Horna-Cieślak pod sąd? Jest zawiadomienie o popełnieniu przestępstwax.com

Zdjęcie

http://x.com/PK_GOV_PL/status/2103448180532588986

Zdjęcie

Prokuratura Krajowa poinformowała w piątek, że otrzymała zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, m.in. przekroczenia uprawnień, przez rzecznika praw dziecka Monikę Horną-Cieślak.

Informację o zawiadomieniu PK opublikowała w serwisie X. Chodzi o podejrzenie popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień i fałszywego oskarżenia.

Zawiadomienie ma zostać rozpoznane przez Prokuraturę Okręgową w Szczecinie. Ma ono związek z interwencją dotyczącą rodziny z warszawskiej Białołęki, opisaną w środę przez portal Zero.pl.

Według artykułu Monika Horna-Cieślak – będąc świadkiem ulicznego incydentu z udziałem dziecka – podjęła działania, które doprowadziły do przymusowego odebrania biologicznym rodzicom dwojga dzieci.

O złożeniu zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez Horną-Cieślak poinformował m.in. poseł Paweł Jabłoński (Rozwój Plus).

„Prokuratura powinna bardzo pilnie zabezpieczyć całość dokumentacji i korespondencji między panią Rzecznik a jej pracownikami, policją, kuratorem i sądem. Powinno to nastąpić jeszcze dziś, tak aby nikt nie mógł nawet spróbować w jakikolwiek sposób mataczyć w tym zakresie” – napisał Jabłoński w serwisie X. „Prokurator powinien zwrócić się do Sejmu o wyrażenie zgody na pociągnięcie pani Rzecznik do odpowiedzialności karnej” – dodał.

Do opisanego przez portal Zero.pl zdarzenia doszło w sierpniu tego roku. Według portalu Horna-Cieślak, spacerując chodnikiem na warszawskiej Białołęce, zauważyła kobietę, która szarpała swoje dziecko i na nie krzyczała. Rzeczniczka zwróciła jej uwagę, na co kobieta odpowiedziała, używając wulgarnych słów. O sprawie Horna-Cieślak zawiadomiła policję, która pod presją, jak twierdzi portal, wydała wobec rodziców nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci, co skutkowało umieszczeniem trzy- i czterolatka w placówce opiekuńczo-wychowawczej.

Portal, powołując się na słowa sądu rodzinnego, podał, że podjęte przez RPD działania „mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej», a „machina państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia”.

W rozmowie z PAP RPD odparła te zarzuty, tłumacząc, że działała w ramach swoich kompetencji, w trosce o bezpieczeństwo dzieci, a rodzina, której dotyczyła interwencja, była znana służbom i była m.in. objęta procedurą Niebieskiej Karty.

W środę posłowie Rozwoju Plus, PiS oraz Konfederacji – w odpowiedzi na publikację – zapowiedzieli złożenie wniosków o odwołanie Hornej-Cieślak ze stanowiska RPD.

http://nczas.info/2026/09/25/horna-cieslak-pod-sad-jest-zawiadomienie-o-popelnieniu-przestepstwa/

#prokuratura #wiedzma #lewackiespierdolenie #usmiechnietakoalicja #usmiechnietapolska #koalicjaobywatelska #koalicja13grudnia #dzieci

10

Gorąco na procesie Grzegorza Brauna. Polityk wyrzucony z sali po pytaniu do prof. Grabowskiego [VIDEO]x.com

http://x.com/marek_skalski1/status/2103404678046204199

http://x.com/marek_skalski1/status/2103403943972012085

http://x.com/marek_skalski1/status/2103397518063317152

Zdjęcie

Gorący przebieg kolejnej rozprawy w procesie Grzegorza Brauna. Przed warszawskim sądem zeznawał prof. Jan Grabowski, historyk, którego antypolski wykład polityk przerwał w maju 2023 roku. Po serii niewygodnych pytań i zarzutach o brak warsztatu naukowego, sędzia podjął decyzję o usunięciu Brauna z sali rozpraw.

Piątkowe posiedzenie sądu od początku przebiegało w atmosferze dużego napięcia. Przed gmachem sądu pojawił się m.in. Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej”, który prowokował Brauna, a na sali rozpraw zasiadł wicenaczelny tej gazety, Jarosław Kurski.

Podczas procesu zeznawał Jan Grabowski, który występował w charakterze świadka i pokrzywdzonego. To jego wykład przerwał w maju 2023 roku Braun, za co usłyszał zarzuty.

„Wkroczyłem działając w stanie wyższej konieczności. Bo za wyższą konieczność uważam kładzenie kresu tego typu prowokacjom wobec narodu polskiego. Znany notorycznie z antypolskiej, łajdackiej kontrfaktycznej, historycznej propagandy osobnik (Grabowski – red.) zdecydował snuć narrację, w której jak zwykle w jego twórczości, Polscy patrioci zostali obsadzeni w roli czarnych charakterów. Ja temu przysłuchiwać się biernie nie zamierzam” – tłumaczył swoje postępowanie Braun.

Grabowski utrzymuje, że zachowanie polityka wywołało u niego głębokie poczucie zagrożenia. – Przez 33 lata mojej pracy nigdy coś takiego mnie nie spotkało – zeznawał.

Emocje sięgnęły zenity, gdy możliwość zadawania pytań Grabowskiemu otrzymał Braun. Polityk podważył naukową renomę prelegenta i przeszedł do formułowania rozbudowanego pytania, które miało zilustrować fałszowanie proporcji historycznych przez badacza.

– Chciałbym zapytać, skoro już Pan prezentuje się Wysokiemu Sądowi jako poważny historyk, profesor uniwersytetu z drugiej strony globu, który daje odczyty w wielu krajach na całym świecie… – rozpoczął Braun, podając jako przykład publikacje dotyczące warszawskiego getta.

– Gdyby w takim obrazie położyć akcent na to, że polecenia wydaje żydowski Judenrat, do wagonów pędzi żydowska policja, ukrywających się wyciąga z domów żydowskie Gestapo, a szmalcownicy żydowscy są aktywni, i gdyby w takim ujęciu pominąć albo tylko zminimalizować niemieckie sprawstwo kierownicze – wyeliminować SS-manów, Wehrmacht i niemiecką administrację w Generalnym Gubernatorstwie – to czy to byłoby rzetelne tak pisać o tym, jakby to Żydzi sami się zapakowali do wagonów i wywieźli? – dopytywał prezes Konfederacji Korony Polskiej.

Sędzia Brzostko uznał pytanie za niemające żadnego związku ze sprawą, a następnie wyrzucił Brauna z sali rozpraw na czas zeznawania przez Grabowskiego.

Braun stwierdził, że pozbawia się go prawa do obrony przed „szalbierzami, takimi jak ten kłamca i propagandysta”.

Jeszcze przed opuszczeniem sali Braun odnosił się do działalności naukowej i publicznej Grabowskiego. Bronił swojej postawy, kategorycznie odrzucając zarzuty o chuligański i bezpodstawny charakter swoich działań.

– Wnioski, które wyciągam, są wnioskami bardzo silnie uargumentowanymi – i to nie bynajmniej przez doraźne, porywcze, kąśliwe uwagi w mediach, ale poprzez publikacje. W odróżnieniu od twórczości świadka są to publikacje rzetelne, spełniające kryteria warsztatu historyczno-naukowego badaczy – przekonywał Braun, zarzucając historykowi uprawianie antypolskiej propagandy.

http://nczas.info/2026/09/25/proces-brauna-grabowski-wyrzucenie-z-sali/

#Braun #zydzi #prokuratura #sad

14

Największy proces polityczny III RP. Czy prokurator fałszuje akta?!nczas.info

Zdjęcie

W dniach 4 i 11 września 2026 r. przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Pragi-Południe odbyły się kolejne – jedenasta i dwunasta – rozprawy w procesie karnym przeciw europosłowi Grzegorzowi Braunowi, prezesowi Konfederacji Korony Polskiej.

Tempo procedowania spraw zdumiewa. Po wakacyjnej przerwie sędzia Marcin Brzostko przyjął jako schemat naszych spotkań aż trzy terminy w każdym miesiącu. Wynika to z faktu, że latem tych rozpraw w ogóle nie było, gdyż trwał sezon urlopowy i przedstawiciele procesowi stron porozjeżdżali się na wakacje. W końcu kanikuła się skończyła i skład sędziowski we wrześniu ostro zabrał się do roboty. Każdy, kto ma cokolwiek wspólnego z sądem w naszym kraju, musi być zaskoczony stachanowskim tempem pracy składu orzekającego warszawskiego sądu.

Proces, który prokuratura i media głównego nurtu próbują przedstawiać jako zwykłą sprawę o „naruszenie nietykalności” czy „zniszczenie mienia”, od początku ma charakter polityczny. Braun odpowiada za szereg głośnych „interwencji poselskich” z lat 2023–2025, w tym za zgaszenie gaśnicą świec chanukowych w Sejmie, wejście do Narodowego Instytutu Kardiologii i starcia z prof. Łukaszem Szumowskim, zniszczenie ekspozycji LGBT w Sejmie czy zdjęcie flagi ukraińskiej.

Łącznie zarzutów jest siedem. Oskarżony nie przyznaje się do winy i od początku podkreśla, że chodzi o uciszenie niewygodnego polityka, który mówi wprost o banderyzmie, eksperymentach covidowych i zdradzie interesu narodowego. Sąd powołał ponad osiemdziesięciu świadków – większość zresztą na wniosek prokuratury – co sprawia, że sprawa ta szybko się nie zakończy.

XI rozprawa: asystentka Szumowskiego na tapecie

Rozprawa 4 września trwała wiele godzin. Głównym wątkiem były zeznania świadków związane z interwencją w Narodowym Instytucie Kardiologii imienia Kardynała Stefana Wyszyńskiego, w którym poseł domagał się zbadania alkomatem ówczesnego dyrektora placówki i byłego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Prokuratura zarzuca Braunowi naruszenie nietykalności cielesnej i pomówienie Szumowskiego (jakoby nigdy nie pije on alkoholu w pracy). Na sali pojawiła się m.in. asystentka Szumowskiego. Poseł Grzegorz Braun konsekwentnie i konkretnie obnażał niespójności w jej zeznaniach. Świadek miała opisywać sytuację jako agresję ze strony posła, który „przycisnął” profesora do futryny i prowokował. Braun pytał o szczegóły, o obecność kamer, o to, dlaczego profesor nie był obecny na rozprawie, o kontekst szczepień i o to, czy świadek nie broni po prostu swojego przełożonego.

Sąd nie wykazywał szczególnego zainteresowania szerszym kontekstem (odmowy szczepień, atmosfera w instytucie w czasie pandemii), uznając je za „niezwiązane ze sprawą”. Charakterystyczne dla tego procesu jest to, że prokuratura już wcześniej chciała zrezygnować z przesłuchania części świadków, argumentując, że ich zeznania niewiele wnoszą. Obrona Brauna na to nie poszła – właśnie dlatego sprawa się przeciąga. W gruncie rzeczy jest to korzystne dla Grzegorza Brauna, bo ewentualny prawomocny wyrok za przestępstwo popełnione umyślnie zamknąłby mu możliwość kandydowania na posła w najbliższych wyborach parlamentarnych.

Dla oskarżonego i jego zwolenników to dowód, że nie chodzi o ustalenie prawdy, lecz o skazanie w dogodnym momencie – przed wyborami 2027 r., które mogłyby przekreślić ewentualny wyrok skazujący w pierwszej instancji.

11 września – XII rozprawa: kolejne godziny „operacyjnego” maglowania świadków

Tydzień później, 11 września, odbyła się kolejna, XII już rozprawa. Dla mnie osobiście była to wyjątkowa sytuacja, bo okazało się, że ważność mojej dziennikarskiej przepustki na salę rozpraw wygasła i ochrona w sądzie nie chciała mnie wpuścić na salę rozpraw. Dysponowałem tak zwaną „przepustką cykliczną”, niespodziewanie jednak okazało się, że prezes sadu ją unieważnił i zarządził konieczność ubiegania się o nowe pozwolenia.

Można domniemywać, że celem takich utrudnień ma być faktyczne ograniczenie udziału w posiedzeniach sądu publiczności i dziennikarzy. Myślę, że te nadzieje okażą się płonne. Nasza redakcja zawsze będzie na miejscu!

I tym razem zeznania świadków oscylowały wokół kwestii interwencji poselskiej Grzegorza Brauna w gabinecie dyrektora Narodowego Instytutu Kardiologii w warszawskim Aninie. Sąd w ciągu tego jednego posiedzenia przesłuchał aż pięciu świadków, nie zarządzając nawet zwyczajowej przerwy obiadowej. W trakcie posiedzenia doszło do sytuacji, która musiała zdumiewać. Okazało się bowiem, że świadkowie oświadczali przed sądem, że w postępowaniu przygotowawczym byli wzywani na komisariat tylko jeden raz, a tymczasem sąd miał w dyspozycji protokoły aż z dwóch przesłuchań, zresztą w dwóch różnych miejscach, innych komisariatach policji, w różnych miejscowościach. W jednym przypadku doszło nawet do tak kuriozalnej sytuacji, że świadek pan Adam Kania stwierdził, że on ani razu nie był w tej sprawie przesłuchiwany!

Tak pisał o tym obecny na rozprawie poseł Włodzimierz Skalik w swoim wpisie w mediach społecznościowych:

„Skandal na rozprawie Grzegorza Brauna. Świadek Adam Kania zeznał, że w tej sprawie przesłuchiwany jest PIERWSZY RAZ. Tymczasem w aktach są dwa protokoły rzekomo jego wcześniejszych zeznań. Gdy pokazano mu podpis, stwierdził: »TO NIE JEST MÓJ«. Skąd więc te dokumenty? Kto je sporządził i jak trafiły do akt?!!”.

Mogę potwierdzić, że świadek tak zareagował. Powiedział on nawet do sędziego: „podobny, ale nie mój!” – w reakcji na okazanie mu podpisanego protokołu zeznań z komisariatu policji. Czy w tej sytuacji możemy mówić o fałszerstwie dokumentów – protokołów zeznań świadków przez prokuraturę? Byłby to rzeczywiście skandal, a przede wszystkim, przestępstwo! Grzegorz Braun domagał się w tej sytuacji od sędziego natychmiastowego przerwania rozprawy, a nawet dokonania zatrzymania osób podejrzanych. Sędzia Marcin Brzostko nie przystał na tak radykalny środek, ale zapewnił strony, że sprawa musi zostać dogłębnie zbadana.

Szczegóły przebiegu – jak zwykle w tym procesie – sprowadzają się do przesłuchań, wniosków dowodowych i sporów proceduralnych. Sędzia (wcześniej już krytykowany przez stronę obrony) utrzymuje tempo, które według otoczenia Brauna ma doprowadzić do wyroku w pierwszej instancji jeszcze jesienią 2026 r. (październik – listopad). Potem sprawa trafiłaby do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, gdzie rozpoznanie może potrwać od kilku miesięcy do nawet dwóch lat. Dla kogoś, kto planuje start w wyborach 2027, różnica jest kluczowa. Skazanie prawomocne przed wyborami mogłoby zablokować kandydaturę. Stąd – zdaniem krytyków – pośpiech prokuratury i sądu, a z drugiej strony konsekwentna obrona polegająca na pełnym wykorzystaniu prawa do przesłuchania świadków i wniosków formalnych.

Grzegorz Braun nie ukrywa, że uważa cały proces za element szerszej operacji. „Cały układ, cały reżim, eurofederaści, ukropoliniacy, podżegacze wojenni, totaliści covidowi sprzysięgają się, by zapakować mnie do więzienia” – mówił wcześniej na jednej z rozpraw. W kontekście wrześniowych posiedzeń te słowa nabierają konkretnego wymiaru: przesłuchania świadków z otoczenia Szumowskiego, próby ograniczenia jawności w innych wątkach, presja czasowa. Szerszy kontekst: nie jeden proces, lecz system.

Proces przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Pragi-Południe to tylko jeden z wątków. Równolegle toczą się inne postępowania (m.in. cywilne związane z zakłóceniem wykładu). Parlament Europejski właśnie (15 września) uchylił Braunowi immunitet w kolejnej sprawie – o rzekome negowanie zbrodni w Auschwitz. Wcześniej immunitet uchylano już w sprawach „gaśnicowych” i innych. W tym samym czasie prokuratura interesuje się zniszczeniem pomnika UPA na Lubelszczyźnie – Braun nie ukrywa, że uważa takie obeliski za obrazę pamięci ofiar rzezi wołyńskiej i banderyzmu.

Dla nas obraz jest jasny. Grzegorz Braun od lat konsekwentnie mówi rzeczy, których nie wypada: o odpowiedzialności za eksperyment medyczny zwany pandemią, o banderyzacji polskiej przestrzeni publicznej, o tym, że państwo polskie coraz częściej chroni symbole obce kosztem własnych obywateli. System reaguje procesami. Sąd rejonowy na Pradze-Południe stał się sceną, na której odgrywa się ten spektakl. Warto podkreślić: pełne zapisy rozpraw są dostępne publicznie. Każdy może sam ocenić, kto zadaje precyzyjne pytania, a kto unika odpowiedzi, kto powołuje się na „powagę sądu”, a kto na prawo do obrony. Media głównego nurtu zwykle skracają relacje do „skandalisty Brauna” i „napaści”. Nagrania godzinami pokazują coś innego – polityka, który nie ugina się i zmusza system do pokazania swojej prawdziwej twarzy.

Co dalej? Według osób znających realia procesu, jeśli tempo się utrzyma, wyrok w pierwszej instancji może zapaść jeszcze w tym roku. Wymagałoby to jednak przesłuchania kilkudziesięciu świadków. Apelacja potrwa dłużej. Braun gra na czas – nie dlatego, że boi się merytorycznej konfrontacji, lecz dlatego, że wie, iż prawomocne skazanie przed wyborami 2027 byłoby dla systemu wygodne. Zwolennicy KKP i wszyscy, którym zależy na wolności słowa i suwerenności, powinni uważnie śledzić kolejne terminy rozpraw.

Bo to nie jest proces o gaśnicę czy alkomat. To proces o to, czy w Polsce wolno jeszcze mówić prawdę niewygodną dla rządzących i ich sojuszników. Grzegorz Braun na sali sądowej powtarza: „Szczęść Boże, Wysoki Sądzie”. I broni się. Z kolei system broni swoich interesów. Historia pokaże, kto zwycięży. Na razie – dzięki pełnym transmisjom – możemy oglądać niemal na żywo ten niezwykły bój o wolność i swobodę wypowiedzi.

http://nczas.info/2026/09/22/najwiekszy-proces-polityczny-iii-rp-czy-prokurator-falszuje-akta/

#Braun #sad #prokuratura #koalicja13grudnia #usmiechnietapolska

14

TO NIE MOJA RĘKA! - Wiceszef prokuratury zatrzymany za jazdę po alkoholu. Stracił prawo jazdy i został zawieszonynczas.info

Zastępca prokuratora rejonowego Bydgoszcz-Południe, Dominik M., usłyszał zarzut prowadzenia motocykla w stanie nietrzeźwości. Do zdarzenia doszło 6 września 2026 roku w Białych Błotach pod Bydgoszczą, a sprawę, po uchyleniu immunitetu przez Sąd Najwyższy, przejęła Prokuratura Krajowa.

Do zatrzymania doszło po interwencji świadków. Jak ustalił „Fakt”, prokurator wracał ze zlotu motocyklistów, po czym podjechał do lokalnego sklepu, gdzie kupił kolejny alkohol i zaczął go spożywać. Pracownik placówki, widząc, że mężczyzna zamierza ponownie wsiąść na motocykl, wezwał policję i zatrzymał kluczyki do pojazdu, uniemożliwiając mu odjazd.

Przybyli na miejsce funkcjonariusze nie mogli zbadać mężczyzny alkomatem, ponieważ Dominik M. odmówił poddania się takiemu badaniu. Został wówczas przewieziony do szpitala w Bydgoszczy, gdzie pobrano mu krew. Trzykrotne badanie przeprowadzone przez Instytut Genetyki Sądowej w Bydgoszczy wykazało obecność alkoholu etylowego w stężeniach odpowiednio 1,10 promila, 0,97 promila oraz 0,88 promila.

We wtorek, 8 września, po uzyskaniu zgody Sądu Najwyższego na pociągnięcie prokuratora do odpowiedzialności karnej, prokurator z Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej przedstawił Dominikowi M. zarzut prowadzenia motocykla w stanie nietrzeźwości. Za ten czyn grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat. Podejrzany złożył wyjaśnienia, jednak nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu.

Jednocześnie wiceszef prokuratury stracił prawo jazdy na czas trwania postępowania. Zawieszono go też w czynnościach służbowych na okres sześciu miesięcy.

Dominik M. członkiem stowarzyszenia prokuratorów „Lex Super Omnia”. W przeszłości publicznie krytykował zmiany w prokuraturze wprowadzane przez byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę.

http://nczas.info/2026/09/09/wiceszef-prokuratury-zatrzymany-za-jazde-po-alkoholu-stracil-prawo-jazdy-i-zostal-zawieszony/

#prokuratura #alkohol #prawo

13

Zdjęcie

Prokuratorzy Żurka przesłuchujący Tutenchamona w związku z wciskaniem się do kolejek na tomografię w Szpitalu Południowym

#memypolityczne #zurek #prokuratura #kacprzyk #trzaskowski #tusk #tuskurwysyn #tutenchamon #afera #sor #tomografia #bekazkaowca

15

CHYBA POŚWIĘCĄ KACPRZYKA - Błyskawiczna akcja prokuratury Żurka. Były pracownik Szpitala Południowego przesłuchany jeszcze dziśnczas.info

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek przekazał, że według jego informacji były pracownik Szpitala Południowego dr Emil Jędrzejewski ma zostać w środę przesłuchany. Chodzi o medyka, który miał informować prezydenta Warszawy o nieprawidłowościach w placówce, a w szczególności na SOR.

W reakcji na zarzuty ws. funkcjonowania Szpitala Południowego w Warszawie i udziału w nich Dawida Kacprzyka, które w Kanale Zero postawił były pracownik tej placówki dr Emil Jędrzejewski, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zadeklarował we wtorek, że zwróci się w środę z wnioskiem do prokuratora generalnego o pilne podjęcie stosownych czynności wyjaśniających.

Lekarz stwierdził m.in., że na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala Południowego procedury medyczne były wykonywane w sposób wadliwy, a w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów. Z relacji lekarza wynika również, że w placówce miało dochodzić do fałszowania dokumentacji medycznej.

O zapowiadany przez Trzaskowskiego wniosek został zapytany w środę w RMF24 minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek. Podkreślił on, że nie otrzymał jeszcze tego pisma, jednak „działania już są”.

Zaznaczył, że od rana jest „na gorącej linii” z prokuraturą i zapowiedział też spotkanie z prokurator nadzorującą śledztwo ws. Szpitala Południowego.

Poinformował również o rozpoczęciu „kwerendy” w prokuraturze. – Wszystkie sprawy, które dotyczyły zgonów w tym szpitalu, a trafiały do prokuratury, będą przeglądane raz jeszcze – podał Żurek. Podkreślił, że działania w tym zakresie będą kompleksowe, a sprawy nie można lekceważyć.

Dodał też, że widział fragmenty wypowiedzi lekarza. Jak powiedział, jeszcze przed wejściem do studia w środę rano dostał informację, że lekarz „będzie dzisiaj przesłuchiwany”.

– Chciałbym, żeby jak najszybciej zabezpieczyć wszystkie dowody, które wskaże lekarz, bo ta jego wypowiedź była bardzo ogólna. Nie mogliśmy z niej dopatrzeć się jakiegoś konkretnego zdarzenia, ale oczywiście zakładam, że to była reakcja w mediach – ocenił Żurek. Jego zdaniem, jak lekarz „siądzie przed prokuratorem, to będzie miał konkretne dowody, wskaże osoby i będzie można to zweryfikować”.

– Nam zależy na tym, żeby dotrzeć do prawdy. Nie chodzi o to, żeby tego lekarza w jakiś sposób zastraszać, tylko żeby powiedział jak najwięcej. Natomiast dziwię się, że była ta zmowa milczenia i dopiero teraz takie rzeczy wychodzą, natomiast na pewno prokuratura zrobi wszystko, żeby do spodu to wyjaśnić – podkreślił.

Do tej sprawy odniósł się również w środę minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

– Ciężar gatunkowy tego, co mówił dr Jędrzejewski jest tak duży, że musi to być wyjaśnione. Chodzi o życie, zdrowie ludzi. Chodzi o to, czy te nieprawidłowości w szpitalu dotyczyły tylko kwestii finansowych, jak myśleliśmy do wczoraj, czy sięgały głębiej – podkreślił w Polsat News.

Wywiad z Emilem Jędrzejewskim miał związek z publikacją portalu zero.pl z 15 czerwca, z której wynika, że Dawid Kacprzyk jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku w placówkach medycznych 1,6 mln zł. Z ustaleń dziennikarzy portalu wynikało też, że na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.

Dwa śledztwa

W sprawie Szpitala Południowego w poniedziałek wszczęto dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych. Drugie nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.

Toczy się też postępowanie Naczelnej Izby Lekarskiej. Dawid Kacprzyk w zeszły poniedziałek zrezygnował z członkostwa w KO, a w czwartek z mandatu radnego dzielnicy Ursus; zwrócił też szpitalowi część wypłaconych mu pieniędzy – pół miliona złotych, które szpital musiał mu oddać ze względu na brak możliwości zaksięgowania. Prezydent Warszawy odwołał zarząd i radę nadzorczą szpitala. Nową prezeską zarządu placówki została Aneta Gomółka-Siembora.

Trwają kontrole w szpitalach prowadzone przez stołeczny ratusz i Narodowy Fundusz Zdrowia.

Prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział, że prokuratura zbada, czy Trzaskowski wiedział o nieprawidłowościach w szpitalu. Oprócz miejskich urzędników, prokuratorów i urzędników NFZ placówkę prześwietli także PIP.

W czwartek odbędą się dwie sesje rady Warszawy, na których radni wysłuchają informacji prezydenta miasta w sprawie sytuacji w Szpitalu Południowym.

Kacprzyk, według doniesień medialnych miał w ciągu zaledwie 125 dni wykazać 732 godziny świadczeń, pracując w Szpitalu Bródnowskim. Tylko w marcu miało to być ponad 290 godzin. Radni PiS sejmiku chcą zwołania w tej sprawie nadzwyczajnej sesji.

http://nczas.info/2026/06/24/blyskawiczna-akcja-prokuratury-zurka-byly-pracownik-szpitala-poludniowego-przesluchany-jeszcze-dzis/

#prokuratura #zurek #kacprzyk #szpital #lekarz #zarobki #patologia #koalicjaobywatelska #ko

14

„Złote dziecko” KO runęło z piedestału. Prokuratura węszy w jego aktachnczas.info

Zdjęcie

28-letni lekarz Dawid Kacprzyk jeszcze tydzień temu był „królem życia”. Partyjne „złote dziecko” Koalicji Obywatelskiej rozbijało się luksusowym porsche, inkasowało publiczne miliony i brylowało na salonach w objęciach najważniejszych polityków władzy. I wszystko się skończyło. Dziś jest już poza partią, okazuje się, że żaden polityk właściwie go nie zna, a na dodatek w zgliszczach tego układu zaczyna węszyć prokuratura.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie podjęła z urzędu czynności sprawdzające w zakresie narażenia ludzi na niebezpieczeństwo i poświadczenia nieprawd przez Kacprzyka.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował o podjęciu przez prokuraturę z urzędu czynności sprawdzających w sprawie „podejrzenia stworzenia systemu przyjmowania pacjentów w SOR Szpitala Południowego w Warszawie opartego na przesłankach pozamedycznych, sprzecznych z zasadami triażu, co mogło narazić innych pacjentów SOR na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz w sprawie poświadczania nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej na dokumentacji poświadczającej czas wykonywanej pracy w SOR Szpitala Południowego w Warszawie”.

Ponadto Warszawski Szpital Południowy przygotowuje zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia oszustwa przez lekarza Dawida Kacprzyka. Prok. Skiba przekazał PAP w środę po południu, że żadne zawiadomienie w tej sprawie dotychczas do prokuratury nie trafiło.

Afera z Kacprzykiem

Wszystko zaczęło się od oświadczenia majątkowego 28-letniego lekarza i radnego Koalicji Obywatelskiej dzielnicy Ursus, w którym wykazał przychód za 2025 rok w wysokości 1,6 mln zł tylko z tytułu koordynowania SOR-em w tej placówce.

Potem okazało się, że – jak ujawnił portal zero.pl – Kacprzyk pracował średnio 331 godzin miesięcznie tylko w Szpitalu Południowym. Żeby wykręcić taki wynik, musiałby pracować po 11 godzin dziennie, 365 dni w roku, bez ani jednego dnia wolnego. Mało tego, według oficjalnych dokumentów potrafił dyżurować bez przerwy przez 96 godzin. Do tego łapał fuchy w kilku innych państwowych warszawskich placówkach medycznych.

Dla wielu już w tym momencie stało się jasne, że coś tutaj jest grubymi nićmi szyte. A jeszcze ciekawiej zrobiło się, gdy portal zero.pl zestawił oficjalne dyżury Kacprzyka ze Szpitala Południowego z jego aktywnością polityczno-medialną. Okazało się, że gdy chłopak według papierów ratował ludzkie życie, w tym czasie brylował w studiu TVP3 Warszawa, spotykał się z marszałek Senatu Małgorzatą Kidawą-Błońską czy głosował w wyborach i prowadził polityczną kampanię KO w sieci.

Po tej informacji Kacprzyk rzekomo sam zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej, ale lekarzem w Szpitalu Południowym, którego dyrektorem jest była wiceminister zdrowia rządu PO-PSL Anna Łukasik, wciąż pozostawał.

Kolejny dzień przyniósł kolejną aferę. Tym razem okazało się, że Kacprzyk, zarządzając SOR-em, podzielił pacjentów na tych z ulicy i tych z salonów. W placówce funkcjonowała nieoficjalna ścieżka VIP dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin. Działacze partii byli obsługiwani poza kolejnością w specjalnie wydzielonym, komfortowym pokoju, podczas gdy zwykli pacjenci czekali godzinami na pomoc.

Tej burzy Kacprzyk już nie przetrwał i szpital poinformował o jego zwolnieniu. Pytanie, czy przy okazji nie powinien zostać aresztowany, jeśli oczywiście złamał prawo.

http://nczas.info/2026/06/17/zlote-dziecko-ko-runelo-z-piedestalu-prokuratura-weszy-w-jego-aktach/

#ko #koalicjaobywatelska #nepotyzm #prokuratura

13

The District Prosecutor's Office in Warsaw has initiated ex officio preliminary inquiries into the following matters: suspicion of creating a patient admission system at the Emergency Department of South Hospital in Warsaw based on non-medical criteria, contrary to triage principles, which may have exposed other Emergency Department patients to direct danger of loss of life or serious harm to health, i.e., in the scope of the offense under Article 160 § 1 of the Penal Code; and into the matter of attesting to falsehoods for the purpose of obtaining a financial benefit in documentation certifying the time worked at the Emergency Department of South Hospital in Warsaw, i.e., the offense under Article 271 § 3 of the Penal Code.

Zdjęcie

http://x.com/Prok_Okreg_Wawa/status/2067247014312542302

#prokuratura #ko #koalicjaobywatelska

8

Grzegorz Braun pozywa prokuraturę. Domaga się przeprosin i wpłaty na cele charytatywnenczas.info

Zdjęcie

Polski poseł do Parlamentu Europejskiego Grzegorz Braun wytoczył proces cywilny Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu. Zarzuca śledczym naruszenie jego dóbr osobistych. Polityk domaga się przeprosin oraz wpłaty na cel charytatywny.

Informację o złożeniu pozwu przez lidera Konfederacji Korony Polskiej ujawniła Wirtualna Polska, a doniesienia te oficjalnie potwierdził Sąd Okręgowy w Warszawie. Choć stroną pozwaną jest wrocławska prokuratura, roszczenie formalnie zostało skierowane przeciwko Skarbowi Państwa.

Braun oczekuje publicznych przeprosin oraz wpłacenia niedużej kwoty na rzecz wybranej organizacji charytatywnej. Zarzuty wobec śledczych koncentrują się na sposobie informowania opinii publicznej o toczącym się postępowaniu ws. aborterki Gizeli Jagielskiej.

Mecenas Magdalena Majkowska, pełnomocnik Brauna, wyjaśniła, że prokuratorski komunikat przedstawiał polityka jako osobę posiadającą status podejrzanego, zanim jeszcze doszło do formalnego ogłoszenia mu zarzutów.

– Można nie lubić Grzegorza Brauna, można krytykować jego poglądy itd., ale tutaj polityk doświadcza nagonki politycznej, mającej pokazać go jako przestępcę – komentuje mec. Majkowska.

Prokuratura do tej pory nie odniosła się publicznie do żądań pozwu. Wydała jedynie lakoniczny komunikat sprawa pozostaje w toku i nie wyznaczono jeszcze terminu pierwszej rozprawy

„Sprawa jest w toku, nie ma wyznaczonego terminu rozprawy. W dniu 18 maja 2026 r. wydano postanowienie o przekazaniu sprawy według właściwości do Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Postanowienie nie jest jeszcze prawomocne” – przekazało WP biuro informacji publicznej Sądu Okręgowego w Warszawie.

http://nczas.info/2026/06/11/grzegorz-braun-pozywa-prokurature-domaga-sie-przeprosin-i-wplaty-na-cele-charytatywne/

#braun #prokuratura #prawo #sadownictwo

16

Już posypała się wrzutka Tuska o rosyjskiej mafii w Zondacrypto.wiadomosci.wp.pl

29 kwietnia 2024 r. Prokuratura Regionalna w Katowicach decyzją prokuratora Sebastiana Rohma, świeżo awansowanego pupila Bodnara i Tuska z Lex Super Omnia umarza sprawę śledztwa dot. przywłaszczenia pieniędzy ZondaCrypto, sprawy zgłoszonej przez KNF pod koniec 2021 roku w ramach zawiadomienia. Dzięki tej decyzji estońska Zonda przez niemal 2 lata działała w Polsce i zawiera umowy reklamowe między innymi z klubami Ekstraklasy, TVN, Tour de Pologne czy WOŚP. Służby Tuska nie reagowały.

Potem gdy Zonda upadła Tusk ogłosił, że ma doniesienia, że to "Rosjanie". Tylko, redaktor Jadczak właśnie ujawnia, że to nie jest żadna ruska mafia tambowska, powiązana z politykami Putina (bo ta mafia już dawno jest rozbita i siedzi), ale są to konfabulacje jakiegoś Krzysztofa K. i jego kolegi, który jest jedynym świadkiem posiadanym przez Wydział Przestępczości Zorganizowanej w Katowicach. I to on tam właśnie plecie o tej rosyjskiej mafii.

Zdjęcie

To człowiek podejrzany o udział w zorganizowanych grupach przestępczych wyłudzających VAT ale został złapany za nieludzkich czasów PiS więc zdaniem neo-prokuratury nie może być zły. Oczywiście Krzysztof K. to były menedżer państwowych spółek i ciążą na nim poważne zarzuty karne, w tym oskarżenie o udział w zorganizowanej grupie przestępczej wyłudzającej dziesiątki milionów złotych podatku VAT na handlu z podmiotami z - nie zgadniecie - z Rosji właśnie. Dlatego jest w tej chwili współpracownikiem prokuratora i ma spokój będąc podejrzanym. Bo podejrzany był no za czasów poprzedniej władzy, niesłusznej PiS-owskiej co te karuzele VAT-owskie łapali. Na marginesie można dodać że jest pewne że mafie VAT-owskie jak tylko PiS przegrał odżyły i odetchnęły z ulgą co widać w oficjalnych statystykach.

Teraz jak Zonda padła i sprawa się rypła. Robią nowe śledztwo w sprawie Zondacrypto, wszczęte w kwietniu 2026 r. przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach. Śledztwo już dotyczy oszustw 30 tysięcy osób na kwotę co najmniej 350 mln zł. Ustalenia dziennikarskie Jadczaka sugerują, że opowieści Tuska o rosyjskich powiązaniach opierają się tylko na niewiarygodnych zeznaniach świadka Krzysztofa K., a w samym śledztwie panuje chaos organizacyjny. Czyli raz kolejny Donald Tusk, tak jak wtedy, kiedy mówił o rzekomej przeszłości Karola Nawrockiego, "opierał się" na wyznaniach jakiegoś mitomana "aktora w niedużych rolach" – który zresztą miał do powiedzenia tylko tyle, że niby słyszał, że jakiś gangus mówił że inny gangus mówił trzeciemu gangusowi, to take było dokładnie to źródło wiedzy.

Ten Krzysztof K. został przyjęty przez prokuratora Wełnę. Prokurator Wełna był parę tygodni temu niby "mianowany" szefem katowickiej prokuratury od przestępczości zorganizowanej. Oczywiście został "mianowany" przez uzurpatora krajowego Korneluka z pominięciem prawa, czyli jest to kolejny pseudoprokurator, który nie ma umocowania konstytucyjnego. I pierwsze co zrobili po tej wymianie to odsunęli wszystkich starych prokuratorów prowadzących sprawę Zondacrypto. A drugie co zrobił Wełna, to przyjął u siebie w gabinecie tego typa Krzysztofa K. i jakoś potem opowieści tego typa o ruskich podał Donald Tusk na konferencji prasowej.

Żeby było zabawniej ten sam Krzysztof K. kilka miesięcy wcześniej zarzucał branie łapówek i powiązania z mafią szefowi MSWiA Marcinowi Kierwińskiemu, szefowi MON Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi, ministrowi Tomaszowi Siemoniakowi oraz byłemu szefowi resortu sprawiedliwości Adamowi Bodnarowi - ale tu jakoś mu nie wierzą i śledztw nie prowadzą. Wełna przyjął u siebie Krzysztofa K., na którym ciążą poważne zarzuty i który pomawia ministrów Tuska, prokuratorów i służby o korupcję i udział w zorganizowanej grupie przestępczej ale, który wymyślił historię dla Tuska bardzo wygodną o rosyjskich powiązaniach więc spoko.

Mówienie o powiązaniach Zondacrypto z rosyjską mafią to próba odciągania przez Tuska uwagi od prawdziwego problemu. Czyli faktu, że on zrobił burdel z prokuratury przez co państwo nie działało żeby powstrzymać ludzi, którzy na końcu pozbawili tysiące Polaków ich pieniędzy. Jest Tusk to są i piramidy finansowe, jak za dawnych czasów. Pamiętacie to zdanie: „obaj z ojcem wiedzieliśmy, że Amber Gold, mówiąc kolokwialnie, to lipa”. Ale jaja, ale jaja

http://wiadomosci.wp.pl/pomawia-ministrow-o-lapowkarstwo-prokuratura-slucha-go-w-sprawie-zondacrypto-7285446392850496a

http://dorzeczy.pl/opinie/886570/narracja-o-rosyjskiej-mafii-w-zonda-to-wymysl-jadczak-ujawnia.html

http://x.com/SzJadczak/status/2054618604776153247

#tusk #tuskurwysyn #zonda #zondacrypto #afera #koalicja13grudnia #koalicjaobywatelska #prokuratura #polska #kryptowaluty #ambergold

11

‼️Sławomir Nowak ściga prokuratora, który prowadził sprawę odkrycia 4 mln zł w jego meblach❗️Sąd skandalicznie umorzył sprawę Nowaka, a teraz karę w tej aferze poniesie prokurator, który miał odwagę zgromadzić przeciwko Nowakowi dowody i napisać akt oskarżenia😡

http://www.facebook.com/reel/1675138643505355

#nowak #prokuratura #usmiechnieci

17

Tak kończą sędziowie (nie) na telefon "żeby było dobrze" koalicji 13 grudniawpolityce.pl

Szokujące kulisy sytuacji w obecnym uśmiechniętym sądownictwie! Ślepokura i Woźniak najbardziej czyli zaufani prokuratorzy od Żurka, prowadzący wszystkie sprawy polityczne dzwonią do sędziego umawiać się "żeby było dobrze" w sprawie aresztowania i zamknięcia politycznego przeciwnika. Przypomnijmy że ten prokurator Ślepokura udostępniał między innymi wpisy z kampanii wyborczej Trzaskowskiego i oskarżał kibiców w niesławnej "akcji widelec"! Natomiast zgodnie z prawem w okresie zajmowania stanowiska prokurator nie może brać udziału w żadnej działalności politycznej. Są też inne skandale:

Zdjęcie

Sprawę telefonów ujawnił sam sędzia Dariusz Łubowski. Jeszcze przed wydaniem decyzji ws. Europejskiego Nakazu Aresztowania dotyczącej Marcina Romanowskiego prokurator Dariusz Ślepokura powiedział, że "nie wiedzą, co z tym zrobić i że chcieliby razem z prok. Piotrem Woźniakiem do mnie przyjść i podyskutować, żeby było dobrze". "Uznałem to za próbę ustawiania tej sprawy, odmówiłem" - zaznaczył sędzia i dodał "spotkała mnie taka sytuacja, po raz pierwszy w mojej ponad 30-letniej karierze sędziowskiej"! W cywilizowanym świecie prokuratorzy nigdy nie mogą się kontaktować z sędziami poza salą rozpraw. Nigdzie nie praktykuje tego typu sytuacji to jawny konflikt interesów.

No cóż sędzia nie chciał "żeby było dobrze" dla żurkowców to teraz on ma źle. Opisał co stało się po tej odmowie:

w dniu 15 stycznia otrzymałem decyzje podpisaną przez p. Beatę Najjar - nie chciałbym odnosić się do samej pani Beaty Najjar, która w mojej ocenie od 11 lipca 2025 jest sędzią w stanie spoczynku i zajmuje stanowisko prezesa SO - o nowym podziale obowiązków, w którym zostało mi dołożone 75 proc. obciążenia w sprawach K, czyli takich, jakie ma liniowy sędzia. Zwiększy się zakres obowiązków w takim stanie, że nie będę w stanie tych spraw ocenić i w rozsądnym terminie rozpoznać


Oficjalnie żyjemy w toni układów, podległości tej zorganizowanej kastowej sitwy. Wszystkich won

http://wpolityce.pl/polityka/752315-represje-wobec-sedziow-szokujaca-relacja-lubowskiego-przed-krs

http://niezalezna.pl/polska/prokurator-wozniak-tlumaczy-sie-z-telefonu-do-sedziego-lubowskiego-w-tle-nakaz-aresztowania-polityka/562900

http://www.facebook.com/SuwerennaPolskaPL/videos/polityczny-prokurator-szokuj%C4%85ce/1793278724547405/

#prokuratura #sadownictwo #sad #zurek #tusk #slepokura #tusk #tuskurwysyn #koalicja13grudnia #koalicjaobywatelska #ko #prawo

14

Prokuratura umorzyła śledztwa ws. ataku migranta na żołnierza. Bada za to obrażenia Afgańczykanczas.info

Zdjęcie

Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ umorzyła śledztwo ws. domniemanego ataku migranta na polskiego żołnierza. Chodzi o incydent podczas interwencji przy granicy polsko-białoruskiej. Wymiar sprawiedliwości uznał, że nie doszło do czynu zabronionego. Tymczasem postępowanie dot. obrażeń ciała cudzoziemca jest ciągle w toku.

Białostocka prokuratura umorzyła postępowanie ws. czynnej napaści imigranta na żołnierza, który strzegł polsko-białoruskiej granicy. Sprawa z 10 lipca 2025 r. wywołała poruszenie opinii publicznej. Doszło do niej w rejonie Michałowa, podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy, podjętej przez grupę migrantów.

Według ustaleń prokuratury, żołnierz odniósł drobne obrażenia w okolicy oka. Śledczy jednak nie stwierdzili, by migrant działał agresywnie wobec polskiego funkcjonariusza w sposób, który kwalifikowałby czyn jako zabroniony.

– Czyn ten został zakwalifikowany jako przestępstwo z artykułu 223 paragraf 1 kodeksu karnego, w zbiegu z artykułem 157 paragraf 2 kodeksu karnego. Podstawą umorzenia śledztwa był brak znamion czynu zabronionego – przekazał rzecznik prokuratury w Białymstoku.

Zdaniem prokuratora zgromadzone dowody w sprawie – w tym przesłuchania świadków i nagrania z monitoringu – nie potwierdzały wersji, w której cudzoziemiec miał atakować żołnierza.

– Prokurator ocenił, że zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, iż obywatel Afganistanu, który przekroczył granicę z Białorusią, podczas ujęcia go przez żołnierza zachował się biernie i nie wykazywał zachowań agresywnych – podano.

W ocenie prokuratury, żeby kwalifikować czyn jako napaść na funkcjonariusza, potrzeba działania co najmniej dwóch osób lub użycia niebezpiecznego narzędzia. Warunki te nie zostały w tym przypadku spełnione.

Wciąż jednak trwa postępowanie dotyczące zarzutów wobec żołnierza. Prokuratura czeka na opinię biegłych lekarzy. Ma ona wyjaśnić charakter obrażeń doznanych przez imigranta oraz okoliczności ich powstania.

http://nczas.info/2026/01/17/prokuratura-umorzyla-sledztwa-ws-ataku-migranta-na-zolnierza-bada-za-to-obrazenia-afganczyka/

#nachodzcy #Polska #prokuratura #prawo #sg #strazgraniczna

18

Małgorzata Manowska rzuca wyzwanie prokuraturze. Chodzi o Gizelę Jagielskąnczas.info

I prezes SN Małgorzata Manowska w całości zaskarżyła do sądu decyzję prokuratury o odmowie przyjęcia jej zażalenia na umorzenie śledztwa ws. przerwania ciąży przez lekarkę Gizelę Jagielską – poinformował PAP rzecznik prasowy Sądu Najwyższego sędzia Igor Zgoliński.

Stanowisko prokuratura – dodał rzecznik – jest zdaniem I prezes SN „niezasadne”.

Chodzi o wszczęte na początku br. postępowanie w sprawie ginekolog ze szpitala w Oleśnicy, które prowadziła Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy. Zostało ono podjęte po doniesieniach medialnych, w których podnoszono, że w szpitalu tym doszło do sprzecznego z prawem zabicia dziecka nienarodzonego, co medialnie określane jest jako „przeprowadzenie zabiegu przerwania ciąży”.

10 grudnia br. rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, prok. Karolina Stocka-Mycek, poinformowała o umorzeniu tego śledztwa. Według prokuratury wykonana aborcja przez lekarkę 29 października 2024 r. w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy oraz inne jej działania związane z tą procedurą nie miały „znamion czynu zabronionego”.

Zażalenie na tę decyzję skierowała w połowie grudnia br. I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska. Miała w nim wskazać m.in., że jako I Prezes SN jest upoważniona do reprezentowania tego organu.

Oleśnicka prokuratura odmówiła jednak przyjęcia zażalenia Manowskiej – podnosiła wówczas, że zażalenie to zostało wniesione przez „osobę nieuprawnioną”. Jak wskazała wtedy rzecznik wrocławskiej prokuratury okręgowej, zawiadomienie skierowane przez instytucję państwową (w tym wypadku Sąd Najwyższy) „winno wiązać się z jej działalnością bądź dotyczyć przestępstwa ujawnionego w związku z wykonywaniem jej zadań”.

W poniedziałek rzecznik prasowy Sądu Najwyższego sędzia Igor Zgoliński poinformował PAP, że I prezes SN w całości zaskarżyła do sądu zarządzenie o odmowie przyjęcia zażalenia na umorzenie tego śledztwa. „Stanowisko prokuratora, zdaniem organu wnoszącego środek odwoławczy, jest niezasadne” – dodał rzecznik prasowy.

http://nczas.info/2025/12/29/malgorzata-manowska-rzuca-wyzwanie-prokuraturze-chodzi-o-gizele-jagielska/

#prokuratura #aborcja #morderstwo #jagielska #sad #prawo

14

Życie jest przewrotne, byłemu panu prokuratorowi generalnemu 0 grozi być może areszt, czy pan Żurek (dziś pan życia i śmierci) ma w głowie, że za jakiś czas też być może wyląduje "pod celą"? Pewnie politycy trafiają na pawilony chronione bo na "sztywnej celi" kariery by robili A w sumie dopóki by kasa była to by mogli nawet grypsować Takie czasy!!!

#prokuratura #prawo #wiezienie

8

ZA GASZENIE ŚWIECZEK DO SZTUMU - Prokuratura w Oleśnicy umorzyła śledztwo w sprawie aborcji dziewięciomiesięcznego Felkakresy.pl

Zdjęcie

Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy umorzyła śledztwo w sprawie aborcji dziewięciomiesięcznego Felka, przeprowadzonej poprzez wstrzyknięcie chlorku potasu w serce dziecka przez Gizelę Jagielską. Sprawa była wcześniej przedmiotem zawiadomienia Instytutu Ordo Iuris oraz analiz Prokuratury Krajowej.

W dniu 2 grudnia 2025 r. Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy postanowieniem prokurator Beaty Ciesielskiej umorzyła postępowanie w sprawie aborcji dziewięciomiesięcznego Felka, uznając brak znamion czynu zabronionego. Z ustaleń Radia Wnet wynika, że decyzja dotyczy aborcji polegającej na wstrzyknięciu chlorku potasu w serce dziecka przez Gizelę Jagielską.

Do zabicia nienarodzonego Felka doszło 29 października ubiegłego roku w szpitalu w Oleśnicy. W dziewiątym miesiącu życia prenatalnego miał zostać poddany wstrzyknięciu chlorku potasu bezpośrednio w serce. Z informacji medialnych wynikało, że dziecko cierpiało na wrodzoną łamliwość kości, przy czym nie było jasne, w jakim stopniu ta wada mogła wpłynąć na jego przyszłe funkcjonowanie. Ówczesna zastępca dyrektora Gizela Jagielska mimo tych wątpliwości przeprowadziła aborcję w takiej formie.

Wcześniej matka dziecka trafiła początkowo do szpitala w Łodzi, gdzie planowano przeprowadzenie cesarskiego cięcia, które było uznawane za najbezpieczniejszą metodę zarówno dla matki, jak i dla dziecka. Po narodzinach, Felkowi oraz jego mamie miałaby zostać zapewniona specjalistyczna pomoc medyczna i terapia.

Jednak pod wpływem namów aktywistów aborcyjnych, matka Felka udała się do Oleśnicy, gdzie znajduje się największy ośrodek aborcyjny w Polsce. Tam, w 37. tygodniu ciąży, po osiągnięciu przez dziecko pełnej dojrzałości, dokonano aborcji.

8 kwietnia Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciło się do Prokuratury Rejonowej w Oleśnicy w tej sprawie, z prośbą o przekazanie szczegółowych informacji dotyczących postępowania. Wystąpiło również o przesłanie kopii odpowiedzi udzielonej Polskiemu Towarzystwu Ginekologów i Położników, które zwróciło się do Ministerstwa Zdrowia o wyjaśnienia w kwestii wykładni pojęcia „przerywanie ciąży”.

Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy wszczęła śledztwo w sprawie nielegalnego przerwania ciąży. Referentką postępowania została szefowa tej jednostki prokurator Beata Ciesielska, która prowadziła sprawę pod kątem przestępstwa opisanego w art. 152 kodeksu karnego, dotyczącego różnych postaci nielegalnej aborcji w sytuacji, gdy dziecko poczęte uzyskało zdolność do samodzielnego życia poza organizmem matki.

W toku śledztwa prokuratura badała trzy zasadnicze wątki dotyczące działania doktor Jagielskiej. Pierwszy obejmował samo zabicie Felka. Drugi dotyczył udzielania pomocy w nielegalnym przerwaniu ciąży w okresie od 21 do 29 października, co wiązało się z przebiegiem prowadzenia pacjentki przez lekarkę. Trzeci wątek odnosił się do ewentualnego nakłaniania do nielegalnej aborcji. W żadnej z tych części postępowania prokurator Beata Ciesielska nie dopatrzyła się popełnienia przestępstwa z art. 152 kodeksu karnego, co przesądziło o umorzeniu sprawy.

W tej sytuacji pozostaje nieznane pisemne uzasadnienie decyzji, jednak wskazywano, że Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy mogła oprzeć się przede wszystkim na wytycznych Ministerstwa Zdrowia z 2024 r., kierowanego wówczas przez Izabelę Leszczynę. Dokument ten był szeroko krytykowany jako rozwiązanie pozwalające na obchodzenie obowiązujących przepisów. Instytut Ordo Iuris oceniał, że „Sposób sformułowania wytycznych i kontekst ich przyjęcia wskazuje, że intencją Prezesa Rady Ministrów i Ministra Zdrowia było uzupełnienie przepisów ustawy i doprowadzenie do faktycznego poszerzenia dostępu do aborcji – co naruszyło konstytucyjny system źródeł prawa oraz, tym samym, podstawowe zasady praworządności”.

We wcześniejszej korespondencji Radio Wnet informowało, że sprawa Gizeli Jagielskiej znalazła się także w polu zainteresowania Prokuratury Krajowej, w szczególności osoby podającej się za Dyrektor Departamentu Postępowania Przygotowawczego Katarzynę Kwiatkowską. Według relacji Prokuratury Krajowej, po wszczęciu śledztwa sprawa była analizowana na poziomie jednostek wyższego szczebla.

Według danych z lutego 2025 r. podanych przez Fundacja Życie i Rodzina – szpital w Oleśnicy w 2024 r. abortował 155 dzieci, 13 z nich było całkowicie zdrowe, a 62 miało zespół Downa. Wszystkie aborcje dokonano z przesłanek psychiatrycznych. Fundacja informuje, że zabijano jedno dziecko nienarodzone częściej niż raz na tydzień.

Warto dodać, że Instytut Ordo Iuris utworzył petycję przeciwko wytycznym Ministerstwu Zdrowia, które dopuszczają aborcję do 9-miesiąca ciąży z powodu przesłanek psychicznych i przyczyniły się do śmierci nienarodzonego Felka. Stanowią one uzupełnienie przypadku „zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej”.

Ponadto Instytut poinformował o przygotowaniu wniosku do Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego konstytucyjności wytycznych Ministerstwa Zdrowia, w których zasugerowano lekarzom, że aborcja może być środkiem terapeutycznym na problemy psychiczne kobiet w ciąży.

http://kresy.pl/wydarzenia/spoleczenstwo/prokuratura-w-olesnicy-umorzyla-sledztwo-w-sprawie-aborcji-dziewieciomiesiecznego-felka/

#prokuratura #mordercy #aborcja #dzieci #olesnica

18

Tajemnicze spotkanie u Żurka. „Babcia Kasia”, Lempart i Lotna Brygada Opozycji [FOTO/VIDEO]nczas.info

W poniedziałek w gmachu Prokuratury Regionalnej w Warszawie minister sprawiedliwości Waldemar Żurek spotkał się z plejadą anty-PiS-owskich i „demokratycznych” aktywistów. Według medialnych ustaleń pojawiły się tam m.in. „babcia Kasia” czy Marta Lempart.

O spotkaniu jako pierwszy poinformował dziennikarz Marcin Dobski.

„W Prokuraturze Regionalnej w Warszawie zakończyło się spotkanie przedstawiciela resortu sprawiedliwości z całym uniwersum: Kijowski, Lempart, Kocjan i Kolmasiak (Akcja Demokracja), Kramek, Kasprzak, Lotna Brygada Opozycji, Szczurek” – napisał na portalu X, załączając zdjęcia i nagrania.

„Z budynku wychodzi wiceminister sprawiedliwości sędzia Sławomir Pałka. Przed chwilą z nim rozmawiałem. Potwierdził swoją obecność i ministra Żurka. Nie chciał powiedzieć z jakiej okazji to spotkanie” – dodał w kolejnym wpisie.

O spotkaniu pisał natomiast w mediach społecznościowych – zanim się jeszcze odbyło – Paweł Kasprzak z Obywateli RP.

„Jutro (24.11.25) spotkanie organizacji obywatelskich z Ministrem Żurkiem. Trzymam za niego kciuki, choć od spotkań konsultacyjnych robi mi się już słabo. Mam tam być, ale ostatnio różnie bywa, więc na wszelki wypadek tutaj dam, co chcę powiedzieć jutro” – oświadczył.

„Panie Ministrze, przepraszam, nie będzie dyplomatycznie, bo ani tego nie umiem, ani też nie uważam, że dyplomacja przystoi obywatelskiemu działaczowi. Pan z pewnością często słyszy coś, co da się streścić tak, że «praworządność praworządnością, Drwalu, ale polityka polityką». Ja chcę Panu zaproponować także zderzenie z polityką — ale zupełnie inną” – stwierdził.

„Reformatorska, wręcz konstytucyjna akcja referendalna — jestem przekonany, że ona i tylko ona da ludziom poczucie sprawczości, poczucie, że urządzają państwo dla siebie. To tak naprawdę jest warunkiem powodzenia naprawy stanu polskiej praworządności. Nic innego.

Panie Ministrze, nie wierzę w to zupełnie, ale gdyby zechciał Pan stać się politycznym centrum takiej reformatorskiej inicjatywy, to resztkę sił oddam Panu bez większych wahań. Jeśli nie, wracam na dołek, bo to moje miejsce” – napisał.

Post factum o rozmowach napisał także Marcin Szwed z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. „Ja też uczestniczyłem, choć nie zabierałem głosu. Spotkanie nie miało jakiegoś jednego, ściśle określonego tematu (poza ogólną odbudową praworządności). Różne NGO zwracały uwagę na dostrzegane przez siebie problemy, np. w zakresie postępowań wykroczeniowych przeciwko aktywistom” – ujawnił.

Ujawnione przez media (i uczestników) spotkanie odbiło się też echem w szeregach opozycji. „Złożyłem interpelację w sprawie skandalicznego spotkania z kontrowersyjnymi aktywistami wspierającymi rząd w budynku Prokuratury Regionalnej w Warszawie z udziałem min. Waldemara Żurka ujawnionego przez red. Marcina Dobskiego‼️” – oświadczył Sebastian Kaleta.

„Żądam przedstawiania:

▶️pełnej listy uczestników spotkania,

▶️tematów rozmowy,

▶️ informacji czy Prokuratorzy Generalni oraz ich nielegalni nominaci ingerują w postępowania karne osób, które były goszczone w prokuraturze” – dodał.

http://nczas.info/2025/11/25/tajemnicze-spotkanie-u-zurka-babcia-kasia-lempart-i-lotna-brygada-opozycji-foto-video/

#zurek #prokuratura #usmiechnietapolska

7

ABW wściekłe. Prokuratura wypuściła na wolność Ukraińców pomagających dywersantomnczas.info

„Wśród zwolnionych przez prokuraturę czterech Ukraińców — podejrzewanych o pomoc w przygotowaniu dywersji na kolei — był mężczyzna, który przewoził zamachowców podczas ich pobytu w Polsce. Śledczy uznali jednak, że działał nieświadomie” – ustalił onet.pl. Redakcja wskazuje, że w ABW narosła z tego powodu frustracja, gdyż – zdaniem służb – „dowody były wystarczające”.

Tuż po tzw. dywersjach na polskich torach 15 i 16 listopada zatrzymano w Polsce czterech Ukraińców. Pochodzą z Donbasu, który obecnie kontroluje Rosja.

„Na bezpośrednich wykonawców zamachów polskie służby wytypowały dwójkę Ukraińców, zwerbowanych przez rosyjski wywiad wojskowy GRU: Jewhienija Iwanowa i Ołeksandra Kononowa. Obaj przyjechali do Polski z Białorusi, wjechali na podstawie paszportów z fałszywą tożsamością. Po przeprowadzeniu akcji szybko uciekli na Białoruś, dlatego specsłużby skupiły się na szukaniu ich pomocników w Polsce” – czytamy.

Jako pomocników służby wytypowały czterech Ukraińców z Donbasu. Dwóch mężczyzn zatrzymała policja, a kolejną dwójkę – mężczyznę i kobietę – zatrzymali funkcjonariusze ABW.

Jak się okazuje, prokuratura zdecydowała o zwolnieniu całej czwórki. Tylko jedna osoba z tej grupy usłyszała zarzut, który w dodatku nie dotyczy samej tzw. dywersji, lecz „ukrywania dokumentów”. Wszyscy oni opuścili areszt.

Funkcjonariusz ABW w rozmowie z „Onetem” ostro skrytykował tę decyzję.

– Jeśli dla prokuratorów zgromadzony przez nas materiał dowodowy jest niewystarczający, to może niech sami łapią szpiegów – powiedział.

„Onet” przekazał, że ABW jest przekonane, że Jewhienij Iwanow i Ołeksandr Kononow działali ze wsparciem na terenie Polski. Mimo to prokuratura uznała, że nie ma wystarczających dowodów na postawienie czwórce Ukraińców zarzutów dotyczących tzw. dywersji.

Jedna z wypuszczonych osób to kierowca, który przewoził głównych podejrzanych. „Onet” przekazał, iż śledczy uwierzyli w jej zapewnienia, że nie była świadoma planów sabotażystów.

– W materiałach śledztwa brakuje dowodów na to, że ta czwórka brała udział w operacji dywersyjnej. Mogę powiedzieć tak: Nikt z nich świadomie nie pomagał dywersantom. Podkreślam słowo „świadomie” – powiedziało źródło „Onetu” w Prokuraturze Krajowej.

W ABW funkcjonariusze są wściekli.

– Jesteśmy w********* – precyzuje jeden z funkcjonariuszy.

Ich zdaniem, ich praca poszła na marne, skoro osoby „ewidentnie związane z dywersantami” są puszczane wolno.#

– Jeśli dla prokuratorów zgromadzony przez nas materiał dowodowy jest niewystarczający, to może niech sami łapią szpiegów – powiedział.

http://nczas.info/2025/11/24/abw-wsciekle-prokuratura-wypuscila-na-wolnosc-ukraincow-pomagajacych-dywersantom/

#sabotaz #abw #prokuratura #upadlincy #aferapodkarpacka

12

UE zawiesiła w obowiązkach służbowych prezydenta poskiego miasta!!! Polska oficjancie jest kolonią!eppo.europa.eu

W związku z podejrzeniem korupcji środków unijnych Prokuratura Europejska zawiesiła w obowiązkach służbowych prezydenta Nowego Sącza Ludomira Handzla (kandydował on z listy Platformy Obywatelskiej, potem KWW Koalicji Nowosądeckiej) i jego zastępcę. Wobec podejrzanego i jego zastępcy zastosowano poręczenie majątkowe, mają też zakaz wstępu na teren urzędu miasta. Co ciekawe takiego zawieszenia urzędowania zgodnie z polskim prawem nie mogłaby dokonać nawet polska prokuratura!

Podejrzani usłyszeli zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości przy przetargu publicznym na organizację kursów i warsztatów finansowanych z funduszy unijnych w ramach projektu „Rozwój Centrum Kompetencji Zawodowych w Nowym Sączu”. Pomijając fakt czy wzięli w łapę czy nie - to zagraniczny urzędnik decyzją administracyjną może już na terenie Polski unieważnić demokratyczne wybory bez sądu wystarczy sam zarzut nieprawidłowości wydawania środków unijnych.

To Adam Bodnar złożył wniosek o przystąpienie Polski do Prokuratury Europejskiej. W głosowaniu nad przyjęciem tej ustawy głosowało 444 posłów - 240 głosowało za jej przyjęciem, a 204 przeciw (PiS i Konfederacja). Wcześniej Sejm głosami koalicji 13 grudnia odrzucił wniosek PiS o odrzucenie projektu w całości. Zbigniew Bogucki podczas drugiego czytania stwierdził, że projekt jest "obarczony błędem konstytucyjnym". Według niego, przystąpienie do Prokuratury Europejskiej oznacza oddanie szeregu kompetencji organowi, którego nie ma w krajowym porządku ustrojowym. W związku z tym powinny być zastosowane przepisy konstytucji dotyczące umowy międzynarodowej, czyli powinna być to ustawa ratyfikacyjna, a zgodę na ratyfikację umowy międzynarodowej zgodnie z konstytucją wyraża Sejm większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Po przegłosowaniu tę haniebną ustawę 10.03.2025 podpisał prezydent Andrzej Duda.

Europejska Prokuratura (EPPO) jest niezależnym od Polski organem prokuratorskim Unii Europejskiej, odpowiedzialnym za prowadzenie dochodzeń, oskarżanie i stawianie przed sądem sprawców przestępstw godzących w interesy finansowe Unii Europejskiej. Więc praktycznie wszędzie tam gdzie są wydatkowane jakieś pieniądze z UE ta zagraniczna prokuratura może wywracać wynik polskich wyborów!

http://www.eppo.europa.eu/en/media/news/poland-eppo-suspends-mayor-and-public-officials-nowy-sacz-ongoing-public-tender

http://samorzad.pap.pl/kategoria/aktualnosci/cba-prezydent-nowego-sacza-i-jego-zastepca-z-zakazem-wstepu-do-ratusza

#tusk #tuskurwysyn #prokuratura #ue #prawo #koalicja13grudnia #koalicjaobywatelska #demokracja #polska #kolonializm

18