O żydach, fachowo i bez cenzury!banbye.com

Nie ukrywam. Temat dosyć długi, miejscami trochę nudnawy i trudny, ale ostatecznie bardzo ważny, bardzo potrzebny w świadomości Polaków. Bardzo dużo, bardzo mocnych faktów. Gorąco polecam, osobiście przyznam, na ratych chyba z miesiąc całość oglądałem

http://banbye.com/watch/v_5stPxMa88fYt

Cz. 2

http://banbye.com/watch/v_1PzVDe2IOIGA

Cz. 3

Cz.1 jak ktoś chce, to też tam jest. Podpowiem, że napięcie rośnie z każdym, kolejnym prelegentem.

#zydzi #historia

11

#heheszki #humorobrazkowy #historia

Zdjęcie

Kontekst dla tych którzy nie wiedzą.

Holandia przeprowadziła swój lincz na premierze (znaczy jego ówczesnym odpowiedniku - stanowisko Wielkiego Pensjonariusza Holandii) w 1674r. Ofiarą był Johan de Witt.

Współczesna historia przedstawia zdarzenie jego morderstwa jako "smutny błąd" ówczesnej Holandii. Przypisuje mu rozwój floty i armii (w celu rywalizacji morskiej z Anglią) oraz zaciekłą walkę z domem Orańskim (rodziną Orańską). Jego śmierć miała być rzekomo spowodowana wszechobecnymi pamfletami na jego temat i "nieporozumieniami" jakie rozsiewały. Taka ówczesna modna "mowa nienawiści".

Współczesna historia jest stronnicza i naprawdę ciężko uwierzyć, że taki dobry człowiek, nic nie zrobił nigdy złego, na ulicy się kłaniał i nagle go dziki tłum ukatrupił, wypatroszył i sprzedawał jego obcięte członki.

A całość rzekomo miał odpowiadać Wilhelm Orański - ale temu nic nie udowodniono.

W 1672r. miało miejsce rozpoczęcie wojny francusko-angielsko-niderlandzkiej. Francja w porozumieniu z Anglią napadły na Holandię. Witt wraz z swoim bratem wcześniej współpracował mocno z Francją a jak wyżej wspomniałem rywalizował z Anglią. Co nie przeszkadzało tym dwóm państwom napaść w koalicji - polityka to dziwka.

W 1672r. Johan został usunięty z stanowiska Pensjonariusza (premiera) a jego brat uwięziony pod zarzutami zdrady narodowej. W 1674r, gdy odwiedzał brata w więzieniu, tam dorwał go rozwścieczony tłum. Zabił rozebrał i uwiesił ciała braci na drabinie do góry nogami.

Po śmierci Wittów, do władzy doszedł ród Orańskich. Zmieniając republikę holenderską na monarchię (zwykle po rewolucjach jest na odwrót) a jak by tego było mało Wilhelm III Orański w 1672 został stadhouderem, a w 1689 r. – królem Anglii.

Bonus: Wspomniany w memie obraz "Ciała braci de Witt" który przez pewien czas straszył w holenderskim parlamencie. Nie wiem czy dalej tam się znajduje.

Ale wiem jedno, co jakiś czas dla przykładu tak należy robić z politykami. Zachłanność bardzo łatwo ich sprowadza na złą drogę i tylko przez przykład można ich naprostować.

Zdjęcie

12

Zmarł nasz wspólny - Białorusinów i Polaków - symboliczny wróg: Aron Bell. Zmarł w swoim domu w Palm Beach na Florydzie w wieku 98 lat. Bandyta, ludobójca, przebywający po II wojnie światowej wśród izraelskich ludobójców. W czasie wojny nie zajmował się walką z Niemcami - jak to głosi mit - ale, pod nadzorem Sowietów, mordowaniem polskich i białoruskich cywilów - nie wyłączając dzieci i starców. Napaść "partyzantów" braci Bielskich na wieś Naliboki to kulminacja jego zbrodni. Hollywood zrobił z niego bohatera.

http://nczas.info/2025/10/08/zmarl-aron-bielski-z-zydowskiego-oddzialu-mordujacego-polakow/

#ciekawostki #pejsy #historia

Od @PiotrHeszen z X

12

Rozbraja mnie podobieństwo sztuczek Heroda i jego Ojca - udawanych Żydów Edomitów, którzy owinęli sobie Rzymian wokół palca na czele z Cezarem do tego co się dzieje w Ameryce i ich poddaństwie wobec Netanjahu. Herod zdobywając w 37 roku Jerozolimę czynił to z rzymskimi pretorianami u swojego boku, w ten sam sposób żydzi z "państwa izraelskiego" wykorzystują Pentagon do niszczenia Arabów i Bliskiego Wschodu, kropla w krople ten sam zestaw intryg, szantażów, kłamstw

#edom #ezaw #zydzi #historia

9

#ciekawoski #geografia #statki #heheszki #historia

Co się stanie jak zaparkujesz statek o północy w nowy rok na przecięciu południka Greenwich (południk zerowy) z równikiem?

Taką okazję miał statek SS Warrimoo w 1899 na 1900. Skoro był w pobliżu lokalizacji w odpowiednim czasie kapitan zrobił sobie drobne heheszki. W ten sposób dziób statku był w strefie lata południowej półkuli. Tył był w strefie zimy północnej półkuli. Na dziobie zaczynał się pierwszy dzień nowego roku 1900 a na tyle statku był ostatni dzień grudnia. W ten sposób statek w jednej chwili był w dwóch rożnych czasach, mileniach i strefach pór roku.

11

Żyd Żydowi Żydem

Często pomijanym faktem (podobnie jak udział Żydów w tworzeniu władzy ludowej w początkach PRL-u) był udział ich samych w tworzeniu praw przeciw swym współwyznawcom. Rabin Burgos Salomon Ha-Levi, dochodząc do godności kanclerza Kastylii, a potem legata papieskiego w Kastylii (przyjął chrzest i zmienił nazwisko na Pablo de Santa Maria), stał się twórcą traktatu Scrutinium scriptuarum, sive dialogis Sauli et Pauli contra Judaeos z 1432 roku, nawołującego wprost do pogromów gett żydowskich.

Podobnym przykładem jest traktat wymierzony w religię przodków napisany przez ex-rabina Jehoshua Ha-Lorqui (znanego jako Jerónimo de Santa Fe). Atmosferę antysemityzmu podsycali także tacy ex-żydzi, jak: Pedro de la Caballería, Alonso de Espina (mówiący o narodzie żydowskim jako zdrajcach, bluźniercach, złodziejach, dzieciobójcach, homoseksualistach, morderczych lekarzach, trucicielach etc.).


#ezaw #zydzi #historia

10

Żyjemy w Matrixie – Historie niewiarygodne 🤔 😱 🤨

W ostatnim czasie po zabójstwie Charliego Kirka pojawiły się porównania wydarzenia do filmu „Snake Eyes” z Nicolasem Cagem. Pewne zbieżności są niesamowite. Osobiście jednak wykluczam by zabójstwo Kirka było zaplanowane jeszcze w 1998r. Jednak życie pisze zadziwiające scenariusze.

Poświęciłem chwilę czasu by przepisać fragment książki która przedstawia fakty historyczne które wykraczają poza rozumienie i zwykłe przypadki. Udowadnia, że żyjemy w Matrixie gdzie różne zdarzenia są prawdopodobne.

Zdjęcie

Fragment książki: „Historie niewiarygodne” Juliusz Jerzy Herlinger

---------------------------------------------------------

KARTKA Z BIBLII

Co tam się dzieje? - głos bosmana nie wróżył niczego dobrego. - Zmierzyliście już temperaturę?

Dwaj marynarze, którzy właśnie wyciągali balię z wodą morską, byli najwyraźniej speszeni.

Tak... to jest nie - odezwał się jeden z nich. - Melduję posłusznie, że butelka...

Jaka znów butelka?! - wrzasnął rozsierdzony bosman.

Czy nie wiecie, że za picie podczas służby na okręcie wojennym idzie się pod sąd? Odpowiadać!

Melduję posłusznie, że nie piliśmy. Tylko butelka... - tu przerwał, widząc, że bosman staje się purpurowy. - Wyłowiliśmy ją przed chwilą z morza i...

Co zrobiliście? - oczy bosmana wyglądały teraz jak dwa niebieskie spodki.

Zgodnie z rozkazem mierzyliśmy temperaturę wody. Przed chwilą w balii, którą zaczerpnęliśmy wodę, znaleźliśmy butelkę. Zalakowaną. Oto ona. Chyba nic w niej nie ma jest lekka, ale szkło jest ciemne...

Pokażcie.

Butelka z ciemnego nieprzezroczystego szkła była rzeczywiście bardzo lekka. Bosman spojrzał pod światło, ale niewiele dostrzegł. Szyjka butelki była zalakowana, a na niej odciśnięta jakaś pieczęć, dość niewyraźna.

Kiedy to znaleźliście? - jego głos był już znacznie spokojniejszy. Właśnie przed chwilą, w ostatniej balii.

Hmmm... - mruknął bosman i chciał podkręcić wąsy, ale w porę przypomniał sobie, że je wczoraj zgolił. - Dobrze już, dobrze... Zamelduję oficerowi.

W kilka minut później butelka znalazła się na stole kapitana Costy, dowódcy brazylijskiej kanonierki patrolowej ,,Araguari".

Ciekawe... - powiedział oglądając ją pod światło. Tyle lat pływam, a po raz pierwszy widzę coś takiego. Zupełnie jak w powieści przygodowej o piratach. Co wy o tym sądzicie, bosmanie?

Tak jest! - wrzasnął doniośle bosman, który teraz wyglądał jak łagodny baranek, a jego oczy jak błękitne niezabudki.

Kapitan Costa z uśmiechem spojrzał na niego. Wiedział, że bosman, choć doskonały marynarz i doświadczony wilk morski, nie grzeszył zbytnią inteligencją.

Dziękuję. Marynarzom wydać podwójną porcję rumu.

Tak jest! - tym razem bosman przeszedł samego siebie.

Costa odpieczętował butelkę. Na biurko wypadł pożółkły kawałek papieru. Była to kartka wydarta z Biblii, na której ktoś drżącą ręką wypisał kilka słów:

,,Na pokładzie szkunera » Sea Hero « bunt. Kapitan zabity. Pierwszy oficer wyrzucony za burtę. Ja, drugi oficer, zostałem siłą zmuszony do prowadzenia statku. Oni każą mi płynąć do ujścia Amazonki, nasza prędkość 3,5 węzła. Ratujcie nas!"

Kapitan Costa wydobył z kasy pancernej pokładowy rejestr Lloyda i szybko przekartkował go, odnajdując potrzebną informację:

,,»Sea Hero «: wodowany w 1866 roku, wyporność 460 t, port macierzysty Hull."

W minutę później ,,Araguari" pędziła już pełną parą w kierunku ujścia Amazonki. Na pokładzie okrętu ogłoszono alarm bojowy, działa kanonierki zostały obsadzone przez załogi.

Pościg trwał niecałe dwie godziny. Zbliżywszy się do ,,Sea Hero" kanonierka oddała strzał ostrzegawczy. Buntownicy na szkunerze od razu chyba zorientowali się, że nie mają najmniejszych szans, bo żagle zostały zrefowane. Oddział abordażowy z ,,Araguari" w mgnieniu oka znalazł się na pokładzie zbuntowanego statku, którego marynarze zostali skrępowani linami i zakuci w kajdany.

Dowódca oddziału, porucznik Vieira, otworzył luk do ładowni. Znalazł tam drugiego oficera, nazwiskiem Hadger, i dwóch marynarzy, którzy nie przyłączyli się do buntowników.

Hadger, wciąż jeszcze nie wierząc w to, że został uratowany, opowiedział dokładnie cały przebieg wypadków, dodając tylko, że podczas buntu został zabity pies kapitana, który właśnie niedawno opuścił statek. Co prawda porucznik Vieira trochę się zdziwił, kiedy padło nazwisko kapitana ,,Sea Hero": Longstaff. W rejestrze Lloyda - pamiętał to doskonale - figurowało zupełnie inne: Regis. ,,Może pomyślał - kapitan statku się zmienił... Zresztą to nieważne". Teraz jednak zaczęły się dziać rzeczy zdumiewające.

Kiedy Hadger trochę ochłonął, zapytał porucznika Vieirę: To wspaniałe, żeście nas uratowali! Ale skąd dowiedzieliście się o naszym nieszczęściu?

Jak to skąd?! - zdumiał się porucznik. - Przecież wyłowiliśmy butelkę z tą kartką z Biblii, na której pan napisał, co się wam przytrafiło, i oczywiście natychmiast...

Butelkę?! - Hadger otarł pot z czoła. - Jaka znowu butelkę? - Jak to jaką? Te, którą pan wrzucił do morza.

Ja?!

- No tak - oczywiście. Przecież gdyby nie ta kartka wyłowiona przez naszych marynarzy...

- Jaka kartka? Czy pan sobie ze mnie kpi?

Przecież pan sam ją napisał! - Porucznik był najwyraźniej zirytowany.

- Wyłowiliśmy ją przed dwiema godzinami.

Hadger potarł czoło. - Poruczniku, to jakieś nieporozumienie... Nie miałem czasu na pisanie jakichkolwiek kartek. Wszystko stało się dziś rano... Skrepowali mnie od razu. Czyżbym już zupełnie zwariował? Który dziś jest? 4 maja 1882 roku - podpowiedział Vieira.

No właśnie... Bunt odbył się błyskawicznie. Zostałem skrępowany i wrzucony do ładowni. Nie miałem czasu kichnąć. O jakim więc liście pan mówi?

Porucznik bez słowa podał mu kartkę wydartą z Biblii.

- Na miłość boską! To przecież nie jest moje pismo! Skąd pan to wziął?

- Już panu mówiłem - wyłowili ją z morza marynarze z ,,Araguari" podczas pobierania prób wody do mierzenia temperatury. Przecież inaczej nie wpadlibyśmy na wasz trop...

- Ale ja tego nie napisałem! Rozumie pan, poruczniku?

- No więc kto to napisał?

Nie wiem... Nie mam pojęcia...

Tak więc cała sprawa pozostała zagadką: nikt nie wiedział, czyja ręka wydarła ową kartkę z Biblii i w zalakowanej butelce wrzuciła do morza...

Zbuntowani marynarze z ,,Sea Hero" zostali przewiezieni przez "Araguari" na Falklandy, wyspy będące pod protektoratem Wielkiej Brytanii, a stamtąd odtransportowani do Anglii, gdzie stanęli przed sądem.

I tam dopiero, w czasie rozprawy, pękła bomba!

Na 16 lat przed opisanymi wypadkami w Anglii ukazała się książka niejakiego Johna Parmingtona pod tytułem ,,Sea Hero" (zwróćcie uwagę na tytuł!). Nie było to może arcydzieło literatury pięknej, ale powieść cieszyła się ogromnym powodzeniem dzięki pewnemu sprytnemu trikowi reklamowemu zastosowanemu przez autora. Otóż wpadł on na niebanalny sposób zdobycia sobie czytelników. Zakupił pięć tysięcy butelek do whisky i do każdej z nich włożył wyrwana kartkę z Biblii ze znanym nam już odręcznym tekstem napisanym w poprzek kartki. Później za skromną opłatą wręczył owe załogom kilku statków z prośbą, aby wrzucili je do morza w różnych punktach.

W ciągu 16 lat większość butelek została wyłowiona, przysparzając autorowi czytelników, a więc i pieniędzy. Kilkaset spośród nich nadal jednak wędrowało po morzach i oceanach, niesione morskimi prądami. Jedna z nich - właśnie ta, o której mowa została wyłowiona na południowym Atlantyku przez brazylijską kanonierkę „Araguari". Niezwykłym zbiegiem okoliczności nazwa statku, wydarzenia, jakie się na nim rozegrały, a także współrzędne podane na owej kartce wydartej z Biblii zgadzały się co do joty.

Nie było to jednak wołanie o pomoc, lecz... prospekt reklamowy!

W swoim czasie sprawa buntu na ,,Sea Hero" stała się niezwykłą sensacją. Nic zresztą w tym dziwnego, skoro była to historia tak nieprawdopodobna i niezwykła. Oczywiście cudowny zbieg okoliczności wprawił wszystkich w osłupienie. Zajęli się nim również specjaliści z różnych dziedzin, którzy nie byli w stanie wytłumaczyć tego wypadku w jakikolwiek racjonalny sposób. Nic zresztą dziwnego. Ponieważ jednak był to zbieg okoliczności, choć niezwykły, pozostała tylko jedna możliwość: zastosowanie rachunku prawdopodobieństwa, o którym już wspominałem.

Oczywiście wypadek z wyłowioną z oceanu butelką nie może być obliczony w sposób dokładny, choć pewne przybliżone dane są możliwe. Musimy się zastrzec od razu, że nawet najbardziej przybliżone oceny prawdopodobieństwa muszą być oparte na określonych danych. Zobaczymy więc, na ile możliwy jest taki zbieg okoliczności. Przede wszystkim potrzebne nam będą informacje na temat całego szeregu szczegółów. Na przykład dla oceny prawdopodobieństwa zbieżności nazw statków musimy znać liczbę statków, które mają takie same nazwy, Ponadto musimy wiedzieć, ile razy w ciągu tych lat w marynarce angielskiej mógł wybuchnąć bunt, przypadek bądź co bądź w naszych czasach niezbyt częsty.

Załóżmy, że w owym okresie jeden z tysiąca statków miał właśnie nazwę ,,Sea Hero". Przypuśćmy również, że bunt mógł wybuchnąć w owym okresie na jednym z 10 000 statków. Wówczas odpowiednie liczby wynoszą 1/1000 i 1/10 000. Ponieważ są one niezależne, czyli nie zachodzi pomiędzy nimi ścisły związek, musimy obie te liczby pomnożyć przez siebie.

Wynikałoby z tego, że istnieje tylko jedna dziesięciomilionowa szansa na to, że bunt wybuchnie akurat na statku noszącym nazwę ,,Sea Hero". Ponadto... ponadto musimy niestety ze smutkiem stwierdzić, że pozostałych danych nie jesteśmy w stanie określić, podać ich prawdopodobieństwa. Chociaż wyłowienie na pełnym morzu zalakowanej butelki nie jest znowu wydarzeniem aż tak nie- zwykłym, nie wiemy jednak, i nigdy się chyba tego nie dowiemy, ile takich butelek pływa po morzu w danym czasie, a ile zostało wyłowionych. Nie możemy również określić miejsca, w którym bunt wybuchnie. Na ten temat nie mamy żadnych, nawet jako tako przybliżonych informacji. Tego typu wydarzenia nie mogą być po prostu oceniane z punktu widzenia matematyki. Nie ulega jednak wątpliwości, że prawdopodobieństwo takich zdarzeń w żadnym wypadku nie przekracza prawdopodobieństwa, które obliczyliśmy przed chwileczką.

Tak więc tylko 1/10 000 000 szansa... Jest to prawdopodobieństwo tak małe, że właściwie moglibyśmy je całkowicie pominąć w naszych obliczeniach. Innymi słowy, opisany przez nas wypadek w ogóle nie powinien zaistnieć. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że... jednak się wydarzył. Świadczą o tym niezbicie archiwa angielskiej admiralicji i akta z procesu sądowego.

Tak więc literatura wyprzedza życie? No cóż - wypadek z ,,Sea Hero", choć na pewno niezwykły, nie jest jednak odosobniony. W historii literatury, a może po prostu w historii zanotowano kilka takich dziwnych zbiegów okoliczności.

Pan Morgan Robertson nie był pisarzem wielkiego formatu, zajmował się powieściami przygodowymi i sensacyjnymi. Jego dzieła nie cieszyły się zresztą nigdy zbyt wielkim powodzeniem u czytelników, choć jedno z nich zrobiło oszałamiającą furorę, ale dopiero w wiele lat po jego wydaniu.

W 1896 roku w Stanach Zjednoczonych wyszła kolejna powieść pana Robertsona, podobnie jak i poprzednie bez większych walorów artystycznych. Robertson - w przeszłości marynarz i kapitan, który wiele pływał po morzach i oceanach, doskonale znał różne realia morskie, toteż fabuła jego powieści, choć prościutka i nieskomplikowana, w całości poświęcona była tematyce morskiej.

Oto w dużym skrócie treść tej książeczki.

Pewnego dnia z Europy do Ameryki wyrusza niezwykły parostatek, olbrzym, największy z największych, jakie dotąd zbudowano. Kolos długości 245 metrów wyposażony w trzy śruby napędowe, w swym pierwszym rejsie transatlantyckim ma na pokładzie 3000 pasażerów. Podróż przebiega spokojnie, pasażerowie bawią się, wiedzą bo- wiem wszyscy, że statek jest całkowicie niezatapialny. Ale oto pewnej kwietniowej nocy kolos zderza się z górą lodową niedaleko od wybrzeży Ameryki. Akcja ratunkowa nie daje żadnego efektu i statek idzie na dno. Koniec.

Tu może jeszcze mała uwaga: w powieści Morgana Robertsona ów kolos nazywał się „Titanic".

Ot, i cała fabułka, nic szczególnego, prawda? Nie dziwmy się więc, że powieść nie cieszyła się specjalnym powodzeniem.

A jednak stała się bestsellerem, choć dopiero... po upływie szesnastu lat. Wtedy to właśnie (tym razem już nie w powieści, lecz naprawdę) w nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku niedaleko wybrzeży Ameryki zderzył się z górą lodową największy w owych czasach statek mający na swym pokładzie 2000 pasażerów. Ten kolos morski, uważany za całkowicie niezatapialny, miał 250 metrów długości i wyposażony był również w 3 śruby (porównajcie!). W wyniku zderzenia z górą lodową statek zatonął, jego pierwszy rejs okazał się również ostatnim.

Mam nadzieję, że czytelnicy domyślili się już, jak się ten statek nazywał? Tak jest – również ,,Titanic". Wszystko zgadzało się prawie co do joty z powieścią zaprezentowaną przez Morgana Robertsona. Przypominam tu jeszcze raz, że wspomniana powieść ukazała się 16 lat przed wydarzeniami, jakie rozegrały się w rzeczywistości. Była to więc niejako ,,prorocza" książka, nie dziwmy się więc, że zdobyła sobie ogromną popularność właśnie po wypadku prawdziwego ,,Titanica".

No cóż, jeszcze raz literatura wyprzedziła życie. Historia zna jednak wypadki odwrotne, kiedy życie wyprzedzało fikcję literacką.

Czy pamiętacie pana Artura Conan Doyle'a, tego samego, który stworzył postać legendarnego detektywa Sherlocka Holmesa? A jeżeli - w co nie wierzę - nikt z Was nie przeczytał ani jednej książki opisującej niezwykłe przygody tego niezwykłego detektywa, na pewno zwróciliście uwagę, że nazwisko Artura Conan Doyle'a już się na kartkach naszej książki przewinęło. To on był autorem krew w żyłach mrożącej wersji o zaginięciu ,,Mary Celeste". No cóż, Artur Conan Doyle był jednak pisarzem wielkiej klasy, człowiekiem obdarzonym nieprzeciętną fantazją, co w literackim ,,fachu" jest jednak rzeczą pierwszoplanową.

Po tym wstępie możemy już przystąpić do opowieści o fikcji literackiej i prawdziwym życiu.

Tak się kiedyś złożyło, że Artur Conan Doyle, podróżując po Europie, znalazł się w Szwajcarii. Kraj piękny, malowniczy i dla rodowitego Anglika, mieszkającego stale na zamglonych wyspach Albionu, wręcz egzotyczny. W czasie swoich wędrówek autor Sherlocka Holmesa zatrzymał się kiedyś w niewielkim hoteliku pod nazwą ,,Schwarenbach". Był to dość dziwaczny budyneczek, nieciekawy, ponury, jak gdyby przygarbiony, w sumie sprawiający wrażenie dość przygnębiające. Pisarz, urzeczony niezwykłą atmosfera tego zakątka, jak zresztą całego miasteczka, powiewem osamotnienia, jaki snuł się wokół hoteliku, zdecydował się tu właśnie umieścić akcję swego kolejnego opowiadania kryminalnego.

Pomysł noweli zrodził się szybko, wymagał jedynie nieznacznego doszlifowania. Tak więc akcja miała się toczyć w tym ponurym hoteliku zagubionym w górach Szwajcarii, a głównym bohaterem miał być właściciel. Miał to być człowiek stary, równie ponury i rów nie samotny jak jego hoteliczek, do którego zresztą rzadko kto za- chodził. Przed wielu, wielu laty jego jedyny syn (przypominam, że to opowiadanie) uciekł z domu i odtąd wszelki słuch po nim zaginął.

Żona hotelarza, przybita zgryzotami i zmartwieniami, zmarła i starzec pozostał sam. Na widok ponurej postaci właściciela hoteliku ewentualnym gościom odchodziła ochota do zamieszkania w nim. Hotelik pustoszeje coraz bardziej, aż wreszcie pewnego dnia zrozpaczony i pogrążony w nędzy właściciel postanawia, że w okrutny sposób zamorduje pierwszego gościa, który zdecyduje się przenocować w hotelu.

Mija wiele dni i tygodni, ale chętnych do zamieszkania wciąż brak. Pewnego dnia zjawia się jednak młody człowiek i bez wahania wy- najmuje pokój. Nadchodzi wreszcie owa upragniona chwila, kiedy starzec może spełnić swoją przysięgę. Tejże nocy zabija podstępnie gościa i... rozpoznaje w nim swego własnego syna, który po latach nieobecności postanowił wrócić do ojca.

Znając mistrzowskie pióro Conan Doyle'a i jego liczne opowiadania kryminalne, należy przypuszczać, że i to stałoby się prawdziwą perełką nowelistyki. A jednak nie zostało nigdy napisane. Tak się bowiem złożyło, że następnego dnia wędrując uliczkami miasteczka natknął się na miejscową bibliotekę, niewielką, nie najlepiej zaopatrzoną.

Aby skrócić sobie długie wieczory przy kominku w hotelowym saloniku, wypożyczył z biblioteki maleńki tomik opowiadań Maupassanta. Kiedy wrócił do ,,Schwarenbachu" i usadowił się wygodnie w fotelu, zabrał się do lektury.

Jakież było jego zdziwienie, kiedy przekonał się, że... jego nowela została już napisana, i to właśnie przez Maupassanta! Jej treść pokrywała się co do joty z pomysłem samego Conan Doyle'a. Jego zdumienie wzrosło jeszcze bardziej, kiedy dowiedział się, że w swoim czasie Maupassant często odwiedzał ową mieścinę i zatrzymywał się właśnie w hotelu ,,Schwarenbach". Conan Doyle często opowiadał swoim przyjaciołom i znajomym o tym dość niezwykłym zbiegu okoliczności, nie kryjąc swego prawdziwego zdziwienia. Ale jego zdziwienie byłoby jeszcze większe, gdyby znany mu był szczegół, o którym oczywiście nie wiedział.

Otóż mniej więcej przed stu laty niemiecki pisarz Zacharias Werner wydał tragedię zatytułowaną ,,24 luty". Akcja tej tragedii, podobnie jak u Maupassanta, rozgrywa się właśnie w ponurej scenerii hotelu ,,Schwarenbach". Utwór Wernera nie jest jednak całkowitą fikcją literacką, jak nowela Maupassanta czy też niedoszłe opowiadanie Conan Doyle'a. Werner oparł akcję swojej tragedii na autentycznym wydarzeniu, na autentycznym morderstwie, które w tym właśnie hotelu zostało popełnione w XVIII wieku.

----------------------------------------------------------

Książka zawiera tą jak i wiele innych opowieści napisanych przez samo życie a historie w niej zawarte… jak sama nazwa wskazuje są tak dziwne, że prawie niewiarygodne gdyby nie zdarzyły się naprawdę.

#ciekawostki #historia #zycie #ksiazka #swiat #przypadki #paranormalne

12

Co łączy Fundację Batorego i bolszewików?

Wszystko...

Teraz Niemcy i Ukraińcy chcą pisać historię na nowo.Zapewne nie dowiemy się już,że pejsaci kolaboranci sowietów dalej zasiadają na stołkach w PL. Na zdjęciu obok komuchowskiego i kaczora Aleksander Smolar, niegdyś prezes F.Batorego,syn żydowskiego zbrodniarza walczącego po stronie bolszewików.

http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Aleksander_Smolar

#historia #ciekawostki #zbrodnie

23

Wyobraź sobie że jesteś grajkiem/śpiewakiem grającym w klubie i przed wykonaniem kolejnego kawałka dostajesz karteczkę z wiadomością ze po zakończeniu występu zostaniesz zabity. Jest 16 maja 1992, nazywasz się Chalino Sánchez i właśnie coś takiego ci się przytrafiło.

Facet urodził się w meksykańskim Sinaloa znanym głównie z bycia miastem-matką dla jednego z najbardziej brutalnych meksowych karteli. Dorastał w biedzie, popełniał drobne przestępstwa już w wieku 15 lat odstrzelił typa który zgwałcił jego siostrę. pierwsze piosenki (corrido) komponował dla innych współwięźniów. W 1989 założył studio nagraniowe i wszystko jakoś się kręciło do feralnego 1992.

25 stycznia tego roku doszło do pierwszego zamachu na Sancheza gdy niejaki Eduardo Gallegos (schlany i sćpany) - mechanik zaczął strzelać do muzyka w kalifornijskim klubie Los Arcos. Sanchez przeżył, a popularność i popyt na jego usługi wzrosły. Sanchez wbrew radom zespołu postanowił wrócić z występami do Meksyku.

Sánchez opuścił klub w meksykańskim Culiacan 16 maja wraz z dwoma braćmi, kuzynem. Ich samochód został zatrzymany przez grupę uzbrojonych mężczyzn w czarnych Chevroletach. Okazali legitymacje policyjne i powiedzieli Sánchezowi, że ich dowódca chce się z nim widzieć. Sánchez zgodził się i wsiadł do jednego z ich samochodów. Następnego dnia znaleziono go w przydrożnym rowie związanego oraz dwoma kulami w tyle głowy. Winnych jak to w Meksyku nie znaleziono

#muzyka #ciekawostka #meksyk #historia

http://www.youtube.com/watch?v=dMNBjH--74w

9

Zanim rozpoczniesz jakiekolwiek badania, należy najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie: "Czy coś w tym stwierdzeniu wydaje się podejrzane lub mało prawdopodobne?" Na przykład, już we wczesnej części Kodu Leonarda Da Vinci, Brown twierdzi, że przez okres trzechset lat Kościół Katolicki spalił pięć milionów czarownic na stosie w Europie około XV wieku. Byłem od razu podejrzliwy wobec tego "faktu", więc wyciągnąłem kalkulator i sprawdziłem. Rzym musiałby palić czterdzieści pięć kobiet dziennie, każdego dnia, przez trzysta lat. To sporo drewna opałowego.

Ponadto, szybkie wyszukiwanie w Internecie ujawniło, że populacja Europy w tamtym czasie wynosiła około 50 milionów. Jeśli połowa z nich była płci żeńskiej (25 milionów), a połowa z tych kobiet była dorosła (12,5 miliona), to mniej więcej 40 procent całej dorosłej kobiecej populacji zginęło z ręki Watykanu. To większa rzeź niż Czarna Śmierć w roku 1347, która zabijała co trzecią osobę. Powiedzmy po prostu, że wydaje się to wysoce mało prawdopodobne.

Zdjęcie

#historia #klamstwa

11

Jan III Sobieski załatwił sprawę w kilka godzin. Bitwa pod Wiedniemkresy.pl

Zdjęcie

Bitwa pod Wiedniem, stoczona 12 września 1683 roku, była jednym z najważniejszych wydarzeń w dziejach XVII-wiecznej Europy. W powszechnej świadomości zapisała się jako wielkie zwycięstwo króla Jana III Sobieskiego nad Imperium Osmańskim, które miało zatrzymać dalszą ekspansję turecką na zachód.

W rzeczywistości jednak decyzja polskiego monarchy o wyruszeniu z pomocą cesarzowi Leopoldowi I miała podłoże nie tylko sojusznicze czy religijne, lecz także strategiczne.

Dlaczego Sobieski poszedł pod Wiedeń?

Król stanął przed wyborem: walczyć wspólnie z Austriakami i książętami niemieckimi na obcej ziemi lub w kolejnym roku samotnie mierzyć się z armią turecką pod murami Krakowa. Upadek Wiednia oznaczałby bowiem otwarcie drogi dla Imperium Osmańskiego ku ziemiom Rzeczypospolitej. Zdecydowanie lepiej było stawić czoła przeciwnikowi w sojuszu i poza granicami kraju, niż samodzielnie bronić ojczyzny. Jak mówił na naszych łamach prof. Mirosław Nagielski: – Sobieski wyłożył swoje stanowisko w liście do hetmana Sieniawskiego. Pisał, że lepiej wojować z Turcją przy pomocy wszystkich sił cesarstwa i w dużej mierze na jego koszt, niż w pewnym momencie stanąć sam na sam z całą potęgą turecką. To było rozsądne stanowisko.

Na sejmie początkowo brakowało zrozumienia dla planów króla. Od czasu pokoju w Stambule z 1678 roku, mimo że zawartego na niekorzystnych warunkach, wielu Polaków sądziło, że Turcja nie zagrozi Polsce. Sobieski, chcąc przełamać tę opinię, odciął się demonstracyjnie od stronnictwa francuskiego i ujawnił działania posła Wersalu markiza de Vitry oraz związanych z nim magnatów (Francja była wówczas naturalnym sprzymierzeńcem Turcji, osłabiającej cesarza Leopolda I). Dzięki temu król uzyskał poparcie dla sojuszu z Austrią, zawartego 31 marca 1683 roku.

Polacy stanowili jedną trzecią sił sprzymierzonych

Po stronie chrześcijańskiej pod Wiedniem stanęło około 65–68 tysięcy żołnierzy. Wojsko polskie liczyło ponad 20 tysięcy, czyli jedną trzecią całości. Cesarza Leopolda I wspierały kontyngenty lenników Rzeszy, przede wszystkim z Bawarii, Hesji i Saksonii.

Turcy oblegali Wiedeń od lipca. Miasto, pozbawione dostaw i nękane ciągłymi atakami, mogło się bronić najwyżej kilka dni. Kara Mustafa, wielki wezyr, liczył na rychłe zwycięstwo i lekceważył wiadomości o nadciągających oddziałach. – Licząc na szybkie zdobycie Wiednia, zlekceważył napływające informacje o zbliżaniu się ogromnej armii sojuszniczej – przypomina na łamach portalu Muzeum Historii Polski dr Konrad Bobiatyński. – Dowódca turecki zaczął przygotowywać się do walki właściwie dopiero w przeddzień bitwy, kiedy oddziały chrześcijańskie zaczęły już przeprawiać się przez Las Wiedeński i wychodzić bezpośrednio na przedpole Wiednia.

Bitwa trwała kilka godzin

Rankiem 12 września wojska sprzymierzonych zajęły wzgórza Lasu Wiedeńskiego. Na lewej flance nacierały wojska austriackie pod dowództwem Karola Lotaryńskiego, w centrum walczyły oddziały niemieckie książąt Rzeszy, a na prawym skrzydle do decydującego natarcia ruszyła armia polska pod wodzą Jana III Sobieskiego. – Sobieski nie wiedział, czy rozegrać bitwę w jeden dzień, czy w dwa – wyjaśnia prof. Nagielski. – Kiedy jednak zobaczył, że atak wojsk Karola Lotaryńskiego w kierunku Wiednia dobrze się rozwija i także Waldeck, dowódca centrum sił sprzymierzonych, posuwa się do przodu, zdecydował się skończyć bitwę tego samego dnia szarżą jazdy.

Bez wątpienia to prowadzona od rana przez Jana III Sobieskiego z pozycji na Kahlenbergu jazda polska zdecydowała o wyniku starcia. Ostateczna szarża husarii – królewskiej i oddziałów hetmana Jabłonowskiego – rozpoczęła się około godziny 18:00. Ze wzgórz runęło na Turków blisko 20 tysięcy jeźdźców, w tym około 2,5 tysiąca husarzy.

Ciężka jazda stopniowo rozpędzała się, by w pełnym cwale uderzyć niczym huragan na obóz przeciwnika. Za husarią nacierały chorągwie pancerne, lekka jazda oraz oddziały sprzymierzone – austriackie i niemieckie. Była to szarża bez precedensu, prowadzona osobiście przez Sobieskiego. Jej impet okazał się tak miażdżący, że janczarzy i tureccy artylerzyści zdołali oddać zaledwie jedną salwę. Oddziały osmańskie, zaskoczone i źle ustawione, wpadły w panikę i rzuciły się do ucieczki. Bitwa trwała zaledwie kilka godzin.

Choć dziewiętnastowieczna literatura austriacka czy niemiecka próbowała przypisywać główną rolę Karolowi Lotaryńskiemu, źródła nie pozostawiają wątpliwości: naczelnym dowódcą sprzymierzonych był Jan III Sobieski. Zarówno układ sojuszniczy, jak i jego doświadczenie wojskowe oraz autorytet sprawiły, że to on decydował o planie i wykonaniu operacji. Nawet w dalekim Iranie polski król otrzymał zaszczytny przydomek El Ghazi – „Zwycięzca”.

Wielkie zwycięstwo, mała korzyść

Zwycięstwo wiedeńskie nie przyniosło Rzeczypospolitej tak dużych korzyści, jak jej sojusznikom. Rok po bitwie powstała Liga Święta z udziałem Polski, Austrii, Wenecji i papiestwa, a od 1686 roku także Rosji. Wojna z Turcją trwała aż do traktatu w Karłowicach w 1699 roku. Najwięcej zyskała Austria, odzyskując Węgry z Budą, część Siedmiogrodu i Chorwacji. Rosja wymogła zgodę Polski na podpisanie pokoju Grzymułtowskiego, który oddawał jej Kijów. Wenecja zdobyła Peloponez.

Rzeczpospolita odzyskała jedynie Podole z Kamieńcem oraz prawobrzeżną Ukrainę – terytoria utracone w 1672 roku. Sobieski snuł dalekosiężne projekty dynastyczne, chcąc zapewnić tron synowi Jakubowi w Mołdawii, Prusach czy nawet na Węgrzech. Jednak te koncepcje pozostały w sferze politycznych mrzonek i nie znalazły poparcia szlachty, która zadowoliła się odzyskaniem Podola.

Choć polityczne owoce wiktorii wiedeńskiej były dla Polski ograniczone, bitwa znacząco podniosła prestiż Sobieskiego i umocniła jego przydomek „Lwa Lechistanu”. Ogromny obóz turecki, wraz z artylerią, zapasami i kosztownościami, stał się bogatym łupem, a orientalne zdobycze wpłynęły na kulturę szlachecką. – Tutaj Sobieski odniósł dużo większe korzyści niż w sferze politycznej – mówi dr Bobiatyński. – Z rejestru łupów wynika, że polski król, jako główny zwycięzca w bitwie, zagarnął bardzo wielką część zdobyczy. Później w Polsce te łupy przyczyniły się do dalszego rozpropagowania kultury Orientu w społeczeństwie szlacheckim Rzeczypospolitej. A na pewno przyczyniły się do podniesienia prestiżu króla. Oczywiście stanowiły także wielki zysk materialny.

Z legendą zwycięstwa związana jest także historia Jerzego Franciszka Kulczyckiego, Polaka, który w Wiedniu założył pierwszą kawiarnię, wykorzystując zdobyczne zapasy kawy/

Bitwa pod Wiedniem pozostaje symbolem wspólnej walki chrześcijańskiej Europy przeciwko ekspansji osmańskiej i przykładem militarnego geniuszu Sobieskiego. Choć jej polityczne skutki nie spełniły królewskich ambicji, w wymiarze historycznym i kulturowym zwycięstwo to należy do najświetniejszych kart dziejów Rzeczypospolitej.

http://kresy.pl/kresopedia/jan-iii-sobieski-zalatwil-sprawe-w-kilka-godzin-bitwa-pod-wiedniem/

#historia

14

Narciarka i bohaterka. Helena Marusarzówna była najlepszą tatrzańską kurierkąkresy.pl

Zdjęcie

12 września 1941 roku, w Pogórskiej Woli pod Tarnowem Niemcy rozstrzelali Helenę Marusarzównę – jedną z najwybitniejszych polskich narciarek okresu międzywojennego, kurierkę tatrzańską i bohaterkę polskiego podziemia. Miała zaledwie 23 lata.

Helena urodziła się w 1918 roku w Zakopanem, w góralskiej rodzinie. Już jako dziecko zaczęła startować w zawodach narciarskich organizowanych m.in. przez Kornela Makuszyńskiego. Kiedy dorosła, wstąpiła do sekcji narciarskiej Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego w Zakopanem. Jej talent szybko się ujawnił – w latach 1936–1939 była najlepszą zawodniczką w kraju, siedmiokrotnie zdobywając mistrzostwo Polski w konkurencjach alpejskich: biegu zjazdowym, slalomie i kombinacji. W 1939 roku przygotowywała się do startu w mistrzostwach świata, lecz plany przerwała kontuzja, a niedługo potem wybuch wojny.

Podobnie jak rodzeństwo, Helena włączyła się w działalność konspiracyjną. Została kurierką tatrzańską, kursując na trasie Zakopane–Budapeszt. Przenosiła dokumenty, meldunki, pieniądze, a także przeprowadzała ludzi przez granicę. Nie wiadomo, ile razy pokonała tę trasę.

Jej odwaga i dyscyplina sprawiły, że szybko zdobyła zaufanie współpracowników i stała się jednym z najbardziej cenionych kurierów. Niemcy zdawali sobie sprawę z zagrożenia, jakie stanowiła, dlatego była przez nich poszukiwana. Mimo wielkiego ryzyka, przez wiele miesięcy unikała wpadki.

W marcu 1940 roku została zatrzymana przez słowacką żandarmerię na granicy z Węgrami i przekazana gestapo. Rozpoczął się dla niej okres brutalnych przesłuchań i więzienia – w Zakopanem, Muszynie, Nowym Sączu i Tarnowie. Była wielokrotnie torturowana, jednak nie zdradziła nikogo z podziemia i odrzuciła wszelkie propozycje współpracy. Niemcy liczyli, że znana sportsmenka stanie się ich narzędziem propagandowym, ale Helena pozostała nieugięta.

12 września 1941 roku wraz z pięcioma innymi więźniarkami została wywieziona z tarnowskiego więzienia do Pogórskiej Woli. W leśnym zagajniku kobiety rozstrzelano. Świadkowie wspominali, że przed śmiercią śpiewały pieśń do Matki Boskiej. Miejsce pochówku zamaskowano, a ciała przykryto piaskiem i posadzono krzak jałowca.

Dopiero w 1958 roku przeprowadzono ekshumację. Część prochów Marusarzówny złożono w Pogórskiej Woli, a część przewieziono do Zakopanego i pochowano na cmentarzu zasłużonych na Pęksowym Brzyzku. Jej pogrzeb zgromadził setki górali i działaczy niepodległościowych.

Pośmiertnie odznaczono ją Krzyżem Walecznych i Orderem Virtuti Militari. W historii Helena Marusarzówna zapisała się zarówno jako wybitna sportsmenka, jak i bohaterka, która za wierność Polsce zapłaciła najwyższą cenę.

http://kresy.pl/kresopedia/narciarka-i-bohaterka-helena-marusarzowna-byla-najlepsza-tatrzanska-kurierka/

#Polska #iiiwojnaswiatowa #historia #bohater

18

#historia #kop #IIRP

Świetny portal dotyczący Korpusu Ochrony Pogranicza z wieloma publikacjami do pobrania i poczytania.

http://kop.ipn.gov.pl

11

52 lata temu obalając reżim Allende Chile wstąpiło na drogę wolności gospodarczej oraz cywilizacji białego człowieka które na tym kontynencie obecne są jeszcze wyłącznie w Urugwaju i płd Brazylii. Niech żyją El General i Milton Friedman. I tradycyjne szybkie przypomnienie: Ilość LUDZI których kazał zabić Pinochet nieodmiennie wynosi zero. Dziękuję i pozdrawiam

#chile #historia #kapitalizm

13

Jak Austriacy stworzyli najlepsze mapy polskich ziemyoutube.com

Jak utrata najbogatszej prowincji doprowadziła do powstania najlepszych map XVIII i XIX wieku? Materiał o najważniejszych mapach ziem polskich pod zaborem austriackim za panowania Habsburgów. Trzy dokładne zdjęcia Galicji i Lodomerii z których omówię dwa oraz mapa katastralna, dzięki której odnajdziesz dom swojego praprapradziadka. Będzie o mapie Miega oraz mapie Heldensfelda, które opisały ziemie kolejno pierwszego i trzeciego rozbioru.

http://www.youtube.com/watch?v=qS0s7ihnuZM

#mapy #historia #polska

9

Garstka przeciw tysiącom. Bohaterska obrona pod Wiznąkresy.pl

Bitwa pod Wizną, stoczona w dniach 7–10 września 1939 roku, należy do najbardziej symbolicznych epizodów kampanii wrześniowej. To kolejne „polskie Termopile” – garstka polskich żołnierzy stanęła do walki z wielokrotnie liczniejszym przeciwnikiem.

Naprzeciw 720 obrońców, uzbrojonych w kilka lub kilkanaście dział, karabiny maszynowe i lekką broń piechoty, stanęły oddziały XIX Korpusu Armijnego gen. Heinza Guderiana, liczące około 42 tys. żołnierzy, 450 czołgów i artylerię wspieraną lotnictwem.

Linia umocnień pod Wizną, budowana od wiosny 1939 roku, miała zamykać strategiczną przeprawę przez zabagnione doliny Biebrzy i Narwi. Składała się z kilkunastu schronów, które jednak nie były w pełni ukończone. Dowódcą odcinka został kpt. Władysław Raginis. Wraz ze swoimi żołnierzami miał utrzymać obronę, opóźniając marsz wojsk niemieckich w kierunku Brześcia.

7 września oddziały Wehrmachtu dotarły do Wizny i po rozbiciu pododdziału polskich zwiadowców konnych zdobyły wieś. Polacy wysadzili most na Narwi, co chwilowo zahamowało niemiecki atak. Od 8 września rozpoczął się jednak intensywny ostrzał artyleryjski, a do akcji wkroczyło lotnictwo. Kolejne placówki broniły się zaciekle, ale stopniowo padały pod naporem czołgów i piechoty. Zginął m.in. dowódca artylerii, por. Stanisław Brykalski.

9 września walki przybrały na sile. Niemcy podciągnęli artylerię na bliską odległość i niszczyli schron po schronie. Pod Giełczynem i Kurpikami obrońcy stawiali opór do ostatnich chwil, ale przewaga wroga była przygniatająca. Do końca dnia utrzymały się jedynie trzy punkty oporu, w tym schron dowódcy na Górze Strękowej.

10 września Niemcy ponowili szturm. Wówczas ocalał już tylko schron kpt. Władysława Raginisa. Niemcy przedstawili polskiemu dowódcy ultimatum – kapitulacja albo rozstrzelanie polskich jeńców. Gdy skończyła się amunicja, Raginis rozkazał żołnierzom złożyć broń, sam zaś – wierny przysiędze, że nie odda pozycji żywy – odebrał sobie życie granatem.

Obrona Wizny trwała cztery dni i pochłonęła życie kilkuset polskich żołnierzy. Choć militarnie nie mogła zmienić losów kampanii wrześniowej, zatrzymała na krótko marsz niemieckich dywizji i stała się symbolem niezłomności. Bitwa zapisała się w pamięci jako przykład bohaterstwa w obliczu beznadziejnej sytuacji, a nazwisko kpt. Raginisa zajęło trwałe miejsce w polskiej historii.

http://kresy.pl/kresopedia/garstka-przeciw-tysiacom-bohaterska-obrona-pod-wizna/

#Polska #wizna #iiiwojnaswiatowa #bohater #niemcy #historia

11

Doktryna Lucyfera – nienawiść do ludzkości 😱 👿 🤮

Opracowanie jest długie – szykujcie się na lekturę. Zaznaczam, że jednak nie będzie dla każdego i zawiera niepokojące informacje, mimo to powinieneś wiedzieć. W bonusie streszczenie „Protokołów Mędrców Syjonu”.

Plan kreatywny Boga zakłada różnice we wszystkim i wszystkich. Nie ma dwóch identycznych ścieżek i nie ma dwóch identycznych ludzkich istot. Tymczasem doktryna lucyferiańska zakłada równość wszędzie, integrację, centralizację. Lucyferianizm zakłada równość wszystkich ludzi i ras oraz dąży do zjednoczenia narodów bez szansy na jakiekolwiek cechy indywidualne, różne kultury czy zwyczaje.

Zdjęcie

Główne zasady Doktryny Lucyferiańskiej.

Bóg wymaga od człowieka, aby udowodnił swoje pragnienia służenia Jemu oraz miłowania Go z własnej ochoty oraz z powodu głębokiego szacunku dla Jego niewymiernej doskonałości. W przeciwieństwie do tego Lucyfer pragnie zniewolić totalnie rodzaj ludzki pod totalitarnym systemem rządów, pozbawić ludzkość fizycznej oraz mentalnej wolności, co tym samym pozbawi nas naszego intelektualnego prawa do wolnej woli wyboru w sposób, w jaki Bóg zaplanował.

Przykazania Boga określają dokładnie, co jest w Jego oczach grzechem. Natomiast Lucyferianie wraz z ich agentami nauczają inwersji, odwrotności Przykazań Bożych. Innymi słowy – cokolwiek sprawia Bogu smutek, cieszy Lucyfera.

Lucyferiańśką doktrynę można łatwo zrozumieć w taki oto sposób. Jest to odwrotność prawa Bożego. Ściślej, jest to odwrotność Bożych Przykazań.

1. Będziesz czcił wielu bogów.

2. Będziesz im stawiać posągi, malować obrazy i będziesz im oddawać cześć.

3. Będziesz nadużywać Imienia Boga twego.

4. Nie będziesz święcił sabatu.

5. Nie będziesz czcił ani ojca ani matki

6. Będziesz mordować i zabijać

7. Będziesz cudzołożyć do woli

8. Będziesz kradł

9. Będziesz fałszywie zeznawać

10. Będziesz pożądać wszystkiego, włącznie z z żoną bliźniego.

Plan kreatywny Boga zakłada różnice we wszystkim i wszystkich. Nie ma dwóch identycznych ścieżek i nie ma dwóch identycznych ludzkich istot. Tymczasem doktryna lucyferiańska zakłada równość wszędzie, integrację, centralizację. Lucyferianizm zakłada równość wszystkich ludzi i ras oraz dąży do zjednoczenia narodów bez szansy na jakiekolwiek cechy indywidualne, różne kultury czy zwyczaje.

Lucyferianizm zakłada jedynie dwie klasy ludzi. Klasa uprzywilejowana, oświecona, super inteligentna (Iluminizm) oraz klasa zniewolona przez klasę uprzywilejowaną. Klasa zniewolona nie będzie miała żadnych szans na wykazanie swoich zdolności czy indywidualnego talentu. Boży plan zakłada „Мiłość „ jako siłę napędową oraz moc wszelkich poczynań człowieka, Lucyferianizm zakłada Pożądanie jako prymitywną siłę poczynań społeczeństwa Lucyferiańskiego Nowego Porządku świata.

Bóg zaplanował małżeństwo w Edenie i nakazał pierwszej parze ludzkiej rozmnażanie się w duchu miłości, czystości oraz wzajemnemu szacunkowi. Bóg był „Autorem pierwszego małżeństwa”. Tymczasem siły lucyferianizmu zakładają na ostatnim etapie zniewolenia, że jedynie Elita Iluministów będzie miała przywileje oraz wolność do zaspokajania swych cielesnych czy emocjonalnych żądzy.

Reszta ludzkości będzie jak stado owiec do strzyżenia – poddane panom Iluministom i wypełniające ich najdziksze zachcianki i pożądania.

Rozmnażanie się według tego będzie ściśle kontrolowane pod pozorami utrzymania kontroli nad populacją i do tych celów będą wybierani nieliczni. Mniej niż 5% mężczyzn oraz 30% kobiet (Bertrand Russell, str.49-51, The Impact of Science on Society) będzie wybranych do roli prokreacji, a samo zapłodnienie będzie sztuczną inseminacją według wyboru rządzących. Trudno jest sobie wyobrazić co nam przygotowuje światowa elita lucyferianistów, jeżeli ma ona do swojej dyspozycji najnowsze zdobycze naukowe, z klonowaniem włącznie. Sama myśl o tym może już powodować przerażenie.

Lucyferiańska doktryna zakłada, że w celu totalnej kontroli człowieka, wybrani przez Lucyfera muszą przede wszystkim pozbyć się wszelkiego rodzaju ludzkich uczuć. Zwłaszcza miłość jest najpoważniejszym 'grzechem’ w szeregach lucyferiańskich sług, ponieważ despotyzm jest główną siłą kontrolującą masy. Wybierani na przewodników są jedynie tego rodzaju despoci pozbawieni wszelkich ludzkich uczuć.

Nie trzeba chyba zbyt długo na tym się rozwodzić ponieważ historia człowieka jest wystarczającym dowodem takiego despotyzmu i okrucieństwa.

Szczególnym 'grzechem’ adeptów lucyferiańskich jest miłość do kobiety. Nawet jeżeli są one inicjowane w różnych konwentach szatańskich czy magicznych, są one posłuszną własnością wybranych. Są one używane do seksu czy też seksu rytualnego, ale wszelkie ludzkie uczucia miłości są systematycznie tępione. Tak samo wszelkie przykazania Boże są odwracane przez lucyferianizm i dobro z Bożego punktu widzenia, jest złem z lucyferiańskiego punktu oraz na odwrót. Siła charakteru według Boga, jest słabością charakteru według Lucyfera.

Plan Boży zakłada opiekę nad starszymi, nad rodzicami w podeszłym wieku, na opiekę nad chorymi, uwięzionymi. Tymczasem lucyferianizm zakłada, że wszyscy nie nadający się już do służby w interesie lucyferianizmu powinni być zamordowani.

W dzisiejszych czasach znamy tą teorię jako „Miłosierne Zabicie” czyli… eutanazja. Jak wspomniałem wcześniej, podstawową komórką społeczną jest rodzina ludzka, czyli mąż wraz z żoną. Lucyferianizm wyklucza coś takiego stanowczo.

Właśnie dzięki tej doktrynie mamy w mediach wsparcie dla każdej seksualnej dewiacji, dla homoseksualizmu, dla lesbianizmu i należy się spodziewać dalszych elementów, które zostaną wprowadzane w życie. Szczególną rolę odgrywa w lucyferianiźmie pedofilia. To pęd ku niej powoduje stopniowe obniżanie wieku, w jakim można uprawiać legalnie seks, połączywszy pedofilie wraz kazirodztwem staje się niezwykle wyraziste, do czego zmierza lucyferianizm.

-----------------------------------------------------------------

- Przykład ingerencji Boga w odkryciu machinacji lucyferianistów –

W roku 1784 specjalny wysłannik Weishaputa, kurier, przejeżdżając w okolicach miasta Ratisbon, podążał tą drogą do Paryża aby dostarczyć Mirabeau kopię zrewidowanych dokumentów i planów dotyczących utworzenia rządu światowego.

Wysłannik został zabity piorunem i bawarska policja znalazła ciało zabitego oraz wszystkie owe dokumenty. Była to wersja dzisiaj już znanych tzw. Protokołów Mędrców Syjonu. Celem było rozpowszechnienie ich w Sektach Illuminati.

Plany te zawierały ścisłe przepisy, w jaki sposób werbować bogate i wpływowe osobistości, aby wstępowały do wszelkich możliwych organizacji oraz kościołów różnych nominacji aby z czasem rozpocząć całkowitą ich kontrolę. Szczególnie niebezpiecznym dokumentem był Einige Originalschriften.

Oczywiście bawarska policja przejąwszy owe niebezpieczne materiały zrobiła z nich właściwy użytek i dzięki jej akcjom znamy właśnie ową historię. Albert Pike oraz Adam Weishaup posiadali dzięki pomocy Lucyfera niezwykłe wpływy, które rosły na sile z dnia na dzień. Ich plany były realizowane z żelazną konsekwencją, dokładnie i precyzyjnie, i niewielu ludzi na ziemi zdawało sobie sprawę z tego, co działo się za kulisami poszczególnych rządów.

----------------------------------------------------------------

- „Protokoły Mędrców Syjonu” - Protokoły Lucyfera -

Fragmenty protokołu przedstawienie skrótowe w punktach.

1. Słuszny sąd o ludziach

Ludzie o popędach złych są znacznie liczniejsi od zacnych, toteż najlepsze wyniki w rządzeniu ludźmi osiągnąć można przy pomocy gwałtu i strachu, nie zaś w drodze rozpraw akademickich. Każdy człowiek dąży do władzy, każdy pragnąłby zostać dyktatorem, gdyby tylko mógł, lecz jednocześnie rzadko kto nie byłby gotów poświęcić dobra ogólnego dla celów osobistych.

2. Prawo polega na sile

Co poskramiało zwierzęta drapieżne, zwane ludźmi? Co kierowało dotychczas nimi? W okresie kształtowania się ustroju społecznego ludzie ulegali sile ślepej i brutalnej, następnie zaś prawu, które nie jest niczym innym, jak tąż samą siłą, lecz zamaskowaną. Stąd wniosek, że według praw natury istotą prawa jest siła.

3. Wolność jest ideą; wolnomyślność

Wolność polityczna jest ideą, nie zaś faktem. Ideę tę trzeba umieć stosować wówczas, kiedy zachodzi potrzeba zjednania dla swojej partii sił narodu przy pomocy przynęty ideowej, o ile partia ta zamierza zwalczyć inną, stojącą u steru władzy. Zadanie staje się znacznie łatwiejsze, jeżeli przeciwnik zarazi się również ideą wolności, czyli tak zwaną wolnomyślnością, dla której czyni ustępstwa kosztem siły. Wówczas uwydatnia się triumf teorii naszej: natychmiast ręka nowa według praw natury chwyta porzucone wodze władzy, bowiem ślepa siła narodu nie może się ani dnia jednego obyć bez kierownictwa, nowa zaś władza tylko zajmuje miejsce dawnej, zwątlałej wskutek wolnomyślności.

4. Złoto i wiara

W naszych czasach miejsce władców liberalnych zajęła władza złota. Były czasy, kiedy rządziła wiara.

5. Samorząd, a despotyzm kapitału

Idea wolności jest niezniszczalna, bowiem nikt nie umie korzystać z niej w sposób umiarkowany. Wystarczy dać narodowi na czas pewien prawo rządzenia sobą, by naród rozpuścił się zupełnie. Z tą chwilą zaczynają się waśnie wewnętrzne, nabierające wkrótce formę walk socjalnych, w których państwa spalają się, a znaczenie ich obraca się w popiół. Czy dane państwo niszczeje wskutek wstrząśnień własnych, czy też waśnie wewnętrznie oddają to państwo pod władzę wrogów zewnętrznych, należy w każdym razie uważać je za zgubione; jest ono w naszej mocy. Despotyzm kapitału, pozostającego wyłącznie w naszym ręku, podaje słomkę, której państwo to, chcąc nie chcąc, trzymać się musi, bowiem w razie przeciwnym stacza się w przepaść.

6. Wróg wewnętrzny

Gdyby ktoś z głębi swej duszy liberalnej powiedział, że rozumowanie podobne jest nienormalne, zapytam wówczas: jeżeli państwo posiada dwu wrogów i jeżeli w stosunku do wroga zewnętrznego wolno mu i nie jest uważane za nienormalne używanie wszelkich środków walki, jako to: nie wtajemniczać przeciwnika w plany ataków, czy obrony, napadać nań w nocy, lub przy użyciu sił przeważających, to na jakiej zasadzie można uważać za niedopuszczalne lub niemoralne używanie tych samych środków walki w stosunku do gorszego wroga, gwałcącego ustrój społeczny i pomyślność?

7. Tłum i anarchia

Czy logika i rozum pozwalają mieć nadzieję pomyślnego rządzenia tłumami przy pomocy perswazji rozsądnych i porozumienia, jeżeli istnieje możność opozycji nawet bezmyślnej, lecz dogadzającej narodowi, rozumującemu powierzchownie? Rządząc się wyłącznie poziomymi namiętnościami, zwyczajami, tradycjami oraz teoriami sentymentalnymi, ludzie z tłumu i tłum ludzki ulegają herezji partyjnej, stojącej na przeszkodzie wszelkiemu porozumieniu, nawet opartemu na gruncie perswazji najrozsądniejszych. Wszelka decyzja tłumu zależna jest od przypadkowej lub sztucznie stworzonej większości, nieświadomej tajników polityki i zdolnej powziąć decyzję, będącą zarodkiem anarchii w rządzeniu.

8. Polityka, a moralność

Polityka nie ma nic wspólnego z moralnością. Władca, powodujący się moralnością, nie jest politykiem i jako taki nie może być pewny swego tronu.

9. Syjońskie zasady rządzenia

Kto pragnie rządzić, musi tym samym uciekać się do podstępów i obłudy. Wielkie cnoty narodu – szczerość i uczciwość – są wadami w polityce, bowiem łatwiej i pewniej, niż wróg najpotężniejszy, strącają władców z tronu. Cnoty te powinny być właściwością państw gojów, my zaś w żadnym razie nie powinniśmy powodować się nimi.

10. Prawo silniejszego

Prawo nasze polega na sile. Wyraz ,,prawo” zawiera w sobie myśl abstrakcyjną i niczym nie dowiedzioną. Wyraz ten nie oznacza nic innego jak tylko: dajcie mi, czego chcę, bym w ten sposób posiadł dowód żem silniejszy od was. Gdzie się zaczyna prawo? Gdzie się ono kończy? W państwie o źle zorganizowanej władzy, o prawach bez wyrazu, rządzonym przez władcę pozbawionego indywidualności wskutek nadmiaru praw, powstałego z powodu liberalizmu, znajduje się źródło nowego prawa, a mianowicie: rzucenia się na zasadzie prawa silniejszego, rozbicia całego istniejącego układu, pogwałcenia praw przebudowy gmachu społecznego, by wreszcie stać się władcą wszystkich, którzy oddali na użytek mój swe prawa siły, zrzekłszy się ich dobrowolnie w myśl zasad liberalnych.

11. Niezwalczona władza syjońska

Władza nasza przy obecnym chwianiu się wszystkich władz, stanie się więcej od nich niezwalczona, bowiem pozostanie niewidoczna aż do chwili, kiedy umocni się o tyle, że żaden postęp nią nie zachwieje.

12. Cel uświęca środki

Chwilowe zło, które obecnie zmuszeni jesteśmy popełniać, stanie się źródłem dobra, a mianowicie – władzy niezachwianej. Ona przywróci prawidłowy bieg mechanizmowi życia narodów, zepsutemu przez liberalizm. Wynik uświęca środki. W planach naszych winniśmy zwrócić uwagę nie tyle na to, co dobre i moralne, ile na to, co potrzebne i użyteczne. Mamy do wykonania plan, określający zgodnie z zasadami strategii linię, od której odstąpić nam nie wolno bez ryzyka narażenia na ruinę pracy wielowiekowej.

13. Ślepy tłum

Aby opracować plan działań celowych, należy z jednej strony wziąć pod uwagę podłość, niestałość i chwiejność tłumu, jego niezdolność pojmowania, z drugiej zaś – szanować warunki życia własnego i pomyślności własnej. Należy zrozumieć, że potęga tłumu jest ślepa, nierozumna, niezdolna do rozważania, nasłuchująca na wszelkie strony. Ślepy nie może prowadzić ślepych i nie zawieść ich na brzeg przepaści, a więc jednostki spośród tłumu, parweniusze z ludu, nawet genialnie mądrzy, lecz nie znający się na polityce, nie mogą występować w charakterze kierowników tłumu bez prowadzenia do zguby całego narodu.

14. Abecadło polityczne

Jedynie osobnik, przygotowany od dzieciństwa do samowładztwa, zdolny jest pojąć wyrazy, zbudowane z liter politycznych.

15. Waśnie partyjne

Naród pozostawiony samemu sobie, czyli parweniuszom z własnego społeczeństwa, sam siebie doprowadza do ruiny wskutek waśni partyjnych, wywołanych przez ubieganie się o władzę i godności oraz wskutek wypływających z tego zaburzeń. Czyż możliwe jest, by masy ludowe spokojnie, bez zawiści, rozważyły i załatwiły sprawy kraju, których nie wolno łączyć z widokami osobistymi? Jest to nie do pomyślenia, bowiem plan rozbity na tyle części, ile głów liczy tłum, przestaje być całością i wskutek tego staje się niezrozumiały i niewykonalny.

16. Samowładztwo – najwłaściwszą formą rządu

Tylko w umyśle samowładcy mogą wytworzyć się plany rozległe i jasne w kolejności regulującej cały mechanizm maszyny państwowej. Z powyższego wywnioskować należy, że celowe w sensie dobra kraju rządy, winny być skoncentrowane w ręku jednej osoby odpowiedzialnej. Bez despotyzmu bezwzględnego nie może istnieć cywilizacja, wprowadzona nie przez masy lecz przez ich kierownika, ktokolwiek byłby nim. Tłum, to barbarzyńca, ujawniający przy każdej sposobności swe barbarzyństwo. Skoro tylko tłum zdobędzie wolność, przemienia się ona wkrótce w anarchię, która w istocie swej jest stopniem najwyższym barbarzyństwa.

17. Alkoholizm, klasycyzm, prywata

Spojrzyjcie na odurzone wódką zwierzęta, do której użycia nadmiernego prawo otrzymywane jest razem z wolnością. Czyżbyśmy mieli pozwolić, by i ,,nasi” doszli do podobnego stanu? Narody gojów odurzone są przez napoje wyskokowe. Młodzież ich zatraciła inteligencję wskutek klasycyzmu i wczesnej rozpusty, do której podjudzana była przez agentów naszych w postaci guwernerów, lokajów, guwernantki w domach zamożnych, kelnerów i kobiet naszych w miejscach rozrywek gojów. Do liczby ostatnich włączam również tak zwane ,,damy z towarzystwa”, które są dobrowolnymi naśladowczyniami tamtych pod względem zbytku i rozpusty.

18. Zasady i podstawy rządu syjońskiego

Hasłem naszym jest siła i podstęp. W sprawach polityki zwycięża tylko siła, zwłaszcza jeśli ukryta jest poza zaletami, niezbędnymi dla mężów stanu. Gwałt powinien być zasadą, złożyć korony u stóp przedstawicieli jakiejś nowej potęgi jest to zło, stanowiące jedyny środek osiągnięcia celu, którym jest dobro. Toteż nie powinniśmy się cofać przed korupcją pieniężną, oszustwem i zdrada, o ile ma to dopomóc do osiągnięcia celu naszego. W polityce należy umieć brać bez wahania własność cudzą, jeżeli przy jej pomocy zdobędziemy uległość i władzę.

19. Terror

Państwo nasze, krocząc drogą podboju pokojowego, ma prawo zastąpienia okropności wojny przez mniej dostrzegalne, ale więcej celowe egzekucje, przy których pomocy należy podtrzymywać terror, uosabiający do ślepego posłuszeństwa. Sprawiedliwa, lecz nieubłagana surowość, stanowi najważniejszy czynnik siły dla państwa; nie tylko dla zysku, lecz również w imię obowiązku, dla zwycięstwa przyszłego, musimy być wierni programowi gwałtu i obłudy. Zasada wyrachowania jest o tyle silna, o ile i środki, których używa. Dlatego też nie tyle przy pomocy samych środków, ile dzięki doktrynie bezwzględności osiągniemy triumf i oddamy wszystkie rządy we władanie pańszczyźnie naszego ,,nadrządu”. Wystarczy, by wiedziano, że jesteśmy nieubłagani, a ustaną zaraz wypadki nieposłuszeństwa.

20. Wolność, równość, braterstwo

Było to jeszcze w czasach starożytnych, kiedy to po raz pierwszy rzuciliśmy narodowi wyrazy: ,,wolność, równość, braterstwo”, wyrazy od tej chwili tyle razy powtórzone przez papugi bezmyślne, które ze wszystkich stron zleciały się na tę przynętę. Wraz z nią uniosły dobrobyt świata, istotną wolność jednostki, tak chronioną dawniej od ucisku tłumu. Rozumni rzekomo, inteligentni goje, nie wyczuli abstrakcyjności wyrazów wypowiedzianych, nie spostrzegli, że w naturze nie ma również i nie może istnieć wolność, że natura sama ustaliła nierówności rozumów, charakterów i zdolności, jak równości i podległości prawom swoim. Nie rozumieli, że tłum to potęga ślepa, że parweniusze, wybrani spośród tłumu do objęcia rządów, w dziedzinie polityki są również ślepi jak i tłum, że człowiek nawet ograniczony, lecz świadomy jej tajników, może rządzić; nie wtajemniczony zaś, nawet geniusz, nie jest w stanie zrozumieć nic z polityki.

21. Zasada rządu dynastycznego

Wszystkiego powyższego goje nie wzięli pod uwagę, a tymczasem na tym zasadzały się rządy dynastyczne: ojciec wtajemniczał syna w bieg spraw politycznych lecz w ten sposób, by nikt prócz członków dynastii nie znał tego biegu i nie mógł zdradzić jego tajników narodowi rządzonemu. Z czasem zapomniano o istotnej treści dynastycznego przekazywania rzeczywistej sytuacji spraw politycznych, co dopomagało do powodzenia sprawy naszej.

22. Zniesienie przywilejów arystokracji gojów

Wyrazy: ,,wolność, równość, braterstwo” głoszone przez agentów ślepych, ściągały do szeregów naszych z całego świata legiony, które z zapałem niosły sztandary nasze. A tymczasem wyrazy te były to czerwie, toczące pomyślność gojów, niszczące wszędzie pokój, spokojność, solidarność, burzące wszelkie podstawy ich państw. Zobaczycie następnie, że to sprowadziło triumf nasz: dało nam to między innymi możność zdobycia najważniejszego atutu – zniesienia przywilejów, innymi słowy, samej istoty arystokracji gojów, która była jedyną osłoną narodów i krajów przeciwko nam.

23. Nowa arystokracja

Na gruzach arystokracji rodowej umieściliśmy na czele wszystkiego arystokrację pieniężną spośród inteligencji naszej. Jako cenzus dla tej arystokracji nowej ustanowiliśmy bogactwo, zależne od nas oraz naukę, szerzoną przez mędrców naszych.

24. Wychowanie psychologiczne

Triumf nasz stał się tym łatwiejszy, że w stosunkach z ludźmi, niezbędnymi dla nas, oddziaływaliśmy zawsze na najczulsze struny ludzkiego jestestwa, na chciwość, na wieczyście niezaspokojone potrzeby materialne. Każda z wymienionych słabości ludzkich, wzięta oddzielnie, zdolna jest zabić wszelką inicjatywę, oddając wolę ludzi do dyspozycji nabywcy ich działalności.

25. Abstrakcja wolności

Abstrakcja wolności dała możność przekonania tłumu, że rząd jest niczym innym, jak tylko administratorem z ramienia właścicieli kraju, czyli – narodu, oraz że można to zmieniać, jak rękawiczki zniszczone.

26. Możność zmiany przedstawicieli narodu

Możność zmiany przedstawicieli narodu oddała ich do dyspozycji naszej i niejako naszemu przeznaczeniu.

-----------------------------------------------------------

Przemówienie rozpowszechniane w latach 1871-1900 na zebraniach Iluminatów, zwanych „Synagogą Szatana”.

1. Będziemy zabijać bez miłosierdzia każdego, kto ośmieli się występować przeciwko nadchodzącemu królestwu.

2. Przynależność do jakiegokolwiek tajnego stowarzyszenia opozycyjnego będzie karana śmiercią.

3. Wszyscy ci, którzy obecnie są członkami tajnych stowarzyszeń i pracują dla nas, będą stowarzyszenia te rozwiązywać a ich członkowie pójdą na zesłanie.

4. Śmierć będzie karą za wszelkie objawy braku posłuszeństwa wobec naszych akcji. Będziemy zabijać za pomocą różnych chorób, tak że nie będą nawet podejrzewać nas o to.

#ciekawostki #satanizm #wartowiedziec #nwo #teoriespiskowe #chrzescijanstwo #nauka #historia

17

"Uroczyste" złożenie wieńca przez brudnego ciecia od niemieckiego rządu przy kamulcu w Berliniex.com

Tak wyglądają "relacje" rządu Tuska z Niemcami! Niemiecki rząd wysłał brudnego ciecia żeby złożył wieniec przy kamulcu w Berlinie jako upamiętnienie milionów pomordowanych, gwałconych, rabowanych, torturowanych, zmuszonych do niewoli, bombardowanych... Wyobrażacie sobie co by się stało gdyby tak potraktowali Izrael? No ale dziś na Westerplatte Tusk ani nie wspomniał o Niemcach - te wszystkie zbrodnie popełnili jacyś beznarodowi "hitlerowcy"

Zdjęcie

http://x.com/kalinowski__/status/1962500099465986475?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1962500099465986475%7Ctwgr%5Ef9bd83b1d696cb3fde7f3b8c5a04ff66123f2c5e%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Ftvrepublika.pl%2FPolska%2FSkandal-z-wiencem-w-Berlinie%2F196614

#berlin #niemcy #niemieckalogika #niemieckieobozy #tusk #tuskurwysyn #drugawojnaswiatowa #historia #koalicja13grudnia #koalicjaobywatelska

14