Po porażce masowej migracji w Szwecji opozycyjna Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza proponuje głębokie zmiany w polityce integracyjnej, oparte na przymusowym mieszaniu imigrantów z ludnością szwedzką oraz większej ingerencji państwa w życie wszystkich mieszkańców. Propozycje lewicy obejmują przenoszenie migrantów do zamożnych dzielnic, zmianę polityki czynszowej i obowiązkowe przedszkola dla dzieci z rodzin imigranckich.
W partyjnym raporcie cytowanym przez „Rzeczpospolitą” socjaldemokraci opisują imigrację jako problem systemowy, związany z narastającą segregacją. W dokumencie stwierdzono, że „ekonomiczna, etniczna i językowa segregacja musi zostać przełamana na strukturalnym poziomie, co wymaga wymieszania ludności”. Autorzy raportu dodają, że społeczeństwo powinno działać na skalę, „której wcześniej w Szwecji nie widziano”, a zwalczanie segregacji wymagałoby radykalnych posunięć, przede wszystkim przemieszczenia się znacznej części osób o niskich dochodach do innych dzielnic czy obszarów.
Socjaldemokraci przyznają wprost, że Szwecja przyjęła więcej imigrantów, niż była w stanie zintegrować. Wskazują na dziesiątki „obszarów socjoekonomicznie wrażliwych”, gdzie dominują cudzoziemcy, bezrobocie i przestępczość. W raporcie mowa jest o „65 obszarach określanych jako socjoekonomicznie wrażliwe”, w których 80–90 proc. mieszkańców stanowią uchodźcy, a wiele osób żyje z zasiłków. Według wyliczeń przywoływanych przez socjaldemokrację „62 proc. mieszkańców, którzy żyją w absolutnej biedzie, to osoby urodzone za granicą lub mające co najmniej jednego rodzica cudzoziemca”.
Nowa strategia przewiduje między innymi ograniczenie swobody wyboru miejsca zamieszkania przez imigrantów. W dokumentach partii opisano koniec prawa azylantów do samodzielnego decydowania o mieszkaniu, zakaz osiedlania nowych przybyszy tam, gdzie już mieszkają ich rodacy, oraz możliwość wykorzystywania systemu świadczeń socjalnych jako instrumentu nacisku. Propozycje obejmują także cofanie zasiłków tym, którzy nie podporządkują się narzuconej lokalizacji, oraz administracyjne obniżanie wymogów czynszowych w bogatych dzielnicach, by ułatwić wprowadzanie tam migrantów.
Według socjaldemokratów to państwo ma decydować, gdzie imigrant powinien mieszkać, z kim jego dzieci mają chodzić do szkoły i w jakim środowisku ma się wychowywać. Plan partii zakłada budowanie mieszkań lokatorskich w osiedlach domów jednorodzinnych oraz w centrach miast, przeznaczonych dla migrantów i grup o niskich dochodach. Z kolei wille miałyby powstawać w rejonach biedniejszych, aby przyciągnąć tam zamożniejszych mieszkańców. „Chodzi generalnie o to, by przedstawiciele różnych klas społecznych mieszkali na tych samych obszarach” — opisuje założenia strategii cytowany komentarz.
„Przewodniczący zarządu miasta Göteborg, socjaldemokrata Jonas Attenius mówi, że wymieszanie ludności będzie możliwe przez budowanie różnych form mieszkań. – Mieszkamy bowiem w segregacji – podkreśla. W jednej dzielnicy są tylko lokale do wynajęcia, w innych jedynie wille i mieszkania własnościowe. Teraz ma się to zmienić” — czytamy. Polityk zwrócił się także bezpośrednio do azylantów, którzy w ciągu ostatnich trzech dekad trafili do obszarów dziś określanych jako „socjoekonomicznie wrażliwe”. Prosił ich o wybaczenie za to, że zostali tam ulokowani, wskazując, iż osiedlanie się migrantów w takich rejonach stworzyło fatalne przesłanki do ich zasymilowania się ze szwedzkim społeczeństwem.
Istotnym elementem nowej strategii ma być także systemowe objęcie dzieci z rodzin imigranckich obowiązkową edukacją przedszkolną. Socjaldemokratyczna posłanka Lawen Redar, odpowiedzialna za prace nad nową strategią integracyjną, wskazuje na konieczność wzmocnienia znajomości języka szwedzkiego wśród najmłodszych. Postuluje ona wprowadzenie obligatoryjnych przedszkoli w wymiarze 30 godzin tygodniowo dla wszystkich dzieci od trzeciego roku życia urodzonych w rodzinach cudzoziemskich, podkreślając, że „politycy ponoszą odpowiedzialność za to, że mamy przedszkola, w których język szwedzki prawie zniknął”.
Krytycy nowej strategii ostrzegają, że pod hasłem walki z segregacją dochodzi do przenoszenia problemów migracyjnych do spokojniejszych dzielnic. W statystykach odnotowano, że do 60 proc. strzelanin w ostatnich latach doszło z udziałem osób pochodzących z obszarów zdominowanych przez migrantów, a właśnie na obrzeżach miast najczęściej dochodzi do werbowania do gangów.
„(Rządząca) Umiarkowana Partia Koalicyjna sprzeciwia się projektowi przymusowego mieszania ludności — mówi „Rz” John Bergsten, szef kancelarii partii. „Pod pozorem zwalczenia segregacji socjaldemokratyczne władze miasta niemiłosiernie eksploatują cenione przez nas tereny zielone i willowe osiedla” — wyjaśnił Bergsten.
Negatywnie o projekcie wypowiadają się także przedstawiciele partii liberalnych. „Mieszanie ludności przez państwo pod przymusem to polityczna sztuka inżynierii na sterydach” — ocenił polityk liberałów Mauricio Rojas. Sceptycy obawiają się, że zamiast ograniczyć przestępczość na obszarach „socjoekonomicznie wrażliwych”, strategia lewicy może doprowadzić do przeniesienia problemów w rejony dotąd spokojne.
Szwecja walczy z liberalną polityką migracyjną
Od momentu objęcia władzy w 2022 r. centroprawicowy rząd premiera Ulfa Kristerssona, wspierany przez przeciwną masowej migracji Partię Szwedzkich Demokratów, zaostrza politykę migracyjną Szwecji. W styczniu tego roku szwedzki rząd zwiększył kwotę dotacji dla imigrantów chcących wrócić do ojczyzny o 3400 proc. Poprzednia kwota 900 euro odniosła dotychczas ograniczony sukces. Według Szwedzkiej Agencji Migracyjnej w 2023 r. zatwierdzono tylko jeden z 70 wniosków. Dlatego rząd złożył propozycję zwiększenia kwoty pieniędzy do 32 tys. euro.
W październiku 2025 roku szwedzki minister ds. migracji Johan Forssell zapowiedział deportacje cudzoziemców skazanych nawet na krótki pobyt w więzieniu. Zmiany mają zostać wdrożone przed najbliższymi wyborami.
Wcześniej szwedzki rząd zaproponował nowe, bardziej rygorystyczne zasady przyznawania świadczeń socjalnych dla migrantów, licząc na to, że pomoże to ograniczyć napływ cudzoziemców nawet o ponad tysiąc osób rocznie. Z powodu unijnych przepisów dotyczących zakazu dyskryminacji, nowe regulacje nie obejmą uchodźców oraz osób ubiegających się o ochronę międzynarodową, które otrzymały prawo pobytu. Rząd szacuje, że dzięki reformie liczba imigrantów mogłaby spaść o 5–10 procent, czyli o około 1200–1300 osób rocznie. Nowe przepisy są obecnie rozpatrywane przez rząd i wstępnie planuje się ich wejście w życie 1 stycznia 2027 roku.
W 2024 roku liczba pozytywnie rozpatrzonych wniosków o azyl w Szwecji spadła do 6250, co było najniższą liczbą od 1985 roku.
Na koniec 2024 r. w Szwecji mieszkało około 2 169 296 osób urodzonych za granicą, co stanowiło około 20 proc. całej populacji kraju, wynoszącej wówczas około 10,6 miliona mieszkańców. Dodatkowo ok. 26 proc. mieszkańców Szwecji miało zagraniczne pochodzenie, czyli byli to osoby urodzone za granicą lub urodzone w Szwecji, ale z obojgiem rodziców urodzonych poza granicami kraju .
http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/europa-polnocna/szwedzka-lewica-chce-wymieszania-ludnosci-po-porazce-polityki-migracyjnej/#szwecja #lewackiespierdolenie #nachodzcy