Czytam sobie bardzo interesująca książkę o sztuce forteli i mentalności chińskiej…
Dziś trafiłem na taki fragment:
#ciekawostki #filozofia #chiny #zainteresowania #sztukawojny

10

Lekarstwo Epikura na niepokój duszyyoutube.com

https://www.youtube.com/watch?v=8zbyMEj62SQ

Większość osób ma mylną opinię o Epikurze i jego filozofii. Uważa się, że jest to filozofia dla utracjuszy i niepoprawnych hedonistów. Prawda jest jednak inna, Epikur zalecał przyjemności łagodne, nie wzbudzające nadmiernych emocji, nie niosące ze sobą niepotrzebnego bólu. Jak napisał F. Nietzsche, zbytek Epikura to, ogródek, figi, trochę sera, trzech lub czterech przyjaciół.
#filozofia

5

Krótka definicja "sensu" pod kątem kulturowym. Maszyna przeżyć Roberta Nozicka.

Jak wszyscy wiemy, perspektywa śmierci stawia znaczenie. Zmusza nas do rozważenia szerszego kontekstu, w którym „my” już nie istniejemy. Wszystkie te rzeczy, które miały znaczenie w kontekście naszego życia, zachowają niewielkie lub żadne znaczenie, gdy nas nie będzie.

Najmniej znaczącym życiem jest na przykład pustelnik żyjący samotnie pośród drzew, albo ktoś kto pracuje w całkowitej ciemności i umiera nie pozostawiając po sobie dzieci, lub innego znaku na świecie. Podczas umierania zrozumiał to główny bohater filmy "Wszystko za życie" https://www.youtube.com/watch?v=QHdCS9-s70I

Z drugiej strony najbardziej znaczące życie to takie, od którego wszystko zależy: los ludzkości, triumfowanie nad złem itp. Uwielbiamy słuchać opowieści o postaciach, które doświadczają tych epickich szczytów znaczenia: Harry Potter, Avengersi, Frodo Baggins. Albo weźmy pod uwagę życie Jezusa i jego śmierć na krzyżu, która prawdopodobnie bardziej uderza w naszą "kość sensu" niż jakakolwiek inna narracja kiedykolwiek skonstruowana. Przede wszystkim uratował wszystkich. Tam, gdzie kiedyś było pewne potępienie, Jezus dał nam szansę na życie wieczne w niebie. Po drugie, cierpiał potworny ból, uwydatniając różnicę między sensownym życiem a przyjemnym. Po trzecie nawet będąc Bogiem stawiał się na równi z ludźmi.

Jednym z najlepszych sposobów spojrzenia na znaczenie jest zestawienie go z przyjemnością. Zadowolenie z życia = sens + przyjemność

Hedoniści tradycyjnie starają się maksymalizować „przyjemność”. Obejmuje zdrowie, wygodę i wszelkiego rodzaju przyjemne doznania zmysłowe, estetyczne i poznawcze, a także brak bólu, nieszczęścia i cierpienia. Po co dzielić sens na osobny termin?

Jednym z powodów jest podkreślenie, że ludzie często zmuszeni są wybierać między sensem, a przyjemnością. Te dwa doświadczenia wydają się wzajemnie od siebie oddalać. Na przykład posiadanie dzieci wydaje się zmniejszać przyjemność, przynajmniej na krótką metę, a jednocześnie w dużym stopniu przyczynia się do poczucia sensu.
Nawet, a szczególnie wielcy ludzie poświęcali się dla czegoś większego. Podam na przykład Marię Skłodowska Curie, która w Paryżu z początku studiowała w dokuczliwych warunkach. Wypożyczyła małe mieszkanie na poddaszu, które było gorące latem i mroźne zimą - na tyle, że nocą przykrywała się wszystkim czym mogła, a woda w wiadrze zamarzała. Na ciepło miała stary piec węglowy, ale czasami nie było jej stać na węgiel. Jadła tylko chleb i herbatę, a na obiad owoce. Ale była szczęśliwa. Tam było cicho i mogła kontynuować naukę. Była całkowicie pochłonięta radością z nauki. Mówiła: "Wszystko nowe, co widziałam i dowiadywałam się, uszczęśliwiało mnie."
https://youtu.be/U88jj6PSD7w
"There is a point in psychoanalysis, it is that people do not really want or desire happiness, and i think its good that it is like that" ~Slavoj Zizek
W skrajnym przypadku męczennicy są skłonni znosić tortury i umierać w imię czegoś większego, niż oni sami. I oczywiście męczennik jest postacią tragiczną, ale o wiele bardziej tragiczny jest ten, kto cierpi i umiera bez powodu: (tutaj moja tabelka w profesjonalnym paincie xD):


Ale większym powodem oddzielenia znaczenia od przyjemności jest to, że przyjemność jest doświadczeniem ściśle subiektywnym. Możesz zamknąć oczy i rozkoszować się tak mocno, jak chcesz, a przyjemność, której doświadczasz, będzie nie mniej ważna, ponieważ jest „tylko w Twoim umyśle”. Sens z kolei splata się z rzeczywistością zewnętrzną, przez co można się co do niej mylić. Dlatego dążenie do prawdziwego znaczenia wymaga zewnętrznej orientacji na świat.

Aby wyjaśnić tę kwestię, omówię „maszynę przeżyć”, eksperyment myślowy wymyślony przez filozofa Roberta Nozicka. Maszyna przeżyć jest symulatorem życia w wirtualnej rzeczywistości, który ma sprawić, że poczujesz się szczęśliwy i spełniony.
„Wyobraź sobie maszynę, która może dać ci dowolne doświadczenie (lub sekwencję doświadczeń), jakich tylko zapragniesz. Po podłączeniu do tej maszyny doświadczalnej możesz mieć doświadczenie pisania wspaniałego wiersza, zaprowadzania pokoju na świecie lub kochania kogoś i odwzajemniania miłości. Możesz doświadczyć przyjemności tych rzeczy, tak jak „czuje się od wewnątrz”. Możesz zaprogramować swoje doświadczenia na resztę swojego życia. Jeśli Twoja wyobraźnia jest zubożona, możesz skorzystać z biblioteki sugestii zaczerpniętych z biografii i wzbogaconych przez powieściopisarzy i psychologów. Możesz przeżyć swoje najwspanialsze sny „od środka”. Czy zdecydowałbyś się to robić do końca życia? Po wejściu nie będziesz pamiętać, że to zrobiłeś; więc żadne przyjemności nie zostaną zrujnowane, jeśli zdamy sobie sprawę, że są wytwarzane maszynowo." ~Robert Nozick
W obliczu takiego wyboru niektórzy ludzie mówią, że chętnie wybraliby maszynę. Wielu innych jednak zniechęca perspektywa życia w symulowanej rzeczywistości, bez względu na to, jak utopijna jest rzeczywistość. Czemu?

Nozick sugeruje, że większość by tego nie robiła, i istnieją dowody na to, że jego intuicyjna reakcja na to jest szeroko rozpowszechniona. Większość z nas wydaje się mieć podejrzenie, że gdyby to, co robimy, okazało się fałszywe - gdybyśmy żyli w jakimś świecie podobnym do permanentnych Świadomych snów - nasze życie byłoby obnażone z czegoś ważnego.
https://cdn-delphinus.lurker.pl/files/HFnwHQV4a.mp4
Jednym z powodów jest to, że życie w maszynie nie ma sensu, przynajmniej z perspektywy kogoś żyjącego poza nią. Wybranie maszyny byłoby równoznaczne z uczynieniem twojego prawdziwego życia ślepego zaułka; stałbyś się tak samo nieistotny jak martwy pacjent na podtrzymywaniu życia.

Oczywiście to, czego doświadczysz w tej maszynie, może sprawić, że poczujesz się tak samo sensownie jak Jezus czy Harry Potter, ale w chwili gdy otrzymujesz wybór, twoje oczy są szeroko otwarte i wiesz, że maszyna jest iluzją. Ludzie bez względu na to ile jeszcze czeka na nich cierpienia, raczej wybiorą rzeczywistość, niż kłamstwo - jakkolwiek byłoby ono piękne.

Więcej podobnych treści znajdziesz pod tagiem #frgtn
https://www.lurker.pl/post/gNAV-viYU - Jak odróżnić umysł otwarty od zamkniętego?
https://www.lurker.pl/post/NNGDacwyl - Trójkąt Retoryczny Arystotelesa: Etos, Patos i Logos.
https://www.lurker.pl/post/p94g4aPFZ - Cztery rodzaje Konformizmu
https://www.lurker.pl/post/2VqtZUhIt - Dlaczego taniec jest ważny w życiu społecznym?
https://www.lurker.pl/post/6wNvKgTfj - Hierarchia merytoryki argumentu
https://www.lurker.pl/post/wi-6TGa61 - Wolna wola
https://www.lurker.pl/p/a46Rz0D8f – Przekleństwo wiedzy
https://www.lurker.pl/p/dq3mDMWV0 - Luka w empatii
https://www.lurker.pl/post/9324Wjm9g - Efekt potwierdzenia
https://www.lurker.pl/post/Hz7h8BGwO - Prawo trywialności Parkinsona
https://www.lurker.pl/post/gZb-g32DA - Więcej niż chciałbyś wiedzieć: naiwny realizm
#filozofia #spoleczenstwo

9

"Wiara i rozum (Fides et ratio) są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby człowiek — poznając Go i miłując — mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie (por. Wj 33, 18; Ps 27 [26], 8-9; 63 [62], 2-3; J 14, 8; 1 J 3, 2)."

[…] Zdolność do abstrakcyjnej refleksji właściwa dla umysłu ludzkiego pozwala, aby nadał on — poprzez aktywność filozoficzną — ścisłą formę swojemu myśleniu i w ten sposób wypracował wiedzę systematyczną, odznaczającą się logiczną spójnością twierdzeń i harmonią treści. Dzięki temu procesowi w środowisku różnych kultur i w różnych epokach osiągnięto rezultaty, które doprowadziły do zbudowania prawdziwych systemów myślowych. W praktyce rodziło to często pokusę utożsamiania jednego tylko wybranego nurtu z całą filozofią. Jest jednak oczywiste, że w takich przypadkach dochodzi do głosu swoista «pycha filozoficzna», która chciałaby nadać własnej wizji, niedoskonałej i zawężonej przez wybór określonej perspektywy, rangę interpretacji uniwersalnej. W rzeczywistości każdy system filozoficzny, choć zasługuje na szacunek jako pewna spójna całość, nie dopuszczająca jakiejkolwiek instrumentalizacji, musi uznawać pierwszeństwo myślenia filozoficznego, z którego bierze początek i któremu powinien konsekwentnie służyć.

W tej perspektywie można wyodrębnić pewien zbiór prawd filozoficznych, który mimo upływu czasu i postępów wiedzy jest trwale obecny. Wystarczy przytoczyć tu jako przykład zasady niesprzeczności, celowości i przyczynowości lub koncepcję osoby jako wolnego i rozumnego podmiotu, zdolnego do poznania Boga, prawdy i dobra; chodzi tu także o pewne podstawowe zasady moralne, które są powszechnie uznawane. Te i inne elementy wskazują, że mimo różnorodności nurtów myślowych istnieje pewien zasób wiedzy, który można uznać za swego rodzaju duchowe dziedzictwo ludzkości. Mamy tu do czynienia jak gdyby z filozofią niesprecyzowaną, dzięki której każdy człowiek ma poczucie, że zna te zasady, choćby tylko w formie ogólnej i nieuświadomionej. Zasady te, właśnie dlatego że w pewnej mierze uznają je wszyscy, powinny stanowić jakby punkt odniesienia dla różnych szkół filozoficznych. Jeżeli rozum potrafi intuicyjnie uchwycić i sformułować pierwsze i uniwersalne zasady istnienia oraz wyprowadzić z nich poprawne wnioski natury logicznej i deontologicznej, zasługuje na miano prawego rozumu, czyli — jak mawiali starożytni — orthos lógos, recta ratio.

5. Kościół ze swej strony wysoko ceni to dążenie rozumu do osiągnięcia celów, które czynią osobowe istnienie coraz bardziej godnym tego miana. Widzi bowiem w filozofii drogę wiodącą do poznania podstawowych prawd o życiu człowieka. Zarazem uznaje filozofię za nieodzowne narzędzie, pomagające głębiej rozumieć wiarę i przekazywać prawdę Ewangelii tym, którzy jeszcze jej nie znają.

Nawiązując zatem do podobnych przedsięwzięć moich Poprzedników, ja również pragnę przyjrzeć się tej szczególnej formie aktywności rozumu. Skłania mnie do tego przeświadczenie, że zwłaszcza w naszych czasach poszukiwanie prawdy ostatecznej często nie ma wyraźnie określonego kierunku. Niewątpliwie wielką zasługą współczesnej filozofii jest skupienie uwagi na człowieku. Wychodząc od tego i stając w obliczu wielu pytań, rozum jeszcze mocniej odczuł pragnienie coraz szerszej i coraz głębszej wiedzy. W rezultacie zbudowano złożone systemy myślowe, które zaowocowały rozwojem różnych dziedzin wiedzy, sprzyjając postępowi w kulturze i w dziejach. Antropologia, logika, nauki przyrodnicze, historia, język — w pewien sposób cały obszar wiedzy został objęty tym procesem. Pozytywne osiągnięcia nie powinny jednak przesłaniać faktu, że tenże rozum, skupiony jednostronnie na poszukiwaniu wiedzy o człowieku jako podmiocie, wydaje się zapominać, iż powołaniem człowieka jest dążenie do prawdy, która przekracza jego samego. Bez odniesienia do niej każdy zdany jest na samowolę ludzkiego osądu, a jego istnienie jako osoby oceniane jest wyłącznie według kryteriów pragmatycznych, opartych zasadniczo na wiedzy doświadczalnej, pod wpływem błędnego przeświadczenia, że wszystko powinno być podporządkowane technice. Rezultat jest taki, że — zamiast wyrażać jak najlepiej dążenie do prawdy — rozum chyli się ku samemu sobie pod brzemieniem tak rozległej wiedzy, przez co z dnia na dzień staje się coraz bardziej niezdolny do skierowania uwagi ku wyższej rzeczywistości i nie śmie sięgnąć po prawdę bytu. Nowoczesna filozofia zapomniała, że to byt winien stanowić przedmiot jej badań, i skupiła się na poznaniu ludzkim. Zamiast wykorzystywać zdolność człowieka do poznania prawdy, woli podkreślać jego ograniczenia oraz uwarunkowania, jakim podlega.

Doprowadziło to do powstania różnych form agnostycyzmu i relatywizmu, które sprawiły, że poszukiwania filozoficzne ugrzęzły na ruchomych piaskach powszechnego sceptycyzmu. W ostatnich czasach doszły też do głosu różne doktryny próbujące podważyć wartość nawet tych prawd, o których pewności człowiek był przekonany. Uprawniona wielość stanowisk ustąpiła miejsca bezkrytycznemu pluralizmowi, opartemu na założeniu, że wszystkie opinie mają równą wartość: jest to jeden z najbardziej rozpowszechnionych przejawów braku wiary w istnienie prawdy, obserwowanego we współczesnym świecie. Od takiej postawy nie są wolne także pewne koncepcje życia pochodzące ze Wschodu: odbierają one bowiem prawdzie charakter absolutny, wychodząc z założenia, że objawia się ona w równej mierze w różnych doktrynach, nawet wzajemnie sprzecznych. W takiej perspektywie wszystko zostaje sprowadzone do rangi opinii. Mamy tu do czynienia jakby z ruchem pozbawionym stałego kierunku: z jednej strony refleksja filozoficzna zdołała wejść na drogę zbliżającą ją coraz bardziej do ludzkiej egzystencji i do form, w których się ona wyraża, z drugiej zaś woli zajmować się raczej zagadnieniami egzystencjalnymi, hermeneutycznymi lub językowymi, które omijają zasadniczą kwestię prawdy o życiu osobowym, o bycie i o Bogu. W wyniku tego ukształtowała się w ludziach współczesnych, a nie tylko u nielicznych filozofów, postawa ogólnego braku zaufania do wielkich zdolności poznawczych człowieka. Pod wpływem fałszywej skromności człowiek zadowala się prawdami cząstkowymi i tymczasowymi i nie próbuje już stawiać zasadniczych pytań o sens i najgłębszy fundament ludzkiego życia osobowego i społecznego. Można powiedzieć, że stracił nadzieję na uzyskanie od filozofii ostatecznych odpowiedzi na te pytania."

— Jan Paweł II, encyklika "Fides et ratio"
https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/fides_ratio_0.html
#cytatywiekichludzi #ksiazki #wiara #filozofia

7

Wolna wola to z definicji możliwość swobodnego wyboru między różnymi możliwymi kierunkami działania, lub "zdolność psychiczna człowieka do świadomego i celowego regulowania swego postępowania".

Jakiś czas temu rozmawiałem z @suko , który zainicjował temat wolnej woli, aczkolwiek nie bardzo umiałem wyciągnąć jakiejś konkretnej wiedzy z głowy. Rozważanie na ten jakże złożony, niestabilny i filozoficzy temat nie jest łatwą sztuką. Ta konwersacja zainspirowała mnie do napisania tej krótkiej notatki.

Przez długi czas, przynajmniej od Oświecenia, kiedy filozofowie zaczęli wyskakiwać jak muchy, jednym z najczęściej dyskutowanych pytań było to, czy ludzie naprawdę mają wolną wolę. Z jednej strony ludzie mają bardzo silne uczucia do wolności. Mamy sentyment do poczucia wolnej woli i uważamy to pojęcie za ideał. Wierzymy nawet, że cywilizacja, jaką znamy, zależy od tej wolnej woli i jej utrata będzie miała katastrofalne konsekwencje. Zbudowaliśmy wiele aspektów społeczeństwa w oparciu o założenie, że mamy wolną wolę. Jeśli odbierzemy wolną wolę, społeczeństwo stanie na chwiejnym gruncie. Znaczna większość ludzi wierzy, że istnieje wolna wola. Niektórzy pokusiliby się o stwierdzenie, że alternatywy są zbyt przerażające, aby je rozważać.


Nauka w dzisiejszych czasach śmielej twierdzi, że tak naprawdę nie ma wolnej woli; że wszystkie ludzkie zachowania można wyjaśnić precyzyjnymi prawami przyczyny i skutku, reakcjami chemicznymi w mózgu, genami czy wydarzeniami w życiu (szczególnie we wczesnym dzieciństwie). Ta zmiana w postrzeganiu jest implikacją rewolucji intelektualnej, która rozpoczęła się około 150 lat temu, kiedy Karol Darwin po raz pierwszy opublikował "O pochodzeniu gatunków". Jeśli wyewoluowaliśmy, to zdolności umysłowe, takie jak inteligencja, muszą być dziedziczne. Ale używamy tych zdolności - które niektórzy mają w większym stopniu niż inni - do podejmowania decyzji. Więc nasza zdolność do wyboru naszego losu nie jest wolna, ale zależy od naszego biologicznego dziedzictwa. Wniosek, który prześladuje mnie już od dłuższego czasu i z którym się w pełni zgadzam brzmi tak: im wyższa inteligencja, tym silniejsza wolna wola.

Nie wybrałeś swoich rodziców, czasu ani miejsca swojego urodzenia. Nie wybrałeś swojej płci ani większości swoich doświadczeń życiowych. Nie miałeś żadnej kontroli nad swoim genomem ani rozwojem twojego mózgu. A teraz twój mózg dokonuje wyborów na podstawie preferencji i przekonań, które zostały wbite w niego przez całe życie - przez twoje geny, twój rozwój fizyczny i psychiczny od momentu poczęcia i interakcje, które miałeś z innymi ludźmi, wydarzenia, zbiegi okoliczności i pomysły.

Niegdyś negowanie wolnej woli spotykało się oczywiście z wątpłą przychylnością, ale obecnie już nie tak bardzo. Skanery mózgu pozwoliły nam zajrzeć do naszych mózgów i zobaczyć sieci neuronów, które uruchamiają się, gdy podejmujemy nasze decyzje. Wiele osób wskazuje na badania i eksperymenty amerykańskiego fizjologa Benjamina Libeta z lat 80. XX wieku, które wykazały, że zanim osoba wykona jakąkolwiek czynność, powiedzmy, poruszy nogę, aktywność elektryczna narasta w mózgu, zanim osoba ta świadomie zdecyduje się na ruch. Mózg już zdecydował, że się ruszymy, zanim dokonamy wyboru. Ustalenia te trudno pogodzić z poczuciem, że jesteśmy świadomymi autorami naszych działań. Jeden fakt wydaje się teraz niepodważalny: na kilka chwil, zanim zdasz sobie sprawę z tego, co będziesz robić dalej - czas, w którym subiektywnie wydajesz się mieć pełną swobodę zachowywania się, jak chcesz - Twój mózg już zdecydował, co będziesz robić. Wtedy stajesz się świadomy tej „decyzji” i wierzysz, że jesteś w trakcie jej podejmowania


Powszechnie wiadomo również, że zmiany w chemii mózgu mogą wpływać na nasze zachowanie. Zobacz jaki wpływ mają na nas narkotyki czy alkohol. Naukowcy ustalili nawet, że zmiany w strukturze mózgu powodują wyraźne zmiany w zachowaniu. Zdarzały się przypadki, gdy normalni ludzie stali się psychotycznymi mordercami lub psychopatycznymi pedofilami po rozwinięciu się guzów mózgu. Pasożyt Toxoplasma gondii, którego możemy złapać od kotów, może skłaniać cię do dziwacznych zachowań i uczynić cię bardziej agresywnym.
Jeżeli nasze wybory nie są wolne, czy nadal mają znaczenie? Można by pomyśleć, że jeśli nie mamy wolnej woli, równie dobrze możemy po prostu usiąść i nie robić nic - cieszyć się jazdą naszego niekontrolowanego życia, które rozgrywa się przed nami jak przedstawienia teatralne, których jesteśmy zwykłymi widzami. Ale ważne jest, aby nie mieszać determinizmu - poglądu, że wszystkie wydarzenia są całkowicie zdeterminowane przez wcześniejsze przyczyny - z fatalizmem, poglądem, że jesteśmy bezsilni w obliczu "przeznaczenia". Nasze wybory mają znaczenie. To, co zdecydujemy się zrobić, kształtuje ścieżki, którymi podążamy w życiu. Chodzi o to, że nie możemy decydować, co postanowimy zrobić.


Możesz zmienić swoje życie i siebie samego, poprzez wysiłek oraz dyscyplinę - ale w tym momencie masz ustaloną zdolność do wysiłku. Wybory, wysiłki, intencje i rozumowanie wpływają na nasze zachowanie - ale one same są częścią łańcucha przyczyn, które poprzedzają świadomość i nad którymi nie sprawujemy ostatecznej kontroli. Moje wybory mają znaczenie - i są ścieżki prowadzące do tego, by uczynić je mądrzejszymi - ale nie mogę wybrać tego, co wybiorę.
Więcej podobnych treści znajdziesz pod tagiem #frgtn
https://www.lurker.pl/post/gNAV-viYU - Jak odróżnić umysł otwarty od zamkniętego?
https://www.lurker.pl/post/NNGDacwyl - Trójkąt Retoryczny Arystotelesa: Etos, Patos i Logos.
https://www.lurker.pl/post/p94g4aPFZ - Cztery rodzaje Konformizmu
https://www.lurker.pl/post/2VqtZUhIt - Dlaczego taniec jest ważny w życiu społecznym?
https://www.lurker.pl/p/a46Rz0D8f – Przekleństwo wiedzy
https://www.lurker.pl/p/zkK-A8Nx4 – Efekt obramowania
https://www.lurker.pl/p/dq3mDMWV0 - Luka w empatii
https://www.lurker.pl/post/9324Wjm9g - Efekt potwierdzenia
https://www.lurker.pl/post/Hz7h8BGwO - Prawo trywialności Parkinsona
https://www.lurker.pl/post/gZb-g32DA - Więcej niż chciałbyś wiedzieć: naiwny realizm
https://www.lurker.pl/post/bXxMpu7O- - Świadomość Przemysłowa: Dlaczego cieszę się, że żyje w XXI wieku.
#filozofia #wolnawola #determinizm

7

Bogusław Wolniewicz o nihilizmie
Nihilizm jest ekspresją wewnętrznej pustki. Ta pustka ma swoją dynamikę; samoczynnie ekspanduje, jest agresywna. Nie znosi niczego, co nie jest jej pokrewne, co pustką nie jest. Stanowi taką cywilizacyjną "czarną dziurę", co wsysa i unicestwia każdą treść duchową, jaka tylko znajdzie się w jej zasięgu. (Dobrym przykładem jest tu wódka marki "Chopin")

Każdą treść unicestwia, a nie emituje żadnej. Wydobywające się z niej charakterystyczne hasła - "samorealizacja", "godne życie", "prawa człowieka" - brzmią mile dla ucha, ale są wszystkie puste. W pierwszym wyraża się anarchiczny egocentryzm; w drugim - łapczywy hedonizm; trzecie zaś ma tamtym dwom dać pozór moralnego uzasadnienia: "To wszystko się Wam należy - i jeszcze więcej!". Hasła te są puste dlatego, że nie ma w nich krzty substancji duchowej: takiej, co by wykraczała poza horyzont życiowy jednostki. A tylko taka zdolna jest nadawać życiu sens.
https://bi.im-g.pl/im/71/3b/19/z26460017V,Strajk-Kobiet--Marsz-na-Warszawe.jpg
#jfe #filozofia #wolniewicz

14

Heraklit z Efezu: filozof logosu i wiecznego ogniapoezja.org

He­ra­klit jest za­li­cza­ny do pierw­szych grec­kich fi­lo­zo­fów przy­ro­dy. Roz­wi­nął re­flek­sję swych po­przed­ni­ków z Mi­le­tu, wpro­wa­dził też wie­le no­wych za­gad­nień. Ucho­dzi za pre­kur­so­ra dy­na­micz­nej teo­rii rze­czy­wi­sto­ści i dia­lek­ty­ki fi­lo­zo­ficz­nej oraz pio­nie­ra re­flek­sji nie tyl­ko nad physis lecz i czło­wie­kiem. Dio­ge­nes La­er­tios (XI.1) w opar­ciu o chro­no­gra­fa Apol­lo­do­ra pi­sze, że szczyt ak­tyw­no­ści twór­czej - ἀκμή - He­ra­kli­ta przy­pa­dał na 69 olim­pia­dę (l. 504-501). W jego ro­dzie dzie­dzi­czo­no waż­ną i pre­sti­żo­wą god­ność ka­pła­nów kul­tu He­ro­sa An­dro­kle­sa – za­ło­ży­cie­la efe­skiej po­lis.
https://poezja.org/wz/Heraklit/
#starozytnosc #filozofia

7

Epikureizm i stoicyzm - najpopularniejsze nurty filozofii starożytnościpoezja.org

Epi­ku­re­izm i Sto­icyzm to dwa naj­po­pu­lar­niej­sze nur­ty fi­lo­zo­ficz­ne Sta­ro­żyt­no­ści, z cza­sem łą­czo­ne w jed­ność (np. przez Ho­ra­ce­go). Ja­kie są naj­waż­niej­sze róż­ni­ce mię­dzy nimi?
https://poezja.org/wz/a/Epikureizm/
#starozytnosc #ciekawostki #filozofia #historia

6

Moralność według teorii rozwoju moralnego Kohlberga – Piękno umysłupieknoumyslu.com

Moralność według teorii rozwoju moralnego Kohlberga kształtuje się z wiekiem, przechodząc przez 3 poziomy. Niektórzy nigdy nie osiągają ostatniego stadium. #ciekawostki #filozofia #moralnosc #psychologia #socjologia

6

Często skupiamy się na tym, by starać się być genialnymi, ale wielu sprytnych ludzi robi o wiele więcej, unikając głupich błędów. Amatorzy wygrywają, gdy ich przeciwnik traci punkty, eksperci wygrywają, zdobywając punkty.

Nauka w pierwszej kolejności powinna opierać się na wyeliminowaniu błędów i wpadek, następnie na obserwacji ekspertów.

"To niezwykłe, jak wiele długoterminowych korzyści osiągnęli tacy ludzie jak my, starając się konsekwentnie nie być głupimi, zamiast starać się być bardzo inteligentnymi" ~Charlie munger

Istnieje kluczowa różnica między grą zwycięzcy a grą przegranego. Przykładowo tenis można podzielić na dwie gry: profesjonalistów i resztę z nas. Gra wygląda tak samo z zewnątrz. W końcu gracze grają według tych samych zasad i punktacji. I grają na tym samym korcie. Czasami mają nawet ten sam sprzęt. Krótko mówiąc, podstawowe elementy gry są takie same: czasami amatorzy uważają, że są profesjonalistami, ale profesjonaliści nigdy nie wierzą, że są amatorami. Profesjonaliści wiedzą, że nie grają w tę samą grę, co amatorzy.

Zawodowcy zdobywają punkty, a amatorzy je tracą. W profesjonalnej grze każdy gracz, prawie równy pod względem umiejętności, gra prawie perfekcyjną grę, zbierając się w tę i z powrotem, aż jeden z graczy uderzy piłkę poza zasięgiem przeciwnika. Chodzi o pozycjonowanie, kontrolę, rotację. To gra cali, a czasem centymetrów. Nie tak grają amatorzy. To gra zwycięzców. Chociaż w grę wchodzi pewien stopień umiejętności i szczęścia, o grze decydują zwykle działania zwycięzcy. Tenis amatorski to zupełnie inna gra. Nie chodzi o to, jak się gra, czy o zasady, ale raczej o to, w jaki sposób się wygrywa. Gra amatorów to gra przegranych. Błędy są częste. Piłki często uderzane są w siatkę lub poza granice. Amator rzadko pokonuje swojego przeciwnika, ale cały czas bije samego siebie. Zwycięzca w takiej grze otrzymuje wyższy wynik niż przeciwnik, ale ten wyższy wynik uzyskuje, ponieważ jego przeciwnik traci jeszcze więcej punktów.

Możemy zaobserwować ogromną różnicę jeśli zrezygnujemy z prób śledzenia konwencjonalnych wyników, a zamiast tego po prostu spojrzymy na punkty zdobyte w porównaniu z utraconymi punktami. W tenisie eksperckim około 80% punktów są wygrane; w tenisie amatorskim traci się około 80 procent punktów. Innymi słowy, profesjonalny tenis to gra zwycięzcy - ostateczny wynik zależy od działań zwycięzcy - a tenis amatorski to gra przegranych - ostateczny wynik zależy od działań przegranego. Te dwie gry w swej podstawowej charakterystyce wcale nie są takie same. Są przeciwieństwami. Po odkryciu, że w efekcie istnieją dwie różne gry i uświadomieniu sobie, że ogólna strategia nie będzie działać w obu grach jesteśmy w stanie wyciągnąć uniwersalną życiową lekcje. Jeśli zdecydujesz się wygrać w tenisa - zamiast dobrze się bawić - strategią na wygraną jest unikanie błędów. Sposobem na uniknięcie błędów jest bycie stabilnym i utrzymywanie piłki w grze, pozwalając przeciwnikowi mieć dużo miejsca na zbłądzenie - ponieważ on, będąc amatorem, rozegra partię przegraną i nie będzie o tym wiedział. Jeśli jesteś amatorem, powinieneś skupić się na unikaniu głupoty oraz na umiejętnym wykorzystywaniu niedokładności przeciwnika, a nie na poszukiwaniu błyskotliwości.

Chodzi o to, że większość z nas to amatorzy, ale nie chcemy w to uwierzyć. To jest problem, ponieważ często gramy w grę profesjonalistów. To, co powinniśmy zrobić w tym przypadku, kiedy jesteśmy amatorami, to odwrócić strategie oraz myślenie. Zamiast próbować wygrać, powinniśmy unikać przegranej i błędów.

Więcej podobnych treści znajdziesz pod tagiem #frgtn
#madrosc #filozofia #rozwojosobisty

18

WIĘCEJ NIŻ CHCIAŁBYŚ WIEDZIEĆ: NAIWNY REALIZM

Każdy z nas myśli, że widzimy świat bezpośrednio, takim, jaki jest w rzeczywistości; ponadto wierzymy, że fakty, jakie widzimy, są widoczne dla wszystkich, dlatego inni powinni się z nami zgodzić. Jeśli się nie zgadzają oznacza to, że nie zostali jeszcze narażeni na istotne fakty lub że są zaślepieni przez swoje interesy i ideologie. Ludzie przyznają, że ich własne pochodzenie ukształtowało ich poglądy, ale takie doświadczenia są niezmiennie postrzegane jako pogłębianie własnych spostrzeżeń.

Problem bierze się z braku wglądu w proces generowania naszego doświadczenia i ponieważ nie „widzimy” procesu tworzenia, to wydaje nam się, że nic nie jest tworzone, że po prostu wiemy „co jest”. W związku z tym zakładamy, że widzimy świat takim, jakim jest, że to, co myślimy, nasze opinie i preferencje są naturalne i wynikają z obiektywnego oglądu spraw. Skoro tak, to inne osoby, o ile nie jest z nimi coś nie w porządku – nie są irracjonalni, zaślepieni własnym interesem czy ideologią – będą widzieć sprawy tak jak my. Takie przekonanie nazywane jest naiwnym realizmem i wydaje się być powszechne.

Uważasz się za tak liberalnego politycznie, jak jest to rozsądne. W większości kwestii postrzegasz ludzi, którzy są bardziej lewicowi niż ty, jako trochę naiwnych, jako idealistów, a nie realistów, ponadto nadmiernie skłonnych do politycznej poprawności. W tym samym czasie widzisz tych, którzy są bardziej prawicowi od ciebie, jako raczej samolubnych i nieczułych, mających wąską perspektywę, nieprzystosowaną do realiów dzisiejszego świata.

Jeśli zasadniczo zgadzasz się z tym opisem (wziętym z książki "Najmądrzejszy w pokoju"), to po prostu dlatego, że pasuje on do każdego, niezależnie od czyjejś orientacji politycznej. Po prostu jeśli ktoś uznawałby, że poglądy bardziej lewicowe/prawicowe od obecnie wyznawanych są tymi słusznymi, to zmieniłby poglądy. Tutaj leży problem, ponieważ każdemu z nas wydaje się, że jego aktualne przekonania o świecie są tymi obiektywnie właściwymi. Łatwo zapominamy, że przecież nie od zawsze myśleliśmy, jak myślimy, a jeśli już jesteśmy w stanie przyznać, że nasze przekonania nie są niewzruszonym punktem powstałym u zarania naszego życia, to uznajemy, że nasze wcześniejsze przekonania były po prostu punktem na drodze w kierunku właściwych przekonań, były mniej dojrzałe od tych, które posiadamy obecnie, które są już ostateczne.

Cytując Marka Aureliusza: „Wszystko, co słyszymy, jest opinią, nie faktem. Wszystko, co widzimy, jest punktem widzenia, nie prawdą”.

To, jak doświadczamy świata, różni się również między osobami. Kilka osób, wchodząc do tego samego pomieszczenia, zwróci uwagę na inne elementy, co innego wyda im się ważne, ciekawe, co innego wywoła różne wspomnienia. Po wyjściu z pomieszczenia będą pamiętali różne rzeczy, dlatego, że ich doświadczenia były różne. Nie tylko kamera zmysłów była zwrócona w różnych kierunkach, ale ich indywidualne scenariusze się różniły, byli różnymi pierwszoplanowymi aktorami, w scenach swoich własnych filmów.
https://youtu.be/u2svv1B87tE

Dlatego wydaje się, że właściwym podejściem do tego, co myślimy o świecie, co uznajemy za prawdziwe i słuszne, co nazywamy rzeczywistością, jest podejście: „mylę się i nie mam racji, tak samo jak wszyscy inni”. Arogancją jest myśleć, że jest inaczej. Niestety, trudno jest nam przyjąć takie podejście. Chcemy mieć poczucie, że rozumiemy, co się dzieje, chcemy móc powiedzieć "wiem, co robię", chcemy mieć rację. Nawet niekoniecznie musi to wynikać z naszego rozbuchanego ego, ale z fundamentalnej potrzeby pewności.
Wydaje się, że od urodzenia jesteśmy uwarunkowani, by walczyć o swój kawałek tortu, przekonywać ludzi lub przynajmniej bronić, że nasze poglądy są „słuszne”. Robimy to z naszymi rodzinami, w szkole, w pracy i na spotkaniach towarzyskich. Jeśli udowodniono nam, że się mylimy, czujemy się jakoś osłabieni, pokonani lub upokorzeni. W niektórych przypadkach udowodnienie, że się mylimy, może zepsuć cały nasz światopogląd, który jakby jest częścią naszej tożsamości, dlatego traktujemy niektóre sprawy tak osobiście.

Subiektywna pewność naszej wizji rzeczywistości jest nam potrzebna, żeby móc skutecznie działać, a skuteczne działanie jest tym, co jest szczególnie cenione. Wątpliwości zaś paraliżują działanie. Jednak z tego, że ktoś sprawnie działa i skutecznie realizuje swoje cele, nie wynika, że nie błądzi. Błądzi każdy, bez wyjątku, a pokładanie wiary w tych, którzy twierdzą, że posiadają ostateczne odpowiedzi, jest naiwne. Wydaje się, że warto o tym pamiętać, szczególnie w realiach współczesnego świata

Potrafimy dostrzegać błędy innych, ignorując własne. Gdyby ktoś poinformował cię o twoich uprzedzeniach, czy myślisz, że zmieniłbyś swoją wypowiedź? Raczej nie. Nawet jeśli wiemy o naszych uprzedzeniach i jesteśmy pytani „czy chcesz zmienić to, co właśnie powiedziałeś”, wyniki są takie same.
Chętnie dowiadujemy się o uprzedzeniach, a nawet wykorzystujemy tę wiedzę, aby lepiej przewidywać zachowanie innych. Jednak jeśli chodzi o nas samych, jesteśmy niewzruszeni. Z tego samego powodu psychologia (poza brakiem wymogu nieprzeciętnej inteligencji) jest tak popularna.

Prawdopodobnie myślisz, że jesteś ponadprzeciętnym kierowcą.
Teraz mogę ci powiedzieć, że większość ludzi ma o sobie zawyżony pogląd. Mogę ci powiedzieć, że jesteś stronniczy. Mogę powiedzieć, żebyś był realistą.
I nadal będziesz patrzeć na mnie i mówić „Inni ludzie mogą być stronniczy, ale ja naprawdę jestem ponadprzeciętnym kierowcą”.

Wszyscy mamy jakąś formę nieświadomych uprzedzeń. To część tego, co czyni nas ludźmi. Nie jest nam łatwo zaakceptować nasze uprzedzenia. Większość ludzi nie ma pojęcia, jak bardzo są stronniczy. Czują, że większość ludzi wokół nich jest bardziej stronnicza niż oni sami.
Wszyscy nie zauważamy własnych uprzedzeń i błędów poznawczych. Faktem jest, że każdy może zostać pociągnięty do określonego stylu lub sposobu działania, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Na przykład zwykle zaprzyjaźniamy się z ludźmi, którzy pasują do naszego sposobu widzenia świata i nie jesteśmy świadomi, że to robimy.

W Stanach Zjednoczonych większość obywateli spiera się o kontrolę posiadania broni; ludzie są przekonani, że więcej broni prowadzi do większej przemocy. Z drugiej strony, ludzie kupują broń, aby się chronić, ponieważ są przekonani, że istnieje większe prawdopodobieństwo, że zostaną skrzywdzeni, jeśli nie mają broni, więc kupują i przechowują broń. "Jestem na tyle odpowiedzialny, aby posiadać broń, a inni ludzie? Nie wiadomo co im wpadnie do głowy!"
@wordpressowiec
#wiecejnizchcialbyswiedziec #spoleczenstwo #umysl #filozofia #frgtn

15

Dawno temu w północnych Indiach oświecenie osiągnął człowiek o imieniu Siddhartha Gautama. Znany teraz jako Budda, czyli ten, który się obudził. Podróżował pieszo od miasta do miasta, odpowiadając na pytania ludzi.

Pewien człowiek, garncarz imieniem Gupta, usłyszał, że Budda będzie odwiedzał jego miasto i był bardzo podekscytowany. Odliczał dni do przybycia Buddy i nadwyrężał swój mózg, próbując wymyślić najlepsze pytanie, jakie można by zadać mędrcowi.

Każde pytanie, o którym mógł pomyśleć, choć się obawiał, było niewłaściwe. "Czy istnieje życie po śmierci?" Przypuśćmy, że odpowiedź brzmiałaby „Tak” - a co by było, gdyby nie warto było żyć. "Jak mam żyć?" Przypuśćmy, że odpowiedź brzmiałaby po prostu „Dobrze!” i nie było zadowalające. „Jak powstał wszechświat?” Przypuśćmy, że odpowiedź brzmiałaby, że to się nigdy nie zaczęło! "Jak mogę się wzbogacić?" Z pewnością takie pytanie byłoby niemądre, aby zadać Buddzie - może ktoś inny wiedziałby lepiej, a zresztą co by było, gdyby bogactwo nie było najlepszą rzeczą?

Gupta spędzał więc każdą chwilę, aż przybył Budda. Wszyscy w mieście zadawali Buddzie jedno pytanie. Mimo to Gupta nie mógł wymyślić dobrego pytania. Mały chłopiec przybiegł do Gupty, „Gupta! Gupta! Przegapiłeś Budde! Opuszcza miasto”.

Gupta biegł tak szybko, jak jego nogi mogły go unieść za odchodzącym mędrcem. Zwolennicy Buddy powiedzieli mu, że jest już za późno, ale Budda okazał współczucie. Podbiegł bez tchu. "Chodź, mój synu!"

W końcu zdyszany, wyczerpany i gotów zaryzykować wszystko, Gupta wyrzucił z siebie pytanie:

„Jakie jest najlepsze pytanie, które mogę ci zadać i jaka jest odpowiedź?” - zapytał.

Budda spojrzał na niego z lekkim uśmiechem na twarzy.

„Oto jest pytanie i oto odpowiedź”.

Myślę, że mądrość z tego taka, że powinniśmy zawsze kwestionować nasze decyzje i postawy, szukać odpowiedniejszej alternatywy i nie dać się ponieść emocjom. Gupta mając świadomość, że ma tylko jedno pytanie do wykorzystania zaczął szukać tego najodpowiedniejszego, tego które mogłoby być wskazówką na drogę świadomego i szczęśliwego życia. Ostatecznie nie informacja zwrotna była sensem jego wątpliwości, lecz sam proces szukania i niezłomna postawa. Bez względu jak dobrze naszym zdaniem wygląda obecna sytuacja nigdy nie powinniśmy zaprzestać kwestionowania teraźniejszości czy porzucać szukania lepszych rozwiązań. Również nie dajmy się ponieść na pozór dobrym propozycjom czy rozwiązaniom, powinniśmy z chłodnym umysłem przeanalizować wszystkie możliwości. Wiecie dlaczego nie potrafimy cieszyć się tym co mamy i zamiast tego szukamy kolejnego celu działania? To wynika z naszej pierwotnej natury. Człowiek pierwotny gdyby był usatysfakcjonowany upolowaną zdobyczą nie odczuwałby już potrzeby polowania efektywniej i szybciej. Taki człowiek zapewne prokrastynowałby i zachwycał się "Widzieliście co upolowałem? Piękny prawda?!" podczas gdy jego koledzy obmyślaliby coraz bardziej złożone narzędzia i taktyki polowań. Nie cel jest ważny, a proces - to on nas rozwija intelektualnie, kształtuje nasz charakter. To o czym piszę świetnie obrazuje Thomas Shelby z serialu "Peaky blinders". Tommy przez wszystkie sezony uśmiechnął się może z parę razy, nigdy nie jest usatysfakcjonowany swoimi osiągnięciami. Podczas gdy inni świętują, on rozmyśla nad kolejnymi strategiami, celami i rozwiązaniami. Jego ambicja nigdy się nie zatrzymała, a wręcz rozpędzała się z kolejnymi odcinkami. Najpierw Birmingham, potem Londyn, następnie rozszerzenie działalności o Nowy Jork, podczas tego niesutannie napotykając kolejnych, potężniejszych i bardziej wpływowych przeciwników. Słysząc "Zobacz ile już osiągnęliśmy", "To już nie ten poziom", "Zabiją cię" wciąż odpowiadał "Będę kontynuować, dopóki nie znajdę przeciwnika, którego nie mogę pokonać". I właśnie takie podejście uczyniło go tak silnym i wpływowym człowiekiem. Swoją drogą polecam ten serial, ponieważ jest jednym z nielicznych po którym moje myślenie nieco się zmieniło.
https://youtu.be/iVXZWQ16SNY
#filozofia #przemyslenia #przypowiesc

10