Ukraiński prezydent lub premier europejskiego państwa. Kuleba przedstawia cel dla diasporykresy.pl

Były szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kuleba zachęca Ukraińców, którzy zdecydowali się pozostać za granicą, do aktywnego udziału w polityce państw, w których mieszkają. Chce, aby ukraińska diaspora stała się realną siłą polityczną w Europie. Jako długofalowy cel wskazał objęcie w ciągu 30 lat stanowiska premiera lub prezydenta jednego z europejskich państw przez osobę ukraińskiego pochodzenia.

Były minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kuleba, który kierował resortem w latach 2020–2024, wezwał Ukraińców pozostających za granicą do angażowania się w życie polityczne państw, w których zdecydowali się zamieszkać. W rozmowie ze Switłaną Pawełecką wskazał, że diaspora powinna dążyć do uzyskania realnych wpływów politycznych.

„Zawsze mówię Ukraińcom, którzy mieszkają za granicą: jeśli już zdecydowaliście się tam zostać, stańcie się siłą polityczną. Idźcie do polityki. Moja teza jest taka, że chciałbym, aby w ciągu najwyżej 30 lat premierem albo prezydentem któregoś z europejskich państw została osoba ukraińskiego pochodzenia — człowiek o ukraińskich korzeniach” — powiedział były szef ukraińskiego MSZ.

Ukraińcy jako siła polityczna w Europie

Kuleba przedstawił uczestnictwo Ukraińców w polityce państw europejskich jako przedsięwzięcie długofalowe. Osoby, które zdecydowały się nie wracać na Ukrainę, powinny jego zdaniem aktywnie włączać się w życie publiczne krajów, w których zamieszkały.

Były minister wiąże ten proces z budową wpływowego ukraińskiego lobby za granicą. Przedstawiciele diaspory mieliby z czasem obejmować coraz ważniejsze stanowiska w strukturach politycznych państw europejskich.

Jako przykład znaczenia silnej diaspory Kuleba wskazywał doświadczenia Ukraińców mieszkających w Kanadzie.

Premier lub prezydent w ciągu 30 lat

Ambicje byłego szefa ukraińskiej dyplomacji nie ograniczają się do zwiększenia liczby osób ukraińskiego pochodzenia uczestniczących w lokalnym życiu politycznym.

Kuleba chce, aby w perspektywie najwyżej 30 lat osoba mająca ukraińskie korzenie objęła urząd premiera lub prezydenta jednego z państw europejskich. Jego zdaniem przedstawiciele diaspory mogą również obejmować inne znaczące stanowiska, w tym funkcje ministrów, przewodniczących parlamentów czy burmistrzów dużych miast.

Były szef MSZ traktuje rozwój politycznych wpływów ukraińskiej diaspory jako element długofalowego wzmacniania pozycji Ukrainy na arenie międzynarodowej.

Ukraińcy na wysokich stanowiskach w Polsce

Na portalu Kresy.pl wielokrotnie pisaliśmy o osobach z ukraińskim pochodzeniem, które w Polsce zajmują stanowiska w służbach, w samorządach czy nawet na szczeblu rządowym.

W sierpniu informowaliśmy o Ukraince w polskiej policji, która działa w Centralnym Biurze Zwalczania Cyberprzestępczości. Funkcjonariuszka nie urodziła się w Polsce, ale zamieszkała w naszym kraju dopiero w 2016 roku.

W czerwcu dzięki interwencji poselskiej polityków Konfederacji miasto Lublin ujawniło, że w miejskim ratuszu pracują cztery osoby z obywatelstwem ukraińskim, w tym dwie na stanowiskach urzędniczych.

Na szczeblu rządowym ukraińskie pochodzenie ma wiceminister nauki Andrzej Szeptycki, który sam deklarował publicznie, że jest przedstawicielem ukraińskiej mniejszości narodowej. Polityk często powielał proukraińską narrację. W czerwcu porównał UPA do polskich Żołnierzy Wyklętych. W lutym nazwał akcję „Wisła” „czystką etniczną Ukraińców”.

Opisywaliśmy też jego wcześniejsze wypowiedzi i aktywność w mediach społecznościowych, m.in. wpis „Chwała bohaterom!” zamieszczony pod materiałem pokazującym groby ukraińskich żołnierzy, na których obok flag Ukrainy widoczne były czerwono-czarne flagi banderowskie. Zwracaliśmy również uwagę, że wiceminister reagował na materiały dotyczące publikacji promujących koncepcję „Wielkiej Ukrainy”, obejmującą m.in. Chełm i Przemyśl, koncentrując się na stwierdzeniu, że „Krym jest ukraiński”.

Ukraińcy przewidują zwiększanie się wpływów diaspory w Polsce

Politolog Witalij Kulik przewidywał w 2023 roku, że w ciągu kilku lat polskie obywatelstwo może uzyskać co najmniej kilkaset tysięcy Ukraińców. Jego zdaniem nowa grupa wyborców mogłaby skonsolidować się politycznie, wprowadzać swoich przedstawicieli na listy wyborcze oraz wspierać ugrupowania deklarujące obronę „interesów Ukraińców”.

Podobne przewidywania przedstawiał w 2025 roku ukraiński portal Europejska Prawda. Wskazywał, że rosnąca liczba naturalizowanych Ukraińców może z czasem doprowadzić do pojawienia się w Sejmie posłów reprezentujących tę społeczność. Znaczenie takiego elektoratu byłoby szczególnie widoczne w okręgach, w których mieszka duża liczba osób pochodzących z Ukrainy, a różnice między konkurującymi partiami pozostają niewielkie.

Ukraińska publicystka Ołena Babakowa oceniała natomiast, że wzrost liczby wyborców ukraińskiego pochodzenia może wpłynąć na język polskiej debaty publicznej. Partie zabiegające o ich poparcie mogłyby łagodzić stanowisko w sprawach dotyczących Ukrainy, pomocy dla jej obywateli, polityki historycznej lub stosunków polsko-ukraińskich. Głos tej grupy musiałby być uwzględniany przy budowaniu programów i kampanii wyborczych.

Na potencjał wyborczy migrantów zwracają uwagę także przedstawiciele polskiej lewicy. Sławomir Sierakowski mówił w 2025 roku o oczekiwaniu na „nowy elektorat”, przewidując, że naturalizowani imigranci mogą częściej popierać ugrupowania lewicowe i progresywne.

Według raportu Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego z lipca 2026 roku – o polski paszport aktywnie zabiega 26 proc. ankietowanych Ukraińców, a dalsze 28 proc. rozważa podjęcie takich działań w przyszłości.

Polska celem zainteresowania ukraińskich służb

W sierpniu lider Konfederacji Sławomir Mentzen przytoczył informacje polskich służb, wedle których Polska jest ważnym celem zainteresowania ukraińskich służb wywiadowczych. W związku z tym, jego zdaniem, osoby związane z Ukrainą nie powinny zajmować stanowisk w polskiej administracji. Polityk zaznaczył, że takie podejście powinno być uzasadnione względami bezpieczeństwa.

Słowa Mentzena znajdują potwierdzenie w raporcie opublikowanym przez „Rzeczpospolitą”, która powoływała się na anonimowych oficerów.

Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny na Ukrainie Polska stała się jednym z ważnych obszarów aktywności obcych wywiadów. W Polsce aktywnie działają nie tylko służby Rosji, Białorusi i Chin. Znaczną aktywność prowadzą także wywiady państw sojuszniczych, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Ukrainy.

Największą aktywność w naszym kraju mają wykazywać służby ukraińskie. Ich działania koncentrują się na środowiskach rosyjskich i białoruskich, ale obejmują także obywateli Ukrainy, którzy przyjechali do Polski i pracują w polskich firmach lub urzędach. Ukraińskie służby mają także próbować pozyskiwać Polaków, którzy wyjeżdżają na Ukrainę z pomocą humanitarną lub w sprawach biznesowych.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainski-prezydent-lub-premier-europejskiego-panstwa-kuleba-przedstawia-cel-dla-diaspory/

#ukraincy #banderowcy

10

ZAMKNĄĆ SZCZUJNIĘ - Dyrektor POLIN zestawił NSZ z UPA. Jest reakcja organizacji kresowychkresy.pl

Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” oraz Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów skierowały pismo do minister kultury Marty Cienkowskiej w sprawie wypowiedzi dyrektora Muzeum POLIN prof. Dariusza Stoli. Historyk porównał wcześniej UPA do Narodowych Sił Zbrojnych.

Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” wraz ze Stowarzyszeniem Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów skierowało do minister kultury Marty Cienkowskiej protest dotyczący wypowiedzi dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN prof. Dariusza Stoli. Organizacje poinformowały o swoim działaniu w mediach społecznościowych w 84. rocznicę utworzenia Narodowych Sił Zbrojnych.

Autorzy protestu przypomnieli sierpniową wypowiedź Stoli, w której historyk, mówiąc o Ukraińskiej Powstańczej Armii, wskazał na podobieństwa między nią a NSZ i Obozem Narodowo-Radykalnym.

„Pamiętają Państwo skandaliczne słowa prof. Dariusza Stoli, dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, który zrównał Narodowe Siły Zbrojne ze zbrodniarzami z UPA? Do dzisiaj nie zostały wobec niego wyciągnięte żadne konsekwencje służbowe” – napisało stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć”.

W sierpniu, podczas programu Polsat News „Najważniejsze pytania”, Stola mówił o stosunkach polsko-ukraińskich, sporach historycznych oraz podejściu Ukraińców do dziedzictwa UPA. Ocenił, że oczekiwanie obecnie od strony ukraińskiej zasadniczego rozliczenia z tą częścią historii jest „nierealistyczne”.

„Oczekiwanie, że Ukraińcy teraz się poważnie rozliczą z dziedzictwem UPA, jest po prostu nierealistyczne” – stwierdził wówczas dyrektor POLIN.

Odnosząc się do patronów ukraińskich jednostek wojskowych związanych z UPA, Stola porównał tę formację z polskimi organizacjami narodowymi. „My mieliśmy podobnych ludzi. U nas się to nazywało Narodowe Siły Zbrojne i ONR” – powiedział.

Historyk stwierdził następnie, że wskazane przez niego polskie środowiska miały „bardzo podobny program” do UPA. Jako podobieństwa wymienił negatywny stosunek do demokracji oraz mniejszości narodowych. Jego zdaniem przedstawiciele takich organizacji nie byliby właściwymi patronami polskiej jednostki wojskowej.

Stola zaznaczył jednocześnie, że Polska nie jest w stanie narzucić Ukraińcom sposobu oceny własnej historii. Według niego podczas trwającej wojny na Ukrainie kwestie historyczne nie będą dla strony ukraińskiej pierwszoplanowe, jednak powinny powrócić po zakończeniu działań wojennych.

„Wspólnota i Pamięć” poinformowała, że wobec braku – w ocenie organizacji – konsekwencji po wypowiedzi dyrektora POLIN, zdecydowała się skierować sprawę do szefowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, któremu podlega muzeum.

http://kresy.pl/wydarzenia/dyrektor-polin-zestawil-nsz-z-upa-jest-reakcja-organizacji-kresowych/

#antypolacy #antypolonizm #zydzi #nsz #upa #banderowcy #mordercy #ludobojstwo

15

Braun i pomnik oddziału UPA, który mordował Polaków. IPN potwierdza: Samowolka i nieudowodniony związek z miejscem pochówkunczas.info

Zdjęcie

IPN potwierdził, że pomnik UPA w gminie Dołhobyczów, w który Grzegorz Braun uderzał młotem, powstał bez uzgodnień i zezwoleń. Ponadto nie potwierdzono jego związku z miejscem pochówku. Wójt Dołhobyczowa zasugerował ekshumacje i przeniesienie szczątków ukraińskich bandytów jak i samego pomnika na Ukrainę.

Grzegorz Braun trafił na pomnik UPA w Polsce. Lider KKP zamieścił nagranie, na którym widać jak niszczy poświęcony ukraińskim zbrodniarzom obiekt.

– Rzecz powinna była być pierwszego dnia po wykryciu tej notabene anonimowej samowolki rozwiązana przez służby i to wcale niekoniecznie specjalne. Ten obelisk obrażający pamięć ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach powinien być usunięty profesjonalnymi narzędziami, które natychmiast powinny być tutaj sprowadzone po udokumentowaniu przestępstwa pochwalania nazizmu, banderyzmu – powiedział Braun.

Więcej o tym przeczytacie w artykule poniżej.

Sprawą zajął się IPN. Instytucja przyznała, że obiekt w gminie Dołhobyczów upamiętnia zbrodniarzy z UPA, którzy mieli zostać zlikwidowani przez grupę operacyjną NKWD w lutym 1946 roku. Podkreślono, że związek pomnika z miejscem pochówku ukraińskich bandytów nie został potwierdzony.

– IPN nie dysponuje źródłami historycznymi mogącymi potwierdzić, czy członkowie UPA zostali tam faktycznie pochowani i jaki był ich udział w zbrodniach popełnionych na Polakach – powiedział dr hab. Jacek Romanek, naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Lublinie.

Ponadto z informacji IPN wynika, że pomnik postawiono samowolnie, z inicjatywy nieznanych osób po koniec lat 90-tych ubiegłego wieku lub po 2000 roku. Wówczas teren ten należał do Skarbu Państwa.

– Obiekt powstał na terenie ówcześnie należącym do Skarbu Państwa bez jakichkolwiek uzgodnień i zezwoleń. IPN nie opiniował również zgodnie z posiadanymi kompetencjami ustawowymi istniejącego upamiętnienia. Nie był również uzgadniany w okresie przed 2016 r. przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – podkreślił dr hab. Romanek.

W sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy na temat inicjatywy Brauna. Starosta hrubieszowski Józef Kuropatwa odniósł się do samego pomnika.

– Postawiony nielegalnie, nieuzgodniony z nikim. Na naszym terenie, przeciwko nam – skwitował Kuropatwa.

Dodał, że sprawę rozstrzygnąć mogłyby ekshumacje i przetransportowanie ich na Ukrainę wraz z pomnikiem.

Do sprawy odniósł się także Sławomir Ozdyk. Bandyci zbrodniczej UPA, których upamiętnia nielegalnie postawiony pomnik mieli bezpośredni udział w mordowaniu Polaków.

„Po bitwie stoczonej 26 lutego 1946 r. w lesie Czepycz pod Liskami z 3. batalionem 18. pułku 64. Dywizji Wojsk Wewnętrznych NKWD pochowano tam żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), przede wszystkim związanych z kureniem 'Wowky’ (’Wilki’). Według dostępnych opracowań na Białystoku spoczęło co najmniej 37 poległych, podczas gdy późniejsze upamiętnienie obejmuje większą liczbę nazwisk. Mariusz Sawa wskazuje, że wymieniono na nim również kilku członków UPA poległych w innych okolicznościach i pogrzebanych gdzie indziej, a zarazem pominięto część osób rzeczywiście spoczywających w tym miejscu. Inskrypcja nie jest zatem ścisłym wykazem pochowanych” – napisał Sławomir Ozdyk na X.

„Rekonstrukcja ich biografii ukazuje zróżnicowane wcześniejsze drogi służbowe. Co najmniej czterech służyło w Ukraińskiej Policji Pomocniczej (Ukrainische Hilfspolizei), podporządkowanej niemieckiej Policji Porządkowej (Ordnungspolizei) i stanowiącej część aparatu okupacyjnego III Rzeszy. Oprócz zadań porządkowych, ochronnych i przeciwpartyzanckich jej funkcjonariusze uczestniczyli w niemieckich represjach i zbrodniach na ludności cywilnej, w tym na Polakach i Żydach. Dwóch służyło wcześniej w Armii Czerwonej, a kolejnych dwóch w Dywizji SS „Galizien” („Galicja”), ukraińskiej jednostce Waffen-SS pozostającej pod niemieckim dowództwem. Kilku przeszło przez Baudienst (Służbę Budowlaną w Generalnym Gubernatorstwie). Około trzech należało do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Większość wstąpiła do UPA w 1944 r., dwóch zaś dopiero w styczniu 1946 r.” – relacjonował Ozdyk.

„25 marca 1945 r. w Kryłowie sotnia 'Wowky’, wykorzystując mundury sowieckie i podając się za oddział NKWD, opanowała posterunek Milicji Obywatelskiej (MO). Zatrzymano milicjantów, członków polskiej samoobrony oraz cywilów. Część zamordowano na miejscu, pozostałych uprowadzono i rozstrzelano w okolicznych lasach. Egzekucje zatrzymanych odnotowano także w kronice oddziału. 18 maja 1945 r. formacja ta dokonała mordów na polskiej ludności cywilnej w rejonie Radkowa, Łachowców, Rzeplina i Brodzicy (Bohorodycy). Zginęło kilkudziesięciu Polaków; dla samej Brodzicy/Bohorodycy baza ofiar IPN podaje 45 zabitych. Był to jeden z ostatnich epizodów antypolskiej działalności OUN-B i UPA na tym obszarze przed zawarciem rozejmu z polskim podziemiem poakowskim. Z 'Wowky’ wiązane są również zabójstwa dokonane w Liskach. W 2020 r. Instytut Pamięci Narodowej (IPN) odnalazł tam szczątki trzech osób złożone w płytkich, pojedynczych jamach, uznanych za prawdopodobne ofiary tego oddziału” – czytamy.

Jak następnie podkreślił, w tym kontekście „problemem nie jest samo istnienie i oznaczenie mogiły, lecz nadanie jej charakteru heroizującego”.

„Upamiętnienie zmarłych należy wyraźnie odróżnić od publicznego przedstawiania ich jako bohaterów. Jeżeli późniejszą walkę z NKWD uznać za wystarczającą podstawę do heroizacji, konsekwencją takiego kryterium byłaby możliwość analogicznego stawiania pomników członkom innych nazistowskich formacji tylko dlatego, że w pewnym momencie walczyli przeciw Związkowi Sowieckiemu. Pomnik o takim charakterze jest świadomym aktem polityki historycznej i nie powinien opierać się na przemilczaniu służby w strukturach podporządkowanych III Rzeszy ani udziału formacji, do których należeli, w antypolskich akcjach obejmujących uprowadzenia i mordowanie polskiej ludności cywilnej” – podsumował Sławomir Ozdyk.

http://nczas.info/2026/09/12/braun-i-pomnik-oddzialu-upa-ktory-mordowal-polakow-ipn-potwierdza-samowolka-i-nieudowodniony-zwiazek-z-miejscem-pochowku/

#Braun #Polska #upa #mordercy #ludobojstwo #banderowcy

14

Braun z młotem ruszył na pomnik UPA pod Hrubieszowem. „Do likwidacji!” [VIDEO]x.com

http://x.com/GrzegorzBraun_/status/2098088606250266628

Zdjęcie

„Pomnik UPA w gminie Dołhobyczów w powiecie hrubieszowskim do likwidacji❗️” – napisał w mediach społecznościowych Grzegorz Braun. Lider Konfederacji Korony Polskiej zamieścił też nagranie, na którym widać jak m.in. on próbuje obalić poświęcony ukraińskim nacjonalistom obiekt.

W mediach społecznościowych pojawiło się krótkie nagranie Grzegorza Brauna, który relacjonował to, co zaszło w gminie Dołhobyczów. Polityk zastał tam pomnik poświęcony Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnej za bestialskie ludobójstwo Polaków na Kresach Wschodnich II RP w czasie II wojny światowej.

– Rzecz powinna była być pierwszego dnia po wykryciu tej notabene anonimowej samowolki rozwiązana przez służby i to wcale niekoniecznie specjalne. Ten obelisk obrażający pamięć ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach powinien być usunięty profesjonalnymi narzędziami, które natychmiast powinny być tutaj sprowadzone po udokumentowaniu przestępstwa pochwalania nazizmu, banderyzmu – ocenił polityk.

– Ale jak usłyszeliśmy dzisiaj na dożynkach w pobliskiej miejscowości, uwaga, Polacy się boją. Sugestia z mojej strony, że zadziałać mogłaby właśnie np. jakaś Ochotnicza Straż Pożarna, ta sugestia spotkała się natychmiast z bardzo rzeczową, zdroworozsądkową odpowiedzią, że, cytuję: Obawialibyśmy się, że ich podpalą – dodał Braun.

– Polska, rok 2026, jesteśmy o niewiele kilometrów od aktualnej polskiej granicy, powiat hrubieszowski – skwitował.

http://nczas.info/2026/09/10/braun-z-mlotem-ruszyl-na-pomnik-upa-pod-hrubieszowem-do-likwidacji-video/

#Braun #upa #banderowcy #Polska

17

Nie wolno zapomnieć. Jak ukraińcy mordowali Polaków.

Świadectwo świadka bestialskich mordów.

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/2080639989505800

#mordercy #banderowcy #upadlina #upa #ludobojstwo

7

Pochówki Polaków pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów. Sprawców przemilczano. Miller: „Dokonuje się trzeci akt ich martyrologii”x.com

http://x.com/LeszekMiller/status/2094391876333789615

Na starym polskim cmentarzu w Ostrówkach na Wołyniu pochowano w niedzielę szczątki 55 Polaków z Ostrówek i Woli Ostrowieckiej, ofiar Rzezi Wołyńskiej, dokonanej w bestialski sposób przez ukraińskich nacjonalistów. Do formy upamiętnienia ofiar i przemilczenia sprawców odniósł się były premier Leszek Miller.

Szczątki, ekshumowane na przełomie lipca i sierpnia, złożono w jednej z dwóch istniejących mogił zbiorowych, powstałych w wyniku wcześniejszych ekshumacji przeprowadzonych w latach 1992, 2011 i 2015. Pochówek odbył się w 83. rocznicę zagłady obu nieistniejących dziś polskich wsi.

Mszy pogrzebowej przewodniczył przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy i ordynariusz rzymskokatolickiej diecezji łuckiej bp Witalij Skomarowski. W nabożeństwie uczestniczyli duchowni ukraińskich Kościołów katolickich i prawosławnych.

Do upamiętnienia pomordowanych Polaków odniósł się były premier Leszek Miller.

„30 sierpnia odbył się w Ostrówkach na Wołyniu pogrzeb 55 Polaków zamordowanych 30 sierpnia 1943 roku w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Wśród odnalezionych ofiar było 26 dzieci” – podkreślił na portalu X Miller.

„Po 83 latach szczątki wydobyto z dołów śmierci i złożono w ziemi. Ofiary otrzymały groby, krzyże i tablice. Zabrakło jednak informacji najważniejszej: kto je zamordował” – wskazał.

Miller przypomniał, że na obelisku widnieje napis: „Pamięci mieszkańców Ostrówek i Woli Ostrowieckiej, którzy zginęli 30 sierpnia 1943 roku. Niech spoczywają w pokoju”. Podpisano pod nim „Rząd Rzeczypospolitej Polskiej”.

„Nie napisano, że mieszkańcy tych miejscowości zostali zamordowani przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii. Nie wymieniono sprawców, chociaż są oni znani. Zbrodni dokonały: pododdział UPA dowodzony przez Iwana Kłymczaka «Łysego» oraz sotnia Iwana Zareczniuka «Worona», wspierane przez część mieszkańców okolicznych ukraińskich wsi. W ciągu kilku godzin zamordowano w obu miejscowościach około 1050 Polaków” – przywołał fakty Miller.

„Treść inskrypcji jest rezultatem polsko-ukraińskich uzgodnień między resortami kultury. Ekshumację i pochówek oddzielono od właściwego upamiętnienia. Taki był warunek Ukraińców na który strona polska ochoczo się zgodziła.

Ktoś, kto za kilkadziesiąt lat zatrzyma się przed tym obeliskiem, dowie się tylko, że mieszkańcy Ostrówek i Woli Ostrowieckiej «zginęli». Nie zostali zamordowani – «zginęli». Nie wiadomo, czy z rąk UPA, NKWD, Einsatzgruppen, Wehrmachtu, czy może wskutek działań wojennych. Sprawcy rozpłynęli się w gramatycznej mgle” – skwitował.

„I właśnie o to chodzi. Polska prosi o ekshumacje, Ukraina udziela zgody, a ceną staje się przemilczenie odpowiedzialności katów. Dostajemy zgodę na odnalezienie kości, ale nie na umieszczenie nad grobem pełnej prawdy” – podkreślił.

„W filmie «Wołyń» Wojciecha Smarzowskiego pada następująca sentencja: «Kresowian zabito dwa razy: raz przez ciosy siekierą, drugi raz przez przemilczenie». Na naszych oczach dokonuje się trzeci akt ich martyrologii. Najpierw odebrano im życie. Potem odmawiano im pamięci. Dziś otrzymują groby, ale z napisów usuwa się imiona i symbole morderców” – podsumował Miller.

http://nczas.info/2026/09/01/pochowki-polakow-pomordowanych-przez-ukrainskich-nacjonalistow-sprawcow-przemilczano-miller-dokonuje-sie-trzeci-akt-ich-martyrologii/

#upa #banderowcy #mordercy #wolyn #ukraina #Polska #ludobojstwo

14

Uuu temat dalej grzeją.

Zdjęcie

Czego się dowiesz z filmu? Że jakiś typ mówi do drugiego niemiłe słowa z użyciem "banderowcu". Nie wiesz co się stało. Nie wiesz jak było. Masz tylko słowo, które dla Ukraińca jest, o dziwo, przyjemne. Jakby mi Ukrainiec powiedział Piłsudczyku to myślałbym , że chce mi sprawić przyjemność.

Podobno wysiadł

Zdjęcie

Podobno odbiło się szerokim echem 😂

Zdjęcie

No i "mógł zwrócić uwagę"

Czyli był jakiś powód???

Zdjęcie

w*borcza jak zwykle prowadzi pedagogikę wstydu. Nowe, nie znałem

Tutaj filmik jak masz ochotę zobaczyć Ten OBRZYDLIWY CZYN

http://www.facebook.com/watch/UkrainiecwPL/?ref=embed_video

#Ukraina #banderowcy #wyborcza #g*zeta

9

„Jesteśmy dumni ze swojej historii”. Azow sprzedaje naszywki z napisem Wołyń i nożemkresy.pl

Zdjęcie

Związane z Azowem wydawnictwo Reinshouse wypuściło naszywkę z napisem „Wołyń Pride”, symbolem noża i hasłem „Jesteśmy dumni ze swojej historii”. W piątek na sprawę zwróciła uwagę ukraińska historyk Marta Hawryszko.

Na grafice promującej naszywkę widnieje napis „Волинь Pride”, czyli „Wołyń Pride”. Obok umieszczono biały krzyż oraz rysunek noża. W tle wykorzystano historyczne fotografie przedstawiające uzbrojonych banderowców. Całość opatrzono ukraińskim hasłem „Пишаємося своєю історією”, czyli „Jesteśmy dumni ze swojej historii”.

Naszywkę przygotowało Reinshouse, wydawnictwo związane z Azowem, prowadzone przez Ołeksija „Reinsa” Konsula, oficera 3 Brygady Szturmowej. Sam projekt został pokazany w formie czerwono-czarnej grafiki promocyjnej z logotypami Reinshouse oraz CNSL Cult.

„Czy to ma być «trolling» Polski? Nóż? Wołyń? Mówicie poważnie?!” — napisała Hawryszko.

Historyk oceniła, że sprawa ma „wszystkie cechy nowego międzynarodowego skandalu”. Przypomniała również, że żołnierze 3 Brygady Szturmowej byli szkoleni i leczeni w Polsce, a także prowadzili tam zbiórki pieniędzy.

„Czy żołnierze 3 Brygady Szturmowej nie byli szkoleni i leczeni w Polsce? Z pewnością zbierali tam fundusze. I tak odpłaca się za to wsparcie?” — zapytała.

Hawryszko podkreśliła, że jeżeli naszywka została pomyślana jako prowokacja, to jest to działanie „politycznie lekkomyślne” i „strategicznie samobójcze”. Jej zdaniem Ukraina, która zależy od międzynarodowej pomocy, nie powinna celowo otwierać jednej z najgłębszych ran w relacjach z Polską.

„Wstyd” — podsumowała historyk.

http://kresy.pl/wydarzenia/jestesmy-dumni-ze-swojej-historii-azow-sprzedaje-naszywki-z-napisem-wolyn-i-nozem/

http://x.com/HavryshkoMarta/status/2070609642779275677

#wolyn #ukraina #azov #bandyci #banderyzm #banderowcy #upa #ludobojstwo #mordercy

16

JUŻ NIE KRZYCZY SŁAWA UPA....??? - Jarosław Kaczyński odda ukraiński order. „Ukraina nie może mieć na sztandarach ludobójców”kresy.pl

„To będzie wyraz mojego stosunku może nie tyle do Ukraińców, co elit ukraińskich” – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości, zapowiadając zwrot Orderu Księcia Jarosława Mądrego. Kaczyński dodał, że w związku z promowaniem banderyzmu przez Ukrainę, Polska powinna blokować rozmowy akcesyjne Kijowa z UE.

Podczas konferencji prasowej Jarosław Kaczyński zapowiedział zwrot ukraińskiego Orderu Księcia Jarosława Mądrego II klasy. Prezes Prawa i Sprawiedliwości powiązał swoją decyzję ze stosunkiem do ukraińskich elit oraz z lojalnością wobec prezydenta Karola Nawrockiego.

„Ja też zwrócę order, bo mam dość wysokiej rangi, Order Księcia Jarosława Mądrego drugiej klasy. To będzie wyraz mojego stosunku do elit ukraińskich i akt lojalności wobec naszego prezydenta” — powiedział polityk.

„To będzie wyraz mojego stosunku może nie tyle do Ukraińców, co elit ukraińskich. Z drugiej strony to akt lojalności wobec naszego prezydenta, takie akty są dziś potrzebne” — dodał.

Kaczyński o eskalacji i warunkach wobec Ukrainy

Kaczyński był pytany także o swój stosunek do konferencji dotyczącej odbudowy Ukrainy, która odbywa się w Gdańsku. Odniósł się przy tym do obecności mera Lwowa Andrija Sadowego.

„Na tej konferencji jest mer Lwowa, już niezależnie od tego, że banderowiec oczywisty, to człowiek, który nie płaci polskiej firmie za wykonaną już pracę” — mówił Kaczyński.

Zdaniem prezesa PiS obecność Sadowego na konferencji w Gdańsku pokazuje stosunek Ukrainy do Polski. „Nie warto mieć złudzeń” — podkreślił.

Kaczyński przyznał, że nie był zwolennikiem zaostrzania konfliktu między Warszawą a Kijowem, lecz obciążył za eskalację stronę ukraińską.

„Konflikt jest eskalowany gwałtownie przez drugą stronę. Coraz bardziej widzę, że tutaj chodzi o zabieg bardzo szkodliwy, bardzo niebezpieczny, ale nie będę rozwijał. Przyznanie się do winy, przeprosiny, pochowanie wszystkich ofiar, oczywiście wcześniej ekshumacje. To są nasze warunki” — mówił prezes PiS.

Podkreślił, że nie są to warunki daleko idące, lecz powinny zostać spełnione przez stronę ukraińską.

Postulat blokowania rozmów z Unią Europejską

W kontekście sporu historycznego Kaczyński odniósł się także do rozmów akcesyjnych Ukrainy z Unią Europejską. Zastrzegł, że przedstawia własne stanowisko, a nie oficjalną decyzję Prawa i Sprawiedliwości.

„I według mnie, ale nie jest to zdanie partii, Polska powinna rozpocząć blokowanie kolejnych klastrów, rokowań dotyczących wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej” — stwierdził prezes PiS.

Pierwszy klaster negocjacyjny z Kijowem Bruksela otworzyła 15 czerwca. Nastąpiło to 4 lata po nadaniu Ukrainie przez Wspólnotę statusu kandydata. Rozmowy akcesyjne UE–Ukraina rozpoczęły się 2 lata temu.

Kaczyński porównał podejście Ukrainy do działań Niemiec po II wojnie światowej. Stwierdził, że niemiecka polityka pamięci nie była idealna, ale nie polegała na publicznym honorowaniu zbrodniarzy nazistowskich.

„Mimo wszystko w Niemczech nie stawiano na piedestale Hitlera, Himmlera czy Goebbelsa, czy kogokolwiek z tych zbrodniarzy. A oni (Ukraińcy) coś takiego robią. I ja powiedziałem Poroszence, już kilka lat temu, że wy, z tym banderyzmem, do Europy nie wejdziecie” — ocenił prezes PiS.

Prezes PiS podkreślił jednocześnie, że pozostaje zwolennikiem wsparcia dla Ukrainy.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/polska-regiony/jaroslaw-kaczynski-odda-ukrainski-order-ukraina-nie-moze-miec-na-sztandarach-ludobojcow/

#kaczynski #pis #upa #banderowcy #ukraina #populizm

15

Czeski polityk ostro o Ukrainie, UPA i Zełeńskim. Broni Polski mocniej, niż rząd w Warszawie. „Ukraina przyznaje się do kolaboracji z nazistami”nczas.info

Zdjęcie

Przewodniczący ruchu Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD) oraz przewodniczący czeskiej izby poselskiej Tomio Okamura w ostrych słowach skrytykował Ukrainę, odradzanie się nazizmu i banderyzmu w Kijowie oraz opowiedział się za Polską. „Odmawiamy finansowania Ukrainy, która przyznaje się do kolaborantów z nazistami” – podkreślił czeski polityk.

Okamura to czesko-japoński przedsiębiorca i przewodniczący czeskiej izby poselskiej. Urodził się w Tokio, matka była Morawianką, a ojciec miał pochodzenie japońsko-koreańskie.

W poniedziałek wieczorem ostro potępił Kijów i banderyzm oraz stanął po stronie Polaków.

„Nawet Polacy mają już dość tego, że ukraińskie państwo 🇺🇦 oficjalnie przyznaje się do kolaborantów, którzy mordowali Czechów, Polaków i Żydów. Kiedy Polacy zaprotestowali przeciwko temu, Ukraińcy zaczęli ich wulgarnie obrażać” – napisał Okamura na X.

„Odmawiamy finansowania Ukrainy, która przyznaje się do kolaborantów z nazistami. Odmawiamy, by takie państwo wstąpiło do UE i NATO! Kiedy ktoś zaprotestuje przeciwko temu, że ukraiński prezydent oficjalnie przyznaje się do ukraińskich rzeźników, którzy dokonywali ludobójstwa, Ukraińcy są jeszcze bardziej urażeni. A gdzie jest pan prezydent Petr Pavel? Dlaczego nie wypowie się na temat tego, że jego ukraińscy przyjaciele przyznają się do morderców, którzy mordowali także Czechów?” – zapytał czeski polityk.

Następnie odniósł się do nazwania jednej z ukraińskich jednostek imieniem „Bohaterów UPA”. Okamura przypomniał, że UPA odpowiedzialna jest za „masakry nawet kilkuset tysięcy Polaków, Żydów, Czechów i Ukraińców na Ukrainie podczas drugiej wojny światowej”. Wspomniał też o odebraniu przez Karola Nawrockiego Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełeńskiego.

„W weekend na Ukrainie wybuchła antypolska 'burza’. Były ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba oświadczył, że polski prezydent 'nienawidzi Ukraińców jako fenomen’. Radykalny ukraiński nacjonalista i dowódca ochotniczej armii Dmytro Jarosz nazwał rzekomo polskich polityków 'sprzedanymi dziwkami’. Pojawiło się też twierdzenie ukraińskiej dziennikarki, że po tym, jak Zełeński został ostrzeżony przed konsekwencjami swojego kroku, miał rzekomo wulgarnie skomentować sprawę: 'Je**ć Polaków.’ Ukraińcy masowo wysyłają swoje odznaczenia do Warszawy” – czytamy we wpisie.

Przytoczył też atak szefa ukraińskiego MSZ Andrija Sybihy, który „ostro zaatakował Polskę oraz prezydenta Nawrockiego”. Wspomniał też o zwrocie kolejnych orderów ze strony Ukraińców. Przytoczył także słowa szefa kancelarii prezydenta Zbigniewa Boguckiego, który podkreślił, że „przedstawiciele ukraińskich urzędów zwracają polskie odznaczenia lekką ręką, zapominając, że te same ręce były wyciągnięte po pomoc, a ta pomoc przyszła z polskich rąk: od polskiego rządu, samorządów, organizacji pozarządowych i milionów Polaków”.

„Polska dziennikarka Arleta Bojke z Channel Zero opublikowała komentarz do skandalu z nazwaniem ukraińskiej jednostki 'Bohaterów UPA’. Według Bojki, która powołuje się na oświadczenie byłego ukraińskiego posła Ihora Mosijczuka, Zełeński rzekomo użył wulgarnych wyrażeń do opisu Polski i Polaków i był świadomy tego, co jego krok wywoła. 'Kiedy do Zełeńskiego przyszli ludzie i powiedzieli mu, by nie nazywał tej ukraińskiej jednostki po UPA, że to rozdrażni Polaków, Wołodymyr Zełeński rzekomo odpowiedział: 'Je**ć Polskę i Polaków'” – napisał przewodniczący czeskiej izby poselskiej Tomio Okamura.

Szkoda, że władze Czech bardziej upominają się o pamięć Polaków, niż niby-polski rząd.

http://nczas.info/2026/06/23/czeski-polityk-ostro-o-ukrainie-upa-i-zelenskim-broni-polski-mocniej-niz-rzad-w-warszawie-ukraina-przyznaje-sie-do-kolaboracji-z-nazistami/

#czechy #Polska #ukraina #nazizm #niemcy #iiwojnaswiatowa #upa #banderowcy

16

Polacy wygrywają wojnę informacyjną! Dzięki awanturze z Zelenskim świat pisze prawdę o ludobójcach z UPAnczas.info

Zdjęcie

Awantura o Order Orła Białego i konfrontacyjna postawa Ukraińców zmusiły światowe media do opisania tła sporu, czyli o rzezi wołyńskiej. Polski punkt widzenia na zbrodnię ludobójstwa dokonaną przez Ukraińską Powstańczą Armię wreszcie przebija się do globalnej opinii publicznej. Dzięki stanowczości prezydenta Karola Nawrockiego prawda o ludobójstwie na Polakach przestaje być tematem tabu.

19 czerwca 2026 roku prezydent Karol Nawrocki, po konsultacji z Kapitułą Orderu Orła Białego, odebrał Wołodymyrowi Zelenskiemu najwyższe polskie odznaczenie państwowe. Powodem była zgoda ukraińskiego prezydenta na nadanie jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy nazwy „Bohaterów UPA”. Zelenski odesłał order pocztą, a wraz z nim inni ukraińscy urzędnicy zwrócili swoje polskie odznaczenia. Kijów nazwał decyzję Warszawy „błędem strategicznym”, co tylko podgrzało atmosferę.

Odebranie orderu – reakcja na gloryfikację bandytów z UPA

Decyzja Nawrockiego nie była błędem. To bezpośrednia odpowiedź na kolejną próbę gloryfikacji formacji odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków. UPA w latach 1943–1945 wymordowała na Wołyniu i w Galicji Wschodniej co najmniej 100 tysięcy polskich cywilów – głównie kobiet, dzieci i starców – najczęściej w sposób wyjątkowo bestialski. Polska od lat nazywa te zbrodnie ludobójstwem. Ukraina konsekwentnie odmawia takiego określenia i wznosi pomniki oraz nadaje nazwy jednostkom wojskowym ku czci sprawców.

Konfrontacyjna postawa Kijowa – zamiast wycofania się z decyzji o „Bohaterach UPA” – wywołała lawinę komentarzy. Polski prezydent jasno stwierdził, że nie pozwoli na to, by symbol najwyższego polskiego odznaczenia kojarzył się z kultem morderców Polaków. To mocny sygnał, że Warszawa nie będzie już udawać, że wszystko jest w porządku, gdy Ukraina czci katów Polaków.

Światowe media masowo piszą o rzezi wołyńskiej

Awantura wokół orderu i ostra reakcja Ukraińców sprawiły, że temat rzezi wołyńskiej trafił na czołówki światowych mediów. O ludobójstwie na Polakach pisały m.in. BBC, Deutsche Welle (DW), France 24, Al Jazeera, Reuters, Le Monde, PBS NewsHour, ABC News itd. Artykuły szczegółowo opisują skalę zbrodni UPA, przytaczają liczbę ofiar (ok. 100 tysięcy Polaków) i wyjaśniają polski punkt widzenia – że było to zaplanowane ludobójstwo etniczne.

Szacunkowo do ponad stu mediów na świecie (w tym agencje informacyjne dystrybuujące materiał do tysięcy portali) poświęciło temu wydarzeniu znaczną uwagę w ciągu pierwszych dni. Wiele tekstów podkreśla, że UPA nie była tylko „bojownikami o niepodległość”, lecz formacją, która dokonała masowych mordów na bezbronnej ludności polskiej i współpracowała z Niemcami przy mordowaniu Żydów. Polski przekaz – dotąd marginalizowany lub przedstawiany jako „nacjonalistyczny” – wreszcie przebija się do międzynarodowej opinii.

Polacy wygrywają wojnę o prawdę historyczną

Dzięki stanowczej postawie Warszawy i konsekwentnemu przypominaniu faktów Polacy odnoszą realny sukces w bitwie o pamięć historyczną. Światowe media, zmuszone okolicznościami, zaczęły rzetelnie opisywać rzeź wołyńską jako ludobójstwo dokonane przez UPA. Ukraińska narracja o „bohaterach” i „tragicznych wydarzeniach” traci na sile, gdy konkrety – setki tysięcy zamordowanych Polaków, bestialskie metody zabijania – trafiają na łamy BBC czy Reutersa.

To nie jest jeszcze koniec sporu, ale ważny przełom. Konfrontacyjna postawa Kijowa i gloryfikacja UPA paradoksalnie pomogły Polsce. Prawda o Wołyniu przestaje być polską „wewnętrzną sprawą”. Coraz więcej ludzi na świecie rozumie, dlaczego Warszawa nie może milczeć, gdy Ukraina czci katów Polaków. W tej wojnie o pamięć historyczną to my, Polacy, wygrywamy kolejne bitwy.

Co zrobi Ukraina?

Władze Ukrainy z pewnością zdają sobie sprawę, że przegrywają wojnę o pamięć historyczną. Zapewne podejmą jakieś działania, które mogłyby odwrócić ten trend, albo zdeprecjonować Polaków w oczach świata. To drugie jest bardziej prawdopodobne, bo obrzucić kogoś fekaliami jest łatwiej, niż odkręcać fakty historyczne na temat ludobójców z UPA.

Dlatego teraz wisi nad Polską duże niebezpieczeństwo prowokacji i wyciągania brudów. Jeżeli nagle pojawią jakieś „prześladowania” Ukraińców w Polsce, albo jakieś materiały na polityków konsekwentnie domagających się uznania prawdy historycznej, to może być sygnał, że ukraińskie służby zaczęły nową operację. A agenturę w Polsce maja pokaźną. Pisaliśmy o tym tutaj:

http://nczas.info/2026/06/21/polacy-wygrywaja-wojne-informacyjna-dzieki-awanturze-z-zelenskim-swiat-pisze-prawde-o-ludobojcach-z-upa/

#ludobojstwo #mordercy #wolyn #upa #banderowcy #upadlina #Polska #prawda

21

Zelenski: „Niech spier… i Polska, i Polacy!” Kulisy polsko-ukraińskiego sporunczas.info

Relacje polsko-ukraińskie znalazły się w głębokim kryzysie, którego źródeł nie sposób sprowadzić wyłącznie do sporów historycznych wokół zbrodni wołyńskich czy symboliki UPA. Kluczową rolę odgrywa postawa prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zelenskiego, który zamiast dążyć do porozumienia z polskim prezydentem Karolem Nawrockim, ignoruje próby dialogu i odmawia jakichkolwiek gestów dobrej woli. Prawdziwy obraz sytuacji, ukazujący zarówno arogancję ukraińskiej władzy wobec sojusznika, jak i poważne problemy wewnętrzne Kijowa utrudniające konstruktywną współpracę, wyłania się z doniesień medialnych oraz krytycznych analiz pochodzących z samej Ukrainy.

Polska wyszła z propozycjami porozumienia. Zelenski milczał

Jak pisze Zbigniew Parafianowicz dla portalu WP.pl, prezydent Nawrocki udzielił ukraińskiej stronie dodatkowego czasu na reakcję po kontrowersyjnej decyzji Zelenskiego o nadaniu Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” imienia „bohaterów UPA”. Planowana była rozmowa telefoniczna, podczas której Ukraina miała zobowiązać się do otwarcia znacznej liczby miejsc dla polskich ekip ekshumacyjnych ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Zelenski jednak nie zadzwonił ani nie podjął żadnych działań.

Po wyjeździe z Warszawy szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego Kyryła Budanowa sprawy utknęły w martwym punkcie. Polska strona zaproponowała kompromisowe rozwiązania, takie jak przeniesienie jednostki pod skrzydła HUR lub SBU albo wspólną deklarację historyczną wzorowaną na polsko-izraelskiej z 2018 roku, jednak ukraińska władza nie wykazała zainteresowania.

Szanse na porozumienie malały, Zelenski czuje się silny dzięki postępom w integracji z UE, atakom na Moskwę oraz udziałowi w szczytach G7, ignorując potrzeby polskiego partnera. Polska wywiązała się ze swoich zobowiązań, dając czas na namysł, podczas gdy strona ukraińska grała na zwłokę.

Tak językiem dyplomacji sprawę opisał szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP Marcin Przydacz.

„Strona ukraińska miała pełną świadomość tego, że próby gloryfikacji zbrodniarzy spod znaku UPA spotkają się z adekwatną reakcją strony polskiej. Prezydent Wołodymyr Zełenski miał pełnię możliwości wycofania się ze swojej złej decyzji. W ostatnich tygodniach prowadzony był aktywny dialog z Kijowem. O taki dialog i czas wnosiła strona ukraińska. Spotkało się to z naszą otwartością. Niestety, nie przyniósł on zmiany podejścia władz Ukrainy do kwestii nazwania jednej z jednostek wojskowych imieniem tzw. „bohaterów” UPA. Dialog w dyplomacji ma sens, ale tylko wtedy, gdy ma prowadzić do pozytywnych rezultatów i tylko wtedy, gdy dwie strony są tym zainteresowane. Dialog jako gra na czas powinien zostać ukrócony. I tak też było w tym przypadku. Polska nie będzie zamykać oczu na gloryfikację zbrodniczej organizacji. Tysiące niewinnych ofiar ludobójstwa wołyńskiego nie zostaną nigdy zapomniane. Nigdy też nie będzie zgody na gloryfikację ideologów i wykonawców tego ludobójstwa.”

„Niech spier… i Polska, i Polacy”

Były deputowany Rady Najwyższej Ihor Mosijczuk, cytowany na portalu X przez ukraińskiego blogera Myroslava Oleshko, ujawnił, że podczas narady w gabinecie prezydenckim Zelenski miał powiedzieć dosłownie: „Niech spier… i Polska, i Polacy”. Miało to nastąpić w kontekście odmowy rozwiązania sporu o pamięć historyczną poprzez dialog między polskimi i ukraińskimi historykami. Zelenski kategorycznie odrzucił taką propozycję, mimo że ukraińscy historycy sami ją sugerowali.

Tak opisuje to Mosijczuk: „Ukraińscy historycy i przedstawiciele ukraińskiej nauki historycznej po pierwszych wypowiedziach Nawrockiego rozmawiali z Zelenskim i zaproponowali rozwiązanie tego problemu poprzez przekazanie dialogu o pamięci historycznej i przeszłości historykom — zarówno ukraińskim, jak i polskim. Zelenski stanowczo odmówił. U ludzi, którzy z nim rozmawiali, a później rozmawiali ze mną, powstało wrażenie, że ma do tego osobisty stosunek. Że to dla niego coś osobistego. Ponieważ gdy zaproponowano mu rozwiązanie sporu poprzez naukowy dialog historyczny, odpowiedział: „Niech spier… i Polska, i Polacy”…”

Mosijczuk przypomniał także sprawę ukraińskiego zboża, które przez miało jechać tranzytem przez Polskę. „Ukraińscy rolni oszuści i złodzieje uznali jednak, że taki transport jest zbyt kosztowny, i przy pomocy takich samych polskich oszustów i złodziei zaczęli sprzedawać to zboże na polskim rynku. W rezultacie ceny gwałtownie spadły, a najbardziej ucierpieli polscy rolnicy” – mówił Mosijczuk. Zelenski wiedział o tym procederze, ale nie zareagował.

Korupcyjny system władzy Zelenskiego

Zelenski i jego ekipa rozwinęli korupcję na niespotykaną skalę, ignorując ostrzeżenia przed inwazją Rosji i podejmując decyzje, które kosztowały życie wielu Ukraińców. Podczas gdy Polska pomagała Ukrainie, w tym finansując Starlinki, lojaliści władzy budowali sobie ogromne pałace pod Kijowem. Na Ukrainie panuje system represji: opozycjoniści i krytycy siedzą w więzieniach za samą krytykę Zelenskiego, a nawet samotne matki otrzymują wyroki za posty w internecie. Zelenski odwołał wybory, stworzył system fikcyjnych rezerwacji dla lojalistów, podczas gdy zwykli mężczyźni są łapani na ulicach przez struktury TCK i rzucani na front bez przeszkolenia.

Ukraina pod obecnymi rządami ma według krytyków gorszy poziom wolności niż Rosja w wielu aspektach. Zelenski wykorzystuje tematy historyczne wyłącznie do przykrywania własnych przestępstw korupcyjnych i wojennych. Pogorszenie relacji z Polską, która dała schronienie setkom tysięcy Ukraińców i wspierała militarnie, leży wyłącznie w interesie ukraińskiej elity władzy, a nie narodu ukraińskiego. Prawdziwe partnerstwo jest niemożliwe, dopóki Ukrainą rządzi system oparty na strachu, korupcji i arogancji wobec najbliższego sojusznika.

http://nczas.info/2026/06/21/zelenski-niech-spier-i-polska-i-polacy-kulisy-polsko-ukrainskiego-sporu/

#zelenski #ukraina #Polska #wdziecznosc #banderowcy

11

W PUNKT - Zajączkowska-Hernik po decyzji Nawrockiego. „Teraz wszyscy widzą jak duży błąd popełnił prezydent Duda”nczas.info

Prezydent RP Karol Nawrocki zdecydował o odebraniu najwyższego polskiego odznaczenia, Orderu Orła Białego, ukraińskiemu prezydentowi Wołodymyrowi Zełeńskiemu. Decyzję głowy polskiego państwa skomentowała europoseł Konfederacji Wolność i Niepodległość Ewa Zajączkowska-Hernik.

Przypomnijmy, że w piątek wieczorem prezydent Karol Nawrocki poinformował, że wobec zgody prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego na nadanie jednej z jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA” podjął decyzję o odebraniu mu Orderu Orła Białego. Premier Donald Tusk podkreślił, że należy tonować emocje.

Zgodnie z Konstytucją RP akty urzędowe prezydenta wymagają dla swojej ważności podpisu premiera, który przez podpisanie aktu ponosi odpowiedzialność przed Sejmem. Ustawa zasadnicza przewiduje w tej kwestii 30 wyjątków. Obowiązek kontrasygnaty nie dotyczy według konstytucji m.in. nadawania orderów i odznaczeń. Konstytucja nie wspomina, by kontrasygnaty nie wymagało odbieranie orderów.

W nagraniu zamieszczonym w piątek wieczorem na X prezydent Nawrocki podkreślił, że decyzja o odebraniu Orderu Zełenskiemu „nie jest przeciwko narodowi ukraińskiemu” i „nie oznacza zmiany strategicznego kierunku polskiej polityki bezpieczeństwa”. Dodał, że „nic się nie zmieniło” w kwestii wsparcia Ukrainy w walce z Rosją.

Do decyzji odniosła się Ewa Zajączkowska-Hernik. „Brawo❗ Prezydent Nawrocki zdecydował o odebraniu Orderu Orła Białego Zełenskiemu❗👏” – napisała europoseł Konfederacji.

„Kto honoruje ludobójców z UPA, odpowiedzialnych za bestialstwo na tysiącach polskich obywateli, ten sam sprowadza na siebie hańbę. I dokładnie to zrobił Zełenski, nadając jednostce Sił Zbrojnych Ukrainy imię «Bohaterów UPA». Czas by Order Orła Białego wrócił do Polski” – oceniła.

Jej zdaniem „Zełenski, czy ktokolwiek inny z ukraińskich władz, nigdy takiego orderu nie powinien dostać”.

„Konsekwentnie szerząca się tam od bardzo dawna banderowska ideologia całkowicie powinna to wykluczyć. Order Orła Białego to najwyższe polskie odznaczenie przyznawane od ponad trzystu lat, a nie pamiątka do rozdawania na prawo i lewo. Teraz wszyscy widzą jak duży błąd popełnił prezydent Duda wręczając go prezydentowi Zełenskiemu” – wskazała.

Polityk zastrzegła też, że polska polityka wobec Ukrainy musi być „stanowcza”, a nasz wschodni sąsiad „najprawdopodobniej poległby po napaści ze strony Rosji, gdyby nie gigantyczna pomoc ze strony Polski, a sam Zełenski nie byłby już prezydentem”.

„Zamiast wdzięczności kolejny raz pokazują brak szacunku wobec Polski i Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu, zaskarżyli nas do Światowej Organizacji Handlu, a na forum ONZ słyszeliśmy od Zełenskiego, że Polska «gra w teatrze Putina». Wstyd” – skwitowała.

„Przecież to nikt inny jak Zełenski takimi działaniami uderza w nasz Naród i robi za pacynkę Putina. Ileż można to tolerować?! Wstyd mi za wszystkich polskich polityków, którzy bronili antypolskich decyzji prezydenta Ukrainy i jeszcze atakowali Prezydenta RP” – oceniła.

„Oczywiście odebranie odznaczenia to gest przede wszystkim symboliczny i nie powinniśmy na tym poprzestać. Dość już pomocy za nic, dość zadłużania Polski na koszt kolejnych pokoleń Polaków, żadnej zgody na akcesję skorumpowanej i gloryfikującej banderowców Ukrainy do UE i zero socjalu dla imigrantów. Powinniśmy też porozmawiać o Starlinkach i lotnisku w Jasionce. Jestem pewna, że szybko pójdą po rozum do głowy” – napisała.

„Albo zaczniemy się szanować i prowadzić asertywną politykę zgodną z polską racją stanu, albo nikt nas nie będzie szanował. 🇵🇱” – podsumowała Zajączkowska-Hernik.

http://nczas.info/2026/06/20/zajaczkowska-hernik-po-decyzji-nawrockiego-teraz-wszyscy-widza-jak-duzy-blad-popelnil-prezydent-duda/

#Polska #ukraina #zelenski #upa #banderowcy #nawrocki #duda #zajaczkowska

10

UKRAINA TO STAN UMYSŁU - Ukraiński Uniwersytet Katolicki: tylko Ukraińcy mają moralne prawo decydować, czy wzorować się na UPA. Polskim politykom zarzucono „kolonialny resentyment” i uleganie działaniom FSBkresy.pl

Rektorat Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie w apelu do Polaków odniósł się do sporu wokół decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”.

Autorzy oświadczenia stwierdzili, że tylko Ukraińcy mają moralne prawo decydować, na jakich przykładach chcą się wzorować.

Autorzy apelu UKU zwrócili się do „przyjaciół i partnerów w Polsce”, zapewniając, że słyszą ich głosy i doceniają próby powstrzymywania „lawiny nienawiści”. W tekście napisano, że Ukraińcy znają podobne poczucie rozpaczy z okresu przed Rewolucją Godności, gdy — jak stwierdzono — było im wstyd, że o Ukrainie myślano przez pryzmat działań ówczesnej elity politycznej.

Rektorat UKU podkreślił, że w latach niepodległości uniwersytet gościł u siebie lub uczestniczył w licznych wydarzeniach akademickich i społecznych, podczas których pojęcia „dobrosąsiedztwa”, „pojednania” i „wzajemnego wsparcia” były naturalnymi elementami relacji między środowiskami obu krajów. Autorzy oświadczenia zaznaczyli, że ukraińscy uczestnicy tych spotkań mieli „sumiennie i uczciwie” oceniać historię własną oraz wspólną historię polsko-ukraińską.

Rektorat UKU zarzucił przy tym „niektórym gorącym głowom w Polsce”, że nie dążą do dialogu, lecz narzucają własne spojrzenie i chcą usłyszeć z ust Ukraińców „nie prawdę, a wyraz samoupokorzenia”.

Autorzy odnieśli się też bezpośrednio do UPA: „Ukraińska Powstańcza Armia, na cześć której prezydent Ukrainy nadał jednej z jednostek wojskowych Sił Zbrojnych Ukrainy imię, jest częścią ukraińskiej historii — i tylko Ukraińcy mają moralne prawo decydować, na jakie przykłady mają się wzorować w swojej walce o własne prawo do istnienia jako naród i jako państwo” — napisał rektorat Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego.

Autorzy apelu stwierdzili także, że Polska „nigdy nie słyszała od Ukraińców podobnego ultimatum”, choć — jak ocenili — „nie wszyscy bohaterowie polskiej historii mogą być dla Ukraińców akceptowalni”. Dodali, że własną wrażliwość narodową mają nie tylko Polacy, lecz także Ukraińcy, zwłaszcza w czasie wojny, którą przeciwko Ukrainie prowadzi Rosja.

Jeszcze ostrzejszy ton pojawia się w części dotyczącej polskiej reakcji politycznej. Rektorat UKU napisał, że dalszy rozwój wydarzeń pokaże, ile w „kolejnej zradykalizowanej reakcji części polskiej klasy politycznej” było „historycznego kolonialnego resentymentu”, „politycznych kalkulacji” oraz „dywersyjnej pracy rosyjskiej FSB”. Autorzy dodali, że ich zdaniem najpewniej wystąpiły wszystkie te elementy.

W apelu pojawiło się również stwierdzenie, że sąsiedzi Ukrainy — zarówno zachodni, jak i wschodni — „nie przyzwyczaili się do nowo zdobytej podmiotowości Ukrainy” i może ich drażnić konieczność zmiany tradycyjnego stosunku do Ukraińców. Jednocześnie rektorat UKU przestrzegł samych Ukraińców przed reakcją w stylu „oko za oko”, argumentując, że podmiotowość państwowa nakłada również odpowiedzialność.

Na końcu autorzy przywołali słowa św. Jana Pawła II z pielgrzymki na Ukrainę sprzed 25 lat. Papież mówił wówczas, że nadszedł czas uwolnienia się od bolesnej przeszłości, przebaczenia oraz „oczyszczenia pamięci historycznej”, aby wyżej stawiać to, co łączy, a nie to, co dzieli.

Apel UKU ukazał się w czasie narastającego sporu po decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” imienia „Bohaterów UPA”. W Polsce decyzja ta wywołała ostrą krytykę ze względu na odpowiedzialność OUN-UPA za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainski-uniwersytet-katolicki-tylko-ukraincy-maja-moralne-prawo-decydowac-czy-wzorowac-sie-na-upa-polskim-politykom-zarzucono-kolonialny-resentyment-i-uleganie-dzialaniom-fsb/

#upadlina #banderowcy #upa

5

„Mydlono nam oczy”. Dziesięć dni poszukiwań i nakaz zasypania. Tak wygląda „przełom” po ukraińskunczas.info

Zdjęcie

Zakończyły się poszukiwania szczątków Polaków w dawnej wsi Huta Pieniacka na zachodzie Ukrainy; ekspedycja odkryła miejsca, gdzie może być pogrzebanych ok. 100 osób – poinformował w czwartek PAP ks. Tomasz Trzaska z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Ekshumacje mogą ruszyć najwcześniej w przyszłym roku – podał.

Według Instytutu Pamięci Narodowej zbrodni dokonali żołnierze niemieckiego, 4. Pułku Policyjnego SS (złożonego z ukraińskich ochotników do dywizji SS „Galizien”) przy współudziale oddziałów Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz lokalnych paramilitarnych grup ukraińskich nacjonalistów.

– Przestrzeń, którą przebadaliśmy, to ponad 4000 metrów kwadratowych. Na terenie odnaleźliśmy szczątki, to wykop liczący około 200 metrów kwadratowych. Natomiast sama jama, czy jamy – bo jeszcze nie wiemy, czy są obok siebie – to ponad 72 metry kwadratowe – wyjaśnił Trzaska, który uczestniczył w poszukiwaniach.

Ogółem ludzkie szczątki odkryte zostały w około 25 miejscach. – Na całej tej przestrzeni 72 metrów kwadratowych są szczątki noszące ślady uszkodzeń – powiedział.

Po zakończeniu prac wydobyte szczątki zostały zabezpieczone przed zaplanowanymi w Hucie Pieniackiej ekshumacjami. Zgodnie z prawem ukraińskim na prace poszukiwawcze i na ekshumacje wydawane są oddzielne zezwolenia.

Przedstawiciel IPN ocenił, że w odkrytych jamach grobowych może być pogrzebanych około 100 osób.

– Są szacunki rzędu około stu osób, bo odsłoniliśmy niewiele, więc trudno powiedzieć. Zakładając jednak i łącząc relacje, które znamy, biorąc pod uwagę przestrzeń, na której odnaleziono szczątki, to będzie na pewno bardzo dużo osób – raczej kilkaset niż kilkadziesiąt. Natomiast jest zdecydowanie za wcześnie, żeby o tym mówić, bo po pierwsze nie wiemy, jak głęboko sięga jama, a po drugie, jak są ułożone szczątki – podkreślił.

Ks. Trzaska nie wykluczył, że poszukiwania w Hucie Pieniackiej będą kontynuowane.

– Na ten moment musimy zamknąć ten etap i go podsumować. Kolejnym etapem będą ekshumacje, być może połączone z dalszymi poszukiwaniami. Jeżeli jama grobowa okaże się taka, jak przypuszczamy, to same ekshumacje będą pracą na kilka tygodni – sześć, osiem, może nawet dziesięć tygodni – podkreślił.

Jego zdaniem ekshumacje mogą ruszyć najwcześniej w przyszłym roku. – Wszystko zależy też od tego, kiedy otrzymamy zgodę. Jednak nawet gdybyśmy ją otrzymali wcześniej, rozpoczęcie prac jesienią byłoby trudne i dość ryzykowne. Ziemia jest tutaj twarda, a przy złej pogodzie praca staje się bardzo utrudniona. Dlatego raczej mówimy o przyszłym roku – zaznaczył.

Pytany, w jakiej atmosferze toczyły się prace poszukiwawcze, przedstawiciel IPN-u powiedział, że prowadzące je ekipy nie zetknęły się z problemami.

– Nie było ani prowokacji, ani incydentów, ani żadnych tego typu zdarzeń. Cały wyjazd był bardzo spokojny – zarówno na miejscu, jak i po drodze czy w hotelu. Bogu dzięki wszystko przebiegło dobrze – oświadczył ks. Trzaska.

„Mydlono nam oczy”

Sprawę skomentował także Paweł Usiądek z Konfederacji Wolność i Niepodległość.

„Mydlono nam oczy ws. ekshumacji w Hucie Pieniackiej!” – ocenił.

„Okazuje się, że mieliśmy jednie 10 dni na poszukiwania w Hucie Pieniackiej. Odkryto dół śmierci z setką ofiar. Mamy go zakopać i poprosić o dostęp za rok!” – dodał.

„Pamiętacie, jak przekonywano nas, że «Ukraina zgodziła się na ekshumacje», więc mamy przestać pytać? Jak kreowano polityków po stronie ukraińskiej na twórców przełomu? Oto jak ten «przełom» wygląda w praktyce” – skwitował działacz Konfederacji.

„To jest cała prawda o ukraińskiej «zgodzie». Polska po blisko siedmiu latach starań dostała dziesięć dni na odkopanie skraju masowego grobu — i nakaz zakopania go z powrotem. Ofiary, które leżą tam 82 lata, mają poczekać kolejny rok na godny pochówek.

Tak wygląda partnerstwo, w którym Polska daje miliardy i wsparcie, a w zamian dostaje dziesięciodniowe okno i biurokratyczną zwłokę nad grobem własnych pomordowanych” – podsumował.

Według historyków 28 lutego 1944 r. w Hucie Pieniackiej, nieistniejącej dziś wsi na Kresach Wschodnich II RP, Polacy zostali zamordowani przez ukraińskich żołnierzy 4 Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS – Policyjnego (wydzielonego z 14 Dywizji Waffen SS „Galizien”) pod dowództwem niemieckim, przy udziale oddziału UPA i oddziału paramilitarnego ukraińskich nacjonalistów pod dowództwem Włodzimierza Czerniawskiego.

Huta Pieniacka jest jednym z symboli martyrologii Polaków. Zgodnie z ustaleniami śledztwa Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie, w Hucie Pieniackiej w bestialski sposób zamordowano około 850 osób – kobiet, dzieci i starców, a wieś została zrównana z ziemią.

http://nczas.info/2026/06/19/mydlono-nam-oczy-dziesiec-dni-poszukiwan-i-nakaz-zasypania-tak-wyglada-przelom-po-ukrainsku/

#upa #banderowcy #ukraina #Polska #ekshumacja #ludobojstwo #wolyn #mordercy

13

Maszyniści wciąż oddają hołd zamordowanym. 16 czerwca 1944 w Zatylu UPA zaatakowała pociągkresy.pl

http://www.youtube.com/watch?v=8uWTc6Q6gkM&t=403s

Dziś miejsce tragedii upamiętniają krzyż przy torach oraz pomnik z napisem upamiętniającym ofiary zbrodni UPA. Co roku w rocznicę napadu odbywają się uroczystości ku ich pamięci.

Do dziś nie znamy miejsc i nazwisk

Do dziś nie znamy dokładnej liczby ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA. Wciąż brakuje pełnego wykazu miejscowości, w których dochodziło do mordów na ludności polskiej. Mimo że od tamtych tragicznych wydarzeń minęło już ponad osiemdziesiąt lat, nadal nie dysponujemy kompleksową mapą dołów śmierci, ani pełnym spisem cmentarzy, pojedynczych i zbiorowych mogił, w których spoczywają obywatele II Rzeczypospolitej – ofiary jednej z największych zbrodni na ludności cywilnej w czasie II wojny światowej.

Według polskich szacunków OUN-UPA zamordowała ponad 100 tys. Polaków na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej oraz na terenach obecnej wschodniej Polski, w około 4 tysiącach miejscowości.

Dziś miejsce tragedii upamiętniają krzyż przy torach oraz pomnik z napisem upamiętniającym ofiary zbrodni UPA. Co roku w rocznicę napadu odbywają się uroczystości ku ich pamięci.

Do dziś nie znamy miejsc i nazwisk

Do dziś nie znamy dokładnej liczby ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA. Wciąż brakuje pełnego wykazu miejscowości, w których dochodziło do mordów na ludności polskiej. Mimo że od tamtych tragicznych wydarzeń minęło już ponad osiemdziesiąt lat, nadal nie dysponujemy kompleksową mapą dołów śmierci, ani pełnym spisem cmentarzy, pojedynczych i zbiorowych mogił, w których spoczywają obywatele II Rzeczypospolitej – ofiary jednej z największych zbrodni na ludności cywilnej w czasie II wojny światowej.

Według polskich szacunków OUN-UPA zamordowała ponad 100 tys. Polaków na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej oraz na terenach obecnej wschodniej Polski, w około 4 tysiącach miejscowości.

16 czerwca 1944 roku niedaleko Bełżca sotnia Ukraińskiej Powstańczej Armii dowodzona prawdopodobnie przez Dmytra Karpenkę „Jastruba” dokonała brutalnego ataku na pociąg osobowy relacji Bełżec–Rawa Ruska–Lwów.

Pociąg, wiozący cywilów do pracy i na targi, zatrzymał się ok. 3 km od Bełżca, w pobliżu wsi Zatyle. Według relacji ukraiński maszynista Zachariasz Procyk miał pozostawać w zmowie z napastnikami i zatrzymać skład w miejscu zasadzki. Kiedy pociąg stanął, z lasu wyszło blisko stu uzbrojonych napastników: członkowie UPA i cywile.

Pasażerów zmuszono do opuszczenia wagonów. Polaków oddzielano od Ukraińców na podstawie kenkart. Ukraińców puszczono wolno, a Polacy zostali brutalnie zamordowani. Rozstrzeliwano ich albo kłuto bagnetami. Bagnetami przebito m.in. ciężarną kobietę, a kilkuletniej dziewczynce roztrzaskano głowę.

„Chłopczi, zahrajte” – miał krzyknąć jeden z Ukraińców. Potem padły strzały. „Huk! Salwa za salwą”. Tak według jednego ze świadków wyglądał finał mordu pod Bełżcem.

Według różnych źródeł zginęło od 40 do 75 osób. Ciała ofiar przewieziono drezynami do Bełżca, gdzie odbyła się identyfikacja. Część zamordowanych pochowano w Tomaszowie Lubelskim, część w Bełżcu, innych – w rodzinnych miejscowościach. Ocalali świadkowie przekazali informacje do placówki AK, która wykonała dokumentację fotograficzną, przekazaną później do Londynu.

Dziś miejsce tragedii upamiętniają krzyż przy torach oraz pomnik z napisem upamiętniającym ofiary zbrodni UPA. Co roku w rocznicę napadu odbywają się uroczystości ku ich pamięci.

Do dziś nie znamy miejsc i nazwisk

Do dziś nie znamy dokładnej liczby ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA. Wciąż brakuje pełnego wykazu miejscowości, w których dochodziło do mordów na ludności polskiej. Mimo że od tamtych tragicznych wydarzeń minęło już ponad osiemdziesiąt lat, nadal nie dysponujemy kompleksową mapą dołów śmierci, ani pełnym spisem cmentarzy, pojedynczych i zbiorowych mogił, w których spoczywają obywatele II Rzeczypospolitej – ofiary jednej z największych zbrodni na ludności cywilnej w czasie II wojny światowej.

Według polskich szacunków OUN-UPA zamordowała ponad 100 tys. Polaków na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej oraz na terenach obecnej wschodniej Polski, w około 4 tysiącach miejscowości.

http://kresy.pl/kresopedia/16-czerwca-1944-upa-zaatakowala-pociag/

#upadlina #upa #banderowcy #mordercy #ludobojstwo

13

Dominik Mazur z Konfederacji opisuje, jakie pogróżki od banderowskiej mafii dostawali strajkujący rolnicy na swoje smaftfonykonfederacja.pl

http://konfederacja.pl/zobaczylem-na-wlasne-oczy-jak-w-praktyce-wyglada-ta-slynna-ukrainska-wdziecznosc/

Pluć na banderowskie psy to za mało. A sprawa jest znana również z innych krajów, bo bodaj na Słowacji potrafili pojawić się u jakiego słowackiego notabla bandyci banderowscy i zagrozić co się stanie, jeśli nie zakończy protestu Słowaków w swoim powiecie.

#zakazdymrazem #banderowcy #nedzamoralna #bandyci

9