#polska #ukraina

Opcja ukraińsko-niemiecko-żymiańska ma coraz większy udział w społeczeństwie (w mediach szczególnie)

Nagłówek i dane z artykułu Rzepospolitej (powinni zarzestać używania tej nazyw)

11

Przychodzi baba do lekarza a tam Kacprzyk .

🤡🌍

#kacprzyk #memy #polska

17

I jeszcze jeden pedofil od Tuskatvrepublika.pl

Niejaki Ariel Sz (nazwisko łatwe do guglnięcia) z PSL został zatrzymany za posiadanie został zatrzymany za posiadanie nagrań z katowanymi wykorzystywanymi seksualnie dziećmi. Dorwano go gdy pisał z nieletnią córką prokuratura w celu jej "wyrwania"

#pedofiliaobywatelska #polska

http://tvrepublika.pl/Polska/UJAWNIAMY-Polityk-PSL-zatrzymany-pod-zarzutem-posiadania-pornografii-dzieciecej/216982

15

Ładny tekst (niestety nie mój)

Polska na mokrym asfalcie

Globaliści klaszczą uszami z zachwytu. Proces rozwadniania tkanki narodowej Polski nie został jeszcze ostatecznie zakończony, ale postępuje obecnie w tempie ekspresowym, wręcz turbodoładowanym. Na Zachodzie użyto do tego pontoniarzy z Somalii i Syrii, z konserwatywną Polską ten patent nie przeszedł, więc w sprytny sposób zainstalowano u nas przesiedleńców ekonomicznych z Ukrainy (wciskając ludziom kit o "biednych uchodźcach wojennych"), która poprzez sieć lewych agencji i patentów na legalizację pobytu ma dziś większą kontrolę nad naszą granicą i polityką migracyjną niż bezradne i rozbrojone przez decyzje polityczne służby mundurowe.

Państwo z rozwodnioną tkanką narodową jest bardziej podatne na kontrolę z zewnątrz, słabsze i pozbawione naturalnego instynktu samozachowawczego. Kiedy wspólnota przestaje być monolitem, a staje się chaotycznym zbiorem sprzecznych interesów i obcych kulturowo enklaw, przestaje stawiać opór. Taki organizm nie potrzebuje już okupacji wojskowej - wystarczy mu sprawne zarządzanie strachem, który sam, na własne życzenie, wyhodował pod własnym dachem. Polska, miejsce nad wyraz bezpieczne do życia, stała się celem nowej formy podboju: cichego, skutecznego i dokonanego przy gromkich brawach głupiego polskiego społeczeństwa.

A wystarczyło posłuchać naszych dziadków, którzy wojny przecież przeżyli i wbijali nam od małego, że największą tragedią dla Polski jest, gdy Niemiec z Rosjaninem zaczną dogadywać się ponad naszymi głowami. Rosjanina w tym schemacie zastąpił Ukrainiec, co w gruncie rzeczy jest kombinacją jeszcze bardziej toksyczną od tej pierwotnej, bo ten nowy "sojusznik" posłusznie i za pieniądze polskich podatników realizuje globalny plan demontażu naszej tożsamości.

W tym paranoicznym teatrze ukraińscy pośrednicy i ich mocodawcy mają potężne, żywotne interesy. Pierwsza oś to czysty, bezwzględny kapitalizm: ta branża handlu żywym towarem jest już liczona w miliardach, a nie milionach, o czym świadczą sprawozdania finansowe ukraińskich agencji pośrednictwa i legalizacji. Druga oś to realizacja zadań wyznaczonych bezpośrednio przez ukraińskie tajne służby. Fakty: miliony Ukraińców osiedliły się tu na stałe, masowo skupują polskie nieruchomości i bezczelnie, ustami swoich "aktywistycznych" liderów, deklarują chęć stanowienia prawa i porządku w naszym państwie. Nie dalej jak kilka miesięcy temu, wbrew wszelkiej matematycznej logice prowadzenia wojny, reżimowy prezydent Zełenski podpisał dekret zwalniający młodych mężczyzn z poboru i pozwalający im na wyjazd - i to w momencie, gdy zachodnia prasa bije na alarm z powodu katastrofalnych braków kadrowych na ich własnym froncie. 100 tysięcy młodych Ukraińców w wieku poborowym wjechało do Polski. Zbieg okoliczności? Wolne żarty. Oligarchiczne elity z Kijowa doskonale wiedzą, że nie muszą pukać do drzwi zepsutej Brukseli. Oni wolą przyjść na gotowe do Polski - przejąć gotową infrastrukturę, parasol NATO, fundusze unijne i wszystko to, czego sami przez 30 lat skorumpowanej niepodległości nie potrafili u siebie zbudować.

Tym bardziej kiedy mają naprzeciw siebie wiecznie skłócone polskie społeczeństwo, które niezwykle łatwo zdominować w jego własnym domu. Przejmowanie polskich firm? To dzieje się już od pierwszych dni wojny. Sprawy mają się dużo gorzej, ponieważ Ukraińcy przejmują już całe sektory gospodarki, scenariusz pisany krwią upuszczoną z truchła polskiego przedsiębiorcy realizuje się na naszych oczach. Na pierwszy ogień poszedł krwiobieg kraju - sektor TSL (Transport, Spedycja, Logistyka). Pod polskimi centrami logistycznymi stoją setki ciężarówek na ukraińskich blachach, polscy przewoźnicy są wykańczani nielegalnym kabotażem i dumpingiem cenowym, a unijna liberalizacja przepisów zniszczyła konkurencyjność naszych rodzimych firm. Kolejne w kolejce do rzeźni jest rolnictwo - zalewane niekontrolowanym, technicznym zbożem i innymi produktami ze wschodnich agroholdingów, które powoli i metodycznie duszą polskiego rolnika.

Co najbardziej przerażające, ekspansja uderza już bezpośrednio w polską infrastrukturę krytyczną i bezpieczeństwo energetyczne kraju. Bezkarność ukraińskiego kapitału weszła na poziom strategiczny, czego symbolem jest przejęcie bazy paliwowej i morskiego terminala przeładunkowego w Szczecinie, oddanego tylnymi drzwiami w ich ręce kosztem państwowego PERN-u. Kontrola nad kluczowymi węzłami logistycznymi i strategicznymi rezerwami paliw przechodzi na naszych oczach na rzecz jawnie wrogiego nam sąsiada. Następny krok na tej mapie drogowej to budownictwo, gdzie ukraińskie podmioty masowo przejmują rynek wykonawczy, oraz sektor technologii i usług miejskich, sparaliżowany przez szemrane korporacje kurierskie i przewozowe. Ukraińscy urzędnicy są już w niemal każdym większym urzędzie i już teraz decydują o tym jak Polska będzie wyglądać za kilka lat. Dalej w kolejce są już tylko władze samorządowe i ostateczne przejęcie struktur centralnych. Moja teza jest następująca: ukraińscy stratedzy podjęli cyniczną decyzję, że "Nowa Ukraina" powstanie na ziemiach na zachód od Lwowa, a żeby ten proces domknąć i ostatecznie złamać opór gospodarzy, potrzebują maksymalnego osłabienia polskiej tkanki narodowej. Stąd ten gigantyczny, sterowany import "inżynierów" z Trzeciego Świata. Tu nie ma przypadku - to jest precyzyjnie zaplanowany crash test naszej suwerenności.

Sygnałów na potwierdzenie mojej tezy jest znacznie więcej - tyle że większość Polaków woli zamknąć oczy i wmawiać sobie, że niebo nad naszymi głowami jest zaiste pogodne. Zadajmy sobie proste pytanie: ilu z nas w ogóle wie, że Ukraińcy - za naszymi plecami - proponowali Amerykanom, że w zastępstwie za US Army sami wprowadzą swoje wojska do Polski? Tutaj też nikomu się lampka ostrzegawcza nie zapaliła?

Lek potrzebny na wczoraj Polsce to radykalna terapia szokowa. Po pierwsze: natychmiastowe odsunięcie Niemca od władzy oraz całkowita neutralizacja jego sekty fajnopolaków i ojkofobów, którzy za garść brukselskich srebrników są zdolni podpalić własny kraj. Po drugie: bezwzględne wypalenie rozlokowanych w kraju polskojęzycznych ośrodków dywersji informacyjnej i nazwanie całego tego medialnego aparatu wywrotowego po imieniu - jako jawnych, wrogich kulturowo struktur działających na szkodę interesu narodowego. Najlepszym przykładem tej patologii jest środowisko "Gazety Wyborczej", która od dekad zawsze posłusznie stoi tam, skąd na Polskę i Polaków najłatwiej można splunąć. Po trzecie: bezwzględne, masowe deportacje Ukraińców oraz sprowadzonych tylnymi drzwiami "inżynierów" z peryferii globalnego chaosu. Na koniec warunkiem przetrwania jest ostateczne rozliczenie pseudopatriotów z PiS, którzy ten taśmociąg migracyjny pierwsi uruchomili, i budowa fundamentu pod powstanie prawdziwie prawicowych, bezkompromisowych ugrupowań politycznych.

@biapetenucci

#polska

16

Tak wychowuje się małych banderowców. Ukraińska książka dla dzieci robi z siepaczy UPA drużynę superbohaterów❗

Chcecie zobaczyć, skąd bierze się kult UPA na Ukrainie? Nie zaczyna się w wojsku ani w parlamencie. Zaczyna się w przedszkolu i w pierwszych klasach szkoły. Od kolorowej książeczki z superbohaterem.

Mowa o publikacji "Przygody Alarmika i jego przyjaciół" autorstwa Ołeha Witwyckiego. To wydana w 2015 roku, licząca 132 strony pozycja z serii "Ałarmyk, ukraiński superbohater". Adresowana do dzieci w wieku mniej więcej od siedmiu do dziesięciu lat.

Najbardziej wymowny jest wątek antypolski. W pieśni śpiewanej przez bohatera pojawia się obraz "zuchwałej Warszawy", która "ucichła", zestawiony ze "złowrogą Moskwą", która "zadrżała". Dalej idą militarne motywy "krwi za krew", surowego karania "najeźdźców" i zapowiedź ponownego ukarania przeciwników.

Dziecko w wieku ośmiu lat dostaje do ręki książkę, w której Warszawa jest wrogiem stawianym obok Moskwy, a przemoc wobec "najeźdźców" to powód do dumy. Polska jako przeciwnik. "Krew za krew" jako morał. W książce dla dzieci.

To jest sedno problemu, o którym mówię od dawna. Kult UPA na Ukrainie nie jest marginesem starszych radykałów. To system wychowawczy, który sięga najmłodszych. Dziecko czytające dziś o "superbohaterze" spod znaku UPA za dwadzieścia lat będzie stawiać Banderze pomniki i nazywać jego imieniem jednostki wojskowe.

Kłamstwo zasiane w dziecięcej książeczce owocuje po latach nienawiścią dorosłego. I dlatego nie wolno machać na to ręką ani udawać, że to "wewnętrzna sprawa Ukrainy". Bo to nasze bezpieczeństwo i pamięć naszych pomordowanych są w tej bajce atakowane.⁩ #polacy #polska #polityka #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa

17

Hymn Ukrainy na zakończeniu roku w polskiej szkole. Niewiarygodny skandal❗

Szkoła Podstawowa nr 54 w Szczecinie potwierdziła: podczas uroczystego pożegnania uczniów klas ósmych, odśpiewano hymn państwowy Ukrainy. Wszystko odbyło się przy polskich dzieciach.

Jako uzasadnienie podano "strukturę społeczności absolwentów" oraz "zadania wychowawcze i integracyjne". Decyzja nie była przedmiotem konsultacji z Radą Rodziców – to haniebna samowolka dyrekcji

Wszystko jest na papierze, dyrekcja zawarła swoje stanowisko w odpowiedzi na pismo działacza Konfederacji ze Szczecina Andrzeja Knittra. Kolejnym jego pismem jest pismo do Zachodniopomorskiego Kuratora Oświaty oraz do organu prowadzącego szkołę. Nie możemy bowiem tolerować takich praktyk!

Żadna szkoła nie ma prawa promować hymny obcych krajów. Doszło do złamania państwowego protokołu szkolnego. Jesteśmy gospodarzem w Polsce to miejmy do siebie chociaż podstawowy szacunek, bo inni nas szanować nie będą. Tylko polski hymn w polskiej szkole!

TU JEST POLSKA, NIE UKRAINA!⁩ #polska #polacy #ukraincy #ukrainizacja #ukrainizacjapolski #polska #politka #politykazagraniczna #politykaspoleczna

25

„Koparka” stchórzyła! Kolejna odsłona największego procesu politycznego III RPnczas.info

Zdjęcie

W czerwcu mieliśmy kolejne dwa terminy w procesie przeciw polskiemu posłowi do Euro-Kołchozu i przewodniczącemu Konfederacji Korony Polskiej Grzegorzowi Braunowi. Wszyscy oczekiwali, że w sądzie w końcu pojawi się „poszkodowana”, czyli słynna „koparka-agresorka” Magdalena Gudzińska-Adamczyk, która zaatakowała oskarżonego podczas słynnego „incydentu chanukowego” w Sejmie.

Czekaliśmy, czekaliśmy i się nie doczekaliśmy. Sędzia Marcin Brzostko już na początku rozprawy przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Praga Południe w dniu 19 czerwca tego roku ogłosił stronom i zgromadzonym dziennikarzom i publiczności, że pani Magdalena w sądzie warszawskim nie pojawi się. Nie będzie zeznawać ani na tym posiedzeniu, ani na żadnym innym. Taką decyzję sąd podjął już wcześniej, a zakomunikował właśnie na czerwcowym posiedzeniu. Dlaczego tak się stało?

O tym dowiedzieli się tylko oskarżony, pełnomocnicy stron oraz osoby zaufane, wskazane przez oskarżonego. Sędzia utajnił tę część posiedzenia, w którym odczytano uzasadnienie dla wyłączenia przesłuchania przed sądem nadesłane do sądu przez pełnomocnika pani Gudzińskiej-Adamczyk. Wiemy tylko tyle, że uzasadnieniem dla tej bardzo dziwnej i niespotykanej decyzji sądu były względy zdrowotne samej zainteresowanej.

Kwestię niedoszłych zeznań sławetnej lekarski skomentował sam Grzegorz Braun jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy. „Pełnomocnik mojej fałszywej oskarżycielki – mówił przed budynkiem sądu – która wezwana była po raz kolejny na dzień dzisiejszy do złożenia zeznań, przysłał do sądu pismo, w którym stwierdza, że ta pani nie może stawić się w sądzie”.

Grzegorz Braun przy okazji nie szczędził uszczypliwych uwag pod adresem prokuratury, której zarzucił, że trzyma się „kanonicznej wersji »Gazety Wyborczej«”. „Prokurator najwyraźniej nie mógł, nie chciał, a może chciał i nawet sprawdził, ale zdecydował się na przyjęcie oficjalnej wykładni redakcji »Gazety Wyborczej«”.

Adwokat „poszkodowanej” miał argumentować w swoim piśmie, że fakt zeznawania w sądzie mógłby doprowadzić do wstrząsu psychicznego pani Magdaleny, która być może nie mogłaby znieść konfrontacji przed sądem i sama perspektywa stanięcia twarzą w twarz z Grzegorzem Braunem mogłaby wywołać u niej ogromny stres i rozstrój nerwowy.

Co tu dużo ukrywać: jest ogromnie dziwne i niespotykane, że sąd w osobie sędziego Brzostko podzielił te obawy i zgodził się na tak wyjątkowe potraktowanie świadka. Tym bardziej że już wcześniej rozważano, że świadek mogłaby zeznawać w trybie wideokonferencji, przebywając w oddzielnym pomieszczeniu, tak by nie musiałaby być narażona na przykre dla niej skutki bezpośredniego – jak można domniemywać – zetknięcia się na sali sądowej z posłem Grzegorzem Braunem.

Tak więc do konfrontacji zeznań nie doszło i już pewnie nie dojdzie. Szkoda. Taka konfrontacja i wzięcie sławetnej „koparki” w krzyżowy ogień pytań przez obrońców, jak i samego oskarżonego, byłaby przecież nie lada gratką. Zapis wideo ze sławetnego wydarzenia w korytarzu sejmowym w grudniu 2023 roku przecież jasno pokazywał, że stroną agresywną była raczej pani Magdalena, więc jej zeznania musiałyby być bardzo ciekawe. No ale zapewne właśnie tego najbardziej obawiała się warszawska lekarka, a przy okazji aktywna i prominentna – jak się okazało – działaczka warszawskiej żydowskiej gminy wyznaniowej.

„Pijak znowu ucieka”

Zamiast więc zeznań pani „koparki-agresorki” mieliśmy w sądzie przesłuchanie innej ciekawej postaci, a mianowicie byłego Ministra Zdrowia z czasów rządów Zjednoczonej Prawicy, czyli kolejnego lekarza – profesora Łukasza Szumowskiego. Znalazł się on w sadzie na okoliczność interwencji poselskiej posła Brauna, która miała miejsce w Narodowym Instytucie Kardiologii w warszawskim Aninie.

Szumowski po tym, jak złożył dymisję z funkcji ministra zdrowia, objął posadę dyrektora tej zasłużonej placówki. Interwencja poselska posła Brauna nastąpiła w wyniku informacji, jakie otrzymał on od pracowników Instytutu, że dyrektor Szumowski po prostu zwalnia pracowników, którzy w określonym czasie nie poddali się szczepieniom przeciw COVID-19.

Szumowski w trakcie przesłuchania potwierdził, że istotnie dochodziło do takich sytuacji. „W momencie, gdy nie byłem pewien, czy pracownicy poddali się szczepieniu, to wyciągałem konsekwencje. W kilkunastu przypadkach doszło do rozwiązania umowy o pracę…”. Obrońcy Grzegorza Brauna usiłowali uzyskać informację od świadka, czy ten był świadom występowania skutków ubocznych po szczepieniu przeciw Covid-19. „Takie skutki zawsze mogą występować – mówił Szumowski – ale korzyści jest więcej niż ryzyka”.

Najwięcej emocji wywołała jednak kwestia nadużywania alkoholu przez świadka. Ta bowiem kwestia była przyczyną, że relacje z interwencji posła w szpitalu obiegły wówczas cały polski internet. Jak mówił poseł Braun, w trakcie interwencji wyczuł woń alkoholu ze strony dyr. Szumowskiego. Kiedy zażądał przebadania się przez świadka alkomatem na obecność występowania alkoholu w wydychanym powietrzu, ten wyrwał się posłowi i opuścił gabinet dyrektora. „Łapać pijaka, pijak ucieka” – krzyczał za nim wówczas poseł Braun. Doszło wówczas nawet do fizycznego ataku na posła, któremu Szumowski bezceremonialnie przytrzasnął ramię drzwiami gabinetu. Przy okazji ucierpiał również asystent społeczny posła i przyszły poseł na Sejm RP Grzegorz Płaczek. Dyrektor Szumowski wytrącił mu bowiem z ręki telefon, którym pan Płaczek nagrywał przebieg całego zajścia.

Dlatego teraz poseł Braun zapytał w sądzie Łukasza Szumowskiego, czy tego dnia pił alkohol. „Czy świadek regularnie spożywa alkohol”? – pytał przewodniczący Konfederacji Korony Polskiej. Lukasz Szumowski unikał odpowiedzi na takie pytania: „To są pytania dotyczące mojego stanu zdrowia”. Sędzia je uchylał, twierdząc, że takie informacje nie mają wpływu na rozstrzygnięcie sądowe. Ostatecznie świadek Szumowski stwierdził, że nie nadużywa alkoholu, bo pełniąc tak odpowiedzialną funkcję nie mógłby sobie na to pozwolić. „Mam czerwoną skórę twarzy, ale to jest wynik alergii, a nie nadużywania alkoholu” – powiedział na koniec, co wywołało wesołość wśród publiczności. „Proszę o śmianie się w duchu, a nie na głos” – w swoim stylu komentował sędzia Brzostko.

„Zdążyłem, bo szybko biegam”

Drugim i ostatnim świadkiem, który był przesłuchiwany tego dnia, był mecenas Wojciech Nartowski. Tym razem chodziło „aferę choinkową”, czyli interwencję posła Brauna w budynku Sądu Okręgowego w Krakowie. Przypomnijmy, że Grzegorz Braun powiadomiony został o tym, że w holu budynku sądu członkowie stowarzyszeń sędziowskich „Iustitia” i „Temis” obstalowali specyficzną choinkę, na której wywieszone zostały „ozdoby” w postaci bombek, na których wymalowano takie hasła, jak „LGBT”, „Konstytucja” czy „prawa kobiet”. Poseł po prostu rzeczonego drapaka wpakował do najbliższego kosza na śmieci.

Okazało się w trakcie składania zeznań, że mecenas Nartowski był właśnie tym człowiekiem, który na wieść o czynie posła Brauna natychmiast udał się do gabinetu sędzi Stoces, która kierowała akcją dekorowania i ustawienia choinki. „Natychmiast pobiegłem do pokoju pani sędzi i powiedziałem jej, że poseł Braun zabrał naszą choinkę – mówił świadek Nartowski. – Co??? Sędzia była oburzona i razem pobiegliśmy na dziedziniec sądu, gdzie był już poseł Braun z naszą choinką”.

Ta wersja bardzo zdziwiła jednego z obrońców Grzegorza Brauna. Mecenas Raczkiewicz, powołując się doskonałą znajomość topografii budynku sądu, wyraził zdumienie, że świadek w tak krótkim czasie zdołał pokonać dystans z holu sądowego na parterze na trzecie piętro do gabinetu sędzi Stoces i z powrotem. „Zdążyłem, bo szybko biegam!” – odpowiedział wyraźnie dumny z siebie adwokat.

Ta sprawa obnażyła jak na dłoni szereg patologii związanych z funkcjonowaniem kasty prawniczej. Zadziwiającym zblatowaniem sędziów, prokuratorów i adwokatów skupionych w pół-formalnych stowarzyszeniach. Skrzykujących się wokół wątpliwych moralnie celów, jak zdobienie kontrowersyjnymi symbolami choinki i ustawianie jej w budynku sądu.

Na koniec Grzegorz Braun złożył zaskakujący wniosek o sprawdzenie, czy rzeczone drzewko posiadało… europejski certyfikat jakości. „No bo jak nie miało – mówił poseł Braun – to przecież jej umieszczenie w ogólnie dostępnej strefie w sądzie mogło stanowić zagrożenie dla zdrowia pracowników i interesantów w sądzie”.

W przerwie między zeznaniami sędzia Marcin Brzostko ogłosił swoje postanowienie co do niedopuszczenia do przewodu opinii biegłej powołanej przez prokuraturę pani Edyty Gawron. Wnioskowała o to obrona, gdyż bezstronność pani Gawron budziła wątpliwości, jako że ta jest członkiem żydowskiej loży B`nai–Birth. Sędzia jednak odrzucił ten wniosek.

http://nczas.info/2026/07/01/koparka-stchorzyla-kolejna-odslona-najwiekszego-procesu-politycznego-iii-rp/

#Polska #Polacy #braun #zydzi #chanuka #gasnicabrauna #gasnica #sad

15

Ten owoc zrobił z Polski europejską potęgę. Zbiory wzrosły 16-krotnie i sięgnęły 65 tys. tonnext.gazeta.pl

Polska odpowiada za około jedną trzecią produkcji borówki w Unii Europejskiej. W ciągu dwóch dekad krajowe zbiory wzrosły ponad 16-krotnie, a polskie owoce stały się jednym z najważniejszych produktów eksportowych krajowego sadownictwa.

Jeszcze w latach 90. borówka wysoka była w Polsce owocem mało znanym, a pierwsze większe plantacje dopiero zaczynały powstawać. Dziś Polska należy do światowej czołówki producentów, a rozwój upraw sprawił, że kraj stał się jednym z najważniejszych dostawców tych owoców na europejski rynek. Dynamiczny wzrost produkcji pokazuje, jak w ciągu zaledwie kilkunastu lat zmieniła się pozycja polskiego sadownictwa.

Zobacz wideo "Zaczynamy jeść luksusowo, mimo zwykłości". Dlaczego warzywa tyle kosztują?

Produkcja borówki w Polsce przyspieszyła po wejściu do Unii Europejskiej. Skala zmian jest imponująca

Jak informuje businessinsider.com.pl, dane Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa pokazują, że od 2004 do 2025 roku zbiory borówki w Polsce wzrosły z około 4 tys. ton do blisko 65 tys. ton. Oznacza to ponad 16-krotny wzrost produkcji, a Polska odpowiada obecnie za około 33 proc. wszystkich zbiorów borówki w Unii Europejskiej. Równolegle rozwijała się powierzchnia upraw. W tym samym okresie zwiększyła się z około tysiąca hektarów do 12,6 tys. hektarów. Tak szybki rozwój pokazuje, że producenci systematycznie zwiększali skalę działalności i odpowiadali na rosnące zapotrzebowanie rynku. Borówka stała się jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się kierunków produkcji owoców jagodowych w Polsce. Na wzrost znaczenia krajowej produkcji wpływa również rosnąca popularność tych owoców. Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR) podkreśla, że coraz większe zainteresowanie konsumentów sprawia, że polska borówka z powodzeniem konkuruje zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym.

Zakupy

Czy można otworzyć produkt przed zakupem? UOKiK rozwiewa wątpliwości

Eksport pozostaje mocną stroną polskiej branży. Borówka dobrze sprawdza się w handlu zagranicznym

KOWR wskazuje, że borówka jest bardzo dobrym towarem eksportowym, ponieważ owoce są trwałe i łatwe w transporcie. W 2025 roku z Polski wyeksportowano około 21 tys. ton borówek, co stanowiło 32 proc. krajowych zbiorów. Eksport od wielu lat utrzymuje się na wysokim poziomie. W latach 2015-2025 jego udział w całkowitej produkcji wynosił od 25 do 40 proc. Świadczy to o stabilnym zainteresowaniu polskimi owocami na zagranicznych rynkach i o silnej pozycji krajowych producentów. Większość zbiorów stanowią owoce deserowe przeznaczone do bezpośredniego spożycia. Pozostała część trafia do przetwórstwa, gdzie wykorzystywana jest do produkcji mrożonek, soków, dżemów oraz jako składnik wyrobów cukierniczych. Dzięki temu borówka znajduje zastosowanie nie tylko na rynku świeżych owoców.

Mazowsze pozostaje centrum upraw. Kilka regionów odpowiada za większość plantacji

Największa powierzchnia upraw borówki znajduje się w województwie mazowieckim. Region skupia 29 proc. krajowej powierzchni plantacji, a kolejne miejsca zajmują województwa lubelskie i łódzkie z udziałem po 13 proc. oraz wielkopolskie z 8 proc. Choć plantacje można znaleźć w wielu częściach kraju, to właśnie te województwa odgrywają najważniejszą rolę w krajowej produkcji. Koncentracja upraw sprawia, że regiony te mają duże znaczenie dla całego rynku oraz dla utrzymania wysokiej pozycji Polski w europejskim sektorze borówki. Rozwój plantacji oznacza korzyści nie tylko dla producentów, lecz także dla firm zajmujących się sortowaniem, pakowaniem, logistyką oraz eksportem owoców. W efekcie borówka stała się ważnym elementem krajowego łańcucha dostaw produktów rolno-spożywczych.

Opieka długoterminowa

Miało być lepiej, a kolejki urosły. Już 16,5 tys. osób czeka na miejsce

Od eksperymentalnych upraw do światowej czołówki. Popularność borówki stale rośnie

Borówka wysoka pochodzi z USA i Kanady. Po II wojnie światowej pierwsze próby jej uprawy w Polsce nie przynosiły oczekiwanych rezultatów, dlatego przez wiele lat owoc pozostawał mało popularny. Przełom nastąpił w latach 90., kiedy rozwój plantacji wyraźnie przyspieszył, a po wejściu Polski do Unii Europejskiej branża zaczęła rozwijać się na niespotykaną wcześniej skalę. Pierwsze plantacje zakładano już w latach 70. XX wieku, głównie w gospodarstwach doświadczalnych oraz przy Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Początkowo były to niewielkie uprawy, które miały sprawdzić możliwości produkcji tego gatunku w polskich warunkach. Dopiero później zainteresowanie producentów zaczęło systematycznie rosnąć.

Według KOWR rosnąca popularność borówki wynika przede wszystkim z jej walorów odżywczych i zdrowotnych. Z tego powodu owoce zyskały miano superfood i cieszą się coraz większym zainteresowaniem konsumentów na całym świecie. Polska wraz z Hiszpanią należy obecnie do największych producentów borówki w Unii Europejskiej. W światowym rankingu zajmuje miejsce w pierwszej siódemce producentów, obok takich krajów jak Stany Zjednoczone, Peru, Kanada, Chile i Meksyk. Pokazuje to, jak dużą zmianę przeszła krajowa produkcja w ciągu ostatnich dwóch dekad.

Chcesz częściej trafiać na artykuły z next.gazeta.pl? Możesz dodać portal do funkcji Preferowane źródła Google, dzięki której wybrane serwisy będą częściej pojawiać się w wynikach wyszukiwania. Wystarczy kliknąć ikonę gwiazdki w sekcji Najważniejsze artykuły, wyszukać next.gazeta.pl i zapisać ustawienia lub skorzystać bezpośrednio z linku: . Cały proces zajmuje mniej niż minutę, a listę preferowanych źródeł można w dowolnym momencie zmienić lub rozszerzyć o kolejne serwisy.

Katarzyna Świderek

http://next.gazeta.pl/next/7,151003,32886834,ten-owoc-zrobil-z-polski-europejska-potege-zbiory-wzrosly-16-krotnie.html

#Polska #borowka #zbiory

9

Most Jagiełły zaskoczył Krzyżaków. 30 czerwca 1410 roku król zbudował dla swoich wojsk most pontonowy przez Wisłękresy.pl

30 czerwca 1410 roku pod Czerwińskiem zmontowano z przygotowanych wcześniej elementów most łyżwowy przez Wisłę. Umożliwił on szybką koncentrację wojsk polsko-litewskich i rozpoczęcie marszu na Malbork.

Był to jeden z najwcześniejszych i najlepiej udokumentowanych przykładów polskiej inżynierii wojskowej, uznawany za pierwszy polski historyczny most wojskowy. Okazał się nie tylko majstersztykiem inżynierii, lecz także świetną zagrywką psychologiczną.

Tajna broń wielkiej wojny

Wojna z Zakonem Krzyżackim rozpoczęła się w sierpniu 1409 roku i po krótkiej kampanii zakończyła rozejmem do 24 czerwca 1410 roku. Obie strony szykowały się jednak do nieuniknionej kontynuacji konfliktu po tej dacie. Już w grudniu 1409 roku król Władysław Jagiełło spotkał się w Brześciu Litewskim z wielkim księciem Witoldem i podkanclerzym Mikołajem Trąbą. Tam narodził się nowatorski plan kampanii: zamiast kolejnego sporu granicznego – frontalne uderzenie na serce państwa zakonnego, Malbork.

By tego dokonać, potrzebna była szybka koncentracja rozproszonych sił Korony i Litwy. Wybrano Czerwińsk nad Wisłą, z którego prowadziła droga na Mazury. To tam miał powstać most – przeprawa przez Wisłę o niespotykanej dotąd w Polsce skali i technologii.

„To był de facto plan generalnej rozprawy z zakonem krzyżackim. Żeby ten cel osiągnąć, konieczna była koncentracja wojsk koronnych, litewskich i ruskich w jednym miejscu. We współczesnej nomenklaturze wojskowej takie działanie określa się jako stworzenie punktu ciężkości” – mówił w Polskim Radiu płk Tadeusz Dzikowski, prezes Stowarzyszenia Saperów Polskich.

Most zbudowano w tajemnicy

Prace przygotowawcze rozpoczęły się już zimą 1409/1410 w Puszczy Radomskiej (dzisiejszej Kozienickiej). Elementy mostu wykonywano w ścisłej tajemnicy. Za logistykę odpowiadał starosta radomski Dobrogost Czarny z Odrzywołu, zaś bezpośrednio nad konstrukcją czuwał mistrz ciesielski Jarosław.

Gotowe części spławiono Wisłą z Kozienic do Czerwińska – niemal 150 km. 29 czerwca 1410 roku rozpoczęto montaż. Już następnego dnia – 30 czerwca – most był gotowy do użytku. Długosz pisał, że całość zmontowano w ciągu pół dnia. Współczesne szacunki mówią o 8–10 godzinach. Był to prawdziwy wyczyn, możliwy dzięki wcześniejszemu przygotowaniu i wyjątkowej organizacji.

Jak wyglądał most Jagiełły?

Most był tzw. mostem łyżwowym – rodzajem mostu pływającego, opartego na łodziach, zwanych łyżwami. Zgodnie z analizą prof. Barbary Rymszy, do budowy użyto płaskodennych łodzi o długości 8–12 metrów, szerokości około 2,5 m. Na nich układano dźwigary, następnie poprzeczne belki, faszynę i warstwę piasku – ta ostatnia tłumiła tętent końskich kopyt i zabezpieczała pokład przed uszkodzeniami.

Most miał długość około 500 metrów, co odpowiada szerokości Wisły w rejonie Czerwińska. Wykorzystano zapewne naturalną podporę – Kępę Śladowską – co mogło umożliwić budowę w kilku odcinkach.

Operacja logistyczna na skalę epoki

Przez most przeszło około 20 tys. jazdy, artyleria, tabor i czeladź obozowa. Wszystko odbyło się z zadziwiającą precyzją. Wyznaczeni zbrojni kierowali ruchem na moście, zapobiegając chaosowi. Przejście trwało zapewne cały dzień. Armia ruszyła dalej na północ z szybkością dochodzącą do 35 km dziennie – tempo imponujące nawet dla współczesnych wojskowych.

Po zakończeniu przeprawy most został rozebrany i przetransportowany do Płocka, gdzie mógł zostać ponownie zmontowany jako potencjalna droga odwrotu lub kanał zaopatrzeniowy.

Nowatorstwo i znaczenie militarne

Jak zauważa płk Tadeusz Dzikowski, operacja Jagiełły była pokazem myślenia strategicznego i inżynierskiej perfekcji: „Jako saper jestem pod ogromnym wrażeniem. Zgranie sił, tajemnica, szybkość działania – to dziś też podstawy skutecznych operacji wojskowych.”

Krzyżacy zostali kompletnie zaskoczeni. Dywersyjne działania w rejonie Świecia skutecznie odwróciły ich uwagę. Gdy zorientowali się, że główne siły przeciwnika przeszły Wisłę pod Czerwińskiem, było za późno. 15 lipca 1410 roku doszło do jednej z największych bitew średniowiecznej Europy – i naszego zwycięstwa pod Grunwaldem.

Most Jagiełły to przykład, jak przemyślana logistyka i technologia mogą przesądzić o losach wojny. Dziś pamiętamy datę bitwy – 15 lipca – ale rzadko wspominamy 30 czerwca 1410 roku, dzień przeprawy przez Wisłę, bez której Grunwald być może w ogóle by się nie odbył.

http://kresy.pl/kresopedia/most-jagielly-zaskoczyl-krzyzakow-30-czerwca-1410-roku-krol-zbudowal-dla-swoich-wojsk-most-pontonowy-przez-wisle/

#1410 #jagiello #Polska #krzyzacy #historia #historiapolski

10

Niemcy walczą z polskimi rolnikami. Chcą zablokować ochronę geograficzną polskich gęsi!

Ile razy jeszcze polski producent ma odkrywać, że w Unii Europejskiej wolny rynek kończy się tam, gdzie zaczyna się interes silniejszego państwa?

RMF FM podało, że Niemcy zgłosiły sprzeciw wobec przyznania polskiej gęsi owsianej Chronionego Oznaczenia Geograficznego. Komisarz UE ds. rolnictwa miał 19 czerwca ogłosić sukces Polski, ale dzień wcześniej Berlin formalnie zakwestionował wniosek. Według ustaleń RMF, Niemcy podważają wyjątkowość tuczu owsem, twierdząc, że podobna metoda istnieje także w innych krajach Europy.

Tyle że mówimy o produkcie z gęsi białej kołudzkiej, karmionej wyłącznie owsem przez co najmniej trzy tygodnie przed ubojem. Ten sposób tuczu ma wpływać na smak, kruchość i soczystość mięsa.

Kto straci?

Polscy hodowcy i polska marka żywności. Kto zyskuje na przeciąganiu sprawy? Niemiecki rynek, bo z ponad 12 tys. ton eksportowanej polskiej gęsiny aż 8 tys. ton trafiło do Niemiec.

Rząd Tuska powinien bronić polskich producentów twardo, publicznie i bez kompleksów. Konfederacja stoi po stronie polskiej pracy, polskiej własności i polskiej żywności!⁩ #polska #polacy #politka #politycy #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #politykazagraniczna #przedsiebiorcy #unia

11

Bruksela planuje skok na oszczędności obywateli UE?!m.in.

Chce, by Twoje pieniądze „pracowały” na jej cele.

Komisja Europejska forsuje projekt zwany Unią Oszczędności i Inwestycji. Brzmi nudno i technicznie. Ale chodzi o coś, co dotyczy każdego Polaka z kontem w banku.

Eurokraci policzyli, że obywatele Unii trzymają na depozytach bankowych około 10 bilionów euro. Bruksela uznała, że te pieniądze "leżą odłogiem". I chce je skierować na swoje priorytety, http://m.in. na zieloną transformację.

Na obecnym etapie ma to być dobrowolne, oparte na zachętach podatkowych i ułatwieniach w inwestowaniu. Nikt na razie nie zapowiada konfiskaty. Ale diabeł tkwi w kierunku, w jakim to zmierza.

Bo pod spodem są dwa realne, groźne mechanizmy:

◾ Przekierowanie prywatnych oszczędności na cele polityczne Brukseli, a nie na to, co obywatel sam uzna za opłacalne. Centralne sterowanie kapitałem grozi kryzysem i ucieczką pieniędzy z Unii.

◾ Odebranie krajom nadzoru nad rynkiem. Część kompetencji takich instytucji jak polska Komisja Nadzoru Finansowego ma przejść na szczebel unijny. To kolejny kawałek suwerenności oddany Brukseli.

I tu jest sedno problemu. Pamiętamy, jak zaczynały się inne unijne projekty. Najpierw "dobrowolnie" i "dla Twojego dobra". Potem obowiązkowo. Mechanizm jest zawsze ten sam. Najpierw zachęta, potem norma, na końcu przymus.

Twoje oszczędności to Twoja własność i Twoja wolność. Tylko Ty masz prawo decydować, czy trzymasz je w banku, czy inwestujesz, i w co. Nie urzędnik z Brukseli, który wie lepiej.

Konfederacja mówi jasno: ręce precz od oszczędności Polaków. Bronimy prawa każdego obywatela do swobodnego decydowania o własnych pieniądzach i sprzeciwiamy się oddawaniu nadzoru finansowego Brukseli.⁩ #polska #polityka #unia #uniaeuropejska #zielonaenergia #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna #politykazagraniczna

22

Zełenski ugryzł w zad spokojnego, polskiego żubra. Sytuacja zmieniła się o 180 stopninczas.info

Zdjęcie

Obecnie średnio co piąty wpis w polskich mediach społecznościowych dotyczący Ukrainy jest wpisem krytycznym, a odrzucając wpisy neutralne to aż 9 na 10 ma charakter negatywny wobec Ukraińców – wynika z raportu opublikowanego przez ośrodek analityczny Res Futura. Krytyka wobec Ukrainy rośnie w mediach społecznościowych nieprzerwanie od początku maja. Awantura, którą wywołał prezydent Ukrainy obróciła się całkowicie przeciwko niemu.

Press Club Polska i Data House Res Futura zaprezentowały w poniedziałek wyniki monitoringu polskiej debaty w mediach społecznościowych dotyczącej Ukrainy i Ukraińców: „Obraz Ukrainy i Ukraińców w polskich social media”. Analiza obejmowała okres od 1 do 21 czerwca 2026 r., w którym ukazało się 754 tys. wpisów o Ukrainie. Wpisy te wygenerowały 10,2 mln reakcji i komentarzy.

Jednoznacznie negatywnie o Ukrainie

Z raportu wynika, że obecnie średnio co piąty wpis dotyczący Ukrainy jest wpisem krytycznym. – Jeżeli odrzucilibyśmy wpisy neutralne, to na dziesięć wpisów dziewięć będzie miało charakter negatywny wobec Ukraińców – podkreślił Michał Fedorowicz z Res Futura. Krytyka wobec Ukrainy rośnie we wpisach w mediach społecznościowych nieprzerwanie od początku maja: z 15,4 proc. do 22 proc. Każdy kryzys podnosi ten poziom, który już nie spada.

– Temat nie wygasa i praktycznie rzecz biorąc temat ukraiński jest tematem nr 2 w polskich mediach społecznościowych codziennie – powiedział Fedorowicz, podkreślając, że obecnie wszystkie wpisy, które krytykują Ukrainę, bądź eskalują mają największe zaangażowanie wśród innych użytkowników.

Analiza wpisów w mediach społecznościowych wykazała, że w okresie od 15 do 21 czerwca, wśród najczęściej poruszanych przez użytkowników tematów we wpisach były: Zełenski i dyplomacja (69,8 proc.), Tusk i Nawrocki (54,5 proc.), Order Orła Białego (47,3 proc.) oraz Wołyń i historia (22,5 proc.).

Polacy byli cierpliwi

Fedorowicz zaznaczył, że temat UPA jeszcze rok temu stanowił nawet poniżej 5 proc. dyskusji o Ukrainie w mediach społecznościowych. Podkreślił, że obowiązywało wtedy społeczne, internetowe przyzwolenie na to, żeby o tym temacie nie rozmawiać, ponieważ służy Rosji i jest wspierany przez propagandę prorosyjską. Dodał, że obecnie sytuacja się odwróciła, a większość użytkowników traktuje go jako kwestię podstawową i dotyczącą jednego z głównych wydarzeń w historii Polski.

– Nie ma dzisiaj absolutnie przestrzeni na to, bo nie ma przestrzeni politycznej, żeby zmienić te nastroje – zaznaczył. Dodał, że temat UPA w najbliższym czasie będzie eskalować ze względu na obchodzony 11 lipca Dzień Pamięci o Polakach – ofiarach ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich II RP.

Z raportu wynika, że po raz pierwszy użytkownicy mediów społecznościowych częściej pod wpisami dotyczącymi Ukrainy dawali reakcję serduszka, niż złości. Autorzy raportu zaznaczyli jednak, że nie wynika to z sympatii do Ukrainy, lecz poklasku dla decyzji o odebraniu orderu. Najwięcej „serduszek” zebrał bowiem wpis prezydenta Karola Nawrockiego, w którym poinformował o podjęciu tej decyzji.

Koniec uległości i porażka gdańskiej konferencji

W raporcie zbadano również, co użytkownicy mediów społecznościowych zarzucają tym użytkownikom, którzy bronią Ukrainy. W 34 proc. komentarzy, jest to zdrada przeciw Polsce, a w 22 proc. uległość i „klękanie” przed Ukrainą.

Res Futura przeanalizowała także nastroje użytkowników na tydzień (18-24 czerwca) przed Konferencją na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Najczęstszy zarzut we wpisach to wprost wrogość do Ukrainy (53,1 proc.), natomiast reszta podważa sens i uczciwość szczytu.

– Szczyt z perspektywy mediów społecznościowych został opisany jako impreza, która niczego nie wniosła – podkreślił Fedorowicz.

Ponadpartyjna zgoda, PiSowi nikt już nie wierzy

Analitycy sformułowali również wnioski polityczne na podstawie badań. Jednym z nich jest to, że niechęć do Ukrainy jest trwała i ponadpartyjna. Fedorowicz zaznaczył, że tak, jak politycy, którzy w 2022 r. bronili Rosji byli marginalizowani, tak obecnie to samo dzieje się z tymi, którzy bronią Ukrainy. – Sytuacja odwróciła się o 180 stopni w sposób trwały – podkreślił.

– Wołyń jest najważniejszą osią sporu i najmocniejszym paliwem emocjonalnym – zaznaczył.

Podkreślił również, że algorytm promuje emocje, a więc promuje treści antyukraińskie. Oznacza to, że politycy, którzy będą promowali te treści będą mieli większe zasięgi. Fedorowicz zauważył jednak, że jedyną partią, która nie zyskuje na antyukraińskiej narracji jest Prawo i Sprawiedliwość.

Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę, panie Zełenski

Pod koniec maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zdecydował o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Decyzja ta wywołała w Polsce falę krytyki. Prezydent Karol Nawrocki poinformował 19 czerwca, że zdecydował o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. W odpowiedzi dzień później Zełenski, pokazując pogardę dla polskiego najwyższego odznaczenia, odesłał order do Warszawy za pośrednictwem firmy kurierskiej.

Następnie Orderu Orła Białego zrzekli się byli prezydenci Ukrainy: Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko oraz Petro Poroszenko, a innych polskich odznaczeń państwowych zrzekli się: minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha, szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, jego zastępca Ihor Żowkwa oraz ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar. Prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował zaś, że zwróci przyznany mu w 2022 r. ukraiński Order Księcia Jarosława Mądrego, ale PiSowi nic już nie pomoże – oni zaczęli politykę uległości wobec Ukrainy i płacą co za spadającym poparciem.

http://nczas.info/2026/06/29/zelenski-ugryzl-w-zad-spokojnego-polskiego-zubra-sytuacja-zmienila-sie-o-180-stopni/

#Polska #ukraina #zelenski

14

Siódemka Berkowicza dla Ukrainy. „Piorunem wyleczą się z banderyzmu”x.com

http://x.com/KonradBerkowicz/status/2071319833128444242

Wstrzymać sprzęt, zakręcić kurek z kasą, zamknąć lotnisko w Jasnionce, blokować każdą pożyczkę i dotację dla Ukrainy, zabrać im przywileje w Polsce i zamknąć dla nich granicę na wschodzie. Na końcu blokować im próby wejścia do UE. Zapewniam, że piorunem wyleczą się z banderyzmu.

http://nczas.info/2026/06/29/siodemka-berkowicza-dla-ukrainy-piorunem-wylecza-sie-z-banderyzmu/

#banderyzm #ukraina #Polska

9

„Piątka dla Ukraińców”. Braun przedstawił postulaty. „Należy natychmiast tę furtkę zamknąć, zatrzasnąć”nczas.info

Nie milkną echa uroczystości upamiętniającej ofiary ludobójstwa na Kresach zorganizowanej przez Stowarzyszenie Kresowian w Kędzierzynie-Koźlu, podczas której głos zabrał polski poseł do Parlamentu Europejskiego Grzegorz Braun. Lider Konfederacji Korony Polskiej przedstawił „piątkę dla Ukraińców”.

Podczas swojego wystąpienia w Kędzierzynie-Koźlu Braun przedstawił „piątkę dla Ukraińców”, którą w swoich mediach społecznościowych streścił przedstawiciel Korony Sławomir Ozdyk.

Punkt pierwszy dotyczył pośmiertnego uhonorowania ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego poprzez nadanie mu odesłanego przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego Orderu Orła Białego.

Drugi punkt to wstrzymanie wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Według Brauna „lotnisko Rzeszów-Jasionka powinno zostać poddane natychmiastowemu przeglądowi, remontowi, konserwacji”.

– Stop, dość. Ani jednej palety więcej, ani jednej sztuki broni, sztuki amunicji, ani jednego egzemplarza sprzętu ciężkiego, czy lekkiego, kołowego, czy lotniczego na Ukrainę. Ani tony, ani grama. Nie będziemy dłużej zbroić naszych wrogów. Banderowski reżim kijowski nie jest ani sojusznikiem, ani przyjacielem. Jest wrogiem narodu i państwa polskiego – powiedział polityk.

Punkt trzeci to przywrócenie penalizacji służby w obcej armii, „ze szczególnym uwzględnieniem armii ukraińskiej”. – Kto się tam zaciągnął, bo władza otworzyła tę furtkę, łamiąc uświęcone tradycją i podtrzymywaną przez zdrowy rozsądek zasadę, że polski obywatel nie może, nie powinien składać żadnych przysiąg wierności innym państwom i innym formacjom. Niektórzy z tego skorzystali. Bóg z nimi. Nie daj Bóg, żeby naród polski ponosił koszty leczenia, odszkodowań, rekompensat za te nieprzyjemności, które mogłyby tam ich spotkać. Należy natychmiast tę furtkę zamknąć, zatrzasnąć – powiedział Braun.

Czwarty punkt dotyczy wprowadzenia „lojalki antybanderowskiej”. Miałaby ona objąć „wszystkich Ukraińców, którzy przebywają, chcą przebywać na terytorium RP”.

– A tym bardziej dla tych, którzy występują z wnioskami o prawo pobytu, pracy, nie daj Boże skutecznie sięgają po obywatelstwo polskie. I tu – uwaga – wstecznie. Każdy przybysz z Ukrainy ma zadeklarować, że nie wyznaje i nie będzie promować i pochwalać zbrodniczej ideologii ukraińskiego nazizmu, banderyzmu – podkreślił Braun.

Ostatni punkt to ograniczenie szczególnych rozwiązań migracyjnych dla obywateli Ukrainy. – My tylko i aż uznamy niektóre akty prawne – na przykład nadania obywatelstwa, przyznania prawa do pobytu i pracy za nadane nieprawnie, a zatem niebyłe – zaznaczył polityk.

http://nczas.info/2026/06/29/piatka-dla-ukraincow-braun-przedstawil-postulaty-nalezy-natychmiast-te-furtke-zamknac-zatrzasnac/

#Braun #Polska #ukraincy

14

Ukraińcy wracają na wakacje do kraju? 12-godzinne kolejki na granicy z Polską [+VIDEO]kresy.pl

http://x.com/nexta_polska/status/2071184332287574038

Na granicy polsko-ukraińskiej utworzyły się duże kolejki samochodów i autobusów na wjeździe na Ukrainę. Według ukraińskich mediów najtrudniejsza sytuacja była w niedzielę na przejściu Korczowa-Krakowiec, gdzie podróżni mieli czekać ponad 12 godzin w upale.

O sprawie poinformowały m.in. TSN i 24 Kanał. Ukraińskie media wskazują, że w sieci pojawiły się nagrania pokazujące długie kolejki pojazdów. Na materiałach widać samochody i autobusy stojące na odcinku kilkuset metrów. Część osób wyszła z nagrzanych pojazdów i czekała na odprawę na zewnątrz.

Według TSN największe obciążenie dotyczyło wjazdu na Ukrainę przez przejście Korczowa-Krakowiec. Portal pisał o „transportowym kolapsie” i osobach stojących „pod palącym słońcem” ponad 12 godzin.

Państwowa Służba Graniczna Ukrainy tłumaczyła, że kolejki powstały w związku ze zwiększonym ruchem pasażerskim. Rzecznik służby Andrij Demczenko wskazał, że natężenie ruchu szczególnie rośnie w weekendy.

„Wczoraj mieliśmy najwyższy wskaźnik przekroczeń granicy w czerwcu — 141 tys. obywateli, przy czym niewielka przewaga przypadała na wjazd na Ukrainę” — powiedział Demczenko, cytowany przez 24 Kanał.

Ukraińscy pogranicznicy informowali, że około południa przeciążone były dwa przejścia na kierunku wjazdowym na Ukrainę: Krakowiec i Szeginie. Jednocześnie zalecali podróżnym korzystanie z przejść Rawa-Ruska i Smolnica.

Według danych przytaczanych przez TSN, na przejściu Krakowiec w kolejce znajdowało się 200 samochodów i 15 autobusów. Na przejściu Szeginie podawano 100 samochodów i 12 autobusów. Mniejsze kolejki odnotowano w Uhrynowie, Hruszowie i Niżankowicach.

24 Kanał przypomina, że wcześniej Polska ostrzegała przed możliwym czasowym wstrzymaniem odpraw autobusów na przejściu Medyka-Szeginie z powodu remontu. Ostatecznie strony miały uzgodnić, że odprawy nie zostaną wstrzymane w sezonie letnim. Od 15 czerwca, w związku z remontem, notowane są jednak opóźnienia, a autobusy mogą czekać na przekroczenie granicy od 8 do 12 godzin.

http://kresy.pl/wydarzenia/ukraincy-wracaja-na-wakacje-do-kraju-12-godzinne-kolejki-na-granicy-z-polska-video/

#Polska #ukraincy

8

Husaria, dragonia i manewr przez mokradła. Tak Sapieha i Czarniecki pokonali Moskwę pod Połonkąkresy.pl

Zdjęcie

28 czerwca 1660 roku pod Połonką, w Wielkim Księstwie Litewskim, wojska Rzeczypospolitej dowodzone przez hetmana wielkiego litewskiego Pawła Jana Sapiehę oraz wojewodę ruskiego Stefana Czarnieckiego rozbiły armię rosyjską księcia Iwana Chowańskiego.

Było to jedno z najważniejszych zwycięstw odniesionych przez Rzeczpospolitą w czasie wojny polsko-rosyjskiej z lat 1654–1667.

Bitwa rozegrała się w momencie, gdy sytuacja Wielkiego Księstwa Litewskiego pozostawała bardzo trudna. Wojska moskiewskie od kilku lat zajmowały znaczną część ziem litewskich, a Chowański oblegał Lachowicze, jedną z ważniejszych twierdz regionu.

Po zakończeniu wojny ze Szwecją Rzeczpospolita mogła jednak skierować większe siły przeciw Moskwie. Na Litwę ruszyły oddziały koronne Stefana Czarnieckiego, które połączyły się z wojskiem litewskim Pawła Jana Sapiehy.

Według ostrożnych szacunków połączone siły Rzeczypospolitej liczyły około 11 tys. żołnierzy, w tym około 7 tys. Litwinów i 4 tys. żołnierzy koronnych. Armia Chowańskiego była prawdopodobnie nieco mniej liczna i mogła mieć około 8,5–10 tys. żołnierzy.

Dzień przed główną bitwą, według relacji przywoływanych przez dr. Radosława Sikorę, w pobliżu Połonki doszło do starcia podjazdów. Ważną rolę odegrał w nim Samuel Kmicic, chorąży orszański, pierwowzór sienkiewiczowskiego Andrzeja Kmicica.

Jak pisał dla naszego portalu Radosław Sikora, prawdziwy Kmicic nie był postacią tak dramatyczną jak bohater „Potopu”, ale także jemu „nie można odmówić talentów wojskowych”. Kmicic został wysłany spod Żurowicz w stronę Lachowicz. W tym samym czasie spod Lachowicz w kierunku Słonimia maszerował rosyjski podjazd księcia Ordina-Naszczokina. Oba oddziały spotkały się w pobliżu Połonki. Siły obu stron były mniej więcej wyrównane. Starcie zakończyło się sukcesem Kmicica. Według przywoływanych relacji Rosjanie zostali pobici i zmuszeni do odwrotu.

Następnego dnia, 28 czerwca, doszło do głównej bitwy. Chowański, który uchodził za jednego z najgroźniejszych dowódców moskiewskich na Litwie, ruszył przeciw połączonym wojskom litewsko-koronnym. Pod Lachowiczami pozostawił część sił, które miały nadal blokować twierdzę, a z główną armią wyszedł naprzeciw wojskom Sapiehy i Czarnieckiego.

Rankiem straż przednia Rzeczypospolitej, dowodzona przez Aleksandra Połubińskiego, przeszła groblę na rzeczce Połonce i natknęła się na przednie oddziały moskiewskie. Po krótkim starciu Rosjanie zostali odrzuceni, ale gdy nadciągnął Chowański z głównymi siłami, Połubiński wycofał się za rzekę. W tym czasie armia polsko-litewska zaczęła formować szyk bojowy.

Prawe skrzydło, broniące przejścia przez groblę, obsadziły dragonia i husaria Czarnieckiego. W centrum stanęła piechota polska i litewska oraz artyleria, licząca 7 dział. Lewe skrzydło zajęły wojska Sapiehy, przede wszystkim jazda litewska. Część sił pozostawiono w odwodzie, ukrytym przed wzrokiem przeciwnika.

Pierwsze uderzenie Chowański skierował na groblę. Atak został zatrzymany ogniem dragonii, a następnie odparty kontruderzeniem husarii. Wówczas rosyjski dowódca próbował przełamać lewe skrzydło wojsk Rzeczypospolitej i rzucił znaczną część jazdy przeciw Litwinom Sapiehy. Zamierzał zepchnąć ich ku mokradłom, jednak wojska litewskie utrzymały pozycje.

Przełom nastąpił, gdy dragonia Czarnieckiego opanowała wschodni wylot grobli, a wojska Rzeczypospolitej przeszły do natarcia na całym froncie. Sapieha przeprawił się w kierunku folwarku Ważginty, zaś pułkownik Gabriel Wojniłłowicz ze znaczną częścią jazdy, w tym pułkiem królewskim ukrytym wcześniej przed przeciwnikiem, obszedł mokradłami skrzydło armii moskiewskiej i wyszedł na jej tyły.

Uderzenie Wojniłłowicza na odwód i lewe skrzydło Rosjan zbiegło się z frontalnym natarciem husarii Czarnieckiego oraz jazdy litewskiej Sapiehy. Szyk armii Chowańskiego zaczął się załamywać. Jazda rosyjska rzuciła się do odwrotu, a sam Chowański, według relacji, został ranny, lecz zdołał ujść z pola bitwy z grupą ocalałych żołnierzy.

Po rozbiciu jazdy na polu walki pozostała rosyjska piechota. Wycofała się do pobliskiego lasku i stawiła tam opór. Wojska Rzeczypospolitej otoczyły ją, a następnie skierowały przeciw niej działa, zarówno własne, jak i zdobyczne. Ostrzał artyleryjski oraz nacisk jazdy i piechoty złamały obronę. Armia Chowańskiego została rozbita.

W starciu odznaczyła się jazda Rzeczypospolitej, w tym husaria polska i litewska. Według części przekazów husarze koronni uderzali na moskiewskich pikinierów nawet bez kopii. Husaria litewska, walcząca z kopiami, miała zadać piechocie moskiewskiej szczególnie ciężkie straty. Cytowany przez Sikorę Paweł Jan Sapieha notował: „[…] zamieszała husaria z kopiami piechotę, i tak szczęśliwie sprawiła się, iż żaden drzewca darmoć nie skruszył. Jam tego nie widział, ale godny wiary towarzysz powiada, iż sześciu na jednej kopiej widział Moskalów.”

O wyniku bitwy przesądziło połączenie ognia dragonii, manewru oskrzydlającego i szarży jazdy. W pościgu za uciekającymi wojskami moskiewskimi uczestniczył także Samuel Kmicic, który miał ścigać przeciwnika aż w stronę Mira.

Straty armii Chowańskiego były ciężkie. W nowszych ujęciach podaje się zwykle od około 2,3 tys. do ponad 4 tys. zabitych, a także wielu jeńców. Część zestawień mówi o około 3,5 tys. zabitych i 700 wziętych do niewoli. Po stronie wojsk Rzeczypospolitej straty miały być znacznie mniejsze i wynosić około 300 poległych.

Klęska Chowańskiego miała duże znaczenie wojskowe. Przerwała rosyjskie działania pod Lachowiczami i osłabiła przewagę Moskwy w tej części Wielkiego Księstwa Litewskiego. Po latach ciężkich strat Rzeczpospolita pokazała, że nadal jest zdolna do skutecznych działań zaczepnych na wschodzie. Zwycięstwo pod Połonką stało się jednym z najważniejszych sukcesów kampanii 1660 roku.

http://kresy.pl/kresopedia/husaria-dragonia-i-manewr-przez-mokradla-tak-sapieha-i-czarniecki-pokonali-moskwe-pod-polonka/

#Polska #rosja #historia #historiapolski #husaria

12

Szef BBN ostrzega przed skalą ukraińskiej imigracji do Polskikresy.pl

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki ostrzegł przed konsekwencjami zakończenia wojny na Ukrainie, wskazując m.in. na powrót zdemobilizowanych żołnierzy jako bezprecedensowy test dla służb porządkowych. Zwrócił uwagę, że gwałtowny napływ cudzoziemców zwiększy przestępczość, a Ukraina unika twardych rozmów o powojennych regulacjach migracyjnych.

W ocenie szefa BBN zakończenie działań zbrojnych może uruchomić nową falę przyjazdów osób związanych z frontem.

„Wojna się kończy. Ci ludzie zaczną tu przyjeżdżać. Albo do swoich rodzin, albo do swoich żon, dziewczyn […]. To są ludzie, którzy byli na froncie, byli na wojnie, umieją się posługiwać bronią” — powiedział szef BBN Bartosz Grodecki.

Grodecki wskazał, że powrót tysięcy zdemobilizowanych żołnierzy będzie stanowił istotne wyzwanie dla służb porządku publicznego. Podkreślił, że kluczowym obszarem obciążenia stanie się policja, która będzie musiała mierzyć się z nową skalą ryzyk operacyjnych.

„Wszyscy mamy gdzieś to poczucie, że zagrożenie jest większe. Widząc na ulicach, słysząc obcy język” — przyznał Grodecki.

Szef BBN ocenił, że zwiększona liczba cudzoziemców w dużych miastach przekłada się na wzrost udziału czynnika kryminalnego, w tym grup powiązanych ze środowiskami wschodnimi oraz kaukaskimi. W jego ocenie zjawisko to wymaga wzmocnienia kontroli państwa oraz konsekwentnego podejścia do kwestii bezpieczeństwa wewnętrznego i ochrony granic.

Status pobytowy i potrzeba uporządkowania systemu

Grodecki zwrócił uwagę na konieczność zakończenia długotrwałego stanu ochrony tymczasowej i przejścia do pełnej legalizacji pobytu osób przebywających w Polsce.

„Ludzie, którzy tu mieszkają […], pracują, prowadzą biznes. Dzieci chodzą do szkoły, płacą podatki, no to będą musiały wejść już normalnie w system legalizacji pobytu tutaj w kraju” — podsumował.

Wskazał również na potrzebę przygotowania administracji państwowej na zwiększoną liczbę wniosków oraz uporządkowania relacji z partnerem ukraińskim w zakresie powojennych regulacji migracyjnych. Podkreślono, że dotychczasowe rozwiązania oparte na ochronie tymczasowej mają charakter przejściowy i wymagają zastąpienia trwałymi mechanizmami.

Według najnowszych danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców, zezwolenia na pobyt w Polsce posiada około 1,55 mln obywateli Ukrainy.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/szef-bbn-ostrzega-przed-skala-ukrainskiej-imigracji-do-polski/

#bbn #Polska #ukraincy #bezpieczenstwo

8

JAK MI KURWA PRZYKRO! - Sikorski o sporze wokół UPA: Nasza odpowiedź była nieadekwatna, bo upokorzyła osobiście Zełenskiego [+VIDEO]kresy.pl

http://x.com/clashreport/status/2070767242883498179

Szef MSZ Radosław Sikorski negatywnie ocenił decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Ocenił, że krok ten mógł utrudnić dialog między Warszawą a Kijowem. Sikorski powiedział, co by doradził prezydentowi.

Radosław Sikorski ocenił w „Faktach po Faktach”, że decyzja o odebraniu orderu „była nieadekwatna i miała charakter osobistego upokorzenia” prezydenta Ukrainy.

„Prezydent Nawrocki w zasadzie pozbawił się możliwości prowadzenia dialogu z prezydentem ważnego kraju, prowadzącego wojnę, Ukrainy” – ocenił Sikorski

Zaznaczył, że decyzja Zełenskiego dotycząca nazewnictwa jednostki wojskowej wymagała refleksji historycznej, ponieważ UPA walczyła z Sowietami, ale jednocześnie odpowiadała za mordy na Polakach. Z tego powodu właściwsze byłoby wybranie innego patrona, odnoszącego się do walki z sowiecką okupacją.

Radosław Sikorski został zapytamy, czy decyzja Nawrockiego była próbą zaszkodzenia rządowi, ponieważ została podjęta dzień po rozmowie Tuska z Zełenskim i tuż przed konferencją odbudowy Ukrainy w Gdańsku

Jego zdaniem „albo złośliwość, albo bezmyślność”, ale sama konferencja „okazała się sukcesem”. W wywiadzie wicepremier zaznaczył też, że polskie firmy mogą być beneficjentami w powojennej odbudowie Ukrainy, ale Kijów musi wdrożyć prawo europejskie, zwalczyć korupcję i zapewnić uczciwe przetargi.

Nie zamierza zwracać własnego orderu

W kontekście skutków politycznych stwierdził również, że nie zamierza rezygnować z ukraińskiego odznaczenia, podkreślając, iż w europejskiej kulturze ordery odbiera się za przestępstwa, a nie za spory historyczne.

Dodał, ze zarówno odebranie, jak i oddanie orderu jest formą obelgi.

Propozycja alternatywnego rozwiązania

Szef MSZ wskazał, że w jego ocenie możliwe było inne rozwiązanie sporu.

„Gdyby mnie prezydent Nawrocki spytał, ja bym doradził coś innego” – powiedział minister. – Wskazał, że „ekwiwalentem byłoby na przykład nazwanie lotniska w Jasionce lotniskiem ofiar UPA i wtedy byłoby kwita”.

„Chciałbym zobaczyć, jak przekona prezydenta Polski”

W wypowiedziach szefa MSZ pojawił się również wątek przyszłych relacji politycznych między Polską a Ukrainą, w tym procesu integracji europejskiej.

„Chciałbym zobaczyć, jakich argumentów strona ukraińska użyje, aby prezydenta Polski przekonać do ratyfikacji traktatu akcesyjnego” – zwrócił uwagę minister, mówiąc, że ostateczne decyzje w sprawie akcesji wymagają ratyfikacji i zgody głowy państwa.

„Bo negocjacje to raz, a na koniec jest traktat, który w kilku państwach wymaga wręcz referendum, a u nas podpisu głowy państwa” – podsumował.

Tło sporu wywołanego przez Ukrainę

19 czerwca prezydent Karol Nawrocki ogłosił decyzję o pozbawieniu Zełenskiego Orderu Orła Białego. Przyczyną była decyzja prezydenta Ukrainy o nadaniu imienia „Bohaterów UPA” Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ”.

Nawrocki argumentował, że UPA pozostaje dla większości polskiego społeczeństwa formacją odpowiedzialną za zbrodnie na obywatelach Rzeczypospolitej, a nadanie ukraińskiej jednostce wojskowej nazwy odwołującej się do UPA „ma znaczenie wykraczające daleko poza wewnętrzną sprawę Ukrainy”.

Kolejnego dnia Wołodymyr Zełenski poinformował o odesłaniu Orderu Nawrockiemu pocztą. Po tej decyzji kolejne osoby po stronie ukraińskiej zaczęły informować o zwrocie polskich odznaczeń państwowych.

Taką decyzję podjęli minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha, ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar, szef Biura Prezydenta Kyryło Budanow oraz zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy Ihor Żowkwa.

Byli prezydenci Ukrainy Leonid Kuczma i Wiktor Juszczenko poinformowali, że także zrzekają się tego odznaczenia. Politycy otrzymali je kolejno w 1997 i 2005 roku.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/polska-regiony/sikorski-o-sporze-wokol-upa-nasza-odpowiedz-byla-nieadekwatna-bo-upokorzyla-osobiscie-zelenskiego-video/

#Polska #ukraina #zdrada #sikorski

7