NIEBYWAŁY SKANDAL! Usunięto tablicę o polskich ofiarach. Nowa tablica upamiętnia tylko Żydówki.

W Zielonej Górze zdemontowano tablicę z 1979 roku upamiętniającą polskie kobiety zamęczone przez niemieckich okupantów w filii obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Po 46 latach została zastąpiona nową tablicą poświęconą wyłącznie żydowskim więźniarkom, które wyruszały z tego miejsca w Marszu Śmierci. Skandaliczna zmiana nastąpiła podczas miejskich obchodów poświęconych ofiarom najdłuższego Marszu Śmierci.

Chcę zostać dobrze zrozumianym – nie dopisano Żydówek, po prostu usunięto Polki. Wcześniejsza tablica odnosiła się do losu polskich kobiet jako ofiar niemieckiego terroru. Obie tablice dotyczyły różnych aspektów tragedii obozowej i mogły funkcjonować równolegle.

Takie działanie wymagało bardzo złej woli i jest to element szerszego procesu zmiany narracji historycznej, w którym pamięć o polskich ofiarach II wojny światowej bywa ograniczana. Równolegle zarzuca się Polakom udział w zbrodniach przeciwko Żydom, choć to właśnie setki tysięcy Polaków były zaangażowane w przeciwdziałanie holocaustowi.

Nie możemy milczeć w sytuacjach takich jak ta, bo jest ich zwyczajnie za dużo. Za każdym razem, gdy ktoś próbuje zepchnąć pamięć o Polskich ofiarach II wojny światowej, zabijana jest cząstka naszego narodu! #polska #politka #politykaspoleczna #politycy #polacy #wojnaidei

27

Szczury zjadły internet. Telekom bankrutuje przez… ekologię!g.network

Brytyjski operator internetowy http://G.Network rozpoczął procedurę upadłości po tym, jak jego nowoczesna sieć światłowodowa okazała się podatna na… ataki gryzoni. Bezpośrednią przyczyną problemów były biodegradowalne osłony kabli wykonane z materiałów roślinnych, które przyciągnęły szczury i doprowadziły do masowych uszkodzeń infrastruktury.

Spółka była zadłużona na około 300 mln funtów i obsługiwała jedynie 25 tys. klientów, co w realiach jednego z najdroższych miast Europy okazało się modelem nie do utrzymania. Ostatnią szansą miało być przejęcie aktywów przez konkurencyjnego operatora Community Fibre. Do transakcji jednak nie doszło po wstępnej analizie technicznej.

Jak ujawnił brytyjski dziennik The Telegraph, potencjalny nabywca zrezygnował po odkryciu, że światłowody http://G.Network są systematycznie niszczone przez szczury. Osłony kabli, zaprojektowane zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju i oparte na komponentach z soi lub kukurydzy, stały się dla gryzoni atrakcyjnym źródłem pożywienia.

Cała „ekologiczna” infrastruktura potrzebowałaby wymiany. Problem okazał się tym poważniejszy, że kable prowadzono głównie pod jezdniami, a nie pod chodnikami. Każda naprawa oznaczała zamykanie ulic, utrudnienia w ruchu i wysokie koszty administracyjne. W efekcie firma jest nic niewarta.

Przypadek londyńskiego operatora pokazuje, że ideologiczne podejście do ekologii, oderwane od realnych warunków środowiskowych, może prowadzić katastrofy gospodarczej, bo tak należy odczytywać z perspektywy inwestorów upadek całej firmy. #politka #politycy #uniaeuropejska

23

W Kijowie sprzedają generatory za polskie pieniądze

W ostatnich dniach internet huczy od plotek: Ukraińcy rzekomo odsprzedają polskie generatory na OLX. W tle głośnych doniesień o polskiej pomocy rządowej i obywatelskiej – zwłaszcza transportach agregatów prądotwórczych do Kijowa – w polskich mediach społecznościowych lawinowo rozprzestrzenia się narracja o tym, że darowizny trafiają na czarny rynek.

Jedna z najmocniej rezonujących historii dotyczy właśnie generatorów przekazanych w ramach akcji „Ciepło z Polski dla Kijowa”. Na początku 2026 roku na platformie X pojawiły się setki postów z rzekomymi zrzutami ekranu z ukraińskiego OLX – zdjęcia ogłoszeń sugerowały, że pomocowe agregaty są wystawiane na sprzedaż z zyskiem. Według strony ukraińskiej to typowa operacja hybrydowa: rosyjskie boty i trolle pompują nienawiść, by rozbić polsko-ukraińską solidarność. Polskie MSWiA również szybko zdementowało sprawę, zapewniając, że każdy egzemplarz jest dokładnie monitorowany i trafia wyłącznie do cywilów. Problem w tym, że Kijów do dziś nie pokazał żadnego twardego dowodu – zdjęcia z rozładunku, listy seryjne, protokoły przekazania – które jednoznacznie potwierdziłyby, że te konkretne maszyny dotarły do potrzebujących. W takiej sytuacji rodzi się uzasadnione pytanie: czy pomoc naprawdę trafia tam, gdzie powinna?

Mądrość ludowa głosi, że nie ma dymu bez ognia. Ukraina od dekad boryka się z głęboko zakorzenioną korupcją, a wojna tylko dolewa oliwy do ognia. W rankingu Transparency International za 2024 rok (publikowanym w 2025) Ukraina uplasowała się na 105. miejscu spośród 180 państw, zdobywając zaledwie 35 punktów na 100 – wynik wyraźnie wskazujący na bardzo wysoki poziom ryzyka korupcyjnego.

Polska pomoc humanitarna – w tym generatorów z akcji „Ciepło z Polski dla Kijowa” – nie jest wolna od ryzyka. Ukraina rzeczywiście zmaga się z głęboko zakorzenioną korupcją, a wojna tylko spotęgowała stare patologie: zawyżone ceny, fikcyjne kontrakty, haracze i wyprowadzanie pieniędzy. Afery typu „jajka po 17 hrywien”, schemat Hrynkewycza, operacja „Midas” czy niewykonane osłony infrastruktury energetycznej za 1,6 mld dolarów pokazują, że problem jest realny i systemowy. Nie da się go zamieść pod dywan hasłami o „solidarności”. Pomoc powinna być monitorowana jeszcze mocniej: pełne listy seryjne, publiczne protokoły przekazania, audyty międzynarodowe, mechanizmy wycofania w razie nadużyć. Bez tego zaufanie będzie słabnąć – nie tylko wśród zwykłych Polaków, ale także wśród rządów i organizacji donatorów. Ukraina musi sama pokazać, że potrafi rozliczać się z korupcją nie tylko w słowach, lecz w czynach. Dopóki tego nie zrobi, każda nowa afera będzie podsycać wątpliwości, bo w wojnie o zaufanie nie wystarczy dobry intencja – trzeba też przejrzystości i dowodów. Inaczej dym, o którym mówi przysłowie, będzie gęstniał, nawet jeśli ognia naprawdę nie ma.

HANNA KRAMER

#polacy #politka #politycy #politykamiedzynarodowa #ukraina #ukraincy #ukrainskapropaganda #korupcja

7

„Aktywny rolnik” to likwidacja małych gospodarstw rodzinnych!

W tym tygodniu Sejm w ekspresowym tempie wprowadził do porządku obrad i przegłosował rządowy projekt ustawy o tzw. aktywnym rolniku. Nazwa brzmi niewinnie, wręcz zachęcająco, ale w rzeczywistości mamy do czynienia z brutalnym uderzeniem w małe gospodarstwa rolne i próbą ich systemowego wyeliminowania z rynku.

Ta ustawa oznacza faktyczną likwidację dopłat bezpośrednich dla tysięcy drobnych rolników. Aby otrzymać nawet podstawowe wsparcie, rolnik będzie musiał udowodnić „aktywność zawodową” poprzez faktury sprzedaży produktów rolnych oraz faktury zakupu środków do produkcji. To nie koniec. Kluczowe wymogi nie są zapisane w ustawie, lecz zostaną dopiero określone w rozporządzeniu ministra rolnictwa. Oznacza to jedno: dziś głosuje się ustawę w ciemno, a rolnicy dopiero za jakiś czas dowiedzą się, jakie warunki muszą spełnić, by nie zostać pozbawieni dopłat.

W nowej perspektywie unijnej Wspólnej Polityki Rolnej ma być około 30 procent mniej środków na dopłaty obszarowe. Tusk już dziś chce „odstrzelić” drobnych rolników. Zamiast uczciwie powiedzieć, że pieniędzy będzie mniej, rząd wybiera inną drogę: eliminację części gospodarstw z systemu, tak aby spadek stawek nie był tak widoczny w statystykach. Ofiarą tego mechanizmu mają paść najmniejsze gospodarstwa rodzinne, które nie funkcjonują w pełni towarowo, ale są fundamentem polskiego rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego.

Nie ma na to mojej zgody. To jest zamach na polską wieś. Z jednej strony duże, towarowe gospodarstwa będą wykańczane przez unijne i międzynarodowe umowy handlowe, takie jak z Ukrainą, Mercosur czy planowane porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi i Indiami. Z drugiej strony krajowe przepisy, w tym ustawa o „aktywnym rolniku”, mają dobić małe gospodarstwa, które do tej pory jeszcze się utrzymywały.

Najbardziej bulwersujące jest to, że rząd chce oddać urzędnikom władzę nad tym, kto jest rolnikiem, a kto nim nie jest. To urzędnik, na podstawie papierów i rozporządzeń, ma decydować o prawie do dopłat. Za to rolnik ma tłumaczyć się, że nie jest wielbłądem.

Ta ustawa nie wzmacnia rolników. Ona ich dzieli i eliminuje. Jeśli wejdzie w życie w obecnym kształcie, doprowadzi do masowego upadku małych gospodarstw i dalszej koncentracji ziemi. To droga donikąd i poważne zagrożenie dla polskiego rolnictwa. #polacy #polexit #polska #politka #politykazagraniczna #politykaspoleczna #uniaeuropejska #rolnictwo

13

NFZ „zaoszczędzi” na jedzeniu pacjentów. Mniej pieniędzy na wyżywienie!

Od stycznia 2026 roku szpitale muszą radzić sobie bez dodatkowych środków z programu „Dobry posiłek w szpitalach”. Pilotaż, który przez dwa lata realnie poprawiał jakość wyżywienia pacjentów, został wygaszony, a nowa stawka żywieniowa ustalona przez Narodowy Fundusz Zdrowia jest niższa o 4,50 zł dziennie na pacjenta. Dyrektorzy placówek nie mają wątpliwości: utrzymanie dotychczasowych, i tak niskich standardów nie będzie możliwe.

Program obejmował 582 szpitale. Dzięki niemu dzienna stawka żywieniowa wzrosła do 25,62 zł, podczas gdy wcześniej w wielu placówkach nie przekraczała nawet 10 zł. Pacjenci po raz pierwszy od lat mogli liczyć na regularne, zbilansowane i jakościowo lepsze posiłki. Z końcem 2025 roku ten mechanizm został jednak zakończony.

Po pilotażu Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji ustaliła nową stawkę na poziomie 21 zł dziennie, a dla kobiet w ciąży 23,50 zł. To realny spadek finansowania, przy jednoczesnym utrzymaniu wysokich wymagań formalnych. Ministerstwo Zdrowia wprowadziło bowiem rozporządzenie określające standardy żywienia: posiłki mają być urozmaicone, dostosowane do stanu zdrowia, uwzględniać potrzeby kulturowe i być konsultowane z lekarzem. Problem w tym, że standardy nie idą w parze z pieniędzmi.

Dyrektorzy szpitali zwracają uwagę na jeszcze jeden kluczowy problem. W czasie pilotażu środki na żywienie były wydzielone i nie mogły być przesuwane na inne cele. Po jego zakończeniu pieniądze trafiają do wspólnej puli, z której finansuje się również leki, materiały medyczne i bieżące funkcjonowanie oddziałów. W realiach chronicznego niedofinansowania ochrony zdrowia oznacza to jedno: jedzenie znowu stanie się najprostszym miejscem do szukania oszczędności.

Zamykane oddziały, szpitale nieprzyjmujące pacjentów, porody na SORach, wybrakowane posiłki – oto „sukcesy” Tuska w dziedzinie ochrony zdrowia. #polacy #politka #politykaspoleczna #zdrowie #politykazdrowotna

14

Sprzeciw wobec judaizacji KUL!

Część pracowników, absolwentów, doktorantów i studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II wystosowała list otwarty, w którym skrytykowała działania władz uczelni dotyczące relacji chrześcijaństwa z judaizmem. Autorzy pisma zakwestionowali praktykę łączenia katolickiej celebracji adwentu z żydowską Chanuką oraz teologiczne tezy głoszone przy okazji tych wydarzeń.

Impulsem do wystąpienia był grudniowy obchód Chanuki na KUL, któremu towarzyszyło stanowisko Koła Naukowego Teologów uczelni. W opublikowanym dokumencie podkreślano, że „bez judaizmu nie ma chrześcijaństwa” oraz że chrześcijaństwo „wyrosło z judaizmu jak gałąź z pnia”. Sygnatariusze listu uznali te sformułowania za błędne zarówno historycznie, jak i teologicznie, wskazując, że nie należy utożsamiać judaizmu z religią starotestamentalną.

List został skierowany do Wielkiego Kanclerza KUL, abpa Stanisława Budzika oraz rektora uczelni, ks. prof. Mirosława Kalinowskiego. Autorzy podkreślili, że wydarzenia łączące adwent z Chanuką nie odbywają się w imieniu całej społeczności akademickiej i nie wyrażają jej wspólnych poglądów religijnych. Pod pismem podpisało się 37 osób związanych z uczelnią. Słów poparcia jest jednak wiele więcej zarówno wśród studentów, jak i absolwentów KUL.

Sygnatariusze wyrazili oburzenie wobec – jak to określili – synkretycznej narracji, która ich zdaniem prowadzi do religijnego indyferentyzmu i jest sprzeczna z katolicką doktryną o wyłącznym, zbawczym charakterze chrześcijaństwa. W liście podkreślono, że dialog międzyreligijny nie może podważać „świętości wiary” ani jej nadprzyrodzonego charakteru.

Autorzy odnieśli się również do sytuacji międzynarodowej, wskazując na cierpienia ludności cywilnej w Strefie Gazy, w tym chrześcijan, i uznali, że tym bardziej nieuzasadnione jest – ich zdaniem – patronowanie przez katolicki uniwersytet wydarzeniom o charakterze niekatolickim. W konkluzji zaapelowali o reakcję władz uczelni i uporządkowanie zasad patronatu nad wydarzeniami organizowanymi na KUL, tak aby nie budziły one zgorszenia wśród wiernych i wątpliwości co do zgodności z misją statutową uniwersytetu.

#politka #politycy #politykaspoleczna #polska

26

Biologiczny ojciec bez praw. Jego dziecko trafi na Ukrainę przez bierność państwa.

Historia 42 letniego Sebastiana z Raciborza pokazuje brutalną prawdę o polskim prawie rodzinnym. Mężczyzna, który jest biologicznym ojcem dziecka, został przez system zepchnięty na margines, pozbawiony kontaktu z córką i możliwosci obrony swoich praw. Testy DNA jednoznacznie potwierdzają jego ojcostwo, a mimo to od ponad roku nie widział własnego dziecka. Państwo w tej sprawie stoi po stronie formalnej fikcji, a nie biologicznej i emocjonalnej rzeczywistości.

Matka dziecka wskazała jako ojca swojego nowego męża, a on podpisał się pod tym oświadczeniem. Prawo na to pozwala. Nie ma sankcji karnych, nie ma odpowiedzialności za świadome podanie nieprawdy w tak fundamentalnej sprawie jak ojcostwo. Adwokaci wprost przyznają, że kobieta może wskazać dowolnego mężczyznę, a biologiczny ojciec zostaje z niczym, dopóki nie przejdzie wieloletniej drogi sądowej. To systemowe przyzwolenie na krzywdę.

Pan Sebastian dowiedział się o narodzinach córki z mediów społecznościowych. Gdy rozpoczął walkę o dziecko, prokuratura przez ponad pół roku przetrzymywała sprawę, a on sam był traktowany wyłącznie jako świadek. Formalnie nie istnieje jako ojciec, więc nie ma prawa do informacji, decyzji ani kontaktu.

Najbardziej niepokojące są wypowiedzi matki dziecka. Wprost zapowiada wyjazd na Ukrainę, by uniemożliwić ojcu jakikolwiek kontakt z córką, nawet jeśli sąd potwierdzi jego ojcostwo. Prawo rodzinne okazuje się bezradne wobec takiego działania, a dziecko staje się narzędziem w sporze dorosłych.

W tej historii nie chodzi tylko o jednego mężczyznę. Chodzi o tysiące ojców, którzy zostali wyeliminowani z życia własnych dzieci przez wadliwe przepisy i urzędniczą obojętność. Biologiczne ojcostwo nie daje dziś realnej ochrony. Liczy się podpis, procedura i wygoda jednej strony. Dobro dziecka jest tylko hasłem, które znika w zderzeniu z praktyką. Państwo, które nie chroni prawa dziecka do obojga rodziców i prawa ojca do relacji z własnym dzieckiem, samo produkuje dramaty, frustrację i poczucie niesprawiedliwości

#polska #polacy #politka #politycy #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa #ukraina #ukraincy #ukrainizacjapolski

15

Ukraińcy chcą wydobywać polskie metale ziem rzadkich. Polska może stracić kontrolę nad strategicznymi surowcami!

W cieniu zapowiedzi dotyczących wydobycia węgla na Górnym Śląsku przez ukraińską firmę Coal Energy pojawia się znacznie poważniejszy i długofalowo groźniejszy wątek. Ukraiński inwestor otwarcie wskazuje Polskę jako atrakcyjny kierunek pozyskiwania metali ziem rzadkich, w szczególności z hałd pogórniczych. To sygnał alarmowy, bo mówimy o surowcach o znaczeniu strategicznym dla nowoczesnej gospodarki, obronności, elektroniki, energetyki i przemysłu przyszłości.

Metale ziem rzadkich są dziś jednym z kluczowych elementów globalnej rywalizacji gospodarczej i geopolitycznej. Bez nich nie ma nowoczesnych baterii, silników elektrycznych, turbin wiatrowych, elektroniki użytkowej ani technologii wojskowych. Państwa, które kontrolują ich wydobycie i przetwarzanie, zyskują realną przewagę. Tymczasem w Polsce temat ten pojawia się nie jako element państwowej strategii surowcowej, lecz jako przedmiot zainteresowania zagranicznej spółki analizującej opłacalność projektów.

Coal Energy wskazuje, że Polska jest jednoznacznie interesującym kierunkiem w kontekście odzysku metali ziem rzadkich z hałd pogórniczych. Przez dekady działalności górniczej na terenie kraju zgromadzono ogromne ilości odpadów, które dziś mogą zawierać cenne pierwiastki. Problem polega na tym, że państwo polskie nie wypracowało spójnej polityki zabezpieczenia tych zasobów ani mechanizmów gwarantujących, że ich eksploatacja będzie służyć interesowi narodowemu.

Jeżeli do gry wchodzą podmioty zagraniczne, to nie po to, by budować polską suwerenność surowcową, lecz by realizować własne strategie biznesowe. Oznacza to ryzyko, że metale ziem rzadkich wydobywane w Polsce trafią na eksport, bez realnego wpływu na rozwój krajowego przemysłu, bez transferu technologii i bez kontroli nad całym łańcuchem wartości. Polska poniesie koszty środowiskowe i infrastrukturalne, a kluczowe korzyści zostaną wyprowadzone poza granice kraju.

Ten temat wymaga natychmiastowej reakcji. Metale ziem rzadkich to nie zwykły towar. To zasób, który w najbliższych dekadach będzie decydował o pozycji państw na świecie. Jeżeli Polska nie postawi jasnych granic i nie zdefiniuje własnych interesów, obudzi się w rzeczywistości, w której strategiczne minerały są wydobywane na jej terytorium, ale pracują na rozwój cudzych gospodarek i cudzej siły politycznej. #politka #politykaspoleczna #politykazagraniczna #ukraincy #ukrainizacjapolski

20

Nowe obowiazki i kary do 50 tys. zł. Rząd Tuska uderza w przedsiębiorców kolejną unijną rewolucją!

Nadchodzi rewolucja, jakiej polski rynek pracy jeszcze nie widział. Jeśli projekt rządu przejdzie, to od 7 czerwca 2026 roku każdy pracodawca stanie się obiektem nowego eksperymentu ideologicznego, wdrażanego pod hasłami równości i sprawiedliwości, a w praktyce oznaczającego biurokratyczny paraliż, ryzyko kar i przerzucenie odpowiedzialności na przedsiębiorców.

Podstawą nowego systemu ma być obowiązkowe wartościowanie stanowisk pracy, obejmujące wszystkie firmy, niezależnie od ich wielkości. Każdy pracodawca będzie musiał tworzyć formalne kryteria oceny pracy, takie jak umiejętności, wysiłek, odpowiedzialność i warunki pracy. To nie będzie jednorazowa formalność, lecz stały obowiązek generujący koszty, spory interpretacyjne i ryzyko zakwestionowania każdej decyzji płacowej przez urzędników lub związki zawodowe.

Równolegle wprowadzona zostanie pełna przejrzystość wynagrodzeń. Kryteria ustalania i podwyższania płac mają być jawne, a pracownicy zyskają prawo do informacji nie tylko o własnym wynagrodzeniu, ale również o średnich zarobkach w podziale na płeć w danej kategorii. Nawet firmy zatrudniające mniej niż 50 osób będą musiały udzielać takich informacji na wniosek w ciągu 14 dni. To prosta droga do konfliktów w zespołach, presji płacowej oderwanej od realnej produktywności i sparaliżowania polityki wynagrodzeń w małych firmach.

Największe obciążenia czekają jednak średnich i większych pracodawców. Firmy zatrudniające od 100 pracowników będą zobowiązane do cyklicznego raportowania luki płacowej, a przy jej poziomie przekraczającym 5 procent do przeprowadzania wspólnej oceny wynagrodzeń z udziałem strony pracowniczej. Co kluczowe, to nie pracownik będzie musiał udowodnić dyskryminację. Ciężar dowodu zostanie przerzucony na pracodawcę, który będzie musiał wykazać, że różnice są obiektywne, nawet jeśli nikt nie przedstawi realnych dowodów naruszenia prawa.

Jeżeli urzędnicy lub strona pracownicza uznają, że działania naprawcze są niewystarczające, firma będzie zmuszona wdrożyć wskazane środki w określonym terminie. A jeśli się nie podporządkuje, wchodzą w grę sankcje. Państwowa Inspekcja Pracy zyska prawo dochodzenia roszczeń w imieniu pracowników, a odszkodowania mają wynosić co najmniej równowartość minimalnego wynagrodzenia. Do tego dochodzą grzywny od 3 000 zł do 50 000 zł oraz kolejne wykroczenia w kodeksie pracy, w tym karanie za zapisy o poufności wynagrodzeń czy za nieużywanie neutralnych nazw stanowisk.

Wszystko to jest efektem implementacji unijnej dyrektywy, która nawet przewidywała możliwość zwolnienia firm zatrudniających mniej niż 50 pracowników z części obowiązków. Polski rząd świadomie z tej opcji nie skorzystał. Wykazał się gorliwością większą niż wymagała Bruksela, dokładając przedsiębiorcom kolejne obciążenia i ryzyka prawne.

To ideologiczna ingerencja w relacje między pracodawcą a pracownikiem, oparta na założeniu, że państwo i urzędnik wiedzą lepiej, jak zarządzać firmą. Efektem będzie więcej papierów, więcej kontroli, więcej kar i mniej realnej swobody prowadzenia działalności gospodarczej. Tak właśnie wygląda polityka rządu Donalda Tuska wobec przedsiębiorców: nieufność, przymus i coraz wyższa cena za to, że ktoś w ogóle chce w Polsce zatrudniać ludzi. #polacy #polexit #politka #uniaeuropejska #zielonaenergia #zielonylad

20

Cudzoziemcy zrównani z Polakami. Ukraińcy potwierdzają równe prawa do mieszkań socjalnych.

Ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy samo przyznało, że obywatele Ukrainy w Warszawie mają taki sam dostęp do mieszkań komunalnych i socjalnych jak obywatele Polski.

W komunikacie wprost potwierdzono, że Ukraińcy mogą ubiegać się o lokale finansowane z publicznych środków na identycznych zasadach jak Polacy, a obywatelstwo nie ma żadnego znaczenia. To kluczowe, bo oznacza faktyczne zrównanie cudzoziemców z obywatelami państwa polskiego w dostępie do jednego z najbardziej deficytowych dóbr socjalnych. Cudzoziemcy konkurują z Polakami o mieszkania socjalne i komunalne na dokładnie tych samych zasadach, mimo że nie są obywatelami Rzeczypospolitej i nie ponoszą takich samych obowiązków wobec państwa.

Ten komunikat nie uspokaja sytuacji, lecz ją potwierdza. Równość w dostępie do lokali socjalnych stała się faktem. W warunkach wieloletniego deficytu mieszkań, kolejek liczonych w latach i dramatycznej sytuacji tysięcy polskich rodzin oznacza to realne wypychanie obywateli na dalszy plan.

Państwo powinno w pierwszej kolejności zabezpieczać potrzeby własnych obywateli, pojawiają się pouczenia i oskarżenia o rzekome „napięcia społeczne”, kierowane z zewnątrz, przy jednoczesnej akceptacji zrównania cudzoziemców z Polakami w dostępie do publicznych zasobów. To jest prawdziwy powód rosnących antagonizmów!

#polska #politka #politykaspoleczna #politykazagraniczna #ukraincy #ukrainizacjapolski

21

9

Umowa z Mercosur oznacza olbrzymi przemyt narkotyków do Europy!

Już dziś morskie transporty żywności z Ameryki Południowej do Europy służą do przemytu narkotyków. Po podpisaniu umowy z Mercosur staniemy się eldorado dla karteli narkotykowych. W jednym transporcie da się ukryć kilka ton kokainy!

Brytyjski dziennik „The Telegraph”, powołując się na źródła wywiadowcze, ujawnił, że kartele wykorzystują statki załadowane chorym i martwym bydłem do przemytu ogromnych ilości kokainy trafiającej ostatecznie na europejski rynek.

Według informacji pochodzących z Centrum Analiz i Operacji Morskich ds. Narkotyków, w portach kontrolowanych przez gangi w Brazylii oraz w kolumbijskiej Cartagenie na zdezelowane jednostki ładuje się jednorazowo nawet 10 tys. krów. Statki płyną przez Karaiby, gdzie przejmują kokainę z mniejszych jednostek. Ładunki o wartości sięgającej 450 mln funtów są ukrywane w silosach zbożowych i improwizowanych skrytkach na pokładzie.

Służby graniczne rzadko decydują się na przejęcie takich statków. Zarządzanie tysiącami zwierząt, fatalne warunki sanitarne i intensywny odór tworzą koszmar logistyczny. Psy tropiące są bezużyteczne, a koszt pełnej kontroli bez precyzyjnych danych jest ogromny. Przemytnicy doskonale o tym wiedzą i cynicznie to wykorzystują.

Oficjalnym celem rejsów są porty w Libanie lub Egipcie, gdzie przepisy sanitarne są mniej rygorystyczne. Po drodze narkotyki przeznaczone dla Antwerpii i Rotterdamu trafiają na pontony wyposażone w GPS i w ten sposób są wprowadzane do Belgii i Holandii. Skuteczność tej metody jest porażająca. Przez ostatnie 18 lat w Europie zatrzymano tylko jeden statek z bydłem przewożący kokainę, choć według szacunków, co tydzień z Ameryki Południowej wypływa co najmniej jedna podejrzana jednostka.

24 stycznia 2023 roku hiszpańska policja przechwyciła statek Orion V płynący z Kolumbii do Libanu. Na jego pokładzie znaleziono 4,5 tony kokainy. Podczas interwencji funkcjonariusze brodzili w gnoju. Ten przykład pokazuje, o jakiej skali problemu mówimy.W tym kontekście umowa handlowa z Mercosur nie jest abstrakcyjną debatą o taryfach. To realne ryzyko zwiększenia skali przemytu narkotyków do Europy pod przykrywką handlu żywnością. Jeżeli transportów żywnościowych będzie więcej, to i ładunki będą mogły być mniejsze, więc mniej wykrywalne. To tylko kolejny powód do zatrzymania umowy z Mercosur! Zatrzymajmy to, zanim koszty poniosą nasze społeczeństwa. #politka #politycy #politykazagraniczna #politykamiedzynarodowa #uniaeuropejska #mercosur

15

Skarbówka zabrała mu 186 tys. za zaległą opłatę abonamentową. Urzędnicy bezlitośni!

Długi abonamentowe z tytułu niepłacenia za radio lub telewizor potrafią dziś sięgać grubych tysięcy złotych, a w skrajnych przypadkach setek tysięcy, o czym boleśnie przekonał się dłużnik z województwa łódzkiego. Opłatę pobiera Poczta Polska, ale realną siłą egzekucyjną jest skarbówka. Ministerstwo Finansów, na prośbę Interia Biznes, ujawniło dane za okres od stycznia do października 2025 roku.

Resort finansów przekazał listę najwyższych kwot wyegzekwowanych w poszczególnych województwach. W pięciu przypadkach skarbówka przejęła ponad 100 tys. zł zaległości abonamentowych. Kwoty z podziałem na województwa porażają:

•dolnośląskie - 116 tys. zł,

•kujawsko-pomorskie - 56 tys. zł,

•lubelskie - 34 tys. zł,

•lubuskie - 33 tys. zł,

•łódzkie - 186 tys. zł,

•małopolskie - 147 tys. zł,

•mazowieckie - 129 tys. zł,

•opolskie - 146 tys. zł,

•podkarpackie - 39 tys. zł,

•podlaskie - 18 tys. zł,

•pomorskie - 99 tys. zł,

•śląskie - 44 tys. zł,

•świętokrzyskie - 10 tys. zł,

•warmińsko-mazurskie - 41 tys. zł,

•wielkopolskie - 63 tys. zł,

•zachodniopomorskie - 99 tys. zł.

Z danych wynika też jasno, że najszybciej zadłużają się przedsiębiorstwa. Powód jest prosty. W firmach liczy się każdy odbiornik, w tym radia w samochodach, telefonach, komputery biurowe. Tak właśnie powstają rekordowe kwoty, które potem państwo ściąga. Nagłe odebranie komuś 186 tys. mocno uderza w budżet firmy. Pracownicy zapewne nie widzieli premii świątecznej.

To przykład systemu, w którym archaiczny abonament RTV, służący do finansowania rządowej propagandy uderza w polski biznes. #polacy #polska #politycy #politka #politykaspoleczna

13

Niemiecka grabież polskich dzieł kultury była „zalegalizowana”. Dlatego do dziś nie chcą nam wszystkiego oddać!

16 grudnia 1939 roku w Generalnym Gubernatorstwie weszło w życie rozporządzenie Hansa Franka nakazujące konfiskatę polskich dzieł sztuki na rzecz III Rzeszy. Był to moment formalnego „zalegalizowania” rabunku prowadzonego od pierwszych dni wojny przez wyspecjalizowane niemieckie struktury. Władze okupacyjne jednocześnie przedstawiały Polaków jako naród rzekomo pozbawiony kultury i systematycznie przejmowały ogromne zasoby dziedzictwa, które temu kłamstwu wprost zaprzeczały.

Mechanizm grabieży był przygotowany jeszcze przed agresją. Einsatzstab Reichsleiter Rosenberg, Sonderstab Kunstschutz czy oddziały Petera Paulsena działały według gotowych list sporządzonych na podstawie przedwojennych inwentarzy muzeów, archiwów i prywatnych kolekcji. Już we wrześniu 1939 roku rozpoczęto konfiskaty prowadzone pod pretekstem „zabezpieczania”. Dzięki katalogom i opisom szybko odnajdywano także dzieła ukrywane, w tym ołtarz Wita Stwosza.

Dokument wydany przez Franka został uzupełniony przepisami wykonawczymi z 15 stycznia 1940 roku, rozszerzyło to konfiskatę na zbiory państwowe, kościelne i prywatne, z iluzorycznym wyjątkiem dla części obiektów liturgicznych. Przejęte dzieła fotografowano, katalogowano, niszcząc polską dokumentację, a następnie dzielono na kategorie przeznaczone do wywozu, wykorzystania administracyjnego lub celów reprezentacyjnych okupanta.

Skala strat była bezprecedensowa. Do Rzeszy wywieziono:

-około 2800 obrazów malarstwa europejskiego,

-11000 prac polskich malarzy,

-1400 rzeźb

-około 15000000 książek.

Zniszczono dziesiątki muzeów, teatrów i bibliotek, a łączne straty Polski szacuje się na ponad 516000 dzieł sztuki i ponad 22000000 woluminów. Równolegle palono archiwa, burzono zabytki i niszczono instytucje naukowe oraz religijne, czego symbolem stała się zagłada Warszawy po rozkazie Heinricha Himmlera z 1944 roku.

Mimo powojennych działań restytucyjnych znaczna część polskich dzieł sztuki pozostaje poza granicami kraju, a restytucja polskiego majątku kulturowego nie została zakończona do dziś. Tusk chwali się ochłapami załatwionymi z w Berlinie, a niemieckie domy aukcyjne wciąż sprzedają elementy polskiego dziedzictwa kulturowego. Często, gdy taki przypadek zostanie namierzony to właściciele dzieł tłumaczą się, że zakupili obiekty legalnie i w dobrej wierze. Tylko co to zmienia? #niemcy #niemieckalogika #polska #politka #politykazagraniczna

7

Nie będzie zakazu sprzedaży aut spalinowych po 2035 roku!? Komisja Europejska zmienia kurs o 360 stopni! 🤦🏼‍♂️

Obowiązkowe floty firmowe złożone z meleksów 🤦🏼‍♂️ Unia jest zaplątana we własne bzdurne pomysły polityki klimatycznej, która w całości powinna zostać wywalona do kosza. Nie da się pudrować trupa!

90 procent redukcji zamiast zakazu, nowy system presji na producentów i państwa.

Komisja tylko pozornie wycofała się z pełnego zakazu sprzedaży samochodów spalinowych od 2035 roku. Zamiast normy zeroemisyjnej wprowadzono obowiązek redukcji emisji CO2 o 90 procent względem poziomu referencyjnego.

Limit ma dotyczyć średniej floty producenta, co pozwala sprzedawać część aut spalinowych obok elektrycznych. Dopuszczono również hybrydy plug in oraz pojazdy elektryczne z małymi silnikami spalinowymi jako wydłużaczami zasięgu. Kluczowy jest jednak warunek. Pozostałe 10 procent emisji ma zostać zrekompensowane poprzez stosowanie produkowanej w Europie „zielonej stali” oraz uwzględnianie udziału biopaliw i wodorowych paliw syntetycznych.. Emisje mają być kompensowane, a brak pełnego rozliczenia oznacza wysokie kary finansowe. Według Komisji w 2035 roku auta selektryczne mają stanowić 70 procent sprzedaży. Dziś jest to 15 procent, co pokazuje, że plany Komisji są wciąż nierealne.

Proponowanych rozwiązań, często bardzo skomplikowanych jest dużo, dużo więcej. Równolegle promowana jest nowa kategoria małych samochodów elektrycznych. Każdy taki pojazd do 4,2 metra długości będzie liczony jako 1,3 auta przy wyliczaniu średnich emisji floty. Warunkiem ma być produkcja w Europie, przy czym definicja tego pojęcia zostanie dopiero ustalona w przyszłym akcie prawnym.

Czy takie „Meleksy” coś zmienią? Wątpię. Propozycje trafiły do Parlamentu Europejskiego i Rady, gdzie mogą zostać jeszcze zaostrzone. Całość można podsumować jako obrót o 360 stopni. Dla zwykłego człowieka nie wiele to zmieni, ale dla niemieckiej gospodarki już tak.

#zielonaenergia #zielonylad #uniaeuropejska #politka #policja #politykazagraniczna #politykaspoleczna #polexit #polska

9

Ukraińcy będą pomagać tropić dezinformację w Polsce? To oni dezinformują!4.pr

Polska i Ukraina podpisały nową umowę o współpracy w zwalczaniu przestępczości. W umowie wspomniano o wspólnym przeciwdziałaniu dezinformacji. Polskie MSW poinformowało, że po wejściu umowy w życie możliwa będzie skuteczniejsza wymiana informacji między polskimi i ukraińskimi służbami. Problem w tym, że często to Ukraina prowadzi u nas dezinformację. W kontekście wojny, ale i w kontekście polityki historycznej.

Tu przykłady dezinformacji Ukrainy:

1.Katastrofa w Przewodowie: Ukraińska rakieta przeciwlotnicza zabiła dwóch Polaków na Lubelszczyźnie. Ukraiński rząd naciskał, aby Polska zwaliła winę na Rosję. Przeprosin do dziś nie uzyskaliśmy, a Ukraińcy blokują śledztwo.

2.Minimalizowanie roli OUN-UPA w rzezi wołyńskiej: Ukraińskie instytucje państwowe (np. Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej) promowały narrację o "wojnie polsko-ukraińskiej" lub "buncie społecznym" w 1943 r., bagatelizując zaplanowany charakter ludobójstwa na Polakach i przerzucając częściową odpowiedzialność na stronę polską.

3.Pretensje o brak dostaw MiG-29: Zełenski publicznie krytykował Polskę za nieprzestrzeganie rzekomych porozumień o przekazaniu wszystkich myśliwców. Takie porozumienia nie istnieją.

http://4.Próba wciągnięcia innych w wojnę: Wielokrotnie Ukraińcy produkowali fejki o rzekomym naruszeniu przestrzeni powietrznej nad Polską, Rumunią i Mołdawią twierdząc, że to celowe ataki Rosji. Najczęściej było to jednak związane z błędami ukraińskiej obrony przeciwlotniczej.

5.Brak wdzięczności za pomoc humanitarną: W kontekście protestów rolników i blokowania ukraińskiego zboża technicznego, ukraińskie instytucje sugerowały, że Polska wykorzystuje sytuację wojenną dla własnych interesów, mimo że w rzeczywistości byliśmy największym dawcą pomocy w przeliczeniu na PKB.

Czy Ukraina, to jest na pewno dobry partner do walki z dezinformacją? Co uważacie? #polacy #politka #politycy #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #ukraina #ukraincy #ukrainizacja #ukrainskapropaganda

15

Paliwo za 5,19? Takiego wała! Opłata paliwowa idzie w górę!

W Monitorze Polskim opublikowano nowe stawki opłaty paliwowej obowiązujące w 2026 roku. Dla benzyny ustalono 210,29 zł za 1000 l wobec 202,20 zł w 2025 roku. Dla olejów napędowych stawka wzrośnie do 453,52 zł za 1000 l wobec 436,07 zł obecnie. Dla gazów zatwierdzono 256,75 zł za 1000 kg wobec 246,87 zł w bieżącym roku.

Każda z tych kwot oznacza bezpośrednie podniesienie kosztów transportu, produkcji i logistyki, co przełoży się na kolejną falę podwyżek cen towarów i usług. Jest to czyste zwiększanie wpływów budżetowych kosztem obywateli.

Patrząc na te liczby, widzę konsekwentne łamanie obietnic, które jeszcze niedawno padały z ust premiera Donalda Tuska. Paliwo po 5,19 zł miało być symbolem odwrócenia drożyzny i odzyskania kontroli nad wydatkami Polaków. Narastająca presja podatkowa nie jest przypadkiem. To konsekwentna polityka przerzucania na obywateli kosztów własnej niekompetencji i rozdawnictwa, które rozmontowało stabilność finansów publicznych. W takiej sytuacji trzeba mówić jasno.

Ktoś może stwierdzić, że czepiam się drobnicy. Problem w tym, że każdego roku podnosi się lub wprowadza dziesiątki takich mikropodatków. Od wielu lat, niezależnie od rządu podatki tylko i wyłącznie rosną. Trzeba to odwrócić i zacząć podatki obniżać, tak aby ludzie odzyskali władze nad własnym majątkiem, a żeby rządzący nie wydawali pieniędzy na głupoty! #polska #polacy #politka #politycy #politykaspoleczna

21

Ukraińscy politycy przegłosowali 3-krotne PODWYŻKI dla samych siebie!

Jednocześnie Kijów żąda zagranicznego wsparcia finansowego.

Przegłosowany budżet Ukrainy na 2026 rok zawiera oczekiwanie 60 mld euro zagranicznego wsparcia. Jednocześnie deputowani podnieśli własne środki na działalność polityczną z 60 tys. do 200 tys. hrywien miesięcznie. Podwyżka jest tłumaczona jako rzekome zabezpieczenie przed korupcją.

W budżecie nie uwzględniono podwyżek dla żołnierzy, co gorzko komentują wojskowi. Ukraińscy oficerowie, w tym ppłk Maksym Żorin, mówią wprost, że brak podwyżek to kompromitacja, która przełoży się na morale, dezercje i spadek gotowości bojowej. Jeżeli państwo prowadzi wojnę totalną, a jednocześnie uznaje, że politycy zasługują na trzykrotne zwiększenie funduszy, to znaczy, że aparat władzy zwyczajnie nie szanuje życia żołnierzy.

W dokumentach rządowych zapisano rekordowe 27 procent PKB na obronę, co odpowiada ponad 2 bilionom hrywien, czyli około 243 mld zł. Jednocześnie część ukraińskich mediów zwraca uwagę, że w budżecie znajdują się pozycje zupełnie nieadekwatne do sytuacji wojennej, jak program profilaktycznych badań 40 latków czy dotacje na telewizyjny program United News. Powstaje zasadnicze pytanie, czy rząd, który zabiega na świecie o dziesiątki miliardów euro, może równocześnie pozwolić sobie na takie wydatki i oczekiwać, że partnerzy międzynarodowi będą traktować go jak państwo poważne i odpowiedzialne.

Kiedy ukraińscy politycy się bawią, polscy podatnicy wydają kolejne miliony na pomoc dla Ukrainy czy zmagają się z turystyką zdrowotną. Sytuacja na Ukrainie jest wysoko patologiczna i pokazuje, że nasze wsparcie nie jest tam szanowane, a wręcz jest przyczynkiem do rozbestwienia. #ukriana #ukraincy #politka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

8

Ukraina wypuszcza młodych mężczyzn za granicę.

Nowa fala migracji z Ukrainy i realne konsekwencje dla Polski!

Od 26 sierpnia do 10 listopada o status ochronny powiązany z numerem PESEL wystąpiło 49,7 tys. obywateli Ukrainy. To bardzo duży wzrost, skoro przez dwa pierwsze miesiące roku zrobiło to jedynie 16 tys. osób. Status UKR oznacza legalny pobyt do 4 marca 2026 r., pełny dostęp do systemu opieki zdrowotnej, edukacji, rynku pracy, a także darmowego zakwaterowania i wyżywienia.

Wynika to z decyzji władz Ukrainy, które od końca sierpnia zezwoliły na wyjazd mężczyznom w wieku 18-22 lat. Dane Straży Granicznej mówią o ponad 121 tys. wjazdów tej grupy wiekowej i 62 tys. osób, które realnie pozostały po naszej stronie granicy. Oficjalne uzasadnienie zmian mówi o edukacji i pracy za granicą, choć ta grupa nie była objęta mobilizacją, a na front trafiają mężczyźni powyżej 25 roku życia. Skutki tego ruchu będą widoczne dopiero za kilka miesięcy, zwłaszcza że młodzi mężczyźni w wielu krajach statystycznie częściej podejmują zachowania ryzykowne.

Polskie dane kryminalne wskazują, że obywatele Ukrainy przodują w cyberprzestępstwach, głównie w wyłudzeniach środków metodą phishingu. Opisane medialnie przypadki młodych przestępców działających jako fałszywi pracownicy banku potwierdzają rosnący udział tej grupy w przestępczości ekonomicznej. W pierwszym półroczu ogółem 8994 obcokrajowców popełniło przestępstwa, z czego blisko 60 proc. stanowili obywatele Ukrainy. Imigranci ze wschodu często wsiadają również za kółko po alkoholu.

Trzeba też brać pod uwagę zagrożenia o charakterze hybrydowym. Obywatele Ukrainy są najczęściej wykorzystywani jako jednorazowi wykonawcy sabotażu i dywersji na zlecenie rosyjskich służb, co potwierdzają ostatnie przypadki z udziałem osób, które przyjechały jesienią przez granicę z Białorusią i w identyczny sposób wyjechały po dokonaniu ataku. Skoro w samej Ukrainie toczy się 2,8 tys. śledztw o sabotaż i szpiegostwo, to Polska ma pełne prawo domagać się wglądu w dane wywiadowcze, aby blokować wjazd osobom niebezpiecznym. Tak się nie stało w przypadku Ukraińca odpowiedzialnego za wysadzenie torów kolejowych na trasie Warszawa-Lublin.

Oczekuję od rządu przywrócenia pełnej kontroli granicznej, twardej weryfikacji przyjezdnych oraz zakończenia polityki nieograniczonego dostępu do świadczeń. Jako Konfederacja domagamy się polityki odpowiedzialnej, a nie emocjonalnej, bo kluczowe powinno być dla nas bezpieczeństwo polskich obywateli.

#ukraincy #polacy #politka #politykazagraniczna #ukraincy #migracja

11