Ukraiński prezydent lub premier europejskiego państwa. Kuleba przedstawia cel dla diasporykresy.pl

Były szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kuleba zachęca Ukraińców, którzy zdecydowali się pozostać za granicą, do aktywnego udziału w polityce państw, w których mieszkają. Chce, aby ukraińska diaspora stała się realną siłą polityczną w Europie. Jako długofalowy cel wskazał objęcie w ciągu 30 lat stanowiska premiera lub prezydenta jednego z europejskich państw przez osobę ukraińskiego pochodzenia.

Były minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kuleba, który kierował resortem w latach 2020–2024, wezwał Ukraińców pozostających za granicą do angażowania się w życie polityczne państw, w których zdecydowali się zamieszkać. W rozmowie ze Switłaną Pawełecką wskazał, że diaspora powinna dążyć do uzyskania realnych wpływów politycznych.

„Zawsze mówię Ukraińcom, którzy mieszkają za granicą: jeśli już zdecydowaliście się tam zostać, stańcie się siłą polityczną. Idźcie do polityki. Moja teza jest taka, że chciałbym, aby w ciągu najwyżej 30 lat premierem albo prezydentem któregoś z europejskich państw została osoba ukraińskiego pochodzenia — człowiek o ukraińskich korzeniach” — powiedział były szef ukraińskiego MSZ.

Ukraińcy jako siła polityczna w Europie

Kuleba przedstawił uczestnictwo Ukraińców w polityce państw europejskich jako przedsięwzięcie długofalowe. Osoby, które zdecydowały się nie wracać na Ukrainę, powinny jego zdaniem aktywnie włączać się w życie publiczne krajów, w których zamieszkały.

Były minister wiąże ten proces z budową wpływowego ukraińskiego lobby za granicą. Przedstawiciele diaspory mieliby z czasem obejmować coraz ważniejsze stanowiska w strukturach politycznych państw europejskich.

Jako przykład znaczenia silnej diaspory Kuleba wskazywał doświadczenia Ukraińców mieszkających w Kanadzie.

Premier lub prezydent w ciągu 30 lat

Ambicje byłego szefa ukraińskiej dyplomacji nie ograniczają się do zwiększenia liczby osób ukraińskiego pochodzenia uczestniczących w lokalnym życiu politycznym.

Kuleba chce, aby w perspektywie najwyżej 30 lat osoba mająca ukraińskie korzenie objęła urząd premiera lub prezydenta jednego z państw europejskich. Jego zdaniem przedstawiciele diaspory mogą również obejmować inne znaczące stanowiska, w tym funkcje ministrów, przewodniczących parlamentów czy burmistrzów dużych miast.

Były szef MSZ traktuje rozwój politycznych wpływów ukraińskiej diaspory jako element długofalowego wzmacniania pozycji Ukrainy na arenie międzynarodowej.

Ukraińcy na wysokich stanowiskach w Polsce

Na portalu Kresy.pl wielokrotnie pisaliśmy o osobach z ukraińskim pochodzeniem, które w Polsce zajmują stanowiska w służbach, w samorządach czy nawet na szczeblu rządowym.

W sierpniu informowaliśmy o Ukraince w polskiej policji, która działa w Centralnym Biurze Zwalczania Cyberprzestępczości. Funkcjonariuszka nie urodziła się w Polsce, ale zamieszkała w naszym kraju dopiero w 2016 roku.

W czerwcu dzięki interwencji poselskiej polityków Konfederacji miasto Lublin ujawniło, że w miejskim ratuszu pracują cztery osoby z obywatelstwem ukraińskim, w tym dwie na stanowiskach urzędniczych.

Na szczeblu rządowym ukraińskie pochodzenie ma wiceminister nauki Andrzej Szeptycki, który sam deklarował publicznie, że jest przedstawicielem ukraińskiej mniejszości narodowej. Polityk często powielał proukraińską narrację. W czerwcu porównał UPA do polskich Żołnierzy Wyklętych. W lutym nazwał akcję „Wisła” „czystką etniczną Ukraińców”.

Opisywaliśmy też jego wcześniejsze wypowiedzi i aktywność w mediach społecznościowych, m.in. wpis „Chwała bohaterom!” zamieszczony pod materiałem pokazującym groby ukraińskich żołnierzy, na których obok flag Ukrainy widoczne były czerwono-czarne flagi banderowskie. Zwracaliśmy również uwagę, że wiceminister reagował na materiały dotyczące publikacji promujących koncepcję „Wielkiej Ukrainy”, obejmującą m.in. Chełm i Przemyśl, koncentrując się na stwierdzeniu, że „Krym jest ukraiński”.

Ukraińcy przewidują zwiększanie się wpływów diaspory w Polsce

Politolog Witalij Kulik przewidywał w 2023 roku, że w ciągu kilku lat polskie obywatelstwo może uzyskać co najmniej kilkaset tysięcy Ukraińców. Jego zdaniem nowa grupa wyborców mogłaby skonsolidować się politycznie, wprowadzać swoich przedstawicieli na listy wyborcze oraz wspierać ugrupowania deklarujące obronę „interesów Ukraińców”.

Podobne przewidywania przedstawiał w 2025 roku ukraiński portal Europejska Prawda. Wskazywał, że rosnąca liczba naturalizowanych Ukraińców może z czasem doprowadzić do pojawienia się w Sejmie posłów reprezentujących tę społeczność. Znaczenie takiego elektoratu byłoby szczególnie widoczne w okręgach, w których mieszka duża liczba osób pochodzących z Ukrainy, a różnice między konkurującymi partiami pozostają niewielkie.

Ukraińska publicystka Ołena Babakowa oceniała natomiast, że wzrost liczby wyborców ukraińskiego pochodzenia może wpłynąć na język polskiej debaty publicznej. Partie zabiegające o ich poparcie mogłyby łagodzić stanowisko w sprawach dotyczących Ukrainy, pomocy dla jej obywateli, polityki historycznej lub stosunków polsko-ukraińskich. Głos tej grupy musiałby być uwzględniany przy budowaniu programów i kampanii wyborczych.

Na potencjał wyborczy migrantów zwracają uwagę także przedstawiciele polskiej lewicy. Sławomir Sierakowski mówił w 2025 roku o oczekiwaniu na „nowy elektorat”, przewidując, że naturalizowani imigranci mogą częściej popierać ugrupowania lewicowe i progresywne.

Według raportu Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego z lipca 2026 roku – o polski paszport aktywnie zabiega 26 proc. ankietowanych Ukraińców, a dalsze 28 proc. rozważa podjęcie takich działań w przyszłości.

Polska celem zainteresowania ukraińskich służb

W sierpniu lider Konfederacji Sławomir Mentzen przytoczył informacje polskich służb, wedle których Polska jest ważnym celem zainteresowania ukraińskich służb wywiadowczych. W związku z tym, jego zdaniem, osoby związane z Ukrainą nie powinny zajmować stanowisk w polskiej administracji. Polityk zaznaczył, że takie podejście powinno być uzasadnione względami bezpieczeństwa.

Słowa Mentzena znajdują potwierdzenie w raporcie opublikowanym przez „Rzeczpospolitą”, która powoływała się na anonimowych oficerów.

Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny na Ukrainie Polska stała się jednym z ważnych obszarów aktywności obcych wywiadów. W Polsce aktywnie działają nie tylko służby Rosji, Białorusi i Chin. Znaczną aktywność prowadzą także wywiady państw sojuszniczych, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Ukrainy.

Największą aktywność w naszym kraju mają wykazywać służby ukraińskie. Ich działania koncentrują się na środowiskach rosyjskich i białoruskich, ale obejmują także obywateli Ukrainy, którzy przyjechali do Polski i pracują w polskich firmach lub urzędach. Ukraińskie służby mają także próbować pozyskiwać Polaków, którzy wyjeżdżają na Ukrainę z pomocą humanitarną lub w sprawach biznesowych.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainski-prezydent-lub-premier-europejskiego-panstwa-kuleba-przedstawia-cel-dla-diaspory/

#ukraincy #banderowcy

10

ZAMKNĄĆ SZCZUJNIĘ - Dyrektor POLIN zestawił NSZ z UPA. Jest reakcja organizacji kresowychkresy.pl

Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” oraz Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów skierowały pismo do minister kultury Marty Cienkowskiej w sprawie wypowiedzi dyrektora Muzeum POLIN prof. Dariusza Stoli. Historyk porównał wcześniej UPA do Narodowych Sił Zbrojnych.

Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” wraz ze Stowarzyszeniem Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów skierowało do minister kultury Marty Cienkowskiej protest dotyczący wypowiedzi dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN prof. Dariusza Stoli. Organizacje poinformowały o swoim działaniu w mediach społecznościowych w 84. rocznicę utworzenia Narodowych Sił Zbrojnych.

Autorzy protestu przypomnieli sierpniową wypowiedź Stoli, w której historyk, mówiąc o Ukraińskiej Powstańczej Armii, wskazał na podobieństwa między nią a NSZ i Obozem Narodowo-Radykalnym.

„Pamiętają Państwo skandaliczne słowa prof. Dariusza Stoli, dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, który zrównał Narodowe Siły Zbrojne ze zbrodniarzami z UPA? Do dzisiaj nie zostały wobec niego wyciągnięte żadne konsekwencje służbowe” – napisało stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć”.

W sierpniu, podczas programu Polsat News „Najważniejsze pytania”, Stola mówił o stosunkach polsko-ukraińskich, sporach historycznych oraz podejściu Ukraińców do dziedzictwa UPA. Ocenił, że oczekiwanie obecnie od strony ukraińskiej zasadniczego rozliczenia z tą częścią historii jest „nierealistyczne”.

„Oczekiwanie, że Ukraińcy teraz się poważnie rozliczą z dziedzictwem UPA, jest po prostu nierealistyczne” – stwierdził wówczas dyrektor POLIN.

Odnosząc się do patronów ukraińskich jednostek wojskowych związanych z UPA, Stola porównał tę formację z polskimi organizacjami narodowymi. „My mieliśmy podobnych ludzi. U nas się to nazywało Narodowe Siły Zbrojne i ONR” – powiedział.

Historyk stwierdził następnie, że wskazane przez niego polskie środowiska miały „bardzo podobny program” do UPA. Jako podobieństwa wymienił negatywny stosunek do demokracji oraz mniejszości narodowych. Jego zdaniem przedstawiciele takich organizacji nie byliby właściwymi patronami polskiej jednostki wojskowej.

Stola zaznaczył jednocześnie, że Polska nie jest w stanie narzucić Ukraińcom sposobu oceny własnej historii. Według niego podczas trwającej wojny na Ukrainie kwestie historyczne nie będą dla strony ukraińskiej pierwszoplanowe, jednak powinny powrócić po zakończeniu działań wojennych.

„Wspólnota i Pamięć” poinformowała, że wobec braku – w ocenie organizacji – konsekwencji po wypowiedzi dyrektora POLIN, zdecydowała się skierować sprawę do szefowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, któremu podlega muzeum.

http://kresy.pl/wydarzenia/dyrektor-polin-zestawil-nsz-z-upa-jest-reakcja-organizacji-kresowych/

#antypolacy #antypolonizm #zydzi #nsz #upa #banderowcy #mordercy #ludobojstwo

15

Braun i pomnik oddziału UPA, który mordował Polaków. IPN potwierdza: Samowolka i nieudowodniony związek z miejscem pochówkunczas.info

Zdjęcie

IPN potwierdził, że pomnik UPA w gminie Dołhobyczów, w który Grzegorz Braun uderzał młotem, powstał bez uzgodnień i zezwoleń. Ponadto nie potwierdzono jego związku z miejscem pochówku. Wójt Dołhobyczowa zasugerował ekshumacje i przeniesienie szczątków ukraińskich bandytów jak i samego pomnika na Ukrainę.

Grzegorz Braun trafił na pomnik UPA w Polsce. Lider KKP zamieścił nagranie, na którym widać jak niszczy poświęcony ukraińskim zbrodniarzom obiekt.

– Rzecz powinna była być pierwszego dnia po wykryciu tej notabene anonimowej samowolki rozwiązana przez służby i to wcale niekoniecznie specjalne. Ten obelisk obrażający pamięć ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach powinien być usunięty profesjonalnymi narzędziami, które natychmiast powinny być tutaj sprowadzone po udokumentowaniu przestępstwa pochwalania nazizmu, banderyzmu – powiedział Braun.

Więcej o tym przeczytacie w artykule poniżej.

Sprawą zajął się IPN. Instytucja przyznała, że obiekt w gminie Dołhobyczów upamiętnia zbrodniarzy z UPA, którzy mieli zostać zlikwidowani przez grupę operacyjną NKWD w lutym 1946 roku. Podkreślono, że związek pomnika z miejscem pochówku ukraińskich bandytów nie został potwierdzony.

– IPN nie dysponuje źródłami historycznymi mogącymi potwierdzić, czy członkowie UPA zostali tam faktycznie pochowani i jaki był ich udział w zbrodniach popełnionych na Polakach – powiedział dr hab. Jacek Romanek, naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Lublinie.

Ponadto z informacji IPN wynika, że pomnik postawiono samowolnie, z inicjatywy nieznanych osób po koniec lat 90-tych ubiegłego wieku lub po 2000 roku. Wówczas teren ten należał do Skarbu Państwa.

– Obiekt powstał na terenie ówcześnie należącym do Skarbu Państwa bez jakichkolwiek uzgodnień i zezwoleń. IPN nie opiniował również zgodnie z posiadanymi kompetencjami ustawowymi istniejącego upamiętnienia. Nie był również uzgadniany w okresie przed 2016 r. przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – podkreślił dr hab. Romanek.

W sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy na temat inicjatywy Brauna. Starosta hrubieszowski Józef Kuropatwa odniósł się do samego pomnika.

– Postawiony nielegalnie, nieuzgodniony z nikim. Na naszym terenie, przeciwko nam – skwitował Kuropatwa.

Dodał, że sprawę rozstrzygnąć mogłyby ekshumacje i przetransportowanie ich na Ukrainę wraz z pomnikiem.

Do sprawy odniósł się także Sławomir Ozdyk. Bandyci zbrodniczej UPA, których upamiętnia nielegalnie postawiony pomnik mieli bezpośredni udział w mordowaniu Polaków.

„Po bitwie stoczonej 26 lutego 1946 r. w lesie Czepycz pod Liskami z 3. batalionem 18. pułku 64. Dywizji Wojsk Wewnętrznych NKWD pochowano tam żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), przede wszystkim związanych z kureniem 'Wowky’ (’Wilki’). Według dostępnych opracowań na Białystoku spoczęło co najmniej 37 poległych, podczas gdy późniejsze upamiętnienie obejmuje większą liczbę nazwisk. Mariusz Sawa wskazuje, że wymieniono na nim również kilku członków UPA poległych w innych okolicznościach i pogrzebanych gdzie indziej, a zarazem pominięto część osób rzeczywiście spoczywających w tym miejscu. Inskrypcja nie jest zatem ścisłym wykazem pochowanych” – napisał Sławomir Ozdyk na X.

„Rekonstrukcja ich biografii ukazuje zróżnicowane wcześniejsze drogi służbowe. Co najmniej czterech służyło w Ukraińskiej Policji Pomocniczej (Ukrainische Hilfspolizei), podporządkowanej niemieckiej Policji Porządkowej (Ordnungspolizei) i stanowiącej część aparatu okupacyjnego III Rzeszy. Oprócz zadań porządkowych, ochronnych i przeciwpartyzanckich jej funkcjonariusze uczestniczyli w niemieckich represjach i zbrodniach na ludności cywilnej, w tym na Polakach i Żydach. Dwóch służyło wcześniej w Armii Czerwonej, a kolejnych dwóch w Dywizji SS „Galizien” („Galicja”), ukraińskiej jednostce Waffen-SS pozostającej pod niemieckim dowództwem. Kilku przeszło przez Baudienst (Służbę Budowlaną w Generalnym Gubernatorstwie). Około trzech należało do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Większość wstąpiła do UPA w 1944 r., dwóch zaś dopiero w styczniu 1946 r.” – relacjonował Ozdyk.

„25 marca 1945 r. w Kryłowie sotnia 'Wowky’, wykorzystując mundury sowieckie i podając się za oddział NKWD, opanowała posterunek Milicji Obywatelskiej (MO). Zatrzymano milicjantów, członków polskiej samoobrony oraz cywilów. Część zamordowano na miejscu, pozostałych uprowadzono i rozstrzelano w okolicznych lasach. Egzekucje zatrzymanych odnotowano także w kronice oddziału. 18 maja 1945 r. formacja ta dokonała mordów na polskiej ludności cywilnej w rejonie Radkowa, Łachowców, Rzeplina i Brodzicy (Bohorodycy). Zginęło kilkudziesięciu Polaków; dla samej Brodzicy/Bohorodycy baza ofiar IPN podaje 45 zabitych. Był to jeden z ostatnich epizodów antypolskiej działalności OUN-B i UPA na tym obszarze przed zawarciem rozejmu z polskim podziemiem poakowskim. Z 'Wowky’ wiązane są również zabójstwa dokonane w Liskach. W 2020 r. Instytut Pamięci Narodowej (IPN) odnalazł tam szczątki trzech osób złożone w płytkich, pojedynczych jamach, uznanych za prawdopodobne ofiary tego oddziału” – czytamy.

Jak następnie podkreślił, w tym kontekście „problemem nie jest samo istnienie i oznaczenie mogiły, lecz nadanie jej charakteru heroizującego”.

„Upamiętnienie zmarłych należy wyraźnie odróżnić od publicznego przedstawiania ich jako bohaterów. Jeżeli późniejszą walkę z NKWD uznać za wystarczającą podstawę do heroizacji, konsekwencją takiego kryterium byłaby możliwość analogicznego stawiania pomników członkom innych nazistowskich formacji tylko dlatego, że w pewnym momencie walczyli przeciw Związkowi Sowieckiemu. Pomnik o takim charakterze jest świadomym aktem polityki historycznej i nie powinien opierać się na przemilczaniu służby w strukturach podporządkowanych III Rzeszy ani udziału formacji, do których należeli, w antypolskich akcjach obejmujących uprowadzenia i mordowanie polskiej ludności cywilnej” – podsumował Sławomir Ozdyk.

http://nczas.info/2026/09/12/braun-i-pomnik-oddzialu-upa-ktory-mordowal-polakow-ipn-potwierdza-samowolka-i-nieudowodniony-zwiazek-z-miejscem-pochowku/

#Braun #Polska #upa #mordercy #ludobojstwo #banderowcy

14

różnica jest tylko taka że nas niemcy pokonali w walce a my dzisiaj skapitulowaliśmy przed ukrami na własne życzenie bez walki stając się obywatelami drugiej kategorii

#stopukranizacjipolski #banderowcy #UPAdlina #UPAdlincy #konfederacja #konfederacjakoronypolskiej

7

Braun z młotem ruszył na pomnik UPA pod Hrubieszowem. „Do likwidacji!” [VIDEO]x.com

http://x.com/GrzegorzBraun_/status/2098088606250266628

Zdjęcie

„Pomnik UPA w gminie Dołhobyczów w powiecie hrubieszowskim do likwidacji❗️” – napisał w mediach społecznościowych Grzegorz Braun. Lider Konfederacji Korony Polskiej zamieścił też nagranie, na którym widać jak m.in. on próbuje obalić poświęcony ukraińskim nacjonalistom obiekt.

W mediach społecznościowych pojawiło się krótkie nagranie Grzegorza Brauna, który relacjonował to, co zaszło w gminie Dołhobyczów. Polityk zastał tam pomnik poświęcony Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnej za bestialskie ludobójstwo Polaków na Kresach Wschodnich II RP w czasie II wojny światowej.

– Rzecz powinna była być pierwszego dnia po wykryciu tej notabene anonimowej samowolki rozwiązana przez służby i to wcale niekoniecznie specjalne. Ten obelisk obrażający pamięć ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach powinien być usunięty profesjonalnymi narzędziami, które natychmiast powinny być tutaj sprowadzone po udokumentowaniu przestępstwa pochwalania nazizmu, banderyzmu – ocenił polityk.

– Ale jak usłyszeliśmy dzisiaj na dożynkach w pobliskiej miejscowości, uwaga, Polacy się boją. Sugestia z mojej strony, że zadziałać mogłaby właśnie np. jakaś Ochotnicza Straż Pożarna, ta sugestia spotkała się natychmiast z bardzo rzeczową, zdroworozsądkową odpowiedzią, że, cytuję: Obawialibyśmy się, że ich podpalą – dodał Braun.

– Polska, rok 2026, jesteśmy o niewiele kilometrów od aktualnej polskiej granicy, powiat hrubieszowski – skwitował.

http://nczas.info/2026/09/10/braun-z-mlotem-ruszyl-na-pomnik-upa-pod-hrubieszowem-do-likwidacji-video/

#Braun #upa #banderowcy #Polska

17

Nie wolno zapomnieć. Jak ukraińcy mordowali Polaków.

Świadectwo świadka bestialskich mordów.

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/2080639989505800

#mordercy #banderowcy #upadlina #upa #ludobojstwo

7

Pochówki Polaków pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów. Sprawców przemilczano. Miller: „Dokonuje się trzeci akt ich martyrologii”x.com

http://x.com/LeszekMiller/status/2094391876333789615

Na starym polskim cmentarzu w Ostrówkach na Wołyniu pochowano w niedzielę szczątki 55 Polaków z Ostrówek i Woli Ostrowieckiej, ofiar Rzezi Wołyńskiej, dokonanej w bestialski sposób przez ukraińskich nacjonalistów. Do formy upamiętnienia ofiar i przemilczenia sprawców odniósł się były premier Leszek Miller.

Szczątki, ekshumowane na przełomie lipca i sierpnia, złożono w jednej z dwóch istniejących mogił zbiorowych, powstałych w wyniku wcześniejszych ekshumacji przeprowadzonych w latach 1992, 2011 i 2015. Pochówek odbył się w 83. rocznicę zagłady obu nieistniejących dziś polskich wsi.

Mszy pogrzebowej przewodniczył przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy i ordynariusz rzymskokatolickiej diecezji łuckiej bp Witalij Skomarowski. W nabożeństwie uczestniczyli duchowni ukraińskich Kościołów katolickich i prawosławnych.

Do upamiętnienia pomordowanych Polaków odniósł się były premier Leszek Miller.

„30 sierpnia odbył się w Ostrówkach na Wołyniu pogrzeb 55 Polaków zamordowanych 30 sierpnia 1943 roku w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Wśród odnalezionych ofiar było 26 dzieci” – podkreślił na portalu X Miller.

„Po 83 latach szczątki wydobyto z dołów śmierci i złożono w ziemi. Ofiary otrzymały groby, krzyże i tablice. Zabrakło jednak informacji najważniejszej: kto je zamordował” – wskazał.

Miller przypomniał, że na obelisku widnieje napis: „Pamięci mieszkańców Ostrówek i Woli Ostrowieckiej, którzy zginęli 30 sierpnia 1943 roku. Niech spoczywają w pokoju”. Podpisano pod nim „Rząd Rzeczypospolitej Polskiej”.

„Nie napisano, że mieszkańcy tych miejscowości zostali zamordowani przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii. Nie wymieniono sprawców, chociaż są oni znani. Zbrodni dokonały: pododdział UPA dowodzony przez Iwana Kłymczaka «Łysego» oraz sotnia Iwana Zareczniuka «Worona», wspierane przez część mieszkańców okolicznych ukraińskich wsi. W ciągu kilku godzin zamordowano w obu miejscowościach około 1050 Polaków” – przywołał fakty Miller.

„Treść inskrypcji jest rezultatem polsko-ukraińskich uzgodnień między resortami kultury. Ekshumację i pochówek oddzielono od właściwego upamiętnienia. Taki był warunek Ukraińców na który strona polska ochoczo się zgodziła.

Ktoś, kto za kilkadziesiąt lat zatrzyma się przed tym obeliskiem, dowie się tylko, że mieszkańcy Ostrówek i Woli Ostrowieckiej «zginęli». Nie zostali zamordowani – «zginęli». Nie wiadomo, czy z rąk UPA, NKWD, Einsatzgruppen, Wehrmachtu, czy może wskutek działań wojennych. Sprawcy rozpłynęli się w gramatycznej mgle” – skwitował.

„I właśnie o to chodzi. Polska prosi o ekshumacje, Ukraina udziela zgody, a ceną staje się przemilczenie odpowiedzialności katów. Dostajemy zgodę na odnalezienie kości, ale nie na umieszczenie nad grobem pełnej prawdy” – podkreślił.

„W filmie «Wołyń» Wojciecha Smarzowskiego pada następująca sentencja: «Kresowian zabito dwa razy: raz przez ciosy siekierą, drugi raz przez przemilczenie». Na naszych oczach dokonuje się trzeci akt ich martyrologii. Najpierw odebrano im życie. Potem odmawiano im pamięci. Dziś otrzymują groby, ale z napisów usuwa się imiona i symbole morderców” – podsumował Miller.

http://nczas.info/2026/09/01/pochowki-polakow-pomordowanych-przez-ukrainskich-nacjonalistow-sprawcow-przemilczano-miller-dokonuje-sie-trzeci-akt-ich-martyrologii/

#upa #banderowcy #mordercy #wolyn #ukraina #Polska #ludobojstwo

14

Uuu temat dalej grzeją.

Zdjęcie

Czego się dowiesz z filmu? Że jakiś typ mówi do drugiego niemiłe słowa z użyciem "banderowcu". Nie wiesz co się stało. Nie wiesz jak było. Masz tylko słowo, które dla Ukraińca jest, o dziwo, przyjemne. Jakby mi Ukrainiec powiedział Piłsudczyku to myślałbym , że chce mi sprawić przyjemność.

Podobno wysiadł

Zdjęcie

Podobno odbiło się szerokim echem 😂

Zdjęcie

No i "mógł zwrócić uwagę"

Czyli był jakiś powód???

Zdjęcie

w*borcza jak zwykle prowadzi pedagogikę wstydu. Nowe, nie znałem

Tutaj filmik jak masz ochotę zobaczyć Ten OBRZYDLIWY CZYN

http://www.facebook.com/watch/UkrainiecwPL/?ref=embed_video

#Ukraina #banderowcy #wyborcza #g*zeta

9

„Jesteśmy dumni ze swojej historii”. Azow sprzedaje naszywki z napisem Wołyń i nożemkresy.pl

Zdjęcie

Związane z Azowem wydawnictwo Reinshouse wypuściło naszywkę z napisem „Wołyń Pride”, symbolem noża i hasłem „Jesteśmy dumni ze swojej historii”. W piątek na sprawę zwróciła uwagę ukraińska historyk Marta Hawryszko.

Na grafice promującej naszywkę widnieje napis „Волинь Pride”, czyli „Wołyń Pride”. Obok umieszczono biały krzyż oraz rysunek noża. W tle wykorzystano historyczne fotografie przedstawiające uzbrojonych banderowców. Całość opatrzono ukraińskim hasłem „Пишаємося своєю історією”, czyli „Jesteśmy dumni ze swojej historii”.

Naszywkę przygotowało Reinshouse, wydawnictwo związane z Azowem, prowadzone przez Ołeksija „Reinsa” Konsula, oficera 3 Brygady Szturmowej. Sam projekt został pokazany w formie czerwono-czarnej grafiki promocyjnej z logotypami Reinshouse oraz CNSL Cult.

„Czy to ma być «trolling» Polski? Nóż? Wołyń? Mówicie poważnie?!” — napisała Hawryszko.

Historyk oceniła, że sprawa ma „wszystkie cechy nowego międzynarodowego skandalu”. Przypomniała również, że żołnierze 3 Brygady Szturmowej byli szkoleni i leczeni w Polsce, a także prowadzili tam zbiórki pieniędzy.

„Czy żołnierze 3 Brygady Szturmowej nie byli szkoleni i leczeni w Polsce? Z pewnością zbierali tam fundusze. I tak odpłaca się za to wsparcie?” — zapytała.

Hawryszko podkreśliła, że jeżeli naszywka została pomyślana jako prowokacja, to jest to działanie „politycznie lekkomyślne” i „strategicznie samobójcze”. Jej zdaniem Ukraina, która zależy od międzynarodowej pomocy, nie powinna celowo otwierać jednej z najgłębszych ran w relacjach z Polską.

„Wstyd” — podsumowała historyk.

http://kresy.pl/wydarzenia/jestesmy-dumni-ze-swojej-historii-azow-sprzedaje-naszywki-z-napisem-wolyn-i-nozem/

http://x.com/HavryshkoMarta/status/2070609642779275677

#wolyn #ukraina #azov #bandyci #banderyzm #banderowcy #upa #ludobojstwo #mordercy

16

JUŻ NIE KRZYCZY SŁAWA UPA....??? - Jarosław Kaczyński odda ukraiński order. „Ukraina nie może mieć na sztandarach ludobójców”kresy.pl

„To będzie wyraz mojego stosunku może nie tyle do Ukraińców, co elit ukraińskich” – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości, zapowiadając zwrot Orderu Księcia Jarosława Mądrego. Kaczyński dodał, że w związku z promowaniem banderyzmu przez Ukrainę, Polska powinna blokować rozmowy akcesyjne Kijowa z UE.

Podczas konferencji prasowej Jarosław Kaczyński zapowiedział zwrot ukraińskiego Orderu Księcia Jarosława Mądrego II klasy. Prezes Prawa i Sprawiedliwości powiązał swoją decyzję ze stosunkiem do ukraińskich elit oraz z lojalnością wobec prezydenta Karola Nawrockiego.

„Ja też zwrócę order, bo mam dość wysokiej rangi, Order Księcia Jarosława Mądrego drugiej klasy. To będzie wyraz mojego stosunku do elit ukraińskich i akt lojalności wobec naszego prezydenta” — powiedział polityk.

„To będzie wyraz mojego stosunku może nie tyle do Ukraińców, co elit ukraińskich. Z drugiej strony to akt lojalności wobec naszego prezydenta, takie akty są dziś potrzebne” — dodał.

Kaczyński o eskalacji i warunkach wobec Ukrainy

Kaczyński był pytany także o swój stosunek do konferencji dotyczącej odbudowy Ukrainy, która odbywa się w Gdańsku. Odniósł się przy tym do obecności mera Lwowa Andrija Sadowego.

„Na tej konferencji jest mer Lwowa, już niezależnie od tego, że banderowiec oczywisty, to człowiek, który nie płaci polskiej firmie za wykonaną już pracę” — mówił Kaczyński.

Zdaniem prezesa PiS obecność Sadowego na konferencji w Gdańsku pokazuje stosunek Ukrainy do Polski. „Nie warto mieć złudzeń” — podkreślił.

Kaczyński przyznał, że nie był zwolennikiem zaostrzania konfliktu między Warszawą a Kijowem, lecz obciążył za eskalację stronę ukraińską.

„Konflikt jest eskalowany gwałtownie przez drugą stronę. Coraz bardziej widzę, że tutaj chodzi o zabieg bardzo szkodliwy, bardzo niebezpieczny, ale nie będę rozwijał. Przyznanie się do winy, przeprosiny, pochowanie wszystkich ofiar, oczywiście wcześniej ekshumacje. To są nasze warunki” — mówił prezes PiS.

Podkreślił, że nie są to warunki daleko idące, lecz powinny zostać spełnione przez stronę ukraińską.

Postulat blokowania rozmów z Unią Europejską

W kontekście sporu historycznego Kaczyński odniósł się także do rozmów akcesyjnych Ukrainy z Unią Europejską. Zastrzegł, że przedstawia własne stanowisko, a nie oficjalną decyzję Prawa i Sprawiedliwości.

„I według mnie, ale nie jest to zdanie partii, Polska powinna rozpocząć blokowanie kolejnych klastrów, rokowań dotyczących wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej” — stwierdził prezes PiS.

Pierwszy klaster negocjacyjny z Kijowem Bruksela otworzyła 15 czerwca. Nastąpiło to 4 lata po nadaniu Ukrainie przez Wspólnotę statusu kandydata. Rozmowy akcesyjne UE–Ukraina rozpoczęły się 2 lata temu.

Kaczyński porównał podejście Ukrainy do działań Niemiec po II wojnie światowej. Stwierdził, że niemiecka polityka pamięci nie była idealna, ale nie polegała na publicznym honorowaniu zbrodniarzy nazistowskich.

„Mimo wszystko w Niemczech nie stawiano na piedestale Hitlera, Himmlera czy Goebbelsa, czy kogokolwiek z tych zbrodniarzy. A oni (Ukraińcy) coś takiego robią. I ja powiedziałem Poroszence, już kilka lat temu, że wy, z tym banderyzmem, do Europy nie wejdziecie” — ocenił prezes PiS.

Prezes PiS podkreślił jednocześnie, że pozostaje zwolennikiem wsparcia dla Ukrainy.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/polska-regiony/jaroslaw-kaczynski-odda-ukrainski-order-ukraina-nie-moze-miec-na-sztandarach-ludobojcow/

#kaczynski #pis #upa #banderowcy #ukraina #populizm

15

Czeski polityk ostro o Ukrainie, UPA i Zełeńskim. Broni Polski mocniej, niż rząd w Warszawie. „Ukraina przyznaje się do kolaboracji z nazistami”nczas.info

Zdjęcie

Przewodniczący ruchu Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD) oraz przewodniczący czeskiej izby poselskiej Tomio Okamura w ostrych słowach skrytykował Ukrainę, odradzanie się nazizmu i banderyzmu w Kijowie oraz opowiedział się za Polską. „Odmawiamy finansowania Ukrainy, która przyznaje się do kolaborantów z nazistami” – podkreślił czeski polityk.

Okamura to czesko-japoński przedsiębiorca i przewodniczący czeskiej izby poselskiej. Urodził się w Tokio, matka była Morawianką, a ojciec miał pochodzenie japońsko-koreańskie.

W poniedziałek wieczorem ostro potępił Kijów i banderyzm oraz stanął po stronie Polaków.

„Nawet Polacy mają już dość tego, że ukraińskie państwo 🇺🇦 oficjalnie przyznaje się do kolaborantów, którzy mordowali Czechów, Polaków i Żydów. Kiedy Polacy zaprotestowali przeciwko temu, Ukraińcy zaczęli ich wulgarnie obrażać” – napisał Okamura na X.

„Odmawiamy finansowania Ukrainy, która przyznaje się do kolaborantów z nazistami. Odmawiamy, by takie państwo wstąpiło do UE i NATO! Kiedy ktoś zaprotestuje przeciwko temu, że ukraiński prezydent oficjalnie przyznaje się do ukraińskich rzeźników, którzy dokonywali ludobójstwa, Ukraińcy są jeszcze bardziej urażeni. A gdzie jest pan prezydent Petr Pavel? Dlaczego nie wypowie się na temat tego, że jego ukraińscy przyjaciele przyznają się do morderców, którzy mordowali także Czechów?” – zapytał czeski polityk.

Następnie odniósł się do nazwania jednej z ukraińskich jednostek imieniem „Bohaterów UPA”. Okamura przypomniał, że UPA odpowiedzialna jest za „masakry nawet kilkuset tysięcy Polaków, Żydów, Czechów i Ukraińców na Ukrainie podczas drugiej wojny światowej”. Wspomniał też o odebraniu przez Karola Nawrockiego Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełeńskiego.

„W weekend na Ukrainie wybuchła antypolska 'burza’. Były ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba oświadczył, że polski prezydent 'nienawidzi Ukraińców jako fenomen’. Radykalny ukraiński nacjonalista i dowódca ochotniczej armii Dmytro Jarosz nazwał rzekomo polskich polityków 'sprzedanymi dziwkami’. Pojawiło się też twierdzenie ukraińskiej dziennikarki, że po tym, jak Zełeński został ostrzeżony przed konsekwencjami swojego kroku, miał rzekomo wulgarnie skomentować sprawę: 'Je**ć Polaków.’ Ukraińcy masowo wysyłają swoje odznaczenia do Warszawy” – czytamy we wpisie.

Przytoczył też atak szefa ukraińskiego MSZ Andrija Sybihy, który „ostro zaatakował Polskę oraz prezydenta Nawrockiego”. Wspomniał też o zwrocie kolejnych orderów ze strony Ukraińców. Przytoczył także słowa szefa kancelarii prezydenta Zbigniewa Boguckiego, który podkreślił, że „przedstawiciele ukraińskich urzędów zwracają polskie odznaczenia lekką ręką, zapominając, że te same ręce były wyciągnięte po pomoc, a ta pomoc przyszła z polskich rąk: od polskiego rządu, samorządów, organizacji pozarządowych i milionów Polaków”.

„Polska dziennikarka Arleta Bojke z Channel Zero opublikowała komentarz do skandalu z nazwaniem ukraińskiej jednostki 'Bohaterów UPA’. Według Bojki, która powołuje się na oświadczenie byłego ukraińskiego posła Ihora Mosijczuka, Zełeński rzekomo użył wulgarnych wyrażeń do opisu Polski i Polaków i był świadomy tego, co jego krok wywoła. 'Kiedy do Zełeńskiego przyszli ludzie i powiedzieli mu, by nie nazywał tej ukraińskiej jednostki po UPA, że to rozdrażni Polaków, Wołodymyr Zełeński rzekomo odpowiedział: 'Je**ć Polskę i Polaków'” – napisał przewodniczący czeskiej izby poselskiej Tomio Okamura.

Szkoda, że władze Czech bardziej upominają się o pamięć Polaków, niż niby-polski rząd.

http://nczas.info/2026/06/23/czeski-polityk-ostro-o-ukrainie-upa-i-zelenskim-broni-polski-mocniej-niz-rzad-w-warszawie-ukraina-przyznaje-sie-do-kolaboracji-z-nazistami/

#czechy #Polska #ukraina #nazizm #niemcy #iiwojnaswiatowa #upa #banderowcy

16