Narciarka i bohaterka. Helena Marusarzówna była najlepszą tatrzańską kurierkąkresy.pl

Zdjęcie

12 września 1941 roku, w Pogórskiej Woli pod Tarnowem Niemcy rozstrzelali Helenę Marusarzównę – jedną z najwybitniejszych polskich narciarek okresu międzywojennego, kurierkę tatrzańską i bohaterkę polskiego podziemia. Miała zaledwie 23 lata.

Helena urodziła się w 1918 roku w Zakopanem, w góralskiej rodzinie. Już jako dziecko zaczęła startować w zawodach narciarskich organizowanych m.in. przez Kornela Makuszyńskiego. Kiedy dorosła, wstąpiła do sekcji narciarskiej Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego w Zakopanem. Jej talent szybko się ujawnił – w latach 1936–1939 była najlepszą zawodniczką w kraju, siedmiokrotnie zdobywając mistrzostwo Polski w konkurencjach alpejskich: biegu zjazdowym, slalomie i kombinacji. W 1939 roku przygotowywała się do startu w mistrzostwach świata, lecz plany przerwała kontuzja, a niedługo potem wybuch wojny.

Podobnie jak rodzeństwo, Helena włączyła się w działalność konspiracyjną. Została kurierką tatrzańską, kursując na trasie Zakopane–Budapeszt. Przenosiła dokumenty, meldunki, pieniądze, a także przeprowadzała ludzi przez granicę. Nie wiadomo, ile razy pokonała tę trasę.

Jej odwaga i dyscyplina sprawiły, że szybko zdobyła zaufanie współpracowników i stała się jednym z najbardziej cenionych kurierów. Niemcy zdawali sobie sprawę z zagrożenia, jakie stanowiła, dlatego była przez nich poszukiwana. Mimo wielkiego ryzyka, przez wiele miesięcy unikała wpadki.

W marcu 1940 roku została zatrzymana przez słowacką żandarmerię na granicy z Węgrami i przekazana gestapo. Rozpoczął się dla niej okres brutalnych przesłuchań i więzienia – w Zakopanem, Muszynie, Nowym Sączu i Tarnowie. Była wielokrotnie torturowana, jednak nie zdradziła nikogo z podziemia i odrzuciła wszelkie propozycje współpracy. Niemcy liczyli, że znana sportsmenka stanie się ich narzędziem propagandowym, ale Helena pozostała nieugięta.

12 września 1941 roku wraz z pięcioma innymi więźniarkami została wywieziona z tarnowskiego więzienia do Pogórskiej Woli. W leśnym zagajniku kobiety rozstrzelano. Świadkowie wspominali, że przed śmiercią śpiewały pieśń do Matki Boskiej. Miejsce pochówku zamaskowano, a ciała przykryto piaskiem i posadzono krzak jałowca.

Dopiero w 1958 roku przeprowadzono ekshumację. Część prochów Marusarzówny złożono w Pogórskiej Woli, a część przewieziono do Zakopanego i pochowano na cmentarzu zasłużonych na Pęksowym Brzyzku. Jej pogrzeb zgromadził setki górali i działaczy niepodległościowych.

Pośmiertnie odznaczono ją Krzyżem Walecznych i Orderem Virtuti Militari. W historii Helena Marusarzówna zapisała się zarówno jako wybitna sportsmenka, jak i bohaterka, która za wierność Polsce zapłaciła najwyższą cenę.

http://kresy.pl/kresopedia/narciarka-i-bohaterka-helena-marusarzowna-byla-najlepsza-tatrzanska-kurierka/

#Polska #iiiwojnaswiatowa #historia #bohater

18

Nowe kredyty dla Polski i kolejny wałek 🤡🌍streamable.com

http://streamable.com/t7zk28

#Polska #wojsko #kredyt

Marzenia

"Gdy świat przestanie się zbroić,

A w wojsku zabraknie etatów,

Broń oddamy do hut,

A trepów do domu wariatów."

15

Polacy, nie panikujcie nie słuchajcie dezinformacji!wiadomosci.wp.pl

Wg. Gawkowskiego, ruskie onuce straszą Polskę wojną i wprowadzają panikę, więc w ramach ochrony przed tą paniką i dezinformacją, Gawkowski powiedział, że... wojna przyjdzie, ma nadzieję że tylko nieco później.

http://wiadomosci.wp.pl/mam-w-glowie-przekonanie-ze-wojna-przyjdzie-niepokojace-slowa-7199363169471104a?pvclid=01K4YAY5XH40T2Z8GD1VY9C54G

Jaką kurwą ludzką i gnidą trzeba być, żeby takie rzeczy mówić....

Panie Braun, zdobądź Pan władze i ratuj nas!

#wojna #platformaobywatelska #polska #propaganda

14

Układanka się składa w całość. Polscy żołnierze POJADA na Ukrainę!wydarzenia.interia.pl

Oczywiście w ramach "szkoleń"

http://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-polscy-wojskowi-i-wyjazd-do-ukrainy-na-cwiczenia-enigmatyczn,nId,22418255

Przypomnę tylko że jakiś czas temu, zanim doszło do nalotów dronow Konfederacja Korony Polskiej próbowała nagłośnić ten temat prezentując dokumenty krążące w jednostkach wojskowych:

http://x.com/Roman_Korona/status/1917675696270500139

I nawet dla mnie, który nie lubi wydawać wyroków na false flag i pisać 5 minut po zdarzeniu czyje rakiety/drony wpadaja do Polski uważam, że to zbyt krótki okres pomiędzy mobilizacja wojskowa a akcja z dronami, żeby to był przypadek. Ten temat powinien być mega nagłośniony!!!

Z drugiej strony może żadni żołnierze nie pojadą tylko jest to kolejny element ukraińskiej, brutalnej propagandy która destabilizuje sytuację w naszym kraju i wykorzystała do tego sytuację z dronami w Polsce. No ale po co wtedy ten dokument w wojsku?!

EDIT: Na ten moment MON dementuje:

http://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-polacy-nie-pojada-szkolic-sie-z-dronow-do-ukrainy-mon-dement,nId,22418370

#wojsko #polska #ukraina

6

Ukraińska turystyka medyczna. Tracimy na to prawie miliard zł rocznienczas.info

– Wielu obywateli Ukrainy przyjeżdża do Polski głównie po świadczenia zdrowotne – informują lekarze cytowani przez „Rzeczpospolitą”. Mówią wprost o „turystyce medycznej”, oczywiście kosztem Polaków.

Lekarze stwierdzają, że istnieje tzw. turystyka medyczna Ukraińców do Polski.

– W naszym środowisku każdy z nas się z tym spotkał – powiedział Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej i rezydent onkologii klinicznej z Lublina w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Obecne przepisy sprawiają, że Ukraińcy, którzy przekroczyli granicę po 24 lutego 2022 roku mają dostęp do utrzymywanej pod przymusem z naszej pieniędzy państwowej usługi medycznej. Mają też dostęp do refundacji leków na takich samych zasadach, jak obywatele polscy.

Jedyny warunek to posiadanie numeru PESEL lub innego dokumentu potwierdzającego pobyt.

MSWiA przygotowało nowelizację ustawy. Ma ona rzekomo ograniczyć katalog świadczeń dostępnych dla Ukraińców, którzy nie płaczą haraczu z tytułu ubezpieczenia społecznego. Oficjalnie zmiana ma na celu „przeciwdziałanie ryzyku nadużywania prawa do opieki zdrowotnej na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przez obywateli Ukrainy, którzy niekiedy przyjeżdżają do naszego kraju głównie albo wyłącznie z zamiarem skorzystania z określonych świadczeń zdrowotnych, jak np. leczenia w ramach programów lekowych, planowych zabiegów ortopedycznych czy też leczenia stomatologicznego”.

– Wychodzi to przez przypadek. Np. gdy zmieniamy termin i dzwonimy do pacjenta, słyszymy, że „on już przejechał granicę”, albo pojawiają się u nas pacjenci z wynikami PET szpitala na Ukrainie – wyjaśnił Jakub Kosikowski.

Dodał, że ciężko ocenić, jak powszechne jest to zjawisko. Natomiast zwraca uwagę na inny problem.

– Od ubiegłego roku, kiedy zabrakło na leczenie osób ubezpieczonych, wszystkich, nieważne czy Polaków czy Ukraińców, szukanie oszczędności w systemie wydaje się mieć sens – zaznaczył lekarz.

Wydatki z Funduszu Pomocy pokazują, jak wielkie pieniądze zżera medycyna finansowana dla Ukraińców w Polsce. W 2022 roku, od marca, wydano na ten cel ponad 514 mln zł, zaś w kolejnym roku prawie 850 mln zł. W roku ubiegłym było to ponad 747 mln zł, w tym pół miliona zł to koszty leczenia szpitalnego.

http://nczas.info/2025/09/11/ukrainska-turystyka-medyczna-tracimy-na-to-prawie-miliard-zl-rocznie/

#Polska #ukraina #leczenie

12

Jak Austriacy stworzyli najlepsze mapy polskich ziemyoutube.com

Jak utrata najbogatszej prowincji doprowadziła do powstania najlepszych map XVIII i XIX wieku? Materiał o najważniejszych mapach ziem polskich pod zaborem austriackim za panowania Habsburgów. Trzy dokładne zdjęcia Galicji i Lodomerii z których omówię dwa oraz mapa katastralna, dzięki której odnajdziesz dom swojego praprapradziadka. Będzie o mapie Miega oraz mapie Heldensfelda, które opisały ziemie kolejno pierwszego i trzeciego rozbioru.

http://www.youtube.com/watch?v=qS0s7ihnuZM

#mapy #historia #polska

9

Media: Ukraińcy uważają polski system antydronowy za najlepszy. Polska zainteresowana niemieckimkresy.pl

Według niemieckich źródeł, Polska wyraziła zainteresowanie kupnem systemu obrony przeciwdronowej Skyranger od Rheinmetall, mimo posiadania na rodzimym rynku własnych systemów, oferowanych m.in. przez Advanced Protection Systems, które z powodzeniem używane są na Ukrainie czy Bliskim Wschodzie. Poprzedni rząd zakupił zaledwie kilka polskich zestawów antydronowych, a obecny rząd wstrzymał ich rozwijanie.

W kontekście ostatnich naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony, media niemieckie informują o rosnącym zainteresowaniu systemem Skyranger. Według informacji branżowych Niemcy planują zamówić 650 szt., a produkcja ma wzrosnąć do 200 systemów rocznie. „Do tej pory Rheinmetall otrzymał zamówienia na skyrangery od pięciu krajów: Niemiec, Austrii, Danii, Węgier i Ukrainy. Jak twierdzi „Die Welt”, powołując się na swoje źródła na targach obronnych DSEI w Londynie, po incydencie z rosyjskimi dronami również Polska jest teraz zainteresowana zakupem skyrangera”.

Na rynku krajowym funkcjonują polskie rozwiązania antydronowe, w tym oferowane przez Advanced Protection Systems (APS). Przedstawiciele spółki mówią o ich operacyjnym wykorzystaniu na Ukrainie i Bliskim Wschodzie oraz o potrzebie budowy wielowarstwowej obrony. „Jako Advanced Protection Systems jesteśmy szeroko zaangażowani w dostarczanie naszych systemów dla walczącej Ukrainy. Od dwóch lat produkcja w firmie idzie pełną parą […] Równolegle dostarczamy też od długiego czasu nasze rozwiązania na Bliski Wschód, gdzie również z dużym powodzeniem są używane operacyjnie” – powiedzieli w rozmowie z Defence24.pl Radosław Piesiewicz, dyrektor operacyjny i współzałożyciel APS, oraz kmdr rez. Dariusz Wichniarek, dyrektor Pionu Rozwoju Biznesu APS. Jak wskazali, radary FIELDctrl używane na Ukrainie wykrywają Shahedy z odległości do 19 km, a systemy integrują czujniki, oprogramowanie C2 oraz efektory, zarówno zakłócające, jak i kinetyczne.

Wskazano też na znaczenie integracji systemów i doświadczeń z frontu. Według APS konieczne jest uzupełnienie wojskowych rozwiązań o efektory kinetyczne oraz zwiększenie liczby zestawów, zarówno stacjonarnych, jak i mobilnych. Zwrócono uwagę, że „systemy zwalczania BSP z zasady powinny być multisensorowe i multiefektorowe”. Przedstawiciele firmy dodali, iż doświadczenia ukraińskie pokazują kluczowe znaczenie radarów w walce z dronami, a „sami Ukraińcy uznają nasze radary za najlepsze”.

W Wojsku Polskim wdrażanie i modernizacja systemów antydronowych uległy jednak spowolnieniu. „Rzeczpospolita” podała, że modernizacja posiadanego systemu SkyCtrl została wstrzymana decyzją Rady Modernizacji Technicznej po uwzględnieniu zgłoszonych uwag do funkcjonowania systemu; cytowany przez dziennik płk Grzegorz Polak, rzecznik Agencji Uzbrojenia, wskazał na potrzebę uzupełnienia wymagań o rozwiązania innych producentów. Wiceszef MON Paweł Bejda uczestniczył w pokazie różnych platform antydronowych, w tym używanego w WP systemu SkyCtrl, podczas wizyty na Centralnym Poligonie Sił Powietrznych w Ustce.

Według „Rzeczpospolitej” wstrzymano też realizację programu Kinetyczno-Niekinetycznego Modułu Antydronowego (KINMA) z uwagi na brak możliwości sfinansowania go w pełnym zakresie. Przypomniano deklarację wiceszefa Agencji Uzbrojenia gen. bryg. Michała Marciniaka: „W ramach programu EDIRPA, zakładającego dofinansowanie budowy zdolności przez państwa członkowskie, chcemy zaproponować system KINMA – Kinetyczny i Niekinetyczny Moduł Antydronowy. Jest to opracowywany dla zestawu Pilica+ system zwalczania BSP o otwartej architekturze. Będzie on wyposażony w sensory i efektory różnego typu, w tym systemy zakłócające, amunicję programowalną, armaty, rakiety, z możliwością rozbudowy o inne elementy. System będzie służył do kompleksowego zwalczania BSP, tak kinetycznego, jak i niekinetycznego” – powiedział w rozmowie z „Defence24.pl”. Podkreślano również, że KINMA miał być przygotowany do rozbudowy o systemy energii skierowanej, w tym laserowe.

W wywiadzie dla „Wirtualnej Polski” wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak skomentował stan programów: „Wydaje mi się, że nasze główne działanie wobec Rosji, to powinno być pilniejsze, szybsze wzmacnianie naszych systemów obronnych. Ja w ten poniedziałek uczestrniczyłem w dyskusji w Polskiej Agencji Prasoqej na temat obrony antydronowej. Główne programy antydronowe państwa polskiego albo są w zamrożeniu albo w ogóle nie są rozwijane. My to musimy natychmiast zmienić. Wczoraj okładka „Rzeczpospolitej” to było «Polska bezsilna wobec dronów». Gdyby nie wsparcie sojusznicze, to obawiam się, że wyglądałoby to bardzo marnie. Dlatego, że nie damy w tej chwili systemu radarowego do wykrywania dronów lecących na niskiej wysokości. Budowany wielowarstwowy system obronny przeciwlotniczej nie uwzględnia warstwy najniższej, czyli ochrony antydronowej. Aktywne systemy antydronowe nie są zamawiane ani przez gospodarze infrastruktury krytycznej, ministerstwo infrastruktury od wielu miesięcy prowadzi w tej sprawie analizy, po tym, jak ministerstwo obrony narodowej przeprowadziło analizy i poprosiło o wdrożenie ministerstwo infrastruktury. Więc w tej chwili ani w sektorze wojskowym ani w cywilnym w tej sprawie nie dzieje się nic, co więcej, poprzedni rząd zakupił dosłownie kilka zestawów antydronowych, od jednej z polskich prywatnych firm, a obecny rząd wtrzymał ich modernizację czy rozwijanie. Mamy też dwa programy, które wedle mojej wiedzy nie są rozwojane, bo po prostu brakuje pieniędzy” – powiedział.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/polska-regiony/media-ukraincy-uwazaja-polski-system-antydronowy-za-najlepszy-polska-zainteresowana-niemieckim/

#Polska #niemcy #militaria #obronnosc

15

Rosja deklaruje gotowość rozmów z Polską w sprawie dronówkresy.pl

Ministerstwo Obrony Rosji oświadczyło, że jest gotowe do przeprowadzenia konsultacji z polskim resortem obrony w sprawie naruszeń przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony. W oświadczeniu przekonywano jednocześnie, że ataki dotyczyły wyłącznie obiektów wojskowo-przemysłowych na Ukrainie.

Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej wydało komunikat, w którym zapowiedziało możliwość odbycia rozmów z polskim resortem obrony w sprawie dronów.

„Jednak jesteśmy gotowi do przeprowadzenia konsultacji z Ministerstwem Obrony Polski w tej sprawie” – przekazano w oświadczeniu resortu.

Rosyjski komunikat zaznacza, że celem ostatnich ataków były obiekty przemysłowo-wojskowe zlokalizowane na Ukrainie. Wśród wymienionych miejsc znalazły się zakłady w obwodach iwanofrankiwskim, chmielnickim i żytomierskim, a także cele w miastach Winnica i Lwów. Ministerstwo przekonuje, że żadne obiekty położone na terytorium Polski nie były uwzględnione w planach uderzeń.

Według strony rosyjskiej, zasięg bezzałogowych statków powietrznych użytych w operacji nie przekracza 700 kilometrów. W komunikacie wskazano, że „żadne obiekty na terenie Polski nie były planowane jako cele”, sugerując tym samym, że przekroczenie granicy nie było intencją rosyjskich sił zbrojnych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że rosyjski charge d’affaires w Polsce zostanie wezwany w związku z ostatnimi naruszeniami przestrzeni powietrznej przez drony. Informację tę przekazał w rozmowie z Polsat News rzecznik resortu Paweł Wroński. Jak podkreślił, dyplomacie zostanie wręczona nota protestacyjna, choć nie ujawniono terminu spotkania.

Strona rosyjska odniosła się do tej zapowiedzi w rozmowie z agencją RIA Nowosti. Andriej Ordasz, pełniący obowiązki ambasadora Rosji w Warszawie, stwierdził, że Polska nie przedstawiła żadnych dowodów potwierdzających, iż zestrzelone obiekty były rosyjskiego pochodzenia.

„Uważamy te oskarżenia za bezpodstawne. Nie zostały przedstawione żadne dowody, że te drony są pochodzenia rosyjskiego” – powiedział Ordasz. Zaznaczył również, że Rosja „absolutnie nie jest zainteresowana eskalacją konfliktu z Polską”. Jednocześnie ocenił, że „niestety, nie możemy liczyć na to, że władze polskie będą nas słuchać w swoim antyrosyjskim amoku”.

W nocy z wtorku na środę doszło do serii naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej. Jak informuje dziennik „Rzeczpospolita”, chodziło o co najmniej 20 obiektów, prawdopodobnie 23, które przedostały się nad terytorium Polski. Według nieoficjalnych ustaleń część z nich została zestrzelona, aby wyeliminować ryzyko, że spadając wyrządzą szkody.

Do akcji użyto myśliwców, w tym holenderskich F-35, które stacjonują w Polsce od 1 września i mają pozostać do końca bieżącego roku. Informacje te wskazują, że naruszenia miały charakter bezprecedensowy i wymagały natychmiastowej reakcji sił sojuszniczych.

Szczegóły dotyczące wydarzeń przedstawił w środę w Sejmie premier Donald Tusk. Jak poinformował, do przewidywanego rejonu działań skierowano dwa myśliwce F-35, dwa F-16, a także śmigłowce MI-24, MI-17 i Black Hawk.

„Pierwsze naruszenie przestrzeni powietrznej odnotowano około 23:30, ostatnie o 6:30, co pokazuje skalę operacji trwającej całą noc. Zarejestrowano 19 naruszeń, a dane będą aktualizowane i potwierdzane przez Szefa Sztabu Generalnego” – powiedział szef rządu.

Wystąpienie Tuska potwierdziło więc, że do zdarzeń doszło w długim przedziale czasowym i że działania sił zbrojnych były prowadzone przez wiele godzin. Premier zaznaczył również, że szczegółowe informacje zostaną przedstawione po pełnej analizie danych operacyjnych.

http://kresy.pl/wydarzenia/rosja-deklaruje-gotowosc-rozmow-z-polska-w-sprawie-dronow/

#Polska #rosja

8

Powojenny atak UPA w Sanockiem. Ukraińcy spalili Łodzinę, Hłomczę i Witryłówkresy.pl

10 września 1946 roku doszło do jednego z najpoważniejszych napadów Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) na terenie południowo-wschodniej Polski.

Zorganizowany atak objął trzy miejscowości: Łodzinę, Hłomczę i Witryłów w powiecie sanockim. Akcja była przeprowadzona z dużym rozmachem przez połączone sotnie UPA, dowodzone przez oficerów znanych pod pseudonimami „Hryń”, „Jar”, „Burłaka” i „Łastiwka”. Siły partyzanckie szacowano wówczas na około 2000 ludzi.

UPA uderzyła równocześnie na kilka wsi, stosując taktykę zastraszania ludności oraz niszczenia infrastruktury. Atak miał na celu sparaliżowanie życia codziennego, wymuszenie uległości na miejscowych Polakach i odcięcie ich od wsparcia ze strony państwa polskiego.

Witryłów – dzięki dobrze zorganizowanej samoobronie mieszkańców wieś nie została całkowicie zniszczona. Udało się odeprzeć część napastników, choć skutki napadu były poważne: spalono 56 domów, budynki gospodarcze oraz dworskie zabudowania rodziny Dwernickich. Zamordowano w okrutny sposób 7 osób: Franciszkę Baran, Kazimierę Dzik, Antoniego Kozłowskiego, Adama Kurzacza, Tadeusza Pelca, Józefa Skrzypskiego i Marię Wituszyńską, kilkanaście osób zostało rannych.

Hłomcza – miejscowość została niemal całkowicie spalona. UPA zniszczyła 90 domów oraz dwa zbiorniki ropy naftowej w miejscowej kopalni. W napadzie życie straciły 3 osoby, w tym 14-letnia córka Emila Romana.

Łodzina – pierwszy atak na Łodzinę miał miejsce 30 grudnia 1945 roku, kiedy oddział UPA uprowadził jednego z mieszkańców wsi. Przed 1945 rokiem wieś była w większości zamieszkana przez Ukraińców, którzy potem zostali wysiedleni do Związku Sowieckiego. Na miejscu pozostało jedynie kilka rodzin, a do opuszczonych domów wprowadzili się osadnicy z innych wsi, spalonych przez oddziały UPA. W czasie wrześniowego ataku zniszczono w Łodzinie 62 budynki oraz zamordowano 9 osób. Byli to: Andrzej Fik (22 lata), Mikołaj Fik (42 lata), Katarzyna Fik (53 lata), Mieczysław Okriak (32 lata), Aleksander Fedyn (55 lat), Mikołaj Sawczak (58 lat), Mikołaj Hołowka (70 lat), Mikołaj Bagan (45 lat) oraz Czesława Solecka (19 lat). Ta ostatnia została zabita w wyjątkowo okrutny sposób – zadano jej 14 ciosów bagnetem.

Napady UPA w Bieszczadach i na Pogórzu Przemyskim były wówczas zjawiskiem powtarzalnym. Miały one charakter terroru wobec ludności polskiej, był także metodą zdobywania zaopatrzenia przez UPA i szerzenia dywersji wobec struktur państwa. Część ukraińskich wiosek wspierała partyzantów – czasem z obawy przed represjami, a czasem z własnej woli.

Atak z 10 września 1946 roku pokazał, że siły UPA w 1946 roku nadal były w stanie przeprowadzać duże, skoordynowane działania. Nasilające się akty terroru wobec polskich osadników oraz spalenia wsi przyczyniły się do wzrostu napięcia na tym obszarze. Wydarzenia takie jak atak na Łodzinę, Hłomczę i Witryłów znalazły się wśród argumentów używanych przez władze komunistyczne do uzasadnienia przeprowadzenia wiosną 1947 roku akcji „Wisła”, której celem było rozbicie zaplecza społecznego UPA.

http://kresy.pl/kresopedia/powojenny-atak-upa-w-sanockiem-ukraincy-spalili-lodzine-hlomcze-i-witrylow/

#Polska #upa #upadlina #banderowcy #ludobojstwo #mordercy

8

Orbán deklaruje solidarność z Polską – Sikorski krytykuje politykę Węgierkresy.pl

Zdjęcie

Premier Węgier zadeklarował “pełną soldiarność” z Polską w obliczu naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony, ale minister spraw zagranicznych Polski uznał to za okazję do krytyki Budapesztu.

“Węgry w pełni solidaryzują się z Polską po niedawnym incydencie z udziałem drona. Naruszenie integralności terytorialnej Polski jest niedopuszczalne” – napisał w środę na X szef węgierskiego rządu, Viktor Orbán. Zarazem uznał on, że “ten incydent dowodzi, że nasza polityka nawoływania do pokoju wobec wojny rosyjsko-ukraińskiej jest rozsądna i racjonalna. Życie w cieniu wojny jest obarczone ryzykiem i niebezpieczeństwami. Czas to powstrzymać! W tym celu wspieramy wysiłki prezydenta Donalda Trumpa mające na celu osiągnięcie pokoju”.

Orbánowi po kilku godzinach odpowiedział polski minister spraw zagranicznych. “Nie, Viktorze. Ten incydent dowodzi, że powinieneś przestać siedzieć okrakiem na barykadzie i potępić rosyjską agresję. Prosimy cię o odblokowanie wypłaty funduszy UE na obronę, zatwierdzenie surowszych sankcji wobec agresora i wycofanie weta w sprawie rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych Ukrainy z UE” – napisał Sikorski.

http://kresy.pl/wydarzenia/polityka/orban-deklaruje-solidarnosc-z-polska-sikorski-krytykuje-polityke-wegier/

#usmiechnietapolska #sikorski #orban #polska #wegry

9

Rzeczniczka MSWiA powiedziała, że gdyby dostała alert RCB to uciekłaby z Polski

http://x.com/WolnoscO/status/1965745392882213104

#polska

12

Polskie państwo istnieje tylko teoretycznie odcinek 2137

Problemem jest jak jeden zabłąkany dron spadnie w lesie - ale z tym można polemizować kto jest winny, bo trudno upilnować każdy metr przestrzeni powietrznej. Ale co innego jak jest ich kilkanaście, a mamy rzekomo komunikację z Białorusi, że lecą w naszą stronę i pomimo wsparcia sojuszników jesteśmy w stanie zestrzelić tylko część. Teraz się okazuje, że niektóre swobodnie sobie doleciały do Łódzkiego czy Elbląga, przelatując setki kilometrów. W radio niby podali, że nasze lotnictwo zestrzeliło zaledwie 3.

Pierwsze lata temu jeden kłamca Błaszczak opowiada jak to niebo jest bezpieczne bo dostaliśmy jedną baterię Patriotów. Teraz kolejni kłamcy swoją propagandę uprawiają co oni to nie robią dla bezpieczeństwa. Tymczasem mamy sytuacje gdzie nadlatuje kilkanaście dronów i jesteśmy na łopatkach, a przykładowo w jednej fali ataku na Ukrainę, Rosjanie potrafią wysłać do 400 sztuk... No ale ważne że można się napierdalać między sobą i sobie jachty na kredyt społeczeństwa kupować. A jak przyjdzie co do czego to wyślą biednego chuopa by ginął za to wszystko w tak samo beznadziejnych okolicznościach jak w 1939 r. Tu się nigdy nic nie zmieni...

#polska #wojsko #ukraina #rosja

7

747 mln zł na leczenie Ukraińców – 15 mln zł „oszczędności” Tuska

W 2024 roku Polska wydała 747 mln zł na świadczenia medyczne dla obywateli Ukrainy. Tymczasem rząd Donalda Tuska ogłasza „wielką reformę”, która ma przynieść... 14,6 mln zł miesięcznie oszczędności. To kropla w morzu wydatków, podczas gdy polskie szpitale toną w długach, a Polacy miesiącami czekają w kolejkach.

Każdy obywatel Ukrainy korzystać może dziś z darmowej opieki zdrowotnej bez płacenia składek. Ten przywilej został nadany obywatelom Ukrainy za rządów PiS w marcu 2022 roku. Obecnie procedowany rządowy projekt przewiduje niewielkie ograniczenia w tym niesprawiedliwym uprzywilejowaniu obcokrajowców. Chodzi o innowacyjne leczenie onkologiczne, rehabilitacje, leczenie stomatologiczne czy kosztowne procedury ortopedyczne – to wszystko ma być dostępne dla Ukraińców po spełnieniu takich samych warunków, jakie muszą spełnić Polacy, czyli po zapłaceniu składki zdrowotnej.

System stworzony za PiS i podpierany przez PO jest absurdalny. Nawet lekarze potwierdzają zjawisko „turystyki medycznej”. Jak mówi Jakub Kosikowski z Naczelnej Izby Lekarskiej: „Zjawisko „turystyki medycznej” ze strony Ukraińców istnieje, w naszym środowisku każdy z nas się z tym spotkał. Wychodzi to przez przypadek. Np. gdy zmieniamy termin i dzwonimy do pacjenta, słyszymy, że „on już przejechał granicę”, albo pojawiają się u nas pacjenci z wynikami PET szpitala na Ukrainie”.

Fakty są jasne:

– 2022 r. – 514 mln zł na leczenie uchodźców,

– 2023 r. – 850 mln zł,

– 2024 r. – 747 mln zł.

Do tego 1,5 mld zł rocznie kosztuje opieka nad obywatelami Ukrainy bez statusu uchodźcy. To olbrzymie pieniądze, które musieliśmy wydać na leczenie cudzoziemców. W tym czasie rząd Tuska udaje, że „oszczędza”, ale w praktyce utrwala system uprzywilejowania cudzoziemców kosztem Polaków.

#polityka #polska #politykaspoleczna #migracja #migranci #ukraina #ukraincy

14

Pogrzeb ofiar UPA w Puźnikach. Minister kultury pisze o zbrodniach, „których ofiarami padły oba narody”kresy.pl

Zdjęcie

W sobotę odbył się pochówek polskich ofiar zamordowanych przez UPA w Puźnikach. Tymczasem minister kultury Marta Cienkowska pisze o zbrodniach, „których ofiarami padły oba narody”.

W sobotę na zachodniej Ukrainie odbyły się uroczystości pogrzebowe polskich ofiar ukraińskich szowinistów zamordowanych w 1945 r. w Puźnikach, dawnej wsi w obwodzie tarnopolskim. Podczas tegorocznych ekshumacji odnaleziono szczątki co najmniej 42 osób – kobiet, mężczyzn i dzieci.

Do sprawy odniosła się na platformie X minister kultury Marta Cienkowska (Polska 2050), która zabrała głos podczas obchodów.

„W noc z 12 na 13 lutego 1945 roku zginęli mieszkańcy Puźnik – Polki i Polacy. Pomordowani przez członków nacjonalistycznej partyzantki ukraińskiej, znanej jako Ukraińska Armia Powstańcza. Dlaczego ich zabito w tak okrutny sposób w dzień po ogłoszeniu wyników konferencji jałtańskiej, która ostatecznie przesądzała o tym, że okupowane województwo tarnopolskie stanie się częścią sowieckiej Ukrainy? Tego nikt nie rozumie. Teraz po niemal 80 latach od zbrodni UPA szczątki 42 Polek i Polaków spoczęły w godnym miejscu – w imiennych grobach. Wierzę, że odnajdziemy pozostałe ofiary tej zbrodni, a w niedługim czasie podobne uroczystości odbędą się także w innych miejscowościach Wołynia i Galicji” – napisała.

„Rodziny ofiar latami czekały na ten moment. To ważny etap w polsko-ukraińskim dialogu. Nie można odwlekać uczciwej i trudnej dyskusji – nie tylko o historii polsko-ukraińskiej, a także o tym, dlaczego doszło do zbrodni takich jak ta w Puźnikach, których ofiarami ostatecznie padły oba narody” – stwierdziła w dalszej części wpisu.

„Naszym obowiązkiem jest przywracać tożsamość ofiar, chować je z godnością i dbać, by ich historia nie została zapomniana. Bo choć prawda bywa trudna, to właśnie pamięć buduje wspólną przyszłość” – dodała Cienkowska.

W nocy z 12 na 13 lutego 1945 r. sotnie UPA pod dowództwem Petra Chamczuka, stojącego na czele oddziału Szare Wilki (Siri Wowky), dokonały w Puźnikach masakry polskich mieszkańców. Według różnych źródeł liczba ofiar wyniosła od 50 do 120 osób. Wieś została całkowicie zniszczona, a jej miejsce dziś zajmuje las. Chamczuk i jego podkomendni nigdy nie ponieśli kary.

http://kresy.pl/wydarzenia/pogrzeb-ofiar-upa-w-puznikach-minister-kultury-pisze-o-zbrodniach-ktorych-ofiarami-padly-oba-narody/

#Polska #ukraina #upa #banderowcy #ludobojstwo #mordercy #wolyn

8

Niemcy nie zamkną w tym roku ani jednej elektrowni węglowej!

Oświadczenie Federalnej Agencji Sieci (BNetzA) pokazuje, że w 2025 roku Niemcy nie zamkną ani jednej elektrowni węglowej. Powód? Cel redukcji mocy węglowych został osiągnięty wcześniej – i to w sposób czysto księgowy, bo w praktyce udział węgla w miksie energetycznym nie maleje, lecz rośnie. W pierwszej połowie 2025 roku węgiel odpowiadał za 23,2% produkcji energii – o 2 punkty procentowe więcej niż rok wcześniej. Czyli „odchodzenie od węgla” w niemieckim wydaniu oznacza większe spalanie węgla.

Rzekoma transformacja energetyczna Niemiec okazuje się fikcją. Po zamknięciu elektrowni atomowych system niemiecki opiera się na dwóch filarach: odnawialnych źródłach energii oraz... węglu. OZE dają dziś dwie trzecie produkcji, ale nie gwarantują stabilności. Wystarczy kilkanaście dni bez wiatru i słońca, by kraj musiał ratować się węglem – to zjawisko Niemcy sami określają mianem Dunkelflaute. Dlatego część elektrowni nie zostanie wcale zdemontowana, lecz pozostanie w rezerwie, gotowa do włączenia w krytycznych sytuacjach. Tak wygląda prawdziwa niemiecka „zielona rewolucja”: zamykanie atomu, uzależnienie od niestabilnych OZE i powrót do węgla.

Jednocześnie niemieckie emisje rosną. Według Eurostatu to właśnie Niemcy są największym trucicielem Europy – generują ponad 720 milionów ton CO₂ rocznie. To prawie dwa razy więcej niż Polska, którą Berlin latami stawiał na cenzurowanym. Polacy słyszeli o „brudnym węglu”, o konieczności wyrzeczeń i transformacji – podczas gdy to Niemcy zostają największym hamulcowym europejskiej polityki klimatycznej.

Plany Berlina mówią o odejściu od węgla do 2038 roku, ale rzeczywistość jest brutalna: bez węgla niemiecka gospodarka nie przetrwa. To właśnie dlatego zamykane są jedynie stare, najmniej rentowne jednostki, a reszta wciąż produkuje i produkuje coraz więcej. Oficjalna narracja mówi o „sukcesach transformacji”, a praktyka – o rekordowych emisjach i powrocie do paliwa, które rzekomo miało zniknąć z mapy energetycznej Europy.

Berlin przez lata stawiał się w roli moralnego mentora Europy – pouczał innych o konieczności redukcji emisji, likwidacji elektrowni węglowych, ograniczania śladu węglowego. Polska była celem szczególnym, bo to właśnie nasz miks energetyczny opiera się w dużej mierze na węglu. Niemieccy politycy i media przez lata wskazywali na Warszawę jako przykład kraju zacofanego, trującego i hamującego transformację energetyczną. Ale prawda wygląda zupełnie inaczej.

#uniaeuropejska #polityka #polska #zielonaenergia #politykaspoleczna

13

Kolejny dzień, kolejny podatek – „opłata opakowaniowa” ma wydrenować 5 mld rocznie z naszych kieszeni!

Rząd forsuje ustawę o „opłacie opakowaniowej”, która ma przynieść budżetowi miliardy złotych. Zmiany w systemie rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) likwidują dotychczasowy wybór: firmy nie będą mogły już udowodnić recyklingu na odpowiednim poziomie, by uniknąć opłaty – każdy przedsiębiorca zapłaci obowiązkową daninę, i to znacznie wyższą niż dotychczas. Nie chodzi więc ekologię, a o fiskalizm.

Według oceny skutków regulacji wpływy z nowego podatku mają wynieść ponad 513 mln zł w 2026 r., 1,27 mld zł w 2027 r., a już w 2028 r. – ponad 5 mld zł. To gigantyczne obciążenie, które bezpośrednio przełoży się na ceny podstawowych produktów: żywności, napojów, środków higienicznych czy chemii gospodarczej. Te 5 mld zł będzie pochodzić w końcu z naszych portfeli.

Eksperci ostrzegają, że ustawa nie tylko napędzi inflację, ale także zniszczy konkurencję. Obecne organizacje odzysku opakowań mają zostać zlikwidowane, a rynek przejmie państwowy monopolista – Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Zniknie motywacja do realnego recyklingu, a setki miejsc pracy w prywatnych firmach zostaną skasowane.

W obecnym systemie firmy osiągające wymagane poziomy recyklingu były premiowane zwolnieniem z opłat. Teraz państwo chce karać wszystkich – bez względu na faktyczne zaangażowanie w ochronę środowiska. Oczywistym następstwem tego typu działań będzie spadek poziomu recyklingu plastiku.

To nie jest reforma ekologiczna, ale fiskalna. Za rzekomą troską o planetę kryje się kolejny podatek, który podbije ceny i zniszczy polski biznes. #uniaeuropejska #polityka #polska #zielonaenergia #politykaspoleczna

28

Garstka przeciw tysiącom. Bohaterska obrona pod Wiznąkresy.pl

Bitwa pod Wizną, stoczona w dniach 7–10 września 1939 roku, należy do najbardziej symbolicznych epizodów kampanii wrześniowej. To kolejne „polskie Termopile” – garstka polskich żołnierzy stanęła do walki z wielokrotnie liczniejszym przeciwnikiem.

Naprzeciw 720 obrońców, uzbrojonych w kilka lub kilkanaście dział, karabiny maszynowe i lekką broń piechoty, stanęły oddziały XIX Korpusu Armijnego gen. Heinza Guderiana, liczące około 42 tys. żołnierzy, 450 czołgów i artylerię wspieraną lotnictwem.

Linia umocnień pod Wizną, budowana od wiosny 1939 roku, miała zamykać strategiczną przeprawę przez zabagnione doliny Biebrzy i Narwi. Składała się z kilkunastu schronów, które jednak nie były w pełni ukończone. Dowódcą odcinka został kpt. Władysław Raginis. Wraz ze swoimi żołnierzami miał utrzymać obronę, opóźniając marsz wojsk niemieckich w kierunku Brześcia.

7 września oddziały Wehrmachtu dotarły do Wizny i po rozbiciu pododdziału polskich zwiadowców konnych zdobyły wieś. Polacy wysadzili most na Narwi, co chwilowo zahamowało niemiecki atak. Od 8 września rozpoczął się jednak intensywny ostrzał artyleryjski, a do akcji wkroczyło lotnictwo. Kolejne placówki broniły się zaciekle, ale stopniowo padały pod naporem czołgów i piechoty. Zginął m.in. dowódca artylerii, por. Stanisław Brykalski.

9 września walki przybrały na sile. Niemcy podciągnęli artylerię na bliską odległość i niszczyli schron po schronie. Pod Giełczynem i Kurpikami obrońcy stawiali opór do ostatnich chwil, ale przewaga wroga była przygniatająca. Do końca dnia utrzymały się jedynie trzy punkty oporu, w tym schron dowódcy na Górze Strękowej.

10 września Niemcy ponowili szturm. Wówczas ocalał już tylko schron kpt. Władysława Raginisa. Niemcy przedstawili polskiemu dowódcy ultimatum – kapitulacja albo rozstrzelanie polskich jeńców. Gdy skończyła się amunicja, Raginis rozkazał żołnierzom złożyć broń, sam zaś – wierny przysiędze, że nie odda pozycji żywy – odebrał sobie życie granatem.

Obrona Wizny trwała cztery dni i pochłonęła życie kilkuset polskich żołnierzy. Choć militarnie nie mogła zmienić losów kampanii wrześniowej, zatrzymała na krótko marsz niemieckich dywizji i stała się symbolem niezłomności. Bitwa zapisała się w pamięci jako przykład bohaterstwa w obliczu beznadziejnej sytuacji, a nazwisko kpt. Raginisa zajęło trwałe miejsce w polskiej historii.

http://kresy.pl/kresopedia/garstka-przeciw-tysiacom-bohaterska-obrona-pod-wizna/

#Polska #wizna #iiiwojnaswiatowa #bohater #niemcy #historia

11

Zapałowski: Dron, który spadł nad Polską to prawdopodobnie kolejna ukraińska prowokacjakresy.pl

Dron, który spad nad Polską to prawdopodobnie kolejna ukraińska prowokacja — ocenia poseł Andrzej Zapałowski z Konfederacji. „O godzinie 18 – 19 nie było jeszcze żadnego drona nad zachodnią Ukrainą” — podkreśla.

W sobotę ok. godz. 17:40 w miejscowości Majdan-Sielec w powiecie tomaszowskim (woj. lubelskie) spadł niezidentyfikowany dron. Według rzecznika lubelskiej policji Andrzeja Fijołka, w rozmowie z PAP, urządzenie rozbiło się na polu, ok. 500 m od zabudowań. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Z informacji podanych przez Onet wynika, że na szczątkach maszyny znajdują się napisy cyrylicą. Pierwsze przypuszczenia służb wskazywały, że mógł to być dron przemytniczy. „Nie był to dron, który miał cechy bojowe” — przekazał w rozmowie z Polsat News rzecznik prasowy ministra obrony narodowej Janusz Sejmej.

Do sprawy odniósł się w niedzielę poseł Andrzej Zapałowski (Konfederacja). „Dron, który spad nad Polską to prawdopodobnie kolejna ukraińska prowokacja. O godzinie 18 – 19 nie było jeszcze żadnego drona nad zachodnią Ukrainą. Był atak, ale wszystkie drony były jeszcze na wschodzie Ukrainy. Nie było w tym czasie żadnego alarmu w okolicach Lwowa” — napisał na platformie X.

http://kresy.pl/wydarzenia/zapalowski-dron-ktory-spadl-nad-polska-to-prawdopodobnie-kolejna-ukrainska-prowokacja/

#Polska #upadlina

11

Ukraińskie media: Nawrockiego nie można nazwać przyjacielem Ukrainykresy.pl

Prezydent Karol Nawrocki spotkał się w USA z Donaldem Trumpem. Ukraiński portal Europejska Prawda skrytykował wizytę, zarzucając polskiemu przywódcy unikanie tematu wojny i brak jednoznacznego wsparcia dla Ukrainy.

Środowa wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych oraz jego spotkanie z prezydentem USA Donaldem Trumpem wywołały krytyczne komentarze w ukraińskich mediach. Serwis Europejska Prawda ocenił, że polski prezydent nie jest „przyjacielem Ukrainy”.

Medium pisze, że podczas wspólnej konferencji prasowej Nawrocki nie poruszył wprost tematu rosyjskiej agresji na Ukrainę. Choć w oficjalnych relacjach po spotkaniu pojawiły się wzmianki o wojnie, to zdaniem ukraińskich dziennikarzy, temat ten nie został odpowiednio zaakcentowany podczas samego wystąpienia.

Europejska Prawda krytykuje prezydenta Polski za brak jednoznacznego wsparcia i milczenie w sprawach kluczowych dla Ukrainy. Portal sugeruje, że postawa Karola Nawrockiego może zostać odebrana jako sygnał dystansowania się od Kijowa w trudnym dla niego momencie.

Ukraińscy publicyści piszą, że kwestia pomocy dla Ukrainy i potępienia rosyjskiej agresji pozostaje jednym z kluczowych punktów międzynarodowej agendy. Ich zdaniem polski prezydent powinien zająć w tej sprawie bardziej stanowcze i jednoznaczne stanowisko.

„Niektórzy polscy eksperci zwrócili uwagę na fakt, że temat Ukrainy nie został faktycznie poruszony przez Nawrockiego. Przynajmniej nie w trakcie otwartej części negocjacji. Według nieoficjalnych informacji z Kancelarii Prezydenta RP, była to celowa strategia – zrozumiano, że temat Ukrainy i Wołodymyra Zełenskiego jest dla Trumpa nieprzyjemny i dlatego nie powinien być poruszany w pierwszej kolejności. Jednak ten temat nie może nie pojawić się podczas dyskusji o kwestiach bezpieczeństwa w regionie” – czytamy.

Serwis ocenia, że Nawrockiego trudno nazwać „przyjacielem Ukrainy”.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukrainskie-media-nawrockiego-nie-mozna-nazwac-przyjacielem-ukrainy/

#Polska #ukraina #nawrocki

9