Istnieje gatunek mrówki, który zbliża się do granicy innej kolonii, zabija jedną robotnicę, a następnie przejmuje zapach martwej mrówki. Dla mrówek zapach to wszystko. Ubrany w ten zapach, intruz wchodzi bez oporu. Robotnice przechodzą obok niej bez zmartwień.

Intruz przesuwa się do wnętrza mrowiska, w kierunku królowej, a następnie spryskuje ją innym zapachem, który sprawia, że robotnice zwracają się przeciwko niej. Otaczają ją i zabijają. Intruz nie musi walczyć z nikim. Kolonia wykonuje tę pracę sama. Gdy królowa odejdzie, intruz zaczyna rozmnażanie. Prawdziwy najeźdźca przestaje być intruzem, jest przyszłością.

Tak działa przejęcie ideologiczne. Destrukcyjna obca ideologia przejmuje zapach znanych idei i wkracza tak, jakby do niej należała. Mówi znajomym słownictwem: sprawiedliwość, równość, współczucie, prawa, postęp. Używa tych słów i cicho zmienia to, na co wskazują. Następnie przesuwa się do wnętrza. Zmienia sposób postrzegania fundamentów. Odpowiedzialność zaczyna pachnieć okrucieństwem, prawo – uciskiem, granice – nienawiścią, tradycja – niebezpieczeństwem, a historia – winą. W tym momencie cywilizacja zwraca się przeciwko samej sobie. Jej sądy, uniwersytety, kościoły, media i biurokracje zaczynają traktować własne fundamenty jako zagrożenia. Wierzą, że bronią systemu. Egzekwują to, co teraz pachnie słusznie. Nie widzą intruza, ponieważ brzmi on dokładnie jak oni sami.

A gdy fundamentalne zasady zostaną wreszcie usunięte, zdyskredytowane, rozmontowane, wymazane, obca ideologia nie musi niczego podbijać. Dziedziczy to, co pozostało. Królowa odeszła. Kolonia nie jest już sobą.

Najskuteczniejsza metoda podboju to ta, która przekonuje społeczeństwo, że jego własne fundamenty są wrogiem, a zabicie ich jest aktem cnoty.

Zdjęcie

#filozofia #wojnainformacyjna

21

Ciekawa dyskusja w chyba jeszcze ciekawszym składzie osobowym, na co najmniej równie ciekawy temat - Czy na gruncie moralnym bycie liberałem jest akceptowalne?youtube.com

Tu może mały disclaimer, który postanowiłem dodać, bo czasy i sytuację w najbliższej okolicy mamy taką jaką mamy. Kanał Wbrew Cenzurze jest kanałem ludzi kontrowersyjnych. To znaczy, mamy niemałą grupę ludzi w Polsce, którzy, gdyby tylko prawo im na to pozwoliło, to przynajmniej by ich opluło, a może zabiło na miejscu.

To kanał wprost lewicowców, ale jeśli ktoś się trochę bardziej przytomnie interesuje polityką i tym co wokół niej, to należałoby uściślić. Mówimy tu o lewicy socjalnej, takiej tradycyjnej. Oni otwarcie śmieją się z genderyzmu, wokizmu i w sumie to się odcinają od progresywizmu. Główne konie pociągowe tego kanału to Tomasz Jankowski, Konrad Rękas i Mateusz Piskorski. Ten ostatni był osadzony w areszcie wydobywczym na około 3 lat, za PiSu. Ostatecznie upomniało się o niego ONZ, winy nie udowodniono, a gościa wypuszczono. To doktor stosunków międzynarodowych, sympatyzujący z jakimiś dziwacznymi neonaziolskimi klimatami, neopogańskimi, często wiązany z wpływami Rosji i Chin na Europę środkowo-wschodnią. Jest to też były rzecznik Samoobrony i lider partii Zmiana, która zdechła szybciej, niż cokolwiek ugrała. Przy okazji czuć u niego potępianie Ukrainy, Izraela, a jednocześnie oczyszczone z nienawiści podejście do Rosji, czy Iranu, czy Chin. Jankowski z kolei sygnalizował kiedyś chociażby pewne sympatie do Che Guevary. Pamiętać należy o krytycznym podejściu do każdych treści, które znajdujemy w sieci, w tym np. do tej. Niemniej z racji tego, że jest to chyba jedyny wyjątek, gdy lewica ma coś innego do powiedzenia, niż po prostu absolutne brednie, średnio z resztą zgodnie z zasadami gramatyki, czy względnie z sensem. Mimo, że treści na tym kanale odbiegają znacznie od profilu lurkera, to warto się skonfrontować, bo każda głupota nie wytrzymuje próby krytyki. Wszystko co z kolei głupotą nie jest, a wnosi jakiś odmienny punkt widzenia w dyskusji rozwija nasze poglądy.

W tym konkretnym odcinku spotykają się Jankowski [po lewej], z uwaga Kamilem Klimczakiem. Kamil Klimczak mi znany jest przede wszystkim z emisja.tv. Całkiem ciekawego w swoim czasie medium, może jedynego narodowościowego. Jedni z pierwszych propagatorów Brauna, Międlara. Myślę, że nie przesadzę, gdy nazwę ich narodowcami, może nawet nacjonalistami. Natomiast też do tej pory kojarzyłem ich z wolnym rynkiem i albo się pomyliłem, albo doszło do pewngo mariarzu. Ta rozmowa jest nie tylko ciekawa z samego punktu tego, o czym dyskutuje, ale w wymiarze symbolicznym. Oto spotyka się....narodowa lewica, z narodową prawicą (?) i dyskutuje, czy bycie liberałem jest zgodne z fundamentami państwowości i chrześcijaństwem. Panowie bynajmniej nie rozmawiają o tęczowcach i ludziach, którym w wyniku prania mózgu wmówiono, że mają zbędne penisy, czy piersi. Oni dyskutją o liberalizmie gospodarczym, o kapitale transnarodowym, o kapitalizmie przy okazji i ku mojemu zdziwieniu dochodza do pewnego porozumienia.

Wymiar symboliczny, bo oto wprost bastion komunizmu spotyka się z narodowcami. Kilka miesięcy temu Braun proponował Jaruzelskiej miejsce na listach wyborczych. Wydaje się, że jest już dogadany start z jego listy Piskorskiego. Przychylnie o Braunie wypowiada się i Michalkiewicz i JKM i część PiSu. Czy aby przypadkiem nie mamy doczynienia z fundamentalną ewolucją KKP, która się uelastycznia w poglądach, otwiera na element socjalny i tym samym celuje w front narodowy prawo-lewo, byle "po Polsku"?

http://www.youtube.com/watch?v=QVbaU5IhEj8

Zdjęcie

#polityka #gospodarka #filozofia #lewica #prawica

7

Miał być #shitpost dla zabawy. #filozofia

Testy dla "zabawy" ze strony:

http://www.idrlabs.com/tests.php

Bawiłem się:

Psychopathy Test

http://www.idrlabs.com/psychopathy/test.php

Zdjęcie

Big Tent Dark Traits Test

http://www.idrlabs.com/big-tent-dark-traits/test.php

Zdjęcie

Ale jak zrobiłem Murderous Villain Test

http://www.idrlabs.com/villain/test.php

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

to zaskakująco wyniki też do mnie pasowały:DxD #heheszki

Po czym się zmęczyłem testami z tej stronki - jak dla rozrywki za dużo klikania.

*Ostatnio wróciłem do eksploracji siebie. ( Nie na podstawie tej strony! Co nie znaczy, że każdy test tam nic nie daje. ) Zrobiłem podsumowanie tego co wypracowałem ze sobą, kim jestem, co wiem. Mam wręcz ramę do autobiografii. Jednak nie tak jak może się kojarzyć bazującą na kolejnych scenach z życia. Tylko taką opartą na syntezie mojej osobowości, tym w czym jestem najlepszy, co dla mnie ważne i kiedy moje słabe lub najgorsze cechy wychodzą. To pomaga w życiu:)

Oparte na obserwacji siebie, analizie mojego życia i postępowania, wpływie na innych, gromadzeniu i przetwarzaniu doświadczeń, podążaniu swoją drogą - poznałem siebie w wieku lat prawie 40. Tak miało być. Dlaczego o tym piszę? Bo to #shitpost no i czuję się nowym, lepszym człowiekiem. Narzędzie poznało swoje przeznaczenie🐵🔨 Zaczyna się kolejny i nowy etap mojego życia tym razem świadomie/j.

Pracować należy nad sobą:P By nie stać się najgorszą wersją siebie.

Zachęcam każdego do ciekawości, wiary w siebie, niepoddawania się w szukaniu "celu w życiu". Nie ma go ale jest coś innego. Droga. Świadomość cech własnych i jaki jest nasz wpływ na rzeczywistość, nasze pole działania, że tak powiem - samoświadomość.

7

Mega ciekawy panel dyskusyjny o samotności!m.youtube.com

http://m.youtube.com/watch?v=vhhL8fMvlC8&pp=ygUdS2x1YiBqYWdpZWxvxYRza2kgc2Ftb3Rub8WbxIc%3D

Blogerka Gabriela Lisowska i prof. Małgorzata Jacyno w ramach klubu jagielońskiego rozmawiają o kryzysie samotności.

Temat jest może nawet nadspodziewanie pojemny. Profesor, by uchwycić sedno problemów miejscami schodzi na różne tematy pozornie niezwiążane, a jednak związane z tytułową kwestią.

Podkreśla, że czynników jest wiele i wchodzi w ich skład:

- upolitycznienie życia i kategoryzowanie ludzi wedle preferencji głosowania

- kapitalizm absolutny, który prowadzi do transakcyjności wszystkiego

Wszystko musi się opłacać, nawet związki i przyjaźnie

- Brak miejsca na działalność dlatego, że tak trzeba.

- Zanik empatii

- Rodzina postrzegana po niemiecku, a więc jako pojedyncze przedsiębiorstwo i przekazywanie majątku z rąk do rąk, a nie jako najmniejsza i najbardziej trwała jednostka społeczna

- Walka momentami dosłownie na śmierć i życie w wymiarze społecznym

- Elity nie mają żadnych kłopotów z dzietnością, ani też z życiem towarzyskim

- Globalizm, który bardzo skutecznie broni interesów klasy elit stworzył jakby osobny ekosystem i cała konstrukcja gospodarczo-polityczna skalibrowana jest pod tą klasę

Od tej Janowskiej za to zapamiętam długo, jak to doznała szoku, gdy na wycieczce, gdzie była jedyną kobietą nie była w żaden sposób atakowana na tle płciowym przez mężczyzn. Feminizm wmawiał im, że każdy facet to przynajmniej mizogin. Do tego stopnia, że w zasadzie bała się wszelkich miejsc, gdzid tylko mógł się pojawić facet.

Duży szacunek do niej swoją drogą, że bez pomocy innych osób rozpoznała zło i wypleniła ten szajs ze swojego życia.

#feminizm #relacje #uczucia #zwiazki #polityka #gospodarka #filozofia

Zdjęcie

6

Ted Kaczynski miał rację. Uważamy go za „schizo-ekstremistę”, ale jego filozofia nie przewidziała reakcji na akta Epsteina.

Akta Epsteina jasno wskazują, że wszyscy w rządzie są zdrajcami; wszyscy są w to „wtajemniczeni”.

Dlaczego więc nikt nie obala tyranów, tak jak nasi przodkowie obalili Brytyjczyków w czasie wojny o niepodległość?

Ted Kaczynski twierdzi, że:

Kilkaset lat temu przemoc nie była uważana za niemoralną w społeczeństwie europejskim. Wręcz przeciwnie, w sprzyjających warunkach budziła podziw. Najbardziej prestiżową klasą społeczną była szlachta, która wówczas była kastą wojowników.

Świat Zachodu był niegdyś definiowany przez hierarchię, rządy wielkich ludzi, którzy organizowali pomniejszych zgodnie z wolą Boga. Ideał imperium napędzał nas do dominacji nad światem. Wojownik zajmował najcenniejszą pozycję w hierarchii, ponieważ jego siła była niezbędna do podboju i utrzymania prawa ustanowionego przez wyższą instancję.

Teraz „człowiek czynu” jest opluwany, a każdy, kto choćby sugeruje organizację, zostaje szybko okrzyknięty „człowiekiem z federacji” i wytypowany do eliminacji. Dlaczego? Co spowodowało tę zmianę?

Po odejściu od tradycyjnej, aryjskiej hierarchii, postęp technologiczny stał się naszą zasadą organizacyjną. Nie zawsze jednak tak było.

Postęp był „trzymany w ryzach” przez tradycję aż do XVIII wieku, kiedy to:

„Rewolucja francuska doprowadziła do zaniku tabu religijnych i społecznych, a zastąpiła je materializmem, stłumieniem różnych hierarchii, królobójstwem i walką z duchowieństwem”.

Współczesna cywilizacja może wydawać się „upadać”, ale w rzeczywistości jest kształtowana tak, by „wygładzić” wszelkie zróżnicowania, które mogłyby hamować rozwój technologiczny. Postęp sam w sobie jest siłą inwersji, która sprawia, że wszystko degeneruje się w najniższą, zbiorową, nieodróżnialną jednolitość.

Celem technologii jest możliwie najefektywniejszy rozwój; organizuje ona cywilizację w taki sposób, aby szybko eliminować bariery utrudniające jej rozwój — oznacza to całkowite zniszczenie unikalnych wyrazów tożsamości.

Zasada efektywności działa w następujący sposób:

„Oprócz tłumienia wrogości rasowej, etnicznej, religijnej i innych grup społecznych, musi ona również tłumić lub wykorzystywać dla własnej korzyści wszelkie inne tendencje, które mogłyby prowadzić do dezorganizacji lub nieporządku, takie jak macho, agresywne impulsy i wszelkie skłonności do przemocy”.

Wszystkie tryby w maszynie muszą działać z maksymalną wydajnością przez cały czas, aby przyspieszyć postęp. Indywidualne przejawy wyjątkowości stają się przeszkodami dla postępu. Dlatego wszyscy muszą stać się tacy sami. Wszyscy muszą zostać znormalizowani, ujednoliceni, pozbawieni wszelkich przeszkód.

Kultura jest najpierw atakowana i niszczona. Czas potrzebny na stworzenie pięknych dzieł i architektury jest pierwszym, który znika. Nie potrzebujemy jakości. Potrzebujemy ilości. Żądamy prostej, masowej produkcji, aby jak najszybciej rozbudować środowisko miejskie.

Całe rodziny są zabierane z dzikich terenów i szybko, jedna po drugiej, umieszczane w betonowych wieżach o strukturze plastra miodu, by na zawsze tam pozostać.

Proces wciągania członków w środowisko miejskie i odrywania ich od praktyk ludowych doprowadził do kryzysu umiejętności.

Dosłownie zapomnieliśmy, jak buntować się przeciwko systemowi, po pokoleniach życia w miastach i na przedmieściach. Nie potrafimy nawet pojąć, jak ożywić, a tym bardziej docenić, amerykańskie praktyki ludowe związane z życiem na pograniczu – gospodarowanie, samodzielna produkcja żywności i zasobów, łowiectwo, łowictwo itd.

Amerykanie zdołali wygrać wojnę o niepodległość dzięki naszej kulturze pionierów. Nasi ludzie walczyli w doskonałej harmonii z naturą i zaopatrywali się nawzajem w dobra wytwarzane przez nasz lud.

Utrzymywaliśmy odporną, samowystarczalną populację i ascetyczną kulturę wojowników przez pokolenia w taki sposób, że prawie każdy był gotowy i wystarczająco zdolny do walki „w każdej chwili”.

Bunt dzisiaj jest niemożliwy; jesteśmy całkowicie zależni od systemu w kwestii dóbr, dochodów, obrony itd. Lista naszych potrzeb jest nieskończona i wieczna. Nie ma znaczenia, że „zauważamy” łańcuchy na naszych szyjach i satanistycznych pedofilów, którzy nas biczują.

Nie mamy żadnych umiejętności, żadnej cnoty, żadnej zdolności do walki. Przeciwnie, z radością pozostajemy niewolnikami, dopóki mamy dostęp do nieograniczonej ilości „goyslopu”, który nas rozprasza.

Nawet my, rewolucjoniści, jesteśmy zbyt bezużyteczni, by działać. W naszej głębokiej głupocie, my, członkowie o „wysokim IQ”, mylimy akt „zauważania” naszych kajdan z samym buntem. W rzeczywistości „zauważamy” siebie na śmierć.

Udawanie, że wiedza sama w sobie stanowi autentyczny akt rewolucyjny przeciwko „systemowi”, pokazuje, jak bezużyteczni się staliśmy.

Brakuje nam umiejętności, by podejmować autentyczne akty oporu. Brakuje nam woli, by wyjść poza nasze więzienie. Co gorsza, racjonalizujemy więzienie jako nasz dom, naszą najświętszą wartość. Z pewnością wierzymy, że ktoś potężniejszy nas uratuje, przyjdzie nam z pomocą w potrzebie. Dlatego wychodzimy triumfalnie i głosujemy, zgadzając się na kontynuację naszego upadku.

Dopóki nie przezwyciężymy materialistycznego uprzedzenia i autentycznego przekonania, że system niewolniczy jest wartością, będziemy nadal przegrywać i racjonalizować bierność jako ideał.

Źródło

http://x.com/RoguesPhilo/status/2020573410032865506

#anarchia #kaczynski #filozofia

11

Filozoficzne argumenty przeciwko tezie, że „tylko inteligentni ludzie uczą się na błędach innych”. Argumenty odwołują się do klasycznych problemów filozofii poznania, etyki i antropologii.

1. Doświadczenie własne jako fundament poznania (empiryzm)

Filozofowie empiryczni (np. John Locke, David Hume) podkreślali, że wiedza zakorzeniona jest w bezpośrednim doświadczeniu. Błędy innych są zawsze zapośredniczone – opowiedziane, zinterpretowane, często uproszczone.

Uczenie się na własnych błędach nie świadczy o braku inteligencji, lecz o naturalnym sposobie przyswajania wiedzy, który jest bardziej trwały i głębszy niż obserwacja cudzych porażek.

2. Kontekstowość błędów

Błędy innych ludzi nie są uniwersalne – powstają w określonym kontekście kulturowym, emocjonalnym i sytuacyjnym.

Filozoficznie rzecz ujmując: nie istnieje „czysty błąd”, oderwany od podmiotu. To, co było błędem dla jednej osoby, nie musi być błędem dla innej. Uczenie się wyłącznie na cudzych doświadczeniach może prowadzić do fałszywych wniosków.

3. Autentyczność i odpowiedzialność egzystencjalna (egzystencjalizm)

Egzystencjaliści, tacy jak Søren Kierkegaard czy Jean-Paul Sartre, twierdzili, że człowiek staje się sobą poprzez własne wybory i konsekwencje.

Uczenie się na cudzych błędach bez przeżycia ich skutków może prowadzić do życia „nieautentycznego” – opartego na cudzych schematach, a nie na osobistej odpowiedzialności.

4. Inteligencja to nie to samo co mądrość

Teza zakłada uproszczone pojęcie inteligencji. Tymczasem filozofia rozróżnia:

inteligencję instrumentalną (zdolność analizowania),

mądrość praktyczną (phronesis u Arystotelesa).

Osoba może być bardzo inteligentna, a mimo to powtarzać cudze błędy, ponieważ brakuje jej dojrzałości emocjonalnej lub moralnej. I odwrotnie – ktoś uczący się na własnych błędach może wykazywać głęboką mądrość.

5. Błąd jako konieczny element rozwoju

W wielu nurtach filozofii (np. u Hegla) błąd nie jest czymś negatywnym, lecz niezbędnym etapem rozwoju świadomości.

Uczenie się wyłącznie na cudzych błędach może prowadzić do stagnacji – do unikania ryzyka, a tym samym do braku realnego rozwoju.

6. Psychologiczne ograniczenia poznania

Człowiek nie przyswaja wiedzy wyłącznie racjonalnie. Emocje, mechanizmy obronne i iluzje poznawcze sprawiają, że nawet znając cudze błędy, wierzymy, że „nas to nie spotka”.

Nie jest to brak inteligencji, lecz cecha ludzkiej natury, którą filozofia od dawna analizuje.

Wniosek

Twierdzenie, że tylko inteligentni ludzie uczą się na błędach innych, jest retoryczne i uproszczone.

Filozoficznie rzecz biorąc:

uczenie się na własnych błędach jest naturalne,

cudze doświadczenia są niepełne i kontekstowe,

błąd bywa warunkiem autentycznego rozwoju.

👉 Nie brak inteligencji, lecz ludzka kondycja sprawia, że często musimy popełnić błąd sami, aby naprawdę się czegoś nauczyć.

#chatgpt #filozofia #inteligencja

12

Efekt stada: Wielkie oszustwo demokracji w nowoczesnym społeczeństwieyoutu.be

Nowoczesna demokracja funkcjonuje w oparciu o fundamentalną sprzeczność, której nikt nie odważa się nazwać. Obiecuje wolność, działając jednocześnie jako najbardziej wyrafinowany mechanizm kontroli, jaki kiedykolwiek wynaleziono. To nie jest wada systemu. To system sam w sobie, działający dokładnie tak, jak został zaprojektowany

Podczas gdy obywatel wierzy, że sprawuje władzę poprzez głosowanie, jedynie uprawomocnia decyzje podjęte na długo przed jego udziałem. Urna wyborcza nie wybiera władców. Ona zatwierdza wcześniejszą selekcję. Prawdziwa władza nigdy nie była stawką w tej grze. To, co nazywasz demokracją, jest w rzeczywistości najskuteczniejszą administracją zbiorowej zgody. A najstraszniejsze jest to, że działa ona właśnie dlatego, że wszyscy wierzą, iż są wolni

Nietzsche ostrzegał, że przekonania są więzieniami, i to jest dokładnie to, co demokracja produkuje na skalę przemysłową. Przekonania o wolności, które więzią skuteczniej niż jakikolwiek widzialny łańcuch.

System nie potrzebuje już tyranów. Stworzył coś znacznie potężniejszego: iluzję, że tyran w ogóle nie istnieje


Nowoczesna demokracja sprzedaje ideę wolności, po cichu dyktując dostępne opcje. Obywatel wierzy, że wybiera, ale jedynie selekcjonuje spośród alternatyw uprzednio zatwierdzonych przez władzę. Poczucie kontroli jest najskuteczniejszą sztuczką dominacji.

Przyjrzyj się teatrowi wyborczemu. Nawet zanim zdecydujesz o swoim głosie, niewidzialny filtr wyeliminował już wszystkie naprawdę transformacyjne opcje. To, co trafia do urny, to nie najlepsze pomysły czy najmądrzejsi liderzy. To ci, którzy przeszli przez sito systemu finansowego, ustalonych instytucji i strażników obecnego porządku. Selekcja odbywa się na długo przed wyborami. Kiedy w końcu głosujesz, wybierasz tylko między wariacjami tej samej, wstępnie zatwierdzonej opcji.

Pomyśl, ile kosztuje nowoczesna kampania wyborcza – czasem miliardy. Kto finansuje ten spektakl? A co ważniejsze: każdy, kto nie może go sfinansować, jest automatycznie wykluczony z konkurencji. Demokracja rodzi się więc z barierą wejścia, która eliminuje każdego kandydata bez poparcia ustalonych potęg ekonomicznych. Nie wybierasz spośród wszystkich możliwości. Wybierasz spośród możliwości, którym pieniądze pozwoliły do ciebie dotrzeć. Polityczna wolna wola jest wykonywana w ramach starannie zredagowanego menu.

Ale iluzja sięga głębiej niż finanse. Istnieje cała struktura, która określa, kto jest "wybieralny", a kto zbyt radykalny. Media definiują, którzy kandydaci zasługują na relacje, a którzy zostaną zignorowani. Sondaże tworzą samospełniające się przepowiednie. Kto wypada słabo w sondażach, otrzymuje mniej uwagi, mniej darowizn i potwierdza porażkę, która została ogłoszona.
System nie musi zakazywać kandydatów. Po prostu czyni jednych niewidzialnymi, a innych nieuniknionymi


A gdy jakaś autentycznie przełomowa opcja grozi przebiciem się przez blokadę, system uruchamia mechanizmy obronne. Skandale są nagłaśniane. Wypowiedzi zniekształcane. Kandydat jest zmuszony tracić energię na obronę siebie zamiast prezentować swoje propozycje. Jeśli nadal trwa, nadchodzi faza ostateczna: kooptacja. Outsider zostaje wchłonięty, udomowiony, przekształcony w kolejny element gry.

Schopenhauer zauważył, że każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyśmiewana, potem gwałtownie zwalczana, a na końcu akceptowana jako oczywistość. Nowoczesna demokracja dodała czwarty etap. Po zaakceptowaniu, prawda jest neutralizowana poprzez włączenie jej do systemu, który zamierzała zmienić. Wynik jest taki, że głosujesz na "tak". Czy uczestniczysz? Tak. Ale twój udział odbywa się według scenariusza napisanego przez innych. Margines manewru jest wąski. Prawdziwe opcje są ograniczone. A najokrutniejsza część: odchodzisz od urny z poczuciem skorzystania ze swojej wolności.

Demokracja nie wyeliminowała manipulacji. Udoskonaliła ją do punktu, w którym stała się niewidzialna. Więzień, który nie dostrzega krat, jest więźniem idealnym. A system, który przekonuje zdominowanych, że są wolni, osiągnął dominację absolutną.

Prawdziwa siła demokracji nie leży w ludzie, ale w przewidywalnym zachowaniu masy. System nauczył się manipulować pragnieniem przynależności, a ktokolwiek nie myśli jak grupa, otrzymuje etykietę, jest "anulowany" (canceled) lub uciszany. Strach przed wykluczeniem to nowy bat posłuszeństwa. Demokracja odkryła coś, czego starożytne tyranie nigdy w pełni nie opanowały: jak sprawić, by stado samo się pilnowało.

Nie trzeba już strażnika na każdym rogu, gdy obywatele sami obserwują się nawzajem, karząc każde odchylenie od zatwierdzonej narracji. Efekt stada działa, ponieważ dotyka czegoś prymitywnego w ludzkiej naturze: terroru wykluczenia społecznego. Przez tysiąclecia ewolucji wydalenie z grupy oznaczało śmierć. Nasz mózg wciąż nosi ten atawistyczny lęk. Nowoczesna demokracja zmieniła ten instynkt w broń. Nie musi więzić dysydentów. Po prostu izoluje ich społecznie. Cyfrowy ostracyzm jest skuteczniejszy niż jakiekolwiek fizyczne więzienie.

Kiedy ktoś wyraża opinię poza wyprodukowanym konsensusem, to nie państwo go ucisza. Robią to jego właśni rówieśnicy, koledzy, czasem nawet rodzina. Kara nadchodzi ze wszystkich stron, rozproszona i nieustępliwa. Obserwuj, jak działają fale zbiorowego oburzenia. Wybiera się sprawę jako "pilną". Sieci społecznościowe błyskawicznie wzmacniają przekaz. Brak poparcia dla tej konkretnej sprawy staje się nieakceptowalny. Kto ją kwestionuje, nie jest postrzegany jako ktoś myślący inaczej. Jest postrzegany jako moralnie zepsuty, niebezpieczny, zasługujący na eliminację z życia społecznego.

Racjonalna debata zostaje zastąpiona moralnym etykietowaniem. Jesteś po stronie dobra albo po stronie zła. A strona dobra to zawsze ta, którą w danym momencie wyznaczyła hałaśliwa większość. Ale tu jest haczyk. Ta hałaśliwa większość rzadko jest prawdziwą większością. To dobrze zorganizowane grupy, wzmacniane przez algorytmy i media, które tworzą wrażenie powszechnego konsensusu. Przeciętny człowiek, widząc tę pozorną jednomyślność, milknie. Może mieć wątpliwości, może się nie zgadzać, ale strach przed byciem jedynym odmieńcem go paraliżuje. I tak milczenie prawdziwej większości jest interpretowane jako zgoda. Konsensus jest produkowany nie przez perswazję mas, ale przez uciszanie tych, którzy się nie zgadzają.

Dietrich Bonhoeffer zdał sobie sprawę, że sprawdzianem moralności społeczeństwa jest to, co robi ono dla tych, którzy nie mają głosu. Nowoczesna demokracja odwróciła to. Produkuje iluzję, że każdy ma głos, systematycznie uciszając każdego, kto odważy się go użyć poza dozwolonym scenariuszem. Stado nie pyta, dokąd jest prowadzone, ponieważ pytania oznaczałyby odłączenie się od stada. A odłączenie aktywuje wszystkie alarmy przetrwania społecznego. Wynikiem jest populacja, która stosuje autocenzurę, zanim jakakolwiek cenzura zewnętrzna stanie się konieczna.

Ludzie uczą się, które opinie są akceptowalne, które tematy są tabu, których pytań nie należy zadawać. Ta nauka nie płynie z żadnego jawnego prawa. Płynie z obserwacji tego, kto został zniszczony za odwagę przekroczenia granic. Demokracja stworzyła społeczny panoptykon, gdzie każdy obserwuje każdego, a strach przed byciem kolejnym celem utrzymuje jednostkę w niewidzialnych granicach dozwolonej myśli.
Nie trzeba już kontrolować tego, co ludzie myślą. Wystarczy kontrolować to, co odważą się wyrazić. A gdy ekspresja jest kontrolowana, myśl w końcu się dostosowuje


Przestrzeń polityczna stała się sceną dla próżności, gdzie argument przegrywa z charyzmą, a prawda jest kształtowana przez emocje. Wyborca nie szuka już mądrości, szuka rozrywki. I podczas gdy polityka staje się show, system rządzi za kulisami. Przekształcenie polityki w spektakl nie jest błędem (bugiem) nowoczesnej demokracji. Jest jej najistotniejszą cechą, ponieważ zabawiany lud nie rządzi. A lud, który ogląda, nie jest suwerenem. Jest publicznością.

Przeanalizuj strukturę współczesnej debaty politycznej. Nie ma czasu na rozwijanie złożonych idei. To jednominutowe fragmenty, dwa "sound bite'y", szybka riposta. Format nie pozwala na głębokie myślenie. Nagradza szybki refleks, mocne frazy, emocjonalne kontrataki. Oceniana nie jest zdolność do rządzenia. Oceniana jest zdolność do występowania. Polityk stał się artystą estradowym, który okazjonalnie podejmuje decyzje o życiu publicznym.

Sieci społecznościowe zintensyfikowały to zjawisko wykładniczo. 15-sekundowe wideo może zdefiniować wybory. Fraza wyrwana z kontekstu może zniszczyć karierę. Głębia została zastąpiona przez wiralowość. Mądry polityk, który myśli, zanim powie, jest na stałej straconej pozycji wobec polityka impulsywnego, który wie, jak generować nagłówki. Demokracja nagradza nie tych, którzy mają najlepsze rozwiązania, ale tych, którzy najlepiej potrafią utrzymać uwagę publiczną.

A publiczność nauczyła się konsumować politykę tak, jak konsumuje każdą inną rozrywkę. Ludzie wybierają swoich kandydatów tak, jak wybierają drużyny piłkarskie. Nie poprzez racjonalną analizę propozycji, ale przez emocjonalną identyfikację, przez plemienność, przez poczucie przynależności. Debata idei została zastąpiona wojną kibiców. Każda strona ma swoich idoli, swoich złoczyńców, swoje heroiczne narracje i – jak kibice – wyborcy bronią swojej drużyny bez względu na wyniki, sprzeczności czy dowody

W międzyczasie prawdziwe decyzje zapadają z dala od świateł jupiterów. Podczas gdy cyrk wyborczy monopolizuje uwagę publiczną, struktury władzy działają w mroku. Skomplikowane ustawy są zatwierdzane bez debaty. Zasoby publiczne są kierowane bez przejrzystości. Umowy są zawierane w zamkniętych pokojach. Spektakl polityczny służy jako doskonałe odwrócenie uwagi. Wszyscy są zajęci dyskutowaniem o najnowszej kontrowersji, najnowszym skandalu, najnowszej bombastycznej wypowiedzi. Nikt nie zwraca uwagi na to, co naprawdę ma znaczenie.

Nietzsche stwierdził, że nie ma faktów, są tylko interpretacje. Demokracja spektaklu doprowadziła to do ekstremum. Odkryła, że nawet interpretacje nie mają znaczenia, jeśli spektakl jest wystarczająco wciągający. Prawda stała się nieistotna. Liczy się najbardziej przekonująca narracja, najbardziej uderzający występ, najintensywniejsza emocja. Kłamiący, ale charyzmatyczny polityk wygrywa z uczciwym, ale nudnym politykiem. A system im dziękuje, ponieważ politycy, którzy bawią, to politycy, którzy nie zagrażają realnym strukturom władzy.

Wynikiem jest demokracja, w której forma całkowicie pożarła treść, gdzie wizerunek zastępuje substancję, gdzie performatywny gest jest warty więcej niż skuteczne działanie. Przeciętny obywatel potrafi zacytować najnowszą kontrowersję z udziałem dowolnego polityka, ale nie potrafi wymienić ani jednej ustawy zatwierdzonej w ostatnim roku. Wiedzą, kto się z kim pokłócił, kto co powiedział, kto wygenerował jaki mem. Ale co do decyzji, które wpływają na ich prawdziwe życie, pozostają w ignorancji. I dopóki pozostają zabawiani i nieświadomi, system nadal działa dokładnie tak, jak zawsze działał.

Sieci medialne i edukacja kształtują myśl publiczną z chirurgiczną precyzją. Idee są zaszczepiane, niezgoda jest programowana, a chaos służy do uzasadnienia kontroli. Wolność słowa istnieje tak długo, jak długo wyrażane jest to, co dozwolone. Fabrykacja konsensusu to niewidzialna sztuka, która podtrzymuje nowoczesną demokrację. To nie spisek. To inżynieria społeczna działająca w biały dzień, ale tak subtelnie, że wydaje się naturalna

Zacznij od edukacji. Obserwuj, czego uczy się w szkołach i na uniwersytetach. Nie tylko konkretnych treści, ale metodologii, sposobu myślenia, który jest kultywowany. System edukacyjny nie uczy przede wszystkim wiedzy. Uczy konformizmu. Trenuje całe pokolenia do akceptowania autorytetu, do niekwestionowania ustalonych narracji, do szukania aprobaty zamiast prawdy. Zbuntowany uczeń jest karany. Posłuszny uczeń jest nagradzany. Po latach takiego warunkowania obywatel wychodzi gotowy do akceptowania oficjalnych prawd bez żądania dowodów.

Media kontynuują pracę, którą zaczęła edukacja. Ale nowoczesne media są bardziej wyrafinowane niż tradycyjna propaganda. Nie muszą kłamać w żywe oczy. Manipulują poprzez selekcję: które historie otrzymują pokrycie, które są ignorowane, jaki kontekst jest zapewniony, jacy eksperci są przepytywani. Prawda może być obecna w każdym pojedynczym zdaniu, ale ogólna narracja jest starannie konstruowana poprzez dobór treści. Publiczność otrzymuje fakty, ale tylko te fakty, które służą określonej konkluzji.

A potem przychodzą media społecznościowe, które wydają się demokratyzować informację, ale w rzeczywistości koncentrują jeszcze większą kontrolę. Algorytmy decydują o tym, co widzisz. Uczą się twoich uprzedzeń i wzmacniają je. Tworzą bańki, w których wszyscy się zgadzają, dając iluzję powszechnego konsensusu. Myślisz, że widzisz rzeczywistość, ale widzisz tylko wersję rzeczywistości, którą algorytm postanowił ci pokazać. A algorytm nie został zaprogramowany, by ujawniać prawdy. Został zaprogramowany, by maksymalizować zaangażowanie, co oznacza wzmacnianie twoich istniejących przekonań i generowanie oburzenia, które trzyma cię w sieci.

Ale prawdziwe mistrzostwo polega na fabrykowaniu nie tylko opinii, ale także jej kontrolowanej opozycji. System nie potrzebuje, by wszyscy myśleli tak samo. Potrzebuje, by wszyscy myśleli w pewnych granicach. Tworzy więc fałszywe debaty. Ustanawia dozwolone bieguny dyskusji. Możesz wybrać między pozycją A a pozycją B. I między tymi pozycjami toczy się ogromna debata i konflikt. Ale pozycja C, która kwestionuje założenia obu, nigdy nie wchodzi do dyskusji. Granice akceptowalnej debaty są starannie patrolowane.

Schopenhauer pisał, że prawda przechodzi trzy etapy: wyśmiewanie, brutalny sprzeciw, akceptacja. Ale nie przewidział czwartego etapu dodanego przez nowoczesną demokrację. Po zaakceptowaniu prawda jest zniekształcana, aż stanie się nierozpoznawalna, przekształcona w narzędzie tego samego systemu, który pierwotnie potępiała. Rewolucje są kooptowane. Dysydenci są udomawiani. Opór jest wchłaniany i komercjalizowany.

Chaos również służy systemowi. Kiedy pojawia się wiele sprzecznych narracji, kiedy nikt już nie wie, w co wierzyć, wynikiem nie jest wyzwolenie. Jest nim paraliż. Zdezorientowany obywatel wycofuje się z udziału w polityce lub lgnie jeszcze mocniej do ustalonych autorytetów. Chaos informacyjny nie osłabia władzy. On ją legitymizuje. Im bardziej chaotyczna sytuacja, tym bardziej ludzie wołają o porządek i o tego, kto ten porządek zapewni – ten sam system, który wyhodował chaos.

Fabrykacja konsensusu działa, ponieważ większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że jest on fabrykowany. Szczerze wierzą, że ich opinie są ich własnymi
. Że doszli do tych wniosków poprzez niezależne rozumowanie. Że myślą wolnie – i być może tak jest. Ale myślą wolnie na starannie przygotowanym terenie, gdzie nasiona pewnych idei zasiano dawno temu, a inne idee wykorzeniono, zanim w ogóle wykiełkowały. Wolność myśli istnieje, ale ogród, w którym ta myśl rośnie, został zaprojektowany przez innych

Głos tłumu jest celebrowany jako suwerenny. Ale większość jest kształtowana przez propagandę, nie przez refleksję. To, co rządzi, to nie ludzie. To suma ich manipulacji. Władza nie boi się głosu. Boi się myśli.

Demokracja opiera się na rzadko kwestionowanym dogmacie, że wola większości jest z natury prawomocna. Ale co, jeśli większość się myli? Co, jeśli większość jest zmanipulowana? Co, jeśli większość po prostu nie wie wystarczająco dużo, by decydować o złożonych kwestiach? Historia jest pełna większości, które popierały to, co nie do obrony; większości, które wybierały tyranów; większości, które legitymizowały wojny; większości, które podtrzymywały rażące niesprawiedliwości. Upływ czasu ujawnia błąd, ale w tamtym czasie te większości były tak samo przekonane o swojej racji, jak każda współczesna większość. Co się zmieniło? Prawda nie była wtedy po stronie większości. Dlaczego zakładamy, że jest teraz?

Nowoczesna demokracja działa w oparciu o fikcję, że wszystkie głosy są równoważne. Głos eksperta, który poświęcił dekady na badanie ekonomii, ma tę samą wagę co głos kogoś, kto nigdy nie otworzył książki na ten temat. Głos kogoś, kto śledzi politykę codziennie, jest równy głosowi kogoś, kto informuje się poprzez sensacyjne nagłówki na 5 minut przed wyborami. W teorii to równość. W praktyce to gwarancja, że wiedza zawsze zostanie pokonana przez skuteczną propagandę.

Ponieważ zmobilizowanie nieświadomej masy jest znacznie łatwiejsze niż przekonanie krytycznych ekspertów. Masa reaguje na emocje, nie na dane. Porusza się prostymi narracjami, nie złożonymi analizami. Szuka złoczyńców i bohaterów, nie niuansów. Kompetentny demagog zawsze pokona uczciwego męża stanu w konkursie o głos ludu. Ponieważ demagog wie, jak mówić językiem emocji, podczas gdy mąż stanu nalega na język rozumu.

A system celowo wychował całe pokolenia w politycznej ignorancji. Obywateli, którzy wiedzą wystarczająco dużo, by funkcjonować w gospodarce, konsumować, pracować, ale którzy nie wiedzą wystarczająco dużo, by kwestionować struktury władzy. Którzy znają trywializmy, ale są ignorantami w dziedzinie historii. Którzy wiedzą, jak opiniować, ale nie wiedzą, jak myśleć. Którzy mylą informację z wiedzą, a wiedzę z mądrością. Ta ignorancja nie jest przypadkowa. Jest kultywowana.

Nietzsche prowokował: większość woli kłamstwo, które pociesza, od prawdy, która niepokoi. Demokracja przekształciła tę preferencję w system rządów. Polityk, który oferuje niewygodne prawdy, przegrywa wybory. Polityk, który sprzedaje wygodne iluzje, podbija większości.
Tak więc demokratyczna konkurencja staje się konkursem na to, kto sprzeda najatrakcyjniejsze iluzje. A ludzie wybierają. Wybierają wolnie. Wybierają demokratycznie. Wybierają własne niewolnictwo. Przekonani, że wykonują swoją wolność


System nie boi się głosowania, ponieważ nauczył się je kontrolować. Nie przez fałszerstwa przy urnach, ale przez znacznie głębsze oszustwo: fabrykację umysłów, które głosują. Kiedy kontrolujesz edukację, informację, kulturę, rozrywkę, nie musisz kontrolować głosu. Głos staje się czystą formalnością, która waliduje decyzje już podjęte w zbiorowym umyśle, który ukształtowałeś

Demokracja ignorancji działa, ponieważ maskuje dominację jako partycypację. Obywatel głosuje i czuje, że sprawował władzę. Ale głosował w oparciu o informacje, które inni przefiltrowali, o emocje, które inni wyhodowali, w ramach opcji, które inni wybrali. Jego udział jest realny, ale scenariusz został napisany, zanim wszedł na scenę.
A najbardziej tragiczna część: broni wściekle swojego prawa do głosu, nigdy nie zdając sobie sprawy, że to prawo stało się mechanizmem jego własnego poddaństwa


Demokracja odkryła sekret doskonałej dominacji: sprawić, by zdominowani wierzyli, że są wolni. Najbardziej wyrafinowaną cechą współczesnego systemu nie jest jego zdolność do tłumienia sprzeciwu, ale do jego integracji. Bunt, protest, kontestacja – wszystko to zostało włączone jako funkcjonalny składnik ustalonego porządku. System nie tylko toleruje opozycję, on ją zachęca w bezpiecznych granicach. Pozwala ci się buntować, dopóki twój bunt nie zagraża fundamentalnym strukturom.

Niedawna historia demonstruje ten wzorzec wielokrotnie. Ruchy kontestacyjne powstają z transformacyjną energią, zyskują widoczność, mobilizują tłumy, a następnie są stopniowo wchłaniane lub neutralizowane. Cykl jest przewidywalny. Najpierw przychodzi pozorna represja, tworząca męczenników i intensyfikująca ruch. Potem przychodzi kooptacja. Liderzy są integrowani z systemem. Radykalne agendy są rozwadniane. Rewolucyjna energia jest kanalizowana w kosmetyczne reformy. W końcu ruch staje się tylko kolejnym elementem na szachownicy politycznej, rywalizującym o miejsce w ramach ustalonych reguł.

ciąg dalszy w jpg

Zdjęcie

Źródło

http://youtu.be/uONbFDWYvSY?si=J-3vBz7-GYyjnAhm

#demokracja #*wybory #iluzja #filozofia

10

Zachowanie kobiet w ostatnich dniach gnijącego społeczeństwa. 🙋‍♀️ 🫂 🤮youtu.be

Przeniesiemy się do ostatnich dni Republiki Weimarskiej (Rzeszy Niemieckiej). Publiczny hedonizm, dziecięce burdele, nieskrepowany homoseksualizm i "wyzwolone" kobiety - parzące się z kim wygodnie i ich feminizm.

Od strony męskiej - hiperinflacja, brak pracy, brak wartości ludzkiej.

Do czego to prowadzi?

Zdjęcie

Jest to głównie analiza hipergamicznej biologii kobiecej ale i również zachowań męskich w obliczu upadku społeczeństwa. Podobne znaki już od dawna widzimy na świecie. Jak łatwo jest sterować "płcią piękną" gdy wszystko w kolo zaczyna płonąć.

--------------------------------------

http://youtu.be/_lWocBA5OKY?si=D5bEvN77dMe_iRX9

--------------------------------------

#filozofia #historia #biologia #niemcy #kobiety #zwiazki #feminizm #blackpill

@kusanagi w ostatnich dniach poruszałeś tematykę kobiecą, może będziesz zainteresowany

15

Sekret którego boją się Archoni. 🤔 🧘 🤫youtu.be

Starożytna gnostycka metoda do wyzwolenia duszy.

Film ujawnia starożytną gnostyczną metodę, której boją się Archonci - wewnętrzną naukę pamięci, która rozpuszcza iluzję i uwalnia duszę. Dowiesz się, jak świadomość staje się mieczem, który przecina oszustwo, i jak przebudzenie w nas Boskiej Iskry rozbija iluzję kontroli.

Zdjęcie

------------------------------------

http://youtu.be/clzGlNhCUx0?si=XFLXy6YE_R1wcV8f

------------------------------------

#ciekawostki #nauka #waira #gnoza #chrzescijanstwo #filozofia

5

UWAGA! Nakurwiam dłuższym tekstem. Zapnij pasy.

#ekonomia #socjalizm #totalitaryzm #nwo #teoriespiskowe #przepowiednie #filozofia

Uniwersalny dochód podstawowy – czyli socjal bezwarunkowy dla każdego.

Ostatnio często spotykałem się z tym zagadnieniem (w ostatnim okresie był tego natłok). Ku mojemu przerażeniu nawet osoby o „prawicowych” poglądach skłaniają się, że w przyszłości może to być niemożliwe do uniknięcia zjawisko.

O naiwności ludzka. 🤦

Zdjęcie

Kontekst: cyfryzacja w tym AI w teorii ma wyprzeć ludzi z rynku pracy = rosnące bezrobocie i jego skutki. Aby temu zapobiec proponowany jest „dochód dla każdego” aby można było sobie chlebek kupić, siąść na dupie przed TV i słuchać uważnie aktualnej propagandy polityka.

Otóż pieniądz nie rośnie na drzewie. Pieniądz to arbitralnie przyjęty środek wymiany towarów i usług. W rzeczywistości pieniądz to twoja praca a ten jest pośrednikiem w wymianie jej na potrzebne dobra materialne.

Od tysiącleci standardem pieniądza było złoto. Niegdyś (np. w 1970) za sztabkę złota można było kupić dom, obecnie za sztabkę złota można… tez kupić dom (nowoczesny odpowiednik). Co się zmieniło? Otóż cena się zmieniła. To co kiedyś kosztowało kilka tysięcy dziś kosztuje pół miliona. Cyfry się zmieniły standard pozostał jednak ten sam bo razem z domem podrożało też złoto.

Twoja praca też się nie zmieniła. Jednak za to samo trzeba płacić coraz więcej. To się nazywa inflacja.

Jednym z objawów inflacji jest dodruk pieniądza. Tym na masową skale zajmuje się amerykański FED. A skoro większość państw świata opiera swoją ekonomię na amerykańskim dolarze… no cóż to oznacza że większość krajów świata poddaje się świadomie (politycznie) inflacji i systemowi zubożenia.

To samo w sobie doprowadza do rosnącego bezrobocia, to z kolei zubożenia, to z kolei do rosnących cen w sklepach. Koło się zamyka.

Skoro omówiłem pokrótce działanie współczesnej nam ekonomii, przejdźmy do uniwersalnego socjalu.

Pieniądze z dupy (tak chamsko dodrukowane) miały by cokolwiek naprawić? Oczywiście że każdy chciał by braść, mimo dodruku to praca pozostaje źródłem wzbogacenia. Oznacza to dalsze opodatkowanie twojej pracy, bo pieniądz „skądś” musi być. Nic nie da się wyczarować z próżni oprócz pustych życzeń.

To jest właśnie paradoks socjalu. Próba rozwiązania problemu finansowego przez rozdawnictwo które powoduje jeszcze większe problemy finansowe.

Socjal jest systemem kradzieży. Systemem gdzie państwo (polityk) arbitralnie wciska się jako strona w transakcje finansowe. Przemocą TAK! PRZEMOCĄ (spróbuj nie zapłacić podatku to się dowiesz co się stanie) odbiera owoce twojej pracy rozdając je wg. własnego widzimisię. To z kolei trwoży pijawki i wszelkie pasożyty które żerują pośrednio na twojej pracy i w żaden sposób nie przyczyniają się do wzbogacenia systemu którego są częścią.

Komu to więc pomaga?

Systemowi władzy (politykowi). Nie dość, że system doprowadza do problemu, to potem go „rozwiązuje” w taki sposób abyś był jeszcze bardziej zależny od władzy.

Skoro władza decyduje kto dostanie socjal a kto nie, musi kontrolować jakoś masy. Tak wprowadza się monitoring, algorytmy predykcyjne, punkty socjalne, brak anonimowości w necie no i terror siły. Władza decydująca o socjale nie toleruje decydentów krytykujących tej władzy.

To powoduje powolne gotowanie żaby. Założenie kajdanów, których nie poczujesz – o których nawet nie wolno będzie Ci myśleć. Współczesne niewolnictwo. Edukację społeczną. Kontrolę myśli i kontrolę uczuć.

Władza nie potrzebuje ludzi. Władza potrzebuje posłuszne drony (NPC), głupie i bezmyślne. Wykonujące rozkazy propagandy jaka w danej chwili leje się z mediów, czyli to co w danym momencie polityk chce osiągnąć.

A co się stanie jak cele będą osiągnięte?

O tym już się mówi od dawna. Ludność planety ma być ograniczona do 500 milionów (łatwiej kontrolować mniej osób). Rząd światowy, lepiej jak nie ma narodów (jeszcze ktoś by miał ambicje wolności i niezależności – tfu!). Wygaszanie oczekiwań… na pewno już ten termin słyszałeś.

Nie będziesz mieć niczego (bo to własność państwa / systemu) i będziesz szczęśliwy. Będziesz żyć w kapsule (bądźmy szczerzy na mieszkanie ikt Ci nie da), będziesz żreć robaki (bo tak taniej), twoje rozmnażanie będzie kontrolowane (o ile jeszcze będziesz mieć możliwość), będziesz mieć eutanazję gdy przestaniesz być potrzebny. Będziesz kontrolowany od poczęcia bo będziesz własnością niewolnikiem. Ostatecznie będziesz przypisany do jakiejś pracy z ścisłymi (wywindowanymi) normami.

Każą Ci skakać… będziesz skakał, każą Ci szczekać, będziesz szczekał… powiedzą „siat”… klapniesz dupą w kałużę swojej faweli gdzie będziesz przypisany – w końcu podróżować nie będziesz mieć prawa, bez zezwolenia.

Ale spokojnie nie wszyscy będą mieć źle. Nastąpi podział społeczny na niewolników systemu i ten 1% elity – która będzie mogła wszystko to co Ty nie. Która będzie panami życia i śmierci (dosłownie). Która nie cofnie się przed żadnym bestialstwem i dewiacją. W końcu tylko będzie sądzona przez swoich ziomków, takich samych jak oni. Tylko ty nie będziesz w tym klubie.

Co? Zbuntujesz się?

O tu mi czołg jedzie. Masy bez celu, bez ambicji i bez emocji. Masy walczące o przeżycie z dnia na dzień nie mają czasu na bunt. Podskoczysz to będziesz mieć automatycznie wyłączony socjal, zdechniesz z głodu „na własne życzenie”, albo trafisz do gułagu który o dziwo będzie gorszy od życia w bezdusznej dystopii.

Na pewno jakiś ruch oporu będzie. Zawsze jest. Tam gdzieś na granicy prawa, z dala od wszechwidzącego oka pana który może mieć kaprys zlikwidowania ruchu. Za prace można zaproponować barter (np. flaszkę wódki, kartki na żywność, paczkę papierosów). Tylko to daleko nie zajedzie, w końcu opór aby był skuteczny musi mieć wsparcie (być skądś finansowany).

--------------------------------------------------------------------

Wszystkie zdarzenia w tekście miały swoje odpowiedniki w historii świata bądź teoretyzowaniu samych polityków i filozofów. Starałem się nie pisać o rzeczach „nie osiągalnych”.

Uniwersalny dochód podstawowy będzie tylko zwiastunem opisanego kierunku wydarzeń. Przyszłości samej w sobie jeszcze nie znamy i aby to co opisałem nigdy się nie zdarzyło potrzebna jest rewolucja (krwawa i siłowa). Czasem życie może być gorsze od śmierci, a tym jest właśnie życie bez wolności.

Jeszcze adresując sam kontekst czyli pretekst wprowadzenia uniwersalnego dochodu.

W historii już mieliśmy zdarzenia gdzie obawiano się wyparcia pracy ludzkiej przez lepsze, szybsze i silniejsze maszyny. O ile faktycznie miało to miejsce miejsca pracy zostały przejmowane przez nowe zawody i usługi. Jestem zdania że w przyszłości maszyny będą potrafiły wiele, nie oznacza to jednak totalnej bezużyteczności człowieka. Ten będzie żył w swojej niszy samemu wnosząc wkład do społeczeństwa.

Istnieje tez jeszcze inny paradoks. Zastąpienie ludzi maszynami => brak pracy => zubożenie społeczne => brak możliwości zakupu towarów i usług tworzonych przez maszyny => redukcja stanowisk pracy dla maszyn.

Stąd moje zdanie, że kontekst zastąpienia ludzi przez maszyny / AI jest nieprawdziwy i może jedynie być używany jako straszak.

18

Cykl cywilizacji - od narodzin po śmierć do nowych narodzin. 👶 🏛️ 💀youtu.be

Polybius żył 200 lat przed Chrystusem. Grecki historyk i uczony który oglądał upadek Grecji pod butem rzymskim by potem jako zakładnik zgłębić historię samego Rzymu.

Zdjęcie

Polybius był pierwszą osoba która opisała cykliczny proces powstania i upadku cywilizacji (każdej cywilizacji) nazwany Anacyclosis, podzielony na siedem segmentów. Anarchia > Braterstwo > Tyrania > Arystokracja > Oligarchia > Demokracja > Rządy Tłumu > które na nowo przeradzają się w anarchię. Cykl się zamyka.

Wiedząc w którym miejscu cyklu się znajdujesz możesz przewidzieć przyszłość i co się stanie.

----------------------------------------------

http://youtu.be/uqsBx58GxYY?si=z5y8X9wPuHll3uPZ

----------------------------------------------

#ciekawoski #historia #cywilizacja #wladza #nauka #filozofia

16

Christopher Langan najinteligentniejszy człowiek świata - wywiad. 🎙️ 🧠 🤩youtu.be

Christopher Michael Langan należy do jednych z najinteligentniejszych ludzi świata. Gdy zaledwie 1% populacji najinteligentniejszych jednostek zaczyna się od 145 punktów IQ,, wynik dla Chris'a oscyluje między 195 a 210 IQ.

Co ma do powiedzenia najinteligentniejszy człowiek świata?

Zdjęcie

Rozmowa obejmuje tematy: skoro jesteś tak inteligentny czemu nie jesteś bogaty?, stan edukacji i szkolnictwo, nauka / matematyka / fizyka, filozofia, religia, czym jest Bóg i diabeł, czy jesteś wierzący?, czym jest świat który widzimy / postrzegamy, przyczyna i skutek w czasie, władza, polityka, kto rządzi politykami?, NWO, UFO i demony / zjawiska paranormalne, globalizm i co z sobą niesie, cenzura informacji (np: w Wiki)i "cancel culture", polecana literatura dla ludzi inteligentnych i inne ciekawe tematy.

-----------------------------------------------------------

http://youtu.be/9miVG2xT5jY?si=csVg84hD4aenaOXo

-----------------------------------------------------------

Zachęcony i zaciekawiony wzmianką o Wiki zajrzałem tam na jego opis. Wiki zarzuca Chris’owi wspieranie "teorii spiskowych” jak 9/11, antysemityzm i niechęć do związków mieszanych… czyli nie lubimy tego pana. Prawda? Prawda?

No jaka szkoda, taki inteligentny a nie jest libkiem i głosi "niepopularne” teorie.

Bardzo mi się podoba, że Chris doszedł do bardzo podobnych wniosków do których sam potrzebowałem kilku lat by je przyswoić, no i zrobił to niezależnie ode mnie. Między innymi chodzi o siły sterujące "elitą”/ politykami i sam fakt, że jest coś nad nimi.

#ciekawostki #wywiad #nauka #religia #ufo #teoriespiskowe #filozofia #nwo

13

Naukowcy zbudowali AI by dawała etyczne odpowiedzi - dopatrzono się, że jest "rasistowska". 🤣 🤖 🤡youtu.be

Kto mógł się dopatrzyć tego "rasizmu" (jaka grupa ideologiczna) można łatwo zgadnąć. Czy maszyna która otrzymuje suche dane i na ich podstawie określa wynik może być "rasistowska", w jakikolwiek sposób uprzedzona?

A może po prostu odpowiedzi nie pasowały do uprzedzeń tego kto zadawał pytania? Albo same pytania były na tyle niepełne by dać nieoczekiwany wynik?

Zdjęcie

Jest to kolejny raz gdy AI otrzymuje (jak sądzę) obiektywne dane a to co z nich wychodzi burzy światopogląd najwyraźniej "niezwykle etycznych" i absolutnie wcale nie uprzedzonych jednostek o poglądach lewicowych.

Rasizm nie jest zły. Jest wynikiem życia i okoliczności. Przykład: czy powinniśmy ostrzec osobę w wodzie, że nadpływa rekin? Zapewne TAK. Tym samym jestesmy rasistami bo uważamy, że życie nieznanej nam osoby jest ważniejsze niż obiad dla rekina.

Problemem nie jest tu jak zwykle AI ale pokrętne jednostki szukające łatwych odpowiedzi moralnych i próbujące nagiąć rzeczywistość gdy te odpowiedzi nie spełniają ich oczekiwań.

Zwłaszcza wszystko to co jest oparte o ideologie marksistowskie przeczy naturalnym procesom i logice. Nie można wtedy oczekiwać, że sztuczna inteligencja, która jest na logice oparta, będzie dawać odpowiedzi które zadowolą marksistów. Potem tylko nadchodzi proces lobotomizacji AI i jej manualnej cenzury aby tylko wszystko pasowało do politycznej ideologii poprawności, co już wielokrotnie obserwowaliśmy w poprzednich wypadkach doniesień o "rasistowskiej AI".

-----------------------------------------------------------------

http://youtu.be/S_R_P-KFB_4?si=_ecX61_VPWhqD1S9

-----------------------------------------------------------------

#ciekawoski #ai #sztucznainteligencja #notorasizm #bekazlewactwa #technologia #etyka #filozofia

15



W 1956 roku niemiecki żydowski filozof Günther Anders napisał tę proroczą myśl:

Aby z góry stłumić wszelkie bunty, nie należy robić tego brutalnie. Archaiczne metody jak Hitler, są zdecydowanie przestarzałe. Wystarczy stworzyć zbiorowe uwarunkowanie tak potężne, że sama idea buntu nie przyjdzie już nawet do głowy. Najlepszym sposobem byłoby formatowanie ludzi od urodzenia poprzez ograniczenie ich wrodzonych zdolności biologicznych...

Następnie kontynuujemy uwarunkowanie poprzez drastyczne obniżenie poziomu i jakości edukacji, sprowadzając ją do formy bezwysiłkowego zajęcia. Osoba niewykształcona ma ograniczony horyzont myślenia, a im bardziej ograniczone jest jego myślenie - materialne, mierne, tym mniej może się buntować. Należy sprawić, aby dostęp do wiedzy stał się coraz trudniejszy i elitarny... Niech pogłębi się przepaść między ludźmi a nauką tak, aby informacje skierowane do ogółu społeczeństwa zostały znieczulone wszelkimi możliwymi treściami - szczególnie bez filozofii. Znów należy użyć przekonywania, a nie bezpośredniej przemocy: będziemy transmitować masowo za pośrednictwem telewizji rozrywkę, która zawsze pochlebia emocjom i instynktowi.

Zajmiemy umysły tym, co jest daremne i zabawne - nieustanną gadką i muzyką, aby nie zadawać sobie pytań, nie uruchamiać myślenia.

Seksualność będzie najważniejsza - jako znieczulenie społeczne, nie ma nic lepszego. Ogólnie rzecz biorąc, należy zabronić powagi egzystencji, wyśmiewać wszystko, co ma wysoką wartość, utrzymywać ciągłe apologię lekkości, tak aby euforia reklamy i konsumpcji stała się cenną składową standardu ludzkiego szczęścia i wzorem wolności.

Tego typu napór na zbiorowość sam w sobie spowoduje taką integrację, że jedynym lękiem (który trzeba będzie podtrzymywać) jest wykluczenie z systemu i tym samym utrata dostępu do warunków materialnych niezbędnych do szczęścia. Masowy człowiek, tak wyprodukowany, powinien być traktowany takim, jakim jest: produktem, cielęciem i musi być monitorowany tak, jak powinno być stado. Wszystko, co pozwala uśpić jego jasność, jego krytyczny umysł jest dobre społecznie, zaś to co mogłoby go obudzić, musi być zwalczone, wyśmiewane, duszone...

Wszelkie doktryny kwestionujące system muszą być najpierw określone jako wywrotowe i terrorystyczne, a ci, którzy ją popierają, traktowani jako wrogowie publiczni.


Günther Anders

„Ludzka przestarzałość” 1956

Zdjęcie

http://twitter.com/lenaris1969/status/1791977495807369391?t=bwcq-mYBhUPph19iuM259w&s=19

#zydostwo #filozofia #niewolnictwo #praniemozgu #npc

29

Naszło mnie takie coś.... chciałbym zrozumieć logikę rozumowania i argumenty które sprawiają, że tacy platformersi głosują na króla europy, pomimo afer, pantoflowego nastawienia w kierunku reichu, "polskość to nienormalność", "koszmarna myśl, że znowu będę musiał tam na wiejskiej siedzieć", "człowiek do wynajęcia."

Czy są to TYLKO nienawiść do PiSu, jarka, 8 gwiazdek, nienawiść naszego kraju i naszej tożsamości i chęć abyśmy zniknęli z mapy albo byli bezimiennymi słupami i eurowojewództwem pod zarządem olafa i ursuli? Czy są jakieś jeszcze motywy?

Tak samo naszło mnie co mają w głowach i jaką logiką rozumowania posługują się ludzie heteroseksualni w związkach z dziećmi, którzy popierają i przyklaskują literkowej mafii i wspierają elgiebetyqwerty?? Czy to jest jakieś spaczenie umysłowe czy brak świadomości i jakiejś elementarnej wiedzy typu która to jest prawa ręka, która lewa, gdzie jest góra, gdzie dół, jasny, ciemny. Czy można żyć i być żywym oksymoronem, piłować gałąź na której się siedzi, wspierać tęczową zgniliznę która dąży do zniszczenia roli i znaczenia rodziny i małżeństwa podczas gdy ma się rodzinę, dzieci i żyje w małżeństwie??

Domyślam się, że wśród platformersów są pewnie ludzie chodzący do kościoła i nie przeszkadza im to głosować na słońce peru. Jaka jest logika tego? Czy ten mem sprzed tygodnia/półtora na lurku mówi wszystko ("może i są złodziejami i nie dotrzymali obietnic wyborczych, ale przynajmniej odsunęli PiS od władzy") ?? To trochę jak ten obłąkany koleś z filmu z Jake Gyllenhall "Kod nieśmiertelności" co chciał zdetonować atomówkę bo wg niego świat to piekło.

Macie jakieś pomysły lub wyjaśnienia co tym ludziom przyświeca i jak oni rozumują?

#polityka #wybory #filozofia #zycie

rzekłszy to powyżej muszę przyznać, że nie jestem zabetonowanym elektoratem jednej partii i że bolą mnie, irytują i mierżą takie tłuste koty jak sobolewski i jego żona w 4 radach nadzorczych, partnerka obajtka w 5 radach nadzorczych, jakaś rzekoma afera z wieżami leśnymi i kasa która ponoć na banery poszła ( o tym Republika nie powie, cóż). Czuję się z każdej strony mainpulowany i sterowany. Mam wrażenie, że media nie podają już faktów, ale wszystko jest poddane 150% saturacji aby wydźwięk był na maksa wg żądanej narracji.

Ech.

6

Fulton Sheen "wyjaśnia" schwaba i lewactwo...

Cytat z książki "Krzyż i kryzys"

#wiara #chrzescijanstwo #czytajzlurkiem #bekazlewactwa #filozofia

9

Powracam ponownie do tematu czarownic w ramach tagu #occulto, tym razem chciałbym trochę poruszyć kwestię magii seksualnej. Krótki wpis prezentuje pewien sposób postrzegania tego co zespala ciało i ducha przez pryzmat współczesnego okultyzmu. Dodam jeszcze, że tego rodzaju wpisy mają charakter popularno-historyczny i nie są w stanie w tej ograniczonej formie oddać całego spektrum zależności i idei im przyświecającym. Zapraszam do zapoznania się z sekretami świątyni Afrodyty.

#historia #ciekawostki #filozofia #kultura #obrazy #okultyzm #magia #occulto

Czarownica żyje ze świadomością tego, co subtelne i niewidzialne. Jednym z jej najstarszych sekretów jest wykorzystanie energii erotycznej, cielesnej i zmysłowej. Pierwszym w świecie zachodnim, który przeniósł wschodnią tantrę (w skrócie duchowość przez ciało) był otoczony mroczną sławą Aleister Crowley. Tantra narodzona na wschodzie Euroazji wykorzystuje tabu jako środek do osiągnięcia oświecenia. Współdziała z ideą niedualności, czyli próbie osiągnięcia prawdziwej jedności za pomocą duchowej transformacji. W tej gałęzi magii energia przepływa przez ciało z intencją zjednoczenia się z partnerem w jedno istnienie. Proces ten symbolizować ma jedność boga i bogini.

Fotografia nr 1, Vali Myers, Australia, 1980 rok

Opis: Ludzie i zwierzęta w formie syntezy są częstymi tematami w sztuce Vali Myers. Obraz ten ucieleśniała istotę, którą przedstawia wyzwolenie, jedność z naturą oraz wywrotowa seksualność. Autorka jest osobą dość radykalną i wywrotową. Jej sztuka może być wielce kontrowersyjna, jednocześnie nie jest tożsama z zoofilią, jeśli by ktoś się zastanawiał. Bliżej jej do „dzikiej seksualności”.

Zdjęcie

Magia seksualna w swojej najprostszej formie jest połączeniem wizualizacji oraz intencji z podnoszeniem energii seksualnej. W tym nurcie energia seksualna jest energią życiową; jest energią całego stworzenia, ponieważ całe życie pochodzi z seksu. Czarownice nie odwracają głowy od tego starożytnego rytuału, ale szanują go jako odzwierciedlenie boskiej mocy natury. Czarownica stoi w świątyni bogini miłości i seksu, odsuwając zasłonę i wzywając starożytną pieśń erotyki do zamanifestowania się poprzez ciało. Moc i magia czarownicy nie znajdują się poza nimi. To właśnie z tego powodu energia seksualna jest tak potężna, gdyż nie jest zależna od żadnych zewnętrznych okoliczności. Jest czymś, co czarownica może wyczarować, wzmocnić i udostępnić.

Fotografia nr 2, Penny Slinger, „Sue in the Bath”, Anglia/Stany Zjednoczone, 1969 rok

Opis: Artystka opisuje wannę jako jedno ze swoich ulubionych płócien. Zdolność Slinger do otwierania kobiecej duszy i ujawniania seksualności oraz kreatywności wywarła duży wpływ na wiele późniejszych artystek feministycznych.

Zdjęcie

W swojej filozofii Crowley niejako połączył własną definicję magii z praktykami starożytnego Wschodu cechującymi się energią seksualną. Celowo za pomocą używania substancji działających na umysł dokonuje zmiany stanu świadomości, aby podzielić się ze światem swoim nurtem magii seksualnej. Patrząc wstecz, czy to w starożytne manuskrypty, czy nawet współczesną literaturę możemy znaleźć tego liczne przykłady.

Fotografia nr 3, Juliana Huxtable, „Untitled in the Rage (Nibiru Cataclysm)”, Stany Zjednoczone, 2015 rok

Opis: Juliana tworzy portrety seksualności wykraczające poza zgodność i tożsamość płciową. Prezentuje wizje niebiańskiego spotkanie między spekulacyjną planetą Nibiru a Ziemią.

Zdjęcie

Jednym z nich jest substancja wpływająca na umysł była to tzw. latająca maść, której historia sięga XIV wieku. Kiedy to mówiono, że grupy europejskich czarownic zbierały się i oddawały rytuałom z diabłem. Czarownice rzekomo namaszczały się preparatami ziołowymi, aby zostać opętanymi przez magiczny i erotyczny prąd, który pozwalał im również latać. Mówi się, że nakładały maść na błonę śluzową pochwy za pomocą rączki miotły. Co miało być jednym z powodów dla których mogły latać i często były przedstawiane jako latające na miotłach (ujeżdżające miotły).

Fotografia nr 4, Salvador Dali, „Suita Faust: Witcheswith Broom”, Hiszpania, 1968 rok

Opis: Interpretacja czarownic z Noc Walpurgii (V akt opery Faust) podczas sabatu, gdy Mefistofeles zachęca Fausta do hulanki i rozpusty. Dali na nowo wyobraża sobie tę scenę z miękkimi i uwodzicielskimi czarownicami szybującymi po złotej bryzie.

Zdjęcie

Inne wpisy o czarownicach:

Córki nocy, czyli o czarownicach słów kilka

Część I http://lurker.land/post/ehwt7ycmaahv

Część II http://lurker.land/post/6cahhpld6o3v

Część III http://lurker.land/post/jnrjlsnw7woi

8

7 kluczowych lekcji z książki „Potęga teraźniejszości” Eckharta Tolle

1. "Każde działanie jest często lepsze niż brak działania, zwłaszcza jeśli utknąłeś w nieszczęśliwej sytuacji przez długi czas. Jeśli jest to błąd, przynajmniej czegoś się nauczysz, a wtedy nie jest to już błąd. Jeśli nadal tkwisz w miejscu, niczego się nie uczysz".

2. "Uświadom sobie głęboko, że chwila obecna jest wszystkim, co masz. Uczyń TERAZ głównym celem swojego życia".

3. "Zaakceptuj - potem działaj. Cokolwiek zawiera obecna chwila, zaakceptuj ją tak, jakbyś ją wybrał. Zawsze pracuj z nią, a nie przeciwko niej. Uczyń ją swoim przyjacielem i sprzymierzeńcem, a nie wrogiem. To w cudowny sposób odmieni całe twoje życie".

4. "Jeśli zadbasz o swoje wnętrze, wszystko na zewnątrz ułoży się na swoim miejscu. Rzeczywistość pierwotna jest wewnątrz; rzeczywistość wtórna na zewnątrz".

5. "Nic nie wydarzyło się w przeszłości; wydarzyło się w Teraz. Nic nigdy nie wydarzy się w przyszłości; wydarzy się w Teraz".

6. "Jeśli twój umysł nosi ciężkie brzemię przeszłości, doświadczysz więcej tego samego. Przeszłość utrwala się poprzez brak obecności. Jakość twojej świadomości w tej chwili jest tym, co kształtuje przyszłość."

7. "Gdzie jest gniew, tam zawsze jest ból".

#filozofia #rozwojosobisty

8