Ukraińskie media przekonują, że Polska może przekazać Kijowowi co najmniej 29 F-16kresy.pl

Ukraiński portal Espreso twierdzi, że Polska jest gotowa przekazać Ukrainie co najmniej 29 myśliwców F-16. Informacja ma pochodzić z wywiadu z Radosławem Sikorskim. Według relacji portalu harmonogram przekazania samolotów miał być uzgodniony już kilka miesięcy temu, ale później proces został wstrzymany.

Ukraiński portal Espreso poinformował, powołując się na rzekomy wywiad z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim, że Polska jest gotowa przekazać Ukrainie co najmniej 29 samolotów F-16. Warto zauważyć, że portal nie opublikował omawianego wywiadu, a polskie MSZ do tej pory nie opublikowało stanowiska w tej sprawie.

Według przedstawionej relacji kwestia ta miała być omawiana już około pół roku temu. Portal cytuje Sikorskiego, który miał powiedzieć, że rozmowy rozpoczęły się jeszcze za prezydentury Andrzeja Dudy i dotyczyły co najmniej 29 maszyn.

„Mówimy o co najmniej 29 samolotach. Było to przedmiotem moich zabiegów jeszcze od czasów prezydentury Andrzeja Dudy, czyli około sześciu miesięcy temu. Był nawet uzgodniony harmonogram ich przekazania, ale coś zmieniło się po stronie ukraińskiej” – miał powiedzieć szef polskiego MSZ.

Według Espreso Sikorski zasugerował, że wpływ na sytuację mogły mieć inne oferty dotyczące samolotów bojowych dla Ukrainy, w tym szwedzkich Gripenów. „Z naszej strony te samoloty są faktycznie dostępne do przekazania, o ile mi wiadomo” – cytuje ministra ukraiński portal.

Z relacji wynika również, że rozmowy między Polską i Ukrainą w tej sprawie mają nadal trwać. Do Polski miały już przyjechać dwie ukraińskie delegacje techniczne. Sikorski miał także mówić o zainteresowaniu Warszawy pogłębieniem współpracy z Kijowem w dziedzinie dronów i systemów ich zwalczania. Zaznaczył przy tym, że są to odrębne procesy, ponieważ dotyczą innych kontraktów i przedsiębiorstw.

„Z naszej strony istnieją wszelkie bodźce do przekazania myśliwców oraz nawiązania możliwie najlepszej współpracy w zakresie dronów i przeciwdziałania dronom” – miał powiedzieć minister.

Espreso przypomniało również wypowiedź Wołodymyra Zełenskiego z lipca 2024 roku. Prezydent Ukrainy twierdził wtedy, że po rozmowie z premierem Donaldem Tuskiem Kijów otrzymał „pozytywną decyzję” polskiego rządu dotyczącą F-16.

Sprawa ewentualnego przekazania polskich F-16 na Ukrainę pojawiała się już wcześniej. W lutym 2023 roku ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że Polska posiada jedynie 48 takich maszyn i nie może samodzielnie zdecydować o oddaniu ich Kijowowi. „Nie jesteśmy w stanie, nawet w granicach zdrowego rozsądku, sami przekazać F-16, choćby to były tylko dwa samoloty, na potrzeby Ukrainy” – mówił wówczas. Wskazywał, że oprócz samych myśliwców konieczne jest zapewnienie zaplecza serwisowego, a ewentualne przekazanie F-16 wymagałoby szerszej decyzji sojuszniczej. Duda zaznaczał wtedy, że Polska w pierwszej kolejności mogłaby zaoferować Ukrainie pozostałe samoloty MiG-29.

Właśnie kwestia ostatnich polskich MiG-29 stała się w 2026 roku przedmiotem długich negocjacji między Warszawą i Kijowem. Pod koniec 2025 roku MON i Sztab Generalny zapowiadały możliwość przekazania Ukrainie części tych maszyn w zamian za dostęp do ukraińskich technologii dronowych rozwijanych podczas wojny. W czerwcu 2026 roku strona polska informowała jednak, że do transferu nie doszło z powodu braku porozumienia dotyczącego przekazania technologii bezzałogowych. Wiceszef MON Paweł Zalewski przekazywał ponadto, że Ukraina oczekiwała od Polski przeprowadzenia na własny koszt modernizacji samolotów przed ich przekazaniem.

Rozmowy nabrały tempa w lipcu. Polska i Ukraina wróciły wówczas do negocjacji dotyczących możliwego przekazania dziewięciu MiG-29. Kijów zabiegał nie tylko o same samoloty, ale również o sprzęt, dokumentację oraz środki potrzebne do ich naprawy i obsługi. Pod koniec miesiąca minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz informował, że po „twardych wypowiedziach” strony polskiej Warszawa otrzymała z Kijowa list potwierdzający dalsze zainteresowanie propozycją „MiGi za drony”. „Powiedzieliśmy: dajcie nam konkrety. Pojawiają się” – mówił.

Dwa dni później wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka poinformowała, że Ukraina przedstawiła już „konkretną propozycję”, obejmującą wykaz technologii, którymi była gotowa podzielić się z Polską, oraz pomoc przy dalszej modernizacji myśliwców. Na początku sierpnia ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar mówił natomiast, że rozmowy dotyczą czterech wycofanych ze służby MiG-29. Według niego po stronie polskiej istniała polityczna wola ich przekazania, ale problemem pozostawały koszty i możliwości doprowadzenia maszyn do stanu umożliwiającego ich wykorzystanie przez ukraińskie lotnictwo.

Przed publikacją artykułu portal Kresy.pl zwrócił się do Ministerstwa Obrony Narodowej oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych z pytaniami dotyczącymi informacji podanych przez ukraińskie media. Odpowiedzi obu resortów opublikujemy po ich otrzymaniu.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainskie-media-przekonuja-ze-polska-moze-przekazac-kijowowi-co-najmniej-29-f-16/

#Polska #zdrajcy #ukraina #uzbrojenie

10

Dyrektor rządowego ośrodka zarzuca Ukrainie fałszowanie historii na skalę międzynarodowąkresy.pl

Dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Konończuk przekonuje, że Ukraina próbuje narzucić opinii międzynarodowej fałszywą narrację o „symetrii win” Polaków i Ukraińców za wydarzenia na Wołyniu. Jego zdaniem prowadzi to do relatywizowania odpowiedzialności OUN i UPA za ludobójstwo polskiej ludności.

Dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Konończuk ostro skrytykował sposób, w jaki Ukraina przedstawia spór historyczny z Polską dotyczący ludobójstwa wołyńskiego. W opublikowanym w niedzielę na łamach „Rzeczpospolitej” tekście zarzucił stronie ukraińskiej próbę upowszechnienia na świecie zafałszowanego obrazu wydarzeń z lat 40.

Konończuk odpowiedział na artykuł ukraińskiego politologa Tarasa Kuzia, profesora Akademii Kijowsko-Mohylańskiej, który przekonywał, że w polskim podejściu do wydarzeń na Wołyniu funkcjonuje podwójny standard. Kuzio twierdził m.in., że Warszawa wymaga potępienia OUN i UPA, jednocześnie nie rozliczając w takim samym stopniu zbrodni popełnianych przez polskie formacje na Ukraińcach.

Szef OSW odrzuca takie ujęcie i podkreśla, że między działaniami obu stron nie można stawiać znaku równości. Jak wskazał, na Ukrainie utrwalił się paradygmat „symetrii win”, zgodnie z którym wydarzenia z lat 1943–1944 przedstawiane są przede wszystkim jako wzajemny konflikt polsko-ukraiński.

Konończuk wskazuje, że takie podejście pomija zasadniczą różnicę: zaplanowaną przez UPA akcję wymierzoną w polską ludność cywilną.

„W istocie mamy do czynienia z próbą relatywizowania i narzucenia koncepcji, która zafałszowuje historię” – napisał dyrektor OSW.

Według niego narracja ta została na Ukrainie przyjęta nie tylko w debacie publicznej, ale również na poziomie państwowym i w edukacji. Konończuk uważa, że ukraińscy badacze kwestionujący dominującą interpretację znajdują się pod presją i bywają marginalizowani.

Dyrektor OSW odniósł się także do twierdzenia, że polska polityka wobec Ukraińców w II Rzeczypospolitej stworzyła warunki prowadzące później do krwawego „konfliktu”. Jego zdaniem takie przedstawienie wydarzeń przesuwa odpowiedzialność z ideologii ukraińskiego nacjonalizmu i decyzji kierownictwa OUN-UPA na wcześniejszą politykę polskiego państwa.

Istotną część polemiki poświęcił również liczbie ofiar. Kuzio powołał się na projekt Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego kierowany przez prof. Ihora Hałagidę, według którego liczba ukraińskich ofiar wynosi około 30 tys.

Konończuk zakwestionował sposób interpretowania tych danych. Jak wyjaśnił, do ukraińskich ofiar przypisywanych stronie polskiej zaliczano w projekcie również osoby zabite przez formacje niemieckie lub sowieckie, jeśli służyli w nich etniczni Polacy.

Według dyrektora OSW badania potwierdzają wcześniejsze polskie szacunki mówiące o około 15 tys. ukraińskich ofiarach działań strony polskiej, ale liczba ta została następnie zwiększona przez uwzględnienie m.in. ofiar sowieckich batalionów niszczycielskich NKWD i polskiej policji działającej pod niemieckim zwierzchnictwem.

Konończuk przypomniał, że polscy historycy szacują liczbę Polaków zamordowanych na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943–1945 na 80–100 tys. osób.

Szef OSW zarzucił Kuziowi również szereg konkretnych błędów historycznych. Zwrócił m.in. uwagę, że Brygada Świętokrzyska nie prowadziła walk z ukraińską partyzantką, ponieważ operowała głównie na Kielecczyźnie. Polemizował też z przedstawieniem Stepana Bandery, wskazując na jego wcześniejszą współpracę z III Rzeszą oraz deklarację współpracy z narodowosocjalistycznymi Niemcami zawartą w akcie ogłoszonym we Lwowie 30 czerwca 1941 roku.

Konończuk odniósł się również do zarzutu, jakoby Polska próbowała wykorzystywać pomoc udzielaną Ukrainie jako narzędzie nacisku w sporze historycznym.

Jego zdaniem Warszawa nie oczekuje od Kijowa „ustępstw”, lecz jednoznacznego nazwania zbrodni dokonanych przez OUN i UPA oraz rezygnacji z prób przedstawiania ich jako elementu równorzędnego konfliktu obu narodów.

„Od strony ukraińskiej oczekujemy nie ustępstw, ale nazwania zbrodni zbrodnią, nieusprawiedliwiania i niesymetryzowania zbrodni” – podkreślił.

Dyrektor OSW zaznaczył, że trwałe polsko-ukraińskie pojednanie może zostać zbudowane wyłącznie na prawdzie historycznej. Ocenił, że porozumienie pozostanie niemożliwe, dopóki domaganie się rzetelnego przedstawienia wydarzeń będzie przez stronę ukraińską traktowane jako próba wymuszania politycznej „kapitulacji”.

http://kresy.pl/wydarzenia/dyrektor-rzadowego-osrodka-zarzuca-ukrainie-falszowanie-historii-na-skale-miedzynarodowa/

#Polska #ukraina #upa #banderowct

17

Merz w Kijowie podczas rosyjskiego ataku. Kanclerz Niemiec obiecał Ukraińcom ponad MILIARD eurox.com

Zdjęcie

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz ogłosił w niedzielę w Kijowie przekazanie Ukrainie nowego pakietu pomocy wojskowej o wartości ponad 1 mld euro. Obejmie ona finansowanie produkcji dronów, dostawy broni dalekiego zasięgu i sprzętu satelitarnego – poinformował.

– Dziś przywiozłem konkretną pomoc, kolejny pakiet pomocy wojskowej o wartości ponad miliarda euro. Przeznaczamy te środki na wspólną produkcję dronów do zwalczania dronów z napędem odrzutowym. W ostatnich tygodniach udało się osiągnąć w tej dziedzinie znaczący przełom technologiczny i teraz szybko uruchamiamy ich produkcję seryjną – powiedział Merz na wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.

Dodał, że Niemcy będą też dostarczać Ukrainie broń dalekiego zasięgu, drony bojowe i sprzęt satelitarny, aby strona ukraińska mogła skuteczniej zwalczać rosyjskie wyrzutnie.

Merz zapowiedział jednocześnie, że Niemcy przed zimą udzielą Ukrainie pomocy w sektorze energetycznym o wartości około 350 mln euro. Środki te zostaną przeznaczone na generatory, stacje transformatorowe i zestawy naprawcze służące do odbudowy uszkodzonej infrastruktury.

Merz zaznaczył, że pomoc ta ma złagodzić skutki rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną i wesprzeć Ukraińców zimą.

Poinformował również, że Niemcy wspólnie z Francją i Wielką Brytanią planują zorganizować zimą w Berlinie spotkanie koalicji chętnych, między innymi w celu koordynacji dalszej pomocy dla Ukrainy.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył ze swej strony, że już w drugiej połowie października powinny pojawić się wyniki prac nad zwalczaniem dronów z napędem odrzutowym za pomocą małych rakiet.

– W następnej kolejności są małe rakiety, program małych rakiet. Nie będę teraz mówił o nazwach. Jest ich kilka rodzajów. Najpewniej zobaczymy rezultaty w tym miesiącu. Pod koniec, w drugiej połowie tego miesiąca – powiedział.

Prezydent Ukrainy zaznaczył, że masowa produkcja będzie zależała od tego, jakie to będą rezultaty. – A jeśli będą rezultaty, to od razu będziemy mogli osiągnąć odpowiednią skalę produkcji – dodał.

Zełenski poinformował również, że obecnie trwają prace nad tym, aby samoloty F-16 wykorzystywały 5–6 tys. pocisków kalibru 20 mm na dobę.

– Wczoraj kontaktowaliśmy się (w tej sprawie) ze stroną polską, z premierem. Jutro będziemy również rozmawiać z Donaldem (Tuskiem), z Emmanuelem (Macronem) – zaznaczył.

Kanclerz Niemiec przybył z niezapowiadaną wcześniej wizytą do Kijowa w niedzielę rano. W czasie, gdy media informowały o jego przyjeździe, w stolicy Ukrainy ogłoszono alarm powietrzny. Do godzin popołudniowych syreny, ostrzegające przed atakiem rosyjskich dronów, wyły jeszcze w Kijowie cztery razy.

Podczas wizyty Merza Rosjanie zaatakowali dronem Most Północny nad Dnieprem, położony około pięciu kilometrów w linii prostej od siedziby prezydenta Ukrainy. Dwie osoby zostały w tym ataku ranne.

http://x.com/Osinttechnical/status/2106741203156787356

Merz z Zełenskim odwiedzili w niedzielę m.in. siedzibę Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, w którą rosyjski dron uderzył w ostatni poniedziałek. Zginęły wówczas dwie osoby, a siedem zostało rannych.

„Doceniamy to, że Friedrich Merz był dziś tutaj z nami mimo alarmu powietrznego i całkowicie barbarzyńskich sąsiadów – Rosjan, którzy od samego rana atakują miasto. To potrzebny i odważny sygnał ze strony samego kanclerza oraz całych Niemiec. Dziękuję, Friedrichu” – napisał Zełenski w serwisach społecznościowych

http://nczas.info/2026/10/04/merz-w-kijowie-podczas-rosyjskiego-ataku-kanclerz-niemiec-obiecal-ukraincom-ponad-miliard-euro/

#ukraina #niemcy

8

#korea #ukraina #wojna

Jak widać nie tylko my jesteśmy tak traktowani - standard.

8

I TO ROZUMIEM, DUMNY NARÓD!!!! - Korea stawia ultimatum Ukrainie. „Podejmiemy dodatkowe kroki, jeśli Ukraina…”nczas.info

Zdjęcie

„Korea Płd. podejmie 'dodatkowe kroki’, jeśli Ukraina nie przeprosi za ujawnienie informacji o przekazaniu jeńców wojennych” – napisał w piątek w mediach społecznościowych prezydent Korei Płd. Li Dze Mjung. Kijów odrzuca zarzuty o złamanie ustaleń o zachowaniu sprawy w tajemnicy.

„Jeśli (władze w Kijowie – PAP) będą nadal odmawiać uznania faktów i publicznych przeprosin, podejmiemy dodatkowe środki. Ponieważ jest sprawa dotycząca prestiżu narodu i państwa, nie może zostać zignorowana” – podkreślił południowokoreański prezydent.

Li nie sprecyzował, jakie jego administracja może podjąć działania wobec Ukrainy.

„Wyrażam głębokie ubolewanie wobec Ukrainy, która (…) czyni z głowy obcego państwa kłamcę, a wezwana do uznania faktów i przeprosin, mówi o 'rychłym starciu zbrojnym między Północą a Południem’, prowokując wybuch wojny na Półwyspie Koreańskim” – dodał.

W ocenie agencji Yonhap oświadczenie Li to bezpośrednia reakcja na wpis Kyryła Budanowa, szefa gabinetu ukraińskiego prezydenta. Oznajmił on we wpisie w mediach społecznościowych, że walcząca po stronie Rosji północnokoreańska armia „uczy się na naszej wojnie i się zbroi”, przede wszystkim po to, by przygotować się do „aktywnych walk we własnym regionie”.

Spór dyplomatyczny na linii Kijów-Seul wybuchł po tym, gdy Wołodymyr Zełeński niespodziewanie ujawnił w zeszłym tygodniu na forum ONZ informację o przekazaniu dwóch północnokoreańskich wojskowych schwytanych przez siły ukraińskie w rosyjskim obwodzie kurskim w 2025 roku do Korei Południowej.

Wywołało to oburzenie władz południowokoreańskich, gdyż według tamtejszego wywiadu to Kijów prosił o zachowanie całkowitej dyskrecji ze względu na obawę przed negatywnym wpływem ujawnienia sprawy przekazania żołnierzy na swoje rokowania z Rosją dotyczące wymiany jeńców.

Odnosząc się do tych zarzutów, ukraińska administracja zaprzeczyła, jakoby zawarto porozumienie o utrzymaniu transferu w tajemnicy. Próbując jednak załagodzić rosnące napięcia, szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha w czwartek bagatelizował sprawę przekonując, że wynikła sytuacja to jedynie „dyplomatyczne nieporozumienie”. Minister zaznaczył, że Korea Płd. pozostaje „ważnym państwem”, a Kijów szczerze liczy na szybkie rozwiązanie tej kwestii.

Według szacunków państw zachodnich i Seulu Pjongjang wysłał do Rosji od końca 2024 r. ponad 14 tys. żołnierzy w celu wsparcia rosyjskiej armii w wojnie przeciwko Ukrainie. W zamian reżim Kim Dzong Una otrzymuje od Rosji wsparcie gospodarcze oraz militarne.

http://nczas.info/2026/10/02/korea-stawia-ultimatum-ukrainie-podejmiemy-dodatkowe-kroki-jesli-ukraina/

#koreapoludniowa #ukraina

19

TAK SIĘ DOTUJE OLIGARCHÓW - Nawozy azotowe z Polski po 1700 zł za tonę na Ukrainę. Rolnicy w kraju płacili nawet 3500 złkresy.pl

W latach 2024–2026 Polska wysyłała na Ukrainę setki tysięcy ton nawozów azotowych, których średnia wartość eksportowa pozostawała wyraźnie niższa od cen wielu nawozów oferowanych w tym samym czasie polskim rolnikom – wynika z danych podanych przez Ministerstwo Finansów.

W pierwszej połowie 2026 roku średnia wartość eksportowa wynosiła około 1700 zł/t, podczas gdy ceny mocznika w Polsce dochodziły do 3500 zł/t. Dane pochodzą z odpowiedzi Ministerstwa Finansów i Gospodarki na interpelację nr 18981 posłanki Magdaleny Filipek-Sobczak.

W 2024 roku na Ukrainę wyeksportowano 396 tys. ton nawozów azotowych o wartości 115 mln euro. Średnia wartość wynosiła około 290 euro/t, czyli orientacyjnie 1200–1300 zł/t.

W 2025 roku eksport wzrósł do 443 tys. ton o wartości 148 mln euro. Średnia wartość jednej tony wyniosła około 334 euro, czyli około 1400 zł.

W pierwszej połowie 2026 roku z Polski na Ukrainę trafiło 153 tys. ton nawozów azotowych o wartości 60 mln euro. Średnia wartość wzrosła do około 393 euro/t, czyli około 1700 zł/t.

Dane wywołały reakcję Huberta Ojdany, rolnika z Podlasia, który zestawił wartości eksportowe z cenami nawozów na polskim rynku.

„Po ile Polska sprzedawała nawozy azotowe Ukraińcom? Zobaczcie, właśnie przyszła interpelacja na ręce Czarzastego, Marszałka Sejmu. Po ile my sprzedawaliśmy mocznik Ukraińcom? Taniej niż kupujemy w Polsce, to się nie mieści w głowie. Od 1 stycznia do 1 czerwca sprzedaliśmy Ukraińcom mocznik za lekko ponad 1700 zł” — powiedział.

Rolnik zwrócił także uwagę na dane z dwóch poprzednich lat.

„W 2025 roku średnia wartość mocznika wyeksportowanego na Ukrainę wynosiła 1430 zł. A ile wypłaciliście w 2025 roku za mocznik? W 2024 roku jeszcze taniej kosztował, bo 1200 zł mocznik wyeksportowany na Ukrainę” — dodał Ojdana.

Ojdana przypomniał również protest rolników w Dorohusku, podczas którego obserwował transport polskich nawozów kierowanych na Ukrainę.

„I w tym właśnie momencie nasze polskie nawozy były eksportowane na Ukrainę. Nawozy polskie za pół ceny wjeżdżają na Ukrainę. My za to płacimy może nie dwa razy tyle, ale dużo” — mówił rolnik.

Polscy rolnicy płacili znacznie więcej

W połowie 2024 roku ceny nawozów na polskim rynku były wyższe od średniej wartości eksportowej nawozów azotowych wysyłanych na Ukrainę.

Pod koniec czerwca mocznik kosztował w Polsce około 1880–2160 zł/t, a w przypadku niektórych opakowań nawet 2630 zł/t. Saletra amonowa była sprzedawana za około 1550–1750 zł/t, a RSM 32 za 1360–1680 zł/t. W tym samym roku średnia wartość eksportowa całej grupy nawozów azotowych kierowanych na Ukrainę wynosiła około 1200–1300 zł/t.

Pod koniec maja 2025 roku ceny mocznika w big-bagach sięgały około 2090–2440 zł/t. Saletra amonowa kosztowała około 1570–1950 zł/t, a RSM 32 około 1390–1930 zł/t. Średnia wartość eksportowa nawozów azotowych wysłanych na Ukrainę wynosiła w tym roku około 1400 zł/t.

Największą różnicę odnotowano w pierwszej połowie 2026 roku. Na początku czerwca mocznik kosztował w Polsce około 3000–3500 zł/t. Za saletrę amonową trzeba było zapłacić około 1970–2320 zł/t, a za RSM 32 około 1840–2280 zł/t. Średnia wartość eksportowa polskich nawozów azotowych kierowanych na Ukrainę wynosiła wówczas około 1700 zł/t.

„Krew się gotuje. Nam się wmawia od dawna, że nawozy, że zakłady nawozowe nie mogą produkować taniej, bo są wysokie ceny gazu, wysokie ceny paliwa, wojna na Ukrainie, wojna na Bliskim Wschodzie” — powiedział Ojdana.

Rolnik przypomniał rekordowe ceny z 2022 roku

W swoim nagraniu Ojdana odniósł się również do okresu gwałtownego wzrostu cen nawozów, kiedy mocznik kosztował około 5 tys. zł/t. Początkowo wskazał przy tym 2024 rok.

„Dlaczego my w 2024 roku po 5000 zł prawie płaciliśmy za mocznik?” — mówił.

Po publikacji nagrania rolnik sprostował, że chodziło mu o 2022 rok. Pod koniec sierpnia 2022 roku mocznik kosztował od 4800 do 5990 zł/t. Ceny saletry amonowej wynosiły około 3880–4450 zł/t, a RSM 32 od 3650 do 4280 zł/t.

Polska największym dostawcą nawozów na Ukrainę

W 2025 roku Polska wysłała na Ukrainę łącznie 785 tys. ton wszystkich nawozów o wartości niemal 330 mln euro. Odpowiadało to prawie jednej czwartej całego polskiego eksportu nawozów.

„Polska to zdecydowanie największy dostawca, w 2025 r. blisko 1/3 wartości importowanych nawozów przez Ukrainę pochodziło z Polski” — wskazano w odpowiedzi na interpelację.

Ojdana w swoim wpisie na platformie X określił różnicę między wartościami eksportowymi a cenami krajowymi jako „promocje dla obcych, bat dla swoich”. Dla 2024 roku wyliczył wartość 1247 zł/t, dla 2025 roku 1435 zł/t, a dla 2026 roku 1709 zł/t, przyjmując kurs euro na poziomie 4,3 zł.

„Rząd rżnie głupa, a polskie rolnictwo płaci frycowe. Cudze chwalicie, swoich łupicie!” — napisał rolnik.

http://kresy.pl/wydarzenia/nawozy-azotowe-z-polski-po-1700-zl-za-tone-na-ukraine-rolnicy-w-kraju-placili-nawet-3500-zl/

#Polska #rolnictwo #ukraina

10

Zajączkowska-Hernik: Polska planuje wspólne kontrole graniczne z Ukraińcamikresy.pl

Polska i Ukraina pracują nad umową, która ma rozszerzyć wspólne kontrole na przejściach granicznych i stworzyć podstawę prawną do wykonywania określonych czynności przez ukraińskich funkcjonariuszy na terytorium Polski. Rozmowy obejmują także usprawnienie odpraw i procedury na wypadek rosyjskich ataków w pobliżu granicy.

Podczas polsko-ukraińskiego spotkania na przejściu Jagodzin–Dorohusk przedstawiciele obu państw omawiali we wrześniu możliwość rozszerzenia wspólnej kontroli granicznej i celnej, co miałoby stworzyć podstawę prawną do wykonywania określonych czynności przez ukraińskich funkcjonariuszy także na terytorium Polski.

W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele ukraińskiej Państwowej Służby Granicznej i Państwowej Służby Celnej, polskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Finansów, a także służb granicznych i celnych obu państw. Ukraińskiej delegacji przewodniczył pierwszy wiceminister odbudowy, infrastruktury i transportu Serhij Derkacz.

O spotkaniu poinformował 25 września Ukrinform, powołując się na Derkacza. Według opublikowanej informacji dalszy rozwój wspólnej kontroli wymaga zawarcia umowy między Polską a Ukrainą, która umożliwiłaby stworzenie warunków prawnych do pracy ukraińskich służb po polskiej stronie granicy.

Obecnie na granicy polsko-ukraińskiej funkcjonuje pięć wspólnych punktów kontroli, w których służby obu państw wykonują czynności w jednym miejscu. Nowa umowa miałaby umożliwić dalsze rozszerzanie takiego rozwiązania.

Wojsko wzmocniło przejścia na granicy z Ukrainą. Umocnienia w Dorohusku, Medyce i Korczowej [+FOTO]

Rozmowy dotyczą także bezpieczeństwa

Podczas spotkania omawiano również procedury obowiązujące w przypadku alarmów powietrznych lub rosyjskich ataków w pobliżu przejść granicznych. Strony rozmawiały o szybkiej wymianie informacji, ewakuacji, czasowym przerywaniu odpraw i wznowieniu ich po ustaniu zagrożenia.

Osobny wątek dotyczył kolejowych przejść granicznych. Polska i Ukraina chcą wypracować zasady pozwalające prowadzić odprawy w sposób zapewniający bezpieczeństwo pasażerów, ładunków, załóg kolejowych i taboru, a jednocześnie ograniczyć opóźnienia.

Planowana umowa pozostaje na etapie prac. Jej podpisanie miałoby określić zakres wspólnych działań oraz kompetencje funkcjonariuszy wykonujących czynności po drugiej stronie granicy.

Zajączkowska-Hernik krytykuje plan

Do informacji o prowadzonych rozmowach odniosła się europoseł Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik. Polityk sprzeciwiła się możliwości wykonywania przez ukraińskie służby czynności na terytorium Polski.

„Nie wyobrażam sobie, żeby ukraińskie służby mogły z pełną swobodą działać na polskim terytorium” — stwierdziła europoseł Ewa Zajączkowska-Hernik.

Jako powody swojego stanowiska wskazała korupcję na Ukrainie, możliwość infiltracji ukraińskich instytucji przez rosyjskie służby oraz różnice interesów Warszawy i Kijowa. Są to oceny polityczne przedstawione przez europosłankę.

Zajączkowska-Hernik stwierdziła również, że jej zdaniem działalność rosyjskiego wywiadu na Ukrainie może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski.

„Ukraińska strona jest infiltrowana przez rosyjski wywiad, który często ich rękoma realizuje działania wymierzone w bezpieczeństwo naszego państwa” — napisała europosłanka.

„Interesy polskie i ukraińskie są rozbieżne”

Polityk odniosła się także do szerszych relacji między Polską i Ukrainą, podkreślając konieczność uwzględniania polskich interesów państwowych przy kształtowaniu współpracy z Kijowem.

„Zaufanie do ukraińskich służb powinno być wybitnie ograniczone! Trzeba rozumieć, że interesy polskie i ukraińskie są w niektórych punktach bardzo rozbieżne. I należy o tym mówić głośno!” — stwierdziła Zajączkowska-Hernik.

Rozmowy prowadzone przez oba rządy dotyczą na obecnym etapie przygotowania podstaw prawnych wspólnej kontroli granicznej i celnej. Szczegółowy zakres czynności, które ukraińskie służby mogłyby wykonywać po polskiej stronie, ma wynikać z przygotowywanej umowy.

W Polsce będą przebywać ukraińskie służby

Planowane wspólne kontrole graniczne nie są jedynym projektem, który przewiduje wykonywanie czynności przez ukraińskich funkcjonariuszy na terytorium Polski.

W lipcu informowaliśmy o pracach nad polsko-ukraińską umową, która pozwoliłaby funkcjonariuszom SBU przebywać na terytorium Polski jako oficerowie łącznikowi lub upoważnieni przedstawiciele i uczestniczyć w uzgodnionych działaniach. Dokument przewiduje szeroki zakres wymiany danych, którego skuteczna kontrola będzie zależała przede wszystkim od decyzji polskich służb.

http://kresy.pl/wydarzenia/polska-planuje-wspolne-kontrole-graniczne-z-ukraincami/

#Polska #ukraina #korupcja #zajaczkowska #granica

19

Przywoził pomoc na Ukrainę, ale przestał. Pogranicznicy żądali łapówki, by wwieźć ambulans. „To jest chore” [VIDEO]x.com

http://x.com/RymanowskiLive/status/2103399183864537335

Zdjęcie

Prezes fundacji Orla Straż Bartosz Rutkowski na kanale Rymanowski Live mówił o ukraińskiej korupcji. Wyznał, ze przestał przywozić pomoc na Ukrainę, bo tamtejsi pogranicznicy żądali łapówek.

Komandor podporucznik rezerwy i założyciel oraz prezes fundacji Orla Straż Bartosz Rutkowski był gościem na kanale Rymanowski Live. Orla Straż pomaga prześladowanym chrześcijanom i ofiarom terroryzmu.

W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim opowiedział o rozczarowaniu wielu fundacji, które pomagają chrześcijanom na Bliskim Wschodzie. Od kilku lat władze w Warszawie porzuciły niesienie pomocy w tamtym regionie i przerzuciły całe zainteresowanie na Ukrainę.

Rutkowski powiedział, że przez pewien czas próbował pomagać w tym kraju. Przestał jednak, m.in. z powodu gigantycznej korupcji.

– Był moment, że woziłem pomoc na Ukrainę, obecnie tego praktycznie nie robimy. Uważamy, że tam jest działające państwo, a nie wszystko mi się w czasie w tej pomocy podobało. Gdy mówiłem o tym jeszcze parę lat temu, to słyszałem „Bartku, czy jesteś ruską onucą”. A teraz niektóre rzeczy, które się w mediach zupełnie oficjalnie w Polsce mówi, nagle okazały się potwierdzeniem tych słów – powiedział prezes Orlej Straży.

Rymanowski dopytał, czy mówi o korupcji, co Rutkowski potwierdził. Jeszcze innym problemem natomiast było to, jak traktowano tych, którzy pomoc dostarczali.

– Myślę, że jeżeli trzeba do kraju ogarniętego wojną dać łapówkę, żeby wwieźć ambulans dla żołnierzy, to uważam że jest to chore. Czyli pogranicznicy wymuszają na darczyńcy z Polski, który wwozi ambulans na granicy w nocy łapówkę, przytrzymując go na mrozie przez cztery godziny z tirami. To jest kraj z ogromnymi problemami – podkreślił.

Zaznaczył też, że popiera pomoc osobom dotkniętym wojną na Ukrainie.

– Trzeba pomagać ludziom na Ukrainie, dotkniętym wojną. Ale moja wiara w to, że przekazywanie instytucjom państwowym na Ukrainie lub do magazynów pod Lwowem pomocy i ona zostanie właściwie dystrybuowana jest żadna – ocenił Bartosz Rutkowski.

http://nczas.info/2026/09/30/przywozil-pomoc-na-ukraine-ale-przestal-pogranicznicy-zadali-lapowki-by-wwiezc-ambulans-to-jest-chore-video/

#ukraina #korupcja #pomochumanitarna

12

Radosław Sikorski 13 lat temu ostrzegał przed przeznaczeniem dużych pieniędzy w skorumpowaną gospodarkę 🇺🇦 Teraz jednak zarówno rząd PiS, jak i KO nie mają z tym problemu. Może warto w zamian za tak gigantyczną pomoc czegoś oczekiwać?

http://www.facebook.com/reel/1616208803217463

Zdjęcie

#sikorski #korupcja #ukraina

11

ZAUFALI UKRAINIE - Korea Południowa żąda przeprosin od Ukrainy. Kijów miał złamać tajne ustaleniakresy.pl

Korea Południowa zażądała od Ukrainy oficjalnych wyjaśnień i przeprosin po ujawnieniu przez Kijów informacji o przekazaniu do Seulu dwóch północnokoreańskich jeńców wojennych. Władze w Seulu twierdzą, że wcześniej uzgodniono zachowanie tej sprawy w tajemnicy.

Spór wybuchł po tym, jak prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował w ubiegłym tygodniu, że dwóch żołnierzy Korei Północnej, pojmanych podczas walk po stronie Rosji, zostało przekazanych Korei Południowej. Zełenski zaznaczył, że żołnierzy „nie było łatwo schwytać żywcem”. W niedzielę biuro południowokoreańskiego prezydenta wyraziło „głębokie ubolewanie” z powodu komunikatu Zełenskiego.

Kilka godzin po tej wypowiedzi prezydent Korei Południowej Lee Jae-myung skrytykował działania strony ukraińskiej.

„Nie wiem, dlaczego strona ukraińska złamała porozumienie i upubliczniła tę sprawę, ale jest to bardzo rozczarowujące” – napisał w serwisie X.

Doradca Zełenskiego Dmytro Łytwyn próbował następnie tonować spór. Tłumaczył, że ukraiński prezydent ujawnił jedynie sam fakt przekazania żołnierzy do Korei Południowej. Jak zaznaczył, Ukraina jest „otwartym państwem”, a potajemne przekazanie jeńców byłoby „nietypowe”.

Seul stanowczo odrzucił takie wyjaśnienia. W niedzielę Seong Ghi-hong, wysoki rangą przedstawiciel kancelarii prezydenta Korei Południowej odpowiedzialny za komunikację, oświadczył, że Ukraina naruszyła wcześniejsze ustalenia dotyczące poufności.

„Sam fakt, że strona ukraińska naruszyła porozumienie o poufności między oboma państwami i jednostronnie ujawniła tę informację, jest bardzo poważną sprawą” – powiedział.

Dodał, że jeszcze poważniejszym problemem było późniejsze zaprzeczanie przez Kijów, jakoby jakiekolwiek porozumienie o poufności istniało.

„Fałszywe oświadczenie biura prezydenta Ukrainy, że nie było żadnego porozumienia o poufności, poważnie podważa zaufanie między oboma rządami i dotkliwie szkodzi przyjaznym stosunkom między oboma państwami” – stwierdził Seong.

Kancelaria prezydenta Korei Południowej zażądała od Ukrainy „oficjalnych wyjaśnień i przeprosin”. Seul poinformował również, że rozważa podjęcie dodatkowych działań w tej sprawie.

Dwaj północnokoreańscy żołnierze zostali schwytani przez Ukraińców na początku 2025 roku podczas walk po stronie rosyjskiej. Według wcześniejszych informacji jeden z nich służył w jednostce rozpoznawczej. Południowokoreański parlamentarzysta informował później, że obaj chcieli prowadzić w Korei Południowej „normalne życie”.

http://kresy.pl/wydarzenia/korea-poludniowa-zada-przeprosin-od-ukrainy-kijow-mial-zlamac-tajne-ustalenia/

#ukraina #koreapoludniowa #koreapolnocna

6

Sikorskiemu nie podoba się brak Ukrainy w wystąpieniu prezydenta Polskikresy.pl

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski skrytykował wystąpienie prezydenta Karola Nawrockiego podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Szef MSZ uznał za „bardzo dziwne”, że w przemówieniu zabrakło odniesienia do Ukrainy. Zarzucił również prezydentowi prowadzenie polityki zagranicznej odmiennej od polityki rządu.

Karol Nawrocki wystąpił w ubiegłym tygodniu podczas 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. W swoim przemówieniu mówił m.in. o zagrożeniu ze strony Rosji i jej „imperialnej pysze”. Do wystąpienia prezydenta odniósł się w niedzielę Radosław Sikorski w programie „Pytanie dnia” w TVP Info.

„Zabrakło Ukrainy, to bardzo dziwne (…). Pojawiły się elementy ideologiczne niezwiązane z tematem obrad, ale taką mamy urodę naszego życia politycznego” – powiedział szef MSZ.

Sikorski krytykował również różnice między stanowiskiem Pałacu Prezydenckiego a polityką zagraniczną prowadzoną przez rząd.

„To jest niefortunne: to, że mamy taki rozdźwięk, on jest złamaniem konstytucji. Pan prezydent powinien reprezentować politykę zagraniczną rządu, nawet gdy się z nią nie zgadza. Prowadzi inną politykę niż rząd i to nie wzmacnia pozycji Polski” – stwierdził.

Jednocześnie minister przyznał, że „pan prezydent widzi zagrożenie ze strony Rosji”, po czym zarzucił Nawrockiemu, że „na sentymentach sterowanych z zewnątrz przeciwko Ukrainie próbuje zwiększyć swoje słupki poparcia”.

W dalszej części rozmowy Sikorski przekonywał, że w Polsce prowadzona jest rosyjska kampania wymierzona w Ukrainę i Unię Europejską.

„Ławrow w ostatnich godzinach nazwał UE IV Rzeszą. Proszę zobaczyć, po której stronie sceny politycznej jest powielanie tej propagandy” – mówił.

Szef MSZ odniósł się także do obecności wojsk amerykańskich, podkreślając, że „Polska zabiega o stałe bazy amerykańskie w Polsce”. Zapytany o ewentualną polityczną rywalizację z otoczeniem prezydenta wokół tej sprawy, zadeklarował, że rząd nie zamierza traktować jej jako elementu partyjnego sporu.

„Polacy by nam nie wybaczyli, gdybyśmy wokół tej sprawy uprawiali politykę partyjną (…). Rząd nie będzie takich rzeczy robił” – powiedział Sikorski.

http://kresy.pl/wydarzenia/sikorskiemu-nie-podoba-sie-brak-ukrainy-w-wystapieniu-prezydenta-polski/

#sikorski #koalicja13grudnia #koalicjaobywatelska #zdrajcy #ukraina #Polska

9

POŻYCZKA xD - Zełenski ponagla UE. „Wzywam Komisję Europejską do szybszego przekazania pożyczki”kresy.pl

Wołodymyr Zełenski apeluje do Komisji Europejskiej o szybsze przekazanie środków z unijnej pożyczki 90 mld euro. Prezydent Ukrainy wskazuje na 27 mld dolarów luki w budżecie obronnym i potrzebę zakupu dronów oraz pocisków.

Ukraina wskazuje na 27 mld dolarów luki w budżecie obronnym i apeluje o szybsze przekazywanie środków z unijnej pożyczki. Wołodymyr Zełenski ostrzega, że opóźnienie finansowania może utrudnić zamówienia dronów i pocisków potrzebnych na początku przyszłego roku. W tym samym czasie państwa UE uzgodniły warunki przekazania Ukrainie kolejnych 6,6 mld euro ze środków Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju.

Zełenski apeluje o szybsze przekazanie pieniędzy

We wrześniu Ukraina zmaga się z luką w budżecie przeznaczonym na obronność, która według wyliczeń Wołodymyra Zełenskiego wynosi 27 mld dolarów. Prezydent Ukrainy ostrzegł, że jeżeli deficyt nie zostanie pokryty w ciągu dwóch miesięcy, Kijów może nie być w stanie kupić uzbrojenia potrzebnego na początku przyszłego roku.

Zełenski zwrócił się w tej sprawie do Komisji Europejskiej, domagając się przyspieszenia przekazywania środków z uzgodnionej wcześniej pożyczki dla Ukrainy. „Wzywam Komisję Europejską do szybszego przekazania drugiej transzy 90 mld euro pożyczki. Bo po raz kolejny musimy mieć niezbędne drony i pociski na styczeń i luty” — napisał prezydent Ukrainy.

Pieniądze potrzebne na zamówienia dronów

W przeddzień rozpoczęcia ostatniego kwartału roku prezydent Ukrainy wskazał również terminy, w których konieczne jest sfinansowanie części zamówień. Jedna trzecia potrzebnej kwoty ma zostać przeznaczona na drony dla ukraińskich sił zbrojnych na styczeń, luty i marzec przyszłego roku.

„Jeśli nie zamówimy ich i nie zapłacimy za nie w październiku i listopadzie, w styczniu i lutym czekają nas poważne wyzwania” — zaznaczył Zełenski.

Kwestia pokrycia luki w budżecie obronnym była jednym z tematów rozmów ukraińskiego prezydenta z europejskimi partnerami. Zełenski przekazał, że w sprawie dalszego finansowania otrzymał od strony europejskiej „pozytywną i konstruktywną” odpowiedź.

„Wszyscy rozumieją, że pokrycie tego deficytu jest bardzo ważne. Wszyscy rozumieją, że Ukraina nie może zostać pozostawiona sama sobie i że należy więcej inwestować w ukraińskie drony i rakiety, ponieważ większość tego deficytu to właśnie finansowanie potrzebne na ten cel” — podkreślił prezydent Ukrainy.

Unijne wsparcie finansowe dla Kijowa

Na lata 2026–2027 Unia Europejska przewidziała dla Ukrainy pożyczkę w wysokości 90 mld euro. Jedna trzecia tej kwoty ma służyć bezpośredniemu finansowaniu budżetu państwa, a 60 mld euro przeznaczono na cele wojskowe.

18 września informowaliśmy o uruchomieniu przez UE kolejnej transzy o wartości 3,3 mld euro, która ma zostać przeznaczona na zakup rakiet i bezzałogowców. Jest ona częścią pożyczki o wartości 90 mld euro.

22 września Komisja Europejska przekazała, że oczekuje od władz w Kijowie reform mających ograniczyć szarą strefę, zwiększyć wpływy podatkowe oraz dalej dostosowywać ukraińskie prawodawstwo do przepisów Unii Europejskiej. Bruksela uzależnia od tego wypłatę kolejnych środków.

Instytucje unijne już wcześniej przeznaczyły dla Ukrainy kilka dużych programów pożyczkowych. W 2022 roku uruchomiono pomoc makrofinansową do 9 mld euro na wsparcie bieżących potrzeb finansowych Ukrainy. W 2023 roku w ramach programu MFA+ przesłano 18 mld euro, także przeznaczone na bieżące potrzeby budżetowe.

W 2024 roku wypłacono 6 mld euro pożyczek pomostowych, a na lata 2024–2027 uruchomiono instrument Ukraine Facility o wartości 50 mld euro, z czego do 33 mld euro stanowią pożyczki, a pozostała część bezzwrotne granty. Jesienią 2024 roku UE zdecydowała również o udzieleniu do 35 mld euro pożyczki zabezpieczonej dochodami z zamrożonych rosyjskich aktywów.

http://kresy.pl/wydarzenia/zelenski-ponagla-ue-wzywam-komisje-europejska-do-szybszego-przekazania-pozyczki/

#dej #ukraina #zelenski #ue

6

CO ZA ZASKOCZENIE... - WP: Poziom korupcji na Ukrainie jest wyższy niż kiedykolwiekkresy.pl

Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna prowadzą kolejne postępowania dotyczące osób z najbliższego otoczenia Wołodymyra Zełenskiego. Jak opisuje Wirtualna Polska, część ludzi związanych z ukraińskimi władzami uważa już, że działalność obu instytucji zaczyna wykraczać poza zwykłą walkę z korupcją i coraz silniej wpływa na układ polityczny w kraju. Źródła medium przyznają, że poziom korupcji na Ukrainie jest wyższy niż kiedykolwiek. Oceniają jednak, że metody stosowane przez biuro antykorupcyjne nie gwarantują skazania winnych.

Na sprawę zwraca uwagę w sobotę Wirtualna Polska. Najnowszym punktem zapalnym stała się operacja „Kartagina”. Na początku września NABU i SAPO poinformowały o wykryciu organizacji przestępczej, której członkowie mieli pobierać łapówki od oszukańczych call center i legalizować pochodzące z przestępstw środki. Według NABU proceder miał organizować jeden z kierowników w Biurze Prokuratora Generalnego.

Sprawa doprowadziła do poważnego kryzysu wokół prokuratora generalnego Rusłana Krawczenki. Choć sam nie został oskarżony ani formalnie uznany za podejrzanego, podał się do dymisji po ujawnieniu śledztwa dotyczącego jego urzędu. Krawczenko później publicznie zaatakował kierownictwo NABU, zarzucając mu nadużycia. Zełenski zaakceptował jego odejście, a następnie powołał pełniącego obowiązki prokuratora generalnego.

Według rozmówców Wirtualnej Polski konflikt ma jednak szersze znaczenie. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy śledztwa NABU i SAPO objęły kolejne osoby związane z obozem władzy. Źródła portalu twierdzą, że w otoczeniu prezydenta rośnie przekonanie, iż seria postępowań może prowadzić do dalszego osłabiania jego politycznego zaplecza.

„Nie dajmy się zwieść. Pod płaszczykiem walki z korupcją toczy się brutalna polityczna gra” – powiedziała WP osoba związana z ukraińskimi władzami. Inny rozmówca portalu przyznał zarazem, że skala korupcji w kraju jest bardzo duża, ale skrytykował sposób, w jaki organy antykorupcyjne nagłaśniają swoje postępowania.

Podobną ocenę przedstawiła cytowana przez WP analityczka i dziennikarka Julia Zabelina. „Wstyd i hańba. Inaczej historii z biurem generalnego prokuratora nie da się nazwać. Wykrywanie takiej korupcji jest bardzo potrzebne. Ale nie każde śledztwo NABU i SAP jest takie. Jeśli spojrzeć całościowo na ich działalność, można odnieść wrażenie, że jest to próba resetu władzy w najbardziej krytycznym momencie istnienia ukraińskiego państwa” – powiedziała.

WP zwraca uwagę, że NABU i SAPO dysponują obecnie znaczącym wpływem na debatę publiczną. Materiałom ze śledztw towarzyszą nagrania, stenogramy i materiały publikowane w mediach społecznościowych, które często stają się przedmiotem szerokiej dyskusji jeszcze przed zakończeniem postępowań.

Politolog Oleg Saakian wskazuje, że problem korupcji stał się jednym z najbardziej drażliwych tematów społecznych na Ukrainie. „Społeczeństwo aż kipi od tej niesprawiedliwości” – powiedział. Wirtualna Polska przywołuje również ocenę „The Economist”, według którego organy antykorupcyjne zyskały podczas wojny bardzo duże wpływy. Cytowany przez tygodnik ukraiński urzędnik określił NABU i SAPO jako „alternatywny ośrodek władzy”.

Krytycy działalności biura zarzucają mu jednocześnie prowadzenie równoległej ofensywy medialnej. Prawnik Wołodymyr Bogatyr powiedział WP, że materiały ze śledztw mają trafiać do przychylnych mediów i polityków jeszcze wtedy, gdy trudno jest dowieść zarzutów przed sądem. Jego zdaniem taki model działania może wpływać bezpośrednio na ukraińską politykę.

Zobacz: NABU zatrzymało wysokiego urzędnika Prokuratury Generalnej Ukrainy [+VIDEO]

Portal opisuje także sprawy dotyczące innych osób z otoczenia Zełenskiego, w tym śledztwa wobec byłych urzędników jego administracji. Według rozmówców WP właśnie nagromadzenie kolejnych postępowań powoduje, że część ludzi związanych z władzami interpretuje działania NABU i SAPO jako próbę politycznego osłabienia prezydenta. Organy antykorupcyjne utrzymują, że prowadzą niezależne postępowania dotyczące przestępstw korupcyjnych.

Źródła WP przyznają, że poziom korupcji na Ukrainie jest wyższy niż kiedykolwiek. Oceniają jednak, że stosowane przez biuro antykorupcyjne metody nie gwarantują skazania winnych.

Spory wokół niezależności NABU i SAPO mają dla Kijowa także znaczenie międzynarodowe. Skuteczna walka z korupcją pozostaje jednym z istotnych warunków związanych z procesem integracji Ukrainy z Unią Europejską oraz utrzymaniem zaufania zachodnich partnerów. Reuters zwracał uwagę, że kolejne afery uderzają w otoczenie Zełenskiego właśnie w momencie, gdy Ukraina zabiega o dalszą pomoc zagraniczną i postępy w rozmowach z UE.

http://kresy.pl/wydarzenia/media-kolejne-afery-wokol-ludzi-zelenskiego-nabu-wyrasta-na-potezny-osrodek-wplywu/

#ukraina #korupcja

10

#ukraina

Wiedzieliście, że ma aż tyle lat?

10

WYSYŁAJCIE WIĘCEJ FRAJERZY!!!

23 września NABU przeszukało biura byłego szefa Agencji Zamówień Obronnych Arsena Żumadiłowa i przejęło ponad 140 milionów dolarów w gotówce, ułożonej w kartonach po lodówkach. Na jednym widniał napis „Dla Sługi Narodu”. Na oszustwach w zakupach zbrojeniowych, a z audytu wynika, że tylko w 2024 roku Ukraina straciła 1,2 miliarda dolarów przez malwersacje i marnotrawstwo. Polska nie powinna wysyłać kolejnych środków i sprzętu, dopóki korupcja będzie trwać w najlepsze!

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/1137137478808851

#korupcja #ukraina

14