Irlandzki nauczyciel nie chciał nazywać chłopca dziewczynką. Trafił do więzienia [VIDEO]x.com

Irlandzki nauczyciel Enoch Burke został kolejny raz uwięziony. Powodem jest fakt, że odmówił używania w szkole zaimków neutralnych płciowo. Dwa lata temu irlandzki sąd zabroni mu zbliżania się do szkoły, w której pracował.

W ostatnich dniach sąd zadecydował o aresztowaniu nauczyciela. To już trzeci taki przypadek w ciągu ostatnich lat. Stało się tak rzekomo w reakcji na skargę dyrekcji szkoły.

– Zarząd szkoły domagał się nakazów, które mogłyby doprowadzić do uwięzienia nauczyciela po raz trzeci z powodu rzekomej ciągłej odmowy pana Burke’a do zastosowania się do nakazów Sądu Najwyższego wymagających od niego trzymania się z dala od szkoły.

Zdjęcie

Erich Burke trafi do więzienia już po raz trzeci w ciągu dwóch lat. Jak podaje dziennik „Skynews”: – Enoch Burke został aresztowany przez irlandzką policję w Wilson’s Hospital School w hrabstwie Westmeath w poniedziałek po odmowie podporządkowania się nakazowi sądowemu nakazującemu mu trzymanie się z daleka od budynku szkoły.

Burke’a postawiono przed Sądem Najwyższym w Dublinie w poniedziałek wieczorem, gdzie sędzia orzekł, że naruszył on obowiązujące wcześniejsze postanowienie sądowe i ma zostać odesłany do więzienia Mountjoy, w Dublinie.

Burke oskarżył sąd o pozbawienie go przysługujących mu praw, w tym wiary w dwie płcie: męską i żeńską. – To kpina ze sprawiedliwości — powiedział sędziemu.

Enoch Burke został zawieszony przez Wilson’s Hospital School w sierpniu 2022 r. po publicznej konfrontacji z ówczesnym dyrektorem. Głęboko religijny nauczyciel sprzeciwił się używaniu nowego imienia i zaimka „oni” wobec ucznia, który chciał zmienić płeć.

Pomimo formalnego zawieszenia Burke nadal uczęszczał do szkoły.

W chwili kolejnego aresztowania nauczyciela zgromadziła się wokół niego grupa sympatyków, w tym rodziców dzieci, w której uczył Enoch Burke. Ich reakcja była bardzo gwałtowna. Pod adresem funkcjonariuszy wznoszono okrzyki wyrażające solidarność z nauczycielem

– Pan Burke nie złamał żadnego prawa

– Wstydźcie się – jesteście pohańbieni

http://x.com/BGatesIsaPyscho/status/1830631031419838910

http://nczas.info/2024/09/03/irlandzki-nauczyciel-nie-chcial-nazywac-chlopca-dziewczynka-trafil-do-wiezienia-video/

#irlandia #lewackiespierdolenie #gender #lgtb #prawo

23

Adwokat od „trumny na kółkach” miał ujawnić tajemnice śledztwa gangsteromnczas.info

Łódzki adwokat Paweł K., znany przede wszystkim z bulwersujących słów o „trumnie na kółkach” jest oskarżony nie tylko o spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego, w którym zginęły dwie osoby. Usłyszał także zarzuty w innej sprawie. Miał utrudniać śledztwo, ujawniając gangsterom tajemnice śledztwa za pieniądze pochodzące z przestępstwa.

Przypomnijmy, że adwokat Paweł K. jest oskarżony o spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie osoby. Do tragedii doszło 26 września 2021 roku na trasie Barczewo-Jeziorany. Adwokat z żoną i synem wracał wówczas z wesela influencerki Martyny Kaczmarek.

Doszło do zderzenia jadących z przeciwległych kierunków mercedesa, którym podróżował adwokat, oraz audi, którym jechały dwie kobiety. Obie zginęły w wypadku. Pawłowi K. grozi do 8 lat więzienia.

Zdjęcie

Adwokat nie przyznaje się do winy, choć według służb zebrane na miejscu dowody świadczą o jego odpowiedzialności za wypadek. Adwokat pozwolił sobie natomiast na słowa, które szerokim echem odbiły się w mediach.

– Uświadommy sobie kochani, bo wszyscy mówią o tym, że tak, że nadmierna prędkość, że brawura, że telefony komórkowe, że pijani kierowcy. Ale zapominamy, moi drodzy, o tym, że po naszych drogach poruszają się trumny na kółkach. I to była konfrontacja bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach. I między innymi dlatego te kobiety zginęły – mówił po wypadku.

Słowom o „trumnie na kółkach” przyjrzał się sąd dyscyplinarny przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Łodzi. Po rozprawie skazał Pawła K. na zawieszenie w czynnościach zawodowych na okres roku i czterech miesięcy. Sprawa trafiła następnie do Wyższego Sądu Dyscyplinarnego w Warszawie, który przedłużył okres zawieszenia do dwóch lat. Wyrok jest prawomocny, ale nie podlega wykonaniu, ponieważ K. przysługuje skarga kasacyjna.

Na tym jednak nie koniec. Przed Sądem Rejonowym Łódź – Śródmieście toczy się inny proces. Prokuratura oskarża Pawła K. o to, że ujawnił nielegalnie tajemnice śledztwa członkowi gangu fałszywych policjantów. Miał to zrobić za pieniądze.

Adrian M. zeznał, że działał w zorganizowanej grupie przestępczej, zajmującej się oszustwami „na policjanta” oraz „na wnuczka”. Jego podwładny Wiktor K. pewnego dnia wpadł. M. chciał się dowiedzieć, czy K. nie „sypie” i nie ujawnia jego nazwiska.

Przełożony M. miał mu polecić, by ten skontaktował się z adwokatem Pawłem K. Łódzki adwokat został obrońcą Wiktora K. – Po kontakcie telefonicznym po raz pierwszy spotkałem się z Pawłem K. na parkingu pod restauracją McDonald ‘s w Łodzi na Retkini, gdzie adwokat przyjechał samotnie swoim audi. Powiedziałem, o co mi chodzi. Drugie spotkanie miało miejsce w jego kancelarii adwokackiej w kamienicy w pobliżu sądu przy placu Dąbrowskiego. W trakcie spotkania, podczas którego powiedziałem o swojej roli w grupie przestępczej, wręczyłem mecenasowi 500 zł. W zamian miałem wgląd do dokumentów ze śledztwa, z których wynikało, że nic mi nie grozi, gdyż Wiktor K. o mnie nie wspomina i nawet zapewnił Pawła K., że mogę być spokojny – zeznał M.

Chodzi m.in. o kserokopie protokołów przesłuchań świadków oraz informację, że Wiktor K. nie obciążał innych członków gangu. Według śledczych K. za swoje „usługi” otrzymał 500 zł i miał żądać jeszcze 9,5 tys. zł, akceptując tym samym fakt, że pieniądze pochodzą z przestępstwa.

Parę miesięcy później Adrian M. także został zatrzymany przez policję.

http://nczas.info/2024/09/01/adwokat-od-trumny-na-kolkach-mial-ujawnic-tajemnice-sledztwa-gangsterom/

#prawo #sad #adwokat #przestepczosc

19

Brazylia - Platforma X Elona Muska, czyli dawny Twitter, została zawieszonanczas.info

Brazylijski Sąd Najwyższy zawiesiłł w piątek działalność platformy X (dawny Twitter) należącej do miliardera Elona Muska na terytorium Brazylii z powodu niedotrzymania przez X wyznaczonego terminu powołania nowego przedstawiciela prawnego w tym kraju i niezapłacenia nałożonych grzywień.

Sędzia SN Alexandre de Moraes polecił „natychmiastowe i całkowite zawieszenie” działalności platformy do czasu zastosowania się przez nią do wszystkich orzeczeń sądowych i zapłaty nałożonych grzywien.

Zdjęcie

Moraes polecił dwóm gigantom teleinformatycznym Apple i Google aby w ciągu najbliższych 5 dni usunęli platformę X ze wszystkich swoich sklepów internetowych i zablokowali do niej dostęp w systemach operacyjnych iOS i Android. Co więcej sędzia zapowiedział, że osobom prywatnym i firmom, które będą próbować uzyskać dostęp do X przez funkcję VPN (Virtual Private Network) będzie grozić kara w wysokości do 50 tys. dolarów.

Konflikt między platformą X i władzami brazylijskimi rozpoczął się w kwietniu, kiedy sędzia polecił częściowe zawieszenie działalności X zarzucając platformie rozsiewanie dezinformacji.

Właściciel platformy Elon Musk ostro skrytykował decyzję sędziego oświadczając, że „wolność wypowiedzi jest fundamentem demokracji a niepochodzący z wyboru pseudosędzia z Brazylii niszczy ją dla celów politycznych”.

Platforma ma być niedostępna dla użytkowników w Brazylii w ciągu najbliższych 24 godzin.

Zakaz ma obowiązywać do czasu powołania przez X nowego przedstawiciela prawnego i zapłacenia wszystkich grzywien nałożonych „za pogwałcenie brazylijskiego prawa”.

Platforma zapowiedziała już, że nie podporządkuje się żądaniom sędziego Moraesa.

http://nczas.info/2024/08/31/platforma-x-elona-muska-czyli-dawny-twitter-zostala-zawieszona/

#musk #brazylia #prawo #twitter #cenzura #lewactwo

15

Rosja - 8 lat więzienia dla wydawcy za krytykowanie wojnynczas.info

Rosyjski wydawca gazet został skazany na 8 lat więzienia przez sąd na Syberii za publikowanie „fake newsów” o rosyjskiej armii – poinformował w piątek portal Meduza.

Gazeta „Listok” wydawana w Gornoałtajsku przez Siergieja Michajłowa informowała m.in. o rosyjskich atakach na cywilów na Ukrainie.

Michajłowowi zakazano także na 4 lat zajmowania się dziennikarstwem i działalnością wydawniczą.

Wydawca został zatrzymany w kwietniu 2022 r., gdy jego gazeta poinformowała o mordowaniu przez żołnierzy rosyjskich cywilów w Buczy, a na kanale gazety w Telegramie powiadomiono o rosyjskich atakach na szpital i teatr w Mariupolu.

Teatr dramatyczny w Mariupolu, strategicznie ważnym mieście portowym na południowym wschodzie Ukrainy, został zaatakowany 16 marca 2022 r. Według agencji AP w wyniku ataku mogło zginąć ok. 600 osób; wcześniejsze szacunki podawane przez stronę ukraińską mówiły o ok. 300 ofiarach. 9 marca na skutek rosyjskiego ataku zniszczony został natomiast oddział położniczy szpitala w tym mieście.

W ostatnim słowie Michajłow powiedział w środę, że celem tych publikacji było ujawnianie Rosjanom prawdy o wojnie i chronienie ich przed wyszukanymi kłamstwami rosyjskiej propagandy państwowej. „Przez wszystkie te lata pisałem to, co uważam za prawdę, choć jest ona gorzka” – oznajmił.

Według portalu OWD-Info, monitorującego wyroki polityczne w Rosji, już przeciw ponad 1000 osób wszczęto w Rosji sprawy karne za antywojenne wypowiedzi.

http://nczas.info/2024/08/30/8-lat-wiezienia-dla-wydawcy-za-krytykowanie-wojny/

#rosja #prawo #dziennikarstwo #cenzura

8

W latach 60. i 70. XX wieku Nowy Jork był miejscem, gdzie brutalność i bezwzględność rządziły w przestępczym podziemiu. W samym sercu mafijnych intryg znajdował się jeden człowiek, którego imię budziło strach nawet wśród najtwardszych gangsterów. Dzisiejszy wpis w ramach tagu #amerykanskamafia opowiada o wzlotach i upadkach jednego z najpotężniejszych bossów w historii amerykańskiej mafii.

„Sprawię, że Carlo Gambino osobiście zesra się na środku Time Square”

Galante do współwięźniów w zakładzie karnym w Lewisburgu

Pod koniec lat 70. XX wieku Carmine Galante, boss przestępczej rodziny Bonanno, budził strach we wszystkich, pomimo że przebywał w więzieniu. Wiadomo było jednak, że gdy tylko wyjdzie na wolność, dojdzie do kolejnej krwawej łaźni. Po śmierci Carlo Gambino w 1976 roku Galante zyskał reputację najtwardszego szefa mafii w Nowym Jorku. Żaden inny mafijny boss nie cechował się taką bezdusznością, brutalnością i przebiegłością jak Galante. Do końca XX wieku nie udało się nawet ustalić liczby zleconych przez niego morderstw. Nazywano go „Człowiekiem z cygarem” z powodu nieodłącznego atrybutu, jakimi były cygara, którymi się delektował przy każdej okazji.

Swoją przestępczą karierę rozpoczął już w wieku 11 lat. Wiadomo, że był osobistym cynglem Vito Genovese. Odpowiadał między innymi za głośną w Ameryce i Włoszech akcję likwidacji znanego radykalnego dziennikarza Carla Treski. W pierwszej połowie lat 40. szef Galante, Genovese, przebywał we Włoszech, gdzie próbował wkraść się w łaski włoskiego dyktatora Benito Mussoliniego, którego frustrowały antyfaszystowskie artykuły Treski. Sam Galante był już wtedy członkiem rodziny Bonanno i po pewnym czasie awansował na osobistego szofera swojego bossa, a następnie na jego zastępcę.

Galante był współrealizatorem planu rodziny Bonanno, mającego na celu rozszerzenie wpływów poza USA na tereny państw Morza Karaibskiego oraz Kanady. W krótkim czasie zasłużył na swoją nową reputację, którą ówcześni gangsterzy podsumowali: „chciwy jak sam Joe Bonanno”. Jednak dobra passa nie mogła trwać wiecznie. Na początku lat 60. Galante otrzymał wyrok 20 lat więzienia za udział w transakcjach narkotykowych. Choć był to duży cios dla rodziny Bonanno, reszta mafijnych bossów poczuła ulgę z powodu tego wyroku. Mimo to Galante nie próżnował w zakładzie karnym. Odsiadując wyrok, doszedł do wniosku, że jest sprytniejszy i swoim intelektem przerasta pozostałe głowy rodzin mafijnych w Nowym Jorku. Wtedy właśnie postanowił, że po wyjściu z więzienia przejmie pełną kontrolę nad przestępczym podziemiem. I jak to często bywa z gangsterami, Carmine został zwolniony przedterminowo po 12 latach odsiadki. W tamtym czasie nie szukał rozgłosu, nie udzielał wywiadów, uważając, że wojna to nie czas na gadanie, a na mordowanie.

Jednak musiał być ostrożny. Jego największy wróg, Carlo Gambino, choć był już starszym, schorowanym człowiekiem, nadal był najbardziej wpływowym bossem w mieście. Niespodziewanie w 1978 roku Galante został aresztowany przez FBI i ponownie trafił za kraty, rzekomo za złamanie zasad zwolnienia warunkowego. Władze federalne próbowały zapobiec jego kolejnemu zwolnieniu, twierdząc, że wystraszeni mafijni bossowie uknuli zamach na jego życie. Jednakże wynajęty przez Galante prawnik, Roy Cohn, starał się udowodnić na drodze prawnej, że ponowne uwięzienie Carmine’a było rządowym spiskiem. W konsekwencji doprowadził do ponownego uwolnienia swojego klienta.

Po uwolnieniu gangstera, zgodnie z oczekiwaniami, rozpętało się piekło. W ciągu kolejnych kilku miesięcy ludzie Galante zlikwidowali ośmiu członków rodziny Genovese. W tym czasie jego największy wróg, Gambino, zmarł, a sam Galante przedstawił pozostałym rodzinom mafijnym propozycję nie do odrzucenia. Wezwanie Carmine’a do podporządkowania się doprowadziło do tajnego spotkania niektórych członków mafii na Florydzie, w miejscowości Boca Raton. Bezpośrednim efektem tego spotkania było wysłanie delegacji do głów rodzin przestępczych na terenie USA w celu uzyskania zgody na likwidację gangstera. W spisek byli wtajemniczeni tacy ludzie jak Jerry Catena, Santo Trafficante, Frank Tieri oraz Paul Castellano. Nawet emerytowany Joe Bonanno wyraził zgodę na „sprzątnięcie” swojego byłego protegowanego.

12 lipca 1979 roku Galante, podobno pod wpływem kaprysu, postanowił zatrzymać się na posiłek w restauracji „Joe & Mary’s” na nowojorskim Brooklynie. Właścicielem lokalu był Joseph Turano, kuzyn Galante. Gangster, choć z natury nieufny, darzył zaufaniem ludzi, którzy mu towarzyszyli podczas wizyty w lokalu. Był to jego pierwszy i zarazem ostatni błąd. Podczas posiłku jeden z towarzyszy wymówił się bólem brzucha i opuścił patio na zapleczu restauracji, gdzie przebywali. Inny został podobno poproszony do telefonu na zapleczu. Gdy Carmine skończył obiad i siedział na ogródku, chciał zapalić kolejne cygaro, które zdążył już włożyć do ust. Nagle z budynku restauracji wypadło trzech zamaskowanych mężczyzn. Jeden z nich krzyknął: „Bierz go, Sal!”. Na to hasło otworzono ogień z dubeltówki. Strzały trafiły Galante w szyję i klatkę piersiową. Gangster, który trząsł całym nowojorskim półświatkiem, zastygł martwy z cygarem w ustach. Jak potem mówiono, problem z „Cygarem” został rozwiązany.

Zdjęcie

#historia #ciekawostki #mafia #amerykanskamafia #prawo #usa

10

W ramach serii #amerykanskamafia chciałbym przybliżyć sylwetkę pewnej postaci, zapomnianej już przez współczesną popkulturę, ale o jakże dobrze znanym rodowodzie. Frank Capone, starszy brat słynnego Ala Capone, był postacią równie, jeśli nie bardziej brutalną w świecie chicagowskiego podziemia. Mimo młodego wieku, Frank pozostawił po sobie krwawy ślad w historii amerykańskiej przestępczości, a jego dramatyczny koniec stał się pewną kanwą powtarzaną w wielu produkcjach kultury masowej.

- „Zawsze spróbuj negocjacji zanim kogoś zabijesz.”

Tak brzmiało credo Johnnego Torrio przyjaciela rodziny Capone.

- „Trup nigdy nie będzie z tobą się sprzeczał.”

Skwitował cichym, wyrachowanym głosem Frank.

Z wspomnień gangstera Johnnego Torrio.

Frank Capone, starszy brat słynnego Alphonse’a „Scarface” Capone, według niektórych amerykańskich badaczy mafii, mógł zapisać jeszcze krwawszą kartę w historii amerykańskiej przestępczości niż jego bardziej rozpoznawalny brat. Charakteryzował się większą brutalnością i bezkompromisowością niż Al. Jednak pomimo krwawej reputacji, posiadał jedną cechę odróżniającą go w młodym wieku — swoistą cierpliwość. Wraz ze swoim przyjacielem Johnnym Torrio stworzył bandycki duet, planując przejęcie chicagowskiego podziemia. Często porzucał negocjacje na rzecz krwawych rozpraw z konkurencją.

W 1924 roku, podczas lokalnych wyborów w mieście Cicero znajdującym się na peryferiach Chicago, działacze Partii Demokratycznej odważyli się na próbę obalenia rządów Josepha Z. Klenhy, będącego marionetką w rękach gangsterskiego duetu.

Przed wyborami, 1 kwietnia, Frank Capone objawił się jako działacz polityczny, który postanowił wziąć sprawy w swoje ręce w jedyny znany mu sposób. Dokonał napadu i pobicia kandydata Partii Demokratycznej Williama K. Pflauma, a dodatkowo doszczętnie zdewastował jego biuro. 2 kwietnia ludzie Capone urządzili serię regularnych rajdów na miejscowe komisje wyborcze. Wyłapywali wyborców i pytali, na kogo zamierzają głosować. Jeżeli udzielili "niewłaściwej" odpowiedzi, gangsterzy wyrywali im karty do głosowania i zaznaczali na nich „właściwego” kandydata. Następnie czekali z bronią w ręku, aż wystraszony wyborca odda swój głos, wrzucając kartę do urny. Nieliczni, którzy stawiali opór, byli dotkliwie bici i wyrzucani z lokali wyborczych.

Większość zastraszonych pracowników komisji oraz niezależnych obserwatorów nie reagowała na te wydarzenia, dobrze wiedząc, z kim mają do czynienia. Pod koniec dnia doniesienia prasowe mówiły o czterech ofiarach śmiertelnych (trzech zastrzelonych i jednej z poderżniętym gardłem). Pewien policjant, który mimo powszechnego zwątpienia i braku reakcji podjął interwencję, skończył w szpitalu po otrzymaniu wielu ciosów kijem. Działacz Partii Demokratycznej Michael Gavin został postrzelony w obie nogi, a następnie przetransportowany do piwnicy jednego z hoteli kontrolowanych przez gangsterów. Późnym popołudniem grupa uczciwych obywateli zwarła szeregi i udała się do miejscowego sądu, żądając sprawiedliwości. W odpowiedzi na ich skargę sędzia okręgowy Edmund K. Jarecki nakazał 70 policjantom udać się do Cicero w celu przywrócenia porządku.

W wyniku tej akcji doszło do niemalże regularnych starć gangsterów z oddziałem chicagowskiej policji na ulicach Cicero. Kulminacyjnym punktem wieczoru była sytuacja, kiedy patrol policji pod komendą inspektora Williama Cusicka odpowiedział na wezwanie z komisji wyborczej znajdującej się w Hawthorne. Na miejscu znajdowali się bracia Al i Frank Capone, ich kuzyn Charles Fischetti oraz Dave Hedlin. Wymuszali oni w komisji wyborczej głosowanie na wyznaczonego przez nich kandydata, strasząc wyborców bronią palną. W tamtych czasach policja używała nieoznakowanych radiowozów przypominających auta użytkowane przez gangi. Na widok nadjeżdżającego auta trzej gangsterzy zawahali się, nie wiedząc, czy mają do czynienia z policją, czy z konkurencyjnym gangiem. Wątpliwości nie miał jedynie Frank, który nie zawahał się otworzyć ognia do pojazdu. Doszło do otwartej wymiany ognia, podczas której Frank podbiegł do jednego z policjantów, wymierzając broń w jego kierunku. Nie wiadomo, czy spudłował z bliskiej odległości, czy jednak jego broń się zacięła. Faktem jednak jest, że zanim oddał strzał, któryś z policjantów trafił go celnie strzałem ze strzelby. Ciało Franka, poszatkowane kulami, osunęło się na ziemię. Al oraz Hedlin uciekli. Jedynym aresztowanym po starciu gangsterem został Fischetti, który wkrótce został zwolniony z aresztu za kaucją.

Tak zakończyło się życie gangstera Franka Capone, poszatkowanego przez policyjne kule w wieku 20 lat. Mafia zorganizowała Frankowi największy pogrzeb w ówczesnej historii chicagowskiego świata przestępczego. Jego młodszy brat Al osobiście nadzorował wszystkie szczegóły związane z ceremonią, nie szczędząc na nią środków. Ponoć same kwiaty, jakimi przyozdobiona była trumna, były warte 20 tys. dolarów. Reporter „Chicago Tribune” z ironią pisał, że cała ceremonia bardziej przypominała pochówek zasłużonego bohatera narodowego. W ramach żałoby w dzień pogrzebu mafia na dwie godziny zamknęła w całym Chicago swoje kasyna i domy publiczne. Niewątpliwie Frank „zasłużył się” dla demokracji, wszyscy kandydaci z listy Klenhy zostali wybrani na kolejną kadencję.

Zdjęcie

#historia #ciekawostki #mafia #amerykanskamafia #prawo #usa

15

Federalni nie mogli złamać Signala więc próbują go zbanować. 🤫 🤡 💬youtu.be

Jak się okazuje komunikator Siglal jest solą w oku dla komunistycznych reżimów. Mają z nim kłopoty Rosja, Wenezuela i Kalifornia. Iran też miał kłopoty z internetem... a jak go wyłączył miał jeszcze większe i bardzo drogie kłopoty.

Te dwa pierwsze wymienione kraje postanowiły zbanować Signala całkowicie. Życzymy im w tym szczęścia zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Signal ma już zabezpieczenia na takie wypadki. Kalifornia z kolei bawi się w wielkiego brata, domagając się od Signala informacji których ten nie zbiera (nie każda platforma wygląda jak Facebook) więc dostaje adekwatne odpowiedzi.

Zdjęcie

W nagraniu dowiemy się nie tylko jak obejść cenzurę Chińskiego firewalla ale też jak wykorzystać dobrze znane anteny satelitarnej TV do przesyłu danych. Wot... technika.

-------------------------------------------------------------

http://youtu.be/vvqj2MENusk?si=TT3p6sh0OAqrbx3R

-------------------------------------------------------------

Być może przyda się Brytyjczykom i mieszkańcom UE w niedalekiej przyszłości.

#ciekawoski #prawo #totalitaryzm #cenzura #wolnoscslowa #signal #komunikatory #it

27

Sąd w Polsce stanął po stronie nielegalnych migrantów! O sprawie już głośno na imigranckich forach!niezalezna.pl

Bracia, zobaczcie to na własne oczy. Oni złożyli oni skargi do sądu z pomocą tych lewicowych stowarzyszeń. Lewicowość zawsze stoi po stronie imigrantów


Pisze między innymi Abu Jamal, autor imigranckiego bloga o wygranej sądowej sprawie nielegalnych imigrantów forsujących polsko-białoruską granicę.

Jednym z migrantów był Afgańczyk, który doznał złamania stopy po upadku z granicznego płotu. Po pobycie w polskim szpitalu cofnięto go na Białoruś, gdzie kontynuował leczenie. Polscy aktywiści doradzili mu złożenie skargi do sądu administracyjnego. Podobny los spotkał Etiopczyka, który złamał nogę, próbując pokonać graniczną barierę. W obu przypadkach sąd uznał, że Straż Graniczna powinna przyjąć ich wnioski o azyl.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku uznał skargi dwóch migrantów, którzy twierdzą, że zostali niewłaściwie zawróceni na Białoruś. Sąd przyznał im zwrot kosztów sądowych. Straż Graniczna została też zmuszona do wypłacenia 697 zł każdemu z nich! Korzystny wyrok sądu administracyjnego może stanowić przykład dla innych migrantów, którzy będą chcieli skorzystać z podobnych ścieżek prawnych. sprawa ta odbiła się szerokim echem na imigranckich forach i mediach społecznościowych. Na arabskojęzycznych blogach pojawiło się wiele wpisów wyrażających zdziwienie wyrokiem polskiego sądu. Jak sami (i słusznie) zauważają blogerzy - "migranci sami złamali prawo i szturmowali granicę". Czy ta sytuacja zachęci kolejnych migrantów do pozywania polskich funkcjonariuszy? Niewątpliwe!

Zdjęcie

http://niezalezna.pl/polska/bezpieczenstwo/sad-w-polsce-stanal-po-stronie-migrantow-arabskojezyczne-media-nie-wychodza-ze-zdumienia/523258

#tusk #holownia #imigranci #uchodzcy #islamizacja #islam #sad #prawo #bekazfajnopolakow #bekazkaowca #bekazdebili

14

Niemka skazana na dłuższe więzienie niż gwałciciel, za nazwanie go "świnią". 🤮 💦 🇩🇪youtu.be

Nie lubię tego typu tematów, bo zwyczajnie gotują krew. Trzeba jednak wiedzieć co reżim Berliński wyprawia u sąsiadów. Tym bardziej, że poddańcza kukła udająca premiera Polski stara się naśladować wszystkie najgorsze wzorce z "uśmiechniętych" Niemiec.

Zdjęcie

15 latka przechodząca przez park została zgarnięta przez grupę obcokrajowców. Zabawili się z nią zbiorowo, zrobili nagrania i zadzwonili po kolegów, którzy przyłączyli się do zabawy. Po pierwej turze, trafiła na inną grupkę obcych którzy zrobili to z nią od przodu i od tyłu. Po jakimś czasie udało jej się wyrwać. Wypadła zakrwawiona gdzieś na drogę gdzie została zauważona i dopiero zaczęto jej udzielać pomoc.

Z tabunów zwierząt udało się wyciągnąć z dziewczyny DNA, 9 podejrzanych. Tylko jeden dostał kratki dzięki liberalnej zbrodniarce sędziowskiej, która uważała, że "różnorodność to siła".

An expert witness who testified before the Hamburg Regional Court suggested elsewhere that rape may be a means to vent migrants' 'frustration.'


Gdy wyciekły dane miedzy innymi telefoniczne jednego ze zwierząt biorących udział w gwałcie. Zaczął dostawać wiadomości które go uraziły. Jedna Niemka nazwała go w nich "świnią".

Ta sama pani zbrodniarka sędziowska skazała Niemkę na karę więzienia dłuższą niż śniadego ubogacacza.

Niemiecka "sprawiedliwość" podkręcona na 11.

-----------------------------------------------------

http://youtu.be/8DS-ssBXu78?si=HjeVevNRcI_ToQJ4

-----------------------------------------------------

#zbrodniesadowe #prawo #niemcy #gwalt #ubogaceniekulturowe #imigranci #afera

26

Warszawscy sędziowie protestują wobec próby czystek sądowych Adama Bodnara i ręcznego sterowania przez polityków z obozu 13 grudnia!!!wpolityce.pl

Informujemy, że Kolegium Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 15 lipca 2024 r., w toku którego doszło do wyrażenia opinii o zamiarze Ministra Sprawiedliwości odwołania z funkcji prezesa i wiceprezesów Sądu Okręgowego w Warszawie oraz prezesów i wiceprezesów sądów rejonowych położonych na obszarze właściwości tego sądu, odbyło się z oczywistym i rażącym naruszeniem prawa!

W pierwszej kolejności należy zauważyć, że skład Kolegium został ukształtowany w sposób naruszający zasadę odrębności władzy sądowniczej od wykonawczej poprzez instrumentalne zawieszenie przez Ministra Sprawiedliwości większości członków tego organu, w celu uzyskania składu osobowego zapewniającego uzyskanie oczekiwanych rezultatów. Dokonanie zmian osobowych było konieczne, ponieważ podjęta wcześniej próba odwołania okazała się nieskuteczna, wobec negatywnego stanowiska legalnego Kolegium. W dniu 18 czerwca 2024 r. Kolegium jednomyślnie negatywnie oceniło zamiar odwołania kierownictwa sądów warszawskich przez Ministra Sprawiedliwości, wskazany w piśmie z dnia 18 czerwca 2024 r.

Minister Sprawiedliwości decyzję tę uhonorował i sam oświadczył, że odstępuje od procedury odwołania prezesów i wiceprezesów oraz uchyla ich zawieszenie w pełnieniu czynności. Kierując ponowny wniosek z dnia 1 lipca 2024 r. i powołując się przy tym dokładnie na te same okoliczności faktyczne, Minister Sprawiedliwości naruszył wszelkie standardy praworządności.

W tej sytuacji, jeżeli Minister Sprawiedliwości miał zamiar kontynuować procedurę, to mógł to zgodnie z ustawą uczynić jedynie przed Krajową Radą Sądownictwa. Ponowne opiniowanie w istocie tego samego wniosku Ministra Sprawiedliwości, tylko ze zmienioną datą - z dnia 1 lipca 2024 r. - w dniu 15 lipca 2024 r. było niedopuszczalne, nielegalne i nie wywołuje skutków prawnych, pozostając w oczywistej sprzeczności z naczelną zasadą każdego postępowania res iudicata.

Ponadto członkowie Kolegium z dnia 15 lipca 2024 r. zlekceważyli skargę skierowaną w trybie przepisu art. 89 § 3 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych w dniu 11 lipca 2024 r. do Przewodniczącej Krajowej Rady Sądownictwa oraz do Rzecznika Praw Obywatelskich na działania władz Sądu Okręgowego w Warszawie, w tym Pana Sędziego Janusza Włodarczyka wykonującego funkcję Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie i Kolegium Sądu Okręgowego w Warszawie, naruszające prawa pracownicze sędziów Sądu Okręgowego i Sądów Rejonowych w okręgu Sądu Okręgowego w Warszawie, których odwołania z funkcji domaga się Minister Sprawiedliwości.

Zgodnie z art. 27 § 4 u.s.p., kolegium właściwego sądu wyraża opinię, o której mowa w § 2 (odwołanie prezesa albo wiceprezesa sądu), po wysłuchaniu prezesa albo wiceprezesa sądu, którego dotyczy zamiar odwołania. W świetle powołanego przepisu, wysłuchanie prezesa/wiceprezesa sądu jest obligatoryjną przesłanką warunkującą możliwość wydania opinii przez kolegium właściwego sądu. A contrario, brak wysłuchania prezesa/wiceprezesa uniemożliwia wyrażenie w sposób ważny i skuteczny przedmiotowej opinii. W świetle tych okoliczności, nie budzi wątpliwości, że do obowiązków kolegium sądu należy zapewnienie prezesowi/wiceprezesowi sądu realnej możliwości złożenia wyjaśnień, o których mowa w art. 27 § 4 u.s.p. Kolegium z dnia 15 lipca 2024 r., opiniujące ponownie wniosek Ministra sprawiedliwości z dnia 1 lipca 2024 r., naruszyło także obowiązek wynikający z powołanego przepisu art. 27 § 4 u.s.p.

Członkowie kierownictwa warszawskich sądów, których dotyczyło posiedzenie, nie zostali wysłuchani, a nie zapewniono im jednocześnie realnej możliwości złożenia stosownych wyjaśnień. Działanie w pośpiechu, w oderwaniu od standardów związanych z potrzebą doręczenia zawiadomienia w odpowiedniej formie i w terminie umożliwiającym realny udział zainteresowanych, nieuwzględnienie usprawiedliwień oraz zaświadczeń o niezdolności do pracy, wskazuje na dążenie członków Kolegium do realizacji woli politycznej Ministra Sprawiedliwości „za wszelką cenę”

Należy przy tym pamiętać, że na dzień 25 lipca 2024 r. wyznaczono kolejny termin rozprawy Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zbadania zgodności z konstytucją procedury odwołania prezesa sądu (K 2/24). Wskazane wyżej działania i uchybienia wskazują na nieprzestrzeganie elementarnych zasad obowiązujących w demokratycznym państwie prawnym, wbrew zasadzie praworządności rule of law. Nie można zgodzić się na działania, które naruszają w sposób oczywisty i rażący reguły praworządności, konstytucyjnej zasady podziału władzy oraz niezależności sądów, tym samym uznać opinii z dnia 15 lipca 2024 r. oraz decyzji po niej wydanych za legalne i skuteczne prawnie.

http://wpolityce.pl/kraj/699236-sedziowie-reaguja-na-proby-czystek-adama-bodnara

#tusk #bodnar #holownia #bandytyzm #prawo #sad #praworzadnosc #bekazkaowca #bekazfajnopolakow #bekazdebili #sadownictwo #afera

13

Kompromitacja Bodnara i jego neo-prokuratury. Międzynarodowy skandal! To powinno skończyć się dymisjąwpolityce.pl

Nieprawdopodobna kompromitacja na skalę międzynarodową - to efekt działania neo-prokuratury Adama Bodnara w sprawie posła Marcina Romanowskiego. Polityka opozycji skuto kajdankami, prowadzono przed kamerami i rozbierano do naga podczas gdy jest on chroniony międzynarodowym immunitetem! Na razie są tylko dwa państwa które łamały immunitet Rady Europy to Rosja Putina i Polska Tuska!

Przewodniczący ZP Rady Europy (Theodoros Rousopoulos) zażądał od władz Polski natychmiastowego uwolnienia bezprawnie pozbawionego wolności posła Marcina Romanowskiego. W specjalnym liście kierowanym do Hołowni wyraźnie stwierdził, że Romanowski jest objęty immunitetem i powinien być natychmiast wypuszczony!

Składam zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z bezprawnym pozbawieniem wolności posła i przekroczenie uprawnień - poinformował adw. Bartosz Lewandowski, obrońca Romanowskiego. Do sądu złożył też pismo potwierdzające fakt posiadania immunitetu przez Romanowskiego. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt że neo-prokuratorzy Bodnara posługiwali się też opiniami zleconymi przez POLITYKÓW które miały uzasadniać pozbawienie wolności - byli tak pewni swego Arkadiusz Myrcha z PO zamówił opinię poprzez MS. Więc wskazane opinie nie powstały w prokuraturze, ani nawet na jej zlecenie. To oznacza wpływ na działania prokuratorów i jednoznaczną polityczną motywację.

Sąd na specjalnym pilnym posiedzeniu o godz. 23:30 już zdecydował o uwolnieniu posła! Tak na arenie międzynarodowej prysnął mit praworządności Tuska i został smród jego bandyterki.

http://wpolityce.pl/polityka/699165-myrcha-zamowil-opinie-ws-romanowskiego-lawina-komentarzy

http://niezalezna.pl/polska/trwa-pilne-posiedzenie-sadu-ws-romanowskiego-a-na-x-zalew-wpisow-o-kompromitacji-bodnara/522534

#tusk #bodnar #holownia #RadaEuropy #prawo #romanowski #polityka #politykamiedzynarodowa #politykazagraniczna #kompromitacja #bekazpo #bekazkaowca #bekazdebili #bekazfajnopolakow #praworzadnosc

#funduszsprawiedliwosci #abw

12

Kara na „oko”. Kto i dlaczego chce zniszczyć właścicielkę firmynczas.info

Kto i dlaczego próbuje doprowadzić do bankructwa właścicielkę firmy spod Grodziska Mazowieckiego?

1,52 miliona złotych – tyle, zdaniem Urzędu Marszałkowskiego w Warszawie, Skarbowi Państwa winna jest Ewelina Kędzierska – właścicielka firmy położonej w miejscowości Tłuste pod Grodziskiem Mazowieckim. Zdaniem urzędników, w nieprzepisowy sposób gromadziła na swojej działce odpady. Przedsiębiorcza kobieta, zamiast rozwijać swój biznes, od lat toczy bezsensowną batalię z urzędnikami. A zachowanie tych ostatnich budzi przerażenie.

Dwie działki

Był 2016 rok. Pani Ewelina była od niedawna właścicielką jednoosobowej działalności gospodarczej pod nazwą Przedsiębiorstwo Robót Zmechanizowanych. Zarejestrowała je w miejscowości Tłuste położonej tuż przy zjeździe z autostrady A-2 między miasteczkami Błonie i Grodzisk Mazowiecki. Znakomite położenie otwierało świetne perspektywy biznesowe. Pani Ewelina była w swojej miejscowości właścicielką dwóch dużych działek. Jedną z nich, położoną tuż przy autostradzie, niedawno odziedziczyła po rodzicach. Chciała więc jedną działkę wykorzystać dla budowy domu, a na drugiej, położonej niedaleko, prowadzić działalność gospodarczą. Sytuacja gospodarcza temu sprzyjała. Rok 2016 był czasem dobrej prosperity w sektorze budowlanym. W Polsce nowe konstrukcje wyrastały jak grzyby po deszczu, a osoby zajmujące się budownictwem i wykończeniem, nie mogły się opędzić od zamówień.

Firma pani Eweliny świadczyła usługi dla sektora budowlanego. Młoda kobieta podpisała umowy z firmami leasingowymi, dzięki czemu mogła użytkować koparki, spychacze i maszyny do układania kostki brukowej. Aby te maszyny mogły służyć jak najdłużej, a towary wykorzystywane w budownictwie nie uległy korozji, pani Ewelina zdecydowała się zainwestować w nowoczesną halę. Miała zabezpieczać jej maszyny i elementy konstrukcyjne wykorzystywane na budowach przed mrozem i deszczem. Do wjazdu do hali miała prowadzić elegancka droga ubita z kostki brukowej. I tak właśnie zaczął się korowód problemów.

Na początku inwestycji pani Ewelina zamówiła ponad tysiąc ton kruszywa. Kruszywo to sypki materiał pochodzenia skalnego, wykorzystywany głównie do produkcji zaprawy murarskiej i betonu oraz do budowy dróg. Dostawca kruszywa – firma z okolicy Grodziska Mazowieckiego – przywiózł kruszywo na działkę do Tłustych i wysypał na posesji pani Eweliny. Z dokumentów księgowych wynika, że otrzymał za to zapłatę 10 tysięcy złotych powiększoną o podatek VAT.

Potężna kwota

Minęły trzy tygodnie i do drzwi pani Eweliny zastukał listonosz. Przyniósł jej pismo z Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska. Decyzja (nr 199/16/OE) nakazywała zapłatę kwoty 971 156 złotych za nieprzepisowe składowanie odpadów. Uzasadnienie było napisane suchym, urzędowym językiem. Wynikało z niego, że bizneswoman naruszyła przepisy ustawy o ochronie środowiska i wbrew przepisom składowała na swojej działce odpady. Ustawa wymaga bowiem, aby odpady składowane były tylko na tych połaciach ziemi, których właściciele uzyskali pozwolenie. Tak zaczęła się biurokratyczna gehenna. „Odebrałam kiedyś telefon z nieznanego mi numeru – wspomina Kędzierska. – Mężczyzna podający się za pracownika Inspekcji Ochrony Środowiska zapytał, czy na mojej działce magazynuję nielegalne odpady. Odpowiedziałam, że kupiłam kruszywo pod budowę hali przemysłowej”. Z akt sprawy wynika, że żaden inspektor nie przyszedł na posesję pani Eweliny, aby dokonać pomiaru objętości ani masy substancji, które kwestionował.

Decyzję zobowiązującą Kędzierską do zapłaty wystawiono na podstawie zdjęć. To czarno-białe fotografie pokazujące hałdę… nie wiadomo czego. Ze zdjęć nie wynika, aby były to odpady. Ktokolwiek je widzi, nie może rozstrzygnąć, jaką substancję przedstawiają. Ze zdjęć wynika, że na posesji pani Eweliny może leżeć zarówno piasek, cement, ziemia, jak i cokolwiek innego. Trzeba wierzyć na słowo urzędnikowi, że sfotografował zakazane odpady. Tym bardziej dlatego, że wspomniana ustawa do odpadów, na których składowanie potrzebne jest pozwolenie, nie zalicza kruszywa. Jak to więc możliwe, że naliczono jej tak ogromną karę? „Na Panią Ewelinę Kędzierską została nałożona opłata podwyższona za korzystanie ze środowiska z tytułu składowania odpadów w miejscu na ten cel nieprzeznaczonym – napisała nam Marta Milewska, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego. – Należy zauważyć, że opłata podwyższona nie jest karą”.

Co ciekawe: pani rzecznik napisała nam, jak oblicza się wysokość opłaty dodatkowej, która zdaniem urzędników nie jest karą. Jest to skomplikowany wzór matematyczny, w którym przez urzędnicze współczynniki mnoży się masę odpadów i ilość dób ich przechowywania. Tymczasem urzędnicy nie sprawdzili, co dokładnie znajduje się na wspomnianej posesji i jak długo tam leży. Ale nie tylko to. Nie wiadomo, jaka była masa kwestionowanego towaru. Z faktury VAT wynika, że Kędzierska kupiła dokładnie 1120 ton kruszywa. Z kolei urzędnicy w decyzji wyliczyli 365 ton. Co więc stało się z pozostałymi 765 tonami? Jedna ciężarówka może przywieźć około 30 ton gruzu. Jeśli więc wierzyć urzędnikom, to w niewyjaśnionych okolicznościach „zniknęło” 765 ton kruszywa, czyli ogromna ilość.

Bez dokumentu

To jednak nie wszystko. W aktach sprawy brakuje kluczowego dokumentu, czyli protokołu oględzin miejsca. Powinien on zawierać dokładne pomiary ilości i masy kruszywa. To o tyle istotne, że aby wyliczyć wysokość kary zgodnie ze skomplikowanym matematycznym wzorem, trzeba mieć przede wszystkim dane dotyczące ilości i masy kwestionowanego produktu.

Na jakiej więc podstawie naliczyli karę? „Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego w Warszawie wszczął postępowanie w przedmiotowej sprawie na podstawie wyników kontroli innego organu, tj. Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska Delegatury WIOŚ w Płocku. Ustalenia dokonane przez ten organ, w tym dane do obliczenia wysokości opłaty, zgodnie z obowiązującym prawem, są wystarczające do wszczęcia postępowania w sprawie wydania decyzji wymierzającej opłatę podwyższoną za korzystanie ze środowiska” – napisała nam Marta Milewska.

Poproszony o wyjaśnienie tej sprawy rzecznik Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska Artur Brandysewicz przysłał nam pismo, w którym potwierdził, że protokołu oględzin i obmiaru… nie ma. „Dla wyliczenia kary ważny jest sam fakt składowania odpadów” – napisał nam. Wyjaśnienia obu instytucji (UM i WIOŚ) są ze sobą wzajemnie sprzeczne. Urząd pisze, że nie ukarał pani Eweliny, tylko naliczył dodatkową opłatę. Z kolei WIOŚ pisze wprost o „karze”. Poproszony przez nas o wyjaśnienie, na jakiej podstawie została wyliczona kara, rzecznik WIOŚ napisał: „Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska przy wydaniu administracyjnych kar pieniężnych opierał się na dowodach zgromadzonych podczas kontroli własnych”. Co ciekawe: z dokumentów sprawy wynika, że składowane kruszywo nie wyrządziło żadnej szkody na środowisku.

Podejrzana bez zarzutu

Pani Ewelina odwołała się od decyzji. W rezultacie, po wielu tygodniach, otrzymała pismo z Urzędu Marszałkowskiego mówiące o uchyleniu nałożonej na nią kary. Zadowolona udała się do Urzędu Skarbowego, aby zatrzymać egzekucję. Wydawało się, że to koniec wielomiesięcznej batalii biurokratycznej. Nic bardziej błędnego. Zamiast informacji o zdjęciu blokad z konta bankowego, kobieta otrzymała… wezwanie na policję. Tam postawiono jej zarzut posłużenia się sfałszowanym dokumentem. Za to przestępstwo polski kodeks karny (art. 270) przewiduje do 5 lat więzienia. Jak się okazało: dociekliwi urzędnicy skarbowi skontaktowali się z Urzędem Marszałkowskim i tam dowiedzieli się, że żadna decyzja uchylająca egzekucję wobec pani Eweliny nie została wydana. Gdy Kędzierska stała się Eweliną K., do jej domu ponownie zapukali policjanci. Szukali dowodów związanych z podejrzeniem przestępstwa sfałszowania dokumentu. Na szczęście Kędzierska nie zdążyła wyrzucić koperty, w której otrzymała dokument o uchyleniu kary.

Policjanci i nadzorujący ich pracę prokurator potwierdzili (sygnatura akt PG RSD 40/24), że koperta faktycznie została wysłana z urzędu, a list został odnotowany w ewidencji wychodzącej korespondencji. Szkopuł tylko w tym, że decyzja o uchyleniu egzekucji nie figuruje w ewidencji wydawanych decyzji. A pracownica urzędu, podpisana pod nią, nie była sobie w stanie przypomnieć, czy faktycznie podpisywała taki dokument. Zarzut w stosunku do bizneswoman uchylono. Śledczy dalej nie są w stanie odpowiedzieć na pytanie, jak się to stało, że decyzja administracyjna wyszła z urzędu oficjalną pocztą, odnotowaną w spisie korespondencji, ale wcześniej nie została zarejestrowana w ewidencji wydawanych decyzji.

Kuriozalna kłótnia z urzędnikami doprowadziła Kędzierską na skraj bankructwa. Decyzję administracyjną, Urząd Marszałkowski skierował do grodziskiego Urzędu Skarbowego. Ten zablokował rachunki bankowe przedsiębiorstwa. To zaś oznaczało praktycznie koniec działalności. Hala nie mogła powstać, więc nie było gdzie trzymać maszyn, kostki i innych elementów. A pracownicy pani Eweliny stracili źródło dochodów. Zamiast pomagać okolicznym przedsiębiorcom upiększać swoje posiadłości, kobieta spędza czas na kuriozalnej biurokratycznej awanturze z urzędnikami. O decyzję wydaną bez kluczowego protokołu.

http://nczas.info/2024/07/06/kara-na-oko-kto-i-dlaczego-chce-zniszczyc-wlascicielke-firmy/

#biurwy #urzednicy #prawo #biznes

6

Korwin-Mikke alarmuje: Wbrew konstytucji chcą wydać polskie dzieci!youtube.com

GESTAPO MOGŁOBY SIĘ OD NICH UCZYĆ

Janusz Korwin-Mikke na portalu X przedstawił bulwersującą sprawę próby odebrania polskich dzieci przez, cieszący się bardzo zła sławą, szwedzki urząd Jugend Amt. Rodzice z dziećmi przyjechali do Polski, żeby uratować rodzinę, ale wygląda na to, że bodnarowcy z Ministerstwa Sprawiedliwości gotowi są odebrać polskie dzieci polskim obywatelom żeby wydać je w łapy socjal-sadystów z JugendAmtu. Wbrew konstytucji, która zakazuje wydawania polskich obywateli, poza ściśle określonymi kategoriami.

Janusz Korwin-Mikke całą sprawę opisuje tak:

„W skrócie: najstarsza córka, Kinga, naskarżyła w tym szwedzkim JugendAmcie, że rodzice ją wyzyskują: Każą sprzątać po sobie, ograniczają korzystanie z komórki, nie pozwalają wychodzić z rówieśnikami po zmierzchu – więc Kingę zabrano do domu dziecka i wszczęto sprawę o odebranie tym sadystom trójki młodszych dziewczynek.”

„Rodzice przezornie wyjechali do Polski, ale Szwecja domaga się wydania dzieci, choć i rodzice i dzieci są obywatelami polskimi (wyłącznie!), ale „polskie” (w rzeczywistości filia unijnego…) Ministerstwo Sprawiedliwości już szykuje paszporty, by te dzieci wydać!”

„Sędzina p. Laura Rosińska-Litwin, wszczęła sprawę, naznaczyła kuratora (który wydał o rodzinie bardzo korzystna opinię – choć Ojciec, p. Robert Klaman, miał kłopoty z prawem…), odroczyła 19-VI sprawę o dwa miesiące…. po czym, widać ponaglona przez MS p. Adama Bodnara, po dwóch dniach, bez zawiadomienia rodziców, kazała siłą odebrać dziewczynki (przez zamaskowanych policjantów!!) umieścić w domu dziecka – i wbrew konstytucji szykuje je zapewne do (niekonstytucyjnej) extradycji!!”

„Wielka prośba o wpłaty na pomoc prawną: Ewa Klaman konto PKO: 09 1020 3668 0000 5602 0648 3285

„Poniżej link do wyjaśnień Kingi, która (od 38″) przyznaje, że zmyślała i chce wrócić do rodziny – ale Szwedzi Ja przetrzymują (co narusza Konwencję Haską z 1980 roku); Ministerstwo Sprawiedliwości i MSZ powinny pomóc młodocianej obywatelce!”\

http://www.youtube.com/watch?v=JvME-kKt4Ew

http://nczas.info/2024/07/03/korwin-mikke-alarmuje-wbrew-konstytucji-chca-wydac-polskie-dzieci/

#GESTAPO #prawo #bodnar #sad #dzieci #szwecja

20

Imigrant z młotkiem grozi właścicielowi mieszkania. Niezwykłe sceny w Hiszpanii [VIDEO]x.com

Do takich obrazków jesteśmy już, niestety, przyzwyczajeni. Świadectwa agresji nachodźców wobec rdzennych mieszkańców państw europejskich trafiają do nas praktycznie każdego dnia. Tym razem do sieci trafił film, na którym czarnoskóry mężczyzna atakuje właściciela mieszkania w Hiszpanii. Agresor jest uzbrojony… w młotek.

Zdjęcie

http://x.com/mariagrela1/status/1807304470591602938https://nczas.info/2024/07/03/imigrant-z-mlotkiem-grozi-wlascicielowi-mieszkania-niezwykle-sceny-w-hiszpanii-video/

Film umieściła w sieci Maria Grela, działaczka PiS z Krakowa. Skomentowała go ze swadą:

Polityka otwartych drzwi była wielkim błędem Europy. Imigrant, który zajął nielegalnie dom w Hiszpanii groził jego właścicielowi młotkiem. Podobne sytuacje mają miejsce we Francji i we Włoszech. Nie dopuśćmy, aby tak też działo się w Polsce.#NieDlaNielegalnejMigracji

Warto jednak przypomnieć, że to właśnie w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy rozpoczął się masowy, niekontrolowany napływ imigrantów z obcych kręgów kulturowych do Polski. Według ostrożnych szacunków w okresie 2015-2023 przyjechało do Polski na stałe około 700 tysięcy osób.

http://nczas.info/2024/07/03/imigrant-z-mlotkiem-grozi-wlascicielowi-mieszkania-niezwykle-sceny-w-hiszpanii-video/

#murzyni #murzyn #imigracja #prawo

13

18

Publiczne upokarzanie, pastwienie się, pozbawianie snu, wielogodzinne zakucie w kajdany, wstrząsający opis gehenny księdza Michała Olszewskiego z fundacji Profetotvrepublika.pl

To nie ciemne lata stalinizmu to relacja z A.D. 2024 z więziennej cieli, trzymanego bez żadnego wyroku (!) sercanina, księdza Michała Olszewskiego z fundacji Profeto. List wysłany do bliskich księdza to wstrząsający opis gehenny:

"Zawieziono mnie na 'dołek'. Od 6 rano, przez cały dzień (nawet przy czynnościach fizjologicznych) byłem skuty. Ani na chwilę nie zdjęto mi kajdanek. Usłyszałem, że o tej porze nie ma ani kolacji, ani wody. Ubłagałem pół butelki wody z kranu, przyniesionej w butelce, która stała w celi. Rano, kiedy prosiłem, by zaprowadzono mnie do WC, usłyszałem: 'Lej do niej'" – relacjonuje ksiądz.

"Gdy wysiadłem, w bramie aresztu było wielu funkcjonariuszy, »gapiów«. Czułem się jak małpa w cyrku. Jeden z nich powiedział do mnie: »Witaj w piekle«"

"Przez te dni (na dołku) jakoś już wiedziałem, że będą te rozbieranki, choć do dziś jest to dla mnie b. trudne, że muszę się rozbierać do naga przy każdej kontroli, którą przechodzę, zmieniając oddział (np. idąc do kaplicy). Ale tak jest."

"Gdy wróciłem do celi, posprzątałem ją po poprzednim lokatorze i padłem jak nieżywy. Po krótkiej chwili nagle zapaliło się światło. Okazało się, że jestem pod 'specjalnym nadzorem'. Stąd kamera, kajdanki, nawet przy przejściu na spacerniak, odizolowanie od innych […], budzenie światłem przez całą noc, co godzinę! Tak było przez pierwsze dwa tygodnie

"za każdym razem kajdanki, przeszukania celi nawet 2x w tyg., brak kontaktu z kimkolwiek, kamera nawet przy czynnościach fizjolog. itp. Teraz jest lepiej, nawet zmiana celi i świadomość, jak przez 1,5 miesiąca dojeżdżali mnie w izolatce (choć oficjalnie w niej nie byłem) nie robi już jakiegoś spustoszenia we mnie. Tu w Areszcie Śledczym wielokrotnie słyszałem od oddziałowych czy wychowawców, że „nienormalne są te obostrzenia wobec mnie”, ale tak „zarządził organ prowadzący”. Nigdzie nie mogę być poza kamerą, a gdyby ktoś np. nie założył mi kajdanek w drodze na spacerniak czy prysznic (50 m), to od razu otrzymuje po głowie. Ogólna atmosfera jest taka, że organ prowadzący dociska


Warto pamiętać, że o areszcie ks. Olszewskiego decydował były wiceminister z rządu PO! Sędzia Piotr Kluz, który pełnił urząd wiceministra sprawiedliwości w pierwszym i drugim rządzie Donalda Tuska! Nie widział potrzeby wyłączenia się. Później specjalnie bodnarowcy zmienili władze sądu, aby sprawa trafiła do sędzi z upolitycznionego stowarzyszenia "Iustitia" która to jest prywatnie żoną oskarżonego w 2021 roku przez prokuraturę Ziobry o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą Leszka K. Niedawno właśnie ta sędzia Anna Kuzaj, członkini Iusticji przedłużyła sadystyczny areszt ks. Olszewskiemu na kolejne trzy miesiące!

Warto też zapamiętać nazwisko bodnarowskiej prokurator Marzeny Kowalskiej. To ona kieruje zespołem funkcjonariuszy prowadzących sprawę wobec ks. Olszewskiego. Było o niej głośno w Polsce w 2011 r. w związku ze skandaliczną sprawą przekazania przez polskich śledczych z Departamentu Współpracy Zagranicznej Prokuratury Generalnej stronie białoruskiej danych dotyczących laureata Pokojowej Nagrody Nobla i znanego obrońcy praw człowieka Alesia Bialackiego. Na ich podstawie Bialackiego zatrzymano i skazano na więzienie o zaostrzonym rygorze. W 2015 r. gdy tylko PiS przejęło władzę, a Ziobro zdegradował Kowalską do najniższej możliwej roli czyli szeregowej prokurator.

http://wpolityce.pl/polityka/697371-ujawniamy-list-ks-olszewskiego-grozbybluzgi-wspolwiezniow

http://www.fronda.pl/a/Byly-wiceminister-w-rzadzie-Tuska-zdecydowal-Ks-Olszewski-pozostanie-w-areszcie,229546.html

http://tvrepublika.pl/Sedzia-Anna-Kuzaj-zona-oskarzonego-o-kierowanie-zorganizowana-grupa-przestepcza-Leszka-K-przedluza-areszt-dla-ksiedza-Olszewskiego,164316.html

http://dorzeczy.pl/opinie/604773/zuzanna-dabrowska-zespol-sledczy-nr-2.html

http://www.optalert.com/sleep-deprivation-as-a-form-of-torture/

#tortury #tusk #bodnar #polska #prawo #wiezienie #wiezniowiepolityczni #sadyzm #po #afera #po #holownia #kamysz

22

Nowa definicja gwałtu. PiS i Konfederacja przeciwko zmianierp.pl

http://www.rp.pl/prawo-karne/art40710621-nowa-definicja-gwaltu-pis-i-konfederacja-przeciwko-zmianie

Ja się zastanawiam, jakie mieć skutki taka ustawa?

Będzie więcej dzieci jak to ostatnimi laty, rządzący pracowali nad poprawą demografii w Polsce?

No tak, bo kobiety są tak gwałcone na każdym kroku, że trzeba w ogóle zakaz seksu.

Przecież to jest jakaś paranoja.

Kobiety, naprawdę tak to ma wyglądać?

Ja jestem ciekawy kto w takim razie będzie rodził dzieci

ps. Coś czuje będzie trzeba jeździć do czech, aby się pobzykać.

#bekazlewactwa

#prawo

#polska

#polityka

17