#historia #ciekawoski #polska #oszukujo

Mam dla was Lurki taką historię. Ku przestrodze!

Ostatnio zasłyszałem coś takiego. Ojciec koleżanki mojej znajomej, starszy pan z lekkimi objawami demencji, wpadł w kłopoty.

Zdjęcie

Zapomniał opłacać wywóz śmieci przez 6 miesięcy. Po tym czasie „nagle” Urząd Miasta sobie przypomniał że coś nie tak i wysłał pismo do Urzędu Skarbowego w sprawie windykacji. I cyk!

Starszy pan budzi się któregoś pięknego dnia a tu konto zajęte. Nic nie kupisz, nic nie sprzedasz, nic nie opłacisz. Logiczne co nie?

Szczęśliwie miał rodzinę, sprawą zajęła się córka z znajomościami w US więc przynajmniej tam szybko doszła co się stało – dziadkowi nie potrafili wyjaśnić czemu blokada konta. Postanowiła sama opłacić jego zaległości.

Najpierw odkryła, że UM nie przysłał powiadomienia czy ponaglenia spłaty, do dziadka. Ten absolutnie nie był w stanie powiedzieć czy odbierał pismo. Zakładamy, że mogło być awizo – ale „znikło”. Poczta Polska nic nie wie, na niczym się nie zna, ich nie pytajcie.

Wycieczka do UM by odkręcić sytuację. Uruchomili procedurę… paragonik 300zł. Opłata za śmieci normalnie 25(?)zł + odsetki za zwłokę 6 miechów (jak by się wydawało) + uruchomienie procedury 100zł.

Koniec?

Nieeee… po dokładnym wczytaniu się w dokumentację te 300zł to za 1 miesiąc! Cwaniaczki z UM próbowały robić taki scam, że zamiast naliczyć wszystko na raz chcieli rozłożyć to sobie na 6 miechów i za każdym kolejnym „przypomniało mi się że nie opłacił pan jeszcze tego miesiąca” chcieli pobierać kolejne 100zł za wznowienie procedury.

Kolejna wycieczka do UM (ostateczna) opiewała na 500zł (w tym było te 100zł proceduralne)… czyli wyciągnęli z córki dziadka 700zł… a gdy by nikt nie zauważył ich wału to spokojnie by wypadło ponad 1K opłat (nie wiem dokładnie ile bo cały czas by odsetki leciały).

Ponoć nie ma się co dziwić bo tamtejszy UM obsadzony mocno chochołami z PO-KO. U nich prawo jest jak je sami rozumieją.

Pytaniem pozostaje jak wiele jest podobnych sytuacji o których nie słyszymy? W normalnych gminach przynajmniej 2 razy UM powiadamia wierzyciela zanim prześle sprawę do windykacji… no i nie ma mowy by w takim wypadku „rozdzielać” płatności na każdy miesiąc osobno z obowiązkowa opłatą każdej oddzielnej procedury.

Oczywistym jest, że trzeba pamiętać o opłatach. Nie zwalnia to jednak urzędników z odpowiedzialności za próbę wyłudzenia kolejnych (dodatkowych) pieniędzy zasłaniając się przy tym papierologią.

Konto pana starszego już jest przywrócone. Zapewne wyciągnął też z tego lekcję, że dobrze trzymać pieniądze w gotówce „w skarpecie” właśnie na takie okoliczności. Nigdy nie wiadomo kiedy nam się takie gówno przytrafi czy naszym najbliższym. Zwłaszcza tym którzy jak pan starszy mogą mieć objawy demencji i jakiś skurwysyn z urzędu będzie próbował to wykorzystać.

W ten sposób rodzą się naprawdę poważne zadłużenia, trudne a nawet niemożliwe do spłaty, a walka z aparatem urzędniczym jest nierówna.

-----------------------------------------

Wspominam o tej sytuacji, ze względu na jesienną porę. Jak na człowieka z zadupia jestem trochę nowoczesny. Sprzątając zagrodę, zrobiłem ognisko i wysłałem swoje odpady do chmury

Ekologicznie nic nie zostało, a CO2 pomoże w rozwoju roślinek.

Chyba nie myślicie, że będę płacił za nie UM?

19

Zielona Góra: para Ukraińców zaatakowała ochroniarza po kradzieży w sklepiekresy.pl

Para obywateli Ukrainy została zatrzymana po próbie wyniesienia towaru z marketu w Zielonej Górze i ataku na ochroniarza. Policja, po analizie monitoringu, postawiła zarzuty kradzieży rozbójniczej oraz spowodowania uszczerbku na zdrowiu. Za przestępstwa grozi do pięciu lat więzienia.

W Zielonej Górze w zeszły piątek doszło do kradzieży i napaści w jednym z marketów, zakończonej interwencją policji. Para obywateli Ukrainy, mężczyzna w wieku 29 lat i kobieta w wieku 27 lat, próbowała opuścić sklep ze skradzionymi towarami. Ochroniarz zablokował im drogę, co doprowadziło do szarpaniny zakończonej pobiciem pracownika.

Z ustaleń wynika, że mężczyzna brał produkty z półek i chował do kieszeni kurtki, a towarzysząca mu kobieta pobrała z półki chleb tostowy. Następnie para podeszła do kasy, gdzie kobieta opłaciła wyłącznie pieczywo, po czym oboje skierowali się do wyjścia. Interwencja ochrony wywołała agresywną reakcję mężczyzny, do którego po chwili dołączyła kobieta. Szarpanina przeniosła się przed sklep.

„Czujny pracownik ochrony zauważył, jak mężczyzna z półek sklepowych bierze towary i chowa do kieszeni kurtki” — powiedziała Anna Baran, mł. asp. z zespołu prasowego policji w Zielonej Górze.

Według relacji, złodzieje początkowo zbiegli z miejsca zdarzenia. „Nie uciekli jednak daleko, ponieważ niedługo po kradzieży oboje zostali zatrzymani przez patrol policji” — dodała. Po analizie monitoringu sklepu i relacji pracownika ochrony podejrzanym przedstawiono zarzuty kradzieży rozbójniczej oraz spowodowania uszczerbku na zdrowiu ochroniarza.

Choć wartość zabranych produktów była niewielka, kwalifikacja czynu pozostaje poważna. „Przypominamy, że kradzież połączona z użyciem siły, jest poważnym przestępstwem o surowych konsekwencjach. Sprawcy wkrótce staną przed sądem, który zdecyduje o ich dalszym losie” — podkreśliła.

Za opisane przestępstwa grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/polska-regiony/zielona-gora-para-ukraincow-zaatakowala-ochroniarza-po-kradziezy-w-sklepie/

#zlodzieje #ukraincy #Polska

12

Panczenko twierdzi, że Rosja wydała 15 mln złotych na kampanię przeciwko niejkresy.pl

Zdjęcie

W rozmowie z Onetem ukraińska aktywistka Natalia Panczenko stwierdziła, że Rosja finansuje działania mające ją zdyskredytować, a Polska pozostaje głównym celem rosyjskiej dezinformacji. Podkreśliła, że otrzymuje groźby i korzysta z ochrony. Panczenko jest znana z wypowiedzi oskarżających Polskę o prowadzenie „retoryki antyukraińskiej”. Ostrzegała również przed „walkami ulicznymi na tle narodowościowym”.

„Wojna informacyjna to też jest wojna. W wojnie informacyjnej też są ofiary. I tak, mogą mnie zabić. Ja to rozumiem i się tego obawiam. Przecież każda normalna osoba bałaby się w takiej sytuacji, w jakiej ja jestem. Nie będę udawać, że się nie boję czy że nie wiem, co mi grozi. Wszystkie badania wskazują na to, że jesteśmy krajem numer jeden, który jest na celowniku rosyjskiej wojny dezinformacyjnej”. „Jeszcze raz powtórzę, że tylko w kampanię przeciwko mnie władowali 15 milionów złotych” — powiedziała w rozmowie z Onetem Natalia Panczenko, liderka społeczności ukraińskiej w Polsce i prezeska fundacji Stand With Ukraine

Wskazała na cel rosyjskiej operacji — skłócenie Polaków i Ukraińców — oraz stałe finansowanie tych działań. „Rosja nas rozgrywa, Rosja chce pokłócić Ukraińców z Polakami i ładuje w to ogromne pieniądze. Jeżeli mówimy o całej kampanii, bo jestem malutką częścią tej wielkich działań dezinformacyjnych, są to miliardy, które są ładowane systematycznie w to, żeby Polska z Ukrainą się kłóciła” — powiedziała. „Na tę chwilę nie widzę, żebyśmy wojnę informacyjną z Rosją wygrywali” — oceniła.

„Na Forum staramy się rozmawiać ze wszystkimi politykami, zapraszamy do rozmów na temat Ukrainy ekspertów i polityków ze wszystkich stron sceny politycznej. Dialog polsko ukraiński będzie niemożliwy, jeżeli będziemy kogoś pomijać” — powiedziała. „Komu jest na rękę, że prezydent Nawrocki nie może się dogadać z prezydentem Zełenskim? Ukrainie? Polsce? Wszyscy bardzo dobrze wiemy, że Rosji” — dodała.

„Wierzę jednak w państwo polskie, mamy wywiad, kontrwywiad, ABW, policję, Ministerstwo Cyfryzacji, które ma się zajmować właśnie odbijaniem ataków dezinformacyjnych” — stwierdziła. „Ze względu na bezpieczeństwo nie będę mówiła o szczegółach tego, kto i w jaki sposób mnie chroni. Wszystkie możliwe organy państwa wiedzą o zagrożeniu, którego doświadczam” — dodała. Panczenko twierdzi, że pierwszy raz grożono jej śmiercią w 2015 r. kiedy „rozkręcano bardzo temat Wołynia„ i „wyzywano ją od banderówek”.

Ukraińska aktywistka ma zorganizować w najbliższym czasie debatę w Sejmie pt. „Między społecznym mandatem a polityczną odpowiedzialnością: polska polityka wobec wojny i Ukrainy”. Podczas debaty mają zostać zaprezentowane i omówione wyniki najnowszego raportu dotyczącego opinii społecznych na temat wsparcia udzielanego przez Polskę Ukrainie, kwestii bezpieczeństwa oraz roli naszego kraju w strukturach NATO i Unii Europejskiej.

Postać Natalii Panczenko opisywaliśmy na naszym portalu wielokrotnie.

Na początku roku ukraińska aktywistka w wywiadzie dla Kanału 5 powiedziała, że prowadzenie „retoryki antyukraińskiej” w Polsce może skończyć się walkami ulicznymi na tle narodowościowym „To jest przede wszystkim ogromne niebezpieczeństwo dla Polaków i rozumiem, że oni rozumieją, bo dziś, kiedy co 10 mieszkaniec Polski jest Ukraińcem to wzrastanie wrogości między Ukraińcami a Polakami jest już bardzo niebezpieczne, zwłaszcza dla Polski. Ponieważ na terytorium Polski zaczną się walki, bo na terytorium Polski rozpoczną się podpalenia sklepów, domów i tak dalej” – powiedziała ukraińskiej telewizji . Jej słowa wywołały falę oburzenia w polskiej przestrzeni publicznej.

Na początku września 2016 r. Panczenko umieściła na swoim profilu na Facebook zdjęcia z pożaru stacji telewizyjnej „Inter” i skomentowała je słowami „jak pięknie płonie”. Wcześniej informowaliśmy o jej wypowiedzi, w której wypowiedziała pogląd, że UPA walczyła z Polakami o niepodległą Ukrainę. Ukraińska aktywistka stwierdziła także, że Gdańsk to niemieckie miasto. Na swoim profilu umieściła także wpis ze zdjęciem spalonego ciała mężczyzny – ofiary masakry w Odessie w 2014 roku z napisami – „Psu – psia śmierć!” podpisując zdjęcie „Żal ich Wam? Bo mnie nie – niech płoną!”.

W 2018 r. warszawski Euromajdan, na którego czele swoi Panczenko, zorganizował w Warszawie pokaz filmu „Mit” opowiadającego o Wasylu Slipaku – śpiewaku operowym, który zginął w Donbasie w szeregach skrajnie nacjonalistycznego Prawego Sektora.

W październiku 2020 r., po wyroku TK delegalizującym aborcję eugeniczną Panczenko napisała w mediach społecznościowych, że „wstydzi się za kraj, w którym mieszka”.

We wrześniu 2021 r. Panczenko zachęcała do udziału w proteście we Wrocławiu związku ze śmiercią 25-letniego Ukraińca we wrocławskiej izbie wytrzeźwień, a po rosyjskiej inwazji na Ukrainę brała udział w proteście pod ambasadą Rosji w Warszawie, gdzie zabrała głos.

W 2023 r. Panczenko w rozmowie z gościem RMF FM wyraziła opinię, że społeczność ukraińska w Polsce jest bardzo dobrze zorganizowana. “Dobrze by było, gdyby ktoś reprezentował nas w Sejmie” – oświadczyła.

„Skoro ta społeczność jest tak duża, to ktoś powinien ją reprezentować. Ale do tej pory o tym nie myśleliśmy, pewnie dlatego, że większość z tych osób i tak ma w tej chwili obywatelstwo ukraińskie, nie ma obywatelstwa polskiego, nie ma prawa głosu w Polsce” – powiedziała, odnosząc się do osób, które przyjechały do Polski po 24 lutego 2022 roku.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/panczenko-twierdzi-ze-rosja-wydala-15-mln-zlotych-na-kampanie-przeciwko-niej/

#Polska #ukraina #subtelnaruskapropaganda

14

Histeria na granicy: Polska zamyka drzwi do własnej gospodarki

W ciągu ostatnich trzech lat granica polsko-białoruska stała się symbolem rosnącego napięcia w Europie Wschodniej, gdzie polityczne prowokacje mieszają się z zagrożeniami dla bezpieczeństwa. Od kryzysu migracyjnego w 2021 r., przez unijne sankcje w 2022 r., po zamknięcia granic w 2025 r. – działania Polski i Litwy, postrzegane przez Mińsk jako celowa eskalacja, prowokują coraz ostrzejsze odpowiedzi Białorusi. Najnowszy dekret prezydenta Alaksandra Łukaszenki z 31 października 2025 r., wprowadzający zakaz wjazdu ciężarówek i ciągników zarejestrowanych w Polsce i na Litwie do końca 2027 r., to kulminacja tej spirali.

Napięcia na granicy polsko-białoruskiej nasiliły się w 2021 r., gdy Białoruś oskarżono o „wojnę hybrydową” poprzez instrumentalizację migracji – ponad 40 tys. nielegalnych prób przekroczenia granicy doprowadziło do budowy muru granicznego przez Polskę w 2022 r. kosztem ok. 350 mln euro. W 2022 r., po rozpoczęciu ukraińskiego kryzysu na Ukrainie, Polska i Litwa wprowadziły restrykcje handlowe, w tym zakazy eksportu towarów podwójnego zastosowania. Unijne sankcje – 16 pakietów wprowadzonych od 2022 r. – zablokowały 70 proc. eksportu Białorusi do UE, w tym potas i drewno, powodując spadek handlu UE-Białoruś o 50 proc. w porównaniu do 2021 r. polski eksport do Białorusi spadł z 1,8 mld euro w 2022 r. do ok. 1 mld euro w 2024 r., podczas gdy import wzrósł z 1 mld do 2,36 mld euro – głównie maszyny i chemikalia – co pokazuje, jak prowokacje handlowe odbijają się na obu stronach.

W tym roku eskalacja osiągnęła szczyt – ale to efekt polskiej histerii, gdzie rząd Tuska wielokrotnie zamykał granice pod pretekstami tzw. zagrożenia, ignorując rosnące straty gospodarcze. 12 września Polska zamknęła wszystkie przejścia graniczne z Białorusią – w tym kolejowe w Małaszewiczach – w odpowiedzi na manewry Zapad-2025. Premier Tusk uzasadnił to „zagrożeniem bezpieczeństwa narodowego”, ale krytycy wskazują na wzorzec: w 2023 r. zamknięto przejście w Bobrownikach pod pretekstem „hybrydowych ataków” grupy Wagnera, a w 2024 r. – kolejne z powodu „migracji”, co sparaliżowało lokalne firmy i kosztowało Polskę 200 mln euro w cłach z tranzytu. Litwa poszła w ślady: 27 października zamknęła ostatnie dwa przejścia (Medininkai i Šalčininkai) do 30 listopada, motywując to „hybrydowymi atakami” balonami z kontrabandą papierosów – incydentem, który w 2021 r. ujawnił przemyt wart 10 mln euro.

Ta histeria nie tylko eskaluje napięcia, ale bezpośrednio szkodzi Polsce. Blokada paraliżuje Nowy Jedwabny Szlak: w 2024 r. przez Małaszewicze przewieziono towary warte 25 mld euro, 90 proc. kolejowego tranzytu Chin-UE, ze wzrostem wolumenu o 10,6 proc. i wartości o 85 proc. rok do roku – generując 200 mln euro w polskich cłach.

Według ekspertów blokada tranzytu z Chin też pogłębia kryzys: miesięczne straty przekraczają 18 mln euro, z falą bankructw i utratą tysięcy miejsc pracy. Eksperci z Transport & Logistics Poland ostrzegają, że straty do końca 2025 r. sięgną 2 mld euro, a długoterminowo co najmniej 1 mld euro corocznie dla logistyki wschodniej Polski. W 2021 r. Białoruś eksportowała do Polski towary za 1,58 mld euro, a importowała za 1,06 mld euro. Sankcje i retorsje zmniejszyły to o 30 proc. do 2024 r., blokując nie tylko eksport (wartość polsko-białoruskiego handlu: ok. 1 mld euro rocznie), ale i tranzyt z Chin – kluczowy dla UE. To cios w 30 proc. polskich firm logistycznych na Wschodzie, gdzie od 2021 r. zamknięcia spowodowały zatory warte setki milionów euro rocznie, a w 2024 r. Polska straciła 200 mln euro w cłach z Małaszewicz.

Wbrew zapewnieniom, że polski eksport do Białorusi i traci na tym tylko Mińsk, jednak ostatnie dane pokazują, że traci na tym najbardziej Polska z regionami jak Podlasie i Lubelszczyzna zależnymi od logistyki w 15 proc. PKB lokalnego. Zamknięcia, choć uzasadniane obroną NATO, to prowokacja, która budzi pytania: dlaczego Warszawa sama blokuje własne interesy ekonomiczne, podsycając spiralę?

Jeśli zamknięcia granic to prowokacja – i wyraz polskiej histerii, gdzie preteksty jak „Zapad-2025” i „drony” są wykorzystywane jako powody do zamykania granic – retorsje Białorusi są ekonomiczną katastrofą, która uderza w Polskę z podwójną siłą. Dekret Łukaszenki z 31 października 2025 r. wprowadzi zakaz ruchu ciężarówek, ciągników i przyczep z polskimi i litewskimi tablicami na terytorium Białorusi do 31 grudnia 2027 r. – z wyjątkami dla tranzytu bez CMR. Skutki tej „symetrycznej odpowiedzi” na zamknięcia są niszczycielskie: litewskie stowarzyszenie Linava szacuje, że utknęło 5 tys. pojazdów, ze stratami 6 mln euro w ciągu 10-15 dni (każdy tir traci ok. 200 euro dziennie). W Polsce, gdzie 10 tys. białoruskich kierowców pracuje dla lokalnych firm i utknęło po drugiej stronie, straty są jeszcze większe – aktywa warte 60 mln euro zablokowane, z miesięcznymi stratami do 18 mln euro.

Polska histeria pogłębia ten cios – zamknięcia w 2025 r. już spowodowały, że koszty alternatywnych tras (przez Niemcy czy Łotwę) wzrosły o 30-50 proc., a PKP Cargo ostrzega o dywersji towarów na południe, tracąc dla Polski setki milionów euro rocznie. W 2022-2024 r. retorsje – np. zawieszenie umów o unikaniu podwójnego opodatkowania w kwietniu 2024 r. i cła na nawozy potasowe w marcu 2024 r. – spowodowały spadek polskiego eksportu do Białorusi o 20 proc., z wartości handlu spadającą z 1,8 mld euro (2022) do 1 mld euro (2024), mimo wzrostu importu do 2,36 mld euro. Powtarzane blokady pod pretekstami zamienia tymczasowe problemy w wieloletnią agonię, gdzie własne decyzje rządu Tuska kosztują gospodarkę miliardy, podczas gdy alternatywy jak Morze Czarne czy Azja Środkowa tylko podnoszą ceny i opóźnienia.

Polska, podsycając histerię antybiałoruską i zamykając granice pod pretekstami od „hybrydowych ataków” po „zagrożenia militarne”, sama wpędza się w ekonomiczną katastrofę. W ciągu trzech lat decyzje Warszawy – od muru granicznego za 350 mln euro po blokady przejść w 2025 r. kosztowały Polskę setki milionów euro. Dekret Łukaszenki z 31 października 2025 r. to odpowiedź na polską prowokację, która teraz zamienia się w agonię dla 30 proc. firm logistycznych na Wschodzie kraju, z miesięcznymi stratami 18 mln euro i widmem 2 mld euro do końca roku. Polska histeria, ignorująca własne interesy gospodarcze, paraliżuje kluczowy sektor transportu, który generuje 15 proc. PKB Podlasia i Lubelszczyzny, oraz 20 proc. unijnej pracy transportowej. Zamiast dialogu, Warszawa wybiera mury i preteksty, podsycając spiralę, która grozi nie tylko bankructwami, ale i destabilizacją regionu. Bez unijnej mediacji i natychmiastowego otwarcia przejść, Polska zapłaci najwyższą cenę za własne decyzje, ryzykując długoterminową utratę pozycji w handlu UE-Chiny i tysiące miejsc pracy. Czas na racjonalność, zanim histeria zamieni się w nieodwracalny kryzys. #polska #politycy #polityka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #uniaeuropejska

12

Lekarska pazernośćyoutu.be

http://youtu.be/hw2NtTvUEKA

Dziś miał się pojawić inny odcinek z tej serii, ale postanowiłem zmienić kolejność. Tym razem będzie o absurdach lekarskiej łapczywości. #medycyna #lekarze #Polska #zdrowie #polityka

5

Masowy napływ Ukraińców do Polski. Miller OSTRZEGA: Kijów świadomie buduje w Polsce zalążek nowej, licznej diasporynczas.info

Zdjęcie

„Kijów świadomie buduje w Polsce zalążek nowej, licznej diaspory – politycznego, gospodarczego i kulturowego zaplecza Ukrainy w samym sercu Unii Europejskiej” – uważa były premier, postkomunista Leszek Miller, który ostrzega w swych mediach społecznościowych przed skutkami masowego napływu Ukraińców do Polski.

Pod koniec sierpnia władze w Kijowe złagodziły przepisy mobilizacyjne, umożliwiając mężczyznom w wieku 18-22 lat wyjazd z kraju mimo obowiązującego stanu wojennego, co sprawiło, że w ciągu zaledwie dwóch miesięcy do Polski przybyło 98 tysięcy Ukraińców.

Dla porównania, w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2025 r. do naszego kraju przyjechało 45,3 tys. ukraińskich mężczyzn w wieku od 18 do 22 lat. Nastąpił zatem blisko dziewięciokrotny wzrost liczby przybywających do Polski Ukraińców w skali miesiąca.

Przyznając młodym Ukraińcom większą swobodę wyjazdu, liczono na to, że więcej z nich powróci i zgłosi się do walki w późniejszym terminie.

Spodziewano się również, że powstrzyma to rodziny przed wysyłaniem nastoletnich dzieci za granicę przed ukończeniem przez nie 18. roku życia, aby uniknąć poboru w przyszłości.

Były premier Leszek Miller wskazał, że „władze wyjaśniają, że celem jest umożliwienie młodym Ukraińcom podjęcia nauki lub pracy za granicą, co może przynieść korzyści całemu społeczeństwu poprzez późniejszy transfer wiedzy lub kapitału”, ale „to wykładnia oficjalna, ale nie sposób nie dostrzec drugiego dna tej decyzji”. Zdaniem polityka Kijów świadomie buduje w Polsce zalążek silnej diaspory, która miałaby stanowić „polityczne, gospodarcze i kulturowe zaplecze Ukrainy w samym sercu Unii Europejskiej”.

Miller podkreślił, że podobną politykę od lat prowadzi chociażby Izrael albo Turcja. „Ukraina chce iść podobną drogą. Zwłaszcza że jej sytuacja jest wyjątkowa: kraj w stanie wojny, z ogromnym odpływem ludności, potrzebuje nowych kanałów wpływu, także poza swoimi granicami” – napisał.

Były premier dodał, że Polska jest naturalnym miejscem do tworzenia takiego zaplecza. „Młodzi, mobilni, często wielojęzyczni. Zakładają własne i przejmują polskie firmy, pracują w polskich instytucjach, wchodzą w struktury organizacji pozarządowych. To tu płyną pieniądze, tu powstają ukraińskie media, tu rośnie różnorodne zaplecze. Stają się częścią polskiej przestrzeni publicznej” – podkreślił.

Zdaniem Millera, w takim przypadku potrzebne są „jasne zasady gry”, do których zalicza m.in. finansowanie ukraińskich organizacji pozarządowych w Polsce, prawa i obowiązki Ukraińców przebywających w naszym kraju oraz narrację historyczną.

„Jeśli tego nie zrobimy, nie zauważymy momentu, gdy rola gospodarza zamieni się w rolę gościa we własnym domu. Byłoby naiwnością udawać, że to proces spontaniczny i apolityczny. Państwo ukraińskie doskonale rozumie, że diaspora to miękka siła – bezpieczna, tania i długofalowa” – zaznaczył były premier.

http://nczas.info/2025/11/04/masowy-naplyw-ukraincow-do-polski-miller-ostrzega-kijow-swiadomie-buduje-w-polsce-zalazek-nowej-licznej-diaspory/

#Polska #ukraina

28

Miły gest Unii Europejskiej. Wprowadzono kolejne przepisy klimatyczne wzmacniający chińską konkurencję.

Unia Europejska po raz kolejny pokazuje, jak jej regulacje, zamiast chronić europejski przemysł, faktycznie wzmacniają pozycję Chin. W 2025 roku wprowadzono nowy, drastyczny limit emisji CO2 – 93,6 g/km w autach osobowych. Każdy producent przekraczający ten próg musi zapłacić 95 euro kary za każdy gram emisji ponad limit dla każdego sprzedanego auta. Szacunki mówią nawet o 15 mld euro kar w całej branży. Dla producentów z Europy i Japonii to finansowy koszmar, z którego wyjście znalazły… chińskie koncerny.

Regulacje UE dopuszczają tworzenie tzw. grup emisyjnych, w których producenci rozliczają się wspólnie. Oznacza to, że marki o wysokiej emisji mogą „podpiąć się” pod producentów aut elektrycznych, by obniżyć średni wynik. Europejski przemysł masowo wchodzi w komitywę z chińskimi koncernami sprzedającymi auta elektryczne. Mazda już skorzystała z tej furtki, łącząc się z państwowym chińskim koncernem Changan. Nissan działa w grupie z BYD, a KG Mobility (dawny SsangYong) z Xpengiem. Mercedes i Volvo współpracują ze Smartem, który również jest powiązany z chińskim kapitałem.

Najwięcej do zyskania ma BYD – chiński gigant, którego średnia emisja to zaledwie 7,4 g CO2/km, czyli ponad dziesięciokrotnie mniej niż u europejskich producentów. W praktyce oznacza to, że BYD i inne chińskie firmy mogą sprzedawać europejskim markom „czyste” emisje, inkasując za to ogromne pieniądze. To czysty zysk wynikający z unijnych przepisów.

Paradoks jest oczywisty: te same chińskie koncerny, które jeszcze rok temu zostały obłożone dodatkowymi cłami przez Brukselę (nawet do 45 proc.), teraz zarabiają na unijnym systemie kar za emisję CO2. Komisja Europejska najpierw oskarża Pekin o dumping i nieuczciwą konkurencję, a następnie tworzy mechanizm, który pozwala tym samym firmom odzyskiwać pieniądze poprzez współpracę z europejskimi producentami. Sytuacja jest tak absurdalna, że trudna do uwierzenia.

Tego typu przepisów jest wiele. To systemowa słabość unijnej polityki klimatycznej. Biurokraci w Brukseli, w pogoni za „neutralnością węglową”, zniszczyli konkurencyjność europejskiego przemysłu motoryzacyjnego i otworzyli rynek dla chińskich korporacji kontrolowanych przez totalitarne państwo. W efekcie Unia płaci karne cła, płaci za emisje, a Chiny – liczą zyski. #uniaeuropejska #zielonaenergia #polityka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #polska

18

#ciekawostki #polska #pyrkon #pznan

Słyszeliście przypadkiem o Pyrkonie? To taka impreza masowa skupiająca się na fantastyce i sci-fi: książki, komiksy, manga, gry, filmy ect. W tym roku organizator trochę postanowił spieprzyć regulamin który dotąd działał bez problemu od 20kilku lat.

Zdjęcie

Jako ze kiedyś prenumerowałem miesięczniki Kawaii jak i Fantastykę ta impreza zawsze przewijała mi się tam gdzieś w tle, bywali na niej znajomi więc chcąc nie chcąc trochę to śledziłem.

Jedną z głównych atrakcji Pyrkonu zawsze były kosplayje, rożnych przebierańców czy ciekawych stanowisk w tematyce światów z gier itp.

Organizator w ramach bezpieczniactwa zmienił regulamin zakazujący na Pyrkonie pojawiania się atrap broni, umundurowania czy nawet pokazywania trochę więcej skóry (krótka spódniczka i widoczny pępek).

Tym samym jakieś 2/3 pyrkonowiczów tworzących te imprezę będzie mieć bana na przebieranie się.

Trochę to ujmie imprezie... a wszystko w imię w.w. bezpieczniactwa aby jakiś płatek śniegu nie poczuł się zestresowany "bronią" czy "umundurowaniem".

No cóż, szkoda. Jak jest coś OK to zawsze ktoś ostatecznie przyjdzie i spierdoli.

Więcej na ten temat:

----------------------------------------

http://youtu.be/NU4jKQWM4Es?si=NTboQEW8bk3yjso1

----------------------------------------

19

Orban odpowiada na ataki Tuska: „Podżegacz wojenny. Uczynił z Polski wasala Brukseli”nczas.info

Zdjęcie

Premier Polski Donald Tusk po raz kolejny zaatakował Węgry, ponieważ sam mierzy się z poważnymi problemami we własnym kraju – ocenił w sobotę w serwisach społecznościowych szef rządu Węgier Viktor Orban.

„Premier Donald Tusk przypuścił kolejny atak na Węgry. Robi to, ponieważ ma poważne problemy w kraju. Jego partia przegrała wybory prezydenckie, jego rząd jest niestabilny, a on sam traci w sondażach” – ocenił Orban.

„Wraz z (przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej) Manfredem Weberem stał się jednym z najgłośniejszych podżegaczy wojennych w Europie – a jednak jego polityka wojenna zawodzi: Ukrainie kończą się europejskie pieniądze, a Polacy są zmęczeni wojną. Nie może zmienić kursu, ponieważ uczynił z Polski wasala Brukseli” – dodał.

W jego ocenie polski premier „panikuje, prześladując swoich przeciwników politycznych i krytykując propokojowe stanowisko Węgier, próbując odwrócić uwagę od własnych problemów wewnętrznych”. „To bardzo smutne” – dodał szef węgierskiego rządu.

Polityk zaznaczył, że „historyczna przyjaźń między Węgrami a Polską zasługuje na coś lepszego”. „Nie mogę i nie będę popierał podżegania wojennego Tuska. Węgry podążają inną drogą – drogą pokoju. Naród węgierski odmawia stania się wasalem Brukseli. Czas, żeby Tusk to zaakceptował i zajął się swoimi sprawami” – napisał w sieci przywódca Węgier.

Orban spotkał się w czwartek w Budapeszcie ze Zbigniewem Ziobrą. Były minister sprawiedliwości na portalu X napisał, że udał się do Budapesztu na premierę filmu. Jak dodał, został zaproszony również na „nieplanowane wcześniej spotkanie z premierem Viktorem Orbanem”.

We wtorek minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek przekazał do Sejmu wniosek o uchylenie Ziobrze immunitetu oraz o jego zatrzymanie i aresztowanie. Sprawa dotyczy m.in. ustawiania konkursów na wielomilionowe dotacje z Funduszu Sprawiedliwości.

W rozmowie z portalem wPolityce.pl Ziobro zaprzeczył, jakoby złożył wniosek o azyl polityczny na Węgrzech.

Orban opublikował w internecie wspólne zdjęcie z Ziobrą i napisał, że po „ogromnym zwycięstwie polskiej prawicy w wyborach prezydenckich probrukselski rząd Polski rozpoczął wymierzoną w nią polityczną nagonkę”.

Tusk w komentarzu do spotkania napisał na X: „Albo w areszcie, albo w Budapeszcie”.

http://nczas.info/2025/11/01/orban-odpowiada-na-ataki-tuska-podzegacz-wojenny-uczynil-z-polski-wasala-brukseli/

#Polska #wegry #orban #tusk

23

Grupa Ukraińców w mundurach pod szpitalem w Stalowej Woli. Lokalne media: Obcy żołnierze mają pierwszeństwo

http://x.com/coolfonpl/status/1984156174229410078

Zdjęcie

Na X pojawiło się nagranie grupy ukraińskich żołnierzy przed szpitalem w Stalowej Woli. Jak się okazuje, lokalnie problem istnieje od dłuższego czasu, natomiast dzięki nagraniu cała Polska widzi, jakie są środki i czas na przyjmowanie Ukraińców.

„Ukraińscy żołnierze grupą w szpitalu w Stalowej Woli” – napisał na X coolfonpl, udostępniając nagranie.

Prawie 4-minutowy film, najpewniej wykonany smartfonem, ukazuje grupę wojskowych pod szpitalem w Stalowej Woli. Słychać, jak żołnierze mówią „cyrylicą”, najpewniej po ukraińsku.

W pewnym momencie do osoby nagrywającej podchodzi kobieta ubrana w cywilne ubrania i z lekkim wschodnim akcentem mówi, że „nie wolno nagrywać”.

– A pani mi może pogadać. Gdzie jest zakaz? – odpowiada nagrywający mężczyzna.

– A zaraz panu pokażemy – mówi kobieta, po czym po chwili podchodzi dwóch zamaskowanych mężczyzn w mundurach.

Ci „proszą”, by mężczyzna nie nagrywał. Mówią bez obcego akcentu. Ten odpowiada, że „prosić mogą”, ale on nagrywać będzie dalej.

W międzyczasie kobieta mówi, by nagrywający „nie uciekał”, bo jest zakaz nagrywania i chce mu pokazać.

– To są osoby niepubliczne, bardzo prosimy nie nagrywać – twierdził jeden z mundurowych.

– Ja pana nie nagrywam. Ja nagrywam tamtych – odpowiedział mężczyzna.

– Ja wiem, że pan by prosił, ale to jest szpital dla ludzi w Polsce – dodał.

Jakby szeptem, być może wspomniana wcześniej kobieta albo jakaś inna powiedziała, że „my płacimy za to podatki”, co oburzyło nagrywającego sytuację mężczyznę.

– Wy płacicie za to podatki? Ja czekam rok do lekarza. A pani ile czeka? – zapytał, na co kobieta z akcentem odpowiedziała „ja tu pracuję”.

Potem podeszła kobieta w mundurze z ukraińską naszywką, na co zwrócił uwagę nagrywający. Następnie znowu szepczącym głosem pojawiały się żądania zaprzestania nagrywania i straszenie policją.

– Proszę bardzo, dzwoń. Jeszcze Ukrainka będzie mi mówiła, co mi wolno w moim kraju – odpowiedział nagrywający mężczyzna.

Ta zasłaniała się, że „jestem obywatelką Polski”, mimo wyraźnie obcego akcentu.

– Idź stąd – żąda kobieta.

– O, jeszcze mnie wygania? – zauważył mężczyzna.

– Tak – potwierdziła Ukrainka z polskim obywatelstwem.

Jak się okazuje, skandaliczna sytuacja trwa już od dłuższego czasu. Lokalne media zwracały uwagę od kilku dni na problem finansowania i świadczenia Ukraińcom usług medycznych. 2 października na portalu stalowka.net pojawiła się informacja o zobowiązaniu starosty stalowowolskiego przez radnego powiatowego Andrzeja Szlęzaka do wyjaśnienia „na piśmie”, czemu w szpitalu zjawiają się ukraińskie wojska.

– Duże grupy wojsk ukraińskich zjawiają się na SOR-ze w szpitalu powiatowym, co budzi różne komentarze, jeżeli chodzi o osoby przychodzące i chcące skorzystać z pomocy Sor-u. Na jakiej podstawie prawnej udzielana jest pomoc, czy badania? Jaka jest forma i do czego się sprowadza obecność ukraińskich wojskowych? Na jakiej podstawie prawnej się to dzieje, kto i komu za to płaci? Czy jeżeli jest umowa to na jaki czas została zawarta? Czego dotyczy? Jakiego zakresu usług? – pytał radny Szlęzak.

Redakcja podała, że „kilka miesięcy temu stalowowolski szpital przystąpił do programu Ministerstwa Obrony Narodowej 'Szpitale Przyjazne Wojsku’, którego celem jest wzmacniane systemu bezpieczeństwa zdrowotnego Rzeczypospolitej Polskiej”.

„Z kolei 1 października minister MON Władysław Kosiniak-Kamysz otworzył Centrum szkoleniowe, zlokalizowane na terenie Ośrodka Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych Dęba – Lipa, zostało zrealizowane w ramach międzynarodowej inicjatywy przez Siły Zbrojne Norwegii na terenie Polski jako 'państwa – gospodarza’. Ośrodek stanowi kolejny element wsparcia sojuszniczego na rzecz Ukrainy” – wskazał portal stalowka.net.

„Wszystko wskazuje na to, że wojska ukraińskie i nie tylko będą coraz bardziej widoczne w Stalowej Woli. Oczywiście oczekujemy na stanowisko w tej sprawie starosty stalowowolskiego Janusza Zarzecznego” – podkreśliła redakcja.

W sobotę na tym samym portalu pojawiły się kolejne pytania, tym razem o pierwszeństwo.

„Podpisane porozumienie [Szpitale przyjazne wojsku – red. nczas] przewiduje m.in. organizację przez podmioty wojskowej służby zdrowia szkoleń z zakresu medycyny pola walki dla szpitali uczestniczących w projekcie, wspólne organizowane programów edukacyjnych, wspieranie procesów pozyskiwania środków w ramach cyfryzacji szpitali, a także udział w programach dedykowanych rozbudowie i wsparciu ratownictwa medycznego. W razie potrzeby z usług stalowowolskiej placówki mogą też korzystać żołnierze przebywający między innymi na poligonie w Lipie, gdzie szkolą się obywatele Ukrainy, Norwegii, Niemiec i Francji, generalnie państwo NATO” – poinformował portal.

Radny powiatowy Andrzej Szlęzak zapytał starostę o pierwszeństwo w kwestii obsługi pacjentów. Czy najpierw będą żołnierze – w tym ukraińscy – czy mieszkańcy Stalowej Woli? Odpowiedź była pełna sofistyki.

– Pierwszeństwa nikt nie będzie miał. Jeżeli jest interwencja, zdarzenie nagłe, obsługiwani są przez SOR zgodnie z przyjętym triażem – przekonywał starosta Janusz Zarzeczny.

– Jest różnica między żołnierzami z NATO a z Ukrainy. Za żołnierzy z NATO płaci NATO, za żołnierzy z Ukrainy polscy podatnicy. Kto ma być pierwszy? Do mnie już napływają takie doniesienia, że pacjenci wolą się wynieść ze szpitala ze Stalowej Woli bo na SOR-ze czekają aż wszyscy żołnierze zostaną przyjęci i to trwa godzinami – stwierdził Szlęzak, na co starosta odparł, że „on takich informacji nie posiada” i „nikt też się mu w tym temacie nie skarżył”.

Ponadto, według informacji portalu, ukraińscy żołnierze są leczeni na koszt Polaków, gdyż szpital otrzymuje wynagrodzenie za usługi medyczne świadczone Ukraińcom w mundurach od MON.

http://nczas.info/2025/10/31/grupa-ukraincow-w-mundurach-pod-szpitalem-w-stalowej-woli-lokalne-media-obcy-zolnierze-maja-pierwszenstwo-video/

#Polska #ukraina #ukrofile

18

UE zawiesiła w obowiązkach służbowych prezydenta poskiego miasta!!! Polska oficjancie jest kolonią!eppo.europa.eu

W związku z podejrzeniem korupcji środków unijnych Prokuratura Europejska zawiesiła w obowiązkach służbowych prezydenta Nowego Sącza Ludomira Handzla (kandydował on z listy Platformy Obywatelskiej, potem KWW Koalicji Nowosądeckiej) i jego zastępcę. Wobec podejrzanego i jego zastępcy zastosowano poręczenie majątkowe, mają też zakaz wstępu na teren urzędu miasta. Co ciekawe takiego zawieszenia urzędowania zgodnie z polskim prawem nie mogłaby dokonać nawet polska prokuratura!

Podejrzani usłyszeli zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości przy przetargu publicznym na organizację kursów i warsztatów finansowanych z funduszy unijnych w ramach projektu „Rozwój Centrum Kompetencji Zawodowych w Nowym Sączu”. Pomijając fakt czy wzięli w łapę czy nie - to zagraniczny urzędnik decyzją administracyjną może już na terenie Polski unieważnić demokratyczne wybory bez sądu wystarczy sam zarzut nieprawidłowości wydawania środków unijnych.

To Adam Bodnar złożył wniosek o przystąpienie Polski do Prokuratury Europejskiej. W głosowaniu nad przyjęciem tej ustawy głosowało 444 posłów - 240 głosowało za jej przyjęciem, a 204 przeciw (PiS i Konfederacja). Wcześniej Sejm głosami koalicji 13 grudnia odrzucił wniosek PiS o odrzucenie projektu w całości. Zbigniew Bogucki podczas drugiego czytania stwierdził, że projekt jest "obarczony błędem konstytucyjnym". Według niego, przystąpienie do Prokuratury Europejskiej oznacza oddanie szeregu kompetencji organowi, którego nie ma w krajowym porządku ustrojowym. W związku z tym powinny być zastosowane przepisy konstytucji dotyczące umowy międzynarodowej, czyli powinna być to ustawa ratyfikacyjna, a zgodę na ratyfikację umowy międzynarodowej zgodnie z konstytucją wyraża Sejm większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Po przegłosowaniu tę haniebną ustawę 10.03.2025 podpisał prezydent Andrzej Duda.

Europejska Prokuratura (EPPO) jest niezależnym od Polski organem prokuratorskim Unii Europejskiej, odpowiedzialnym za prowadzenie dochodzeń, oskarżanie i stawianie przed sądem sprawców przestępstw godzących w interesy finansowe Unii Europejskiej. Więc praktycznie wszędzie tam gdzie są wydatkowane jakieś pieniądze z UE ta zagraniczna prokuratura może wywracać wynik polskich wyborów!

http://www.eppo.europa.eu/en/media/news/poland-eppo-suspends-mayor-and-public-officials-nowy-sacz-ongoing-public-tender

http://samorzad.pap.pl/kategoria/aktualnosci/cba-prezydent-nowego-sacza-i-jego-zastepca-z-zakazem-wstepu-do-ratusza

#tusk #tuskurwysyn #prokuratura #ue #prawo #koalicja13grudnia #koalicjaobywatelska #demokracja #polska #kolonializm

18

Dziś wchodzi nowa UMOWA HANDLOWA Z UKRAINĄ!

Olbrzymie przywileje dla ukraińskich płodów rolnych pogrążą polskich gospodarzy!

Masowy import produktów rolnych z Ukrainy staje się faktem. Rada Unii Europejskiej zatwierdziła dokument przygotowany przez Komisję Europejską, który znosi większość ceł i radykalnie podnosi limity importowe na ukraińskie towary rolno-spożywcze. W praktyce oznacza to pełne otwarcie unijnych granic na żywność z państwa, które nie spełnia standardów obowiązujących rolników w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej.

Rząd Donalda Tuska wspiera ten kurs, mimo jednoznacznych ostrzeżeń zgłaszanych przez rolników oraz Konfederację. Skala napływu towarów z Ukrainy może doprowadzić do upadku polskich gospodarstw i firm przetwórczych, które nie wytrzymają na dłuższą metę konkurencji z produkcją nieregulowaną europejskimi normami. To nie jest uczciwa konkurencja, to jest systemowa likwidacja polskiego rolnictwa rękami własnego rządu i instytucji unijnych.

Do 2028 roku Ukraina ma dopiero dostosować się do części zasad dotyczących ochrony zwierząt, stosowania pestycydów i leków weterynaryjnych. Do tego czasu nie istnieje realny mechanizm kontroli, jak faktycznie powstaje żywność, która trafi na polskie stoły. Inspekcje weterynaryjne i fitosanitarne na granicy ograniczają się do aspektów formalnych i nie badają warunków produkcji. Nie ma także powodów, by sądzić, że po 2028 roku wszystko magicznie się zmieni. Kontrole na Ukrainie, jeśli w ogóle będą miały miejsce, to będą mieć charakter wyrywkowy. Każdy konsument w Polsce zostaje pozbawiony podstawowej gwarancji bezpieczeństwa. Mówimy o rynku, na którym kontrola IJHARS wielokrotnie wykazywała konieczność wycofywania ukraińskich produktów.

Od dziś państwa, które próbowały bronić swoich rynków, będą musiały znieść wprowadzone ograniczenia importowe, bo wyegzekwuje to Komisja Europejska. Polscy rolnicy i polscy konsumenci mają prawo do ochrony przed żywnością niewiadomego pochodzenia oraz przed ekonomicznym wyniszczeniem całych regionów. Jeśli rząd Tuska nie potrafi powiedzieć „nie” interesom zewnętrznym, obowiązkiem obywateli jest przypomnieć mu, komu ma służyć polskie państwo. #ukraina #polska #spoleczenstwo #przedsiebiorstwoholocaust #politka #uniaeuropejska

18

Taka sytuacja.

Swołoczanie są strasznie solidarni wobec swoich nawet w takich sytuacjach... a to nie napawa optymizmem.

http://stream.new/v/jTRKq00ay401FwqPfSJq7eRtH5AqQEPZAAhFZ7PFeOWuU

Zdjęcie

A jak widzę takie spermokleksy jak na poniższym obrazku to nie dziwi mnie że UPAdliniaki wstawili się za swoim patusem. #haTFU

Zdjęcie

#Polska

------------------------

#upadliniecwpolsce

#upadlincy

#swoloczanie

17

Żona ministra z PSL promowała banderyzm!

Pochodząca z Ukrainy żona ministra Miłosza Motyki, jednego z najbardziej eksponowanych polityków młodego pokolenia w rządzie Donalda Tuska, śpiewała na tle flagi UPA. Aranżacja miała pomóc jej dostać się do ukraińskiego programu X Factor.

Miłość małżeńska jest bardzo silna i wie o tym każdy mężczyzna. Kobiety mają bardzo silny wpływ na zachowanie mężczyzn w sprawach prywatnych, jak i zawodowych. Dlatego tak oburzające jest, że najbliższa rodzina polskiego ministra, odpowiedzialnego za bezpieczeństwo energetyczne kraju, bez najmniejszego skrępowania występuje na tle banderowskiej symboliki.

Ukraińska Powstańcza Armia odpowiada za ludobójstwo około 100 tysięcy polskich obywateli na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. To jedna z najtragiczniejszych kart historii naszego narodu. Dla ogromnej części Polaków czarno-czerwona flaga to symbol brutalnego, nieludzkiego mordu dokonanego na naszych rodakach. Sympatia do tych barw w Polsce budzi uzasadnione pytania o lojalność i świadomość historyczną osób pełniących funkcje publiczne lub pozostających w najbliższym ich otoczeniu.

Minister Motyka nie może udawać, że sprawa go nie dotyczy. Rząd Donalda Tuska nie może zamieść tego pod dywan, zakładając że Polacy zapomną. Nie zapomną. Szczególnie teraz, gdy polityka władz wobec Ukrainy coraz bardziej opiera się na jednostronnych ustępstwach i przemilczaniu bolesnej prawdy historycznej. Państwo polskie musi wymagać szacunku dla swoich ofiar i jednoznacznej postawy wobec zbrodniarzy UPA. Każdy przejaw relatywizowania lub estetyzowania banderyzmu jest niebezpieczny. #polityka #politykaspoleczna #politykazagraniczna #bandera #banderowcy #banderyzm #ukraina #polska

8

Dlaczego psiecko a nie dziecko?youtu.be

http://youtu.be/IWEVU07D2m0

W tym vlogu omówię zagadnienia związane ze zwierzęcymi "rodzicami", które zdają się umykać społeczeństwu. #rodzina #zwierzęta #psy #kobiety #demografia #Polska

5