Ted Kaczynski miał rację. Uważamy go za „schizo-ekstremistę”, ale jego filozofia nie przewidziała reakcji na akta Epsteina.

Akta Epsteina jasno wskazują, że wszyscy w rządzie są zdrajcami; wszyscy są w to „wtajemniczeni”.

Dlaczego więc nikt nie obala tyranów, tak jak nasi przodkowie obalili Brytyjczyków w czasie wojny o niepodległość?

Ted Kaczynski twierdzi, że:

Kilkaset lat temu przemoc nie była uważana za niemoralną w społeczeństwie europejskim. Wręcz przeciwnie, w sprzyjających warunkach budziła podziw. Najbardziej prestiżową klasą społeczną była szlachta, która wówczas była kastą wojowników.

Świat Zachodu był niegdyś definiowany przez hierarchię, rządy wielkich ludzi, którzy organizowali pomniejszych zgodnie z wolą Boga. Ideał imperium napędzał nas do dominacji nad światem. Wojownik zajmował najcenniejszą pozycję w hierarchii, ponieważ jego siła była niezbędna do podboju i utrzymania prawa ustanowionego przez wyższą instancję.

Teraz „człowiek czynu” jest opluwany, a każdy, kto choćby sugeruje organizację, zostaje szybko okrzyknięty „człowiekiem z federacji” i wytypowany do eliminacji. Dlaczego? Co spowodowało tę zmianę?

Po odejściu od tradycyjnej, aryjskiej hierarchii, postęp technologiczny stał się naszą zasadą organizacyjną. Nie zawsze jednak tak było.

Postęp był „trzymany w ryzach” przez tradycję aż do XVIII wieku, kiedy to:

„Rewolucja francuska doprowadziła do zaniku tabu religijnych i społecznych, a zastąpiła je materializmem, stłumieniem różnych hierarchii, królobójstwem i walką z duchowieństwem”.

Współczesna cywilizacja może wydawać się „upadać”, ale w rzeczywistości jest kształtowana tak, by „wygładzić” wszelkie zróżnicowania, które mogłyby hamować rozwój technologiczny. Postęp sam w sobie jest siłą inwersji, która sprawia, że wszystko degeneruje się w najniższą, zbiorową, nieodróżnialną jednolitość.

Celem technologii jest możliwie najefektywniejszy rozwój; organizuje ona cywilizację w taki sposób, aby szybko eliminować bariery utrudniające jej rozwój — oznacza to całkowite zniszczenie unikalnych wyrazów tożsamości.

Zasada efektywności działa w następujący sposób:

„Oprócz tłumienia wrogości rasowej, etnicznej, religijnej i innych grup społecznych, musi ona również tłumić lub wykorzystywać dla własnej korzyści wszelkie inne tendencje, które mogłyby prowadzić do dezorganizacji lub nieporządku, takie jak macho, agresywne impulsy i wszelkie skłonności do przemocy”.

Wszystkie tryby w maszynie muszą działać z maksymalną wydajnością przez cały czas, aby przyspieszyć postęp. Indywidualne przejawy wyjątkowości stają się przeszkodami dla postępu. Dlatego wszyscy muszą stać się tacy sami. Wszyscy muszą zostać znormalizowani, ujednoliceni, pozbawieni wszelkich przeszkód.

Kultura jest najpierw atakowana i niszczona. Czas potrzebny na stworzenie pięknych dzieł i architektury jest pierwszym, który znika. Nie potrzebujemy jakości. Potrzebujemy ilości. Żądamy prostej, masowej produkcji, aby jak najszybciej rozbudować środowisko miejskie.

Całe rodziny są zabierane z dzikich terenów i szybko, jedna po drugiej, umieszczane w betonowych wieżach o strukturze plastra miodu, by na zawsze tam pozostać.

Proces wciągania członków w środowisko miejskie i odrywania ich od praktyk ludowych doprowadził do kryzysu umiejętności.

Dosłownie zapomnieliśmy, jak buntować się przeciwko systemowi, po pokoleniach życia w miastach i na przedmieściach. Nie potrafimy nawet pojąć, jak ożywić, a tym bardziej docenić, amerykańskie praktyki ludowe związane z życiem na pograniczu – gospodarowanie, samodzielna produkcja żywności i zasobów, łowiectwo, łowictwo itd.

Amerykanie zdołali wygrać wojnę o niepodległość dzięki naszej kulturze pionierów. Nasi ludzie walczyli w doskonałej harmonii z naturą i zaopatrywali się nawzajem w dobra wytwarzane przez nasz lud.

Utrzymywaliśmy odporną, samowystarczalną populację i ascetyczną kulturę wojowników przez pokolenia w taki sposób, że prawie każdy był gotowy i wystarczająco zdolny do walki „w każdej chwili”.

Bunt dzisiaj jest niemożliwy; jesteśmy całkowicie zależni od systemu w kwestii dóbr, dochodów, obrony itd. Lista naszych potrzeb jest nieskończona i wieczna. Nie ma znaczenia, że „zauważamy” łańcuchy na naszych szyjach i satanistycznych pedofilów, którzy nas biczują.

Nie mamy żadnych umiejętności, żadnej cnoty, żadnej zdolności do walki. Przeciwnie, z radością pozostajemy niewolnikami, dopóki mamy dostęp do nieograniczonej ilości „goyslopu”, który nas rozprasza.

Nawet my, rewolucjoniści, jesteśmy zbyt bezużyteczni, by działać. W naszej głębokiej głupocie, my, członkowie o „wysokim IQ”, mylimy akt „zauważania” naszych kajdan z samym buntem. W rzeczywistości „zauważamy” siebie na śmierć.

Udawanie, że wiedza sama w sobie stanowi autentyczny akt rewolucyjny przeciwko „systemowi”, pokazuje, jak bezużyteczni się staliśmy.

Brakuje nam umiejętności, by podejmować autentyczne akty oporu. Brakuje nam woli, by wyjść poza nasze więzienie. Co gorsza, racjonalizujemy więzienie jako nasz dom, naszą najświętszą wartość. Z pewnością wierzymy, że ktoś potężniejszy nas uratuje, przyjdzie nam z pomocą w potrzebie. Dlatego wychodzimy triumfalnie i głosujemy, zgadzając się na kontynuację naszego upadku.

Dopóki nie przezwyciężymy materialistycznego uprzedzenia i autentycznego przekonania, że system niewolniczy jest wartością, będziemy nadal przegrywać i racjonalizować bierność jako ideał.

Źródło

http://x.com/RoguesPhilo/status/2020573410032865506

#anarchia #kaczynski #filozofia

11

#kryzys #anarchia

I cyk kolejny kryzys. Ludzie myśleli, że po PiS nie może być gorzej, a PO już na starcie stara się ich 8 lat przelicytować

18

http://streamable.com/lvov8v ⬅️ Wszyscy z konfy walczą z systemem ale z nim nie trzeba walczyć tylko sią odciąć i samoorganizować.Mówienie o korycie itp.samemu do niego lgnąc to czysta hipokryzja.Konfitury są jak lepen we francji i afd w niemczech.Zawsze prawi i kul odgrywają swoją rolę wybawicieli i patriotów tak samo dobrze jak lewaki łudzą ludzi socjalizmem.Tylko anarchia,politykę zostawiam dla naiwnych,którzy nie ogarniają,że rządza ludzie zza kulis. Dziwnym zbiegiem okoliczności w usraelu jest już podobna partia do partii korwina. Nowa Nadzieja (hebr. תקווה חדשה, Tikwa Chadasza), pełna nazwa Nowa Nadzieja – Jedność dla Izraela (hebr. תקווה חדשה – אחדות לישראל, Tikwa Chadasza – achdut le-Jisra’el) – izraelska partia uznawana za prawicową lub centro-prawicową, założona przez byłego prominentnego polityka Likudu Gidona Sa’ara 8 grudnia 2020 roku. http://pl.wikipedia.org/wiki/Nowa_Nadzieja_(izraelska_partia_polityczna) Lewary też dziwnym zbiegiem okolicznośći nazwały swoją partie podobnie jak pejsy.Tak jak wspominałem wcześniej o francji i niemczech scenariusz ogłupiania ludu jest podobny,granie na emocjach itp.Dobrze jest zapoznać się z technikami manipulacji. Niech wam Łada błogosławi! #polityka #polska #anarchia

5

Somalia - przykład totalnego obumarcia państwowościen.wikipedia.org

Czy anarchizm jest utopią? Niemal każdy powie że tak. Ale historia, nawet najnowsza, zna przypadki, gdzie instytucja państwa kompletnie się rozpadła. Jednakże, prawie nigdy nie kończyło się to dobrze. I tak też było w przypadku Somalii.

Somalia to mega przesrane miejsce do życia. Klimat skrajnie gorący i dość suchy przez cały rok. Pustynie przeplatają się ze skalistymi górami. Ludność tubylczą, Somalijczyków, można spokojnie określić jako lud wojowników, co jest ważną wzmianką. Struktura tej nacji jest oparta na rodach/klanach, wzajemnie skonfliktowanych ze sobą. Islam (praktycznie jedyna religia w Somalii) dotarł na te tereny w VIII wieku n.e., a na wybrzeżu zaczęły powstawać ośrodki cywilizacji na modłę arabską bądź perską. Po ukończeniu budowy Kanału Sueskiego, Somalią zaczęły się interesować europejskie mocarstwa. Koniec końców, owa część świata została podzielona między Francję (dzisiejsze Dżibuti), Włochy i Wielką Brytanię. W czasach rządów Mussoliniego, włoska część Somali była zamieszana w wojnę z Etiopią, a później również z Wielką Brytanią (Włochy zajęły Somali Brytyjskie, które wkrótce i tak utracili). W 1960r. Somalia uzyskała pełną niepodległość. Wtedy też zaczęła się zabawa w spory graniczne - a to z Etiopią (z która notabene, Somalia zawsze miała spinę), a to z Kenią, również z wówczas francuskim Dżibuti. Było to trochę zrozumiałe - 62% mieszkańców Dżibuti to właśnie Somalijczycy… Mimo wszystko, nieciekawie zrobiło się dopiero w roku 1969.

Wtedy to doszło do wojskowego zamachu stanu, a dyktatorską władzę objął Mohammed Siad-Barre. Powtórzę - gościu został dyktatorem.
W kraju zamieszkałym przez dość wojowniczą, pół koczowniczą nację. Nację, która obok szariatu i prawa cywilnego wykształciła własny, policentryczny system prawny zwany "xeer" (polecam poczytać na ten temat, bardzo ciekawa kwestia - https://en.wikipedia.org/wiki/Xeer). Jeśli wziąć jeszcze pod uwagę to, że Barre był marksistowska kanalią, zakochaną z ZSRR, to mamy przepis na katastrofę. Znacjonalizowano prywatne przedsiębiorstwa, ustanowiono monopartię (Somalijska Rewolucyjna Partia Socjalistyczna), przejęto kontrolę nad meczetami a pismo arabskie zastąpiono alfabetem łacińskim. Dzięki temu Somalia otrzymała pokaźną pomoc od ZSRR. Na tyle pokaźna, że w 1977r. Somalia najechała Ogaden, znajdujący się pod kontrolą Etiopii. Był to duży błąd - Etiopia również była krajem socjalistycznym, a Breżniew ewidentnie traktował ją bardziej poważnie niż jakąś pipidówę w Rogu Afryki. Ruska pomoc od razu ustała, a Barre zwrócił się o pomoc do USA. Wojna, koniec końców, została przegrana, a Amerykanie nijak nie byli w stanie pomóc Somalii, która wpadła w olbrzymi kryzys gospodarczy. Wkrótce potem, w wyniku suszy, nastał głód. Wówczas odżyły konflikty między poszczególnymi klanami/rodami/plenieniami, mimo iż dyktatura aktywnie zwalczała przejawy plemienności. W kraju zapanowały nastroje antyrządowe - i co typowe dla Afryki - wojna domowa
Barre bronił się na wszelkie możliwe sposoby, ustanawiając system wielopartyjny, zapowiadając reformy… na próżno. Zbiegł z Mogadiszu w 1991r., po czym zamieszkał w Nigerii, gdzie zmarł.

Dezintegracji państwa nie dało się zatrzymać. Przedstawiciele poszczególnych rodów zaczęli zbrojnie walczyć o stołek prezydenta, a części składowe Somalii odłączały się od macierzy. W kraju zapanowała prawdziwa anarchia. Centralny rząd przestał istnieć (de iure, de facto kontrolował jakieś tam skrawki terytorium). Xeer wróciło do łask, mediatorzy znów mogli rozwiązywać spory (tak to tam działało ( ͡° ͜ʖ ͡°)). W obliczu chaosu, tylko jedno odłączone państwo - Somaliland, zasługuje na miano stabilnego, z działającymi, demokratycznymi strukturami państwa. U wybrzeży Morza Czerwonego zapanowało piractwo, rodem z XVII wieku, a kto nie pamięta reportaży o somalijskich piratach?

Co na to świat zachodni? Niezwykłe - najbardziej zbędna i bezużyteczna organizacja w historii naszego gatunku - (((ONZ))) wysłała misje wojskową celem ogarnięcia katastrofy humanitarnej. I o ile klęskę głodu udało się na chwilę opanować, o tyle próba poskromienia wojny domowej zakończyła się totalna kompromitacją cwela #pdk. W istocie - przygłodniała banda mudżynów w rozklekotanymi kałachami w ręku i odrzutami z pomocy z czasów zimnej wojny rozniosła wojska ONZ. Podczas bitwy w byłej stolicy upadłego państwa, 3 października 1993 zmarło ponad 2000 wojskowych i cywili… ONZ wycofało się z Somalii w 1995 roku, by wrócić do wyrażania głębokiego zaniepokojenia. Nic z wartości nie zostało stracone ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Niestety, na terytorium byłej Somalii pojawiło się większe zagrożenie - fundamentalizm islamski i Al-Kaida. Kozoje***m udało się przejąć część terytorium, przez co wojna domowa weszła w nową fazę.
Mimo to, po 15 latach od obalenia Barre, udało się stworzyć Tymczasowy Rząd Federalny, zalążek zcentralizowanej władzy. Przy pomocy wojsk Etiopii, udało się rozjechać dżihadystów, którzy na dzień dzisiejszy nadal okupują skrawki terytorium Somalii. Udało się nawet dogadać z niektórymi zbuntowanymi prowincjami i złączyć się w jedno państwo z okręgami autonomicznymi.

Ale kolorowo i spokojnie nadal nie jest. Wojna domowa nadal trwa - umiarkowani muzułmanie leją się z fundementalami, klany między sobą zresztą też, w kraju ze względu na susze panuje głód. I o ile jest stabilniej niż ~15 lat temu, Somalia nadal jest uznawana za jedno z najtrudniejszych państw do życia. Na szczęście sytuacja gospodarcza poprawia się z roku na rok, wzrost PKB oscyluje w okolicach 3%. A Somalijczycy? 2 miliony światowej sławy lekarzy, inżynierów i artystów żyje poza granicami kraju, szczególnie upodobali sobie taki gównokraik słynący z eksportu mebli, cegieł na kółkach i pederastii.( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Poniżej - mapa przestawiająca sytuację polityczną w Somalii.

Tekst autorski. Możecie go profanować do woli.
#afryka #somalia #wakanda #anarchia #geopolityka #taihoucontent

10