Kolega CEPa Grzesia Brauna wybiera RuSSki Mir

#polska #rosja #eurokolchoz #politycy

7

Szijjártó o Sikorskim: „prowojenny agent Sorosa”kresy.pl

Szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjártó określił wicepremiera Radosława Sikorskiego mianem „fanatycznego, prowojennego agenta Sorosa”.

W czwartek minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjártó odniósł się w mediach społecznościowych do wywiadu, jakiego szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski udzielił węgierskiemu portalowi 444. W opublikowanym na Facebooku Szijjártó ostro skrytykował wypowiedzi polskiego ministra, nazywając go „fanatycznym, prowojennym agentem Sorosa”.

Nagranie było bezpośrednią reakcją na rozmowę Sikorskiego z portalem 444, opublikowaną tego samego dnia. Polski minister ocenił w niej, że rząd w Budapeszcie „pozycjonuje się w połowie drogi pomiędzy Sojuszem a Rosją”. Odnosząc się do relacji dwustronnych, zaznaczył, że mimo wielowiekowej przyjaźni polsko-węgierskiej problemem pozostaje blokowanie przez Węgry unijnych środków dla Polski z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju. Dodał również: „Uważamy też za niedopuszczalne, że Węgry łamią solidarność w UE i NATO”.

W innym fragmencie wywiadu Sikorski stwierdził: „Węgry stały się najbiedniejszym krajem w Unii Europejskiej pod rządami skorumpowanych nacjonalistów”.

Te słowa wywołały odpowiedź ze strony Budapesztu. Peter Szijjártó w nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych stwierdził, że osoby czytające wywiad Sikorskiego mogą zobaczyć, jak wypowiada się „fanatyczny, prowojenny agent Sorosa”.

Jesteśmy najbardziej rzetelnymi mediami w Polsce

Szef węgierskiego MSZ zarzucił polskiemu ministrowi ingerowanie w wewnętrzną politykę Węgier. Według Szijjártó Sikorski w rozmowie z portalem 444 „zaczął już usprawiedliwiać przyszłą porażkę wyborczą Partii Tisza”, ugrupowania opozycyjnego wobec rządu Viktora Orbána, kierowanego przez Petera Magyara. Węgierski minister stwierdził również, że Sikorski „już teraz mówi o niezaakceptowaniu wyników wyborów i manipulacji”.

http://kresy.pl/wydarzenia/szijjarto-o-sikorskim-prowojenny-agent-sorosa/

#agent #sikorski #soros #wegry #Polska

8

Urzędniczy absurd dekady! 8 lat walki w sprawie 82 opon. Jest ostateczny wyrok sądunczas.info

Sławomir Jakubowski, wulkanizator z Suwalszczyzny, przekazał 82 zużyte opony lokalnej fundacji na budowę tzw. ekologicznego ogrodu. To był początek jego wielkich kłopotów. Walka z urzędnikami trwała prawie osiem lat. Naczelny Sąd Administracyjny wydał właśnie wyrok.

Historia rozpoczęła się w 2018 roku, gdy prezes lokalnej fundacji zwrócił się do wulkanizatora z prośbą o przekazanie starych opon. Miały posłużyć do stworzenia tzw. ekologicznego ogrodu w Starym Folwarku. Podpisano umowę darowizny, a pan Sławomir przywiózł 76 opon ciężarowych i sześć osobowych o łącznej wadze 4,8 tony.

Opony miały wzmocnić nabrzeża zniszczone przez bobry. Istnieje nawet rozporządzenie Ministra Środowiska z maja 2015 roku, które przewiduje takie zastosowanie ogumienia nienadającego się do jazdy. W takiej sytuacji są użyteczne i pożyteczne, czyli nie są odpadami.

Miesiąc po przekazaniu opon, na teren weszli kontrolerzy z suwalskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Uznali, że leżące na działce opony – jeszcze niewkopane w ziemię – to odpady. Pan Sławomir dostał 300 złotych mandatu za przekazanie opon firmie, która nie posiada zezwolenia na zbieranie lub przetwarzanie odpadów. Fundacja otrzymała tysiąc złotych kary administracyjnej.

Wulkanizator przyjął mandat, uznając że lepiej to zrobić niż wchodzić w koszty ewentualnego sądzenia się z inspektoratem.

Fundacja nie chciała odstąpić od pomysłu stworzenia ogrodu. W lipcu 2019 roku wójt gminy Suwałki wydał decyzję, że zgromadzone na nieruchomości opony zostały zebrane w celu modernizacji terenu zdewastowanego przez bobry, a więc nie są odpadami. Samorządowe Kolegium Odwoławcze przyznało rację wójtowi.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska jednak nie złożył broni i kilka miesięcy później decyzja została uchylona. Pan Sławomir zabrał więc opony. Niedługo później z Urzędu Marszałkowskiego przyszło pismo informujące o opłatach, jakie pan Sławomir musi ponieść w związku ze składowaniem opon na działce znajdującej się w obszarze chronionym Wigierskiego Parku Narodowego. Kara wyniosła dokładnie 1 128 604 złote plus odsetki.

Urzędnik wyszedł z założenia, że przedsiębiorca jest „podmiotem profesjonalnym” i zachodzi domniemanie prawne, że pomimo przekazania opon fundacji – czyli „podmiotowi nieprofesjonalnemu” – to pan Sławomir nadal jest właścicielem tych opon.

W 2026 roku możliwa kara, wraz z odsetkami, urosła do blisko dwóch milionów złotych. Na szczęście kary nie będzie.

Absurd ten zatrzymał dopiero Naczelny Sąd Administracyjny. 13 stycznia 2026 roku wydał ostateczny wyrok na korzyść pana Sławomira. Sąd oddalił skargę kasacyjną od i odrzucił wszystkie wcześniejsze decyzje urzędowe, potwierdzając, że kary nie powinny być egzekwowane.

Sławomira Jakubowskiego, wulkanizatora z Suwałk, który w 2018 roku przekazał 82 zużyte opony fundacji tworzącej ekologiczny ogród. Sąd oddalił skargę kasacyjną od urzędników Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska i odrzucił wszystkie wcześniejsze decyzje, potwierdzając, że kary nie powinny być egzekwowane. Gehenna wulkanizatora trwała prawie osiem lat.

http://nczas.info/2026/01/17/urzedniczy-absurd-dekady-8-lat-walki-w-sprawie-82-opon-jest-ostateczny-wyrok-sadu/

#biznes #srodowisko #ekologizm #absurd #Polska

12

Prokuratura umorzyła śledztwa ws. ataku migranta na żołnierza. Bada za to obrażenia Afgańczykanczas.info

Zdjęcie

Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ umorzyła śledztwo ws. domniemanego ataku migranta na polskiego żołnierza. Chodzi o incydent podczas interwencji przy granicy polsko-białoruskiej. Wymiar sprawiedliwości uznał, że nie doszło do czynu zabronionego. Tymczasem postępowanie dot. obrażeń ciała cudzoziemca jest ciągle w toku.

Białostocka prokuratura umorzyła postępowanie ws. czynnej napaści imigranta na żołnierza, który strzegł polsko-białoruskiej granicy. Sprawa z 10 lipca 2025 r. wywołała poruszenie opinii publicznej. Doszło do niej w rejonie Michałowa, podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy, podjętej przez grupę migrantów.

Według ustaleń prokuratury, żołnierz odniósł drobne obrażenia w okolicy oka. Śledczy jednak nie stwierdzili, by migrant działał agresywnie wobec polskiego funkcjonariusza w sposób, który kwalifikowałby czyn jako zabroniony.

– Czyn ten został zakwalifikowany jako przestępstwo z artykułu 223 paragraf 1 kodeksu karnego, w zbiegu z artykułem 157 paragraf 2 kodeksu karnego. Podstawą umorzenia śledztwa był brak znamion czynu zabronionego – przekazał rzecznik prokuratury w Białymstoku.

Zdaniem prokuratora zgromadzone dowody w sprawie – w tym przesłuchania świadków i nagrania z monitoringu – nie potwierdzały wersji, w której cudzoziemiec miał atakować żołnierza.

– Prokurator ocenił, że zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, iż obywatel Afganistanu, który przekroczył granicę z Białorusią, podczas ujęcia go przez żołnierza zachował się biernie i nie wykazywał zachowań agresywnych – podano.

W ocenie prokuratury, żeby kwalifikować czyn jako napaść na funkcjonariusza, potrzeba działania co najmniej dwóch osób lub użycia niebezpiecznego narzędzia. Warunki te nie zostały w tym przypadku spełnione.

Wciąż jednak trwa postępowanie dotyczące zarzutów wobec żołnierza. Prokuratura czeka na opinię biegłych lekarzy. Ma ona wyjaśnić charakter obrażeń doznanych przez imigranta oraz okoliczności ich powstania.

http://nczas.info/2026/01/17/prokuratura-umorzyla-sledztwa-ws-ataku-migranta-na-zolnierza-bada-za-to-obrazenia-afganczyka/

#nachodzcy #Polska #prokuratura #prawo #sg #strazgraniczna

18

Żydowski handel żywym towarem. Nieznane kulisy powstania państwa polskiegonczas.info

Zdjęcie

Obraz dziejów powstania Polski jako niezależnego państwa jest w znacznej mierze zafałszowany. W ich opisie nie podnosi się logicznego wniosku, jaki można wyciągnąć z rysującego się ze źródeł oglądu ówczesnej sytuacji, że państwo polskie powstało, by powstrzymać trwające na terenach słowiańszczyzny w okresie wczesnego średniowiecza gigantyczne polowanie na niewolników. Ten zapomniany handel żywym towarem prowadzili żydowscy kupcy, tzw. radanici, przy współpracy władców germańskich, ruskich i czeskich. Odbiorcą niewolników były zaś kraje islamskie leżące zarówno na zachód, jak i na wschód od Polski.

Mało tego, by ukryć przykrą prawdę, że pierwszymi Żydami, jacy pojawili się na terenach polskich, byli handlarze niewolnikami, udział w tym handlu niektórzy autorzy zaczynają przypisywać… także pierwszym Piastom, mimo braku jakiegokolwiek źródła na ten temat. Wystarczy wrzucić sobie w wyszukiwarkę hasło „obozy koncentracyjne Piastów”, by zobaczyć, jak ten fałsz, mający na celu zmazanie prawdziwego obrazu sytuacji historycznej, jest szeroko rozpowszechniony. Już za kilka tygodni wprowadzimy do sprzedaży pierwszą monografię na temat historii niewolnictwa Słowian autorstwa Tomasza Szkopka, który zgromadził wszystkie dostępne na ten temat informacje. Jej przedsprzedaż rozpoczniemy już w tym tygodniu.

Słowiańszczyzna jak Afryka

Stała masowa eksploatacja Słowiańszczyzny jako rezerwuaru niewolników rozpoczęła się w drugiej połowie VII wieku wraz z podbojem części plemion wschodniosłowiańskich przez Chazarów (przybyłych z okolic Chorasanu, czyli północno-wschodniego Iranu) między 650 a 670 rokiem, a równocześnie z ekspansją Arabów budujących islamskie imperium z ogromnym zapotrzebowaniem na niewolników, które prof. Fernand Braudel nazwał wręcz „cywilizacją niewolniczą par excellence”.

Od VIII wieku Arabowie czasem sami chwytali słowiańskich niewolników podczas wypraw. Na przykład Marwan II (ur. 692, panowanie 744–750), ostatni kalif z dynastii Umajjadów, jeszcze jako wódz napadł na Chazarów w 737 roku, uprowadził do niewoli i osiedlił na Kaukazie dwadzieścia tysięcy Słowian, którzy mieszkali w ziemi Chazarów. Historyk z X wieku Al-Baladhuri podawał, iż oni potem uciekli, lecz Marwan ich schwytał. Zasadniczo jednak niewolników słowiańskich Arabom dostarczali wówczas Chazarowie, głównie spośród podbitych przez siebie Wiatyczów, Radymiczów i Siewierzan.

Kaganat Chazarski jako typowe imperium stepowe służył za źródło i dostawcę niewolników, a także jako organizator handlu niewolnikami. Jego władcy czerpali znaczny dochód z poboru 10 proc. cła na handel zagraniczny swoich poddanych i kupców tranzytowych. Co ciekawe, Chazaria jako jedyne państwo historyczne w tym okresie przyjęła judaizm za religię państwową.

Chazarowie zwykle jednak sami nie organizowali dalekosiężnego handlu niewolnikami, lecz tylko zapewniali dostawy i organizację na miejscu. Transportem niewolników zajmowali się kupcy chorezmijscy i żydowscy. Ci drudzy pochodzili z Babilonii – skąd osiedlali się też w samej Chazarii, gdzie szerzyli judaizm – oraz z Europy Zachodniej.

Kim byli radanici?

Pojęcie „kupców żydowskich” jako wyodrębnionej grupy można rozumieć trojako. W sensie szerokim – jako kupców z różnych państw, ale należących do społeczności judaistycznych, wówczas byli oni równocześnie kupcami np. chazarskimi, frankijskimi czy arabskimi (jak Ibrahim ibn Jakub). W sensie węższym, organizacyjnym – jako wszystkich kupców należących do „korporacji” radanitów, aczkolwiek niektórzy autorzy uważają, że był to związek handlarzy różnych narodowości i nie należy utożsamiać ich wyłącznie z Żydami. W sensie wąskim – jako Żydów zamieszkałych na terenach obecnych zachodnich Niemiec oraz Francji, zwłaszcza południowej, przede wszystkim w Septymanii. Kraina ta, będąca częścią Oksytanii, była centrum kulturalnym Żydów zachodnioeuropejskich we wczesnym średniowieczu. Zdaniem niektórych badaczy, przede wszystkim Arthura J. Zuckermana, w VIII-IX wieku istniało tam „księstwo żydowskie” z głównym portem w Narbonie, stanowiącym bazę dla statków radanickich. W tym ostatnim wypadku można by mówić nawet identyfikacji „państwowej”.

W tym czasie ustalił się też podział stref wpływów w handlu międzynarodowym pomiędzy kupcami w Europie na zachód od Dniepru. Domeną Żydów stały się tereny Europy Zachodniej oraz Południowo- i Środkowo-Wschodniej, zaś Włochów – Bizancjum i basen Morza Śródziemnego. Handel niewolnikami na dużą skalę w kierunku zachodnim w Europie rozpoczęli Żydzi w IX wieku, a ich źródłem również była Słowiańszczyzna. Od początku tego wieku notowana jest sprzedaż przez nich niewolników do Al-Andalus. Dominująca pozycja radanitów w handlu niewolnikami była wynikiem ich ogólnej przewagi w handlu między światem islamskim z Europą we wczesnym średniowieczu.

Przewaga ta miała dwie główne przyczyny. Z jednej strony w wyniku arabskich podbojów wielu greckich i syryjskich kupców, którzy do tej pory byli głównymi konkurentami radanitów, porzuciło handel międzynarodowy. Z drugiej strony konfrontacja między światem islamskim a Europą doprowadziła, przynajmniej w VIII-XI wieku, do gwałtownego kryzysu wymiany handlowej między krajami europejskimi a Wschodem. Nie mamy prawie żadnych informacji, żeby muzułmańscy kupcy odwiedzali Europę Zachodnią. Podobnie niewielu Europejczyków ważyło się udać do krajów islamskich. Głównym powodem tego była najwyraźniej niepewność: w nieprzyjaznym kraju kupiec musiał nieustannie martwić się o swoje życie. Żydzi w tym zakresie byli w lepszej sytuacji: w krajach muzułmańskich posiadali pewną ochronę prawną, w Europie chrześcijańskiej mogli również dość swobodnie żyć i handlować. Jednocześnie żydowski kupiec ze świata islamskiego, który przybył do Europy, mógł liczyć na wsparcie społeczności żydowskich rozsianych po różnych europejskich miastach i odwrotnie: żydowski kupiec z Europy był przyjmowany przez swoich w świecie islamskim. W rezultacie żydowscy kupcy działali w znacznie korzystniejszych warunkach niż wszyscy inni.

Niewolnicza Andaluzja

Od połowy VIII wieku pierwsi niewolnicy słowiańscy trafiali do arabskiej Hiszpanii w wyniku walk Franków ze Słowianami połabskimi, podczas których Słowianie trafiali do niewoli. Pierwsza wzmianka o tych walkach odnosi się do lat 742 lub 743. Następne w latach 766, 776, 778, 782 i 789. Nie miały one jednak większego znaczenia w pozyskiwaniu niewolników. Bardziej wyniszczające dla Słowian stały się dopiero ataki Franków na początku IX wieku, za panowania Karola Wielkiego. Pierwsze wzmianki o Sakalibach w Al-Andaluz pojawiają się dopiero w pierwszej połowie VIII wieku. Oprócz jeńców, spośród mieszkańców obszarów przygranicznych były wśród nich również dzieci sprzedane w niewolę. W żywocie św. Ansgara (ok. 801‒865), biskupa Hamburga i Bremy oraz misjonarza, jest wzmianka, że „kupił słowiańskie i duńskie dzieci, aby uczynić je dobrymi chrześcijanami”.

Clément Venco, archeolog z Uniwersytetu Tuluza II, twierdzi na podstawie ówczesnych dokumentów, że już w IX wieku zarówno Żydzi, jak też sami Frankowie bezpośrednio dostarczali słowiańskich niewolników Arabom.

Niemieccy i morawscy pośrednicy

Zyski z tego handlu czerpali też władcy frankońscy, później niemieccy, poprzez pobieranie cła na niewolników. Poświadczają to źródła takie jak „Inquisitio de theloneis Raffelstettensis” z 903/6 roku, z komory celnej w Raffelstetten na granicy bawarsko-morawskiej, na głównym szlaku niewolniczym ze Słowiańszczyzny Wschodniej. Znajdował się tam wielki targ do handlu z Rusią, zwany od tego Ruzaramarcha, uznany przez króla Ludwika Niemca w 863 roku. Dostarczano z niej na ten targ głównie niewolników i konie.

W Wielkich Morawach, gdzie w drugiej połowie IX wieku frankoński kler łaciński bezwzględnie zwalczał liturgię słowiańską wprowadzoną w tym państwie przez św. Metodego po jego śmierci w 885 roku, książę Świętopełk I (panowanie 871–894) stanął po stronie Franków. Faktem stwierdzonym źródłowo jest to, iż wówczas część duchownych słowiańskich z arcybiskupem świętym Gorazdem na czele wypędzono, część zamordowano, a innych prezbiterów i diakonów sprzedano Żydom. Jak stwierdza „Żywot świętego Nauma”, jednego z uczestników misji na Morawach: „Ci Żydzi wzięli ich i zawiedli do Wenecji, gdzie ich sprzedali”.

Istnieją też skąpe dowody archeologiczne na handel niewolnikami w Wielkich Morawach – przede wszystkim żelazne kajdany. Wśród obszarów, w których dokonano takich znalezisk, wyróżnia się region kontrolowany przez twierdze wielkomorawskie. Znaleziono tam jedno z największych skupisk kajdan w ówczesnej Europie. Współczesny czeski archeolog Jiří Macháček zwracający na to uwagę przyznaje jednak, że „ogólna liczba znalezisk jest stosunkowo niewielka, a przedstawiony obraz jest silnie uwarunkowany obecnym stanem badań”. Znalezisko fragmentów kajdan w twierdzy Kocobędz‒Podobora nad Olzą ma wyjątkowe znaczenie. Czeski archeolog i historyk Pavel Kouřil uznaje twierdzę za ważną bazę strategiczną Morawian, umożliwiającą im ekspansję przeciwko Golęszycom i Wiślanom. Jest to jedno z miejsc, z których wojownicy morawscy mogli wyruszać na polowania na niewolników wśród sąsiadów na tereny późniejszego Śląska i Małopolski.

Żydowscy handlarze słowiańskimi niewolnikami podróżujący przez kontynent cieszyli się poparciem władców frankońskich. Ludwik I Pobożny (778–840), od roku 814 król Franków i cesarz, nie tylko udzielał im pozwoleń, ale nawet zwolnił ich z cła na niewolników. W sytuacjach konfliktów z hierarchami Kościoła, którzy stawali w obronie niewolników, on i jego następca Karol II Łysy (823–877) brali stronę Żydów. Wśród zachowanych dokumentów z lat 825–830 znajduje się cesarski list żelazny dla żydowskiego handlarza niewolnikami Abrahama, zaopatrującego także dwór karoliński w Akwizgranie w różne towary oraz przywileje dla handlarzy niewolnikami z Lyonu: Dawida i Józefa.

Zyski z handlu niewolnikami słowiańskimi czerpali nie tylko żydowscy kupcy wędrowni pochodzący z Niemiec, Francji i Hiszpanii, ale w późniejszym okresie także organizatorzy żydowskich faktorii handlowych w miastach słowiańskich, będących ośrodkami handlu niewolnikami, jak Praga, gdzie już w pierwszej połowie X wieku istniał spory i zamożny kahał.

Od połowy IX do co najmniej połowy XI wieku między Zachodnią Frankonią / Francją a Al-Andaluz podróżowały regularne karawany kupców w kierunku zachodnim wiodących głównie słowiańskich niewolników, cynę kornwalijską i miecze frankijskie, a w kierunku wschodnim wiozących jedwab, skórę, karmazyn, szafran i ambrę. Istniały dwa główne szlaki tego handlu: jeden łączący Verdun z Barceloną wzdłuż Saony i Rodanu, a drugi prowadzący przez Paryż, Angers, Bordeaux i Tuluzę. Wszystkie karawany wjeżdżały do Al-Andalus przez przejście graniczne na południowy zachód od Barcelony, prowadzące do andaluzyjskiego miasta granicznego Tortosa. Na kilku punktach celnych po drodze karawany musiały uiścić cło, nazywane rafica.

Obrońcy niewolników

Źródła pisane przekazują niewiele informacji o osobach stających w obronie Słowian pędzonych na sprzedaż Arabom jako niewolników. W literaturze fachowej jako pierwszy wymieniany jest wspomniany wyżej Agobard (ok. 769–840), lokalnie czczony jako święty, arcybiskup Lyonu, archidiecezji leżącej na terenie kluczowego węzła szlaków niewolniczych ze Słowiańszczyzny na południowo-zachodnie krańce Europy. W 826 roku napisał on list do cesarza Ludwika Pobożnego i dostojników jego dworu, zatytułowany „Epistola ad Proceres Palatii contra Praeceptum impium de baptismo Judaicorum mancipiorum”, a w 829 roku „De insolentia Iudaeorum”, w których skarżył się na ten proceder. Cesarz jednak zdecydowanie sprzyjał żydowskim handlarzom niewolnikami, wydał też zakaz chrzczenia niewolników bez zgody ich żydowskich właścicieli, co arcybiskup mu wypominał. Starał się też zapobiegać konwertowaniu na judaizm zarówno nieochrzczonych, jak i chrześcijańskich niewolników, których właściciele pozostawiali sobie. Ostre słowa arcybiskupa Agobarda na temat Żydów będących handlarzami i właścicielami niewolników, skierowane do cesarza i sprzyjającego im arcybiskupa Narbony Nebrydiusza, w publicystyce czasów współczesnych zostały uznane za przejaw „antysemityzmu”.

Zrobić z Piastów handlarzy niewolnikami

Nieprzyjemny wydźwięk powyższych faktów skłonił grupkę polskich historyków i publicystów historycznych do wymyślenia hipotezy głoszącej, że skoro słowiańszczyzna była zagłębiem handlu niewolnikami, to i Piastowie musieli mieć w nim swój udział. Teza ta jest głoszona mimo braku jakichkolwiek źródeł, które by ją potwierdzały, trzeba więc ją uznać za stuprocentową fabrykację. Tymczasem istnieje źródło, które pokazuje, jaki był prawdziwy stosunek pierwszych Piastów do rozgrywającego się na ich oczach dramatu niewolnictwa. Chodzi o słynne Drzwi Gnieźnieńskie, będące zapisem narracji historycznej z czasów Bolesława Chrobrego, przedstawiające scenę, w której św. Wojciech walczył o zatrzymanie handlu niewolnikami w Czechach i postulował, by nawracanie pogan przeprowadzać pokojowo – za co zresztą zapłacił życiem. Ten szczególny dokument jest ważną przesłanką umożliwiającą uzasadnienie logicznej tezy, że pierwsze Państwo Polskie powstało także po to, by zatrzymać porywanie ludzi prowadzone przez wieki w celu zapełnienia arabskich targów niewolników.

http://nczas.info/2026/01/17/zydowski-handel-zywym-towarem-nieznane-kulisy-powstania-panstwa-polskiego/

#slowianie #Polska #zydzi #sommer #niewolnictwo

11

#polska #rosja #francja

Bardzo wymowny opis z gazetki, pokazujący jakie myślenie o naszej podmiotowości mieli nasi zachodni sojusznicy, gdy przyszło co do rosyjskich aktywów.

P.S. Brak naprawionego mostu na który się żalili Francuzi dotyczy najpewniej wysadzonego w czasie rosyjskiego odwrotu w 1915 mostu na Wiśle, gdzie obok Niemcy po zajęciu Warszawy postawili most pontonowy, który jednak nie zapewniał trakcji szynowej. Cerkiew na Placu Saskim z kolei była rozbierana po Wielkiej Wojnie jako pomnik rosyjskiego panowania.

10

Patologia LGBT zgotowała dziecku piekło - są pierwsze wyroki. 👭 🌈 😱kryminalne.o2.pl

Dwie lesbijki z Gliwic znęcały się nad 4 letnim dzieckiem jednej z nich.

W lipcu ub. roku pobity Ignacy (4 lata) uciekł z domu. Dziecko zostało odnalezione na ulicy w samych butach i przekazane odpowiednim organom.

Julia B. (matka) i jej konkubina Patrycja J. od dłuższego czasu znęcały się nad dzieckiem psychicznie i fizycznie (rany na ciele i wygłodzenie). Można przypuszczać, że nie podobała im się płeć dziecka i próbowały "nakłonić do konwersji" chłopca.

Julia B. otrzymała już 3,5 roku za kratami, proces konkubiny dalej jest w toku.

Mimo, że odchyły LGBT+ stanowią zaledwie 4% społeczeństwa, odpowiadają za 90% nadużyć na dzieciach (od znęcania psychicznego po pedofilię, prostytucję i morderstwa).

Legenda głosi, że oni chcieli się tylko odwiedzać w szpitalach i mieć specjalne prawa bo są "prześladowani".

Zdjęcie

-----------------------------------

http://kryminalne.o2.pl/informacje/zgotowala-pieklo-ignasiowi-zapadl-wyrok-sadu-7241107273427936a

-----------------------------------

#lgbterror #lgbtp #degeneracja #przestepczosc #polska #zwiazki

25

#polska #rosja #ukraina

Ciekawe jakie to ważne wukraińskie dziedzictwo kulturowe można było zbudować w ciągu 70 lat na terenie gdzie w większości żyli Rosjanie i Tatarzy. Polaki też niech sie z siebie głupców nie robią.

6

To ideologia z Polski – Bodnar o odpowiedzialności Szuchewycza za Wołyń [+VIDEO]kresy.pl

W dniu 10 stycznia 2026 roku w Kanale Zero wyemitowano rozmowę z ambasadorem Ukrainy w Polsce Wasylem Bodnarem, w której padły pytania o odpowiedzialność dowództwa UPA za zbrodnie na Polakach. Dyplomata odmówił jednoznacznego określenia Romana Szuchewycza jako zbrodniarza wojennego.

Na antenie Kanału Zero wyemitowano wywiad z ambasadorem Ukrainy w Polsce Wasylem Bodnarem. Rozmowę przeprowadziła Arleta Bojke, a jednym z głównych tematów była kwestia zbrodni popełnionych na Polakach podczas wydarzeń na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej oraz odpowiedzialność kierownictwa Ukraińskiej Armii Powstańczej.

W trakcie rozmowy prowadząca zapytała dyplomatę o postać Romana Szuchewycza, który był naczelnym dowódcą UPA i jest w Polsce uznawany za jednego z odpowiedzialnych za zbrodnie dokonane na ludności polskiej. Ambasador Ukrainy nie zgodził się na jednoznaczne określenie go jako zbrodniarza wojennego, argumentując, że jego odpowiedzialność nie została wystarczająco udokumentowana.

„Ja, jako Ukrainiec, jako ambasador potępiam zbrodnie na Polakach” – powiedział Wasyl Bodnar podczas rozmowy.

W dalszej części wywiadu Arleta Bojke zapytała wprost: „I przejdzie panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?”. W odpowiedzi ambasador podtrzymał swoje stanowisko, odmawiając takiej kwalifikacji. Stwierdził, że przypisywanie odpowiedzialności Stepanowi Banderze i Romanowi Szuchewyczowi za zbrodnie na Polakach jest elementem narracji, którą określił jako ideologię rozpowszechnianą w Polsce.

„Nie, nie powiem tego, bo to musi być udowodnione na zasadzie dokumentów, a nie stworzonej ideologii, która jest promowana w Polsce, że Bandera, Szuchewycz i inni to są zbrodniarze. Pracujmy nad dokumentami” – powiedział.

Ambasador podkreślał, że strona ukraińska deklaruje gotowość do rozmów o trudnych kwestiach historycznych. W jego ocenie dialog powinien opierać się na źródłach archiwalnych i badaniach, a nie na ocenach, które – jak mówił – zostały sformułowane bez wystarczającej bazy dowodowej.

„Po naszej stronie jest otwartość, by rozmawiać o wszystkich zbrodniach, o wszystkich rzeczach, które były dokonane złe i dobre po obu stronach granicy dzisiejszej i żeby pokazać społeczeństwu, jak to wyglądało naprawdę, a nie tak, jak sobie napisał czy wymyślił” – dodał.

http://kresy.pl/wydarzenia/to-ideologia-z-polski-bodnar-o-odpowiedzialnosci-szuchewycza-za-wolyn/

#upa #banderowcy #mordercy #ludobojstwo #wolyn #ukraina #Polska

16

Wojciech Sumliński

Miałem przed laty informatora, który był prawą ręką Jarosława Kaczyńskiego. Któregoś razu zauważyłem go na spotkaniu z Michałem Bonim. On - prawa ręka JK, Boni - bliskie otoczenie Tuska.

Pytam go więc później: o co tu chodzi? Odpowiedział mi lekko: a, wiesz, my żydzi musimy trzymać się razem. On jest chrzestnym mojego dziecka. (sic!)

Jakże wiele wyjaśniło mi to krótkie zdanie. Dwóch żydów - a jeden jest chrzestnym dziecka drugiego. Jeden - przy Tusku, drugi przy Kaczyńskim.

Tak wygląda ta układanka - tak wygląda układanka, którą z dr Ewą Kurek opisaliśmy w książce "Porozmawiajmy o... żydach" - książce, która wywołała niemały popłoch w tych właśnie, wyżej opisanych środowiskach.

http://www.facebook.com/reel/2243515786057596

#Polska #zydzi

26

Szokujące sceny w Żorach. Ukrainiec napadł i okradł kobietę. Nazajutrz włamywał się do jej mieszkanianczas.info

W niedzielę Ukrainiec dobijał się do jednego z mieszkań na os. Sikorskiego w Żorach, następnie wszedł do lokalu siłą. Jak się okazało, poprzedniego dnia napadł na mieszkającą w tym miejscu kobietę i okradł ją.

Komenda Miejska Policji w Żorach poinformowała o interwencji po niedzielnym zgłoszeniu. Agresywny mężczyzna dobijał się do drzwi mieszkania na os. Sikorskiego.

Świadkowie przekazali, że „mówił z rosyjsko brzmiącym akcentem i dostał się do lokalu siłą”. Na miejsce wysłano patrol, który zabezpieczył mieszkanie i mieszkańców oraz zaczął wyjaśniać okoliczności zdarzenia.

Policjanci ustalili, że agresywny mężczyzna to 29-letni Ukrainiec. Znał swoją ofiarę. Poprzedniego dnia ukradł 37-letniej kobiecie telefon i portfel z pieniędzmi.

Kobieta usiłowała odzyskać swoje rzeczy. Ten wówczas użył przemocy, kopiąc ją i łamiąc rękę.

„Działał w ten sposób, aby utrzymać się w posiadaniu skradzionych przedmiotów” – zaznaczono w komunikacie.

„Na tym jednak jego agresywne zachowanie się nie zakończyło. Następnego dnia mężczyzna ponownie przyszedł do mieszkania kobiety, uszkodził drzwi i groził jej oraz innej osobie pozbawieniem zdrowia i życia, wzbudzając realne obawy o ich bezpieczeństwo” – czytamy.

Ukrainiec został zatrzymany przez policję. Na wniosek prokuratora sąd zastosował tymczasowy areszt. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Policja podkreśla, że w tym przypadku „ogromne znaczenie” miała „szybka reakcja świadków na sygnały bólu, cierpienia i przemocy”.

http://nczas.info/2026/01/09/szokujace-sceny-w-zorach-ukrainiec-napadl-i-okradl-kobiete-nazajutrz-wlamywal-sie-do-jej-mieszkania/

#bandytyzm #bandyci #ukraincy #Polska

16

Jakby wam jakiś trol od konia próbował wmówić "jak to też nie zarobimy na eksporcie do krajów Mercosur", to jeśli "my" to jesteśmy Niemcy to może owszem, ale jeśli chodzi o Polskę, to jest to wynik marginalny. Tak więc ta umowa to jedynie ratowanie upadającej niemieckiej gospodarki, kosztem unijnego rolnictwa.

#polska #unia #rolnictwo

20

Eurokołchoz wbrew woli wielu państw członkowskich przepchał niebezpieczną umowę Mercosur. Wiadomo, w tych niepewnych czasach, nie ma to jak zniszczyć własny przemysł i rolnictwo i uzależnić się od żywności sprowadzanej z drugiego końca świata.

BTW, jak ktoś chce zobaczyć jak wygląda płatna trolnia uruchomiona w celu damage controlu i urabiania debili to starczy spojrzeć co się odwala tu w komentarzach:

http://wykop.pl/link/7866879/ue-zatwierdza-umowe-handlowa-z-mercosur-polska-w-opozycji-ale-decyzja-przeszla

#polska #unia #rolnictwo

18

CZYLI IDZIE DOBRZE - Rabin Schudrich ostrzega przed Braunem. „To jest po prostu niebezpieczne”nczas.info

Zdjęcie

Naczelny rabin Polski Michael Schudrich w rozmowie z portalem „Onet” ostrzega przed Grzegorzem Braunem i zastanawia się, dlaczego Konfederacja Korony Polskiej notuje w sondażach nawet ponad 10 proc. poparcia. – To jest po prostu niebezpieczne – twierdzi Schudrich.

Prowadzący rozmowę Magdalena Rigamonti oraz Tomasz Sekielski zapytali rabina Schudricha o to, czy podczas spotkania z nowym metropolitą krakowskim kard. Grzegorzem Rysiem pojawił się temat rzekomego „antysemityzmu na polskiej prawicy”.

– Tak, antysemityzm to był też temat – potwierdził Schudrich.

Po pytaniu o to, czy „ma nadzieję, że polski Kościół się będzie przeciwstawiał Grzegorzowi Braunowi i innym politykom, którzy wypowiadają jawnie antysemickie treści?”, rabin stwierdził, że „nie może być bezczelny i radzić polskiemu Kościołowi, co powinien robić”.

Znacznie bardziej stanowczy był jednak w swych wypowiedziach na temat lidera Konfederacji KP. Rabin zadał m.in. pytanie „dlaczego ludzie w Polsce chcą go słuchać i idą za nim?”, a pytany o odpowiedź na nie, stwierdził, że w Polsce i innych krajach „widać nową falę ekstremizmów”, podkreślając, że dostrzega zarówno ekstremizm prawicowy, jak i lewicowy.

– Panie rabinie, dlaczego część ludzi chce słuchać, że komór gazowych nie było, że wszystkiemu winni są Żydzi? – zapytali najwyraźniej zaniepokojeni redaktorzy.

– Mówienie, że nie było komór gazowych to jest fake news. To jest absurdalne. To jest nie tylko antyżydowskie, to jest antypolskie – grzmiał rabin Schudrich.

Z kolei dwucyfrowe poparcie dla Korony jest jego zdaniem „po prostu niebezpieczne”. – Pytanie, jak reagują na to pozostali Polacy, czy mówią, że nie chcą tego kłamstwa, że to nie jest Polska. Gdzie jest głos wszystkich Polaków, którzy nie popierają Brauna? – pytał Schudrich.

Braun i Schudrich w Jedwabnem

Przypomnijmy, że w lipcu ubiegłego roku Braun pojawił się w 84. rocznicę zbrodni w Jedwabnem. Polski poseł do Parlamentu Europejskiego próbował wówczas zgłosić policjantom przestępstwo popełnione w jego ocenie przez rabina Schudricha, który również był obecny na miejscu.

– Zawiadamiam pana o przestępstwie polegającym na udaremnieniu ekshumacji i zaniechaniu przepisanych prawem procedur, czyli mamy dwojakie przestępstwo. Raz zbrodnia, która musi być wyświetlona do spodu, a dwa kryminał związany z matactwem, szachrajstwem, fałszowaniem historii – mówił Braun.

Policja jednak zamiast zatrzymać Schudricha, eskortowała delegację przybyłą na miejsce zbrodni. Kiedy Jedwabne opuszczała kolumna ekskluzywnych aut, Braun stanął im na drodze. Ostatecznie funkcjonariusze złapali się za ręce i utworzyli kordon, dzięki któremu pojazdy mogły bezpiecznie przejechać przez grupę protestujących.

http://nczas.info/2026/01/08/rabin-schudrich-ostrzega-przed-braunem-to-jest-po-prostu-niebezpieczne/

#Braun #zydzi #Polska #kkp

18

W katowni Gestapo wyryła modlitwę własnym zębem. Górecki uczynił z niej symfonię [+POSŁUCHAJ]kresy.pl

W piwnicach zakopiańskiego „Palace” — jednej z najokrutniejszych katowni Gestapo na Podhalu — osiemnastoletnia Helena Wanda Błażusiakówna wyryła na ścianie krótką modlitwę. Zrobiła to… własnym zębem, który jej wybito.

Muzeum Armii Krajowej przypomina postać Heleny Błażusiakówny, góralki, której wojenny wiersz zrobił światową karierę dzięki muzyce Henryka Mikołaja Góreckiego.

Wanda, lat 18, siedzi od 25 września 44

Helena miała osiemnaście lat, kiedy trafiła do piwnic zakopiańskiego „Palace” – gestapowskiej katowni Podhala. Pochodziła ze Szczawnicy, z domu nazywała się Błażusiak, a w konspiracji nosiła pseudonim „Lena”. Od początku wojny pomagała ojcu Stanisławowi „Pikowi” i bratu „Orzełkowi” w przeprowadzaniu żołnierzy przez „zieloną granicę” na Węgry, później została zaprzysiężona w AK jako łączniczka na trasie Szczawnica–schronisko na Lubaniu, gdzie leczyli się ranni partyzanci.

We wrześniu 1944 roku Niemcy otoczyli schronisko, część ludzi zastrzelili, resztę aresztowali. Helenę po brutalnym przesłuchaniu w Czorsztynie przewieziono do gestapowskiej katowni „Palace”.

Tam zaczęło się piekło: bicie, wieszanie na drzwiach, polewanie wodą. Podczas jednego z przesłuchań wybito jej zęby. Mimo tortur nie wydała nikogo – tak jak przewidywał ojciec, mówiąc: „Nie bójcie się, ona nikogo nie wyda”. W celi, pozbawiona narzędzi, jednym z wybitych zębów wydrapała na ścianie modlitwę i podpis:

Mamo, nie płacz, nie.

Niebios Przeczysta Królowo,

Ty zawsze wspieraj mnie.

Zdrowaś Mario, Łaskiś pełna

Zakopane Palace, cela nr 3, ściana nr 3.

Błażusiakówna Helena Wanda, lat 18, siedzi od 25 września 44.


To lament córki skierowany do matki, ale też akt wiary wpisany w koszmar przesłuchań. Helena spędziła w „Palace” siedem tygodni. 22 listopada 1944 roku, w drodze „do obozu”, konwój więźniów został zaatakowany przez partyzantów; wyłamano drzwi wagonów, kazano więźniom uciekać. „Lena” zdołała przedrzeć się przez lasy do Nowego Targu, potem do rodzinnej Szczawnicy. Ciężko chora, w pełnej konspiracji była leczona w szpitalu aż do końca wojny. W PRL musiała ukrywać przeszłość AK-owską: przyjęła drugie imię, znana była jako Wanda Pawlik, mieszkała w Wadowicach, wychowała pięcioro dzieci. Zmarła 25 lipca 1999 roku.

Historia Heleny jest jedną z wielu opowieści o góralkach, które stawiały opór okupantowi: jako łączniczki, sanitariuszki, osoby ukrywające Żydów, działaczki konspiracji. Przez cele „Palace” przeszły setki kobiet – bite, upokarzane, poddawane eksperymentom, ale niełamiące się w śledztwie.

„Palace” – Gestapo w pensjonacie

Przed wojną budynek „Palace” był eleganckim pensjonatem — nazwę dobrano tak, by brzmiała jak „pałac wypoczynku”. „[…] zarówno w sezonie zimowym, jak i letnim wabił szerokimi taflami jasnych okien, wygodnymi tarasami, elegancją wnętrz i wreszcie znakomitą kuchnią — co zamożniejszych gości”, pisał Alfons Filar w książce „Palace, Katownia Podhala”.

Po zajęciu Zakopanego Niemcy urządzili tu komisariat Gestapo i więzienie śledcze. Kobiety w „Palace” były traktowane równie brutalnie jak mężczyźni, a pracujący tam funkcjonariusze Gestapo, na czele z SS-Hauptsturmführerem Robertem Philippem Weißmannem — komendantem Policji Bezpieczeństwa i SD w Zakopanem — odznaczali się wyjątkowym sadyzmem. Piwnice stały się salami tortur. Przewinęło się przez nie ponad 2000 osób.

Po wojnie budynek wrócił do funkcji pensjonatu; przez lata na ścianach istniały jeszcze napisy więźniów. W latach 90. część z nich zniszczono podczas przebudowy — bezcenne świadectwa przepadły. Dopiero w 2017 roku obiekt wykupił samorząd, a po konserwacji w 2024 roku otwarto tu Muzeum „Palace”, poświęcone okupacyjnym losom Podhala. Ekspozycja odtwarza także część z utraconych inskrypcji.

Górecki był wstrząśnięty

Jeszcze w latach 70. historię tę odkrył kompozytor Henryk Mikołaj Górecki. Po lekturze książki o zakopiańskim „Palace” dotarł do opisu kaźni w piwnicach budynku i natknął się na modlitwę Heleny Błażusiakówny. Prawdopodobnie później odwiedził to miejsce osobiście. Tekst, który młoda więźniarka wyryła w celi własnym zębem, kompozytor przepisał i włączył do swojej III Symfonii op. 36, znanej dziś na świecie jako „Symfonia pieśni żałosnych”.

Dzieło miało premierę w 1977 roku, a kilkanaście lat później zdobyło świat — nagrania trafiały na listy bestsellerów, a muzyka brzmiała w największych salach koncertowych i filmach. Górecki wybrał akurat te słowa, bo — jak mówił — w ich prostocie było „cierpienie, miłość i nadzieja matki i dziecka zarazem”.

Historia Heleny Błażusiakówny przypomina, że nawet w miejscu tortur powstawały słowa, które miały ocalić pamięć. A muzyka sprawiła, że jej cicha modlitwa z zakopiańskiej celi usłyszana została na całym świecie.

http://kresy.pl/kresopedia/w-katowni-gestapo-wyryla-modlitwe-wlasnym-zebem-gorecki-uczynil-z-niej-symfonie-posluchaj/

#ak #iiiwojnaswiatowa #niemcy #gestapo #bohater #historia #Polska

8