Ach te nowoczesne trendy. No może już nie takie nowoczesne. Wspaniały zachód zaczął je wprowadzać już prawie ćwierć wieku temu.
Wygląda to prosto. Nie będziesz mieć drzwi w mieszkaniu (przynajmniej jego wewnętrznej części) i będziesz szczęśliwy.

Podobno zaczęło się od hoteli. Po co wydawać pieniądze na drzwi jeżeli designersko jest takich się pozbyć, albo zamienić na taflę szkła. Można by pomyśleć, że to trend z kawalerki o kilku metrach kwadratowych. Jednak nie.
Idea, że można oglądać partnera / partnerkę robiącego dwójkę na kiblu z przestrzeni sypialni / salonu wkradła się już do świata „luksusowych” hoteli.
Jaka to romantyczna bliskość gdy można się dzielić wszystkimi intymnymi detalami życia tak bez skrepowania. No i te zapachy unoszące się po pomieszczeniach.
Niektóre szkoły w stanach idąc duchem postępu też pozbyły się drzwi klozetowych. Już uczą dzieci podstaw LGBT szybciej niż ABC, więc nauczyć, że latanie z wystawionym siusiakiem to nie wstyd to mały pikuś.
Teorie czemu to się tak dzieje są różne. Od wspomnianej oszczędności (pożydzenia) na drzwiach. Biorąc pod uwagę wielkość niektórych obiektów zaoszczędzone sumy mogą być znaczne, po chęć „estetycznej” prezentacji obiektów w mediach społecznościowych. Bez głębszego wchodzenia w funkcjonalność rozwiązania. Są jeszcze domysły, że może być to subtelna próba zmuszenia wynajmującego pomieszczenie do wykupienia oddzielnych pokoi w hotelu (im więcej tym lepiej – ale nie dla ciebie). Niestety ta teoria trochę kuleje gdy bez drzwiowe pokoje są przeznaczone dla więcej niż jedna osób.
Powoli projektowanie wnętrz, przestaje funkcyjnie służyć człowiekowi który ma z niego korzystać, tylko inwestorowi który cynicznie szuka oszczędności wszędzie gdzie się da.
Wszystko nawet może być dobrze… do momentu gdy korzystasz z przeszklonego kibla w hotelu a po drugiej stronie okna pojawia się ekipa je myjąca (autentyczna sytuacja zaczerpnięta z życia). Albo gdy jesteś na wycieczce biznesowej z innymi pracownikami, zabukowany w jednym pokoju. Takim bardzo „nowoczesnym”.
Mniej oficjalnie przypuszcza się, że jest za tym jeszcze coś. Coś bardziej złowrogiego.
W ostatnich latach narasta trend pozbawiania ludzi anonimowości (np.: w sieci, lub na ulicy przez monitoring) wszystko ma być widoczne, zwłaszcza dla władzy. Jak subtelnie wbić w głowę normalnemu człowiekowi, że nie będzie mieć prywatności? Jak go do tego przyzwyczaić?
Gdzie się da usunąć możliwość prywatności. Zwłaszcza w obiektach publicznych, a drzwi są kwintesencją prywatności. Popłaczą, pojęczą i przejdą do normalności – „nowej normalności”.
Jest to bardzo zbieżne z nowymi trendami architektury kapsułowej jak i przestrzeni dzielonej. Nie jest to pomysł nowy. Powstał na początku ubiegłego wieku razem z zaprezentowaniem żydowskich kibucy (gdzie wszystko było „dobrem wspólnym”), jak i był testowany przez Związek Radziecki. Z skutkami takie jakich się możesz domyślić.
Gdy wszystko jest wspólne, to jest niczyje. Gdy zanika prywatność, pojawia się zdegenerowanie.
Obiekty które nie różniły się niczym od schronisk dla bezdomnych czy baraków obozowych, miały pełnić funkcję socjalistycznej wspólnoty. Obcych ludzi, żyjących razem, dzielących się wszystkim.
Obecnie odświeżony pomysł przypominający gloryfikowane skłaty lewackie, wraca w nowej formie osiedli komunalnych. Gdzie „żyje się szczęśliwie nie posiadając nic”.
Zwłaszcza godności i prywatności.
Czy chcesz żyć w takim świecie? Czy to jeszcze można nazwać życiem?
---------------------------------------
http://youtu.be/QFPGUTyo9Yk?si=3xZeVxPpDKK2AqRj
---------------------------------------
#ciekawostki #architektura #wnetrza #socjalizm #nwo #teoriespiskowe #ludzie #spoleczenstwo
Wygląda to prosto. Nie będziesz mieć drzwi w mieszkaniu (przynajmniej jego wewnętrznej części) i będziesz szczęśliwy.

Podobno zaczęło się od hoteli. Po co wydawać pieniądze na drzwi jeżeli designersko jest takich się pozbyć, albo zamienić na taflę szkła. Można by pomyśleć, że to trend z kawalerki o kilku metrach kwadratowych. Jednak nie.
Idea, że można oglądać partnera / partnerkę robiącego dwójkę na kiblu z przestrzeni sypialni / salonu wkradła się już do świata „luksusowych” hoteli.
Jaka to romantyczna bliskość gdy można się dzielić wszystkimi intymnymi detalami życia tak bez skrepowania. No i te zapachy unoszące się po pomieszczeniach.
Niektóre szkoły w stanach idąc duchem postępu też pozbyły się drzwi klozetowych. Już uczą dzieci podstaw LGBT szybciej niż ABC, więc nauczyć, że latanie z wystawionym siusiakiem to nie wstyd to mały pikuś.
Teorie czemu to się tak dzieje są różne. Od wspomnianej oszczędności (pożydzenia) na drzwiach. Biorąc pod uwagę wielkość niektórych obiektów zaoszczędzone sumy mogą być znaczne, po chęć „estetycznej” prezentacji obiektów w mediach społecznościowych. Bez głębszego wchodzenia w funkcjonalność rozwiązania. Są jeszcze domysły, że może być to subtelna próba zmuszenia wynajmującego pomieszczenie do wykupienia oddzielnych pokoi w hotelu (im więcej tym lepiej – ale nie dla ciebie). Niestety ta teoria trochę kuleje gdy bez drzwiowe pokoje są przeznaczone dla więcej niż jedna osób.
Powoli projektowanie wnętrz, przestaje funkcyjnie służyć człowiekowi który ma z niego korzystać, tylko inwestorowi który cynicznie szuka oszczędności wszędzie gdzie się da.
Wszystko nawet może być dobrze… do momentu gdy korzystasz z przeszklonego kibla w hotelu a po drugiej stronie okna pojawia się ekipa je myjąca (autentyczna sytuacja zaczerpnięta z życia). Albo gdy jesteś na wycieczce biznesowej z innymi pracownikami, zabukowany w jednym pokoju. Takim bardzo „nowoczesnym”.
Mniej oficjalnie przypuszcza się, że jest za tym jeszcze coś. Coś bardziej złowrogiego.
W ostatnich latach narasta trend pozbawiania ludzi anonimowości (np.: w sieci, lub na ulicy przez monitoring) wszystko ma być widoczne, zwłaszcza dla władzy. Jak subtelnie wbić w głowę normalnemu człowiekowi, że nie będzie mieć prywatności? Jak go do tego przyzwyczaić?
Gdzie się da usunąć możliwość prywatności. Zwłaszcza w obiektach publicznych, a drzwi są kwintesencją prywatności. Popłaczą, pojęczą i przejdą do normalności – „nowej normalności”.
Jest to bardzo zbieżne z nowymi trendami architektury kapsułowej jak i przestrzeni dzielonej. Nie jest to pomysł nowy. Powstał na początku ubiegłego wieku razem z zaprezentowaniem żydowskich kibucy (gdzie wszystko było „dobrem wspólnym”), jak i był testowany przez Związek Radziecki. Z skutkami takie jakich się możesz domyślić.
Gdy wszystko jest wspólne, to jest niczyje. Gdy zanika prywatność, pojawia się zdegenerowanie.
Obiekty które nie różniły się niczym od schronisk dla bezdomnych czy baraków obozowych, miały pełnić funkcję socjalistycznej wspólnoty. Obcych ludzi, żyjących razem, dzielących się wszystkim.
Obecnie odświeżony pomysł przypominający gloryfikowane skłaty lewackie, wraca w nowej formie osiedli komunalnych. Gdzie „żyje się szczęśliwie nie posiadając nic”.
Zwłaszcza godności i prywatności.
Czy chcesz żyć w takim świecie? Czy to jeszcze można nazwać życiem?
---------------------------------------
http://youtu.be/QFPGUTyo9Yk?si=3xZeVxPpDKK2AqRj
---------------------------------------
#ciekawostki #architektura #wnetrza #socjalizm #nwo #teoriespiskowe #ludzie #spoleczenstwo
benethor
1
Cyr4x
0
Andrzej_Zielinski
0
Zgaduję że jak jedziesz na wycieczkę to pierwsze o czym myślisz to zabrać jakąś folię i udekorować nią wnętrze? Tak?
Skalp
1
Andrzej_Zielinski
1
Potem może być co najwyżej trójkąt. Który swoją drogą jest kolejnym liberalnym wynalazkiem dekadentów seksualnych.
kernel
1
Andrzej_Zielinski
0
PostironicznyPowerUser
1
w tym tempie nie minie 20 lat jak będą montować w takich mikrokawalerkach deweloperskich obowiązkowe kamery podłączone do państwowego systemu.
Andrzej_Zielinski
0
borubar
1
Gdy ktoś mieszka sam to mu bez różnicy czy ma ściany w łazience i tam ma cały czas zapewnioną prywatność.
Dotyczy to tak samo jedynek w hotelu. A nawet bardziej takie pokoiki są zwykle malutkie, więc gdy nie zrobi się ścian wewnętrznych to już nie wygląda jak taka malutka klitka.
Andrzej_Zielinski
1
tow_wieslaw
3
Andrzej_Zielinski
1
Jak bym to wcześniej wypatrzył to obrazek do artykułu był by inny.
andor_drakon
3