A się zmęczyłem życiem…

Żona pacjenta mi popsuła humor. Umawialiśmy się że wrócę dokończyć skierowanie po urlopie. Urlop zakończyłem, dzwoniłem i się nie dodzwoniłem.

No to poumawiałem tych pacjentów którzy raczyli odebrać. Myślałem nawet do nich zajechać i zapytać co i jak, ale jak mi hydraulika sprzęgła zaczęło strajkować w środku tygodnia to się tylko modliłem aby jakoś do domu dojechać, nie było mowy o dodatkowych wycieczkach. W następnym tygodniu już nie planowałem zajrzeć bo raz - nie miałem czasu, dwa - jakby chcieli to sami by zadzwonili. Mieli ode mnie dziesiątki telefonów i znali numer.

Wczoraj rano dostałem SMS z bólem dupy, że dlaczego mnie nie ma skoro się zobowiązałem przyjść. No to powiedziałem że nie odbierała to umówiłem się z tymi co odebrali. Wysłuchałem gorzkich żali i powiedziałem że dam radę w przyszłym tygodniu. Ból dupy eskalował. Powiedziałem że rozplanuję obecnych pacjentów, poumawiam godziny i dam znać na którą bym mógł być w tym tygodniu.

Dzisiaj wszystkich obdzwoniłem, wyszło że mogę być po 18. Nie ma to jak poświęcanie 12h na pracę... Znowu ból dupy że wkurwiona na mnie jest. No to pytam dlaczego nie zadzwoniła. Nie miała numeru. Jasne. SMS krasnoludki napisały.

No i już mi się nie chce. Zrobię swoje ale nie uśmiecha mi się być miłym dla ludzi którzy wrzucają na mnie z powodu swojej głupoty. Ostatnie dwa tygodnie zostały na skierowaniu i więcej się nie zobaczymy. Chyba że mnie przeprosi w co wątpię. Dodam numer do blokowanych i niech sobie radzą.

Dodzwoniłem się też do rzeczoznawcy w sprawie mojego auta. W skrócie - prawo polskie bardzo zabiega o dobro wszelkich oszustów. Jeśli sprawa trafi na wokandę to mam może z 15% szans na wygraną. Chyba że znajdę jakiś fest dowód. Nagranie z dyktafonu nim nie jest... A na papierze cwaniak nie dawał nic.

Od dwóch tygodni nie mam nawet kiedy odpocząć. Tyle dobrego że wszystko idzie jakoś do przodu, ale pod względem psychicznym jestem już bardzo zmęczony.

Niby mieszkanie już odebrane, meble i cała reszta w planach a jakoś nie mam możliwości czuć się szczęśliwym.

Coraz bardziej, mówiąc kolokwialnie i wulgarnie, mnie to wszystko jebie. Nie mam już siły skakać wokół zachciewajek innych ludzi i coraz bardziej mnie ludzie wkurwiają.

Koniec. Jak ktoś przeczytał to dzięki.
#feels #przemyślenia #takasytuacja #pracbaza #ludzie #wkurw

12

Pytania, pytania bez odpowiedzi, spędzające sen z powiek pytania. Dziś zastanawiałem się jak audiofile dawali upust swoim zaburzeniom w czasach kiedy nie było sprzętu audio, a jedyna muzyka była na żywo. Odpowiedzi nie mam, ale za to już wiem jak na pomysły wpadają Amisze.
#audiofile #amisze #heheszki #humorobrazkowy #przemyslenia

6

#podjebanezwypoku #przemyslenia #pszczoły

Właśnie zjadłem sobie łyżeczkę miodu (drogiego prawdziwego wrzosowego, bo mnie stać) i tak sobie pomyślałem, że 1 łyżeczka miodu to mniej więcej tyle ila jedna pszczoła wyprodukuje przez całe życie. Więc jakaś pszczoła całe życie zapierdalała w pszczołexie tylko po to, żebym ja w 5 sekund opierdolił owoc jej żywota.

I tak samo my, przegrywy, całe życie tyramy w kołchozie niczym ta biedna pszczółka. I budujemy czyjś kapitał. A taki bogacz lekką reką wypierdoli na samochód czy inną zachciankę tyle ile 20 przegrywów zarobiło przez całe życie.

No i tak to właśnie jest, Grażynko, tak to jest

14

#smiecizglowy epizod 26

Po dłuższej przerwie wracam do was z nowym śmieciem. Niestety ostatnie okoliczności trochę namieszały w moim życiu i zabrały kupę cennego czasu, którego i tak nie miałem, a teraz nie mam go prawie wcale. Nowa praca, wychodzenie z długów i powolne wygrzebywanie się z epizodu depresyjnego pozwoliły mi w końcu osiągnąć chwilowy spokój.

Co u mnie? Nowa praca, która nie jest tak obciążająca psychicznie i skończyły się moje wieczne nadgodziny. Stolarka mnie męczyła i doprowadziła po pięciu latach do wypalenia. Nigdy nie mogłem sobie zaplanować wieczoru, bo zazwyczaj siedziałem na nadgodzinach na montażach gdzieś 100km dalej, kiedy to szef zapewniał, że szybka robota i wrócimy wcześniej, a siedziało się nawet do godziny 22. Prostsza, mniej wymagająca i lepiej płatna praca, pozwalająca na zajęcie sobie czasu po niej. Dodatkowo stwierdzam, że pasuje mi system zmianowy, a nocki to jest w ogóle coś dla mnie zajebistego, bo zawsze preferowałem nocny styl życia. Pięć lat wstawania rano, a i tak się nie przyzwyczaiłem.

Moi byli pracodawcy? Założyli nową firmę i na niej wszystko robią, bo stara jest w takich długach, że grozi im zabranie majątku. Pip się zbierał 3 miesiące żeby wejść, a jak wszedł to nałożył im karę w wysokości 1000zł. Kara adekwatna za niewypłacenie wypłaty za 2 miesiące pracy i miesiąc urlopu. Dziękuję. Zanim sąd rozpatrzy sprawę minie wiele czasu.

Tak w ogóle to szukałem sobie hobby i zajęcia po pracy i może mnie wyśmiejecie i w miarę czytania tego tekstu wasz śmiech i politowanie będzie narastać, ale wróciłem do grania w tibię. Co niektórzy pamiętają pewnie mój wpis o moim rzekomym uzależnieniu od tej gry. Jednak szukając bardziej produktywnego zajęcia mój problem z bezsensem życia wcale nie malał, ale jeszcze bardziej narastał. Przeczytałem parę książek. Między innymi Finansową Fortecę, żeby się przekonać, że raczej w ciągu najbliższych lat nie osiągnę kapitału potrzebnego do rozpoczęcia inwestowania i zacząłem zmieniać swoje nawyki, co i tak kiepski to skutek przynosi, bo szalejąca inflacja ogranicza moje możliwości, a w pierwszej kolejności próbuję pozbyć się długów, które zaciągnąłem przez ludzi, których nazywałem przyjaciółmi. Ogólnie to znowu stałem się bardziej podejrzliwszy i staram się ludzi trzymać na dystans. Jedyną osobą, której ufam jest moja dziewczyna i babcia. I tylko dla tych osób, zrobię wszystko. Jeśli chodzi o resztę to już będę kalkulował ryzyko i straty. Bo mimo że kalkulowałem to wcześniej i wiedziałem, że źle na tym wyjdę, zaufałem ludziom, którym nie powinienem i teraz ponosimy razem z moją tego konsekwencje.

Zacząłem rysować. Jednak to też nie było zajęcie dość absorbujące. Chciałem znów się czegoś uczyć, jednak zmęczenie było zbyt duże i była to katorga. Na zdrowiu psychicznym upadałem coraz bardziej, aż w końcu stwierdziłem, że to wszystko pie****ę. Życie nie musi mieć sensu, nie muszę non stop robić coś co ma sens i czas zacząć robić to co mi daje przyjemność. Bo jak do tej pory z robienia tego co muszę i co daje zysk, więcej miałem problemów niż korzyści. Lekarz mi polecił znaleźć sobie hobby, lecz to wszystko spróbowałem zanim do niego przyszedłem i za wszelką cenę próbował mi odmówić powrót do grania, bo jak stwierdził, znów się uzależnię.

I co?

Ludzie, którzy mnie znają tylko z tego portalu stwierdzili, że czemu niby? Moja dziewczyna sama też tak uważała i sama mi doradziła powrót. Brakowało mi jakiejkolwiek czynności dającej mi satysfakcję, a jednocześnie nie absorbowała mnie całkowicie tak jak to było z czytaniem, uczeniem się czy pisaniem tych wpisów. Gdzie jednak musiałem poświęcić dużo siły i energii, by to miało sens. Przeszedłem więc do bezsensownego bicia pikseli i zwiększania cyferek. Nic z tego nie mam, nic na tym nie zarobię, nie będzie to procentować w przyszłości. Jednak jest to szalenie satysfakcjonujące i przyjemne, że zagrywam się już trzeci miesiąc.

Lekarz się pomylił. Mam pracę, obowiązki etc. I nie gram więcej niż mogę i mam ochotę. Nie siedzę dzień w dzień i nie tłukę tych cyferek. Mam czas to gram, nie mam to nie. Wrócę zmęczony z pracy? Nie gram. Wiem że jutro muszę wstać wcześniej? Idę wcześniej spać. Impreza rodzinna, albo ktoś mnie o coś prosi? Robię to. I tak podliczając to może pogram max 5 godzin w ciągu całego tygodnia, a wpływa to na mój komfort psychiczny bardzo dobrze. Bo w końcu nie ląduje sam na sam z moimi myślami, albo nie zmuszam się do czegoś czego nie chcę robić. Życie to nie tylko praca i obowiązki. Skoro nic innego nie dawało mi satysfakcji to jaki był problem odpalić sobie grę dla no-life i patusów (co niektórzy tak ją określają) i zacząć sobie grać, skoro mi to daje frajdę? Może za dużo się przejmowałem opiniami innych?

Kiedyś napisałem tekst odnośnie tego, że uzależnienia to skutek, a nie przyczyna problemów. Sam po sobie widzę, że to prawda. Nie mając nic, mogłem tłuc całe dnie. Mając dużo i zaspokajając swoje potrzeby, moje teoretyczne uzależnienie to tylko miła odskocznia od codziennej rutyny.
#przemyslenia #tworczoscwlasna #chwalesie #wygryw #tibia #gry

10

Lurki, chcecie wiedzieć dlaczego na lurku relatywnie mało się dzieje (przynajmniej w porównaniu z wykop)?
Bo Lurki chodzą do #praca, a lewactwo nie pracuje, więc ma czas
#przemyslenia #rozwazania #gownowpis

20

Jako, że zabanowali mnie na #wykop to pomyślałem, że może sprawdzę jak mi się poszczęści na słynnym lepszym wykopie czyli lurkerze. No i oczywiście od razu na wstępie zostałem powalony tym waszym "co można, a czego nie". Napisano tam, że zdelegalizowano szitposting, a tymczasem taki tag jak najbardziej istnieje. Idąc dalej, może i przestrzegacie prawa, ale ja sądzę, że poziom się bierze z rozumu, a nie pustych razesów. Wedle was obrażać Polski i religii nie wolno, ale innych już tak, czego dowodem jest piąty najpopularniejszy tag na tej stronie. Uprzedzając - sam mam poglądy całkowicie odmienne niż lewactwo, ale jest mi przykro, gdy patrzę jak wygląda scena prawicowa w tym kraju. Zdelegalizowanie patostrimów, przegrywu, zarzutek - głupstwo, odstraszacie tym sporą część wykopu, która mogłaby przejść na lurkera. Ale wy oczywiście w ramach utrzymania wysokiego poziomu jesteście zdolni do takich poświęceń . Nietolerancja dla baitów, przy jednoczesnej akceptacji multikont - naiwne.
Ogólnie rzecz biorąc wszystko wydaje się tu strasznie nadęte i sztuczne. Nikła obecna tu społeczność wydaje się kliką o wąskim polu widzenia. Niestety nie wróżę sukcesu lurkerowi. Nie jest wystarczająco przystępny i atrakcyjny dla obecnych użytkowników wykopu. Pojawił się zbyt późno, ze zbyt wysokim progiem wejścia i hermetycznością. Te same błędy co przy każdej alternatywie dla wykopu. Nie jest łatwo obalić białkowego tytana z ponad 15 letnią historią i pozycją monopolisty. Opieranie swojej pozycji jedynie na niechęci wobec wykopu i szpanowaniu mnogością funkcji to zła taktyka. Wykop ma kilka głównych wad i to w te punkty trzeba uderzać: nienaprawianie prostych błędów np. przycisk ulubionych psujący stronę, puste gorące przy euro, f1 itp, limitowana pojemność czarnej listy, zastój w rozwoju portalu. No i oczywiście moderacja, ale to temat rzeka jak wszędzie. Z takim ruchem jak teraz to możecie z albiklą rywalizować, bo nawet karachan więcej znaczy w internecie od was. #przemyslenia #lurker PS. Jak tu zmienić avatar, gdzie są opcje cokolwiek?

8

Gdy myślę o powstaniu warszawskim to nie potrafię poczuć dumy z tego że wysłaliśmy dzieciaki na śmierć w imię ojczyzny, ojczyzny której elity nie były w stanie, a raczej nie chciały ocenić szans na powodzenie tej zbrodniczej misji.

PS. Pamiętajcie że dzisiaj nic się nie zmieniło, dzisiejsza elita jak Kurski, Sasin czy nienawidzący przedsiębiorców tandem Morawiecki-Kaczyński nie dają rady w czasach pokoju, a co dopiero wojny.
#przemyslenia

7

Słyszy się z każdej strony o nadchodzącym przymusie szczepień i segregacji sanitarnej. Władza chce szczepić nawet dzieci. W części krajów zachodnich(jeśli nie wszystkich) elity już przystępują do realizacji tego programu, albo go rozważają. Niektóre gnidy otwarcie grożą oraz plują normalnym ludziom w twarz. Chyba nikt z nas już nie ma wątpliwości, że jest to skoordynowana akcja. We Francji i UK społeczeństwo dość tłumnie i zdecydowanie wyraziło sprzeciw wobec powstającego reżimu.
I teraz moje pytanie: Czemu u Nas jest CISZA?! Śledzę w internecie informacje o tym czy ma się odbyć jakieś wydarzenie... i NIC! Jeżeli cokolwiek było w mojej okolicy to dowiaduję się o tym już niestety po fakcie. Można odnieść wrażenie, że takie akcje są wyciszane. Chyba nie tak to powinno wyglądać? Czy nie nadszedł czas żebyśmy i my Polacy stanęli ramię w ramię przeciwko obcej, globalnej sile która nas uciska? Weźmy przykład od naszych sąsiadów! Niech się z Nami liczą! To musi się odbyć we wszystkich większych miastach i w tym samym czasie, a nie jedynie lokalnie jak ostatnio w Głogowie.
Drodzy Lurkowie, tutaj prośba do Was. Jeżeli macie jakiekolwiek informacje dotyczące szykujących się protestów, przekażcie tę informację tutaj. Mobilizujmy się! Siedzeniem w domu i pisaniem komentarzy w internecie nic nie zmienimy!
#covid1984 #szczepienia #protest #kontrrewolucja #geopolityka #przemyslenia

17

Ciekawe jak szybko zmiękłaby rura covido faszystom, gdyby ludzie przyjęli ich zakazy... Przestaliby chodzić na koncerty, zakupy, do fryzjera…. Skończyliby latać samolotami... Nagle okazałoby się, że politycy błagaliby nas o powrót do pracy i konsumpcjonizm... Nagle maseczki byłyby zbędne, a wszystkie restrykcje okzalyby się głupim pomysłem głupiego ministra i nikt z rządu za tym nie stoi…
#plandemia #covid1984 #koronawirus #przemyslenia #gownowpis

7

Tak na czystą logikę :
Morawiecki powiedział, że Polska należy do kogoś obcego, zza granicy, a więc jesteśmy pod okupacją, a ja jako Polak nie muszę przestrzegać prawa okupanta zatem prawodawstwo III RP mnie nie obowiązuje, co z kolei karze karze przyjąć prawo IIRP jako ostatniego niepodległego państwa za obowiązujące, czyli kara śmierci jest legalna
Wyprowadzcie mnie z błędu jeśli się mylę #przemyslenia

5

Słucham sobie w radiu rozmowy z autorka książki o holokauscie…
W pewnym momencie mnie tknęło... Pani opowiada jak niesamowite dla niej było dochodzenie do prawdy, że holokaust zaczął się od drobnych zmian, na które spoleczenstwo wyrażało zgodę... Ze Żydzi nie mogli robić zakupów o pewnych porach, nie mogli korzystać z przestrzeni publicznej, nie mogli siadać na niektórych miejscach... A potem stopniowo, krok po kroku zaczęła się eksterminacja...
Smutno mi się zrobiło, bo chyba jesteśmy w podobnym miejscu...
#plandemia #covid1984 #przemyslenia

14

Chillowałem sobie na kanapie, TV leciało w tle. Wiadomości. Chyba w wersji TVNu. Choć PiSowskie wcale nie lepsze.

Jednej rzeczy nie rozumiem. Dlaczego ludzie za to płacą? Przecież gdyby ktoś chciał wyprać mi mózg to musiałby solidnie zapłacić żeby mi się chciało tego gówna słuchać.
Tymczasem wielu ludzi słucha tego dobrowolnie, a nawet chętnie i łudzą się że zyskują z tego jakieś cenne informacje

Fabryka spranych łbów. Najgorsze że to faktycznie działa…
#przemyslenia #tv #propaganda

5

Dziś miałem wyjątkowo, jak na ostatni czas, trochę wolnego po południu. Korzystając z okazji i pogody... Poszedłem na odkryty basen... Generalnie, świetna sprawa, ale trochę przemyśleń mi się pojawiło…
W czasach szkoły średniej i na studiach, dorabiałem w sezonie jako ratownik WOPR.
I albo kiedyś dziewczyny wydawały się zgrabniejsze, albo dziś mamy rzeczywiście koszmar otyłości...
Kurde, 2 na 3 gówniarzy spasionych jak wieprze, a spotkanie zgrabnej łaski zakrawa na cud... Wszystkie grube i pokrzywione, albo w tatuażach, jakby pół życia w więzieniach spędziły...
Jeszcze kilka takich wyjść i zacznę rozumieć pedałów, bo faceci, choć wagę trzymali (w większości)…
#zdrowie #przemyslenia #ciekawostki #otylosc

8

#smiecizglowy epizod 25

Boję się nieśmiertelności.

Większość ludzi boi się śmierci. Woli o niej nie myśleć i zapominają o niej, trwając w swoim życiu nie dopuszczając myśli, że oni kiedyś zginą lub po prostu ignorują ją traktując jako coś czym trzeba będzie martwić się później. Wizja śmierci za 60 lat jest taka odległa, że niemal nierealna.

Ja nie boję się śmierci. Boję się czegoś innego, mianowicie tego, że mógłbym nigdy nie umrzeć.

Nasza podróż zaczyna się od narodzin i trwa do ostatniego oddechu. To nieuniknione, że pewnego dnia umrzemy. Może nawet dziś, jutro, za tydzień, za rok. Nigdy nie wiesz co i kiedy zabierze twój ostatni oddech i zabierze cię z tego świata. Możecie uznać mnie za szalonego, ale wizja tego, że kiedyś umrę jest dla mnie niesamowicie kojąca i uspakajająca.

Byłbym przerażony, gdybym nie mógł zakończyć mojej wędrówki i trwałaby ona wiecznie.

Miałem kiedyś sen. Głupi i bezsensowny, jednak nie liczył się ten sen, a to co następowało po nim. Zazwyczaj we śnie gdy spadasz z wysokiej wysokości, albo giniesz, automatycznie się przebudzasz. Koszmar się kończy. Jednak gdy ja spadłem, stało się coś innego. Tak bardzo wierzyłem w to, iż zginąłem, że zamiast się przebudzić, sen trwał dalej i był on najbardziej kojący w całym moim życiu. Utknąłem w jakiejś próżni. Nie czułem, nie widziałem, nie słyszałem. Miałem wrażenie, że unosiłem się w próżni i żadne bodźce do mnie nie docierały. Myśli były całkowicie czyste. Nie myślałem i nie byłem w stanie. Po prostu tkwiłem w tym stanie, a potem się obudziłem i dalej żyłem.

Tak sobie wyobrażam śmierć i wcale mnie nie przeraża, a wręcz przeciwnie, oczekuję jej. Jednak nie mam zamiaru jej pomagać. Czas prędzej czy później mnie wykończy, od śmierci nie ma odwrotu, a po co w takim razie się bezsensownie tam pchać? Wystarczy poczekać, a może życie czymś jeszcze dobrym mnie zaskoczy?

I tak sobie trwam, żyję. Zajmuje się swoimi sprawami, które zawsze wydają mi się mdłe i nijakie. Robię to co muszę, żeby przeżyć kolejny dzień i po prostu czekam. W razie czego, gdyby życie było dla mnie zbyt dużym ciężarem i zbyt wiele wysiłku musiałbym poświęcić to zawsze mam jakieś wyjście. Jest tyle sposobów na opuszczenie tego świata. Ludzkie ciała są takie kruche i delikatne. Jak znudzi mi się czekanie to po prostu trzeba wykorzystać jeden z wielu sposobów na zakończenie cierpienia.

I ta myśl jest dla mnie kojąca i pozwala mimo wszystko przeć do przodu. Zawsze mam wybór, zawsze mam wyjście. Wrócę z powrotem do tej nicości i cały ten balast zniknie. Będę tam uwięziony wieczność? Nie będę miał umysłu, który byłby w stanie to przeanalizować i stwierdzić, że mam przesrane. Jestem więźniem i zakładnikiem mojego ciała i mózgu. Uwalniając się od jego jarzma, będę wolny.

Co złego mi się przydarzy, jak bardzo będę miał przekichane to i tak prędzej czy później. Zginę. Nawet jeśli skończę jako warzywo to może nie będę w stanie sam się zabić, ale wystarczy, że będę cierpliwy. Każde cierpienie się kiedyś skończy.

Poddam się? Co w tym złego? Mam walczyć dla samej walki? Grać dla samej gry? Żyć dla samego życia? Nawet jeśli mówię, że czas mamy ograniczony to może warto walczyć?

Ja tam walczę, ale zawsze mam inne rozwiązanie w razie gdybym już się tym znudził i byłbym zbyt zmęczony. Po prostu.

I boję się dlatego nieśmiertelności i boję się tego, że pewnego dnia, będzie dla nas ona osiągalna. Nie życzę nikomu być uwięzionym w wiecznym paśmie męki i cierpienia, z którego nie ma ucieczki. Wszelkie nasze cierpienie kiedyś się skończy. Zawsze! Nieśmiertelność uwięzi cię w nim na wieczność.

Już dziś słyszy się o przenoszeniu świadomości do komputerów. Kombinowaniu z genetyką, etc. Boję się, iż dożyję czasów, kiedy to będzie realne. Kiedy będzie można uwięzić nasze umysły w maszynach, komputerach, dyskach, internecie. Będziemy skazani na życie i odbierze nam się śmierć. Naszą drogę ucieczki, nasz koniec drogi. Będziemy żyć w wiecznym cierpieniu i bólu.
#przemyslenia #samobojstwo #smierc #depresja

8

Czy można być szczęśliwym grzesząc?
#przemyslenia #pytania

7

Niektórzy doznają bardzo niebezpiecznej nostalgii za latami 90tymi. A ja uważam, że lata 90-te to moment, w którym sumienia ludzi zostały uśpione. Zarówno na zachodzie - konsumpcjonizmem i poczuciem zwycięstwa nad całym światem. Wiecie, upadek komuny, koniec historii, demokracja liberalna rządzi niepodzielnie.

Z kolei ludzie z bylych demoludów zostali całkowicie pochłonięci walką o życie w nowym systemie i mozolnym budowaniu dobrobytu, przez co dzieci czy życie duchowe zostało całkowicie na bocznym torze. Kościół Katolicki w Polsce ten okres całkowicie przespał, będąc zapatrzonym w papieża, a tymczasem procesy gnilne nie zaczęły się przedwczoraj.

Konsumpcjonizm z Hameryki świętuje swój monopol jako wzór kulturowy. W radiu i telewizji królują autentyczne rozpustnice, króluje muzyka power pop, czyli pop z pierdolnięciem, nie to co biadolenie neoromanticu w latach 80 czy też nihilizm po 2010. Kręcące dupami i święcące cyckami Carey, Spears czy Aguleira (nawet nie pamiętam nazwiska dokładnie). To wszystko, jak i aspekt gospodarczy (pełne półki) czyniły liberalizm bardzo atrakcyjnym. Pewnym systemowym błędem jest Polska, ponieważ u nas katolicka matryca wartości, wyznawana także w dużej mierze przez ludzi średnio lub mniej wierzących, nałożyła się na pragnienie ekonomicznego awansu, przez co mieliśmy Korwina, "konserwatywnego liberała". Na żadnej innej ziemi niż polskiej taki Korwin by się nie urodził. Ani w Czechach czy w innej Estonii.

Ale wracając do lat 90-tych. Gry kosztują pół wypłaty miesięcznej i są klasykami do dzisiaj (Counter-Strike, Diablo, Starcraft, Baldurs Gate), internet jest ograniczony. Dzieciaki spędzają czas na tzw. "rzygownikach" placach zabaw, gdzie masz huśtawkę i piaskownicę, może bujaczkę i absolutnie nic poza tym, sprawiając, że nawet trzepak jest bardziej atrakcyjny. Na imprezach w USA polewa się whiskacz, rządzi Clinton obmacujący lewe panienki. W filmach typu American Pie domówki odprawia się w małych willach z basenem.

W Polsce mamy pewne biedackie naśladownictwo, na lufie czołgu siada Aleksandra Jakubowska (która w 2019 przyzna że się nawróciła i jest przeciw aborcji), rządzi postkomuna (bardziej pokrewna Clintonowi niż by się mogło zdawać), bezrobocie 20%, a na imprezach w plenerze leje się wino Komandos. Domówki młodzieży są obskurne i w obskurnym towarzystwie sypiących się meblościanek albo w paskudnych akademikach, a rzeczy, które się na nich działy, nie nadają się do przedstawiania bez cenzury.

Rodzice zaharowują się na śmierć, najczęściej w szarej strefie lub na saksach, nie mają czasu dla swoich dzieci, nawet na urlopie, bo urlop to jest czas kiedy można zrobić remont i wstawić nowe meble. Część dzieciaków ma dość cukierkowej atmosfery Spice Girls i zaczyna słuchać depresyjno-agresywnego numetalu, podtrzymująć życie zdechniętego rock and rolla o jakieś 10 lat.

Aktualnie, to właśnie te lata 90 są czasami, gdzie królestwo porno-kultury święciło swoje największe tryumfy, od filmów, gdzie obligatoryjnie musiała być scena soft-porno, przez teledyski typu Ricky Martina czy Christiny Aguillery, do bilboardów z reklamami typu "szczucie cycem" czy kiosków/wypożyczalni video, gdzie "gorące cycki 3" były widoczne dla każdego.

To czas stracony, przespany, spędzony na bezmyślnym cyklu ciężkiej harówy i bezmyślnej rozrywki. Dzisiejsze Julki i Oskarki to potomkowie ludzi, którzy właśnie wtedy mieli dorosnąć. Ale nie dane im była żadna duchowa refleksja.
--------------------------
Tekst pochodzi ze strony Nowe Średniowiecze na FB>
#przemyslenia #lata90 #kapitalizm #socjalizm #postkomunizm

7

Tłumacze ciekawy wpis jest on trochę na amerykańskie warunki, ale wielkie korporacje działają tak samo na całym świecie, więc:

Bycie "anty-białym" *jest* odwrotnością "rasizmu"

Rasizm jest jednokierunkowy. To jest ich mały sekret

Jeśli weźmiesz 100 ludzi i poprosisz ich o "narysowanie rasizmu", 100 narysuje białego człowieka który robi jakąś krzywdę czarnoskórej osobie, nigdy odwrotnie i jest to zamierzone.

Dlaczego to jest takie trudne do zrozumienia lol

Kiedy lewicowcy mówią "sprzeciwiamy się rasizmowi", mają na myśli "sprzeciwiamy się dyskryminacji białych wobec nie-białych".

Odwrotne zjawisko (dyskryminacja białych) jest nie tylko przez nich akceptowane, ale wręcz je uwielbiają i promują.
Gdyby "rasizm" oznaczał "dyskryminację rasową niezależnie od tego, jakiej rasy dotyczy", wówczas lewacy/liberałowie, którzy są "antyrasistami", nie byliby tak religijnie antybiali, jak są.

Czy to ma sens? Czy ja zwariowałem, czy wszyscy są opóźnieni w rozwoju?
Problem w tym, że lewicowcy przekonali wszystkich, że "rasizm jest zły", a "antyrasizm jest dobry", tyle że oni mają inne rozumienie "rasizmu" niż Ty

Wy uważacie, że "rasistą" jest każdy, kto dyskryminuje rasowo.

Oni wierzą, że "rasistą" jest po prostu Biała osoba.
Więc kiedy mówią "jesteśmy antyrasistami", mają dosłownie na myśli "jesteśmy antybiali".

W międzyczasie Ty jesteś jak "o tak, to super, ja też jestem antyrasistą! Zróbmy antyrasizm!".

Dla nich "antyrasizm" oznacza dosłowną eksterminację Białych Ludzi.
Logiczną konkluzją "antyrasistowskiej" polityki, której domaga się lewica, jest eksterminacja Białych Ludzi na całym świecie.

Musisz zacząć rozumieć, że oni mają na myśli coś zupełnie innego, gdy mówią o "rasizmie", niż Ty masz na myśli.

To jest jak feministki które mówią "jesteśmy anty-gwałcicielkami", a ty na to "oh yea gwałt jest zły" myśląc, że odnoszą się do aktu gwałtu bez względu na to kto go dokonuje, podczas gdy w rzeczywistości dla nich "gwałciciele" to tylko kod dla "mężczyzn" więc są dosłownie po prostu anty-mężczyźni... przeciwko mężczyznom.

W międzyczasie budują "antygwałcicielskie" ruchy polityczne i wybierają "antygwałcicielskich" polityków i organizują "antygwałcicielskie" szwadrony śmierci, a ty jesteś jak "o zajebiście, oni próbują wyeliminować gwałt", podczas gdy w rzeczywistości próbują po prostu wytępić wszystkich mężczyzn.
To samo z "antyrasizmem".

Jesteś zdezorientowany, bo nie jesteś na tej samej stronie co oni, kiedy mówisz o "rasizmie".

Dla lewicowca "rasista" oznacza po prostu Białą osobę i nikogo nie obchodzi, czy uważasz, że powinno być inaczej, dla nich to właśnie oznacza.
Możesz powiedzieć "ale czekaj kobieta też może być "gwałcicielem". Mogłaby teoretycznie przywiązać faceta do łóżka i dać mu viagrę, a następnie pokazać mu porno, aby jego kutas stał się twardy i wskoczyć na jego kutasa".

Ok yea fajny hipotetyczny scenariusz bracie ale nie. Dla feministek "gwałciciele" to po prostu słowo kodowe dla mężczyzn.
Jeśli weźmiesz 100 feministek i poprosisz je o "narysowanie gwałciciela", wszystkie 100 z nich narysuje mężczyznę, a nie kobietę.

Podobnie jeśli weźmiesz 100 liberałów i poprosisz ich o "narysowanie rasisty", wszyscy 100 z nich narysują białą osobę, a nie ciemnoskórą.
Dlaczego to podkreślam? Ponieważ tak długo, jak konserwatyści wierzą, że "rasista" oznacza "osobę, która dyskryminuje ze względu na rasę", nie mogą zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi lewicy.

Lewica nie chce "powstrzymać dyskryminacji rasowej", ona chce eksterminacji Białej rasy.
Sześć milionów razy widziałem konserwatystów mówiących "Chwileczkę! Jeśli ci liberałowie są tak prawdziwie antyrasistowscy, to dlaczego nienawidzą Białych ludzi?".

To dlatego, że "rasista" dosłownie oznacza dla nich "Białą osobę", obudźcie się, kurwa.
Gdy lewicowcy mówią "chcemy wyeliminować rasizm" to jest to dosłownie kod dla "chcemy wyeliminować Białą rasę".

Sami dosłownie przyznają, że Biali Ludzie są z natury rasistami i są winni "rasizmu" od urodzenia, bez względu na to co zrobisz.
Przeliteruję to dla Ciebie

Rasista = Biała osoba
Rasizm = akt istnienia Białych Ludzi
Wyeliminowanie rasizmu = wyeliminowanie Białych Ludzi
Osiąganie równości = eliminowanie Białych ludzi
Osiąganie różnorodności = eliminowanie Białych ludzi
Osiąganie postępu = eliminowanie Białych Ludzi
#przemyslenia #globalizm #polityka #bekazlewactwa #bekazprawactwa

5

Czasem się zastanawiam po kiego grzyba samorządy wyznaczają te wszyskie ścieżki rowerowe skoro cykliści i tak jeżdżą gdzie chcą i jak chcą? Dzisiaj minąłem z pięciu kolarzy śmigających po asfalcie chociaż obok mieli DDR.
#rowery #przemyslenia

9