Pozwolę sobie popełnić luźny słowotok "na rzadko" na "komisje espertów" i samo słowo "ekspert".
Słuchałem dyskusji o aferze KPO na kanale Zero i jeden z uczestników zadał retoryczne pytanie "kim byli ludzie w panelach eksperckich, które decydowały o wydatkach z funduszu KPO?" Po czym odpowiedział, że to byli ludzie z wyższym wykształceniem tzw. asesorzy przeszkoleni w operowaniu publicznymi finansami. Następnie, inny uczestnik rozmowy powiedział, że to nie wina ekspertów ale KRYTERIÓW! Kolejny uczestnik wykrzyknął "I co taki ekspert może przy takich kryteriach? NIC NIE MOŻE!". Wtedy przypomniały mi się słowa Henryego Forda:
Albo słowa Robert Heinleina:
Pamiętam też, że gdzieś czytałem, że nawet ~30% radiologów nie identyfikuje poprawnie zdjęć rentgenowskich, na których wyraźnie widać raka płuc. A także podobna ilość pracowników szpitali psychiatrycznych nie jest w stanie odróżnić ludzi zdrowych(np. kusanagi) od chorych psychicznie(np. DarrDarek).
Zawsze mnie irytowała ta mantra lemingów o ekspertach: "Jak nie eksperci to ktooo?!" "Wolałbyś, żeby leczył cię lekarz który poświęcił całe swoje życie czy świeżo upieczony student?" Ekspert zrobi najlepiej, ekspert sprawi, że będzie fajnie! Stawianie ekspertów na jakimś mitycznym piedestale i tworzenie narracji, że my(PO) to eksperci a tamci(PIS) to nieudacznicy. Otóż afera KPO dobitnie pokazuje, że eksperci to tacy sami nieudacznicy albo gorzej: kolejne partyjne marionetki. Podniecanie się "kompetencjami" i "ekspertami" to jeszcze jedna oznaka bycia sterowalnym lemingiem bez własnego procesu poznawczego - można nazwać to outsourcingiem myślenia. Nie wspominając o agresywnym okrzyku "trust the experts" w erze covidu, który był pałą do walenia po głowie wszystkich, którzy mieli inne pomysły na tematy obostrzeń, definicji słów "szczepionka" itd.
Nawet sam chyży ruj Donald Tusk przyznał nie tak dawno w Pabianicach "Eksperci nie wygrywają wyborów". A i Jarosław Kaczyński, wezyr katotalibanu, mówił parę lat temu "nie zatrudnialiśmy ekspertów, bo nie chcieli realizować naszego programu" - ale tutaj lemingi strasznie się oburzały i jojczały wniebogłosy "jak on śmiał bluźnić przeciwko ekspertom?" W każdym razie wszyscy zdają się dostrzegać, że jest coś nie tak z "ekspertami". Punkty dla Kaczaffiego, że zauważył to dużo wcześniej od Tuskacza.
Ludzie uważający się czy uważani za ekspertów całkowicie zbankrutowali swój kapitał autorytetu. Sprzedali się jak tanie dziwki aparatowi władzy. Słowo "ekspert" jest dziś zupełnie puste i pozbawione znaczenia. To jest słowo wytrych albo i "pała" - użyteczne narzędzie do racjonalizacji czyichś interesów i kontroli narracji (pola walki).
Strzeżcie się kultu eksperckości i jego wyznawców.
#kpo #eksperci
Słuchałem dyskusji o aferze KPO na kanale Zero i jeden z uczestników zadał retoryczne pytanie "kim byli ludzie w panelach eksperckich, które decydowały o wydatkach z funduszu KPO?" Po czym odpowiedział, że to byli ludzie z wyższym wykształceniem tzw. asesorzy przeszkoleni w operowaniu publicznymi finansami. Następnie, inny uczestnik rozmowy powiedział, że to nie wina ekspertów ale KRYTERIÓW! Kolejny uczestnik wykrzyknął "I co taki ekspert może przy takich kryteriach? NIC NIE MOŻE!". Wtedy przypomniały mi się słowa Henryego Forda:
Żaden z naszych ludzi nie jest "ekspertem". Z niesłychanym żalem stwierdziliśmy, że jest konieczne natychmiastowe pozbycie się człowieka tak szybko jak tylko zacznie myśleć o sobie - jestem ekspertem - ponieważ nikt kto naprawdę zna swoją pracę nie uważa się za eksperta. Człowiek, który zna swoją pracę, widzi dużo więcej do zrobienia niż zrobił i zawsze prze naprzód i nigdy nie traci chwili na myślenie jaki to jest dobry i wydajny. Myśli zawsze naprzód, myśli zawsze jak zrobić więcej, posiada stan umysłu, w którym nic nie jest niemożliwe. Z chwilą kiedy ktoś wchodzi w stan umysłu "eksperta" WIELE RZECZY NAGLE STAJE SIĘ NIEMOŻLIWE.
Albo słowa Robert Heinleina:
Zawsze słuchaj ekspertów. Powiedzą tobie czego się nie da i dlaczego. Potem zrób to.
Pamiętam też, że gdzieś czytałem, że nawet ~30% radiologów nie identyfikuje poprawnie zdjęć rentgenowskich, na których wyraźnie widać raka płuc. A także podobna ilość pracowników szpitali psychiatrycznych nie jest w stanie odróżnić ludzi zdrowych(np. kusanagi) od chorych psychicznie(np. DarrDarek).
Zawsze mnie irytowała ta mantra lemingów o ekspertach: "Jak nie eksperci to ktooo?!" "Wolałbyś, żeby leczył cię lekarz który poświęcił całe swoje życie czy świeżo upieczony student?" Ekspert zrobi najlepiej, ekspert sprawi, że będzie fajnie! Stawianie ekspertów na jakimś mitycznym piedestale i tworzenie narracji, że my(PO) to eksperci a tamci(PIS) to nieudacznicy. Otóż afera KPO dobitnie pokazuje, że eksperci to tacy sami nieudacznicy albo gorzej: kolejne partyjne marionetki. Podniecanie się "kompetencjami" i "ekspertami" to jeszcze jedna oznaka bycia sterowalnym lemingiem bez własnego procesu poznawczego - można nazwać to outsourcingiem myślenia. Nie wspominając o agresywnym okrzyku "trust the experts" w erze covidu, który był pałą do walenia po głowie wszystkich, którzy mieli inne pomysły na tematy obostrzeń, definicji słów "szczepionka" itd.
Nawet sam chyży ruj Donald Tusk przyznał nie tak dawno w Pabianicach "Eksperci nie wygrywają wyborów". A i Jarosław Kaczyński, wezyr katotalibanu, mówił parę lat temu "nie zatrudnialiśmy ekspertów, bo nie chcieli realizować naszego programu" - ale tutaj lemingi strasznie się oburzały i jojczały wniebogłosy "jak on śmiał bluźnić przeciwko ekspertom?" W każdym razie wszyscy zdają się dostrzegać, że jest coś nie tak z "ekspertami". Punkty dla Kaczaffiego, że zauważył to dużo wcześniej od Tuskacza.
Ludzie uważający się czy uważani za ekspertów całkowicie zbankrutowali swój kapitał autorytetu. Sprzedali się jak tanie dziwki aparatowi władzy. Słowo "ekspert" jest dziś zupełnie puste i pozbawione znaczenia. To jest słowo wytrych albo i "pała" - użyteczne narzędzie do racjonalizacji czyichś interesów i kontroli narracji (pola walki).
Strzeżcie się kultu eksperckości i jego wyznawców.
#kpo #eksperci
źródło:





















