Ukraina kolejny raz wybiela ludobójcę i hitlerowskiego kolaboranta Romana Szuchewycza! W rocznicę jego śmierci.

Gdy kości polskich ofiar Wołynia bieleją pośród pól, ich mordercom stawia się pomniki i organizuje się uroczystości ku ich chwale. Ukraińska propaganda wskazuje nawet, że głoszenie prawdy na temat zbrodniczej przeszłości dowódcy UPA Romana Szuchewycza to… sowiecka propaganda.

Na Ukrainie odbyły się uroczystości upamiętniające Romana Szuchewycza, głównodowodzącego Ukraińskiej Powstańczej Armii. Wydarzenie zorganizowano 5 marca w 76. rocznicę jego śmierci. Szuchewycz uznawany jest za jednego z przywódców struktur odpowiedzialnych za ludobójstwo Polaków na Kresach Wschodnich podczas II wojny światowej.

Centralne obchody odbyły się w miejscowości Biłohorszcza pod Lwowem. W uroczystościach uczestniczyli przedstawiciele władz lokalnych, duchowieństwa oraz mieszkańcy regionu. Podczas uroczystości głos zabrał pierwszy zastępca szefa Lwowskiej Obwodowej Administracji Wojskowej Andrij Hodyk. W swoim wystąpieniu mówił o konieczności dalszego upamiętniania postaci Szuchewycza oraz budowy jego pomnika w centralnej części miasta. Jak stwierdził, kolejne rocznice powinny być obchodzone przy odrestaurowanym muzeum i „godnym pomniku głównodowodzącego UPA”. Podobne wydarzenia odbyły się także w innych miastach.

Równocześnie w ukraińskiej przestrzeni medialnej pojawiają się próby podważania zarzutów dotyczących działalności dowódcy UPA. Portal Espreso opublikował materiał, w którym twierdzi, że oskarżenia o współpracę z nazistami czy udział w zbrodniach mają być efektem „sowieckiej propagandy”.

Jednocześnie sam artykuł przypomina, że od czerwca 1941 roku Roman Szuchewycz był zastępcą dowódcy batalionu „Nachtigall”, jednej z formacji wojskowych podporządkowanych Wehrmachtowi. Autor publikacji przedstawia jednak tę współpracę jako działanie pragmatyczne, które miało służyć szkoleniu przyszłych kadr armii ukraińskiej.

Postać Szuchewycza pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych w historii Ukrainy. Bandera tworzył polityczne podwaliny, ale to Szuchewycz był wykonawcą masowego mordu na ludności polskiej.⁩ #ukraina #ukraincy #ukrainizacjapolski #banderowcy #bandera #oun #upa #polska #polacy

19

warto obejrzeć prelekcję Katarzyny Sokołowskiej o zbrodniach Ukraińców jako pachołków hitlerowskichyoutube.com

Tam jest też ciekawy wątek o zbrodniczym psie Romanie Szuchewyczu zanim stał się jeszcze zbrodniczym psem. Był nawet studentem, który prosił polskiego profesora o możliwość studiowania we Lwowie, by nie musiał ponosić kosztów wyjazdu do Warszawy na studia. Ten profesor wstawił się by Romanowi Szuchewyczowi uczelnia lwowska dała taką możliwość, a potem ten zbrodniczy pies Szuchewycz w roku 1941 osobiście rozstrzeliwał tego polskiego profesora. Tak wygląda zawsze wdzięczność wściekłych psów.

http://www.youtube.com/watch?v=FWymXq_6kkw

#banderowcy #wściekłepsy #zbrodniarze #nędzamoralnazbrodniarzy

12

Spalona wieś, zamordowani mieszkańcy. Puźniki 1945kresy.pl

Zbrodnia w Puźnikach była jednym z masowych mordów dokonanych przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) na polskiej ludności cywilnej w Małopolsce Wschodniej po zakończeniu działań frontowych II wojny światowej. Do ataku doszło w nocy z 12 na 13 lutego 1945 roku.

Puźniki były wsią położoną w dawnym powiecie buczackim województwa tarnopolskiego. Zbrodni dokonały sotnie podporządkowane kureniowi dowodzonemu przez Petra Chamczuka „Bystrego”.

Samoobronę zlikwidowali Sowieci

Przed wojną Puźniki były niemal w całości zamieszkane przez Polaków. W latach 1943–1944, w obawie przed narastającą falą mordów dokonywanych przez ukraińskich nacjonalistów, mieszkańcy zorganizowali samoobronę opartą na strukturach Armii Krajowej. Po ponownym wkroczeniu Armii Czerwonej latem 1944 roku dowódca samoobrony został aresztowany, część mężczyzn wcielono do Wojska Polskiego, a ludność – na polecenie władz sowieckich – zmuszono do zdania posiadanej broni.

Na kilka dni przed atakiem UPA doszło do masowych mordów Polaków w sąsiednich miejscowościach Barysz i Zalesie, co dodatkowo potęgowało atmosferę zagrożenia.

Atak na Puźniki nastąpił w chwili zmiany nocnych wart. Oddziały UPA otoczyły wieś i rozpoczęły mordowanie ludności cywilnej przy użyciu broni palnej, siekier, bagnetów i noży, jednocześnie podpalając zabudowania. Najwięcej ofiar zginęło w tzw. rowie Borkowskiego, gdzie ukrywały się kobiety i dzieci. Próby obrony miały charakter chaotyczny i okazały się nieskuteczne. Nad ranem napastnicy wycofali się z miejscowości.

Liczba ofiar nie została jednoznacznie ustalona. W zależności od źródeł zamordowano od około 50 do nawet 120–130 Polaków. Zginęły głównie kobiety, dzieci i osoby starsze. Wieś została w znacznej części spalona, a ocaleni mieszkańcy wkrótce opuścili Puźniki, które ostatecznie przestały istnieć.

Wiosną 2025 roku w miejscu zbrodni przeprowadzono prace ekshumacyjne prowadzone przez polsko-ukraiński zespół badaczy. Wydobyto szczątki co najmniej 42 osób, w tym dzieci i kobiet, oraz liczne przedmioty osobiste. Trwające badania genetyczne mają umożliwić identyfikację ofiar i precyzyjne ustalenie skali zbrodni.

Usunąć „zajmańców”

Koncepcja usunięcia tzw. „zajmańców”, czyli Polaków i Żydów, z Wołynia oraz Małopolski Wschodniej pojawiła się w środowiskach ukraińskich nacjonalistów już we wczesnych latach 20. XX wieku. Najpierw w kręgach Ukraińskiej Wojskowej Organizacji, a następnie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), dojrzewała idea budowy państwa ukraińskiego poprzez radykalne „oczyszczenie” spornych terytoriów.

Ideologiczne podstawy takiego myślenia stworzyły poglądy Dmytra Doncowa oraz Mychajły Kołodzińskiego. Zakładały one powstanie silnego, monoetnicznego państwa ukraińskiego, w którym nie było miejsca dla innych narodów. Masowa eksterminacja Żydów w okupowanej przez III Rzeszę Europie od 1942 roku utwierdziła nacjonalistów w przekonaniu, że eliminacja całych grup ludności jest możliwa do przeprowadzenia w warunkach wojny.

W 1940 roku OUN rozpadła się na dwa rywalizujące nurty – skupiony wokół Andrija Melnyka oraz kierowany przez Stepana Banderę. To frakcja banderowska wysunęła postulat rozwiązania kwestii przynależności Wołynia i Małopolski Wschodniej poprzez masową eksterminację polskiej ludności. W lutym 1943 roku, podczas III Konferencji OUN-B, zapadła decyzja o utworzeniu Ukraińskiej Powstańczej Armii. W krótkim czasie jej struktury wzmocniło kilka tysięcy uzbrojonych funkcjonariuszy Ukraińskiej Policji Pomocniczej, którzy zdezerterowali z niemieckiej służby.

Rzeź ludności polskiej rozpoczęła się w lutym 1943 roku, a kulminację osiągnęła latem tegoż roku. Napady trwały do 1945 roku. Ataki miały charakter planowy, często przeprowadzane były z udziałem miejscowej ludności ukraińskiej, a ofiary ginęły w sposób wyjątkowo brutalny – od kul, siekier, wideł i innych narzędzi gospodarskich. Jak podaje IPN, w latach 1943–1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej ukraińscy nacjonaliści wymordowali od 80 tys. do 120 tys. Polaków.

http://kresy.pl/kresopedia/spalona-wies-zamordowani-mieszkancy-puzniki-1945/

#wolyn #Polska #upa #banderyzm #banderowcy #ludobojstwo #mordercy #historia

13

Ukraina blokuje kolejne ekshumacje? Publiczne deklaracje rozmijają się z faktaminczas.info

Stowarzyszenie Huta Pieniacka wystosowało pismo do ambasadora Ukrainy w Polsce, domagając się wiążących decyzji, umożliwiających przeprowadzenie prac ekshumacyjnych. MKiDN przypomina, że plany związane z rozpoczęciem prac zostały potwierdzone we wspólnym komunikacie ministerstw kultury Polski i Ukrainy w 2025 roku.

Jak podkreśliła w liście, do którego dotarła PAP, prezes stowarzyszenia Małgorzata Gośniowska-Kola, ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar wielokrotnie zapowiadał w mediach zgodę strony ukraińskiej na przeprowadzenie prac ekshumacyjnych w Hucie Pieniackiej. „Dlaczego, mimo publicznych deklaracji o braku przeciwwskazań, zgody nadal nie ma?” – pyta Gośniowska-Kola.

W imieniu rodzin, potomków i krewnych ofiar zbrodni z 28 lutego 1944 r. stowarzyszenie wyraziło stanowczy sprzeciw wobec przedłużającego się oczekiwania na ruch strony ukraińskiej. Autorka listu przypomniała, że mimo wielokrotnych zapowiedzi dyplomatycznych o gotowości do odblokowania prac instytucje w Kijowie wciąż nie wydały niezbędnych dokumentów.

„Nasze oczekiwania wyraża fundamentalne pytanie: kiedy instytucje Ukrainy wydadzą decyzję potwierdzającą deklarowaną zgodę na ekshumacje naszych najbliższych?” – czytamy w piśmie.

Stowarzyszenie podkreśla, że wnioski w tej sprawie od lat pozostają bez realnej reakcji, a czas ma kluczowe znaczenie ze względu na żyjących jeszcze świadków tragedii.

Do czasu nadania depeszy ambasada Ukrainy nie odpowiedziała na pytania PAP. O kwestię prac poszukiwawczych w Hucie Pieniackiej PAP zapytała również Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

W odpowiedzi rzecznik resortu kultury Piotr Jędrzejowski przypomniał, że Instytut Pamięci Narodowej złożył oficjalny wniosek do władz ukraińskich o wydanie zezwolenia na prowadzenie prac poszukiwawczych w Hucie Pieniackiej.

– Działania te są wynikiem ustaleń Polsko-Ukraińskiej Grupy Roboczej ds. Godnych Pochówków. Strona ukraińska potwierdziła brak przeszkód formalnych dla tej lokalizacji – podkreślił rzecznik.

Jak wynika z informacji przekazanych przez resort kultury, kluczowym impulsem dla sprawy było pisemne oświadczenie wiceministra kultury Ukrainy, Andrija Nadżosa, który 9 października 2025 r. poinformował, że nie istnieją bariery formalne uniemożliwiające ubieganie się o zgodę na prace w Hucie Pieniackiej. W reakcji na tę deklarację 17 października 2025 r., IPN skierował do Kijowa stosowną dokumentację.

– Plany związane z rozpoczęciem prac zostały potwierdzone we wspólnym komunikacie ministerstw kultury Polski i Ukrainy, podsumowującym działalność Grupy Roboczej w 2025 roku – podkreślił Jędrzejowski w komunikacie.

Grupa robocza

Dialog dotyczący poszukiwań i ekshumacji ofiar konfliktów toczy się w ramach dedykowanej grupy roboczej, w której skład wchodzą m.in. przedstawiciele IPN oraz Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego (PUM). Jak przypomniało ministerstwo, dotychczasowa współpraca zaowocowała już wydaniem przez administrację ukraińską zezwoleń na prace w miejscowościach Puźniki, Ostrówki oraz Wola Ostrowiecka. Dodatkowo dzięki aktywności Grupy Roboczej i postulatowi Stowarzyszenia Pojednanie Polsko-Ukraińskie wydano zgodę na poszukiwania ofiar zbrodni wołyńskiej w miejscowości Ugły. Tam ekshumacje rozpoczęły się na prywatny wniosek założycielki Stowarzyszenia Pojednanie Polsko-Ukraińskie Karoliny Romanowskiej.

Resort kultury zaznaczył, że w toku są kolejne wnioski o podobnym charakterze.

W kwestii finansowania działań poszukiwawczych Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wskazało na program „Miejsca Pamięci Narodowej za Granicą”. W 2026 r. środki na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne otrzymały z tego źródła Fundacja Wolność i Demokracja oraz szczeciński PUM. Jednocześnie resort poinformował, że Stowarzyszenie Huta Pieniacka nie ubiegało się o fundusze w ramach wspomnianego programu, a ministerstwo nie posiada informacji o innych wnioskach składanych przez ten podmiot.

Huta Pieniacka to symbol martyrologii Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

28 lutego 1944 roku w nieistniejącej już dziś wsi w obwodzie lwowskim jej polscy mieszkańcy zostali zamordowani przez ukraińskich żołnierzy 4. Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS – Policyjnego (wydzielonego z 14. Dywizji Waffen SS „Galizien”) pod dowództwem niemieckim, przy udziale oddziału UPA i oddziału paramilitarnego ukraińskich nacjonalistów pod dowództwem Włodzimierza Czerniawskiego.

Zgodnie z ustaleniami śledztwa Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie w Hucie Pieniackiej zamordowano około 850 osób, a wieś została zrównana z ziemią. Zbrodnia ta stanowi jedną z wielu popełnionych w ramach Rzezi Wołyńskiej.

http://nczas.info/2026/02/11/ukraina-blokuje-kolejne-ekshumacje-publiczne-deklaracje-rozmijaja-sie-z-faktami/

#wolyn #upa #ukraina #banderowcy #ludobojstwo #mordercy #Polska

11

JESZCZE JAKIEŚ WĄTPLIWOŚCI??? - Szef ukraińskiego IPN wypalił. Skandaliczne słowa o Rzezi Wołyńskiej. „Tylko lokalny epizod historii”nczas.info

Zdjęcie

Prezes Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UIPN) Ołeksandr Ałfiorow wyraził wątpliwość, czy dyskusje o zbrodni wołyńskiej uda się przenieść z płaszczyzny politycznej w naukową. Ta sprawa jest jedną z państwowotwórczych narracji Polski – ocenił.

Ałfiorow, w opublikowanym we wtorek wywiadzie dla portalu Ukrainska Prawda, zapowiedział, że niebawem na Ukrainie ukaże się książka „Polacy w UPA”, a w maju odbędzie się kongres polskich i ukraińskich historyków, którzy będą rozmawiali o wspólnej przeszłości „na przestrzeni tysiąclecia”.

„Tragedia wołyńska jest jedną z państwotwórczych narracji Polski. Nie mitem, nie legendą, lecz jednym z kluczowych elementów polskiej wielkiej narracji. Oni (Polacy – przyp. red.) odbierają ją nie w liczbach, lecz w emocjach” – oświadczył.

Ałfiorow podkreślił, że dla większości Ukraińców zbrodnia wołyńska „to tylko lokalny epizod historii, bo działo się to wyłącznie na Wołyniu”. Uznał także, że Ukraińcy mogą dyskutować z Polakami o liczbach ofiar zbrodni, jednak – jak zaznaczył – „nie zostanie to (po stronie polskiej – przyp. red.) przyjęte”.

Prezes UIPN powołał się na badania profesora historii Uniwersytetu Gdańskiego Igora Hałagidy, który wyliczył ze swoim zespołem, że w latach 1939-1947 w konflikcie polsko-ukraińskim zginęło ponad 28 tysięcy Ukraińców.

„To badania oparte na danych z rzeczywistych metryk, a nie na ustnych świadectwach. Strona polska swoją liczbę ukształtowała na podstawie relacji ustnych. Igor Hałagida teraz będzie liczył także polskie ofiary. Czy można nazywać te wydarzenia ludobójstwem, jeśli są ofiary po obu stronach? Strona polska mówi: to było w odpowiedzi” – powiedział Ałfiorow.

„Ukraińsko-polskie dyskusje o Wołyniu powinny być skierowane w przyszłość, a nie w przeszłość. (…) Pierwsze, co musimy zrozumieć – przez tę historię trzeba przejść dla wspólnej przyszłości (…). Nie jest sztuką walczyć z martwymi. W tamtych czasach zabijano cywilów z różnych powodów. (Polacy – przyp. red.) Szukają rozkazów dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA, Romana) Szuchewycza. Nie było ich. Demonizują (przywódcę ukraińskich nacjonalistów Stepana) Banderę. Można demonizować, ale trzeba zostawić narodowe historie państwom, w których one się tworzą” – podkreślił.

Ałfiorow powiedział, że choć Sowieci nauczyli Ukraińców „czarno-białego spojrzenia na historię” to historia ma wiele wymiarów. „Wkrótce ukaże się na przykład książka »Polacy w UPA«. Prawda, że ciekawe? W państwowym archiwum SBU są odpowiednie akta dotyczące UPA z bezpośrednimi świadectwami. Byli też Ukraińcy w Armii Krajowej, którzy brali udział w czystkach etnicznych. Historia jest różna” – zaznaczył.

W rozmowie z Ukrainską Prawdą prezes UIPN wyraził m.in. wątpliwość, czy strona polska będzie w stanie zbadać 26 lokalizacji, w których chce prowadzić prace poszukiwawcze i ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej w Ukrainie. „Ale jestem przekonany, że po zgodzie na ekshumacje z czasem temat zacznie wygasać. Zachowaliśmy się przyzwoicie, udzielając zgody” – stwierdził.

Ałfiorow zastanawiał się w wywiadzie, czy kiedykolwiek powstanie mapa drogowa działań, które powinni podjąć Ukraińcy, by ostatecznie zamknąć sprawę zbrodni wołyńskiej.

„Oczywiste jest, że takiej mapy nie będzie i nikt nie zaproponuje nam żadnego podobnego scenariusza. Czy powinniśmy przeprosić? Wszyscy prezydenci Ukrainy idą tą drogą. (Łeonid) Kuczma, (Wiktor) Juszczenko, (Petro) Poroszenko, (Wołodymyr) Zełenski przepraszali naród polski. Sytuacja jest w dużej mierze patowa – trzeba ją zabliźnić i, oczywiście, wyleczyć” – stwierdził Ałfiorow.

Polskę i Ukrainę od wielu lat różni pamięć o roli Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), która w latach 1943-45 dopuściła się ludobójczej czystki etnicznej na ok. 100 tysiącach polskich mężczyzn, kobiet i dzieci. Dla polskiej strony była to godna potępienia zbrodnia ludobójstwa (masowa i zorganizowana). Dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA wyłącznie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR), a nie antypolskie.

http://nczas.info/2026/02/10/szef-ukrainskiego-ipn-wypalil-skandaliczne-slowa-o-rzezi-wolynskiej-tylko-lokalny-epizod-historii/

#upa #banderowcy #upadlina #wolyn #ludobojstwo #mordercy #Polska

5

To ideologia z Polski – Bodnar o odpowiedzialności Szuchewycza za Wołyń [+VIDEO]kresy.pl

W dniu 10 stycznia 2026 roku w Kanale Zero wyemitowano rozmowę z ambasadorem Ukrainy w Polsce Wasylem Bodnarem, w której padły pytania o odpowiedzialność dowództwa UPA za zbrodnie na Polakach. Dyplomata odmówił jednoznacznego określenia Romana Szuchewycza jako zbrodniarza wojennego.

Na antenie Kanału Zero wyemitowano wywiad z ambasadorem Ukrainy w Polsce Wasylem Bodnarem. Rozmowę przeprowadziła Arleta Bojke, a jednym z głównych tematów była kwestia zbrodni popełnionych na Polakach podczas wydarzeń na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej oraz odpowiedzialność kierownictwa Ukraińskiej Armii Powstańczej.

W trakcie rozmowy prowadząca zapytała dyplomatę o postać Romana Szuchewycza, który był naczelnym dowódcą UPA i jest w Polsce uznawany za jednego z odpowiedzialnych za zbrodnie dokonane na ludności polskiej. Ambasador Ukrainy nie zgodził się na jednoznaczne określenie go jako zbrodniarza wojennego, argumentując, że jego odpowiedzialność nie została wystarczająco udokumentowana.

„Ja, jako Ukrainiec, jako ambasador potępiam zbrodnie na Polakach” – powiedział Wasyl Bodnar podczas rozmowy.

W dalszej części wywiadu Arleta Bojke zapytała wprost: „I przejdzie panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?”. W odpowiedzi ambasador podtrzymał swoje stanowisko, odmawiając takiej kwalifikacji. Stwierdził, że przypisywanie odpowiedzialności Stepanowi Banderze i Romanowi Szuchewyczowi za zbrodnie na Polakach jest elementem narracji, którą określił jako ideologię rozpowszechnianą w Polsce.

„Nie, nie powiem tego, bo to musi być udowodnione na zasadzie dokumentów, a nie stworzonej ideologii, która jest promowana w Polsce, że Bandera, Szuchewycz i inni to są zbrodniarze. Pracujmy nad dokumentami” – powiedział.

Ambasador podkreślał, że strona ukraińska deklaruje gotowość do rozmów o trudnych kwestiach historycznych. W jego ocenie dialog powinien opierać się na źródłach archiwalnych i badaniach, a nie na ocenach, które – jak mówił – zostały sformułowane bez wystarczającej bazy dowodowej.

„Po naszej stronie jest otwartość, by rozmawiać o wszystkich zbrodniach, o wszystkich rzeczach, które były dokonane złe i dobre po obu stronach granicy dzisiejszej i żeby pokazać społeczeństwu, jak to wyglądało naprawdę, a nie tak, jak sobie napisał czy wymyślił” – dodał.

http://kresy.pl/wydarzenia/to-ideologia-z-polski-bodnar-o-odpowiedzialnosci-szuchewycza-za-wolyn/

#upa #banderowcy #mordercy #ludobojstwo #wolyn #ukraina #Polska

16

Ukraiński portal wybiela Banderę, terroryzm został przedstawiony jako walkę z „polskim okupantem”kresy.pl

Zdjęcie

Na portalu Zaxid ukazał się artykuł wybielający Stepana Banderę i podważający zarzuty dotyczące terroryzmu jego współpracy z Niemcami. Autor cytuje Wołodymyra Wjatrowycza, który twierdzi, że określenia takie jak „terrorysta” czy „kolaborant” są elementem propagandy.

1 stycznia ukraiński portal Zaxid opublikował materiał poświęcony ocenie postaci Stepana Bandery. Artykuł koncentruje się na tym, jak — zdaniem autorów — przez lata utrwalały się różne stereotypy i schematy związane z liderem OUN. Wskazano, że jednym z najstarszych określeń przypisywanych przez stronę polską jest „terrorysta”.

W tekście przypomniano opinię Wołodymyra Wjatrowycza (znanego kłamcę wołyńskiego), zamieszczoną na stronie Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Według niego niemal każdy ruch narodowowyzwoleńczy przechodzi etap, w którym przedstawia się go jako terrorystyczny, a walkę przeciwko okupacji opisuje jako akty terroru.

Przypomnijmy w tym miejscu, że 15 czerwca 1934 roku został zamordowany minister spraw wewnętrznych Bronisław Pieracki. Jednym z organizatorów tej zbrodni był Bandera, który wyrokiem sądu okręgowego w Warszawie z 13 stycznia 1936 roku został skazany na karę śmierci. Niestety na mocy amnestii wyrok zamieniono mu dożywotnie więzienie.

Bandera zarówno w młodości jaki po przystąpieniu do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów trenował siebie, zadając ból psychiczny i fizyczny. Swoją wolę ćwiczył, odmawiając sobie jedzenia i zadając ból fizyczny. Tymi torturami, jak twierdził, chciał się przygotować na potencjalne przesłuchania polskiej policji, która miała pełne ręce roboty zwalczając ukraiński nacjonalizm.

Drugim z „utrwalonych” określeń, jakie wymienia portal, jest zarzut „kolaboracji”.

Wjatrowycz stwierdził: „Głównym elementem propagandy sowieckiej wymierzonej przeciwko OUN i UPA było nieustanne oskarżanie o współpracę z nazistami. I mimo opublikowanych tysięcy dokumentów oraz dziesiątek badań dotyczących antyniemieckiej walki ukraińskich nacjonalistów, ten mit wciąż istnieje”. W jego ocenie w ramach propagandy Bandera był — i bywa nadal — przedstawiany jako główny współpracownik Hitlera na Ukrainie.

Portal cytuje także fragment, w którym Wjatrowycz opisuje stosunek Bandery do Niemiec: „Tymczasem Bandera sceptycznie podchodził do możliwości wykorzystania niemieckiej pomocy w odrodzeniu Ukrainy. Ten moment był jednym z kluczowych w jego dyskusji ze starszymi członkami OUN, która zakończyła się rozłamem w organizacji”.

Przypomnijmy, od 1940 roku Bandera był uznawany przez Abwehrę za agenta o kryptonimie Konsul II. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów — a następnie kierowana przez niego frakcja OUN-B — została wykorzystana do prowadzenia działań dywersyjnych po ataku Niemiec na Związek Sowiecki.

Abwehra finansowała działalność OUN już od lat dwudziestych, a sama organizacja podjęła działania zbrojne także podczas agresji Niemiec na Polskę w 1939 roku. W zeznaniach składanych po wojnie przed Trybunałem w Norymberdze szef berlińskiej Abwehry Erwin Stolze oskarżył Banderę o próbę przywłaszczenia środków przeznaczonych na rozwój struktur podziemnych w 1934 roku oraz o zamiar ulokowania tych pieniędzy w banku w Szwajcarii.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainski-portal-wybiela-bandere-terroryzm-zostal-przedstawiony-jako-walke-z-polskim-okupantem/

#upa #upadlina #banderowcy #niemcy #Polska

15

UPA w Bołdurach: dziesiątki ofiar, spalone domykresy.pl

Zdjęcie

2 stycznia 1944 roku Ukraińska Powstańcza Armia dokonała masakry we wsi Bołdury, położonej w powiecie brodzkim ówczesnego województwa tarnopolskiego.

Miejscowość liczyła około tysiąca mieszkańców, zamieszkanych mniej więcej po równo przez Polaków i Ukraińców. Tragedia rozegrała się w czasie niemieckiej okupacji, przy całkowitej bierności stacjonujących w regionie oddziałów niemieckich, które nie podjęły żadnych działań, by zapobiec napadowi ani zareagować po jego dokonaniu.

Wieczorem tego dnia do wsi wszedł oddział UPA przybyły z Wołynia. Według wspomnień zebranych przez Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów liczył on co najmniej dwustu ludzi. Napastnicy mieli przewodników z miejscowych Ukraińców, którzy wskazywali domy należące do Polaków. Uzbrojone grupy po 8–10 osób włamywały się do zagród i zabijały napotkanych mieszkańców, przede wszystkim z broni palnej; świadkowie wspominali również o użyciu broni białej. Zaskoczenie oraz położenie wsi w pobliżu rzeki i bagien uniemożliwiły ucieczkę wielu osobom.

Po mordach rozpoczęło się rabowanie. Na furmanki ładowano mienie zabitych i inwentarz, dobijano rannych oraz przeszukiwano obejścia w poszukiwaniu ukrywających się. Ograbione gospodarstwa podpalano, jeśli nie graniczyły z domami ukraińskimi. W rezultacie spłonęło około 70 zagród, a część ofiar zginęła w płomieniach.

Szacunki liczby zabitych są rozbieżne. Sprawozdanie Komitetu Ziem Wschodnich mówi o 60 ofiarach, w tym także o Ukraińcach z rodzin mieszanych. Henryk Komański i Szczepan Siekierka podają około 80 zamordowanych i 20 uprowadzonych, natomiast Grzegorz Hryciuk wskazuje ponad 100 zabitych i 40 uprowadzonych. Część ciał pochowali ocaleni krewni, inne pozostały na miejscu zbrodni.

Profesor Czesław Partacz zauważa, że oddziały UPA, dokonując swoich zbrodni, działały z zamiarem całkowitego usunięcia śladów polskości z terenów objętych napadami: „Depolonizacja polskich województw wschodnich według praktyki banderowskiej, polegała nie tylko na barbarzyńskim wymordowaniu ludności polskiej, głównie chłopów, ale także zatarciu na tym terenie wszelkich śladów polskości. Dlatego po zabiciu mieszkańców i zrabowaniu ich mienia budynki palono a nawet rozbierano ich kominy i fundamenty. Niszczono nawet drzewa owocowe by nie został nawet szczątek po dawnych mieszańcach. Podobnie brutalnie Ukraińcy obeszli się z polskimi szkołami, domami kultury, a nawet kościołami. Puste pole zaorywano. W samej Małopolsce Wschodniej (lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie) banderowcy spalili i zburzyli 170 874 zagród polskich chłopów. Jest to liczba porażająca […]. Wymordowanie i wypędzenie Polaków spowodowało cofnięcie się cywilizacji zachodniej za rzekę Bug”.

http://kresy.pl/kresopedia/upa-w-boldurach-dziesiatki-ofiar-spalone-domy/

#upa #banderowcy #mordercy

18

„OUN-UPA bohaterowie Ukrainy!” Ukraińcy oddają hołd naziście Stepanowi Banderze [FOTO+VIDEO]nczas.info

Zdjęcie

1 stycznia 1909 roku urodził się zbrodniarz, terrorysta i ukraiński nazista Stepan Bandera. Na Ukrainie od lat hucznie świętuje się urodziny bandyty i w tym roku nie było inaczej.

„W Drohobyczu oddano hołd Stepanowi Banderze z okazji jego 117. urodzin” – napisał na X Rafał z Krakowa.

„Przez dekady państwo ukraińskie było rozdzierane przez imperia – polskie, niemieckie i moskiewskie. Wszystko dlatego, że poczyniliśmy ustępstwa i tolerowaliśmy wiele rzeczy, nie zauważając, jak nasz język, kultura, tradycje zostały nam odebrane – lista jest długa…” – zacytował słowa burmistrz Drohobycza Tarasa Kuczmy.

Udostępnił też zdjęcie z haniebnej uroczystości, na której widać flagę Ukrainy oraz czerwono-czarny sztandar zbrodniczej UPA odpowiedzialnej za celowe i wyjątkowo bestialskie ludobójstwo Polaków żyjących na Kresach.

„Dziś na Ukrainie Ukraińcy obchodzą rocznicę urodzin nazisty Stepana Bandery. Siły pod jego dowództwem dokonały masowego ludobójstwa na polskiej ludności cywilnej, ze szczególnym uwzględnieniem kobiet, dzieci i osób starszych. Dziś jego pomnik we Lwowie zostanie ozdobiony kwiatami” – napisał z kolei irlandzki dziennikarz Chay Bowes, udostępniając materiał filmowy z uroczystości we Lwowie.

„’Największy sojusznik’ Polski obchodzi dziś urodziny Stepana Bandery, tuż za granicą, we Lwowie. Polska przyjęła, zapewniła dach nad głową i wyżywienie milionom ukraińskich uchodźców, a Ukraińcy w ten sposób okazują swoją wdzięczność” – napisał z kolei Gabe.

W Internecie pełno jest podobnych treści pokazujących, jak Ukraińcy czczą zbrodniarza i nazistę, wychwalając przy tym zbrodniczą organizację OUN-UPA, jako bohaterów Ukrainy.

„We Lwowie neonaziści uczcili urodziny Stepana Bandery, ukraińskiego narodowosocjalistycznego lidera. Jego ruch OUN współpracował z nazistowskimi Niemcami na początku II wojny światowej [współpraca trwała dłużej, niemal do końca okupacji ziem polskich przez Niemców – red. nczas], a siły powiązane z OUN brały udział w czystkach etnicznych” – napisał z kolei GeopolitiX Monitor, udostępniając wideo z marszu z racami ku czci zbrodniarza Bandery.

Z kolei HoaxBuster utworzył wątek pokazujący, że urodziny Bandery są obchodzone hucznie w wielu ukraińskich miastach, nie tylko we Lwowie.

http://nczas.info/2026/01/01/oun-upa-bohaterowie-ukrainy-ukraincy-oddaja-hold-naziscie-stepanowi-banderze-fotovideo/

#upa #banderowcy #bandera #banderyzm #mordercy #ukraina

17

Banderowska Ukraina pielęgnuje obraz swojej hańbywprawo.pl

Zdjęcie

Działania UPA zakończyły się klęską militarną, polityczną i moralną. Przywódcy banderowscy nie zrealizowali żadnego ze swoich planów-poza zniszczeniem kraju, „spaloną ziemią”, którą po sobie zostawili i cierpieniem setek tysięcy ludzi. Mykoła Lebed, Petro Mirczuk, Łew Szankowśkyj i Łonhin Łotoćkyj opisali rzekome walki z okupantem hitlerowskim, przypisali UPA wiele sukcesów, które były udziałem AK i partyzantów sowieckich. To samo robią „historycy” i inni „piewcy chwały” UPA, piszący za zamówienie fałszywą jej historię. Łonhin Łotoćkyj jest autorem „Istoriji Ukrajiny dla ditej”. Dzieci dowiedziały się, że w dniu powstania UPA tj. 14 pażdziernika 1943 r. w „lesie było już 150 tyś. „striłciw” (strzelców), a pół roku później było już 400 tyś. upowców. Kłamstwo, kłamstwo, kłamstwo. Na taki blef nikt normalny by się nie odważył, a piewcy ludobójców -tak. W rzeczywistości UPA nie przekroczyła 40 tysięcy osób.

UPA skierowała swoje siły w sposób celowy i zaplanowany na rzezie i rabunki niewinnej kresowej ludności. Kiedy zaczęła mordować swoich, to już podcinała gałąź, na której siedziała. Ciemny ukraiński chłop nie uszanował świętości cerkwi i miał pewność, że na zabijanie i rabowanie Lachów ma rozkaz od upowców i od Niemców. Poza tym, Hitler był największym autorytetem, większym od metropolity Szeptyckiego.

Wyzbycie się wszelkich moralnych hamulców pod wpływem ukraińskiego faszyzmu musiało spowodować potrójną klęskę UPA.

UPA poniosła klęskę militarną dlatego, że jej substancja ludzka została zniszczona-poległa lub dostała się do niewoli. Poniesione straty nie dały żadnych wyników, poza zniszczeniem kraju i stosami trupów.

UPA poniosła klęskę polityczną. W imię jakich ideałów politycznych pchnięto ukraińską ciemną chłopską masę do mordowania Polaków, w imię jakich celów chciano walczyć z „historycznymi wrogami” – Moskalami, Polakami, Rumunami, Węgrami Żydami? Co chciano osiągnąć w takiej walce? Czyżby „wielkoukraińskie imperium” chorej wyobraźni?

UPA poniosła klęskę moralną. Zhańbiła naród ukraiński w taki sam sposób, jak hitleryzm zhańbił naród niemiecki, a stalinizm -rosyjski. Stereotyp Ukraińca-rezuna długo będzie pokutować w ludzkich umysłach, choć fałszerze historii robią wszystko, aby tego rezuna wybielić. To nic nie da. Obraz Ukraińca – „bandiuka” z siekierą w jednej ręce, pistoletem w drugiej, nożem w zębach i polskim skalpem u pasa, przetrwa wieki w pamięci Polaków. Poza tym Niemcy oficjalnie odżegnały się od swojej hitlerowskiej przeszłości, nie stawiają pomników Hitlerowi, nie nazywają ulic jego imieniem, nie umieszczają jego wizerunku na swoich produktach. Banderowska Ukraina natomiast, do niczego nam niepotrzebna, krok po kroku realizuje swoje nazistowskie cele. Szuka tożsamości historycznej w banderyźmie po to tylko, aby osłabić Polskę i Rosję. Gdzie się podziała prawdziwa elita na Ukrainie? Przecież takowa była! Banderyzm rozlewa się na cały kraj i jest znakomicie wykorzystywany jako narzędzie do dyscyplinowania ludności oraz indoktrynowania młodego pokolenia Ukraińców. Nacjonalizm ukraiński to samobójstwo dla narodu ukraińskiego. Rzecz w tym, że zanim prysną jego marzenia o wielkiej Ukrainie, może dojść do drugiego Wołynia.

Banderowska Ukraina pielęgnuje obraz swojej hańby. Ukrainiec z Gajów Roztockich Franko Horisznyj konkludował: „Wszystko było niepotrzebne, a teraz tylko wstyd pozostał i hańba. Pojedziesz do Anglii czy Niemiec, albo nawet do Rosji. Kto? -zapytają- „Ukrainiec”, a oni zaraz: rezun, bandera, bulba. Człowiek się rumieni za nieswoje grzechy. („Kurier Zachodni” 26 VI-2VII 1992). Naród nie może odpowiadać za czyny swoich wyrodnych synów, tylko czy wszyscy to rozumieją? Szczególnie ci, którzy do końca swoich godzin życia mieli obraz krwi i pożogi? UPA z całą konsekwencją i do końca wcielała w życie hasło „Kto nie jest Ukraińcem na ukraińskiej ziemi, temu śmierć”. Nawet hitlerowcy i bolszewicy nie odważyli się na takie otwarte głoszenie ludobójczych planów.

Ukraina tak jak i Polska poniosła ogromne straty, do tego przyczynili się także ukraińscy faszyści do końca wierni Hitlerowi. Dziedzictwo OUN-UPA dotyczy Polski, lecz w spadku otrzymało go państwo ukraińskie i jeśli Ukraina nie chce dzielić się odpowiedzialnością za to czego nie popełniła, racją stanu jest sprawców zbrodni oddzielić od narodu, odrzucić faszystowskie emblematy i przestać manipulować historią.

Ukraińska nacjonalistyczna myśl polityczna sformułowana w latach 20-30 XX wieku nie uległa zmianie. Szef partii „Swoboda” Oleg Tiahnibok już 26 stycznia 2011 r. powiedział: „Nasza ideologia jest oparta na pracach D. Doncowa my jedynie staramy się ją uwspółcześnić”. Natomiast radny Miejskiej Rady Lwowa Juryj Michalczyszyn 13 stycznia 2011 r. oznajmił: „Nasza banderowska armia przejdzie rzekę Dniepr, przejdzie Donbas, przepędzi z Ukrainy bandę niebieskich”.

Do dzisiaj nic się nie zmieniło. Na zachodniej Ukrainie odpowiedzialnych za zbrodnie przeciw ludzkości nazywa się bohaterami i buduje im panteony. Działają partie kontynuujące tradycje OUN-UPA i dywizji SS – „Galizien”. Antypolski ukraiński nacjonalizm nie uległ ani ideologicznej, ani programowej transformacji. Zmianie uległa tylko taktyka działania. Polskie władze nie reagują na niepokojące zachowania, demonstrowane przez stronę zachodnio-ukraińskich działaczy i polityków.

Prezydenci Polski i Ukrainy z okazji rocznicowych spotkań dokonali pojednania, zadeklarowali konieczność wspólnych poszukiwań prawdy historycznej, wyrazili przekonanie, iż wzajemne przebaczenie będzie krokiem do pełnego pojednania narodów, uwikłanych w dramat. Przypomnieli oczywiście, iż prawdziwe pojednanie miało miejsce podczas rewolucji pomarańczowej w Kijowie, słowami modlitwy odpuścili winy mordercom i zamknęli bolesną, w ich przekonaniu, kartę historii. Karta ta propagandowo jest dobrze rozgrywana, odpowiedzialnością za zbrodnie OUN-UPA obciążono Polaków i niewinny naród ukraiński. Pojednanie na fundamencie frazesów nie mogło przełożyć się na poziom społeczeństwa. Nie jest prawdą jak napisał pan Czech, że „dzięki wysiłkowi polityków, Kościoła, intelektualistów potrafiliśmy przełamać zaszłości historyczne”. Nie przełamaliśmy, nie było też wyjścia z błędnego koła animozji, nie można więc wprowadzać w błąd opinię publiczną.

Ukraiński historyk Witalij Masłowśkij twierdził, że tak zwana Ukraińska Powstańcza Armia nie była ani „ukraińską” ani „powstańczą i ani „armią”. Nie była ukraińską, ponieważ jej członkowie stanowili ułamek jednego procenta całego narodu ukraińskiego, byli jego marginesem i wyrzutkiem. Nie była też powstańczą, bo jej członkowie jawnie współpracowali z Niemcami realizując ich interesy oraz byli przez nich uzbrajani i szkoleni. Nie było armią, ponieważ składała się „rezunów”, którzy w okrutny sposób wymordowali ludność polską. To były bandy, które nie posiadały żadnego odcinka frontowego. Były wspierane przez hitlerowców w walce z sowiecko-ukraińskimi oraz polskimi oddziałami partyzanckimi oraz wspierającą ich bezbronną ludnością cywilną. UPA była narzędziem niemieckim.

To był po prostu defekt historii. Państwo Ukraińskie jakie powstało w 1991 r. w wyniku rozpadu Związku Radzieckiego jest prawnym następcą USRR. Ukraińcy mieszkający na wschód od rzeki Zbrucz (dawna granica polsko-radziecka) stanowią zdecydowaną większość narodu ukraińskiego i nie mają antypolskich kompleksów ani uprzedzeń do Polaków, Rosjan czy innych grup etnicznych. Członków OUN-UPA i ich czcicieli określają mianem faszystów ogarniętych galicyjską „psychozą ukraińską”. Ukrainę zachodnią reprezentują „czerwono-czarni” (barwa sztandaru zatwierdzona przez Stepana Banderę na Zjeździe w kwietniu 1940 r.) wielbiciele OUN i jej struktur zbrojnych odpowiedzialnych za zbrodnie ludobójstwa i za zbrojną kolaborację z III Rzeszą Niemiecką. Mamy zatem dwie Ukrainy, mieszkańcy obu części mają odmienne tradycje, pamięć historyczną, strukturę narodowościową, posługują się różnymi językami i są podzieleni religijnie. W tym stanie rzeczy łatwo przyszło siłom zewnętrznym wzbudzić antyrosyjskie nastroje i skłócić społeczeństwo.

http://wprawo.pl/banderowska-ukraina-pielegnuje-obraz-swojej-hanby/

#upadlina #upa #banderowcy #ludobojstwo #mordercy

6

8

Skandal w Grabowie! Nagrobek „wojownika UPA” na polskim cmentarzu. Burmistrz zapowiada rozmowę z rodzinąnczas.info

Zdjęcie

Upamiętnienie „bojownika UPA” na jednym z cmentarzy w Polsce. Profil Narodowy Słupsk ujawnił, gdzie znajduje się mogiła członka formacji odpowiedzialnej za rzeź na Polakach na Kresach Wschodnich II RP. „Nie możemy milczeć wobec takiego bezczeszczenia historii!” – czytamy.

Facebookowy profil donosi o „skandalicznym pomniku”. Sprawa dotyczy pochowanego na polskiej ziemi bojownika Ukraińskiej Powstańczej Armii. Skandalicznym wydaje się być fakt, że na jego mogile podkreślono, iż był „bojownikiem UPA”. Pochówek nie jest stary, bowiem pochodzi sprzed 20 lat.

„Na terenie cmentarza we wsi Grabowo stoi pomnik, na którym pod nazwiskiem upamiętnionej osoby widnieje napis w cyrylicy «wojownik UPA». Tak UPA!! Organizacji odpowiedzialnej za bestialskie mordy na polskich kobietach, dzieciach i starcach!” – napisał Narodowy Słupsk.

„Jak to możliwe, że w Polsce na naszej ziemi, w wolnym kraju stoi monument gloryfikujący zbrodniarzy spod znaku UPA?! To policzek dla pamięci ofiar i wszystkich, którzy znają prawdę o tamtych wydarzeniach” – czytamy.

Bojownik, o którym mowa, urodził się w 1923 r., zmarł w 2005 r. Oznacza to, że w czasach Rzezi Wołyńskiej miał około 20 lat. „Czyli był w wieku, w którym wielu brało czynny udział w tych wydarzeniach. Jeśli rodzina lub on sam zdecydowali się pozostawić po sobie pomnik z takim napisem, to też o czymś świadczy” – podkreślono.

Z napisów na grobie wynika również, że banderowiec urodził się we wsi Ulhówek, zniszczonej w czasie II wojny światowej. W latach 1944-1946 ukraińscy nacjonaliści dokonali tam mordu na 30 Polakach.

„Złożyłem już oficjalne pismo do Urzędu Miejskiego w Białym Borze, domagając się natychmiastowej reakcji – usunięcia tego pomnika lub przynajmniej likwidacji napisów i symboliki odwołujących się do UPA” – oświadczył administrator profilu.

„Nie możemy milczeć wobec takiego bezczeszczenia historii! Zachęcam wszystkich patriotów, wszystkich, którym leży na sercu pamięć o ofiarach, aby również zareagowali, pisali do władz, nagłaśniali sprawę. Prawda i szacunek dla ofiar są obowiązkiem każdego Polaka! 🇵🇱” – skwitował.

Jak podaje portak GK24.pl, do Urzędu Miasta w Białym Borze wpłynęło oficjalne pismo w tej sprawie. Autor domaga się natychmiastowej reakcji władz, czyli usunięcia pomnika lub przynajmniej napisów i symboliki, odnoszącej się do UPA.

Pomnik, o którym mowa, znajduje się na cmentarzu komunalnym. Stanowi jednak element nagrobka, a polskie prawo nie przewiduje, by samorządy mogły ingerować w wygląd lub treść napisów zamieszczanych na nagrobkach.

– To nie jest pomnik, to jest nagrobek. To jest grób dwojga osób – pani i pana i pod nim jest napisane „wojnik UPA”, czyli właśnie „żołnierz UPA”. To nie jest pomnik gloryfikujący UPA i ten nagrobek – poza tym napisem – nie różni się od innych znajdujących się na cmentarzu. Jest tam również „tryzub”, ale on jest godłem narodowym, więc nie jest zakazanym symbolem. Ten grób ma 25 lat. A nie ma przepisów, które pozwalają nam, jako właścicielowi cmentarza komunalnego, ingerować w treści nagrobne – twierdził w rozmowie z portalem burmistrz gminy Biały Bór Paweł Mikołajewski.

– Nie wiem, skąd była taka decyzja te 25 lat temu tej rodziny i dlaczego zdecydowali się taką informację na tym grobie napisać. Natomiast w Polsce nie ma żadnych przepisów, które regulowałyby jakąkolwiek możliwość ingerencji w groby – dodał.

– Sytuacja jest skomplikowana. Byłoby inaczej, gdyby to był jakiś pomnik, ale to jest nagrobek, z krzyżem, pod którym pochowane są dwie osoby. Nie ma też żadnego napisu „chwała UPA” czy innych gloryfikujących zwrotów, a jedynie informacja, że osoba ta była żołnierzem UPA. Nie chcę nawet wnikać, dlaczego rodzina zdecydowała się umieścić tam taki napis, bo w ten sposób sami wystawiają się na ocenę – stwierdził burmistrz.

Zapowiedział też, że gmina będzie rozmawiać o tym z rodziną zmarłego. – Ale tak naprawdę my, jako gmina, możemy jedynie zwrócić się do potomków tej rodziny z informacją, że dla własnego bezpieczeństwa powinni się zastanowić nad zasłonięciem tego napisu. Ponieważ wiadomo, że ludzie mogą na ten napis różnie reagować. I z taką sugestią zwrócimy się do rodziny – oświadczył.

http://nczas.info/2025/11/10/skandal-w-grabowie-nagrobek-wojownika-upa-na-polskim-cmentarzu-burmistrz-zapowiada-rozmowe-z-rodzina/

#upadlina #upa #banderowcy #mordercy #ludobojstwo

14

2016r Donbas i morderstwo dzieci w Donbasie przez ukraińców. Na Onecie ktoś przegapił bo nie zdjeli.

Anioły Donbasu

- Siedemdziesiąt dwa młode życia. Siedemdziesiąt dwoje małych ludzi, którzy już nigdy nie pójdą do szkoły. Nie otworzą piórnika i nie wyjmą z niego linijki ani ołówka. O tych maleńkich aniołach musimy pamiętać zawsze, choć zostały nam po nich tylko fotografie. Cząstka naszych dusz na zawsze pozostanie z nimi. Nigdy tego nie wybaczymy, bo ich rany to nasze rany, które będą boleć do naszej śmierci – takimi słowami rozpoczyna się rok szkolny 2016 w Donieckiej Republice Ludowej.

Zdjęcie

Na centralnym placu w Doniecku, tuż przy pomniku Lenina, zebrała się kilkusetosobowa grupa ludzi. Skrzyknęli się na "Wkontakcie", rosyjskim odpowiedniku Facebooka. W ostatniej chwili dołączyli do nich donieccy oficjele. Wszyscy przyszli, by oddać cześć poległym w Donbasie dzieciom. Są wśród nich rodzice, dziadkowie, rodzeństwo i znajomi zabitych.

- Saszka tak się dobrze uczyła. Tak dźwięcznie się śmiała cały czas. Liczyła dobrze i już czytała – opowiada, łkając starsza kobieta, której wnuczka zginęła w ostrzale artyleryjskim. Obejmuje ją jej mąż i siostra. W czarnych, żałobnych ubraniach przyszli na plac Lenina, gdzie oprócz setek ludzi pojawiły się także zdjęcia zabitych dzieci. - Jechaliśmy do Dobropola. Z Doniecka to parę kilometrów. Czemu strzelali do nas? Nie wiem, ale tak walili w domy dookoła, że nie został kamień na kamieniu — dodaje staruszek. - Swoje życie bym oddała, żeby Sasza mogła dalej żyć — mówi załamującym się głosem jego żona.

Eduard Basurin, wiceminister obrony narodowej DRL

- Przykro zaczynać rok szkolny od takich strasznych wspomnień. Ciężko dobrać słowa, kiedy wokół są cierpiący rodzice – zabrał głos zastępca ministra obrony narodowej DRL Eduard Basurin podczas spotkania w centrum Doniecka. - Trzeba jednak żyć dalej i to z podniesioną głową. Wypłakaliśmy już swoje i na pewno uronimy jeszcze nie jedną łzę – mówił z kamiennym wyrazem twarzy żołnierz. - Wy, rodzice, bracia, siostry, babcie i dziadkowie, możecie być pewni, że nikt nie zapomni o tych małych aniołach. Wy módlcie się, żeby nikt już nigdy nie musiał tak płakać na mogiłach, a my was nie zawiedziemy i włożymy maksimum siły, aby pomścić ich śmierć. Sprawimy, że wróg, który wszedł do naszego ogrodu zza granicy, będzie uciekał z przerażenia. Tak, jak oni zaatakowali nas, tak my pójdziemy na nich – zakończył przemówienie Basurin, otrzymując gromkie brawa.

Złość

W międzyczasie na prowizoryczną scenę udekorowaną flagami DRL, tuż pod pomnikiem Lenina, wychodzą kolejni rodzice i dziadkowie. - Nikita tak sobie dobrze radził w szkole – opowiada Olga Nikolajowna. - Już się nigdy nie dowiem, kim zostałby w przyszłości. Kim byłyby jego dzieci. Nawet nie mam siły już o tym myśleć – mówi przez łzy. - Chciałabym się tylko dowiedzieć, kto mu to zrobił, a później sama bym go zabiła – dodaje zdenerwowana i rozedrgana kobieta.

Tuż obok stoi na oko 80-letnia pani wsparta o drewnianą laskę. W rękach ma cztery zdjęcia. Podczas jednego z bombardowań miasta, we własnym domu, zginęli wszyscy członkowie jej rodziny. Dwie dziewczynki – Kristina i Aleksandra oraz ich rodzice. - W mojej duszy czuję taki ból... - przerywa. - Czuję taki ból, którego nie zmierzysz niczym – mówi. - Dałabym wszystko, żeby wrócili. Znowu mogłabym opowiadać im bajki, czytać książki. Ale ich już nie ma i nie będzie. Wiem to i pamiętam, jak tylko coś gruchnęło... rozwaliło cały dom... - znów przerywa. - Dlaczego akurat my? Dlaczego do nas strzelali? Za co? - zadaje pytania, na które najprawdopodobniej nigdy nie pozna odpowiedzi. - Przecież też jesteśmy ludźmi. W czym jesteśmy gorsi, że można nas tak zabijać bezkarnie? Ja już chcę tylko pokoju. Niech nie giną więcej nasze dzieci.

- Kiedy mówimy o prawach człowieka, to nie można rozgraniczać ich na narodowość – powiedziała Daria Morozowa, rzecznik praw człowieka Donieckiej Republiki Ludowej. - Łatwo jest przedstawiać statystyki. Każdy z nas wie jednak, że za każdą cyfrą kryje się osobne, niewinne życie. 43 chłopców i 29 dziewczynek. Tyle ofiar zabrała zbrojna agresja ze strony Ukrainy – mówiła łamiącym się głosem Morozowa. - Kto by pomyślał, że po 70 latach od zakończenia II wojny światowej, to właśnie u nas będzie powtarzać się ta tragiczna historia. Ten sam strach, który przeżywali ich pradziadkowie i prababki przyjdzie czuć dzieciom w Donbasie. Dziś, kiedy nie ma ich już z nami, musimy szukać ich dusz w pozostawionych rysunkach, wierszykach czy zabawkach. Ta wojna pozostanie na długo w naszej pamięci i w snach. Mimo to dzieci Donbasu nie będą siedzieć zamknięte w piwnicach. To w końcu potomkowie górników i robotników, którzy ciągle oddają życie za swój kraj – zakończyła przemówienie Morozowa.

- Miał właśnie skończyć szkołę, ale uratował mi życie – mówi mama Danii. - Przykrył mnie własnym ciałem. Ja zostałam raniona, a on... umarł. Jeszcze całkiem niedawno mi mówił... tak bardzo cię kocham, mamo. Teraz ja to powtarzam w kółko i mam nadzieję, że mnie słyszy. Kocham cię, kocham, kocham cię Dania. Tylko ciebie mi teraz w domu brakuje. Bez ciebie już słońce nie świeci tak samo, trawa nie jest tak zielona. Miał tylko 16 lat i 10 miesięcy... dwa do urodzin... i nie dożył...

Konflikt na wschodniej Ukrainie rozpoczął się w marcu 2014 roku protestami przeciwko rewolucji na Majdanie oraz tuż po tzw. kryzysie krymskim. W maju tamtego roku, po zajęciu przez rebeliantów budynków Administracji Obwodowej, Doniecka Republika Ludowa ogłosiła niepodległość i postanowiła odłączyć opanowane terytorium od Ukrainy. Separatystom początkowo udało się zająć nawet miasto Słowiańsk. Później zmuszeni do odwrotu przez regularne wojska ukraińskie cofnęli się aż do Doniecka.

Najostrzejsze walki toczyły się między siłami DRL a armią ukraińską o lotnisko. Początkowo wszytko działo się w granicach miasta. Niemal całkowitemu zniszczeniu uległy wtedy obrzeża, gdzie przebiegała regularna linia frontu. Większość okolicznych mieszkańców została ewakuowana lub uciekła, ale byli i tacy, którzy mimo ostrych walk zostali, a także i tacy, którzy zginęli w trakcie przemieszczania się wzdłuż formującej się linii frontu. Ostrzał padał wtedy z każdej strony.

Strach

Szkoła numer 63 w dzielnicy Kujbyszewskiej w Doniecku znajduje się niedaleko ostrzeliwanej regularnie dzielnicy Kijowskiej. Rozpoczęcie roku szkolnego niesie tutaj za sobą wspomnienie sprzed dwóch lat. Na boisku położonym na niewielkim wzniesieniu ponad szkołą zginęła dwójka dzieci: Wiktor i Andrjej. Do dziś widać ślady odłamków na metalowym ogrodzeniu, bramce i na słupkach. Na ziemi dwie ciemne smugi. Wybuch nastąpił w narożniku boiska, gdzie mecz rozgrywało dziewięciu chłopców. Oprócz dwóch zabitych czterech zostało rannych, w tym Mikolaj.

- Graliśmy w piłkę, tu obok na boisku. Nagle jakiś pocisk poleciał w naszą stronę. Pamiętam, że wtedy w ogóle mocno strzelali. Ale pomyśleliśmy, że pewnie chwilę tylko to potrwa. Jak zwykle. Poza tym była dopiero szesnasta – mówi 13-latek.

- Dzieci często tam grały. Brały klucze do furtki od pani portierki i szły – mówi Swietlana Nikolajowa, nauczycielka ze szkoły 63. - Nagle buch. Coś uderzyło obok. Ojciec jednego z chłopców mieszkał niedaleko. Od razu przybiegł na miejsce. To, co znalazł... - przerywa. - Za chwilę zjechało się wielu reporterów, fotografów. Pytali, co się stało. Tylko po rozerwanej siatce i śladach na ziemi można było mniej więcej rozpoznać trajektorię lotu, ale do dziś nie można jednoznacznie powiedzieć, skąd to nadleciało. Od strony lotniska. Tak mówią [północny zachód miasta, miejsce starć armii ukraińskiej z rebeliantami].

- Ja byłem ranny w nogę, w rękę i lekko w głowę – opowiada Mikolaj.

- A teraz, gdzie gracie w piłkę? - pytam.

- Na tym samym boisku.

- I nie boicie się? Nie strzelają już?

- Strzelają cały czas, ale lekko.

To jeden z najtragiczniejszych obrazów wojny w Donbasie. Organizacje pozarządowe alarmują, że dzieci wychowujące się w rejonie konfliktu tracą poczucie zagrożenia. Przyzwyczajone do wybuchów i strzałów tracą naturalny odruch ucieczki. Zostają i giną.

Nowe boisko zostało zbudowane tuż obok wyremontowanej szkoły. Pracę wsparła finansowo fundacja oligarchy urodzonego w Doniecku, właściciela hoteli, stadionu i klubu Szachtar Donieck, Rinata Achmetowa. Do dziś po mieście krążą legendy, że biznesmen zapowiedział obu stronom, że jeśli jakaś rakieta spadnie na stadion, to sam się z nimi rozliczy. Boisko przy szkole nie miało tyle szczęścia.

- Kiedyś, przed wojną mieliśmy tu jakieś 500 dzieci – wspomina dyrektorka Ludmiła Dmytruk. - Dziś rok szkolny zaczyna 255. Jeszcze 25 maja nie wiedzieliśmy dokładnie, ilu będziemy mieć uczniów. Zapisanych było 109. Po prostu rodzice nie wiedzieli, czy rok szkolny się w ogóle rozpocznie. Poza tym bardzo dużo ludzi wyjechało – przyznaje dyrektorka. Donieck po Kijowie, Charkowie i Odessie to największe miasto Ukrainy z prawie milionem mieszkańców. Przed wojną. Dziś zostało ich nie więcej niż połowa. Szacuje się, że w całym Donbasie może mieszkać teraz co najwyżej dwa miliony ludzi.

Aleje aniołów

Po stronie ukraińskiej sytuacja wygląda niestety podobnie. Wiaczesław Abroskin, szef policji obwodu donieckiego informował o 50 zabitych dzieciach w ciągu dwóch lat. Według oficjalnych statystyk w rejonie jeszcze w 2013 roku było 657 tysięcy dzieci. Dziś liczba ta spadła do 300 tysięcy.

Szkoła numer 63 to nie jedyna, gdzie trafiły zabłąkane pociski. Wasylina Grigorjewna jest dyrektorką szkoły nr 57 w donieckiej dzielnicy "Kijowska", która była ostrzelana jako jedna z pierwszych w mieście. Jak podawała w październiku 2014 roku administracja obwodowa, pocisk eksplodował kilka metrów od murów budynku.

W szkole przebywało wtedy ponad 200 osób, w tym 70 dzieci i 28 nauczycieli. Cztery osoby zginęły, kilkanaście trafiło do szpitali. Na szczęście wtedy ofiarami nie były dzieci. - Tak nie może być dłużej. Dziś zaczynamy nowy rok szkolny i dzieci, a także ich rodzice chcą być pewni, że ich pociechy wrócą z lekcji całe i zdrowe. Niech nie powiększa się już aleja aniołków – powiedziała dyrektorka.

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/anioly-donbasu/p6brnv

#upadlina #banderowcy #mordercy

16

Żona ministra z PSL promowała banderyzm!

Pochodząca z Ukrainy żona ministra Miłosza Motyki, jednego z najbardziej eksponowanych polityków młodego pokolenia w rządzie Donalda Tuska, śpiewała na tle flagi UPA. Aranżacja miała pomóc jej dostać się do ukraińskiego programu X Factor.

Miłość małżeńska jest bardzo silna i wie o tym każdy mężczyzna. Kobiety mają bardzo silny wpływ na zachowanie mężczyzn w sprawach prywatnych, jak i zawodowych. Dlatego tak oburzające jest, że najbliższa rodzina polskiego ministra, odpowiedzialnego za bezpieczeństwo energetyczne kraju, bez najmniejszego skrępowania występuje na tle banderowskiej symboliki.

Ukraińska Powstańcza Armia odpowiada za ludobójstwo około 100 tysięcy polskich obywateli na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. To jedna z najtragiczniejszych kart historii naszego narodu. Dla ogromnej części Polaków czarno-czerwona flaga to symbol brutalnego, nieludzkiego mordu dokonanego na naszych rodakach. Sympatia do tych barw w Polsce budzi uzasadnione pytania o lojalność i świadomość historyczną osób pełniących funkcje publiczne lub pozostających w najbliższym ich otoczeniu.

Minister Motyka nie może udawać, że sprawa go nie dotyczy. Rząd Donalda Tuska nie może zamieść tego pod dywan, zakładając że Polacy zapomną. Nie zapomną. Szczególnie teraz, gdy polityka władz wobec Ukrainy coraz bardziej opiera się na jednostronnych ustępstwach i przemilczaniu bolesnej prawdy historycznej. Państwo polskie musi wymagać szacunku dla swoich ofiar i jednoznacznej postawy wobec zbrodniarzy UPA. Każdy przejaw relatywizowania lub estetyzowania banderyzmu jest niebezpieczny. #polityka #politykaspoleczna #politykazagraniczna #bandera #banderowcy #banderyzm #ukraina #polska

8

Podpalenie hali przy ul. Marywilskiej. Jest wyrok, trzech Ukraińców skazanych.polskieradio24.pl

Sąd Okręgowy Warszawa-Praga wydał wyrok skazujący trzech obywateli Ukrainy (Serhiiego R., Pavla T. oraz Vladyslava Y.) za udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze sabotażowo-terrorystycznym - podała w komunikacie Prokuratura Krajowa. Serhii R. i Pavlo T. zostali skazani również za utrudnianie śledztwa dotyczącego podpalenia sklepu IKEA w Wilnie (9 maja 2024 roku) oraz hali przy ul. Marywilskiej 44 w Warszawie (12 maja 2024 roku).

http://polskieradio24.pl/artykul/3598254,podpalenie-hali-przy-ul-marywilskiej-jest-wyrok-trzech-ukraincow-skazanych

#podpalenie #ukrainizacja #banderowcy #panczenko

21

UPAdlińcy... wygnać wszystkich wpizdu i zamknąć graniecę!

Czym prędzej...

Zdjęcie

#Polska

#woda

#proba

#skazenie

------------------------

#upadliniecwpolsce

#upadlina

#upadlincy

#ukraina

#banderowcy

16

Ukraińskie media: Kolaboracja Szuchewycza z Niemcami to ledwie „kontrowersja”.kresy.pl.

Ukraińskie media podejmują kolejną próbę wybielania historii OUN-UPA i samego Romana Szuchewycza. Portal RBC określa jego współpracę z III Rzeszą mianem „kontrowersji”, jakby chodziło o spór akademicki, a nie faktyczną służbę w strukturach podporządkowanych SS - pisze portal http://Kresy.pl.

Artykuł przyznaje, że Szuchewycz dowodził batalionem Nachtigal i był jednym z oficerów Schutzmannschaft 201 – formacji policyjnej włączonej do 62. pułku Dywizji Ochronnej, podporządkowanej SS-Obergruppenführerowi Erichowi von dem Bach-Zelewskiemu, odpowiedzialnemu za pacyfikacje i masowe zbrodnie na ludności cywilnej. Próba określania tego mianem „pragmatycznego wykorzystania zasobów niemieckich” jest niczym innym jak relatywizacją kolaboracji z nazistami.

Ukraińskie media idą jeszcze dalej, twierdząc, że nazwanie Szuchewycza „kolaborantem” to sowiecka propaganda. Absurd polega na tym, że sami przyznają jego ścisłą współpracę z Niemcami w latach 1941–1942, a następnie usiłują to tłumaczyć „celami szkoleniowymi”. Fakty są jednoznaczne: Szuchewycz walczył w strukturach niemieckich, a „wyszkolone” jednostki służyły OUN do przeprowadzenia ludobójstwa na ludności polskiej.

Przypomnijmy, że jako przywódca OUN Szuchewycz należał do najbardziej gorliwych zwolenników fizycznej likwidacji Polaków. To on odpowiadał za strategię czystek etnicznych, które w latach 1943–1945 pochłonęły życie około 100 tysięcy Polaków, głównie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Ofiarami byli również Żydzi i sami Ukraińcy, którzy sprzeciwiali się zbrodniczej ideologii.

Gloryfikacja takiej postaci to policzek wymierzony w pamięć ofiar oraz brak szacunku wobec własnego narodu. Próba minimalizowania zbrodni i zamazywania kolaboracji z III Rzeszą pokazuje, że na Ukrainie umacnia się nurt budowania tożsamości narodowej na micie UPA – nawet kosztem prawdy historycznej i elementarnego szacunku dla pomordowanych.

#polityka #oun #banderowcy #ukraina #ukraincy #polska

10

1500 lat ukraińskiego narodu? Mitomania kijowska jest groźna!

Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej próbuje pisać historię od nowa – i to w Polsce. Podczas wizyty w Przemyślu jego szef, Ołeksandr Ałfiorow, opowiadał o „1500-letniej historii narodu ukraińskiego”, o rzekomych „korzeniach i odrębnej tożsamości”. Ta narracja nie ma nic wspólnego z faktami historycznymi – to czysta propaganda, która buduje mity ukraińskiego narodu, tworząc przy tym niebezpieczne podłoże dla współczesnych roszczeń i rewanżyzmu.

Ta sama instytucja – UIPN – podważa polską pamięć o rzezi wołyńskiej. Ukraińscy urzędnicy twierdzą dziś, że Polska „mniej więcej dwukrotnie” zawyża liczbę ofiar ludobójstwa. Wiceminister Andrij Nadżos, odnosząc się do ekshumacji w Puźnikach, drwi z polskich ofiar: „były oczekiwania strony polskiej, że uda się ekshumować 100-150 osób, a faktycznie znaleźliśmy 42”. Tymczasem ekshumacji zwyczajnie nie dokończono. Do tego UIPN potrafił przedstawić ofiary UPA jako rzekome ofiary „sowieckich represji”.

Mitomania na temat rzekomego 1500 lat „historii narodu ukraińskiego” i dzielenie polskich ofiar Wołynia „na pół” to oficjalna polityka pamięci u naszego wschodniego sąsiada. W ten sposób tworzy się szkodliwe, bo fałszywe mity narodowe, które będą podwalinami pod późniejszy rewanżyzm. Coraz większą popularność na Ukrainie znajdują poglądy dotyczące Ukrainy „od Sanu po Don”, w których polskie miasta jak Przemyśl czy Jarosław są rozpatrywane jako ukraińskie.

Akceptacja tego fałszu historycznego może kosztować nas ekstremizm tuż za polską granicą.

#polityka #oun #banderowcy #ukraina #ukraincy #polska

15

Powojenny atak UPA w Sanockiem. Ukraińcy spalili Łodzinę, Hłomczę i Witryłówkresy.pl

10 września 1946 roku doszło do jednego z najpoważniejszych napadów Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) na terenie południowo-wschodniej Polski.

Zorganizowany atak objął trzy miejscowości: Łodzinę, Hłomczę i Witryłów w powiecie sanockim. Akcja była przeprowadzona z dużym rozmachem przez połączone sotnie UPA, dowodzone przez oficerów znanych pod pseudonimami „Hryń”, „Jar”, „Burłaka” i „Łastiwka”. Siły partyzanckie szacowano wówczas na około 2000 ludzi.

UPA uderzyła równocześnie na kilka wsi, stosując taktykę zastraszania ludności oraz niszczenia infrastruktury. Atak miał na celu sparaliżowanie życia codziennego, wymuszenie uległości na miejscowych Polakach i odcięcie ich od wsparcia ze strony państwa polskiego.

Witryłów – dzięki dobrze zorganizowanej samoobronie mieszkańców wieś nie została całkowicie zniszczona. Udało się odeprzeć część napastników, choć skutki napadu były poważne: spalono 56 domów, budynki gospodarcze oraz dworskie zabudowania rodziny Dwernickich. Zamordowano w okrutny sposób 7 osób: Franciszkę Baran, Kazimierę Dzik, Antoniego Kozłowskiego, Adama Kurzacza, Tadeusza Pelca, Józefa Skrzypskiego i Marię Wituszyńską, kilkanaście osób zostało rannych.

Hłomcza – miejscowość została niemal całkowicie spalona. UPA zniszczyła 90 domów oraz dwa zbiorniki ropy naftowej w miejscowej kopalni. W napadzie życie straciły 3 osoby, w tym 14-letnia córka Emila Romana.

Łodzina – pierwszy atak na Łodzinę miał miejsce 30 grudnia 1945 roku, kiedy oddział UPA uprowadził jednego z mieszkańców wsi. Przed 1945 rokiem wieś była w większości zamieszkana przez Ukraińców, którzy potem zostali wysiedleni do Związku Sowieckiego. Na miejscu pozostało jedynie kilka rodzin, a do opuszczonych domów wprowadzili się osadnicy z innych wsi, spalonych przez oddziały UPA. W czasie wrześniowego ataku zniszczono w Łodzinie 62 budynki oraz zamordowano 9 osób. Byli to: Andrzej Fik (22 lata), Mikołaj Fik (42 lata), Katarzyna Fik (53 lata), Mieczysław Okriak (32 lata), Aleksander Fedyn (55 lat), Mikołaj Sawczak (58 lat), Mikołaj Hołowka (70 lat), Mikołaj Bagan (45 lat) oraz Czesława Solecka (19 lat). Ta ostatnia została zabita w wyjątkowo okrutny sposób – zadano jej 14 ciosów bagnetem.

Napady UPA w Bieszczadach i na Pogórzu Przemyskim były wówczas zjawiskiem powtarzalnym. Miały one charakter terroru wobec ludności polskiej, był także metodą zdobywania zaopatrzenia przez UPA i szerzenia dywersji wobec struktur państwa. Część ukraińskich wiosek wspierała partyzantów – czasem z obawy przed represjami, a czasem z własnej woli.

Atak z 10 września 1946 roku pokazał, że siły UPA w 1946 roku nadal były w stanie przeprowadzać duże, skoordynowane działania. Nasilające się akty terroru wobec polskich osadników oraz spalenia wsi przyczyniły się do wzrostu napięcia na tym obszarze. Wydarzenia takie jak atak na Łodzinę, Hłomczę i Witryłów znalazły się wśród argumentów używanych przez władze komunistyczne do uzasadnienia przeprowadzenia wiosną 1947 roku akcji „Wisła”, której celem było rozbicie zaplecza społecznego UPA.

http://kresy.pl/kresopedia/powojenny-atak-upa-w-sanockiem-ukraincy-spalili-lodzine-hlomcze-i-witrylow/

#Polska #upa #upadlina #banderowcy #ludobojstwo #mordercy

8