Jeśli nie chcesz by twoje dzieci się nie usmażyły - dosłownie - to posłuchaj niedoszłej prezydenciny

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/1392421819492830

#biejat #spierdolenie #lewackiespierdolenie #klimatyzm

11

Piła w ruch. Klimek i Braun zdemontowali znak Strefy Czystego Transportu w Krakowie [VIDEO]x.com

http://x.com/GrzegorzBraun_/status/2100954652351029618

Zdjęcie

Kandydat Konfederacji Korony Polskiej na prezydenta Krakowa Michał Klimek symbolicznie zlikwidował tzw. Strefę Czystego Transportu w stolicy Małopolski. Wraz z Grzegorzem Braunem użyli szlifierki kątowej i odcięli słupek ze znakiem informującym o wjeździe do SCT.

– Pytacie mnie, co zrobię ze Strefą Czystego Transportu? To proste, zlikwiduję ją. Osobiście! – zadeklarował Klimek i przystąpił do cięcia metalowej konstrukcji.

Głos zabrał także Braun. Przedstawił akcję jako zapowiedź kierunku, w jakim pójdzie krakowski magistrat po ewentualnym zwycięstwie wyborczym Klimka.

– Szanowni Państwo, to zaledwie miły przedsmak tego, co czeka nas, normalnych Polaków, za prezydentury Michała Klimka w Krakowie. A przecież odzyskanie niepodległości nie może na tym się zakończyć. To zaledwie początek – podkreślił.

Klimek określił Strefę Czystego Transportu jako „strefę czystego absurdu”, „strefę wykluczenia i dyskryminacji normalnych Polaków, rodaków, mieszkańców Krakowa, którzy być może nie są posiadaczami aut z najnowszych roczników”.

Krakowska SCT funkcjonuje od 2024 roku i dopuszcza do centrum miasta pojazdy elektryczne, wodorowe, zasilane gazem ziemnym oraz spalinowe spełniające normy Euro 4 (benzyna) i Euro 6 (diesel). Wszystko to pod pretekstem dbania o środowisko. No chyba, że kierowca zapłaci, to wtedy nikt się już środowiskiem nie przejmuje.

Do końca 2026 roku dzienny wjazd kosztuje 5 zł, a abonament miesięczny 100 zł. Opłaty będą rosnąć etapami. Od 1 stycznia 2027 roku stawka będzie wynosić 15 zł dziennie i 250 zł miesięcznie, a w 2028 roku miesięczny abonament ma sięgnąć nawet 500 zł.

http://nczas.info/2026/09/19/pila-w-ruch-klimek-i-braun-zdemontowali-znak-strefy-czystego-transportu-w-krakowie-video/

#Braun #sct #krakow #ekoterror #ekoterroryzm #ekoterrorysci #klimatyzm #krakow

18

Dzieje się❗ USA oficjalnie ogłosiły, że wycofują się z limitów emisji CO₂❗👏

Stało się to na spotkaniu ministrów energii państw Grupy G20, gdzie amerykańska strona poinformowała, że uchyliła wymogi klimatyczne dla elektrowni węglowych i gazowych. To ważny i potrzebny sygnał dla innych państw!

W Europie w kierunku zdrowego rozsądku idzie premier Włoch, Giorgia Meloni, która ponowiła apel do Niemiec, by gruntownie ograniczyć system ETS w celu przywrócenia konkurencyjności przemysłowej europejskich firm. Dzieje się to w momencie, gdy kanclerz Merz ma fatalne notowania w Niemczech i jego partia przegrywa wybory z AfD, która żąda odrzucenia unijnej polityki klimatycznej. Wyczucie czasu wydaje się bardzo nieprzypadkowe 😉

Presja na wywalenie do kosza, lub przynajmniej radykalne ograniczanie tego antygospodarczego systemu ETS, który podnosi nam rachunki za energię, wyraźnie narasta, co jest bardzo dobrą wiadomością 👍

Od początku mówiliśmy, że ten system zarzyna unijny przemysł i dobija rosnącymi opłatami mniej zamożnych obywateli, ale nasze "elity" polityczne go wdrażały, a zieloni lobbyści zawzięcie bronili. Dziś mamy trzeci najdroższy prąd w UE i szykują się najdroższe od lat podwyżki rachunków. A przecież nadchodzi jeszcze ETS2, który podniesie opłaty za paliwa i energię!

Nie godzę się na niewystarczające półśrodki, pozorne rewizje i inne zagrywki, które mają utrzymać ten system. ETS trzeba w całości odrzucić, obniżyć rachunki Polakom i przywrócić NORMALNOŚĆ! Musimy zrobić co w naszej mocy, by było to możliwe już po wyborach w przyszłym roku! 🇵🇱

http://www.facebook.com/100044388070966/posts/1632461884910065/

Zdjęcie

#usa #europa #eurokolchoz #eurokomuna #klimatyzm #spierdolenie #lewackifaszyzm #co2 #zajaczkowska #ets

14

Może już czas dogadać się np. z Hiszpanią by jedną z wysp przeznaczyć do zamieszkania przez marksistów, zboczeńców, klimatystów, zwolenników imigracji z Afryki i Bliskiego Wschodu oraz samych nachodźców. Tam mogli by w końcu żyć w symbiozie, wzajemnym szacunku i miłości. Mogli by się ubogacać, wymieniać się pulą genową i kulturą. Co by to było za bogactwo! Róże spojrzenia na świat, religie itd.

To dopiero byłby eksperyment

Niemiecka policja znalazła w Saksonii kolejne dziewięć samodzielnie wykonanych ładunków wybuchowych umieszczonych przy liniach wysokiego napięcia. Łącznie odkryto już 21 takich urządzeń. Trwają poszukiwania 48-letniego mężczyzny, który miał przyznać się do serii prób sabotażu sieci energetycznej.

Niemieckie służby znalazły w Saksonii dziewięć kolejnych ładunków wybuchowych domowej konstrukcji umieszczonych przy infrastrukturze energetycznej. Łącznie w ostatnich dniach na terenie landu odkryto 21 takich urządzeń – poinformowały w poniedziałek Generalna Prokuratura w Dreźnie i Krajowy Urząd Kryminalny Saksonii.

Najnowszego odkrycia dokonano przy liniach wysokiego napięcia na południe od stacji elektroenergetycznej Graustein, w pobliżu miejscowości Schleife w powiecie Görlitz. Wszystkie dziewięć urządzeń zostało rozbrojonych przez specjalistów krajowego urzędu kryminalnego.

Wcześniej służby znalazły 12 podobnych ładunków: osiem na południe od stacji Bärwalde w powiecie Bautzen oraz cztery na wschód od stacji Graustein. Według śledczych urządzenia miały wywoływać zwarcia i w ten sposób uszkadzać linie wysokiego napięcia. Nie doprowadziły jednak do przerw w dostawach energii ani innych szkód.

Poszukiwania rozpoczęły się po otrzymaniu przez policję listu, którego autor wskazał miejsca umieszczenia części urządzeń. Niemieckie służby badają związek zdarzeń w Saksonii z próbami sabotażu infrastruktury energetycznej w Brandenburgii i Nadrenii Północnej-Westfalii.

Policja poszukuje w tej sprawie 48-letniego mieszkańca Gevelsbergu w Zagłębiu Ruhry. Mężczyzna miał wysłać do mediów dwa listy, w których wziął odpowiedzialność za próby ataków na sieć energetyczną w pobliżu elektrowni Jänschwalde i Schwarze Pumpe w Brandenburgii, a także za działania w kilku miejscach w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Zobacz: Kolejne podejrzenie sabotażu w Niemczech. Pięć bloków elektrowni wypadło z sieci

Według niemieckich władz listy zawierają informacje, które nie były wcześniej podawane do wiadomości publicznej.

„Wiedza ujawniona w tych listach jest jednoznacznie wiedzą sprawcy” – powiedział federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt.

Policja przeszukała mieszkanie poszukiwanego mężczyzny, gdzie znaleziono przedmioty mogące zawierać materiały wybuchowe. Jego samochód – ciężarówkę przerobioną na pojazd mieszkalny – odnaleziono w pobliżu lasu Hambach. Samego 48-latka nie udało się jednak zatrzymać.



#przemyslenia #nachodzcy #lewactwo #ekoterror #klimatyzm

6

Niedawny sabotaż w Niemczech to nie robota ruskichnczas.info

Tylko ekoterrorysty, fanantycznego wyznawcy klimatyzmu który niszcząc sieć elektryczną i wywołując pożar chciał ochronić planetę przed spaleniem (jak na nasze to trochę w tym brak logiki ale tacy fanatycy widać kierują się inną logiką).

http://nczas.info/2026/09/05/to-nie-ruski-agent-tylko-wyznawca-plonacej-planety-zidentyfikowano-sprawce-atakow-na-niemiecka-siec-energetyczna/

To nie ruski agent, tylko wyznawca płonącej planety. Zidentyfikowano sprawcę ataków na niemiecką sieć energetyczną

„Mężczyzna z Nadrenii Północnej-Westfalii przyznał się listownie do ataków na sieć energetyczną. Według informacji stacji ARD policja uznaje listy za autentyczne” – czytamy na dw.com. Swoje działania sprawca motywuje klimatyzmem.

W dwóch napisanych ręcznie listach autor przyznał się do odpowiedzialności za ataki na infrastrukturę energetyczną w Niemczech w ostatnich dniach. W pierwszym liście stwierdził, że „spowodował zwarcia w sieci energetycznej wokół elektrowni Jänschwalde i Schwarze Pumpe” w Brandenburgii.

To ekoterrorysta, a jego działanie to efekt klimatystycznej propagandy. Jak stwierdził, rzekomo wytwarzanie energii elektrycznej z paliw kopalnych jest „przestępstwem”, które „powoduje niewypowiedziane cierpienie”.

Do pierwszego listu załączono kartkę ze szczegółowymi technicznymi aspektami ataków.

„Autor ujawnia wiele informacji prawdopodobnie znanych tylko sprawcy. Według informacji ze studia ARD Berlin śledczy uważają te listy za autentyczne. Natomiast w drugim liście mężczyzna przyznaje się do odpowiedzialności za ataki na sieć energetyczną w Gohr, Bergheim-Rheidt, Dormagen i Weisweiler (wszystkie w Nadrenii Północnej-Westfalii)” – podaje dw.com.

ARD podało, że autor listu jest obywatelem Niemiec. Oba listy podpisał pełnym imieniem i nazwiskiem. Ma to być mieszkaniec Gevelsbergu w Nadrenii Północnej-Westfalii, urodzony w 1977 roku.

Drugi list otrzymała redakcja „Die Tageszeitung”. Policja przeszukała mieszkanie autora listów, ale nie zastała go na miejscu. Trwa obława za ekoterrorystą.

„Agencja prasowa DPA podaje, że policja poszukuje mężczyzny w całej Europie. Może on podróżować charakterystyczną ciężarówką z wysokim nadwoziem” – podkreślił dw.com.

[...]

Warto podkreślić, że wiele dużych mediów – również w Polsce – próbowało pośrednio łączyć ataki na elektrownie w Niemczech z działaniami rosyjskiej agentury. Wielokrotnie wspominano przy tym, że Rosja jest „zagrożeniem dla zachodniego świata”.

Tymczasem wychodzi na to, że odpowiedzialny za taki to wyhodowany na zachodniej propagandzie idiota.



#klimatyzm #terroryzm #planetanamsiespali

11

Czy pamiętacie jeszcze o szalejących pożarach, które trawiły przez tygodnie kraje takie jak Hiszpania, Francja?

Jak wiecie to skutek globalnego ocieplenia. Najpierw trochę prasy 👇

Zdjęcie

Zdjęcie

No i triumfalny wpis aktywiszcza 👇

Zdjęcie

Jak już wiecie, w zmianach klimatu nie chodzi o LOKALNE zjawiska, tylko o cały glob. Stąd podawanie np zimnej zimy w Polsce jest bez sensu👇

Zdjęcie

"Liczą się dane globalne głupcze".

I ja to kupuję, więc wróćmy do pożarów i tutaj musimy patrzeć tak samo- globalnie, co nauczył nas św Wiech

Zdjęcie

I co się okazuje? No to, że obliczając skalę globalnego ocieplenia w jednostkach spalonej ziemi to się oziębia. Trzeba patrzyć g l o b a l n i e 👇

Zdjęcie

No i cały post i link do właściwej osoby

Zdjęcie

http://x.com/i/status/2096298450258157948

#klimatyzm #ekologia #wiech #pozar

16

Gorąco było, ale się skończyło. Do zobaczenia przy kolejnych upałach.

Zdjęcie

#eksperci #wiech #klimatyzm

8

Zakazują frytek powoli :/rynekzdrowia.pl

Artykuł opisuje nowe regulacje klimatyczne wprowadzane przez Unię Europejską, które mają wpływać na produkcję żywności, gastronomię i dostępność niektórych produktów spożywczych. Wskazuje, że:

- UE wdraża pakiet przepisów klimatycznych, których celem jest ograniczenie emisji gazów cieplarnianych w sektorze rolnym i spożywczym.

- Zmiany mogą doprowadzić do wycofywania z rynku lub ograniczenia dostępności niektórych produktów, szczególnie tych o wysokim śladzie węglowym.

- Restauracje i producenci żywności będą musieli dostosować menu oraz procesy produkcyjne do nowych norm środowiskowych.

- Regulacje dotyczą m.in. hodowli zwierząt, zużycia energii, transportu żywności oraz emisji metanu.

- Artykuł podkreśla, że zmiany budzą kontrowersje, bo część branży uważa je za zbyt restrykcyjne, a inni za konieczne w walce ze zmianami klimatu.

- Wskazuje również, że przepisy mogą wpłynąć na ceny żywności, a niektóre dania mogą „znikać z menu” z powodów ekonomicznych lub regulacyjnych.

http://www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Znikaja-z-menu-Unia-Europejska-wprowadza-nowe-przepisy-klimatyczne,286029,2.html

Zdjęcie

#klimatyzm #jedzenie #sankcje #zamordyzm #ue

15

#afera #klimatyzm #koalicjaobywatelska

Bekowy jest ten Internet w czasach schyłku demokracji liberalnej. Afera goni aferę, a rząd wypuścił klimatyczne karaluchy spod kamienia by zajmowały algorytmy portali gadką jak to w lecie jest gorąco i że 20 stopni w nocy to tropiki. Kiedyś jak było gorąco to but zatapiał się w rozgrzanym asfalcie. Obecna akcja pewnie stąd, że jest obawa by ten but nie zatopił się im w rzyci.

13

czytam sobie komcie na #facebook i to ciekawe, że #klimatyzm z reguły zawsze idzie w parze z ukrainofilią, a wcześniej z covidozą mózgu.

15

Współczesna histeria klimatyczna to przecież nihil novum sub solenczas.info

Temperatura powietrza atmosferycznego na kuli ziemskiej zależy do bardzo wielu różnorodnych czynników, takich jak między innymi cyrkulacja powietrza, wpływ prądów morskich, oscylacje termiczne wód oceanicznych, zmiany cykli słonecznych, aktywność wulkanów, a w perspektywie wielu tysięcy lat zależy także od tzw. cykli Milankovicia, związanych z precesją osi ziemskiej i równoczesną precesją ziemskiej orbity oraz cyklicznymi zmianami wartości kąta nachylenia osi ziemskiej, a także i okresowymi zmianami stopnia ekscentryczności orbity naszej planety. Każdy z trzech wymienionych tutaj cykli Milankovicia posiada inną wartość okresu, wynoszącą odpowiednio 23, 41 i 100 tysięcy lat, a trafiająca się raz na jakiś czas swoista wzajemna kumulacja ich efektów może powodować w swym rezultacie pojawianie się nawet na naszym globie kolejnych potężnych zlodowaceń.

Jednak tego rodzaju racjonalne argumenty zdają się w ogóle nie przekonywać zagorzałych wyznawców swego rodzaju nowej świeckiej religii, określanej mianem „klimatyzmu”, ponieważ według nich jedynym istotnym czynnikiem mającym wpływ na kształtowanie się temperatur na kuli ziemskiej pozostaje wyłącznie stężenie dwutlenku węgla w atmosferze. Swoje katastroficzne wizje „płonącej planety” snują wyłącznie na podstawie wyników uzyskanych z przeprowadzanych swego czasu przez czołowych kapłanów klimatyzmu jakichś bliżej nieokreślonych symulacji komputerowych, z których ma rzekomo wynikać, że już w najbliższej przyszłości, jeśli tylko nie przestaniemy emitować dwutlenku węgla do atmosfery, to grozi nam wprost nieuchronna i straszliwa w swych skutkach zagłada – zapewne wszyscy zginiemy marnie w szalejących płomieniach, zapewne dokładnie tak samo jak palone w średniowieczu na stosie okrutne czarownice.

Odnośnie wspomnianych symulacji komputerowych należy przede wszystkim pamiętać, że zawsze opierają się one na uprzednio opracowanych modelach matematycznych analizowanych zjawisk fizycznych. Tymczasem tego rodzaju modele matematyczne są zawsze dalece uproszczonym i w rezultacie wielce niedoskonałym odwzorowaniem otaczającej nas rzeczywistości. Bowiem zawsze modele matematyczne zjawisk fizycznych bazują na jakichś dalece idących i nader często w dużej mierze nierealistycznych założeniach, a także i sporych uproszczeniach otaczającej nas rzeczywistości. W związku z powyższym model matematyczny nigdy nie jest wiernym odwzorowaniem realnego świata, gdyż w swej istocie jest zaledwie jakimś jego niedoskonałym odbiciem. Posługując się słowami Platona, można powiedzieć, że tego rodzaju modele matematyczne są jedynie wyłącznie cieniami, dostrzeganymi przez nas na ścianach jaskini.

Jednak tego rodzaju stan rzeczy jest w swej istocie w pewien sposób nieuchronny, ponieważ aby dokładnie odwzorować otaczającą nas rzeczywistość w języku matematyki i uwzględnić przy tym wszelkie jej możliwe aspekty, musielibyśmy dokładnie wiedzieć, jaka rozpatrywana przez nas rzeczywistość w swej istocie dokładnie jest, czyli innymi słowy musielibyśmy uzyskać swoisty wgląd w istotę rzeczy, a tego jednakże nigdy nie będziemy w stanie osiągnąć, bo nie jesteśmy przecież Duchem Świętym.

Z tego powodu zawsze będą istnieć pewne czynniki, których w naszym modelu matematycznym nie będziemy w stanie po prostu uwzględnić. Pozostaje tylko pytanie, w jakim stopniu wspomniane czynniki będą istotne i jaki wpływ ich zaniedbanie, a w efekcie nieuwzględnienie podczas procesu modelowania matematycznego, będzie miało na zakres stosowalności rozpatrywanego przez nas modelu analizowanych zjawisk fizycznych.

Dodatkowo w każdym modelu matematycznym występuje zawsze cały szereg różnego rodzaju parametrów, których wartości muszą najczęściej zostać wyznaczone w sposób empiryczny, co niekiedy może być trudne do praktycznej realizacji, a przyjęte oszacowania ich wartości mogą być niekiedy obarczone znacznym błędem – w skrajnych przypadkach sięgającym nawet wielu rzędów wielkości fizycznych. Jest rzeczą oczywistą, że brak dostatecznie dokładnych oszacowań wartości rozważanych parametrów będzie prowadził do pojawienia się znacznych błędów w wyliczonych na podstawie takiego modelu wielkościach wyjściowych.

Zadając na wejście modelu odpowiednie dane, będące rezultatem przeprowadzonych uprzednio pomiarów, oczekujemy na jego wyjściu interesujących nas rezultatów końcowych. Jednak zebrane przez nas uprzednio dane pomiarowe są zawsze w sposób nieuchronny również obarczone pewnym błędem, a niekiedy mogą one być po prostu niekompletne i z tego powodu brakujące wartości muszą podlegać wyłącznie interpolacji. W takim wypadku po naszym modelu nie należy się już bynajmniej zbyt wiele spodziewać, w myśl żelaznej zasady, dotyczącej zresztą każdego systemu przetwarzania informacji, że śmieci na jego wejściu mogą skutkować jedynie śmieciami na jego wyjściu.

Następnie, mając już opracowany model matematycznych rozpatrywanych zjawisk fizycznych, należy w kolejnym kroku dokonać jego implementacji w postaci programu komputerowego, który trzeba napisać w pewnym wybranym przez nas języku programowania, takim przykładowo jak Fortran, C, C++, C#, Pascal, Ada, Java, Python, JavaScript bądź w jakimkolwiek dowolnym innym, nadającym się jednakże do praktycznej realizacji założonego przez nas celu.

Na tym etapie pojawia się poważne niebezpieczeństwo, polegające na tym, że nasz program komputerowy będzie posiadał mimo wszystko jakieś błędy (w pewnej mierze jest to zjawisko do pewnego stopnia wręcz nieuchronne), które niekiedy są bardzo trudne do wykrycia na etapie testowania wytworzonego przez nas oprogramowania, ponieważ nigdy nie jesteśmy w stanie w jakimś rozsądnym przedziale czasowym sprawdzić wszelkich możliwych kombinacji danych wejściowych, które hipotetycznie mogą się pojawić podczas wykonywania programu.

Nawet jeśli stworzone przez nas oprogramowanie implementujące dany model matematyczny jest całkowicie wolne od błędów programistycznych, to i tak na etapie symulacji wybranych zjawisk fizycznych mogą pojawić się kolejne problemy. Otóż może okazać się, że nasz problem numeryczny jest źle uwarunkowany, tzn. wykazuje on bardzo dużą wrażliwość na zmianę wartości danych wejściowych. Niekiedy może się okazać, że zmiana zaledwie jednej cyfry na jakimś odległym miejscu po przecinku będzie skutkowała tym, że otrzymane rozwiązanie będzie się różnić diametralnie od rozwiązania uzyskanego poprzednio.

W takim wypadku wyznaczane przy pomocy komputera wyniki są już niestety całkowicie bezużyteczne. Jest to tzw. zjawisko chaosu deterministycznego, które zostało odkryte w latach 60. ubiegłego stulecia podczas podejmowanych w tym czasie prób przewidywania pogody za pomocą stworzonych w tym celu programów komputerowych. Okazało się wówczas, że w pełni deterministyczny model zjawisk fizycznych może generować całkowicie chaotyczne rozwiązania, będące skutkiem kumulacji błędów obliczeniowych, związanych z notorycznym zaokrąglaniem przez komputer wyliczanych wartości, co jest po prostu jedynie rezultatem skończonej długości jego rejestrów wewnętrznych i nawet zastosowanie w tym wypadku tzw. podwójnej precyzji obliczeń (typ zmiennej double) absolutnie niczego tutaj nie jest w stanie zmienić.

Ostateczny wniosek jest taki, że do wyników wszelkich symulacji komputerowych należy podchodzić zawsze z dystansem, a nawet wręcz i z pewną dozą nieufności, gdyż dopiero przeprowadzenie rzeczywistego eksperymentu fizycznego, a następnie jego późniejsza konfrontacja z otrzymanymi uprzednio wynikami obliczeń komputerowych ma w tym wypadku moc rozstrzygającą, czy stworzony przez nas model jest w pewnym obszarze jego zastosowań w ogóle wiarygodny, a uzyskiwane za jego pomocą rezultaty z wymaganą dokładnością przybliżają otaczającą nas rzeczywistość.

Niestety tego rodzaju kwestie, które powinny być wręcz oczywiste dla każdego programisty zajmującego się metodami numerycznymi, są całkowicie ignorowane przez klimatystów, którzy stworzone przez siebie modele komputerowe podnoszą wręcz do rangi swego rodzaju nieomylnej wyroczni i na tej podstawie snują następnie jakieś kasandryczne wizje płonącej w przyszłości planety, co ochoczo podchwytywane jest później w formie lotnych haseł przez pozbawionych wszelkich rozumowych kryteriów niedouczonych polityków, którzy próbują zbić na tym kapitał (w zdecydowanej większości ludzie ci po prostu nie nadają się w ogóle do wykonywania jakiejkolwiek innej użytecznej pracy).

Pamiętam, jak całkiem niedawno jeden z arcykapłanów świeckiej religii klimatyzmu w udzielonym wywiadzie wygłosił tezę, że gdybyśmy spalili wszystkie występujące na kuli ziemskiej zasoby węgla, to stężenie dwutlenku węgla podniosłoby się aż o 2000 ppm i w związku z tym zaczęlibyśmy się dusić tak, jak gdybyśmy przebywali w jakimś od dawna niewietrzonym i bardzo ciasnym pomieszczeniu.

Ale kto o zdrowych zmysłach w ogóle mówi o spaleniu wszystkich zasobów węgla na Ziemi?! To jest przecież absolutnie technicznie i ekonomicznie niemożliwe! A ile setek czy nawet tysięcy lat by to zajęło?

Przede wszystkim tzw. zasoby perspektywiczne stanowią zaledwie niewielki ułamek zasobów całkowitych węgla dostępnych na kuli ziemskiej. Z kolei jedynie część wspomnianych zasobów perspektywicznych uznawana jest obecnie za ekonomicznie uzasadnioną do wydobycia i eksploatacji. Zresztą to, jaką część złóż danego surowca uznajemy za ekonomicznie zdatną do wydobycia, zależy przede wszystkim od aktualnej ceny danego typu surowca. W każdym razie nie jesteśmy w stanie wydobyć więcej niż zaledwie niewielki procent istniejących na Ziemi zasobów surowców kopalnych z powodów natury zarówno technicznej, jak i przede wszystkim ekonomicznej.

Jednak tego rodzaju oczywiste i wręcz elementarne fakty są przez sektę klimatystów całkowicie ignorowane, ponieważ im chodzi jedynie o wywołanie w społeczeństwie swego rodzaju klimatycznej psychozy, aby łatwiej było im uzasadnić w takich warunkach konieczność wprowadzenia w naszym kraju zielonego ładu i związanej z tym transformacji energetycznej. Niestety kłamstwo powtórzone tysiąc razy z czasem staje się w powszechnym odbiorze prawdą, a wspomniana tresura klimatyczna trwa już w najlepsze od ponad trzydziestu lat. Sam dobrze pamiętam, jak mniej więcej w połowie lat dziewięćdziesiątych oglądałem jakiś program w telewizji, w którym pewien człowiek (posiadający nawet stopnie naukowe) perorował, że coś z tym dwutlenkiem węgla musimy koniecznie zrobić, bo za chwilę będzie go tyle w atmosferze, że się wszyscy w wyniku tego udusimy (sic!).

W tym kontekście warto jest wspomnieć, że całkowita antropogeniczna emisja dwutlenku węgla, która ma miejsce obecnie na obszarze Polski, stanowi zaledwie około 0,3 promila łącznej emisji naturalnej tego gazu, wywołanej głównie procesami oddychania organizmów żywych, zamieszkujących kulę ziemską. Dla porównania roczne wydobycie węgla kamiennego wynosi w Polsce około 40 milionów ton, a Chiny wydobywają go prawie 5 miliardów ton, budując aktualnie ponad 130 nowoczesnych węglowych bloków ultranadkrytycznych, w których planują zainstalować jeszcze co najmniej 300 GW mocy i mają gdzieś cały ten „zielony ład”, wdrażany z tak zaciekłym uporem w naszej części świata.

Tymczasem obserwowany wzrost koncentracji dwutlenku węgla w powietrzu atmosferycznym wynosi zaledwie niecałe 2 ppm na rok, co oznacza, że jeśli będzie go nadal przybywać w obecnym tempie, to za sto lat jego stężenie będzie większe o około 200 ppm niż obecnie, czyli będzie wynosiło około 600 ppm, czyli tyle, ile mniej więcej wynosiło w epoce trzeciorzędu, co żyjącym wówczas różnym gatunkom kręgowców jakoś bynajmniej nie przeszkadzało.

Ale czy już teraz powinien nas ten fakt w jakikolwiek sposób martwić? Wydaje się, że obecnie mamy w kraju znacznie poważniejsze problemy, którym już w najbliższym czasie będziemy musieli bezwzględnie stawić czoła. A niewątpliwie najważniejszym z nich jest nadciągająca nieuchronnie katastrofa demograficzna Polski, ponieważ przy obecnym poziomie dzietności liczba naszych rodaków w każdym kolejnym pokoleniu będzie zmniejszać się o połowę i w związku z tym za jakieś ponad 100 lat jako naród możemy w zasadzie przestać już w ogóle istnieć, a co gorsze prawdopodobnie nikt tego faktu nie będzie raczył nawet zauważyć.

A tymczasem co poniektórzy martwią się wyłącznie tym, jakie za 100 lat będzie stężenie dwutlenku węgla w ziemskiej atmosferze. Nie wiem, jak uważają Szanowni Państwo Czytelnicy, ale ja osobiście mam głęboko w nosie i w dużym poważaniu, jaką zawartością dwutlenku węgla w powietrzu będą oddychać za jakieś 100 lat potomkowie dzisiejszych mieszkańców Afryki, muzułmańskich krajów centralnej Azji i przede wszystkim Indii, którzy w tym czasie będą zapewne w przeważającej mierze zaludniać kulę ziemską. Ten niewielki wzrost koncentracji dwutlenku węgla, który obecnie obserwujemy, nie jest żadnym sensownym powodem, dla którego już teraz mamy dokonać totalnej dewastacji naszego systemu elektroenergetycznego, zrujnować gospodarkę całego kraju i wpędzić się w związku z tym w jakąś niewyobrażalną w swych rozmiarach katastrofę i biedę, z której możemy się już nigdy więcej nie podnieść, bo ewentualne usuwanie jej skutków musiałoby trwać wręcz całe dekady.

Co interesujące, pojawianie się tego rodzaju histerii klimatycznej nie jest w zasadzie niczym nowym w historii rodzaju ludzkiego. Nakręcanie tego rodzaju psychozy to w sumie nihil novum sub sole. O tego rodzaju histerycznych reakcjach pisał już prawie sto lat temu między innymi Tadeusz Dołęga-Mostowicz (1900–1939) w swym znakomitym felietonie zatytułowanym „Ciemnota”:

„Niemal codziennie dają się słyszeć takie utyskiwania:

– Co z tą pogodą się dzieje! Jeszcze nigdy takiej nie było. Takiej najstarsi ludzie nie pamiętają.

Co prawda, nie ma czemu się dziwić, że najstarsi nie pamiętają, przecie ludzie na starość tracą pamięć, gdyby było inaczej na pewno opowiedzieliby nam i o śniegu w lipcu, i o gradzie w marcu, i o przymrozkach w maju, o deszczach i powodziach, o suszy trwającej miesiącami. Co tu dużo gadać. Klimat pozostał takim, jak był, a jeżeli są w nim zmiany wynikłe ze stałego przechylania się osi naszego globu, to dla zaobserwowania ich trzeba tysięcy lat.

Zdawałoby się, że jest to oczywiste dla każdego inteligentnego człowieka. Tymczasem – nie:

– Jeszcze nigdy takiej aury nie było. Kto wie… dawniej i radia nie było…

Słowo rzucone. Tu i ówdzie gmina uchwaliła, by nie pozwalać zakładać »radja« na chałupach. Tu i ówdzie chłopstwo zniszczyło we dworkach anteny. Raz nawet doszło do rozlewu krwi, gdy zapalony radioman-nauczyciel bronił swego aparatu przed tłumem.

– Radio sprowadza deszcz i zimno!

Nie dziwić się chłopstwu, ale nawet inteligencja zaczyna wierzyć tej dzikiej bzdurze”.

Według relacji Dołęgi-Mostowicza niegdyś w przedwojennej Rzeczypospolitej zapalczywa w swych działaniach wiejska niepiśmienna ciemnota walczyła bohatersko z raczkującą wówczas dopiero co radiotechniką, obwiniając ją o rzekome oziębienie klimatu na Ziemi, gdy tymczasem wielce światłe, wszechstronnie wykształcone i znakomicie wyedukowane nowoczesne społeczeństwo wręcz z uporem maniaka zmaga się ze znienawidzonym dwutlenkiem węgla, z powodu którego „planeta za oknem się pali” (oj, tutaj przydałby się jednak konsultacja psychiatryczna).

Gdy tymczasem dwóch polskich naukowców – dr inż. Jan Kubicki z Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie i dr inż. Tomasz Wójcik z Politechniki Wrocławskiej – przeprowadzili stosunkowo prosty eksperyment, za pomocą którego w sposób definitywny obalili tezę o decydującym wpływie dwutlenku węgla na temperaturę powietrza atmosferycznego na kuli ziemskiej. Przeprowadzony przez wspomnianych naukowców eksperyment potwierdził uzyskane już znacznie wcześniej rezultaty teoretyczne (tzw. równanie Schwarzschielda), zgodnie z którymi absorpcja promieniowania termicznego jest funkcją logarytmiczną stężenia dwutlenku węgla w powietrzu. Co więcej, pokazali oni, że przy obecnym jego stężeniu, przekraczającym 400 ppm, znajdujemy się wyraźnie już w obszarze nasycenia wspomnianej krzywej logarytmicznej, w związku z czym dalsze powiększanie wartości koncentracji dwutlenku węgla w powietrzu nie ma już właściwie żadnego istotnego wpływu na wzrost absorpcji promieniowania termicznego, czyli tym samym nie będzie powodowało dalszego obserwowalnego wzrostu temperatury powietrza, co można zobaczyć na rys. 1.

Zdjęcie

Niestety tego rodzaju argumenty o charakterze naukowym zdają się w ogóle nie docierać do szerokich kręgów społeczeństwa, ponieważ umysły ludzkie są systematycznie i metodycznie zatruwane ideologią klimatyzmu i to począwszy już od najmłodszych lat – na etapie edukacji na poziomie szkoły podstawowej, a często nawet i przedszkola. Niestety w tym wypadku jakże aktualnie brzmią słowa Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, który włożył je swego czasu w usta hrabiego Żorża Ponimirskiego, gdy zapytano go, z czego właściwie tak strasznie się śmieje, na co ów odpowiedział:

„Z czego? Nie z czego, moi państwo, tylko z kogo⁈ Z was się śmieję, z was! Z całego społeczeństwa, z wszystkich kochanych rodaków! — Panie!… — Milczeć! — wrzasnął Ponimirski i jego blada twarzyczka chorowitego dziecka zrobiła się czerwona z wściekłości. — Milczeć! Z was się śmieję! Z was! Elita. Cha, cha, cha… Otóż oświadczam wam, że wasz mąż stanu, wasz Cincinnatus, wasz wielki człowiek, wasz Nikodem Dyzma to zwykły oszust, co was za nos wodzi, to sprytny łajdak, szaleniec, fałszerz, i jednocześnie kompletny kretyn!”.

A także nieco dalej:

„Czy wy tego nie widzicie? Źle powiedziałem, że on was za nos wodzi! To wy wywindowaliście to bydlę na piedestał! Wy, ludzie pozbawieni wszelkich rozumnych kryteriów! Z was się śmieję, głuptasy! Z was! Motłoch!… Nareszcie udało mu się włożyć monokl. Obrzucił wszystkich pogardliwym spojrzeniem i wyszedł trzaskając drzwiami”.

W rozważanym kontekście przychodzi mi jeszcze na myśl obraz namalowany w 1568 roku przez wybitnego niderlandzkiego malarza Pietera Bruegela (Starszego), noszący tytuł „Ślepcy”, który czytelnik może podziwiać na rys. 2.

Zdjęcie

W tym wypadku wydaje się, że analogia pomiędzy przedstawionymi na obrazie ślepcami, wpadającymi po kolei w głęboki dół – a naszym krajem, w którym w tak bezmyślny i całkowicie bezsensowny sposób niszczymy sobie własną elektroenergetykę, jest niezwykle daleko idąca. Bowiem pozbywanie się z krajowego systemu elektroenergetycznego stabilnych i w pełni dyspozycyjnych źródeł mocy elektrycznej w postaci elektrowni węglowych oraz podejmowanie próby zastąpienia ich wielce niestabilną energią wiatrową, a także pracującą sezonowo i cyklicznie fotowoltaiką, musi w sposób nieuchronny zakończyć się jedną wielką, totalną katastrofą, bo przecież nie jesteśmy w stanie zmienić obowiązujących we wszechświecie praw fizyki.

Sytuacja, w której obecnie znajduje się krajowa elektroenergetyka, przypomina także samochód pędzący z zawrotną prędkością równą 200 km/h, przed którym znajduje się ostry zakręt, a zaraz za nim jest potężna betonowa ściana. Niestety w obu wymienionych przypadkach gigantyczna w swych rozmiarach katastrofa jest po prostu wręcz nieunikniona.

http://nczas.info/2026/06/06/wspolczesna-histeria-klimatyczna-to-przeciez-nihil-novum-sub-sole/

#klimat #klimatyzm

6

Uśmiechajcie się. System kaucyjny obejmie też… kartonynczas.info

Ministerstwo Klimatu zapowiada zmiany w systemie kaucyjnym. Zamiast zwinąć niepotrzebny i utrudniający życie system grabienia Polaków, możliwe jest jego rozszerzenie także na kartony. Zmiany mogą wejść w życie jeszcze w tym roku. Ponadto sami przedstawiciele branży opakowań wielomateriałowych mieli zabiegać o włączenie opakowań do systemu kaucyjnego.

Obecnie opakowania wielomateriałowe, czyli kartony po napojach i płynnej żywności nie są w systemie kaucyjnym. Wkrótce może się to zmienić.

Jak czytamy na gazetaprawna.pl, redakcja zapytała wiceminister klimatu i środowiska Anitę Sowińską o to, czy ten stan rzeczy się zmieni i ewentualnie kiedy. Redakcja podkreśliła, że „niedawno poseł PiS Grzegorz Matusiak alarmował, że producenci mogą celowo przenosić się na opakowania wielomateriałowe właśnie po to, by ominąć obowiązki systemu kaucyjnego”.

– Obserwujemy, że jest to zjawisko marginalne. Zwracam też uwagę, że w innych krajach Unii Europejskiej kartony raczej nie są włączone w system kaucyjny, co nie znaczy, że nie zrobimy tego w przyszłości – powiedziała wiceminister Sowińska.

Warto podkreślić, że w ogóle rozpatrywanie poszerzenia systemu kaucyjnego o kartony dlatego, że producenci przerzucają się z plastiku samo w sobie jest kolejnym już dowodem na to, że nie chodzi o „dbanie o środowisko”, a jedynie o grabież naszych pieniędzy.

Wiceminister zapowiedziała, że decyzja w tej sprawie zapadnie najwcześniej w czerwcu tego roku.

„Ministerstwo zamierza ocenić dwa kryteria: poziomy recyklingu oraz skalę zaśmiecenia środowiska poszczególnymi frakcjami opakowań. Przy tym wiceministra przyznała, że kartony rzadziej trafiają do środowiska naturalnego niż np. szkło jednorazowe” – podaje gazetaprawna.pl [pisownia oryg. – red. nczas].

Podkreślono, że gdy ministerstwo pracowało nad nowelizacją ustawy o systemie kaucyjnym, producenci mieli sami zabiegać o włączenie ich do systemu. Nie wiadomo jednak, czy tak jest nadal.

Forsowany w mediach jako „wybawienie” system kaucyjny nie tylko nie pomaga środowisku, ale grabi bezpośrednio Polaków, utrudnia im życie i na dłuższą metę podnosi inne opłaty ludziom. Mimo tego rząd i media udają, że problemu nie ma i rozpisują się, jaki to rzekomo cudowny system nie jest. Więcej o tym przeczytacie w artykule poniżej.

http://nczas.info/2026/04/13/usmiechajcie-sie-system-kaucyjny-obejmie-tez-kartony/

#klimatyzm #ekologizm #usmiechnieci

12

Ocean tak gorący że widziano na brzegu dwóch hobbitów z pierścieniem, a wyłowione z niego ryby od razu są usmażone

#klimatyzm #swiadkowiewiechowi

13

Drodzy Lurcy, miło było, ale wyginam...

Zdjęcie

#klimatyzm #mendia #straszo

21

Nie jest dobrze. Co prawda nie jest też źle. Można powiedzieć, że jest średnio.

Zdjęcie

#straszo #klimatyzm #lato #planetanamsiespali

11