ZUS może wstecznie podważyć Twoją umowę o pracę i pozbawić Cię oszczędności emerytalnych z kilkunastu lat! ⚠️⚖️

​Historia pani Marzeny pokazuje przerażający mechanizm prawny: ZUS uznał umowę o pracę właścicielki firmy za pozorną, wyrejestrował ją z ubezpieczeń 19 lat wstecz i przejął jej 350 tysięcy złotych składek emerytalnych.

​Oto jak działa pułapka przepisów i Polskiego Ładu:

​Brak limitu czasu na decyzję ZUS: Urząd może po kilkunastu latach stwierdzić, że Twoja umowa była pozorna - nawet jeśli wcześniej przeszedłeś pomyślnie kilka kontroli.

​Zabranie składek i wygaszenie emerytury: Nienależnie pobrane składki ulegają przedawnieniu po 5 latach, więc ZUS nie zwraca pieniędzy za wcześniejszy okres, lecz przekazuje je do ogólnego budżetu.

​Asymetria prawna: Urząd cofa Twoje ubezpieczenie o 19 lat wstecz, ale oddać może środki maksymalnie za ostatnie 5 lat. Reszta wpłat po prostu przepada.

​Osoby łączące etat z własną działalnością muszą niezwykle uważać na strukturę zatrudnienia, bo jeden zapis może kosztować utratę całego dorobku życia.

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/2559021471228026

#zus #bezprawie #Polska

10

TAK SIĘ DOTUJE OLIGARCHÓW - Nawozy azotowe z Polski po 1700 zł za tonę na Ukrainę. Rolnicy w kraju płacili nawet 3500 złkresy.pl

W latach 2024–2026 Polska wysyłała na Ukrainę setki tysięcy ton nawozów azotowych, których średnia wartość eksportowa pozostawała wyraźnie niższa od cen wielu nawozów oferowanych w tym samym czasie polskim rolnikom – wynika z danych podanych przez Ministerstwo Finansów.

W pierwszej połowie 2026 roku średnia wartość eksportowa wynosiła około 1700 zł/t, podczas gdy ceny mocznika w Polsce dochodziły do 3500 zł/t. Dane pochodzą z odpowiedzi Ministerstwa Finansów i Gospodarki na interpelację nr 18981 posłanki Magdaleny Filipek-Sobczak.

W 2024 roku na Ukrainę wyeksportowano 396 tys. ton nawozów azotowych o wartości 115 mln euro. Średnia wartość wynosiła około 290 euro/t, czyli orientacyjnie 1200–1300 zł/t.

W 2025 roku eksport wzrósł do 443 tys. ton o wartości 148 mln euro. Średnia wartość jednej tony wyniosła około 334 euro, czyli około 1400 zł.

W pierwszej połowie 2026 roku z Polski na Ukrainę trafiło 153 tys. ton nawozów azotowych o wartości 60 mln euro. Średnia wartość wzrosła do około 393 euro/t, czyli około 1700 zł/t.

Dane wywołały reakcję Huberta Ojdany, rolnika z Podlasia, który zestawił wartości eksportowe z cenami nawozów na polskim rynku.

„Po ile Polska sprzedawała nawozy azotowe Ukraińcom? Zobaczcie, właśnie przyszła interpelacja na ręce Czarzastego, Marszałka Sejmu. Po ile my sprzedawaliśmy mocznik Ukraińcom? Taniej niż kupujemy w Polsce, to się nie mieści w głowie. Od 1 stycznia do 1 czerwca sprzedaliśmy Ukraińcom mocznik za lekko ponad 1700 zł” — powiedział.

Rolnik zwrócił także uwagę na dane z dwóch poprzednich lat.

„W 2025 roku średnia wartość mocznika wyeksportowanego na Ukrainę wynosiła 1430 zł. A ile wypłaciliście w 2025 roku za mocznik? W 2024 roku jeszcze taniej kosztował, bo 1200 zł mocznik wyeksportowany na Ukrainę” — dodał Ojdana.

Ojdana przypomniał również protest rolników w Dorohusku, podczas którego obserwował transport polskich nawozów kierowanych na Ukrainę.

„I w tym właśnie momencie nasze polskie nawozy były eksportowane na Ukrainę. Nawozy polskie za pół ceny wjeżdżają na Ukrainę. My za to płacimy może nie dwa razy tyle, ale dużo” — mówił rolnik.

Polscy rolnicy płacili znacznie więcej

W połowie 2024 roku ceny nawozów na polskim rynku były wyższe od średniej wartości eksportowej nawozów azotowych wysyłanych na Ukrainę.

Pod koniec czerwca mocznik kosztował w Polsce około 1880–2160 zł/t, a w przypadku niektórych opakowań nawet 2630 zł/t. Saletra amonowa była sprzedawana za około 1550–1750 zł/t, a RSM 32 za 1360–1680 zł/t. W tym samym roku średnia wartość eksportowa całej grupy nawozów azotowych kierowanych na Ukrainę wynosiła około 1200–1300 zł/t.

Pod koniec maja 2025 roku ceny mocznika w big-bagach sięgały około 2090–2440 zł/t. Saletra amonowa kosztowała około 1570–1950 zł/t, a RSM 32 około 1390–1930 zł/t. Średnia wartość eksportowa nawozów azotowych wysłanych na Ukrainę wynosiła w tym roku około 1400 zł/t.

Największą różnicę odnotowano w pierwszej połowie 2026 roku. Na początku czerwca mocznik kosztował w Polsce około 3000–3500 zł/t. Za saletrę amonową trzeba było zapłacić około 1970–2320 zł/t, a za RSM 32 około 1840–2280 zł/t. Średnia wartość eksportowa polskich nawozów azotowych kierowanych na Ukrainę wynosiła wówczas około 1700 zł/t.

„Krew się gotuje. Nam się wmawia od dawna, że nawozy, że zakłady nawozowe nie mogą produkować taniej, bo są wysokie ceny gazu, wysokie ceny paliwa, wojna na Ukrainie, wojna na Bliskim Wschodzie” — powiedział Ojdana.

Rolnik przypomniał rekordowe ceny z 2022 roku

W swoim nagraniu Ojdana odniósł się również do okresu gwałtownego wzrostu cen nawozów, kiedy mocznik kosztował około 5 tys. zł/t. Początkowo wskazał przy tym 2024 rok.

„Dlaczego my w 2024 roku po 5000 zł prawie płaciliśmy za mocznik?” — mówił.

Po publikacji nagrania rolnik sprostował, że chodziło mu o 2022 rok. Pod koniec sierpnia 2022 roku mocznik kosztował od 4800 do 5990 zł/t. Ceny saletry amonowej wynosiły około 3880–4450 zł/t, a RSM 32 od 3650 do 4280 zł/t.

Polska największym dostawcą nawozów na Ukrainę

W 2025 roku Polska wysłała na Ukrainę łącznie 785 tys. ton wszystkich nawozów o wartości niemal 330 mln euro. Odpowiadało to prawie jednej czwartej całego polskiego eksportu nawozów.

„Polska to zdecydowanie największy dostawca, w 2025 r. blisko 1/3 wartości importowanych nawozów przez Ukrainę pochodziło z Polski” — wskazano w odpowiedzi na interpelację.

Ojdana w swoim wpisie na platformie X określił różnicę między wartościami eksportowymi a cenami krajowymi jako „promocje dla obcych, bat dla swoich”. Dla 2024 roku wyliczył wartość 1247 zł/t, dla 2025 roku 1435 zł/t, a dla 2026 roku 1709 zł/t, przyjmując kurs euro na poziomie 4,3 zł.

„Rząd rżnie głupa, a polskie rolnictwo płaci frycowe. Cudze chwalicie, swoich łupicie!” — napisał rolnik.

http://kresy.pl/wydarzenia/nawozy-azotowe-z-polski-po-1700-zl-za-tone-na-ukraine-rolnicy-w-kraju-placili-nawet-3500-zl/

#Polska #rolnictwo #ukraina

10

Wiceszef MSZ broni Ukraińca z Jarosławia. Zajączkowska-Hernik ostro. „Czy wyście się w tym rządzie z koniem na mózgi pozamieniali?”x.com

http://x.com/EwaZajaczkowska/status/2105301035765944632

Zdjęcie

Ewa Zajączkowska-Hernik ostro skrytykowała wiceszefa MSZ Marcina Bosackiego za próbę obrony ukraińskiego mordercy, który w Jarosławiu zaatakował pięć osób i zabił rzymskokatolickiego kapłana. „Niepojęte i skrajnie nieodpowiedzialne, że do tej pory do Polski wpuszczani są jak leci wszyscy Ukraińcy i jest zero poważnej weryfikacji” – napisała na X Zajączkowska-Hernik.

„Trzymajcie mnie! Wiceminister spraw zagranicznych, Marcin Bosacki w TVP tłumaczył nożownika z Ukrainy, który zabił księdza, że miał 'zespół stresu pourazowego po byciu na froncie i musimy się przygotować, bo takich ludzi będzie więcej'” – napisała na X Ewa Zajączkowska-Hernik.

Należy tutaj zaznaczyć, że oznaczałoby to, iż wiceminister Bosacki zarzucił kłamstwo ambasadorowi Ukrainy w Polsce. Jak informowaliśmy, ambasador Kijowa w RP Wasyl Bodnar zaprzeczył, by Ihor M. był w wojsku. Poniżej więcej informacji.

W rzeczywistości jednak wypowiedź brzmiała delikatnie inaczej.

– Jeśli prawdą jest to, że ten człowiek przyjechał do Polski po służbie w okopach przez jakiś czas, no to prawdopodobnie mamy do czynienia z tym, co wielokrotnie np. żołnierze amerykańscy mieli po powrocie z Iraku czy Afganistanu. Czyli zespół traumy pourazowej, po ogromnych stresach bycia na froncie – powiedział Bosacki w reżimówce.

„Przepraszam, ale czy wyście się w tym rządzie z koniem na mózgi pozamieniali? Takich ludzi z frontu nie wolno w ogóle wpuszczać do kraju, a nie komunikować Polakom, że mają przygotować się na więcej wjeżdżających tutaj ukraińskich żołnierzy z PTSD, którzy mogą dokonywać podobnych ataków” – zauważyła Zajączkowska-Hernik.

Stwierdziła przy tym, że „jest niepojęte i skrajnie nieodpowiedzialne, że do tej pory do Polski wpuszczani są jak leci wszyscy Ukraińcy i jest zero poważnej weryfikacji”.

„Polska policja od dawna alarmuje, że ukraińscy weterani po walkach na froncie to poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa polskich obywateli. I NIC się nie dzieje! Rząd w ogóle na to nie reaguje, a potem dochodzi do takich tragedii jak opactwie w Jarosławiu. Potrzebne są pilne i zdecydowane decyzje: wprowadzenie pełnego ruchu wizowego dla Ukraińców i restrykcyjne kontrole na granicach, weryfikację karalności cudzoziemców na granicy i deportację cudzoziemca za każde złamania prawa” – podkreśliła unioposeł.

„A do tego ZAKAZ wjazdu do Polski dla ukraińskich weteranów wojennych” – podsumowała Ewa Zajączkowska-Hernik.

http://nczas.info/2026/10/01/wiceszef-msz-broni-ukrainca-z-jaroslawia-zajaczkowska-hernik-ostro-czy-wyscie-sie-w-tym-rzadzie-z-koniem-na-mozgi-pozamieniali/

#zajaczkowska #Polska #msz #ukraincy #ukrofile

15

Zajączkowska-Hernik: Polska planuje wspólne kontrole graniczne z Ukraińcamikresy.pl

Polska i Ukraina pracują nad umową, która ma rozszerzyć wspólne kontrole na przejściach granicznych i stworzyć podstawę prawną do wykonywania określonych czynności przez ukraińskich funkcjonariuszy na terytorium Polski. Rozmowy obejmują także usprawnienie odpraw i procedury na wypadek rosyjskich ataków w pobliżu granicy.

Podczas polsko-ukraińskiego spotkania na przejściu Jagodzin–Dorohusk przedstawiciele obu państw omawiali we wrześniu możliwość rozszerzenia wspólnej kontroli granicznej i celnej, co miałoby stworzyć podstawę prawną do wykonywania określonych czynności przez ukraińskich funkcjonariuszy także na terytorium Polski.

W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele ukraińskiej Państwowej Służby Granicznej i Państwowej Służby Celnej, polskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Finansów, a także służb granicznych i celnych obu państw. Ukraińskiej delegacji przewodniczył pierwszy wiceminister odbudowy, infrastruktury i transportu Serhij Derkacz.

O spotkaniu poinformował 25 września Ukrinform, powołując się na Derkacza. Według opublikowanej informacji dalszy rozwój wspólnej kontroli wymaga zawarcia umowy między Polską a Ukrainą, która umożliwiłaby stworzenie warunków prawnych do pracy ukraińskich służb po polskiej stronie granicy.

Obecnie na granicy polsko-ukraińskiej funkcjonuje pięć wspólnych punktów kontroli, w których służby obu państw wykonują czynności w jednym miejscu. Nowa umowa miałaby umożliwić dalsze rozszerzanie takiego rozwiązania.

Wojsko wzmocniło przejścia na granicy z Ukrainą. Umocnienia w Dorohusku, Medyce i Korczowej [+FOTO]

Rozmowy dotyczą także bezpieczeństwa

Podczas spotkania omawiano również procedury obowiązujące w przypadku alarmów powietrznych lub rosyjskich ataków w pobliżu przejść granicznych. Strony rozmawiały o szybkiej wymianie informacji, ewakuacji, czasowym przerywaniu odpraw i wznowieniu ich po ustaniu zagrożenia.

Osobny wątek dotyczył kolejowych przejść granicznych. Polska i Ukraina chcą wypracować zasady pozwalające prowadzić odprawy w sposób zapewniający bezpieczeństwo pasażerów, ładunków, załóg kolejowych i taboru, a jednocześnie ograniczyć opóźnienia.

Planowana umowa pozostaje na etapie prac. Jej podpisanie miałoby określić zakres wspólnych działań oraz kompetencje funkcjonariuszy wykonujących czynności po drugiej stronie granicy.

Zajączkowska-Hernik krytykuje plan

Do informacji o prowadzonych rozmowach odniosła się europoseł Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik. Polityk sprzeciwiła się możliwości wykonywania przez ukraińskie służby czynności na terytorium Polski.

„Nie wyobrażam sobie, żeby ukraińskie służby mogły z pełną swobodą działać na polskim terytorium” — stwierdziła europoseł Ewa Zajączkowska-Hernik.

Jako powody swojego stanowiska wskazała korupcję na Ukrainie, możliwość infiltracji ukraińskich instytucji przez rosyjskie służby oraz różnice interesów Warszawy i Kijowa. Są to oceny polityczne przedstawione przez europosłankę.

Zajączkowska-Hernik stwierdziła również, że jej zdaniem działalność rosyjskiego wywiadu na Ukrainie może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski.

„Ukraińska strona jest infiltrowana przez rosyjski wywiad, który często ich rękoma realizuje działania wymierzone w bezpieczeństwo naszego państwa” — napisała europosłanka.

„Interesy polskie i ukraińskie są rozbieżne”

Polityk odniosła się także do szerszych relacji między Polską i Ukrainą, podkreślając konieczność uwzględniania polskich interesów państwowych przy kształtowaniu współpracy z Kijowem.

„Zaufanie do ukraińskich służb powinno być wybitnie ograniczone! Trzeba rozumieć, że interesy polskie i ukraińskie są w niektórych punktach bardzo rozbieżne. I należy o tym mówić głośno!” — stwierdziła Zajączkowska-Hernik.

Rozmowy prowadzone przez oba rządy dotyczą na obecnym etapie przygotowania podstaw prawnych wspólnej kontroli granicznej i celnej. Szczegółowy zakres czynności, które ukraińskie służby mogłyby wykonywać po polskiej stronie, ma wynikać z przygotowywanej umowy.

W Polsce będą przebywać ukraińskie służby

Planowane wspólne kontrole graniczne nie są jedynym projektem, który przewiduje wykonywanie czynności przez ukraińskich funkcjonariuszy na terytorium Polski.

W lipcu informowaliśmy o pracach nad polsko-ukraińską umową, która pozwoliłaby funkcjonariuszom SBU przebywać na terytorium Polski jako oficerowie łącznikowi lub upoważnieni przedstawiciele i uczestniczyć w uzgodnionych działaniach. Dokument przewiduje szeroki zakres wymiany danych, którego skuteczna kontrola będzie zależała przede wszystkim od decyzji polskich służb.

http://kresy.pl/wydarzenia/polska-planuje-wspolne-kontrole-graniczne-z-ukraincami/

#Polska #ukraina #korupcja #zajaczkowska #granica

19

GOTOWANIE ŻABY TRWA W NAJLEPSZE - Polskie lotnictwo w gotowości. Alerty dla mieszkańców dwóch województwnczas.info

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało w środę rano o rozpoczęciu operowania lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej w związku z rosyjskimi uderzeniami na Ukrainę. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alert dla kilkunastu powiatów w woj. lubelskim i podkarpackim.

W związku z rosyjskimi uderzeniami na Ukrainę w polskiej przestrzeni powietrznej operuje lotnictwo wojskowe – poinformowało w środę Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

„Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowództwo Operacyjne RSZ, poprzez Centrum Operacji Powietrznych – Dowództwo Komponentu Powietrznego, uruchomiło niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji. Naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości” – poinformowano w komunikacie na platformie X.

Jak dodano „działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej oraz jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów”.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało w środę alert do osób przebywających na terenie woj. lubelskiego i podkarpackiego o treści: „UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Oczekuj dalszych komunikatów”.

Jak poinformowano, alert został wysłany do odbiorców na terenie województwa lubelskiego dla powiatów: puławskiego, opolskiego, Lublin, lubelskiego, kraśnickiego, janowskiego, włodawskiego, łęczyńskiego, świdnickiego, Chełm, chełmskiego, krasnostawskiego, hrubieszowskiego, Zamość, zamojskiego, tomaszowskiego, biłgorajskiego, łukowskiego, Biała Podlaska, bialskiego, ryckiego, radzyńskiego, parczewskiego, lubartowskiego.

Wiadomość otrzymali także odbiorcy w województwie podkarpackim w powiatach: Tarnobrzeg, tarnobrzeskim, stalowowolskim, niżańskim, leżajskim, kolbuszowskim, mieleckim, dębickim, ropczycko-sędziszowskim, Rzeszów, rzeszowskim, łańcuckim, przeworskim, jarosławskim, lubaczowskim, jasielskim, strzyżowskim, brzozowskim, Przemyśl, przemyskim, sanockim, leskim, Krosno, krośnieńskim, bieszczadzkim.

Polska Agencja Żeglugi Powietrznej poinformowała na platformie X, że „w związku z koniecznością zapewnienia swobody działania lotnictwa wojskowego lotniska w Lublinie i Rzeszowie czasowo wstrzymały operacje lotnicze”.

http://nczas.info/2026/09/30/polskie-lotnictwo-w-gotowosci-alerty-dla-mieszkancow-dwoch-wojewodztw/

#Polska #propaganda

12

Polska szykuje wydobycie ropy na Bałtyku. Niemcy zgłaszają zastrzeżeniakresy.pl

Polska przygotowuje ocenę środowiskową dla projektu Wolin East na Bałtyku. Inwestycja zakłada sztuczną wyspę i do 30 odwiertów. Projektowi zagraża jednak fala zastrzeżeń ze strony niemieckich organizacji ekologicznych i samorządów.

W trakcie przygotowań do zagospodarowania złoża Wolin East na Bałtyku, około 6 km od wybrzeży wysp Wolin i Uznam, Polska rozpoczęła prace nad transgraniczną oceną oddziaływania inwestycji na środowisko, co umożliwi stronie niemieckiej przedstawienie stanowiska wobec projektu. O sprawie poinformował regionalny niemiecki nadawca publiczny NDR.

Ze względu na położenie inwestycji w pobliżu niemieckiej części Uznamu projekt wywołuje sprzeciw organizacji ekologicznych działających w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. BUND domaga się szczegółowej analizy wpływu planowanego wydobycia na morświny, foki, ptaki morskie i dno Bałtyku.

Organizacja chce także zbadania technologii, które mają zostać zastosowane podczas wierceń, oraz możliwego wpływu prac na warstwy geologiczne i wodonośne. Zastrzeżenia dotyczą także potencjalnych konsekwencji dla przyszłego zaopatrzenia Uznamu w wodę.

BUND opowiada się jednocześnie za wprowadzeniem zakazu nowych odwiertów ropy i gazu na Bałtyku.

Spór o obszary chronione

Planowana infrastruktura ma powstać w pobliżu kilku obszarów objętych europejskimi formami ochrony przyrody. Inicjatywa Lebensraum Vorpommern utrzymuje, że część inwestycji może oddziaływać na obszar Natura 2000 istotny dla ptaków migrujących, fok szarych i morświnów.

Niemieckie organizacje zwracają także uwagę na ryzyko ewentualnej awarii instalacji. Prawnik gminy Ostseebad Heringsdorf ocenił, że w przypadku uszkodzenia infrastruktury do czasu jego usunięcia do morza mogłoby trafiać maksymalnie 3,3 tys. litrów ropy dziennie.

„Taki kompleks wydobywczy zagraża środowisku i turystyce” — powiedział prawnik gminy Ostseebad Heringsdorf.

Samorządy obawiają się skutków dla turystyki

Zastrzeżenia wobec projektu zgłaszają również niemieckie samorządy na Uznamie. Tamtejsze kurorty są w dużym stopniu uzależnione od ruchu turystycznego, dlatego przedstawiciele władz lokalnych obawiają się, że ewentualne zanieczyszczenie Bałtyku mogłoby odbić się zarówno na środowisku, jak i miejscowej gospodarce.

W sierpniu niemieckie organizacje ekologiczne zawiązały koalicję przeciw planowanemu wydobyciu ropy i gazu ze złoża Wolin East w pobliżu Świnoujścia. Pod petycją, która we wrześniu ma trafić do Komisji Europejskiej, zebrano już 88 tys. podpisów.

Jedno z największych odkryć surowcowych ostatnich lat

Złoże Wolin East zostało odkryte w lipcu 2025 roku u wybrzeży Świnoujścia, w rejonie wyspy Uznam i w pobliżu granicy polsko-niemieckiej. Odkrycia dokonała Central European Petroleum, kanadyjska spółka kontrolowana przez norweskich inwestorów, posiadająca koncesję na tym obszarze.

Zasoby złoża są szacowane na około 22 mln ton ropy naftowej oraz 5 mld m sześc. gazu ziemnego o jakości handlowej. Przy obecnych cenach wartość znajdujących się tam surowców przekracza 40 mld zł. Jego zagospodarowanie mogłoby przez kilka lat pokrywać 4–5 proc. rocznego zapotrzebowania Polski na ten surowiec.

Projekt zakłada utworzenie na Bałtyku sztucznej wyspy o powierzchni około 10 ha. Ma się na niej znaleźć platforma wiertnicza, port i falochron. Do wyspy ma prowadzić kanał wejściowy o szerokości 200 m i głębokości 12 m.

Instalacja ma umożliwić wykonanie do 30 odwiertów, a maksymalna zakładana produkcja ma sięgać 8,1 tys. ton ropy dziennie. Jeśli projekt otrzyma wymagane zgody, rozpoczęcie budowy byłoby możliwe najwcześniej w 2028 roku.

Wolin East jest największym odkryciem naftowym w historii Polski i jednym z największych odkryć surowcowych dokonanych w Europie w ostatnich latach.

Jeszcze w zeszłym roku dziennik „Die Welt” pisał, że odkryte złoże jest większe niż największe dotychczas niemieckie pole naftowe Mittelplate na Morzu Północnym, z którego ropa wydobywana jest od 40 lat. Niemiecki dziennik podał, że część złoża znajduje się jednak po stronie niemieckiej. „Czy Polska będzie musiała dzielić się przychodami?” – donosi gazeta.

http://kresy.pl/wydarzenia/polska-szykuje-wydobycie-ropy-na-baltyku-niemcy-zglaszaja-zastrzezenia/

#Polska #niemcy #ropanaftowa

12

OD KOGO TE INSTRUKCJE BY NAGRYWAĆ??? - Interwencja policji w Czechowicach-Dziedzicach. Ukrainiec awanturował się na poczcie. Szybko trafił do więzienianczas.info

Na poczcie w Czechowicach-Dziedzicach Ukrainiec zachowywał się agresywnie, a kobiety pracujące w placówce nie były w stanie go uspokoić. Ukrainiec był wulgarny i nagrywał postronne osoby. Na miejsce wezwano policję.

W placówce Poczty Polskiej w Czechowicach-Dziedzicach doszło do kolejnego aktu ukraińskiej agresji. Ukrainiec zachowywał się agresywnie i wulgarnie się zachowywał. Zaczepiał i nagrywał też osoby znajdujące się w placówce, zapewne w celu późniejszej publikacji propagandowego filmiku ukazującego rzekomą „polską nienawiść” do Ukraińców, na którym przedstawiłby siebie jako ofiarę.

Pracownice placówki nie były w stanie uspokoić Ukraińca. Ten nie reagował na prośby i uwagi kierowane w jego stronę.

Na miejsce wezwano policję. Obecność funkcjonariuszy nie poprawiła sytuacji. Ukrainiec dalej rzucał wulgaryzmami i zakłócał porządek publiczny.

Policjanci postanowili go zatrzymać i przewieźć na komisariat. Ukrainiec nie posiadał numeru PESEL ani karty pobytu ani nawet stałego miejsca zamieszkania w naszym kraju. Skierowano więc sprawę do sądu w trybie przyspieszonym.

„Mężczyzna szybko stanął przed wymiarem sprawiedliwości. Sąd uznał go za winnego zarzucanego czynu i wymierzył mu karę 18 dni pozbawienia wolności. Wyrok został wykonany natychmiast – bezpośrednio z sali rozpraw skazany został przewieziony do zakładu karnego” – podaje wp.pl.

http://nczas.info/2026/09/29/interwencja-policji-w-czechowicach-dziedzicach-ukrainiec-awanturowal-sie-na-poczcie-szybko-trafil-do-wiezienia/

#ukraincy #Polska

7

#ksiazki #ciekawostki #polska #historia

„Polski Kodeks Honorowy” (1919) Władysław Boziewicz

Zdjęcie

Coś dla mężczyzn. Dziś nie ma jak ongiś było. Tym bardziej prawdziwych pojedynków... może z wyłączeniem okazjonalnych ustawek kibolskich gdzieś po lasach czy polach. Pewne zasady przekazane w książce są jednak ponadczasowe.

Jeżeli nie czyta się książki dla etyki czy przedstawianych postaw moralnych, można ją poczytać dla świadomości zmian jakie zaszły w społeczeństwie na przestrzeni ostatnich (ponad) 100 lat. Zmian które nie zrodziły się w Polsce ale zostały Polsce narzucone z zagranicy.

---------------------------------

http://pcbj.pl/0531-2/

---------------------------------

16

Prawica myśli, że wygra wybory ale niestety jest jeszcze dalej (cz. 2)samorzad2024.pkw.gov.pl

Kraków - 2 lata temu a teraz. Pis+Konfa zdobyły znacznie mniej głosów (konfa teraz nawet nie potrafiła zarejestrować kandydata... ale doliczę KKP) niż 2 lata wcześniej:

http://samorzad2024.pkw.gov.pl/samorzad2024/pl/wbp/okregi/126100

2024 - 73649 głosy, łącznie 24,79%

Tymczasem w 2026:

http://wybory.gov.pl/wojtburmistrz_2024_2029/pl/4485/home

55295 co się równa 21,61%

Łacznie lewactwo w 2024 zdobyło 199256 (Miszalski+Gibała+łepek od Hołowni), natomiast w 2026 -> 199543 (Gibała, Piątkowska od KO i dwie baby od dwóch lewic Zandberga i Czarzastego).

Lewactwo trzyma się na tym samym poziomie, tak jak pisałem już wiele razy - zmobilizowane, zgodne i wspierające się na wzajem. Tymczasem prawicy spada i to wyraźnie, łącznie z poparciem Nawrockiego, który już sięga niemalże wynikiem Sikorskiemu w poziomie zaufania. Dobra, ktoś powie: Ale Kraków to metropolia, ze zlewaczałym społeczeństwem. To co się stało przez te dwa lata? Wprowadzono SCT, wyprowadzono firmy IT i miasto zanotowało spadek zatrudnienia i inwestycji oraz nagłośniono ogromną korupcję w środowisku lewackich władz. A co pokazały te wyniki? Że poparcie elit jest stabilne lub rosnące, a poparcie walki z syfem, które te elity nam, spada systematycznie, równoznacznie do poziomu życia klasy robotniczej i aspirującej do średniej. Wnioski?

1. Ludzie są tępi jak buty i nienawidzą Polski. Liczą, ze ich elity sprowadzą tutaj zachodnie rządy, żeby tępiły polskich roboli i zastępowali ich czarnym ubogaceniem kulturowym z kosą pod żebrami Polaka.

2. Prawica jest sterowana i manewrowana, poprzez umieszczanie na ważnych, wysokich stanowiskach nieudaczników i hipokrytów, którzy potrafią zmieniać zdanie, w zależności jaki wiatr zawieje.

3. Telewizja (czy to wielkie TVP/TVN/Polsat czy przeciwstawne im Republika + wPolsce24) i wielka trójka portali internetowych, jakimi jest Onet, WP i Interia to w dalszym ciągu tuba lewactwa sięgająca 70%-80% społeczeństwa i decydująca o ich sposobie myślenia.

4. Prawica przespała 2023-2026, kiedy mogła dzień w dzień łoić po lewackich decyzjach obciążających portfele Polaków. Ale ta (poza Braunem) potrafiła tylko się kłócić (Mentzen vs Kaczyński vs Morawiecki), pić piwko z wrogami i ośmieszać się w telewizji nieprzemyślanymi wypowiedziami, które zamiast merytoryki, zawierały tępy populizm.

5. Nie wygra się wyborów podkarpaciem, lubelszczyzną, małopolską i podlasiem. Jest tam za mało ludzi, i nawet 100% głosów na prawicę nie zmieni tego, że reszta Polski stabilnie wybierze Tuska i jego kukły.

6. Daję 25-30% szans, że Prawica przez ten rok na tyle się zmobilizuje, przeprowadzi jakąś wspaniałą kampanię wyborczą, która np. zepchnie Tuska z 30% poparcia i wykolei lewicę poniżej 5%.

7. Jeśli jakimś cudem prawica przejmie władzę (np. cały zachód w rok zdemobilizuje się totalnie, jeśli np. zabraknie paliwa, będą blackouty itp) to jedyną nadzieją jest wywalenie całych lewackich mediów, zmianę prawa na kary za ojkofobię i delegalizację zdradzieckich polityków i ich partii. A jednocześnie oczyszczenie wypranych lewackich umysłów polactwa.

Podsumowując, nadzieje są mizerne i szanse podobne. A gwarantuję, że jeżeli nie uda się do wyborów w 2027 (w co wątpię, bo np. przejęcie TK i reszty sądownictwa przyspiesza) zdelegalizować patriotów - Brauna, części Konfederacji, wsadzając ich do więzienia i delegalizując ich partie to po 2027 ze stołka wyleci nie tylko Braun, część Konfy i Pisu, ale jeszcze Nawrocki. Brudne lewactwo nie zatrzyma się przed niczym. Oni wiedzą, że za nimi stoi ta część polactwa, która brzydzi się tego, że żyją w tym kraju i za darmo by niemcowi opierniczyła kiełbasę + doniosła na sąsiada zza płota, w zamian za kilka słów pochwały. Trzeba pamiętać że lewactwo stabilnie się trzyma, i wraz, z lekką radykalizacją prawicy, oni radykalizują się jeszcze bardziej, jawnie już chcą wyeliminować prawdziwych Polaków, którzy kochają swój kraj, ciężko i uczciwie pracują i chcą by Polska pozostała silnym niezależnym państwem.

Na prawdę ciężko jest mi zrozumieć jak to jest możliwe, że przez 3 lata rządów Tuska, w którym ceny życia wzrosły drastycznie, wzrosło bezrobocie i spadł poziom inwestycji, nie mobilizują się jego przeciwnicy, tylko zwolennicy.

#polska #wybory #patriotyzm #preczzkomuna

8

Zasłanianie państwowego godła i ukraińskie napisy przed polskimi. Radny alarmuje o skandalicznej sytuacji w szkole w Swarzędzunczas.info

Zdjęcie

Radny gminy Swarzędz alarmuje, że w jednej ze szkół dochodzi do uchybień, jeśli chodzi o poszanowanie godła Rzeczpospolitej Polskiej, a także języka polskiego. Z relacji Marcina Lisa wynika, że chodzi m.in. o oznaczanie pomieszczeń – najpierw w języku ukraińskim, a dopiero później w polskim.

Radny gminy Swarzędz w woj. wielkopolskim opisał w mediach społecznościowych sytuacje, do których dochodzi w jednej z lokalnych szkół. Jak podkreślał, placówka już parokrotnie otrzymała apele od urzędników w takich sprawach.

„W trakcie dzisiejszego posiedzenia Komisji Spraw Społecznych Rady Miejskiej w Swarzędzu po raz kolejny zasygnalizowałem przypadki dotyczące jednej ze swarzędzkich szkół, które nie powinny się zdarzać. Chodzi o sposób traktowania naszych symboli państwowych oraz języka urzędowego. 🇵🇱” – napisał na swojej stronie na Facebooku Marcin Lis.

Radny wskazał, że pierwsza z tych kwestii dotyczy godła umieszczonego nad głównym wejściem do gmachu szkoły. „Przy różnych okazjach jest ono częściowo zasłaniane przez banery informacyjne, które niewątpliwie poruszają ważne tematy, jednak nie powinny przysłaniać naszego godła. 🇵🇱” – ocenił.

Samorządowiec podniósł także wątek oznaczania pomieszczeń. Wskazał, że język polski powinien mieć pierwszeństwo przed innymi.

„Drugą kwestią jest sposób oznaczania różnych pomieszczeń. W niektórych przypadkach w pierwszej kolejności zastosowano język obcy, a dopiero w drugiej język polski. Popieram gościnność i otwartość naszej społeczności, ale uważam, że w przestrzeni publicznej naszej gminy w pierwszej kolejności powinny być widoczne nasze symbole państwowe oraz język polski. 🇵🇱” – skwitował.

Jak podkreślił Lis, szkoła dostała już kilka próśb o zaprzestanie podobnych praktyk. Do placówki kierowali je urzędnicy. Wskazał, że do tej pory brakowało jednak „właściwej reakcji” i wyraził nadzieję, że „były to jedynie przypadki, a nie działanie z premedytacją”.

„Liczę, że po mojej ponownej prośbie sprawa znajdzie właściwy finał i że były to ostatnie takie przypadki. 🇵🇱” – podsumował.

http://nczas.info/2026/09/28/zaslanianie-panstwowego-godla-i-ukrainskie-napisy-przed-polskimi-radny-alarmuje-o-skandalicznej-sytuacji-w-szkole-w-swarzedzu/

#ukrofile #ukrofilia #ukraincy #Polska #spierdolenie #szkola #szkolnictwo

11

Sikorskiemu nie podoba się brak Ukrainy w wystąpieniu prezydenta Polskikresy.pl

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski skrytykował wystąpienie prezydenta Karola Nawrockiego podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Szef MSZ uznał za „bardzo dziwne”, że w przemówieniu zabrakło odniesienia do Ukrainy. Zarzucił również prezydentowi prowadzenie polityki zagranicznej odmiennej od polityki rządu.

Karol Nawrocki wystąpił w ubiegłym tygodniu podczas 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. W swoim przemówieniu mówił m.in. o zagrożeniu ze strony Rosji i jej „imperialnej pysze”. Do wystąpienia prezydenta odniósł się w niedzielę Radosław Sikorski w programie „Pytanie dnia” w TVP Info.

„Zabrakło Ukrainy, to bardzo dziwne (…). Pojawiły się elementy ideologiczne niezwiązane z tematem obrad, ale taką mamy urodę naszego życia politycznego” – powiedział szef MSZ.

Sikorski krytykował również różnice między stanowiskiem Pałacu Prezydenckiego a polityką zagraniczną prowadzoną przez rząd.

„To jest niefortunne: to, że mamy taki rozdźwięk, on jest złamaniem konstytucji. Pan prezydent powinien reprezentować politykę zagraniczną rządu, nawet gdy się z nią nie zgadza. Prowadzi inną politykę niż rząd i to nie wzmacnia pozycji Polski” – stwierdził.

Jednocześnie minister przyznał, że „pan prezydent widzi zagrożenie ze strony Rosji”, po czym zarzucił Nawrockiemu, że „na sentymentach sterowanych z zewnątrz przeciwko Ukrainie próbuje zwiększyć swoje słupki poparcia”.

W dalszej części rozmowy Sikorski przekonywał, że w Polsce prowadzona jest rosyjska kampania wymierzona w Ukrainę i Unię Europejską.

„Ławrow w ostatnich godzinach nazwał UE IV Rzeszą. Proszę zobaczyć, po której stronie sceny politycznej jest powielanie tej propagandy” – mówił.

Szef MSZ odniósł się także do obecności wojsk amerykańskich, podkreślając, że „Polska zabiega o stałe bazy amerykańskie w Polsce”. Zapytany o ewentualną polityczną rywalizację z otoczeniem prezydenta wokół tej sprawy, zadeklarował, że rząd nie zamierza traktować jej jako elementu partyjnego sporu.

„Polacy by nam nie wybaczyli, gdybyśmy wokół tej sprawy uprawiali politykę partyjną (…). Rząd nie będzie takich rzeczy robił” – powiedział Sikorski.

http://kresy.pl/wydarzenia/sikorskiemu-nie-podoba-sie-brak-ukrainy-w-wystapieniu-prezydenta-polski/

#sikorski #koalicja13grudnia #koalicjaobywatelska #zdrajcy #ukraina #Polska

9

Media: Ukraiński nożownik z Jarosławia był wcześniej notowany w Niemczech i Czechachkresy.pl

31-letni obywatel Ukrainy Ihor M., podejrzany o śmiertelny atak nożem w Jarosławiu, był wcześniej znany zagranicznym służbom. W Czechach został uznany za osobę niepożądaną, a w Niemczech był notowany po incydencie z udziałem policji.

Jak poinformowała w sobotę „Rzeczpospolita”, Ihor M. od około czterech lat przebywał poza Ukrainą. Wcześniej próbował przedostać się przez Polskę do Czech. „Czeskie służby złapały go na nielegalnym przekroczeniu granicy i wpisały go do swojego systemu jako osobę niepożądaną” – przekazało gazecie źródło w służbach.

W 2022 roku Ukrainiec trafił do Niemiec, gdzie mieszkał przez kolejne lata. Według ustaleń dziennika jeszcze w sierpniu tego roku doszło tam do incydentu z jego udziałem.

„Był tam notowany za zachowania polegające na niewykonywaniu poleceń – stawianiu oporu niemieckim funkcjonariuszom. Czego dotyczyła ta sytuacja, na czym to dokładnie polegało, nie mamy takiej wiedzy. Informacje od strony niemieckiej są skrótowe” – powiedziało źródło „Rzeczpospolitej”.

Nowe informacje pojawiły się po decyzji Sądu Rejonowego w Jarosławiu, który w sobotę zastosował wobec Ihora M. trzymiesięczny tymczasowy areszt. Ze względu na stan mężczyzny areszt będzie wykonywany w warunkach szpitalnych.

„Niewątpliwie jest to placówka medyczna dysponująca oddziałem o wzmocnionym zabezpieczeniu” – poinformowała prokurator Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Do ataku doszło w czwartek tuż przed rozpoczęciem Mszy świętej. Ukrainiec zaatakował nożem trzech księży oraz dwoje wiernych. Jeden z duchownych zmarł po przewiezieniu do szpitala.

31-letni obywatel Ukrainy został zatrzymany i usłyszał zarzuty. Śledztwo dotyczące okoliczności ataku prowadzi Prokuratura Okręgowa w Przemyślu.

http://kresy.pl/wydarzenia/media-ukrainski-nozownik-z-jaroslawia-byl-wczesniej-notowany-w-niemczech-i-czechach/

#ukraincy #Polska #przestepczosc #bandytyzm

6

Izraelski dziennik krytykuje upamiętnianie Treblinki. Pisze o „katolicyzacji” i braku podkreślenia „żydowskiego charakteru”kresy.pl

Izraelski dziennik „Haaretz” krytykuje sposób upamiętniania ofiar niemieckich obozów Treblinka I i Treblinka II. Medium pisze o „katolicyzacji” i braku podkreślenia „żydowskiego charakteru”.

Materiał o „katolicyzacji” Treblinki ukazał się 22 września w izraelskim dzienniku „Haaretz” Jednym z punktów sporu są krzyże znajdujące się w rejonie Treblinki I. Według relacji izraelskiego dziennika część badaczy uważa, że ich obecność zbyt mocno eksponuje katolicki wymiar upamiętnienia. Międzynarodowa Rada Treblinki nie domaga się jednak ich usunięcia, lecz mocniejszego zaakcentowania pamięci o żydowskich ofiarach.

Dyrektor Muzeum Treblinka Edward Kopówka stwierdził, że przestrzeń Treblinki I wymaga czytelniejszego i godnego upamiętnienia ofiar żydowskich.

krytyka dotyczy także pomnika Jana Maletki, kolejarza zamordowanego przez Niemców w 1942 roku. Według Instytutu Pileckiego Maletka miał zostać zastrzelony podczas próby podania wody Żydom deportowanym do Treblinki. Muzeum podaje jednak, że identyfikacja zabitego kolejarza nie jest całkowicie pewna. Wśród zachowanych źródeł znajdują się m.in. akt zgonu Maletki oraz relacje świadków.

W artykule przypomniano również świadectwa mówiące o mieszkańcach okolic Treblinki, którzy mieli sprzedawać deportowanym Żydom wodę w zamian za pieniądze, złoto lub kosztowności. Muzeum podkreśla, że również ten aspekt historii powinien być przedstawiany bez przemilczeń, ale nie należy go automatycznie łączyć z oceną konkretnej osoby.

Kolejnym przedmiotem sporu są kamienie z nazwami Jedwabne i Radziłów. Międzynarodowa Rada Treblinki postuluje ich usunięcie, wskazując, że większość Żydów z tych miejscowości została zamordowana na miejscu, a nie w Treblince. Muzeum przypomina jednak, że kamienie ustawiono w latach 90. z inicjatywy organizacji żydowskiej i za zgodą twórców istniejącego upamiętnienia.

Placówka proponuje, by zamiast usuwać te elementy, dokładnie wyjaśnić ich znaczenie, tak aby zwiedzający nie odnosili wrażenia, że ofiary Jedwabnego i Radziłowa zginęły właśnie w Treblince.

http://kresy.pl/wydarzenia/izraelski-dziennik-krytykuje-upamietnianie-treblinki-pisze-o-katolicyzacji-i-braku-podkreslenia-zydowskiego-charakteru/

#zydz #treblinka #obozykoncentracyjne #iiiwojnaswiatowa #Polska

6

„W Ukrainie” czy „na Ukrainie” i inne wydumane problemy. Korwin-Mikke broni języka polskiegox.com

Zdjęcie

W Ukrainie czy na Ukrainie? – to wciąż dla wielu problem, jednak całkowicie wydumany. Janusz Korwin-Mikke celnie wskazuje, że rezygnujemy z języka polskiego tam, gdzie ten język jest naturalny i świetnie sobie radzi, a ulegamy politycznej poprawności i komunistycznej nowomowie. W wpisie na X nestor polskiej prawicy wolnościowej przypomina, że zamiast sowieckiego Zaporoża i Iwano-Frankowska polszczyzna ma właściwe i pierwotne nazwy tych miast: Aleksandrowsk i Stanisławów, tak jak zamiast Kaliningradu – Królewiec. Niestety problem jest szerszy, bo dotyczy nie tylko nazw miejscowości.

Janusz Korwin-Mikke na X napisał:

„Ukraińcy dzielnie bronią Orzechowa. Rosjanie buńczucznie zapowiadają, że pod koniec roku dojdzie do bezpośredniej walki o Aleksandrowsk (chwilowo „Zaporoże”)…

Jak zamiast komunistycznego „Kaliningrad” zawsze pisałem po polsku „Królewiec” to patrzono na mnie, jak na zbrodniarza. Gdy zamiast komunistycznego „Zaporoże” czy „Iwano-Frankowsk” piszę „Aleksandrowsk” i „Stanisławów” – to znów jestem zbrodniarzem. Niektórzy są bardziej przywiązani do ukraińskości i komunizmu, niż do polszczyzny.”

http://x.com/JkmMikke/status/2104076064444309643

Janusz Korwin-Mikke słusznie zauważa, że skoro nazwa Królewiec nie obraża historii i geografii, to na tej samej zasadzie nazwa Stanisławów nie jest aktem wrogości. Niestety problem jest szerszy niż tylko nazwy miejscowości.

W Ukrainie czy na Ukrainie? Klitschko czy Kłyczko? Polszczyzna zna odpowiedź

Język polski od stuleci transkrybuje rusiński alfabet lepiej niż nowomowa politpoprawnych redakcji. Formy gramatyczne takie jak „na Ukrainie” wynikają z tradycji historyczno-językowej, a nie z podważania czyjejś państwowości. Setki lat zachodnia Ruś była częścią Rzeczpospolitej, o tym, że należymy do wspólnej rodziny językowej, nie wspominając.

Po polsku mówimy na Ukrainie, na Węgrzech, na Słowacji i na Litwie – i nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że tym samym kwestionujemy suwerenność Kijowa, Budapesztu, Bratysławy czy Wilna.

Tymczasem po 2022 roku część mediów, niczym na komendę, zaczęła pisać „w Ukrainie”, bo tak każe poprawność polityczna. Jednak to nie jest żaden szacunek dla tożsamości sąsiada, tylko lęk przed opinią salonów, które zmieniają język na polityczne zamówienie.

Podobnie jest z pisownią imion i nazwisk ukraińskich. Braci Kłyczko media uporczywie zapisują „Kliczko”, jakby polszczyzna nie umiała oddać wymowy cyrylicy.

Nazwisko prezydenta Ukrainy powinniśmy zapisywać Zelenski, przez L, a nie Zełenski przez Ł, bo to nazwisko pochodzi od koloru zielonego, po ukraińsku fonetycznie zeleny – tam nie ma Ł, wystarczy posłuchać jak wymawiają to nazwisko Ukraińcy. A imię Włodzimierz też nie musi być Volodymyrem.

Angielska kalka Zelenskyy czy Klitschko w polskim tekście wygląda jak kapitulacja własnego alfabetu przed Waszyngtonem i Londynem (dlaczego nie piszemy Washington czy London? – brak konsekwencji). Polski czytelnik zasługuje na polską pisownię, nie na kalkę z agencji Reutera.

Zmiana nazwy to ten sam chwyt, co wysiedlenie

Komuniści lubili zmieniać nazwy, bo to wykorzenia ludzi z historii, tradycji i kultury, a bez tego nie istnieją narody. Nowa tabliczka urywa odniesienia, kasuje konteksty, wprowadza nowomowę, w której nazwa nie ma już rodowodu, tylko nowy numer w planie pięcioletnim.

Gdy Stanisławów staje się Iwano-Frankowskiem, a Królewiec Kaliningradem, znika nie tylko dźwięk, ale przede wszystkim pamięć, kto tu mieszkał, kto fundował kościół, kto handlował, kto zginął. Bez pamięci łatwiej sterować ludźmi i narzucać im nowy światopogląd – skoro nazwa jest nowa, historia też może być napisana na nowo. Tak działo się także w PRL po 1945 roku – np. Katowice w latach 1953/56 nosiły nazwę Stalinogród.

Na tej samej zasadzie komuniści przesiedlali wielkie grupy ludzi. Zrywali ciągłość pokoleń, rozbijali wspólnoty, mieszali dialekty, parafie i cmentarze, by sąsiad nie pamiętał sąsiada, a wnuk nie umiał powtórzyć opowieści dziada i wskazać miejsc, kontekstów i relacji. Zmiana nazwy działa identycznie, tylko taniej – nie trzeba wagonów i funkcjonariuszy, wystarczy mapa i rozporządzenie.

Dlatego Korwin pyta, czemu za polskie nazwy znów jest „zbrodniarzem”, bo część internetowego komentariatu bardziej lgnie do sowieckich tabliczek i importowanej nowomowy niż do własnego języka.

Język polski nie jest reliktem i narzędziem w rękach politpoprawnych totalniaków. Jest narzędziem precyzji i pamięci. Kto pisze „na Ukrainie”, Kłyczko czy Zelenski, nie atakuje Kijowa tylko zachowuje tożsamość polszczyzny przed sezonową modą. A moda, jak wiadomo, zawsze mija, natomiast język to jeden z fundamentów kultury i narodowej wspólnoty.

Warto o tym pamiętać, zanim kolejna redakcja każe nam pisać po angielsku, ukraińsku czy innym politycznie poprawnym niby-języku.

http://nczas.info/2026/09/27/w-ukrainie-czy-na-ukrainie-i-inne-wydumane-problemy-korwin-mikke-broni-jezyka-polskiego/

#korwinmikke #korwin #jezykpolski #Polska

14

ŁADNE SPIERDOLENIE - Polska oferuje 15 tysięcy dolarów rocznie za każdego żołnierza USAkresy.pl

#NSFW / Treść ukryta

6

Zobaczcie, ze kiedy Ukraincy bestialsko mordowaly cale polskie rodziny, to w tym samym czasie, polskie rodziny chronily zydow przed zbrodnia niemiecka i ryzykujac zycie calej rodziny

#historia #polska

10

NARRACJA JAK U NASZEGO SOCJOPATY - Totalny odlot Hołowni ws. morderstwa w Jarosławiu. „Beneficjentami są Grzegorz Braun i ruskie bomby” [VIDEO]x.com

Zdjęcie

http://x.com/Roman_Korona/status/2103615995365511562

Szymon Hołownia rozpaczał, że atak Ukraińca w Jarosławiu i zamordowanie polskiego księdza katolickiego przysporzą popularności Grzegorzowi Braunowi. – A Braun bliżej władzy w Polsce to coraz więcej trendów o tym, że Ukrainie może powinniśmy mniej pomagać. A mniej pomocy Ukrainie to więcej ruskich bomb spadających na przedszkola w Ukrainie – mówił Hołownia [cytat oryg. – red. nczas]. Wypowiedź wyśmiał Roman Fritz z Konfederacji Korony Polskiej, który zapytał o „stan poczytalności” Hołowni.

„W Jarosławiu zginął ksiądz. Są ranni. Myślami jesteśmy przede wszystkim z ofiarami i ich bliskimi. To oni potrzebują naszego wsparcia” – napisano na oficjalnym profilu Polski 2050 na X.

Przekonywano, że „sprawca musi odpowiedzieć za tę zbrodnię i ponieść surową karę”, jednak rzekomo „jest też drugie zagrożenie”.

„Braun i inni politycy skrajnej prawicy wykorzystują gniew po tym ataku, by przekonywać Polaków do odwrócenia się od Ukrainy. Za zbrodnię jednego człowieka nie mogą płacić ludzie, na których każdego dnia spadają rosyjskie bomby” – napisano.

Do postu załączono fragment piątkowego wywiadu Szymona Hołowni dla „Wirtualnej Polski”, który komentował sprawę ataku Ukraińca w benedyktyńskim opactwie w Jarosławiu oraz zamordowanie księdza.

– Na Podkarpaciu. Ukrainiec. Nożem. Kiedy wiemy, że Wołyń – powiedział Szymon Hołownia w udostępnionym przez oficjalny profil Polski 2050 fragmencie rozmowy.

– W takim miejscu katolickiego księdza w kościele podczas pełnienia posługi. No co jeszcze trzeba? Znaczy ten Ukrainiec, dzisiaj już wychodzą, jak państwo wiecie, różne informacje. Został zawrócony z granicy, nie miał OC. Pojechał do tego kościoła, bo pewnie wcześniej był tam w ośrodku po emigracji, po ucieczce […]. Ale ja nie wiem, czy on był poczytalny czy nie. Nie wiem, czy on był na jakichś lekach czy tam dragach, czy jakichś innych rzeczach – kontynuował.

– Ale on musi mieć świadomość, jak już dojdzie do świadomości, że to, co zrobił, może skończyć się śmiercią bardzo wielu niewinnych ludzi w Ukrainie – podkreślił [cytat oryg. – red. nczas].

– Dlatego, że to, co zrobił, to jest punkt, jeden punkt procentowy więcej dla Brauna – ogłosił Szymon Hołownia.

– A Braun bliżej władzy w Polsce to coraz więcej trendów o tym, że Ukrainie może powinniśmy mniej pomagać. A mniej pomocy Ukrainie to więcej ruskich bomb spadających na przedszkola w Ukrainie – przekonywał Szymon Hołownia.

Absurdalną tezę Hołowni udostępnił Roman Fritz z KKP.

„Wicemarszałek sejmu już zidentyfikował beneficjentów mordu w Jarosławiu. Są to @GrzegorzBraun_ i ruskie bomby” – skomentował Fritz.

„Ja nie wiem jaki jest stan poczytalności Pana @szymon_holownia, ale może zapytajmy czy już zdążył wdeptać Putina w ziemię jak obiecywał 2,5 roku temu” – podsumował.

http://nczas.info/2026/09/26/totalny-odlot-holowni-ws-morderstwa-w-jaroslawiu-beneficjentami-sa-grzegorz-braun-i-ruskie-bomby-video/

#holownia #chorobypsychiczne #Braun #konfederacjakoronypolskiej #Polska

14

PO CO W POLSCE JAK JEST W NIEMCZECH???

W Niemczech produkcja polipropylenu przy wyższych kosztach energii i pracy nadal się opłaca - w Polsce nagle już nie. Produkcja w Polimerach Police została przerwana, a spółka Azoty Polyolefins trafiła w stan upadłości, mimo że instalacja dopiero wchodziła w fazę stabilnej pracy. Projekt wart ponad 7 mld zł miał wprowadzić Polskę na europejski rynek produkcji polipropylenu i wzmocnić naszą pozycję w łańcuchu dostaw tworzyw sztucznych. Wszystko wskazuje na to, że tak się nie stanie.

http://www.facebook.com/reel/1204330851760358

#gospodarka #Polska

23