Rząd ukrywa to przed Polakami?! Coraz bliżej katastrofynczas.info

Zadłużenie Polski zmierza do 80 proc. PKB. To daje dwie perspektywy: gigantyczny kryzys gospodarczy oraz działania naprawcze prowadzone przez Unię Europejską. Jedno i drugie z ogromną szkodą dla Polski.

Zadłużenie Polski wynosi 76 proc. PKB – ogłosił na portalu X w sobotę 12 września Leszek Balcerowicz. W ten sposób „guru polskiej ekonomii” i niekwestionowany autorytet środowisk lewackich, mniej czy bardziej świadomie – zadał kłam oficjalnej rządowej propagandzie swoich kolegów z tej samej strony politycznej barykady. Według rządu zadłużenie Polski wynosi 55–56 proc. PKB, jest trzymane w normie i nie daje powodów do paniki. Fakty są zgoła inne.

Biliony złotych

W 2010 roku Leszek Balcerowicz był inicjatorem tzw. „licznika długu”. To wirtualny licznik ustawiony na skrzyżowaniu ulic Marszałkowskiej i Alej Jerozolimskich, w centrum Warszawy, miał pokazywać dwie wartości: zadłużenie Polski i dług odpowiednio na jednego mieszkańca kraju. Ta druga wartość w momencie założenia licznika wynosiła powyżej 20 tysięcy złotych. To oznaczało, że każdy noworodek, przychodząc na świat, miał już do spłacenia powyżej 20 tysięcy złotych z tytułu pożyczek i kredytów zaciąganych przez państwo.

Hipokryzja tego pomysłu polegała na tym, że najgłośniej przeciwko zwiększaniu długu protestował Balcerowicz, który sam był jego kreatorem i głównym winowajcą jego istnienia u zarania III RP. Balcerowicz też zaprogramował licznik w taki sposób, aby pokazywał tylko dług wewnętrzny – to znaczy stan zadłużenia państwa wobec własnych obywateli (zaciągany np. poprzez emisję obligacji skarbowych). Tyle, że jest to tylko jeden rodzaj długów. Do zadłużenia wewnętrznego, najmniej groźnego, dochodzi jeszcze zadłużenie zagraniczne, czyli pożyczki i kredyty udzielone przez inne państwa i międzynarodowe instytucje finansowe. Trzeci filar to zadłużenie samorządów, a czwarty – zadłużenie systemu emerytalnego, czyli różnica między tym, co dziś wpływa do ZUS a tym, co w przyszłości wypłacać będzie trzeba osobom starszym i schorowanym. Wskaźniki wszystkich tych zadłużeń są alarmujące. Gdy rządowi brakuje pieniędzy, ma dwa wyjścia: albo szukać oszczędności, albo dodrukowywać pieniądze. Pierwsze rozwiązanie skutkuje spadkiem popularności rządu, drugie inflacją, czyli wzrostem cen.

Czerwona granica

Unijne prawo dopuszcza próg zadłużenia państwa na 60 proc. Produktu Krajowego Brutto. Inaczej mówiąc: maksymalnie 60 proc. tego, co wytwarza państwowa gospodarka w sektorze dóbr i usług, może zostać wykorzystane na spłatę długów wraz z odsetkami. Jeśli ta granica zostanie przekroczona – Komisja Europejska ma prawo podjąć tzw. działania naprawcze podobne do tych podejmowanych przez sąd w stosunku do bankrutującego przedsiębiorstwa. Sąd ogłasza wówczas upadłość i powołuje syndyka. Syndyk zaś musi zagospodarować masę upadłościową (czyli resztę majątku firmy) w taki sposób, aby zaspokoić roszczenia wierzycieli. Procedury unijne mówią nie tylko o UEkomisarzu – syndyku, który będzie mógł podejmować działania naprawcze. Dają mu również prawa do działań politycznych, tzn. wprowadzania prawa zgodnego z oczekiwaniem UE.

Czy Komisja Europejska nie zdaje sobie sprawy z tego, jaka jest faktyczna sytuacja budżetowa Polski? Ma przecież dostęp do danych, z których wynika, że oficjalne deklaracje rządu Tuska to mydlenie wszystkim oczu. Sytuacja finansowa państwa pokazuje jasno, że władze w Brukseli mogą w każdej chwili podjąć polityczne kroki, aby zdyscyplinować Polskę z powodu fatalnych warunków finansowych. Dlaczego jednak tego nie zrobi? Wszystko wskazuje na to, że taka możliwość zostałaby zrealizowana, gdyby w Warszawie władzę miał przejąć rząd eurosceptyczny. Wówczas KE może sobie „przypomnieć” o trudnej sytuacji, wprowadzić komisarza i podjąć działania polityczne. Te ostatnie oczywiście odbiorą nam resztki suwerenności. A zatem: proniemiecki Tusk zadłuża Polskę ponad granice wytrzymałości, dając ewentualne narzędzie nacisku na nasz kraj w przyszłości.

Złe dane

Mimo rządowej propagandy sytuacja gospodarcza Polski jest coraz gorsza. Aby podreperować finanse państwa, rząd zapowiedział podwyżki obowiązkowych składek na ZUS. To oznacza, że tysiące firm będą musiały płacić większy haracz. To zaś będzie oznaczać wzrost kosztów pracy (czyli wzrost cen), a z drugiej strony dynamiczny wzrost zamknięć firm, zwłaszcza małych i średnich. Na to wszystko nakładają się szokujące dane o zamykaniu kolejnych zakładów pracy. Jest to szczególnie dotkliwe w małych miasteczkach. Od ponad roku na łamach „NCz!” piszę o fali problemów, a nawet bankructw kolejnych sektorów gospodarki (rolnictwa, branży meblowej i drzewnej) oraz kolejnych, dużych fabryk (komponenty do komputerów, opony). To oznacza jeszcze jedno negatywne zjawisko: wzrost bezrobocia. Jeśli to wszystko nakłada się na gigantyczne zadłużenie, sytuacja staje się dramatycznie trudna.

Drożej i gorzej

Wydaje się, że Polska ma duży potencjał inwestycyjny i biznesowy. Oprócz polskiej pracowitości nasz kraj może zaoferować bezpieczeństwo, brak kataklizmów, dogodne warunki lokalizacyjne i transportowe. Co takiego powoduje, że wielkie firmy jedna po drugiej decydują się na zamykanie swoich fabryk w Polsce? Najlepiej oddaje to komunikat grupy Alchemia SA, która ponad rok temu zamknęła fabrykę rur w miejscowości Zawadzkie na granicy województwa opolskiego i śląskiego.

„Zarząd Alchemia Spółka Akcyjna podjął decyzję o zamiarze rozpoczęcia procesu likwidacji, mając na uwadze m.in. przewidywaną utratę zdolności oddziału do konkurowania na rynku, z uwagi na przestarzałą technologię produkcyjną, wysokie koszty utrzymywania działalności produkcyjnej oddziału i przewidywany stały wzrost tych kosztów, nieuzasadnione technologicznie i ekonomicznie zwiększanie nakładów na remonty i unowocześnianie technologii produkcji” – czytamy w oficjalnym komunikacie spółki.

Inne firmy, które decydowały się na zamknięcie swoich fabryk, w oficjalnych komunikatach podnosiły podobne czynniki: stały wzrost kosztów i wysokie koszty utrzymywania działalności produkcyjnej. To wszystko powodowało, że produkcja staje się mało opłacalna.

Zielony Bezwład

Chodzi głównie o zmiany wynikające z Zielonego Ładu, czyli aberracyjnej polityki niszczenia gospodarki pod pretekstem ochrony przyrody. Chora idea „zeroemisyjności”, czyli ograniczenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery, wymusiła ogólnounijne dyrektywy nakazujące zamykanie kopalń węgla kamiennego i brunatnego. Rząd Polski zaczął więc zamykać kopalnie jedną po drugiej, co spowodowało ograniczenia w wydobyciu węgla, a więc wzrost kosztów produkcji prądu (do czego potrzebny jest węgiel). To zaś przełożyło się na wzrost rachunków za prąd. Prąd, czyli energia elektryczna jest jednym ze składników ceny produkcji towaru. Drugim, równie ważnym, jest ogrzewanie. Hale produkcyjne w okresie zimowym trzeba bowiem ogrzać. Jednak polityka „Zielonego ładu” spowodowała również kilkunastokrotny wzrost cen gazu. Przedsiębiorca odbija sobie te koszty na cenie produktów.

W ostatnich miesiącach wzrosły również koszty pracy. Ustawowy wzrost „płacy minimalnej” jeszcze nie jest bolesny, bo mało która fabryka zatrudnia robotników na podstawie płacy minimalnej. Bardziej dokuczliwy jest wzrost obowiązkowych składek ubezpieczeniowych na ZUS. Powoduje on wzrost realnych kosztów zatrudnienia. Czym więc pracodawca rekompensuje sobie te wzrosty kosztów? Podwyżką cen. Tyle tylko, że to też nie pozostaje bez konsekwencji. Droższe produkty stają się mniej konkurencyjne, zwłaszcza na rynku eksportowym. Towary produkowane przez fabryki należące do zagranicznych koncernów inwestowały w Polsce, bo produkcja tutaj była tańsza niż gdzie indziej i wyprodukowane tutaj towary (np. opony samochodowe) można było eksportować na inne rynki. Jednak wzrost kosztów doprowadził do wzrostu cen. W rezultacie produkty przestały już konkurować cenowo, a zatem firmie opłaca się przenieść produkcję tam, gdzie jest ona tańsza. Polska jako miejsce do inwestycji przegrywa więc rywalizację z krajami afrykańskimi. A wszystko z powodu sztucznych kosztów zawyżających ceny.

Ta sytuacja pokazuje również logikę zarządzania socjalistycznego. Można powiedzieć, że najbardziej zainteresowany w podwyżkach kosztów pracy jest rząd, ponieważ więcej dostaje z podatku VAT. Jeśli rura wyprodukowana w walcowni „Andrzej” kosztowała 10 tys. złotych, producent musiał do niej doliczyć VAT (23 proc.) i sprzedać ją po cenie 12300 złotych, a różnicę (2300) odprowadzić do urzędu skarbowego. Tyle, że przy eksporcie towary zwolnione są z VAT, więc fiskusowi pozostawały tylko wpływy z podatku dochodowego. Jednak i ten się skończył, bo podwyżki spowodowały to, że rury nie są już atrakcyjne cenowo na zagranicznych rynkach. To zaś oznacza, że również urząd skarbowy nie zobaczy wpływów z podatku dochodowego. Mógłby i na to machnąć ręką, gdyby nie fakt, że przestaną na jego konta wpływać zaliczki na podatek dochodowy, bo pracownicy zostaną zwolnieni i zamiast płacić podatki, staną się beneficjentami świadczeń socjalnych. Jest to klasyczny przykład zarządzania socjalistycznego – w imię biurokratycznych pomysłów wprowadza się zarządzenia, które prowadzą wyłącznie do bankructwa.

http://nczas.info/2026/09/28/rzad-ukrywa-to-przed-polakami-coraz-blizej-katastrofy/

#dlug #usmiechnietakoalicja #usmiechnietapolska #szkodniki #koalicjaobywatelska #koalicja13grudnia #tusk

12

Agencja ratingowa Moody’s obniżyła rating Polski do poziomu A3, dostosowując go do poziomu agencji Fitch i S&P. Minister finansów uspokaja, że gospodarka nie jest zagrożona.

Eksperci z Moody's tłumaczą, że powodem decyzji jest coraz gorsza sytuacja fiskalna polskiej gospodarki. Rośnie dług publiczny oraz koszty obsługi zadłużenia. Deficyt sektora finansów publicznych jest wysoki i w tym oraz przyszłym roku ma wynieść około 7 proc. PKB. Dług publiczny ma wzrosnąć w 2027 roku do 68,9 proc. PKB.

http://dorzeczy.pl/ekonomia/945208/moodys-obniza-rating-polski-zla-wiadomosc-dla-gospodarki.html

#finanse #deficyt #dlug #modys #dziuratuska

14

Jednak druga Grecja? Arak: Nie byłem alarmistą, ale teraz idziemy na ścianęzero.pl

Rozmowa z ekonomistą Piotrem Arakiem na temat absurdów polskiego systemu podatkowego i sytuacji finansów publicznych

Zdjęcie

Na zachętę dwa fragmenty. Pierwszy z cyklu „państwo silne wobec słabych i słabe wobec silnych”:

Zdjęcie

i drugi z serii „lecimy w stronę Grecji, ale czy leci z nami pilot”:

Zdjęcie

http://zero.pl/news/sytuacja-ekonomiczna-polski-czy-zbankrutuje-jak-grecja

#deficyt #arak #dlug #finasepublicze #panstwozdykty

7

Brodnica przykładem dla całej Polski. Wystarczyło siedem latnczas.info

9-tysięczna gmina Brodnica (woj. kujawsko-pomorskie) jest dowodem na to, że jednostka finansów publicznych może funkcjonować bez zadłużania się, a nawet jeśli wyemituje obligacje, to jest w stanie wykupić je w planowanym terminie, bez rolowania długu, bez obciążania mieszkańców dodatkowymi zobowiązaniami finansowymi i bez specjalnego zaciągania pasa.

W latach 2019–2026 gmina spłaciła całe swoje zadłużenie w wysokości ponad 15 mln złotych. Co więcej, jednocześnie w Brodnicy wygenerowano nadwyżkę budżetową! W tym samym czasie największe miasta Polski (Kraków, Warszawa, Łódź, Wrocław) wprost toną w długach, a rząd corocznie generuje rekordowe deficyty budżetowe – 271,7 mld złotych na rok 2026, co przekłada się na rosnące zadłużenie publiczne.

Według oficjalnej informacji rządowej przewidywana relacja długu sektora instytucji rządowych i samorządowych (według definicji Unii Europejskiej) do PKB na koniec 2025 roku wyniosła 59,8 proc., a na koniec 2026 roku sięgnie 66,2 proc., łamiąc tym samym limity konstytucyjne. W efekcie prowadzenia tak lekkomyślnej i nierozsądnej polityki w ciągu kilku lat koszt obsługi zadłużenia publicznego skoczył trzykrotnie i w tym roku jest rekordowy – zaplanowano go na poziomie 90 mld złotych.

Dlaczego władze publiczne różnych szczebli – zarówno centralne, jak i samorządowe – nie biorą dobrego przykładu z wójta Brodnicy Adama Zalewskiego, a podążają w przeciwnym kierunku, masakrując finanse budżetu państwa, jednostek pozabudżetowych i samorządowych?

Domowe zasady zarządzania pieniędzmi

Wydaje się, że wójt Zalewski na samorząd przeniósł domowe zasady zarządzania pieniędzmi. Z jego oświadczenia majątkowego z 2024 roku wynika, że nie miał on zaciągniętych prywatnych kredytów i pożyczek, a zamiast nich posiadał majątek w nieruchomościach i spore oszczędności. Tylko pogratulować! Tymczasem dla kontrastu wystarczy zajrzeć do oświadczeń majątkowych pierwszych z brzegu posłów czy ministrów (i to nie tylko tej kadencji), by przekonać się, że sytuacja wygląda dokładnie odwrotnie.

Skoro ci ludzie nie potrafią zarządzać własnym majątkiem, oszczędzać, inwestować, to tym bardziej nie będą umieli tego robić przy zarządzaniu jednostkami finansów publicznych, uzasadniając nowe długi, czymkolwiek się tylko da. A prawda jest taka, że nie istnieje dobra argumentacja na zaciągnie kolejnych długów. Zawsze władze mogą funkcjonować tak, by wydawać tyle, ile mają przychodów. I ani grosza więcej! Brodnica jest na to doskonałym dowodem.

Przykład idzie z góry!

Niestety zły przykład idzie z góry – rząd przedkłada parlamentowi kolejne rekordowe deficyty budżetowe, a ten bez racjonalnych analiz uchwala takie szkodliwe ustawy, coraz bardziej zadłużając kolejne pokolenia. Skutki nadmiernego zadłużenia mogą być jeszcze ciekawsze. Nie zapominajmy o Ostrowicach w woj. zachodniopomorskim, która to gmina funkcjonowała na dokładnie przeciwnych zasadach niż Brodnica.

Skończyło się to dla niej fatalnie. W rezultacie brania chwilówek w parabankach głównie na konto „inwestycji” z udziałem unijnych dotacji Ostrowice zadłużyły się do poziomu 20,5 tys. złotych na osobę i zwyczajnie zbankrutowały. 1 stycznia 2019 roku gmina została zlikwidowana, a jej dług został pokryty z budżetu państwa. Teraz tą samą drogą idzie gmina Sulmierzyce w woj. łódzkim z kwotą długu na osobę w wysokości 14 680 złotych na koniec 2024 roku.

Dług ukryty

Niestety dług oficjalny to nie wszystko. Przerażające jest to, jak Polska wygląda na tle aktywów emerytalnych w różnych państwach na świecie: USA – 11,8 bln USD, Japonia – 2,1 bln USD, Kanada – 1,8 bln USD, Australia i Holandia – po 1,1 bln USD, Korea Południowa – 948 mld USD (dane Global SWF na styczeń 2026 roku). Nie ma się co dziwić, że ichnie fundusze emerytalne wykupują firmy na całym świecie, w tym również w Polsce. Coś muszą z tymi bilionami robić. A co my mamy zamiast podobnych aktywów? ZUS i ukryty dług z tytułu przyszłych zobowiązań emerytalnych na poziomie 300 proc. PKB!

Otóż według Eurostatu naliczone uprawnienia z ubezpieczeń społecznych w Polsce w 2015 roku wynosiły 1163 mld euro, w 2018 roku – 1439 mld euro, a w 2021 roku – 1737 mld euro (300 proc. PKB). Licząc bardzo zachowawczo, w 2024 roku będzie to (Eurostat nie dysponuje jeszcze tymi danymi) już około 2100 mld euro. Czyli łącznie jesteśmy zadłużeni nie na ponad 60 proc. PKB (zadłużenie publiczne), a na ponad 360 proc. PKB! Próbowano poprawić tę fatalną sytuację, wprowadzając koślawe, bo koślawe, ale jednak instrumenty finansowe, które pomogłyby oszczędzać na emeryturę – czyli OFE. Jednak w pewnym momencie poprzedni rząd Donalda Tuska zdecydował o ich zdegradowaniu i odebraniu OFE 150 mld złotych.

http://nczas.info/2026/02/08/brodnica-przykladem-dla-calej-polski-wystarczylo-siedem-lat/

#dlug #finanse #brodnica #gmina

20

Palikot i Wojewódzki mają problemy. Gigantyczny dług i zabójcze oprocentowanie

Grupa Manufaktura Piwa Wódki i Wina, holding Wojewódzkiego i Palikota, zadłużona jest na ponad 170 milionów złotych. Takie nieoficjalne informacje przekazał reprezentujący inwestorów Marek Maślanka.

Holding Janusza Palikota i Kuby Wojewódzkiego miał produkować alkohol. Środki na działalność pozyskano od zewnętrznych inwestorów na zasadach crowdfundingu.

Produkcja się jednak nie rozpoczęła, a inwestorzy mieli do tej pory stracić ok. 140 milionów złotych.

Obecnie sprawą zajmuje się prokuratura i Krajowa Administracja Skarbowa. Na jaw wyszło, że spółka jest nierentowna.

Według opublikowanego przez Marka Maślankę raportu, firma Palikota i Wojewódzkiego ma łącznie ponad 166 milionów złotych długu zewnętrznego plus 11 milionów odsetek, co łącznie daje 177 milionów złotych zadłużenia.

Dług będzie rósł w ogromny tempie, bo oprocentowanie wynosi 240 proc. Tymczasem firma wykorzystała obecnie zaledwie 20 proc. możliwości produkcyjnych w przypadku piwa i w ogóle nie rozpoczęła produkcji wódki.

Janusz Palikot ma nadzieję, że dług zostanie zamieniony na akcje, a restrukturyzacja firmy dojdzie do skutku.

#dlug #biznes #pieniadze

http://nczas.com/2023/09/10/palikot-i-wojewodzki-maja-problemy-gigantyczny-dlug-i-zabojcze-oprocentowanie/

11

Tak rząd omija budżet. Zadłużenie dwóch funduszy wzrośnie do 240 mld złbusinessinsider.com.pl

Zadłużenie Funduszu Przeciwdziałania COVID-19 wzrośnie na koniec roku do 161 mld zł, a Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych do 15 mld zł — wynika z najnowszych danych resortu finansów. Oba fundusze działające przy BGK znajdują poza kontrolą parlamentu, a na koniec przyszłego roku ich łączne zadłużenie zwiększy się do ok. 240 mld zł.

Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) już od dłuższego czasu funkcjonuje jako fundusz organizujący specjalne wydatki zlecone przez rząd poza budżetem. Zaczęło się od finansowania dróg, potem była termomodernizacja, kolej, wsparcie kredytobiorców frankowych, a po wybuchu pandemii — wydatki covidowe. Następnie utworzono Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych z środkami na armię, a to przesuwa wpływ nad nią w stronę rządu i ogranicza kontrolę parlamentu.

W poniedziałek resort finansów przedstawił stan zadłużenia dwóch funduszy działających w ramach BGK. Zadłużenie Funduszu Przeciwdziałania COVID-19 wzrośnie na koniec 2022 r. do 161,3 mld zł z 139,9 mld zł odnotowanych na koniec czerwca.

Co więcej, zadłużenie w ramach tego funduszu będzie rosło w kolejnych latach. Na koniec 2023 r. wyniesie 184,3 mld zł, na koniec 2024 r. — 214,8 mld zł, a na koniec 2025 — 234,6 mld zł, a na koniec 2026 r. — 249,9 mld zł.

Natomiast Zadłużenie Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych na koniec 2022 r. wzrośnie do 15,2 mld zł. MF podał, że na koniec 2023 r. zadłużenie zwiększy się do 54,8 mld zł, w 2024 r. — do 97,6 mld zł, w 2025 — do 144,3 mld zł, a w 2026 r. — do 194,2 mld zł.

Z analizy serwisu 300gospodarka.pl. wynika, że w 2023 r. wydatki rządowe zostaną ukryte w 126 agencjach, funduszach celowych i państwowych osobach prawnych.
https://businessinsider.com.pl/gospodarka/tak-rzad-omija-budzet-zadluzenie-dwoch-funduszy-wzrosnie-do-240-mld-zl/p83022v
#polska #gospodarka #rzad #dlug #bekazpisu (?) #polityka

11

Kobiety odpowiadają za dług publiczny państwa - analiza danych podatkowychyoutube.com

#redpill #gospodarka #socjalizm #dług #polska
Przeciętny meżczyzna umierając zostawia 200k majątku w podatkach dla państwa natomiast kobieta umiera z długiem około 300k zł
https://youtu.be/82--paycVYs

12

Porównanie rządów PiS i PO w gospodarce - szokujące dane - Dr Zbigniew Dylewskiyoutube.com

#gospodarka #polska #rozwoj #pieniadze #dlug #pkb #bezrobocie #inflacja

Szokujące dane PO vs PiS, jak się okazuje to PO więcej wydawało na świadczenia socjalne oraz bardziej zadłużało kraj w stosunku do PKB. Dane do końca 2019 roku bo to co PiS wyprawia od początku pandemii to inna bajka zadłużenie rośnie lawinowo.
https://www.youtube.com/watch?v=hnRCT0bhqg4

9