JEBANI MARKSIŚCI - Szokująca postawa nowego rządu. Zapowiadają konfiskatę mieszkań i walkę z „nieuczciwymi wynajmującymi”nczas.info

Brytyjski rząd szykuje rewolucję na rynku nieruchomości, która wywołuje potężne kontrowersje. Nowy premier z ramienia lewicowej Partii Pracy, Andy Burnham, zapowiedział przyznanie samorządom bezprecedensowych uprawnień do przejmowania prywatnych pustostanów i rzekomo zaniedbanych budynków. Nowe przepisy to nic innego jak zalegalizowana kradzież i zamach na własność prywatną.

Ofensywa przeciwko tzw. „nieobecnym landlordom” była głównym punktem pierwszego przemówienia Andy’ego Burnhama w roli brytyjskiego premiera.

Rząd będzie uderzał we właścicieli, którzy rzekomo nie dbają o stan techniczny swoich lokali. Jeśli lokalny urzędnik uzna, że budynek jest „zaniedbany”, proponowane rozwiązanie opiera się na wywłaszczeniu, czyli po prostu kradzieży. Na podobnej zasadzie odbierane mają być mieszkania czy domy, które nie są przez nikogo zamieszkiwane.

„Pojedźcie do niemal każdego brytyjskiego miasta, a zobaczycie mnóstwo pustych domów. Damy samorządom władzę, by przejęły nad nimi kontrolę i włączyły je z powrotem do zasobów budownictwa społecznego” – przekonywał nowy szef brytyjskiego rządu.

Kradzież w biały dzień Burnham argumentował troską o estetykę i zdrowie mieszkańców, pomijając jednak fakt, że to często nadmierne regulacje, blokady planistyczne i wysokie obciążenia podatkowe zniechęcają właścicieli do inwestowania w utrzymanie budynków. Zamiast usuwać te bariery, państwo wkracza na drogę komunizmu.

Sześć miesięcy i państwo zabiera mieszkanie

Szczegóły nowej strategii przedstawiła sekretarz ds. mieszkalnictwa, Angela Rayner. W ramach regulacji EDMO, samorządy zyskają prawo do odebrania lokalu już po zaledwie sześciu miesiącach od opuszczenia nieruchomości.

W ten sposób aparat państwowy chce „przywrócić na rynek” około 300 tysięcy domów w samej Anglii.

Kolejnym uderzeniem w swobodę gospodarczą ma być wprowadzenie odgórnego systemu licencjonowania agencji nieruchomości, reforma systemu dzierżawy (leasehold) oraz urzędowe ograniczenie prowizji administracyjnych. Choć minister Rayner tłumaczy to koniecznością eliminacji z rynku „kowbojów i oszustów”, nowe licencje i obostrzenia to klasyczne bariery wejścia. W dłuższej perspektywie chronią one największych graczy przed konkurencją, co ostatecznie prowadzi do wzrostu kosztów obsługi dla samych konsumentów.

Dla Rayner wystąpienie u boku Burnhama było powrotem do wielkiej polityki. W 2025 roku polityk odeszła z gabinetu ówczesnego premiera Keira Starmera w atmosferze skandali. Chodziło o niezapłacone podatki od jej zagranicznego domu letniskowego.

I tak oto polityk, która sama ma problemy z rozliczeniami za lokale, promuje nagle konfiskatę cudzych nieruchomości. Paradne.

Podobne zapowiedzi o konfiskatach mieszkań padają też w socjalistycznej Hiszpanii. Świat zmierza w kierunku odbierania własności, jeśli rządowi nie spodoba się, w jaki sposób z niej korzystacie.

http://nczas.info/2026/09/30/szokujaca-postawa-nowego-rzadu-zapowiadaja-konfiskate-mieszkan-i-walke-z-nieuczciwymi-wynajmujacymi/

#marksizm #lewactwo #komunisci #wielkabrytania

11

Próba zamachu na RAF Fairford - operacja fałszywej flagi? 💩 🇬🇧 🚩bbc.com

W zeszłą niedzielę (27.09.2026) starsza mieszkanka wsi w sąsiedztwie bazy lotniczej RAF spostrzegła 3 białe wany, zaparkowane na poboczu drogi i dziwnie zachowujących się (według niej) ludzi w tych wanach.

Wezwała policję. Na widok policji osoby siedzące w wanach zaczeły uciekać... złapano wszystkich pięciu. Jak podano, rodowici Brytyjczycy (2- śniadych, 3 - czarnych).

Z kolei w wanach, jak się okazało mających fałszywe logo jednej z firm dostarczających paliwo (tak się starali, że nawet dekoracje wanów wymyślili) antyterroryści znaleźli bliżej nie sprecyzowane ładunki wybuchowe.

Zdjęcie

Kontekst. Baza lotnicza RAF Fairford jest bazą USA na terenie GB. Startują z niej samoloty aktywnie uczestniczące w napaści na Iran. Władze Brytanii oświadczyły, że współpracują w tej sprawie z USA.

Prezydent Trump oświadczył, że podejrzani "they were looking to do big damage", dodając "We had them under view for a long time, and we got them."

A potem wszystkich pięciu wypuszczono za kaucją. ¯\_( ͡❛ ͜ʖ ͡❛)_/¯

Akcja jest o tyle dziwna, że tego typu bazy mają szeroki monitoring, nawet mimo tego że nie podawane / nie znane są dokładne motywy sprawców próby zamachu, żadne służby się nimi nie zainteresowały. Ani amerykańskie, ani brytyjskie. Przy czym brytyjskie zwykle skupiają się na monitorowaniu komentarzy na facebuku a nie realnych zagrożeniach.

Prawdziwą bohaterką w całej sytuacji pozostaje tu babcia donosicielka która wypatrzyła "dziwne wany" i udaremniła akcję którą próbowano przeprowadzić. Ponoć nie była jedyną osobą dzwoniącą na policję w tej sprawie, nikt jednak z nią nie zechciał się skontaktować z powrotem czy wysłuchać wyjaśnień. Służby dziwnym trafem nie poczuły się tym zainteresowane.

Tymczasem w ostatnich godzinach pojawiły się próby powiązania Iranu z tą dziwną próbą nie udanego zamachu, na różnych "niezależnych" portalach. Warto przypomnieć, że Brytania ma swoje własne służby propagandowe The Research, Information and Communications Unit (RICU).

W ostatnich czasach przedstawiciele brytyjskich elit straszyli też "atakiem Rosji" na GB, podejmowano też próby informowania społeczeństwa Brytanii o możliwości wprowadzenia poboru wojskowego.

Lewicowy rząd GB ma bardzo niskie poparcie. Gdyby tylko pojawił się jakiś (zewnętrzny) powód, były by możliwości legalnego wprowadzenia środków bezpieczeństwa (np. szersze monitorowanie internetu, zamykanie "podejrzanych", służba wojskowa dla antyrządowych aktywistów ect.)

Biorąc to wszystko pod uwagę, niezależni obserwatorzy dopatrują się w niedoszłym zamachu operacji fałszywej flagi.

------------------------------------------

http://www.bbc.com/news/articles/c85ydnwqpzyzo

------------------------------------------

#ciekawistki #anglia #wielkabrytania #terroryzm #zamach #operacjaspecjalna #nwo #teoriespiskowe

15

Bruksela stawia warunki Londynowi. Chce wyższych ceł na chińskie autakresy.pl

Unia Europejska naciska na Wielką Brytanię, by podniosła cła na samochody z Chin i zbliżyła swoją politykę handlową do unijnej. W przeciwnym razie brytyjscy producenci mogą napotkać bariery związane z planowanymi zasadami „Made in Europe”.

Bruksela przekazała w piątek brytyjskiemu premierowi Andy’emu Burnhamowi, że Wielka Brytania powinna podnieść cła na chińskie samochody i bardziej dostosować swoją politykę handlową do Unii Europejskiej, jeśli chce uniknąć barier dla kluczowych produktów eksportowych – podał „Financial Times”.

Według gazety, w odpowiedzi na zabiegi Londynu o równe traktowanie brytyjskich towarów, przedstawiciele Unii wskazali, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przystąpienie Wielkiej Brytanii do unii celnej UE.

„Unia celna rozwiązałaby większość problemów związanych z zasadą «Made in Europe». Rozwiązałaby również kwestię różnic taryfowych, które rodzą obawy, że Chińczycy mogliby omijać nasze cła, kierując towary przez Wielką Brytanię” – powiedział unijny urzędnik cytowany przez „Financial Times”.

Rząd w Londynie podkreślił jednak, że decyzje dotyczące środków handlowych podejmuje samodzielnie. „Zawsze wprowadzamy środki handlowe niezależnie i wyłącznie w oparciu o interesy gospodarcze Wielkiej Brytanii oraz naszego przemysłu” – przekazał rzecznik władz.

Dodał jednocześnie, że Wielka Brytania i Europa mierzą się z wieloma podobnymi wyzwaniami, dlatego istotne jest utrzymanie przepływu handlowego między obiema stronami.

Burnham zapowiedział wcześniej, że będzie zabiegał o uznanie Wielkiej Brytanii za „zaufanego partnera” w ramach planowanych unijnych zasad „Made in EU”. Ostrzegł, że wyłączenie brytyjskich producentów mogłoby zaszkodzić krajowemu przemysłowi motoryzacyjnemu.

Polityka „Made in Europe” ma ograniczyć zależność od chińskich komponentów poprzez preferowanie towarów produkowanych w Europie. Budzi to obawy brytyjskiego sektora samochodowego, który dostarcza części do unijnych łańcuchów dostaw i sprzedaje samochody na rynku UE.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała w tym miesiącu, że Unia wykorzysta wszystkie dostępne narzędzia, aby ograniczyć „niezrównoważony” deficyt handlowy z Chinami.

Reuters zaznaczył, że nie był w stanie niezależnie zweryfikować informacji „Financial Times”. Unia Europejska ani brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie odpowiedziały od razu na prośby agencji o komentarz.

http://kresy.pl/wydarzenia/bruksela-stawia-warunki-londynowi-chce-wyzszych-cel-na-chinskie-auta/

#eurokolchoz #eurokomuna #cla #chiny #wielkabrytania #samochody #motoryzacja

6

🚨 TO NIE PAKISTAN. TO NOWA RADA LONDYŃSKIEJ DZIELNICY TOWER HAMLETS ❗

W majowych wyborach partia Aspire zdobyła aż 33 z 45 mandatów, a jej lider Lutfur Rahman ponownie został burmistrzem Tower Hamlets.

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/4531592373653872

#wielkabrytania #imigranci #nachodzcy

10

Gniew na ulicach. Brytyjczycy blokują drogi przed imigrantami, rząd ściga organizatorów [VIDEO]nczas.info

W Portsmouth miał miejsce protest przeciwko migrantom. Doszło tam do aktów przemocy. Rząd ogłosił 50-procentowy spadek liczby imigrantów, ale napięcia społeczne rosną z powodu nowych szlaków przemytniczych. Manifestacja zbiegła się z informacją, że służby ratownicze „uratowały” kolejnych 140 migrantów na na Kanale La Manche.

Demonstracja obywała się 6 września w Portsmouth, na południowym wybrzeżu Anglii. Zebrani ludzie chcieli powstrzymania kolejnych łodzi z migrantami, które tam dobijają do brzegów Anglii. Żądali powstrzymania przybycia łodzi z migrantami, na pokładzie której znajdowało się 140 osób, które miały tu się wyładować „po akcji ratunkowej”.

Reakcja rządu była typowa i przeciw tubylcom wysłano policję i wszczęto śledztwo przeciw organizatorom. „Brytyjczycy mają uzasadnione obawy dotyczące imigracji, ale ludzie nie powinni być tak groźni, jak rej w nocy w Portsmouth” – komentowała sytuację Emma Reynolds, sekretarz skarbu.

Donna Jones, komisarz policji Hampshire, mówiła, że „przemytnicy” zmieniają trasy i łodzie płyną dalej na zachód, wzdłuż wybrzeża Normandii, by przepływać kanał La Manche w linii prostej do Portsmouth.

Rząd tępi wszystkie przejawy buntu społecznego i zapewnia, że służby sobie ze zjawiskiem migracji radzą coraz lepiej. Ich zdaniem, znacznie większe jest zagrożenie ze strony… „populizmu”.

http://nczas.info/2026/09/09/gniew-na-ulicach-brytyjczycy-blokuja-drogi-przed-imigrantami-rzad-sciga-organizatorow-video/

#wielkabrytania #nachodzcy

15

5

właśnie przez takie wydarzenia w Anglii sytuacja zmierza do wojny domowej

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/1329813478562537

#wielkabrytania #nachodzcy #mordercy

11

Wyroki dla protestujących po zabójstwie Nowaka. Nawet trzy lata więzienianczas.info

W Wielkiej Brytanii zapadły już pierwsze wyroki dla uczestników protestów, które odbyły się na początku czerwca w związku ze śmiercią Henryka Nowaka. Demonstranci trafią do więzienia.

Przypomnijmy, że Nowak zginął 3 grudnia 2025 roku w Southampton, dźgnięty czterokrotnie 21-centymetrowym nożem przez imigranta Vickruma Digwę. Napastnik fałszywie oskarżył ofiarę o rasizm, policja zakuła umierającego chłopaka w kajdanki i nie udzieliła pomocy. Henryk wykrwawił się na miejscu.

Na początku czerwca policja po konsultacji z rodziną opublikowała nagranie, na którym widać śmiertelnie rannego studenta. Funkcjonariusze zignorowali jego słowa, kiedy powtarzał „nie mogę oddychać” i „zostałem dźgnięty”. Jeden z policjantów odpowiedział, że „nie sądzę, kolego”.

Dzień później w Southampton odbył się protest, podczas którego demonstranci wznosili okrzyki, machali brytyjskimi flagami i prezentowali transparenty, m.in. z napisem „ratujmy nasze dzieci”. Doszło też do zamieszek, w wyniku których rannych zostało jedenastu funkcjonariuszy.

Teraz brytyjskie media donoszą o skazaniu pięciu uczestników manifestacji, którzy usłyszeli wyroki od dwóch do ponad trzech lat więzienia. Najmniejszy wymiar kary otrzymał 21-letni Reece Robinson, który został skazany na dwa lata za udział w zamieszkach z użyciem przemocy, podczas których rzucił dwa kamienie lub małe cegły.

44-letni ojciec dwójki dzieci z Southampton Daniel Frost usłyszał wyrok dwóch lat i czterech miesięcy pozbawienia wolności za udział w zamieszkach z użyciem przemocy oraz posiadanie niebezpiecznej broni. Za takową uznano w Wielkiej Brytanii smycz dla psa z metalowym karabińczykiem, co miało stanowić prowizoryczny kastet.

Dwa lata i sześć miesięcy pozbawienia wolności to z kolei wyrok dla 22-letniego Taylora Grundy’ego, który został skazany za udział w zamieszkach z użyciem przemocy, podczas których rzucił w funkcjonariuszy drewnianą deską oraz pomagał w popychaniu w ich kierunku kosza, który został podpalony.

29-letni Dillon Crawford został skazany na trzy lata więzienia za udział w zamieszkach z użyciem przemocy, podczas których „z zapałem i agresją przedarł się na czoło tłumu”, po czym rzucał w funkcjonariuszy różnymi przedmiotami, w tym koszem na śmieci.

Najwyższy wyrok usłyszał 38-letni Andrew Summerhayes z Romsey, któremu sąd wymierzył karę trzech lat oraz dwóch miesięcy pozbawienia wolności za udział w zamieszkach z użyciem przemocy oraz dwa przypadki posiadania niebezpiecznej broni w miejscu publicznym.

http://nczas.info/2026/06/14/wyroki-dla-protestujacych-po-zabojstwie-nowaka-nawet-trzy-lata-wiezienia/

#wielkabrytania

15

Horror w Brierfield. Dziewczyna zaatakowana nożem w biały dzień. Władze i media milczą o pochodzeniu sprawcy [VIDEO]x.com

http://x.com/EricLDaugh/status/2065549103971410154

W Brierfield pod Burnley w hrabstwie Lancashire w Wielkiej Brytanii w piątek 12 czerwca po południu rozegrała się kolejna krwawa tragedia, która obnaża całkowity upadek bezpieczeństwa na ulicach Wielkiej Brytanii.

17-letnia dziewczyna została brutalnie dźgnięta nożem w szyję na spokojnej ulicy w biały dzień. Sprawca – 30-letni mężczyzna – został aresztowany pod zarzutem usiłowania morderstwa, lecz incydent wpisuje się w długą listę ataków, których ofiary padają najczęściej w wyniku polityki otwartych granic i multikulturalizmu narzucanego przez establishment.

Przebieg ataku na Wood Street

Około godziny 15:06 policja Lancashire otrzymała zgłoszenie o ataku na 17-latkę na Wood Street w Brierfield. Uzbrojone jednostki szybko otoczyły teren. Dziewczyna doznała rany kłutej w tył szyi i trafiła do szpitala. Jej stan określono jako poważny, lecz nie zagrażający życiu – jest przytomna, rozmawia z lekarzami i policją.

Nagrania z monitoringu i telefonów świadków pokazują dramatyczną scenę: mężczyzna podbiega od tyłu do idącej dziewczyny i dwukrotnie dźga ją nożem w szyję. Po ataku sprawca podskakuje w miejscu z wyraźnym podnieceniem, po czym oddala się. To nie był incydent w ciemnej uliczce ani nocna bójka – atak nastąpił w środku dnia na zwykłej osiedlowej ulicy.

Mieszkańcy opisują przerażenie i szok. W komentarzach w mediach społecznościowych natychmiast pojawiły się głosy wściekłości: „to się dzieje codziennie”, „kiedy w końcu powiemy dość?” itp.

Pochodzenie sprawcy – co mówią oficjalne media i społeczność

Lancashire Police oraz wszystkie główne media (BBC, Sky News, Manchester Evening News, Lancashire Telegraph) podają tylko jedną informację: aresztowano 30-letniego mężczyznę z Brierfield. Nie ujawniono nazwiska, pochodzenia etnicznego, statusu imigracyjnego ani motywu. Policja lokalna na Facebooku potwierdziła, że sprawca pozostaje w areszcie, a dziewczyna nie doznała obrażeń zagrażających życiu. Do sobotniego poranka nie pojawiły się żadne nowe oficjalne ustalenia ani postawienie zarzutów.

W mediach społecznościowych i komentarzach pod relacjami dominuje jednak jednoznaczny obraz oparty na krążących nagraniach. Użytkownicy wskazują, że sprawca to mężczyzna nie-białego pochodzenia – opisywany jako „black/Arab”, „wyglądający na imigranta” lub „muzułmański imigrant”. Kilka postów wprost nazywa go „30-letnim muzułmańskim imigrantem”. Nagrania pokazujące sprawcę w chwili ataku i później w kajdankach krążą szeroko i są analizowane przez tysiące osób.

W regionie Lancashire (Brierfield, Burnley, Nelson) od lat mieszka duża populacja pakistańska, a ten sam obszar przeszedł przez skandal z gangami groomingowymi, gdzie władze latami ukrywały prawdę o sprawcach.

Oficjalne media i policja konsekwentnie pomijają jakiekolwiek szczegóły dotyczące pochodzenia napastnika. Ta cisza jest szeroko komentowana jako celowe zatajanie faktów, by uniknąć „napięć rasowych” i dyskusji o skutkach masowej imigracji. Społeczność wskazuje na powtarzający się schemat: gdy sprawcą jest osoba z kręgów imigranckich, szczegóły pojawiają się z opóźnieniem lub wcale, podczas gdy w innych przypadkach media natychmiast podają pełne informacje.

Brierfield i okolice to nie wyjątek – to skutek wieloletniej polityki, która sprowadziła do Wielkiej Brytanii miliony ludzi z kultur wrogich zachodnim wartościom, a potem chroniła ich przed konsekwencjami. Brytyjskie dziewczyny coraz częściej padają ofiarą przemocy, a władze zamiast chronić własnych obywateli, wolą milczeć i uspokajać „dodatkowymi patrolami”. Dopóki nie zaczną ujawniać pełnych faktów o sprawcach i nie wprowadzą twardej polityki deportacji, takie sceny będą się powtarzać. Dzisiejsza 17-latka z Brierfield to kolejna ofiara systemu, który przedkłada ideologię nad bezpieczeństwo narodu.

http://nczas.info/2026/06/13/horror-w-brierfield-dziewczyna-zaatakowana-nozem-w-bialy-dzien-wladze-i-media-milcza-o-pochodzeniu-sprawcy-video/

#wielkabrytania #nachodzcy #multikulti #imigracja

15

#wielkabrytania

Jak władza wciska na siłę narodowi multkulti to jest ok ale jak naród próbuje siłą wycisnąć to już nie.

15

Wystąpienie Montgomerego Tomsa w PE nt. wprowadzania tożsamości cyfrowej w Wielkiej Brytanii.youtube.com

Toms mówi o postępach we wprowadzaniu tożsamości cyfrowej w Wielkiej Brytanii oraz o kredycie społecznym i normalizacji systemów automatycznego rozpoznawania twarzy na wyspach.

Zdjęcie

http://www.youtube.com/watch?v=kTXD1gCcmCI

#wielkabrytania #uk #digitalid #portfeltozsamoscicyfrowej #tozsamosccyfrowa

12

NIGY NIE JEST ZA POŹNO - Setki anglikańskich duchownych przeszło na katolicyzmkresy.pl

Większość z byłych anglikańskich duchownych przyjęła ważne święcenia kapłańskie, a znaczna część podjęła posługę w Anglii i Walii. Dane wskazują na dwie wyraźne fale konwersji oraz istotny wpływ byłych anglikanów na strukturę duchowieństwa katolickiego w warunkach kryzysu powołań.

W latach 1992–2024 na katolicyzm przeszło około 700 duchownych anglikańskich, w tym 16 biskupów. Spośród nich 486 przyjęło ważne święcenia kapłańskie w Kościele katolickim, a 5 zostało wyświęconych na diakonów stałych.

Duchowni anglikańscy, którzy po konwersji chcą kontynuować posługę, muszą przyjąć katolickie święcenia, ponieważ w 1896 roku papież Leon XIII w bulli „Apostolicae curae” orzekł, że „święcenia” anglikańskie są „absolutnie nieważne i całkowicie bezskuteczne”. Jako przyczynę wskazano zmiany w XVI-wiecznym anglikańskim Ordinale, w którym usunięto jednoznaczne odniesienia do kapłaństwa ofiarnego i Mszy jako ofiary. Zmieniona forma święceń wyrażała inną teologię urzędu, niezgodną z katolickim rozumieniem kapłaństwa, co skutkowało uznaniem intencji biskupa udzielającego święceń za niewystarczającą, nawet przy zachowaniu sukcesji biskupiej.

Spośród byłych anglikanów, którzy zostali wyświęceni na kapłanów katolickich, 69 proc. podjęło posługę w diecezjach Anglii i Walii. Pozostali pracują w diecezjach poza tym obszarem lub w zgromadzeniach zakonnych, do których wstąpili. Nieliczne przypadki powrotu do Kościoła anglikańskiego odnotowano głównie w latach 90. XX wieku.

Badania wskazują na dwie wyraźne fale konwersji. Pierwsza nastąpiła po decyzji Kościoła Anglii z 1992 roku o dopuszczeniu kobiet do święceń kapłańskich, która weszła w życie 2 lata później. W tym okresie na katolicyzm przeszło ponad 150 anglikańskich duchownych. Druga fala była związana z ogłoszeniem w 2009 roku konstytucji apostolskiej „Anglicanorum coetibus”, w wyniku której w 2011 roku utworzono Ordynariat personalny Matki Bożej z Walsingham. Nowa struktura kanoniczna umożliwiła anglikanom wejście w pełną komunię z Kościołem katolickim przy zachowaniu wybranych elementów własnej tradycji liturgicznej, duchowej i duszpasterskiej. W tym okresie odnotowano około 80 kolejnych konwersji duchownych.

Poza tymi dwoma momentami przełomowymi rejestrowano co najmniej 10 konwersji i święceń rocznie. Badaczy zaskoczył fakt, że w latach 1992–2024 byli duchowni anglikańscy stanowili 29 proc. wszystkich wyświęconych księży w diecezjach Anglii i Walii. Po uwzględnieniu święceń w Ordynariacie Matki Bożej z Walsingham odsetek ten wzrasta do 35 proc. W latach 2015–2024 byli anglikanie stanowili niemal jedną piątą wszystkich nowo wyświęconych kapłanów. Spośród 53 byłych duchownych anglikańskich, którzy w tym okresie przyjęli święcenia, 28 wybrało Ordynariat, a 25 zostało inkardynowanych do diecezji. Dane te wskazują na istotny wkład konwertytów w liczebność duchowieństwa katolickiego w warunkach kryzysu powołań.

Nie każda konwersja duchownego anglikańskiego wiązała się z przyjęciem święceń kapłańskich. Część osób podjęła pracę świecką, inni osiągnęli wiek emerytalny. Wywiady przeprowadzone na potrzeby badania pokazują, że droga do Kościoła katolickiego była często efektem wieloletnich wątpliwości i wewnętrznych napięć. Istotnym czynnikiem były również obawy związane z utratą dotychczasowych dochodów, domu parafialnego, dostępu do szkół dla dzieci oraz niepewnością przyszłego zatrudnienia. Dla wielu nawrócenie oznaczało radykalną zmianę życiową obejmującą całą rodzinę.

Duchowni, którzy zdecydowali się na kapłaństwo katolickie, często rozpoczynali drogę bez jasno określonej ścieżki formacyjnej, różnej w zależności od diecezji. Proces ten obejmował długie okresy formacji, oczekiwanie na decyzje Stolicy Apostolskiej, zwłaszcza w przypadku duchownych żonatych, oraz trudności finansowe. Wielu rozmówców wskazywało na lata stresu związanego z niepewnością co do możliwości przyjęcia święceń. Sytuacja uległa uporządkowaniu po utworzeniu Ordynariatu, który zapewnił bardziej zdefiniowaną drogę formacyjną, nie ograniczając jednocześnie powołań diecezjalnych.

Od 1896 roku działa Stowarzyszenie św. Barnaby, które udziela pomocy duszpasterskiej, prawnej i finansowej duchownym oraz osobom konsekrowanym z innych wyznań chrześcijańskich, pragnącym przejść do Kościoła katolickiego.

http://kresy.pl/wydarzenia/spoleczenstwo/setki-anglikanskich-duchownych-przeszlo-na-katolicyzm/

#kk #katolicyzm #chrzescijanstwo #anglikanie #wielkabrytania #kosciol #wiara

8

Wielka Brytania: sprzedaż Biblii wzrosła o 134 proc. w sześć latkresy.pl

W Wielkiej Brytanii odnotowano wyraźny wzrost zainteresowania Biblią, co znajduje potwierdzenie w danych sprzedażowych z ostatnich lat.

Jak informuje francuski portal Zenit, sprzedaż Biblii na rynku brytyjskim wzrosła o 134 procent w porównaniu z 2019 rokiem. Tendencja ta obejmuje osoby w różnym wieku, przy czym szczególnie widoczna jest wśród młodych dorosłych.

Dane pochodzą z analizy Nielsen BookScan przeprowadzonej na zlecenie grupy wydawniczej SPCK. Wyniki te zostały następnie podjęte przez brytyjskie media, w tym „The Guardian” oraz „The Telegraph”.

Według katolickiego portalu Zenit wzrost sprzedaży Biblii nie jest jedynie efektem mody czy krótkotrwałego trendu rynkowego. Autorzy serwisu zwracają uwagę, że wielu nabywców sięga po Pismo Święte po raz pierwszy w życiu, często bez wcześniejszego związku z chrześcijaństwem. Księgarze zauważają, że młodzi czytelnicy zaczynają lekturę „od zera”, kierując się potrzebą zrozumienia fundamentalnych pytań dotyczących sensu życia, stabilności i nadziei.

Zenit wiąże ten proces z szerszym kontekstem społecznym, obejmującym skutki pandemii, niepewność geopolityczną oraz szybkie zmiany technologiczne, w tym rozwój sztucznej inteligencji. W tych warunkach Biblia bywa postrzegana jako trwały punkt odniesienia, oferujący refleksję wykraczającą poza bieżące wydarzenia.

http://kresy.pl/wydarzenia/wielka-brytania-sprzedaz-biblii-wzrosla-o-134-proc-w-szesc-lat/

#biblia #wielkabrytania

16

CHCĄCEMU NIE DZIEJE SIĘ KRZYWDA! - Islamski Banglijczyk burmistrzem dużego europejskiego miasta. Ledwie mówi po angielsku [VIDEO]x.com

http://x.com/tomek525/status/2012102542927516008

Zdjęcie

W sieci pojawiło się nagranie pokazujące, jak Banglijczyk z brytyjskim obywatelstwem przemawia jako burmistrz brytyjskiego miasta. Jego angielski brzmi gorzej, niż ucznia poniżej szkoły średniej w Polsce.

„Burmistrz Brighton, Anglia (duże miasto)… nie umieć angielski… błazen z mikrofonem mu podpowiadać” – napisał na X Tomek Niewęgłowski.

Dodał, że „dzisiejsza GB to chichot historii”. Załączył do tego również nagranie.

Prostując drobną nieścisłość, widoczny na nagraniu Mohammed Asaduzzaman był burmistrzem Brighton and Hove w latach 2024-2025. Obecnie jest burmistrzem jest Amanda Grimshaw. Nagranie natomiast pochodzi prawdopodobnie z czasu, gdy był burmistrzem Brighton.

Na nagraniu widzimy i słyszymy to, co Niewęgłowski napisał: Ewidentnie wyglądający na imigranta obywatel Zjednoczonego Królestwa na uroczystości w urzędzie mówi coś łamanym angielskim. Akcent, jakim się posługuje, zapewne już na poziomie dawnych gimnazjów oceniony byłby na ocenę niedostateczną.

Sam podkreśla, że pochodzi z Bangladeszu, dlatego wszyscy obecni „są teraz równi”.

http://nczas.info/2026/01/16/islamski-banglijczyk-burmistrzem-duzego-europejskiego-miasta-ledwie-mowi-po-angielsku-video/

#multikulti #wielkabrytania #spierdolenie

14

Z maila:

Chciałbym, żeby przeczytał Pan poniższe świadectwo. Napisała je Ania, młoda wolontariuszka naszej Fundacji, która uczyła się w szkole w Anglii. Co ważne - szkoła ta formalnie mieniła się mianem katolickiej.

Świadectwo Ani jest wstrząsającym ostrzeżeniem dla nas wszystkich. Ukazuje, jak wygląda "edukacja" w społeczeństwie, w którym przez dziesięciolecia intensywnie działano, aby chrześcijańskie fundamenty cywilizacyjne zostały zastąpione przez totalny relatywizm moralny, agresywne ideologie i kult śmierci. Te same procesy obserwujemy obecnie w Polsce.

Ania poszła w Anglii do liceum, które na pierwszy rzut oka wydawało się dobrym i bezpiecznym miejscem – był dyrektor deklarujący się jako katolik, była szkolna kaplica, były Msze Święte i nabożeństwa. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Jak wspomina Ania:

"Mój pierwszy dzień w szkole był dla mnie wielkim szokiem. Wchodząc na godzinę wychowawczą zobaczyłam bardzo dużo muzułmańskich hijabów (chodziłam do szkoły dla dziewczyn). Po poznaniu swoich rówieśniczek dowiedziałam się, że jestem jedyną katoliczką w grupie. Koło mnie usiadła dziewczyna, która deklarowała się jako wiedźma."

Okazało się, że w katolickiej szkole wiara już dawno stała się tematem tabu, a jedyną dopuszczalną „religią” stała się tolerancja dla wszelkiej maści dewiacji i obcych kultów. Po poznaniu rówieśników Ania zaczęła poznawać swoich nauczycieli w nowej szkole:

"Moja wychowawczyni była trochę "nawiedzona" i promowała hinduistyczne praktyki. Mój nauczyciel hiszpańskiego był homoseksualistą. Nauczyciel matematyki był muzułmaninem i homoseksualistą. Szkolną katechetką, która miała nas uczyć religii katolickiej, była protestantka [!], która przy każdej możliwej okazji pluła na Kościół Katolicki."

Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. Ania wspomina co działo się, gdy zaczął się czerwiec. Dla katolików to miesiąc poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. W "katolickiej" szkole nikt chyba jednak o czymś takim nie słyszał. Zamiast tego rozpoczęły się obchody "miesiąca dumy gejowskiej". Szkoła została oblepiona tęczowymi flagami symbolizującymi aktywizm LGBT. Na godzinie wychowawczej zorganizowano uczniom propagandową prezentację o tym, że „każdy ma prawo do miłości”, czyli oddawania się aktom homoseksualnym. Jak mówi Ania:

"Podniosłam ten temat i powiedziałam, że jakim prawem my takie coś robimy skoro jesteśmy katolicką szkołą, to w odpowiedzi usłyszałam, że po pierwsze nie każdy musi być wierzący, a po drugie że każdy ma prawo do kochania. Jednocześnie, gdy w szkole powiewały tęczowe flagi, okazało się, że ja mam kłopoty przez to, że noszę Cudowny Medalik na szyi. Kazano mi go ściągnąć bo inaczej "będą konsekwencje"."

Ania chodziła do tej szkoły w 2022 roku, kiedy na całym świecie głośno było o wydarzeniach w USA, gdzie tamtejszy Sąd Najwyższy odwrócił wyrok Roe vs Wade i zezwolił tym samym, aby poszczególne stany mogły zakazywać aborcji. W tym samym czasie Ania przygotowywała się do egzaminów. W części ustnej uczniowie mogli wybrać sobie dowolny temat do omówienia. Jak się okazało, rówieśniczki Ani zbiorowo wybrały sobie temat "prawa do aborcji":

"Wiele dziewczyn wybrało tematykę: czemu powinniśmy bronić prawa aborcyjnego. Na swoich prezentacjach powtarzały przy tym oklepane hasła aborcyjnej propagandy takie jak "moje ciało, mój wybór". Nauczyciele to wszystko wspierali mówiąc nam na lekcjach, jakie to jest obrzydliwe że w USA odebrano kobietom "prawo wyboru". Cała klasa wrzeszczała, że to skandal i że kobiety powinny mieć prawo do aborcji."

Najbardziej wstrząsający moment nastąpił, gdy każdego ucznia zmuszono do publicznej deklaracji światopoglądowej na temat aborcji. Jak wspomina Ania:

"Zaczęto podchodzić do uczniów indywidualnie i pytać się nas: czy jesteśmy "pro-life" czy pro-aborcyjni. Wszyscy przede mną powiedzieli, że są pro-aborcyjni. Kiedy przyszła moja kolej byłam przerażona i powiedziałam, że nie wiem. Wiedziałam, że jeśli przyznam się do swoich poglądów, to będę miała wielkie problemy. Żałuję teraz, że się wtedy nie przyznałam, ale na tamten czas chciałam po prostu przetrwać. Byłam już jedynym katolikiem i jedyną osobą nie wspierającą aktywizmu homoseksualnego. Gdyby teraz wszyscy jeszcze się dowiedzieli, że nie wspieram aborcji, to chyba nie miałabym już życia. Był to dla mnie bardzo ciężki okres, ale jakoś to przetrwałam i nabrałam przez to doświadczenia, za które teraz bardzo dziękuję Panu Bogu."

Tak właśnie wygląda w praktyce "nowoczesna edukacja" w państwie zniszczonym przez cywilizację śmierci.

Świadectwo Ani pokazuje, że w kraju, w którym skutecznie przeprowadzono anty-moralną rewolucję, prawie nie ma już ucieczki przed deprawacją. "Bezpiecznymi przystaniami" nie są już nawet szkoły katolickie, gdyż indoktrynacja dokonała się również w duszach większości katolików.


#antykatolicyzm #antychrzescijanstwo #wielkabrytania #wiara

8

Brytyjska policja przesiąknięta masonerią. Jest śledztwo. Loża protestujenczas.info

Policja w Zjednoczonym Królestwie wszczęła śledztwo ws. członkostwa funkcjonariuszy w masonerii. Sama masoneria przekonuje, że działania policji to dyskryminacja religijna i uleganie teoriom spiskowym.

Brytyjska policja metropolitalna zażądała od swoich pracowników ujawnienia informacji o członkostwie w masonerii. Prowadzone jest dochodzenie w sprawie ewentualnego wpływu masonerii na pracę policji.

W grudniu policja metropolitalna zapowiedziała, iż każdy, kto w przeszłości lub obecnie należy do „hierarchicznej organizacji wymagającej od członków wzajemnego wsparcia i ochrony” ten ma obowiązek zgłosić to przełożonemu.

Policja stwierdziła, że ankieta przeprowadzona wśród funkcjonariuszy i pracowników wskazała poparcie wśród dwóch trzecich członków policji dla tego nakazu. Pracownicy stwierdzili, że nakaz „wpływa na postrzeganie bezstronności policji przez społeczeństwo”. Ponadto wcześniej już mówiło się, że przynależność do masonerii może być powiązana z korupcją.

Przeciwko działaniom policji w tej sprawie zaprotestowała stanowczo Wielka Zjednoczona Loża Anglii. W wigilię złożyła formalny pozew do Sądu Najwyższego w tej sprawie.

Masoneria przekonuje, że Mark Rowley, najwyższy komisarz „tworzy prawo z powietrza”. Masoni zarzucają mu też „podsycanie teorii spiskowych” na temat wpływów masonerii.

Wielki Mistrz Wielkiej Zjednoczonej Loży Anglii, Adrian Marsh twierdził, że nowa decyzja komisarza jest „niezgodna z prawem, niesprawiedliwa i dyskryminująca”. Ma też naruszać rzekomo prawa człowieka.

Wskazał też na rzekome naruszenie wolności religijnej. Argumentował to tym, że członkowie Wielkiej Zjednoczonej Loży Anglii nie mogą być agnostykami ani ateistami.

http://nczas.info/2026/01/02/brytyjska-policja-przesiaknieta-masoneria-jest-sledztwo-loza-protestuje/

#masoneria #policja #wielkabrytania

13