Uwielbiam nadwiślańską schizofrenię w postaci regularnych napływów przytomności jak np odebranie Zełeńskiemu Orderu Orła Białego albo ta ostatnia decyzja radnych z Przemyśla o zawieszeniu współpracy partnerskiej z Lwowem połączonych z nieustannym podkreślaniem wspierania Wukraińców w ich batalii na froncie. Przecież to się nie dodaje, bo im większa pozycja Wukrainy na mapie geopolitycznej, tym większy kult morderców polskich dzieci. Standardowy Polak rzecz dzisiaj, że on jest oburzony na kult UPA czy Szuchewycza, no ale mamy wspólny interes w walce z Rosją. Nie rozumie, że perspektywa przeciętnego Wukrainca jest zupełnie inna i dla niego Lach to jest często jeszcze więskszy wróg, niż Putin

#wojna #polska #ukraina

16

#upa #ukraina #polska

Czyli od początku wszyscy wiedzą, że firma ukraińska związana z ekshumacjami ofiar należy do wyznawcy UPA???????????

16

Ukrainka która została porwana na front została zgwałcona przez swoich przełożonych. Gdy zaczęła o tym mówić ukraińscy głównodowodzący podali jej namiary Rosjanom którzy ją wysadzili.

Filmik http://files.catbox.moe/pch54h.webm

#ukraina #rosja #wojna

7

#ukraina #gaz #ropa

Jest nowy plan pokojowy - koniec wojny, a gaz i ropa popłyną do Europy z Rosji. Handeło będzie kontrolował Black Rock i z tego będzie ambitne, zrównoważone cele na Ukrainie współfinansował. Mocno za tym lobbują ponoć Niemcy, Francja i Wielka Brytania więc szanse na pokój duże - tylko żeby teraz ruskie onuce jakimś OZE nie torpedowały potencjału handeło.

9

#nozownik #polska #ukraina

Będą jakieś zmiany w prawie aby chronić nas przed zagrożeniem?

17

#ukraina

Jak myślicie - kto będzie liderem dostaw?

5

#polska #ukraina

I wychodzi na to, że była to prawda.

13

Ukraińskie media przekonują, że Polska może przekazać Kijowowi co najmniej 29 F-16kresy.pl

Ukraiński portal Espreso twierdzi, że Polska jest gotowa przekazać Ukrainie co najmniej 29 myśliwców F-16. Informacja ma pochodzić z wywiadu z Radosławem Sikorskim. Według relacji portalu harmonogram przekazania samolotów miał być uzgodniony już kilka miesięcy temu, ale później proces został wstrzymany.

Ukraiński portal Espreso poinformował, powołując się na rzekomy wywiad z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim, że Polska jest gotowa przekazać Ukrainie co najmniej 29 samolotów F-16. Warto zauważyć, że portal nie opublikował omawianego wywiadu, a polskie MSZ do tej pory nie opublikowało stanowiska w tej sprawie.

Według przedstawionej relacji kwestia ta miała być omawiana już około pół roku temu. Portal cytuje Sikorskiego, który miał powiedzieć, że rozmowy rozpoczęły się jeszcze za prezydentury Andrzeja Dudy i dotyczyły co najmniej 29 maszyn.

„Mówimy o co najmniej 29 samolotach. Było to przedmiotem moich zabiegów jeszcze od czasów prezydentury Andrzeja Dudy, czyli około sześciu miesięcy temu. Był nawet uzgodniony harmonogram ich przekazania, ale coś zmieniło się po stronie ukraińskiej” – miał powiedzieć szef polskiego MSZ.

Według Espreso Sikorski zasugerował, że wpływ na sytuację mogły mieć inne oferty dotyczące samolotów bojowych dla Ukrainy, w tym szwedzkich Gripenów. „Z naszej strony te samoloty są faktycznie dostępne do przekazania, o ile mi wiadomo” – cytuje ministra ukraiński portal.

Z relacji wynika również, że rozmowy między Polską i Ukrainą w tej sprawie mają nadal trwać. Do Polski miały już przyjechać dwie ukraińskie delegacje techniczne. Sikorski miał także mówić o zainteresowaniu Warszawy pogłębieniem współpracy z Kijowem w dziedzinie dronów i systemów ich zwalczania. Zaznaczył przy tym, że są to odrębne procesy, ponieważ dotyczą innych kontraktów i przedsiębiorstw.

„Z naszej strony istnieją wszelkie bodźce do przekazania myśliwców oraz nawiązania możliwie najlepszej współpracy w zakresie dronów i przeciwdziałania dronom” – miał powiedzieć minister.

Espreso przypomniało również wypowiedź Wołodymyra Zełenskiego z lipca 2024 roku. Prezydent Ukrainy twierdził wtedy, że po rozmowie z premierem Donaldem Tuskiem Kijów otrzymał „pozytywną decyzję” polskiego rządu dotyczącą F-16.

Sprawa ewentualnego przekazania polskich F-16 na Ukrainę pojawiała się już wcześniej. W lutym 2023 roku ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że Polska posiada jedynie 48 takich maszyn i nie może samodzielnie zdecydować o oddaniu ich Kijowowi. „Nie jesteśmy w stanie, nawet w granicach zdrowego rozsądku, sami przekazać F-16, choćby to były tylko dwa samoloty, na potrzeby Ukrainy” – mówił wówczas. Wskazywał, że oprócz samych myśliwców konieczne jest zapewnienie zaplecza serwisowego, a ewentualne przekazanie F-16 wymagałoby szerszej decyzji sojuszniczej. Duda zaznaczał wtedy, że Polska w pierwszej kolejności mogłaby zaoferować Ukrainie pozostałe samoloty MiG-29.

Właśnie kwestia ostatnich polskich MiG-29 stała się w 2026 roku przedmiotem długich negocjacji między Warszawą i Kijowem. Pod koniec 2025 roku MON i Sztab Generalny zapowiadały możliwość przekazania Ukrainie części tych maszyn w zamian za dostęp do ukraińskich technologii dronowych rozwijanych podczas wojny. W czerwcu 2026 roku strona polska informowała jednak, że do transferu nie doszło z powodu braku porozumienia dotyczącego przekazania technologii bezzałogowych. Wiceszef MON Paweł Zalewski przekazywał ponadto, że Ukraina oczekiwała od Polski przeprowadzenia na własny koszt modernizacji samolotów przed ich przekazaniem.

Rozmowy nabrały tempa w lipcu. Polska i Ukraina wróciły wówczas do negocjacji dotyczących możliwego przekazania dziewięciu MiG-29. Kijów zabiegał nie tylko o same samoloty, ale również o sprzęt, dokumentację oraz środki potrzebne do ich naprawy i obsługi. Pod koniec miesiąca minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz informował, że po „twardych wypowiedziach” strony polskiej Warszawa otrzymała z Kijowa list potwierdzający dalsze zainteresowanie propozycją „MiGi za drony”. „Powiedzieliśmy: dajcie nam konkrety. Pojawiają się” – mówił.

Dwa dni później wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka poinformowała, że Ukraina przedstawiła już „konkretną propozycję”, obejmującą wykaz technologii, którymi była gotowa podzielić się z Polską, oraz pomoc przy dalszej modernizacji myśliwców. Na początku sierpnia ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar mówił natomiast, że rozmowy dotyczą czterech wycofanych ze służby MiG-29. Według niego po stronie polskiej istniała polityczna wola ich przekazania, ale problemem pozostawały koszty i możliwości doprowadzenia maszyn do stanu umożliwiającego ich wykorzystanie przez ukraińskie lotnictwo.

Przed publikacją artykułu portal Kresy.pl zwrócił się do Ministerstwa Obrony Narodowej oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych z pytaniami dotyczącymi informacji podanych przez ukraińskie media. Odpowiedzi obu resortów opublikujemy po ich otrzymaniu.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainskie-media-przekonuja-ze-polska-moze-przekazac-kijowowi-co-najmniej-29-f-16/

#Polska #zdrajcy #ukraina #uzbrojenie

14

Dyrektor rządowego ośrodka zarzuca Ukrainie fałszowanie historii na skalę międzynarodowąkresy.pl

Dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Konończuk przekonuje, że Ukraina próbuje narzucić opinii międzynarodowej fałszywą narrację o „symetrii win” Polaków i Ukraińców za wydarzenia na Wołyniu. Jego zdaniem prowadzi to do relatywizowania odpowiedzialności OUN i UPA za ludobójstwo polskiej ludności.

Dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Konończuk ostro skrytykował sposób, w jaki Ukraina przedstawia spór historyczny z Polską dotyczący ludobójstwa wołyńskiego. W opublikowanym w niedzielę na łamach „Rzeczpospolitej” tekście zarzucił stronie ukraińskiej próbę upowszechnienia na świecie zafałszowanego obrazu wydarzeń z lat 40.

Konończuk odpowiedział na artykuł ukraińskiego politologa Tarasa Kuzia, profesora Akademii Kijowsko-Mohylańskiej, który przekonywał, że w polskim podejściu do wydarzeń na Wołyniu funkcjonuje podwójny standard. Kuzio twierdził m.in., że Warszawa wymaga potępienia OUN i UPA, jednocześnie nie rozliczając w takim samym stopniu zbrodni popełnianych przez polskie formacje na Ukraińcach.

Szef OSW odrzuca takie ujęcie i podkreśla, że między działaniami obu stron nie można stawiać znaku równości. Jak wskazał, na Ukrainie utrwalił się paradygmat „symetrii win”, zgodnie z którym wydarzenia z lat 1943–1944 przedstawiane są przede wszystkim jako wzajemny konflikt polsko-ukraiński.

Konończuk wskazuje, że takie podejście pomija zasadniczą różnicę: zaplanowaną przez UPA akcję wymierzoną w polską ludność cywilną.

„W istocie mamy do czynienia z próbą relatywizowania i narzucenia koncepcji, która zafałszowuje historię” – napisał dyrektor OSW.

Według niego narracja ta została na Ukrainie przyjęta nie tylko w debacie publicznej, ale również na poziomie państwowym i w edukacji. Konończuk uważa, że ukraińscy badacze kwestionujący dominującą interpretację znajdują się pod presją i bywają marginalizowani.

Dyrektor OSW odniósł się także do twierdzenia, że polska polityka wobec Ukraińców w II Rzeczypospolitej stworzyła warunki prowadzące później do krwawego „konfliktu”. Jego zdaniem takie przedstawienie wydarzeń przesuwa odpowiedzialność z ideologii ukraińskiego nacjonalizmu i decyzji kierownictwa OUN-UPA na wcześniejszą politykę polskiego państwa.

Istotną część polemiki poświęcił również liczbie ofiar. Kuzio powołał się na projekt Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego kierowany przez prof. Ihora Hałagidę, według którego liczba ukraińskich ofiar wynosi około 30 tys.

Konończuk zakwestionował sposób interpretowania tych danych. Jak wyjaśnił, do ukraińskich ofiar przypisywanych stronie polskiej zaliczano w projekcie również osoby zabite przez formacje niemieckie lub sowieckie, jeśli służyli w nich etniczni Polacy.

Według dyrektora OSW badania potwierdzają wcześniejsze polskie szacunki mówiące o około 15 tys. ukraińskich ofiarach działań strony polskiej, ale liczba ta została następnie zwiększona przez uwzględnienie m.in. ofiar sowieckich batalionów niszczycielskich NKWD i polskiej policji działającej pod niemieckim zwierzchnictwem.

Konończuk przypomniał, że polscy historycy szacują liczbę Polaków zamordowanych na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943–1945 na 80–100 tys. osób.

Szef OSW zarzucił Kuziowi również szereg konkretnych błędów historycznych. Zwrócił m.in. uwagę, że Brygada Świętokrzyska nie prowadziła walk z ukraińską partyzantką, ponieważ operowała głównie na Kielecczyźnie. Polemizował też z przedstawieniem Stepana Bandery, wskazując na jego wcześniejszą współpracę z III Rzeszą oraz deklarację współpracy z narodowosocjalistycznymi Niemcami zawartą w akcie ogłoszonym we Lwowie 30 czerwca 1941 roku.

Konończuk odniósł się również do zarzutu, jakoby Polska próbowała wykorzystywać pomoc udzielaną Ukrainie jako narzędzie nacisku w sporze historycznym.

Jego zdaniem Warszawa nie oczekuje od Kijowa „ustępstw”, lecz jednoznacznego nazwania zbrodni dokonanych przez OUN i UPA oraz rezygnacji z prób przedstawiania ich jako elementu równorzędnego konfliktu obu narodów.

„Od strony ukraińskiej oczekujemy nie ustępstw, ale nazwania zbrodni zbrodnią, nieusprawiedliwiania i niesymetryzowania zbrodni” – podkreślił.

Dyrektor OSW zaznaczył, że trwałe polsko-ukraińskie pojednanie może zostać zbudowane wyłącznie na prawdzie historycznej. Ocenił, że porozumienie pozostanie niemożliwe, dopóki domaganie się rzetelnego przedstawienia wydarzeń będzie przez stronę ukraińską traktowane jako próba wymuszania politycznej „kapitulacji”.

http://kresy.pl/wydarzenia/dyrektor-rzadowego-osrodka-zarzuca-ukrainie-falszowanie-historii-na-skale-miedzynarodowa/

#Polska #ukraina #upa #banderowct

17

Merz w Kijowie podczas rosyjskiego ataku. Kanclerz Niemiec obiecał Ukraińcom ponad MILIARD eurox.com

Zdjęcie

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz ogłosił w niedzielę w Kijowie przekazanie Ukrainie nowego pakietu pomocy wojskowej o wartości ponad 1 mld euro. Obejmie ona finansowanie produkcji dronów, dostawy broni dalekiego zasięgu i sprzętu satelitarnego – poinformował.

– Dziś przywiozłem konkretną pomoc, kolejny pakiet pomocy wojskowej o wartości ponad miliarda euro. Przeznaczamy te środki na wspólną produkcję dronów do zwalczania dronów z napędem odrzutowym. W ostatnich tygodniach udało się osiągnąć w tej dziedzinie znaczący przełom technologiczny i teraz szybko uruchamiamy ich produkcję seryjną – powiedział Merz na wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.

Dodał, że Niemcy będą też dostarczać Ukrainie broń dalekiego zasięgu, drony bojowe i sprzęt satelitarny, aby strona ukraińska mogła skuteczniej zwalczać rosyjskie wyrzutnie.

Merz zapowiedział jednocześnie, że Niemcy przed zimą udzielą Ukrainie pomocy w sektorze energetycznym o wartości około 350 mln euro. Środki te zostaną przeznaczone na generatory, stacje transformatorowe i zestawy naprawcze służące do odbudowy uszkodzonej infrastruktury.

Merz zaznaczył, że pomoc ta ma złagodzić skutki rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną i wesprzeć Ukraińców zimą.

Poinformował również, że Niemcy wspólnie z Francją i Wielką Brytanią planują zorganizować zimą w Berlinie spotkanie koalicji chętnych, między innymi w celu koordynacji dalszej pomocy dla Ukrainy.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył ze swej strony, że już w drugiej połowie października powinny pojawić się wyniki prac nad zwalczaniem dronów z napędem odrzutowym za pomocą małych rakiet.

– W następnej kolejności są małe rakiety, program małych rakiet. Nie będę teraz mówił o nazwach. Jest ich kilka rodzajów. Najpewniej zobaczymy rezultaty w tym miesiącu. Pod koniec, w drugiej połowie tego miesiąca – powiedział.

Prezydent Ukrainy zaznaczył, że masowa produkcja będzie zależała od tego, jakie to będą rezultaty. – A jeśli będą rezultaty, to od razu będziemy mogli osiągnąć odpowiednią skalę produkcji – dodał.

Zełenski poinformował również, że obecnie trwają prace nad tym, aby samoloty F-16 wykorzystywały 5–6 tys. pocisków kalibru 20 mm na dobę.

– Wczoraj kontaktowaliśmy się (w tej sprawie) ze stroną polską, z premierem. Jutro będziemy również rozmawiać z Donaldem (Tuskiem), z Emmanuelem (Macronem) – zaznaczył.

Kanclerz Niemiec przybył z niezapowiadaną wcześniej wizytą do Kijowa w niedzielę rano. W czasie, gdy media informowały o jego przyjeździe, w stolicy Ukrainy ogłoszono alarm powietrzny. Do godzin popołudniowych syreny, ostrzegające przed atakiem rosyjskich dronów, wyły jeszcze w Kijowie cztery razy.

Podczas wizyty Merza Rosjanie zaatakowali dronem Most Północny nad Dnieprem, położony około pięciu kilometrów w linii prostej od siedziby prezydenta Ukrainy. Dwie osoby zostały w tym ataku ranne.

http://x.com/Osinttechnical/status/2106741203156787356

Merz z Zełenskim odwiedzili w niedzielę m.in. siedzibę Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, w którą rosyjski dron uderzył w ostatni poniedziałek. Zginęły wówczas dwie osoby, a siedem zostało rannych.

„Doceniamy to, że Friedrich Merz był dziś tutaj z nami mimo alarmu powietrznego i całkowicie barbarzyńskich sąsiadów – Rosjan, którzy od samego rana atakują miasto. To potrzebny i odważny sygnał ze strony samego kanclerza oraz całych Niemiec. Dziękuję, Friedrichu” – napisał Zełenski w serwisach społecznościowych

http://nczas.info/2026/10/04/merz-w-kijowie-podczas-rosyjskiego-ataku-kanclerz-niemiec-obiecal-ukraincom-ponad-miliard-euro/

#ukraina #niemcy

8

#korea #ukraina #wojna

Jak widać nie tylko my jesteśmy tak traktowani - standard.

8

I TO ROZUMIEM, DUMNY NARÓD!!!! - Korea stawia ultimatum Ukrainie. „Podejmiemy dodatkowe kroki, jeśli Ukraina…”nczas.info

Zdjęcie

„Korea Płd. podejmie 'dodatkowe kroki’, jeśli Ukraina nie przeprosi za ujawnienie informacji o przekazaniu jeńców wojennych” – napisał w piątek w mediach społecznościowych prezydent Korei Płd. Li Dze Mjung. Kijów odrzuca zarzuty o złamanie ustaleń o zachowaniu sprawy w tajemnicy.

„Jeśli (władze w Kijowie – PAP) będą nadal odmawiać uznania faktów i publicznych przeprosin, podejmiemy dodatkowe środki. Ponieważ jest sprawa dotycząca prestiżu narodu i państwa, nie może zostać zignorowana” – podkreślił południowokoreański prezydent.

Li nie sprecyzował, jakie jego administracja może podjąć działania wobec Ukrainy.

„Wyrażam głębokie ubolewanie wobec Ukrainy, która (…) czyni z głowy obcego państwa kłamcę, a wezwana do uznania faktów i przeprosin, mówi o 'rychłym starciu zbrojnym między Północą a Południem’, prowokując wybuch wojny na Półwyspie Koreańskim” – dodał.

W ocenie agencji Yonhap oświadczenie Li to bezpośrednia reakcja na wpis Kyryła Budanowa, szefa gabinetu ukraińskiego prezydenta. Oznajmił on we wpisie w mediach społecznościowych, że walcząca po stronie Rosji północnokoreańska armia „uczy się na naszej wojnie i się zbroi”, przede wszystkim po to, by przygotować się do „aktywnych walk we własnym regionie”.

Spór dyplomatyczny na linii Kijów-Seul wybuchł po tym, gdy Wołodymyr Zełeński niespodziewanie ujawnił w zeszłym tygodniu na forum ONZ informację o przekazaniu dwóch północnokoreańskich wojskowych schwytanych przez siły ukraińskie w rosyjskim obwodzie kurskim w 2025 roku do Korei Południowej.

Wywołało to oburzenie władz południowokoreańskich, gdyż według tamtejszego wywiadu to Kijów prosił o zachowanie całkowitej dyskrecji ze względu na obawę przed negatywnym wpływem ujawnienia sprawy przekazania żołnierzy na swoje rokowania z Rosją dotyczące wymiany jeńców.

Odnosząc się do tych zarzutów, ukraińska administracja zaprzeczyła, jakoby zawarto porozumienie o utrzymaniu transferu w tajemnicy. Próbując jednak załagodzić rosnące napięcia, szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha w czwartek bagatelizował sprawę przekonując, że wynikła sytuacja to jedynie „dyplomatyczne nieporozumienie”. Minister zaznaczył, że Korea Płd. pozostaje „ważnym państwem”, a Kijów szczerze liczy na szybkie rozwiązanie tej kwestii.

Według szacunków państw zachodnich i Seulu Pjongjang wysłał do Rosji od końca 2024 r. ponad 14 tys. żołnierzy w celu wsparcia rosyjskiej armii w wojnie przeciwko Ukrainie. W zamian reżim Kim Dzong Una otrzymuje od Rosji wsparcie gospodarcze oraz militarne.

http://nczas.info/2026/10/02/korea-stawia-ultimatum-ukrainie-podejmiemy-dodatkowe-kroki-jesli-ukraina/

#koreapoludniowa #ukraina

19

TAK SIĘ DOTUJE OLIGARCHÓW - Nawozy azotowe z Polski po 1700 zł za tonę na Ukrainę. Rolnicy w kraju płacili nawet 3500 złkresy.pl

W latach 2024–2026 Polska wysyłała na Ukrainę setki tysięcy ton nawozów azotowych, których średnia wartość eksportowa pozostawała wyraźnie niższa od cen wielu nawozów oferowanych w tym samym czasie polskim rolnikom – wynika z danych podanych przez Ministerstwo Finansów.

W pierwszej połowie 2026 roku średnia wartość eksportowa wynosiła około 1700 zł/t, podczas gdy ceny mocznika w Polsce dochodziły do 3500 zł/t. Dane pochodzą z odpowiedzi Ministerstwa Finansów i Gospodarki na interpelację nr 18981 posłanki Magdaleny Filipek-Sobczak.

W 2024 roku na Ukrainę wyeksportowano 396 tys. ton nawozów azotowych o wartości 115 mln euro. Średnia wartość wynosiła około 290 euro/t, czyli orientacyjnie 1200–1300 zł/t.

W 2025 roku eksport wzrósł do 443 tys. ton o wartości 148 mln euro. Średnia wartość jednej tony wyniosła około 334 euro, czyli około 1400 zł.

W pierwszej połowie 2026 roku z Polski na Ukrainę trafiło 153 tys. ton nawozów azotowych o wartości 60 mln euro. Średnia wartość wzrosła do około 393 euro/t, czyli około 1700 zł/t.

Dane wywołały reakcję Huberta Ojdany, rolnika z Podlasia, który zestawił wartości eksportowe z cenami nawozów na polskim rynku.

„Po ile Polska sprzedawała nawozy azotowe Ukraińcom? Zobaczcie, właśnie przyszła interpelacja na ręce Czarzastego, Marszałka Sejmu. Po ile my sprzedawaliśmy mocznik Ukraińcom? Taniej niż kupujemy w Polsce, to się nie mieści w głowie. Od 1 stycznia do 1 czerwca sprzedaliśmy Ukraińcom mocznik za lekko ponad 1700 zł” — powiedział.

Rolnik zwrócił także uwagę na dane z dwóch poprzednich lat.

„W 2025 roku średnia wartość mocznika wyeksportowanego na Ukrainę wynosiła 1430 zł. A ile wypłaciliście w 2025 roku za mocznik? W 2024 roku jeszcze taniej kosztował, bo 1200 zł mocznik wyeksportowany na Ukrainę” — dodał Ojdana.

Ojdana przypomniał również protest rolników w Dorohusku, podczas którego obserwował transport polskich nawozów kierowanych na Ukrainę.

„I w tym właśnie momencie nasze polskie nawozy były eksportowane na Ukrainę. Nawozy polskie za pół ceny wjeżdżają na Ukrainę. My za to płacimy może nie dwa razy tyle, ale dużo” — mówił rolnik.

Polscy rolnicy płacili znacznie więcej

W połowie 2024 roku ceny nawozów na polskim rynku były wyższe od średniej wartości eksportowej nawozów azotowych wysyłanych na Ukrainę.

Pod koniec czerwca mocznik kosztował w Polsce około 1880–2160 zł/t, a w przypadku niektórych opakowań nawet 2630 zł/t. Saletra amonowa była sprzedawana za około 1550–1750 zł/t, a RSM 32 za 1360–1680 zł/t. W tym samym roku średnia wartość eksportowa całej grupy nawozów azotowych kierowanych na Ukrainę wynosiła około 1200–1300 zł/t.

Pod koniec maja 2025 roku ceny mocznika w big-bagach sięgały około 2090–2440 zł/t. Saletra amonowa kosztowała około 1570–1950 zł/t, a RSM 32 około 1390–1930 zł/t. Średnia wartość eksportowa nawozów azotowych wysłanych na Ukrainę wynosiła w tym roku około 1400 zł/t.

Największą różnicę odnotowano w pierwszej połowie 2026 roku. Na początku czerwca mocznik kosztował w Polsce około 3000–3500 zł/t. Za saletrę amonową trzeba było zapłacić około 1970–2320 zł/t, a za RSM 32 około 1840–2280 zł/t. Średnia wartość eksportowa polskich nawozów azotowych kierowanych na Ukrainę wynosiła wówczas około 1700 zł/t.

„Krew się gotuje. Nam się wmawia od dawna, że nawozy, że zakłady nawozowe nie mogą produkować taniej, bo są wysokie ceny gazu, wysokie ceny paliwa, wojna na Ukrainie, wojna na Bliskim Wschodzie” — powiedział Ojdana.

Rolnik przypomniał rekordowe ceny z 2022 roku

W swoim nagraniu Ojdana odniósł się również do okresu gwałtownego wzrostu cen nawozów, kiedy mocznik kosztował około 5 tys. zł/t. Początkowo wskazał przy tym 2024 rok.

„Dlaczego my w 2024 roku po 5000 zł prawie płaciliśmy za mocznik?” — mówił.

Po publikacji nagrania rolnik sprostował, że chodziło mu o 2022 rok. Pod koniec sierpnia 2022 roku mocznik kosztował od 4800 do 5990 zł/t. Ceny saletry amonowej wynosiły około 3880–4450 zł/t, a RSM 32 od 3650 do 4280 zł/t.

Polska największym dostawcą nawozów na Ukrainę

W 2025 roku Polska wysłała na Ukrainę łącznie 785 tys. ton wszystkich nawozów o wartości niemal 330 mln euro. Odpowiadało to prawie jednej czwartej całego polskiego eksportu nawozów.

„Polska to zdecydowanie największy dostawca, w 2025 r. blisko 1/3 wartości importowanych nawozów przez Ukrainę pochodziło z Polski” — wskazano w odpowiedzi na interpelację.

Ojdana w swoim wpisie na platformie X określił różnicę między wartościami eksportowymi a cenami krajowymi jako „promocje dla obcych, bat dla swoich”. Dla 2024 roku wyliczył wartość 1247 zł/t, dla 2025 roku 1435 zł/t, a dla 2026 roku 1709 zł/t, przyjmując kurs euro na poziomie 4,3 zł.

„Rząd rżnie głupa, a polskie rolnictwo płaci frycowe. Cudze chwalicie, swoich łupicie!” — napisał rolnik.

http://kresy.pl/wydarzenia/nawozy-azotowe-z-polski-po-1700-zl-za-tone-na-ukraine-rolnicy-w-kraju-placili-nawet-3500-zl/

#Polska #rolnictwo #ukraina

10