Cudzoziemcy zrównani z Polakami. Ukraińcy potwierdzają równe prawa do mieszkań socjalnych.

Ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy samo przyznało, że obywatele Ukrainy w Warszawie mają taki sam dostęp do mieszkań komunalnych i socjalnych jak obywatele Polski.

W komunikacie wprost potwierdzono, że Ukraińcy mogą ubiegać się o lokale finansowane z publicznych środków na identycznych zasadach jak Polacy, a obywatelstwo nie ma żadnego znaczenia. To kluczowe, bo oznacza faktyczne zrównanie cudzoziemców z obywatelami państwa polskiego w dostępie do jednego z najbardziej deficytowych dóbr socjalnych. Cudzoziemcy konkurują z Polakami o mieszkania socjalne i komunalne na dokładnie tych samych zasadach, mimo że nie są obywatelami Rzeczypospolitej i nie ponoszą takich samych obowiązków wobec państwa.

Ten komunikat nie uspokaja sytuacji, lecz ją potwierdza. Równość w dostępie do lokali socjalnych stała się faktem. W warunkach wieloletniego deficytu mieszkań, kolejek liczonych w latach i dramatycznej sytuacji tysięcy polskich rodzin oznacza to realne wypychanie obywateli na dalszy plan.

Państwo powinno w pierwszej kolejności zabezpieczać potrzeby własnych obywateli, pojawiają się pouczenia i oskarżenia o rzekome „napięcia społeczne”, kierowane z zewnątrz, przy jednoczesnej akceptacji zrównania cudzoziemców z Polakami w dostępie do publicznych zasobów. To jest prawdziwy powód rosnących antagonizmów!

#polska #politka #politykaspoleczna #politykazagraniczna #ukraincy #ukrainizacjapolski

21

9

Umowa z Mercosur oznacza olbrzymi przemyt narkotyków do Europy!

Już dziś morskie transporty żywności z Ameryki Południowej do Europy służą do przemytu narkotyków. Po podpisaniu umowy z Mercosur staniemy się eldorado dla karteli narkotykowych. W jednym transporcie da się ukryć kilka ton kokainy!

Brytyjski dziennik „The Telegraph”, powołując się na źródła wywiadowcze, ujawnił, że kartele wykorzystują statki załadowane chorym i martwym bydłem do przemytu ogromnych ilości kokainy trafiającej ostatecznie na europejski rynek.

Według informacji pochodzących z Centrum Analiz i Operacji Morskich ds. Narkotyków, w portach kontrolowanych przez gangi w Brazylii oraz w kolumbijskiej Cartagenie na zdezelowane jednostki ładuje się jednorazowo nawet 10 tys. krów. Statki płyną przez Karaiby, gdzie przejmują kokainę z mniejszych jednostek. Ładunki o wartości sięgającej 450 mln funtów są ukrywane w silosach zbożowych i improwizowanych skrytkach na pokładzie.

Służby graniczne rzadko decydują się na przejęcie takich statków. Zarządzanie tysiącami zwierząt, fatalne warunki sanitarne i intensywny odór tworzą koszmar logistyczny. Psy tropiące są bezużyteczne, a koszt pełnej kontroli bez precyzyjnych danych jest ogromny. Przemytnicy doskonale o tym wiedzą i cynicznie to wykorzystują.

Oficjalnym celem rejsów są porty w Libanie lub Egipcie, gdzie przepisy sanitarne są mniej rygorystyczne. Po drodze narkotyki przeznaczone dla Antwerpii i Rotterdamu trafiają na pontony wyposażone w GPS i w ten sposób są wprowadzane do Belgii i Holandii. Skuteczność tej metody jest porażająca. Przez ostatnie 18 lat w Europie zatrzymano tylko jeden statek z bydłem przewożący kokainę, choć według szacunków, co tydzień z Ameryki Południowej wypływa co najmniej jedna podejrzana jednostka.

24 stycznia 2023 roku hiszpańska policja przechwyciła statek Orion V płynący z Kolumbii do Libanu. Na jego pokładzie znaleziono 4,5 tony kokainy. Podczas interwencji funkcjonariusze brodzili w gnoju. Ten przykład pokazuje, o jakiej skali problemu mówimy.W tym kontekście umowa handlowa z Mercosur nie jest abstrakcyjną debatą o taryfach. To realne ryzyko zwiększenia skali przemytu narkotyków do Europy pod przykrywką handlu żywnością. Jeżeli transportów żywnościowych będzie więcej, to i ładunki będą mogły być mniejsze, więc mniej wykrywalne. To tylko kolejny powód do zatrzymania umowy z Mercosur! Zatrzymajmy to, zanim koszty poniosą nasze społeczeństwa. #politka #politycy #politykazagraniczna #politykamiedzynarodowa #uniaeuropejska #mercosur

16

Skarbówka zabrała mu 186 tys. za zaległą opłatę abonamentową. Urzędnicy bezlitośni!

Długi abonamentowe z tytułu niepłacenia za radio lub telewizor potrafią dziś sięgać grubych tysięcy złotych, a w skrajnych przypadkach setek tysięcy, o czym boleśnie przekonał się dłużnik z województwa łódzkiego. Opłatę pobiera Poczta Polska, ale realną siłą egzekucyjną jest skarbówka. Ministerstwo Finansów, na prośbę Interia Biznes, ujawniło dane za okres od stycznia do października 2025 roku.

Resort finansów przekazał listę najwyższych kwot wyegzekwowanych w poszczególnych województwach. W pięciu przypadkach skarbówka przejęła ponad 100 tys. zł zaległości abonamentowych. Kwoty z podziałem na województwa porażają:

•dolnośląskie - 116 tys. zł,

•kujawsko-pomorskie - 56 tys. zł,

•lubelskie - 34 tys. zł,

•lubuskie - 33 tys. zł,

•łódzkie - 186 tys. zł,

•małopolskie - 147 tys. zł,

•mazowieckie - 129 tys. zł,

•opolskie - 146 tys. zł,

•podkarpackie - 39 tys. zł,

•podlaskie - 18 tys. zł,

•pomorskie - 99 tys. zł,

•śląskie - 44 tys. zł,

•świętokrzyskie - 10 tys. zł,

•warmińsko-mazurskie - 41 tys. zł,

•wielkopolskie - 63 tys. zł,

•zachodniopomorskie - 99 tys. zł.

Z danych wynika też jasno, że najszybciej zadłużają się przedsiębiorstwa. Powód jest prosty. W firmach liczy się każdy odbiornik, w tym radia w samochodach, telefonach, komputery biurowe. Tak właśnie powstają rekordowe kwoty, które potem państwo ściąga. Nagłe odebranie komuś 186 tys. mocno uderza w budżet firmy. Pracownicy zapewne nie widzieli premii świątecznej.

To przykład systemu, w którym archaiczny abonament RTV, służący do finansowania rządowej propagandy uderza w polski biznes. #polacy #polska #politycy #politka #politykaspoleczna

13

Niemiecka grabież polskich dzieł kultury była „zalegalizowana”. Dlatego do dziś nie chcą nam wszystkiego oddać!

16 grudnia 1939 roku w Generalnym Gubernatorstwie weszło w życie rozporządzenie Hansa Franka nakazujące konfiskatę polskich dzieł sztuki na rzecz III Rzeszy. Był to moment formalnego „zalegalizowania” rabunku prowadzonego od pierwszych dni wojny przez wyspecjalizowane niemieckie struktury. Władze okupacyjne jednocześnie przedstawiały Polaków jako naród rzekomo pozbawiony kultury i systematycznie przejmowały ogromne zasoby dziedzictwa, które temu kłamstwu wprost zaprzeczały.

Mechanizm grabieży był przygotowany jeszcze przed agresją. Einsatzstab Reichsleiter Rosenberg, Sonderstab Kunstschutz czy oddziały Petera Paulsena działały według gotowych list sporządzonych na podstawie przedwojennych inwentarzy muzeów, archiwów i prywatnych kolekcji. Już we wrześniu 1939 roku rozpoczęto konfiskaty prowadzone pod pretekstem „zabezpieczania”. Dzięki katalogom i opisom szybko odnajdywano także dzieła ukrywane, w tym ołtarz Wita Stwosza.

Dokument wydany przez Franka został uzupełniony przepisami wykonawczymi z 15 stycznia 1940 roku, rozszerzyło to konfiskatę na zbiory państwowe, kościelne i prywatne, z iluzorycznym wyjątkiem dla części obiektów liturgicznych. Przejęte dzieła fotografowano, katalogowano, niszcząc polską dokumentację, a następnie dzielono na kategorie przeznaczone do wywozu, wykorzystania administracyjnego lub celów reprezentacyjnych okupanta.

Skala strat była bezprecedensowa. Do Rzeszy wywieziono:

-około 2800 obrazów malarstwa europejskiego,

-11000 prac polskich malarzy,

-1400 rzeźb

-około 15000000 książek.

Zniszczono dziesiątki muzeów, teatrów i bibliotek, a łączne straty Polski szacuje się na ponad 516000 dzieł sztuki i ponad 22000000 woluminów. Równolegle palono archiwa, burzono zabytki i niszczono instytucje naukowe oraz religijne, czego symbolem stała się zagłada Warszawy po rozkazie Heinricha Himmlera z 1944 roku.

Mimo powojennych działań restytucyjnych znaczna część polskich dzieł sztuki pozostaje poza granicami kraju, a restytucja polskiego majątku kulturowego nie została zakończona do dziś. Tusk chwali się ochłapami załatwionymi z w Berlinie, a niemieckie domy aukcyjne wciąż sprzedają elementy polskiego dziedzictwa kulturowego. Często, gdy taki przypadek zostanie namierzony to właściciele dzieł tłumaczą się, że zakupili obiekty legalnie i w dobrej wierze. Tylko co to zmienia? #niemcy #niemieckalogika #polska #politka #politykazagraniczna

7

Nie będzie zakazu sprzedaży aut spalinowych po 2035 roku!? Komisja Europejska zmienia kurs o 360 stopni! 🤦🏼‍♂️

Obowiązkowe floty firmowe złożone z meleksów 🤦🏼‍♂️ Unia jest zaplątana we własne bzdurne pomysły polityki klimatycznej, która w całości powinna zostać wywalona do kosza. Nie da się pudrować trupa!

90 procent redukcji zamiast zakazu, nowy system presji na producentów i państwa.

Komisja tylko pozornie wycofała się z pełnego zakazu sprzedaży samochodów spalinowych od 2035 roku. Zamiast normy zeroemisyjnej wprowadzono obowiązek redukcji emisji CO2 o 90 procent względem poziomu referencyjnego.

Limit ma dotyczyć średniej floty producenta, co pozwala sprzedawać część aut spalinowych obok elektrycznych. Dopuszczono również hybrydy plug in oraz pojazdy elektryczne z małymi silnikami spalinowymi jako wydłużaczami zasięgu. Kluczowy jest jednak warunek. Pozostałe 10 procent emisji ma zostać zrekompensowane poprzez stosowanie produkowanej w Europie „zielonej stali” oraz uwzględnianie udziału biopaliw i wodorowych paliw syntetycznych.. Emisje mają być kompensowane, a brak pełnego rozliczenia oznacza wysokie kary finansowe. Według Komisji w 2035 roku auta selektryczne mają stanowić 70 procent sprzedaży. Dziś jest to 15 procent, co pokazuje, że plany Komisji są wciąż nierealne.

Proponowanych rozwiązań, często bardzo skomplikowanych jest dużo, dużo więcej. Równolegle promowana jest nowa kategoria małych samochodów elektrycznych. Każdy taki pojazd do 4,2 metra długości będzie liczony jako 1,3 auta przy wyliczaniu średnich emisji floty. Warunkiem ma być produkcja w Europie, przy czym definicja tego pojęcia zostanie dopiero ustalona w przyszłym akcie prawnym.

Czy takie „Meleksy” coś zmienią? Wątpię. Propozycje trafiły do Parlamentu Europejskiego i Rady, gdzie mogą zostać jeszcze zaostrzone. Całość można podsumować jako obrót o 360 stopni. Dla zwykłego człowieka nie wiele to zmieni, ale dla niemieckiej gospodarki już tak.

#zielonaenergia #zielonylad #uniaeuropejska #politka #policja #politykazagraniczna #politykaspoleczna #polexit #polska

9

Ukraińcy będą pomagać tropić dezinformację w Polsce? To oni dezinformują!4.pr

Polska i Ukraina podpisały nową umowę o współpracy w zwalczaniu przestępczości. W umowie wspomniano o wspólnym przeciwdziałaniu dezinformacji. Polskie MSW poinformowało, że po wejściu umowy w życie możliwa będzie skuteczniejsza wymiana informacji między polskimi i ukraińskimi służbami. Problem w tym, że często to Ukraina prowadzi u nas dezinformację. W kontekście wojny, ale i w kontekście polityki historycznej.

Tu przykłady dezinformacji Ukrainy:

1.Katastrofa w Przewodowie: Ukraińska rakieta przeciwlotnicza zabiła dwóch Polaków na Lubelszczyźnie. Ukraiński rząd naciskał, aby Polska zwaliła winę na Rosję. Przeprosin do dziś nie uzyskaliśmy, a Ukraińcy blokują śledztwo.

2.Minimalizowanie roli OUN-UPA w rzezi wołyńskiej: Ukraińskie instytucje państwowe (np. Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej) promowały narrację o "wojnie polsko-ukraińskiej" lub "buncie społecznym" w 1943 r., bagatelizując zaplanowany charakter ludobójstwa na Polakach i przerzucając częściową odpowiedzialność na stronę polską.

3.Pretensje o brak dostaw MiG-29: Zełenski publicznie krytykował Polskę za nieprzestrzeganie rzekomych porozumień o przekazaniu wszystkich myśliwców. Takie porozumienia nie istnieją.

http://4.Próba wciągnięcia innych w wojnę: Wielokrotnie Ukraińcy produkowali fejki o rzekomym naruszeniu przestrzeni powietrznej nad Polską, Rumunią i Mołdawią twierdząc, że to celowe ataki Rosji. Najczęściej było to jednak związane z błędami ukraińskiej obrony przeciwlotniczej.

5.Brak wdzięczności za pomoc humanitarną: W kontekście protestów rolników i blokowania ukraińskiego zboża technicznego, ukraińskie instytucje sugerowały, że Polska wykorzystuje sytuację wojenną dla własnych interesów, mimo że w rzeczywistości byliśmy największym dawcą pomocy w przeliczeniu na PKB.

Czy Ukraina, to jest na pewno dobry partner do walki z dezinformacją? Co uważacie? #polacy #politka #politycy #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #ukraina #ukraincy #ukrainizacja #ukrainskapropaganda

15

Paliwo za 5,19? Takiego wała! Opłata paliwowa idzie w górę!

W Monitorze Polskim opublikowano nowe stawki opłaty paliwowej obowiązujące w 2026 roku. Dla benzyny ustalono 210,29 zł za 1000 l wobec 202,20 zł w 2025 roku. Dla olejów napędowych stawka wzrośnie do 453,52 zł za 1000 l wobec 436,07 zł obecnie. Dla gazów zatwierdzono 256,75 zł za 1000 kg wobec 246,87 zł w bieżącym roku.

Każda z tych kwot oznacza bezpośrednie podniesienie kosztów transportu, produkcji i logistyki, co przełoży się na kolejną falę podwyżek cen towarów i usług. Jest to czyste zwiększanie wpływów budżetowych kosztem obywateli.

Patrząc na te liczby, widzę konsekwentne łamanie obietnic, które jeszcze niedawno padały z ust premiera Donalda Tuska. Paliwo po 5,19 zł miało być symbolem odwrócenia drożyzny i odzyskania kontroli nad wydatkami Polaków. Narastająca presja podatkowa nie jest przypadkiem. To konsekwentna polityka przerzucania na obywateli kosztów własnej niekompetencji i rozdawnictwa, które rozmontowało stabilność finansów publicznych. W takiej sytuacji trzeba mówić jasno.

Ktoś może stwierdzić, że czepiam się drobnicy. Problem w tym, że każdego roku podnosi się lub wprowadza dziesiątki takich mikropodatków. Od wielu lat, niezależnie od rządu podatki tylko i wyłącznie rosną. Trzeba to odwrócić i zacząć podatki obniżać, tak aby ludzie odzyskali władze nad własnym majątkiem, a żeby rządzący nie wydawali pieniędzy na głupoty! #polska #polacy #politka #politycy #politykaspoleczna

21

Ukraińscy politycy przegłosowali 3-krotne PODWYŻKI dla samych siebie!

Jednocześnie Kijów żąda zagranicznego wsparcia finansowego.

Przegłosowany budżet Ukrainy na 2026 rok zawiera oczekiwanie 60 mld euro zagranicznego wsparcia. Jednocześnie deputowani podnieśli własne środki na działalność polityczną z 60 tys. do 200 tys. hrywien miesięcznie. Podwyżka jest tłumaczona jako rzekome zabezpieczenie przed korupcją.

W budżecie nie uwzględniono podwyżek dla żołnierzy, co gorzko komentują wojskowi. Ukraińscy oficerowie, w tym ppłk Maksym Żorin, mówią wprost, że brak podwyżek to kompromitacja, która przełoży się na morale, dezercje i spadek gotowości bojowej. Jeżeli państwo prowadzi wojnę totalną, a jednocześnie uznaje, że politycy zasługują na trzykrotne zwiększenie funduszy, to znaczy, że aparat władzy zwyczajnie nie szanuje życia żołnierzy.

W dokumentach rządowych zapisano rekordowe 27 procent PKB na obronę, co odpowiada ponad 2 bilionom hrywien, czyli około 243 mld zł. Jednocześnie część ukraińskich mediów zwraca uwagę, że w budżecie znajdują się pozycje zupełnie nieadekwatne do sytuacji wojennej, jak program profilaktycznych badań 40 latków czy dotacje na telewizyjny program United News. Powstaje zasadnicze pytanie, czy rząd, który zabiega na świecie o dziesiątki miliardów euro, może równocześnie pozwolić sobie na takie wydatki i oczekiwać, że partnerzy międzynarodowi będą traktować go jak państwo poważne i odpowiedzialne.

Kiedy ukraińscy politycy się bawią, polscy podatnicy wydają kolejne miliony na pomoc dla Ukrainy czy zmagają się z turystyką zdrowotną. Sytuacja na Ukrainie jest wysoko patologiczna i pokazuje, że nasze wsparcie nie jest tam szanowane, a wręcz jest przyczynkiem do rozbestwienia. #ukriana #ukraincy #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

8

Ukraina wypuszcza młodych mężczyzn za granicę.

Nowa fala migracji z Ukrainy i realne konsekwencje dla Polski!

Od 26 sierpnia do 10 listopada o status ochronny powiązany z numerem PESEL wystąpiło 49,7 tys. obywateli Ukrainy. To bardzo duży wzrost, skoro przez dwa pierwsze miesiące roku zrobiło to jedynie 16 tys. osób. Status UKR oznacza legalny pobyt do 4 marca 2026 r., pełny dostęp do systemu opieki zdrowotnej, edukacji, rynku pracy, a także darmowego zakwaterowania i wyżywienia.

Wynika to z decyzji władz Ukrainy, które od końca sierpnia zezwoliły na wyjazd mężczyznom w wieku 18-22 lat. Dane Straży Granicznej mówią o ponad 121 tys. wjazdów tej grupy wiekowej i 62 tys. osób, które realnie pozostały po naszej stronie granicy. Oficjalne uzasadnienie zmian mówi o edukacji i pracy za granicą, choć ta grupa nie była objęta mobilizacją, a na front trafiają mężczyźni powyżej 25 roku życia. Skutki tego ruchu będą widoczne dopiero za kilka miesięcy, zwłaszcza że młodzi mężczyźni w wielu krajach statystycznie częściej podejmują zachowania ryzykowne.

Polskie dane kryminalne wskazują, że obywatele Ukrainy przodują w cyberprzestępstwach, głównie w wyłudzeniach środków metodą phishingu. Opisane medialnie przypadki młodych przestępców działających jako fałszywi pracownicy banku potwierdzają rosnący udział tej grupy w przestępczości ekonomicznej. W pierwszym półroczu ogółem 8994 obcokrajowców popełniło przestępstwa, z czego blisko 60 proc. stanowili obywatele Ukrainy. Imigranci ze wschodu często wsiadają również za kółko po alkoholu.

Trzeba też brać pod uwagę zagrożenia o charakterze hybrydowym. Obywatele Ukrainy są najczęściej wykorzystywani jako jednorazowi wykonawcy sabotażu i dywersji na zlecenie rosyjskich służb, co potwierdzają ostatnie przypadki z udziałem osób, które przyjechały jesienią przez granicę z Białorusią i w identyczny sposób wyjechały po dokonaniu ataku. Skoro w samej Ukrainie toczy się 2,8 tys. śledztw o sabotaż i szpiegostwo, to Polska ma pełne prawo domagać się wglądu w dane wywiadowcze, aby blokować wjazd osobom niebezpiecznym. Tak się nie stało w przypadku Ukraińca odpowiedzialnego za wysadzenie torów kolejowych na trasie Warszawa-Lublin.

Oczekuję od rządu przywrócenia pełnej kontroli granicznej, twardej weryfikacji przyjezdnych oraz zakończenia polityki nieograniczonego dostępu do świadczeń. Jako Konfederacja domagamy się polityki odpowiedzialnej, a nie emocjonalnej, bo kluczowe powinno być dla nas bezpieczeństwo polskich obywateli.

#ukraincy #polacy #politka #politykazagraniczna #ukraincy #migracja

11

Pierwszy mandat w warszawskiej Strefie Czystego Transportu!

Straż miejska nałożyła pierwszy mandat na kierowcę, który czterokrotnie w tym roku wjechał do obszaru objętego ograniczeniami. Strefa obejmuje znaczną część Śródmieścia, a także fragmenty Woli, Żoliborza, Mokotowa oraz rejony Pragi. Wjazd nie jest fizycznie kontrolowany, nie ma szlabanów ani punktów weryfikacji, dlatego odpowiedzialność została przerzucona bezpośrednio na kierowców.

Przepisy dopuszczają wjazd pod warunkiem spełniania norm emisji Euro, co w praktyce oznacza wykluczenie aut benzynowych sprzed 1997 roku i diesli sprzed 2005 roku. Za naruszenie zakazu grozi do 500 zł mandatu. Oznacza to, że jeśli nie stać cię na nowe auto, to zapłacisz ekstra.

W Polsce bezmyślnie kopiowany jest model z państw zachodnich, lecz zupełnie nieprzystający do realiów. Takie regulacje tworzone są w państwach o wielokrotnie wyższym poziomie zamożności, podczas gdy w Polsce duża część obywateli porusza się samochodami starszymi, bo zwyczajnie nie stać ich na nowsze. Wiek przeciętnego auta w naszym kraju to 14 lat. Efekty wprowadzenia SCT są łatwe do przewidzenia. Ruch samochodowy w sercu aglomeracji stanie się de facto dobrem elit dysponujących drogimi autami nowszej generacji.

To element szerszego pomysłu na demotoryzację Polski. Odgórne zakazy, eliminacja rynku wtórnego (dopłaty do elektryków za złomowanie sprawnych aut), sztuczne wypychanie starszych aut z przestrzeni publicznej idealnie wpisują się w interes producentów motoryzacyjnych, a cały proces jest osłaniany narracją klimatyczną. Właśnie dlatego potrzebna jest presja społeczna i sprzeciw wobec absurdów polityki klimatycznej. Żaden Polak na tym nie wyjdzie dobrze.

#zielonaenergia #uniaeuropejska #polska #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

19

W Polsce mogą przebywać nawet 4 MILIONY imigrantów ze 150 krajów!

To szacunki Warsaw Enterprise Institute. To efekt wspólnych starań rządów Morawieckiego i Tuska, którzy otworzyli nasz kraj na rozcież. Konsekwencje ich bezmyślności będziemy odczuwać przez dekady! Taka skala imigracji odciska znaczące piętno na sytuacji w naszym kraju. Wydłużone kolejki do lekarzy, wysokie ceny nieruchomości, niekonkurencyjne płace czy wzrost przestępczości.

Raport Obserwatorium Wielokulturowości i Migracji z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie pokazuje, jak głęboko te procesy przenikają też system edukacji. W roku szkolnym 2023/2024 w Krakowie uczyło się 66 tys. uczniów szkół podstawowych, z czego 8 tys. stanowili cudzoziemcy, czyli 12 proc. ogółu. W przedszkolach obcokrajowcy stanowili 9,5 proc., w liceach 5 proc., w technikach 12 proc., w szkołach branżowych 11,4 proc., a w szkołach policealnych prawie 30 proc. Najliczniejsze grupy pochodziły z Ukrainy, Białorusi i Indii, co potwierdza, że Kraków staje się jednym z centralnych ośrodków nowych fal migracyjnych.

Patrząc na te dane, widzę wyraźnie narastające wyzwanie dla państwa, które w ciągu kilku lat stało się jednym z największych imigracyjnych hubów w Europie, bez jakiejkolwiek strategicznej polityki migracyjnej. Wzrost liczby obcokrajowców w szkołach, instytucjach publicznych i na rynku pracy oznacza systemowe przeciążenia, ryzyko chaosu integracyjnego, a także trwałą zmianę struktury społecznej, zwłaszcza w dużych miastach. W tej sytuacji konieczne jest postawienie tamy niszczącym nasz kraj procesom migracyjnym. Potrzebujemy polityki odpowiedzialnej i zgodnej z interesem narodowym polityki, która zabezpieczy polskie instytucje i polskie rodziny przed skutkami masowej imigracji. #migracja #migranci #polska #polacy #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

13

Nastolatkowie z Ukrainy przejęli Park w centrum Warszawy i zrobili z niego „Fight Club”!

Tylko w tym roku policja podjęła niemal 1000 interwencji!

Park Świętokrzyski, który miał być wizytówką miasta po otwarciu placu centralnego i Muzeum Sztuki Nowoczesnej, stał się miejscem permanentnej interwencji służb. Od stycznia do listopada 2025 roku policja podejmowała tam działania aż 946 razy. W 2023 roku było ich 791, w 2024 roku 891. W tym roku licznik przekroczy tysiąc. Dla porównania, w 2022 roku najwięcej interwencji w całej Warszawie odnotowano na ul. Skarbka z Gór (o wiele większy obszar na Białołęce) i było ich tylko 633. Dziś ta statystyka wygląda jak z innego świata.

Jak z innego świata wygląda też sam Park Świętokrzyski. Wszechobecne kiepskie grafiti, stoły do ping-ponga pomazane cyrylicą, zataczający się nastolatkowie i niemal codzienne bójki. Od 2022 roku okolica stała się centrum spotkań ukraińskich nastolatków, którzy znaleźli tu swoją enklawę. Towarzyszy temu całkowite oderwanie od norm społecznych, poczucie bezkarności i przekonanie, że w parku mogą robić wszystko. Bywalcy parku twierdzą, że to ich miejsce, że lubią się bić, że działa tu coś w rodzaju nieformalnego Fight Clubu.

Do tego dochodzi eskalacja konfliktów, w które wciągani są przypadkowi ludzie, oraz narastające napięcia społeczne. Władze dzielnicy tłumaczą wszystko słabym oświetleniem i zadrzewieniem, jakby problem wynikał z cienia rzucanego przez drzewa, a nie z braku realnej polityki bezpieczeństwa. Jednocześnie w tym samym miejscu często można zobaczyć bezdomnych. Ten smutny obrazek funkcjonuje w okolicach Pałacu Kultury od wielu lat. Osoby te są wykorzystywane przez młodzież z Ukrainy do nagrywania żenujących scen za drobne pieniądze.

To obraz centrum stolicy 20. gospodarki świata. Utrata kontroli nad przestrzenią publiczną to nie jedynie problem estetyczny. To kwestia elementarnego bezpieczeństwa i powagi państwa. Sprawę trzeba zakończyć. Może ci ludzie zwyczajnie nie są godni, aby być naszymi gośćmi? #ukrainizacja #ukrainizacjapolski #ukraincy #ukraina #polska #polacy #politka #politykaspoleczna

12

Niemcy stworzyli największy system cenzorski w Europie!

Niemcy stworzyły najbardziej rozbudowany system nadzoru nad treściami internetowymi w Europie i prezentują go jako model do wdrożenia w całej Unii Europejskiej. Raport sieci badawczej LiberNet opisuje ponad 330 instytucji publicznych, organizacji pozarządowych i ośrodków akademickich, które wspólnie monitorują, flagują i wymuszają usuwanie treści online. Ten system nie ma już nic wspólnego z incydentalną walką z nadużyciami, lecz przypomina przemysł cenzury finansowany setkami milionów euro z pieniędzy podatników. O sprawie pisze Tysol.

Ministerstwa Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych tworzą grupę uprzywilejowanych sygnalistów trusted flaggers, których zgłoszenia platformy mają obsługiwać priorytetowo. Przykładem jest HateAid, finansowane z budżetu państwa i odpowiedzialne w 2024 roku za doprowadzenie do usunięcia ponad 50000 treści, w tym krytyki polityki migracyjnej. Strukturę uzupełniają dziesiątki NGO i think tanków działających pod hasłami edukacji i walki z dezinformacją, faktycznie pełniących funkcję miękkiego ramienia państwowego nadzoru. Raport LiberNet dokumentuje ponad 420 grantów publicznych dla takich podmiotów, co w praktyce eliminuje ich niezależność i włącza je w aparat kontroli informacyjnej.

Ten system został przeniesiony na grunt europejski poprzez Digital Services Act, który wprowadza analogiczne mechanizmy w całej Unii Europejskiej, centralizując kontrolę treści i dając państwom narzędzie do kształtowania debaty publicznej według własnych interesów. Polski Sejm przegłosował już rządową implementację DSA, która przewiduje możliwość usuwania treści przez urzędników, bez orzeczenia sądu. Rząd w ten sposób powiela najgorsze wzorce cenzury politycznej.

Konfederacyjna perspektywa jest jednoznaczna: DSA to nie ochrona obywateli, lecz mechanizm politycznej kontroli informacyjnej, który daje rządom i instytucjom unijnym arbitralną władzę nad tym, co wolno mówić w przestrzeni publicznej. #polska #politka #politycy #niemcy

22

Niemcy z najtańszym, Polska – najdroższym prądem w UE!

Komu służy unijna polityka klimatyczna!?

Bundestag uchwalił pakiet zmian obniżający podatki od energii, ograniczający koszty magazynowania gazu i tnący subsydia dla OZE. Efekt jest prosty: 600 tys. firm, rolnicy, leśnicy i setki tysięcy małych przedsiębiorstw otrzymają realne obniżki rachunków. Według szacunków przeciętny Niemiec zapłaci o 159 euro mniej za energię elektryczną i o 188 euro mniej za gaz. Berlin traktuje to jako inwestycję w konkurencyjność i ochronę miejsc pracy, bo niemiecka gospodarka – trzecia największa eksporterka na świecie – od 3 lat tkwi w recesji i przegrywa globalny wyścig z USA i Chinami.

Tymczasem Polska stoi przed odwrotną perspektywą. Średnia cena energii dla firm wynosiła w 2025 roku 0,37 dolara za kilowatogodzinę i wkrótce będzie dwukrotnie wyższa niż w Niemczech. To oznacza utratę konkurencyjności, spadek produkcji i realne ryzyko, że polski przemysł będzie kupował tańszy prąd… z niemieckiej nadwyżki. Do tego rząd wprowadza szereg podwyżek opłąt za prąd w 2026 roku. W praktyce różnica między Polską a Niemcami zostanie pogłębiona na własne życzenie naszego rządu, który zamiast bronić przedsiębiorców, realizuje unijną agendę kosztowych mechanizmów klimatycznych, podnosząc równocześnie trzy kluczowe opłaty obciążające rachunki.

Niemcy właśnie gwarantują sobie przewagę na lata, a polski rząd drenuje kieszenie obywateli. W interesie państwa polskiego jest natychmiastowe odejście od modelu, który niszczy naszą konkurencyjność, i postawienie na mechanizmy chroniące krajowy przemysł przed kosztami narzuconymi z zewnątrz. #polska #politka #politykaspoleczna #zielonaenergia #uniaeuropejska

16

Nowy podatek w Polsce. Wzrost rachunków dla milionów gospodarstw domowych. Oto pierwsze wyliczenia

Ogrzewanie domów gazem i węglem znacząco podrożeje dla milionów polskich rodzin. Przyczyną jest wprowadzenie nowego podatku od emisji CO2, który podniesie rachunki. Choć podatek ma wejść w życie, jego termin obowiązywania może zostać przesunięty. Oto szczegóły.

Prawdopodobieństwo wprowadzenia Systemu Handlu Emisjami 2 (ETS2) już w 2028 roku, a nie w 2030 roku, zgodnie z oczekiwaniami polskich polityków, znacząco wzrosło. Stało się tak, ponieważ Parlament Europejski odrzucił dalsze opóźnienie tego projektu, przyjmując swoje stanowisko negocjacyjne przed rozmowami z Radą Unii Europejskiej na temat całości unijnej polityki klimatycznej. Pierwotna propozycja Komisji Europejskiej zakładała start ETS2 w 2027 roku, jednak Rada UE przeforsowała już roczne przesunięcie na rok 2028. W rezultacie żadna kluczowa instytucja unijna nie popiera obecnie kolejnego dwuletniego odroczenia projektu. Chociaż Parlament i Rada mogą różnić się w innych kwestiach w nadchodzących negocjacjach klimatycznych, ich stanowiska w sprawie terminu ETS2 są obecnie zbieżne.

Nowy podatek, wynikający z objęcia systemem zezwoleń na emisję CO2 sektorów transportu i budownictwa, dotknie miliony osób w Polsce. Analitycy ING Banku Śląskiego oszacowali dodatkowe obciążenia finansowe, zakładając cenę uprawnień na poziomie 200 zł za tonę CO2, czyli 45 euro. W przypadku paliw oznacza to 46 groszy więcej za litr benzyny E95 i 54 grosze więcej za litr oleju napędowego. W przypadku ogrzewania gazowego obciążenie to wyniesie 90 zł za MWh gazu, co stanowi znaczący dodatek do obecnej taryfy dla gospodarstw domowych wynoszącej 239 zł. Dodatkowo, tona węgla podrożeje o około 400 zł.

Wprowadzeniu ETS2 będzie towarzyszyć utworzenie Społecznego Funduszu Klimatycznego. Jego celem jest umożliwienie państwom członkowskim finansowania inwestycji niskoemisyjnych w budownictwie i transporcie, ze szczególnym uwzględnieniem osób zagrożonych ubóstwem energetycznym. W Polsce nowy podatek od ogrzewania dotknie dużą część społeczeństwa. Dane Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków z 10 marca 2025 roku, oparte na 17,4 mln zarejestrowanych deklaracji źródeł ciepła, wskazują, że gaz jest najczęściej używanym paliwem do ogrzewania domów, z którego korzysta 4,9 mln gospodarstw. Ponadto, 2,9 mln użytkowników używa pieców na węgiel, drewno, pellet lub inne paliwa stałe z ręcznym podawaniem, a 1,4 mln posiada kotły na paliwo stałe z automatycznym podawaniem, co łącznie oznacza miliony osób, które odczują wprowadzenie ETS2. Mniej popularne, lecz wciąż liczne, są inne źródła: 2,6 mln użytkowników ogrzewa domy elektrycznie, 1,6 mln korzysta z kominka lub ogrzewacza na paliwo stałe, a 1 mln wykorzystuje lokalną sieć ciepłowniczą.

#uniaeuropejska #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #zielonaenergia #zieloni #zielonylad

5

PODATEK SMARTFONOWY WCHODZI, CHOCIAŻ NIE MA USTAWY! Wystarczyło nazwać ją nie podatkiem, a opłatą...

Nowa opłata od elektroniki, która zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2026 r., formalnie nie będzie podatkiem i zostanie wprowadzona jedynie poprzez zmianę rozporządzenia Ministra Kultury, bez potrzeby uchwalania ustawy. Obejmie wszystkie nowe telefony, tablety z pamięcią od 32 GB, komputery oraz telewizory z funkcją nagrywania, a jej wysokość wyniesie 1 proc. wartości urządzenia.

Opłatę zapłacą producenci i importerzy, lecz faktycznie koszt poniosą konsumenci, ponieważ zostanie ona ukryta w cenach detalicznych.

Szacuje się, że wpływy z tego tytułu wyniosą 150–200 mln zł rocznie. Przykładowo iPhone 17 Pro zdrożeje o co najmniej 75 zł, a laptop za 5000 zł o 50 zł. Pieniądze z opłaty trafią nie do budżetu państwa, lecz do organizacji takich jak ZAiKS, które mają rekompensować twórcom kopiowanie ich utworów. Innymi słowy, w rzekomej walce z piractwem i dzieleniem się twórczością między znajomymi czy rodziną, rząd prewencyjnie ściągnie pieniądze ze wszystkich, w większości przecież niewinnych. #polacy #politka #politykaspoleczna

18

Dziś wchodzi nowa UMOWA HANDLOWA Z UKRAINĄ!

Olbrzymie przywileje dla ukraińskich płodów rolnych pogrążą polskich gospodarzy!

Masowy import produktów rolnych z Ukrainy staje się faktem. Rada Unii Europejskiej zatwierdziła dokument przygotowany przez Komisję Europejską, który znosi większość ceł i radykalnie podnosi limity importowe na ukraińskie towary rolno-spożywcze. W praktyce oznacza to pełne otwarcie unijnych granic na żywność z państwa, które nie spełnia standardów obowiązujących rolników w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej.

Rząd Donalda Tuska wspiera ten kurs, mimo jednoznacznych ostrzeżeń zgłaszanych przez rolników oraz Konfederację. Skala napływu towarów z Ukrainy może doprowadzić do upadku polskich gospodarstw i firm przetwórczych, które nie wytrzymają na dłuższą metę konkurencji z produkcją nieregulowaną europejskimi normami. To nie jest uczciwa konkurencja, to jest systemowa likwidacja polskiego rolnictwa rękami własnego rządu i instytucji unijnych.

Do 2028 roku Ukraina ma dopiero dostosować się do części zasad dotyczących ochrony zwierząt, stosowania pestycydów i leków weterynaryjnych. Do tego czasu nie istnieje realny mechanizm kontroli, jak faktycznie powstaje żywność, która trafi na polskie stoły. Inspekcje weterynaryjne i fitosanitarne na granicy ograniczają się do aspektów formalnych i nie badają warunków produkcji. Nie ma także powodów, by sądzić, że po 2028 roku wszystko magicznie się zmieni. Kontrole na Ukrainie, jeśli w ogóle będą miały miejsce, to będą mieć charakter wyrywkowy. Każdy konsument w Polsce zostaje pozbawiony podstawowej gwarancji bezpieczeństwa. Mówimy o rynku, na którym kontrola IJHARS wielokrotnie wykazywała konieczność wycofywania ukraińskich produktów.

Od dziś państwa, które próbowały bronić swoich rynków, będą musiały znieść wprowadzone ograniczenia importowe, bo wyegzekwuje to Komisja Europejska. Polscy rolnicy i polscy konsumenci mają prawo do ochrony przed żywnością niewiadomego pochodzenia oraz przed ekonomicznym wyniszczeniem całych regionów. Jeśli rząd Tuska nie potrafi powiedzieć „nie” interesom zewnętrznym, obowiązkiem obywateli jest przypomnieć mu, komu ma służyć polskie państwo. #ukraina #polska #spoleczenstwo #przedsiebiorstwoholocaust #politka #uniaeuropejska

18

Unia Europejska wprowadza program Erasmus+ dla Arabów!

Unijny „Pakt dla regionu Morza Śródziemnego” znacząco rozszerza swoje wpływy w Afryce i na Bliskim Wschodzie. W ramach porozumienia planowane jest podwojenie budżetu przeznaczonego na ten obszar do 42 miliardów euro oraz włączenie studentów z państw spoza Unii do programów Erasmus+ i Horizon Europe.

Nowa inicjatywa obejmuje kraje takie jak Algieria, Egipt, Izrael, Jordania, Liban, Libia, Maroko, Palestyna, Syria i Tunezja. Bruksela zapowiada nie tylko współpracę akademicką, ale też inwestycje w infrastrukturę cyfrową, transportową i energetyczną, a także włączenie młodzieży z tych państw do wspólnotowych projektów edukacyjnych. Według komisarz Dubravki Šuicy ma powstać „Uniwersytet Śródziemnomorski” – platforma wspólnych kierunków i dyplomów z uczelniami unijnymi.

Plan zakłada też „rozszerzenie partnerstw talentowych” z Marokiem, Tunezją i Egiptem, co w praktyce oznacza ułatwienia wizowe i legalne ścieżki migracji do państw Unii. W zamian kraje południowego sąsiedztwa mają współpracować przy zwalczaniu przemytu ludzi i ograniczaniu nielegalnych przepraw do Europy.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen nazwała region Morza Śródziemnego „mostem między kontynentami”. Jak dla mnie jednak żadnego mostu z Afryką nie potrzebujemy. Masowa imigracja z tamtego kierunku kosztuje nas bardzo dużo. Nas jako państwa Europy, ale również nas jako narodu Europy. Zwiększona przestępczość, turystyka socjalna, normalizacja dzikich obyczajów i islamizacja – to właśnie wszystko efekt zbyt łatwej dostępności Europy dla mieszkańców Europy.

Nowy pakt to szeroko zakrojony projekt polityczny, gospodarczy i migracyjny, który może w praktyce otworzyć drzwi do stałej obecności ludności z Afryki i Bliskiego Wschodu w Europie. Jak zwykle, nikt nas, Polaków o zdanie w tej sprawie nie pytał. #unia #uniaeuropejska #polska #migracja #migranci #politka #politycy #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

22