Gorąco na procesie Grzegorza Brauna. Polityk wyrzucony z sali po pytaniu do prof. Grabowskiego [VIDEO]x.com

http://x.com/marek_skalski1/status/2103404678046204199

http://x.com/marek_skalski1/status/2103403943972012085

http://x.com/marek_skalski1/status/2103397518063317152

Zdjęcie

Gorący przebieg kolejnej rozprawy w procesie Grzegorza Brauna. Przed warszawskim sądem zeznawał prof. Jan Grabowski, historyk, którego antypolski wykład polityk przerwał w maju 2023 roku. Po serii niewygodnych pytań i zarzutach o brak warsztatu naukowego, sędzia podjął decyzję o usunięciu Brauna z sali rozpraw.

Piątkowe posiedzenie sądu od początku przebiegało w atmosferze dużego napięcia. Przed gmachem sądu pojawił się m.in. Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej”, który prowokował Brauna, a na sali rozpraw zasiadł wicenaczelny tej gazety, Jarosław Kurski.

Podczas procesu zeznawał Jan Grabowski, który występował w charakterze świadka i pokrzywdzonego. To jego wykład przerwał w maju 2023 roku Braun, za co usłyszał zarzuty.

„Wkroczyłem działając w stanie wyższej konieczności. Bo za wyższą konieczność uważam kładzenie kresu tego typu prowokacjom wobec narodu polskiego. Znany notorycznie z antypolskiej, łajdackiej kontrfaktycznej, historycznej propagandy osobnik (Grabowski – red.) zdecydował snuć narrację, w której jak zwykle w jego twórczości, Polscy patrioci zostali obsadzeni w roli czarnych charakterów. Ja temu przysłuchiwać się biernie nie zamierzam” – tłumaczył swoje postępowanie Braun.

Grabowski utrzymuje, że zachowanie polityka wywołało u niego głębokie poczucie zagrożenia. – Przez 33 lata mojej pracy nigdy coś takiego mnie nie spotkało – zeznawał.

Emocje sięgnęły zenity, gdy możliwość zadawania pytań Grabowskiemu otrzymał Braun. Polityk podważył naukową renomę prelegenta i przeszedł do formułowania rozbudowanego pytania, które miało zilustrować fałszowanie proporcji historycznych przez badacza.

– Chciałbym zapytać, skoro już Pan prezentuje się Wysokiemu Sądowi jako poważny historyk, profesor uniwersytetu z drugiej strony globu, który daje odczyty w wielu krajach na całym świecie… – rozpoczął Braun, podając jako przykład publikacje dotyczące warszawskiego getta.

– Gdyby w takim obrazie położyć akcent na to, że polecenia wydaje żydowski Judenrat, do wagonów pędzi żydowska policja, ukrywających się wyciąga z domów żydowskie Gestapo, a szmalcownicy żydowscy są aktywni, i gdyby w takim ujęciu pominąć albo tylko zminimalizować niemieckie sprawstwo kierownicze – wyeliminować SS-manów, Wehrmacht i niemiecką administrację w Generalnym Gubernatorstwie – to czy to byłoby rzetelne tak pisać o tym, jakby to Żydzi sami się zapakowali do wagonów i wywieźli? – dopytywał prezes Konfederacji Korony Polskiej.

Sędzia Brzostko uznał pytanie za niemające żadnego związku ze sprawą, a następnie wyrzucił Brauna z sali rozpraw na czas zeznawania przez Grabowskiego.

Braun stwierdził, że pozbawia się go prawa do obrony przed „szalbierzami, takimi jak ten kłamca i propagandysta”.

Jeszcze przed opuszczeniem sali Braun odnosił się do działalności naukowej i publicznej Grabowskiego. Bronił swojej postawy, kategorycznie odrzucając zarzuty o chuligański i bezpodstawny charakter swoich działań.

– Wnioski, które wyciągam, są wnioskami bardzo silnie uargumentowanymi – i to nie bynajmniej przez doraźne, porywcze, kąśliwe uwagi w mediach, ale poprzez publikacje. W odróżnieniu od twórczości świadka są to publikacje rzetelne, spełniające kryteria warsztatu historyczno-naukowego badaczy – przekonywał Braun, zarzucając historykowi uprawianie antypolskiej propagandy.

http://nczas.info/2026/09/25/proces-brauna-grabowski-wyrzucenie-z-sali/

#Braun #zydzi #prokuratura #sad

14

Największy proces polityczny III RP. Czy prokurator fałszuje akta?!nczas.info

Zdjęcie

W dniach 4 i 11 września 2026 r. przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Pragi-Południe odbyły się kolejne – jedenasta i dwunasta – rozprawy w procesie karnym przeciw europosłowi Grzegorzowi Braunowi, prezesowi Konfederacji Korony Polskiej.

Tempo procedowania spraw zdumiewa. Po wakacyjnej przerwie sędzia Marcin Brzostko przyjął jako schemat naszych spotkań aż trzy terminy w każdym miesiącu. Wynika to z faktu, że latem tych rozpraw w ogóle nie było, gdyż trwał sezon urlopowy i przedstawiciele procesowi stron porozjeżdżali się na wakacje. W końcu kanikuła się skończyła i skład sędziowski we wrześniu ostro zabrał się do roboty. Każdy, kto ma cokolwiek wspólnego z sądem w naszym kraju, musi być zaskoczony stachanowskim tempem pracy składu orzekającego warszawskiego sądu.

Proces, który prokuratura i media głównego nurtu próbują przedstawiać jako zwykłą sprawę o „naruszenie nietykalności” czy „zniszczenie mienia”, od początku ma charakter polityczny. Braun odpowiada za szereg głośnych „interwencji poselskich” z lat 2023–2025, w tym za zgaszenie gaśnicą świec chanukowych w Sejmie, wejście do Narodowego Instytutu Kardiologii i starcia z prof. Łukaszem Szumowskim, zniszczenie ekspozycji LGBT w Sejmie czy zdjęcie flagi ukraińskiej.

Łącznie zarzutów jest siedem. Oskarżony nie przyznaje się do winy i od początku podkreśla, że chodzi o uciszenie niewygodnego polityka, który mówi wprost o banderyzmie, eksperymentach covidowych i zdradzie interesu narodowego. Sąd powołał ponad osiemdziesięciu świadków – większość zresztą na wniosek prokuratury – co sprawia, że sprawa ta szybko się nie zakończy.

XI rozprawa: asystentka Szumowskiego na tapecie

Rozprawa 4 września trwała wiele godzin. Głównym wątkiem były zeznania świadków związane z interwencją w Narodowym Instytucie Kardiologii imienia Kardynała Stefana Wyszyńskiego, w którym poseł domagał się zbadania alkomatem ówczesnego dyrektora placówki i byłego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Prokuratura zarzuca Braunowi naruszenie nietykalności cielesnej i pomówienie Szumowskiego (jakoby nigdy nie pije on alkoholu w pracy). Na sali pojawiła się m.in. asystentka Szumowskiego. Poseł Grzegorz Braun konsekwentnie i konkretnie obnażał niespójności w jej zeznaniach. Świadek miała opisywać sytuację jako agresję ze strony posła, który „przycisnął” profesora do futryny i prowokował. Braun pytał o szczegóły, o obecność kamer, o to, dlaczego profesor nie był obecny na rozprawie, o kontekst szczepień i o to, czy świadek nie broni po prostu swojego przełożonego.

Sąd nie wykazywał szczególnego zainteresowania szerszym kontekstem (odmowy szczepień, atmosfera w instytucie w czasie pandemii), uznając je za „niezwiązane ze sprawą”. Charakterystyczne dla tego procesu jest to, że prokuratura już wcześniej chciała zrezygnować z przesłuchania części świadków, argumentując, że ich zeznania niewiele wnoszą. Obrona Brauna na to nie poszła – właśnie dlatego sprawa się przeciąga. W gruncie rzeczy jest to korzystne dla Grzegorza Brauna, bo ewentualny prawomocny wyrok za przestępstwo popełnione umyślnie zamknąłby mu możliwość kandydowania na posła w najbliższych wyborach parlamentarnych.

Dla oskarżonego i jego zwolenników to dowód, że nie chodzi o ustalenie prawdy, lecz o skazanie w dogodnym momencie – przed wyborami 2027 r., które mogłyby przekreślić ewentualny wyrok skazujący w pierwszej instancji.

11 września – XII rozprawa: kolejne godziny „operacyjnego” maglowania świadków

Tydzień później, 11 września, odbyła się kolejna, XII już rozprawa. Dla mnie osobiście była to wyjątkowa sytuacja, bo okazało się, że ważność mojej dziennikarskiej przepustki na salę rozpraw wygasła i ochrona w sądzie nie chciała mnie wpuścić na salę rozpraw. Dysponowałem tak zwaną „przepustką cykliczną”, niespodziewanie jednak okazało się, że prezes sadu ją unieważnił i zarządził konieczność ubiegania się o nowe pozwolenia.

Można domniemywać, że celem takich utrudnień ma być faktyczne ograniczenie udziału w posiedzeniach sądu publiczności i dziennikarzy. Myślę, że te nadzieje okażą się płonne. Nasza redakcja zawsze będzie na miejscu!

I tym razem zeznania świadków oscylowały wokół kwestii interwencji poselskiej Grzegorza Brauna w gabinecie dyrektora Narodowego Instytutu Kardiologii w warszawskim Aninie. Sąd w ciągu tego jednego posiedzenia przesłuchał aż pięciu świadków, nie zarządzając nawet zwyczajowej przerwy obiadowej. W trakcie posiedzenia doszło do sytuacji, która musiała zdumiewać. Okazało się bowiem, że świadkowie oświadczali przed sądem, że w postępowaniu przygotowawczym byli wzywani na komisariat tylko jeden raz, a tymczasem sąd miał w dyspozycji protokoły aż z dwóch przesłuchań, zresztą w dwóch różnych miejscach, innych komisariatach policji, w różnych miejscowościach. W jednym przypadku doszło nawet do tak kuriozalnej sytuacji, że świadek pan Adam Kania stwierdził, że on ani razu nie był w tej sprawie przesłuchiwany!

Tak pisał o tym obecny na rozprawie poseł Włodzimierz Skalik w swoim wpisie w mediach społecznościowych:

„Skandal na rozprawie Grzegorza Brauna. Świadek Adam Kania zeznał, że w tej sprawie przesłuchiwany jest PIERWSZY RAZ. Tymczasem w aktach są dwa protokoły rzekomo jego wcześniejszych zeznań. Gdy pokazano mu podpis, stwierdził: »TO NIE JEST MÓJ«. Skąd więc te dokumenty? Kto je sporządził i jak trafiły do akt?!!”.

Mogę potwierdzić, że świadek tak zareagował. Powiedział on nawet do sędziego: „podobny, ale nie mój!” – w reakcji na okazanie mu podpisanego protokołu zeznań z komisariatu policji. Czy w tej sytuacji możemy mówić o fałszerstwie dokumentów – protokołów zeznań świadków przez prokuraturę? Byłby to rzeczywiście skandal, a przede wszystkim, przestępstwo! Grzegorz Braun domagał się w tej sytuacji od sędziego natychmiastowego przerwania rozprawy, a nawet dokonania zatrzymania osób podejrzanych. Sędzia Marcin Brzostko nie przystał na tak radykalny środek, ale zapewnił strony, że sprawa musi zostać dogłębnie zbadana.

Szczegóły przebiegu – jak zwykle w tym procesie – sprowadzają się do przesłuchań, wniosków dowodowych i sporów proceduralnych. Sędzia (wcześniej już krytykowany przez stronę obrony) utrzymuje tempo, które według otoczenia Brauna ma doprowadzić do wyroku w pierwszej instancji jeszcze jesienią 2026 r. (październik – listopad). Potem sprawa trafiłaby do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, gdzie rozpoznanie może potrwać od kilku miesięcy do nawet dwóch lat. Dla kogoś, kto planuje start w wyborach 2027, różnica jest kluczowa. Skazanie prawomocne przed wyborami mogłoby zablokować kandydaturę. Stąd – zdaniem krytyków – pośpiech prokuratury i sądu, a z drugiej strony konsekwentna obrona polegająca na pełnym wykorzystaniu prawa do przesłuchania świadków i wniosków formalnych.

Grzegorz Braun nie ukrywa, że uważa cały proces za element szerszej operacji. „Cały układ, cały reżim, eurofederaści, ukropoliniacy, podżegacze wojenni, totaliści covidowi sprzysięgają się, by zapakować mnie do więzienia” – mówił wcześniej na jednej z rozpraw. W kontekście wrześniowych posiedzeń te słowa nabierają konkretnego wymiaru: przesłuchania świadków z otoczenia Szumowskiego, próby ograniczenia jawności w innych wątkach, presja czasowa. Szerszy kontekst: nie jeden proces, lecz system.

Proces przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Pragi-Południe to tylko jeden z wątków. Równolegle toczą się inne postępowania (m.in. cywilne związane z zakłóceniem wykładu). Parlament Europejski właśnie (15 września) uchylił Braunowi immunitet w kolejnej sprawie – o rzekome negowanie zbrodni w Auschwitz. Wcześniej immunitet uchylano już w sprawach „gaśnicowych” i innych. W tym samym czasie prokuratura interesuje się zniszczeniem pomnika UPA na Lubelszczyźnie – Braun nie ukrywa, że uważa takie obeliski za obrazę pamięci ofiar rzezi wołyńskiej i banderyzmu.

Dla nas obraz jest jasny. Grzegorz Braun od lat konsekwentnie mówi rzeczy, których nie wypada: o odpowiedzialności za eksperyment medyczny zwany pandemią, o banderyzacji polskiej przestrzeni publicznej, o tym, że państwo polskie coraz częściej chroni symbole obce kosztem własnych obywateli. System reaguje procesami. Sąd rejonowy na Pradze-Południe stał się sceną, na której odgrywa się ten spektakl. Warto podkreślić: pełne zapisy rozpraw są dostępne publicznie. Każdy może sam ocenić, kto zadaje precyzyjne pytania, a kto unika odpowiedzi, kto powołuje się na „powagę sądu”, a kto na prawo do obrony. Media głównego nurtu zwykle skracają relacje do „skandalisty Brauna” i „napaści”. Nagrania godzinami pokazują coś innego – polityka, który nie ugina się i zmusza system do pokazania swojej prawdziwej twarzy.

Co dalej? Według osób znających realia procesu, jeśli tempo się utrzyma, wyrok w pierwszej instancji może zapaść jeszcze w tym roku. Wymagałoby to jednak przesłuchania kilkudziesięciu świadków. Apelacja potrwa dłużej. Braun gra na czas – nie dlatego, że boi się merytorycznej konfrontacji, lecz dlatego, że wie, iż prawomocne skazanie przed wyborami 2027 byłoby dla systemu wygodne. Zwolennicy KKP i wszyscy, którym zależy na wolności słowa i suwerenności, powinni uważnie śledzić kolejne terminy rozpraw.

Bo to nie jest proces o gaśnicę czy alkomat. To proces o to, czy w Polsce wolno jeszcze mówić prawdę niewygodną dla rządzących i ich sojuszników. Grzegorz Braun na sali sądowej powtarza: „Szczęść Boże, Wysoki Sądzie”. I broni się. Z kolei system broni swoich interesów. Historia pokaże, kto zwycięży. Na razie – dzięki pełnym transmisjom – możemy oglądać niemal na żywo ten niezwykły bój o wolność i swobodę wypowiedzi.

http://nczas.info/2026/09/22/najwiekszy-proces-polityczny-iii-rp-czy-prokurator-falszuje-akta/

#Braun #sad #prokuratura #koalicja13grudnia #usmiechnietapolska

14

„Koparka” stchórzyła! Kolejna odsłona największego procesu politycznego III RPnczas.info

Zdjęcie

W czerwcu mieliśmy kolejne dwa terminy w procesie przeciw polskiemu posłowi do Euro-Kołchozu i przewodniczącemu Konfederacji Korony Polskiej Grzegorzowi Braunowi. Wszyscy oczekiwali, że w sądzie w końcu pojawi się „poszkodowana”, czyli słynna „koparka-agresorka” Magdalena Gudzińska-Adamczyk, która zaatakowała oskarżonego podczas słynnego „incydentu chanukowego” w Sejmie.

Czekaliśmy, czekaliśmy i się nie doczekaliśmy. Sędzia Marcin Brzostko już na początku rozprawy przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Praga Południe w dniu 19 czerwca tego roku ogłosił stronom i zgromadzonym dziennikarzom i publiczności, że pani Magdalena w sądzie warszawskim nie pojawi się. Nie będzie zeznawać ani na tym posiedzeniu, ani na żadnym innym. Taką decyzję sąd podjął już wcześniej, a zakomunikował właśnie na czerwcowym posiedzeniu. Dlaczego tak się stało?

O tym dowiedzieli się tylko oskarżony, pełnomocnicy stron oraz osoby zaufane, wskazane przez oskarżonego. Sędzia utajnił tę część posiedzenia, w którym odczytano uzasadnienie dla wyłączenia przesłuchania przed sądem nadesłane do sądu przez pełnomocnika pani Gudzińskiej-Adamczyk. Wiemy tylko tyle, że uzasadnieniem dla tej bardzo dziwnej i niespotykanej decyzji sądu były względy zdrowotne samej zainteresowanej.

Kwestię niedoszłych zeznań sławetnej lekarski skomentował sam Grzegorz Braun jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy. „Pełnomocnik mojej fałszywej oskarżycielki – mówił przed budynkiem sądu – która wezwana była po raz kolejny na dzień dzisiejszy do złożenia zeznań, przysłał do sądu pismo, w którym stwierdza, że ta pani nie może stawić się w sądzie”.

Grzegorz Braun przy okazji nie szczędził uszczypliwych uwag pod adresem prokuratury, której zarzucił, że trzyma się „kanonicznej wersji »Gazety Wyborczej«”. „Prokurator najwyraźniej nie mógł, nie chciał, a może chciał i nawet sprawdził, ale zdecydował się na przyjęcie oficjalnej wykładni redakcji »Gazety Wyborczej«”.

Adwokat „poszkodowanej” miał argumentować w swoim piśmie, że fakt zeznawania w sądzie mógłby doprowadzić do wstrząsu psychicznego pani Magdaleny, która być może nie mogłaby znieść konfrontacji przed sądem i sama perspektywa stanięcia twarzą w twarz z Grzegorzem Braunem mogłaby wywołać u niej ogromny stres i rozstrój nerwowy.

Co tu dużo ukrywać: jest ogromnie dziwne i niespotykane, że sąd w osobie sędziego Brzostko podzielił te obawy i zgodził się na tak wyjątkowe potraktowanie świadka. Tym bardziej że już wcześniej rozważano, że świadek mogłaby zeznawać w trybie wideokonferencji, przebywając w oddzielnym pomieszczeniu, tak by nie musiałaby być narażona na przykre dla niej skutki bezpośredniego – jak można domniemywać – zetknięcia się na sali sądowej z posłem Grzegorzem Braunem.

Tak więc do konfrontacji zeznań nie doszło i już pewnie nie dojdzie. Szkoda. Taka konfrontacja i wzięcie sławetnej „koparki” w krzyżowy ogień pytań przez obrońców, jak i samego oskarżonego, byłaby przecież nie lada gratką. Zapis wideo ze sławetnego wydarzenia w korytarzu sejmowym w grudniu 2023 roku przecież jasno pokazywał, że stroną agresywną była raczej pani Magdalena, więc jej zeznania musiałyby być bardzo ciekawe. No ale zapewne właśnie tego najbardziej obawiała się warszawska lekarka, a przy okazji aktywna i prominentna – jak się okazało – działaczka warszawskiej żydowskiej gminy wyznaniowej.

„Pijak znowu ucieka”

Zamiast więc zeznań pani „koparki-agresorki” mieliśmy w sądzie przesłuchanie innej ciekawej postaci, a mianowicie byłego Ministra Zdrowia z czasów rządów Zjednoczonej Prawicy, czyli kolejnego lekarza – profesora Łukasza Szumowskiego. Znalazł się on w sadzie na okoliczność interwencji poselskiej posła Brauna, która miała miejsce w Narodowym Instytucie Kardiologii w warszawskim Aninie.

Szumowski po tym, jak złożył dymisję z funkcji ministra zdrowia, objął posadę dyrektora tej zasłużonej placówki. Interwencja poselska posła Brauna nastąpiła w wyniku informacji, jakie otrzymał on od pracowników Instytutu, że dyrektor Szumowski po prostu zwalnia pracowników, którzy w określonym czasie nie poddali się szczepieniom przeciw COVID-19.

Szumowski w trakcie przesłuchania potwierdził, że istotnie dochodziło do takich sytuacji. „W momencie, gdy nie byłem pewien, czy pracownicy poddali się szczepieniu, to wyciągałem konsekwencje. W kilkunastu przypadkach doszło do rozwiązania umowy o pracę…”. Obrońcy Grzegorza Brauna usiłowali uzyskać informację od świadka, czy ten był świadom występowania skutków ubocznych po szczepieniu przeciw Covid-19. „Takie skutki zawsze mogą występować – mówił Szumowski – ale korzyści jest więcej niż ryzyka”.

Najwięcej emocji wywołała jednak kwestia nadużywania alkoholu przez świadka. Ta bowiem kwestia była przyczyną, że relacje z interwencji posła w szpitalu obiegły wówczas cały polski internet. Jak mówił poseł Braun, w trakcie interwencji wyczuł woń alkoholu ze strony dyr. Szumowskiego. Kiedy zażądał przebadania się przez świadka alkomatem na obecność występowania alkoholu w wydychanym powietrzu, ten wyrwał się posłowi i opuścił gabinet dyrektora. „Łapać pijaka, pijak ucieka” – krzyczał za nim wówczas poseł Braun. Doszło wówczas nawet do fizycznego ataku na posła, któremu Szumowski bezceremonialnie przytrzasnął ramię drzwiami gabinetu. Przy okazji ucierpiał również asystent społeczny posła i przyszły poseł na Sejm RP Grzegorz Płaczek. Dyrektor Szumowski wytrącił mu bowiem z ręki telefon, którym pan Płaczek nagrywał przebieg całego zajścia.

Dlatego teraz poseł Braun zapytał w sądzie Łukasza Szumowskiego, czy tego dnia pił alkohol. „Czy świadek regularnie spożywa alkohol”? – pytał przewodniczący Konfederacji Korony Polskiej. Lukasz Szumowski unikał odpowiedzi na takie pytania: „To są pytania dotyczące mojego stanu zdrowia”. Sędzia je uchylał, twierdząc, że takie informacje nie mają wpływu na rozstrzygnięcie sądowe. Ostatecznie świadek Szumowski stwierdził, że nie nadużywa alkoholu, bo pełniąc tak odpowiedzialną funkcję nie mógłby sobie na to pozwolić. „Mam czerwoną skórę twarzy, ale to jest wynik alergii, a nie nadużywania alkoholu” – powiedział na koniec, co wywołało wesołość wśród publiczności. „Proszę o śmianie się w duchu, a nie na głos” – w swoim stylu komentował sędzia Brzostko.

„Zdążyłem, bo szybko biegam”

Drugim i ostatnim świadkiem, który był przesłuchiwany tego dnia, był mecenas Wojciech Nartowski. Tym razem chodziło „aferę choinkową”, czyli interwencję posła Brauna w budynku Sądu Okręgowego w Krakowie. Przypomnijmy, że Grzegorz Braun powiadomiony został o tym, że w holu budynku sądu członkowie stowarzyszeń sędziowskich „Iustitia” i „Temis” obstalowali specyficzną choinkę, na której wywieszone zostały „ozdoby” w postaci bombek, na których wymalowano takie hasła, jak „LGBT”, „Konstytucja” czy „prawa kobiet”. Poseł po prostu rzeczonego drapaka wpakował do najbliższego kosza na śmieci.

Okazało się w trakcie składania zeznań, że mecenas Nartowski był właśnie tym człowiekiem, który na wieść o czynie posła Brauna natychmiast udał się do gabinetu sędzi Stoces, która kierowała akcją dekorowania i ustawienia choinki. „Natychmiast pobiegłem do pokoju pani sędzi i powiedziałem jej, że poseł Braun zabrał naszą choinkę – mówił świadek Nartowski. – Co??? Sędzia była oburzona i razem pobiegliśmy na dziedziniec sądu, gdzie był już poseł Braun z naszą choinką”.

Ta wersja bardzo zdziwiła jednego z obrońców Grzegorza Brauna. Mecenas Raczkiewicz, powołując się doskonałą znajomość topografii budynku sądu, wyraził zdumienie, że świadek w tak krótkim czasie zdołał pokonać dystans z holu sądowego na parterze na trzecie piętro do gabinetu sędzi Stoces i z powrotem. „Zdążyłem, bo szybko biegam!” – odpowiedział wyraźnie dumny z siebie adwokat.

Ta sprawa obnażyła jak na dłoni szereg patologii związanych z funkcjonowaniem kasty prawniczej. Zadziwiającym zblatowaniem sędziów, prokuratorów i adwokatów skupionych w pół-formalnych stowarzyszeniach. Skrzykujących się wokół wątpliwych moralnie celów, jak zdobienie kontrowersyjnymi symbolami choinki i ustawianie jej w budynku sądu.

Na koniec Grzegorz Braun złożył zaskakujący wniosek o sprawdzenie, czy rzeczone drzewko posiadało… europejski certyfikat jakości. „No bo jak nie miało – mówił poseł Braun – to przecież jej umieszczenie w ogólnie dostępnej strefie w sądzie mogło stanowić zagrożenie dla zdrowia pracowników i interesantów w sądzie”.

W przerwie między zeznaniami sędzia Marcin Brzostko ogłosił swoje postanowienie co do niedopuszczenia do przewodu opinii biegłej powołanej przez prokuraturę pani Edyty Gawron. Wnioskowała o to obrona, gdyż bezstronność pani Gawron budziła wątpliwości, jako że ta jest członkiem żydowskiej loży B`nai–Birth. Sędzia jednak odrzucił ten wniosek.

http://nczas.info/2026/07/01/koparka-stchorzyla-kolejna-odslona-najwiekszego-procesu-politycznego-iii-rp/

#Polska #Polacy #braun #zydzi #chanuka #gasnicabrauna #gasnica #sad

15

Proces Brauna. Główna oskarżycielka wyłączona z przesłuchania? „Skandal, piramidalna bzdura” [VIDEO]x.com

http://x.com/marek_skalski1/status/2070399931081179386

http://x.com/marek_skalski1/status/2070400482636394663

http://x.com/marek_skalski1/status/2070404441916817527

http://x.com/marek_skalski1/status/2070417376554648023

http://x.com/marek_skalski1/status/2070406150772625691

W warszawskim sądzie odbyła się kolejna rozprawa z udziałem Grzegorza Brauna. Głównym tematem rozprawy była dziś tzw. choinka LGBT. Natomiast Magdalena Gudzińska-Adamczyk złożyła wniosek o wyłączenie jej z przesłuchania w roli świadka, choć ona jest główną oskarżycielka w tym procesie.

Przed sądem Grzegorz Braun powiedział, że „cieszy się”, że może „uczestniczyć w działaniach, które są dobre i zbożne”.

– Z pożytkiem dla naszych rodaków Polaków. Dlatego, że tutaj, przed tym sądem, prawda wychodzi na jaw – powiedział Grzegorz Braun.

Wspomniał też o wniosku „głównej fałszywej oskarżycielki” Gudzińskiej-Adamczyk o to, by „w ogóle nie była przesłuchiwana w tej sprawie”. Zgromadzeni wówczas krzyczeli „skandal” i „hańba”.

– Jest niewątpliwie skandalem samo tak bezczelne złożenie takiego wniosku – ocenił lider KKP.

O wniosku szerzej mówił poseł Roman Fritz. We wniosku chodzi o wyłączenie Guzińskiej-Adamczyk z przesłuchiwania przez sąd, co Fritz określił mianem „skandalu”.

– Skandal w tym, że wniosek od głównej osoby oskarżającej o to, żeby ona w ogóle nie musiała zeznawać jako świadek, to jest absolutna, piramidalna bzdura – podkreślił Fritz.

Kwestia pojawiła się także w trakcie rozprawy.

– I co sąd decyduje w sprawie bezczelnego wniosku o odstąpienie od przesłuchania mojej głównej fałszywej oskarżycielki? – zapytał Braun.

– To już sygnalizowałem, jak to będzie na części niejawnej na poprzednim terminie. A dzisiaj to uszczegółowię po przesłuchaniu świadków – odpowiedział sąd.

Sędzia ostatecznie poinformował o powołaniu biegłego, który wyda opinię o stanie zdrowia psychicznego Gudzinskiej-Adamczyk.

Jeśli chodzi o rozprawę, dotyczyła ona głównie sprawy tzw. choinki LGBT. Zeznawała m.in. sędzia Beata Morawiec, była szefowa stowarzyszenia Themis. Zeznania były w formie zdalnej i miały miejsce problemy ze słyszalnością. Jak twierdziła podczas zeznań Morawiec, „bańki”, tj. bombki były „piękne”, ale nie pamięta, gdzie je kupowano ani jaka była wartość bombek i choinek.

Zarówno obrona Brauna jak i sam polityk próbowali ustalić, na jakiej podstawie sędzia Morawiec zarzuca Braunowi działanie z pobudek chuligańskich. Ostatecznie kobieta przyznała, że nigdy z Grzegorzem Braunem nie rozmawiała, a to z kolei oznacza, że nie może znać jego intencji.

http://nczas.info/2026/06/26/proces-brauna-glowna-oskarzycielka-wylaczona-z-przesluchania-skandal-piramidalna-bzdura-video/

#braun #sad #choinka #prawo

10

PODOBA MI SIĘ TA AKCJA - Nietypowy przebieg rozprawy w Nysie. Znany adwokat zażądał od sędziego oświadczenia o „żydowskim pochodzeniu”nczas.info

Zdjęcie

Przedsiębiorca z Nysy stanął przed sądem za „publiczne znieważenia z powodu przynależności etnicznej” wiadomego narodu. Adwokat oskarżonego zażądał od sędziego deklaracji, czy ma on żydowskie korzenie i paszport Izraela.

Jak podaje „Nowa Trybuna Opolska”, rozprawa w Sądzie Rejonowym w Nysie przeszła do historii polskiego wymiaru sprawiedliwości jeszcze przed odczytaniem aktu oskarżenia. Na ławie oskarżonych zasiadł Maciej, lokalny przedsiębiorca. Prokuratura zarzuca mu między innymi znieważenie osób narodowości żydowskiej, nawoływanie do nienawiści na tle rasowym oraz podżeganie do przemocy – w tym do zabójstwa starosty nyskiego. Wszystkie te oskarżenia mają związek z wpisami, które mężczyzna publikował w mediach społecznościowych.

Zanim proces ruszył, głos zabrał obrońca oskarżonego, warszawski mecenas Rafał Rogalski, znany szerokiej opinii publicznej z reprezentowania w przeszłości Jarosława Kaczyńskiego w śledztwie smoleńskim. Prawnik złożył wniosek o wyłączenie ze sprawy sędziego Mariusza Ulmana. Podczas ponadgodzinnego wystąpienia mecenas zarzucił sędziemu „filosemityzm, filoukrainizm, propagowanie ideologii LGBT” oraz polityczne zaangażowanie.

Adwokat, powołując się na działalność internetową sędziego, zażądał też oficjalnego oświadczenia do protokołu.

„Po pierwsze, czy Wysoki Sąd do protokołu oświadczy, czy ma pochodzenie żydowskie? Po drugie, czy posiada paszport Izraela (…) Kwestią najważniejszą jest filosemityzm i filoukrainizm Wysokiego Sądu, bowiem tego dotyczy zarzut pierwszy z aktu oskarżenia, czyli znieważenie ludności żydowskiej. To niedopuszczalne, aby osoba przejawiająca tak jaskrawy filosemityzm i filoukrainizm rozpatrywała taką sprawę” – argumentował mecenas Rogalski.

Sędzia Ulman zagroził dyscyplinarką. Stwierdził, wypowiedź adwokata ewidentnie przekracza granice wolności słowa i że sprawa zostanie zgłoszona do Okręgowej Rady Adwokackiej (ORA). Mecenas Rogalski uznał to za próbę zastraszenia. Z żądań nie zrezygnował.

Wniosek oskarżonego i jego obrońcy zostanie teraz rozpatrzony przez inny skład sędziowski. Rozprawę Macieja S. przerwano, bez podania kolejnego terminu.

http://nczas.info/2026/04/21/nietypowy-przebieg-rozprawy-w-nysie-znany-adwokat-zazadal-od-sedziego-oswiadczenia-o-zydowskim-pochodzeniu/

#zydzi #filosemici #ukrofilia #zydofilia #sad

13

Kolejna odsłona procesu Brauna. „Ona coś krzyczała do niego, broniła tego świecznika” [VIDEO]nczas.info

W poniedziałek 13 kwietnia rozpoczęła się kolejna odsłona procesu przeciwko liderowi Konfederacji Korony Polskiej Grzegorzowi Braunowi. Sprawa dotyczy m.in. zgaszenia świec chanukowych w Sejmie w grudniu 2023 r.

Przed sądem zeznawała m.in. Ewa Bukowska, która była obecna podczas wydarzenia i miała je prowadzić. Relację z jej zeznań zamieścił na portalu X dziennikarz „Najwyższego CZAS!”-u Marek Skalski.

Kobieta mówiła o przebiegu zdarzeń z 12 grudnia 2023 r. i o tym, jak zobaczyła smugę z gaśnicy „tak po przekątnej, ciągnącą się po posadzce”. – Właściwie tylko wymieniłyśmy, co to jest i nagle wyłonił się człowiek, nawet nie zauważyłam, nawet nie wiedziałam, że to jest p. Braun, wyłonił się człowiek i Magda (Gudzińska-Adamczyk – przyp. red.), dziewczyna, która siedziała koło mnie, ona po prostu zareagowała błyskawicznie, szybciej niż w ogóle zdążyłyśmy wymienić jakiekolwiek zdania między sobą. Ja tak to pamiętam, zawsze ta pamięć jest trochę taka ułomna, w każdym razie mniej więcej tak to wyglądało – powiedziała.

Dalej została poproszona, by „rozkładając maksymalnie na czynniki pierwsze, na ile pani to pamięta”, opisała przebieg zajścia.

– Znaczy to na pewno było przekroczenie w ogóle wszelkich barier… – oceniła.

– Ale bez takich…, nie chodzi mi o ocenę tego, tylko o to, jak to wyglądało, tak czysto technicznie, nazwijmy to tak – słyszymy.

– No więc p. Braun stanął bardzo blisko (…) Magdy, przekraczając taką przestrzeń dozwoloną między dwojgiem ludzi, nie znanych zwłaszcza. No i ona coś krzyczała do niego, broniła tego świecznika – wskazała.

Świadek zaprzeczała też, jakoby Gudzińska-Adamczyk użyła przemocy wobec Brauna. Twierdziła, że go „nie kopnęła, nie podniosła ręki”.

– A złapała za rękę? – padło pytanie.

– Nie pamiętam – odparła.

Padło też pytanie, czy świadek należy do fundacji Chabad Lubawicz.

– Ja jestem buddystką, proszę pana – odparła.

– Ale czy pani należy? – pytano.

– Ja jestem buddystką, to wyklucza – oświadczyła.

– Ale niech pani konkretnie odpowiada, czy pani należy do Chabad Lubawicz – zapytał sąd.

– Nie – powiedziała.

W dalszej części zeznań Bukowska stwierdziła, że „buddyzm to jest miłość do wszystkich, również do chrześcijan”. – Ja się przyjaźnię z Chabad Lubawicz, chcę, żeby to wybrzmiało – zaznaczyła.

Głos zabierał także Grzegorz Braun, który domagał się zakończenia przesłuchania. – Wysoki sąd ma pełen obraz sytuacji, mamy do czynienia z osobą, która żyje w swoim świecie i przedstawiła wysokiemu sądowi swoją fantasmagorię na temat tych zdarzeń – ocenił.

– Dobrze. Niech pan usiądzie, proszę pana to nie jest miejsce na tego typu wnioski. Przesłuchanie pani dokończymy, natomiast ocena tych zeznań zostanie dokonana przez sąd – tak wygląda procedura, nie ma możliwości odstąpienia od przesłuchania świadka – wskazał sędzia.

W dalszej części zeznań Bukowska przyznała, że ona „tylko to prowadziła”.

– Rozumiem. A czy pani widziała jakiekolwiek materiały, dokumenty, zgody na prowadzenie tej imprezy? W jaki sposób ma być prowadzona, plan tego czy to było wszystko spontanicznie? – pytano.

– Spontaniczne – odparła.

– A kto organizował wystrój tej imprezy w tym miejscu, w tej sali? – padło kolejne pytanie.

– Nie mam pojęcia – powiedziała.

Dalej Braun domagał się skonfrontowania zeznań świadka z nagraniami, które sugerują inny przebieg wydarzeń w Sejmie w grudniu 2023 r.

Jak mówił, „ponieważ to zeznanie zostało złożone, no to bardzo prosi o odtworzenie filmu, który punkt po punkcie pomoże świadkowi wrócić do rzeczywistości”.

http://nczas.info/2026/04/13/kolejna-odslona-procesu-brauna-ona-cos-krzyczala-do-niego-bronila-tego-swiecznika-video/

#Braun #zydzi #sejm #sad #klamstwa #chanuka

7

WYDAŁO SIĘ! BRAUN DOCISKA KOLEJNEGO RABINA W SĄDZIE! TAKIEJ REAKCJI NIKT SIĘ NIE SPODZIEWAŁ!

Grubiej od 20 minuty.

Sędzia w mojej ocenie niczym adwokat diabła, obrońca świadka

Zdjęcie

http://www.youtube.com/watch?v=NdPrCaJ7ckA

#Polska #zydzi #Braun #sad

9

Naczelny Sąd Administracyjny wprowadził tzw. “małżeństwa jednopłciowe” w Polsce! Sądowy Ługańsk!niezalezna.pl

Naczelny Sąd Administracyjny w piątek ogłosił wyrok, w którym zobowiązał urząd stanu cywilnego do wpisania do polskiego rejestru aktu “małżeństwa jednopłciowego” zawartego za granicą. Uchylił tym samym wyrok WSA w Warszawie, który wcześniej oddalił skargę dwóch mężczyzn, a równocześnie NSA uchylił decyzję kierownika USC m.st. Warszawy o odmowie dokonania transkrypcji.

Sąd powołując się na europejskie standardy odstąpił “od uznawania Konstytucji RP za najwyższe prawo”. Ja bym powiedział, że pod względem ustrojowym jest to swego rodzaju sędziowska apostazja - ocenił w rozmowie z portalem Niezależna.pl analityk Instytutu Ordo Iuris, adw. Nikodem Bernaciak, komentując wyrok NSA ws. wpisania do polskiego rejestru aktu tzw. “małżeństwa jednopłciowego”. Sąd pod sąd!

Zdjęcie

http://niezalezna.pl/polityka/europejskie-standardy-tsue-i-polscy-sedziowie-aktywisci-to-wstep-do-legalizacji-teczowych-absurdow/566293

#prawo #nsa #sad #sadownictwo #lpgt #zboczency #polska

14

Tak kończą sędziowie (nie) na telefon "żeby było dobrze" koalicji 13 grudniawpolityce.pl

Szokujące kulisy sytuacji w obecnym uśmiechniętym sądownictwie! Ślepokura i Woźniak najbardziej czyli zaufani prokuratorzy od Żurka, prowadzący wszystkie sprawy polityczne dzwonią do sędziego umawiać się "żeby było dobrze" w sprawie aresztowania i zamknięcia politycznego przeciwnika. Przypomnijmy że ten prokurator Ślepokura udostępniał między innymi wpisy z kampanii wyborczej Trzaskowskiego i oskarżał kibiców w niesławnej "akcji widelec"! Natomiast zgodnie z prawem w okresie zajmowania stanowiska prokurator nie może brać udziału w żadnej działalności politycznej. Są też inne skandale:

Zdjęcie

Sprawę telefonów ujawnił sam sędzia Dariusz Łubowski. Jeszcze przed wydaniem decyzji ws. Europejskiego Nakazu Aresztowania dotyczącej Marcina Romanowskiego prokurator Dariusz Ślepokura powiedział, że "nie wiedzą, co z tym zrobić i że chcieliby razem z prok. Piotrem Woźniakiem do mnie przyjść i podyskutować, żeby było dobrze". "Uznałem to za próbę ustawiania tej sprawy, odmówiłem" - zaznaczył sędzia i dodał "spotkała mnie taka sytuacja, po raz pierwszy w mojej ponad 30-letniej karierze sędziowskiej"! W cywilizowanym świecie prokuratorzy nigdy nie mogą się kontaktować z sędziami poza salą rozpraw. Nigdzie nie praktykuje tego typu sytuacji to jawny konflikt interesów.

No cóż sędzia nie chciał "żeby było dobrze" dla żurkowców to teraz on ma źle. Opisał co stało się po tej odmowie:

w dniu 15 stycznia otrzymałem decyzje podpisaną przez p. Beatę Najjar - nie chciałbym odnosić się do samej pani Beaty Najjar, która w mojej ocenie od 11 lipca 2025 jest sędzią w stanie spoczynku i zajmuje stanowisko prezesa SO - o nowym podziale obowiązków, w którym zostało mi dołożone 75 proc. obciążenia w sprawach K, czyli takich, jakie ma liniowy sędzia. Zwiększy się zakres obowiązków w takim stanie, że nie będę w stanie tych spraw ocenić i w rozsądnym terminie rozpoznać


Oficjalnie żyjemy w toni układów, podległości tej zorganizowanej kastowej sitwy. Wszystkich won

http://wpolityce.pl/polityka/752315-represje-wobec-sedziow-szokujaca-relacja-lubowskiego-przed-krs

http://niezalezna.pl/polska/prokurator-wozniak-tlumaczy-sie-z-telefonu-do-sedziego-lubowskiego-w-tle-nakaz-aresztowania-polityka/562900

http://www.facebook.com/SuwerennaPolskaPL/videos/polityczny-prokurator-szokuj%C4%85ce/1793278724547405/

#prokuratura #sadownictwo #sad #zurek #tusk #slepokura #tusk #tuskurwysyn #koalicja13grudnia #koalicjaobywatelska #ko #prawo

14

Żurkowcy na rympał włamali się do KRS, rozwiercili zamki i wywieźli dokumenty!tvrepublika.pl

Dzisiaj w siedzibie Krajowej Rady Sądownictwa policjanci oraz prokuratorzy podlegli ministrowi Żurkowi oraz nielegalnemu prokuratorowi krajowemu Kornelukowi siłowo rozwiercili zamki w drzwiach i weszli do biur Zastępców Rzecznika Dyscyplinarnego.

Zdjęcie

Nagrano żurkowych prokuratorów Zbigniewa Rzepę i Tomasza Narłowskiego, którzy osobiście plądrują gabinety i sejf sędziego Przemysława Radzika. Prokuratorzy od Waldemara Żurka nie tylko bez pokwitowania, a więc bezprawnie wynosili dokumenty z KRS, ale także przeglądali je, chociaż nie są do tego upoważnieni prawnie.

Dokumenty zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, sędziego Przemysława Radzika zostały wywiezione w nieznane miejsce. W dokumentach KRS były też sprawy dyscyplinarne toczące się przeciwko samemu Żurkowi! Samo naruszenie budynków KRS-u jest najściem konstytucyjnego organu. To bandycki napad bez umocowania w prawie. Medialne "spółki strategiczne" Tuska milczą na śmierć

http://www.youtube.com/watch?v=nguLbPzvXnE

http://tvrepublika.pl/Polska/Zurkowcy-grzebali-w-aktach-KRS/206201

http://tvrepublika.pl/W-Telewizji-Republika/Wejscie-do-KRS-Sakiewicz-zwykly-bandycki-napad/206194

http://tvrepublika.pl/W-Telewizji-Republika/Wejscie-do-KRS-Sakiewicz-zwykly-bandycki-napad/206194

#tusk #tuskurwysyn #zurek #bodnar #krs #zamachstanu #zamach #koalicja13grudnia #ko #po #sad #sadownictwo #prawo #konstytucja

26

Małgorzata Manowska rzuca wyzwanie prokuraturze. Chodzi o Gizelę Jagielskąnczas.info

I prezes SN Małgorzata Manowska w całości zaskarżyła do sądu decyzję prokuratury o odmowie przyjęcia jej zażalenia na umorzenie śledztwa ws. przerwania ciąży przez lekarkę Gizelę Jagielską – poinformował PAP rzecznik prasowy Sądu Najwyższego sędzia Igor Zgoliński.

Stanowisko prokuratura – dodał rzecznik – jest zdaniem I prezes SN „niezasadne”.

Chodzi o wszczęte na początku br. postępowanie w sprawie ginekolog ze szpitala w Oleśnicy, które prowadziła Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy. Zostało ono podjęte po doniesieniach medialnych, w których podnoszono, że w szpitalu tym doszło do sprzecznego z prawem zabicia dziecka nienarodzonego, co medialnie określane jest jako „przeprowadzenie zabiegu przerwania ciąży”.

10 grudnia br. rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, prok. Karolina Stocka-Mycek, poinformowała o umorzeniu tego śledztwa. Według prokuratury wykonana aborcja przez lekarkę 29 października 2024 r. w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy oraz inne jej działania związane z tą procedurą nie miały „znamion czynu zabronionego”.

Zażalenie na tę decyzję skierowała w połowie grudnia br. I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska. Miała w nim wskazać m.in., że jako I Prezes SN jest upoważniona do reprezentowania tego organu.

Oleśnicka prokuratura odmówiła jednak przyjęcia zażalenia Manowskiej – podnosiła wówczas, że zażalenie to zostało wniesione przez „osobę nieuprawnioną”. Jak wskazała wtedy rzecznik wrocławskiej prokuratury okręgowej, zawiadomienie skierowane przez instytucję państwową (w tym wypadku Sąd Najwyższy) „winno wiązać się z jej działalnością bądź dotyczyć przestępstwa ujawnionego w związku z wykonywaniem jej zadań”.

W poniedziałek rzecznik prasowy Sądu Najwyższego sędzia Igor Zgoliński poinformował PAP, że I prezes SN w całości zaskarżyła do sądu zarządzenie o odmowie przyjęcia zażalenia na umorzenie tego śledztwa. „Stanowisko prokuratora, zdaniem organu wnoszącego środek odwoławczy, jest niezasadne” – dodał rzecznik prasowy.

http://nczas.info/2025/12/29/malgorzata-manowska-rzuca-wyzwanie-prokuraturze-chodzi-o-gizele-jagielska/

#prokuratura #aborcja #morderstwo #jagielska #sad #prawo

14

Koalicja 13 grudnia już nie musi mieć podstawy prawnej w sądzietvrepublika.pl

W sprawie Zbigniewa Ziobry „wylosowała się” sędzia Agnieszka Prokopowicz z „Iustitii” - co za zaskoczenie I chyba „wylosowała się” od razu z gotowym rozstrzygnięciem bo miesiąc przed wyrokiem, zanim zapoznała się z materiałem dowodowym, zamówiła konwój który odwiezie za go kratki. Nielegalnie przejęta prokuratura. Nielegalnie odsunięci prezesi sądów i sędziowie. Do tego bezprawna likwidacja losowego przydziału spraw w sądach odwoławczych. Już nawet się nie kryją

http://tvrepublika.pl/Polska/Ziobro-o-ustaleniach-Republiki-Tusk-zapowiedzial-ze-bedzie-areszt/202278

#tuskurwysyn #tusk #koalicja13grudnia #koalicjaobywatelska #bekazdebili #bekazkaowca #prawo #sadownictwo #sad

6

Kolejni sędziowe dublerzy powołani przez Bodnaraniezalezna.pl

Adam Bodnar bezprawnie powołał dwóch rzeczników dyscyplinarnych dublujących kompetencje Piotra Schaba i Przemysława Radzika. Na stanowiska powołani zostali Mariusz Ulman i Tomasz Ładny.

Na platformie X pojawił się screen z wpisu Ulmana z jego mediów społecznościowych, w którym Żołnierze Wyklęci nazwani są "przeklętymi bandytami" - wpis nadal widnieje na jego profilu Facebook.

Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska. Przypomniała, że zarówno sędzia Schab, jak i Radzik nie zostali odwołani zgodnie z prawem. "To nie nowi rzecznicy" – to uzurpacja! – podkreśliła. Same nominacje określiła jako "symbol bezprawia w togach". Sędzia napisała także, że Adam Bodnar "po raz kolejny przekracza granice prawa". "Brak podstawy konstytucyjnej, brak podstawy ustawowej – czyste bezprawie pod płaszczykiem »reformy«". Sędziowie, którzy przyjęli te "nominacje", właśnie podeptali własne ślubowanie. To nie awans – to współudział w demontażu państwa prawa. Nie istnieją dwie praworządności. Albo stoisz na gruncie prawa, albo stajesz się narzędziem arbitralnej władzy. Zarówno sędzia Schab, jak i Radzik nie zostali odwołani zgodnie z prawem.

http://niezalezna.pl/polska/kolejni-dublerzy-powolani-przez-bodnara-symbol-bezprawia-w-togach/547830

#bodnar #tuskurwysyn #tusk #sad #sadownictwo #prawo #bezprawie

16

Pachołki Tuska zmieniają treść uchwały Sądu Najwyższego o wyborze Prezydenta.wpolityce.pl

I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Manowska złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy publikacji uchwały, stwierdzającej ważność wyboru Prezydenta RP. „Dodanie adnotacji do uchwały Sądu Najwyższego, stwierdzającej ważność wyboru prezydenta Karola Nawrockiego, to bezprawna ingerencja władzy wykonawczej i zuchwały atak na niezależność SN” - czytamy w komunikacie SN. „Nie ma wątpliwości, że bezprawny atak władzy wykonawczej na niezależność Sądu Najwyższego jest działaniem na szkodę interesu publicznego” - podkreśla SN. Sprawę I prezes Sądu Najwyższego skomentowała także w mediach. „Nie można ot tak dopisywać sobie czegoś do uchwały Sądu Najwyższego” – powiedziała w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” prof. Małgorzata Manowska.

W przepisach ustawowych regulujących konieczność publikacji uchwał Sądu Najwyższego stwierdzających ważność wyboru Prezydenta RP, podobnie jak w ustawie o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych, nie przewidziano możliwości dodawania do pozycji publikacyjnych Dziennika Ustaw żadnych dodatkowych treści, poza treścią uchwał Sądu Najwyższego

— czytamy w komunikacie SN, w którym zaznaczono też, że dodana adnotacja pochodzi z uchwały Rady Ministrów z 2024 r.

Komunikat SN głosi też, że „dodanie do pozycji Dziennika Ustaw zawierającej uchwałę Sądu Najwyższego, treści przepisanej uchwałą Rady Ministrów, w oczywisty sposób narusza” przepisy Kodeksu wyborczego oraz ustawy o ogłaszaniu aktów normatywnych, „stanowiąc bezprawną ingerencję władzy wykonawczej w treść uchwały Sądu Najwyższego i zuchwały atak na niezależność Sądu Najwyższego”.

Oczywiste naruszenie przepisów nakazujących publikację uchwał Sądu Najwyższego uzasadnia podejrzenie popełnienia przestępstwa z art. 231 § 1 Kodeksu karnego, zgodnie z którym odpowiedzialność karną ponosi funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. Nie ma wątpliwości, że bezprawny atak władzy wykonawczej na niezależność Sądu Najwyższego jest działaniem na szkodę interesu publicznego

— czytamy w komunikacie Sądu Najwyższego.

http://wpolityce.pl/polityka/735254-sn-sklada-zawiadomienie-ws-publikacji-uchwaly-z-wyborow

#tusk #tuskurwysyn #koalicja13grudnia #prawo #prezydent #wyboryprezydenckie #wyboryprezydenckie2025 #sadnajwyzszy #sad

7

"Dowód z pomówienia" - sąd wręcz zmiażdżył argumentację bodnarowców ws. RARSwpolityce.pl

Sprawa RARS, zdaniem polityków PO rzekomo miała być jedną z głównych „afer” rządu PiS. To w związku z tą sprawą trzymano w areszcie wydobywczym (jak przyznał sam mecenas Roman Giertych, poseł Koalicji Obywatelskiej) matkę 13-letniego autystycznego dziecka. Wszystko na podstawie zeznań Pawła Szopy. Przypomnę, jak to Stankiewicz z Onetu cieszył się, że Szopa ma klaustrofobię i boi się o swoją matkę i dzięki temu będzie zeznawać. Teraz wiarygodność zeznań uwięzionego i chorującego na klaustrofobię Pawła Szopy rozjechał właśnie Sąd Okręgowy w Katowicach, miażdżąc tym samym argumentację bodnarowców. Z uzasadnienia wynika, że mamy do czynienia z wielką mistyfikacją i jednostronną ustawką bodnarowców.



W realiach przedmiotowej sprawy, wyjaśnienia Pawła Szopy w części odnoszącej się do Pawła K. pozbawione są konsekwencji, są wewnętrznie sprzeczne ewoluują wraz z częstotliwością składania wyjaśnień, zawierają wiele ogólników, a mało szczegółów, które mogłyby podlegać weryfikacji. (…). Brak zatem podstaw do uznania, że treść tychże wyjaśnień Pawła Szopy jest na tyle wartościowym dowodem, że przemawia za uznaniem, iż w przedmiotowej sprawie zachodzi prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego Pawła K. zarzuconego mu przestępstwa.

(…) w przedmiotowej sprawie prokurator przywołał literalnie, jako jedyny dowód istnienia wysokiego prawdopodobieństwa popełnienia przez podejrzanego przestępstwa wyjaśnienia innego podejrzanego Pawła Szopy. (…) Nie dokonując merytorycznej oceny materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie, odnosząc się wyłącznie do dowodu powołanego przez Prokuratora (…), w części odnoszącej się do Pawła K. należy wskazać, że w istocie jest to tzw. dowód z pomówienia

Sam autor decyzji procesowej (prokurator, który dokonał zabezpieczenia na majątku Pawła K.) nie przywołał ani nie zestawił wskazanej części wyjaśnień Pawła Szopy z jakimkolwiek innym dowodem zgromadzonym w sprawie. Brak zatem podstaw do uznania, że treść tychże wyjaśnień Pawła Szopy jest na tyle wartościowym dowodem, że przemawia za uznaniem, iż w przedmiotowej sprawie zachodzi prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego Pawła K. zarzuconego mu przestępstwa



- czytamy w uzasadnieniu

http://wpolityce.pl/polityka/732287-ujawniamy-tak-sad-zmiazdzyl-argumentacje-ws-pawla-k

#prawo #sad #sadownictwo #rars #tusk #tuskurwysyn #bodnar #prokuratura #koalicja13grudnia #koalicjaobywatelska #bekazkaowca #bekazfajnopolakow

13

Przed powtórnymi wyborami prezydenckimi w Rumunii narasta chaos prawnynczas.info

Przed powtórnymi wyborami prezydenckimi w Rumunii narasta chaos prawny, po tym jak sąd apelacyjny orzekł, że wyrok Sądu Konstytucyjnego o unieważnieniu głosowania w listopadzie jest niezgodny z prawem. Chociaż decyzja ta nie ma skutków prawnych, analitycy uważają, że wzmocni prawicę.

Zdjęcie

W ostatnich dniach w Rumunii doszło do serii prawnych zawirowań związanych z unieważnieniem wyborów prezydenckich w listopadzie 2024 r., których I turę wygrał Calin Georgescu.

Chociaż Georgescu deklarował “zerowe” wydatki na kampanię wyborczą, to poparcie dla niego wystrzeliło z mniej niż 5 proc. jeszcze parę tygodni przed wyborami do 23 proc. w listopadowym głosowaniu.

Na parę dni przed II turą Sąd Konstytucyjny (SK) wydał jednak wyrok unieważniający głosowanie. Decyzję uzasadnił nieprawidłowościami w kampanii Georgescu, w tym związane z użyciem technologii cyfrowych. Według rumuńskiego wywiadu gwałtowny wzrost popularności Georgescu na platformach społecznościowych, zwłaszcza TikToku, sugerował ingerencję zewnętrzną, prawdopodobnie z Rosji. Dowodów oczywiście nie pokazano.

Wyrok wywołał dużą złość sporej części Rumunów, którzy uważają, że decyzja nie ma solidnych podstaw i jest jedynie próbą utrzymania władzy przez skorumpowany establishment polityczny. Decyzja sądu stała się też jednym z głównych tematów kampanii przed powtórnymi wyborami w maju. Chociaż Georgescu dostał zakaz startu, to na społecznym rozgoryczeniu gra lider prawicowej AUR i faworyt zbliżających się wyborów George Simion, który wielokrotnie apelował o przywrócenie drugiej tury.

Na tym tle, w nieoczekiwanym ruchu, sąd apelacyjny w Ploeszti postanowił w czwartek, że wyrok Sądu Konstytucyjnego był niezgodny z prawem i nakazał jego unieważnienie. Decyzją tą przychylił się do jednej z ok. 130 skarg, które wpłynęły do sądów w całym kraju.

Jednak w piątek Sąd Najwyższy (SN) unieważnił tę decyzję, a do organów inspekcji sądowej wpłynął wniosek o postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego z Ploeszti. Jak argumentowali specjaliści od prawa konstytucyjnego, decyzja sądu apelacyjnego i tak nie miała skutków prawnych, gdyż wyroki SK są ostateczne i nie można się od nich odwołać, a ich podważanie jest niezgodne z konstytucją. Centralne biuro wyborcze także zapewniało, że nie będzie miało to żadnego wpływu na przebieg wyborów, a powtórne głosowanie odbędzie się zgodnie z planem.

Analitycy uważają, że na zawirowaniach tych skorzystać może przede wszystkim Simion, który opowiedział się po stronie sędziego z Ploeszti. Taką postawą pokazuje bowiem, że broni pokrzywdzonych i walczy z układami establishmentu. Jednocześnie jednak – ze względu na zerowe skutki prawne decyzji sądu apelacyjnego – nie musi ustępować miejsca Georgescu, który mógłby podważyć jego starania o fotel prezydencki.

http://nczas.info/2025/04/27/przed-powtornymi-wyborami-prezydenckimi-w-rumunii-narasta-chaos-prawny/

#demokracja #rumunia #sad #prawo

20

Owsiak przegrywa w sądzie. „Wszyscy UNIEWINNIENI!”x.com

Jerzy Owsiak znany jest z licznych zawiadomień składanych na swoich przeciwników. Jedną z takich osób jest Basia Piela – plastyczka, twórczyni plastelinowych animacji z serii „Plastusie”.

Autorka przygotowała filmik zatytułowany „Metoda na siema”, wyemitowany 10 stycznia 2019 roku w programie „Minęła 20” na antenie TVP Info, prowadzonym wówczas przez Michała Rachonia. W animacji przedstawiono plastelinowe postaci Jerzego Owsiaka, szefa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (WOŚP), oraz Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Zdjęcie

Owsiak był pokazany jako nakręcana kukiełka, która zbiera pieniądze, powtarzając „Hej, siema”, podczas gdy Gronkiewicz-Waltz zabiera większość datków, zostawiając na cele charytatywne jedynie drobną kwotę. Na jednym z banknotów widoczna była Gwiazda Dawida, co wywołało kontrowersje i zarzuty o antysemityzm.

We wrześniu 2024 roku warszawski sąd skazał Pielę, Rachonia i Krawiela za zniesławienie Gronkiewicz-Waltz na 5 miesięcy ograniczenia wolności (prace społeczne po 20 godzin miesięcznie) oraz po 25 tys. zł nawiązki na WOŚP. Basia Piela nazwała wyrok „kuriozalnym” i „totalitarnym”, wskazując, że zapadł po pięciu latach i dwóch wcześniejszych umorzeniach. Wyrok nie był prawomocny. W kolejnej instancji wszyscy zostali uniewinnieni!

Uniewinniona podziękowała między innymi blogerowi Matka Kurka i Wojciechowi Cejrowskiemu za pomoc w obronie. „Koniec sprawy karnej dot. animacji z J.Owsiakiem i HGW! Wszyscy UNIEWINNIENI! Dziękuję za obronę niesamowitemu mec. A.Wdowczykowi i wszystkim za wsparcie, zwłaszcza Matce Kurce i W.Cejrowskiemu. Sędzia L.Parzyszek – głos rozsądku i głos w obronie wolności artystycznej!” – napisała na portalu X Piela.

http://x.com/baspiela/status/1892587349109801178

„Gonienie lalek plastelinowych przez polityków czy osoby publiczne podlegające krytyce po sądach i to karnych, jest jednym wielkim absurdem świadczącym jedynie o słabości i braku dystansu do siebie. Oby nigdy więcej!” – dodała w kolejnym wpisie.

http://x.com/baspiela/status/1892604063243526445

W tym miejscu należy przypomnieć, że Basia Piela pozwała Owsiaka za naruszenie dóbr osobistych. W październiku 2022 roku sąd pierwszej instancji przyznał jej rację, nakazując Owsiakowi przeprosiny (m.in. w TVN, Onecie i „Newsweeku”) oraz zapłatę 500 zł. Owsiak zapowiedział apelację, ale w czerwcu 2023 roku została ona odrzucona na korzyść Pieli.

http://nczas.info/2025/02/22/owsiak-przegrywa-w-sadzie-wszyscy-uniewinnieni/

#wosp #owsiak #proces #sad

15

Sąd Najwyższy orzekł: to prokurator Dariusz Barski jest Prokuratorem Krajowym 🇵🇱!wpolityce.pl

W uzasadnieniu Sąd Najwyższy wskazał, że podczas sporu o obsadę kierownictwa Prokuratury Krajowej doszło do instrumentalnego wykorzystania prawa przy odsunięciu Dariusza Barskiego ze stanowiska szefa Prokuratora Krajowego a prok. Barski w dalszym ciągu jest Prokuratorem Krajowym.

To jest uchwała SN, czyli najwyższej rangi orzeczenie jakie ten sąd mógł wydać. Wyraźnie wskazuje na to, że wszystkie działania Prokuratora Generalnego – a mówię o tym już od 12 stycznia – były nielegalne i nie znajdowały oparcia w przepisach prawa. To właśnie dziś w uzasadnieniu uchwały wyraźnie wskazał sędzia Zbigniew Karpiński.

Decyzja SN nie pozostawia wątpliwości - funkcję Prokuratora Krajowej pełni prokurator Dariusz Barski. To oznacza, że wszelkie dotychczasowe decyzje podejmowane w ostatnich miesiącach przez Jacka Bilewicza i Dariusza Korneluka były niezgodnie z prawem. Łatwo się domyślić, iż to oznacza gigantyczny chaos w prokuraturze, na którym skorzystają jedynie przestępcy. Takie są skutki działań ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego Adama Bodnara.

Dzisiejsze posiedzenie Sądu Najwyższego to efekt zagadnienia prawnego wystosowanego przez Sąd Rejonowy w Gdańsku (szczegóły poniżej), które dotyczyło - w dużym skrócie - skuteczności przywrócenia prok. Dariusza Barskiego do służby czynnej ze stanu spoczynku i powołania na stanowisko Prokuratora Krajowego.

Wprawdzie obecna prokuratura próbowała zablokować wydanie orzeczenia - jeden wniosek o wyłączenie sędziów SN został skierowany dwa tygodnie temu, a drugi dzisiaj tuż przed posiedzeniem, a także domagała się niewydawanie uchwały, to Sąd Najwyższy rozstrzygnął wątpliwości. Stwierdził, że prokurator Barski jest prokuratorem pozostającym w czynnej służbie, a jego mianowanie na szefa Prokuratury Krajowej jest wiążące.

Prokurator Dariusz Barski został powołany na podstawie poprawnych przepisów. Nie były one ograniczone czasowo i mają wiążącą prawnie podstawę ustrojową. Decyzje D. Barskiego wywołują skutki prawne. Stało się tak, gdyż pozytywna odpowiedź na dwa pierwsze pytania, zadane przez gdański sąd, zawiera w sobie wskazówki interpretacyjne, umożliwiające przyjęcie, że wszystkie decyzje podejmowane przez PK Dariusza Barskiego - zarówno samodzielne, jak i wynikające z upoważnienia PG - nadal rodzą skutki prawne i pozostają w obrocie prawnym.

Piątkowa uchwała SN stawia pod znakiem zapytania powołanie na stanowisko Prokuratora Krajowego Dariusza Korneluka. Decyzja SN oznacza, że sytuacja odwraca się, a to decyzje nowo powołanego Prokuratora Krajowego Korneluka budzą dziś wątpliwości co do tego, czy rodzą skutki prawne.

http://niezalezna.pl/polska/wydarzenia/sad-najwyzszy-orzeknie-czy-dariusz-barski-nadal-jest-prokuratorem-krajowym/527638

http://wpolityce.pl/polityka/707771-ostrowski-jesli-bodnar-nie-uzna-uchwaly-sn-to-poglebi-wine

#tusk #bodnar #prawo #praworzadnosc #prokuratura #sadownictwo #sad

6

Aborcjonistka oskarżała policję, a Tusk ją wykorzystał. Nieoczekiwany finałnczas.info

Głośna sprawa Joanny z Krakowa, która w ubiegłym roku stała się u mainstreamu symbolem rzekomej brutalności policji wobec kobiet chcących dokonać aborcji, czyli zabić nienarodzone dziecko, doczekała się nieoczekiwanego finału. Sąd oddalił zarzuty wobec funkcjonariuszy, podważając wiarygodność relacji kobiety.

Zdjęcie

Historia Joanny zyskała rozgłos w lipcu 2023 roku, gdy media doniosły o rzekomym upokarzającym traktowaniu jej przez policję w szpitalu po zażyciu środków wczesnoporonnych. Sprawa szybko stała się elementem kampanii wyborczej, a lider ówczesnej totalnej opozycji Donald Tusk wykorzystał ją jako pretekst do organizacji marszu „miliona serc”.

Jednak w miarę upływu czasu pojawiły się nowe fakty, które rzuciły cień na wersję wydarzeń przedstawioną przez panią Joannę. Wyciekły zdjęcia ukazujące jej kontrowersyjne występy artystyczne, a sama zainteresowana wyraziła rozczarowanie brakiem zaproszenia na marsz totalnej opozycji.

Przełomowym momentem okazała się decyzja sądu, który nie dał wiary zeznaniom Joanny. Sąd stwierdził, że kobieta mogła mieć interes w przedstawianiu siebie jako ofiary brutalności policji, sugerując nawet, że mogła szukać rozgłosu dla celów komercyjnych.

„Pokrzywdzona ma interes prawny przedstawiania siebie jako ofiary brutalności policji, chociażby dla uzyskania odszkodowania” – brzmi fragment opinii krakowskiego sądu, do którego dotarła „Gazeta Wyborcza”. Wiadomo też, że Joanna leczyła się psychiatrycznie, więc jej zeznania z góry obarczone są pewną dozą nieufności.

Choć orzeczenie jest prawomocne, sprawa może mieć jeszcze ciąg dalszy. Według informacji przekazanych przez obronę Joanny, prokuratura zdecydowała się wznowić postępowanie, aby ponownie zbadać, czy nie doszło do przekroczenia uprawnień przez policjantów.

http://nczas.info/2024/09/27/aborcjonistka-oskarzala-policje-a-tusk-ja-wykorzystal-nieoczekiwany-final/

#Polska #aborcja #sad #policja #wyrok

16