Kurwa i powiedzcie mi że to nie jest zaplanowana akcja, nagle sobie niemcy wpadli na pomysł, żeby ominąć Polskę i zrobić sobie bezpośredni rurociąg do Rosji/Białorusi.

Teraz rosja i Białoruś nie dość że mają ćwiczenia jak napaść na Polskę ten zapad, to jeszcze dodatkowo zakręcają korek z gazem i energią, ale niemcy nadal sobie biorą na lajcie.

Dogadują się tak samo jak przed 39'
#przemyslenia #wojna #polityka

31

Ostatnio do mnie dotarło, jak łatwo zostać morawieckim…
Moje dzieci dostały od swojego dziadka (mojego teścia) ptasie mleczko... Uczciwie się nim podzieliły i gdy wróciłem do domu zastałem jedno dziecko siedzące z jednym "pięterkiem" czekoladek i drugie z drugim "pięterkiem"…
Włączyła mi się "ojcowska troska" więc z krzykiem zabrałem obojgu słodycze "dla ich dobra".
Ale, żeby nie być tyranem każde dostało "ode mnie" dwie czekoladki…
Sam zeżarłem trzy…
No i tak po trzech dniach wyrzuciłem z szafki plastikowe "opakowania" po obu pieterkach ptasiego mleczka, które zostało stopniowo przeze mnie pożarte….
Przynajmniej dzieci nie będą otyłe…
#Zalesie #przemyslenia

13

Coś znów o Barbarze Kurdej-Szatan i postępowaniu pato celebrytówonet.pl

Jak wszyscy wiemy, niedawno pani Basia zasłynęła wypowiedzią w social media odnośnie Straży Granicznej. Dostało jej się, na szczęście dosyć mocno i przejawem tego ostracyzmu jest chociażby wywalenie jej z M jak Miłość. Tylko tyle i aż tyle. Ale do rzeczy. Jak wiadomo, obecność w mediach kosztuje. Bez niej celebryta nie będzie tym, kim jest. Obecność w mediach można zyskać na kilka sposobów:
1. płacąc redakcjom (lub będąc ich właścicielem)
2. wywołując skandal
3. popełniając jakieś przestępstwo

Punkt 3 to już czyta patologia i nie będę już się rozwodzić nad Kozidrak czy innym Stockingerem, bo nie o to chodzi. Ale 2... Głupiutki celebryta może sobie pomyśleć, że czasem chlapnie coś specjalnie, wszyscy się oburzą i zapomną. Słupki popularności poszybują, wartość reklamowa wzrośnie i będzie można negocjować wyżej nowe kontrakty. Ale w przypadku pani Basi granica została przekroczona. Niech sobie celebryci siedzą w tych pisemkach plotkarskich i z nich nie wychodzą. Nie jestem ich targetem. Ale łamanie prawa celem robienia sobie reklamy powinno być stanowczo tępione. I bardzo dobrze, że bekła u Kurskiego
#celebryci #barbarakurdejszatan #strazgraniczna #przemyslenia
https://www.onet.pl/film/onetfilm/co-dalej-z-rola-barbary-kurdej-szatan-w-m-jak-milosc-znamy-szczegoly/cj36tze,681c1dfa

7

🕯 Początek listopada, to dobrze znana zapewne każdemu uroczystość Wszystkich Świętych. Tego dnia polskie rodziny zgodnie z tradycją udają się na groby przodków, by tam zapalić im znicz, pomodlić się nad nimi, powspominać osoby, które było dane im poznać. To ważne święto, przypomina nam o pewnym cyklu jakim jest życie. Czas zadumy uzmysławia nam, że jesteśmy połączeni z przodkami dziejową sztafetą pokoleń. Współczesność chce to jednak wybić ludziom z głowy, zwrócić całą ich uwagę na siebie, na indywidualizm.

🪦 Podczas tej uroczystości, poza swoimi przodkami pamiętajmy też o naszej większej rodzinie, jaką jest naród. Odwiedźmy mogiły upamiętniające tych, którzy polegli za tę ziemię, za nas, których patrzenie wybiegało daleko poza swoje własne pokolenie. Zapalmy świeczkę temu nieznanemu żołnierzowi, którego nikt nawet nie potrafił rozpoznać, pokażmy naszą pamięć w coraz bardziej samolubnym społeczeństwie.

Dołącz do nas na Telegramie: t.me/GPWStg
Dołącz do nas na Facebooku: https://www.facebook.com/Grafika-Przeciw-Współczesnemu-Światu-108402401510692
#przemyslenia #pamiec #revoltagainsthemodernworld #tradycja #nacjonalizm

12

Przejrzałem jak wygląda somsiad po 1,5-2 letniej przerwie nie wchodzenia tam tak patrząc z góry oddalając moje wszelkie uprzedzenia, patrząc jakbym był Thanosem obserwującym swoje mrówki.

Masakra jak jakiś onet zmiksowany z pudelkiem - niezalogowany a sama polityka mi się wyświetla, tego nie było "za moich czasów". Jeszcze żeby te "newsy" w znaleziskach były robione z pasją ale gdzie tam - są mega niskiej jakości klepane przez zdesperowanego dziennikarzyne który chce wyrobić normy. Negatywne treści, a w tytule clickbait, jak by świat dobiegał ku końcowi, a jak nie klikniesz i nie przeczytasz to nie uratujesz siebie i rodziny przed zagrożeniem typu: "Nie znasz znaku B69? To poważny błąd możesz trafić nawet do obozu koncentracyjnego", "Czy nowa ustawa sprawi, że trafisz na szubienice, a Twoja rodzina umrze na raka?"

Mikroblog - kilka neutralnych wpisów, opisujących co tam u kogoś słychać przeplatanymi wpisami wyśmiewających Polaków na grobach, kilka wojenek politycznych, przegrywowych wpisów, trochę inside jokow z nocnej, ale kompletnie nic ciekawego, kompeptmie nic. "Za moich czasów" było mnóstwo różnych blogowiczów, jak ten jeden z Krakowa który zajmował się astronomią i fizyką kwantową bardzo lubiłem jego wpisy, ale tego było dużo więcej i było normą. Nawet jakiś gif, czy infografika, teraz null. Może taki dzień, może taka norma.

Wydaję mi się, że adminsitracja specjalnie nakręcała wojenki polityczne, bo afery nakręcają ruch, treści negatywne również zwiększają interakcje, komentarze, plusy etc. Tylko że jak ta toksyczna atmosfera się długo utrzymuje to ludzie będą opuszczać takie miejsce bo będą mieć dość, myślę, że wykop jest właśnie w takim stadium.
#wykop #przemyslenia #somsiad #internet #kiedystobylo

16

Hej Wszystkim.
Zapraszam na Mojego Bloga o tematyce…

Złodzieje sklepowi, detektyw sklepowy, klienci kontra sklepy i agencje ochrony.
https://detektywisklepowi.blogspot.com

Z bloga dowiecie się między innymi:
Jak kradnie złodziej? Jakie galerie handlowe, dyskonty, sklepy, supermarkety, hipermarkety dobiera do swojej osobowości? W jaki sposób klienci robiący codzienne zakupy mogą oszczędzać swoje pieniądze? Jaki jest najlepszy rodzaj złodzieja w Polsce? Czym się różni pracownik ochrony od detektywa sklepowego? Czy kradzieży jest mniej czy więcej niż kiedyś? Oraz wiele innych ciekawostek…

Co zrobić, aby sklepy nie traciły miliardów złotych rocznie na kradzieżach?
Jakie błędy popełniają a co robią dobrze?
Kim oni są?
Jak to jest być po dwóch stronach barykady?
Jak być jednym z najlepszych?
To dotyczy każdego z nas.
I wiele innych ciekawostek, o których nie miałeś pojęcia.
Wszystko z życia wzięte.
Czy to będzie kontrowersyjne? Sam oceń
#warszawa #ksiazki #polska #wydarzenia #wiadomosci #informacje #zainteresowania #przemyslenia

14

Coraz częściej kiedy wchodzę z kimś w dyskusję zauważam, że jeśli prezentuję inne zdanie niż to które ma mój rozmówca, to według niego nie powinienem w ogóle nic mówić, powinienem mieć absolutny zakaz wypowiadania się. Później są groźby, obrażanie mnie. Nie żebym się tym przejmował, ale zastanawiam się jak to jest, że zawsze takie reakcje spotykam w internecie a w prawdziwym życiu nie przydarzyło mi się to ani razu.
Lubię rozmawiać z ludźmi, dyskutować, myślę, że nawet najgłupszy pogląd można wspólnie przeanalizować, to w gruncie rzeczy fajna i ucząca zabawa.
#przemyslenia

14

#smiecizglowy epizod 35

Czy ludzie są z natury dobrzy?

Wiele sytuacji z życia, historii oraz obserwacji nie pozwala mi się zgodzić z tą tezą i myślę, że prawidłową odpowiedzią na to pytanie jest ludzie po prostu są.

I tyle, a teraz lanie wody, żeby rozwinąć bardziej moją myśl.

Powiedzcie mi, czy natura jest zła? Dobra? Silniejszy pożera słabszego, lew zabije i zje antylopę. Czy to znaczy że drapieżnik jest tym złym? W końcu przecież zabija słabszego, żeby samemu nie zginąć.

Bambinizm w ludziach, który wytworzył się po seansie filmu Bambi i który pojawił się po premierze tejże animacji sprawił że wielu ludzi było przeciwko myśliwym, zaczynały powstawać ruchu by bronić bezbronne zwierzęta etc. Jednak ludzie ci żyli z klapkami na oczach, wierząc że natura jest dobra, zwierzęta mają uczucia i po prostu nadawali cechy ludzkie zwierzętom (antropomorfizacja). Paru ludzi się na tym przejechało, kiedy te bezbronne zwierzęta broniąc się przed ludźmi, robiły im krzywdę. Natura po prostu jest, nie jest dobra ani zła. Zwierzęta robią to co każe im robić instynkt, a zasada jest prosta: Przeżyj. Wszystkie decyzje są podejmowane w myśl tej zasady. Zwierzęta to zrobią poprzez ucieczkę, albo postawione pod murem zaczną się bronić na swój sposób. Wyjątkiem jest kiedy samica broni młode, wtedy stawia ich życie wyżej nad swoje i broni potomstwo za wszelką cenę.

Znacie pastę o biedronce? Trochę prześmiewcza, jednak ukazuje proste zachowania tegoż owada. Przypomina to prosty program. Uproszczę to:

1. Szukaj najwyższego punktu.
2. Leć.
3. Gdy wylądujesz wróć do punktu 1.

I tak w kółko i w kółko. Jak wyląduje na płaskim stole to zatrzymuje się na punkcie 1 i może umrzeć z głodu, bo nie znajdzie najwyższego punktu. Zwierzęta są bardziej zaawansowane, a ludzie. No właśnie. My to już w ogóle mamy tak rozwinięty system, że rozpisać go w krótkim tekście nie da rady, jednak trzeba mieć to na uwadze, że mimo iż wydaje nam się, że jesteśmy wyjątkowi to jednak każdy z nas jest jednym z wielu i wiele kopii tylko ciebie jest conajmniej kilka na tym świecie.

Człowiek jako istota rozumna i świadoma swojego istnienia jest po prostu bardzo skomplikowana i bardzo wiele czynników wpływa na rozwój i kształtowanie naszego charakteru, chociaż pierwotne instynkty są nadal bardzo silne i przewyższają wszystko inne w naszym ciele.

W przeszłości słyszałem wiele razy tekst, że różnimy się czymś od zwierząt. Bo zachowujemy się przy stole, bo kochamy, bo nie sramy pod siebie i to i tamto. Nie zgadzałem się wtedy z tym i nie zgadzam się też i teraz. Każdą cechę jaką mamy, jestem w stanie przypisać do jakiegoś zwierzęcia. Nie ma czegoś takiego, że zwierzęta nie czują, albo nie nauczysz ich zasad przy stole. Wszystko jest możliwe, wystarczy poświęcić i czas i energię na tresurę, a niektóre z tych cech, są już wrodzone.

To co nas odróżnia od zwierząt co sprawia, że jesteśmy wyjątkowi to nasza zdolność do wprowadzania innowacji i ciągłego rozwoju. Jak małpie pokażesz, że jak wsadzi kij w mrowisko to może z niej wyciągnąć smakowite mrówki, wtedy pokaże to innym małpom i jak wrócisz za dwa tysiące lat to dalej będą wsadzać ten kij w mrowisko i dalej będą te mrówki jeść.

Jeśli pokazałbyś to naszemu praprapra(..)pra przodkowi, to gdybyś wrócił za kilka lat to mógłby już założyć farmę z mrowiskami, kije by były jakoś specjalnie przygotowane, żeby przyciągały więcej mrówek etc. Małpa ciągle będzie robić to samo, podczas gdy człowiek cały czas będzie się rozwijał i coś zmieniał. I tak w kółko i tak w kółko. Wymyśliłby potem coś, że już by tych mrówek jeść nie musiał, bo podczas tej innowacji, wpadłby na coś tak przełomowego, że jedzenie mrówek nie będzie potrzebne.

I w tym wygrywamy i w tym jesteśmy najlepsi. Nasz spryt wygrał i jesteśmy teraz na szczycie łańcucha pokarmowego.

Po części zawdzięczamy to też naszemu lenistwu i ciągłemu pragnieniu, żeby robić sobie jak najlepiej jak najmniejszym kosztem. Zapraszam do mojego wpisu: Lenistwo to cnota.

Mimo wszystko jednak to nie sprawia, że jesteśmy nieprzewidywalni, albo indywidualni, ani dobrzy ani źli. Gdybym miał wierzyć w przeznaczenie to nie wierzyłbym w to, że wszystko już zostało zapisane. Nie. Bardziej wierzyłbym, że gdyby wziąć pod uwagę wszystkie czynniki, obserwacje, otoczenie etc, etc. Bylibyśmy w stanie przewidzieć co stanie się z naszym społeczeństwem za 100, 1 000, albo nawet 1 000 000 lat. Ogólnie człowiek jako indywidualna jednostka jest ciężka do przewidzenia. Ciężko przewidzieć co zrobi jedna osoba nawet gdy znasz jej historię, otoczenie i charakter. Zawsze może cię czymś zaskoczyć.

Jednak gdy obserwujesz grupę 1000 osób, masz większą szansę przewidzieć co zrobią.

Wracając. Ciężko przewidzieć co zrobi jedna osoba, ale to wcale nie jest niemożliwe. Wierzę, że każdego człowieka można przejrzeć i przewidzieć jego zachowanie i działanie na wiele lat do przodu, oczywiście nie uwzględniając czynników losowych niezależnych od niej samej.

Gdyby obserwować człowieka od dnia jego narodzin i poznać go dogłębnie i wyeliminować wszystkie czynniki losowe, jakie mogą na niego wpłynąć, to niewiele by się różnił od zwierząt. Miał by prosty, choć długi wzorzec zachowań i działań jakie podejmie. Byłbyś w stanie nawet wiedzieć o czym w danym momencie myśli.

To moja hipoteza niepoparta niczym poza moim filozoficznym myśleniem, która jest niemożliwa do sprawdzenia i drugi człowiek nie byłby w stanie tego przeanalizować w odpowiedni sposób, może kiedyś zrobi to jakaś maszyna.

Jeszcze przed poczęciem przygotowywany jest grunt dla nowego życia. To jakie geny dostanie od rodziców, jak jego matka będzie się zachowywać w ciąży i jak o siebie dbać oraz to w jakim środowisku będzie dorastał. Choroby genetyczne etc. Jeszcze zanim się urodzisz to twoje życie jest już w pewnym sensie przesądzone i na tym etapie, już można przewidzieć jak teoretycznie będzie wyglądać twoje życie. Oczywiście czynniki losowe uniemożliwiają to, ale możemy gdybać, bo dziecko się urodzi martwe, bo matka je zabije. Dozna nieodwracalnej kontuzji i tak dalej i tak dalej.

Pomińmy czynniki losowe i nie uwzględniajmy ich dalej.

Dziecko nasiąka wszystkim co się dzieje wokół niego. To kim będzie i to kim się stanie jest uzależnione od wielu czynników niezależnych od niego. To rodzice kierują dziecko, a ci sami rodzice byli kierowani przez swoich rodziców, a oni przez swoich i tak dalej. Życie tego dziecka zostało przesądzone już wiele lat wcześniej.

Uproszczę jak z tą biedronką.

Jeśli dziecko ma w rodzinie alkoholików to sam stanie się alkoholikiem, ewentualnie zostanie DDA, może również wybić się z toksycznej relacji i żyć jako zupełnie inny człowiek. Lub wszystkiego po trochu. Alkohol w rodzinie, przemoc psychiczna i fizyczna odciska na dziecku duży wpływ, który może potem być bagażem na całe życie i kierować człowieka w codziennych zachowaniach.
Jeśli dziecko urodzi się w pobożnej rodzinie to albo nasiąknie wiarą, albo się zbuntuje.
Jeśli w dobrej rodzinie, dbającej o jego wykształcenie to wystartuje z lepszym doświadczeniem, dostanie pracę po znajomości, albo się zbuntuje i nie skończy żadnej szkoły.

To jest OLBRZYMIE uproszczenie, bo kombinacji i możliwości jest wiele, ale jest to skończona ilość i nawet głupia niepozorna sytuacja może wpłynąć na wynik. Dziecko DDA może któregoś dnia pójść do sklepu po bułki i nagle jakaś sytuacja go odmieni, że strzeli swoim rodzicom w głowy jak będą spali.
Pobożny dzieciak może zostać wykorzystany przez dorosłego i przestać w Boga wierzyć, nieważne jak rodzice się starali.
Z dobrej rodziny, pewnego dnia pójdzie na wagary i pozna Joasie, której imponuje idiota Seba, bo ma duże muskuły i małe IQ.

ITP ITD.

Moralność, dobro i zło to wszystko kwestia czasów i filozofii, oraz tego co stanowi prawo, lub propaganda, którą ci wciska rząd, rodzina, kościół, koledzy i kto tam jeszcze jest. Teoretycznie nieskończona, ale jednak mająca ograniczenia ilość możliwości mogących wpłynąć na postrzeganie świata i tego kim jesteś.

Więc jesteśmy dobrzy, albo źli? Czy ktoś kto kradnie jest dobrą czy złą osobą? Pewnie osąd też zależy od jego motywacji. Bo kradzież dla sportu jest teoretycznie zła, a jak kradniesz, bo nie masz innej możliwości przeżycia to jest to teoretycznie złe?
Pedofile, gwałciciele, seryjni mordercy też zostali ukształtowani w pewien sposób przez czynniki, które były niezależne od nich. Psychopaci, zazwyczaj przeżywali traumę w dzieciństwie i nie mieli na to wpływu. Nie usprawiedliwiam ich zachowania, bo są rzeczy złe i okrutne robione tylko dla własnej satysfakcji i jest to jedyna rzecz, którą uważam za naprawdę złą (subiektywnie) poświęcanie lub niszczenie życia kogoś innego, żeby samemu polepszyć sobie samopoczucie.

Bo nie jesteśmy bezmyślni i jako jednostki jesteśmy naprawdę wyjątkowi przez mnogość kombinacji.

Są jednak zasady, które każdy z nas przestrzega, by nie powstał chaos, a im więcej nas na ziemi tym bardziej nasza indywidualność jest zabijana na rzecz ogółu i robimy to co możemy żeby przeżyć kolejny dzień…

Czy robienie rzeczy złych naprawdę jest złe, jeśli robimy to żeby przeżyć? Jesteśmy dobrzy czy źli?
#przemyslenia #przemyslenia #tworczoscwlasna #moralnosc

5

Niestety znów miałem konieczność odwiedzenia ośrodka zdrowia…
Dzieki temu stałem się świadkiem pewnej rozmowy…
W zasadzie to monologu…
Jakiś lekarz poszedł do pan z rejestracji i zaczął je regularnie odpierdalać, że mają nie wpuszczać pacjentów, bo oto u niego w gabinecie pojawiają się osoby z objawami kowida…
Ze on jest zaszczepiony, ale te szczepionki są chuja warte jak się pojawią wirus i że on absolutnie nie życzy sobie żeby mu wpuszczać pacjentów z gorączka, albo kaszlem…

Zastanawiam się teraz, czy na komendzie policjanci też opierdalają dyżurnych, że mają im kurwa nie zlecać żadnych wyjazdów do bandytów, bo to niebezpieczne…
Ciekawe, czy w remizie też się plują, jak pojawia się zgłoszenie pożaru, bo przecież z ogniem nie ma żartów…

Ja pierdole, co za czasy…
#wydarzenia #przemyslenia

27

Dziś trochę w poszukiwaniu weny na #lurkolens, a trochę korzystając z wolnego i pogodnego dnia…
Wybrałem się w Beskid Mały…
Zdjęć niestety nie mam, ale mam spostrzeżenia…
1. W pociągu nie trzeba mieć maseczki... Znaczy kto chce to ma, a kto nie chce to ma w dupie... Wolność rządzi.
2. Jest jakaś moc w rejonach górskich, bo przywiązanie do tradycji i wiary i religii widać tam na każdym kroku... Szlak wybrałem raczej krótki (5h) po drodze minąłem chyba że 20 kapliczek, a na wiosce każdy dzieciak, który mnie mijał, mimo że widział mnie pierwszy raz w życiu, kulturalnie mówił mi dzień dobry…

Lurki jedzcie w góry, jedzicie PKP to obudzi wasza nadzieję, w tym Narodzie jest siła…
#takietam #przemyslenia

21

Ciekawe ile niedokończonych myśli ginie w szkicach
#przemyslenia #lurker

8

Coraz dziwniejsze te świeckie święta, fanatycy nauki ustalili sobie, że będą dziś mieć święto "dzień coming outu". Na cześć tej sodomii marvel czy tam inne sojarskie dc przerobili tam jakiegoś bohatera na sodomite.

Wolę chrześcijaństwo niż te amerykańsko rzymiańską świeckość.
#poliktyka #przemyslenia #kultura

18

#smiecizglowy epizod 32

O samobójstwie część 1

Do napisania tego wpisu przekonał mnie jeden użytkownik, który zadał mi to pytanie pod jednym z moich wpisów, a także to, że mimo środków nasennych, nadal nie mogę spać, za 4 godziny idę do pracy, więc nie mam co i tak robić. Komentarz pozwolę sobie skopiować:
Jak już mam okazję zapytać kogoś w takim nastroju- zawsze mnie zastanawiało postępowanie ludzi, którzy się gdzieś wieszają albo trują po cichu. W końcu jak ktoś się chce zabić, to najwyraźniej jest mu wszystko jedno, dlaczego w takiej sytuacji nie robią czegoś z większym wykopem, jak:

- wzięcie chwilówek na miliony i balowanie przez ostatni miesiąc/ próba ucieczki za granicę i zaczęcia nowego życia
- zemsty na ludziach, którzy ich doprowadzili do obecnego stanu (w przypadku gnębionych w szkole/wojsku/pracy) i porozbijaniu im łbów.
- zrobienie ze swojego odejścia jakiejś manifestacji, jak facet od Killdozera (https://pl.wikipedia.org/wiki/Marvin_Heemeyer)

Rozumiem jeszcze, że wierzących przed tymi opcjami powstrzymuje kwestia grzechu, ale z tego punktu widzenia samym samobójstwem sobie grabią (do niedawna szło się za nie prosto do piekła, więc i tak nie powinno im robić różnicy).
Pytanie to dało mi tak do myślenia, że zacząłem się nad tym zastanawiać i postanowiłem odpowiedzieć na podstawie moich doświadczeń i dlaczego na przykład ja czegoś takiego nie zrobię.

W sumie to miałoby sens z perspektywy osoby zdrowej, lecz niestety osoby, które są pogrążone w marazmie nie chcą i nie mają ochoty na robienie czegokolwiek. Kiedy wszystko mi jedno to znaczy to że naprawdę mi wszystko jedno. Dotyczy to każdej sfery życia, teraz nie zbliżyłem się jeszcze do tego stanu, ale pamiętam go doskonale. Nie chce ci się robić NIC!

I to NIC jest potężne. Zastanówcie się chwilę nad jego znaczeniem. Osoby, którym się nie chce myć zębów, wstać z łóżka nie widzą sensu w czymkolwiek miałyby iść i zmuszać się do wysiłku jakim jest wzięcie kredytu? Nawet jak pójdziesz to co z tą kasą zrobisz? Ja miałem kupę kasy odłożonej i sobie po prostu leżała, a ja miałem wszystko w dupie. Nie zależało mi na niczym. Kiedy niczego nie pragniesz to na co miałbyś wydać pieniądze?

Jednak to subiektywne odczucia. Różnie to z ludźmi bywa. Niektórzy czują bezsens istnienia, innym życie biedaka nie odpowiada i może by wzięli taki kredyt, ale potem problemy by były jeszcze gorsze, a zabić się wcale nie jest tak łatwo jak wam się wydaje.

Rozmawiając z innymi podobnymi mi i poznając ich w realu, mam wrażenie, że wszystkie artykuły opowiadające o samobójcach i jakie dają ostrzeżenia, w pewnym stopniu się mylą. Każdy z nas planował swoją śmierć, ale nikt nigdy nie wybrał konkretnego dnia i godziny. Osobiście i pisząc tutaj czy to na innych forach, nigdy nie spotkałem kogoś, kto by zaplanował dokładny czas kiedy będzie to robić. Mieliśmy przygotowane linki, pomysły i miejscówki gdzie to zrobić, lecz nigdy nie myśleliśmy kiedy. W artykułach o samobójcach mówi się, że przed dokonaniem tego czynu, ludzie zaczynają normalnie funkcjonować, śmieją się i nagle się wieszają. Miałem to samo, ale nie wiedziałem, że tego dnia to zrobię. To o czym mówię i co przeżyłem nazwałem ,,impulsem”.

Jak źle by nie było. Jak źle byś się nie czuł to twój mózg za wszelką cenę walczy o przetrwanie i nie pozwala ci na to, żebyś zrobił sobie krzywdę. Depresja cię wyżera i niszczy na każdym kroku osłabiając twój mózg i ciało. Gdy nie jesteś w stanie się bronić to umierasz. Impuls czułem kilka razy w życiu i jakimś cudem zawsze z nim wygrywałem. Jednak jest to spowodowane moim myśleniem i przygotowywaniem wszystkiego na ostatni guzik.

Odchodzę od tematu. Czym jest impuls?

Kilka dni przed impulsem następuje osłabienie umysłu i ciała. Zaczynasz myśleć poważnie o swojej śmierci, masz już wszystko przygotowane, mimowolnie mówisz każdemu o tym, że życie jest mdłe. W zależności od zaufania do drugiej osoby, wprost mówisz o metodach samobójstwa, że nie chce ci się żyć itp. Czujesz się coraz gorzej i gorzej, aż dochodzisz do kulminacyjnego momentu, gdzie uważasz, że gorzej być nie może, ale jeszcze do tego momentu funkcjonujesz, idziesz spać i następnego dnia czujesz się kilka razy lepiej! Masz dobry humor, nie jest tak tragicznie, rozmawiasz normalnie. Każdy widzi po tobie, że już ci lepiej. Trwa to chwilę, nie jestem pewien czy u mnie wywoływała to jakaś sytuacja czy nagle po prostu impuls uderzał, ale pamiętasz jak uważałeś że gorzej być nie może?

Może… Depresja wtedy używa w jednym momencie wszystkie swoje siły i uderza w krótkim czasie ze wszystkim co ma. Jak źle się nie czułeś to wyobraź sobie, że może to być kilka razy gorsze. W jednej chwili jesteś bardziej zniszczony niż przez ten cały okres. Ból jest tak silny, że jedyne o czym myślisz to żeby go przerwać. Nie jesteś w stanie myśleć trzeźwo. Wcześniejsze planowania przygotowały cię na to, nie musisz myśleć, wszystko masz przygotowane. Ból, którego nie możesz umiejscowić. Ból z którym wiesz, że ani ty, ani nikt inny ci nie pomoże. Jest tylko jedna rzecz, która skróci te twoje męki. Tam jest linka, upatrzyłeś tamto drzewo. Ból się skończy tylko na jeden sposób. Przegrałeś, ale nie ma nic złego w tym, że nie chcesz czuć już bólu.

Jeśli przeżyjesz impuls to jesteś uratowany (na razie) bo depresja zużyła wszystkie siły, żeby cię zabić i się przeliczyła. Teraz potrzebuje czasu, by znowu cię wykończyć, a ty kilka dni będziesz nie do życia, bo wszystko to wymagało olbrzymich nakładów energii.

Pierwszy impuls mi się skończył, bo nie miałem gdzie linki powiesić (12 lat temu)
Drugi się skończył, bo tabletki, które wziąłem nie mogły mnie zabić choćbym ich łyknął 200 (6 lat temu)
Trzeci się skończył bo miałem do kogo iść i prosić o pomoc, gdy znów się zaczął. (W tym roku)

Przy tej tendencji zapiszę sobie lepiej w kalendarzu, że w 2027 roku, mogę mieć go znowu oczywiście były mniejsze impulsy, ale tak silne, że nie dałbym sobie z nimi sam rady były 3 i 2 mi się nie udały tylko dlatego, że warunki w jakich wtedy były nie pozwalały na to.

Okazuje się, że wpis będzie dłuższy niż myślałem, dlatego podzielę go na części. Jeśli ktoś chce sam sobie odpowiedzieć na pytanie tego użytkownika, zanim ja dodam kolejne wpisy to mogę dać wskazówki, w postaci moich poprzednich wpisów:
O tym jak ściągałem wisielca z drzewa: https://lurker.land/post/OHOcL6z_J
Dlaczego boję się nieśmiertelności: https://lurker.land/post/i07SyrZ8T
Wpis przed impulsem: https://lurker.land/post/T6jV9pgT7
@Eugeniusz to specjalnie dla ciebie
#przegryw #depresja #samobojstwo #przemyslenia

11

Zastanawiałem się co się odpierdziela, bo dziś dostałem chyba z kilkanaście powiadomień, że kolejni znajomi są na signalu…
Dzieki lurker już wiem... Cukerbergerowy generator zaburzeń przestał działać…
No i wszystko jasne
#gownowpis #przemyslenia

5

Tak sobie myślę, jak zareagowałyby dzisiejsze elity, gdyby przyszly premier w mowie inauguracyjnej powiedziałby, że "obiecuje wam krew, pot i łzy"

Już widzę jazgot całego przekroju pasozytow:
A miejsca parkingowe dla teczakow?
A pinset na bombelka?
A gwarancja równości dla 57 płci?
A czy transy też muszą płakać?
A czy nie wystarczy krew katoli?
A czy zaszczepieni też będą się pocić?

Czasy mamy takie, że jak nie naobiecujesz ludziom, że za darmoszke będą gruszki na wierzbie to wogóle nie pchaj się w politykę…
#przemyslenia #rozwazania #cytaty #historia

9

Rzadko oglądam tv…
Ale jestem zaskoczony, że niemal za każdym razem gdy go włączam, trafiam na jakąś wersje Robin Hood'a…
Kiedyś na okrągło puszczali harryego Pottera, czy Lotr, ale odkąd władza zapowiedziała nowy wal, wszędzie pełno Robin Hooda..
Przypadek?
#film #przemyslenia
https://d13ezvd6yrslxm.cloudfront.net/wp/wp-content/images/robinhood03.jpg

6

Dziś dopiero oglądam przebitki z wczorajszych cyrków w Sejmie... Widzę, że (pewnie lewary) pojawił się transparent "ŻADEN CZŁOWIEK NIE JEST NIELEGALNY"
Ciekawe, że przy rozmowach o aborcji woleli inne hasła…
#przemyslenia #rozwazania

21

Mam taką rozkminę. Jest takie jezioro Titicaca w Andach. Każdy pewnie słyszał, niektórzy byli... I ono w starożytnym języku Keczua znaczy "pumę polującą na królika", że niby od kształtu jeziora. No i mamy te wielkie pola kamiennych rysunków z pustyni Nazca, że niby dla kosmitów narysowane, ale ufo-sceptycy mówią, że nie, że to szaman wchodził na okoliczną górę i sobie na te rysunki patrzał dumając, co by tu narysować kolejnego dnia. Być może. Wracając do Titicaca, na jaką górę trzeba było wejść, aby określić kształt zbiornika 190x80 km?
#andy #ufo #natura #ciakwostki #przemyslenia #titicaca #nazca

10

Witajcie Lurkowie,
ostatnio nie bywam tu u nas, ale wczoraj postanowiłem jedna myślą się z Wami podzielić…
Mam kolegę, nie widziałem go już dobrych kilka lat... Bardzo fajny gość, kompletnie inna bajka jeśli chodzi o światopogląd... Omijał Kościół szerokim łukiem, za to otwarty był na różne alternatywne opcje... Wierzenia wschodu, inne stany świadomości, okultyzm... Nawet szczerze mówiąc nie wiem, bo nigdy nie wchodziłem z nim w głębsze dyskusje na te tematy. Gość byl skrajnym wege... Od kilku lat jak go poznałem... Jak widzieliśmy się ostatni raz, to już czasem jakiegoś kotleta wtrzachal…

No i spotkałem go wczoraj... Kurde nic się nie zmienił, a do końca nie byłem pewny czy to na pewno on... Dlatego, że spotkałem go na niedzielnej Mszy Świętej…
Kurcze dawno mnie nic tak nie ucieszyło... Aż postanowiłem się z Wami podzielić swoją radością…
Dla Pana Boga nie ma nic niemożliwego…
#religia #wiara #radość #przemyslenia
Dobrego tygodnia

22

Te wszystkie obostrzenia to jedna wielka parodia. Rząd wprowadza swoje a ludzie robią swoje. Wydaje mi się, że tak naprawdę ok. 25%-35% ludzi gorliwie się do nich stosuje. Podam kilka przykładów z ostatnich dni, które zaobserwowałem.
1. Pociągi - w połączeniach regionalnych ok. 65% osób ma maseczki przy czym połowa z nich ma je na brodzie więc noszą tylko po to, aby nikt się nie czepiał. Reszta bez maseczek. Część zakłada maseczki tylko gdy sprawdzają bilety. W pendolino jest dokładnie to samo. Kierownik pociągu, jeżeli zwraca uwagę to tylko z musu i ma gdzieś czy założysz czy nie.

2. bary, restauracje - tam wirusa nie ma. Nikt nie nosi maseczek mimo ze ludzi jest sporo. Byłem na imprezie rodzinnej i w restauracji były jeszcze 3 inne imprezy czyli łacznie ok. 150 osób. Kazdy miał wywalone łącznie z kelnerami.

3. kościoły - mniej niz 25% osób nosi maseczki.

4. Sklepy - z tym różnie bywa. W jednym markecie, raczej lokalnym może spotkasz jedną osobe w maseczce i personel też bez maseczki. Idę do biedry to wydaje mi się, ze tylko ja nie noszę maseczki.

5. biuro - na piętrze wszyscy bez maseczek, zachowuja się normalnie, jest normalny kontakt, ale wchodząc/wychodząc do/z budynku nagle wszyscy ubierają maski.

Mam wrażenie, ze ludzie potrzebują tylko małej zachęty, aby nie przestrzegać bezsensownych obostrzeń. Jeżeli widzą, ze w danym miejscu wszyscy mają maski to sami tez zakładają, jeżeli widzą osoby bez maseczek to sami tez ściągają. Widać to najlepiej w kościele. Przychodzą w maskach, ale widząc ludzi bez masek sami tez je ściągają. W pracy podobnie - widząc, ze nie nosze maseczki niezależnie od tego gdzie idę sami tez o nich zapominają.
#przemyslenia #obostrzenia

15