#granica #wiatraki #rower Wczoraj pojechałem do naszych zachodnich przyjaciół na wycieczkę rowerową. Przy okazji zrobiłem inspekcję ochrony granic 😆.
Na przejściu w Rosówku stało 3/4 panów, jeden z bronią maszynową i przeglądali oczywiście samochody które wjeżdżają do Polski czy nie ma tam imigrantów. Nie, przepraszam, przeglądali - tak - telefony. Pojechałem dalej i w sumie "może oceniłem ich niesłusznie" chwilę spojrzałem jak wygląda ta kontrola. Nie wygląda. Po prostu tam stali i straszyli przejeżdżających obecnością. Samochody zwalniały i przejeżdżały obok. Nie wiem, może powinienem był poczekać na autobus.
Dla porównania jadąc do Niemiec przyjeżdżasz obok strażników, którzy wyraźnie patrzą się do środka auta

Przejeżdżałem obok farmy wiatrowej, więc przy okazji sprawdziłem sobie ile to jest 500 metrów, a ile 700. No i najważniejsza rzecz - ten przeraźliwy hałas wytwarzany przez turbiny 😉

Warunki - wiatr lekki do umiarkowany
W odległości 500 metrów turbina jest niesłyszalna.

W odległości 200 metrów słychać ledwie jedynie, brzęczenie jak się uprzesz, które ginie w dźwiękach tła.

Stojąc pod turbiną, jest te brzęczenie i szum powietrza. Głośność może podskoczyła o 2 DB z tego powodu, cały czas będąc w granicach 40/41. Ale jest to wyraźnie słyszalne dopiero pod turbiną.
Pola maszyn do mielenia ptaków

Wracając przejechałem znów przez granicę, tym razem w ledenthin, gdzie strażnik stojąc na środku drogi, już wyraźniej wczuwał się w swoją robotę - pokłony. 🙏
Niecałe 50km zrobione.