Kolejny propagandowy proimigrancki bełkot o #polska promowany an #instagram

Zdjęcie

Zdjęcie

9

Polska zwiększy przepustowość eksportu gazu na Ukrainękresy.pl

We wtorek minister energetyki Ukrainy Denys Szmyhal poinformował o uzgodnieniach Polski i Ukrainy dotyczących zwiększenia przepustowości importu gazu z Polski na Ukrainę. Porozumienie mają realizować polska spółka Gaz-System oraz Operator GTS Ukrainy poprzez stopniowe podnoszenie przepustowości od początku lutego 2026 roku.

„Do końca kwietnia przepustowość tego kierunku wzrośnie z 15,3 mln m3 do 18,4 mln m3 dziennie. To ważna umowa, która zapewni stabilne dostawy ciepła do ukraińskich domów, szpitali, szkół i infrastruktury krytycznej” — powiedział pierwszy wicepremier i minister energetyki Ukrainy Denys Szmyhal.

W komunikatach podkreślono, że zwiększenie zdolności importowych ma być elementem działań na rzecz bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy oraz dywersyfikacji tras dostaw w sytuacji ataków rosyjskich na obiekty energetyczne w warunkach surowej zimy. W materiałach wskazano, że w wielu domach, m.in. w Kijowie, brakuje prądu, ciepła i dostaw bieżącej wody.

Szmyhal opisał polski kierunek jako jeden z kluczowych dla importu, wskazując na dostęp do różnych źródeł surowca i udział dostaw realizowanych tą trasą w całkowitym wolumenie importu Ukrainy w 2025 r. „Kierunek polski zapewnia dostęp do różnych źródeł gazu i pozostaje jednym z kluczowych dla importu. W 2025 roku przez Polskę przetransportowano 2,1 mld m3 gazu — ponad 30 proc. całkowitego wolumenu importu, w tym około 600 mln m3 amerykańskiego LNG” — dodał.

W 2025 roku, liczba importu gazu na Ukrainę wyniosła rekordowe 6,47 mld m3. Do 20 czerwca Ukraina zaimportowała 347,6 mln m³ gazu, głównie z Węgier i Słowacji. Jak informował portal Strana, surowiec pochodził z rosyjskich dostaw realizowanych przez pośredników.

Wcześniej, 9 stycznia, Gaz-System informował o planie zwiększenia możliwości eksportu gazu na Ukrainę od 1 lutego, a wzrost oferowanej przepustowości całkowitej w okresie do końca kwietnia 2026 r. łączył z ukończeniem pod koniec 2025 r. modernizacji stacji pomiarowej na połączeniu międzysystemowym z Ukrainą w Hermanowicach. Operator zaznaczył, że rozwiązanie ma charakter tymczasowy, a rozwój technicznych możliwości eksportowych gwarantujących trwałe, większe dostawy w kierunku Ukrainy wymaga dodatkowych inwestycji w infrastrukturę przesyłową. Gaz-System zapowiedział również wystawianie dodatkowych przepustowości na aukcje dla podmiotów zainteresowanych eksportem gazu w kierunku Ukrainy.

Gaz-System, należący w 100 proc. do Skarbu Państwa, odpowiada za przesył gazu ziemnego i zarządza najważniejszymi gazociągami w Polsce oraz jest właścicielem i operatorem terminala LNG w Świnoujściu.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/polska-zwiekszy-przepustowosc-eksportu-gazu-na-ukraine/

#Polska #ukraina #gaz #energia

9

5

TikTok kasuje filmy Grzegorza Brauna

Zdjęcie

Oczywistym jest, że były podszyte mową nienawiści i były sprzeczne z polskim, unijnym i chińskim prawem.

Filmy zgłosiło Stowarzyszenie Nigdy Więcej, umotywowało swoją prośbę licznymi przykładami z polskiego, jak i europejskiego prawa.

Jednak na tym nie koniec. Bardziej dotkliwe dla Brauna może okazać się to, że TikTok czasowo ograniczył rekomendowanie jego treści w kanale „Dla Ciebie”, czyli w spersonalizowanej stronie głównej wyświetlającej filmy dopasowane do indywidualnych zainteresowań użytkownika, biorąc pod uwagę m.in. polubienia i czas oglądania.

#braun #polska #politycy #konfederacjakorony #konfederacjakoronypolskiej

9

„Aktywny rolnik” to likwidacja małych gospodarstw rodzinnych!

W tym tygodniu Sejm w ekspresowym tempie wprowadził do porządku obrad i przegłosował rządowy projekt ustawy o tzw. aktywnym rolniku. Nazwa brzmi niewinnie, wręcz zachęcająco, ale w rzeczywistości mamy do czynienia z brutalnym uderzeniem w małe gospodarstwa rolne i próbą ich systemowego wyeliminowania z rynku.

Ta ustawa oznacza faktyczną likwidację dopłat bezpośrednich dla tysięcy drobnych rolników. Aby otrzymać nawet podstawowe wsparcie, rolnik będzie musiał udowodnić „aktywność zawodową” poprzez faktury sprzedaży produktów rolnych oraz faktury zakupu środków do produkcji. To nie koniec. Kluczowe wymogi nie są zapisane w ustawie, lecz zostaną dopiero określone w rozporządzeniu ministra rolnictwa. Oznacza to jedno: dziś głosuje się ustawę w ciemno, a rolnicy dopiero za jakiś czas dowiedzą się, jakie warunki muszą spełnić, by nie zostać pozbawieni dopłat.

W nowej perspektywie unijnej Wspólnej Polityki Rolnej ma być około 30 procent mniej środków na dopłaty obszarowe. Tusk już dziś chce „odstrzelić” drobnych rolników. Zamiast uczciwie powiedzieć, że pieniędzy będzie mniej, rząd wybiera inną drogę: eliminację części gospodarstw z systemu, tak aby spadek stawek nie był tak widoczny w statystykach. Ofiarą tego mechanizmu mają paść najmniejsze gospodarstwa rodzinne, które nie funkcjonują w pełni towarowo, ale są fundamentem polskiego rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego.

Nie ma na to mojej zgody. To jest zamach na polską wieś. Z jednej strony duże, towarowe gospodarstwa będą wykańczane przez unijne i międzynarodowe umowy handlowe, takie jak z Ukrainą, Mercosur czy planowane porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi i Indiami. Z drugiej strony krajowe przepisy, w tym ustawa o „aktywnym rolniku”, mają dobić małe gospodarstwa, które do tej pory jeszcze się utrzymywały.

Najbardziej bulwersujące jest to, że rząd chce oddać urzędnikom władzę nad tym, kto jest rolnikiem, a kto nim nie jest. To urzędnik, na podstawie papierów i rozporządzeń, ma decydować o prawie do dopłat. Za to rolnik ma tłumaczyć się, że nie jest wielbłądem.

Ta ustawa nie wzmacnia rolników. Ona ich dzieli i eliminuje. Jeśli wejdzie w życie w obecnym kształcie, doprowadzi do masowego upadku małych gospodarstw i dalszej koncentracji ziemi. To droga donikąd i poważne zagrożenie dla polskiego rolnictwa. #polacy #polexit #polska #politka #politykazagraniczna #politykaspoleczna #uniaeuropejska #rolnictwo

13

TERAZ TO NA PEWNO KUPIĘ - Empik i Allegro cenzurują Sumlińskiego. Książka wycofana ze sprzedaży. „Tak wielkie działa nieco mnie zaskoczyły”nczas.info

Empik i Allegro wycofują ze sprzedaży książkę „Porozmawiajmy o… Żydach” Wojciecha Sumlińskiego. Publicysta staje jednak w obronie marek i twierdzi, że cenzorami są środowiska żydowskie, a nie same sklepy.

Jak poinformował Sumliński w środę, Empik wycofał z aktywnej sprzedaży książki „Porozmawiajmy o… Żydach”.

„Egzemplarze, które są na półkach zostaną wyprzedane (zaledwie 7 sklepów), jednoznacznie jednak zaznaczono, że nie pojawią się nowe. Czy powyższe jest efektem sformułowanych na piśmie żądań środowisk żydowskich – tych z grudnia, czy też pojawiło się nowe? Nie wiem – czekam na dalsze informacje” – czytamy na X.

Ocenił jednak, że „nie sam Empik jest cenzorem – a jedynie ofiarą”.

„Cenzorami są ci, którzy wycofanie książki z sieci wymusili. Co ciekawe na stronie Empik książka wciąż jest sprzedawana przez księgarnie zewnętrzne (w zależności od momentu – często po zawyżonych cenach). Sam jednak Empik skutkiem nacisków nie chce (nie może) sygnować książki 'Porozmawiajmy o… Żydach’ swoją marką” – napisał publicysta.

„Najważniejsze jest jednak coś innego – oni naprawdę się łudzą, że pozbędą się książki z przestrzeni publicznej! Jak bardzo się mylą… Zapraszam więc do tych, którzy presji nie ulegli – zapraszam też do siebie, na sumlinski.com.pl” – podsumował.

W kolejnym poście w czwartek poinformował zaś, że także Allegro wycofało książkę ze sprzedaży.

„Jak przyznaje serwis – jest to efektem współpracy ze… @StowNIGDYWIECEJ. Sprzedawcom, którzy będą udostępniać nowe oferty z książką – grożą usunięciem konta. Kolejny zatem podmiot dołącza do grona zastraszonych przez środowiska żydowskie i pochodne organizacje – włączając książkę 'Porozmawiajmy o… żydach’ do spisu książek zakazanych” – napisał Wojciech Sumliński.

„Nie poddajemy się – w wielu bowiem miejscach książkach jest wciąż dostępna. Nie wiem na jak długo, wiem jednak, że już według stanu 'na dziś’ książka przyprawiająca środowiska żydowskie o przedzawałowe spazmy – stała się bestsellerem” – zaznaczył.

„Czy należy się dziwić, że złodziej dostaje ataku paniki, gdy został złapany za rękę – bądź gdy kłamcy zostało jednoznacznie wykazane, że kłamie? Rzecz ta absolutnie mnie nie dziwi. Nie ukrywam jednak – to że przeciwko książce zostaną zmobilizowane tak wielkie działa, nieco mnie zaskoczyło” – podsumował Wojciech Sumliński.

http://nczas.info/2026/01/23/empik-i-allegro-cenzuruja-sumlinskiego-ksiazka-wycofana-ze-sprzedazy-tak-wielkie-dziala-nieco-mnie-zaskoczyly/

#zydzi #cenzura #Polska

23

#tusk #logika #usa #polska #grenlandia

W Polsce media rządowe, rząd i eks-pierdy wojskowe etc. wspierały Grenlandię, a Tusk chciał nawet wysłać żołnierzy.

Gdzie logika? Mamy kluczowy sprzęt kupiony w USA, jesteśmy największym importerem ich sprzętu za grube miliardy, ba grube miliardy wydajemy na budowę i finanansowanie ich baz wojskowych w Polsce i żeby się z nimi zmierzyć pojedziemy na Grenladnie? Z czym?

10

SZOSZONY ZAMARZAJĄ! - Pilna pomoc Polski dla Ukrainy. Decyzję podjął premier Tusk. „W obliczu dramatycznej sytuacji”nczas.info

Zdjęcie

Szef rządu warszawskiego premier Donald Tusk podjął decyzję o skierowaniu pilnej pomocy do Kijowa. Do stolicy Ukrainy trafią generatory i nagrzewnice. „Agregaty i nagrzewnice pomogą ludności cywilnej w przetrwaniu zimy” – informuje resort.

„W obliczu dramatycznej sytuacji na Ukrainie, gdzie blisko 60 proc. Kijowa pozostaje bez prądu, decyzją Premiera Donalda Tuska na Ukrainę trafią urządzenia chroniące ludność cywilną przed skutkami mrozów” – przekazano w komunikacie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

„379 generatorów prądu oraz 18 nagrzewnic z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Ze środków unijnych przekazane zostanie kolejne 447 generatorów prądu. Pomaga także Warszawa, która przekazuję 90 generatorów. Transporty ruszają do ukraińskich miast już dziś” – poinformował resort.

MSWiA przekazało, że cała operacja logistyczna została zaplanowana na kilka najbliższych dni, a flota łącznie kilkunastu ciężarówek rozpocznie dostawy już piątek. Pierwszy transport, składający się z czterech samochodów, wyruszy w piątek z magazynów w Leśmierzu w województwie łódzkim.

Kolejne etapy zaplanowano na początek przyszłego tygodnia. W poniedziałek z Kamienicy Królewskiej pod Gdańskiem wyjedzie 10 ciężarówek, a we wtorek z tego samego punktu wyruszy kolejnych pięć pojazdów. Ostatnia z zaplanowanych na ten tydzień grup samochodów wyjedzie w środę z Lisowic w okolicach Wrocławia.

Równolegle, w ramach mechanizmów europejskich, Polska koordynuje przekazanie kolejnych 447 generatorów prądu. Wsparcie zaoferowało także miasto stołeczne Warszawa, które przekazało 90 agregatów. Transport sprzętu przekazanego przez Warszawę zapewni Państwowa Straż Pożarna.

Przypomnijmy, że w środę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał, że po wtorkowych atakach Rosji na obiekty energetyczne w Kijowie prawie 60 proc. budynków jest bez prądu, a około 4 tys. budynków pozostaje bez ogrzewania.

We wtorek mer stolicy Ukrainy Witalij Kliczko w rozmowie z AFP podał, że około 600 tys. osób opuściło Kijów od 9 stycznia, gdy zaapelował do mieszkańców o tymczasową ewakuację z miasta. Po zmasowanych rosyjskich atakach połowa budynków w Kijowie została pozbawiona ogrzewania – dodał.

http://nczas.info/2026/01/23/pilna-pomoc-polski-dla-ukrainy-decyzje-podjal-premier-tusk-w-obliczu-dramatycznej-sytuacji/

#Polska #ukraina

9

Niemiecki polityk żąda od Polski 1,3 biliona euro za Nord Streamkresy.pl

Deputowany AfD Kay Gottschalk zapowiedział dochodzenie wobec Polski roszczeń w wysokości 1,3 bln euro za domniemany „współudział w wysadzeniu Nord Stream”. Deklaracja padła w mediach społecznościowych.

Deputowany Bundestagu z ramienia Alternatywy dla Niemiec Kay Gottschalk oświadczył, że Polska powinna wypłacić Niemcom 1,3 bln euro reparacji za rzekomy „współudział w wysadzeniu Nord Stream”. Polityk zapowiedział, że będzie zabiegał o te roszczenia, jeśli obejmie funkcję ministra finansów.

Gottschalk opublikował wpis o tej treści na platformie X, wskazując, że wskazana kwota „powinna wystarczyć jako reparacje za współudział w wysadzeniu Nord Stream”. Dodał, że „pierwszą decyzją urzędową jako ministra finansów będzie dochodzenie tych roszczeń od Polski”.

To kolejna wypowiedź polityka AfD odnosząca się do Polski w kontekście zniszczenia gazociągów Nord Stream. W październiku, po tym jak polski sąd odmówił ekstradycji do Niemiec Wołodymyra Żurawlowa, podejrzewanego o udział w wysadzeniu infrastruktury, Gottschalk oskarżył Polskę o „bycie wspólnikiem terrorystów”. Wówczas wzywał także do podjęcia działań odwetowych, w tym do wstrzymania środków unijnych dla Polski.

Kay Gottschalk należy do czołowych postaci Alternatywy dla Niemiec. Mandat deputowanego Bundestagu sprawuje nieprzerwanie od 2017 roku, a w klubie parlamentarnym partii pełni funkcję rzecznika do spraw polityki finansowej. Jest także jednym ze współzałożycieli AfD, która powstała w 2013 roku.

W ubiegłym roku Gottschalk uczestniczył w wyjeździe delegacji AfD do Stanów Zjednoczonych, gdzie politycy partii spotykali się ze środowiskami związanymi z Partią Republikańską oraz z byłym prezydentem USA Donaldem Trumpem.

Przypomnijmy, że Tino Chrupalla, współprzewodniczący niemieckiej prawicowej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD), stwierdził, że Rosja pod rządami prezydenta Władimira Putina nie stanowi zagrożenia dla Niemiec, za to Polska może być potencjalnym zagrożeniem.

W wywiadzie udzielonym niemieckiej telewizji publicznej, Chrupalla powiedział: „Putin nic mi nie zrobił. Nie widzę żadnego zagrożenia dla Niemiec ze strony Rosji w tej chwili”. Następnie wskazał na Polskę jako kraj, który może stanowić poważne zagrożenie. „Weźmy Polskę, na przykład” – dodał, nawiązując do odmowy ekstradycji obywatela Ukrainy, którego niemieckie władze podejrzewają o udział w sabotażu rurociągów Nord Stream w 2022 roku. „Polska może również stanowić zagrożenie dla nas” – stwierdził.

http://kresy.pl/wydarzenia/niemiecki-polityk-zada-od-polski-13-biliona-euro-za-nord-stream/

#niemcy #Polska

8

Oto najstarszy klasztor w Polsce – przetrwał wojny, rozbiory i kasatynational-geographic.pl

http://www.national-geographic.pl/traveler/kierunki/cuda-polski-opactwo-benedyktynow-w-tyncu/

Opactwo benedyktynów w Tyńcu to jedno z najważniejszych miejsc sakralnych i historycznych w Polsce. Położone na malowniczym wapiennym wzgórzu nad Wisłą, opactwo powstało w XI wieku i jest najstarszym funkcjonującym klasztorem benedyktyńskim w kraju. W ciągu prawie tysiąca lat przechodziło przez zniszczenia, odbudowy i przemiany, by dziś stać się popularnym celem pielgrzymek, turystyki kulturowej oraz miejscem kontemplacji i zwiedzania.

Opactwo benedyktynów w Tyńcu to nie tylko najstarszy klasztor w Polsce, ale także jedno z najcenniejszych miejsc dziedzictwa religijnego i kulturowego w kraju. Położone na malowniczym wzgórzu nad Wisłą w zachodniej części Krakowa, opactwo tynieckie od XI wieku pełniło kluczową rolę duchową, edukacyjną i obronną. Przez stulecia przetrwało najazdy tatarskie, wojny i okres kasaty, by dziś służyć jako miejsce kontemplacji, turystyki religijnej oraz zwiedzania architektonicznego. Bogata historia, wyjątkowa architektura romańska i barokowa, a także życie według reguły świętego Benedykta czynią z Tyńca obowiązkowy punkt na mapie każdego, kto interesuje się dziedzictwem benedyktynów w Polsce.

Historia opactwa benedyktynów w Tyńcu

Historia opactwa benedyktynów w Tyńcu sięga czasów odbudowy polskiej państwowości po najazdach i kryzysie lat 40. XI wieku. Opactwo w Tyńcu zostało prawdopodobnie założone około 1044 roku z inicjatywy Kazimierza I Odnowiciela, który sprowadził zakonników benedyktyńskich z zachodu Europy jako element wzmocnienia struktur kościelnych i kulturalnych. Usytuowanie klasztoru na wysokim wzgórzu nad Wisłą miało nie tylko znaczenie religijne, ale też strategiczne – kontrolowało szlaki handlowe i wodne prowadzące do Krakowa.

Według przekazów pierwszym opatem był Aaron, późniejszy biskup Krakowa, co świadczy o wyjątkowym znaczeniu tego miejsca już od samego początku. Opactwo tynieckie szybko stało się jednym z głównych centrów duchowych w Polsce, a jego klasztor — jednym z najważniejszych ośrodków benedyktyńskich w Europie Środkowej. To jeden z ciekawszych przykładów rozwoju zakonów w średniowieczu.

Na przestrzeni wieków opactwo benedyktynów w Tyńcu doświadczyło wielu dramatycznych wydarzeń. Najazd tatarski w 1259 roku niemal doszczętnie zniszczył zabudowania klasztorne. Odbudowywano je przez kolejne dekady, a zakonnicy kontynuowali działalność mimo licznych trudności. W okresie potopu szwedzkiego klasztor został splądrowany i spalony, a w czasach konfederacji barskiej służył jako ważna twierdza obronna, co dziś tłumaczy jego masywne mury i rozmieszczenie.

Ciekawostką jest, że przez pewien czas benedyktyni prowadzili tu także szkołę klasztorną oraz skryptorium, w którym kopiowano manuskrypty i kroniki — część z nich przetrwała do dziś. W epoce zaborów, w 1816 roku, opactwo zostało skasowane przez władze austriackie, a mnisi musieli opuścić klasztor. Przez kolejne dziesięciolecia budowla popadała w ruinę, służąc m.in. jako magazyn i budynek świecki.

Dopiero w 1939 roku benedyktyni oficjalnie powrócili do Tyńca, podejmując trud odbudowy duchowego i kulturowego dziedzictwa tego miejsca. Dziś opactwo tynieckie nie tylko pełni funkcję klasztoru, ale także centrum edukacyjnego, wydawniczego i turystycznego, a jego mury są żywym świadkiem ponad 950 lat historii Polski.

Architektura i zabytki opactwa

Opactwo w Tyńcu to fascynujący przykład architektonicznej ewolucji sakralnych budowli w Polsce. Przez niemal tysiąc lat swojej historii łączyło i przekształcało style, zachowując elementy średniowiecznej architektury romańskiej, gotyckiej oraz barokowej. Obecny wygląd kompleksu klasztornego jest efektem wielowiekowych przebudów, odbudów po zniszczeniach oraz adaptacji do zmieniających się potrzeb liturgicznych i obronnych.

reszta pod linkiem

#historia #historiapolski #polska

9

Gwałty, rabunki i zniszczenia. Wkroczenie Armii Czerwonej do Olsztynakresy.pl

22 stycznia 1945 roku oddziały Armii Czerwonej wkroczyły do Olsztyna, kończąc niemiecką kontrolę nad tym miastem.

Położone w północno-wschodnich Prusach Wschodnich ziemie Warmii i Mazur były stopniowo zajmowane od połowy stycznia 1945 roku. 13 stycznia rozpoczęła się sowiecka ofensywa na Prusy Wschodnie, której celem było odcięcie i rozbicie niemieckich sił w regionie. Olsztyn był pierwszym większym miastem zdobytym przez Armię Czerwoną na tym odcinku frontu.

„Kraj faszystów musi przemienić się w pustynię”

Wejście wojsk radzieckich do Olsztyna miało dramatyczne konsekwencje dla ludności cywilnej. W pierwszych tygodniach po zajęciu miasta doszło do fali gwałtów, mordów, rabunków i grabieży, które objęły zarówno samo miasto, jak i okoliczne miejscowości. Skala przemocy była bezprecedensowa.

„Po drodze widziałam okropne rzeczy. Kobiety w starszym wieku zgwałcone przez Rosjan nie tylko w jednym miejscu, lecz na każdym kroku, można było to spotkać. […] Widziałam, jak dziewczyna, córka kowala, 19-letnia, przez 13 Rosjan została zgwałcona i jeszcze na końcu rozerwana” — wspominała mieszkanka Okręgu Mazurskiego moment wkroczenia czerwonoarmistów w 1945 roku.

W pierwszych dniach pobytu w Olsztynie żołnierze Armii Czerwonej dopuścili się także wyjątkowo brutalnych zbrodni. Zamordowani zostali pacjenci szpitala psychiatrycznego w Kortowie, a także chorzy oraz siostry zakonne sprawujące nad nimi opiekę w szpitalu mariackim, mieszczącym się w gmachu dzisiejszego szpitala miejskiego.

Jak podaje Instytut Pamięci Narodowej, sowieccy żołnierze rabowali mienie, zabijali mieszkańców i podpalali budynki. Gdy 17 lutego 1945 roku do miasta dotarła pierwsza grupa polskich kolejarzy, olsztyński dworzec kolejowy wciąż płonął.

Przemoc nie była wyłącznie skutkiem chaosu wojennego. Dowódca 3. Front Białoruski, generał Iwan Czerniachowski, otwarcie formułował założenia brutalnej polityki okupacyjnej, stwierdzając: „Kraj faszystów musi przemienić się w pustynię”. Hasło to interpretowano jako odwet za zbrodnie niemieckie popełnione na terytorium Związku Sowieckiego. W praktyce represje dotykały nie tylko Niemców, lecz także Warmiaków, Mazurów oraz Polaków przybywających do miasta w kolejnych tygodniach.

Skala bezkarności żołnierzy sowieckich była na tyle duża, że zwracali na nią uwagę nawet przedstawiciele tworzącej się administracji komunistycznej. Jesienią 1945 roku kierownik Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Olsztynie przyznawał, że poważnym problemem pozostają masowe napady grup żołnierzy Armii Czerwonej, połączone z rabunkami i zabójstwami.

Olsztyn został formalnie przekazany władzom polskim dopiero 23 maja 1945 roku. Przez cały okres pomiędzy wkroczeniem Armii Czerwonej a ustanowieniem polskiej administracji w mieście utrzymywały się przemoc, grabież i niszczenie mienia. Straty materialne były ogromne — w pierwszym półroczu 1945 roku zniszczeniu uległo wiele budynków, a miasto zostało w znacznym stopniu ogołocone i wyludnione.

Z pogromów i aktów dewastacji dokonanych przez czerwonoarmistów ocalały kościoły, co ks. Jan Hanowski wynegocjował z sowieckim dowództwem. Nietknięty pozostał również olsztyński zamek.

„Olsztyn odnotował w swej historii wypadki, których następstwa zmieniły jego oblicze. Dochodziło do epidemii, klęsk żywiołowych, okupacji i rabunków ze strony obcych wojsk. Wiele zła ludności i miastu wyrządzili na przykład w 1807 roku żołnierze Napoleona. Wcześniejsze wydarzenia wojenne nigdy nie były jednak tak gwałtowne i tragiczne jak te z 1945 roku” — podkreśla Rafał Bętkowski z Muzeum Nowoczesności w Olsztynie.

Mimo tych doświadczeń w powojennych latach władze komunistyczne konsekwentnie promowały narrację o „wyzwoleniu” Olsztyna przez Armię Czerwoną. Jej symbolem stały się pomniki i oficjalne uroczystości mające podkreślać wdzięczność wobec Związku Sowieckiego. Relacje świadków oraz badania historyczne wskazują jednak, że wydarzenia z początku 1945 roku pozostawiły trwałą traumę w pamięci mieszkańców Olsztyna i całego regionu.

http://kresy.pl/kresopedia/gwalty-rabunki-i-zniszczenia-wkroczenie-armii-czerwonej-do-olsztyna/

#iiwojnaswiatowa #zsrr #bolszewicy #gwalt #mordercy #Polska #historia

11

POPiS i reszta kure... na smyczy korporacji jednak się mylili. 🤡🌍

#covid19 #oszustwo #polska

☠️💉⚠️

13

Sprzeciw wobec judaizacji KUL!

Część pracowników, absolwentów, doktorantów i studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II wystosowała list otwarty, w którym skrytykowała działania władz uczelni dotyczące relacji chrześcijaństwa z judaizmem. Autorzy pisma zakwestionowali praktykę łączenia katolickiej celebracji adwentu z żydowską Chanuką oraz teologiczne tezy głoszone przy okazji tych wydarzeń.

Impulsem do wystąpienia był grudniowy obchód Chanuki na KUL, któremu towarzyszyło stanowisko Koła Naukowego Teologów uczelni. W opublikowanym dokumencie podkreślano, że „bez judaizmu nie ma chrześcijaństwa” oraz że chrześcijaństwo „wyrosło z judaizmu jak gałąź z pnia”. Sygnatariusze listu uznali te sformułowania za błędne zarówno historycznie, jak i teologicznie, wskazując, że nie należy utożsamiać judaizmu z religią starotestamentalną.

List został skierowany do Wielkiego Kanclerza KUL, abpa Stanisława Budzika oraz rektora uczelni, ks. prof. Mirosława Kalinowskiego. Autorzy podkreślili, że wydarzenia łączące adwent z Chanuką nie odbywają się w imieniu całej społeczności akademickiej i nie wyrażają jej wspólnych poglądów religijnych. Pod pismem podpisało się 37 osób związanych z uczelnią. Słów poparcia jest jednak wiele więcej zarówno wśród studentów, jak i absolwentów KUL.

Sygnatariusze wyrazili oburzenie wobec – jak to określili – synkretycznej narracji, która ich zdaniem prowadzi do religijnego indyferentyzmu i jest sprzeczna z katolicką doktryną o wyłącznym, zbawczym charakterze chrześcijaństwa. W liście podkreślono, że dialog międzyreligijny nie może podważać „świętości wiary” ani jej nadprzyrodzonego charakteru.

Autorzy odnieśli się również do sytuacji międzynarodowej, wskazując na cierpienia ludności cywilnej w Strefie Gazy, w tym chrześcijan, i uznali, że tym bardziej nieuzasadnione jest – ich zdaniem – patronowanie przez katolicki uniwersytet wydarzeniom o charakterze niekatolickim. W konkluzji zaapelowali o reakcję władz uczelni i uporządkowanie zasad patronatu nad wydarzeniami organizowanymi na KUL, tak aby nie budziły one zgorszenia wśród wiernych i wątpliwości co do zgodności z misją statutową uniwersytetu.

#politka #politycy #politykaspoleczna #polska

26

ZASKOCZENIE? - Ukraińcy tworzą poradnik, jak donosić na Polaków. Pomoże resort Żurkanczas.info

Ukraińscy dyplomaci, przy wsparciu polskiego wymiaru sprawiedliwości pod batutą Waldemara Żurka, pracują nad instrukcją dla obywateli Ukrainy mieszkających nad Wisłą. Dokument ma pokazywać krok po kroku, jak donosić na Polaków. Oficjalnie chodzi o „radzenie sobie z rosnącą falą nienawiści i aktami agresji”.

Wasyl Bodnar, ambasador Ukrainy w Polsce, zapowiedział w serwisie mezha.net, że już za kilka tygodni światło dzienne ujrzy specjalny przewodnik. Jego celem – jak głosi oficjalna propaganda – jest edukacja obywateli Ukrainy w zakresie ich praw oraz metod obrony w sytuacjach kryzysowych.

W praktyce chodzi o donoszenie na Polaków. W poradniku będzie krok po kroku opisane, jak reagować i jakie kroki prawne podjąć w przypadku spotkania się z „wrogością”.

„Z naszej strony pracujemy nad stworzeniem poradnika dla obywateli Ukrainy, jak zachowywać się w sytuacjach kryzysowych, w przypadku nienawiści lub przejawów agresji, ponieważ wiele osób nie wie, jak się bronić w ramach polskiego prawa” – wyjaśnia ambasador Bodnar.

Ukraiński ambasador ujawnił, że w tworzeniu poradnika będą pomagać prawnicy współpracujący z polskim wymiarem sprawiedliwości.

Bodnar kreśli narrację, że decyzja o stworzeniu poradnika to pokłosie obserwowalnej zmiany nastrojów społecznych. Polacy coraz mniej akceptują przywileje nadane przez Polsce Ukraińcom po rosyjskiej agresji.

Sprawę skomentował Paweł Usiądek z Konfederacji. „Jeśli Polacy pytają, kto finansuje leczenie, edukację i świadczenia dla cudzoziemców, to nie jest mowa nienawiści. To elementarna debata o funkcjonowaniu państwa. Tymczasem zamiast rozmowy o granicach solidarności, powstaje narracja, w której Polacy mają być potencjalnym zagrożeniem, a cudzoziemcy grupą wymagającą szczególnej ochrony i instruktażu” – pisze.

„Ten przypadek pokazuje szerszy problem. Polska z kraju goszczącego i pomagającego staje się przestrzenią, w której cudzoziemcy są systemowo chronieni przed społeczną krytyką, a obywatele są moralnie dyscyplinowani i straszeni etykietą „nienawiści”. Tą sama drogą szła wielka Brytania. Skończyło się bezkarnością gangów pedofilskich, których nie chciała ścigać nawet policja, obawiając się zarzutów o rasizm. Jeśli państwo nie zacznie jasno stawiać granic, nie odzyska kontroli nad polityką migracyjną i nie przywróci równowagi między prawami gości a prawami własnych obywateli, napięcia będą tylko narastać. Poradniki tego nie rozwiążą” – dodaje Usiądek.

http://nczas.info/2026/01/22/ukraincy-tworza-poradnik-jak-donosic-na-polakow-pomoze-resort-zurka/

#Polska #ukraina #zurek

22

5 baniek za kawę od Orlenu z własnych środków gdy w Polsce upada system zdrowotny 🤡🌍

#wosp #orlen #polska

24