwa” — podsumował DeepState.

http://kresy.pl/wydarzenia/deepstate-rosjanie-zamieniaja-konstantynowke-w-ruine-bitwa-wciaz-trwa/

#rosja #ukraina #wojna

6

Międzynarodowy Sąd Arbitrażowy oddalił ukraińską skargę na Rosję w sprawie Mostu Krymskiegokresy.pl

Międzynarodowy Sąd Arbitrażowy w Hadze oddalił większość ukraińskich zarzutów wobec Rosji dotyczących kontroli nad Cieśniną Kerczeńską i budowy Mostu Krymskiego. Arbitrzy uznali jednak, że Moskwa naruszyła część przepisów prawa morskiego, ponieważ nie przeprowadziła właściwej oceny środowiskowej

W poniedziałek Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze ogłosił orzeczenie w sprawie wniesionej przez Ukrainę przeciwko Rosji po rozpoczęciu budowy Mostu Krymskiego przez Cieśninę Kerczeńską. Z orzeczenia trybunału oraz depeszy Reutersa wynika, że pięcioosobowy panel arbitrów odrzucił większość zarzutów Kijowa dotyczących rosyjskiej kontroli nad cieśniną, ale uznał, że Moskwa naruszyła część przepisów prawa morskiego.

Sprawa została wniesiona w 2016 roku, po tym jak Rosja rozpoczęła budowę 19-kilometrowej przeprawy łączącej Półwysep Tamański z anektowanym Krymem. Most Krymski stał się jedną z najważniejszych dróg dostępu na półwysep, wykorzystywaną do dostaw paliwa, żywności i innych produktów.

Może Cię zainteresować: Ukraińcy znów uderzyli w Most Krymski. Publikują nagranie ataku “unikalną metodą” [+VIDEO]

Naruszenie przepisów bez odszkodowań

Orzeczenie zapadło 22 kwietnia, ale zostało ogłoszone dopiero w poniedziałek zgodnie z procedurami sądu arbitrażowego. Trybunał uznał, że Ukraina nie wykazała zasadności większości twierdzeń dotyczących bezprawnego ustanowienia przez Rosję wyłącznej kontroli nad Cieśniną Kerczeńską.

Arbitrzy stwierdzili jednocześnie, że Rosja naruszyła przepisy prawa morskiego, ponieważ przy budowie Mostu Krymskiego nie przeprowadzono właściwej oceny oddziaływania inwestycji na środowisko. Trybunał nie przyznał jednak odszkodowania żadnej ze stron.

Decyzją arbitrów Ukraina i Rosja mają samodzielnie pokryć własne koszty prawne postępowania, które trwało 10 lat. Orzeczenie oznacza, że Kijów nie uzyskał potwierdzenia najdalej idących zarzutów dotyczących rosyjskiej kontroli nad cieśniną.

Spór po aneksji Krymu

Postępowanie przed Stałym Trybunałem Arbitrażowym było jednym z kilku sporów prawnych prowadzonych przez Ukrainę przed sądami i instytucjami międzynarodowymi po rosyjskiej aneksji Krymu w 2014 roku oraz po rozpoczęciu przez Moskwę pełnoskalowej inwazji w 2022 roku.

Most Krymski ma strategiczne znaczenie dla Rosji, ponieważ łączy terytorium Federacji Rosyjskiej z okupowanym półwyspem. Na Krymie znajduje się Sewastopol, historyczna baza rosyjskiej Floty Czarnomorskiej oraz ważny port handlowy.

Ukraińskie działania wokół dróg na Krym

Równolegle do sporów prawnych ukraińskie wojsko prowadzi działania wymierzone w rosyjskie drogi dostępu na Krym. Rosja korzysta z dwóch głównych tras: Mostu Krymskiego oraz drogi R-280, łączącej Rostów nad Donem z Krymem.

Most Krymski był celem ukraińskich ataków i został w dużym stopniu uszkodzony. Druga trasa, R-280, bywa określana jako „droga śmierci” z powodu regularnych ostrzałów rosyjskich konwojów wojskowych.

Dowódca ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych Robert „Madziar” Browdi mówił, że działania te są częścią szerszej strategii odizolowania okupowanego Krymu. „Stworzymy warunki, które uczynią niezwykle trudnym pozostaniem na Krymie, na tymczasowo okupowanych terytoriach lub korzystanie z dróg dostępowych” — mówił Robert „Madziar” Browdi, cytowany przez Reutersa.

Według Browdiego atakowanie rosyjskich ciężarówek poruszających się trasą R-280 jest obecnie „tak proste, jak strzelanie do kuropatw na otwartym polu” — dodał dowódca. Ocenił także, że w ciągu miesiąca Ukraina powinna uzyskać pełną kontrolę nad tą drogą.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/miedzynarodowy-sad-arbitrazowy-oddalil-ukrainska-skarge-na-rosje-w-sprawie-mostu-krymskiego/

#rosja #ukraina #krym

7

Lekarze z Ukrainy i Białorusi mają problem ze zdaniem egzaminu w Polsce. „System szkolenia jest bardziej postradziecki”nczas.info

Lekarze z Ukrainy i Białorusi mają problem ze zdaniem w Polsce Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego (LEW). Uprawnia on medyków z dyplomem uzyskanym poza Unią Europejską do leczenia w naszym kraju.

Jak podaje „Rzeczpospolita”, według danych Centrum Egzaminów Medycznych, do których dotarła gazeta, w bieżącym roku tylko 8,8 proc. Ukraińców i 31,5 proc. Białorusinów zdało LEW. Słaba zdawalność nie jest niczym niezwykłym, bowiem ten trend utrzymuje się od 2021 r., czyli od czasu utworzenia Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego.

Egzamin zdają lekarze, którzy chcą pracować w Polsce, ale dyplom uzyskali poza granicami UE. Podchodzą do niego także ci, którym wygaśnie warunkowe prawo wykonywania zawodu (PWZ).

Pierwsza w tym roku edycja egzaminu odbyła się 26 maja. Przystąpiło do niej 92 lekarzy z Białorusi, 89 z Ukrainy i 4 z Rosji oraz 28 Polaków, którzy dyplomy zdobyli poza granicami UE. Egzamin zdało 28 Białorusinów, 12 Ukraińców oraz 2 Polaków, wszyscy Rosjanie oblali. W sumie z 273 egzaminowanych pozytywny wynik uzyskało zaledwie 44. Mediana punktów wynosiła natomiast – dla Białorusinów – 107, dla Ukraińców – 99, a dla Polaków – 87.

Ukraińcy i Białorusini mogli otrzymać warunkowe prawo wykonywania zawodu w ramach trybów uproszczonych, przygotowanych przez resort zdrowia i obowiązujących od 2020 r. w związku z ogłoszoną pandemią. Pierwszy z nich zakładał przyznanie PWZ na okres 5 lat (wygaszony 24 października 2024 r.), a drugi wiązał się ze zgodą ministra zdrowia na pracę w określonym czasie i miejscu (ma zostać zlikwidowany wraz z końcem bieżącego roku – według resortowego projektu nowelizacji przepisów o kształceniu lekarzy).

– Jeśli chodzi o edukację lekarzy, mamy system bardzo mocno osadzony w tradycji niemieckiej – w pewnym sensie bardziej niemiecki niż ten funkcjonujący obecnie w samych Niemczech. To pruska szkoła ze wszystkimi jej zaletami i wadami – bardzo dokładna pod względem procedur, dokumentowania i spełniania określonych wymogów, bez miejsca na uznaniowość – zaznaczył koordynator działu kształcenia Centralnego Ośrodka Badań, Innowacji i Kształcenia Naczelnej Izby Lekarskiej, lekarz anestezjolog Damian Patecki. Jak mówił, każdego roku wyniki egzaminów są słabe. W jego ocenie jest to rezultat różnic w poziomie kształcenia i wiedzy.

– Ukraiński system szkolenia lekarzy jest bardziej postradziecki – zaznaczył Patecki.

Sam egzamin składa się z dwustu pytań testowych jednokrotnego wyboru. Aby go zdać, należy uzyskać co najmniej 60 proc. punktów.

Problemy z językiem polskim

Dla lekarzy, którzy uzyskali dyplom poza UE, istnieje także alternatywna ścieżka dla LEW – nostryfikacja. Jeżeli uczelnia medyczna stwierdzi różnice w programie, wówczas kieruje lekarza na egzamin nostryfikacyjny. Jednym z jego elementów jest także egzamin z języka polskiego.

W ostatnim czasie ujawniony został również problem językowy wśród lekarzy ze Wschodu, którzy uzyskali prawo wykonywania zawodu w ramach procedury uproszczonej. Od 1 maja okręgowe izby lekarskie, mimo nacisków resortu zdrowia, wygasiły prawo wykonywania zawodu 207 lekarzom spoza UE z powodu braku odpowiedniego certyfikatu potwierdzającego znajomość języka polskiego co najmniej na poziomie B1 (a więc „turystycznym”). Na jego zdobycie lekarze mieli dwa lata. Z kolei według danych Naczelnej Izby Lekarskiej, które uzyskała „Rzeczpospolita”, do 11 czerwca takich przypadków było już 441.

Najwięcej z nich wygasiły Dolnośląska Izba Lekarska – 129, Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie – 99, Warmińsko-Mazurska Izba Lekarska – 52 i Wielkopolska Izba Lekarska – 42.

Co więcej, według danych RMF FM, prawo wykonywania zawodu może stracić jeszcze ok. 800 lekarzy.

Kontrowersje budziły także naciski ze strony resortu zdrowia, by nie wygaszać zbyt wielu PWZ. Po tym, jak 11 czerwca prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę z wrzutką dotyczącą wydłużenia o rok terminu na przedłożenie odpowiedniego certyfikatu językowego przez lekarzy spoza UE, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski skierował do minister zdrowia pismo datowane na dzień następny.

Poprosił w nim „o wyjaśnienie treści Komunikatu Ministerstwa Zdrowia z 30 kwietnia 2026 r. (…), w którym zachęcano samorząd lekarski do nieprzestrzegania obowiązujących przepisów oraz dalszych działań Ministerstwa Zdrowia polegających na złożeniu przez Ministerstwo Zdrowia zawiadomienia o popełnieniu przez lekarski samorząd zawodowy przestępstwa”.

Przypomnijmy, że na początku czerwca Michał Dobrołowicz z RMF FM informował, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie zażądała od Naczelnej Izby Lekarskiej wyjaśnień dotyczących odbierania PWZ obywatelom Ukrainy, którzy nie znają języka polskiego.

http://nczas.info/2026/06/16/lekarze-z-ukrainy-i-bialorusi-maja-problem-ze-zdaniem-egzaminu-w-polsce-system-szkolenia-jest-bardziej-postradziecki/

#Polska #bialorus #ukraina #lekarze #medycyna

8