UWAGA! Nakurwiam dłuższym tekstem. Zapnij pasy.
#ekonomia #socjalizm #totalitaryzm #nwo #teoriespiskowe #przepowiednie #filozofiaUniwersalny dochód podstawowy – czyli socjal bezwarunkowy dla każdego.
Ostatnio często spotykałem się z tym zagadnieniem (w ostatnim okresie był tego natłok). Ku mojemu przerażeniu nawet osoby o „prawicowych” poglądach skłaniają się, że w przyszłości może to być niemożliwe do uniknięcia zjawisko.
O naiwności ludzka. 🤦

Kontekst: cyfryzacja w tym AI w teorii ma wyprzeć ludzi z rynku pracy = rosnące bezrobocie i jego skutki. Aby temu zapobiec proponowany jest „dochód dla każdego” aby można było sobie chlebek kupić, siąść na dupie przed TV i słuchać uważnie aktualnej propagandy polityka.
Otóż pieniądz nie rośnie na drzewie. Pieniądz to arbitralnie przyjęty środek wymiany towarów i usług. W rzeczywistości
pieniądz to twoja praca a ten jest pośrednikiem w wymianie jej na potrzebne dobra materialne.
Od tysiącleci standardem pieniądza było złoto. Niegdyś (np. w 1970) za sztabkę złota można było kupić dom, obecnie za sztabkę złota można… tez kupić dom (nowoczesny odpowiednik). Co się zmieniło? Otóż cena się zmieniła. To co kiedyś kosztowało kilka tysięcy dziś kosztuje pół miliona. Cyfry się zmieniły standard pozostał jednak ten sam bo razem z domem podrożało też złoto.
Twoja praca też się nie zmieniła. Jednak za to samo trzeba płacić coraz więcej. To się nazywa inflacja.
Jednym z objawów inflacji jest dodruk pieniądza. Tym na masową skale zajmuje się amerykański FED. A skoro większość państw świata opiera swoją ekonomię na amerykańskim dolarze… no cóż to oznacza że większość krajów świata poddaje się świadomie (politycznie) inflacji i systemowi zubożenia.
To samo w sobie doprowadza do rosnącego bezrobocia, to z kolei zubożenia, to z kolei do rosnących cen w sklepach. Koło się zamyka.
Skoro omówiłem pokrótce działanie współczesnej nam ekonomii, przejdźmy do uniwersalnego socjalu.
Pieniądze z dupy (tak chamsko dodrukowane) miały by cokolwiek naprawić? Oczywiście że każdy chciał by braść, mimo dodruku to praca pozostaje źródłem wzbogacenia. Oznacza to dalsze opodatkowanie twojej pracy, bo pieniądz „skądś” musi być. Nic nie da się wyczarować z próżni oprócz pustych życzeń.
To jest właśnie paradoks socjalu. Próba rozwiązania problemu finansowego przez rozdawnictwo które powoduje jeszcze większe problemy finansowe.
Socjal jest systemem kradzieży. Systemem gdzie państwo (polityk) arbitralnie wciska się jako strona w transakcje finansowe. Przemocą
TAK! PRZEMOCĄ (spróbuj nie zapłacić podatku to się dowiesz co się stanie) odbiera owoce twojej pracy rozdając je wg. własnego widzimisię. To z kolei trwoży pijawki i wszelkie pasożyty które żerują pośrednio na twojej pracy i w żaden sposób nie przyczyniają się do wzbogacenia systemu którego są częścią.
Komu to więc pomaga?
Systemowi władzy (politykowi). Nie dość, że system doprowadza do problemu, to potem go „rozwiązuje” w taki sposób abyś był jeszcze bardziej zależny od władzy.
Skoro władza decyduje kto dostanie socjal a kto nie, musi kontrolować jakoś masy. Tak wprowadza się monitoring, algorytmy predykcyjne, punkty socjalne, brak anonimowości w necie no i terror siły. Władza decydująca o socjale nie toleruje decydentów krytykujących tej władzy.
To powoduje powolne gotowanie żaby. Założenie kajdanów, których nie poczujesz – o których nawet nie wolno będzie Ci myśleć. Współczesne niewolnictwo. Edukację społeczną. Kontrolę myśli i kontrolę uczuć.
Władza nie potrzebuje ludzi. Władza potrzebuje posłuszne drony (NPC), głupie i bezmyślne. Wykonujące rozkazy propagandy jaka w danej chwili leje się z mediów, czyli to co w danym momencie polityk chce osiągnąć.
A co się stanie jak cele będą osiągnięte?
O tym już się mówi od dawna. Ludność planety ma być ograniczona do 500 milionów (łatwiej kontrolować mniej osób). Rząd światowy, lepiej jak nie ma narodów (jeszcze ktoś by miał ambicje wolności i niezależności – tfu!). Wygaszanie oczekiwań… na pewno już ten termin słyszałeś.
Nie będziesz mieć niczego (bo to własność państwa / systemu) i będziesz szczęśliwy. Będziesz żyć w kapsule (bądźmy szczerzy na mieszkanie ikt Ci nie da), będziesz żreć robaki (bo tak taniej), twoje rozmnażanie będzie kontrolowane (o ile jeszcze będziesz mieć możliwość), będziesz mieć eutanazję gdy przestaniesz być potrzebny. Będziesz kontrolowany od poczęcia bo
będziesz własnością niewolnikiem. Ostatecznie będziesz przypisany do jakiejś pracy z ścisłymi (wywindowanymi) normami.
Każą Ci skakać… będziesz skakał, każą Ci szczekać, będziesz szczekał… powiedzą „siat”… klapniesz dupą w kałużę swojej faweli gdzie będziesz przypisany – w końcu podróżować nie będziesz mieć prawa, bez zezwolenia.
Ale spokojnie nie wszyscy będą mieć źle. Nastąpi podział społeczny na niewolników systemu i ten 1% elity – która będzie mogła wszystko to co Ty nie. Która będzie panami życia i śmierci (dosłownie). Która nie cofnie się przed żadnym bestialstwem i dewiacją. W końcu tylko będzie sądzona przez swoich ziomków, takich samych jak oni. Tylko ty nie będziesz w tym klubie.
Co? Zbuntujesz się?
O tu mi czołg jedzie.

Masy bez celu, bez ambicji i bez emocji. Masy walczące o przeżycie z dnia na dzień nie mają czasu na bunt. Podskoczysz to będziesz mieć automatycznie wyłączony socjal, zdechniesz z głodu „na własne życzenie”, albo trafisz do gułagu który o dziwo będzie gorszy od życia w bezdusznej dystopii.
Na pewno jakiś ruch oporu będzie. Zawsze jest. Tam gdzieś na granicy prawa, z dala od wszechwidzącego oka pana który może mieć kaprys zlikwidowania ruchu. Za prace można zaproponować barter (np. flaszkę wódki, kartki na żywność, paczkę papierosów). Tylko to daleko nie zajedzie, w końcu opór aby był skuteczny musi mieć wsparcie (być skądś finansowany).
--------------------------------------------------------------------
Wszystkie zdarzenia w tekście miały swoje odpowiedniki w historii świata bądź teoretyzowaniu samych polityków i filozofów. Starałem się nie pisać o rzeczach „nie osiągalnych”.
Uniwersalny dochód podstawowy będzie tylko zwiastunem opisanego kierunku wydarzeń. Przyszłości samej w sobie jeszcze nie znamy i aby to co opisałem nigdy się nie zdarzyło potrzebna jest rewolucja (krwawa i siłowa). Czasem życie może być gorsze od śmierci, a tym jest właśnie życie bez wolności.
Jeszcze adresując sam kontekst czyli pretekst wprowadzenia uniwersalnego dochodu.
W historii już mieliśmy zdarzenia gdzie obawiano się wyparcia pracy ludzkiej przez lepsze, szybsze i silniejsze maszyny. O ile faktycznie miało to miejsce miejsca pracy zostały przejmowane przez nowe zawody i usługi. Jestem zdania że w przyszłości maszyny będą potrafiły wiele, nie oznacza to jednak totalnej bezużyteczności człowieka. Ten będzie żył w swojej niszy samemu wnosząc wkład do społeczeństwa.
Istnieje tez jeszcze inny paradoks. Zastąpienie ludzi maszynami => brak pracy => zubożenie społeczne => brak możliwości zakupu towarów i usług tworzonych przez maszyny => redukcja stanowisk pracy dla maszyn.
Stąd moje zdanie, że kontekst zastąpienia ludzi przez maszyny / AI jest nieprawdziwy i może jedynie być używany jako straszak.