Polska ma 7 uczelni w światowym TOP 1000. SIEDEM.

Dla porównania:

🇵🇱 Polska - 7

🇪🇸 Hiszpania - 46

🇮🇹 Włochy - 59

🇫🇷 Francja - 49

🇩🇪 Niemcy - 90

🇬🇧 Wielka Brytania - 106

🇨🇦 Kanada - 48

🇸🇦 Arabia Saudyjska - 17

Jeszcze gorzej wygląda porównanie dla TOP 500:

🇵🇱 Polska - 1

🇪🇸 Hiszpania - 10

🇮🇹 Włochy - 18

🇫🇷 Francja - 22

🇩🇪 Niemcy - 39

🇬🇧 Wielka Brytania - 45

🇨🇦 Kanada - 20

🇸🇦 Arabia Saudyjska - 4

I do tego trend spadkowy dla Polski w TOP 1000:

2022 - 11

2023 - 9

2024 - 8

2025 - 7

To nie jest po prostu „problem finansowania”. To jest problem systemu.

Wzrost nakładów do 3% jest KONIECZNY, ale sam nie rozwiąże przyczyn naszych problemów. Bez zmiany systemu będziemy po prostu marnować więcej pieniędzy i dalej finansować tę samą bylejakość - bo to nawet nie jest przeciętność.

Potrzeby bezwzględne to w pierwszej kolejności wzrost finansowania dla NCN, najlepszych jednostek naukowych oraz najmłodszych pracowników. Następnie reformacja - bo nie reforma - systemu nauki i dopiero wówczas dalszy wzrost nakładów do 3%. #politka #politycy #politykaspoleczna #polacy #polska #nauka #nauczyciele

14

💸 UE właśnie dała Ukrainie 90 miliardów euro. Niemcy chcą kolejnych 90 miliardów. W tle afera korupcyjna❗

W czwartek na szczycie NATO w szwedzkim Helsingborgu minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadephul ogłosił, że Ukraina potrzebuje kolejnych 90 miliardów euro — tyle samo, ile UE właśnie jej przyznała. Według Wadephula partnerzy NATO i Kanada powinni dorzucić drugie tyle bilateralnie. Razem: nawet 270 miliardów euro w jednej rundzie finansowania.

Poprzednie 90 mld euro miało wystarczyć do 2027 roku. W kręgach dyplomatycznych już od tygodni mówiono o luce finansowej sięgającej połowy tej kwoty. Pieniądze jeszcze nie wypłynęły, a już wiadomo, że nie wystarczą.

Równolegle ukraińskie Biuro Antykorupcyjne NABU ujawnia szereg afer, w które zaangażowani są najbliżsi współpracownicy Zełenskiego. Korupcja dotyczy również produkcji zbrojeniowej.

Niemcy domagają się kolejnych 90 miliardów, zanim rozliczono poprzednie. Polska wysyła pieniądze, BGK zapowiada kredytowanie ukraińskich samorządów. A korupcja w Kijowie sięga wprost prezydenta Biura i ministrów.

Zadajmy sobie pytanie wprost: komu oni służą?⁩ #ukraina #ukraincy #polska #politka #politykamiedzynarodowa #niemieckalogika

18

Statystyki mówią o sukcesie, seniorzy liczą każdy grosz. Prawdziwe oblicze ubóstwa

Gdy oficjalne statystyki GUS z 2025 r. mówią o systematycznym spadku ubóstwa, za zamkniętymi drzwiami tysięcy polskich domów wciąż panuje ten sam trudny wybór: wykupić receptę czy odłożyć na bochenek chleba.

W świecie, gdzie starość dla wielu stała się codziennością pełną wyrzeczeń, program Caritas i Fundacji Biedronki "Na codzienne zakupy" staje się czymś więcej niż tylko finansową zapomogą. To koło ratunkowe, które nie tylko pozwala zapełnić pustą lodówkę, ale przede wszystkim przywraca seniorom odebraną przez biedę godność.

Starsza pani, która w osiedlowym sklepie długo liczy monety, by ostatecznie odłożyć na półkę kostkę masła. Starszy pan proszący o odkrojenie dokładnie trzech plastrów najtańszej mielonki. Dla tysięcy polskich seniorów to codzienność, która nie jest zasłużonym odpoczynkiem tylko cichą, pełną wstydu walką o przetrwanie, rozgrywającą się przy sklepowych kasach i za zamkniętymi drzwiami skromnych mieszkań.

– Mój syn Irek jest niepełnosprawny, opiekuję się nim od 41 lat. Czasem zabieram go na zakupy i mógłby nawet sam coś sięgnąć z półki, ale niestety musiał cofnąć rękę. Nie mogliśmy sobie pozwolić na zachcianki. Często pytał: czy nas na to stać? – opowiada beneficjentka programu, pani Basia.

Z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że wskaźnik pogłębionej deprywacji materialnej i społecznej w Polsce systematycznie spada. W 2025 r. dotyczył on 2 proc. populacji, co stanowi zauważalną poprawę w porównaniu do 2,3 proc. w roku poprzednim oraz drastycznego poziomu 7,8 proc. notowanego jeszcze w 2015 r. Kiedy jednak przyjrzymy się konkretnym grupom społecznym, zwłaszcza seniorom, wkracza szara rzeczywistość.

Codzienność w trybie przetrwania

Prawdziwą głębię tego problemu ujawniają badania instytutu Ipsos zrealizowane na zlecenie Fundacji Biedronki. Pokazują one dramatyczne okoliczności, w jakich funkcjonują podopieczni programu – seniorzy powyżej 60. roku życia.

Kim są beneficjenci karty "Na codzienne zakupy"? To w przeważającej większości ludzie samotni: aż 70 proc. z nich tworzy jednoosobowe gospodarstwa domowe. Są schorowani i/lub niepełnosprawni: 65 proc. deklaruje zły lub bardzo zły stan zdrowia, 76 proc. cierpi na problemy z poruszaniem się, a połowa posiada formalne orzeczenie o niepełnosprawności. Co trzeci senior (31 proc.) nie ma w swoim otoczeniu absolutnie nikogo, kto mógłby mu pomóc.

Badania pokazują porażające fakty: co czwarty polski senior z tej grupy (24 proc.) w ciągu zaledwie jednego miesiąca musiał z powodów finansowych ograniczać jedzenie lub całkowicie zrezygnować z posiłku. Najstarsze osoby najczęściej odmawiają sobie zakupu świeżych owoców, masła, wędlin, mięsa i ryb. Kupują najtańsze produkty, byle tylko "dotrwać do pierwszego".

– Istotą tego programu jest realna pomoc finansowa dla osób starszych, dzięki której one mogą lepiej się odżywiać, ale także budowanie relacji pomiędzy seniorem a wolontariuszem. Bo dzięki tej relacji, dzięki zaangażowaniu tysięcy wolontariuszy, podopieczni programu mają na kogo liczyć. W tym jest wielka wartość. Doceniamy to i chcemy wspierać wolontariuszy, dlatego w tym roku zorganizowaliśmy warsztaty, na których sami wolontariusze mogli opowiedzieć o tym, czego im brakuje w ich pracy, jakie kompetencje chcieliby pozyskać. I efektem tych warsztatów będzie cykl szkoleń dopasowanych do potrzeb wolontariuszy, który sprawi, że poczują się pewniej i będą mogli lepiej wspierać osoby starsze w swoim otoczeniu – wyjaśnia Katarzyna Scheer, prezes Fundacji Biedronki.

Bez wstydu w kolejce do kasy

Program "Na codzienne zakupy", realizowany jest wspólnie przez Caritas Polska i Fundację Biedronki oraz 41 Caritas Diecezjalnych. Skala tej pomocy pokazuje, jak realnie można wpłynąć na los najbardziej potrzebujących:

-11 069 – tylu seniorów otrzymuje wsparcie w bieżącej edycji programu;

- 2 300 zł – tyle wynosi łączna wartość rocznego wsparcia dla jednego beneficjenta;

- 26 228 150 zł – to całkowity budżet tegorocznego programu, a łączna wartość dystrybuowanych kart od początku istnienia akcji osiągnęła już kwotę ponad 157,5 mln zł.

Karta przedpłacona, którą seniorzy mogą płacić za zakupy w sklepach sieci Biedronka, działa wielopoziomowo. Z perspektywy społecznej kluczowe jest jednak to, że to wsparcie pomaga zniwelować poczucie wstydu i utratę godności. Nie muszą o nic prosić i za nic dziękować. Karta pozwala wejść do sklepu i samodzielnie decydować, co znajdzie się w koszyku.

Zaoszczędzone dzięki karcie pieniądze można przeznaczyć na regularny wykup niezbędnych leków i inne potrzeby. Dodatkowe środki w postaci karty pomagają rozszerzyć dietę o produkty zdrowsze, świeże i zalecane przez lekarzy przy posiadanych schorzeniach. Seniorzy mogą pozwolić sobie na małe przyjemności, które choć na chwilę rozjaśniają szarą codzienność, jak kupno owoców czy drobnego upominku dla wnuka bez lęku, że zabraknie na opłacenie rachunków.

– Ja mam emerytury 2 tys. zł. Trzeba opłacić rachunki, kupić leki – ja na leki wydaję prawie 1/3 emerytury. Podwyżek emerytur nie ma, a wszystko drożeje, koszty utrzymania rosną – dodaje pani Teresa, beneficjentka programu.

Lekarstwo na najtrudniejszą chorobę

Z danych wynika jednak coś, czego nie da się załatwić samym przelewem na plastikową kartę. Aż 75 proc. podopiecznych programu deklaruje, że ich największym codziennym ciężarem jest samotność. Można mieć pełną lodówkę, ale gdy jedynym dźwiękiem w mieszkaniu przez cały tydzień jest szum starego lodówkowego agregatu, człowiek powoli traci nadzieję.

I właśnie w tym miejscu program przekracza ramy zwykłej akcji socjalnej. Za funduszami stoi bowiem blisko 4 000 wolontariuszy Caritas. Kiedy pukają do drzwi, nie przynoszą suchych formularzy, ale coś, co w świecie tych seniorów stało się towarem deficytowym: czas i uwagę. Finansowe wsparcie ratuje zdrowie i przywraca godność przy sklepowej kasie. Wolontariusz ratuje coś znacznie subtelniejszego – poczucie, że dla kogoś na tym świecie wciąż się istnieje.

Caritas to największa organizacja dobroczynna w Polsce. Pomaga setkom tysięcy potrzebujących w kraju i za granicą. Struktura Caritas w Polsce składa się z Caritas Polska, która pełni funkcję koordynatora projektów ogólnopolskich i zagranicznych, oraz z 44 Caritas Diecezjalnych, które niosą bezpośrednią pomoc potrzebującym na terenie danej Diecezji. Caritas Polska jest także częścią sieci Caritas Internationalis i Caritas Europa. #polacy #politycy #politka #politykaspoleczna #polska

11

🚛 Rząd Tuska będzie śledzić GPS-em każdy transport betonu powyżej 50 kilogramów. To są dwa worki❗

15 maja ustawa o objęciu betonu systemem SENT trafiła do prezydenta Nawrockiego. Jeśli ją podpisze — od tej chwili każda betoniarka wyjeżdżająca na budowę będzie musiała raportować do systemu Krajowej Administracji Skarbowej: ile betonu, dokąd jedzie i gdzie go wylała. Obowiązek zaczyna się już od 50 kilogramów.

Pięćdziesiąt kilogramów. Tyle waży murek pod schodek albo podsypka pod pół metra posadzki.

Kierowniczka betoniarni ze Śląska mówi wprost: "Normalny człowiek nie ogarnie, dlaczego państwo chce nadzorować i śledzić GPS-em transporty betonu większe niż 50 kilogramów. Będą śledzić każde auto, a zazwyczaj wozimy minimum 700 kg. To absurd."

Właściciel firmy budowlanej spod Warszawy pracuje w branży 15 lat i dodaje: "Nigdy nie kupiłem betonu bez faktury. Tego nie da się sprzedać na lewo, bo inwestor chce rozliczać swoje koszty. To są wymysły urzędników."

Branża budowlana będzie musiała wyposażyć flotę w systemy geolokalizacyjne i wdrożyć kosztowne narzędzia informatyczne do raportowania każdej dostawy. Za niezgłoszony transport — kara administracyjna.

SENT wprowadzono lata temu do walki z mafiami paliwowymi — i miało sens, bo karuzele VAT-owskie na paliwie to udowodnione miliardy strat budżetowych. Branża budowlana czy tekstylna niczego podobnego nie robi. Beton z faktury trafia na budowę z fakturą.

Prezydent Nawrocki musi zawetować tę ustawę!⁩ #polacy #politykaspoleczna #politka #politycznapoprawnosc

27

⁨⁨Urzędy i wodociągi przechodzą na 4 dni pracy. Rząd zapłaci z Twoich podatków❗

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej uruchomiło pilotaż czterodniowego tygodnia pracy. Firmy, które zdecydowały się na zmniejszenie efektywności otrzymują rekompensatę od państwa – Z TWOICH PODATKÓW!

Ten abusrd ma drugie dno – większość uczestników programu to… urzędy itp.

◾ Do programu zgłosiło się około 2 tysięcy firm — wybrano 90

◾ Większość uczestników to urzędy lub firmy państwowe i samorządowe

◾ Straty wynikające ze skrócenia pracy pokrywane są z budżetu państwa — czyli przez podatnika

◾ Program pochłonie 50 mln zł

Pytanie, które ministerstwo woli przemilczeć: co po zakończeniu pilotażu? Kto poniesie koszty dodatkowego dnia wolnego w firmie prywatnej? Czy szaleńcy z rządu będą chcieli upowszechnić i przymusem wprowadzić 4-dniowy tydzień pracy?

Dla małych i średnich przedsiębiorstw, które konkurują niższymi kosztami pracy, czterodniowy tydzień pracy będzie czynnikiem obniżającym konkurencyjność i zwiększającym koszty.

Jest też ryzyko odwrotne. Jeśli pilotaż pokaże, że tę samą pracę można wykonać w cztery dni — pracodawcy prywatni wyciągną prosty wniosek: może wystarczy mniej pracowników pracujących pięć dni? Rządowy eksperyment może stać się pretekstem do redukcji zatrudnienia.

Może właśnie dlatego ministerstwo wybrało do pilotażu głównie urzędy — tam nikt nikogo nie zwolni, a koszty i tak pokryje podatnik. #polacy #politykaspoleczna #politka #polska #politycznapoprawnosc

18

Nielegalna broń i groźni weterani z Ukrainy zaleją Polskę!m.in.

Polskie służby przygotowują się na ryzyko wzrostu przemytu nielegalnej broni z Ukrainy po zakończeniu wojny. W tym celu uruchomiono projekt "Trident”, który ma wzmocnić zdolności policji, Straży Granicznej i innych formacji do wykrywania transportów broni oraz rozbijania zorganizowanych grup przestępczych. Program o wartości 6,6 mln zł obejmuje zakup specjalistycznego sprzętu, http://m.in. mobilnych systemów RTG, dronów, urządzeń termowizyjnych i narzędzi do analizy ruchu telefonicznego, a także szkolenia dla ok. 150 funkcjonariuszy.

Skala problemu już jest znacząca. W 2023 roku Centralne Biuro Śledcze Policji zabezpieczyło 1374 sztuki broni palnej, rok później 516, natomiast w ubiegłym roku aż 3322 egzemplarze. Służby spodziewają się wzrostu przemytu broni o kilkadziesiąt, a nawet kilkaset razy po zakończeniu działań wojennych na Ukrainie. Do tego problemem będzie napływ weteranów wojennych, których część zasili grupy przestępcze.

Polska jest szczególnie narażona, bo jest pierwszym krajem, do którego broń i weterani będą napływać. Liczna mniejszość ukraińska jest bazą społeczną dla przestępczości zorganizowanej i czynnikiem osadzającym możliwość jej trwałego operowania w naszym kraju. #polacy #policja #polska #ukradzionezjbzd #ukriana #ukrainizacjapolski #politka #politykaspoleczna #politykazagraniczna

15

Propaganda śmieciowa – 6 mln zł na reklamę systemu kaucyjnego. Największym beneficjentem TVN.

Ministerstwo Hennig-Kloski na promocję w mediach wydało prawie 6 milionów 50 tysięcy złotych. Oto, gdzie poszły pieniądze podatników:

👉 TVN: 2 300 000 zł

👉 TVP: 900 000 zł

👉 Polsat: 800 000 zł

👉 RMF FM: 470 000 zł

👉 Kina (Multikino i Kinads): 235 000 zł

👉 Internet (Facebook, YouTube, Instagram, influencerzy): 1 200 000 zł

👉 Prasa regionalna Polska Press: 73 800 zł

Połowa wszystkich tych pieniędzy trafiła do prorządowych mediów. Tak finansuje się propagandę. Na reklamowanie systemu, który w marcu 2026 roku negatywnie oceniało 50,5 procent Polaków, a popierało tylko 27,6 procent.

A na co ministerstwo nie miało pieniędzy? Na analizy efektywności. Na wystarczającą liczbę butelkomatów - działa ich około 15 tysięcy, potrzeba trzykrotnie więcej. Na egzekwowanie przepisów - GIOŚ otrzymał zaledwie 5 wniosków o interwencję i 41 zgłoszeń od obywateli, większości nie jest w stanie nawet zweryfikować.

Tymczasem do obrotu trafiło 1,2 miliarda opakowań kaucyjnych. Zwrócono - według danych z ankiet operatorów - niespełna 3 miliony. Ministerstwo nie prowadzi monitoringu ile kaucji wpłynęło i gdzie są te pieniądze.

Nie wiemy ile Polacy zapłacili. Wiemy ile zapłacono TVN-owi za reklamowanie systemu, który nie działa. To jest polityka medialna rządu Tuska - nie informowanie, lecz kupowanie przychylności.⁩ #politka #politycy #polacy #polska #uniaeuropejska

28

🍗 Trzy dni umowy Mercosur. Pierwsza partia kurczaka z Brazylii - 80 procent skażone salmonellą❗

Umowa handlowa UE-Mercosur weszła w życie 1 maja 2026 roku. Do Grecji dotarła pierwsza partia mrożonego kurczaka z Brazylii - 5 ton. Greckie laboratoria weterynaryjne w Agia Paraskevi zbadały mięso i wskazały: 80 procent partii skażone salmonellą

Prezes Panhelleńskiej Federacji Inżynierów Geotechnicznych Nikos Kakavas postawił pytanie retoryczne, które powinno brzmieć w Brukseli jak alarm: "Kiedy pierwsza próbka wykaże 80 proc. obciążenia, co może się stać, gdy proces stanie się w pełni systematyczny, a kontrole będą ograniczone?"

Odpowiedź jest prosta - będzie gorzej. Standardy fitosanitarne to jedno. Szkodliwe substancje w żywności to drugie. Brazylia dopuszcza do użytku ponad 3600 pestycydów, w tym dawno zakazane w Europie. Holenderskie służby wykryły wcześniej estradiol - hormon zakazany w UE - w wołowinie z Brazylii. Z Urugwaju do Polski trafiła wołowina z pozostałościami progesteronu.

Równocześnie Brazylia blokuje wydawanie świadectw weterynaryjnych na polskie produkty mleczarskie. My im otwieramy rynek, oni blokują nasz eksport.

Polskie drobiarstwo - trzeci eksporter drobiu na świecie, 2 miliony ton rocznie niemal wyłącznie na rynek unijny - będzie konkurować z mięsem, które przy pierwszej kontroli wykazuje 80 procent zakażenia groźną bakterią.,

Komisja Europejska wiedziała, wdrożyła. Rząd Tuska wiedział, nie zaprotestował #uniaeuropejska #zielonaenergia #zielonylad #polacy #polska #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #politykazagraniczna

31

Polskie miliardy na odesskim bazarze. W taki sposób Ukraina robi z nas idiotów

Kilka dni temu ukraińska prokuratura znów musiała przyznać to, co Polacy czują od dawna: pomoc humanitarna dla Ukrainy trafia na bazar zamiast być przekazanej na front lub do potrzebujących. W Odessie na słynnym na targu przemysłowym „7. kilometr” sprzedano ponad 50 ton darów – odzież, obuwie i inne rzeczy przysłane od europejskich partnerów. Wartość nielegalnego procederu – ponad 40 milionów hrywien. W sprawę zamieszani były funkcjonariusz celny, przedstawiciel organizacji charytatywnej i ich zagraniczny wspólnik. Zrobili wszystko, by stworzyć pozory legalności – fałszywe dokumenty o „przekazaniu między organizacjami”. W praktyce towary od razu szły na sprzedaż.

To nie jedyny incydent – to model ukraiński działania. Od 2022 roku polskie generatory, żywność, kamizelki kuloodporne i inne dary regularnie pojawiają się na ukraińskich targowiskach i w sklepach. To, co Polacy oddawali z serca – albo za pieniądze podatnika – stało się towarem na handel.

W sektorze wojskowym sprawa jest jeszcze bardziej dramatyczna, bo tam rozkradana jest pomoc, która ma ratować życie ukraińskich żołnierzy. NABU i SAPO regularnie ujawniają nowe schematy. Wśród najbardziej wykorzystywanych przez Ukraińców są następujące:

Zawyżone ceny i przekręty w procurementie: W 2023 r. skandal z żywnością dla armii – jajka kupowane po kilkakrotnie wyższych cenach niż rynkowe. Minister obrony Oleksij Reznikow stracił stanowisko m.in. z powodu afer z żywnością i umundurowaniem. W 2025 r. schematy z dronami FPV i systemami walki elektronicznej – kontrakty zawierane po zawyżonych cenach, łapówki sięgające 30% wartości. NABU zakończyło śledztwa m.in. w sprawie ponad 90 mln hrywien rozkradzionych na dronach.

Nieudane (uszkodzone lub wadliwe) dostawy uzbrojenia: W 2024 r. ujawniono schemat na ok. 40 mln dolarów (1,5 mld hrywien) przy zakupie 100 tys. moździerzowych pocisków poprzez firmę Lviv Arsenal – pieniądze wypłacono z góry, amunicji nie dostarczono. W 2025 r. aresztowania za dostawy dziesiątek tysięcy wadliwych pocisków artyleryjskich – część wycofano z frontu w czasie największego niedoboru amunicji. Fabryki celowo stosowały gorsze materiały, by maksymalizować zysk przy współudziale urzędników.

W rankingu Transparency International Ukraina dostała żałosne 36 punktów na 100, plasując się na 104. miejscu na świecie. Sektor obronny tradycyjnie zbiera najgorsze oceny. Niezależne szacunki, w tym polskiego byłego wiceministra, mówią wprost: 30–50 proc. pomocy znika lub jest wykorzystywane nieefektywnie.

Polska jest jednym z największych darczyńców Ukrainy. Przekazaliśmy 318 czołgów (PT-91, T-72, Leopardy 2A4), 586 pojazdów opancerzonych, 137 systemów artyleryjskich (w tym Kraby), 10 MiG-29 i 10 helikopterów Mi-24. Wartość samego sprzętu wojskowego wraz z logistyką i szkoleniami przekroczyła do marca 2025 roku 18 miliardów złotych. Efekt? Wojsko Polskie na pewien czas zostało rozbrojone. Żeby uzupełnić braki, musieliśmy gonić zakupy za granicą – Abramsy, K2, F-35 – co kosztuje kolejne dziesiątki miliardów.

Do tego dochodzą wydatki na uchodźców. W 2025 roku Polska przeznaczyła na ich utrzymanie około 2,2 miliarda dolarów – pomoc socjalna, zdrowie, edukacja, zakwaterowanie. Dodatkowe miliardy pochłonął hub w Rzeszowie-Jasionce. A efekt? Część tej pomocy wraca do nas jako szara strefa albo po prostu znika w ukraińskiej korupcyjnej machinie lub w innych państwach NATO.

Ukraina walczy o przetrwanie i ponosi ogromne ofiary – tego nikt rozsądny nie neguje. Polska ma żywotny interes w tym, by nasz sąsiad nie przegrał – granica ukraińska to dziś linia obrony Rzeczypospolitej. Ale solidarność nie może oznaczać samobójstwa i ślepoty. Płacimy podwójnie: raz za wysłany sprzęt i dary, drugi raz – za osłabienie własnej obrony i utrzymywanie systemu, w którym korupcja jest sposobem na życie.

Czas na twardy realizm. Wspólne audyty, dostawy z pełnym śledzeniem, uzależnienie dalszej pomocy od konkretnych, mierzalnych reform antykorupcyjnych. Tylko taka pomoc ma sens – zarówno dla Ukrainy, jak i dla Polski. Bo jeśli nic się nie zmieni, to my – polscy podatnicy – będziemy dalej dokładać do cudzego interesu, tracąc przy tym własne bezpieczeństwo. A to nie jest już solidarność. To naiwność, za którą płacimy bardzo wysoką cenę.

#ukraina #ukraincy #polacy #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #politykazagraniczna #ukropolin #korupcja

5

⁨UE chce zakazać VPN ❗m.in.

Eurokraci chcę mieć pełną kontrolę nad tym, co robimy w sieci. VPN im to uniemożliwia, dlatego chcą go ograniczyć, a nawet zakazać. Pretekst ten sam co zawsze – „ochrona najmłodszych”.

Wiceprzewodnicząca KE Henna Virkkunen zapowiedziała wprost, że Komisja będzie sprawdzać, jak uniemożliwić obchodzenie weryfikacji wieku przez VPN. "To ważny element kolejnych kroków" - powiedziała na konferencji prasowej w Strasburgu.

VPN to ważne narzędzie. Używają go miliony zwykłych obywateli - do bezpiecznej pracy zdalnej, ochrony danych w publicznych sieciach, omijania cenzury w krajach autorytarnych, ochrony prywatności przed korporacyjnym śledzeniem. Ograniczenie VPN to ograniczenie podstawowego narzędzia cyfrowego bezpieczeństwa.

Co ciekawe - sama Virkkunen przyznała, że "trudno stworzyć rozwiązania, których nie da się obejść". Innymi słowy: wiedzą, że VPN trzeba będzie zakazać, aby osiągnąć założone cele. Kto jest zakazuje VPN na świecie? http://M.in. Chiny i Rosja.

Polska do końca 2026 roku musi przedstawić plan wdrożenia weryfikacji wieku. Rząd Tuska jak zwykle kiwa głową i wdraża. Prawdopodobnie do Facebooka będziemy logować się przez mObywatela. Abstrakcja!

Konfederacja mówi wprost: prywatność w sieci i prawo do anonimowego korzystania z internetu to element wolności obywatelskiej.⁩ #uniaeuropejska #unia #politka #politycznapoprawnosc #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

25

Trzy oblane egzaminy na prawo jazdy i wracasz z powrotem na cały kurs!

🚗 Ministerstwo wymyśliło nowy sposób na opróżnienie portfela młodych Polaków❗

Ministerstwo Infrastruktury ma genialny pomysł: limit egzaminów na prawo jazdy. Po trzecim oblaniu praktyki – wracasz na początek zrobić cały kurs i wywalasz kolejne kilka tysięcy złotych ze swojej kieszeni!

Przy zdawalności na poziomie 30-40% to nie jest „zwiększanie bezpieczeństwa” ani „motywacja do nauki”. To jest haracz na nieudolny, zbiurokratyzowany system egzaminacyjny, który od lat miele ludzi jak maszynka do mięsa.

Zamiast naprawić WORD-y, które działają jak folwark, urzędnicy wolą dobrać się do portfela zwykłych Polaków. Klasyczna logika państwa PiS 2.0 albo Tuska 3.0 – problem leży zawsze w obywatelach, nigdy w państwie.

Prawo jazdy w Polsce kosztuje już 3 600-5 000 złotych - jedno z najdroższych w Europie. Resort Infrastruktury postanowił to jeszcze pogorszyć. Po trzecim oblaniu egzaminu praktycznego kursantów czekać będzie obowiązkowe doszkolenie, egzamin wewnętrzny i dopiero czwarte podejście do egzaminu państwowego. Do tego kurs ma mieć termin ważności - prawdopodobnie 12 miesięcy. Nie zdasz w tym czasie? Wracasz na kurs od zera.

Policzmy co to oznacza dla kogoś, kto ma pecha lub po prostu uczy się wolniej:

🔴 Kurs podstawowy: 3 600-5 000 zł

🔴 Egzamin praktyczny: 230 zł za podejście - trzy oblane to już 690 zł

🔴 Obowiązkowe doszkolenie po trzecim oblaniu: kilkaset złotych za wymagane godziny

🔴 Powrót na pełny kurs po upływie 12 miesięcy: kolejne 3 600-5 000 zł od zera

Realna ścieżka dla kogoś, kto obleje trzy razy i skończy się termin ważności kursu, choćby z powodu zdrowia? Nawet 10 000 złotych za jedno prawo jazdy kategorii B. Przecież za to można kupić sprawny 15-letni samochód, idealny dla początkującego kierowcy.

Przy zdawalności egzaminu praktycznego na poziomie 30-40 procent większość kursantów oblewa przynajmniej raz. To nie są marginalnie słabi kierowcy - to normalni ludzie uczący się w normalnym tempie, którym trafia się wymagający egzaminator albo zły dzień.

Nowe przepisy systemowo uderzają w tych, którzy mają najtrudniej: młodych z małych miejscowości, gdzie bez prawa jazdy nie ma pracy, emerytów wracających za kierownicę po przerwie, ludzi, których po prostu nie stać na doskonałe przygotowanie za pierwszym razem.

Karanie finansowe za wolniejsze uczenie się to nie polityka bezpieczeństwa. To kolejny podatek od bycia przeciętnym - tym razem nałożony przez Ministerstwo Infrastruktury.

#polacy #politka #politycy #politykaspoleczna

16

W ciągu dwóch lat przybyło w Polsce ponad 3600 urzędników!

Łącznie jest już ich 123,2 tysiąca. Średnia płaca wynosi 12 300 zł.

Urzędnicza armia rośnie. W dwa lata rząd Tuska powiększył korpus służby cywilnej o ponad 3600 etatów. Łączne zatrudnienie: 123,2 tysiąca osób.

Mimo że KAS dostaje kolejne narzędzia oparte o najnowsze technologie, mimo że wdrożono KSeF, to im wciąż za mało etatu. Skarbówka mówi, że 500 nowych etatów to kropla w morzu potrzeb. Jak to możliwe? Co się dzieje z tymi wszystkimi usprawnieniami, na które wydajemy miliony złotych?

To jest właśnie istota problemu z rozrostem biurokracji: aparat rośnie nieustannie, pochłania coraz więcej pieniędzy podatników, a popyt na kolejne etaty nigdy nie maleje. Każde nowe prawo, każda nowa dyrektywa unijna, każdy nowy program rządowy tworzy zapotrzebowanie na kolejnych urzędników.

Każdy etat w administracji to koszt ponoszony przez sektor prywatny. Przedsiębiorca płaci podatki, żeby finansować aparat, który produkuje przepisy utrudniające mu prowadzenie firmy.

Zastanówmy się skąd te 12,3 tys. zł. Tylko w ciągu ostatniego roku przeciętne wynagrodzenie wzrosło o 1000 zł. Wysoką średnią płacę generują partyjni notable, którzy dostają dobrze płatne stanowiska. Zarobki dyrektorów w ministerstwach sięgają 30 tys. zł miesięcznie. W terenie realne podwyżki wyniosły około 250 złotych na rękę.

Aparat urzędniczy rośnie, kosztuje coraz więcej, a jednocześnie nie nadąża za nakładanymi na niego obowiązkami. Jakość obsługi w urzędach w żadnym wypadku nie rośnie, pomimo nowych narzędzi technologicznych i rosnącej automatyzacji prac biurowych w gospodarce.

Rząd Tuska wprowadza kolejne podatki i rozszerza obowiązujące daniny, jednocześnie zwiększając koszty własnego utrzymania. Niegospodarność to delikatnie powiedziane. #polacy #politka #politykaspoleczna #politycznapoprawnosc #polska

17

To jest jakaś kpina. Związek Ukraińców w Polsce chce przywrócenia bezpłatnej ochrony zdrowia dla niepracujących Ukraińców❗

Przez 4 lata uchodźcy z Ukrainy byli w Polsce uprzywilejowani i mieli bezpłatny dostęp do polskiej ochrony zdrowia, na którą płacimy miliardy złotych w składkach zdrowotnych. Bezrobotni obywatele z Ukrainy nie musieli nawet rejestrować się w urzędzie, by korzystać z publicznej opieki zdrowotnej! Od 5 marca wreszcie się to zmieniło i niepracujący Ukraińcy podlegają takim samym zasadom dostępu do NFZ jak nieubezpieczeni Polacy - muszą opłacać składki.

Ale jak widać nawet 4 lata takiego przywileju w Polsce, na jaki polscy obywatele nie mogli liczyć, to dla niektórych wciąż za mało. Związek Ukraińców w Polsce, a także Stowarzyszenie Homo Faber oraz Polskie Forum Migracyjne to organizacje, które wysłały listy do trzech ministerstw - Zdrowia, Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Rodziny i Polityki Społecznej - by ten przywilej przywrócono i byśmy dalej finansowali leczenie obywateli innego kraju.

Nie wyobrażam sobie tego i powiem więcej - takiego przywileju nigdy nie powinno być. Nasza ochrona zdrowia jest w ogromnym kryzysie, mamy NFZ z wielomiliardowym deficytem, coraz trudniejszy dostęp do specjalistów, cięcia w diagnostyce, zamykane porodówki, zlikwidowano program "Dobrego posiłku w szpitalach", bo rząd szuka oszczędności nawet tutaj. Sam fakt, że przez kilka lat finansowaliśmy niepracujących obywateli innego narodu jest skandalem i niesprawiedliwością!

Przez ostatnie lata stworzono w Polsce patologiczny system, gdzie obywateli innego państwa traktowano lepiej niż samych Polaków. Już dość! Już wystarczy tego bezwarunkowego wsparcia i zwykłego frajerstwa. Na każdej płaszczyźnie relacji z Ukrainą i jakimkolwiek innym państwem musimy prowadzić asertywną, transakcyjną politykę opartą na POLSKIM interesie narodowym! #polacy #politka #politykaspoleczna #polin #ukraina #ukraincy #ukrainizacja #ukrainizacjapolski

20

⁨USA chcą danych biometrycznych Europejczyków. Grożą przywróceniem wiz!

USA domagają się danych biometrycznych Europejczyków, a także informacji o poglądach, przynależności do organizacji i informacji prywatnych. Dane mają płynąć tylko w jedną stronę. Odmowa dostosowania się może skutkować przywróceniem wiz do USA.

Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA (DHS) prowadzi formalne negocjacje z Unią Europejską w sprawie bezpośredniego podłączenia do europejskich baz danych biometrycznych. Koniec 2026 roku to wyznaczony przez Waszyngton termin, po którym DHS oceni, kto spełnił warunki. Kto nie - ryzykuje utratę statusu bezwizowego. Dla Polaków oznaczałoby to powrót do kolejek w ambasadzie i opłat za wizę.

Jak miałoby to działać? Gdy amerykański funkcjonariusz graniczny napotka polskiego obywatela - system automatycznie odpyta polskie bazy danych biometrycznych. Jeśli znajdzie dopasowanie, dane trafiają do IDENT/HART - największej rządowej bazy biometrycznej USA, zawierającej ponad 270 milionów tożsamości z ponad 40 agencji federalnych. Bez nakazu sądowego. Bez Twojej wiedzy. Bez możliwości sprzeciwu.

To jest masowe, systematyczne przeszukiwanie baz danych wszystkich obywateli krajów uczestniczących w programie bezwizowym - prewencyjnie, rutynowo, przy każdym zetknięciu z amerykańskim systemem granicznym.

Zakres danych w negocjowanych dokumentach wykracza daleko poza odciski palców. Projekt przewiduje możliwość transferu "szczególnych kategorii danych" - w tym poglądów politycznych, przynależności do związków zawodowych, informacji z życia prywatnego - gdy DHS uzna to za "niezbędne i proporcjonalne". Kto decyduje o proporcjonalności? Strona amerykańska.

Polska musi w tych negocjacjach powiedzieć jasno: suwerenność danych osobowych obywateli nie jest kartą przetargową w negocjacjach o wygodę podróżowania. Jeśli Polska zgodzi się na masowy transfer biometryczny do systemu, który nie zapewnia adekwatnej ochrony danych obywateli, to polska ochrona danych osobowych stanie się iluzją.⁩

#uniaeuropejska #politka #politycy #politykaspoleczna #politykazagraniczna

13

„Mamy zakaz przyjmowania nowych pacjentów”. Państwowa służba zdrowia w ruinie

Oddział Onkologii Klinicznej w Szpitalu Powiatowym w Krotoszynie od dwóch tygodni nie przyjmuje nowych pacjentów, a od 1 maja zawiesi działalność. To kolejny przykład na to, że państwowa służba ochrony zdrowia znajduje się w ruinie.



Przyczyną decyzji są straty finansowe generowane przez oddział. Szpital odnotował 2,8 mln zł strat za ubiegły rok, a dyrekcja oceniła, że bez restrukturyzacji całej placówki grozi jej całkowite zamknięcie. W ciągu ostatnich kilku dni około 10 pacjentów straciło możliwość rozpoczęcia leczenia na oddziale onkologicznym.

– Od dwóch tygodni mamy zakaz przyjmowania nowych pacjentów – alarmują na łamach RMF FM lekarze i pielęgniarki oddziału onkologii w Krotoszynie

Na razie mowa „tylko” o zakazie przyjmowania nowych pacjentów, ale kolejnym krokiem będzie całkowite zawieszenie działalności oddziału. Ma to potrwać dwa miesiące, od 1 maja do końca czerwca. W tym czasie dyrekcja ma przeprowadzić analizę i podjąć ostateczną decyzję co do dalszych losów oddziału.

– Jeśli w NFZ się nie polepszy, to ten oddział od 1 lipca przestanie istnieć – zapowiada wicestarosta krotoszyński Stanisław Szczotka.

Starosta Paweł Radojewski mówi z kolei, że decyzja nie była łatwa, ale innego wyjścia nie było. – Musimy działać w tych realiach, które są i jakieś kroki podejmować, żeby szpital w Krotoszynie przeżył i mógł służyć mieszkańcom. Jak nic nie zrobimy, to za chwilę zamkniemy cały szpital, w którym pracuje 600 osób – powiedział samorządowiec.

Oddział onkologiczny jest najmłodszym z oddziałów w krotoszyńskiej placówce i zarazem jednym z najbardziej kosztownych. Pacjenci dotychczas leczeni w Krotoszynie mają zostać przeniesieni do innych szpitali w regionie. Dla wielu z nich oznacza to konieczność dojazdu na chemioterapię do odległych ośrodków – co w przypadku osób chorych i starszych bywa zadaniem ponad siły. #polacy #politka #politykaspoleczna #politykazdrowotna #polska

6

Polskie szpitale wystawiają faktury. Ukraińscy pacjenci często ich nie opłacają. System? W praktyce nie działa.

Od marca 2026 osoby bez ubezpieczenia miały ponosić koszty leczenia na takich samych zasadach jak inni cudzoziemcy. Jednak z informacji ze szpitali wynika, że znaczna część należności pozostaje nieściągalna.

Pracownicy mówią, że nawet połowa rachunków może nigdy nie zostać opłacona. A dalsze działania? Często kończą się na formalności, bez realnej możliwości odzyskania pieniędzy.

Przez lata nie zbudowano skutecznego systemu egzekwowania takich opłat. Efekt jest prosty: koszty zostają w Polsce, a ciężar ich pokrycia spada na podatników. #ukraincy #ukrainizacja #ukrainizacjapolski #migranci #polacy #polska #politka #politykaspoleczna #politykazdrowotna

18

⁨Ukraińcy dalej leczeni na koszt państwa. Po prostu nie płacą rachunków za leczenie!

„Dobrze by było, gdyby chociaż połowa została opłacona, ale tak nie jest”

Polskie szpitale wystawiają rachunki. Połowa z nich trafia do kosza. Wciąż obciążamy NFZ nadwykonaniami dla cudzoziemców. Polityka świętego Mikołaja trwa.

Od 5 marca 2026 roku obywatele Ukrainy bez ubezpieczenia w NFZ płacą za leczenie tak jak każdy inny cudzoziemiec. Zasada słuszna i oczywista. Wirtualna Polska ujawnia jednak, że rzeczywistość wygląda inaczej: Mazowiecki Szpital Bródnowski wystawił 72 faktury za niespełna miesiąc. Według pracownika księgowości jednego z warszawskich szpitali - nawet połowa z wystawionych rachunków nie zostaje opłacona. "Dalej to już kwestia dobrej woli pacjenta" - przyznaje rozmówca portalu.

Rządy PiS, a potem KO przez lata nie zbudowały żadnego mechanizmu egzekwowania należności od cudzoziemców. Teraz mamy przepisy, ale nie mamy narzędzi. Jest faktura, nie ma ściągalności.

NFZ zapowiada pierwsze dane po 10 kwietnia. Wtedy dowiemy się ile to kosztuje polskich podatników.⁩ #politka #politycy #ukraina #ukraincy #ukrainizacja #ukrainizacjapolski #polska

18

Wartością najbardziej kojarzoną w Polsce z UE jest KORUPCJA!

Nic dziwnego, afer jest całe mnóstwo, wspomnijmy tylko trzy niedawne:

Afera ze szczepionkami Pfizera

Afera określana jako Pfizergate dotyczy bezpośrednich negocjacji kontraktów szczepionkowych o wartości dziesiątek miliardów euro prowadzonych przez Ursulę von der Leyen z prezesem Pfizer Albertem Bourla. Kluczowy problem polega na tym, że część komunikacji odbywała się przez wiadomości SMS, które następnie zniknęły. Komisja Europejska nie była w stanie ich udostępnić ani wiarygodnie wyjaśnić ich losu. W 2025 roku sąd UE stwierdził naruszenie zasad przejrzystości, co potwierdziło, że przy podejmowaniu decyzji o wydatkowaniu ogromnych środków publicznych doszło do poważnych uchybień proceduralnych.

Qatargate

Druga sprawa to Qatargate, czyli afera korupcyjna ujawniona w 2022 roku w Parlament Europejski. Śledztwo wykazało, że politycy tej instytucji mieli przyjmować pieniądze od Kataru i Maroka w zamian za wpływanie na decyzje polityczne i narrację dotyczącą tych państw. W centrum sprawy znalazła się Eva Kaili, u której zabezpieczono znaczne sumy gotówki. Postępowania karne i kolejne ustalenia z lat 2023–2024 pokazały skalę nieformalnego lobbingu oraz słabość mechanizmów kontrolnych w Parlamencie Europejskim.

Propaganda klimatyczna z programu LIFE

Kolejna sprawa dotyczy finansowania działań organizacji ekologicznych w czasie, gdy politykę klimatyczną UE nadzorował Frans Timmermans. Środki pochodzące z programów realizowanych przez Komisja Europejska, w tym programu LIFE, trafiały do podmiotów prowadzących działania propagandaowe i wpływające na debatę publiczną w obszarze klimatu. Finansowane inicjatywy miały wspierać kierunek polityczny związany z Zielonym Ładem, a więc projektem firmowanym przez samego Timmermansa. Pieniądze publiczne były wykorzystywane do pośredniego wzmacniania przekazu politycznego i wywierania presji na państwa członkowskie oraz opinię publiczną. Zwykły lobbing.

Dziś Unia Europejska to rak na zdrowym ciele Europy! #uniaeuropejska #unia #przestepczosc #polska #politycy #politka #polexit #polacy

16