Unię Europejską trzeba zniszczyć, a nie zmieniać.

#afd #polska #uniaeuropejska

19

„Policja zajmuje się łapaniem Polaków, którzy krzywo spojrzeli na Ukraińców oraz ratowaniem gołębi” [FOTO]nczas.info

Zdjęcie

Zdjęcie dwóch uśmiechniętych policjantek z informacją o „uratowaniu” gołębia w Gryficach wywołało w sieci duże poruszenie w związku z działaniami policji. „W Polsce policja zajmuje się łapaniem Polaków, którzy krzywo spojrzeli na Ukraińców oraz ratowaniem gołębi” – napisał na X redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” Tomasz Sommer.

Na facebookowym profilu Gryfice24.online pojawiło się zdjęcie dwóch policjantek robiących sobie selfie. Jedna z nich trzyma w ręku gołębia.

„Policjantki z Gryfic pomogły rannemu gołębiowi. Nietypowa interwencja przydarzyła się wczoraj policjantkom z Gryfic. Podczas służby zostały wezwane na interwencję do gołębia, który nie był w stanie latać” – napisano w opisie posta na Facebooku.

„Funkcjonariuszki podjęły interwencję, aby zapewnić zwierzęciu bezpieczeństwo i uchronić je przed dalszymi obrażeniami. Gołąb został zabepzieczony, a następnie przekazany pod odpowiednią opiekę” – czytamy dalej.

Następnie administrator profilu ocenił, że „choć nie była to typowa policyjna interwencja, sytuacja ta pokazuje, że służba policjantów nie ogranicza się wyłącznie do pomocy ludziom”.

„Wrażliwość, troska i gotowość do niesienia pomocy także zwierzętom to wartości, które każdego dnia towarzyszą funkcjonariuszom podczas pełnienia służby. Dzięki szybkiej reakcji policjantek z Gfryfic poszkodowany ptak otrzymał pomoc i szansę na powrót do pełnej sprawności” – przekazano.

Sprawa wywołała wielkie poruszenie w sieci. Wiele osób skrytykowało tę informację z wielu względów, chociażby z powodu rosnącej przestępczości imigrantów i braku wystarczających działań w celu poprawy sytuacji. Dodatkowo emocje budzi fakt, że policja w ostatnim czasie wykazywała się absurdalną wręcz aktywnością wobec Polaków, którzy „brzydko” odzywali się do Ukraińców, o czym informowaliśmy chociażby w tekście poniżej, a przypadków takich niestety jest coraz więcej.

Jeszcze inni zwracali uwagę, że „ratują gołębie ale nie potrafią walczyć z hulajnogami i surronami”, zwracając uwagę na narastający także w tej miejscowości problem z młodzieżą jeżdżącą bez uprawnień niezarejestrowanymi pojazdami w sposób, który stwarza poważne zagrożenie dla normalnych ludzi.

http://nczas.info/2026/09/08/policja-zajmuje-sie-lapaniem-polakow-ktorzy-krzywo-spojrzeli-na-ukraincow-oraz-ratowaniem-golebi-foto/

#policja #Polska #sommer

20

#polska #ukraina #wojna

Mało kto pamięta - Ukraina do wybuchu konflitku z Rosją (a nawet po ) aktywnie i zajadle prowadziła wojnę gospodarczą z Polską:

19

Gdy bolszewicy zobaczyli Matkę Bożą. Niezwykłe świadectwa z pola Bitwy Warszawskiejnczas.info

O znaczeniu Bitwy Warszawskiej zwanej także Cudem nad Wisłą nie trzeba nikogo przekonywać. Zwycięstwo odniesione w dniu Matki Bożej Zielnej nad bolszewickimi hordami uratowało niepodległość Polski i odmieniło losy Europy.

Wiktoria polskiego oręża na przedpolu Warszawy nie bez przyczyny nazwana została osiemnastą przełomową batalią świata, wszak w przypadku wygranej bolszewików płomień rewolucji miał zapłonąć w kolejnych krajach Europy Zachodniej. Jaki przebieg miała wielka bitwa i dlaczego polska armia odniosła zwycięstwo?

O Bitwie Warszawskiej powiedziano już wiele. Twardo stąpający po ziemi uczeni i historycy podnoszą, iż do zwycięstwa Polaków nad bolszewikami pod Warszawą przyczyniło się jedynie szereg czynników dokonanych ręką ludzką, takich jak: świetnie opracowany przez polskich sztabowców plan bitwy, dotarcie na krótko przed batalią broni i amunicji z Węgier i złamanie bolszewickich szyfrów przez polskich szyfrantów. Niewątpliwie to prawda. Nie brak jednak głosów (także wprost z pola bitwy), iż zwycięstwo Polaków nad bolszewikami możliwe było dzięki orędownictwu i pomocy Matki Bożej.

Niewolnik Moskwy…

Pod koniec lipca 1920 r. wojska polskie znalazły się w krytycznej sytuacji. Bolszewicy szykowali się do zdobycia stolicy dopiero co odrodzonej Polski. Hasło „dajosz, Warszawu!” zwiastować miało jedynie kolejny etap światowej rewolucji, która miała przynieść „oswobodzenie mas robotniczych” w Europie Zachodniej. Jak instruował bolszewicki marszałek Michaił Tuchaczewski – „Po trupie Polski wiedzie droga do ogólnego wszechświatowego pożaru”. Bolszewicy byli tak pewni swego, że zapowiadane na 15 sierpnia zdobycie Warszawy świętowali w wielu miejscach już czternastego wieczorem.

Polacy w tym czasie walczyli w boju na śmierć i życie. Jeszcze 30 lipca 1920 r. ukazała się zagrzewająca do walki odezwa Wincentego Witosa. Apel premiera kończył się proroczymi słowami: „Od Was, bracia włościanie, zależy, czy Polska będzie wolnym państwem ludowym, w którym lud będzie rządził i żył szczęśliwie, czy też stanie się niewolnikiem Moskwy”.

O to, by Polska pozostała niewolnikiem Moskwy, miały zadbać nowe władze, które składały się ze zdrajców – polskich komunistów. Na szczęście tak się nie stało.

Ksądz Skorupka, porucznik Pogonowski

Szczęśliwie dla naszej armii Tadeusz Rozwadowski – nowy szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego – opracował skuteczny manewr oskrzydlający Armię Czerwoną (ogólną koncepcję opracował Józef Piłsudski). Jednak sam plan pozostałby zapewne jedynie na papierze, gdyby nie wola walki Polaków i kolejne szczęśliwe dla naszego wojska wydarzenia oraz „cuda techniki”.

12 sierpnia 1920 r. (dosłownie w przeddzień rozpoczęcia bitwy), do Warszawy dotarł z Węgier transport 22 mln sztuk nabojów do karabinów „Mauser” i pociski artyleryjskie. Była to pomoc nie do przecenienia i jeden z wielu cudów, który wspomógł polskich żołnierzy. Następnego dnia rozpoczęła się Bitwa Warszawska…

13 sierpnia 1920 r. Armia Czerwona zbliżyła się do Warszawy. Zażarte walki rozgorzały m.in. pod Radzyminem, który przechodził z rąk do rąk. 14 sierpnia Polacy stawili zażarty opór w bitwie pod Ossowem. To wtedy padł od bolszewickiej kuli ksiądz Ignacy Skorupka, który zdołał poderwać do kontrataku polskich żołnierzy. Sytuacja była krytyczna, gdyż od centrum Warszawy Armię Czerwoną dzieliło jedynie 17 km. Bolszewicy nie byli jednak w stanie przełamać polskiej obrony.

Polskie dowództwo wydało wtedy rozkaz kontrataku na 15 sierpnia 1920 r. Jednak z niewiadomych do dzisiaj przyczyn rozkaz ten złamał porucznik Stefan Pogonowski, który kilkanaście kilometrów od Ossowa, w rejonie Kątów Węgierskich w nocy z 14 na 15 sierpnia 1920 r. rzucił się na bolszewickie masy ze swoim 1 batalionem 28 pp. Strzelców Kaniowskich, rozbił silne ugrupowanie wroga pod Mostami Wólczańskimi, następnie zaatakował główne siły bolszewików pod Wólką Radzymińską.

Porucznik Pogonowski zginął w walce, jednak zaskoczeni bolszewicy wzięli nogi za pas i uciekli w popłochu przed wielokrotnie mniej licznymi Polakami. Później rejteradę z pola bitwy tłumaczyć będą obrazem Matki Bożej, którą Polacy wymyślnym „cudem techniki” mieli wyświetlić na niebie, a który to obraz miał wywołać panikę w ich szeregach. Walki pod Ossowem i nocny bój oddziału porucznika Pogonowskiego okazały się preludium do dnia 15 sierpnia 1920 r., kiedy na bolszewików runęli zwycięzcy Polacy.

„Cuda techniki”

W krytycznym dla Polski momencie z pomocą ruszyli polscy kryptolodzy, konstruktorzy i wynalazcy, tworząc kolejne (jak na wojenne warunki) cuda techniki. Z pewnością do takowych można zaliczyć pierwszy polski samochód pancerny opracowany przez inżyniera Tadeusza Tańskiego. Polski wynalazca z własnej inicjatywy opracował projekt budowy opancerzonego samochodu na podwoziu popularnego Forda T, uzbrojonego w karabin maszynowy Maxim, który był zamontowany w obrotowej wieżyczce. Tański znacznie zmodyfikował amerykańską konstrukcję – m.in. wzmocnił tylny most i drążki kierownicze, zmienione zostało położenie zbiornika paliwa, wydłużono korbę rozruchową silnika oraz zmieniono deskę rozdzielczą. Wszystko w ekspresowym czasie. Prototyp pierwszego polskiego samochodu pancernego został zbudowany przez Tańskiego zaledwie w dwa tygodnie, a po kilku dniach prób rozpoczęto „seryjną produkcję”.

Produkcja „szła pełną parą” w Centralnych Warsztatach Samochodowych w Warszawie, z których każdy nowy „pancerniak” wyjeżdżał bezpośrednio na front. Dodatkowo, dla zwiększenia siły uderzeniowej, obsługę wozu zaopatrywano w kilkadziesiąt granatów ręcznych. Okazało się, że polski „cud techniki” jest wyjątkowo skuteczną bronią, m.in. podczas walk z kawalerią Budionnego. Piękny opis skutecznej walki Forda FT-B (jak został nazwany pojazd) z bolszewicką kawalerią przedstawił Józef Mackiewicz w świetnej powieści o wojnie polsko-bolszewickiej „Lewa wolna” (polecam).

Pomoc Matki Bożej

„Maryjność” Polaków w 1920 r. była zjawiskiem powszechnym i wyjątkowym. Polacy zanosili modły do swojej Królowej, prosząc Ją o wstawiennictwo u swojego Syna. Modliła się cała Polska. 8 sierpnia 1920 r., w niedzielę, we wszystkich kościołach Warszawy odbyła się całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu, zakończona 100-tysięczną procesją z relikwiami bł. Andrzeja Boboli i bł. Władysława z Gielniowa. Ojczyzna została oficjalnie zawierzona Sercu Jezusowemu, a na Jasnej Górze ponowiony został akt oddania narodu pod opiekę Maryi Królowej.

Kościół zaapelował o podjęcie modlitwy i postu. Polacy w całym kraju modlili się o cud zwycięstwa. I zwycięstwo przyszło. O tym, że bolszewicy uciekali przed Matką Bożą, która objawiła się na niebie w towarzystwie skrzydlatych hufców, poinformował kardynał Aleksander Kakowski, któremu raportowali z pola bitwy kapelani wojskowi. Taką relację przekazał 20 sierpnia 1920 r. ks. Wiesław Wiśniewski: „Około 20 sierpnia wycofujący się w rozsypce bolszewicy mówili, że do Warszawy szło im się dobrze, jednak miasta nie zdobyli, ponieważ zobaczyli [uwidieli] nad stolicą Matkę Bożą i nie mogli z nią walczyć”.

Z relacji bolszewickich jeńców wojennych wynikało, że Matka Boża objawiła się bojcom Armii Czerwonej dwukrotnie, podczas najbardziej zażartych walk, gdy zwycięstwo mogło się przechylić na stronę Rosjan. 14 sierpnia pod Ossowem, gdy bolszewicy zobaczyli Matkę Bożą nad księdzem Skorupką oraz 15 sierpnia o świcie nad polskim oddziałem, którym dowodził porucznik Pogonowski. Co ciekawe, w obu przypadkach Polacy nie wiedzieli, że otrzymali ratunek z nieba, gdyż Matkę Bożą mogli widzieć tylko bolszewicy, tak jakby „Królowa Polski” wymagała, by Polacy w Jej pomoc uwierzyli.

Pewnego rodzaju potwierdzeniem, iż moment ukazania się Matki Bożej był kluczowy, było stwierdzenie generała Lucjana Żeligowskiego, który stanowczo stwierdzał, iż gdyby nie doszło do straceńczego ataku batalionu Strzelców Kaniowskich, Polacy najprawdopodobniej przegraliby bitwę i wojnę, gdyż bolszewicy niepostrzeżenie przedzierali się już przez lukę w polskich liniach.

„Sztuczka Polaków”

Niezwykłym świadectwem objawienia Matki Bożej jest też list wysłany przez rannego polskiego żołnierza do narzeczonej. Oto jego fragment:

Kochana Stasieńko! Tyle roboty z tymi bolszewikami mieliśmy. Pędziliśmy ich dzień i noc. Trochę poturbowany zostałem i dowódca rozkazał odwieźć mnie do szpitala, bo pod samą Warszawą jesteśmy. Napiszę Ci o cudzie, który się tu zdarzył. (…) Kiedy doktór mnie zawezwał, zapytałem i jego, czy słyszał o cudzie. Powiedział, że słyszał i że w szpitalu mają jednego takiego bolszewika, co to przed znakiem na niebie uciekał i w czasie ucieczki, mur przeskakując, obie nogi połamał.

Doktór powiedział, że tenże bolszewik do Rosji nie wróci już, bo wracać nie ma po co. Po śmierć chyba. Nic nie rozumiem z tej bolszewickiej polityki. Jak to zabijać można za to, że człowiek prawdę mówi? Cud ten w odpust licheński się zdarzył! Przed bitwą kościoły tu pełniutkie były ludzi. Całemi godzinami różańce mówili, Msze odprawiali. Przy kapliczkach zdrowaśki w kółko odmawiali. Po wsiach ludzie po chałupach przed obrazami Matki Boskiej Częstochowskiej klęczeli. Krzyżem leżeli. I gadają, że w całej Polsce tak było. I cud wyprosili. Józek.


W czasach PRL-u niezwykłego odkrycia dokonał Szymon Kazimierski – późniejszy redaktor Kuriera Galicyjskiego. Otóż w popularnym radzieckim magazynie „Tiechnika Mołodioży” (odpowiednik ukazującego się w Polsce „Młodego Technika”) przeczytał artykuł o sztuczkach Polaków. Radziecki dziennikarz „Tiechniki Mołodioży” nie kwestionował samego zdarzenia pojawienia się Matki Bożej nad Warszawą, próbował jedynie wytłumaczyć, jak Polacy tego dokonali przy użyciu olbrzymich przeciwlotniczych reflektorów.

Rosjanie, publikując taki artykuł w młodzieżowym magazynie, niechcący strzelili sobie w kolano. Przyznali bowiem, że objawienie Matki Bożej było faktem, próbując jednocześnie udowodnić, iż nadprzyrodzone zjawisko było oszustwem Polaków. Czy zatem bitwę na przedpolach Warszawy z 15 sierpnia 1920 r. powinniśmy nazywać Cudem nad Wisłą, czy też Bitwą Warszawską? Dzisiaj mówiąc „Bitwa Warszawska” myślimy „Cud nad Wisłą”. I na odwrót.

http://nczas.info/2026/09/07/gdy-bolszewicy-zobaczyli-matke-boza-niezwykle-swiadectwa-z-pola-bitwy-warszawskiej/

#bolszewicy #matkaboska #Polska #cud #cudnadwisla #bitwa #bitwawarszawska

5

Tusk bardzo nerwowy po sukcesie AfD. Przeczuwa swój koniec?x.com

http://x.com/donaldtusk/status/2096672766871105834

Zdjęcie

W Polsce tylko idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć z tryumfu AfD w Niemczech; trochę się ich nazbierało w Konfederacjach i PiS – tak premier Donald Tusk skomentował wynik wybory do parlamentu kraju związkowego Saksonia-Anhalt. Jak wynika z exit polls, wygrała prawicowa AfD.

W niedzielnych wyborach Alternatywa dla Niemiec (AfD) zdobyła ok. 44 proc. głosów – wynika z dwóch sondaży exit poll.

Do wyników tych wyborów odniósł się we wpisie na X wyraźnie zdenerwowany premier Tusk.

„W Polsce tylko idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć z tryumfu AfD w Niemczech. Trochę się ich nazbierało w Konfederacjach i PiS” – napisał.

Na razie nie jest jasne, czy AfD będzie mogła stworzyć samodzielny rząd. Gdyby tak się stało, byłby to pierwszy przypadek przejęcia władzy na szczeblu kraju związkowego przez to antyestablishmentowe ugrupowanie.

Program AfD zakłada m.in. znaczne ograniczenie imigracji do Niemiec, zmniejszenie kompetencji instytucji UE i przekazanie ich państwom narodowym, a także „normalizację” stosunków z Rosją, w tym zniesienie sankcji oraz odbudowę i uruchomienie gazociągu Nord Stream.

Według badaniem ośrodka Forschungsgruppe Wahlen dla stacji ZDF, AfD wygrała wybory, uzyskując 44,1 proc głosów. Chadecka CDU zdobyła 18,5 proc. Kolejne miejsca zajęły: Lewica (9,2 proc.), socjaldemokratyczna SPD (8,8 proc.) oraz Zieloni (8,7 proc.).

Podobne wyniki przedstawiono w exit pollu ośrodka Infratest dimap dla stacji ARD. AfD ma w nim 44,5 proc. Drugie CDU – 18,5 proc. Według tego badania do parlamentu w Magdeburgu wejdą jeszcze: Lewica (9,4 proc.), Zieloni (8,9 proc.), SPD (8,2 proc.) oraz skrajnie lewicowa BSW (5 proc.).

http://nczas.info/2026/09/06/tusk-bardzo-nerwowy-po-sukcesie-afd-przeczuwa-swoj-koniec/

#tusk #Polska #niemcy

17

pamiętajcie-absolutnie jesteśmy gotowi na wojnę z Rosją🤡

#polska #wojsko

18

Władysław Łokietek po stłumieniu buntu niemieckich mieszczan Krakowa w 1312 roku wymyślił osobliwą próbę. Podejrzanym kazano wymówić polskie słowa: soczewica, koło, miele, młyn. Kto się potknął na wymowie tych fraz, zdradzał obce pochodzenie i przypłacał to głową.

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/1055723403491958

#Polska #historia

10

CZAS ODDAĆ RESZTĘ UZBROJENIA UKRAINIE - Media: Amerykanie zasymulowali rosyjski atak na Europę. „Odpowiedź USA będzie słaba”kresy.pl

Amerykańska symulacja zakładała rosyjski atak na Mołdawię oraz uderzenie drona w Rumunii, co uruchomiłoby kryzys dotyczący bezpieczeństwa NATO. Wnioski z ćwiczeń wskazują na ryzyko słabej reakcji USA i rozbicia europejskiej odpowiedzi bez amerykańskiego przywództwa – donosi „Washington Post”.

Amerykanie przeprowadzili ćwiczenia, w których zasymulowano rosyjski atak na Europę w 2028 roku. Scenariusz zakładał dalsze działania wojenne Rosji przeciwko Ukrainie, atak na Mołdawię oraz uderzenie rosyjskiego drona w skład paliwa w Rumunii, będącej członkiem NATO.

W ćwiczeniach zorganizowanych przez Instytut Brooksa Uniwersytetu Cornella oraz Fundację Rockefellera uczestniczyli urzędujący członkowie Kongresu USA, a także byli wojskowi, dyplomaci i przedstawiciele amerykańskiego wywiadu. Uczestnicy mieli przeanalizować możliwą reakcję Waszyngtonu i NATO na konflikt w Europie.

W scenariuszu przyjęto, że w 2028 roku wojna na Ukrainie nadal będzie trwała w „krwawym impasie”, a Rosja spróbuje pogłębić podziały w Europie poprzez rozpoczęcie ataku na Mołdawię. W tym samym czasie rosyjski dron uderzy w skład paliwa w Rumunii, powodując śmierć ludzi.

Według „The Washington Post” członkowie Kongresu uznali, że amerykańska opinia publiczna może nie poprzeć zdecydowanej odpowiedzi militarnej wobec Rosji. Brak przywództwa Stanów Zjednoczonych mógłby natomiast doprowadzić do podziałów i dezorganizacji europejskiej reakcji na rosyjską agresję.

Obawy o wiarygodność NATO

Analityk i felietonista „The Washington Post” David Ignatius ocenił, że reakcja USA na taki atak mogłaby okazać się niewystarczająca.

„Co robią Stany Zjednoczone? Obawiam się, że reakcja w tej symulacji, podobnie jak w rzeczywistości, będzie słaba – a to pośredni dowód na to, że zobowiązanie do zbiorowego bezpieczeństwa wynikające z Artykułu 5 NATO jest niemal martwym tekstem” — podkreślił David Ignatius, analityk i felietonista „The Washington Post”.

Wnioski z ćwiczeń wskazują również na ryzyko podważenia wiarygodności zobowiązań wynikających z art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. W ramach symulacji uwzględniono rosnące znaczenie rosyjskich działań hybrydowych w Europie, w tym sabotażu, cyberataków oraz naruszeń przestrzeni powietrznej.

„Witamy w kolejnej wojnie światowej. Symulacja przeprowadzona wspólnie przez Brooks Institute Uniwersytetu Cornella i Fundację Rockefellera była najbardziej dobitnym dowodem, jaki widziałem, że struktura, która chroniła bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych i Europy przez 81 lat, rozpada się, ponieważ znikają wspólne narzędzia wojskowe i dyplomatyczne. A najgorsze jest to, że prezydent Donald Trump jest częścią destrukcyjnego zespołu” — podkreślił Ignatius.

Rosyjskie działania wobec Europy

Według Ignatiusa wojna Rosji z Ukrainą eskaluje i rozprzestrzenia się na państwa NATO. Analityk przypomniał o kilku głośnych przypadkach związanych z rosyjskimi dronami i wskazał, że rozwój rosyjskich działań hybrydowych stanowi nową rzeczywistość dla europejskich sojuszników Ukrainy.

„Wojna hybrydowa” Rosji przeciwko europejskim sojusznikom Ukrainy zmienia się z „szarej w krwistoczerwoną”, a Stany Zjednoczone niewiele robią, aby odstraszyć Rosję od kolejnych ataków.

W ostatnich miesiącach w USA pojawiały się ostrzeżenia dotyczące możliwości ograniczonego rosyjskiego ataku na państwo NATO. Jednym z rozważanych scenariuszy było niewielkie wtargnięcie rosyjskich wojsk do jednego z państw bałtyckich.

Pod koniec sierpnia przedstawiciele europejskiego wywiadu podkreślali jednocześnie, że nie widzą obecnie oznak przygotowań Rosji do bezpośredniego ataku na członka NATO.

http://kresy.pl/wydarzenia/media-amerykanie-zasymulowali-rosyjski-atak-na-europe-odpowiedz-usa-bedzie-slaba/

#nato #rosja #usa #Polska #uzbrojenie #europa

9

Brzydkie odezwanie się do Ukrainki i błyskawiczne zatrzymanie. Sommer: Polska policja upadła na głowę [VIDEO]x.com

http://x.com/mateusz_rybak1/status/2095429939856019642

http://x.com/Policja_KSP/status/2095889742546014480

„Polska policja upadła chyba całkiem na głowę. Czy oni dostają jakieś dodatki od Ukrainy?” – zapytał redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” Tomasz Sommer, komentując informację policji o zatrzymaniu mężczyzny, który miał zachowywać się agresywnie wobec innego pasażera. Policja zajęła się sprawą „natychmiast”, pomimo „braku formalnego zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa”.

W środę doszło do przepychanki na pokładzie samolotu do Warszawy z Teneryfy. Radio ZET przekazało relacje pani Larysy, z której wynika, że po wylądowaniu przepychała się do wyjścia, nie czekając na to, aż pasażer przed nią zabierze bagaż.

„Zdenerwowana pasażerka miała powiedzieć coś znajdującemu się obok niej mężczyźnie, który 'interweniował’. Wówczas, jak relacjonuje autorka wpisu, mężczyzna zaczął kierować w ich stronę wulgaryzmy. Posypały się obelgi o charakterze narodowościowym. Brak reakcji ze strony kobiet nie zniechęcił pasażera, przeciwnie – zaczął krzyczeć coraz głośniej. W pewnym momencie jedna z kobiet zwróciła mu uwagę, że nie powinien odzywać się w taki sposób. Wówczas miał odpowiedzieć: 'Mów po polsku. Jesteś w Polsce’, a następnie wykrzykiwać obraźliwe hasła dotyczące Ukrainy i Ukraińców” – podaje radiozet.pl.

Jakiś mężczyzna zwrócił uwagę osobie rzucającej wulgaryzmami. Wówczas osoba awanturująca zwróciła się przeciwko niemu i zagroziła pobiciem.

„Tuż przed wyjściem z samolotu ten mężczyzna rzeczywiście rzucił się na Polaka, który stanął w naszej obronie. Doszło do bójki” – napisała Larysa.

– My jedynie przejeżdżaliśmy przez Polskę tranzytem, wracając do domu na Ukrainę z Hiszpanii. Nie mieszkam w Polsce i nigdy tam nie mieszkałam, ale po tym, co nas spotkało podczas tak krótkiego pobytu w tym kraju, trudno mi nawet wyobrazić sobie z jakimi sytuacjami mogą mierzyć się Ukraińcy mieszkający tam na stałe – powiedziała z kolei Polsat News Ukrainka.

– Jeśli polskie prawo przewiduje odpowiedzialność za takie zachowanie, to moim zdaniem mężczyzna ten powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności za swoje czyny. Takie przejawy agresji, zniewagi na tle narodowościowym oraz groźby nie powinny pozostać bez odpowiedniej reakcji – przekonywała.

Co ciekawe, choć twierdzi, że nie mieszka w Polsce, to jednocześnie „coraz częściej słyszy wulgarne odzywki pod adresem Ukraińców”.

W piątek policja poinformowała o zatrzymaniu awanturującego się mężczyzny.

„Policjanci ze stołecznego Komisariatu Policji Portu Lotniczego Warszawa Okęcie zatrzymali 46-letniego mężczyznę, który na pokładzie jednego z samolotów lądujących na Okęciu zachowywał się agresywnie w stosunku do innych pasażerów. Mężczyzna awanturował się i był wulgarny. Swoim zachowaniem mógł dopuścić się znieważenia na tle narodowościowym innego pasażera” – napisano na oficjalnym profilu X warszawskiej policji.

Jak przyznano, „pomimo braku formalnego zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, sprawą natychmiast zajęli się kryminalni z komisariatu na lotnisku”.

„Intensywne działania policjantów doprowadziły do szybkiego ustalenia tożsamości agresywnego pasażera.

„Dziś [w piątek – red. nczas] po godz. 15 mężczyzna został zatrzymany na terenie warszawskiego Targówka” – poinformowano.

Sprawę skomentował redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” Tomasz Sommer.

„Polska policja upadła chyba całkiem na głowę. Czy oni dostają jakieś dodatki od Ukrainy?” – napisał w odpowiedzi na komunikat policji Sommer.

W Polsce coraz częściej dochodzi do ukraińskich prowokacji. Ukraińcy zachowują się w chamski lub agresywny sposób wobec Polaków. Następnie robią z siebie „ofiary” napaści, a w mediach społecznościowych pojawiają się filmy „udowadniające” rzekomą polską agresję, nie pokazujące jednak całego zajścia.

Coraz więcej ujawnionych faktów wskazuje, że to Ukraińcy prowokują sytuacje, a potem krzyczą, że „napadli mnie, bo jestem Ukraińcem”, co okazuje się być kłamstwem. Duże media natomiast chętnie podają antypolską narrację, nie informując o ujawnionych manipulacjach.

W ostatnim czasie tytułowany ministrem sprawiedliwości Waldemar Żurek ogłosił, że powołał specjalny zespół 100 prokuratorów do ścigania Polaków wypowiadających się źle o Ukraińcach.

http://nczas.info/2026/09/05/brzydkie-odezwanie-sie-do-ukrainki-i-blyskawiczne-zatrzymanie-sommer-polska-policja-upadla-na-glowe-video/

#Polska #ukraina #policja #spierdolenie #antypolonizm #sommer

13

„Obowiązki” Polaków wobec Ukrainy i „wyzwolicielska” Armia Czerwona. Korona Brauna reaguje na wystąpienia na Westerplattex.com

http://x.com/GrzegorzBraun_/status/2095603001830600816

Zdjęcie

Polski poseł do Parlamentu Europejskiego Grzegorz Braun opublikował w mediach społecznościowych stanowisko Konfederacji Korony Polskiej ws. „skandalicznych wystąpień podczas obchodów 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej”. Chodzi o słowa prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz oraz premiera rządu warszawskiego Donalda Tuska.

„TU JEST POLSKA” – rozpoczął swój wpis Grzegorz Braun, a następnie opublikował stanowisko swojej partii.

„Westerplatte nie jest miejscem do manipulowania historią. Nie jest miejscem do budowania cudzych narodowych mitologii. I nie jest miejscem, z którego polskie władze mają pouczać Polaków, komu dzisiaj powinni oddawać swoją solidarność, pieniądze i bezpieczeństwo” – czytamy.

W stanowisku odniesiono się do słów prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz, wypowiedzianych 1 września na Westerplatte.

„1 września 1939 roku Niemcy napadły na Rzeczpospolitą Polską. 17 września drugi cios zadał Polsce Związek Sowiecki. To są fakty. I dokładnie o nich powinno się mówić 1 września na Westerplatte. Tymczasem prezydent polskiego miasta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz uznała za stosowne poświęcić część swojego wystąpienia blokadzie Leningradu. Mówiła o cierpieniu tamtejszej ludności cywilnej, głodzie i niemieckim oblężeniu. Dlaczego w miejscu, w którym polski żołnierz jako jeden z pierwszych stanął do walki przeciw niemieckiemu najeźdźcy, polska prezydent miasta prowadzi słuchaczy do Leningradu? A gdzie Katyń? Gdzie setki tysięcy Polaków wywożonych w głąb Związku Sowieckiego? Jeżeli na Westerplatte znajduje się czas na Leningrad, to jakim sposobem zabrakło centralnego miejsca dla Katynia?” – czytamy.

„Jeszcze bardziej skandaliczne są słowa o kobietach w «wyzwalanym przez Armię Czerwoną Gdańsku». Przypominamy, że w Gdańsku Armia Czerwona dokonywała gwałtów, rabunków i mordów. Sowieci represjonowali żołnierzy Armii Krajowej i polskich patriotów, przeprowadzali deportacje, demontowali zakłady przemysłowe i wprowadzali terror.

To jest fałszowanie polskiego doświadczenia wojny. I – w sensie moralnym – zdrada pamięci tych Polaków, którzy po sześciu latach niemieckiego terroru nie otrzymali wolnej Rzeczypospolitej, lecz kolejne dziesięciolecia sowieckiej dominacji” – oceniono.

Kwestia ukraińska

Konfederacja Korony Polskiej zwróciła także uwagę na słowa szefa rządu warszawskiego Donalda Tuska. „WESTERPLATTE NIE JEST TRYBUNĄ DLA POLITYKI UKRAIŃSKIEJ” – podkreślono.

„Podobny problem widzimy w wystąpieniu premiera Donalda Tuska. Premier z centralnego polskiego symbolu września 1939 roku uczynił narzędzie współczesnej polityki wobec Ukrainy. «Musimy dzisiaj pomóc przetrwać Ukrainie» – mówił premier, zestawiając sytuację dzisiejszej Ukrainy z samotnością Polski w 1939 roku i przywołując politykę monachijską. Konfederacja Korony Polskiej mówi jasno: nie ma zgody na przerabianie polskiej historii na propagandową przypowieść o Ukrainie” – czytamy.

„POLSKA W 1939 TO NIE UKRAINA W 2026

Polska nie była państwem budującym kult organizacji odpowiedzialnych za ludobójstwo obywateli państwa, które udzielało jej pomocy. Nie czciła sprawców mordujących ludność swojego sojusznika. Nie stawiała pomników ludziom odpowiedzialnym za eksterminację jego kobiet i dzieci. Tymczasem w relacjach polsko-ukraińskich istnieje historia, której Donald Tusk nie ma prawa wymazywać z Westerplatte. Jeszcze przed wybuchem wojny Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów współpracowała w różnych formach z hitlerowskimi Niemcami. Ukraińscy nacjonaliści widzieli w III Rzeszy potencjalnego sojusznika w walce przeciw państwu polskiemu. We wrześniu i październiku 1939 roku dochodziło również do mordów na polskich cywilach, uchodźcach i żołnierzach. W 1941 roku radykalny nurt OUN przyjął elementy wprost zaczerpnięte z nazizmu: zasadę jednego narodu, jednej partii i jednego wodza, faszystowski salut oraz ideologię zawierającą elementy rasistowskie i antysemickie. Z tego środowiska wyrosła później organizacja odpowiedzialna za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Dlatego premier Rzeczypospolitej, zanim z Westerplatte zacznie nauczać Polaków o obowiązkach wobec Ukrainy, powinien najpierw powiedzieć władzom Ukrainy: nie będzie polsko-ukraińskiego pojednania z Banderą i UPA na pomnikach” – wskazano.

„Nie pozwolimy wymazać żadnego z tych faktów”

„WESTERPLATTE NIE MOŻE SŁUŻYĆ DO WYMIANY POLSKIEJ PAMIĘCI NA EUROPEJSKĄ NARRACJĘ

Konfederacja Korony Polskiej sprzeciwia się konsekwentnemu przekształcaniu polskiej pamięci historycznej w bezkształtną opowieść o «ofiarach wojny», «cierpieniu wszystkich narodów» i kolejnych aktualnych celach politycznych. Wojna nie przyszła sama. Miała sprawców. 1 września przyszedł niemiecki najeźdźca. 17 września przyszedł najeźdźca sowiecki. Polacy byli mordowani przez Niemców. Polacy byli mordowani przez Sowietów. Polacy byli mordowani przez ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA. Nie pozwolimy wymazać żadnego z tych faktów dlatego, że dziś są dla któregoś rządu dyplomatycznie niewygodne” – oświadczono.

„WESTERPLATTE JEST POLSKIE.

KATYŃ JEST POLSKĄ RANĄ.

WOŁYŃ JEST POLSKĄ RANĄ.

PAMIĘĆ O OFIARACH NIE JEST WALUTĄ W POLITYCE ZAGRANICZNEJ” – podkreślono na koniec.

Pod dokumentem podpisał się Komitet Polityczny Konfederacji Korony Polskiej.

http://nczas.info/2026/09/04/obowiazki-polakow-wobec-ukrainy-i-wyzwolicielska-armia-czerwona-korona-brauna-reaguje-na-wystapienia-na-westerplatte/

#braun #iiiwojnaswiatowa #iiws #niemcy #rosja #ukraina #Polska #konfederacjakoronypolskiej

16

Protest narodowców w Muzeum POLIN. Chciano wybielić komunistyczną prokurator. „Skutecznie przerwaliśmy to haniebne spotkanie” [VIDEO]x.com

http://x.com/MWszechpolska/status/2095214110862422211

W środę w Muzeum POLIN miało odbyć się spotkanie, na którym planowana była dyskusja na temat stalinowskiej prokurator Heleny Wolińskiej. Młodzież Wszechpolska interweniowała, by nie dopuścić do wybielenia żydokomunistycznej prokurator.

Na profilu MW pojawiło się nagranie z interwencji.

„Wszechpolacy nie pozwalaja na to, by Muzeum POLIN gloryfikowało komunistycznych oprawców Polaków! Dziś w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN wyraziliśmy sprzeciw Polaków przeciwko spotkaniu, na którym wybielano stalinowską prokurator Helenę Wolińską. Zakłóciliśmy ten czerwony spęd i pokazaliśmy, że tu jest Polska” – napisano w opisie filmu.

„Ta obrzydliwa postać była kluczową figurą podczas stalinowskich procesów, w ramach których skazano choćby generała Augusta Fieldorfa '„Nila’! To niewytłumaczalne, że instytucja utrzymywana z polskich pieniędzy zajmuje się wybielaniem oprawców Polaków! Oczywiste jest, że dla takich instytucji nie powinno być w Polsce miejsca” – podkreślono.

„Hańba czerwonym katom i tym, którzy ich wybielają!” – podsumował administrator profilu MW na X.

Na nagraniu widać grupę Młodzieży Wszechpolskiej trzymającej transparent z podobizną Heleny Wolińskiej i napisem „stalinowska prokurator”. Poniżej zaś są podobizny jej ofiar, w tym gen. August Emil Fieldorf ps. „Nil”. Polacy krzyczeli „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”.

– Działacze MW przerwali skandaliczne spotkanie, które wybielało postać Heleny Wolińskiej, stalinowskiej prokurator, która odpowiadała za wyroki na polskich patriotach, m.in. na generale „Nilu” – powiedział działacz MW.

– Dzięki aktywności działaczy MW udało się doprowadzić do przerwania tego haniebnego spotkania i skutecznie przeszkodziliśmy – podkreślił.

Z kolei w poście Marcina Osowskiego podkreślono, że działacze MW „zostali fizycznie zaatakowani przez 'tolerancyjną’ publikę”.

„Ponadto usłyszeliśmy, że jesteśmy 'narodowo-katolickimi kurwami’ oraz że powinno się nas zamknąć w sali i… 'zagłodzić’. To, delikatnie rzecz ujmując, dość niestosowne słowa, biorąc pod uwagę miejsce prelekcji” – podkreślił Osowski.

Kim była Helena Wolińska

Helena Wolińska, właściwie Felicja Danielak, urodziła się 27 lutego 1919 roku w Warszawie. W 1936 roku wstąpiła do Komunistycznego Związku Młodzieży Polski. W 1938 roku rozpoczęła studia na Wydziale Prawa UW, które ukończyła po wojnie.

Po inwazji Niemiec uciekła do Lwowa, który znalazł się pod okupacja sowiecką. Tam wstąpiła do Komsomołu. W listopadzie 1941 roku trafiła z rodziną do warszawskiego getta, z którego uciekła. W 1942 roku wstąpiła do PPR, a potem do PZPR.

Robiła karierę w czerwonych strukturach, ostatecznie dorabiając się stopnia podpułkownika w okupacyjnym Ludowym Wojsku Polskim. Zasiadała w komisji weryfikującej sędziów i prokuratorów wojskowych.

Z ziem polskich okupowanych przez komunistów uciekła w wyniku antyżydowskich czystek wśród komunistów. W czerwcu 1967 roku wykluczono ją z PZPR za krytykę przemówienia Władysława Gomółki. Wyjechała krótko potem z PRL, a na początku lat 70-tych osiadła w Zjednoczonym Królestwie. Tam została naturalizowana i żyła spokojnie do śmierci.

Londyn uchronił ją przed jakąkolwiek karą

Po teoretycznym upadku komunizmu na terenach polskich próbowano wyciągnąć wobec żydokomunistki konsekwencje. Postawiono jej zarzut bezprawnego pozbawiania wolności w latach 1950–1953 24 żołnierzy Armii Krajowej. Wśród nich był gen. bryg. August Emil Fieldorf „Nil”.

W 2006 roku Londyn odrzucił wniosek o ekstradycję pod pretekstem tego, że Wolińska była naturalizowana jako bezpaństwowiec. Okupujące Polskę władze PRL wydały jej bowiem w momencie wyjazdu dokument twierdzący, że nie jest obywatelką Polski. Sama żydokomunistka zaś zasłaniała się tym, że oskarżenia wobec niej to antysemityzm i nie przyznawała się do zarzucanych jej czynów.

Helena Wolińska zmarła nie ponosząc konsekwencji za życia pod koniec listopada 2008 roku w Oksfordzie. Żyje jej syn Tomasz, urodzony w 1957 roku.

http://nczas.info/2026/09/03/protest-narodowcow-w-muzeum-polin-chciano-wybielic-komunistyczna-prokurator-skutecznie-przerwalismy-to-haniebne-spotkanie-video/

#zydzi #mordercy #zbrodniarze #zydokomuna #Polska

17

http://youtu.be/JjcOOwtzBlo

dyrektor szpitala stoi z założonymi rękami i z rozbrajającą szczerością przyznaje, że zatrudniają DWA RAZY WIĘCEJ pracowników niż potrzeba🤣

#nfz #polska

12

http://www.youtube.com/shorts/Fkj0FFgaJbA?feature=share

wzorowa samokrytyka. nastawiali wszędzie znaków z absurdalnymi limitami (zwłaszcza biorąc pod uwagę możliwości dzisiejszych samochodów) żeby #policja mogła łapać jeleni by zasilać dziurawy budżet z rekordowym deficytem, ale broń Boże nie można podważać tego wszechobecnego spamu znakami tylko trzeba wyrecytować formułkę w stylu tak towarzysze, zawiniłem, należy mnie przykładnie rozstrzelać, jestem potencjalnym mordercą drogowym bo co jakby tam było przedszkole w przyszłości

kabaret.

chyba znalazłem to miejsce, te kilkadziesiąt metrów jest nadal 50 i tu go musięli capnąć http://maps.app.goo.gl/fY3mqLjBNef9tRtH9

#polska #stanowski

11

Państwo coraz bardziej doi Polaków. Niewolnictwo fiskalne bije rekordynczas.info

#NSFW / Treść ukryta

13

Pochówki Polaków pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów. Sprawców przemilczano. Miller: „Dokonuje się trzeci akt ich martyrologii”x.com

http://x.com/LeszekMiller/status/2094391876333789615

Na starym polskim cmentarzu w Ostrówkach na Wołyniu pochowano w niedzielę szczątki 55 Polaków z Ostrówek i Woli Ostrowieckiej, ofiar Rzezi Wołyńskiej, dokonanej w bestialski sposób przez ukraińskich nacjonalistów. Do formy upamiętnienia ofiar i przemilczenia sprawców odniósł się były premier Leszek Miller.

Szczątki, ekshumowane na przełomie lipca i sierpnia, złożono w jednej z dwóch istniejących mogił zbiorowych, powstałych w wyniku wcześniejszych ekshumacji przeprowadzonych w latach 1992, 2011 i 2015. Pochówek odbył się w 83. rocznicę zagłady obu nieistniejących dziś polskich wsi.

Mszy pogrzebowej przewodniczył przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy i ordynariusz rzymskokatolickiej diecezji łuckiej bp Witalij Skomarowski. W nabożeństwie uczestniczyli duchowni ukraińskich Kościołów katolickich i prawosławnych.

Do upamiętnienia pomordowanych Polaków odniósł się były premier Leszek Miller.

„30 sierpnia odbył się w Ostrówkach na Wołyniu pogrzeb 55 Polaków zamordowanych 30 sierpnia 1943 roku w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Wśród odnalezionych ofiar było 26 dzieci” – podkreślił na portalu X Miller.

„Po 83 latach szczątki wydobyto z dołów śmierci i złożono w ziemi. Ofiary otrzymały groby, krzyże i tablice. Zabrakło jednak informacji najważniejszej: kto je zamordował” – wskazał.

Miller przypomniał, że na obelisku widnieje napis: „Pamięci mieszkańców Ostrówek i Woli Ostrowieckiej, którzy zginęli 30 sierpnia 1943 roku. Niech spoczywają w pokoju”. Podpisano pod nim „Rząd Rzeczypospolitej Polskiej”.

„Nie napisano, że mieszkańcy tych miejscowości zostali zamordowani przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii. Nie wymieniono sprawców, chociaż są oni znani. Zbrodni dokonały: pododdział UPA dowodzony przez Iwana Kłymczaka «Łysego» oraz sotnia Iwana Zareczniuka «Worona», wspierane przez część mieszkańców okolicznych ukraińskich wsi. W ciągu kilku godzin zamordowano w obu miejscowościach około 1050 Polaków” – przywołał fakty Miller.

„Treść inskrypcji jest rezultatem polsko-ukraińskich uzgodnień między resortami kultury. Ekshumację i pochówek oddzielono od właściwego upamiętnienia. Taki był warunek Ukraińców na który strona polska ochoczo się zgodziła.

Ktoś, kto za kilkadziesiąt lat zatrzyma się przed tym obeliskiem, dowie się tylko, że mieszkańcy Ostrówek i Woli Ostrowieckiej «zginęli». Nie zostali zamordowani – «zginęli». Nie wiadomo, czy z rąk UPA, NKWD, Einsatzgruppen, Wehrmachtu, czy może wskutek działań wojennych. Sprawcy rozpłynęli się w gramatycznej mgle” – skwitował.

„I właśnie o to chodzi. Polska prosi o ekshumacje, Ukraina udziela zgody, a ceną staje się przemilczenie odpowiedzialności katów. Dostajemy zgodę na odnalezienie kości, ale nie na umieszczenie nad grobem pełnej prawdy” – podkreślił.

„W filmie «Wołyń» Wojciecha Smarzowskiego pada następująca sentencja: «Kresowian zabito dwa razy: raz przez ciosy siekierą, drugi raz przez przemilczenie». Na naszych oczach dokonuje się trzeci akt ich martyrologii. Najpierw odebrano im życie. Potem odmawiano im pamięci. Dziś otrzymują groby, ale z napisów usuwa się imiona i symbole morderców” – podsumował Miller.

http://nczas.info/2026/09/01/pochowki-polakow-pomordowanych-przez-ukrainskich-nacjonalistow-sprawcow-przemilczano-miller-dokonuje-sie-trzeci-akt-ich-martyrologii/

#upa #banderowcy #mordercy #wolyn #ukraina #Polska #ludobojstwo

14

Oficjalne podejrzenia prokuratury z sprawie fabrki dronów: Terroryzm i udział obcego wywiadukresy.pl

Prokuratura Krajowa wszczęła formalne śledztwo w sprawie pożaru w zakładzie w Skarżysku-Kamiennej należącym produkującej drony wojskowe spółki WB Electronics.

Śledztwo prowadzi prokurator z Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie. Jest one prowadzone z podejrzeniem popełnienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym oraz aktywności współpracownika wywiadu obcego państwa, jak poinformował Polsat News.

W wyniku pożaru doszło do zniszczenia pomieszczeń magazynowych. Wstępny szacunek strat to równowartość 15 milionów złotych. Prokurator uznał, że doszło do niego na skutek podłożenia ładunku zapalającego. Przestępstwa o jakie podejrzany jest sprawca zagrożone są karą dożywotniego więzienia.

W związku ze sprawą świętokrzyska policja powołała grupę specjalną, podał Polsat News. Na jego czele stanął inspektor Jacek Cholewa, zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Kielcach, nadzorujący pion kryminalny.

Monitoring zakładów WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej miał zarejestrować niezidentyfikowaną osobę w kominiarce, która dostała się na teren firmy niedługo przed wybuchem nocnego pożaru, krótko po północy w nocy z niedzieli na poniedziałek. Jak informowaliśmy wcześniej, ogień pojawił się w części zakładu związanej z montażem. Czujka szybko dała sygnał firmie ochroniarskiej, która poinformowała z kolei policję.

Na miejsce wezwano straż pożarną, która prowadziła akcję gaśniczą przez dwie godziny.

W badanie sprawy zaangażowała się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Zakład w Skarżysku-Kamiennej produkuje m.in. struktury kompozytowe i elementy sterowania przeznaczone do systemów bezzałogowych. Produkcja tego rodzaju działa tam od 2022 roku. Z komponentów Grupy WB korzystają m.in. polskie i ukraińskie siły zbrojne.

http://kresy.pl/wydarzenia/oficjalne-podejrzenia-prokuratury-terroryzm-i-udzial-obcego-wywiadu/

#podpalenie #Polska #ukraina

8