Grupa Ukraińców w mundurach pod szpitalem w Stalowej Woli. Lokalne media: Obcy żołnierze mają pierwszeństwo

http://x.com/coolfonpl/status/1984156174229410078

Zdjęcie

Na X pojawiło się nagranie grupy ukraińskich żołnierzy przed szpitalem w Stalowej Woli. Jak się okazuje, lokalnie problem istnieje od dłuższego czasu, natomiast dzięki nagraniu cała Polska widzi, jakie są środki i czas na przyjmowanie Ukraińców.

„Ukraińscy żołnierze grupą w szpitalu w Stalowej Woli” – napisał na X coolfonpl, udostępniając nagranie.

Prawie 4-minutowy film, najpewniej wykonany smartfonem, ukazuje grupę wojskowych pod szpitalem w Stalowej Woli. Słychać, jak żołnierze mówią „cyrylicą”, najpewniej po ukraińsku.

W pewnym momencie do osoby nagrywającej podchodzi kobieta ubrana w cywilne ubrania i z lekkim wschodnim akcentem mówi, że „nie wolno nagrywać”.

– A pani mi może pogadać. Gdzie jest zakaz? – odpowiada nagrywający mężczyzna.

– A zaraz panu pokażemy – mówi kobieta, po czym po chwili podchodzi dwóch zamaskowanych mężczyzn w mundurach.

Ci „proszą”, by mężczyzna nie nagrywał. Mówią bez obcego akcentu. Ten odpowiada, że „prosić mogą”, ale on nagrywać będzie dalej.

W międzyczasie kobieta mówi, by nagrywający „nie uciekał”, bo jest zakaz nagrywania i chce mu pokazać.

– To są osoby niepubliczne, bardzo prosimy nie nagrywać – twierdził jeden z mundurowych.

– Ja pana nie nagrywam. Ja nagrywam tamtych – odpowiedział mężczyzna.

– Ja wiem, że pan by prosił, ale to jest szpital dla ludzi w Polsce – dodał.

Jakby szeptem, być może wspomniana wcześniej kobieta albo jakaś inna powiedziała, że „my płacimy za to podatki”, co oburzyło nagrywającego sytuację mężczyznę.

– Wy płacicie za to podatki? Ja czekam rok do lekarza. A pani ile czeka? – zapytał, na co kobieta z akcentem odpowiedziała „ja tu pracuję”.

Potem podeszła kobieta w mundurze z ukraińską naszywką, na co zwrócił uwagę nagrywający. Następnie znowu szepczącym głosem pojawiały się żądania zaprzestania nagrywania i straszenie policją.

– Proszę bardzo, dzwoń. Jeszcze Ukrainka będzie mi mówiła, co mi wolno w moim kraju – odpowiedział nagrywający mężczyzna.

Ta zasłaniała się, że „jestem obywatelką Polski”, mimo wyraźnie obcego akcentu.

– Idź stąd – żąda kobieta.

– O, jeszcze mnie wygania? – zauważył mężczyzna.

– Tak – potwierdziła Ukrainka z polskim obywatelstwem.

Jak się okazuje, skandaliczna sytuacja trwa już od dłuższego czasu. Lokalne media zwracały uwagę od kilku dni na problem finansowania i świadczenia Ukraińcom usług medycznych. 2 października na portalu stalowka.net pojawiła się informacja o zobowiązaniu starosty stalowowolskiego przez radnego powiatowego Andrzeja Szlęzaka do wyjaśnienia „na piśmie”, czemu w szpitalu zjawiają się ukraińskie wojska.

– Duże grupy wojsk ukraińskich zjawiają się na SOR-ze w szpitalu powiatowym, co budzi różne komentarze, jeżeli chodzi o osoby przychodzące i chcące skorzystać z pomocy Sor-u. Na jakiej podstawie prawnej udzielana jest pomoc, czy badania? Jaka jest forma i do czego się sprowadza obecność ukraińskich wojskowych? Na jakiej podstawie prawnej się to dzieje, kto i komu za to płaci? Czy jeżeli jest umowa to na jaki czas została zawarta? Czego dotyczy? Jakiego zakresu usług? – pytał radny Szlęzak.

Redakcja podała, że „kilka miesięcy temu stalowowolski szpital przystąpił do programu Ministerstwa Obrony Narodowej 'Szpitale Przyjazne Wojsku’, którego celem jest wzmacniane systemu bezpieczeństwa zdrowotnego Rzeczypospolitej Polskiej”.

„Z kolei 1 października minister MON Władysław Kosiniak-Kamysz otworzył Centrum szkoleniowe, zlokalizowane na terenie Ośrodka Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych Dęba – Lipa, zostało zrealizowane w ramach międzynarodowej inicjatywy przez Siły Zbrojne Norwegii na terenie Polski jako 'państwa – gospodarza’. Ośrodek stanowi kolejny element wsparcia sojuszniczego na rzecz Ukrainy” – wskazał portal stalowka.net.

„Wszystko wskazuje na to, że wojska ukraińskie i nie tylko będą coraz bardziej widoczne w Stalowej Woli. Oczywiście oczekujemy na stanowisko w tej sprawie starosty stalowowolskiego Janusza Zarzecznego” – podkreśliła redakcja.

W sobotę na tym samym portalu pojawiły się kolejne pytania, tym razem o pierwszeństwo.

„Podpisane porozumienie [Szpitale przyjazne wojsku – red. nczas] przewiduje m.in. organizację przez podmioty wojskowej służby zdrowia szkoleń z zakresu medycyny pola walki dla szpitali uczestniczących w projekcie, wspólne organizowane programów edukacyjnych, wspieranie procesów pozyskiwania środków w ramach cyfryzacji szpitali, a także udział w programach dedykowanych rozbudowie i wsparciu ratownictwa medycznego. W razie potrzeby z usług stalowowolskiej placówki mogą też korzystać żołnierze przebywający między innymi na poligonie w Lipie, gdzie szkolą się obywatele Ukrainy, Norwegii, Niemiec i Francji, generalnie państwo NATO” – poinformował portal.

Radny powiatowy Andrzej Szlęzak zapytał starostę o pierwszeństwo w kwestii obsługi pacjentów. Czy najpierw będą żołnierze – w tym ukraińscy – czy mieszkańcy Stalowej Woli? Odpowiedź była pełna sofistyki.

– Pierwszeństwa nikt nie będzie miał. Jeżeli jest interwencja, zdarzenie nagłe, obsługiwani są przez SOR zgodnie z przyjętym triażem – przekonywał starosta Janusz Zarzeczny.

– Jest różnica między żołnierzami z NATO a z Ukrainy. Za żołnierzy z NATO płaci NATO, za żołnierzy z Ukrainy polscy podatnicy. Kto ma być pierwszy? Do mnie już napływają takie doniesienia, że pacjenci wolą się wynieść ze szpitala ze Stalowej Woli bo na SOR-ze czekają aż wszyscy żołnierze zostaną przyjęci i to trwa godzinami – stwierdził Szlęzak, na co starosta odparł, że „on takich informacji nie posiada” i „nikt też się mu w tym temacie nie skarżył”.

Ponadto, według informacji portalu, ukraińscy żołnierze są leczeni na koszt Polaków, gdyż szpital otrzymuje wynagrodzenie za usługi medyczne świadczone Ukraińcom w mundurach od MON.

http://nczas.info/2025/10/31/grupa-ukraincow-w-mundurach-pod-szpitalem-w-stalowej-woli-lokalne-media-obcy-zolnierze-maja-pierwszenstwo-video/

#Polska #ukraina #ukrofile

18

UE zawiesiła w obowiązkach służbowych prezydenta poskiego miasta!!! Polska oficjancie jest kolonią!eppo.europa.eu

W związku z podejrzeniem korupcji środków unijnych Prokuratura Europejska zawiesiła w obowiązkach służbowych prezydenta Nowego Sącza Ludomira Handzla (kandydował on z listy Platformy Obywatelskiej, potem KWW Koalicji Nowosądeckiej) i jego zastępcę. Wobec podejrzanego i jego zastępcy zastosowano poręczenie majątkowe, mają też zakaz wstępu na teren urzędu miasta. Co ciekawe takiego zawieszenia urzędowania zgodnie z polskim prawem nie mogłaby dokonać nawet polska prokuratura!

Podejrzani usłyszeli zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości przy przetargu publicznym na organizację kursów i warsztatów finansowanych z funduszy unijnych w ramach projektu „Rozwój Centrum Kompetencji Zawodowych w Nowym Sączu”. Pomijając fakt czy wzięli w łapę czy nie - to zagraniczny urzędnik decyzją administracyjną może już na terenie Polski unieważnić demokratyczne wybory bez sądu wystarczy sam zarzut nieprawidłowości wydawania środków unijnych.

To Adam Bodnar złożył wniosek o przystąpienie Polski do Prokuratury Europejskiej. W głosowaniu nad przyjęciem tej ustawy głosowało 444 posłów - 240 głosowało za jej przyjęciem, a 204 przeciw (PiS i Konfederacja). Wcześniej Sejm głosami koalicji 13 grudnia odrzucił wniosek PiS o odrzucenie projektu w całości. Zbigniew Bogucki podczas drugiego czytania stwierdził, że projekt jest "obarczony błędem konstytucyjnym". Według niego, przystąpienie do Prokuratury Europejskiej oznacza oddanie szeregu kompetencji organowi, którego nie ma w krajowym porządku ustrojowym. W związku z tym powinny być zastosowane przepisy konstytucji dotyczące umowy międzynarodowej, czyli powinna być to ustawa ratyfikacyjna, a zgodę na ratyfikację umowy międzynarodowej zgodnie z konstytucją wyraża Sejm większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Po przegłosowaniu tę haniebną ustawę 10.03.2025 podpisał prezydent Andrzej Duda.

Europejska Prokuratura (EPPO) jest niezależnym od Polski organem prokuratorskim Unii Europejskiej, odpowiedzialnym za prowadzenie dochodzeń, oskarżanie i stawianie przed sądem sprawców przestępstw godzących w interesy finansowe Unii Europejskiej. Więc praktycznie wszędzie tam gdzie są wydatkowane jakieś pieniądze z UE ta zagraniczna prokuratura może wywracać wynik polskich wyborów!

http://www.eppo.europa.eu/en/media/news/poland-eppo-suspends-mayor-and-public-officials-nowy-sacz-ongoing-public-tender

http://samorzad.pap.pl/kategoria/aktualnosci/cba-prezydent-nowego-sacza-i-jego-zastepca-z-zakazem-wstepu-do-ratusza

#tusk #tuskurwysyn #prokuratura #ue #prawo #koalicja13grudnia #koalicjaobywatelska #demokracja #polska #kolonializm

18

Dziś wchodzi nowa UMOWA HANDLOWA Z UKRAINĄ!

Olbrzymie przywileje dla ukraińskich płodów rolnych pogrążą polskich gospodarzy!

Masowy import produktów rolnych z Ukrainy staje się faktem. Rada Unii Europejskiej zatwierdziła dokument przygotowany przez Komisję Europejską, który znosi większość ceł i radykalnie podnosi limity importowe na ukraińskie towary rolno-spożywcze. W praktyce oznacza to pełne otwarcie unijnych granic na żywność z państwa, które nie spełnia standardów obowiązujących rolników w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej.

Rząd Donalda Tuska wspiera ten kurs, mimo jednoznacznych ostrzeżeń zgłaszanych przez rolników oraz Konfederację. Skala napływu towarów z Ukrainy może doprowadzić do upadku polskich gospodarstw i firm przetwórczych, które nie wytrzymają na dłuższą metę konkurencji z produkcją nieregulowaną europejskimi normami. To nie jest uczciwa konkurencja, to jest systemowa likwidacja polskiego rolnictwa rękami własnego rządu i instytucji unijnych.

Do 2028 roku Ukraina ma dopiero dostosować się do części zasad dotyczących ochrony zwierząt, stosowania pestycydów i leków weterynaryjnych. Do tego czasu nie istnieje realny mechanizm kontroli, jak faktycznie powstaje żywność, która trafi na polskie stoły. Inspekcje weterynaryjne i fitosanitarne na granicy ograniczają się do aspektów formalnych i nie badają warunków produkcji. Nie ma także powodów, by sądzić, że po 2028 roku wszystko magicznie się zmieni. Kontrole na Ukrainie, jeśli w ogóle będą miały miejsce, to będą mieć charakter wyrywkowy. Każdy konsument w Polsce zostaje pozbawiony podstawowej gwarancji bezpieczeństwa. Mówimy o rynku, na którym kontrola IJHARS wielokrotnie wykazywała konieczność wycofywania ukraińskich produktów.

Od dziś państwa, które próbowały bronić swoich rynków, będą musiały znieść wprowadzone ograniczenia importowe, bo wyegzekwuje to Komisja Europejska. Polscy rolnicy i polscy konsumenci mają prawo do ochrony przed żywnością niewiadomego pochodzenia oraz przed ekonomicznym wyniszczeniem całych regionów. Jeśli rząd Tuska nie potrafi powiedzieć „nie” interesom zewnętrznym, obowiązkiem obywateli jest przypomnieć mu, komu ma służyć polskie państwo. #ukraina #polska #spoleczenstwo #przedsiebiorstwoholocaust #politka #uniaeuropejska

18

Taka sytuacja.

Swołoczanie są strasznie solidarni wobec swoich nawet w takich sytuacjach... a to nie napawa optymizmem.

http://stream.new/v/jTRKq00ay401FwqPfSJq7eRtH5AqQEPZAAhFZ7PFeOWuU

Zdjęcie

A jak widzę takie spermokleksy jak na poniższym obrazku to nie dziwi mnie że UPAdliniaki wstawili się za swoim patusem. #haTFU

Zdjęcie

#Polska

------------------------

#upadliniecwpolsce

#upadlincy

#swoloczanie

17

Żona ministra z PSL promowała banderyzm!

Pochodząca z Ukrainy żona ministra Miłosza Motyki, jednego z najbardziej eksponowanych polityków młodego pokolenia w rządzie Donalda Tuska, śpiewała na tle flagi UPA. Aranżacja miała pomóc jej dostać się do ukraińskiego programu X Factor.

Miłość małżeńska jest bardzo silna i wie o tym każdy mężczyzna. Kobiety mają bardzo silny wpływ na zachowanie mężczyzn w sprawach prywatnych, jak i zawodowych. Dlatego tak oburzające jest, że najbliższa rodzina polskiego ministra, odpowiedzialnego za bezpieczeństwo energetyczne kraju, bez najmniejszego skrępowania występuje na tle banderowskiej symboliki.

Ukraińska Powstańcza Armia odpowiada za ludobójstwo około 100 tysięcy polskich obywateli na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. To jedna z najtragiczniejszych kart historii naszego narodu. Dla ogromnej części Polaków czarno-czerwona flaga to symbol brutalnego, nieludzkiego mordu dokonanego na naszych rodakach. Sympatia do tych barw w Polsce budzi uzasadnione pytania o lojalność i świadomość historyczną osób pełniących funkcje publiczne lub pozostających w najbliższym ich otoczeniu.

Minister Motyka nie może udawać, że sprawa go nie dotyczy. Rząd Donalda Tuska nie może zamieść tego pod dywan, zakładając że Polacy zapomną. Nie zapomną. Szczególnie teraz, gdy polityka władz wobec Ukrainy coraz bardziej opiera się na jednostronnych ustępstwach i przemilczaniu bolesnej prawdy historycznej. Państwo polskie musi wymagać szacunku dla swoich ofiar i jednoznacznej postawy wobec zbrodniarzy UPA. Każdy przejaw relatywizowania lub estetyzowania banderyzmu jest niebezpieczny. #polityka #politykaspoleczna #politykazagraniczna #bandera #banderowcy #banderyzm #ukraina #polska

8

Dlaczego psiecko a nie dziecko?youtu.be

http://youtu.be/IWEVU07D2m0

W tym vlogu omówię zagadnienia związane ze zwierzęcymi "rodzicami", które zdają się umykać społeczeństwu. #rodzina #zwierzęta #psy #kobiety #demografia #Polska

5

Ukraińska żywność w Polsce – aż 80 proc. kontroli z poważnymi naruszeniami!

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) we wrześniu 2025 roku sprawdziła produkty spożywcze sprowadzane z Ukrainy. Wyniki? Zaskakujące nawet dla doświadczonych urzędników – aż w 41 z 52 skontrolowanych sklepów wykryto poważne uchybienia. Oznacza to, że niemal osiem na dziesięć miejsc oferowało żywność, która nie spełniała polskich wymogów handlowych.

W centrum zastrzeżeń znalazły się kwestie, które dla konsumenta powinny być absolutną podstawą – brak informacji w języku polskim, niepełne wykazy składników, błędne daty przydatności do spożycia, a nawet brak oznaczenia alergenów. To kwestie bezpośrednio wpływające na bezpieczeństwo żywnościowe i świadomość tego, co trafia na talerze Polaków. Najgorzej wypadły produkty cukiernicze – ponad 70 procent z nich nie spełniało wymagań. Niewiele lepiej było z przetworami rybnymi, gdzie nieprawidłowości sięgnęły niemal 78 procent. Inspektorzy odnotowali brak informacji o metodzie połowu czy sposobie produkcji, co w praktyce oznacza, że klient nie ma pojęcia, skąd naprawdę pochodzi produkt i jak został wytworzony.

W podobnym tonie wypadają wyniki dla przetworów mięsnych oraz owocowo-warzywnych – w obu kategoriach błędy przekraczały połowę badanych partii. Czasem były to braki formalne, jak brak etykiety po polsku, innym razem poważniejsze naruszenia, w tym brak informacji o obecności mięsa oddzielonego mechanicznie (MON).

W ponad 60 procentach przypadków inspektorzy zakwestionowali napoje bezalkoholowe, a także piwa i alkohole, w których zabrakło podstawowych danych o składzie czy nawet właściwego oznaczenia produktu. To pokazuje, że problem nie ogranicza się do jednego segmentu rynku, lecz ma charakter systemowy.

IJHARS nie poprzestała na analizie. Wszczęto 44 postępowania administracyjne. Dodatkowo w 59 przypadkach zdecydowano o zakazie wprowadzenia towaru do obrotu. Poważne zastrzeżenia budzi jednak wymiar kar dla osób sprowadzających trefny towar. Wystawiono jedynie 9 mandatów na łączną kwotę… 2450 zł. Czyli średni mandat to 272 zł. Absurd!

Sprawa ta odsłania głębszy problem niż tylko niedbałość importerów. Polska, będąca jednym z głównych odbiorców ukraińskiej żywności w Unii Europejskiej, musi zainwestować w dodatkowe środki nadzoru sanitarnego i jakościowego. Coraz większy napływ produktów zza wschodniej granicy wymaga równie intensywnej kontroli. Jednak o wiele lepszym rozwiązaniem byłoby zwyczajne zamknięcie polskiego rynku na nadmiar ukraińskich produktów. Niestety nowa umowa Brukseli i Kijowa kontyngenty bezcłowego wjazdu dla ukraińskich płodów rolnych. Polski rząd przeciwko temu nie zaprotestował.

#polska #polityka #politykazagraniczna #ukraina #ukraincy

19

Cała Warszawa strefą „tempo 30”? KOSZMAR kierowców i mieszkańców nadchodzi!

Władzom Warszawy nie zależy na żadnym bezpieczeństwie, tylko na zohydzeniu korzystania z własnego samochodu!

Projekt „Strefa Tempo 30”, zapowiadany trzy lata temu jako sposób na „bezpieczniejszy i płynniejszy ruch”, dziś zamienia ulice w tor przeszkód. Garby, zwężenia, szykany, wysepki i słupki pojawiają się masowo – nawet tam, gdzie nie ma żadnej zabudowy ani pieszych. Dlaczego Trzaskowski walczy z kierowcami?

Warszawa coraz szybciej zmienia się w laboratorium drogowych absurdów. Przykład? Ulica Polnych Kwiatów: wzdłuż torów i lasu, bez domów, a mimo to wprowadzono tam strefę 30. Drogę dwukierunkową zwężono tak, że auta nie mogą się minąć, między słupkami leży garb, a kierowcy muszą się zatrzymywać „w środku niczego”. O płynności ruchu można zapomnieć – zamiast spokoju i bezpieczeństwa pojawiło się ryzyko kolizji, bo nie wszyscy wiedzą, kto ma pierwszeństwo.

To nie wyjątek, lecz nowy standard. W okolicy pojawiły się kolejne zwężenia i strefy 30 co kilkaset metrów, a kierowcy, by wydostać się na normalną drogę, pokonują po kilka kilometrów garbów. Równolegle mnożą się „strefy zamieszkania”, w których obowiązuje już 20 km/h. Wiele z nich wyznaczono w miejscach, gdzie… nikt nie mieszka. Cel? Jeszcze bardziej ograniczyć kierowców tanim kosztem. Oficjalny argument to „bezpieczeństwo”, ale skutki są odwrotne – chaos, frustracja, niebezpieczne sytuacje i wzrost hałasu.

Nie chodzi już o bezpieczeństwo, tylko o zniechęcenie ludzi do jazdy samochodem. Warszawa pod rządami Trzaskowskiego staje się miastem, w którym kierowca ma być intruzem – nawet wtedy, gdy jedzie pustą ulicą. Wszystko zgodnie z agendą Cities 40. Dość tej wojny z obywatelami! #polska #zielonaenergia #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa #polityka

24

Dziesiątki tysięcy osób stracą pracę. Kolejne fabryki samochodów do zamknięcia. Tak Unia dobija europejską motoryzację!

Branża motoryzacyjna, która przez dekady była jednym z filarów gospodarki Starego Kontynentu, wchodzi w najtrudniejszy okres od czasów kryzysu paliwowego. Z analizy firmy doradczej AlixPartners wynika, że aż osiem dużych fabryk samochodów może w najbliższych latach zostać zamkniętych. Każdy taki zakład zatrudnia średnio 10 tysięcy osób, a jego likwidacja oznacza nie tylko dramat lokalnych społeczności, ale i potężne straty gospodarcze sięgające 1,5 miliarda euro.

Według raportu, europejskie koncerny motoryzacyjne stoją pod podwójną presją. Z jednej strony gwałtownie maleje popyt na nowe samochody, z drugiej zaś do drzwi kontynentu coraz mocniej pukają producenci z Chin. Ci ostatni nie ukrywają ambicji przejęcia 10–15 procent rynku europejskiego, co dla takich gigantów jak Volkswagen, Renault, Stellantis czy Mercedes oznacza utratę sprzedaży rzędu 1–1,5 miliona aut rocznie. Alternatywą, jak sugerują autorzy raportu, może być „zaproszenie” Chińczyków do produkowania samochodów w Europie – rozwiązanie, które dla wielu europejskich marek brzmi jak zapowiedź utraty niezależności przemysłowej.

Wystarczy spojrzeć na liczby, by zrozumieć skalę problemu. W rekordowym 2005 roku w Europie zarejestrowano ponad 15,6 miliona nowych aut. W 2024 roku wyniosła zaledwie 10,6 miliona. Europejskie fabryki samochodów działają dziś na 55 procent swoich mocy produkcyjnych, co oznacza, że niemal połowa potencjału przemysłowego stoi bezczynnie. Konsekwencje są nieuchronne. Ograniczenia produkcji, redukcje etatów, zamykanie zakładów. W ostatnich miesiącach Europa pożegnała już kilka znanych fabryk – w tym zakład Stellantis w Luton w Anglii, fabrykę Renault we francuskim Flins, gdzie powstawało legendarne Clio, oraz zakład Audi w Brukseli, w którym produkowano model Q8 e-tron. Każde takie zamknięcie to nie tylko tysiące utraconych miejsc pracy, lecz także cios dla dostawców, podwykonawców i całych regionów żyjących z przemysłu motoryzacyjnego.

Co takiego się wydarzyło, że europejska motoryzacja nie jest w stanie konkurować z chińską i to pomimo wysokich ceł, które sięgają nawet 35%? Odpowiedzią jest europejska polityka klimatyczna. Zielony Ład jest hamulcem praktycznie dla całej gospodarki w Europie. Wysokie normy spalania, kary za sprzedaż aut spalinowych, fikcyjne certyfikaty ETS od śladu węglowego, praktycznie obowiązkowe inwestycje w przyzakładowe OZE – to wszystko sprawia, że europejskie auta siłą rzeczy muszą być droższe, aby zamortyzować wszystkie koszty unijnej polityki klimatycznej. Są to koszty, których nie ponoszą Chińczycy.

Wbrew pozorom, problem dotyczy także Polski. Nasz kraj ma bardzo duży sektor branży automotive. Mówimy o około 200 tys. etatów w zakładach produkcyjnych. Stanowi to około 10% całej produkcji w Polsce. Chodzi przede wszystkim o części i komponenty do aut, głównie europejskich marek. Niestety kryzys europejskiej motoryzacji dotyka również Polski, a obecny rząd Tuska ani myśli sprzeciwić się destrukcyjnej polityce Komisji Europejskiej.

Jeśli Europa dalej będzie brnęła w ideologię klimatyzmu, z europejskiego motoryzacji nic nie zostanie. #unia #uniaeuropejska #zielonaenergia #polska

13

Unia Europejska wprowadza program Erasmus+ dla Arabów!

Unijny „Pakt dla regionu Morza Śródziemnego” znacząco rozszerza swoje wpływy w Afryce i na Bliskim Wschodzie. W ramach porozumienia planowane jest podwojenie budżetu przeznaczonego na ten obszar do 42 miliardów euro oraz włączenie studentów z państw spoza Unii do programów Erasmus+ i Horizon Europe.

Nowa inicjatywa obejmuje kraje takie jak Algieria, Egipt, Izrael, Jordania, Liban, Libia, Maroko, Palestyna, Syria i Tunezja. Bruksela zapowiada nie tylko współpracę akademicką, ale też inwestycje w infrastrukturę cyfrową, transportową i energetyczną, a także włączenie młodzieży z tych państw do wspólnotowych projektów edukacyjnych. Według komisarz Dubravki Šuicy ma powstać „Uniwersytet Śródziemnomorski” – platforma wspólnych kierunków i dyplomów z uczelniami unijnymi.

Plan zakłada też „rozszerzenie partnerstw talentowych” z Marokiem, Tunezją i Egiptem, co w praktyce oznacza ułatwienia wizowe i legalne ścieżki migracji do państw Unii. W zamian kraje południowego sąsiedztwa mają współpracować przy zwalczaniu przemytu ludzi i ograniczaniu nielegalnych przepraw do Europy.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen nazwała region Morza Śródziemnego „mostem między kontynentami”. Jak dla mnie jednak żadnego mostu z Afryką nie potrzebujemy. Masowa imigracja z tamtego kierunku kosztuje nas bardzo dużo. Nas jako państwa Europy, ale również nas jako narodu Europy. Zwiększona przestępczość, turystyka socjalna, normalizacja dzikich obyczajów i islamizacja – to właśnie wszystko efekt zbyt łatwej dostępności Europy dla mieszkańców Europy.

Nowy pakt to szeroko zakrojony projekt polityczny, gospodarczy i migracyjny, który może w praktyce otworzyć drzwi do stałej obecności ludności z Afryki i Bliskiego Wschodu w Europie. Jak zwykle, nikt nas, Polaków o zdanie w tej sprawie nie pytał. #unia #uniaeuropejska #polska #migracja #migranci #politka #politycy #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

22

Ukraińcy zarobią na likwidacji polskich hodowli zwierząt futerkowych. Stracą zarówno rolnicy, jak i zwierzęta!

Sejm miażdżącą większością głosów przyjął ustawę, która w praktyce likwiduje polską branżę futrzarską. Za głosowali niemal wszyscy Lewica, Razem, PSL, KO i PiS. Wyjątkiem byli posłowie Konfederacji oraz mniejszość posłów PiS. Ustawa przewiduje znikome rekompensaty i nie przewiduje wyjątków nawet dla gospodarstw, w których nie stwierdzono żadnych naruszeń dobrostanu zwierząt. W efekcie zlikwidowany zostanie sektor wart 2,4 mld zł rocznie, dający pracę tysiącom polskich rodzin.

Podczas gdy polska klasa polityczna pod naciskiem organizacji pseudoekologicznych zamyka kolejne gałęzie krajowego rolnictwa, Ukraińcy już przygotowują się do przejęcia rynku. Media w Kijowie otwarcie pisały już kilka lat temu, że „zamknięcie tak wielkiego przemysłu w Polsce będzie ogromną szansą dla naszych [ukraińskich] przedsiębiorców”. Portal Status Quo zapowiadał, że władze Ukrainy planują ustawowe ułatwienia dla branży futrzarskiej, by jak najszybciej przejąć produkcję i eksport wart setki milionów dolarów. Możliwe, że te zmiany już miały miejsce.

Ukraińskie portale nie ukrywają też, że chcą korzystać z polskich rozwiązań technologicznych i organizacyjnych – zwłaszcza w zakresie wykorzystania odpadów z przetwórstwa mięsnego i rybnego. Wskazują, że jeśli rząd w Kijowie uprości procedury i zapewni wsparcie państwa, „polskie miękkie złoto” trafi do ich regionów.

Obrót futrami w Polsce nie został zakazany, a obecna polska produkcja to i tak przede wszystkim eksport. Oznacza to, że rynek będzie potrzebował zapełnienia. Choć lewackie organizacje grzały temat znęcania się nad zwierzętami w hodowlach to były to sytuacje wyjątkowe i patologiczne. Polską produkcję futer cechuje wysoki standard higieny oraz dobrostanu zwierząt. Te same standardy nie są oczywistością na Ukrainie. Ostatecznie więc zwierzęta stracą.

Polska, zamiast chronić własny przemysł i miejsca pracy, oddaje kolejną branżę konkurencji zza wschodniej granicy. Konfederacja jako jedyna w Sejmie sprzeciwia się tej polityce samolikwidacji, która uderza w rolników, gospodarkę i narodowe interesy. #polska #ukraincy #ukraina #politykaspoleczna #polityka

19

Niemcy zarabiają na Unii 5 RAZY WIĘCEJ niż sami płacą!

To Niemcy również zarobili na wspólnej walucie!

Najnowsze wyliczenia niemieckiej agencji dpa porażają skalą niesprawiedliwości, a wręcz wyzysku, jaki panuje w UE. Jak się ukazuje, w 2021 roku Niemcy zyskali dzięki unijnemu systemowi 132 mld euro. To pięciokrotnie więcej niż wpłacają w składkach.

Liczby są skandaliczne, ale niemiecki rząd nawet chwalił się, że Niemcy czerpią najwięcej korzyści z jednolitego rynku. Komisja Europejska od pewnego czasu ukrywa dane o wpłatach państw członkowskich do budżetu Unii Europejskiej, tłumacząc to „obawą przed instrumentalizacją polityczną”. Innymi słowy, Bruksela nie chce, by opinia publiczna zobaczyła, kto naprawdę utrzymuje wspólnotę. Niemcy – największy płatnik netto – w 2021 roku wpłaciły do budżetu Unii 25,1 miliarda euro więcej, niż z niego otrzymały. Mimo to zyskują również najwięcej. Dlaczego? Powód jest prosty: zysk z rynku i kolonizacji gospodarczej jest dla Niemiec wielokrotnie wyższy.

Według oficjalnych danych rządu federalnego Niemcy zyskują rocznie aż 132 miliardy euro dzięki jednolitemu rynkowi Unii Europejskiej. To ponad pięć razy więcej, niż wynosi ich składka netto. Na stronie niemieckiego rządu czytamy wprost: „Żadna europejska gospodarka nie czerpie takich korzyści z jednolitego rynku UE jak gospodarka niemiecka”. W praktyce oznacza to, że system europejski został zaprojektowany tak, by największym beneficjentem była Republika Federalna Niemiec.

Dzięki swobodnemu przepływowi towarów niemiecki przemysł zyskał olbrzymi, zintegrowany rynek zbytu. Już w 2020 roku aż 67,1 procent niemieckiego eksportu trafiało na rynek unijny, a około 28 procent miejsc pracy w Niemczech zależało bezpośrednio od eksportu. W efekcie Unia Europejska stała się dla Niemiec mechanizmem gospodarczej dominacji, a dla wielu innych krajów – w tym Polski – rynkiem zbytu dla niemieckich towarów i kapitału.

Trzeba tu podkreślić, że Niemcy wykorzystują szereg mechanizmów prawnych, które szyje się w Brukseli na miarę niemieckiej gospodarki. Tak było choćby z pakietem mobilności, który de facto miał być uderzeniem w firmy transportowe z krajów tzw. nowej unii, przede wszystkim z Polski. Kruczki prawne sprawiają, że dzięki geograficznej pozycji Niemiec transport towarów jest tańszy. Innych mechanizmów tego typu jest o wiele więcej.

Raport niemieckiego Centrum Polityki Europejskiej (CEP) we Freiburgu wykazał, że Niemcy to de facto jedyny obok Holandii kraj, który zarobił na wprowadzeniu strefy euro. Z raportu CEP wynika, że jedną z głównych przyczyn spadku dobrobytu po przyjęciu euro było obniżenie międzynarodowej konkurencyjności. Przed wprowadzeniem euro kraje mogły, przy wykorzystaniu narzędzi suwerennej polityki monetarnej, dewaluować swoje waluty, co sprawiało, że eksportowane produkty były tańsze na światowym rynku. Przyjmując wspólną, straciły taką możliwość – czytamy w raporcie.

Te nagłówki i frazesy polityków prounijnych, zarówno z PiS, jak i PO, że jesteśmy największym beneficjentem unijnych funduszy to zwykła propaganda. W rzeczywistości największym beneficjentem Unii Europejskiej są Niemcy, choć próbuje się nam wmówić, że Berlin przekazuje nam niemal jałmużnę. #polityka #uniaeuropejska #niemcy #polska #politykamiedzynarodowa

19

Tusk sprowadza olbrzymie ilości imigrantów do Polski! Większe, niż PiS!

Rząd Tuska otworzył rynek pracy szerzej dla cudzoziemców niż PiS. Dane Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie pozostawiają złudzeń. W pierwszej połowie 2025 roku Polska przyznała 56,9 tys. wiz pracowniczych imigrantom (nie licząc obywateli Ukrainy). W tym samym okresie 2023 roku, za rządów PiS, takich wiz było 30 tys. Oznacza to niemal podwojenie napływu cudzoziemców, zwłaszcza z Azji i Kaukazu. W 2024 roku padł rekord – 68 tys. wiz. Największe wzrosty odnotowano w Indiach, Turcji, Kazachstanie i Gruzji.

Za rządów Donalda Tuska odsetek wiz przyznawanych osobom spoza dwóch głównych kierunków migracji – Ukrainy i Białorusi – wzrósł z 19 do 33 proc. Zapowiedzi uszczelniania systemu, o których mówił wiceminister Duszczyk, w praktyce były słowami rzuconymi na wiatr.

Najlepszym wskaźnikiem rzeczywiście ukazującym liczbę imigrantów zarobkowych są dane z ZUS. Liczba cudzoziemców ubezpieczonych w ZUS osiągnęła rekordowy poziom 1,24 mln, z czego 2/3 to obywatele Ukrainy. Polska Tuska stała się krajem, który chętniej niż kiedykolwiek dopuszcza obcych pracowników do swojego rynku pracy, mimo że w debacie publicznej rząd próbuje odwrócić odpowiedzialność i zrzucać winę za migracyjną falę na poprzedników.

Fakty są jednak zgoła inne. Tak, jak PiS otworzył drzwi na masową imigrację, tak Donald Tusk nie tylko te drzwi dalej trzyma, ale jeszcze otworzył jeszcze okna. Warto wskazać, że wiz pracowniczych wydanych w I połowie 2024 roku koreluje z medialną falą przestępstw, których sprawcami byli imigranci. W naszym kraju zachodzą te same procesy, co w Zachodniej Europie, tylko na wyższym biegu. Konfederacja nie przerzuca się bezmyślnie frazesami, my chcemy zmian systemowych i prawnych, które ograniczą masową imigrację do Polski! #polityka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #polska #migracja #migranci #uniaeuropejska

14

Małe addendum do wpisu kolegi @kusanagi

http://lurker.land/post/nfk49ith9bsn

W Polsce ponad 2 mln kobiet są bezużytecznymi trutniami. Pamiętajcie o tym gdy płeć "lepsza" będzie wyśmiewać sebków harujących na magazynie podczas gdy ich jedyna aktywność będzie ograniczać się do chlania wińska, oglądania netflixa i żarcia chemicznego gówna z glovo. Nie wspomnę już o podstawowym obowiązku kobiety jakim jest macierzyństwo.

http://obserwatorgospodarczy.pl/2025/10/13/w-polsce-rekordowa-liczba-kobiet-nie-pracuje-nie-uczy-sie-i-nie-zajmuje-domem/

#kobiety #polska

14

Memcen mówi że trzeba ściągać Ukraińców i pomaga to robić! Super polityk, nie jak inni co tylko gadają 😆wmeritum.pl

Pan Memcen ukrainizował Polskę zanim to było modne. 😆 Na nagraniu Sławomir Mentzen mówi, że trzeba ściągać Ukraińców bo Polacy to lenie i nie chcą pracować 🤡. Przyznaje również, że współpracuje z firmami sprowadzającymi pracowników z Ukrainy:

Zdjęcie

http://x.com/RPolityczne/status/1977676614852075556

Obsługuję firmy, które przywożą właśnie Ukraińców do Polski.

To naprawdę to jest w tym momencie dobry biznes, bo jest bardzo duże zapotrzebowanie na pracowników z Ukrainy. I to nie dlatego, że oni zarabiają jakoś bardzo mało.

Oni zarabiają coraz więcej, często tyle co Polacy, tylko po prostu chcą pracować, a Polacy nie chcą pracować.

No a Ukraińcy chcą pracować i nie widzę powodu, żeby nie pracowali. Jak teraz na nich patrzę, to widzę siebie sprzed 10, 13 lat. Pojechałem w 2005 roku do Anglii, nie mając mieszkania zapewnionego, pracy zapewnionej. Chodziłem od punktu do punktu przez całą ulicę. W końcu znalazłem tą pracę. Jak trzeba było, to spałem gdzieś w parku.


Wywiadzie 27 lutego 2022 roku mówił:

Przede wszystkim polski rząd powinien dbać o polski interes. Tak się w tym momencie składa, że w trosce o polski interes należy wspierać Ukrainę


w październiku 2022 zdaniem Mentzena:

W naszym najlepiej pojętym interesie jest to, żeby Ukraińcy obronili się przed Rosją i należy im pomagać militarnie – dodał. Za wszelką cenę? – zapytał Rymanowski. Nie za wszelką cenę. Należy im wysyłać sprzęt, jeżeli jeszcze się go ma - powiedział.


Trzy lata później sytuacja na froncie jest niemal identyczna co do hektara. Rosyjskie wojska nadal atakują a Ukraina nadal się broni. Jednak obecnie prawda etapu Mentzena jest już odwrotna, teraz nie mamy żadnego interesu w tej wojnie a on zatrzyma ukrainizację - to miniaturka Tuska/Sikorskiego 🤡

http://wmeritum.pl/mentzen-ukrainie-pomagac-polska/386449

#konfederacja #mentzen #ukraina #ukrainizacjapolski #ukrainoza #ukraincy #polska #uchodzcy

9