Kiedy słyszę polski, reaguję jak na rosyjski. Artykuł Ukrainki w Gazecie Wyborczejkresy.pl

Ukraińska feministka i publicystka Tamara Zlubina napisała na łamach Gazety Wyborczej, że po kampanii wyborczej i zwycięstwie Karola Nawrockiego przestała odczuwać „ciepłe emocje” wobec Polski. Stwierdziła też, że gdy słyszy język polski, reaguje „podobnie jak na rosyjski”.

Ukraińska feministka i publicystka Tamara Zlubina opublikowała na łamach „Gazety Wyborczej” tekst poświęcony pogarszającym się relacjom polsko-ukraińskim. Autorka, przedstawiana jako filozofka, publicystka i działaczka feministyczna kierująca projektem naukowo-medialnym „Gender w Detalach”, obarcza Polskę odpowiedzialnością za kryzys w stosunkach między oboma państwami.

Zlubina napisała, że Polska, nie odnawiając pomników UPA, miała naruszyć umowę o ochronie miejsc pamięci i pochówków ofiar wojen oraz represji politycznych z 1994 roku. Wskazała również na protesty rolnicze i wysypywanie ukraińskiego zboża na tory, które – jak stwierdziła – „wywołało już poważny niepokój”.

Autorka oskarżyła polskie władze o wykorzystywanie nastrojów antyukraińskich w polityce. „Przekraczając granice rozsądku (…) budzą w nas pamięć historyczną” – napisała.

Zlubina podkreśliła, że po kampanii wyborczej i zwycięstwie Karola Nawrockiego zmieniło się jej nastawienie do Polski.

„Moje emocjonalne nastawienie zmieniło się tak bardzo, że kiedy słyszę język polski, reaguję podobnie jak na rosyjski. Czuję niechęć i mam ochotę odejść jak najdalej” – napisała na łamach „Gazety Wyborczej”.

W tekście autorka odniosła się także do rzezi wołyńskiej. Stwierdziła, że nie zamierza usprawiedliwiać swoich rodaków, ale jednocześnie podważyła liczbę 100 tys. polskich ofiar i napisała, że „każda strona miała swoje powody do działania”.

Zlubina stwierdziła również, że Polska domaga się przeprosin od Ukrainy, ale sama także powinna przeprosić Ukraińców. W tym kontekście napisała o „20 tysiącach Ukraińców zabitych przez Armię Krajową”.

W zakończeniu tekstu publicystka postawiła pytanie dotyczące polskiego podejścia do Ukrainy i Rosji.

„Co jest dla was lepsze na dawnych Kresach Wschodnich: Ukraina z pomnikami UPA i bez żadnych współczesnych roszczeń wobec Polski czy Rosja, która, jak uważa całkiem sporo Polaków, niedawno zabiła waszego prezydenta i znaczną część elity politycznej?” – napisała.

http://kresy.pl/wydarzenia/kiedy-slysze-polski-reaguje-jak-na-rosyjski-artykul-ukrainki-w-gazecie-wyborczej/

#upadlina #upa #banderowcy #ludobojstwo

10

jednak AI to potęga - ChatGPT pomógł wyszukać film propagandowy Ukrainy wg mojego opisut.me

Oglądałem ten filmik jakiś rok temu, ale żałowałem, że nie pobrałem na dysk a tu AI pomaga znaleźć zgubę.

A film jest fajny, bo widać o co dziś się biją Ukry. Pal licho fantastykę ukrolską jacy oni będą bogaci za ćwierć wieku, ale sceny ukra-rzynków i czarnego zięcia, który wywołuje pozytywne uczucia u bander-teścia, to sceny jakie sama elita Chazarów musiała zapewne wypisać we Lvivie w scenariuszu.

http://t.me/ZeRada1/26175

In Lviv, they shot a video about the future "happiness", for which you need to go to war now

July 26th, 2025

Подробнее: http://eadaily.com/en/news/2025/07/26/in-lviv-they-shot-a-video-about-the-future-happiness-for-which-you-need-to-go-to-war-now?utm_source=chatgpt.com

#fantastyka #czarnyhumor #banderowcy

10

Ukraiński IPN: w Hucie Pieniackiej mordował „oddział niemieckiej policji”, a mieszkańcy „zginęli tragicznie”. Polski IPN odpowiadakresy.pl

Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej (Український інститут національної пам’яті) opublikował komunikat dotyczący rozpoczęcia prac poszukiwawczych w Hucie Pieniackiej. Polski IPN zwrócił uwagę, że w ukraińskiej informacji pominięto udział ukraińskich formacji w masakrze polskiej ludności cywilnej.

Jak informowaliśmy wcześniej, 8 czerwca w Hucie Pieniackiej ruszyły prace poszukiwawcze prowadzone przez specjalistów Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Ich celem jest odnalezienie i udokumentowanie zbiorowych mogił ofiar zbrodni dokonanej 28 lutego 1944 roku.

W komunikacie Ukraińskiego IPN napisano, że 28 lutego 1944 roku Huta Pieniacka „padła ofiarą zbrojnego ataku”. Stwierdzono także, że „według źródeł archiwalnych, ataku na wieś dokonał oddział niemieckiej policji”, „znaczna część mieszkańców Huty Pieniackiej zginęła tragicznie, a sama wieś została spalona”.

Polski IPN ocenił, że taki opis zrzuca odpowiedzialność za zbrodnię na bliżej nieokreślony „oddział niemieckiej policji”. Według Instytutu pomija to ustalenia historyków i prokuratorów, którzy wskazują, że pacyfikacji dokonał przede wszystkim 4. Galicyjski Ochotniczy Pułk Policyjny SS, powiązany z 14 Dywizją SS „Galizien” i złożony z ukraińskich ochotników.

IPN zwrócił również uwagę, że ukraiński komunikat nie wspomina o udziale w masakrze oddziałów Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz lokalnych paramilitarnych grup ukraińskich nacjonalistów. Według relacji świadków miały one współuczestniczyć w otoczeniu miejscowości, identyfikowaniu mieszkańców oraz przeprowadzeniu mordu.

Instytut ocenił, że treść komunikatu wpisuje się w narrację części ukraińskich historyków, którzy zaprzeczają udziałowi Ukraińców w masakrze w Hucie Pieniackiej. Według IPN tezy te opierane są m.in. na twierdzeniach Jewhena Pobihuszczego, oficera SS i UPA.

Polski IPN skrytykował także określenie, że „znaczna część mieszkańców zginęła tragicznie”. W ocenie Instytutu jest to nieuzasadnione złagodzenie opisu wydarzeń. Huta Pieniacka nie była miejscem bliżej nieokreślonej tragedii wojennej, lecz miejscem masowego mordu na ludności cywilnej.

PN przypomniał, że mieszkańców mordowano w sposób planowy i brutalny. Część ofiar zginęła w płomieniach w zabudowaniach gospodarczych lub domach. Ofiarami byli przede wszystkim polscy cywile, w tym kobiety, dzieci oraz osoby starsze.

Liczbę zamordowanych w Hucie Pieniackiej szacuje się od 850 do 1100 osób. Według IPN dokładna liczba ofiar zostanie ustalona po przeprowadzeniu prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych. Do tej pory udało się ustalić personalia 634 ofiar.

„Pamięć o ofiarach zaczyna się od nazwania sprawców!” – podkreślił Instytut Pamięci Narodowej.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainski-ipn-w-hucie-pieniackiej-mordowal-oddzial-niemieckiej-policji-a-mieszkancy-zgineli-tragicznie-polski-ipn-odpowiada/

#banderowcy #ludobojstwo #mordercy #upadlina #upa #ipn

15

Były lider Prawego Sektora: Polacy na Ukrainie byli okupantami, a Ukraińcy mieli prawo ich zabijaćkresy.pl

Dmytro Jarosz, były lider Prawego Sektora, zwrócił się do Polaków. Napisał, że Polacy „na ukraińskiej ziemi” byli okupantami, a Ukraińcy mieli „absolutne prawo” niszczyć najeźdźców i agresorów.

Dmytro Jarosz, dowódca Ukraińskiej Ochotniczej Armii i były lider środowisk nacjonalistycznych, opublikował apel do Polaków. W przytoczonym wystąpieniu odniósł się do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Jarosz przekonywał, że Ukraińcy bronią dziś nie tylko własnego państwa, lecz także Polski i Europy przed Rosją. „My, Ukraińcy, jesteśmy tarczą Polski i całej Europy. Bez nas różne wcielenia moskiewskiego imperium przetoczyłyby się przez was w ciągu kilku tygodni” – napisał.

W dalszej części apelu Jarosz wezwał Polaków i polskie władze, aby nie koncentrowali się na przeszłości. Jego zdaniem odrzucenie takiego podejścia ma być warunkiem przyszłości relacji między narodami. „Po raz kolejny wzywam naród polski i jego przywódców, aby nie żyli przeszłością. Dajcie szansę przyszłości” – stwierdził.

Jarosz ostrzegł również, że brak takiej zmiany miałby doprowadzić Polaków do utraty znaczenia historycznego i własnej tożsamości. „Bo jeśli tego nie zrobicie, zejdziecie ze sceny historii i przestaniecie być dumnymi Polakami, stając się zamiast tego beznarodową resztką bez własnej tożsamości” – napisał.

Jarosz twierdzi, że Polacy powinni przyjąć, iż na „ukraińskiej ziemi” byli okupantami, których porównał do współczesnych Rosjan. „Wzywam was, abyście przyjęli, że na naszej ukraińskiej ziemi byliście okupantami — tak jak Rosjanie są dzisiaj. A my, Ukraińcy, mieliśmy i nadal mamy absolutne prawo niszczyć najeźdźców i agresorów na naszej danej przez Boga ziemi” – oświadczył.

Jarosz od lat związany jest z ukraińskim ruchem nacjonalistycznym. W czerwcu 1994 roku był jednym z założycieli paramilitarnej organizacji „Tryzub” im. Stepana Bandery. W kolejnych latach pełnił funkcje kierownicze w jej strukturach, a w 2007 roku formalnie objął stanowisko przewodniczącego Centralnego Prowodu tej organizacji.

W listopadzie 2013 roku Jarosz był jednym z inicjatorów powołania Prawego Sektora, organizacji skupiającej środowiska nacjonalistyczne. Współtworzył także Samoobronę Majdanu i zyskał rozpoznawalność dzięki hasłom „narodowej rewolucji”.

http://kresy.pl/wydarzenia/byly-lider-prawego-sektora-polacy-na-ukrainie-byli-okupantami-a-ukraincy-mieli-prawo-ich-zabijac/

#upadlina #upa #ludobojstwo #mordercy #banderowcy

10

Wszyscy tutaj dobrze wiedzieliśmy, że to się tak skończy.

#banderowcy #upadlina

15

Mastercard był partnerem festiwalu „Książkowy Kraj” w Kijowie, gdzie na jednym ze stoisk prezentowano publikacje wydawnictwa RAINSHOUSE, w tym materiały z mapami obejmującymi Chełm i Przemyśl w granicach Ukrainy.

#upa #banderowcy

15

Kułeba o Białorusi: Ukraina ma prawo pretendować do tych ziem [+VIDEO]kresy.pl

Były szef MSZ Ukrainy stwierdził, że część terytorium Białorusi ma historyczne związki z Księstwem Kijowskim i wskazał, że Ukraina może do tych ziem rościć pretensje.

Były minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba opublikował w środę nagranie w mediach społecznościowych, w którym odniósł się do kwestii historycznych związanych z terytorium dzisiejszej Białorusi oraz sytuacji wokół wojny na Ukrainie.

W swoim wystąpieniu polityk wskazał, że południowe obszary współczesnej Białorusi mają, jego zdaniem, historyczne powiązania z dawnym Księstwem Kijowskim.

Kułeba wymienił przy tym konkretne miasta, takie jak Pińsk, Mohylew oraz Mozyrz. W dalszej części wypowiedzi przekonywał, że jeśli „kopać w historii” to Ukraina ma prawo do tych ziem pretendować.

Nagranie zostało opublikowane na jego profilu w serwisie Instagram. Jak wynika z przekazu, głównym tematem materiału była analiza działań Białorusi. Już wcześniej były szef ukraińskiego MSZ przekonywał, że Białoruś przygotowuje się do otwarcia drugiego frontu przeciwko ukraińskiej armii. W swojej analizie wskazał, że od początku 2026 roku obserwowany jest systematyczny wzrost aktywności wojskowej na terytorium tego państwa.

Według Kułeby działania te nie mają charakteru przypadkowego, lecz składają się z kilku konkretnych elementów. Wśród nich wymienił ciągłe szkolenia białoruskich sił zbrojnych prowadzone pod nadzorem rosyjskich instruktorów, a także publiczne wezwanie skierowane do oficerów rezerwy, co ma świadczyć o gotowości mobilizacyjnej. Kułeba zaznaczył jednak, że za tymi działaniami stoi presja ze strony Rosji. W jego ocenie Moskwa dąży do otwarcia drugiego frontu, aby rozciągnąć siły ukraińskie i wymusić na Kijowie ustępstwa.

Przypomnijmy, że w 2022 roku podczas swojej wizyty na Ukrainie, sekretarz stanu USA Antony Blinken spotkał się z czołowymi przedstawicielami ukraińskich władz, w tym z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim i szefem MSZ Ukrainy, Dmytro Kułebą. Na jednym ze zdjęć widać, jak Kułeba pokazuje Blinkenowi starą „Mapę Fizyczną Ukrainy”. Nie przedstawia ona jednak obecnych granic państwa ukraińskiego, ani z żadnego okresu historii. Na tej mapie, granice „Ukrainy” obejmują nie tylko południowo-wschodnie ziemie II RP, tj. województwa lwowskie, wołyńskie i tarnopolskie, ale również część obecnej południowo-wschodniej Polski, między innymi miasta Przemyśl, Chełm czy Jarosław. Ponadto, według mapy w skład „Ukrainy” wyraźnie wchodzi też część Polesia, a także Kubań, czyli kraina na południowy-wschód od Ukrainy, po drugiej stronie Morza Azowskiego oraz ziemie za Donem, będące częścią Rosji.

http://kresy.pl/wydarzenia/kuleba-o-bialorusi-ukraina-ma-prawo-pretendowac-do-tych-ziem/

#upadlina #banderowcy #bialorus

8

UPA zamordowała 600 osób, ofiary nabijano na pale. Masakra w Janowej Doliniekresy.pl

W nocy z 22 na 23 kwietnia 1943 roku, w Wielki Piątek, Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) wraz z miejscową ludnością dokonała brutalnego ataku na Janową Dolinę – osiedle robotnicze przy kopalni bazaltu na Wołyniu, zamieszkane przez ok. 3000 osób, głównie Polaków.

Napad przeprowadzono z dużym rozmachem. Napad poprzedzały ulotki zapowiadające zbrodnię: „Dla Lachów zrobimy pieczenie”, w które jednak nikt nie wierzył. Do miejscowości dotarło też ostrzeżenie o zaplanowanym na Wielki Piątek ataku wraz z zapowiedzią, że „Wielkanoc będzie czerwona od polskiej krwi”.

Kolejnej nocy wieś została otoczona, spalono most i zablokowano tor kolejowy. W ataku uczestniczyły sotnie UPA „Jaremy” i „Szauli”, dowodzone przez Iwana Łytwyńczuka „Dubowego”. Oddziałom UPA towarzyszyli mieszkańcy okolicznych ukraińskich wsi (w tym duża grupa osób ze Złaźnego). Grzegorz Motyka uważa, że rozkaz ataku mógł wyjść od samego Dmytra Klaczkiwskiego.

Napadowi towarzyszyły ogromne okrucieństwa: ludzie ginęli od kul, siekier, noży i w płomieniach. Do domów wrzucano granaty i butelki samozapalające. Według relacji świadków dzieci nadziewano na pale albo rozbijano o ściany, a polscy ranni i chorzy zostali spaleni żywcem w szpitalu (Ukraińców wcześniej wyniesiono).

„Pamiętam małe dzieci nadziane na pale na Alei Spacerowej. Całe rodziny z nożami w plecach leżące w krzakach, spalone moje koleżanki” – wspominała na przykład Janina Pietrasiewicz-Chudy. Łucja Arczyńska mówiła z kolei: „Z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek w nocy obudziły mnie krzyki i olbrzymi blask pożaru domów oraz nawoływania Ukraińców. […] Ojciec mój, gdy spostrzegł, co się dzieje, pobiegł naprzeciwko budzić sąsiadów, a mama z bratem, lat 10, dobiegła do nas do lasu. Gdy ojciec wyszedł z domu, Ukrainiec był tuż przy drzwiach, napadł go, postrzelił i spalił żywcem w ogródku obok wejścia do domu. Sąsiedzi, których ojciec [miał] budzić, byli ukryci w piwnicy i tam spłonęli – [nazywali się] Zakaszewscy”.

Polacy nie posiadali zorganizowanej samoobrony – broń miała jedynie niewielka grupa cywilów oraz niemiecki garnizon, który zareagował dopiero, gdy upowcy podeszli pod jego pozycje. Po kilku godzinach UPA wycofała się, pozostawiając zgliszcza i setki ciał. Szacuje się, że zginęło ok. 600 osób. Spłonęło ponad 100 domów. Ocaleni mieszkańcy zostali wywiezieni przez Niemców do Kostopola.

Dziś wieś nosi nazwę Bazaltowe. W miejscowości znajduje się upamiętnienie UPA z narracją o „akcji bojowej” przeciw „polsko-niemieckim okupantom Wołynia”.

Zbrodnia była częścią ukraińskiego ludobójstwa dokonanego na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

http://kresy.pl/kresopedia/upa-zamordowala-600-osob-ofiary-nabijano-na-pale-23-kwietnia-1943-roku-doszlo-do-masakry-w-janowej-dolinie/

#Polska #wolyn #upa #banderowcy #ludobojstwo #mordercy

19

Ewa Zajączkowska

Haniebne❗ Ambasador Ukrainy w Polsce oznajmił, że NIE uważa za zbrodniarza Romana Szuchewycza, odpowiedzialnego za ludobójstwo na Polakach na Wołyniu❗

🚨 Wcześniej ambasador Bodnar groził nam odwetem, jeśli wprowadzimy ustawę penalizującą banderyzm, a hasło "Wołyń, pamiętamy" uznał za... prowokację.

"Nie uważam go za zbrodniarza, bez względu na to, że jego oddziały dokonywały zbrodni" - powiedział wprost ambasador Wasyl Bodnar w polskich mediach o Szuczewyczu i jego ukraińskich oddziałach ON-UPA, szerząc kłamstwo wołyńskie i propagując banderowską narrację. Reakcja polskiego MSZ? Żałosna cisza. Nie ma noty protestacyjnej, nie ma wezwania ambasadora, nie ma nic. Brak stanowczego sprzeciwu ze strony naszych władz pokazuje jak nisko upadliśmy.

W normalnym państwie rządzonym przez ludzi dbających o interesy i godność własnego narodu za wybielanie takiego zbrodniarza i relatywizowanie ludobójstwa reakcja byłaby miażdżąca. Szczególnie, że to nie są pierwsze tego typu skandaliczne wypowiedzi Bodnara. Myślę, że w odpowiedzi powinniśmy teraz w trybie pilnym uchwalić projekt ustawy zakazujący propagowania banderyzmu w Polsce i wysłać go ze specjalną dedykacją do ukraińskiej ambasady.

Banderyzm musi być wreszcie zrównany w Polsce z innymi zbrodniczymi ideologiami, jak nazizm i komunizm. Nie może być w Polsce miejsca na zakłamywanie historii i szerzenie antypolskiej propagandy. Albo zaczniemy się szanować, albo nikt nas nie będzie szanował. Dość plucia na polskie ofiary ludobójstwa! 🇵🇱

Zdjęcie

http://www.facebook.com/photo?fbid=1506409697515285&set=a.647274536762143

#banderowcy #upa #ludobojstwo #wolyn #mordercy #upadlina

19

Ukraina kolejny raz wybiela ludobójcę i hitlerowskiego kolaboranta Romana Szuchewycza! W rocznicę jego śmierci.

Gdy kości polskich ofiar Wołynia bieleją pośród pól, ich mordercom stawia się pomniki i organizuje się uroczystości ku ich chwale. Ukraińska propaganda wskazuje nawet, że głoszenie prawdy na temat zbrodniczej przeszłości dowódcy UPA Romana Szuchewycza to… sowiecka propaganda.

Na Ukrainie odbyły się uroczystości upamiętniające Romana Szuchewycza, głównodowodzącego Ukraińskiej Powstańczej Armii. Wydarzenie zorganizowano 5 marca w 76. rocznicę jego śmierci. Szuchewycz uznawany jest za jednego z przywódców struktur odpowiedzialnych za ludobójstwo Polaków na Kresach Wschodnich podczas II wojny światowej.

Centralne obchody odbyły się w miejscowości Biłohorszcza pod Lwowem. W uroczystościach uczestniczyli przedstawiciele władz lokalnych, duchowieństwa oraz mieszkańcy regionu. Podczas uroczystości głos zabrał pierwszy zastępca szefa Lwowskiej Obwodowej Administracji Wojskowej Andrij Hodyk. W swoim wystąpieniu mówił o konieczności dalszego upamiętniania postaci Szuchewycza oraz budowy jego pomnika w centralnej części miasta. Jak stwierdził, kolejne rocznice powinny być obchodzone przy odrestaurowanym muzeum i „godnym pomniku głównodowodzącego UPA”. Podobne wydarzenia odbyły się także w innych miastach.

Równocześnie w ukraińskiej przestrzeni medialnej pojawiają się próby podważania zarzutów dotyczących działalności dowódcy UPA. Portal Espreso opublikował materiał, w którym twierdzi, że oskarżenia o współpracę z nazistami czy udział w zbrodniach mają być efektem „sowieckiej propagandy”.

Jednocześnie sam artykuł przypomina, że od czerwca 1941 roku Roman Szuchewycz był zastępcą dowódcy batalionu „Nachtigall”, jednej z formacji wojskowych podporządkowanych Wehrmachtowi. Autor publikacji przedstawia jednak tę współpracę jako działanie pragmatyczne, które miało służyć szkoleniu przyszłych kadr armii ukraińskiej.

Postać Szuchewycza pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych w historii Ukrainy. Bandera tworzył polityczne podwaliny, ale to Szuchewycz był wykonawcą masowego mordu na ludności polskiej.⁩ #ukraina #ukraincy #ukrainizacjapolski #banderowcy #bandera #oun #upa #polska #polacy

19

warto obejrzeć prelekcję Katarzyny Sokołowskiej o zbrodniach Ukraińców jako pachołków hitlerowskichyoutube.com

Tam jest też ciekawy wątek o zbrodniczym psie Romanie Szuchewyczu zanim stał się jeszcze zbrodniczym psem. Był nawet studentem, który prosił polskiego profesora o możliwość studiowania we Lwowie, by nie musiał ponosić kosztów wyjazdu do Warszawy na studia. Ten profesor wstawił się by Romanowi Szuchewyczowi uczelnia lwowska dała taką możliwość, a potem ten zbrodniczy pies Szuchewycz w roku 1941 osobiście rozstrzeliwał tego polskiego profesora. Tak wygląda zawsze wdzięczność wściekłych psów.

http://www.youtube.com/watch?v=FWymXq_6kkw

#banderowcy #wściekłepsy #zbrodniarze #nędzamoralnazbrodniarzy

12

Spalona wieś, zamordowani mieszkańcy. Puźniki 1945kresy.pl

Zbrodnia w Puźnikach była jednym z masowych mordów dokonanych przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) na polskiej ludności cywilnej w Małopolsce Wschodniej po zakończeniu działań frontowych II wojny światowej. Do ataku doszło w nocy z 12 na 13 lutego 1945 roku.

Puźniki były wsią położoną w dawnym powiecie buczackim województwa tarnopolskiego. Zbrodni dokonały sotnie podporządkowane kureniowi dowodzonemu przez Petra Chamczuka „Bystrego”.

Samoobronę zlikwidowali Sowieci

Przed wojną Puźniki były niemal w całości zamieszkane przez Polaków. W latach 1943–1944, w obawie przed narastającą falą mordów dokonywanych przez ukraińskich nacjonalistów, mieszkańcy zorganizowali samoobronę opartą na strukturach Armii Krajowej. Po ponownym wkroczeniu Armii Czerwonej latem 1944 roku dowódca samoobrony został aresztowany, część mężczyzn wcielono do Wojska Polskiego, a ludność – na polecenie władz sowieckich – zmuszono do zdania posiadanej broni.

Na kilka dni przed atakiem UPA doszło do masowych mordów Polaków w sąsiednich miejscowościach Barysz i Zalesie, co dodatkowo potęgowało atmosferę zagrożenia.

Atak na Puźniki nastąpił w chwili zmiany nocnych wart. Oddziały UPA otoczyły wieś i rozpoczęły mordowanie ludności cywilnej przy użyciu broni palnej, siekier, bagnetów i noży, jednocześnie podpalając zabudowania. Najwięcej ofiar zginęło w tzw. rowie Borkowskiego, gdzie ukrywały się kobiety i dzieci. Próby obrony miały charakter chaotyczny i okazały się nieskuteczne. Nad ranem napastnicy wycofali się z miejscowości.

Liczba ofiar nie została jednoznacznie ustalona. W zależności od źródeł zamordowano od około 50 do nawet 120–130 Polaków. Zginęły głównie kobiety, dzieci i osoby starsze. Wieś została w znacznej części spalona, a ocaleni mieszkańcy wkrótce opuścili Puźniki, które ostatecznie przestały istnieć.

Wiosną 2025 roku w miejscu zbrodni przeprowadzono prace ekshumacyjne prowadzone przez polsko-ukraiński zespół badaczy. Wydobyto szczątki co najmniej 42 osób, w tym dzieci i kobiet, oraz liczne przedmioty osobiste. Trwające badania genetyczne mają umożliwić identyfikację ofiar i precyzyjne ustalenie skali zbrodni.

Usunąć „zajmańców”

Koncepcja usunięcia tzw. „zajmańców”, czyli Polaków i Żydów, z Wołynia oraz Małopolski Wschodniej pojawiła się w środowiskach ukraińskich nacjonalistów już we wczesnych latach 20. XX wieku. Najpierw w kręgach Ukraińskiej Wojskowej Organizacji, a następnie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), dojrzewała idea budowy państwa ukraińskiego poprzez radykalne „oczyszczenie” spornych terytoriów.

Ideologiczne podstawy takiego myślenia stworzyły poglądy Dmytra Doncowa oraz Mychajły Kołodzińskiego. Zakładały one powstanie silnego, monoetnicznego państwa ukraińskiego, w którym nie było miejsca dla innych narodów. Masowa eksterminacja Żydów w okupowanej przez III Rzeszę Europie od 1942 roku utwierdziła nacjonalistów w przekonaniu, że eliminacja całych grup ludności jest możliwa do przeprowadzenia w warunkach wojny.

W 1940 roku OUN rozpadła się na dwa rywalizujące nurty – skupiony wokół Andrija Melnyka oraz kierowany przez Stepana Banderę. To frakcja banderowska wysunęła postulat rozwiązania kwestii przynależności Wołynia i Małopolski Wschodniej poprzez masową eksterminację polskiej ludności. W lutym 1943 roku, podczas III Konferencji OUN-B, zapadła decyzja o utworzeniu Ukraińskiej Powstańczej Armii. W krótkim czasie jej struktury wzmocniło kilka tysięcy uzbrojonych funkcjonariuszy Ukraińskiej Policji Pomocniczej, którzy zdezerterowali z niemieckiej służby.

Rzeź ludności polskiej rozpoczęła się w lutym 1943 roku, a kulminację osiągnęła latem tegoż roku. Napady trwały do 1945 roku. Ataki miały charakter planowy, często przeprowadzane były z udziałem miejscowej ludności ukraińskiej, a ofiary ginęły w sposób wyjątkowo brutalny – od kul, siekier, wideł i innych narzędzi gospodarskich. Jak podaje IPN, w latach 1943–1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej ukraińscy nacjonaliści wymordowali od 80 tys. do 120 tys. Polaków.

http://kresy.pl/kresopedia/spalona-wies-zamordowani-mieszkancy-puzniki-1945/

#wolyn #Polska #upa #banderyzm #banderowcy #ludobojstwo #mordercy #historia

13

Ukraina blokuje kolejne ekshumacje? Publiczne deklaracje rozmijają się z faktaminczas.info

Stowarzyszenie Huta Pieniacka wystosowało pismo do ambasadora Ukrainy w Polsce, domagając się wiążących decyzji, umożliwiających przeprowadzenie prac ekshumacyjnych. MKiDN przypomina, że plany związane z rozpoczęciem prac zostały potwierdzone we wspólnym komunikacie ministerstw kultury Polski i Ukrainy w 2025 roku.

Jak podkreśliła w liście, do którego dotarła PAP, prezes stowarzyszenia Małgorzata Gośniowska-Kola, ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar wielokrotnie zapowiadał w mediach zgodę strony ukraińskiej na przeprowadzenie prac ekshumacyjnych w Hucie Pieniackiej. „Dlaczego, mimo publicznych deklaracji o braku przeciwwskazań, zgody nadal nie ma?” – pyta Gośniowska-Kola.

W imieniu rodzin, potomków i krewnych ofiar zbrodni z 28 lutego 1944 r. stowarzyszenie wyraziło stanowczy sprzeciw wobec przedłużającego się oczekiwania na ruch strony ukraińskiej. Autorka listu przypomniała, że mimo wielokrotnych zapowiedzi dyplomatycznych o gotowości do odblokowania prac instytucje w Kijowie wciąż nie wydały niezbędnych dokumentów.

„Nasze oczekiwania wyraża fundamentalne pytanie: kiedy instytucje Ukrainy wydadzą decyzję potwierdzającą deklarowaną zgodę na ekshumacje naszych najbliższych?” – czytamy w piśmie.

Stowarzyszenie podkreśla, że wnioski w tej sprawie od lat pozostają bez realnej reakcji, a czas ma kluczowe znaczenie ze względu na żyjących jeszcze świadków tragedii.

Do czasu nadania depeszy ambasada Ukrainy nie odpowiedziała na pytania PAP. O kwestię prac poszukiwawczych w Hucie Pieniackiej PAP zapytała również Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

W odpowiedzi rzecznik resortu kultury Piotr Jędrzejowski przypomniał, że Instytut Pamięci Narodowej złożył oficjalny wniosek do władz ukraińskich o wydanie zezwolenia na prowadzenie prac poszukiwawczych w Hucie Pieniackiej.

– Działania te są wynikiem ustaleń Polsko-Ukraińskiej Grupy Roboczej ds. Godnych Pochówków. Strona ukraińska potwierdziła brak przeszkód formalnych dla tej lokalizacji – podkreślił rzecznik.

Jak wynika z informacji przekazanych przez resort kultury, kluczowym impulsem dla sprawy było pisemne oświadczenie wiceministra kultury Ukrainy, Andrija Nadżosa, który 9 października 2025 r. poinformował, że nie istnieją bariery formalne uniemożliwiające ubieganie się o zgodę na prace w Hucie Pieniackiej. W reakcji na tę deklarację 17 października 2025 r., IPN skierował do Kijowa stosowną dokumentację.

– Plany związane z rozpoczęciem prac zostały potwierdzone we wspólnym komunikacie ministerstw kultury Polski i Ukrainy, podsumowującym działalność Grupy Roboczej w 2025 roku – podkreślił Jędrzejowski w komunikacie.

Grupa robocza

Dialog dotyczący poszukiwań i ekshumacji ofiar konfliktów toczy się w ramach dedykowanej grupy roboczej, w której skład wchodzą m.in. przedstawiciele IPN oraz Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego (PUM). Jak przypomniało ministerstwo, dotychczasowa współpraca zaowocowała już wydaniem przez administrację ukraińską zezwoleń na prace w miejscowościach Puźniki, Ostrówki oraz Wola Ostrowiecka. Dodatkowo dzięki aktywności Grupy Roboczej i postulatowi Stowarzyszenia Pojednanie Polsko-Ukraińskie wydano zgodę na poszukiwania ofiar zbrodni wołyńskiej w miejscowości Ugły. Tam ekshumacje rozpoczęły się na prywatny wniosek założycielki Stowarzyszenia Pojednanie Polsko-Ukraińskie Karoliny Romanowskiej.

Resort kultury zaznaczył, że w toku są kolejne wnioski o podobnym charakterze.

W kwestii finansowania działań poszukiwawczych Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wskazało na program „Miejsca Pamięci Narodowej za Granicą”. W 2026 r. środki na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne otrzymały z tego źródła Fundacja Wolność i Demokracja oraz szczeciński PUM. Jednocześnie resort poinformował, że Stowarzyszenie Huta Pieniacka nie ubiegało się o fundusze w ramach wspomnianego programu, a ministerstwo nie posiada informacji o innych wnioskach składanych przez ten podmiot.

Huta Pieniacka to symbol martyrologii Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

28 lutego 1944 roku w nieistniejącej już dziś wsi w obwodzie lwowskim jej polscy mieszkańcy zostali zamordowani przez ukraińskich żołnierzy 4. Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS – Policyjnego (wydzielonego z 14. Dywizji Waffen SS „Galizien”) pod dowództwem niemieckim, przy udziale oddziału UPA i oddziału paramilitarnego ukraińskich nacjonalistów pod dowództwem Włodzimierza Czerniawskiego.

Zgodnie z ustaleniami śledztwa Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie w Hucie Pieniackiej zamordowano około 850 osób, a wieś została zrównana z ziemią. Zbrodnia ta stanowi jedną z wielu popełnionych w ramach Rzezi Wołyńskiej.

http://nczas.info/2026/02/11/ukraina-blokuje-kolejne-ekshumacje-publiczne-deklaracje-rozmijaja-sie-z-faktami/

#wolyn #upa #ukraina #banderowcy #ludobojstwo #mordercy #Polska

11

JESZCZE JAKIEŚ WĄTPLIWOŚCI??? - Szef ukraińskiego IPN wypalił. Skandaliczne słowa o Rzezi Wołyńskiej. „Tylko lokalny epizod historii”nczas.info

Zdjęcie

Prezes Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UIPN) Ołeksandr Ałfiorow wyraził wątpliwość, czy dyskusje o zbrodni wołyńskiej uda się przenieść z płaszczyzny politycznej w naukową. Ta sprawa jest jedną z państwowotwórczych narracji Polski – ocenił.

Ałfiorow, w opublikowanym we wtorek wywiadzie dla portalu Ukrainska Prawda, zapowiedział, że niebawem na Ukrainie ukaże się książka „Polacy w UPA”, a w maju odbędzie się kongres polskich i ukraińskich historyków, którzy będą rozmawiali o wspólnej przeszłości „na przestrzeni tysiąclecia”.

„Tragedia wołyńska jest jedną z państwotwórczych narracji Polski. Nie mitem, nie legendą, lecz jednym z kluczowych elementów polskiej wielkiej narracji. Oni (Polacy – przyp. red.) odbierają ją nie w liczbach, lecz w emocjach” – oświadczył.

Ałfiorow podkreślił, że dla większości Ukraińców zbrodnia wołyńska „to tylko lokalny epizod historii, bo działo się to wyłącznie na Wołyniu”. Uznał także, że Ukraińcy mogą dyskutować z Polakami o liczbach ofiar zbrodni, jednak – jak zaznaczył – „nie zostanie to (po stronie polskiej – przyp. red.) przyjęte”.

Prezes UIPN powołał się na badania profesora historii Uniwersytetu Gdańskiego Igora Hałagidy, który wyliczył ze swoim zespołem, że w latach 1939-1947 w konflikcie polsko-ukraińskim zginęło ponad 28 tysięcy Ukraińców.

„To badania oparte na danych z rzeczywistych metryk, a nie na ustnych świadectwach. Strona polska swoją liczbę ukształtowała na podstawie relacji ustnych. Igor Hałagida teraz będzie liczył także polskie ofiary. Czy można nazywać te wydarzenia ludobójstwem, jeśli są ofiary po obu stronach? Strona polska mówi: to było w odpowiedzi” – powiedział Ałfiorow.

„Ukraińsko-polskie dyskusje o Wołyniu powinny być skierowane w przyszłość, a nie w przeszłość. (…) Pierwsze, co musimy zrozumieć – przez tę historię trzeba przejść dla wspólnej przyszłości (…). Nie jest sztuką walczyć z martwymi. W tamtych czasach zabijano cywilów z różnych powodów. (Polacy – przyp. red.) Szukają rozkazów dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA, Romana) Szuchewycza. Nie było ich. Demonizują (przywódcę ukraińskich nacjonalistów Stepana) Banderę. Można demonizować, ale trzeba zostawić narodowe historie państwom, w których one się tworzą” – podkreślił.

Ałfiorow powiedział, że choć Sowieci nauczyli Ukraińców „czarno-białego spojrzenia na historię” to historia ma wiele wymiarów. „Wkrótce ukaże się na przykład książka »Polacy w UPA«. Prawda, że ciekawe? W państwowym archiwum SBU są odpowiednie akta dotyczące UPA z bezpośrednimi świadectwami. Byli też Ukraińcy w Armii Krajowej, którzy brali udział w czystkach etnicznych. Historia jest różna” – zaznaczył.

W rozmowie z Ukrainską Prawdą prezes UIPN wyraził m.in. wątpliwość, czy strona polska będzie w stanie zbadać 26 lokalizacji, w których chce prowadzić prace poszukiwawcze i ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej w Ukrainie. „Ale jestem przekonany, że po zgodzie na ekshumacje z czasem temat zacznie wygasać. Zachowaliśmy się przyzwoicie, udzielając zgody” – stwierdził.

Ałfiorow zastanawiał się w wywiadzie, czy kiedykolwiek powstanie mapa drogowa działań, które powinni podjąć Ukraińcy, by ostatecznie zamknąć sprawę zbrodni wołyńskiej.

„Oczywiste jest, że takiej mapy nie będzie i nikt nie zaproponuje nam żadnego podobnego scenariusza. Czy powinniśmy przeprosić? Wszyscy prezydenci Ukrainy idą tą drogą. (Łeonid) Kuczma, (Wiktor) Juszczenko, (Petro) Poroszenko, (Wołodymyr) Zełenski przepraszali naród polski. Sytuacja jest w dużej mierze patowa – trzeba ją zabliźnić i, oczywiście, wyleczyć” – stwierdził Ałfiorow.

Polskę i Ukrainę od wielu lat różni pamięć o roli Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), która w latach 1943-45 dopuściła się ludobójczej czystki etnicznej na ok. 100 tysiącach polskich mężczyzn, kobiet i dzieci. Dla polskiej strony była to godna potępienia zbrodnia ludobójstwa (masowa i zorganizowana). Dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA wyłącznie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR), a nie antypolskie.

http://nczas.info/2026/02/10/szef-ukrainskiego-ipn-wypalil-skandaliczne-slowa-o-rzezi-wolynskiej-tylko-lokalny-epizod-historii/

#upa #banderowcy #upadlina #wolyn #ludobojstwo #mordercy #Polska

5

To ideologia z Polski – Bodnar o odpowiedzialności Szuchewycza za Wołyń [+VIDEO]kresy.pl

W dniu 10 stycznia 2026 roku w Kanale Zero wyemitowano rozmowę z ambasadorem Ukrainy w Polsce Wasylem Bodnarem, w której padły pytania o odpowiedzialność dowództwa UPA za zbrodnie na Polakach. Dyplomata odmówił jednoznacznego określenia Romana Szuchewycza jako zbrodniarza wojennego.

Na antenie Kanału Zero wyemitowano wywiad z ambasadorem Ukrainy w Polsce Wasylem Bodnarem. Rozmowę przeprowadziła Arleta Bojke, a jednym z głównych tematów była kwestia zbrodni popełnionych na Polakach podczas wydarzeń na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej oraz odpowiedzialność kierownictwa Ukraińskiej Armii Powstańczej.

W trakcie rozmowy prowadząca zapytała dyplomatę o postać Romana Szuchewycza, który był naczelnym dowódcą UPA i jest w Polsce uznawany za jednego z odpowiedzialnych za zbrodnie dokonane na ludności polskiej. Ambasador Ukrainy nie zgodził się na jednoznaczne określenie go jako zbrodniarza wojennego, argumentując, że jego odpowiedzialność nie została wystarczająco udokumentowana.

„Ja, jako Ukrainiec, jako ambasador potępiam zbrodnie na Polakach” – powiedział Wasyl Bodnar podczas rozmowy.

W dalszej części wywiadu Arleta Bojke zapytała wprost: „I przejdzie panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?”. W odpowiedzi ambasador podtrzymał swoje stanowisko, odmawiając takiej kwalifikacji. Stwierdził, że przypisywanie odpowiedzialności Stepanowi Banderze i Romanowi Szuchewyczowi za zbrodnie na Polakach jest elementem narracji, którą określił jako ideologię rozpowszechnianą w Polsce.

„Nie, nie powiem tego, bo to musi być udowodnione na zasadzie dokumentów, a nie stworzonej ideologii, która jest promowana w Polsce, że Bandera, Szuchewycz i inni to są zbrodniarze. Pracujmy nad dokumentami” – powiedział.

Ambasador podkreślał, że strona ukraińska deklaruje gotowość do rozmów o trudnych kwestiach historycznych. W jego ocenie dialog powinien opierać się na źródłach archiwalnych i badaniach, a nie na ocenach, które – jak mówił – zostały sformułowane bez wystarczającej bazy dowodowej.

„Po naszej stronie jest otwartość, by rozmawiać o wszystkich zbrodniach, o wszystkich rzeczach, które były dokonane złe i dobre po obu stronach granicy dzisiejszej i żeby pokazać społeczeństwu, jak to wyglądało naprawdę, a nie tak, jak sobie napisał czy wymyślił” – dodał.

http://kresy.pl/wydarzenia/to-ideologia-z-polski-bodnar-o-odpowiedzialnosci-szuchewycza-za-wolyn/

#upa #banderowcy #mordercy #ludobojstwo #wolyn #ukraina #Polska

16

Ukraiński portal wybiela Banderę, terroryzm został przedstawiony jako walkę z „polskim okupantem”kresy.pl

Zdjęcie

Na portalu Zaxid ukazał się artykuł wybielający Stepana Banderę i podważający zarzuty dotyczące terroryzmu jego współpracy z Niemcami. Autor cytuje Wołodymyra Wjatrowycza, który twierdzi, że określenia takie jak „terrorysta” czy „kolaborant” są elementem propagandy.

1 stycznia ukraiński portal Zaxid opublikował materiał poświęcony ocenie postaci Stepana Bandery. Artykuł koncentruje się na tym, jak — zdaniem autorów — przez lata utrwalały się różne stereotypy i schematy związane z liderem OUN. Wskazano, że jednym z najstarszych określeń przypisywanych przez stronę polską jest „terrorysta”.

W tekście przypomniano opinię Wołodymyra Wjatrowycza (znanego kłamcę wołyńskiego), zamieszczoną na stronie Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Według niego niemal każdy ruch narodowowyzwoleńczy przechodzi etap, w którym przedstawia się go jako terrorystyczny, a walkę przeciwko okupacji opisuje jako akty terroru.

Przypomnijmy w tym miejscu, że 15 czerwca 1934 roku został zamordowany minister spraw wewnętrznych Bronisław Pieracki. Jednym z organizatorów tej zbrodni był Bandera, który wyrokiem sądu okręgowego w Warszawie z 13 stycznia 1936 roku został skazany na karę śmierci. Niestety na mocy amnestii wyrok zamieniono mu dożywotnie więzienie.

Bandera zarówno w młodości jaki po przystąpieniu do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów trenował siebie, zadając ból psychiczny i fizyczny. Swoją wolę ćwiczył, odmawiając sobie jedzenia i zadając ból fizyczny. Tymi torturami, jak twierdził, chciał się przygotować na potencjalne przesłuchania polskiej policji, która miała pełne ręce roboty zwalczając ukraiński nacjonalizm.

Drugim z „utrwalonych” określeń, jakie wymienia portal, jest zarzut „kolaboracji”.

Wjatrowycz stwierdził: „Głównym elementem propagandy sowieckiej wymierzonej przeciwko OUN i UPA było nieustanne oskarżanie o współpracę z nazistami. I mimo opublikowanych tysięcy dokumentów oraz dziesiątek badań dotyczących antyniemieckiej walki ukraińskich nacjonalistów, ten mit wciąż istnieje”. W jego ocenie w ramach propagandy Bandera był — i bywa nadal — przedstawiany jako główny współpracownik Hitlera na Ukrainie.

Portal cytuje także fragment, w którym Wjatrowycz opisuje stosunek Bandery do Niemiec: „Tymczasem Bandera sceptycznie podchodził do możliwości wykorzystania niemieckiej pomocy w odrodzeniu Ukrainy. Ten moment był jednym z kluczowych w jego dyskusji ze starszymi członkami OUN, która zakończyła się rozłamem w organizacji”.

Przypomnijmy, od 1940 roku Bandera był uznawany przez Abwehrę za agenta o kryptonimie Konsul II. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów — a następnie kierowana przez niego frakcja OUN-B — została wykorzystana do prowadzenia działań dywersyjnych po ataku Niemiec na Związek Sowiecki.

Abwehra finansowała działalność OUN już od lat dwudziestych, a sama organizacja podjęła działania zbrojne także podczas agresji Niemiec na Polskę w 1939 roku. W zeznaniach składanych po wojnie przed Trybunałem w Norymberdze szef berlińskiej Abwehry Erwin Stolze oskarżył Banderę o próbę przywłaszczenia środków przeznaczonych na rozwój struktur podziemnych w 1934 roku oraz o zamiar ulokowania tych pieniędzy w banku w Szwajcarii.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainski-portal-wybiela-bandere-terroryzm-zostal-przedstawiony-jako-walke-z-polskim-okupantem/

#upa #upadlina #banderowcy #niemcy #Polska

15

UPA w Bołdurach: dziesiątki ofiar, spalone domykresy.pl

Zdjęcie

2 stycznia 1944 roku Ukraińska Powstańcza Armia dokonała masakry we wsi Bołdury, położonej w powiecie brodzkim ówczesnego województwa tarnopolskiego.

Miejscowość liczyła około tysiąca mieszkańców, zamieszkanych mniej więcej po równo przez Polaków i Ukraińców. Tragedia rozegrała się w czasie niemieckiej okupacji, przy całkowitej bierności stacjonujących w regionie oddziałów niemieckich, które nie podjęły żadnych działań, by zapobiec napadowi ani zareagować po jego dokonaniu.

Wieczorem tego dnia do wsi wszedł oddział UPA przybyły z Wołynia. Według wspomnień zebranych przez Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów liczył on co najmniej dwustu ludzi. Napastnicy mieli przewodników z miejscowych Ukraińców, którzy wskazywali domy należące do Polaków. Uzbrojone grupy po 8–10 osób włamywały się do zagród i zabijały napotkanych mieszkańców, przede wszystkim z broni palnej; świadkowie wspominali również o użyciu broni białej. Zaskoczenie oraz położenie wsi w pobliżu rzeki i bagien uniemożliwiły ucieczkę wielu osobom.

Po mordach rozpoczęło się rabowanie. Na furmanki ładowano mienie zabitych i inwentarz, dobijano rannych oraz przeszukiwano obejścia w poszukiwaniu ukrywających się. Ograbione gospodarstwa podpalano, jeśli nie graniczyły z domami ukraińskimi. W rezultacie spłonęło około 70 zagród, a część ofiar zginęła w płomieniach.

Szacunki liczby zabitych są rozbieżne. Sprawozdanie Komitetu Ziem Wschodnich mówi o 60 ofiarach, w tym także o Ukraińcach z rodzin mieszanych. Henryk Komański i Szczepan Siekierka podają około 80 zamordowanych i 20 uprowadzonych, natomiast Grzegorz Hryciuk wskazuje ponad 100 zabitych i 40 uprowadzonych. Część ciał pochowali ocaleni krewni, inne pozostały na miejscu zbrodni.

Profesor Czesław Partacz zauważa, że oddziały UPA, dokonując swoich zbrodni, działały z zamiarem całkowitego usunięcia śladów polskości z terenów objętych napadami: „Depolonizacja polskich województw wschodnich według praktyki banderowskiej, polegała nie tylko na barbarzyńskim wymordowaniu ludności polskiej, głównie chłopów, ale także zatarciu na tym terenie wszelkich śladów polskości. Dlatego po zabiciu mieszkańców i zrabowaniu ich mienia budynki palono a nawet rozbierano ich kominy i fundamenty. Niszczono nawet drzewa owocowe by nie został nawet szczątek po dawnych mieszańcach. Podobnie brutalnie Ukraińcy obeszli się z polskimi szkołami, domami kultury, a nawet kościołami. Puste pole zaorywano. W samej Małopolsce Wschodniej (lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie) banderowcy spalili i zburzyli 170 874 zagród polskich chłopów. Jest to liczba porażająca […]. Wymordowanie i wypędzenie Polaków spowodowało cofnięcie się cywilizacji zachodniej za rzekę Bug”.

http://kresy.pl/kresopedia/upa-w-boldurach-dziesiatki-ofiar-spalone-domy/

#upa #banderowcy #mordercy

18

„OUN-UPA bohaterowie Ukrainy!” Ukraińcy oddają hołd naziście Stepanowi Banderze [FOTO+VIDEO]nczas.info

Zdjęcie

1 stycznia 1909 roku urodził się zbrodniarz, terrorysta i ukraiński nazista Stepan Bandera. Na Ukrainie od lat hucznie świętuje się urodziny bandyty i w tym roku nie było inaczej.

„W Drohobyczu oddano hołd Stepanowi Banderze z okazji jego 117. urodzin” – napisał na X Rafał z Krakowa.

„Przez dekady państwo ukraińskie było rozdzierane przez imperia – polskie, niemieckie i moskiewskie. Wszystko dlatego, że poczyniliśmy ustępstwa i tolerowaliśmy wiele rzeczy, nie zauważając, jak nasz język, kultura, tradycje zostały nam odebrane – lista jest długa…” – zacytował słowa burmistrz Drohobycza Tarasa Kuczmy.

Udostępnił też zdjęcie z haniebnej uroczystości, na której widać flagę Ukrainy oraz czerwono-czarny sztandar zbrodniczej UPA odpowiedzialnej za celowe i wyjątkowo bestialskie ludobójstwo Polaków żyjących na Kresach.

„Dziś na Ukrainie Ukraińcy obchodzą rocznicę urodzin nazisty Stepana Bandery. Siły pod jego dowództwem dokonały masowego ludobójstwa na polskiej ludności cywilnej, ze szczególnym uwzględnieniem kobiet, dzieci i osób starszych. Dziś jego pomnik we Lwowie zostanie ozdobiony kwiatami” – napisał z kolei irlandzki dziennikarz Chay Bowes, udostępniając materiał filmowy z uroczystości we Lwowie.

„’Największy sojusznik’ Polski obchodzi dziś urodziny Stepana Bandery, tuż za granicą, we Lwowie. Polska przyjęła, zapewniła dach nad głową i wyżywienie milionom ukraińskich uchodźców, a Ukraińcy w ten sposób okazują swoją wdzięczność” – napisał z kolei Gabe.

W Internecie pełno jest podobnych treści pokazujących, jak Ukraińcy czczą zbrodniarza i nazistę, wychwalając przy tym zbrodniczą organizację OUN-UPA, jako bohaterów Ukrainy.

„We Lwowie neonaziści uczcili urodziny Stepana Bandery, ukraińskiego narodowosocjalistycznego lidera. Jego ruch OUN współpracował z nazistowskimi Niemcami na początku II wojny światowej [współpraca trwała dłużej, niemal do końca okupacji ziem polskich przez Niemców – red. nczas], a siły powiązane z OUN brały udział w czystkach etnicznych” – napisał z kolei GeopolitiX Monitor, udostępniając wideo z marszu z racami ku czci zbrodniarza Bandery.

Z kolei HoaxBuster utworzył wątek pokazujący, że urodziny Bandery są obchodzone hucznie w wielu ukraińskich miastach, nie tylko we Lwowie.

http://nczas.info/2026/01/01/oun-upa-bohaterowie-ukrainy-ukraincy-oddaja-hold-naziscie-stepanowi-banderze-fotovideo/

#upa #banderowcy #bandera #banderyzm #mordercy #ukraina

17

Banderowska Ukraina pielęgnuje obraz swojej hańbywprawo.pl

Zdjęcie

Działania UPA zakończyły się klęską militarną, polityczną i moralną. Przywódcy banderowscy nie zrealizowali żadnego ze swoich planów-poza zniszczeniem kraju, „spaloną ziemią”, którą po sobie zostawili i cierpieniem setek tysięcy ludzi. Mykoła Lebed, Petro Mirczuk, Łew Szankowśkyj i Łonhin Łotoćkyj opisali rzekome walki z okupantem hitlerowskim, przypisali UPA wiele sukcesów, które były udziałem AK i partyzantów sowieckich. To samo robią „historycy” i inni „piewcy chwały” UPA, piszący za zamówienie fałszywą jej historię. Łonhin Łotoćkyj jest autorem „Istoriji Ukrajiny dla ditej”. Dzieci dowiedziały się, że w dniu powstania UPA tj. 14 pażdziernika 1943 r. w „lesie było już 150 tyś. „striłciw” (strzelców), a pół roku później było już 400 tyś. upowców. Kłamstwo, kłamstwo, kłamstwo. Na taki blef nikt normalny by się nie odważył, a piewcy ludobójców -tak. W rzeczywistości UPA nie przekroczyła 40 tysięcy osób.

UPA skierowała swoje siły w sposób celowy i zaplanowany na rzezie i rabunki niewinnej kresowej ludności. Kiedy zaczęła mordować swoich, to już podcinała gałąź, na której siedziała. Ciemny ukraiński chłop nie uszanował świętości cerkwi i miał pewność, że na zabijanie i rabowanie Lachów ma rozkaz od upowców i od Niemców. Poza tym, Hitler był największym autorytetem, większym od metropolity Szeptyckiego.

Wyzbycie się wszelkich moralnych hamulców pod wpływem ukraińskiego faszyzmu musiało spowodować potrójną klęskę UPA.

UPA poniosła klęskę militarną dlatego, że jej substancja ludzka została zniszczona-poległa lub dostała się do niewoli. Poniesione straty nie dały żadnych wyników, poza zniszczeniem kraju i stosami trupów.

UPA poniosła klęskę polityczną. W imię jakich ideałów politycznych pchnięto ukraińską ciemną chłopską masę do mordowania Polaków, w imię jakich celów chciano walczyć z „historycznymi wrogami” – Moskalami, Polakami, Rumunami, Węgrami Żydami? Co chciano osiągnąć w takiej walce? Czyżby „wielkoukraińskie imperium” chorej wyobraźni?

UPA poniosła klęskę moralną. Zhańbiła naród ukraiński w taki sam sposób, jak hitleryzm zhańbił naród niemiecki, a stalinizm -rosyjski. Stereotyp Ukraińca-rezuna długo będzie pokutować w ludzkich umysłach, choć fałszerze historii robią wszystko, aby tego rezuna wybielić. To nic nie da. Obraz Ukraińca – „bandiuka” z siekierą w jednej ręce, pistoletem w drugiej, nożem w zębach i polskim skalpem u pasa, przetrwa wieki w pamięci Polaków. Poza tym Niemcy oficjalnie odżegnały się od swojej hitlerowskiej przeszłości, nie stawiają pomników Hitlerowi, nie nazywają ulic jego imieniem, nie umieszczają jego wizerunku na swoich produktach. Banderowska Ukraina natomiast, do niczego nam niepotrzebna, krok po kroku realizuje swoje nazistowskie cele. Szuka tożsamości historycznej w banderyźmie po to tylko, aby osłabić Polskę i Rosję. Gdzie się podziała prawdziwa elita na Ukrainie? Przecież takowa była! Banderyzm rozlewa się na cały kraj i jest znakomicie wykorzystywany jako narzędzie do dyscyplinowania ludności oraz indoktrynowania młodego pokolenia Ukraińców. Nacjonalizm ukraiński to samobójstwo dla narodu ukraińskiego. Rzecz w tym, że zanim prysną jego marzenia o wielkiej Ukrainie, może dojść do drugiego Wołynia.

Banderowska Ukraina pielęgnuje obraz swojej hańby. Ukrainiec z Gajów Roztockich Franko Horisznyj konkludował: „Wszystko było niepotrzebne, a teraz tylko wstyd pozostał i hańba. Pojedziesz do Anglii czy Niemiec, albo nawet do Rosji. Kto? -zapytają- „Ukrainiec”, a oni zaraz: rezun, bandera, bulba. Człowiek się rumieni za nieswoje grzechy. („Kurier Zachodni” 26 VI-2VII 1992). Naród nie może odpowiadać za czyny swoich wyrodnych synów, tylko czy wszyscy to rozumieją? Szczególnie ci, którzy do końca swoich godzin życia mieli obraz krwi i pożogi? UPA z całą konsekwencją i do końca wcielała w życie hasło „Kto nie jest Ukraińcem na ukraińskiej ziemi, temu śmierć”. Nawet hitlerowcy i bolszewicy nie odważyli się na takie otwarte głoszenie ludobójczych planów.

Ukraina tak jak i Polska poniosła ogromne straty, do tego przyczynili się także ukraińscy faszyści do końca wierni Hitlerowi. Dziedzictwo OUN-UPA dotyczy Polski, lecz w spadku otrzymało go państwo ukraińskie i jeśli Ukraina nie chce dzielić się odpowiedzialnością za to czego nie popełniła, racją stanu jest sprawców zbrodni oddzielić od narodu, odrzucić faszystowskie emblematy i przestać manipulować historią.

Ukraińska nacjonalistyczna myśl polityczna sformułowana w latach 20-30 XX wieku nie uległa zmianie. Szef partii „Swoboda” Oleg Tiahnibok już 26 stycznia 2011 r. powiedział: „Nasza ideologia jest oparta na pracach D. Doncowa my jedynie staramy się ją uwspółcześnić”. Natomiast radny Miejskiej Rady Lwowa Juryj Michalczyszyn 13 stycznia 2011 r. oznajmił: „Nasza banderowska armia przejdzie rzekę Dniepr, przejdzie Donbas, przepędzi z Ukrainy bandę niebieskich”.

Do dzisiaj nic się nie zmieniło. Na zachodniej Ukrainie odpowiedzialnych za zbrodnie przeciw ludzkości nazywa się bohaterami i buduje im panteony. Działają partie kontynuujące tradycje OUN-UPA i dywizji SS – „Galizien”. Antypolski ukraiński nacjonalizm nie uległ ani ideologicznej, ani programowej transformacji. Zmianie uległa tylko taktyka działania. Polskie władze nie reagują na niepokojące zachowania, demonstrowane przez stronę zachodnio-ukraińskich działaczy i polityków.

Prezydenci Polski i Ukrainy z okazji rocznicowych spotkań dokonali pojednania, zadeklarowali konieczność wspólnych poszukiwań prawdy historycznej, wyrazili przekonanie, iż wzajemne przebaczenie będzie krokiem do pełnego pojednania narodów, uwikłanych w dramat. Przypomnieli oczywiście, iż prawdziwe pojednanie miało miejsce podczas rewolucji pomarańczowej w Kijowie, słowami modlitwy odpuścili winy mordercom i zamknęli bolesną, w ich przekonaniu, kartę historii. Karta ta propagandowo jest dobrze rozgrywana, odpowiedzialnością za zbrodnie OUN-UPA obciążono Polaków i niewinny naród ukraiński. Pojednanie na fundamencie frazesów nie mogło przełożyć się na poziom społeczeństwa. Nie jest prawdą jak napisał pan Czech, że „dzięki wysiłkowi polityków, Kościoła, intelektualistów potrafiliśmy przełamać zaszłości historyczne”. Nie przełamaliśmy, nie było też wyjścia z błędnego koła animozji, nie można więc wprowadzać w błąd opinię publiczną.

Ukraiński historyk Witalij Masłowśkij twierdził, że tak zwana Ukraińska Powstańcza Armia nie była ani „ukraińską” ani „powstańczą i ani „armią”. Nie była ukraińską, ponieważ jej członkowie stanowili ułamek jednego procenta całego narodu ukraińskiego, byli jego marginesem i wyrzutkiem. Nie była też powstańczą, bo jej członkowie jawnie współpracowali z Niemcami realizując ich interesy oraz byli przez nich uzbrajani i szkoleni. Nie było armią, ponieważ składała się „rezunów”, którzy w okrutny sposób wymordowali ludność polską. To były bandy, które nie posiadały żadnego odcinka frontowego. Były wspierane przez hitlerowców w walce z sowiecko-ukraińskimi oraz polskimi oddziałami partyzanckimi oraz wspierającą ich bezbronną ludnością cywilną. UPA była narzędziem niemieckim.

To był po prostu defekt historii. Państwo Ukraińskie jakie powstało w 1991 r. w wyniku rozpadu Związku Radzieckiego jest prawnym następcą USRR. Ukraińcy mieszkający na wschód od rzeki Zbrucz (dawna granica polsko-radziecka) stanowią zdecydowaną większość narodu ukraińskiego i nie mają antypolskich kompleksów ani uprzedzeń do Polaków, Rosjan czy innych grup etnicznych. Członków OUN-UPA i ich czcicieli określają mianem faszystów ogarniętych galicyjską „psychozą ukraińską”. Ukrainę zachodnią reprezentują „czerwono-czarni” (barwa sztandaru zatwierdzona przez Stepana Banderę na Zjeździe w kwietniu 1940 r.) wielbiciele OUN i jej struktur zbrojnych odpowiedzialnych za zbrodnie ludobójstwa i za zbrojną kolaborację z III Rzeszą Niemiecką. Mamy zatem dwie Ukrainy, mieszkańcy obu części mają odmienne tradycje, pamięć historyczną, strukturę narodowościową, posługują się różnymi językami i są podzieleni religijnie. W tym stanie rzeczy łatwo przyszło siłom zewnętrznym wzbudzić antyrosyjskie nastroje i skłócić społeczeństwo.

http://wprawo.pl/banderowska-ukraina-pielegnuje-obraz-swojej-hanby/

#upadlina #upa #banderowcy #ludobojstwo #mordercy

6