ten budanow i jemu podobni wukrainscy wojskowi/eksperci pierdolą o polskiej historii takie kocopoły i kłamstwa, że można sobie tylko wyobrazić ile % ich zapewnień dotyczących wgniatania w ziemię Rosję jest prawdziwych

niesamowite, jak te klauny bronią się przed przyznaniem się za mordy na naszych dziadkach, oni wydają się być z tego wszystkiego naprawdę dumni, cały mit założycielski opiera się tam na rąbaniu siekierami dzieci

#historia #wukraina #polska

9

83 rocznicza bestialkiego katowania niewinych Polaków( kobiety w ciazy i dzieci) przez narod ukrainski

#ukraina #polska #historia #zbrodnie

15

Konto, które poruszyło całą aferą związaną z ukraińskimi agencjami, ścigającymi do Polski 3 świat, zostało zawieszone. Cóż za przypadek.

#polska

25

Podziękowania dla Po-Pisowskich kutasiarzy i ich przystawek, za pomoc w przegłosowaniu inwigilacji komunikatorów

#polska #eurokolochoz #cenzura

29

Lwów chce ogłosić 2027 rok Rokiem Szuchewycza i UPA❗

Ukraińcy dają nam jasny sygnał, żebyśmy się wypchali z naszą pomocą dla ich kraju. Dlaczego Tusk tego nie rozumie?

Komisja Lwowskiej Rady Obwodowej poparła propozycję, by ustanowić rok 2027 na Lwowszczyźnie Rokiem Romana Szuchewycza, Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz Ołeha Olżycza.

Powód? W 2027 roku przypada 120. rocznica urodzin Szuchewycza i 85. rocznica powstania UPA. Region ma więc oficjalnie świętować formację, która wymordowała ponad sto tysięcy Polaków.

Wiecie dlaczego we Lwowie nie ma już prawie Polaków? Bo ludzie Szuchewycza wybili lub wypędzili niemal każdego, kto był rzymskim katolikiem i kto mówił po polsku. Mordowali nawet Ukraińców, jeśli ci pomagali Polakom.

To dlatego na Lwowszczyźnie kult banderyzmu jest najsilniejszy w całej Ukrainie. Wielu z nich mieszka na cudzej, odebranej widłami i siekierami ziemi. W maju przeszedł tam marsz ku czci dywizji SS Galizien z hasłami "Banderowców nie da się zatrzymać". Działa nawet szkoła o nazwie "Banderowiec".

Ukraina na nas pluje na każdym kroku, a rząd dalej pakuje tam pieniądze i wysyła potajemnie pociski do wyrzutni Patriot. Czy możemy przestać z tym brakiem szacunku do samych siebie? Czy możemy wreszcie wybrać władze, które postawią interes i godność Polaków na pierwszym miejscu?⁩ #ukraina #ukraincy #polska #politycy #politykamiedzynarodowa

22

#ukraina #polska #mon #kosiniak

Obecna sytuacja przypomina upadek kościoła covidowego:

10

Ukraina znowu wyciąga rękę po NASZE PIENIĄDZE!m.in.

Chodzi o 70 mld euro. Ile jeszcze miliardów mają oddać europejscy podatnicy, zanim ktoś wreszcie powie: dość? Słowacy już to mówią, a co z Tuskiem?

Przed szczytem NATO w Ankarze pojawiły się informacje, że europejscy członkowie Sojuszu oraz Kanada mają zadeklarować 70 mld euro pomocy wojskowej dla Ukrainy w 2026 roku i porównywalną kwotę w 2027 roku. Reuters podaje, że projekt deklaracji szczytu zawiera zobowiązanie do 70 mld euro wsparcia militarnego w przyszłym roku. Według EFE kwota ta obejmuje http://m.in. 30 mld euro unijnej pożyczki oraz wcześniejsze zobowiązania państw NATO.

Słowacja głośno sprzeciwia się temu planowi i zapowiada, że nie bedzie partycypować w kolejnej jałmużnie dla Ukrainy.

To polityka niekończącego się rachunku wystawianego obywatelom Europy. Ukraina nie jest członkiem NATO, ale coraz śmielej żąda pieniędzy, uzbrojenia i specjalnej roli w systemie bezpieczeństwa Zachodu. A rachunek mają płacić także Polacy, którzy sami żyją w państwie z dziurawą ochroną zdrowia, fatalną demografią, drogą energią i rosnącymi podatkami.

Polski rząd powinien jasno powiedzieć: ani złotówki więcej bez twardego polskiego interesu, rozliczenia dotychczasowej pomocy i gwarancji dla Polaków na Kresach. #ukraina #ukraincy #polacy #polska #politycy #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #politykazagraniczna #ukrainskapropaganda

13

Unia zakazuje zgrzewek. Sześciu butelek wody nie kupisz już razem!

Jest kolejny unijny pomysł, który brzmi jak żart, a jest prawdą. Bruksela zakazuje zgrzewek, czyli plastikowych opakowań, w których kupujemy razem sześć butelek wody, mleka czy napojów.

Zakaz wchodzi od 1 stycznia 2030 roku. Ale wchodzi.

Jak ma wyglądać zakupowa rzeczywistość? W sklepie znikną zgrzewki. Zamiast nich na półkach staną setki pojedynczych butelek. Klient, który chce kupić sześć czy dwanaście sztuk wody, będzie wkładał do koszyka każdą butelkę osobno. A potem żonglował nimi w bagażniku, windzie i na schodach. Urzędnicy UE wpadli na genialne rozwiązanie tego problemu, który sami tworzą. Kupcie sobie specjalne nosidełka.

Zatrzymajmy się i pomyślmy, kogo to naprawdę uderzy.

◾ Matkę z dzieckiem, która nie doniesie luzem sześciu butelek wody

◾ Seniora, dla którego zgrzewka z uchwytem to jedyny wygodny sposób transportu

◾ Rodzinę robiącą większe zakupy raz w tygodniu

◾ Każdą rozlewnię i mleczarnię, bo poza jednym koncernem w Polsce nikt nie ma linii produkcyjnych bez zgrzewek

Ta ostatnia grupa poniesie ogromne koszty przebudowy produkcji i transportu. A zapłaci za to, jak zawsze, konsument. W cenie wody, mleka i soku.

Niemal każda taka regulacja z Brukseli sprawia wrażenie, jakby jej głównym celem było maksymalne utrudnienie ludziom życia i cofnięcie nas w rozwoju. Zamiast rozwiązywać realne problemy, urzędnicy wymyślają, jak mamy nosić wodę ze sklepu.

Ekologia to rozsądek, a nie utrudnianie codzienności milionom ludzi i winda kosztów dla całej branży. Zwykły człowiek nie prosił o rewolucję przy półce z wodą. Poradził sobie ze zgrzewką doskonale. To Bruksela uznała, że wie lepiej, jak mamy dźwigać zakupy.⁩ #politka #polska #polacy #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #politykazagraniczna #unia

36

Cała Polska śpiewa z nami ,wypier...z ciapakami. 😜streamable.com

Bydgoszcz. Polski przedsiębiorca Wiesław Naklicki zwrócił uwagę muzułmanom modlącym się na trawniku na rogu Jana Kazimierza i Wałów Jagiellońskich (na miejscu Wielkiej Synagogi spalonej w 1939 r.). Dwaj Egipcjanie zareagowali agresywnie, został uderzony, skończyło się interwencja policji.

Komentarz p. Wiesława jest umiarkowany i wyważony. "Uczmy się na doświadczeniach innych państw Europy, zamiast powielać ich błędy. Polska powinna prowadzić rozsądną i stanowczą politykę migracyjną, dbać o swoje bezpieczeństwo, kulturę i przestrzeganie prawa przez wszystkich, którzy chcą tu mieszkać" - pisze bardzo rozsądnie.

Z kolei na jego Instagramie pojawiają się komentarze Polaków broniących islamskich modlitw w przestrzeni publicznej.

http://streamable.com/l2wlac 🎬

#islam #agresja #polska

19

#polska #ukraina

Opcja ukraińsko-niemiecko-żymiańska ma coraz większy udział w społeczeństwie (w mediach szczególnie)

Nagłówek i dane z artykułu Rzepospolitej (powinni zarzestać używania tej nazyw)

11

Przychodzi baba do lekarza a tam Kacprzyk .

🤡🌍

#kacprzyk #memy #polska

17

I jeszcze jeden pedofil od Tuskatvrepublika.pl

Niejaki Ariel Sz (nazwisko łatwe do guglnięcia) z PSL został zatrzymany za posiadanie został zatrzymany za posiadanie nagrań z katowanymi wykorzystywanymi seksualnie dziećmi. Dorwano go gdy pisał z nieletnią córką prokuratura w celu jej "wyrwania"

#pedofiliaobywatelska #polska

http://tvrepublika.pl/Polska/UJAWNIAMY-Polityk-PSL-zatrzymany-pod-zarzutem-posiadania-pornografii-dzieciecej/216982

15

Ładny tekst (niestety nie mój)

Polska na mokrym asfalcie

Globaliści klaszczą uszami z zachwytu. Proces rozwadniania tkanki narodowej Polski nie został jeszcze ostatecznie zakończony, ale postępuje obecnie w tempie ekspresowym, wręcz turbodoładowanym. Na Zachodzie użyto do tego pontoniarzy z Somalii i Syrii, z konserwatywną Polską ten patent nie przeszedł, więc w sprytny sposób zainstalowano u nas przesiedleńców ekonomicznych z Ukrainy (wciskając ludziom kit o "biednych uchodźcach wojennych"), która poprzez sieć lewych agencji i patentów na legalizację pobytu ma dziś większą kontrolę nad naszą granicą i polityką migracyjną niż bezradne i rozbrojone przez decyzje polityczne służby mundurowe.

Państwo z rozwodnioną tkanką narodową jest bardziej podatne na kontrolę z zewnątrz, słabsze i pozbawione naturalnego instynktu samozachowawczego. Kiedy wspólnota przestaje być monolitem, a staje się chaotycznym zbiorem sprzecznych interesów i obcych kulturowo enklaw, przestaje stawiać opór. Taki organizm nie potrzebuje już okupacji wojskowej - wystarczy mu sprawne zarządzanie strachem, który sam, na własne życzenie, wyhodował pod własnym dachem. Polska, miejsce nad wyraz bezpieczne do życia, stała się celem nowej formy podboju: cichego, skutecznego i dokonanego przy gromkich brawach głupiego polskiego społeczeństwa.

A wystarczyło posłuchać naszych dziadków, którzy wojny przecież przeżyli i wbijali nam od małego, że największą tragedią dla Polski jest, gdy Niemiec z Rosjaninem zaczną dogadywać się ponad naszymi głowami. Rosjanina w tym schemacie zastąpił Ukrainiec, co w gruncie rzeczy jest kombinacją jeszcze bardziej toksyczną od tej pierwotnej, bo ten nowy "sojusznik" posłusznie i za pieniądze polskich podatników realizuje globalny plan demontażu naszej tożsamości.

W tym paranoicznym teatrze ukraińscy pośrednicy i ich mocodawcy mają potężne, żywotne interesy. Pierwsza oś to czysty, bezwzględny kapitalizm: ta branża handlu żywym towarem jest już liczona w miliardach, a nie milionach, o czym świadczą sprawozdania finansowe ukraińskich agencji pośrednictwa i legalizacji. Druga oś to realizacja zadań wyznaczonych bezpośrednio przez ukraińskie tajne służby. Fakty: miliony Ukraińców osiedliły się tu na stałe, masowo skupują polskie nieruchomości i bezczelnie, ustami swoich "aktywistycznych" liderów, deklarują chęć stanowienia prawa i porządku w naszym państwie. Nie dalej jak kilka miesięcy temu, wbrew wszelkiej matematycznej logice prowadzenia wojny, reżimowy prezydent Zełenski podpisał dekret zwalniający młodych mężczyzn z poboru i pozwalający im na wyjazd - i to w momencie, gdy zachodnia prasa bije na alarm z powodu katastrofalnych braków kadrowych na ich własnym froncie. 100 tysięcy młodych Ukraińców w wieku poborowym wjechało do Polski. Zbieg okoliczności? Wolne żarty. Oligarchiczne elity z Kijowa doskonale wiedzą, że nie muszą pukać do drzwi zepsutej Brukseli. Oni wolą przyjść na gotowe do Polski - przejąć gotową infrastrukturę, parasol NATO, fundusze unijne i wszystko to, czego sami przez 30 lat skorumpowanej niepodległości nie potrafili u siebie zbudować.

Tym bardziej kiedy mają naprzeciw siebie wiecznie skłócone polskie społeczeństwo, które niezwykle łatwo zdominować w jego własnym domu. Przejmowanie polskich firm? To dzieje się już od pierwszych dni wojny. Sprawy mają się dużo gorzej, ponieważ Ukraińcy przejmują już całe sektory gospodarki, scenariusz pisany krwią upuszczoną z truchła polskiego przedsiębiorcy realizuje się na naszych oczach. Na pierwszy ogień poszedł krwiobieg kraju - sektor TSL (Transport, Spedycja, Logistyka). Pod polskimi centrami logistycznymi stoją setki ciężarówek na ukraińskich blachach, polscy przewoźnicy są wykańczani nielegalnym kabotażem i dumpingiem cenowym, a unijna liberalizacja przepisów zniszczyła konkurencyjność naszych rodzimych firm. Kolejne w kolejce do rzeźni jest rolnictwo - zalewane niekontrolowanym, technicznym zbożem i innymi produktami ze wschodnich agroholdingów, które powoli i metodycznie duszą polskiego rolnika.

Co najbardziej przerażające, ekspansja uderza już bezpośrednio w polską infrastrukturę krytyczną i bezpieczeństwo energetyczne kraju. Bezkarność ukraińskiego kapitału weszła na poziom strategiczny, czego symbolem jest przejęcie bazy paliwowej i morskiego terminala przeładunkowego w Szczecinie, oddanego tylnymi drzwiami w ich ręce kosztem państwowego PERN-u. Kontrola nad kluczowymi węzłami logistycznymi i strategicznymi rezerwami paliw przechodzi na naszych oczach na rzecz jawnie wrogiego nam sąsiada. Następny krok na tej mapie drogowej to budownictwo, gdzie ukraińskie podmioty masowo przejmują rynek wykonawczy, oraz sektor technologii i usług miejskich, sparaliżowany przez szemrane korporacje kurierskie i przewozowe. Ukraińscy urzędnicy są już w niemal każdym większym urzędzie i już teraz decydują o tym jak Polska będzie wyglądać za kilka lat. Dalej w kolejce są już tylko władze samorządowe i ostateczne przejęcie struktur centralnych. Moja teza jest następująca: ukraińscy stratedzy podjęli cyniczną decyzję, że "Nowa Ukraina" powstanie na ziemiach na zachód od Lwowa, a żeby ten proces domknąć i ostatecznie złamać opór gospodarzy, potrzebują maksymalnego osłabienia polskiej tkanki narodowej. Stąd ten gigantyczny, sterowany import "inżynierów" z Trzeciego Świata. Tu nie ma przypadku - to jest precyzyjnie zaplanowany crash test naszej suwerenności.

Sygnałów na potwierdzenie mojej tezy jest znacznie więcej - tyle że większość Polaków woli zamknąć oczy i wmawiać sobie, że niebo nad naszymi głowami jest zaiste pogodne. Zadajmy sobie proste pytanie: ilu z nas w ogóle wie, że Ukraińcy - za naszymi plecami - proponowali Amerykanom, że w zastępstwie za US Army sami wprowadzą swoje wojska do Polski? Tutaj też nikomu się lampka ostrzegawcza nie zapaliła?

Lek potrzebny na wczoraj Polsce to radykalna terapia szokowa. Po pierwsze: natychmiastowe odsunięcie Niemca od władzy oraz całkowita neutralizacja jego sekty fajnopolaków i ojkofobów, którzy za garść brukselskich srebrników są zdolni podpalić własny kraj. Po drugie: bezwzględne wypalenie rozlokowanych w kraju polskojęzycznych ośrodków dywersji informacyjnej i nazwanie całego tego medialnego aparatu wywrotowego po imieniu - jako jawnych, wrogich kulturowo struktur działających na szkodę interesu narodowego. Najlepszym przykładem tej patologii jest środowisko "Gazety Wyborczej", która od dekad zawsze posłusznie stoi tam, skąd na Polskę i Polaków najłatwiej można splunąć. Po trzecie: bezwzględne, masowe deportacje Ukraińców oraz sprowadzonych tylnymi drzwiami "inżynierów" z peryferii globalnego chaosu. Na koniec warunkiem przetrwania jest ostateczne rozliczenie pseudopatriotów z PiS, którzy ten taśmociąg migracyjny pierwsi uruchomili, i budowa fundamentu pod powstanie prawdziwie prawicowych, bezkompromisowych ugrupowań politycznych.

@biapetenucci

#polska

16

Tak wychowuje się małych banderowców. Ukraińska książka dla dzieci robi z siepaczy UPA drużynę superbohaterów❗

Chcecie zobaczyć, skąd bierze się kult UPA na Ukrainie? Nie zaczyna się w wojsku ani w parlamencie. Zaczyna się w przedszkolu i w pierwszych klasach szkoły. Od kolorowej książeczki z superbohaterem.

Mowa o publikacji "Przygody Alarmika i jego przyjaciół" autorstwa Ołeha Witwyckiego. To wydana w 2015 roku, licząca 132 strony pozycja z serii "Ałarmyk, ukraiński superbohater". Adresowana do dzieci w wieku mniej więcej od siedmiu do dziesięciu lat.

Najbardziej wymowny jest wątek antypolski. W pieśni śpiewanej przez bohatera pojawia się obraz "zuchwałej Warszawy", która "ucichła", zestawiony ze "złowrogą Moskwą", która "zadrżała". Dalej idą militarne motywy "krwi za krew", surowego karania "najeźdźców" i zapowiedź ponownego ukarania przeciwników.

Dziecko w wieku ośmiu lat dostaje do ręki książkę, w której Warszawa jest wrogiem stawianym obok Moskwy, a przemoc wobec "najeźdźców" to powód do dumy. Polska jako przeciwnik. "Krew za krew" jako morał. W książce dla dzieci.

To jest sedno problemu, o którym mówię od dawna. Kult UPA na Ukrainie nie jest marginesem starszych radykałów. To system wychowawczy, który sięga najmłodszych. Dziecko czytające dziś o "superbohaterze" spod znaku UPA za dwadzieścia lat będzie stawiać Banderze pomniki i nazywać jego imieniem jednostki wojskowe.

Kłamstwo zasiane w dziecięcej książeczce owocuje po latach nienawiścią dorosłego. I dlatego nie wolno machać na to ręką ani udawać, że to "wewnętrzna sprawa Ukrainy". Bo to nasze bezpieczeństwo i pamięć naszych pomordowanych są w tej bajce atakowane.⁩ #polacy #polska #polityka #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa

17

Hymn Ukrainy na zakończeniu roku w polskiej szkole. Niewiarygodny skandal❗

Szkoła Podstawowa nr 54 w Szczecinie potwierdziła: podczas uroczystego pożegnania uczniów klas ósmych, odśpiewano hymn państwowy Ukrainy. Wszystko odbyło się przy polskich dzieciach.

Jako uzasadnienie podano "strukturę społeczności absolwentów" oraz "zadania wychowawcze i integracyjne". Decyzja nie była przedmiotem konsultacji z Radą Rodziców – to haniebna samowolka dyrekcji

Wszystko jest na papierze, dyrekcja zawarła swoje stanowisko w odpowiedzi na pismo działacza Konfederacji ze Szczecina Andrzeja Knittra. Kolejnym jego pismem jest pismo do Zachodniopomorskiego Kuratora Oświaty oraz do organu prowadzącego szkołę. Nie możemy bowiem tolerować takich praktyk!

Żadna szkoła nie ma prawa promować hymny obcych krajów. Doszło do złamania państwowego protokołu szkolnego. Jesteśmy gospodarzem w Polsce to miejmy do siebie chociaż podstawowy szacunek, bo inni nas szanować nie będą. Tylko polski hymn w polskiej szkole!

TU JEST POLSKA, NIE UKRAINA!⁩ #polska #polacy #ukraincy #ukrainizacja #ukrainizacjapolski #polska #politka #politykazagraniczna #politykaspoleczna

25

„Koparka” stchórzyła! Kolejna odsłona największego procesu politycznego III RPnczas.info

Zdjęcie

W czerwcu mieliśmy kolejne dwa terminy w procesie przeciw polskiemu posłowi do Euro-Kołchozu i przewodniczącemu Konfederacji Korony Polskiej Grzegorzowi Braunowi. Wszyscy oczekiwali, że w sądzie w końcu pojawi się „poszkodowana”, czyli słynna „koparka-agresorka” Magdalena Gudzińska-Adamczyk, która zaatakowała oskarżonego podczas słynnego „incydentu chanukowego” w Sejmie.

Czekaliśmy, czekaliśmy i się nie doczekaliśmy. Sędzia Marcin Brzostko już na początku rozprawy przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Praga Południe w dniu 19 czerwca tego roku ogłosił stronom i zgromadzonym dziennikarzom i publiczności, że pani Magdalena w sądzie warszawskim nie pojawi się. Nie będzie zeznawać ani na tym posiedzeniu, ani na żadnym innym. Taką decyzję sąd podjął już wcześniej, a zakomunikował właśnie na czerwcowym posiedzeniu. Dlaczego tak się stało?

O tym dowiedzieli się tylko oskarżony, pełnomocnicy stron oraz osoby zaufane, wskazane przez oskarżonego. Sędzia utajnił tę część posiedzenia, w którym odczytano uzasadnienie dla wyłączenia przesłuchania przed sądem nadesłane do sądu przez pełnomocnika pani Gudzińskiej-Adamczyk. Wiemy tylko tyle, że uzasadnieniem dla tej bardzo dziwnej i niespotykanej decyzji sądu były względy zdrowotne samej zainteresowanej.

Kwestię niedoszłych zeznań sławetnej lekarski skomentował sam Grzegorz Braun jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy. „Pełnomocnik mojej fałszywej oskarżycielki – mówił przed budynkiem sądu – która wezwana była po raz kolejny na dzień dzisiejszy do złożenia zeznań, przysłał do sądu pismo, w którym stwierdza, że ta pani nie może stawić się w sądzie”.

Grzegorz Braun przy okazji nie szczędził uszczypliwych uwag pod adresem prokuratury, której zarzucił, że trzyma się „kanonicznej wersji »Gazety Wyborczej«”. „Prokurator najwyraźniej nie mógł, nie chciał, a może chciał i nawet sprawdził, ale zdecydował się na przyjęcie oficjalnej wykładni redakcji »Gazety Wyborczej«”.

Adwokat „poszkodowanej” miał argumentować w swoim piśmie, że fakt zeznawania w sądzie mógłby doprowadzić do wstrząsu psychicznego pani Magdaleny, która być może nie mogłaby znieść konfrontacji przed sądem i sama perspektywa stanięcia twarzą w twarz z Grzegorzem Braunem mogłaby wywołać u niej ogromny stres i rozstrój nerwowy.

Co tu dużo ukrywać: jest ogromnie dziwne i niespotykane, że sąd w osobie sędziego Brzostko podzielił te obawy i zgodził się na tak wyjątkowe potraktowanie świadka. Tym bardziej że już wcześniej rozważano, że świadek mogłaby zeznawać w trybie wideokonferencji, przebywając w oddzielnym pomieszczeniu, tak by nie musiałaby być narażona na przykre dla niej skutki bezpośredniego – jak można domniemywać – zetknięcia się na sali sądowej z posłem Grzegorzem Braunem.

Tak więc do konfrontacji zeznań nie doszło i już pewnie nie dojdzie. Szkoda. Taka konfrontacja i wzięcie sławetnej „koparki” w krzyżowy ogień pytań przez obrońców, jak i samego oskarżonego, byłaby przecież nie lada gratką. Zapis wideo ze sławetnego wydarzenia w korytarzu sejmowym w grudniu 2023 roku przecież jasno pokazywał, że stroną agresywną była raczej pani Magdalena, więc jej zeznania musiałyby być bardzo ciekawe. No ale zapewne właśnie tego najbardziej obawiała się warszawska lekarka, a przy okazji aktywna i prominentna – jak się okazało – działaczka warszawskiej żydowskiej gminy wyznaniowej.

„Pijak znowu ucieka”

Zamiast więc zeznań pani „koparki-agresorki” mieliśmy w sądzie przesłuchanie innej ciekawej postaci, a mianowicie byłego Ministra Zdrowia z czasów rządów Zjednoczonej Prawicy, czyli kolejnego lekarza – profesora Łukasza Szumowskiego. Znalazł się on w sadzie na okoliczność interwencji poselskiej posła Brauna, która miała miejsce w Narodowym Instytucie Kardiologii w warszawskim Aninie.

Szumowski po tym, jak złożył dymisję z funkcji ministra zdrowia, objął posadę dyrektora tej zasłużonej placówki. Interwencja poselska posła Brauna nastąpiła w wyniku informacji, jakie otrzymał on od pracowników Instytutu, że dyrektor Szumowski po prostu zwalnia pracowników, którzy w określonym czasie nie poddali się szczepieniom przeciw COVID-19.

Szumowski w trakcie przesłuchania potwierdził, że istotnie dochodziło do takich sytuacji. „W momencie, gdy nie byłem pewien, czy pracownicy poddali się szczepieniu, to wyciągałem konsekwencje. W kilkunastu przypadkach doszło do rozwiązania umowy o pracę…”. Obrońcy Grzegorza Brauna usiłowali uzyskać informację od świadka, czy ten był świadom występowania skutków ubocznych po szczepieniu przeciw Covid-19. „Takie skutki zawsze mogą występować – mówił Szumowski – ale korzyści jest więcej niż ryzyka”.

Najwięcej emocji wywołała jednak kwestia nadużywania alkoholu przez świadka. Ta bowiem kwestia była przyczyną, że relacje z interwencji posła w szpitalu obiegły wówczas cały polski internet. Jak mówił poseł Braun, w trakcie interwencji wyczuł woń alkoholu ze strony dyr. Szumowskiego. Kiedy zażądał przebadania się przez świadka alkomatem na obecność występowania alkoholu w wydychanym powietrzu, ten wyrwał się posłowi i opuścił gabinet dyrektora. „Łapać pijaka, pijak ucieka” – krzyczał za nim wówczas poseł Braun. Doszło wówczas nawet do fizycznego ataku na posła, któremu Szumowski bezceremonialnie przytrzasnął ramię drzwiami gabinetu. Przy okazji ucierpiał również asystent społeczny posła i przyszły poseł na Sejm RP Grzegorz Płaczek. Dyrektor Szumowski wytrącił mu bowiem z ręki telefon, którym pan Płaczek nagrywał przebieg całego zajścia.

Dlatego teraz poseł Braun zapytał w sądzie Łukasza Szumowskiego, czy tego dnia pił alkohol. „Czy świadek regularnie spożywa alkohol”? – pytał przewodniczący Konfederacji Korony Polskiej. Lukasz Szumowski unikał odpowiedzi na takie pytania: „To są pytania dotyczące mojego stanu zdrowia”. Sędzia je uchylał, twierdząc, że takie informacje nie mają wpływu na rozstrzygnięcie sądowe. Ostatecznie świadek Szumowski stwierdził, że nie nadużywa alkoholu, bo pełniąc tak odpowiedzialną funkcję nie mógłby sobie na to pozwolić. „Mam czerwoną skórę twarzy, ale to jest wynik alergii, a nie nadużywania alkoholu” – powiedział na koniec, co wywołało wesołość wśród publiczności. „Proszę o śmianie się w duchu, a nie na głos” – w swoim stylu komentował sędzia Brzostko.

„Zdążyłem, bo szybko biegam”

Drugim i ostatnim świadkiem, który był przesłuchiwany tego dnia, był mecenas Wojciech Nartowski. Tym razem chodziło „aferę choinkową”, czyli interwencję posła Brauna w budynku Sądu Okręgowego w Krakowie. Przypomnijmy, że Grzegorz Braun powiadomiony został o tym, że w holu budynku sądu członkowie stowarzyszeń sędziowskich „Iustitia” i „Temis” obstalowali specyficzną choinkę, na której wywieszone zostały „ozdoby” w postaci bombek, na których wymalowano takie hasła, jak „LGBT”, „Konstytucja” czy „prawa kobiet”. Poseł po prostu rzeczonego drapaka wpakował do najbliższego kosza na śmieci.

Okazało się w trakcie składania zeznań, że mecenas Nartowski był właśnie tym człowiekiem, który na wieść o czynie posła Brauna natychmiast udał się do gabinetu sędzi Stoces, która kierowała akcją dekorowania i ustawienia choinki. „Natychmiast pobiegłem do pokoju pani sędzi i powiedziałem jej, że poseł Braun zabrał naszą choinkę – mówił świadek Nartowski. – Co??? Sędzia była oburzona i razem pobiegliśmy na dziedziniec sądu, gdzie był już poseł Braun z naszą choinką”.

Ta wersja bardzo zdziwiła jednego z obrońców Grzegorza Brauna. Mecenas Raczkiewicz, powołując się doskonałą znajomość topografii budynku sądu, wyraził zdumienie, że świadek w tak krótkim czasie zdołał pokonać dystans z holu sądowego na parterze na trzecie piętro do gabinetu sędzi Stoces i z powrotem. „Zdążyłem, bo szybko biegam!” – odpowiedział wyraźnie dumny z siebie adwokat.

Ta sprawa obnażyła jak na dłoni szereg patologii związanych z funkcjonowaniem kasty prawniczej. Zadziwiającym zblatowaniem sędziów, prokuratorów i adwokatów skupionych w pół-formalnych stowarzyszeniach. Skrzykujących się wokół wątpliwych moralnie celów, jak zdobienie kontrowersyjnymi symbolami choinki i ustawianie jej w budynku sądu.

Na koniec Grzegorz Braun złożył zaskakujący wniosek o sprawdzenie, czy rzeczone drzewko posiadało… europejski certyfikat jakości. „No bo jak nie miało – mówił poseł Braun – to przecież jej umieszczenie w ogólnie dostępnej strefie w sądzie mogło stanowić zagrożenie dla zdrowia pracowników i interesantów w sądzie”.

W przerwie między zeznaniami sędzia Marcin Brzostko ogłosił swoje postanowienie co do niedopuszczenia do przewodu opinii biegłej powołanej przez prokuraturę pani Edyty Gawron. Wnioskowała o to obrona, gdyż bezstronność pani Gawron budziła wątpliwości, jako że ta jest członkiem żydowskiej loży B`nai–Birth. Sędzia jednak odrzucił ten wniosek.

http://nczas.info/2026/07/01/koparka-stchorzyla-kolejna-odslona-najwiekszego-procesu-politycznego-iii-rp/

#Polska #Polacy #braun #zydzi #chanuka #gasnicabrauna #gasnica #sad

15

Ten owoc zrobił z Polski europejską potęgę. Zbiory wzrosły 16-krotnie i sięgnęły 65 tys. tonnext.gazeta.pl

Polska odpowiada za około jedną trzecią produkcji borówki w Unii Europejskiej. W ciągu dwóch dekad krajowe zbiory wzrosły ponad 16-krotnie, a polskie owoce stały się jednym z najważniejszych produktów eksportowych krajowego sadownictwa.

Jeszcze w latach 90. borówka wysoka była w Polsce owocem mało znanym, a pierwsze większe plantacje dopiero zaczynały powstawać. Dziś Polska należy do światowej czołówki producentów, a rozwój upraw sprawił, że kraj stał się jednym z najważniejszych dostawców tych owoców na europejski rynek. Dynamiczny wzrost produkcji pokazuje, jak w ciągu zaledwie kilkunastu lat zmieniła się pozycja polskiego sadownictwa.

Zobacz wideo "Zaczynamy jeść luksusowo, mimo zwykłości". Dlaczego warzywa tyle kosztują?

Produkcja borówki w Polsce przyspieszyła po wejściu do Unii Europejskiej. Skala zmian jest imponująca

Jak informuje businessinsider.com.pl, dane Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa pokazują, że od 2004 do 2025 roku zbiory borówki w Polsce wzrosły z około 4 tys. ton do blisko 65 tys. ton. Oznacza to ponad 16-krotny wzrost produkcji, a Polska odpowiada obecnie za około 33 proc. wszystkich zbiorów borówki w Unii Europejskiej. Równolegle rozwijała się powierzchnia upraw. W tym samym okresie zwiększyła się z około tysiąca hektarów do 12,6 tys. hektarów. Tak szybki rozwój pokazuje, że producenci systematycznie zwiększali skalę działalności i odpowiadali na rosnące zapotrzebowanie rynku. Borówka stała się jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się kierunków produkcji owoców jagodowych w Polsce. Na wzrost znaczenia krajowej produkcji wpływa również rosnąca popularność tych owoców. Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR) podkreśla, że coraz większe zainteresowanie konsumentów sprawia, że polska borówka z powodzeniem konkuruje zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym.

Zakupy

Czy można otworzyć produkt przed zakupem? UOKiK rozwiewa wątpliwości

Eksport pozostaje mocną stroną polskiej branży. Borówka dobrze sprawdza się w handlu zagranicznym

KOWR wskazuje, że borówka jest bardzo dobrym towarem eksportowym, ponieważ owoce są trwałe i łatwe w transporcie. W 2025 roku z Polski wyeksportowano około 21 tys. ton borówek, co stanowiło 32 proc. krajowych zbiorów. Eksport od wielu lat utrzymuje się na wysokim poziomie. W latach 2015-2025 jego udział w całkowitej produkcji wynosił od 25 do 40 proc. Świadczy to o stabilnym zainteresowaniu polskimi owocami na zagranicznych rynkach i o silnej pozycji krajowych producentów. Większość zbiorów stanowią owoce deserowe przeznaczone do bezpośredniego spożycia. Pozostała część trafia do przetwórstwa, gdzie wykorzystywana jest do produkcji mrożonek, soków, dżemów oraz jako składnik wyrobów cukierniczych. Dzięki temu borówka znajduje zastosowanie nie tylko na rynku świeżych owoców.

Mazowsze pozostaje centrum upraw. Kilka regionów odpowiada za większość plantacji

Największa powierzchnia upraw borówki znajduje się w województwie mazowieckim. Region skupia 29 proc. krajowej powierzchni plantacji, a kolejne miejsca zajmują województwa lubelskie i łódzkie z udziałem po 13 proc. oraz wielkopolskie z 8 proc. Choć plantacje można znaleźć w wielu częściach kraju, to właśnie te województwa odgrywają najważniejszą rolę w krajowej produkcji. Koncentracja upraw sprawia, że regiony te mają duże znaczenie dla całego rynku oraz dla utrzymania wysokiej pozycji Polski w europejskim sektorze borówki. Rozwój plantacji oznacza korzyści nie tylko dla producentów, lecz także dla firm zajmujących się sortowaniem, pakowaniem, logistyką oraz eksportem owoców. W efekcie borówka stała się ważnym elementem krajowego łańcucha dostaw produktów rolno-spożywczych.

Opieka długoterminowa

Miało być lepiej, a kolejki urosły. Już 16,5 tys. osób czeka na miejsce

Od eksperymentalnych upraw do światowej czołówki. Popularność borówki stale rośnie

Borówka wysoka pochodzi z USA i Kanady. Po II wojnie światowej pierwsze próby jej uprawy w Polsce nie przynosiły oczekiwanych rezultatów, dlatego przez wiele lat owoc pozostawał mało popularny. Przełom nastąpił w latach 90., kiedy rozwój plantacji wyraźnie przyspieszył, a po wejściu Polski do Unii Europejskiej branża zaczęła rozwijać się na niespotykaną wcześniej skalę. Pierwsze plantacje zakładano już w latach 70. XX wieku, głównie w gospodarstwach doświadczalnych oraz przy Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Początkowo były to niewielkie uprawy, które miały sprawdzić możliwości produkcji tego gatunku w polskich warunkach. Dopiero później zainteresowanie producentów zaczęło systematycznie rosnąć.

Według KOWR rosnąca popularność borówki wynika przede wszystkim z jej walorów odżywczych i zdrowotnych. Z tego powodu owoce zyskały miano superfood i cieszą się coraz większym zainteresowaniem konsumentów na całym świecie. Polska wraz z Hiszpanią należy obecnie do największych producentów borówki w Unii Europejskiej. W światowym rankingu zajmuje miejsce w pierwszej siódemce producentów, obok takich krajów jak Stany Zjednoczone, Peru, Kanada, Chile i Meksyk. Pokazuje to, jak dużą zmianę przeszła krajowa produkcja w ciągu ostatnich dwóch dekad.

Chcesz częściej trafiać na artykuły z next.gazeta.pl? Możesz dodać portal do funkcji Preferowane źródła Google, dzięki której wybrane serwisy będą częściej pojawiać się w wynikach wyszukiwania. Wystarczy kliknąć ikonę gwiazdki w sekcji Najważniejsze artykuły, wyszukać next.gazeta.pl i zapisać ustawienia lub skorzystać bezpośrednio z linku: . Cały proces zajmuje mniej niż minutę, a listę preferowanych źródeł można w dowolnym momencie zmienić lub rozszerzyć o kolejne serwisy.

Katarzyna Świderek

http://next.gazeta.pl/next/7,151003,32886834,ten-owoc-zrobil-z-polski-europejska-potege-zbiory-wzrosly-16-krotnie.html

#Polska #borowka #zbiory

9