Medyk zeznawał na procesie Brauna. To on poprosił polityka o interwencję u Szumowskiego [VIDEO]x.com

http://x.com/Wlodek_Skalik/status/2095953053127983274

Minęły wakacje, więc proces Brauna wrócił na wokandę. W piątek, 4 września, odbyła się już jedenasta rozprawa. Przed sądem zeznawał medyk, który ujawnił, że prosił posła o interwencję.

Dwa z siedmiu zarzutów postawionych Braunowi dotyczą incydentu w Narodowym Instytucie Kardiologii z czasów ogłoszonej pandemii koronawirusa.

1 marca 2022 roku Braun interweniował m.in. ws. segregacji sanitarnej i przymusu covidowych szczepień. Dyrektorem w instytucie był minister zdrowia z początków ogłoszonej pandemii, Łukasz Szumowski. Posłowi zarzucono naruszenie nietykalności cielesnej oraz znieważenie Szumowskiego.

4 września przed sądem zeznawał medyk, który ujawnił, że był szykanowany za nieprzyjęcie w teorii dobrowolnej covidowej szczepionki.

Tajemnicą poliszynela jest, że wiele osób, by utrzymać pracę, załatwiało sobie „lewe” zaświadczenia o covidowych szczepieniach. Świadek przyznał, że też miał taką możliwość.

– Mogłem się zaszczepić na kartce papieru, mogłem to zrobić, oszukać. Natomiast miałem takie poczucie… mam gen wolności w sobie, którego podobno nie można wydłubać, i powiem panu, że czułem się wolny wtedy. Myślałem, że konstytucja broni mnie, że mam prawo. Mam prawo do własnej wolności – mówił przed sądem.

Ostatecznie się nie zaszczepił, przez co, wraz z kilkoma innymi niezaszczepionymi osobami, został z dnia na dzień wyrzucony z pracy. Po zwolnieniu szukał pomocy, zwracał się do izb lekarskich i prawników, lecz odmawiano mu obrony. – Po prostu nie mieliśmy gdzie pójść – wspominał.

Zwrócił się więc o pomoc do Grzegorza Brauna. – Zrobiliśmy tę interwencję poselską, która miała trwać 20 minut – powiedział.

– W związku z przebiegiem całych zdarzeń, pana dyrektora Szumowskiego, jego oporu, jakiegoś oportunizmu, niezrozumienia problemu, wręcz własnej jakiejś pychy, innego spojrzenia na ten problem (…) generalnie był bardzo zaskoczony, że ktoś miał odwagę z zespołu pielęgniarskiego panu ministrowi i dyrektorowi szpitala (zwrócić uwagę). Był bardzo zaskoczony moją postawą – podsumował medyk.

#szumowski #Braun #plandemia #szumowski #szczepienia

18

Elity w panice. Fenomen Brauna rozsadza układ III RPnczas.info

Zdjęcie

W polskiej debacie publicznej od miesięcy narasta fenomen, którego nikt z głównego nurtu nie potrafił przewidzieć, a tym bardziej skontrolować. Grzegorz Braun, europoseł, lider Konfederacji Korony Polskiej, człowiek, którego jeszcze niedawno traktowano jako ekscentryczną ciekawostkę sejmowych galerii, stał się jednym z najpoważniejszych graczy na scenie politycznej. Sondaże systematycznie pokazują dwucyfrowe poparcie dla jego formacji, a elektorat, który kiedyś bezrefleksyjnie głosował na PiS czy KO, coraz częściej odwraca się właśnie w stronę Brauna. I właśnie ten fakt wywołuje wśród elit – zarówno tych spod znaku PiS, jak i tych skupionych wokół Donalda Tuska oraz w otoczeniu prezydenckim – prawdziwą panikę.

Elity nie krytykują Brauna w ramach intelektualnej czy politycznej debaty. One się go boją. Boją się utraty monopolu na narrację, boją się utraty wyborców, boją się wreszcie realnej zmiany układu władzy. Dlatego zamiast argumentów używają strachu. Straszą Braunem, straszą „braunizacją”, straszą katastrofą międzynarodową, straszą Putinem, straszą izolacją Polski. A w centrum tej operacji zastraszania znajdują się wypowiedzi trzech kluczowych postaci polskiej polityki: Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Boguckiego reprezentującego prezydenta Karola Nawrockiego i Donalda Tuska.

„Naczelnik” w panice

Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości, człowiek, który przez lata budował wizerunek niekwestionowanego lidera polskiej prawicy, zareagował na wzrost popularności Brauna w sposób, który zdradza panikę. W kolejnych wystąpieniach publicznie odcina się od europosła w sposób ostentacyjny, wręcz demonstracyjny. „Braun jest poza granicami cywilizacji” – mówił Kaczyński, nawiązując do wypowiedzi dotyczących komór gazowych w Auschwitz. „Od momentu, w którym zakwestionował te komory gazowe” – tłumaczył, starając się przedstawić Brauna jako postać całkowicie wykluczoną ze sfery poważnej polityki. W innym miejscu prezes PiS stwierdzał wprost: „O żadnych sojuszach z Braunem nie ma mowy. Kto chce zawierać albo głosować na Brauna, to głosuje w gruncie rzeczy na Tuska. To głosuje na Putina. Taka jest prawda”. I dalej: „To jest droga donikąd, droga do nieszczęścia dla Polski, skrajnego nieszczęścia”. Kaczyński podkreślał, że sojusz z Braunem byłby „jak sojusz z Putinem”, a sam europoseł „dalece przekroczył te granice, które są nieprzekraczalne dla polityków w naszej sferze cywilizacyjnej”. W wywiadzie dla Wirtualnej Polski poszedł jeszcze dalej: nazwał Brauna „bardzo niebezpiecznym” i zadeklarował, że nawet za cenę utraty władzy nie wejdzie z nim w koalicję. „To, co robi Braun, to nie jest normalna część życia publicznego i nie ma o czym rozmawiać” – mówił. Przypominał koalicję z Samoobroną Andrzeja Leppera, stwierdzając ironicznie, że „w porównaniu z dzisiejszym Braunem to była cywilizowana partia, zgoła przedstawiciele salonów”. Wreszcie w jednym z wywiadów telewizyjnych Kaczyński stwierdził, że „na prawdo od Brauna jest tylko piekło”.

Te słowa nie są zwykłą krytyką. To strategiczne straszenie. Kaczyński wie, że część jego tradycyjnego elektoratu – zwłaszcza na południu Polski, w środowiskach konserwatywnych i katolickich – coraz chętniej słucha Brauna. Prezes PiS boi się, że utrata tych wyborców uniemożliwi mu powrót do władzy. Dlatego buduje narrację, w której głosowanie na Brauna to w istocie głosowanie przeciwko Polsce, za Tuskiem i za Putinem. To klasyczny manewr: zamiast konkurować programowo, straszy się katastrofą. Elity PiS-owskie, które przez lata same używały retoryki suwerennościowej, a jednocześnie oddawały Polską niepodległość UE, nagle odkrywają, że ktoś inny mówi o niepodległości naprawdę i bez kompromisów. I właśnie dlatego Kaczyński musi publicznie demonstrować dystans – bo boi się, że w oczach części wyborców wygląda na miękkiego, na „junior partnera”, jak sam kiedyś nazywał innych.

Bogucki atakuje

Nie mniej agresywna wobec Brauna jest postawa Zbigniewa Boguckiego, szefa Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego. Bogucki jako przedstawiciel prezydenckiego ośrodka władzy porusza się w delikatnej przestrzeni między krytyką a pragmatyzmem. Z jednej strony komentując kontrowersyjne wypowiedzi Brauna dotyczące Holokaustu, stwierdził stanowczo: „To są wypowiedzi niedopuszczalne, skandaliczne. To są de facto wypowiedzi – bardzo mocno to powiem – antypolskie. To są wypowiedzi antypolskie, bo jeżeli umniejsza się zbrodnie niemieckie popełnione na Żydach, to równie dobrze można umniejszać zbrodnie niemieckie popełnione na Polakach i wszystkich innych narodowości. Nie ma na to ani zgody prezydenta Nawrockiego, ani nikogo z otoczenia prezydenta”.

Te słowa wpisują się w szerszą elitarną narrację: Braun szkodzi Polsce, bo podważa historyczną prawdę, a tym samym osłabia pozycję kraju na arenie międzynarodowej. Bogucki, podobnie jak Kaczyński, używa argumentu „antypolskości” – klasycznego narzędzia straszenia, które ma zmobilizować opinię publiczną przeciwko „niebezpiecznemu” politykowi.

Z drugiej jednak strony Bogucki wykazuje pewną ostrożność, która również zdradza niepokój elit. W programie „Tłit” Wirtualnej Polski mówił: „Grzegorz Braun jest jednym z liderów siły politycznej, która – przynajmniej wedle sondaży – ma dzisiaj pewne znaczenie”. Podkreślał, że „prezydent nie jest zwolennikiem wykluczania kogoś tylko dlatego, że nie podoba się mainstreamowi”. I dodawał: „Wśród wyborców Grzegorza Brauna są ludzie, którzy głęboko w sercu niosą Polskę i nie podzielają wszystkich jego zapatrywań”. Pytanie, które postawił, było znamienne: „Czy kategorycznie, z góry, mamy wykluczyć w ogóle jakiekolwiek rozmowy, czy jakąkolwiek próbę wysłuchania jakichś racji? Jakaż to demokracja, w której ktoś jest zupełnie wykluczony?”.

Ta dwuznaczność jest charakterystyczna dla elit, które boją się Brauna, ale jednocześnie obawiają się, że całkowite wykluczenie go może jeszcze bardziej wzmocnić jego pozycję wśród rozczarowanych wyborców. Bogucki, reprezentując prezydencki ośrodek, balansuje między potępieniem a otwartością – bo wie, że w demokracji nie da się po prostu zamknąć drzwi przed rosnącą siłą polityczną. A strach przed tą siłą jest realny: elity obawiają się, że Braun może stać się języczkiem u wagi w przyszłym układzie parlamentarnym.

Tusk gra fałszywą kartą

Donald Tusk, premier i lider Koalicji Obywatelskiej, reaguje na fenomen Brauna w sposób, który łączy moralne oburzenie z zimną kalkulacją polityczną. Po głośnych wypowiedziach europosła dotyczących Auschwitz, Tusk stwierdził wprost: „To jest hańba. Musimy zrobić wszystko, żeby nikomu na świecie Polska nie kojarzyła się z takimi ludźmi, z takimi twarzami i z takimi działaniami”. Apelował do służb, by działały „twardo i zdecydowanie”, nie zważając na pozycję osób łamiących prawo. Zwracał się także do ówczesnego rezydenta Andrzeja Dudy i Jarosława Kaczyńskiego, by „nie kokietowali, nie współgrali z tą paskudną atmosferą, jaką wytwarzają ludzie typu Braun czy Bąkiewicz”.

Tusk straszy więc nie tylko „hańbą”, ale i międzynarodową izolacją Polski. W jego narracji Braun to zagrożenie dla wizerunku kraju, dla relacji z Zachodem, dla bezpieczeństwa. Jednocześnie Tusk umiejętnie wykorzystuje strach przed Braunem przeciwko Kaczyńskiemu. Kiedy prezes PiS publicznie deklarował, że „nigdy z Braunem”, Tusk skomentował to na platformie X słowami: „Deklaracja Kaczyńskiego, że »nigdy z Braunem«, brzmi obiecująco i racjonalnie. Szkoda, że nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Bez Brauna Kaczyński nie ma żadnych szans na zdobycie władzy, a dla władzy, jak wiadomo, jest gotów poświęcić wszystko”.

To typowy manewr polityczny. Tusk nie tylko potępia Brauna, ale jednocześnie straszy wyborców wizją, w której Kaczyński i tak będzie musiał się z nim dogadać. W ten sposób elity lewackie używają Brauna jako straszaka w obie strony: przeciwko prawicy i przeciwko PiS. Strach przed „dojściem Brauna do władzy” staje się narzędziem mobilizacji własnego elektoratu. Tusk wie, że im bardziej straszy „braunizacją”, tym łatwiej mu utrzymać spójność koalicji rządzącej i odwrócić uwagę od własnych afer.

Strasząc, nabijają poparcie

Mechanizm działania elit jest w tym przypadku klasyczny. Zamiast zmierzyć się z przyczynami popularności Brauna – rozczarowaniem polityką głównego nurtu, poczuciem utraty suwerenności, sprzeciwem wobec unijnych dyktatów, obroną tradycyjnych wartości – elity wybierają straszenie. Kaczyński straszy Putinem i nieszczęściem Polski. Bogucki straszy „antypolskimi” wypowiedziami, które rzekomo osłabiają rację stanu. Tusk straszy hańbą i izolacją międzynarodową. W tle mediów głównego nurtu pojawiają się kolejne teksty o „koszmarze PiS”, o „atucie Tuska”, o „zagrożeniu dla demokracji”. Elity tworzą atmosferę, w której samo istnienie Brauna ma być wystarczającym powodem, by głosować na „bezpieczne” opcje.

To oczywiście strach przed utratą kontroli. Bo Braun nie jest produktem salonu. Nie jest człowiekiem, którego da się zaprosić na kolację do Brukseli czy Waszyngtonu i uciszyć kompromisem. On mówi rzeczy, które elity uznały za nieprzyzwoite, a które rosnąca część społeczeństwa uznaje za oczywiste. Warto zauważyć, że ten strach jest ponadpartyjny. Zarówno PiS-owskie, jak i lewicowo-liberalne elity zgodnie uznają Brauna za zagrożenie. To rzadka zgoda, która tylko potwierdza, jak bardzo boją się utraty monopolu.

Jednocześnie przy pomocy tego agresywnego demonizowania elity oddają Braunowi wielką przysługę: robiąc z niego głównego oponenta, nabijają mu punkty, gdyż zmieniają główną oś politycznego podziału. Zaczyna ona przebiegać nie pomiędzy słabnącym PiS a słabnącym KO, tylko pomiędzy PiS i KO we wspólnym froncie a Braunem jako wspólnym wrogiem.

Gdyby Braun był jedynie marginalną postacią, nikt by się nim nie zajmował. Gdyby jego notowania spadały, elity milczałyby z politowaniem. Tymczasem im wyżej rośnie jego poparcie, tym głośniej brzmią ostrzeżenia. Kaczyński wyklucza sojusz nawet za cenę władzy – bo dobrze wie, że Braun nie będzie przystawką, którą będzie mógł połknąć. Tusk wskazuje, że bez Brauna Kaczyński nie wygra – bo boi się alternatywy, w której prawica się konsoliduje poza jego kontrolą. Bogucki potępia wypowiedzi jako antypolskie, ale jednocześnie nie wyklucza rozmów – bo boi się, że całkowite odcięcie może wzmocnić legitymację Brauna wśród wyborców i zaszkodzić reelekcji swojego szefa.

Ta panika elit ma głębsze podłoże. Grzegorz Braun symbolizuje coś, czego salony nie potrafią zaakceptować: powrót polityki opartej na zdecydowanych wartościach, bez oglądania się na poprawność i międzynarodowe opinie. Elity przyzwyczaiły się do tego, że debata toczy się w wąskich ramach – między skrajnie lewacką „europejskością” a prounijnym, czyli w gruncie rzeczy też lewackim „umiarkowanym konserwatyzmem”. Braun te ramy rozsadza. I właśnie dlatego straszenie możliwością jego dojścia do władzy stało się głównym zajęciem politycznym sezonu. Nie chodzi w nim o realną analizę programową. Chodzi o mobilizację strachu. Strachu przed utratą wpływów, przed zmianą języka debaty, przed tym, że wyborcy mogą wybrać kogoś, kto nie gra według reguł salonu.

Strach elit

W tej grze elity ujawniają swoją słabość. Im więcej mówią o rzekomym niebezpieczeństwie powodowanym przez Brauna, tym bardziej potwierdzają, że traktują go poważnie. Im częściej powtarzają, że sojusz z nim to katastrofa, tym wyraźniej widać, że boją się scenariusza, w którym to właśnie on może stać się decydującym graczem. Kaczyński, Bogucki i Tusk – każdy na swój sposób – razem uczestniczą w tej operacji zastraszania. Ich wypowiedzi nie są jedynie oceną polityczną. Są wyrazem lęku przed utratą kontroli nad polską polityką. A im głośniej straszą, tym bardziej ujawniają, że Grzegorz Braun przestał być marginalną postacią i stał się realnym wyzwaniem dla całego układu.

Elity boją się go nie dlatego, że jest niebezpieczny dla Polski. Boją się go dlatego, że jest niebezpieczny dla nich.

http://nczas.info/2026/09/05/elity-w-panice-fenomen-brauna-rozsadza-uklad-iii-rp/

#Braun

17

„Obowiązki” Polaków wobec Ukrainy i „wyzwolicielska” Armia Czerwona. Korona Brauna reaguje na wystąpienia na Westerplattex.com

http://x.com/GrzegorzBraun_/status/2095603001830600816

Zdjęcie

Polski poseł do Parlamentu Europejskiego Grzegorz Braun opublikował w mediach społecznościowych stanowisko Konfederacji Korony Polskiej ws. „skandalicznych wystąpień podczas obchodów 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej”. Chodzi o słowa prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz oraz premiera rządu warszawskiego Donalda Tuska.

„TU JEST POLSKA” – rozpoczął swój wpis Grzegorz Braun, a następnie opublikował stanowisko swojej partii.

„Westerplatte nie jest miejscem do manipulowania historią. Nie jest miejscem do budowania cudzych narodowych mitologii. I nie jest miejscem, z którego polskie władze mają pouczać Polaków, komu dzisiaj powinni oddawać swoją solidarność, pieniądze i bezpieczeństwo” – czytamy.

W stanowisku odniesiono się do słów prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz, wypowiedzianych 1 września na Westerplatte.

„1 września 1939 roku Niemcy napadły na Rzeczpospolitą Polską. 17 września drugi cios zadał Polsce Związek Sowiecki. To są fakty. I dokładnie o nich powinno się mówić 1 września na Westerplatte. Tymczasem prezydent polskiego miasta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz uznała za stosowne poświęcić część swojego wystąpienia blokadzie Leningradu. Mówiła o cierpieniu tamtejszej ludności cywilnej, głodzie i niemieckim oblężeniu. Dlaczego w miejscu, w którym polski żołnierz jako jeden z pierwszych stanął do walki przeciw niemieckiemu najeźdźcy, polska prezydent miasta prowadzi słuchaczy do Leningradu? A gdzie Katyń? Gdzie setki tysięcy Polaków wywożonych w głąb Związku Sowieckiego? Jeżeli na Westerplatte znajduje się czas na Leningrad, to jakim sposobem zabrakło centralnego miejsca dla Katynia?” – czytamy.

„Jeszcze bardziej skandaliczne są słowa o kobietach w «wyzwalanym przez Armię Czerwoną Gdańsku». Przypominamy, że w Gdańsku Armia Czerwona dokonywała gwałtów, rabunków i mordów. Sowieci represjonowali żołnierzy Armii Krajowej i polskich patriotów, przeprowadzali deportacje, demontowali zakłady przemysłowe i wprowadzali terror.

To jest fałszowanie polskiego doświadczenia wojny. I – w sensie moralnym – zdrada pamięci tych Polaków, którzy po sześciu latach niemieckiego terroru nie otrzymali wolnej Rzeczypospolitej, lecz kolejne dziesięciolecia sowieckiej dominacji” – oceniono.

Kwestia ukraińska

Konfederacja Korony Polskiej zwróciła także uwagę na słowa szefa rządu warszawskiego Donalda Tuska. „WESTERPLATTE NIE JEST TRYBUNĄ DLA POLITYKI UKRAIŃSKIEJ” – podkreślono.

„Podobny problem widzimy w wystąpieniu premiera Donalda Tuska. Premier z centralnego polskiego symbolu września 1939 roku uczynił narzędzie współczesnej polityki wobec Ukrainy. «Musimy dzisiaj pomóc przetrwać Ukrainie» – mówił premier, zestawiając sytuację dzisiejszej Ukrainy z samotnością Polski w 1939 roku i przywołując politykę monachijską. Konfederacja Korony Polskiej mówi jasno: nie ma zgody na przerabianie polskiej historii na propagandową przypowieść o Ukrainie” – czytamy.

„POLSKA W 1939 TO NIE UKRAINA W 2026

Polska nie była państwem budującym kult organizacji odpowiedzialnych za ludobójstwo obywateli państwa, które udzielało jej pomocy. Nie czciła sprawców mordujących ludność swojego sojusznika. Nie stawiała pomników ludziom odpowiedzialnym za eksterminację jego kobiet i dzieci. Tymczasem w relacjach polsko-ukraińskich istnieje historia, której Donald Tusk nie ma prawa wymazywać z Westerplatte. Jeszcze przed wybuchem wojny Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów współpracowała w różnych formach z hitlerowskimi Niemcami. Ukraińscy nacjonaliści widzieli w III Rzeszy potencjalnego sojusznika w walce przeciw państwu polskiemu. We wrześniu i październiku 1939 roku dochodziło również do mordów na polskich cywilach, uchodźcach i żołnierzach. W 1941 roku radykalny nurt OUN przyjął elementy wprost zaczerpnięte z nazizmu: zasadę jednego narodu, jednej partii i jednego wodza, faszystowski salut oraz ideologię zawierającą elementy rasistowskie i antysemickie. Z tego środowiska wyrosła później organizacja odpowiedzialna za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Dlatego premier Rzeczypospolitej, zanim z Westerplatte zacznie nauczać Polaków o obowiązkach wobec Ukrainy, powinien najpierw powiedzieć władzom Ukrainy: nie będzie polsko-ukraińskiego pojednania z Banderą i UPA na pomnikach” – wskazano.

„Nie pozwolimy wymazać żadnego z tych faktów”

„WESTERPLATTE NIE MOŻE SŁUŻYĆ DO WYMIANY POLSKIEJ PAMIĘCI NA EUROPEJSKĄ NARRACJĘ

Konfederacja Korony Polskiej sprzeciwia się konsekwentnemu przekształcaniu polskiej pamięci historycznej w bezkształtną opowieść o «ofiarach wojny», «cierpieniu wszystkich narodów» i kolejnych aktualnych celach politycznych. Wojna nie przyszła sama. Miała sprawców. 1 września przyszedł niemiecki najeźdźca. 17 września przyszedł najeźdźca sowiecki. Polacy byli mordowani przez Niemców. Polacy byli mordowani przez Sowietów. Polacy byli mordowani przez ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA. Nie pozwolimy wymazać żadnego z tych faktów dlatego, że dziś są dla któregoś rządu dyplomatycznie niewygodne” – oświadczono.

„WESTERPLATTE JEST POLSKIE.

KATYŃ JEST POLSKĄ RANĄ.

WOŁYŃ JEST POLSKĄ RANĄ.

PAMIĘĆ O OFIARACH NIE JEST WALUTĄ W POLITYCE ZAGRANICZNEJ” – podkreślono na koniec.

Pod dokumentem podpisał się Komitet Polityczny Konfederacji Korony Polskiej.

http://nczas.info/2026/09/04/obowiazki-polakow-wobec-ukrainy-i-wyzwolicielska-armia-czerwona-korona-brauna-reaguje-na-wystapienia-na-westerplatte/

#braun #iiiwojnaswiatowa #iiws #niemcy #rosja #ukraina #Polska #konfederacjakoronypolskiej

16

Rozdawnictwo dla Ukrainy. Braun bez ogródek: „To jest zdrada narodowa” [VIDEO]x.com

Zdjęcie

http://x.com/GrzegorzBraun_/status/2094391287851995445

„To jest zdrada narodowa i kryminał” – napisał na X Grzegorz Braun, udostępniając swoją wypowiedź potępiającą przekazywanie naszych środków przez państwowe i samorządowe instytucje na rzecz Ukrainy.

Braun stwierdził, że „przekazywanie tego czy owego przez władze centralne i władze lokalne” jest „zdradą narodową”.

– Bo to proszę państwa nie tylko czołgi, ale też i ambulanse medyczne, karetki pogotowia i samochody straży pożarnej i jakieś tam środki lokomocji cywilne „przekazywane” – powiedział Grzegorz Braun.

– Wyobraźcie sobie państwo, gdyby tak w Polsce ktoś, jakiś wójt, burmistrz, sołtys, gdyby tak zaczął „przekazywać” to czy owo do sąsiednich albo dalej położonych gmin. Albo gdyby tak wojewoda zaczął np. inwestować w szpitalnictwo albo też w rozwój komunikacji, ale w sąsiednim województwie. To byłoby ewidentne przekroczenie uprawnień, niedopełnienie obowiązków – kontynuował Braun.

– To byłby po prostu kryminał – podkreślił.

– Ale kiedy czyni to rząd, pod auspicjami kolejnych prezydentów, kiedy robią to władze wojewódzkie na rzecz miast, regionów władz ukraińskich, no to jest to przedstawiane jako jakaś piękna, chlubna rzekomo akcja charytatywna – podsumował Grzegorz Braun

http://nczas.info/2026/08/31/rozdawnictwo-dla-ukrainy-braun-bez-ogrodek-to-jest-zdrada-narodowa-video/

#braun #Polska #ukraina #zdrajcy #zdrajcypolski

18

„Koparka” stchórzyła! Kolejna odsłona największego procesu politycznego III RPnczas.info

Zdjęcie

W czerwcu mieliśmy kolejne dwa terminy w procesie przeciw polskiemu posłowi do Euro-Kołchozu i przewodniczącemu Konfederacji Korony Polskiej Grzegorzowi Braunowi. Wszyscy oczekiwali, że w sądzie w końcu pojawi się „poszkodowana”, czyli słynna „koparka-agresorka” Magdalena Gudzińska-Adamczyk, która zaatakowała oskarżonego podczas słynnego „incydentu chanukowego” w Sejmie.

Czekaliśmy, czekaliśmy i się nie doczekaliśmy. Sędzia Marcin Brzostko już na początku rozprawy przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Praga Południe w dniu 19 czerwca tego roku ogłosił stronom i zgromadzonym dziennikarzom i publiczności, że pani Magdalena w sądzie warszawskim nie pojawi się. Nie będzie zeznawać ani na tym posiedzeniu, ani na żadnym innym. Taką decyzję sąd podjął już wcześniej, a zakomunikował właśnie na czerwcowym posiedzeniu. Dlaczego tak się stało?

O tym dowiedzieli się tylko oskarżony, pełnomocnicy stron oraz osoby zaufane, wskazane przez oskarżonego. Sędzia utajnił tę część posiedzenia, w którym odczytano uzasadnienie dla wyłączenia przesłuchania przed sądem nadesłane do sądu przez pełnomocnika pani Gudzińskiej-Adamczyk. Wiemy tylko tyle, że uzasadnieniem dla tej bardzo dziwnej i niespotykanej decyzji sądu były względy zdrowotne samej zainteresowanej.

Kwestię niedoszłych zeznań sławetnej lekarski skomentował sam Grzegorz Braun jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy. „Pełnomocnik mojej fałszywej oskarżycielki – mówił przed budynkiem sądu – która wezwana była po raz kolejny na dzień dzisiejszy do złożenia zeznań, przysłał do sądu pismo, w którym stwierdza, że ta pani nie może stawić się w sądzie”.

Grzegorz Braun przy okazji nie szczędził uszczypliwych uwag pod adresem prokuratury, której zarzucił, że trzyma się „kanonicznej wersji »Gazety Wyborczej«”. „Prokurator najwyraźniej nie mógł, nie chciał, a może chciał i nawet sprawdził, ale zdecydował się na przyjęcie oficjalnej wykładni redakcji »Gazety Wyborczej«”.

Adwokat „poszkodowanej” miał argumentować w swoim piśmie, że fakt zeznawania w sądzie mógłby doprowadzić do wstrząsu psychicznego pani Magdaleny, która być może nie mogłaby znieść konfrontacji przed sądem i sama perspektywa stanięcia twarzą w twarz z Grzegorzem Braunem mogłaby wywołać u niej ogromny stres i rozstrój nerwowy.

Co tu dużo ukrywać: jest ogromnie dziwne i niespotykane, że sąd w osobie sędziego Brzostko podzielił te obawy i zgodził się na tak wyjątkowe potraktowanie świadka. Tym bardziej że już wcześniej rozważano, że świadek mogłaby zeznawać w trybie wideokonferencji, przebywając w oddzielnym pomieszczeniu, tak by nie musiałaby być narażona na przykre dla niej skutki bezpośredniego – jak można domniemywać – zetknięcia się na sali sądowej z posłem Grzegorzem Braunem.

Tak więc do konfrontacji zeznań nie doszło i już pewnie nie dojdzie. Szkoda. Taka konfrontacja i wzięcie sławetnej „koparki” w krzyżowy ogień pytań przez obrońców, jak i samego oskarżonego, byłaby przecież nie lada gratką. Zapis wideo ze sławetnego wydarzenia w korytarzu sejmowym w grudniu 2023 roku przecież jasno pokazywał, że stroną agresywną była raczej pani Magdalena, więc jej zeznania musiałyby być bardzo ciekawe. No ale zapewne właśnie tego najbardziej obawiała się warszawska lekarka, a przy okazji aktywna i prominentna – jak się okazało – działaczka warszawskiej żydowskiej gminy wyznaniowej.

„Pijak znowu ucieka”

Zamiast więc zeznań pani „koparki-agresorki” mieliśmy w sądzie przesłuchanie innej ciekawej postaci, a mianowicie byłego Ministra Zdrowia z czasów rządów Zjednoczonej Prawicy, czyli kolejnego lekarza – profesora Łukasza Szumowskiego. Znalazł się on w sadzie na okoliczność interwencji poselskiej posła Brauna, która miała miejsce w Narodowym Instytucie Kardiologii w warszawskim Aninie.

Szumowski po tym, jak złożył dymisję z funkcji ministra zdrowia, objął posadę dyrektora tej zasłużonej placówki. Interwencja poselska posła Brauna nastąpiła w wyniku informacji, jakie otrzymał on od pracowników Instytutu, że dyrektor Szumowski po prostu zwalnia pracowników, którzy w określonym czasie nie poddali się szczepieniom przeciw COVID-19.

Szumowski w trakcie przesłuchania potwierdził, że istotnie dochodziło do takich sytuacji. „W momencie, gdy nie byłem pewien, czy pracownicy poddali się szczepieniu, to wyciągałem konsekwencje. W kilkunastu przypadkach doszło do rozwiązania umowy o pracę…”. Obrońcy Grzegorza Brauna usiłowali uzyskać informację od świadka, czy ten był świadom występowania skutków ubocznych po szczepieniu przeciw Covid-19. „Takie skutki zawsze mogą występować – mówił Szumowski – ale korzyści jest więcej niż ryzyka”.

Najwięcej emocji wywołała jednak kwestia nadużywania alkoholu przez świadka. Ta bowiem kwestia była przyczyną, że relacje z interwencji posła w szpitalu obiegły wówczas cały polski internet. Jak mówił poseł Braun, w trakcie interwencji wyczuł woń alkoholu ze strony dyr. Szumowskiego. Kiedy zażądał przebadania się przez świadka alkomatem na obecność występowania alkoholu w wydychanym powietrzu, ten wyrwał się posłowi i opuścił gabinet dyrektora. „Łapać pijaka, pijak ucieka” – krzyczał za nim wówczas poseł Braun. Doszło wówczas nawet do fizycznego ataku na posła, któremu Szumowski bezceremonialnie przytrzasnął ramię drzwiami gabinetu. Przy okazji ucierpiał również asystent społeczny posła i przyszły poseł na Sejm RP Grzegorz Płaczek. Dyrektor Szumowski wytrącił mu bowiem z ręki telefon, którym pan Płaczek nagrywał przebieg całego zajścia.

Dlatego teraz poseł Braun zapytał w sądzie Łukasza Szumowskiego, czy tego dnia pił alkohol. „Czy świadek regularnie spożywa alkohol”? – pytał przewodniczący Konfederacji Korony Polskiej. Lukasz Szumowski unikał odpowiedzi na takie pytania: „To są pytania dotyczące mojego stanu zdrowia”. Sędzia je uchylał, twierdząc, że takie informacje nie mają wpływu na rozstrzygnięcie sądowe. Ostatecznie świadek Szumowski stwierdził, że nie nadużywa alkoholu, bo pełniąc tak odpowiedzialną funkcję nie mógłby sobie na to pozwolić. „Mam czerwoną skórę twarzy, ale to jest wynik alergii, a nie nadużywania alkoholu” – powiedział na koniec, co wywołało wesołość wśród publiczności. „Proszę o śmianie się w duchu, a nie na głos” – w swoim stylu komentował sędzia Brzostko.

„Zdążyłem, bo szybko biegam”

Drugim i ostatnim świadkiem, który był przesłuchiwany tego dnia, był mecenas Wojciech Nartowski. Tym razem chodziło „aferę choinkową”, czyli interwencję posła Brauna w budynku Sądu Okręgowego w Krakowie. Przypomnijmy, że Grzegorz Braun powiadomiony został o tym, że w holu budynku sądu członkowie stowarzyszeń sędziowskich „Iustitia” i „Temis” obstalowali specyficzną choinkę, na której wywieszone zostały „ozdoby” w postaci bombek, na których wymalowano takie hasła, jak „LGBT”, „Konstytucja” czy „prawa kobiet”. Poseł po prostu rzeczonego drapaka wpakował do najbliższego kosza na śmieci.

Okazało się w trakcie składania zeznań, że mecenas Nartowski był właśnie tym człowiekiem, który na wieść o czynie posła Brauna natychmiast udał się do gabinetu sędzi Stoces, która kierowała akcją dekorowania i ustawienia choinki. „Natychmiast pobiegłem do pokoju pani sędzi i powiedziałem jej, że poseł Braun zabrał naszą choinkę – mówił świadek Nartowski. – Co??? Sędzia była oburzona i razem pobiegliśmy na dziedziniec sądu, gdzie był już poseł Braun z naszą choinką”.

Ta wersja bardzo zdziwiła jednego z obrońców Grzegorza Brauna. Mecenas Raczkiewicz, powołując się doskonałą znajomość topografii budynku sądu, wyraził zdumienie, że świadek w tak krótkim czasie zdołał pokonać dystans z holu sądowego na parterze na trzecie piętro do gabinetu sędzi Stoces i z powrotem. „Zdążyłem, bo szybko biegam!” – odpowiedział wyraźnie dumny z siebie adwokat.

Ta sprawa obnażyła jak na dłoni szereg patologii związanych z funkcjonowaniem kasty prawniczej. Zadziwiającym zblatowaniem sędziów, prokuratorów i adwokatów skupionych w pół-formalnych stowarzyszeniach. Skrzykujących się wokół wątpliwych moralnie celów, jak zdobienie kontrowersyjnymi symbolami choinki i ustawianie jej w budynku sądu.

Na koniec Grzegorz Braun złożył zaskakujący wniosek o sprawdzenie, czy rzeczone drzewko posiadało… europejski certyfikat jakości. „No bo jak nie miało – mówił poseł Braun – to przecież jej umieszczenie w ogólnie dostępnej strefie w sądzie mogło stanowić zagrożenie dla zdrowia pracowników i interesantów w sądzie”.

W przerwie między zeznaniami sędzia Marcin Brzostko ogłosił swoje postanowienie co do niedopuszczenia do przewodu opinii biegłej powołanej przez prokuraturę pani Edyty Gawron. Wnioskowała o to obrona, gdyż bezstronność pani Gawron budziła wątpliwości, jako że ta jest członkiem żydowskiej loży B`nai–Birth. Sędzia jednak odrzucił ten wniosek.

http://nczas.info/2026/07/01/koparka-stchorzyla-kolejna-odslona-najwiekszego-procesu-politycznego-iii-rp/

#Polska #Polacy #braun #zydzi #chanuka #gasnicabrauna #gasnica #sad

15

„Piątka dla Ukraińców”. Braun przedstawił postulaty. „Należy natychmiast tę furtkę zamknąć, zatrzasnąć”nczas.info

Nie milkną echa uroczystości upamiętniającej ofiary ludobójstwa na Kresach zorganizowanej przez Stowarzyszenie Kresowian w Kędzierzynie-Koźlu, podczas której głos zabrał polski poseł do Parlamentu Europejskiego Grzegorz Braun. Lider Konfederacji Korony Polskiej przedstawił „piątkę dla Ukraińców”.

Podczas swojego wystąpienia w Kędzierzynie-Koźlu Braun przedstawił „piątkę dla Ukraińców”, którą w swoich mediach społecznościowych streścił przedstawiciel Korony Sławomir Ozdyk.

Punkt pierwszy dotyczył pośmiertnego uhonorowania ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego poprzez nadanie mu odesłanego przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego Orderu Orła Białego.

Drugi punkt to wstrzymanie wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Według Brauna „lotnisko Rzeszów-Jasionka powinno zostać poddane natychmiastowemu przeglądowi, remontowi, konserwacji”.

– Stop, dość. Ani jednej palety więcej, ani jednej sztuki broni, sztuki amunicji, ani jednego egzemplarza sprzętu ciężkiego, czy lekkiego, kołowego, czy lotniczego na Ukrainę. Ani tony, ani grama. Nie będziemy dłużej zbroić naszych wrogów. Banderowski reżim kijowski nie jest ani sojusznikiem, ani przyjacielem. Jest wrogiem narodu i państwa polskiego – powiedział polityk.

Punkt trzeci to przywrócenie penalizacji służby w obcej armii, „ze szczególnym uwzględnieniem armii ukraińskiej”. – Kto się tam zaciągnął, bo władza otworzyła tę furtkę, łamiąc uświęcone tradycją i podtrzymywaną przez zdrowy rozsądek zasadę, że polski obywatel nie może, nie powinien składać żadnych przysiąg wierności innym państwom i innym formacjom. Niektórzy z tego skorzystali. Bóg z nimi. Nie daj Bóg, żeby naród polski ponosił koszty leczenia, odszkodowań, rekompensat za te nieprzyjemności, które mogłyby tam ich spotkać. Należy natychmiast tę furtkę zamknąć, zatrzasnąć – powiedział Braun.

Czwarty punkt dotyczy wprowadzenia „lojalki antybanderowskiej”. Miałaby ona objąć „wszystkich Ukraińców, którzy przebywają, chcą przebywać na terytorium RP”.

– A tym bardziej dla tych, którzy występują z wnioskami o prawo pobytu, pracy, nie daj Boże skutecznie sięgają po obywatelstwo polskie. I tu – uwaga – wstecznie. Każdy przybysz z Ukrainy ma zadeklarować, że nie wyznaje i nie będzie promować i pochwalać zbrodniczej ideologii ukraińskiego nazizmu, banderyzmu – podkreślił Braun.

Ostatni punkt to ograniczenie szczególnych rozwiązań migracyjnych dla obywateli Ukrainy. – My tylko i aż uznamy niektóre akty prawne – na przykład nadania obywatelstwa, przyznania prawa do pobytu i pracy za nadane nieprawnie, a zatem niebyłe – zaznaczył polityk.

http://nczas.info/2026/06/29/piatka-dla-ukraincow-braun-przedstawil-postulaty-nalezy-natychmiast-te-furtke-zamknac-zatrzasnac/

#Braun #Polska #ukraincy

14

Proces Brauna. Główna oskarżycielka wyłączona z przesłuchania? „Skandal, piramidalna bzdura” [VIDEO]x.com

http://x.com/marek_skalski1/status/2070399931081179386

http://x.com/marek_skalski1/status/2070400482636394663

http://x.com/marek_skalski1/status/2070404441916817527

http://x.com/marek_skalski1/status/2070417376554648023

http://x.com/marek_skalski1/status/2070406150772625691

W warszawskim sądzie odbyła się kolejna rozprawa z udziałem Grzegorza Brauna. Głównym tematem rozprawy była dziś tzw. choinka LGBT. Natomiast Magdalena Gudzińska-Adamczyk złożyła wniosek o wyłączenie jej z przesłuchania w roli świadka, choć ona jest główną oskarżycielka w tym procesie.

Przed sądem Grzegorz Braun powiedział, że „cieszy się”, że może „uczestniczyć w działaniach, które są dobre i zbożne”.

– Z pożytkiem dla naszych rodaków Polaków. Dlatego, że tutaj, przed tym sądem, prawda wychodzi na jaw – powiedział Grzegorz Braun.

Wspomniał też o wniosku „głównej fałszywej oskarżycielki” Gudzińskiej-Adamczyk o to, by „w ogóle nie była przesłuchiwana w tej sprawie”. Zgromadzeni wówczas krzyczeli „skandal” i „hańba”.

– Jest niewątpliwie skandalem samo tak bezczelne złożenie takiego wniosku – ocenił lider KKP.

O wniosku szerzej mówił poseł Roman Fritz. We wniosku chodzi o wyłączenie Guzińskiej-Adamczyk z przesłuchiwania przez sąd, co Fritz określił mianem „skandalu”.

– Skandal w tym, że wniosek od głównej osoby oskarżającej o to, żeby ona w ogóle nie musiała zeznawać jako świadek, to jest absolutna, piramidalna bzdura – podkreślił Fritz.

Kwestia pojawiła się także w trakcie rozprawy.

– I co sąd decyduje w sprawie bezczelnego wniosku o odstąpienie od przesłuchania mojej głównej fałszywej oskarżycielki? – zapytał Braun.

– To już sygnalizowałem, jak to będzie na części niejawnej na poprzednim terminie. A dzisiaj to uszczegółowię po przesłuchaniu świadków – odpowiedział sąd.

Sędzia ostatecznie poinformował o powołaniu biegłego, który wyda opinię o stanie zdrowia psychicznego Gudzinskiej-Adamczyk.

Jeśli chodzi o rozprawę, dotyczyła ona głównie sprawy tzw. choinki LGBT. Zeznawała m.in. sędzia Beata Morawiec, była szefowa stowarzyszenia Themis. Zeznania były w formie zdalnej i miały miejsce problemy ze słyszalnością. Jak twierdziła podczas zeznań Morawiec, „bańki”, tj. bombki były „piękne”, ale nie pamięta, gdzie je kupowano ani jaka była wartość bombek i choinek.

Zarówno obrona Brauna jak i sam polityk próbowali ustalić, na jakiej podstawie sędzia Morawiec zarzuca Braunowi działanie z pobudek chuligańskich. Ostatecznie kobieta przyznała, że nigdy z Grzegorzem Braunem nie rozmawiała, a to z kolei oznacza, że nie może znać jego intencji.

http://nczas.info/2026/06/26/proces-brauna-glowna-oskarzycielka-wylaczona-z-przesluchania-skandal-piramidalna-bzdura-video/

#braun #sad #choinka #prawo

10

Braun pisze do Sikorskiego: „Oczekuję szybkiej i wyczerpującej odpowiedzi”nczas.info

Lider Konfederacji Korony Polskiej Grzegorz Braun wystosował list do Ministerstwa Spraw Zagranicznych ws. polskiego klasztoru w Jerozolimie. Chodzi o „powtarzające się akty nękania i agresji”.

„W związku z publikacjami prasowymi informującymi o powtarzających się w ostatnich tygodniach aktach nękania i agresji wobec polskiego klasztoru «Nowy Dom Polski» w Jerozolimie – placówki prowadzonej przez Siostry Elżbietanki, służącej również jako dom pielgrzyma – wyrażam głębokie oburzenie i najwyższe zaniepokojenie tymi incydentami” – oświadczył Braun w liście do ministra Radosława Sikorskiego.

Powołując się na doniesienia medialne europoseł wyjaśnił, że wspomniane incydenty obejmują m.in. „rzucanie w budynek klasztoru tłuczonych butelek, kamieni, psujących się produktów żywnościowych i worków wypełnionych wodą, a także plucie oraz kierowanie obelg i inne znieważanie polskich zakonnic” oraz przebywających w „Nowym Domu Polskim” pielgrzymów.

„Te skandaliczne działania, mające miejsce w żydowskiej dzielnicy Me’a She’arim, trwają od wielu lat, a ich nasilenie odnotowano szczególnie w okresie letnim 2023 roku oraz ponownie w ostatnich tygodniach. Stanowią one poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa polskich obywateli oraz naruszenie nietykalności polskiej instytucji religijnej o historycznym znaczeniu, której początki sięgają 1931 roku, a obecny jej budynek został poświęcony w 1941 roku” – wskazał Braun.

„Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Państwie Izrael słusznie potępiła te wydarzenia, określając je jako «nie do przyjęcia» i apelując o pociągnięcie sprawców do odpowiedzialności oraz o skuteczne zapobieganie przez państwo Izrael podobnym incydentom. Incydenty te, jak potwierdził rzecznik MSZ, trwają jednak od lat, co wskazuje na potrzebę podjęcia bardziej zdecydowanych i systemowych działań – na poziomie rządu RP” – zaznaczył lider Konfederacji Korony Polskiej.

Braun przypomniał też o zobowiązaniach Izraela, wynikających z Rezolucji Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych nr 181 (II) z 29 listopada 1947 r., przyjmującej Plan Podziału Palestyny.

„W Rozdziale I Planu, poświęconym miejscom świętym, budynkom i terenom sakralnym, postanowiono m. in., że istniejące prawa odnoszące się do miejsc świętych oraz budynków i terenów sakralnych nie mogą być unieważnione lub naruszone, a ich sakralny charakter musi być zachowany. Zakazane są wszelkie akty, które mogłyby umniejszyć ten charakter. Te postanowienia, mające na celu ochronę miejsc kultu religijnego niezależnie od statusu politycznego przyległych obszarów, pozostają aktualnym punktem odniesienia dla międzynarodowej ochrony wolności religijnej i dziedzictwa duchowego w regionie, szczególnie zaś – w samej Jerozolimie” – napisał.

Braun zwrócił się do Sikorskiego z prośbą o poinformowanie go, jakie środki polskie MSZ ma zamiar przedsięwziąć w reakcji na przytoczone zdarzenia – „w szczególności czy planowane jest wystosowanie formalnej noty protestacyjnej do władz izraelskich, żądanie przeprowadzenia rzetelnego śledztwa, ukarania winnych oraz zapewnienia stałej, skutecznej ochrony polskiej placówce zakonnej”.

„Ponadto proszę o wskazanie, w jaki sposób państwo polskie zamierza chronić polskie placówki o charakterze duchowym na terenie Ziemi Świętej, aby zapobiec podobnym incydentom w przyszłości – czy rozważane są działania dyplomatyczne, prawne lub instytucjonalne, w tym na forum Unii Europejskiej lub Organizacji Narodów Zjednoczonych, mające na celu systemowe zabezpieczenie polskich klasztorów, kościołów i innych obiektów sakralnych na terytorium historycznej Palestyny” – czytamy.

„Oczekuję szybkiej i wyczerpującej odpowiedzi oraz informacji o krokach podjętych przez Ministerstwo w tej sprawie” – zastrzegł Grzegorz Braun.

http://nczas.info/2026/06/21/braun-pisze-do-sikorskiego-oczekuje-szybkiej-i-wyczerpujacej-odpowiedzi/

#braun #sikorski #zydzi

15

Szumowski przed sądem w procesie Brauna. Przyznał, że zwalniał niezaszczepionych pracowników [VIDEO]nczas.info

W piątek przed stołecznym sądem rozpoczęła się kolejna odsłona procesu europosła i lidera Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Po raz kolejny nie stawiła się Magdalena Gudzińska-Adamczyk. Pojawił się natomiast były minister zdrowia Łukasz Szumowski.

W piątek w warszawskim sądzie Łukasz Szumowski stawił się w charakterze świadka w procesie przeciwko Grzegorzowi Braunowi. Jednym z wątków jest bowiem interwencja poselska w budynku Narodowego Instytutu Kardiologii – Państwowego Instytutu Badawczego z 2022 r. Wówczas poseł wszedł do placówki wraz z grupą osób, a następnie dotarł na spotkanie dyrekcji. Ówczesnym dyrektorem był Łukasz Szumowski, wcześniej minister zdrowia z okresu ogłoszonej pandemii.

Jednym z podnoszonych przez Szumowskiego wątków była leżąca na wierzchu dokumentacja medyczna pacjentów. W jego ocenie fakt, że interwencja była transmitowana na żywo, zagrażał bezpieczeństwu danych. Obrońca Brauna pytał, czy „napisy na tych aktach z danymi poufnymi chronionymi przez RODO” były na tyle duże, by poseł zdołał je odczytać.

Podczas rozprawy wywiązała się m.in. dyskusja na temat szczepień na Covid-19 i ówczesnej segregacji sanitarnej pracowników medycznych.

– W momencie, gdy nie byłem pewien czy (pracownicy Instytutu – przyp. red.) spełniają wymogi formalne, tak – byli odsuwani od obowiązków – mówił Szumowski.

– Jeżeli w okresie odsunięcia od obowiązków nie spełnili w końcu tych regulacji prawnych, które obowiązują medyków, to z tego, co pamiętam, chyba w końcu skończyło się rozwiązaniem umowy – dodał.

Pytany przez Brauna, czy jego pracownicy zostali postawieni przed alternatywą: albo się zaszczepią albo stracą pracę, Szumowski odparł, że w służbie zdrowia „taka alternatywa istnieje od wielu, wielu lat”. – Albo pracownicy się poddają szczepieniu WZW albo nie mogą pracować – dodał.

Lider Konfederacji Korony Polskiej nawiązał także do konstytucji, która zakazuje eksperymentów medycznych na ludziach bez ich zgody. „Nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody” – czytamy w art. 39.

– Zakazu eksperymentów medycznych, z tego, co rozumiem, nie ma, bo są prowadzone w całym kraju – wskazał Szumowski, zaznaczając, że ich prowadzenie regulują określone przepisy prawne.

Z kolei obrońca Brauna pytał, czy „nie było innej (niż szczepienia na Covid-19 – przyp. red.) metody, bo z jego informacji, według jego wiedzy wynika, że pracownicy zatrudnieni w tym czasie – chodzi tylko i wyłącznie o szczepionki covidowe – mogli stosować tzw. wymazy”. – Codzienny taki wymaz, dostarczany kierownikowi danej jednostki był równoznaczny z tym, że nie musiano dokonać tego szczepienia – dodał.

– Element ryzyka, jak świadek również wcześniej stwierdził, zawsze istnieje – świadek nawet dwa razy zbudował takie zadnie, odnoszące się do szczepień, że one zawsze są obciążone jakimś ryzykiem – to bardzo mnie ciekawi, jak świadek o tych ryzykach, jako lekarz w Narodowym Instytucie Kardiologii, informował pacjentów, personel, osoby sobie podległe i od siebie zależne? – pytał Braun. Sąd jednak to pytanie uchylił, ponieważ Szumowski, wydając zarządzenie, do którego polityk się odnosił, „nie działał jako lekarz”.

W innym momencie rozprawy Szumowski stwierdził, że „nie dyrektor ani nawet minister zdrowia dopuszcza produkty do obrotu na terenie Rzeczpospolitej”. Dodał też, że „nie jest rolą dyrektora ani ministra informowanie pacjentów o ujemnych skutkach danych terapii – czy to pastylek, czy aspiryny, czy szczepionki, czy czegokolwiek innego”.

Szumowski opisał też procedurę pozyskiwania oświadczeń o szczepieniu na Covid-19 od pracowników Instytutu.

– Ta procedura wyglądała dosyć standardowo. Rozporządzenie zostało zawieszone na stronach Instytutu, następnie kadry przyjmowały te oświadczenia o szczepieniu od pracowników (…) wiedzieliśmy kto nie złożył jeszcze – były prośby o złożenie, duża część osób nie złożyła z racji tego, że nie miała kiedy albo była na urlopie. Ten proces trwał dosyć długo – mówił Szumowski.

– A jak te prośby były wyrażane? – pytał Braun.

– Normalnie. Zwykle albo ustnie albo telefonicznie albo w momencie, gdy się taka osoba zgłaszała. Była to rozmowa pomiędzy działem kadr a personelem – odparł świadek.

– Myślę, że to jest dla wysokiego sądu istotne, że w trakcie tego przesłuchania ujawnił świadek swoją skłonność do matactwa przez dłuższą chwilę starając się wmówić wysokiemu sądowi i moim obrońcom i szerokiej publiczności, że pełniąc obowiązki dyrektora Narodowego Instytutu Kardiologii, nie pracował w jednostce budżetowej państwa – zwrócił uwagę Braun.

Podczas interwencji poselskiej z 2022 r. pojawił się także wątek badania alkomatem. Braun sugerował Szumowskiemu, by takie badanie wykonał.

Podczas rozprawy Braun pytał także Szumowskiego „w jakich ilościach, jak regularnie przyjmuje alkohol”. Sąd jednak pytanie uchylił, oceniając że nie ma to znaczenia dla rozstrzygnięcia.

Odnosząc się do badania alkomatem, Szumowski wskazał, że „oskarżony nie ma uprawnień takich, żeby nakazywać wykonywanie jakichkolwiek badań komukolwiek w Rzeczpospolitej, z tego co rozumiem i sposób tej tzw. prośby był – jak zwykle w oskarżonego wypowiedzi – insynuujący, sugerujący i obraźliwy”.

http://nczas.info/2026/06/19/szumowski-przed-sadem-w-procesie-brauna-przyznal-ze-zwalnial-niezaszczepionych-pracownikow-video/

#braun #szumowski #plandemia #szczepienia

11

Grzegorz Braun pozywa prokuraturę. Domaga się przeprosin i wpłaty na cele charytatywnenczas.info

Zdjęcie

Polski poseł do Parlamentu Europejskiego Grzegorz Braun wytoczył proces cywilny Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu. Zarzuca śledczym naruszenie jego dóbr osobistych. Polityk domaga się przeprosin oraz wpłaty na cel charytatywny.

Informację o złożeniu pozwu przez lidera Konfederacji Korony Polskiej ujawniła Wirtualna Polska, a doniesienia te oficjalnie potwierdził Sąd Okręgowy w Warszawie. Choć stroną pozwaną jest wrocławska prokuratura, roszczenie formalnie zostało skierowane przeciwko Skarbowi Państwa.

Braun oczekuje publicznych przeprosin oraz wpłacenia niedużej kwoty na rzecz wybranej organizacji charytatywnej. Zarzuty wobec śledczych koncentrują się na sposobie informowania opinii publicznej o toczącym się postępowaniu ws. aborterki Gizeli Jagielskiej.

Mecenas Magdalena Majkowska, pełnomocnik Brauna, wyjaśniła, że prokuratorski komunikat przedstawiał polityka jako osobę posiadającą status podejrzanego, zanim jeszcze doszło do formalnego ogłoszenia mu zarzutów.

– Można nie lubić Grzegorza Brauna, można krytykować jego poglądy itd., ale tutaj polityk doświadcza nagonki politycznej, mającej pokazać go jako przestępcę – komentuje mec. Majkowska.

Prokuratura do tej pory nie odniosła się publicznie do żądań pozwu. Wydała jedynie lakoniczny komunikat sprawa pozostaje w toku i nie wyznaczono jeszcze terminu pierwszej rozprawy

„Sprawa jest w toku, nie ma wyznaczonego terminu rozprawy. W dniu 18 maja 2026 r. wydano postanowienie o przekazaniu sprawy według właściwości do Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Postanowienie nie jest jeszcze prawomocne” – przekazało WP biuro informacji publicznej Sądu Okręgowego w Warszawie.

http://nczas.info/2026/06/11/grzegorz-braun-pozywa-prokurature-domaga-sie-przeprosin-i-wplaty-na-cele-charytatywne/

#braun #prokuratura #prawo #sadownictwo

16

#braun

Im więcej czasu upływa od tego co powiedział Braun a "saloon" go zjechał za to tym bardziej wychodzi na to, że miał rację. Wizjoner, człowiek który widzi więcej czy taki co myśli rosądnie?

Ile byśmy byli bogatsi jakbyśmy go posłuchali w sprawie pandemii, Ukrainy, klimatyzmu czy państwa które leży tam gdzie chce a ludzie boją się nawet źle o nim pomyśleć?

19

#braun

Braun wyprzedza zawsze epokę:

- z covidem miał rację

- z klimatystami miał rację

- z Ukrainą i służalczą postawą miał racje

- z Izraelem wychodzi, że też

17