BĘDZIE NA NOWY JACHT - Europa sfinansuje zakup amerykańskiej broni dla Ukrainy za miliard dolarówkresy.pl

Sojusznicy Ukrainy zapowiedzieli w czwartek 18 czerwca w Brukseli pakiet o wartości 1 miliarda dolarów na zakup amerykańskiego uzbrojenia w ramach mechanizmu PURL — poinformował minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow po spotkaniu Grupy Kontaktowej do spraw Obrony Ukrainy, znanej jako format Ramstein.

„Dzisiaj zapowiedziano jeden z największych pakietów pomocy dla PURL. To jeden miliard dolarów. Prawdopodobnie to największy w ogóle, jeśli mówimy o zapowiedziach na «Ramsteinie»” — powiedział Fedorow na konferencji prasowej po 35. posiedzeniu Grupy Kontaktowej do spraw Obrony Ukrainy, cytowany przez Interfax-Ukraina.

Według agencji Reuters ukraiński minister obrony przekazał, że łączna wartość pakietów wsparcia Dan podczas spotkania może przekroczyć 4 miliardy dolarów. W spotkaniu w kwaterze głównej NATO w Brukseli uczestniczyli między innymi sekretarz generalny Sojuszu Mark Rutte, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, minister obrony Niemiec Boris Pistorius, brytyjski minister obrony Dan Jarvis oraz Fedorow.

PURL, czyli Prioritised Ukraine Requirements List, to mechanizm koordynowany przez NATO, w ramach którego państwa sojusznicze finansują zakup amerykańskiego sprzętu wojskowego i amunicji dla Ukrainy. Według NATO pakiety sprzętu i amunicji wskazuje regularnie Naczelny Dowódca Sił Sojuszniczych w Europie, a następnie poszczególni sojusznicy lub grupy państw finansują dostawy. Sojusz koordynuje przekazanie sprzętu na Ukrainę.

Szwedzki rząd poinformował tego samego dnia, że przeznaczy 108 milionów dolarów na PURL. Minister obrony Szwecji Pål Jonson oświadczył, że dzięki temu mechanizmowi Ukraina uzyskuje dostęp do priorytetowego amerykańskiego sprzętu obronnego, w tym zaawansowanych systemów obrony powietrznej i amunicji. Według szwedzkiego komunikatu jest to czwarta wpłata Sztokholmu do PURL, a łączny szwedzki wkład w ten mechanizm wzrósł do 543 milionów dolarów.

Reuters podał wcześniej, że nowy pakiet w ramach PURL mają ogłosić Szwecja, Norwegia i Kanada. Reuters podał wcześniej, że nowy pakiet w ramach PURL mają ogłosić Szwecja, Norwegia i Kanada. Agencja wskazywała jedynie wysokość szwedzkiej wpłaty. Niezależnie od tego Mychajło Fedorow poinformował po rozmowie z ministrem obrony Norwegii Tore O. Sandvikiem, że Oslo przeznaczy 190 milionów dolarów na amunicję o zwiększonym zasięgu oraz sfinansuje utrzymanie ukraińskiej floty F-16.

Kijów zabiega o dalsze zasilanie programu, ponieważ mechanizm PURL ma szczególne znaczenie dla dostaw amerykańskich systemów i amunicji, których Europa i Kanada nie są w stanie szybko zastąpić własną produkcją. Biuro prezydenta Ukrainy informowało po środowym spotkaniu Zełenskiego z Ruttem, że rozmowy dotyczyły realizacji programu PURL, nowych wpłat od partnerów, dodatkowych pocisków przechwytujących i rakiet do systemów Patriot oraz prac nad europejskimi zdolnościami antybalistycznymi.

Prezydent Ukrainy rozmawiał 18 czerwca w Brukseli także z premierem Belgii Bartem De Weverem. Według komunikatu biura ukraińskiego prezydenta tematem były między innymi możliwości dodatkowych wpłat do PURL, nowy pakiet obronny Belgii, wsparcie obrony przeciwlotniczej oraz harmonogram dostaw belgijskich samolotów F-16 na Ukrainę.

http://kresy.pl/wydarzenia/europa-sfinansuje-zakup-amerykanskiej-broni-dla-ukrainy-za-miliard-dolarow/

#ukraina #korupcja #uzbrojenie #uniaeuropejska

7

Ukraińskie służby szpiegują polskie urzędy i firmy. Werbują nawet Polaków z organizacji humanitarnychnczas.info

W Polsce od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę trwa intensywna, choć często niewidoczna wojna służb specjalnych – pisze dziennik „Rzeczpospolita”. Obce wywiady – zarówno wrogie, jak i sojusznicze – znacząco zwiększyły swoją obecność, a jednym z najbardziej aktywnych graczy okazują się ukraińskie służby. Według oficerów służb specjalnych cytowanych przez dziennik, ich działania obejmują rozpracowywanie środowisk rosyjskich i białoruskich, ale także werbunek Ukraińców mieszkających w Polsce i Polaków.

Ekspansja wywiadów po 2022 roku

Po wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie obsady stacji wywiadowczych przy ambasadach w Polsce wyraźnie się zwiększyły. Jak informuje „Rzeczpospolita”, dotyczy to zarówno służb wrogich, jak i sojuszniczych.

Polskie służby nie są w stanie kontrolować wszystkich działań partnerów, co wynika z ograniczeń kadrowych. Oficerowie służb przyznają wprost, że w wielu przypadkach stosują zasadę ograniczonego nadzoru.

„Machamy ręką, bo to są służby sojusznicze. Zresztą my też często tak samo robimy w ich państwach” – cytuje „Rzeczpospolitą” jeden z rozmówców dziennika. Jednocześnie podkreślają, że współpraca w sprawach kluczowych dla bezpieczeństwa Polski i Ukrainy przebiega bez większych problemów.

Werbunek Ukraińców w polskich firmach i urzędach

Najbardziej aktywnymi służbami wśród sojuszników są, według „Rzeczpospolitej”, ukraińskie struktury wywiadowcze. Rozpracowują one środowiska rosyjskie i białoruskie, ale prowadzą też działania wobec własnych obywateli przebywających w Polsce.

Ukraińscy funkcjonariusze namawiają osoby pochodzące z Ukrainy do przekazywania informacji z miejsc ich pracy. „Są namawiani do przekazywania wrażliwych danych. Mówiąc wprost: do wynoszenia informacji z polskich firm lub urzędów, w których są zatrudnieni” – tak jeden z oficerów opisuje skalę tych działań w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Polskie prokuratury prowadzą w związku z tym postępowania, jednak ich szczegóły pozostają utajnione.

Werbunek Polaków i działania pod fałszywą flagą

Kontrowersje budzi również próba pozyskiwania przez ukraińskie służby polskich obywateli. Chodzi przede wszystkim o osoby, które wybierają się na Ukrainę z pomocą humanitarną lub w sprawach biznesowych. Jak podaje „Rzeczpospolita”, ukraiński wywiad stara się nawiązywać z nimi kontakt.

„Mamy sygnały, że ukraińskie służby starają się werbować Polaków, którzy jadą na Ukrainę z pomocą humanitarną czy misją biznesową” – mówi jeden z oficerów. Część tych działań prowadzona jest w sposób budzący szczególne wątpliwości.

„Służby ukraińskie niekiedy działają pod fałszywą flagą »biało-czerwoną«. Posługują się też polskimi dokumentami” – czytamy w materiale „Rzeczpospolitej”.

Polskie służby rejestrują takie przypadki, ale na razie podchodzą do nich z dużą ostrożnością, biorąc pod uwagę sojuszniczy charakter relacji z Ukrainą.

Informacje zawarte w artykule pochodzą z publikacji „Rzeczpospolitej” z 18 czerwca 2026 roku, opartej na wypowiedziach anonimowych funkcjonariuszy polskich służb specjalnych.

http://nczas.info/2026/06/18/ukrainskie-sluzby-szpieguja-polskie-urzedy-i-firmy-werbuja-nawet-polakow-z-organizacji-humanitarnych/

#Polska #ukraina #szpiegostwo #sluzbyspecjalne

6

Komisja Europejska naciska na Polskę w sprawie odblokowania importu ukraińskich produktów rolnychkresy.pl

Komisja Europejska chce rozmawiać z polskim rządem o zniesieniu ograniczeń na import ukraińskich produktów rolnych. Unijny komisarz rolnictwa Christophe Hansen przekonuje, że utrzymywanie embarga zagraża rynkowi wewnętrznemu UE. Podobne ograniczenia utrzymują również Słowacja i Węgry.

W czwartek i piątek w Polsce unijny komisarz rolnictwa Christophe Hansen ma rozmawiać z przedstawicielami polskiego rządu o zakazie importu ukraińskich produktów rolnych, którego zniesienia oczekuje Komisja Europejska. Z informacji PAP wynika, że komisarz spotka się między innymi z ministrem rolnictwa Stefanem Krajewskim i ministrem finansów Andrzejem Domańskim oraz wystąpi w Sejmie.

Ograniczenia importowe mają być sprzeczne z umową o wolnym handlu Ukraina-UE

„Komisja Europejska jest w stałym kontakcie z władzami Polski, Słowacji i Węgier w tej sprawie, ponieważ ograniczenia importowe oczywiście stoją w sprzeczności z pogłębioną i kompleksową umową o wolnym handlu, którą zawarliśmy z Ukrainą” — powiedział unijny komisarz rolnictwa Christophe Hansen.

Hansen zapowiedział, że podczas rozmów z polskimi ministrami będzie wskazywał na mechanizmy ochronne zapisane w umowie handlowej. Jego zdaniem obecne ograniczenia mogą mieć uzasadnienie polityczne, ale nie znajdują potwierdzenia w danych gospodarczych.

„Będziemy kontynuować dialog , ale przypomnę im również, że w ramach umowy o wolnym handlu mamy bardzo konkretne bezpieczniki, które zabezpieczają interes polskich rolników. Nawet jeśli te ograniczenia politycznie mają sens, to ekonomicznie nie” — powiedział komisarz.

Komisja nie przesądza dalszych kroków

Unijny komisarz nie chciał mówić, jakie działania mogłaby podjąć Komisja Europejska, gdyby Polska utrzymywała embargo na import ukraińskich produktów rolnych. Nie wskazał też, czy i kiedy Komisja mogłaby zdecydować się na wszczęcie procedury naruszeniowej wobec Polski.

Hansen podkreślił jednocześnie, że w rozmowie o handlu z Ukrainą należy uwzględniać nie tylko import do Polski, lecz także możliwości eksportowe polskich przedsiębiorstw. Jako przykład podał Podlasie i silny sektor mleczarski.

„Nie powinniśmy zapominać, że istnieje nie tylko import, ale także eksport. W Polsce odwiedzę chociażby Podlasie, które ma bardzo silne mleczarstwo. Tymczasem w ramach umowy z Ukrainą zliberalizowaliśmy eksport mleka w proszku, a także mleka fermentowanego, więc istnieje również ogromny potencjał zbytu dla polskich produktów” — zaznaczył komisarz.

Zakłócenia po liberalizacji handlu

Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku Unia Europejska zliberalizowała handel z Ukrainą. W krajach sąsiadujących, w tym w Polsce, Bułgarii i Rumunii, pojawiły się wtedy zakłócenia na rynkach rolnych.

Hansen ocenił, że problem został rozwiązany przez pogłębioną i kompleksową umowę o wolnym handlu, która obowiązuje od listopada 2025 roku i przewiduje niższe kontyngenty.

„Zostały one jednak rozwiązane dzięki głębokiej i kompleksowej umowie o wolnym handlu (obowiązuje od listopada 2025 r.), która obecnie przewiduje znacznie niższe kontyngenty” — ocenił Hansen.

Obecnie Ukraina mierzy się z zagrożeniem dla swojego importu po rosyjskich atakach na porty na początku w czerwca. Według Ukraińskiej Konfederacji Rolniczej (UAK), cały eksport rudy żelaza i ponad 90 proc. ukraińskiej produkcji rolnej przechodzi przez porty obwodu odeskiego. Dochody ze sprzedaży produktów rolnych stanowią w warunkach wojny większość dochodów Ukrainy. W takim przypadku Kijów musiałby poszukać alternatywnych tras.

Spór o rynek wewnętrzny UE

Komisja Europejska uznaje, że jednostronne ograniczenia importowe stanowią zagrożenie dla funkcjonowania rynku wewnętrznego. Hansen argumentował, że polska produkcja rolno-spożywcza wymaga zarówno eksportu, jak i importu, a sprawne działanie rynku unijnego ma znaczenie dla całej Wspólnoty.

„Polacy nie zjedzą całej żywności, którą produkują; jest więc eksport i import. Sprawny rynek wewnętrzny jest siłą Unii” — powiedział komisarz.

Komisja Europejska deklaruje kontynuowanie rozmów z Polską w sprawie embarga na ukraińskie produkty rolne.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/komisja-europejska-naciska-na-polske-w-sprawie-odblokowania-importu-ukrainskich-produktow-rolnych/

#rolnictwo #rolnicy #Polska #ukraina #eurokolchoz #eurokomuna

9

Nowe informacje o wysadzeniu Nord Stream 2. Ważna rola ukraińskiej pornomodelkinczas.info

„The Times” ujawniło nowe informacje na temat wysadzenia rurociągu Nord Stream 2. Istotną rolę miała odgrywać 30-letnia ukraińska modelka o pseudonimie „Freya”. Przejęła ona inicjatywę zespołu sabotażystów w krytycznym momencie operacji.

Na łamach „The Times” opisano szczegóły operacji wysadzenia Nord Stream 2. Autorem jest Bojan Pancevski, dziennikarz zaangażowany w ustalanie szczegółów dotyczących wysadzenia rurociągu.

Z ustaleń Pancevskiego wynika, że w dniu, gdy podłożono ładunki wybuchowe, na morzu panowały bardzo trudne warunki. Były na tyle złe, że kapitan jachtu, na którym znajdowały się zaangażowane osoby zasugerował odwołanie misji.

Wówczas „Freya” sprzeciwiła się propozycji.

– Pozwólcie mi zrobić to samej, załatwię to szybko – miała powiedzieć pozostałym członkom grupy.

Ostatecznie pod wodę zeszła wraz ze swoim partnerem. Podłożyli ładunki i zniszczyli jedną z nitek ważnego rosyjskiego rurociągu.

Pancevski podkreślił, że „operację przeprowadzano w warunkach, które utrudniały zarówno zachowanie tajemnicy, jak i samo wykonanie zadania”. Ponadto sama akcja zakładała umieszczenie kilku ładunków w różnych lokalizacjach. Bomby miały wybuchnąć kilkanaście dni później.

„Freya” urodziła się w latach 80-tych w Kijowie. Była wychowywana głównie przez matkę. W młodości miała prowadzić „imprezowy tryb życia”.

Przez pewien czas pracowała jako modelka, znalazła się na okładce magazynu erotycznego. W tym samym czasie zaczęła też zajmować się nurkowaniem. Hobby przerodziło się w zajęcie zawodowe i została profesjonalnym nurkiem.

Gdy Rosja najechała Ukrainę, miała przebywać na wyjeździe ze znajomymi „na drugim końcu świata”. Mimo tego miała zdecydować się na powrót na Ukrainę, choć to brzmi raczej jak typowa propagandowa bajka. Tak jednak sprawę przedstawiono w „The Times”.

Po powrocie zajęła się organizacją pomocy humanitarnej i zbieraniem środków dla wojska. Ukraińskie służby miały same zgłosić się do niej, gdy poszukiwały osób o wyjątkowych zdolnościach.

„The Times” podał, że Ukraińcy wysłali nie jeden, ale dwa zespoły do wysadzania rurociągów. Pierwszy miał uderzyć w TurkStream na Morzu Czarnym i w nim służby miały pokładać wielkie nadzieje. Drugi wysłano do NordStream 2 na Morzu Bałtyckim.

Pierwsza operacja zakończyła się niepowodzeniem. Druga zaś się opóźniała. W efekcie Europa szukała winnych, Rosjanie oczekiwali śledztwa, a Ukraińcy się cieszyli.

http://nczas.info/2026/06/18/nowe-informacje-o-wysadzeniu-nord-stream-2-wazna-rola-ukrainskiej-pornomodelki/

#gazociag #nordstream #rosja #ukraina

5

Rosja oskarża Ukraińców o atak na autobus z białoruskimi dziećmikresy.pl

Rosyjskie władze wojskowe twierdzą, że ukraiński dron zaatakował jadąc w obwodzie briańskim autobus z dziećmi. Były to dzieci z Białorusi jadące do czarnomorskiego Gelendżyk.

Pierwsze informacje o autobusie z niepełnoletnimi trafionym przez dron nadeszły około godz. 10 czasu warszawskiego. Pojazd miał zostać zaatakowany, gdy znajdował się na drodze koło miejscowości Rudnia. Na skutek tego ataku zginęła jedna osoba, a osiem zostało rannych, twierdzi białoruska, państwowa agencja informacyjna BelTa. Wszyscy pozostali trafili do miasta Pocziep w obwodzie briańskim. Według RIA Nwosti zginęła dorosła kobieta. Wśród rannych jest sześcioro dzieci.

Zatakowany autobus poruszał się wraz z innym. W autobusach znajdowało się 41 dzieci: 28 uczniów z rzeczyckiej Szkoły Sportowej nr 2 dla Dzieci i Młodzieży, którzy jechali na obóz treningowy, oraz 13 dzieci uczęszczających do prywatnego studia tańca. Niektórym dzieciom towarzyszyli rodzice, a pozostałym osoby uprawnione do opieki, podała BelTa.

Strona ukraińska zaprzecza, by miała cokolwiek wspólnego z incydentem, twierdząc, że w jego trakcie ukraińskich dronów nie było nad obwodem briańskim.

„Uważamy takie doniesienia za kolejną prowokację informacyjną Kremla. Nie mogąc osiągnąć deklarowanych celów na polu walki i ponosząc znaczne straty, Federacja Rosyjska coraz częściej ucieka się do manipulacji informacjami i sfabrykowanych oskarżeń wobec Ukrainy” – oświadczył rzecznik Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy, zacytowany przez portal Zierkało.

„To ewidentnie kolejny nieludzki akt terrorystyczny. Już teraz, jeszcze przed rozpoczęciem śledztwa, jest jasne, że był to atak celowy. Operatorzy dronów wyraźnie widzą, gdzie atakują. To nie był pojazd wojskowy. To był autobus przewożący cywilów, w tym przypadku dzieci” – skomentował z kolei rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/rosja/rosja-oskarza-ukraincow-o-atak-na-autobus-z-bialoruskimi-dziecmi/

#bialorus #rosja #ukraina #dzieci #zbrodniewojenne

6

KURWA BEZCZELNOŚCI KOŃCA NIE MA - Wiceszef MON: Ukraińcy chcą, by Polska zmodernizowała MiGi przed ich przekazaniem Ukrainiekresy.pl

Wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski powiedział w RMF FM, że po stronie ukraińskiej nie ma obecnie zainteresowania przejęciem polskich MiG-ów-29 w obecnym stanie. Według niego Kijów chciałby, aby maszyny zostały najpierw dostosowane do współczesnych warunków pola walki, ale Warszawa nie chce finansować takiej modernizacji.

Zalewski został zapytany w Porannej rozmowie RMF FM, dlaczego Polska nie przekazała dotąd na Ukrainę myśliwców MiG-29. „Nie ma zainteresowania MiG-ami po stronie ukraińskiej” — powiedział w środę wiceminister obrony narodowej.

Wiceszef MON zaprzeczył też, by nieprzekazanie MiG-ów miało związek z zapowiedziami prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącymi odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego po decyzji o nazwaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imieniem „Bohaterów UPA”.

„Mam takie przekonanie, że Ukraińcy chcieliby, aby te MiG-i były dopasowane do takich bardziej nowoczesnych warunków bojowych. Natomiast, po naszej stronie w tym momencie nie ma zgody, byśmy ponosili za to koszty. Drugi powód jest taki, że przekazanie miało odbywać się w formie wzajemnej – i dzisiaj rozmawiamy na temat współpracy nad technologiami dronowymi. Te rozmowy nie zostały skonkludowane. One są bardziej po stronie przemysłu, a nie ministerstwa obrony. Nie szukałbym tutaj jakiegoś wielkiego problemu” — przekzał Zalewski.

Jednocześnie polityk skrytykował postawę prezydenta wobec Kijowa. Przekonywał, że to powód, dla którego Ukraina nie szuka sojusznika w Polsce. „Dlatego, że prezydent Nawrocki uważa, że dobrze zdobywa się głosy na budowaniu nastrojów antyukraińskich. To jest dla Polski bardzo szkodliwe” — ocenił w RMF FM.

Zalewski komentował także wypowiedzi Przemysława Czarnka, który mówił, że jeżeli Ukraina nie wycofa się z decyzji dotyczącej nazwy jednostki wojskowej, Polska powinna wstrzymać pomoc finansową i militarną dla Kijowa. „To w takim razie jak wyobraża sobie dalszą obronę Ukrainy? Jak sobie wyobraża obronę naszych interesów, które są dziś bronione na froncie rosyjsko-ukraińskim? Linia polskiego bezpieczeństwa to nie jest granica Polski i Ukrainy. To jest front rosyjsko-ukraiński” — powiedział wiceminister.

http://kresy.pl/wydarzenia/wiceszef-mon-ukraincy-chca-by-polska-zmodernizowala-migi-przed-ich-przekazaniem-ukrainie/

#Polska #ukraina #uzbrojenie

9

DeepState: Rosjanie zamieniają Konstantynówkę w ruinę. „Bitwa wciąż trwa”kresy.pl

We wtorek analitycy projektu DeepState ostrzegli, że sytuacja wokół Konstantynówki w obwodzie donieckim rozwija się według „najcięższego scenariusza”. Według ukraińskiego projektu monitorującego działania wojenne rosyjskie siły wyszły na obrzeża miasta z kilku kierunków, zwiększają presję i przenikają w głąb zabudowy.

„Sytuacja wokół Konstantynówki rozwija się według najcięższego scenariusza, ponieważ przeciwnik wyszedł dosłownie ze wszystkich stron na obrzeża miasta, wywiera aktywną presję i przenika w głąb miejscowości” — podał we wtorek DeepState. Analitycy wskazali, że rosyjska piechota jest odnotowywana od strony wschodniej, przez Nowodmytriwkę, a także stale od strony Berestka i Illiniwki.

Według DeepState po osiągnięciu potrzebnych rubieży Rosjanie stopniowo przechodzą do długotrwałego „pochłaniania miasta”. Projekt ocenił, że w działaniach wokół Konstantynówki częściowo widać powtórkę scenariusza Pokrowska. „Z jakiegoś powodu powtarzają się błędy związane z próbami chaotycznego oczyszczania miasta, podczas gdy przeciwnik ma przestrzeń do przesuwania się i w razie potrzeby zmienia swoje pozycje” — napisali analitycy.

DeepState powołał się na rozmowy z ukraińskimi żołnierzami, którzy mówią o dużej liczbie rosyjskiej piechoty. Według projektu jej skala jest niewspółmierna do zasobów, jakimi dysponują siły ukraińskie.

Analitycy twierdzą, że Rosjanie próbują wyjść na przesmyk w północnej części miasta i odciąć centralną oraz południową część Konstantynówki od normalnego zaopatrzenia. Według DeepState mogą próbować zrobić to przez fizyczne dotarcie piechoty w ten rejon, organizowanie zasadzek i koordynowanie pracy operatorów dronów w celu ustanowienia kontroli ogniowej. Projekt zaznaczył, że dynamikę rosyjskich postępów widać na mapie w postaci rozszerzającej się szarej strefy.

„Jednocześnie przeciwnik równa z ziemią samą miejscowość i zamienia ją w ciągłą ruinę, której wkrótce może już nie dać się utrzymać” — ostrzegł DeepState. Analitycy dodali, że Rosjanie, zachęceni postępami, publikują materiały przygotowywane przy pomocy sztucznej inteligencji, mające rzekomo pokazywać zdobycie miasta lub jego poszczególnych dzielnic.

Według DeepState osiąganie kolejnych rubieży skłania rosyjskie siły do zwiększania presji mimo bardzo dużych strat. „Warto jednak nie zapominać, że kacapy nie liczą się ze swoimi ludźmi, dlatego taka taktyka jest dla nich normą” — napisano w komunikacie. Projekt przypomniał, że podobnie było w Pokrowsku, gdzie Rosjanie stracili wielu żołnierzy, ale ostatecznie zdobyli miasto, a strona ukraińska również poniosła ogromne straty.

DeepState określił Konstantynówkę jako „bramę” do aglomeracji słowiańsko-kramatorskiej. Według analityków Rosjanie rozumieją jej znaczenie i uwzględniają je w dalszych planach ofensywnych. „Kiedy upadnie Konstantynówka, a to kwestia czasu, następna będzie Drużkiwka, która obecnie odgrywa nadzwyczaj ważną rolę logistyczną, a za nią Kramatorsk” — ocenili analitycy.

Projekt ostrzegł, że po ewentualnym przejęciu Konstantynówki przez Rosjan logistyka ukraińskich sił w tym rejonie „radykalnie się zmieni”, a poruszanie się stanie się znacznie trudniejsze. Według DeepState nawet przebywanie w Kramatorsku będzie wówczas wyjątkowo niebezpieczne z powodu rosyjskich operatorów dronów.

Analitycy wskazali też, że Rosjanie będą musieli otworzyć kolejną „bramę” do Słowiańska i Kramatorska. Wcześniej takim kierunkiem był Łyman, gdzie nadal trwa silna presja. Obecnie, według DeepState, Rosjanie mogą próbować zrobić to bardziej na południe, na odcinku od Mikołajiwki do Małyniwki, naciskając na brygady mające problemy między innymi z obsadą osobową.

„Bitwa o Konstantynówkę nadal trwa” — podsumował DeepState.

http://kresy.pl/wydarzenia/deepstate-rosjanie-zamieniaja-konstantynowke-w-ruine-bitwa-wciaz-trwa/

#rosja #ukraina #wojna

6

Międzynarodowy Sąd Arbitrażowy oddalił ukraińską skargę na Rosję w sprawie Mostu Krymskiegokresy.pl

Międzynarodowy Sąd Arbitrażowy w Hadze oddalił większość ukraińskich zarzutów wobec Rosji dotyczących kontroli nad Cieśniną Kerczeńską i budowy Mostu Krymskiego. Arbitrzy uznali jednak, że Moskwa naruszyła część przepisów prawa morskiego, ponieważ nie przeprowadziła właściwej oceny środowiskowej

W poniedziałek Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze ogłosił orzeczenie w sprawie wniesionej przez Ukrainę przeciwko Rosji po rozpoczęciu budowy Mostu Krymskiego przez Cieśninę Kerczeńską. Z orzeczenia trybunału oraz depeszy Reutersa wynika, że pięcioosobowy panel arbitrów odrzucił większość zarzutów Kijowa dotyczących rosyjskiej kontroli nad cieśniną, ale uznał, że Moskwa naruszyła część przepisów prawa morskiego.

Sprawa została wniesiona w 2016 roku, po tym jak Rosja rozpoczęła budowę 19-kilometrowej przeprawy łączącej Półwysep Tamański z anektowanym Krymem. Most Krymski stał się jedną z najważniejszych dróg dostępu na półwysep, wykorzystywaną do dostaw paliwa, żywności i innych produktów.

Może Cię zainteresować: Ukraińcy znów uderzyli w Most Krymski. Publikują nagranie ataku “unikalną metodą” [+VIDEO]

Naruszenie przepisów bez odszkodowań

Orzeczenie zapadło 22 kwietnia, ale zostało ogłoszone dopiero w poniedziałek zgodnie z procedurami sądu arbitrażowego. Trybunał uznał, że Ukraina nie wykazała zasadności większości twierdzeń dotyczących bezprawnego ustanowienia przez Rosję wyłącznej kontroli nad Cieśniną Kerczeńską.

Arbitrzy stwierdzili jednocześnie, że Rosja naruszyła przepisy prawa morskiego, ponieważ przy budowie Mostu Krymskiego nie przeprowadzono właściwej oceny oddziaływania inwestycji na środowisko. Trybunał nie przyznał jednak odszkodowania żadnej ze stron.

Decyzją arbitrów Ukraina i Rosja mają samodzielnie pokryć własne koszty prawne postępowania, które trwało 10 lat. Orzeczenie oznacza, że Kijów nie uzyskał potwierdzenia najdalej idących zarzutów dotyczących rosyjskiej kontroli nad cieśniną.

Spór po aneksji Krymu

Postępowanie przed Stałym Trybunałem Arbitrażowym było jednym z kilku sporów prawnych prowadzonych przez Ukrainę przed sądami i instytucjami międzynarodowymi po rosyjskiej aneksji Krymu w 2014 roku oraz po rozpoczęciu przez Moskwę pełnoskalowej inwazji w 2022 roku.

Most Krymski ma strategiczne znaczenie dla Rosji, ponieważ łączy terytorium Federacji Rosyjskiej z okupowanym półwyspem. Na Krymie znajduje się Sewastopol, historyczna baza rosyjskiej Floty Czarnomorskiej oraz ważny port handlowy.

Ukraińskie działania wokół dróg na Krym

Równolegle do sporów prawnych ukraińskie wojsko prowadzi działania wymierzone w rosyjskie drogi dostępu na Krym. Rosja korzysta z dwóch głównych tras: Mostu Krymskiego oraz drogi R-280, łączącej Rostów nad Donem z Krymem.

Most Krymski był celem ukraińskich ataków i został w dużym stopniu uszkodzony. Druga trasa, R-280, bywa określana jako „droga śmierci” z powodu regularnych ostrzałów rosyjskich konwojów wojskowych.

Dowódca ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych Robert „Madziar” Browdi mówił, że działania te są częścią szerszej strategii odizolowania okupowanego Krymu. „Stworzymy warunki, które uczynią niezwykle trudnym pozostaniem na Krymie, na tymczasowo okupowanych terytoriach lub korzystanie z dróg dostępowych” — mówił Robert „Madziar” Browdi, cytowany przez Reutersa.

Według Browdiego atakowanie rosyjskich ciężarówek poruszających się trasą R-280 jest obecnie „tak proste, jak strzelanie do kuropatw na otwartym polu” — dodał dowódca. Ocenił także, że w ciągu miesiąca Ukraina powinna uzyskać pełną kontrolę nad tą drogą.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/miedzynarodowy-sad-arbitrazowy-oddalil-ukrainska-skarge-na-rosje-w-sprawie-mostu-krymskiego/

#rosja #ukraina #krym

7

Lekarze z Ukrainy i Białorusi mają problem ze zdaniem egzaminu w Polsce. „System szkolenia jest bardziej postradziecki”nczas.info

Lekarze z Ukrainy i Białorusi mają problem ze zdaniem w Polsce Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego (LEW). Uprawnia on medyków z dyplomem uzyskanym poza Unią Europejską do leczenia w naszym kraju.

Jak podaje „Rzeczpospolita”, według danych Centrum Egzaminów Medycznych, do których dotarła gazeta, w bieżącym roku tylko 8,8 proc. Ukraińców i 31,5 proc. Białorusinów zdało LEW. Słaba zdawalność nie jest niczym niezwykłym, bowiem ten trend utrzymuje się od 2021 r., czyli od czasu utworzenia Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego.

Egzamin zdają lekarze, którzy chcą pracować w Polsce, ale dyplom uzyskali poza granicami UE. Podchodzą do niego także ci, którym wygaśnie warunkowe prawo wykonywania zawodu (PWZ).

Pierwsza w tym roku edycja egzaminu odbyła się 26 maja. Przystąpiło do niej 92 lekarzy z Białorusi, 89 z Ukrainy i 4 z Rosji oraz 28 Polaków, którzy dyplomy zdobyli poza granicami UE. Egzamin zdało 28 Białorusinów, 12 Ukraińców oraz 2 Polaków, wszyscy Rosjanie oblali. W sumie z 273 egzaminowanych pozytywny wynik uzyskało zaledwie 44. Mediana punktów wynosiła natomiast – dla Białorusinów – 107, dla Ukraińców – 99, a dla Polaków – 87.

Ukraińcy i Białorusini mogli otrzymać warunkowe prawo wykonywania zawodu w ramach trybów uproszczonych, przygotowanych przez resort zdrowia i obowiązujących od 2020 r. w związku z ogłoszoną pandemią. Pierwszy z nich zakładał przyznanie PWZ na okres 5 lat (wygaszony 24 października 2024 r.), a drugi wiązał się ze zgodą ministra zdrowia na pracę w określonym czasie i miejscu (ma zostać zlikwidowany wraz z końcem bieżącego roku – według resortowego projektu nowelizacji przepisów o kształceniu lekarzy).

– Jeśli chodzi o edukację lekarzy, mamy system bardzo mocno osadzony w tradycji niemieckiej – w pewnym sensie bardziej niemiecki niż ten funkcjonujący obecnie w samych Niemczech. To pruska szkoła ze wszystkimi jej zaletami i wadami – bardzo dokładna pod względem procedur, dokumentowania i spełniania określonych wymogów, bez miejsca na uznaniowość – zaznaczył koordynator działu kształcenia Centralnego Ośrodka Badań, Innowacji i Kształcenia Naczelnej Izby Lekarskiej, lekarz anestezjolog Damian Patecki. Jak mówił, każdego roku wyniki egzaminów są słabe. W jego ocenie jest to rezultat różnic w poziomie kształcenia i wiedzy.

– Ukraiński system szkolenia lekarzy jest bardziej postradziecki – zaznaczył Patecki.

Sam egzamin składa się z dwustu pytań testowych jednokrotnego wyboru. Aby go zdać, należy uzyskać co najmniej 60 proc. punktów.

Problemy z językiem polskim

Dla lekarzy, którzy uzyskali dyplom poza UE, istnieje także alternatywna ścieżka dla LEW – nostryfikacja. Jeżeli uczelnia medyczna stwierdzi różnice w programie, wówczas kieruje lekarza na egzamin nostryfikacyjny. Jednym z jego elementów jest także egzamin z języka polskiego.

W ostatnim czasie ujawniony został również problem językowy wśród lekarzy ze Wschodu, którzy uzyskali prawo wykonywania zawodu w ramach procedury uproszczonej. Od 1 maja okręgowe izby lekarskie, mimo nacisków resortu zdrowia, wygasiły prawo wykonywania zawodu 207 lekarzom spoza UE z powodu braku odpowiedniego certyfikatu potwierdzającego znajomość języka polskiego co najmniej na poziomie B1 (a więc „turystycznym”). Na jego zdobycie lekarze mieli dwa lata. Z kolei według danych Naczelnej Izby Lekarskiej, które uzyskała „Rzeczpospolita”, do 11 czerwca takich przypadków było już 441.

Najwięcej z nich wygasiły Dolnośląska Izba Lekarska – 129, Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie – 99, Warmińsko-Mazurska Izba Lekarska – 52 i Wielkopolska Izba Lekarska – 42.

Co więcej, według danych RMF FM, prawo wykonywania zawodu może stracić jeszcze ok. 800 lekarzy.

Kontrowersje budziły także naciski ze strony resortu zdrowia, by nie wygaszać zbyt wielu PWZ. Po tym, jak 11 czerwca prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę z wrzutką dotyczącą wydłużenia o rok terminu na przedłożenie odpowiedniego certyfikatu językowego przez lekarzy spoza UE, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski skierował do minister zdrowia pismo datowane na dzień następny.

Poprosił w nim „o wyjaśnienie treści Komunikatu Ministerstwa Zdrowia z 30 kwietnia 2026 r. (…), w którym zachęcano samorząd lekarski do nieprzestrzegania obowiązujących przepisów oraz dalszych działań Ministerstwa Zdrowia polegających na złożeniu przez Ministerstwo Zdrowia zawiadomienia o popełnieniu przez lekarski samorząd zawodowy przestępstwa”.

Przypomnijmy, że na początku czerwca Michał Dobrołowicz z RMF FM informował, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie zażądała od Naczelnej Izby Lekarskiej wyjaśnień dotyczących odbierania PWZ obywatelom Ukrainy, którzy nie znają języka polskiego.

http://nczas.info/2026/06/16/lekarze-z-ukrainy-i-bialorusi-maja-problem-ze-zdaniem-egzaminu-w-polsce-system-szkolenia-jest-bardziej-postradziecki/

#Polska #bialorus #ukraina #lekarze #medycyna

8

To sensacyjne doniesienia, które budzą ogromne emocje! Okazuje się, że na rynek trafiła informacja o gigantycznym zakupie paliwa przez Ukrainę – mowa o 2,5 miliarda litrów benzyny i oleju napędowego. Co najbardziej zaskakuje w tym zestawieniu, to cena jednostkowa, która oscyluje w granicach 2,80 zł za litr. Czy to możliwe, by taka skala transakcji była realizowana na tych warunkach? Sprawa wygląda na niezwykle kontrowersyjną i rzuca nowe światło na aktualne przepływy surowców. Warto przyjrzeć się bliżej tym liczbom, bo skala robi wrażenie.

http://www.facebook.com/reel/1334693688608185

#Polska #ukraina #ukrofilia

11

Czemu pisowscy funkcjonariusze to sobie robią?

#polityka #ukraina

18

#gdynia #kaszubski #polska i... #ukraina

Podobno jakieś konsultacje społeczną są, by wprowadzić tablice dwujęzyczne. Ciekawe, ze sprawę promuje jakiś Ukrainiec. Tyle pytań się nasuwa, nie?

10

Polska chce zwrotu za broń przekazaną Ukrainie. Niemcy chcą oddać pieniądze Kijowowikresy.pl

Polska domaga się pełnego zwrotu około 2 mld zł za broń przekazaną Ukrainie z Europejskiego Funduszu na rzecz Pokoju – podało RMF FM. Niemcy chcą natomiast, aby odblokowane przez Węgry 6,6 mld euro zostało przeznaczone na dalsze wsparcie Kijowa.

Polska i Niemcy różnią się w sprawie podziału 6,6 mld euro z Europejskiego Funduszu na rzecz Pokoju, które po odblokowaniu przez Węgry znajdują się na koncie Brukseli – podało RMF FM. Warszawa chce pełnego zwrotu około 2 mld zł, czyli 450 mln euro, za broń przekazaną Ukrainie. Berlin opowiada się za przeznaczeniem odblokowanych środków na dalszą pomoc dla Kijowa.

Stanowisko Polski przedstawił wiceszef MON Cezary Tomczyk w rozmowie z RMF FM. Jak zaznaczył, Warszawa zamierza walczyć o pełną refundację.

„Te pieniądze, to są nasze pieniądze” – powiedział Tomczyk. Dodał, że „w praktyce mniej tych pieniędzy oznacza mniej pieniędzy na wojsko”.

Według RMF FM wszystkie państwa wydały w ramach funduszu łącznie 43 mld euro. Przy zwrocie na poziomie 40 proc. Bruksela powinna teoretycznie wypłacić około 13,5 mld euro. Dostępna pula wynosi jednak tylko 6,6 mld euro.

Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas zaproponowała podział tych środków w kilku kierunkach: częściową proporcjonalną refundację na poziomie 10 proc., wsparcie misji szkoleniowej ukraińskich wojsk oraz wspólne zakupy broni dla Ukrainy. Polska odrzuca taki plan, zarzucając Brukseli próbę „zmiany reguł w trakcie gry”.

Inne stanowisko prezentują Niemcy. Berlin uważa, że środki niewykorzystane początkowo na refundacje powinny zostać przeznaczone na dalszą pomoc Ukrainie. Takie stanowisko przedstawił wiceminister obrony RFN Sebastian Hartmann podczas spotkania unijnych ministrów obrony w Nikozji.

„Hartmann jasno zaapelował do partnerów, że wszystkie niewykorzystane początkowo spłaty z funduszu powinny mimo wszystko zostać przeznaczone na wsparcie Ukrainy. Europejski Fundusz na rzecz Pokoju został zaprojektowany jako mechanizm solidarności” – podano na stronie niemieckiego ministerstwa obrony.

Unijny dyplomata cytowany przez RMF FM zwrócił uwagę, że Niemcy w tym roku mają wydać na Ukrainę 11,5 mld euro, dlatego zwrot kilkuset milionów euro nie ma dla Berlina dużego znaczenia. Inaczej patrzą na to państwa, które przekazywały broń na początku wojny rosyjsko-ukraińskiej.

„Kraje, które jako pierwsze przekazywały broń jak na przykład Polska czy Słowacja i których donacje już zostały rozliczone i są przeznaczone do wypłaty, nie chcą się zgodzić na to, żeby zmniejszyć im wypłaty, a tego chcą kraje, które zaczęły później przekazywać wsparcie jak Niemcy” – powiedział polski dyplomata.

Stanowisko zbliżone do Niemiec mają prezentować państwa skandynawskie. Francja ma być bliższa planowi Kallas, ale chce, aby wspólne zakupy dotyczyły sprzętu europejskiego. Paryż sprzeciwił się pierwotnemu pomysłowi zakupów broni dla Ukrainy w USA w ramach mechanizmu PURL.

Polskę popiera Słowacja, która jako pierwsza zapowiedziała, że będzie domagała się pełnego zwrotu za przekazaną Ukrainie broń. Sprawa ma być teraz omawiana na poziomie technicznym, a następnie trafić pod obrady ambasadorów.

http://kresy.pl/wydarzenia/polska-chce-zwrotu-za-bron-przekazana-ukrainie-niemcy-chca-oddac-pieniadze-kijowowi/

#Polska #niemcy #ukraina #pieniadze

13

#anglosasi #polska #ukraina

Powiem wam jedno - to wszystko to anglosaska ustawka. Najpierw chodzi aby wydoić Polskę i za naszą kasę krwią Ukraińców wojnę prowadzić a teraz etap szczucia kolonialnego. Typowe ustawki polityki kolonialnej - naszczutymi się łatwo rządzi. Do tego myśmy to sfinansowali a teraz powojenne pożytki popłyną gdzie indziej. Taki plan był od początku i POPIS posłusznie go realizował i dalej realizuje.

8

Pan Batyr po raz kolejny pokazał pisowska twarz slugow Ukrainy. Wielkie zapowiedzi o zabieraniu orderów a wyszedł śmierdzący pierd. Po prostu zwykły postkomunistyczny, ojkofobiczny strach, przed "opinia międzynarodowa". A mógł poprawić sobie PR jakimś neutralnym, nieznaczącym zagraniem typu zerwanie kontaktów miedzyprezydenckich i między gabinetowych do czasu oficjalnego odwołania decyzji o przypisaniu imienia UPA jednostce ukraińskiej i przeprosin. No ale skoro 60% Polaków to zgnili pseudointeligenci którzy klękają przed obcymi nacjami, a on jest prezydentem wszystkich Polaków to czemu się dziwić.

#batyr #ukraina #zelenski #nawrocki

8

#ukraina #ruskieonuce

Znowu ruski wywiad stoi za działaniem Ukraińca przeciw Polsce?

11